haszszachmat
15.01.08, 00:14
Rozważania o polskim indywidualizmie z natury rzeczy skupiać się
muszą na naszej inteligencji. Nie ma ona dobrej opinii, tak za
granicą, gdzie od dawna jest przedmiotem złośliwej wesołości, jak i
u siebie w domu.
"Europejskość polskiej inteligencji to hedonistyczna konsumpcja
wartości kulturalnych Europy bez aktywnego udziału w dziele
tworzenia Europy i bez poczucia europejskiej
współodpowiedzialności."2)
Polakatolik to megaloman, on kocha, gdy go się wzbija w dumę.
Społeczność ludzi trzeźwych z miejsca pogrążyłaby Mickiewicza za
jego niepoczytalne Księgi pielgrzymstwa. U nas można przeczytać, że
Komisja Edukacji Narodowej z 1773 roku to polskie, pierwsze w
Europie Ministerstwo Oświaty.
Pewien ginekolog wydał luksusowo broszurę o pierwszym w Europie
Ministerstwie Zdrowia. Głosów krytyki tej megalomanii się nie
słucha, a różne przykłady "pierwszeństwa" w zacofaniu i ciemnocie
pomija się milczeniem.
"Ta tzw. inteligencja wykazuje przeważnie znikomy stopień
inteligencji, ale opierając się na prawach zdobytych na zasadzie
dyplomu, uważa się za uprawnioną do zabierania głosu w różnych
sprawach. Stanowi ona warstwę pod względem umysłowym dosyć jałową i
mało płodną."3)
W II Rzeczypospolitej sprawa ta, coraz bardziej oczywista, znalazła
wyraz w publikacjach książkowych i prasie. W prorządowym Pionie
stwierdzał pisarz: "W czasach kiedy nie było jeszcze słychu-dychu o
totalizmie, już się powiadało, że Polacy nie nadają się do tego i
owego. Indywidualnej i delikatnej ich duszy nie odpowiadała przecież
ani pruska dyscyplina, ani rosyjski duch przemocy, ani austriacka
perfidia, ni - dalej już sięgając - angielska praktyczność,
francuska dokładność, amerykańska zachłanność."
Dokładność: tu pozwolę sobie na małą dygresję w czasy mej młodości.
W roku 1920, gdy nasza granica z Rosją stanęła na Zbruczu, uszedłem
z Kamieńca Podolskiego do Lwowa. Chłopiec czternastoletni, znalazłem
się w gimnazjum. Tam, w Polsce wyidealizowanej, w szkole polskiej,
mój kresowy patriotyzm doznał pewnego dnia wstrząsu. Uderzyło mię,
gdy jeden z kolegów zawołał do drugiego, nie pomnę już z jakiej
okazji: "Ty! nie bądź durny! Rób tak, żeby Polska nie zginęła!"
Sprawdzianem charakterów jest wojna. Są świadectwa wspaniałych
postaw i czynów bohaterskich wielu, wielu naszych ludzi, mężczyzn i
kobiet. Ale są też i inne świadectwa. Cytuję jedno z
nich: "Wszystkie wady polskiego inteligenta, którym był z reguły
podchorąży, leżą bowiem w brakach charakteru. Nasz inteligent
posiada tylko w małym stopniu wrodzone właściwości dowódcze. Nie
lubi rozkazywać, tym mniej wymagać, a już najmniej dopilnować
wykonania swoich rozkazów i wymagań. Sam prędko rozkleja się."5)
Temat jest daleki od wyczerpania. By zbytnio nie nużyć Czytelnika,
postaram się liczbę stojących do dyspozycji cytatów ograniczyć. Ten
oto będzie krótki: "Przeciętny inteligent polski, z takim czy innym
dyplomem, to pożałowania godna istota, która do swej bezdziejowej
psychiki dołącza pojęciowy dorobek nauki europejskiej. Bezdziejowość
polska wyłącza poczucie powinności wobec dzieła kultury, i dzięki
temu umysł, przyswajając sobie świat pojęciowy narzędzi techniki,
humanistyki, nie chwyta istoty rzeczy, lecz tylko puste łupiny."6)
W końcu uważam za wskazane umieścić niżej dłuższy wyciąg z jednej z
pozostających dotąd w maszynopisie prac Jana Stachniuka: "3.
Charakter narodowy jako ŹródŁo upadku. Niż cywilizacyjny wraz z jego
konsekwencjami historycznymi nie jest więc dla nas czymś zewnętrznym
lub przypadkowym, lecz czymś, co organicznie wyrasta z rdzenia
Ápolskości7. W tym, co jest najbardziej swojskie, co jest systemem
wartości tradycyjnych, hodowanych przez naród, upatrujemy źródło
naszego upadku. Tak - uwiąd emocjonalny stanowi podstawową
właściwość oddziaływania naszych treści tradycyjnych. Z surowego
materiału biologicznego, jakim jest każdy osobnik rodzący się i
dojrzewający w środowisku polskim, system treści tradycyjnych
kształtuje typ Polaka o znacznie osłabionej dynamice dążeń
życiowych. Jakiż to jest typ psychiczny? Użyłem dlań gdzie indziej
nazwy Áindywidualizm wegetacyjny7. Środowisko polskie w niezmiernie
prawidłowy sposób hoduje psychikę człowieka, dla którego określenie
Áindywidualizm wegetacyjny7 najbardziej jest odpowiednie.
(...) Indywidualizm wegetacyjny jako cecha polskiego charakteru
narodowego jest przejawem najgłębszego schorzenia gatunku ludzkiego.
To nie są wcale jakieś Áwady7, lecz konsekwentnie rozwinięty i
uformowany stosunek do bytu człowieka, który uległ wspakulturowemu
wykolejeniu. (...) ...pierwszą zasadą polskiego indywidualizmu
wegetacyjnego jest poczucie, że głównym nurtem życia ludzkiego jest
sycenie się szczęściem czystego trwania fizjologicznego. Stąd wynika
odruch obronny wobec naporu obiektywnych zadań, które nam narzuca
rytm społeczno-historyczny. Nazwałem to gdzie indziej wzgardą
dzieła. Niezależność od czegoś, wolność od wszystkiego, oto opiewany
ideał życia. Na tym tylko tle może zakwitnąć druga właściwość: kult
odosobnionej, wolnej od wszelkich obowiązków i zadań, nagiej
egzystencji. Stąd znów wynika bezodpowiedzialny utylitaryzm,
konsumpcyjny stosunek do życia. W środowisku, składającym się z
takich jednostek, normą naczelną, pozwalającą na współżycie, jest
tylko bierna dobroć nagich egzystencji, do niczego nie dążących poza
lubym spokojem. Godziwym, porządnym człowiekiem jest więc ten, który
nic nie robi, ma mało pragnień, do niczego nie dąży; musi on
odpowiednio organizować swoją psychikę, by zawczasu zdusić w sobie
wszelkie zdrożności; stąd wypływa jałowy moralizm.
Indywidualizm wegetacyjny jest więc zestalonym wyrazem wspakultury w
polskiej umysłowości. Zasady jego są następujące:
a) wzgarda dzieła
b) kult nagiej egzystencji
c) bierna dobroć nagich egzystencji
d) jałowy moralizm.
Zasady powyższe stanowią kręgosłup polskiego charakteru
narodowego."7)
Tę wspakulturę w polskiej mentalności, szczegółowo zanalizowaną
przez twórcę Zadrugi, trzeba w tym miejscu nazwać po imieniu: jest
to katolictwo.
Antoni Wacyk