Dodaj do ulubionych

Wierni zaborcom i wierni Polsce

15.02.08, 14:11
W okresie I wojny światowej kler na ogół działał na szkodę polskiej
kwestii niepodległościowej. Ale wśród hierarchów było też kilka
jaśniejszych postaci.W czasie I wojny światowej wielu hierarchów
kościelnych budziło zgorszenie swoim stosunkiem do zaborców.
Zwalczali oni lub zniekształcali ruch niepodległościowy i godzili w
polski interes narodowy. Taką „czarną robotę” wykonywał na przykład
biskup kielecki Augustyn Łosiński. Został on mianowany biskupem
dzięki poparciu Rosjan, a wbrew życzeniu ludności. Uważany za
rusofila (sprzeciwił się na przykład usunięciu z kościelnej ściany
tablicy sławiącej cara Aleksandra II), odmówił posług religijnych
wkraczającym w 1914 r. do Kielc Legionom Piłsudskiego. Nie zezwalał
miejscowemu duchowieństwu choćby na asystowanie podczas mszy
polowych legionistów, przegnał polskie wojsko z placu katedralnego.
Swoich podwładnych sprzyjających legionistom przenosił karnie na
inne parafie. Do ostatnich dni wojny zabraniał wiernym śpiewać w
kościele „Boże coś Polskę”, zaś podczas uroczystości 3 Maja w 1917
r., podając podległemu duchowieństwu treść kazania
okolicznościowego, zakazał w nim mówić o wojsku.Znamienne były słowa
posła Kazimierza Czapińskiego, wypowiedziane w sejmie 4 listopada
1920 r., odnoszące się do innego hierarchy, arcybiskupa lwowskiego
Bilczewskiego. Otóż, jak stwierdził Czapiński, ów purpurat wydał 4
sierpnia 1914 roku odezwę, w której oznajmił: „Należy bić się o
Austrię, bo żołnierze opuścili swe domy, a – jak słychać – opuścili
je z ofiarną gotowością i w poczuciu, że sprawiedliwą jest wojna
podjęta przez katolickie państwa w obronie kultury i
chrześcijańskich zasad. Żołnierze nasi spełnią swój obowiązek i
zaświadczą zarazem, że umieją być wdzięczni ukochanemu i
sprawiedliwemu monarsze za to, że nam pozwolił być Polakami”. Ten
sam arcybiskup wydał w 1917 r. list otwarty do księży, w którym
pouczał kler, iż należy zwalczać Ligę Kobiet Polskich i nakłaniać
żywioły katolickie w całym kraju do odmawiania jej swojego poparcia.
Ligę Kobiet założyła w 1913 r. w Warszawie Izabela Moszczeńska –
działaczka społeczna i polityczna, publicystka. Głównym celem Ligi
Kobiet była współpraca z ruchem niepodległościowym. Jej członkinie
zbierały dary dla wojska, szyły, cerowały, gotowały, opiekowały się
legionistami i ich rodzinami. Działały również na rzecz
równouprawnienia kobiet, organizując wiece, pisząc odezwy i
publikując artykuły prasowe. Jak widać, ta patriotyczna i
emancypacyjna działalność była nie w smak klerowi.Zgorszenie Polaków
budziła również postawa biskupa warszawskiego (późniejszego
kardynała) Aleksandra Kakowskiego w zaborze rosyjskim (Roman
Warecki, „Ołtarz i tron”wink. Kiedy za czasów istnienia Rady
Regencyjnej (powołana 12 września 1917 r. w Królestwie Polskim jako
forma rządu polskiego) wielki wiec przedstawił rezolucję, aby
przemianować w Warszawie ulicę Berga na ulicę Traugutta, zwrócono
się z tym do Kakowskiego, członka Rady. Na czele deputacji stał
późniejszy minister oświaty, a następnie premier – prof. Ponikowski.
Jak podała „Gazeta Podlaska” (24/1930 r.), „ksiądz kardynał
kategorycznie odmówił swej zgody na tę zmianę, tak, że po dłuższej
burzliwej rozmowie deputacja opuściła niegościnne progi ks.
kardynała, nawet nie pożegnawszy go odpowiednio do jego godności.
Zabieganie egoistyczne około zwiększenia swoich wpływów nawet
kosztem interesów polskich, nawoływanie do wierności wobec zaborców,
przypominanie, że wszelka władza pochodzi od Boga i szanować ją
należy, rezerwa, a często paraliżowanie prądów wolnościowych – oto
naczelne zasady, jakiemi kierowali się dostojnicy Kościoła w swoich
poczynaniach”.Narodowiec Roman Dmowski w broszurze pt. „Polityka
polska i odbudowa Państwa” wspomina, że jeszcze w 1916 r. polityka
papieska nie przewidywała niepodległej Polski w powojennej
rzeczywistości. Przytacza on rozmowę, która miała miejsce w czasie
audiencji u watykańskiego sekretarza stanu, kardynała Gasparriego, w
1916 r.: „Kardynał Gasparri zaczął się śmiać i wreszcie taką uczynił
uwagę: – Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel
nieziszczalny. – Cóżby nam Wasza Eminencja doradziła? – Przyszłość
Polski jest pod zaborami – odpowiedział krótko kanclerz papieski”.
Jeszcze w 1925 r. Gasparri mówił, że ustępstwa papiestwa w sprawie
ziem zajętych przez Polaków, a należących niegdyś do Niemiec, są
tymczasowe!Oczywiście, nie cały kler godził się z polityką ustępstw
wobec zaborców. Wśród hierarchów kościelnych byli również – co
prawda w mniejszości – żarliwi patrioci polscy, oddani kwestii
niepodległościowej. Zupełnym przeciwieństwem biskupa Łosińskiego był
lwowski sufragan (biskup pomocniczy) Władysław Bandurski –
niepodległościowy pisarz i mówca, wytrwały zwolennik Legionów. W
1914 r. udał się do Wiednia, gdzie opiekował się uchodźcami.
Odwiedzał legionistów na froncie, wspomagał ich materialnie,
celebrował, wygłaszał patriotyczne kazania. Zrzekł się sufraganii i
w 1920 roku osiadł w Wilnie jako kapelan naczelnych sił zbrojnych
Litwy Środkowej. Patriotyzmem odznaczali się również arcybiskup
gnieźnieńsko-poznański (od 1915 r.) Edmund Dalbor oraz arcybiskup
ormiańsko-katolicki ze Lwowa, Józef Teodorowicz. W okresie I wojny
światowej abp Teodorowicz poparł antyniemiecką i antyaustriacką
koncepcję odzyskania niepodległości, nakreśloną przez Dmowskiego. Na
zjeździe episkopatu, odbytym 10 marca 1917 roku w Warszawie z okazji
stulecia tej archidiecezji, wygłosił żarliwe kazanie patriotyczne, w
którym stwierdził, że „archidiecezja, która w zamiarach ludzkich
miała być po wsze czasy pieczęcią na dokonanych rozbiorze (...)
staje się narodowi w setnej jej rocznicy zwiastunem życia i
zmartwychwstania”.Abp Dalbor wykazał się patriotyzmem, popierając
udział duchowieństwa w walce o polskość w czasie powstania
wielkopolskiego (1918–1919) i akcji plebiscytowej na Warmii i
Mazurach.ARTUR CECUŁA
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka