Gość: AdamM
IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl
13.06.03, 20:21
Idę sobie do sklepu (np. do Castoramy) i patrzę na pily do drewna. I co
widzę? Otóż widzę, ze znane mi pily Stanley, najdrozsze i najlepsze, są Made
in France. Laikom powiem, ze taka pila kosztuje ok. 65 PLN (chinska 10 PLN),
ale jest to cud tzw. prostej techniki i mozna nią ciąć seriami krawędziaki 10
cm x 10 cm i większe, a nawet i pnie drzew. Więc ja się pytam, bo może ktos
wie: taka pila to nie samochod BMW ani też sprzęt do rezonansu jądrowego; to
dobrze zaprojektowana i zahartowana stal fachowo oprawiona w dobrze
zaprojektowaną rekojeść; co więc sprawia, ze nie jesteśmy wystarczająco
sprawni intelektualnie/manualnie/organizacyjnie/etc., aby w Polsce takie pily
produkować? Mamy huty? Mamy. Mamy inżynierów? Mamy? Mamy odlewnie plastiku i
projektantów od wzornictwa przemyslowego? Mamy. No to dlaczego, kurwa, nie
potrafimy zrobić takich pił jak pily Stanley?????
A.