Dodaj do ulubionych

Pracowałem dla Orange

21.05.08, 11:39
Pracowałem dla Orange 2 miesiące w call center i o 2 miesiące za dużo. Pracownicy call center zatrudniani są najczęściej zatrudniani przez firmy zewnętrzne, agencje rekrutacyjne. Umowy takich pracowników nie są całoetatowe, poza tym praca jest dwuzmianowa. Co to jest dziś 9zł brutto za godzinę? Dla pracownika jest to sytuacja bardzo niekorzystna, bo aby spełnić wymagania pracodawcy, musi
uciekać się do okłamywania klientów, co jest nazywane skutecznością sprzedaży. Zatrudniając pracowników call center poprzez firmy zewnętrzne i płacąc im grosze, operator telekomunikacyjny myśli, ze zaoszczędzi.
Obserwuj wątek
    • Gość: MBli Re: Pracowałem dla Orange IP: 82.177.244.* 22.05.08, 12:40
      Dokładnie jest tak jak moj poprzednik napisał.Firma Orange zatrudnia coraz to
      wiecej nowych pracownikow do BOk'u "z ulicy" placac im grosze za obsluge. Wiec
      niema co sie dziwic ze obskluga jest jaka jest skoro szkolenie trwa 2 tygodnie
      :):):) pracowalem w BOK'u 1 rok i naprawde podziwiam ta firme i ich stosunek do
      pracownikow-zero szacunku:/
    • Gość: mmm Re: Pracowałem dla Orange IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.11, 22:43
      Rozwala mnie coś takiego... sama pracuje w Orange i nigdy nie było czegoś takiego ze mamy komuś wciskać kit. Wręcz przeciwnie za zatajenie prawdy możesz na monitoringu wylecieć. Na zarobki tez nie narzekam bo z premia mam około 1200 miesięcznie na pol etatu. Ale cóż pełno jest takich , którzy przychodzą na miesiąc i rezygnują bo nie moga nic sprzedać. Od tego jest coaching, kiedy ma się problem ze sprzedażą. Poza tym sorry ale jak ktoś nie zna ofert to nie ma co sie tu pchać.
      • Gość: skantarek Re: Pracowałem dla Orange IP: *.182.57.203.nat.umts.dynamic.eranet.pl 27.01.11, 15:10
        z tym pchaniem sie i znajomoscią ofert to bym uważał...

        sam pracowałem na takiej infolini jaja były co nie miara, ale mase, massse kobiet zwłaszcza majac wykute oferty nic wiecej za bardzo nie wiedziały, albo takie były byki w CRMie ze padaki mozna było dostac, raz by klienta rozszarpać za prostactwo dwa za prostactwo i nos za wysoko u góry konsultanki a 4literami swieci bosko, to jest wiekszosc konsultantek niestety...albo tipsy wielkosci "zatykotka' od długopisu, wiec obawy automatyczne ze z klawy zaczna "odpryskiwać": klawisze.....wiec z ocenami ostrożnie zwłaszcza co do ofert i promocji
        skantarek i inne softy to juz było bardziej wesoło....heh
        mimo to z checia bym jeszcze tam popracował i tak chyba zrobie, poniewaz duże sie tam nauczyłem i dowiediząłem z zakresu dzialania takich firm o których wspominacie, a ta wiedza sie kiedys przyda...chocby w relacjach biznesowych....
        Wiele z tych materiałów przeglądało sie na bieząco w word,exel,pdf+soft, wiec dla mądral powiem ze czas oczekiwania jest równiez uzależniony od obsługi komputera i softu, wiec ci co tak najeżdzaja na wszystkie call ceneter tez niech sie postawia w takiej sytuacjii jak by to sami zrobli xD, a obsługa ze strony firmy fizyczbna jak i prawna , szkolenia, umowy, zyski, oszczednosci to inna sprawa która tez sie z tym łaczy, ale to inny temat



        pozdro dla fanboyow callcenter ;]
    • Gość: gosc Re: Pracowałem dla Orange IP: 178.73.49.* 09.04.11, 10:36
      Krótka powiastka o salonie franczyzowym.

      Oczywiście wszystkie postacie i wydarzenia są fikcyjne i zbieżność z faktami, oraz osobami jest czysto przypadkowa…

      Był sobie salon moreli w Stolicy, zespół sprzedażowy był zgrany, klienci chwalili obsługę, która oprócz standardu uwzględniała ludzkie podejście do klienta (nie petenta). Plany były realizowane, pozyskanie i propozycja na maksymalnym dla tamtejszego potencjału poziomie. Wystarczyło odpowiednio prowadzić zespół sprzedażowy, zadbać o rozpoznawalność placówki, stworzyć atmosferę sprzyjającą osiąganiu wspólnego celu jakim jest jak najlepsze funkcjonowanie punktu, oraz maksymalizację rentowności w założeniu budżetu wewnętrznego. Niby proste, a jednak…
      Pewnego dnia pewna Pani, będąca RKS danego partnera moreli wpadła na pomysł iż idealnie by było obsadzić na stanowisku kierownika tego salonu osobę mającą dużego i jedynego plusa – pochodzącą z jej rodzinnego miasteczka. Ach, ze świecą szukać takiej osoby – ileż drogi czytelniku znasz osób, które nawet w doświadczeniu zawodowym potrafią zrobić błąd ortograficzny i napisać „Saolonu”, „Przedstawiciel chandlowy”. Nowa Pani kierownik nie jest osobą całkowicie pozbawioną rozumu – zdaje sobie sprawę iż nie zna absolutnie sprzedawanej oferty, nie potrafi prowadzić (nie mylić z wydawaniem poleceń) grupy pracowników, nigdy nie miała doświadczania w zarządzaniu zespołem ludzkim, a jedyne jej doświadczenie w salonie moreli oscylowało wokół kaso-recepcji. Cóż, taka szansa się już nie powtórzy, więc dumnie podkreślając swoje kierownicze stanowisko ceduje na wszystkich dookoła swoje obowiązki, aby siedzieć sobie spokojnie na zapleczu i udawać całoetatowe wypełnianie formatek. To można zrozumieć, gdyż każdy boi się ujawnić swoją niekompetencje, lecz jak wytłumaczyć brak chęci pomocy w codziennym dbaniu o salon? Czyżby Pani kierownik osiągnęła tak wysoki poziom świadomości iż nie wie co to zlew i mop? Niekompetencje dostrzegli współpracownicy, mający o wiele większe doświadczenie, wiedzę i umiejętności, więc jak tu autorytet zbudować? Nie wystarczy przecież tylko podlizywać się do przełożonych i oczerniać resztę zespołu. Wszyscy dookoła podśmiewają się z tępoty i gaf popełnianych na każdym kroku, skrzętnie chowanych pod maską pewności siebie. Niestety o codziennych potknięciach słychać już w całej stolicy, ciężko być przecież adresatem żartów i drwin innych kierowników. Hmm, wystarczy zwolnić kogoś, inną osobę która umiejętnościami i doświadczaniem w każdej chwili mogłaby obnażyć braki Pani Kierownik także usunąć i rozpocząć szaleńczą rekrutacje… Niestety, bezskutecznie, a gdy już potencjalny pracownik zostanie przyjęty musi polegać na sobie i reszcie zespołu, bo Pani kierownik nie jest w stanie przekazać brakującej (jej także) wiedzy. Odsyła więc do instrukcji i regulaminów. Z racji na powyższe, a także wrodzoną tępotę połączoną z źle postrzeganą ambicją Pani kierownik skutecznie zniszczyła atmosferę w pracy, sprawne funkcjonowanie salonu. Dzięki wysiłkom innych konsultantów plany sprzedażowe są realizowane, więc przełożeni myślą iż zakompleksiona Pani kierownik radzi sobie doskonale, lecz jak długo da się tak ślizgać?
      A teraz zagadka – o kim ten krótki tekst mógłby być?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka