ignorant11
26.07.03, 03:18
Oleg
Konkurencja była duża. Mojej matce, która robiła herbatę egzaminatorom, tak
się ręce trzęsły, że wylała całą szklankę na spodnie przewodniczącego
komisji. Jak to zobaczyłem, to pomyślałem, że ze mną koniec i na darmo
jechaliśmy te tysiąc kilometrów do Krasnojarska. Ale zdałem i nawet z
najlepszym wynikiem. Pojechałem do Polski na studia jako stypendysta Rządu
RP.
W mojej rodzinie prawie nie mówili po polsku, jak byłem dzieckiem, to języka
uczył mnie dziadek. Potem chodziłem do polskiego stowarzyszenia, był tam
emerytowany nauczyciel i on mnie przygotował do egzaminu wstępnego. Ale na
podwórku wyróżniałem się jakoś zawsze, to fakt. W szkole wołali na mnie
polaczek, tutaj jestem ruskim.
To był mój pierwszy kontakt z ojczyzną przodków i zagranicą w ogóle, więc na
początku przeżyłem szok: "Więc można tak żyć?!" Pewnie, że widziałem
zachodnie filmy, ale co innego oglądać w telewizorze marki "Rubin", a co
innego dotknąć samemu. Godzinami chodziłem po supermarketach z rozdziawioną
buzią.
W Polsce jest inna kultura. No właśnie - kultura. Musiałem się jej uczyć.
Choćby obsługa w sklepach. U nas taka madonna za lady łypie złym okiem na
klienta i pyta z wielką łaską: "Co?". Na stołówce oglądałem się za chlebem
do drugiego dania, bo w Rosji zawsze je się chleb do ziemniaków, makaronu
czy kaszy, a tu zabierali go razem z zupą. Przed wyjazdem do Polski
uciułałem na dres "Nike'a", myślałem, że to będzie szpan, wszystkie panienki
moje. Raz w nim poszedłem na dyskotekę i wróciłem po półgodzinie. Poczułem
się jak wieśniak, dres sprzedałem.
Mitia z Irkucka, z którym razem zaczęliśmy studia, wziął ze sobą czapkę z
sobola. U nas mało kto może sobie na taką pozwolić. Ale jak w niej wyszedł
na ulicę, to się za nim oglądali. Było coś koło zera stopni, na Syberii przy
takiej temperaturze wszyscy chodzą w czapkach, a w Polsce większość ma gołe
głowy. Mitię dwa razy legitymowała policja. "Ruski?" - pytali. Za drugim
razem zapytał, jak poznali. Spojrzeli na niego jak na przygłupa: "Po czapce,
oczywiście!"
zebrał - Wojciech Grzelak