Dodaj do ulubionych

Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcję

IP: *.proxy.aol.com 15.09.03, 23:26
Tyle sie tu ciagle mowi o Zydach,... o Zydach,... o Zydach oraz, czego
znacznie wiecej, walkuje personalne przepychanki (ulubiona tematyka Abe i
Szui), ze pomyslalemo jakiejs odmianie. W koncu, wydaje mi sie, tematyka
krajowa blizsza winna byc cialu niz Izrael.
.
Gdyby sprawa o tym ciezarze gatunkowym trafila sie tu, w Stanach, to do jej
zakonczenia nie schodzilaby z pierwszych stron czolowych gazet. Wyborcza jest
skromna - nie lubi robic niepotrzebnego rozglosu. Pewnie boleje po cichu
razem z uczestnikami - za zamknietymi drzwiemi. Zgodnie z nowa wizja
dziennikarstwa polskiego.
To nic ze ma miejsce sad kapturowy, to nic ze lamana jest konstytucja i
naruszane prawa jednostki. To wszystko ma miejsce po linii i na bazie. Pewnie
dlatego i dyskusja z informacji prasowej zostala skierowana wylacznie na F.
Warszawa. Sprawa lokalna - bez znaczenia dla reszty kraju.
A ja chcialbym spytac, bo rozne s pogloski o wlascicielach prasy - kto
kontroluje Gazete Wyborcza?
.
Oto skromny artykul GW:
.

Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcję


Bogdan Wróblewski 13-09-2003, ostatnia aktualizacja 13-09-2003 00:04

Pierwszy w stolicy proces o nielegalną aborcję rozpoczął się wczoraj za
zamkniętymi drzwiami. Na ławie oskarżonych zasiedli: 53-letnia lekarka z
pogotowia ratunkowego w Nowym Dworze prowadząca też prywatny gabinet, lekarka
ze szpitala w Nowym Dworze (uczestniczyła w zabiegu jako
anestezjolog), "kierowca" (prawdopodobnie pośrednik, który podwiózł kobietę i
jej męża na zabieg) oraz ojciec dziecka.

Naprzeciwko oskarżonych usiedli wczoraj rodzice zmarłej 20-letniej Karoliny.
Zostali oskarżycielami posiłkowymi. To ze względu na ich uczucia - "ważny
interes prywatny", jak to ujmuje prawo - sąd postanowił utajnić proces.
Zamknął drzwi przed publicznością. Pierwsza z takim wnioskiem pospieszyła
jednak adwokat jednej z lekarek.

Było za późno

Oskarżone kobiety, "działając wspólnie i w porozumieniu i za zgodą ciężarnej
z naruszeniem przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego
i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, dokonały zabiegu przerwania
ciąży u pokrzywdzonej (...) rozrywając ściankę macicy i powodując krwawienie,
co skutkowało jej zgonem" - napisał prokurator w akcie oskarżenia, który do
sądu wpłynął w ubiegłym roku ("Gazeta" pisała wówczas o sprawie). Śledztwo
trwało ponad rok, oczekiwanie na proces tyle samo.

O podejrzeniu nielegalnej aborcji zawiadomił policję 4 marca 2001 r. szpital
w Nowym Dworze Mazowieckim. Karolina została tam przywieziona umierająca, w
środku nocy. Krwawiącej kobiety nie udało się uratować.

O tym, co zdarzyło się wcześniej, wiadomo przede wszystkim z wyjaśnień męża
zmarłej. Rok wcześniej urodziła im się córka. W lutym następnego roku okazało
się, że kobieta znów jest w ciąży. Nie byli przygotowani na kolejne dziecko.
Postanowili ciążę usunąć. Prywatny gabinet lekarki z Legionowa znaleźli przez
ogłoszenie prasowe: "tanie zabiegi ginekologiczne pod narkozą, tel...". Cenę
uzgodnili przez telefon - 4-4,5 tys. zł.

Po małżeństwo przyjechał z Legionowa do Warszawy kierowca. Podczas zabiegu
okazało się, że są jakieś komplikacje i trzeba odwieźć kobietę do szpitala.
Zrobiła to lekarka. Ale było już za późno.

Tylko mąż nie zaprzecza

"Zabieg został przeprowadzony z narażeniem zdrowia i życia pacjentki", a
decyzja o odwiezieniu do szpitala była "zbyt późna" - ocenili biegli lekarze
położnicy. Prowadząca prywatna praktykę lekarka nie przyznaje się do winy.
Twierdzi, że przyjęła "poronienie w toku". Zaprzecza, jakoby wzięła 4,5 tys.
zł. Przez pół roku przebywała w areszcie, wyszła za poręczeniem - 30 tys. zł.
Anestezjolog przyznaje się tylko do uśpienia Krystyny. "Kierowca" twierdzi,
że podwiózł parę na ich prośbę. Do winy przyznaje się tylko mąż zmarłej.

Mimo oskarżenia w 2002 r. obie lekarki nadal wykonywały swój zawód. Grozi im
do dziesięciu lat więzienia i odpowiedzialność dyscyplinarna, bo sprawa
trafiła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w
Warszawie i do sądu lekarskiego. Wczoraj nie udało nam się ustalić, czy
poniosły jakieś konsekwencje, czy też rozstrzygnięcie zostało odroczone do
czasu zakończenia sprawy karnej.

Obserwuj wątek
    • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 08:35

      Konwicki mówi Michnikowi: Na świecie jestem przejazdem cz. III (2001-06-22)

      Z Tadeuszem KONWICKIM rozmawia Adam Michnik



      M. - Aborcja. To jest temat, który bulwersuje ludzi. Racje są podzielone, po
      jednej stronie są ci, którzy mówią, że nie karanie dokonujących aborcji oznacza
      zgodę na zabijanie nienarodzonego człowieka. Inni mówią, że karanie za aborcję
      oznacza odwołanie się do prokuratora zamiast do ludzkiego sumienia. Jak Ty to
      widzisz?

      K. - Jak każdy człowiek, który od czasu do czasu uruchamia zwoje mózgowe. Życie
      składa się z samych sprzeczności, których nie umiemy rozwiązać i być może do
      końca istnienia naszego gatunku nie rozwiążemy. Jedną z nich jest sprawa
      aborcji. Jako człowiek piszący, zajmujący się rozterkami i tragediami
      moralnymi, wiem, czym dla kobiety jest aborcja. To jest jedna z największych
      tragedii. Instynkt macierzyński, który jest pochodną instynktu prokreacyjnego,
      jest niesłychanie silny. I mnie się wydaje, że kobieta, która poddaje się
      aborcji, podejmuje wysiłek równy temu, jaki podejmuje ktoś zdesperowany, kto
      popełnia samobójstwo. Chyląc czoła przed ich dramatycznymi wyborami, trzeba je
      zostawić w spokoju; stwierdzić, że to, co jest niepodważalne i bezdyskusyjne
      jest też w kobietach i one powinny decydować. O wchodzeniu tutaj z represjami,
      sądami, prokuratorami już się nie godzi mówić, bo sami wiemy, jak człowiek jest
      niedoskonały w swoich wyrokach.

      • Gość: Powies sie!!!!! Powies sie Krzysiu, i tak cie nie zdejme.....! IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.03, 09:38
      • Gość: Zdrowa Rodzina Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: 80.51.242.* 21.09.03, 19:32
        Ta "lekarka" załatwiła dzieciaka i matke w czwertym czy nawet piatym miesiącu
        ciązy !!! Juz za to samo powinna siedzieć. Czy ona nie wiedziała, ze skrobanka
        na tym etapie rozwoju dziecka, to smirc nie tylko dla dziecka ale i ryzyko
        smierci dla matki!!!!
        Za te pare tysięcy złotych ? czy chciala byc "dobra"?
        • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 13:15
          W tym watku nie maja znaczenia poglady na sama dopuszczalnosc aborcji oraz na
          okolicznosci rozpatrywanej przez Sad sprawy. Tu idzie przede wszystkim o
          kolejna decyzje sadu o utejnieniu tego typu rozprawy. Tylko tyle.
          .
          K.P.
    • dachs Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 09:30
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > Tyle sie tu ciagle mowi o Zydach,... o Zydach,... o Zydach oraz...

      Ostatnio Ty uszatku byles glownym tematem forum, chociazes nie Zyd, a nawet nie
      klecha. (bo tu jest taki jeden co tylko o klechach)
      Sprawa tzw. marginesu spolecznego, zaprzata nie od dzis psychologow spolecznych.
      Pytanie skad biora sie jednostki asocjalne, czerpiace swe zadowolenie z pogardy
      jaka jej okazuja inni czlonkowie spolecznosci od dawna budzi kontrowercje.
      Jak zwykle zwalczaja sie tu zwolennicy uwarunkowan spolecznych ze zwolennikami
      podejscia freudowskiego.
      Zwolennicy uwarunkowan genetycznych stanowia w tej dyskusji nie liczaca sie
      statystycznie mmniejszosc.
      Osobiscie zaliczam sie do zwolennikow podejscia freudowskiego.
      Przemawia do mnie raczej mysl, ze to ciezkie osobiste przezycie w dziecinstwie,
      odbierajace dziecku zaufanie do otaczajacego je porzadku, (np. naduzycie
      seksualne przez podziwiana osobe) odciska sie na osobowosci doroslego osobnika
      nienawiscia do wszystkiego co nie odpowiada w stu procentach jego widzeniu
      swiata, podejrzliwoscia latwo przechodzaca w paranoje, znajdowaniu przyjemnosci
      w obracaniu sie rejonach uwazanych przez reszte spoleczenstwa za "nieczyste"
      lub przynajmniej "nieapetyczne".
      Przyklady takiego zachowania to czeste uzywanie skojarzen pochodzacych z okolic
      organow wydalania (majtki, smrodki, ekskrementy, podpaski itd.).
      Podstawowa motywacja dzialania takiego osobnika jest "zaistniec".
      Zaistniec za wszelka cene.
      Najprostsza droga to "zaistnienia" prowadzi przez zachowania niekonwencjonalnie
      agresywne.
      Osobnik taki bacznie obserwuje reakcje spolecznosci i im silniejsza jest
      reakcja, tym wieksza radosc czerpie ze swoich dzialan.
      Nasuwa sie oczywiscie pytanie, czy wobec tego, nie bylaby wlasciwsza reakcja
      spolecznosci, polegajaca na kompletnym ignorowaniu takiego osobnika.
      Naturalnie tak. Obojetnosc, kompletne ignorowanie, sa tymi srodkami, ktore
      sprawilaby mu najwieksza przykrosc.
      Ale czy chcemy byc az tak okrutni?
      Przeciez nie jestemy potworami. smile)

      To tyle w kwestii "o czym sie mowi na forum".


      > To nic ze ma miejsce sad kapturowy, to nic ze lamana jest konstytucja i
      > naruszane prawa jednostki. To wszystko ma miejsce po linii i na bazie.

      Powyzszym zdaniem Krzys skomentowal informacje o tym, ze lekarka wykonala
      zabroniony w Polsce zabieg, ze w wyniku tego zabiegu zmarla pacjentka, i ze
      lekarka stanela za to przed sadem.
      Legalny sad RP jest dla Krzysia sadem kapturowym, a narusza sie prawo
      jednostki, w tym wypadku lekarki, do bezkarnosci za przeprowadzanie bezprawnych
      i niebezpiecznych dla zycia zabiegow.
      Czytajac Krzysia mozna nabrac przekonania, ze najlepiej na tym wyszla zmarla
      pacjentka, ktorej praw jednostki juz nikt nie jest w stanie naruszyc.

      A ja juz myslalem, ze jego paranoja osiagnela apogeum juz wczoraj
      Krzys nie tylko broni praw ludzkich. Krzys takze stawia pytania:

      > A ja chcialbym spytac, bo rozne s pogloski o wlascicielach prasy - kto
      > kontroluje Gazete Wyborcza?

      A to juz dawno wyjasnione. Zydzi, uszatku. Zydzi.

      • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 10:01
        O tym ze jestes koscielna gnida wiadomo od dawna. Nie musisz sie wiec wysilac
        na udawanie bezstronnosci, Szujo.
        .
        Omawiana tu sprawa jest kolejna sprawa zamknieta - zawsze dla czyjegos dobra,
        ponoc. Ja jednak mam powazne watpliwosci czy to o dobro osob uczestniczacych w
        tych sprawach chodzi. Nawiasem mowiac doszlo do totalnego absurdu w
        Starachowicach, gdzie sad utajnil sprawe w trosce o...dobre imie podsadnych.
        Bezsprzecznie siegnal po wzorceze spraw aborcyjnych.
        Kazdy socjopata ktory trzyma z klika (a koscielna gnida jestes) bedzie
        zachowywal sie dokladie tak jak ty, w stosunku do osob podwazajacych aktualna
        praworzadnosc i sprawiedliwosc. Za komuny byly to zachowania typowe dla
        prokuratorow i im podobnych czerwonych pacholkow. Najbardziej "zasluzeni" z
        nich przefarbowali sie pozniej na czarno. A z ciebie jak ulal - neofita.
        .
        Te sprawy aborcyjne to smierdzace sprawy, wlasnie z uwagi na utajnianie ich - w
        celu wyciszenia (wyeliminowania) dyskusji. Ktorej to dyskusji publicznej, jak
        sam widzisz, Szujo, nie ma. Podala razeta informacje prasowa o rozpoczeciu
        procesu a pozniej poda nastepna o wyroku. Michnik cieszy sie jak dziecko, ze
        nie musi brac w tym udzialui zadzierac z klerem. Watpie bys nie rozumial istoty
        jawnosci informacji w demokratycji (skoro ma byc), a wiec jestes zwykla menda
        dzialajaca nastrone tej czarnej bandy zlodziei oraz pedofili.
        Ale o tym takze bylo wiadomo gdyz jestes jednym z nich.
        .
        K.P.
        .
        PS...A mialo tych spraw niebyc przeciez. Jak zapewniali biskupi w prawie
        antyaborcyjnym o ktorego ustanowienie naciskali swego czasu, mialo chodzic o
        antyaborcyjny klimat a nie o sciganie i karanie.
        .
        Przez to F. przewalilo sie wieleburzliwych dyskusji nt. aborcji. W jednej nawet
        wziales udzial, laczac perwersyjnie aborcje z kara smierci. Co ciekawe nawet w
        tej jednej jedynej nie zaprezentowales wlasnego stanowiska na problem. Wiem, ze
        masz prawo ale to tez swiadczy o tobie, Szujo.
        • dachs Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 10:41
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Omawiana tu sprawa jest kolejna sprawa zamknieta - zawsze dla czyjegos dobra,
          > ponoc. Ja jednak mam powazne watpliwosci czy to o dobro osob uczestniczacych
          > w tych sprawach chodzi...
          > ...Te sprawy aborcyjne to smierdzace sprawy, wlasnie z uwagi na utajnianie
          > ich - w celu wyciszenia (wyeliminowania) dyskusji. Ktorej to dyskusji
          > publicznej, jak sam widzisz, Szujo, nie ma.

          Dyskusji istotnie nie ma. Moze dlatego, ze sprawa zostala utajniona, moze
          dlatego, ze Polacy maja akurat powazniejsze klopoty, niz aborcja.
          Twoje watpliwosci czy idzie tu o dobro osob uczestniczacych wydaja mi wynikac z
          niezrozmienia przez Ciebie Twoich wlasnych tekstow.
          Zapewniasz nas od dawna jakie to ciemne i oglupione spoleczenstwo Ci Polacy.
          Istnieje wiec obawa, ze w takim spoleczenstwie mogloby dojsc - przy odpowiednim
          rozdmuchaniu sprawy - do takich skrajnosci jakie mialy miejsce w postepowych
          USA, gdzie dochodzilo do zabojstw na lekarzach i podkladania bomb pod szpitale.
          Gdybys wierzyl w to co piszesz, sam bys doszedl do tego wniosku.
          Osobiscie nie jestem za rozprawami zamknietymi, podobnie jak nie bylem za
          procesami pokazowymi. Sadzac Z Twojego rozczarowania brakiem dyskusji bylbys za
          pokazowka. Ja uwazam jedna i druga forme procesu za naduzywania prawa do celow
          politycznych.
          Aby pozostac przy konkretach. W tym wypadku jest sadzona lekarka, ktora
          wykonujac zakazany prawem zabieg, doprowadzila do smierci czlowieka.
          Jakie tu jeszcze mozesz miec watpliwosci?

          > Przez to F. przewalilo sie wieleburzliwych dyskusji nt. aborcji. W jednej
          > nawet wziales udzial, laczac perwersyjnie aborcje z kara smierci. Co ciekawe
          > nawet w tej jednej jedynej nie zaprezentowales wlasnego stanowiska na
          > problem. Wiem, ze masz prawo ale to tez swiadczy o tobie, Szujo.

          Istotnie. Slusznie zauwazyles, ze nie mam zdania w tej sprawie.
          Obie strony przytaczaja argumenty przekonywujace, ale rownoczesnie sposob ich
          prezentowania ma wyrazne pietno doraznych celow religijnych, politycznych, a
          nawet gospodarczych, ze argumentow zadnej ze stron, nie moge uznac za wlasne.
          Przytoczyles tu opinie Konwickiego. On zaczal od tego, ze to bardzo trudna
          sprawa. On dal sobie jakos z nia rade, ja jeszcze nie.
          Ale to wcale zle o mnie nie swiadczy.

          Podobnie, o Tobie zle nie swiadczy uporczywe nawiazywanie do pedofilii wsrod
          kleru. W koncu wszystkich nas ksztaltuja doswiadczenia dziecinstwa, a jezeli
          moje domysly co do genezy Twojej niecheci do ludzi w sutannach sa sluszne, jest
          w pelni zrozumiale, ze ten akurat aspekt jest dla Ciebie decydujacy w ocenie
          kleru.
          • Gość: Krzys52 idz precz - jestes mi niemily IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 12:38
            n/t
            • dachs Rozumiem. Brak argumentow. OK. :) n/t 16.09.03, 14:10

    • Gość: AdamM Polska IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 09:41
      medycyna to dno tak niewyobrażalne jak korupcja w naszym kraju. Nie mogę się
      spokojnie na ten temat wypowiadać. Ksztalcenie lekarzy i ich umiejetnosci
      wolają o pomstę do nieba. Sprawa, ktora się wydarzyla jest dla mnie mniej
      istotna. Ona mogla się wydarzyć w tysiacach innych wersji - spierdolona
      operacja wyrostka (bo chirurg zaczął samodzielnie operować dopiero po 40-ce),
      nierozpoznany nowotwor (bo lekarz leczyl bole korzonkowe) i kurwa tysiace
      innych spraw. Ale co tam - mamy dobrych lekarzy, przeciez nawet na kontrakty do
      Libii kiedys jezdzili.

      A.
      • Gość: doku To prawda, ale niecała IP: *.chello.pl 16.09.03, 19:58
        Gość portalu: AdamM napisał(a):

        > medycyna to dno tak niewyobrażalne jak korupcja w naszym kraju. Nie mogę się
        > spokojnie na ten temat wypowiadać. Ksztalcenie lekarzy i ich umiejetnosci
        > wolają o pomstę do nieba.

        20 lat temu zarówno korupcja jak i medycyna były w dużo gorszym stanie, ale
        mniejsza z tym. Faktem jest, że w Polsce źli ludzie najczęściej wybierają
        studia medyczne, głównie po to, aby móc rozkoszować się potem władzą nad
        pacjentami.

        > spierdolona operacja wyrostka, ... nierozpoznany nowotwor ... tysiace
        > innych spraw.

        Jednak zabiegi wykonywane w normalnych warunkach mają większe szanse powodzenia
        niż jakaś pokątna dłubanina gdzieś w ukryciu, w strachu przed policją i
        prokuratorem. Ustawa antyaborcyjna demoralizuje środowisko, gdyż sprowadza je
        do ranki prześladowanej opozycji antyklerykalnej i antyseksistowskiej. Lekarz
        zamiast skupiać się na ratowaniu zdrowia, musi troszczyć się o własne
        bezpieczeństwo i pokątnie zarabiane pieniądze – staje się chcąc nie chcąc
        bojownikiem o wolność i demokrację, prześladowanym przez katolickich strażników
        rewolucji. W takich warunkach ryzyko wypadków i powikłań wzrasta.
        • Gość: AdamM Drogi doku, IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.03, 22:02
          wiesz na pewno jak jest u nas w medycynie. Wloski (zaden super geniusz ani
          pracus) chirurg naczyniowy trzaska dzien w dzien 3 - 4 operacje. I nie ma czasu
          na sranie wokol dupy kolegi czy podszczypywanie kolezanki czy ploty w dyzurce.
          Bo pracuje i jest w tym dobry i to go cieszy. O USA w ogole nie wspomne bo to
          już są same szczyty - chirurdzy operują praktycznie non-stop, a rozmowy z
          kolegami trafiają się im jedynie, gdy dyskutują przypadki i omawiają wpadki lub
          sukcesy. Praca i jeszcze raz praca. Tylko wtedy mozna byc dobrym. A u nas?
          Chodź, pojdziemy do jakiegokowliek szpitala na oddzial chirurgiczny i
          przeanalizujmy tydzien pracy przecietnego chirurga. Ile przy stole? Czesto bywa
          ze NIC!!!!!!!!!! przez caly tydzień!!!!!!!! Co to u kurwy ma znaczyć ja się
          pytam? No, ale do rzeczy. Trafnie ujmujesz sprawe o podziemiu i bledach i
          zwiazku jednego z drugim. Ale w mojej opinii dla aborcji nie ma i nie bedzie
          przyzwolenia bo to jest morderstwo i koniec kropka. Nie chce dziecka? Niech
          urodzi i odda do adopcji. Jeszcze pieniadze dostanie. Nie ma zgody na
          mordowanie niewinnych ludzkich istot. I nie będzie. Wszelkie dywagacje w tej
          kwestii nie maja sensu. Sa srodki COCs, sa IUDs, niech sobie dupa jedna z druga
          wstrzyknie jakiś gestagen na 3 -4 lata jak nie chce miec dzieci. NIE dla
          aborcji!!!!!! Nie i koniec.


          A.
          • Gość: doku Aborcja nie jest morderstwem, nawet wg naszego KK IP: *.chello.pl 16.09.03, 22:08
            Gość portalu: AdamM napisał(a):

            > Ale w mojej opinii dla aborcji nie ma i nie bedzie
            > przyzwolenia bo to jest morderstwo i koniec kropka.

            A w krajach o wyższej kulturze prawnej nie jest nawet czynem zabronionym, jeśli
            wykonuje się ją odpowiednio wcześnie. Dla takiej aborcji jest przyzwolenie i
            będzie. A nasz dziki wschód też w końcu się ucywilizuje.
            • Gość: Krzys52 Czyz mozna zamordowac warzywo? IP: *.proxy.aol.com 18.09.03, 00:06
              Podobnie z aborcja zlepku komorek zwanego zygota.
              .
              Pamietasz moze to doswaidczenie, ktore zaproponowalem kiedys pod rozwage.
              .
              No wiec wyobrazmy sobie, ze laborant trzyma w oddzielnych probowkach owum oraz
              sperme. Przyglada sie probowkom po czym wylewa ich zawartosc do kibla
              (poprzednio pisalem o zlewie, ale i tak koscielni wrabiali mi kibel wiec
              pozostanmy przy kiblu).
              W nastepnym doswiadczeniu doprowadza laborant do polaczenia sie plemnikow z
              jajeczkami, przyglada im sie przez chwile po czym wylewa zawartosc probowki do
              kibla.
              Czy widzisz jakas jakosciowa roznice pomiedzy doswiadczeniem pierwszym a
              drugim - ja nie widze. Dla koscielnych natomiast w drugim doswiadczeniu do
              kibla zostali wylani ludzie. No i powiedz sam: czy nie jest to kretynizm
              wczystej postaci? Gdzie oni tam ludzi widza, debile.
              .
              K.P.
              • Gość: doku To nie widok, ale wiara IP: *.chello.pl 19.09.03, 00:13
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > Gdzie oni tam ludzi widza, debile.

                A może widzą? Wiara czyni cuda. Kiedyś wierzyli, że jak widzą plemnik pod
                mikroskopem, to jest on już miniaturowym człowieczkiem, którego nazwali
                homunkulusem czy jakoś tak. Poważni niby badaczy patrzyli przez mikroskop i
                widzieli homunkulusa
                • Gość: Krzys52 Re: To nie widok, ale wiara IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 18:03
                  To moze w takim razie od tego zaczely sie historie o krasnoludkach - od katoli
                  wyszly
            • Gość: ZD Re: Aborcja nie jest morderstwem, nawet wg naszeg IP: 80.51.242.* 21.09.03, 19:46
              Mylisz sie, aborcja nie jest przestepstem tylko w Chinach. Zajrzyj do Wielkiej
              eEncyklopedii PWN - hasło aborcja.
              • Gość: doku Aborcja jest przestępstwem tylko w pewnych ... IP: *.chello.pl 22.09.03, 23:53
                Gość portalu: ZD napisał(a):

                > Mylisz sie, aborcja nie jest przestepstem tylko w Chinach. Zajrzyj do
                Wielkiej
                > eEncyklopedii PWN - hasło aborcja.

                ... okolicznościach, w innych nie jest. Morderstwem nie jest nigdy.
                Najwyraźniej nie rozumiesz nawet słów, których używa prawo.
    • ada08 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 10:32
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > To nic ze ma miejsce sad kapturowy, to nic ze lamana jest konstytucja i
      > naruszane prawa jednostki....

      To nie jest sąd kapturowy, ci ludzie stają przed normalnym sądem i będą sądzeni
      zgodnie z prawem.

      Inną rzeczą jest pytanie: czy to prawo jest dobre. Czy dobre jest prawo, które
      zmusza kobietę by szukała pomocy u pokątnych konowałów. Czy dobre jest prawo,
      które nabija kabzę nielegalnie działającym lekarzom (4 tys za zabieg - niezla
      sumka), a jak słychac podziemie aborcyjne kwitnie....
      Ci sami lekarze, którzy odmawiają legalnego dokonania zabiegu w szpitalu, bo
      sumienie im nie pozwala, zostawiają swoje sumienie na progu prywatnego
      gabinetu. Piszę to mając świadomosć, jak niesprawiedliwe są wszelkie
      uogólnienia.

      Inną znowu sprawą jest ta 20-letnia dziewczyna i jej mąż, którzy płodzą dzieci
      jedno po drugim, jakby nie wiedzieli , ze mozna tego uniknąć; moze nie
      wiedzieli, ze ciązy można zapobiec.

      Ja właściwie pisze ten post głównie po to, zeby zacytowaną wyżej wypowiedź
      podnieść Konwickiego. Podpisuję się bowiem z pełnym rzekonaniem pod jego
      słowami, i fakt , ze jest to jeden z moich ulubionych pisarzy tutaj akurat nie
      ma znaczenia smile
      a.

      --------------------------------------------------------------------------------

      Konwicki mówi Michnikowi: Na świecie jestem przejazdem cz. III (2001-06-22)

      Z Tadeuszem KONWICKIM rozmawia Adam Michnik



      M. - Aborcja. To jest temat, który bulwersuje ludzi. Racje są podzielone, po
      jednej stronie są ci, którzy mówią, że nie karanie dokonujących aborcji oznacza
      zgodę na zabijanie nienarodzonego człowieka. Inni mówią, że karanie za aborcję
      oznacza odwołanie się do prokuratora zamiast do ludzkiego sumienia. Jak Ty to
      widzisz?

      K. - Jak każdy człowiek, który od czasu do czasu uruchamia zwoje mózgowe. Życie
      składa się z samych sprzeczności, których nie umiemy rozwiązać i być może do
      końca istnienia naszego gatunku nie rozwiążemy. Jedną z nich jest sprawa
      aborcji. Jako człowiek piszący, zajmujący się rozterkami i tragediami
      moralnymi, wiem, czym dla kobiety jest aborcja. To jest jedna z największych
      tragedii. Instynkt macierzyński, który jest pochodną instynktu prokreacyjnego,
      jest niesłychanie silny. I mnie się wydaje, że kobieta, która poddaje się
      aborcji, podejmuje wysiłek równy temu, jaki podejmuje ktoś zdesperowany, kto
      popełnia samobójstwo. Chyląc czoła przed ich dramatycznymi wyborami, trzeba je
      zostawić w spokoju; stwierdzić, że to, co jest niepodważalne i bezdyskusyjne
      jest też w kobietach i one powinny decydować. O wchodzeniu tutaj z represjami,
      sądami, prokuratorami już się nie godzi mówić, bo sami wiemy, jak człowiek jest
      niedoskonały w swoich wyrokach.



      • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 10:46
        Ado,
        stalinowskie sady kapturowe byly jak najbardziej legalne, hitlerowskie byly i
        jeszcze pare innych. Wszystkie za zamknietymi drzwiami i zgodne z prawem. Z
        uwagi na cos bardzo waznego (interes publiczny badz jednostki) sprawy byly
        utajniane przed okiem opinii publicznej. I mnie glownie o to chodzi.
        Ponadto absolutnie nie mam zaufania do sedziow ktorzy wyslugiwali sie wczesniej
        komunie i zamykali drzwi na telefon z komitetu (podobnie z ferowanymi
        wyrokami), wielu z dzisiejszych sedziow to tamten komunistyczny pomiot. I ja
        obawiam sie, ze aktualnie ich uszy uwrazliwione sa na telefony z Kurii
        Biskupiej, bo, co powiedzialem wczesniej, daje sie juz wyraznie zaobserwowac
        szablon postepowania zmierzajacego do wyeliminowania publicznej dyskusji.
        I oto prasa, w osobie Michnika rozmawiajaca ja rowny z rownym z naczelnymi z NY
        Times czy The Washington Post, ta prasa nie zdobywa sie nawet na slowo krytyki
        zaistnialej patologii. Bo nie oszukujmy sie Ado - to jest juz patologia.
        .
        K.P.
        • ada08 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 12:35
          Krzysiu,
          dopatrujesz się wszędzie macek Kurii smile Ponadto nie ma przecież żadnych
          dowodów na to, ze orzekajacy w tym procesie sędziowie, to ''komunistyczny
          pomiot'', aczkolwiek zgadzam się, ze decyzja prowadzenia tego procesu za
          zamknietymi drzwiami jest dziwna i moim zdaniem nie powinna miec miejsca. W
          ogóle stosowanie tej zasady ostatnio w różnych procesach jest, oględnie
          mówiąc , dziwne.

          Rozumiem jednak, że chodzi Ci głównie nie o zachowanie sędziów tylko prasy, a
          to jest odrębny temat, bo to jest temat na dyskusję o poziomie polskiego
          dziennikarstwa; a dokładnie tzw dziennikarstwa polityczno-społecznego,
          powiedzmy, które jakie jest - każdy widzi. A marne ci ono jest nad wyraz, tu
          między nami pełna zgoda.
          a.
          • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 12:58
            Krzysiu,
            dopatrujesz się wszędzie macek Kurii smile
            ::
            Wiesz Ado, ja troche zyje na tym swiecie...surprised)
            ::
            Ponadto nie ma przecież żadnych dowodów na to, ze orzekajacy w tym procesie
            sędziowie, to ''komunistyczny pomiot'',
            ;;
            oczywiscie, Ado, ze nie ma ale tez ja nie mam zamiaru ciagac ich po sadach i
            udowadniac. Po prostu wyrazilem opinie-przypuszczenie - byc moze na wyrost, byc
            moze krzywdzaca. Byc moze. Wiemy jek bylo i patrzymy jak wyglada to samo dzis.
            I co widzimy? Ano cholera, wyglada tak samo. Moze cos wiec w tym jest.
            Zwlaszcza, ze poza kilkoma(!) wyjatkami, srodowisko sedziownie w stanie
            nienaruszonym przeszlo do nowego systemu.
            To zagadnienie wyglada znacznie prosciej niz ludzie zazwyczaj przypuszczaja.
            Mnoza sie za zamknietymi drzwiami sprawy o aborcje i sam ten fakt - zamknietych
            drzwi, i tanych procesow - winien niepokoic obywatela. Ten ma prawo spodziewac
            sie po "nowej" tentedcji wszystkiego najgorszego. On nie musi nic udowadniac i
            nie musi obawiac sie zarzutow o "obraze organow". Jeszcze nie, ale kto wie jak
            bedzie jutro bowiem w obliczu obywatelskiej i medialnej aprobaty (przez
            milczenie) "organom" urosna takie rogi, ze ze smiechu sie nie pozbierasz.
            Zatem jeszcze raz: prasa nie robi tego co jest jej obowiazkiem a sedziowie
            mnoza tajne procesy.
            ;;
            aczkolwiek zgadzam się, ze decyzja prowadzenia tego procesu za
            zamknietymi drzwiami jest dziwna i moim zdaniem nie powinna miec miejsca. W
            ogóle stosowanie tej zasady ostatnio w różnych procesach jest, oględnie
            mówiąc , dziwne.
            ;;
            Dlugo by o tym mowic, Ado. Wiele bardzo dziwnych rzeczy dzieje sie wokol Ciebie.
            ;;
            Rozumiem jednak, że chodzi Ci głównie nie o zachowanie sędziów tylko prasy, a
            to jest odrębny temat, bo to jest temat na dyskusję o poziomie polskiego
            dziennikarstwa; a dokładnie tzw dziennikarstwa polityczno-społecznego,
            powiedzmy, które jakie jest - każdy widzi. A marne ci ono jest nad wyraz, tu
            między nami pełna zgoda.
            a.
            ;;
            Chodzi mi Ado zarowno o zachowanie sedziow jak i prasy. Gdyby sedziowie
            zachowywali sie w sposob nie budzacy zastrzezen to i nie byloby powodow do
            stawiania prasie zarzutow o unikanie problemow (delikatnie mowiac) czy zarzutow
            o troske o interesy czlonkow tzw. "klasy politycznej" (w szerokim znaczeniu
            tego pojecia).
            .
            Pozdrawiam
            .
            K.P.


            • ada08 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 17:55
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > Krzysiu,
              > dopatrujesz się wszędzie macek Kurii smile
              > ::
              > Wiesz Ado, ja troche zyje na tym swiecie...surprised)
              > ::

              Ale nie w tym świecie , co ja smile
              Dostrzegam u Ciebie taką cechę, którą widzę u niektórych moich internetowych
              znajomych zza oceanu, mieszkających tam od lat.
              Przekonanie, że z daleka widać lepiej co się u nas dzieje.
              I ten paternalistyczny ton smile
              Mam czasem wrażenie, że ludzie, którzy wyemigrowli z Polski w latach,
              powiedzmy 80-tych, nie przekroczyli pewnej psychologicznej bariery i
              cały czas tkwią w tamtej Polsce, którą opuścili.
              Ja nie oceniam, to tylko moje spostrzeżenie , w dodatku chyba nieudolnie
              sformułowane smile

              > Ponadto nie ma przecież żadnych dowodów na to, ze orzekajacy w tym procesie
              > sędziowie, to ''komunistyczny pomiot'',
              > ;;
              > oczywiscie, Ado, ze nie ma ale tez ja nie mam zamiaru ciagac ich po sadach i
              > udowadniac. Po prostu wyrazilem opinie-przypuszczenie - byc moze na wyrost,
              byc
              >
              > moze krzywdzaca. Byc moze. Wiemy jek bylo i patrzymy jak wyglada to samo
              dzis.
              > I co widzimy? Ano cholera, wyglada tak samo. Moze cos wiec w tym jest.
              > Zwlaszcza, ze poza kilkoma(!) wyjatkami, srodowisko sedziownie w stanie
              > nienaruszonym przeszlo do nowego systemu.

              Krzysiu, nowy system trwa już ładnych parę lat.
              Starzy sędziowie ''wykruszają'' się w sposób naturalny.
              Nowi niekoniecznie są lepsi. I to niezależnie od tego,
              czy odbierają telefony z Miodowej czy z Ordynackiej.
              Co nie znaczy , ze jest to zasada.
              Myślę jednak, ze Twoja opinia istotnie jest ''na wyrost''.
              Mam nadzieję, że ci sędziowie , o których mówimy to jednak margines.
              Zdaje się jednak, że nasza rozmowa zazcyna się kręcić wokół własnego
              ogona smile

              > .
              > Pozdrawiam

              Również smile
              a.
              • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 16.09.03, 21:50
                > Krzysiu,
                > dopatrujesz się wszędzie macek Kurii smile
                > ::
                > Wiesz Ado, ja troche zyje na tym swiecie...surprised)
                > ::

                Ale nie w tym świecie , co ja smile
                Dostrzegam u Ciebie taką cechę, którą widzę u niektórych moich internetowych
                znajomych zza oceanu, mieszkających tam od lat.
                Przekonanie, że z daleka widać lepiej co się u nas dzieje.
                I ten paternalistyczny ton smile
                ;;
                No daj spokoj Ado, czy spodziewasz sie, ze bede przepraszal ze zyje(?)))
                Swoja droga niewatpliwie cos w tym jest, co mowisz. Ale tez znalezienie sie na
                uboczu od tych wszystkich niuansow ("pan wie a ja rozumiem") pozwala na
                skupienie sie na tym co istotne. Gdy czlowiek uwiazany jest do przypisanego mu
                miejsca siecia kulturowych niemoznosci to i mniej widzi - bo nie stara sie
                nawet by szerzej oczy otworzyc ("cos tam dzieje sie dookola ale mnie to jakby
                nie dotyczylo"). Oprocz czytywania prasy rozmawiam jeszcze z przyjaciolmi i
                krewnymi ktorzy w rozmowach ze mna krepuja sie znacznie mniej ze zrzucaniem z
                watroby, anizeli w srodowisku dobrosasiedzkim, na przyklad, czy zawodowym.
                ::
                Mam czasem wrażenie, że ludzie, którzy wyemigrowli z Polski w latach,
                powiedzmy 80-tych, nie przekroczyli pewnej psychologicznej bariery i
                cały czas tkwią w tamtej Polsce, którą opuścili.
                Ja nie oceniam, to tylko moje spostrzeżenie , w dodatku chyba nieudolnie
                sformułowane smile
                ::
                Juz Ty nie badz taka skromna Ado smile) z ta nieudolnoscia formulowania mysli. Nie
                za bardzo wiem o jakiej barierze mowisz, gdyz to juz nie sa czasy Latarnika i
                koniecznosc trwania w tym samym, zatrzymanym, mentalnym swiecie. Nie sadze, bym
                traktowal kogos jak glupola czy niedorozwoja (chyba ze sie o to prosi)tylko z
                racji mojej emigracji "na Zachod". Nie czuje sie lepszy ani, z gruntu, lepiej
                wiedzacy, niemniej gdy wiem mowie o tym z calym przekonaniem a jednoczesnie
                otwarty jestem na (merytoryczna) krytyke. Ma polemista dobre argumenty to
                koryguje wlasne stanowisko, a jak nie ma...
                .
                My tu gadu gadu a temat stygnie. Widzisz, wcale nie wydaje mi sie, ze krecimy
                sie wokol wlasnego ogona. Mysle, ze jeszcze nie rozgrzalismy sie jak nalezy.
                ;;;
                Krzysiu, nowy system trwa już ładnych parę lat.
                Starzy sędziowie ''wykruszają'' się w sposób naturalny.
                Nowi niekoniecznie są lepsi. I to niezależnie od tego,
                czy odbierają telefony z Miodowej czy z Ordynackiej.
                Co nie znaczy , ze jest to zasada.
                Myślę jednak, ze Twoja opinia istotnie jest ''na wyrost''.
                Mam nadzieję, że ci sędziowie , o których mówimy to jednak margines.
                Zdaje się jednak, że nasza rozmowa zazcyna się kręcić wokół własnego
                ogona smile
                .
                ::
                Niewatpliwie masz racje, ze sie wykruszaja. Mozliwe ze ja calkowicie myle sie w
                ocenach sedziowskiego srodowiska. To nie jest istotne, Ado.
                Liczy sie wylacznie fakt zamkniecia drzwi za ktoras z kolei sprawa tego typu.
                To w zupelnosci wystarcza by podnosic alarm. Tymczasem nie jakos nikt nie
                zabiera glosu na ten temat. Czy oznacza to, ze nie ma w Polsce, w redakcjach
                pism, ludzi ktorzy dostrzegli to samo? Zauwaz ze ja nie twierdze, iz jestem
                jedynym widzacym, z powodu lepszej za-oceanicznej optyki. Czy sadzisz, ze nie
                ma wsrod nich takich ktorzy nie przyjmuja tego stanu rzeczy jako dopust bozy?
                Ze wszystkim odpowiada kontynuacja kolturowego paternalizmu? Dlaczego zatem nie
                podnosza ci ludzie tematu tajnosci spraw sadowych? Co jest kolejnym
                zagadnienim, jako ze w tym momencie doszlismy do wolnosci slowa oraz
                korzystania z niej. A jak cos smierdzi to smierdzi. Dlaczego oni milcza Ado?!
                .
                Demokracja to taki system, ktory wymaga jawnosci procesu politycznego (a ze
                wszystko jest polityka moge Cie przekonac). Sprawowanie sie sadownictwa jest
                bardzo waznym elementem tego procesu - jak i publiczna kontrola nad nim. Skad
                wiesz na co pozwala sobie sedzia za tymi zamknietymi drzwiami i bez wgladu
                prasy? Czy jestes pewna, ze nie dochodzi tam do naruszen praw i wolnosci? Czy
                jestes pewna, ze strona oskarzona jest satysfakcjonujaco reprezentowana przez
                obrone? Tych pytan jest wiecej, Ado, a wszystkie ukladaja sie pod wspolny
                mianownik zaufania do sadu (sadownictwa). W demokracji mowi sie o zaufaniu
                poniewaz w demokracji sprawy sa jawne - nie tajne, za zamknietymi drzwiami. Mam
                zaufanie, ale nie na slowo honoru. Mam zaufanie poniewaz wiem(!), ze moge je
                miec. Popatrz ile korupcji jest wokol Ciebie, Ado. Czy nastraja ona dozaufani?
                Hej, mysle ze zaczynam sie rozgrzewac surprised)))
                Zauwazylem Gandalpha. Jeszcze nie czytalem, a moze, spozniony, strzepie jezor
                po proznicy, gdyz wszystko zostalo juz powiedziane.
                Pozdrawiam
                K.P.
                .
                PS...Niniejszym pragne pokajac sie za wrodzony brak skromnosci surprised))

        • gandalph Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 13:28
          Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

          > Ado,
          > stalinowskie sady kapturowe byly jak najbardziej legalne, hitlerowskie byly i
          > jeszcze pare innych. Wszystkie za zamknietymi drzwiami i zgodne z prawem. Z
          > uwagi na cos bardzo waznego (interes publiczny badz jednostki) sprawy byly
          > utajniane przed okiem opinii publicznej. I mnie glownie o to chodzi.
          > Ponadto absolutnie nie mam zaufania do sedziow ktorzy wyslugiwali sie
          wczesniej
          >
          > komunie i zamykali drzwi na telefon z komitetu (podobnie z ferowanymi
          > wyrokami), wielu z dzisiejszych sedziow to tamten komunistyczny pomiot. I ja
          > obawiam sie, ze aktualnie ich uszy uwrazliwione sa na telefony z Kurii
          > Biskupiej, bo, co powiedzialem wczesniej, daje sie juz wyraznie zaobserwowac
          > szablon postepowania zmierzajacego do wyeliminowania publicznej dyskusji.
          > I oto prasa, w osobie Michnika rozmawiajaca ja rowny z rownym z naczelnymi z
          NY
          >
          > Times czy The Washington Post, ta prasa nie zdobywa sie nawet na slowo
          krytyki
          > zaistnialej patologii. Bo nie oszukujmy sie Ado - to jest juz patologia.
          > .
          > K.P.
          Krzysiu, masz złudzenia, że sędziowie chowu III RP są lepsi?
          • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 17.09.03, 08:30
            Krzysiu, masz złudzenia, że sędziowie chowu III RP są lepsi?
            .
            :::
            Czesc Gandalph,
            hehe, a czy widac po mnie, ze mam takie zludzenia?
            Tu takze dziala "Prawo Murpy'ego", ktore mowi, ze jesli tylko cos moze pojsc
            zle - to z cala pewnoscia pojdzie. Innymi slowy, gdy zostawiasz furtke otwarta
            dla zlodzieja to nie za bardzo licz na to, ze nie zostaniesz okradziony.
            Z pozycji zwyklego obywatela musi istniec system zabezpieczen przed
            korumpowaniem sie i sedziow, przed naduzywaniem przez nich powierzonej im
            wladzy, przed chamieniem, przed obrastaniem w piorka... bo tego ichnia palestra
            nie zalatwi. Gdy kontroluja sie sami i sami sprawuja nad soba nadzor to nie
            kontroluja sie, oraz pozostaja bez nadzoru. Olewaja ten sam lud ktory ma ponoc
            sprawowac wladze. I tu kluczem jest jawnosc tego co dzieje sie na sali rozpraw.
            I obecnosc tam prasy, ktora nie bedzie miala zahamowan przed opisaniem tego
            czego byla swiadkiem.
            Sedzia to jest takze Twoj sluga, Gandalph a nie jakis Bog w todze. To nie jest
            tez jakis pan na wlosciach ktoremu mozesz skoczyc. Przynajmniej w teorii tak to
            wyglada a w praktyce jest Bogiem ktoremu mozesz skoczyc gdy tylko mu na to
            pozwolisz, gdyz dales sie kupic na jego dobroduszny wyglad oraz przyrzeczenie
            uczciwosci i bezstronnosci, oraz niezaleznego postepowania (do czego wymagana
            jest jednak nieobecnosc panstwowej ideologii).
            Tyle na razie. Zachecam. surprised)
            .
            Pozdrowka
            K.P.



      • gandalph Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 16.09.03, 13:27
        ada08 napisała:

        > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
        >
        > > To nic ze ma miejsce sad kapturowy, to nic ze lamana jest konstytucja i
        > > naruszane prawa jednostki....
        >
        > To nie jest sąd kapturowy, ci ludzie stają przed normalnym sądem i będą
        sądzeni
        >

        Normalnym????? A widziałe(a)ś w Polsce normalny sąd? Akurat miałem ostatnio
        trochę do czynienia z tą instytucją! Nie daj Boże, jak coś wezmą w łapy
        prawnicy!
        > zgodnie z prawem.
        >
        > Inną rzeczą jest pytanie: czy to prawo jest dobre. Czy dobre jest prawo,
        które
        > zmusza kobietę by szukała pomocy u pokątnych konowałów. Czy dobre jest prawo,
        > które nabija kabzę nielegalnie działającym lekarzom (4 tys za zabieg - niezla
        > sumka), a jak słychac podziemie aborcyjne kwitnie....
        > Ci sami lekarze, którzy odmawiają legalnego dokonania zabiegu w szpitalu, bo
        > sumienie im nie pozwala, zostawiają swoje sumienie na progu prywatnego
        > gabinetu. Piszę to mając świadomosć, jak niesprawiedliwe są wszelkie
        > uogólnienia.


        Przecież z góry było wiadomo, że tak będzie jak uchwalano osławioną ustawę A-A.
        Zresztą nic nowego, o niczym innym nie pisał Boy 70 lat temu!
        >
        > Inną znowu sprawą jest ta 20-letnia dziewczyna i jej mąż, którzy płodzą
        dzieci
        > jedno po drugim, jakby nie wiedzieli , ze mozna tego uniknąć; moze nie
        > wiedzieli, ze ciązy można zapobiec.
        >

        Właśnie!! A może rzeczywiście nie wiedzieli?? A jeśli tak, to pytanie,
        dlaczego!!!
        > Ja właściwie pisze ten post głównie po to, zeby zacytowaną wyżej wypowiedź
        > podnieść Konwickiego. Podpisuję się bowiem z pełnym rzekonaniem pod jego
        > słowami, i fakt , ze jest to jeden z moich ulubionych pisarzy tutaj akurat
        nie
        > ma znaczenia smile
        > a.
        >


        Tu się zgadzamy!!
        > ------------------------------------------------------------------------------
        -
        > -
        >
        > Konwicki mówi Michnikowi: Na świecie jestem przejazdem cz. III (2001-06-22)
        >
        > Z Tadeuszem KONWICKIM rozmawia Adam Michnik
        >
        >
        >
        > M. - Aborcja. To jest temat, który bulwersuje ludzi. Racje są podzielone, po
        > jednej stronie są ci, którzy mówią, że nie karanie dokonujących aborcji
        oznacza
        >
        > zgodę na zabijanie nienarodzonego człowieka. Inni mówią, że karanie za
        aborcję
        > oznacza odwołanie się do prokuratora zamiast do ludzkiego sumienia. Jak Ty to
        > widzisz?
        >
        > K. - Jak każdy człowiek, który od czasu do czasu uruchamia zwoje mózgowe.
        Życie
        >
        > składa się z samych sprzeczności, których nie umiemy rozwiązać i być może do
        > końca istnienia naszego gatunku nie rozwiążemy. Jedną z nich jest sprawa
        > aborcji. Jako człowiek piszący, zajmujący się rozterkami i tragediami
        > moralnymi, wiem, czym dla kobiety jest aborcja. To jest jedna z największych
        > tragedii. Instynkt macierzyński, który jest pochodną instynktu
        prokreacyjnego,
        > jest niesłychanie silny. I mnie się wydaje, że kobieta, która poddaje się
        > aborcji, podejmuje wysiłek równy temu, jaki podejmuje ktoś zdesperowany, kto
        > popełnia samobójstwo. Chyląc czoła przed ich dramatycznymi wyborami, trzeba
        je
        > zostawić w spokoju; stwierdzić, że to, co jest niepodważalne i bezdyskusyjne
        > jest też w kobietach i one powinny decydować. O wchodzeniu tutaj z
        represjami,
        > sądami, prokuratorami już się nie godzi mówić, bo sami wiemy, jak człowiek
        jest
        >
        > niedoskonały w swoich wyrokach.
        >
        >
        >
        • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 17.09.03, 10:37
          Przecież z góry było wiadomo, że tak będzie jak uchwalano osławioną ustawę A-A.
          Zresztą nic nowego, o niczym innym nie pisał Boy 70 lat temu!
          .
          :::
          Gandalph,
          wiadomo tez, ze publiczna debata musi zakonczyc sie wyrzuceniem aktualnego
          prawa na smietnik. Dlatego bronia sie przed debata jak moga.
          .
          A co do Boya to juz wiesz dlaczego katabasy tak go nie lubia. Zbyt dobrze Boy
          znal te bande obludnikow i wydrwigroszy.
          .
          K.P.
          • gandalph Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj 17.09.03, 12:32
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > Przecież z góry było wiadomo, że tak będzie jak uchwalano osławioną ustawę A-
            A.
            >
            > Zresztą nic nowego, o niczym innym nie pisał Boy 70 lat temu!
            > .
            > :::
            > Gandalph,
            > wiadomo tez, ze publiczna debata musi zakonczyc sie wyrzuceniem aktualnego
            > prawa na smietnik. Dlatego bronia sie przed debata jak moga.
            > .
            > A co do Boya to juz wiesz dlaczego katabasy tak go nie lubia. Zbyt dobrze Boy
            > znal te bande obludnikow i wydrwigroszy.
            > .
            > K.P.
            Nie lubią go, bo im wygarnął prosto w oczy, o co tak naprawdę chodzi. A więc,
            nie o święty, nienaruszalny węzeł małżeński, lecz o to, by Watykan miał monopol
            na jego rozwiązywanie. Nie chodzi o "niewinne duszyczki", lecz o
            przyszłych "tacowników". Nie kto inny też napisał "co warta prawna ochrona
            dziecka poczętego, jesli w godzinę po urodzeniu noworodek może umrzeć z chłodu
            pod mostem...".
            Co do jawności rozpraw sądowych i życia w ogóle, to zgoda.Najbardziej zaś
            wkurza hipokryzja KK, który widzi zygoty, a nie widzi bezrobocia, nędzy,
            pauperyzacji, korupcji, złodziejstwa, anarchizowania życia społecznego w Polsce.
            Pozdrówka
    • Gość: Krzys52 O Wyciszaniu Publicznej Dyskusji - Tu Jest, Ado08 IP: *.proxy.aol.com 17.09.03, 12:03
      Obawiam sie, Ado, ze pasywnosc jest polska cecha kulturowa. To katolicyzm
      nastraja do akceptacji paternalizmu oraz, w zamian, podsuwa moznosc zdjecia
      sobie ze lba szeregu problemow, ktorych rozwiazanie nalezy od tego momentu
      do “nich”. Z drugiej strony, “oni” bywaja zaszokowani gdy ktos wychyli sie z
      dociekaniami poprawnosci poczynan “onych”, bo jest to poniekad wbrew nigdy nie
      spisanej umowie spolecznej (slucham wlasnie sobie Starszych Panow gdy tak
      sobie sielsko, cieplo, tkliwie, i ‘mellow’ “dumaja nad Prosna”, i zdaja sie byc
      kompletnie pochlonieci “snuciem mysli w kolko” - co jest przepiekna wrecz, i
      jakze na czasie smile) ilustracja naszej uroczo sennej kultury).
      Tymczasem stoimy w Polsce przed dylematem: wladza ludu albo paternalizm. Tego
      ostatniego moze i w demokracji byc nieco, ale generalnie pateralizm i
      demokracja wzajemnie sie wykluczaja.
      Jednym z niezbednych elementow demokracji jest jawnosc procesu politycznego, a
      w nim poczynan sadownictwa, ktore (obok wladzy ustwodawczej oraz wladzy
      wykonawczej) jest jedna z trzech galezi (delegowanej przez lud) wladzy. Tyle
      mowi teoria oraz zblizona do niej praktyka rozwinietych demokracji. Wprawdzie
      dopuszczana jest czasem praktyka utajniania rozpraw lecz ta zwiazana jest
      zazwyczaj z tajemnicami panstwowymi, badz dotycza wyjatkowo drastycznych
      sytuacji – to sa wyjatki od reguly jawnosci, a prasa i politycy demonstruja
      opinii publicznej troske o nie naduzywanie przez sady opcji zamknietych drzwi.
      Jak to samo wyglada w Polsce – wlasnie o tym mowimy gdyz nie podoba nam sie to
      co obserwujemy: epidemia rozpraw sadowych za zamknietymi drzwiami.
      Na poczatku ub. dekady pisalem gdzies n.t. ewentualnych skutkow wprowadzenia
      proponowanej przez kler ustawy antyaborcyjnej. Obok noworodkow na smietnikach,
      aborcyjnego podziemia, wypadkow przy pracy (jak ten w toczacym sie procesie)
      czy falszowania odnosnych statystyk znalazlo sie wsrod skutkow wyciszanie
      dyskusji w mediach, oraz te wlasnie rozprawy za zamknietymi drzwiami. To jest
      zasadniczy powod dla ktorego mowimy o naszym problemie – spodziewalem sie go i
      oto jest. Bo byl nie do unikniecia.
      Wyciszanie dyskusji, falszowanie i utajnianie statystyk oraz innych odnosnych
      dokumentow, czy utajnianie rozpraw sadowych to sa sposoby na unikniecie
      publicznej dyskusji na temat zasadnosci aktualnego prawa aborcyjnego. Szanse na
      jego przetrwanie sa bowiem tym wieksze im mniej opinia publiczna mowi na ten
      temat. Gdy zacznie mowic a prasa siegnie po statystyki czy – z racji jawnosci
      procesu jak aktualny – zacznie komentowac jego przebieg, wowczas jest to
      poczatek konca aktualnego prawa antyaborcyjnego.
      Powrocmy jednak do tych zamknietych drzwi, ktore wcale nie nastrajaja mnie do
      zaufania dla wladzy sadowniczej. Tym bardziej, ze nie jest to jakas zwykla
      rozprawa karna z tytulu zwyklego przestepstwa kryminalnego. Przestepstwo
      znajdujace sie na wokandzie jest przestepstwem w swietle aktualnie
      obowiazujacej ideologii politycznej – to nie jest jakies morderstwo czy
      kradziez z wlamaniem. Ta sprawa zahacza o ustrojowe pryncypia. I to!! jest
      wlasnie zasadniczy powod dla ktorego winna byc jawna. Tymczasem okazuje sie, ze
      kolejny sad, z powodow wymienionych powyzej zatroszczyl sie najpierw o
      zatajenie procesu mogacego podwazyc zasadnosc obowiazujacej aksjologii.
      Jesli tylko nie jestes zbyt mloda to z cala pewnoscia troska tego rodzaju jest
      Ci juz skads znana Ado08. A jak nie to pewnie sie domyslisz. Danie szansy
      publicznej debacie a wiec i zakwestionowaniu obowiazujacego prawa stwarza
      mozliwosc jego eliminacji. W konsekwencji zostanie zerwana jedna z nici
      laczacych panstwo z religia – oslabiona zostanie calosc. To w jej interese sady
      utajniaja sprawy a Gazeta Wyborcza siedzi cicho jak mysz pod miotla. I nie
      tylko ona. Albowiem dla elit aktualne status quo jest najwyrazniej
      satysfakcjonujace, lub ryzyko naruszenia aktualnej rownowagi postrzeganie jest
      jako z byt duze.
      .
      Alez rozgrzalem sie przy Tobie, Ado08 surprised))
      .
      K.P.
      • ada08 Re: O Wyciszaniu Publicznej Dyskusji - Tu Jest, A 17.09.03, 12:41
        Zaciekawiły mnie niektóre Twoje spostrzeżenia, ale nie mam teraz czasu
        na pisanie, bo w worku jestem smile
        Odezwę się później smile
        a.
        • ada08 Re: O Wyciszaniu Publicznej Dyskusji - Tu Jest, A 17.09.03, 18:32
          Starsi Panowie Dwaj, jako opium dla polskiego ludu wink
          Uwielbiam Starszych Panów , jestem entuzjastką wszystkiego co napisali.
          Zaznaczam, ze powyższe nie dotyczy wszystkich starszych panów smile

          Wróćmy jednak do naszych baranów.

          Nie rozumiem Twojego przeświadczenia, że to katolicyzm jakos specjalnie
          nastawia ludzi do akceptacji paternalizmu, czyli do posłuszeństwa i pokory.
          Wskaż mi inną religię, która tego nie czyni. Wskaż mi inną religię, której
          fundamentem jest nawoływanie do buntu lub choćby tylko nieposłuszeństwa
          wobec władzy świeckiej. Nie wyznaję się na religiach, wiec jeśli proszę
          ''wskaż'', to tylko ciekawość, a nie gotowość do religioznawczych dysput smile

          Sądownictwo, procesy kapturowe.
          Rozważyłam w umyśle swoim smile co to jest proces (sąd) kapturowy ?

          To jest, pomyślałam, taki proces, który wcale nie jest procesem, bo wyrok
          zapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a sędziowie
          zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać. Sędziowie są przy
          tym ''kapturowi'', bo nie znamy ich twarzy i nazwisk. Nawet podsądny ich
          nie zna.
          Otóż w odniesieniu do procesu, o którym mówimy , jest to określenie
          nieuprawnione.

          Co nie znaczy, ze jestem za prowadzeniem procesu za zamkniętymi drzwiami.
          I zgadzam się z Tobą, że fakt iż takie procesy się mnożą, a drzwi są
          zamykane często z niepojętych powodów, jest niebezpiecznym zjawiskiem.
          Ale też nie jest tak, ze o tym nie wiemy i nie mówimy. Nie jest tak, ze
          nie pisze o tym prasa, bo przecież z prasy o tym wiemy.
          To, że prasa tylko informuje, a nie podnosi rabanu na cały kraj , to kolejne -
          zgadzam się - niepokojące zjawisko.

          Jak widzisz, prawie się z Tobą zgadzam, wiec niepotrzebnie się rozgrzałeś smile
          Ze jest mnie marna dyskutantka, bo ja nie mam temperamentu polemicznego smile

          Jeszcze o ''Latarniku''. Rozbawiłeś mnie tym porównaniem smile
          Przyznam, że ten utwór znam tylko z jakichś omówień. Samego nie czytałam.

          A jednak tak to jest, to znaczy, tak to wynika z moich obserwacji.
          Ludzie , którzy wyjechali z Polski w latach , powiedzmy, 80-tych, ciągle
          psychicznie tkwią w tej PRLowskiej Polsce. I swoje PRLowskie doświadczenia
          projektują na naszą dzisiejszą rzeczywistość, którą znają tylko z gazet i
          ewentualnie rozmów ze znajomymi. W żadnym razie nie jest to uogólnienie.
          Moja uwaga dotyczy tylko kilku osób, których w realu nie znam, ot takie
          internetowe znajomości moje z ludźmi, których nigdy ''na żywo'' nie spotkałam.
          Tyle, że niekiedy pogadam z nimi w sieci.
          Ale gdy czasem czytam Twoje posty, to mam wrazenie, jakbyś był jednym
          z nich. Wrażenie takie nieokreślone bliżej smile

          No, to tyle.
          a.
          • Gość: Krzys52 O tu o jawnosci procesu i paternalizmie IP: *.proxy.aol.com 17.09.03, 22:31
            W tym poscie - jesli pozwolisz - moze po obzezach przespacerujemy.

            ada08 napisała:

            > Starsi Panowie Dwaj, jako opium dla polskiego ludu wink
            > Uwielbiam Starszych Panów , jestem entuzjastką wszystkiego co napisali.
            > Zaznaczam, ze powyższe nie dotyczy wszystkich starszych panów smile
            >
            > Wróćmy jednak do naszych baranów.
            >
            > Nie rozumiem Twojego przeświadczenia, że to katolicyzm jakos specjalnie
            > nastawia ludzi do akceptacji paternalizmu, czyli do posłuszeństwa i pokory.
            > Wskaż mi inną religię, która tego nie czyni. Wskaż mi inną religię, której
            > fundamentem jest nawoływanie do buntu lub choćby tylko nieposłuszeństwa
            > wobec władzy świeckiej. Nie wyznaję się na religiach, wiec jeśli proszę
            > ''wskaż'', to tylko ciekawość, a nie gotowość do religioznawczych dysput smile
            :::
            W paternalizmie, wydaje mi sie smile), nie tyle idzie o posluszenstwo i pokore, co
            o specyficzny sposob rzadzenia - nomen omen paternalistycznego, czyli takiego
            gdy ktos rzadzi nami bo jest madrzejszy od nas, wie, i potrafi. Gdy zestawisz
            paternalizm z demokracja, w ktorej to my mamy najwiecej do powiedzenia
            niezawodnie dostrzezesz roznice.
            Czy katolicyzm szczegolnie nastraja do podporzadkowania sie paternalistycznemu
            modelowi? Mysle, ze np. w zestawieniu z protestantyzmem ktory wymyslil
            wspolczesna liberalna demokracje - zdecydowanie tak. Katolicyzm to w dalszym
            ciagu pochwala paternalizmu oraz rzadow (jakichs) "autorytetow" - to sugestia
            ze nie tyle my powinnismy rzadzic soba co owe predystynowane do rzadow
            autorytety powinny rzadzic nami. Fakt oficjalnej zmiany kursu na przestrzeni
            ostatnich kilku lat nie ma najmniejszego wplywu na utrwalone kulturowe
            przyzwyczajenia. Nawiasem mowiac, niby katolicyzm akceptowac poczal demokracje
            a jednoczesnie - z powodu jej liberalizmu - nadal ustawiony jest do niej
            negatywnie jako "systemu bez wartosci". Rad by wcisnac do demokracji spora doze
            paternalizmu, wedlug wlasnego uznania, po to bys jednak nie miala zbyt duzo do
            powiedzenia, gdyz jest to (moze byc) niebezpieczne dla Ciebie.
            Podsumowujac wzmiankujac katolicyzm jako religie preferujaca paternalizm mialem
            w umysle jego zestawienie z protestantyzmem, ktory pozwolil rozwinac sie
            indywidualizmowi.
            ..
            :;;
            >
            > Sądownictwo, procesy kapturowe.
            > Rozważyłam w umyśle swoim smile co to jest proces (sąd) kapturowy ?
            >
            > To jest, pomyślałam, taki proces, który wcale nie jest procesem, bo wyrok
            > zapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a sędziowie
            > zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać. Sędziowie są przy
            > tym ''kapturowi'', bo nie znamy ich twarzy i nazwisk. Nawet podsądny ich
            > nie zna.
            > Otóż w odniesieniu do procesu, o którym mówimy , jest to określenie
            > nieuprawnione.
            ..
            :::
            Ales sie przypiela do tych sadow kapturowych. smile) No dobrze, OK!, to byla ta
            gruba rura i pod pewnymi wzgledami nie na miejscu. Niejawnosc procesu z powodu
            zamknietych drzwi to jednak takze! niejawnosc twarzy sedziow (w kapturach), a
            ja powiedzialem juz, ze nie mam obowiazku obdarzania zaufaniem sadu (sedziow)
            ktorzy utajniaja przede mna (ich zywicielem i panem - z mocy konstytucji
            chocby).
            W takich okolicznosciach mam pelne prawo mowic o nich co tylko najgorszego
            wymyslec moge i jest tylko jeden sposob na wybicie mi podstaw do powyzszego
            spod nog: odtajnienie spraw sadowych.
            Ja nie musze nic udowadniac sadowi ani komukolwiek w celu podparcia swoich
            zarzutow, argumentow - krytyki. To nie jest rozprawa karna w ktorej ja mam
            obowiazek udowodnienia winy oskarzanemu. W przypadku urzednika mamy sytuacje
            dokladnie odwrotna: to on!! powinien tak postepowac by nie dawac podstaw do
            formulowania konkretnych zarzutow. A jakie to postepowanie? Ano jawne!!!
            .
            Czy zaczynasz juz "czuc ten blues" Ado08?
            .
            Pozdrawiam
            K.P.
            • posel_z_sejmu pitolis ksysiu pitolis 18.09.03, 01:28
              ksysiu ty nam tu nie zgrywaj z rozumem jakiegos inteligenta. ty nam tu nie
              pitol ksysiu bo my na wskros znamy cie. ty zdejmowac chces a tu nic. bo sciana
              jest i na scianie jest to co jest. a ty nam nawet do sciany tej nie podejdzies
              i naskocyc nam wsystkim mozes. nasa jest poselska sciana a tobie od niej wara.
            • ada08 Re: O tu o jawnosci procesu i paternalizmie 18.09.03, 17:59
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > W paternalizmie, wydaje mi sie smile), nie tyle idzie o posluszenstwo i pokore,
              co
              >
              > o specyficzny sposob rzadzenia - nomen omen paternalistycznego, czyli
              takiego
              > gdy ktos rzadzi nami bo jest madrzejszy od nas, wie, i potrafi. Gdy
              zestawisz
              > paternalizm z demokracja, w ktorej to my mamy najwiecej do powiedzenia
              > niezawodnie dostrzezesz roznice.
              > Czy katolicyzm szczegolnie nastraja do podporzadkowania sie
              paternalistycznemu
              > modelowi? Mysle, ze np. w zestawieniu z protestantyzmem ktory wymyslil
              > wspolczesna liberalna demokracje - zdecydowanie tak. Katolicyzm to w dalszym
              > ciagu pochwala paternalizmu oraz rzadow (jakichs) "autorytetow" - to
              sugestia
              > ze nie tyle my powinnismy rzadzic soba co owe predystynowane do rzadow
              > autorytety powinny rzadzic nami.

              No właśnie w paternalizmie idzie o posłuszeństwo; przyznaję, że używając
              też określenia : pokora, przesadziłam smile
              Na paternalizm musi być zgoda obu stron; społeczeństwo PRLowskie było rządzone
              paternalistycznie. 'Pater' z wyżyn swojej 'mądrości' , 'dobroci' i 'troski' ,
              decydował o tym co człowiek mógł robić, co miał myśleć, oglądać, czytać,
              jak spędzać wolny czas ... itd...
              W zamian 'Pater' dawał człowiekowi , po 15-tu latach oczekiwania,
              mieszkanie ze ślepą kuchnią, juz po następnych 10-latach telefon, czasem talon
              na pralkę albo samochód, zapewniał względne poczucie bezpieczeństwa socjalnego,
              pracę dla kazdego, bezpłatną naukę dla dzieci , opiekę zdrowotną, względną
              swobode praktyk religijnych itd....
              W zamian 'Pater' wymagał tylko posłuszeństwa. I otrzymywał je.
              Katolicyzm nie ma tu nic do rzeczy, moim zdaniem, aczkolwiek jest faktem,
              że Kosciół raczej nie zachęcał wiernych do buntu przeciwko Wielkiemu Ojcu.

              Ja tu, oczywiście, szalenie upraszczam; nie wspominam np. o latach 50-tych.
              Ani o różnych, bodaj co 14 lat wybuchających , buntach, po których 'Pater'
              dawał trochę luzu..

              Do czego zmierzam: wspominałam już, że Ty oceniając dzisiejsze polskie
              społeczeństwo, przykładasz do niego PRLowskie klisze. Tylko że gdy ja Ci
              to wytykam , to Ty udajesz, ze jesteś głuchy jak pień smile))
              A jednak tak jest. Ty mówiąc o naszym społeczeństwie masz na myśli to
              pokolenie, które znasz. Powiedzmy, ze to jest pokolenie w średnim wieku.
              W międzyczasie dorosło inne pokolenie, którego nie znasz. Pokolenie,
              które nie zna władzy paternalistycznej. Pokolenie, powiedzmy, z grupy
              wiekowej 20-30 lat, które od państwa nic za darmo nie dostało. Ani mieszkania,
              ani telefonu, ani darmowych studiów. To pokolenie nie uznaje paternalizmu
              i nie ma postaw roszczeniowych, bo nie miało okazji ich w sobie wykształcić.
              W tym pokoleniu: chcesz mieszkanie ? proszę bardzo, jest mnóstwo
              mieszkań, przyjdź z kasą i kup za swoje !; chcesz telefon , samochód ? proszę
              bardzo, kup za swoje !; chcesz studiować ? proszę bardzo, ale zapłać za naukę !

              Dzisiejszy KK też sprzyja paternalizmowi, tu sie zgadzam. Ostatnia wypowiedź
              Prymasa Glempa, po demonstracjach górników: - Nie podnoście pięści !

              Tylko że to pokolenie, które niczego nie dostało za darmo, ma zupełnie inny
              stosunek do paternalizmu, czy to państwowego czy kościelnego, niż Ci się
              wydaje,
              Krzysiu smile

              A i KK nie jest już takim autorytetem, jak w czasach paternalizmu
              zniewolonego smile

              Tutaj też oczywiście upraszczam, ale przecież piszę post, a nie książkę smile)
              A przy tym mam wrazenie, ze jakoś mówimy nie do siebie, tylko obok siebie smile

              a.


          • Gość: Krzys52 Re: O Sadach kapturowych, Ado IP: *.proxy.aol.com 18.09.03, 16:29
            Sądownictwo, procesy kapturowe.
            Rozważyłam w umyśle swoim smile co to jest proces (sąd) kapturowy ?

            To jest, pomyślałam, taki proces, który wcale nie jest procesem, bo wyrok
            zapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a sędziowie
            zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać. Sędziowie są przy
            tym ''kapturowi'', bo nie znamy ich twarzy i nazwisk. Nawet podsądny ich
            nie zna.
            Otóż w odniesieniu do procesu, o którym mówimy , jest to określenie
            nieuprawnione.
            ..
            :::
            Nie bylbym taki pewien ze jest to nieuprawnione podsumowanie. Wczesniej
            przyznalem wprawdzie, ze nieco przesadzilem z tymi sadami kapturowymi, jednak
            istnieje kosmicznych rozmiarow roznica pomiedzy "nieuprawniony" a 'nieco' surprised)

            Popatrzmy na Twoja propozycje definicji takiego sadu. Zatem pewna jestes, ze i
            ten 'aborcyjny proces' to nie jest "taki proces, który wcale nie jest procesem,
            bo wyrokzapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a sędziowie
            zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać." Bo wyobraz sobie, ze jak
            dotad to przekonalas mnie, ze to jednak moze byc sad kapturowy.
            Jedzmy dalej, bo skoro sedziowie maja zbierac sie by przyklepac wyrok to czy
            sadzisz ze robi wieksza roznice ich anonimowosc badz jawnosc? Wedlug mnie
            wychodzi dokladnie na to samo. Ponadto po coz nasz sedzia ma zakladac kaptur
            skoro opinia publiczna ma wmowione, ze ow sedzia decyduje z ramienia prawa a
            ponadto jest niezalezny i bezstronny w swych orzeczeniach. To wlasnie jest
            nowoczesny kaptur sedziego za zamknietymi drzwiami. Twarz sedziego schowana
            jest za iluzja praworzadnosci, majaca za zadanie przekonanie obserwatora, ze
            wszystko jest w porzadku.
            Co z tego ze za zamknietymi drzwiami - spyta prezes palestry - skoro w mysl
            ustalonych regul i za tymi drzwiami ma sedzia postepowac zgodnie z prawem.
            Kupujesz to? Nie wydaje mi sie. Ja oczywiscie takze nie dalem sie przekonac -
            na co dowodem niniejsze pisanie. Mnie bowiem przeszkadza w tym wszystkim
            jedynie drobiazg w sumie - te zamkniete drzwi. Ktore powoduja ze nie mam
            najmniejszego zaufania zarowno do sedziego, jak prezesa czy ministra
            sprawiedliwosci. Wymienieni jawia mi sie jako klika, Ado.
            .
            K.P.


            • dachs Re: O Sadach kapturowych, Ado 18.09.03, 16:38
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              > ... skoro sedziowie maja zbierac sie by przyklepac wyrok to czy
              > sadzisz ze robi wieksza roznice ich anonimowosc badz jawnosc? Wedlug mnie
              > wychodzi dokladnie na to samo.
              ***
              > ... mnie bowiem przeszkadza w tym wszystkim jedynie drobiazg w sumie - te
              > zamkniete drzwi.

              Czy moglbys sie, przy okazji nastepnego pobytu na forum, zdecydowac czy
              Ci "...wychodzi na to samo", czy Ci "...przeszkadza w tym wszystkim" ?
              • Gość: Krzys52 A paszedl won - w cholere IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 00:51
                n/t
                • dachs sprawiedliwosci zadny uszatku 19.09.03, 13:15
                  Nieladnie tak sie wykrecac od odpowiedzi.
                  Probujesz nas tu przekonac do swojej tezy, ze nie powinno sie naduzywac
                  procesow zamknietych.
                  Tez jestem zdania, ze procesy powinny byc utajniane wylacznie ze wzgledu na
                  dobro swiadkow.
                  I nie przszkadza mi, ze to sedzia, a nie ja decyduje o tym czy proces bedzie
                  jawny czy niejawny. Zakladam, ze sedzia jest blizej sprawy niz ja w Niemczech,
                  czy ty w Oregonie
                  Poniewaz w swoich postach pracowicie insynuujesz jakies nieczyste spiski,
                  uleganie naciskom oraz ferowanie ustalonych z gory wyrokow, przyzwoitosc (jest
                  takie pojecie) nakazuje dac czytelnikowi przynajmniej jakies mgliste
                  uzasadnienie.
                  Nie dajesz zadnego. Zarzucasz nas goloslowiem i pokretnymi figurami
                  retorycznymi nie dajac nam zadnego argumentu na poparcie tych oskarzen, poza
                  jednym, ze proces odbywa sie przy drzwiach zamknietych i to wydaje Ci sie
                  podejrzane.
                  Twoje podejrzenia, uszatku, nie sa najbardziej przekonywujacym argumentem.
                  Przynajmniej nie na tym forum. smile)
                  Poniewaz podejrzewales juz prawie wszystkich o prawie wszystko, Twoje
                  podejrzenia nie budza juz na ogol pozadanej czujnosci.
                  Warto bys zastanowil sie nad nowa formula postrzegania swiata.
                  Tym bardziej ze w bezustannym poszukiwaniu spiskow, zaniedbujesz zwykla logike
                  i, jak juz nieraz bywalo, tak i tym razem sam zbijasz swoja teze.
                  To przeciez Twoje wlasne zdanie:
                  > ... skoro sedziowie maja zbierac sie by przyklepac wyrok to czy
                  > sadzisz ze robi wieksza roznice ich anonimowosc badz jawnosc? Wedlug mnie
                  > wychodzi dokladnie na to samo.

                  Probowalem Ci uprzejmie i delikatnie zwrocic uwage na te zabawna rozbieznosc.
                  Ale widocznie zrobilem to zbyt delikatnie, gdyz nie wyglada na to ze
                  zrozumiales.
                  Wiec jeszcze raz:
                  Oskarzenia, ze utajnienie procesu wskazuje na sterowanie sedziami nie da sie
                  udowodnic twierdzeniem, ze gdyby byli sterowani, to nie musieliby utajniac
                  procesu.

                  Czy jest to juz teraz dla Ciebie jasne.
                  Zamiast zastanowic sie nad moja przychylna uwaga, zareagowales - przyznaj to -
                  niegrzecznie.
                  Klade to na karb Twojej wybujalej emocjonalnosci, podobnie jak przemozna
                  potrzebe mowienia o sprawach i miejscach intymnych, kurczowe trzymanie sie
                  swoich a priori zalozonych tez i chorobliwie agresywne reagowanie na kazdy
                  sprzeciw.
            • ada08 Re: O Sadach kapturowych, Ado 18.09.03, 18:04
              Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

              >
              > Popatrzmy na Twoja propozycje definicji takiego sadu. Zatem pewna jestes, ze
              i
              > ten 'aborcyjny proces' to nie jest "taki proces, który wcale nie jest
              procesem,
              >
              > bo wyrokzapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a
              sędziowie
              > zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać." Bo wyobraz sobie, ze
              jak
              > dotad to przekonalas mnie, ze to jednak moze byc sad kapturowy.
              > Jedzmy dalej, bo skoro sedziowie maja zbierac sie by przyklepac wyrok to czy
              > sadzisz ze robi wieksza roznice ich anonimowosc badz jawnosc? Wedlug mnie
              > wychodzi dokladnie na to samo. Ponadto po coz nasz sedzia ma zakladac kaptur
              > skoro opinia publiczna ma wmowione, ze ow sedzia decyduje z ramienia prawa a
              > ponadto jest niezalezny i bezstronny w swych orzeczeniach. To wlasnie jest
              > nowoczesny kaptur sedziego za zamknietymi drzwiami. Twarz sedziego schowana
              > jest za iluzja praworzadnosci, majaca za zadanie przekonanie obserwatora, ze
              > wszystko jest w porzadku.
              > Co z tego ze za zamknietymi drzwiami - spyta prezes palestry - skoro w mysl
              > ustalonych regul i za tymi drzwiami ma sedzia postepowac zgodnie z prawem.
              > Kupujesz to? Nie wydaje mi sie. Ja oczywiscie takze nie dalem sie przekonac -

              > na co dowodem niniejsze pisanie. Mnie bowiem przeszkadza w tym wszystkim
              > jedynie drobiazg w sumie - te zamkniete drzwi. Ktore powoduja ze nie mam
              > najmniejszego zaufania zarowno do sedziego, jak prezesa czy ministra
              > sprawiedliwosci. Wymienieni jawia mi sie jako klika, Ado.

              Krzysiu,

              ale ja nie wierzę, ze ten sąd zbiera się po to, zeby przyklepać wyrok ustalony
              przez jakieś gremia, czy to w gabinetach politycznych, czy w zakrystii.
              No, nie wierzę. Ja się z Tobą zgadzam, ze ten proces powinien być jawny.
              W ogóle procesy sądowe powinny być jawne. Są zapewne takie sytuacje, w których
              proces należy prowadzić za zamkniętymi drzwiami, nie wiem jakie to sprawy, moze
              dotyczące racji stanu, ta sprawa z pewnością do takich nie należy.
              Powinno byc bardzo precyzyjnie określone, w jakich przypadkach wolno
              sądowi ''zamknąć drzwi''. Ostatnie wydarzenia wskazują, że wolność
              do ''zamykania
              drzwi'' jest nadużywana. I tu się z Toba zgadzam, wiec do czego chcesz mnie
              przekonać ? smile
              a.
              • krzys52 Re: O Sadach kapturowych, Ado 19.09.03, 01:13
                ada08 napisała:

                > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
                >
                > >
                Popatrzmy na Twoja propozycje definicji takiego sadu. Zatem pewna jestes, ze
                i ten 'aborcyjny proces' to nie jest "taki proces, który wcale nie jest
                procesem, bo wyrokzapadł wcześniej, gdzie indziej i przez kogo innego wydany, a
                > sędziowie zbierają się tylko po to, żeby ten wyrok przyklepać." Bo wyobraz
                sobie, ze jak dotad to przekonalas mnie, ze to jednak moze byc sad kapturowy.
                Jedzmy dalej, bo skoro sedziowie maja zbierac sie by przyklepac wyrok to czy
                sadzisz ze robi wieksza roznice ich anonimowosc badz jawnosc? Wedlug mnie
                wychodzi dokladnie na to samo. Ponadto po coz nasz sedzia ma zakladac kaptur
                skoro opinia publiczna ma wmowione, ze ow sedzia decyduje z ramienia prawa
                a ponadto jest niezalezny i bezstronny w swych orzeczeniach. To wlasnie jest
                nowoczesny kaptur sedziego za zamknietymi drzwiami. Twarz sedziego schowan
                a jest za iluzja praworzadnosci, majaca za zadanie przekonanie obserwatora,
                ze wszystko jest w porzadku.
                Co z tego ze za zamknietymi drzwiami - spyta prezes palestry - skoro w mysl
                ustalonych regul i za tymi drzwiami ma sedzia postepowac zgodnie z prawem.
                Kupujesz to? Nie wydaje mi sie. Ja oczywiscie takze nie dalem sie przekonac -
                na co dowodem niniejsze pisanie. Mnie bowiem przeszkadza w tym wszystkim
                jedynie drobiazg w sumie - te zamkniete drzwi. Ktore powoduja ze nie mam
                najmniejszego zaufania zarowno do sedziego, jak prezesa czy ministra
                sprawiedliwosci. Wymienieni jawia mi sie jako klika, Ado.
                >
                Krzysiu,

                ale ja nie wierzę, ze ten sąd zbiera się po to, zeby przyklepać wyrok ustalony
                przez jakieś gremia, czy to w gabinetach politycznych, czy w zakrystii.
                No, nie wierzę. Ja się z Tobą zgadzam, ze ten proces powinien być jawny.
                W ogóle procesy sądowe powinny być jawne. Są zapewne takie sytuacje, w których
                proces należy prowadzić za zamkniętymi drzwiami, nie wiem jakie to sprawy, moze
                dotyczące racji stanu, ta sprawa z pewnością do takich nie należy.
                Powinno byc bardzo precyzyjnie określone, w jakich przypadkach wolno
                sądowi ''zamknąć drzwi''. Ostatnie wydarzenia wskazują, że wolność
                do ''zamykania drzwi'' jest nadużywana. I tu się z Toba zgadzam, wiec do czego
                chcesz mnie przekonać ? smile
                > a.
                ..
                :::
                Ado,
                nie mam oczywiscie zamiaru przekonywac Ciebie, ze to co widzisz to jest wlasnie
                sad kapturowy, gdyz obydwoje wiemy czym to sie je. Uzylem tego okreslenia z
                uwagi na szereg podobienstw. Przeciez nie twierdze, ze sad siedzi tam
                zamaskowany a wyrok zapadl w palacu biskupim. Sama rozumiesz ze podnoszacy
                alarm nie moze jednoczesnie obwieszczac: "spokojnie drogie panie, moze sie
                jednak nie pali". Po prostu nie mam zaufania do sadow za zamknietymi drzwiami i
                juz, przy czym domagam sie odejscia od tych praktyk. Omowilem to wczesniej.
                .
                Sama przyznajesz, ze zamykanie drzwi jest naduzywane. Powiedzialbym
                konkretniej -w sprawach o aborcje, pedofilie ksiezy, oraz inne ich
                przestepstwa. To wszystko sa interesy kleru, dziwnym zbiegiem okolicznosci. Nie
                twierdze, ze wyrok zaklepany zostal w kurii biskupiej - zastanawiam sie tylko
                gdzie przyklepano utajanie tych spraw bo nie wyglada mi to na przypadkowe
                postepowanie sadow. To wszystko.
                Niestety obowiazki wzywaja i powroce dopiero jutro. AleTy juz pewnie i tak
                smacznie sobie spisz. Dobrze ze nie w worku.
                .
                Pozdrawiam
                K.P.
                • Gość: Krzys52 O Sadach kapturowych, Ado - dodatek IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 17:08
                  Ado,
                  nie mam oczywiscie zamiaru przekonywac Ciebie, ze to co widzisz to jest wlasnie
                  sad kapturowy, gdyz obydwoje wiemy czym to sie je. Uzylem tego okreslenia z
                  uwagi na szereg podobienstw. Przeciez nie twierdze, ze sad siedzi tam
                  zamaskowany a wyrok zapadl w palacu biskupim. Sama rozumiesz ze podnoszacy
                  alarm nie moze jednoczesnie obwieszczac: "spokojnie drogie panie, moze sie
                  jednak nie pali". Po prostu nie mam zaufania do sadow za zamknietymi drzwiami i
                  juz, przy czym domagam sie odejscia od tych praktyk. Omowilem to wczesniej.
                  .
                  Sama przyznajesz, ze zamykanie drzwi jest naduzywane. Powiedzialbym
                  konkretniej -w sprawach o aborcje, pedofilie ksiezy, oraz inne ich
                  przestepstwa. To wszystko sa interesy kleru, dziwnym zbiegiem okolicznosci. Nie
                  twierdze, ze wyrok zaklepany zostal w kurii biskupiej - zastanawiam sie tylko
                  gdzie przyklepano utajanie tych spraw, bo nie wyglada mi to na przypadkowe
                  postepowanie sadow. To wszystko.
                  Niestety obowiazki wzywaja i powroce dopiero jutro. AleTy juz pewnie i tak
                  smacznie sobie spisz. Dobrze ze nie w worku.
                  .
                  Pozdrawiam
                  K.P.
                  .
                  Dodatek.

                  Poniewaz probowalismy juz wyobrazic sobie sedziego w kapturku a wiec osobe dla
                  podsadnych nieznana (stad sad kapturowy), wiec proponuje na rozwazenie relacji
                  sad - opinia publiczna. Bo wprawdzie, za tymi drzwiami, nie siedzi sobie sad w
                  kapturkach a podsadni, obroncy i reszta uczestnikow nie moze powiedziec, ze
                  (doslownie sad kapturowy biorac), ze z takim sadem ma do czynienia, niemniej
                  opinia publiczna wie dokladnie tyle ile podsadny na typowym sadzie kapturowym.
                  Opinia publiczna takze dowie sie tylko jaki zapadl wyrok - i to wszystko. Czym
                  ze wiec rozni sie sad kapturowy od sadu za zamknietymi drzwiami? Na sadzie
                  kapturowym podsadny byl osamotniony i na tym warszawskim, utajonym, takze
                  podsadny jest osamotniony. Tu i tam nie ma opinii publicznej ktora moglaby go
                  wesprzec. Tu i tam opinia ta zostala przemyslnie wyeliminowana z gry.
                  Obecnosc opinii publicznej byla w obydwu przypadkach niewygodna.
                  Pozdrawiam smile)
                  K.P.



                  • ada08 Re: O Sadach kapturowych, Ado - dodatek 20.09.03, 09:27
                    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                    >
                    > Dodatek.
                    >
                    > Poniewaz probowalismy juz wyobrazic sobie sedziego w kapturku a wiec osobe
                    dla
                    > podsadnych nieznana (stad sad kapturowy), wiec proponuje na rozwazenie
                    relacji
                    > sad - opinia publiczna. Bo wprawdzie, za tymi drzwiami, nie siedzi sobie sad
                    w
                    > kapturkach a podsadni, obroncy i reszta uczestnikow nie moze powiedziec, ze
                    > (doslownie sad kapturowy biorac), ze z takim sadem ma do czynienia, niemniej
                    > opinia publiczna wie dokladnie tyle ile podsadny na typowym sadzie
                    kapturowym.
                    > Opinia publiczna takze dowie sie tylko jaki zapadl wyrok - i to wszystko.
                    Czym
                    > ze wiec rozni sie sad kapturowy od sadu za zamknietymi drzwiami? Na sadzie
                    > kapturowym podsadny byl osamotniony i na tym warszawskim, utajonym, takze
                    > podsadny jest osamotniony. Tu i tam nie ma opinii publicznej ktora moglaby
                    go
                    > wesprzec. Tu i tam opinia ta zostala przemyslnie wyeliminowana z gry.
                    > Obecnosc opinii publicznej byla w obydwu przypadkach niewygodna.
                    > Pozdrawiam smile)
                    > K.P.
                    >

                    Podsądny w tym procesie nie jest osamotniony. Ma adwokata.
                    Zwracam Twoją uwagę na fakt, że w sprawie utajnienia procesu

                    ''Pierwsza z takim wnioskiem pospieszyła jednak adwokat jednej z oskarżonych''.

                    Cytat pochodzi z przytoczonego przez Ciebie w tekście otwierającym wątek
                    artykułu w GW smile

                    Czyj więc interes jest tutaj chroniony ?

                    Z kolei sąd decydując o utajnieniu procesu uzasadniał tę decyzję ochroną
                    uczuć rodziców zmarłej dziewczyny (''ważny interes prywatny'').
                    Niestety nie wiem, czy to rodzice (oskarżyciele posiłkowi) wystąpili
                    z takim wnioskiem.

                    Co do procesów za zamkniętymi drzwiami już pisałam i powtarzam:
                    drzwi do sali sądowej powinny być zamykane tylko w wyjątkowych sytuacjach;
                    i te sytuacje powinny być określone w kodeksie tak dokładnie, jak to
                    jest możliwe;
                    obecnie możliwość zamykania drzwi jest przez sędziów nadużywana w
                    różnych sprawach.

                    Zaniepokoiło mnie w Twojej wypowiedzi jedno określenie : wsparcie opinii
                    publicznej dla podsądnego.

                    Czy sądy mają działać i orzekać pod presją opinii publicznej ?

                    a.

                    • Gość: Krzys52 Re: O Sadach kapturowych, Ado - dodatek IP: *.proxy.aol.com 20.09.03, 09:59
                      Zaniepokoiło mnie w Twojej wypowiedzi jedno określenie : wsparcie opinii
                      publicznej dla podsądnego.

                      Czy sądy mają działać i orzekać pod presją opinii publicznej ?
                      .
                      ;;;
                      Rozumiem Twoje zaniepokojenie, tylko wzielo sie ono z tego, ze przepuscilas
                      poprzedzajace zdania mowiace o osamotnieniu podsadnego w obydwu przypadkach.
                      Konkretniej zas, mialem na mysli ten specyficzny przypadek w ktorym niezbedna
                      jest swiadomosc obecnosci jesli nie poparcia opinii publicznej. Gdy takowa
                      istnieje, wraz z szerokim zainteresowaniem opinii (bo sprawa nie jest tajna)
                      wowczas sedzia musi cholernie uwazac by nie kierowac sie wlasnym swiatopogladem
                      przy prowadzeniu rozprawy oraz wydawaniu wyroku. Sam przebieg procesu, wraz z
                      upublicznona argumentacja takze niezmiernie jest wazny. Adwokat moze np.
                      wspaniale kwestionowac zasadnosc istniejacego prawa - co mu wolno. Za
                      zamknietymi drzwiami moze zas sedzia robic, co chce i nikt mu w tym nie
                      przeszkodzi - wlacznie z adwokatem podsadnego, ktory takze moze zostac
                      pociagniety doodpowiedzialnosci za szkalowanie sadu.
                      Presja opinii publicznej a jej obecnosc to sa rozne sprawy.
                      .
                      Jutro odpowiem Ci na Twoje dociekania ewentualnych przyczyn owej lepszej
                      perspektywy zza-oceanicznej, dobrze?)))
                      .
                      Na teraz jestem juz nieco zmeczony, a w kontaktach z Toba wole byc swiezy i
                      wypoczety - najlepiej w olimpijskiej formie. surprised))
                      .
                      Jeczcze chwile pobede w tych okolicach, ale juz teraz zycze Tobie milego dnia
                      oraz
                      pozdrawiam
                      K.

                      • ada08 Opinia publiczna 20.09.03, 12:47
                        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                        > Zaniepokoiło mnie w Twojej wypowiedzi jedno określenie : wsparcie opinii
                        > publicznej dla podsądnego.
                        >
                        > Czy sądy mają działać i orzekać pod presją opinii publicznej ?
                        > .
                        > ;;;
                        > Rozumiem Twoje zaniepokojenie, tylko wzielo sie ono z tego, ze przepuscilas
                        > poprzedzajace zdania mowiace o osamotnieniu podsadnego w obydwu przypadkach.
                        > Konkretniej zas, mialem na mysli ten specyficzny przypadek w ktorym
                        niezbedna
                        > jest swiadomosc obecnosci jesli nie poparcia opinii publicznej. Gdy takowa
                        > istnieje, wraz z szerokim zainteresowaniem opinii (bo sprawa nie jest tajna)
                        > wowczas sedzia musi cholernie uwazac by nie kierowac sie wlasnym
                        swiatopogladem
                        >
                        > przy prowadzeniu rozprawy oraz wydawaniu wyroku. Sam przebieg procesu, wraz
                        z
                        > upublicznona argumentacja takze niezmiernie jest wazny. Adwokat moze np.
                        > wspaniale kwestionowac zasadnosc istniejacego prawa - co mu wolno. Za
                        > zamknietymi drzwiami moze zas sedzia robic, co chce i nikt mu w tym nie
                        > przeszkodzi - wlacznie z adwokatem podsadnego, ktory takze moze zostac
                        > pociagniety doodpowiedzialnosci za szkalowanie sadu.
                        > Presja opinii publicznej a jej obecnosc to sa rozne sprawy.
                        > .

                        wobec procesów sądowych nie jest obiektywna, kieruje się emocjami, okruchami
                        informacji, stereotypami.
                        Pamiętam, niedawno odbył się u nas proces o zabójstwo (czy też o morderstwo,
                        ja nie bardzo rozróżniam te określenia, nie mam zadnej wiedzy prawniczej);
                        zabity został mężczyzna, ranna ciężko została jego żona, która przeżyła i
                        wskazała, jako jedyny świadek zbrodni, sprawczynię, swoją byłą podwładną.

                        Proces był jak najbardziej jawny, opinia publiczna bardzo się nim, za sprawą
                        mediów, interesowała i, poprzez media, wywierała silną presję na sąd.
                        Ten proces relacjonowano dokładnie i ja słuchając np. jak opinia publiczna
                        dzwoni do radia i wyraża swoje zdanie ''w sprawie'', byłam lekko zszokowana,
                        bo opinia publiczna skazała podejrzaną, zanim jeszcze sąd wydał wyrok.
                        Opinia publiczna wręcz domagała się od sądu jej skazania. Na podstawie poszlak.
                        Na podstawie zeznań jedynego świadka.

                        Kobieta oskarżona miała alibi, dość zresztą wątłe, bo dostarczone przez rodzinę
                        bodajże. Dla opinii publicznej jednak ważne były takie przesłanki jak to, że
                        rzekoma sprawczyni została wyrzucona przez ofiarę z pracy, ze coś tam kiedyś
                        ukradła, że pochodzi z podwarszawskiej miejscowości, która ma fatalną opinię
                        u porządnych obywateli. No więc, skoro ukradła, pochodzi z ''takiej''
                        miejscowości, z pracy ją wyrzucili, to i zabić mogła , czyż nie ? - myślała
                        zapewne opinia publiczna.

                        Sąd orzekł, ze kobieta jest niewinna. Potem wyszło na jaw, że policja i
                        prokuratura spaprały robotę, bo chciały sie wykazać i dostarczyć sprawcę,
                        a sąd miał taki materiał dowodowy, jaki dostał i na jego podstawie nie
                        mógł wydać innego wyroku.

                        Potem była rozprawa w drugiej instancji - wyrok podtrzymany, opinia
                        publiczna znowu wzburzona.

                        Ta kobieta może zabiła, nie wiadomo. A jeśli nie zabiła ?
                        A jednak w oczach opinii publicznej - jest winna.

                        Opinia publiczna, jak piszesz, może wspierać oskarżonego, ale może też
                        stanąć murem przeciwko niemu. W obu przypadkach - bezpodstawnie.

                        Przyznam, ze gdybym ja kiedyś stała sie podsądną smile to nie chciałabym
                        być ''sądzona'' przez opinie publiczną.
                        a.

        • Gość: Krzys52 Re: O Wyciszaniu Publicznej Dyskusji - Tu Jest, A IP: *.proxy.aol.com 17.09.03, 21:09
          Zaciekawiły mnie niektóre Twoje spostrzeżenia, ale nie mam teraz czasu
          na pisanie, bo w worku jestem smile
          .
          Czy jestes kotem czy tez kociakiem?))
          .
          Ponizej nie chce usypiac dyskusji Starszymi Panami wiec tutaj dodam, ze takze
          ich uwielbiam. Poprzednio powinienem byl uzyc terminu 'urokliwe'
          zamiast 'urocze' - gdy mowilem o "dumaniu nad Prosna", oraz innych ich
          sielskich utworach. Najbardziej chyba lubie sluchac Jedrusik (jeeej jakaz ona
          byla sliczna, gdy mlodziutka) i aktorstwa jej wykonawstwa (np. "Bo we mnie jest
          sex"). Rylska z "Portugalczykiem Osculati" tez jest fantastyczna (szczegolnie
          gdy "serce uwiezlo jej w krtani"). Pamietam jakie zgorszenie starszego
          pokolenia (rodzaju zenskiego) wywolywal ciupke odsloniety biust Jedrusik. To
          juz byla taka demoralizacja, ze gorszej byc nie moglo. Chlopy oczywiscie
          slinily sie po cichu smile)
          Kiedys, podczas wyprawy na grzyby, zwrocilem uwage na siedzacego na wozie
          chlopa - prawie przysypial na wozie. I tylko slychac bylo te miarowe klip-klap
          kopyt konskich o asfalt. Nie za szybkie, ale takie... w sam raz - by stwierdzic
          ze nie spieszy im sie, nigdzie, ze maja czas. Wydaje mi sie, ze w tej piosence
          o dumaniu takze slychac ten motyw - choc moze zasugerowalem sie. smile)
          .
          Zdaje sobie sprawe, ze mam swoiste poczucie humoru a i panem jestem nie mlodym,
          niemniej - mozesz mi wierzyc - nie zajmuje sie podrywaniem. smile) Choc przyznam,
          ze czasem moze to tak wygladac.
          Czy poczulas sie zawiedziona tongue_out
          .
          K.P.
          • ada08 Re: O Wyciszaniu Publicznej Dyskusji - Tu Jest, A 18.09.03, 18:13
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > .
            > Czy jestes kotem czy tez kociakiem?))
            > .

            Ani kotem ani kociakiem smile)
            Napisałam, ze ''jestem w worku'', bo w pracy byłam. ''Work'' smile)) Co Ty,
            Krzysiu, angielskiego nie znasz ? smile))
            Tak się u nas mówi: - Siedzę w worku. Znaczy w pracy jestem.
            Macdonaldyzacja języka polskiego, prosze Ciebie smile
            Widzisz, jak słabo znasz nasze realia ? smile))

            > Ponizej nie chce usypiac dyskusji Starszymi Panami wiec tutaj dodam, ze
            takze
            > ich uwielbiam. Poprzednio powinienem byl uzyc terminu 'urokliwe'
            > zamiast 'urocze' - gdy mowilem o "dumaniu nad Prosna", oraz innych ich
            > sielskich utworach.

            ''Urokliwe'' to w znaczeniu ironicznym , prawda ?
            Ja używam tego słowa tylko w tym znaczeniu smile
            Jest to okropny potworek językowy smile

            > Najbardziej chyba lubie sluchac Jedrusik (jeeej jakaz ona
            > byla sliczna, gdy mlodziutka) i aktorstwa jej wykonawstwa (np. "Bo we mnie
            jest
            >
            > sex"). Rylska z "Portugalczykiem Osculati" tez jest fantastyczna
            (szczegolnie
            > gdy "serce uwiezlo jej w krtani"). Pamietam jakie zgorszenie starszego
            > pokolenia (rodzaju zenskiego) wywolywal ciupke odsloniety biust Jedrusik. To
            > juz byla taka demoralizacja, ze gorszej byc nie moglo. Chlopy oczywiscie
            > slinily sie po cichu smile)

            A ja wszystkich ich kocham smile))
            Kalinę, Irene Kwiatkowską et consortes smile

            > Zdaje sobie sprawe , ze mam swoiste poczucie humoru a i panem jestem nie
            mlodym,
            >
            > niemniej - mozesz mi wierzyc - nie zajmuje sie podrywaniem. smile) Choc
            przyznam,
            > ze czasem moze to tak wygladac.
            > Czy poczulas sie zawiedziona tongue_out

            Oczywiście. A nawet , nie ukrywam, urażona w swej kobiecej próżności smile)))
            Ale, na znak , ze się nie gniewam, zaśpiewam Ci kawałek z ''Kabaretu Starszych
            Panów'', ten o 'Kapturku 62' (śpiewa Wiesław Gołas):

            Uha, tralala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!
            Uhaha, tralalala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!

            smile)))
            a.


            • Gość: Krzys52 Re: O Czerwonym Kapturku, dla odmiany. IP: *.proxy.aol.com 19.09.03, 16:22
              > Zdaje sobie sprawe , ze mam swoiste poczucie humoru a i panem jestem nie
              mlodym,
              >
              > niemniej - mozesz mi wierzyc - nie zajmuje sie podrywaniem. smile) Choc
              przyznam,
              > ze czasem moze to tak wygladac.
              > Czy poczulas sie zawiedziona tongue_out

              Oczywiście. A nawet , nie ukrywam, urażona w swej kobiecej próżności smile)))
              Ale, na znak , ze się nie gniewam, zaśpiewam Ci kawałek z ''Kabaretu Starszych
              Panów'', ten o 'Kapturku 62' (śpiewa Wiesław Gołas):

              Uha, tralala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!
              Uhaha, tralalala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!

              smile)))
              a.
              ..
              ::
              Brawooo!! smile)))))) I bardzo dziekuje, ze zaspiewalas specjalnie dla mnie. To
              bylo tak szalenie sympatyczne... tylko...

              dlaczego babciu masz taki gruby glos, oraz dlugie zeby?))))

              Czy wiesz ze kapturek52 - choc o 10 numerow mniejszy - byl zdecydowanie
              czerwienszy od golasowego?

              A swoja droga, to obudzilas sie juz czy tez "sni Ci sie tak ciekawie".

              Starsi panowie opium dla ludu, powiadasz... Hmm, chyba nie w te strone. Z ich
              utworow przebija fascynasja kultura, zatem takze inspiracja z niej wyszla.
              Starsi Panowie natomiast mocno sie nia zaciagaja (jesli palisz to wiesz o czym
              mowie).

              Pedze teraz do tego drugiego tematu, bo wydaje mi sie, ze moge jeszcze cos
              dodac. Z drugiej strony juz chyba utonelas w moich slowach. Czy zostalo cos...
              (?)

              Pozdrawiam
              K52 smile)




              • Gość: Krzys52 PS...Nadzwyczajny......O czerwonym Kapturku... IP: *.proxy.aol.com 20.09.03, 09:07
                Oczywiście. A nawet , nie ukrywam, urażona w swej kobiecej próżności smile)))
                Ale, na znak , ze się nie gniewam, zaśpiewam Ci kawałek z ''Kabaretu Starszych
                Panów'', ten o 'Kapturku 62' (śpiewa Wiesław Gołas):

                Uha, tralala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!
                Uhaha, tralalala, Kapturek pięćdziesiąt dwa !!!

                smile)))
                a.
                .
                ::
                Pozwol, ze teraz ja... sprobuje slow pieknu sprostac...
                .
                Nasza z Forum A, Ada,
                Gdy w worku jest to nie gada.
                I niekoniecznie z powodu mdlosci,
                Badz lupania zebow madrosci.
                Ot...wymyslila, ze nie wypada.
                .
                smile)))))))
                K.P.
                • ada08 Re: PS...Nadzwyczajny......O czerwonym Kapturku.. 20.09.03, 09:40
                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                  > Pozwol, ze teraz ja... sprobuje slow pieknu sprostac...
                  > .
                  > Nasza z Forum A, Ada,
                  > Gdy w worku jest to nie gada.
                  > I niekoniecznie z powodu mdlosci,
                  > Badz lupania zebow madrosci.
                  > Ot...wymyslila, ze nie wypada.
                  > .

                  Ładne, ładne smile))
                  Tylko nazwy miejscowości brak (w limeryku klasycznym powinna
                  wszak wystąpić miejscowość jakaś ?)
                  No, chyba że worek napiszemy z dużej litery smile
                  a.
                  • Gość: Krzys52 Re: PS...Nadzwyczajny......O czerwonym Kapturku.. IP: *.proxy.aol.com 20.09.03, 09:43
                    Z duzej litery bylo Forum A surprised))
                    .
                    Ciesze sie, ze wyszlas juz z poscieli i ruszszsz-ylas smile))
                    .
                    K.
              • ada08 Re: O Czerwonym Kapturku, dla odmiany. 20.09.03, 09:36
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > Brawooo!! smile)))))) I bardzo dziekuje, ze zaspiewalas specjalnie dla mnie. To
                > bylo tak szalenie sympatyczne... tylko...
                >
                > dlaczego babciu masz taki gruby glos, oraz dlugie zeby?))))

                A bo to panie:

                (...)
                włos mi rzednie,
                twarz mi blednie,
                psują mi się
                zęby przednie...

                smile)))

                >
                > Starsi panowie opium dla ludu, powiadasz... Hmm, chyba nie w te strone. Z
                ich
                > utworow przebija fascynasja kultura, zatem takze inspiracja z niej wyszla.
                > Starsi Panowie natomiast mocno sie nia zaciagaja

                No nie, no nie....
                Nieporozumienie.
                Ja napisałam (żartobliwie !!!) o ''Kabarecie...'' jako opium dla ludu,
                w odpowiedzi na Twoją sugestię, ze my Polacy jesteśmy pasywni, którą
                to sugestię wsparłeś pioseneczką Starszych Panów

                (...)
                lub snuć myśli w kółko
                nad jakąś rzeczółką,
                nad jakąkolwiek rzeczułką....

                Miałeś bowiem, jak sądzę, na myśli pasywność naszą umysłową.

                Starsi Panowie oczywiscie w żadnym razie nie byli pasywni.
                To byli nadzwyczaj aktywni Starsi Panowie smile
                a.

                PS Słowo rzeczółka (rzeczułka) napisałam , na wszelki wypadek,
                w dwóch wersjach, bo zapomniałam , jak się to słowo pisze smile))
                Niepotrzebne skreślić smile))
                a.
                • Gość: Krzys52 Re: O Czerwonym Kapturku, dla odmiany. IP: *.proxy.aol.com 20.09.03, 16:31
                  Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                  > Brawooo!! smile)))))) I bardzo dziekuje, ze zaspiewalas specjalnie dla mnie. To
                  > bylo tak szalenie sympatyczne... tylko...
                  >
                  > dlaczego babciu masz taki gruby glos, oraz dlugie zeby?))))

                  A bo to panie:

                  (...)
                  włos mi rzednie,
                  twarz mi blednie,
                  psują mi się
                  zęby przednie...

                  smile)))

                  Wierze gleboko, ze
                  ...rankiem robisz sie sliczna
                  liryczna i apetyczna...
                  >
                  Starsi panowie opium dla ludu, powiadasz... Hmm, chyba nie w te strone. Z
                  ich utworow przebija fascynasja kultura, zatem takze inspiracja z niej wyszla.
                  Starsi Panowie natomiast mocno sie nia zaciagaja

                  No nie, no nie....
                  Nieporozumienie.
                  Ja napisałam (żartobliwie !!!) o ''Kabarecie...'' jako opium dla ludu,
                  w odpowiedzi na Twoją sugestię, ze my Polacy jesteśmy pasywni, którą
                  to sugestię wsparłeś pioseneczką Starszych Panów

                  (...)
                  lub snuć myśli w kółko
                  nad jakąś rzeczółką,
                  nad jakąkolwiek rzeczułką....

                  Miałeś bowiem, jak sądzę, na myśli pasywność naszą umysłową.

                  Tu akurat mialem na mysli sielskosc, luz - to cudowne rozleniwienie. Nie
                  zaprzeczam moglbym tez nawiazywac do pasywnosci w podejsciu do zmian w
                  obyczaju, ale chyba nie tym razem. smile)
                  Zgadalo sie jednakze o tym, ze przypomne, przy okazji katolickiej pochwale
                  paternalizmu. A przy okazji, konserwatyzm katolicyzmu niespecjalnie zacheca do
                  kreatywnosci - raczej z pasywnoscia masz do czynienia. Ten konserwatyzm bardzo
                  nie lubi zmiany.

                  Wiem ze zartowalas z tym "opium dla ludu" smile) ale "cos" w tym bylo wiec
                  musialem (uwazaszwink nawiazac.


                  Starsi Panowie oczywiscie w żadnym razie nie byli pasywni.
                  To byli nadzwyczaj aktywni Starsi Panowie smile
                  a.

                  Pelna zgoda. Tylko znow Starsi Panowie zachecali do refleksji (np. "jak to
                  dlugo tym premierem trzeba byc") a nie do umyslowego lenistwa. Tym pewniejszy
                  bylem wiec, ze zartujesz.

                  PS Słowo rzeczółka (rzeczułka) napisałam , na wszelki wypadek,
                  w dwóch wersjach, bo zapomniałam , jak się to słowo pisze smile))
                  Niepotrzebne skreślić smile))
                  a.
                  ..
                  :::
                  Zabilas mi klina. Gdybym mial napisac rzeczulka (teraz sprawdzilem w slowniku)
                  to szanse na zrobienie bledu, i unikniecie go, bylyby jednakowe. Nie
                  przypominam sobie kiedy ostatnio pisalem to slowo, badz chocby widzialem jego
                  pisownie. Tak to juz jest, ze i pamiec zanika - w miare nieuzywania. surprised)))
                  K.



      • Gość: Krzys52 A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) IP: *.proxy.aol.com 21.09.03, 08:04
        W jednym z postow powyzej napisalas miedzy innymi to co ponizej. Zdecydowalem
        ze Tobie odpowiem na te same watpliwosci na ktore rurynowo nie odpowiadam innym.

        Ada08) A jednak tak to jest, to znaczy, tak to wynika z moich obserwacji.
        Ludzie , którzy wyjechali z Polski w latach , powiedzmy, 80-tych,
        ciąglepsychicznie tkwią w tej PRLowskiej Polsce. I swoje PRLowskie
        doświadczenia projektują na naszą dzisiejszą rzeczywistość, którą znają tylko z
        gazet i ewentualnie rozmów ze znajomymi. W żadnym razie nie jest to uogólnienie.
        Moja uwaga dotyczy tylko kilku osób, których w realu nie znam, ot takie
        internetowe znajomości moje z ludźmi, których nigdy ''na żywo'' nie spotkałam.
        Tyle, że niekiedy pogadam z nimi w sieci.
        Ale gdy czasem czytam Twoje posty, to mam wrazenie, jakbyś był jednym z nich.
        Wrażenie takie nieokreślone bliżej smile
        ..
        :::
        A szkoda Ado, a szkoda,
        bo moglabys na przyklad przedstawic wtedy jakies konkrety na poparcie swego
        twierdzenia o projektowaniu moich PRL-owskich doswiadczen na wasza dzisiejsza
        rzeczywistosc. Innymi slowy to co twierdzisz nie jest nawet uogolnieniem lecz
        nieuzasadnionym wrazeniem. Oczywiscie mowie o moim jedynie przypadku, jako ze
        tych innych nie znam.
        Jesli jednak chcesz pobawic sie w we wrabianie mi wielblada to... nie mam nic
        przeciwko temu, wyobraz sobie. Mysle ze potrafie Ci wykazac, iz wielbladem
        zdecydowanie nie jestem, choc byl czas ze palilem nalogowo Camele (bez filtra) -
        co zdaniem wielu prowadzic nieuchronnie ma do zwielbladzenia.
        Zatem oczekuje jakiegos konkretnego przykladu owej projekcji. Gdy podasz to ja
        natychmiast wyjasnie Ci na czym polega Twoj blad, OK? smile) Co Ty na to Ado?

        Oczekiwanie na Twoj ruch postaram sie wypelnic wyjasnieniem innego
        nieporozumienia, ktore odnosi sie do owej specjalnej a lepszej “za-oceanicznej
        optyki”.
        Po czesci odpowiedzialem Ci juz, ze jak cos wiem to wiem i juz oraz mowie o tym
        z przekonaniem. Na szczescie spektrum tematow w ktorych zabieram glos nie jest
        oszalamiajaco duze (wrecz przeciwnie, powiedzial bym), wiec nie mozna mi
        zarzucic, mam nadzieje, zarozumialstwa z racji wspomnianej “optycznej
        wyzszosci”. Powiem wiecej, bo raczej skromnym czlowiekiem jestem, przez co ze
        znawstwem (oby) wypowiadam sie jedynie w sprawach na ktorych sie znam. Jesli
        nie wiem to wole sie zamknac anizeli wyjsc na durnia – co wielu przychodzi
        calkowicie bezproblemowo.

        Na tych forach od lat “specjalizuje sie” w tematyce politycznej (glownie
        systemowej, a w niej glownie demokracji oraz przyleglosciami w rodzaju np.
        zwiazkow panstwa z religia, czy miejscem sluzb specjalnych), prawami i
        wolnosciami obywatelskimi, prawami mniejszosci oraz bigoteria, no i oczywiscie
        moj konik smile) – kler i religia gdyz i jaka przyjemnosc w tym miec musze. To sa
        tematy na ktorych , w poruszanym zakresie, znam sie - jak sadze. Nie twierdze,
        ze jestem alfa i omega ale gdy np. dochodzi do demokracji i spraw systemowych
        to raczej ja wytykam innym bledy.

        Teraz ta “optyka”. Otoz rzeczywiscie juz sam wyjazd za ocean jest
        doswiadczeniem dajacym emigrantowi pewna przewage nad (do wczoraj) rownorzednym
        partnerem. Podroze istotnie ksztalca. Daja Ci nowe plaszczyzny odniesienia dla
        tych samych problemow, przy czym aktualnie bedziesz swiadkiem coraz to
        mniejszej “wyzszosci optyki zaoceanicznej”, gdyz Polska i Polacy niweluja
        szereg zapoznien w kosmicznym wrecz tepie. Wiedza do ktorej dochodzono tu
        dziesiatkami lat wchlaniana jest przez Was doslownie z dnia na dzien. W efekcie
        juz bardzo niewiele, sadze, pozostalo, z tego, czym ewentualnie moglbym Cie
        olsnic (choc bardzo bym tego chcial, Ado surprised))

        Pamietam jak jeszcze w polowie ub. dekady niektorzy internauci amerykanscy
        wynosili sie ponad “polska prowincje”. Czasem rzeczywiscie dawalo sie wyczuc
        lekcewazenie nawet, albo i zwykle chamstwo. Tyle, ze te czasy juz niemal naleza
        do historii. Od dekady dysponujecie dokladnie ta sama informacja co my – z
        tych samych mediow.

        Nie da sie ukryc, ze srednia wiedza w narodzie jest na znacznie nizszym
        poziomie od sredniej wiedzy internautki, niemniej my tu mowimy o ewentualnej
        pyszalkowatosci internautow z za oceanu, czyli nas.

        Zabierajac sie za problem legalizacji aborcji, czy zwiazku panstwa z religia,
        widze wylacznie sam problem – ze tak powiem w czystej postaci. Nie interesuja
        mnie uwarunkowania, miedzyludzkie wiezi ktorymi spetane sa rece i nogi
        potencjalnych dyskutantow i partyzantow. Mowie co mi sie nie podoba i jak to
        samo powinno wygladac. Mysle ze na tym polega owa “lepsza optyka”, tj. na
        wiekszej pewnosci siebie w poruszaniu sie po temacie, nieobecnosci obaw
        spotykanych u polemistow krajowych, umiejetnosci skoncentrowania sie na tym co
        najwazniejsze, oraz prezentacji prosto w oczy. Ja nie cackam sie, nie kraze,
        nie miedle niesmialo czapki w garsci – wale to co mysle. Z grubej
        niejednokrotnie rury.
        Tyle tytulem wstepu do wielblada, ktory oby nie byl dromaderem, Ado 08 smile)
        Pozdrawiam
        K.

        • ada08 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) 21.09.03, 19:28
          Najpierw o pyszałku.
          Ani mi w głowie postało, że Ty nim jesteś, naprawdę nie myślę tak o Tobie smile
          Widać niezręcznie się wyraziłam, skoro powziąłeś takie przypuszczenie.
          Wcześniej wspomniałeś o pyszałku, ale ja myślałam, że mówisz o jakimś
          swoim znajomym, i że napiszesz o nim, więc czekałam cierpliwie smile
          Nie połapałam się, ze chodzi o Ciebie smile Ja jestem trochę powolna umysłowo,
          znaczy - wolnomyślna smile))

          Nie zamierzam przebierać Cię za wielbłąda, moje wrażenie , iż oceniasz
          polskie społeczeństwo tak jakby ono kilkanaście lat temu skostniało i nie
          zmieniało się mentalnie to jest suma moich wrażeń z lektury poszczególnych
          postów.
          Mieszkasz daleko, znasz nas z doniesień prasowych, rozmów ze znajomymi i
          z Internetu. To słaba znajomość , uważam.
          To tak , jakbyś znał kiedyś jakiegoś kilkuletniego chłopczyka, a potem nie
          spotykał go przez kilkanaście lat i dowiadywał sie o nim tylko z listów
          od znajomych. Chłopczyk tymczasem wyrósł w wielkiego faceta z wąsami,
          grubym głosem i kaktusikami pod pachami, ale Ty myśląc o nim ciągle widzisz
          w myślach dziecko, bo tego faceta dużego jak szafa nie znasz przecież.

          Nie zarzucam Ci zarozumialstwa, skądże znowu, przeciwnie, wierzę że jesteś
          człowiekiem skromnym i bogobojnym (na swój specyficzny sposób smile)) Jednak
          oceniasz nas na podstawie swojej znajomości nas, którą wywiozłeś z kraju.
          I niewiele tutaj zmienia Twoja wzmianka o nas , jako o ludziach, którzy
          szybko wchłaniają wiedzę. Wchłaniamy ją szybciej niż Ci sie zdaje i zmieniamy
          się tak, że sami się temu dziwimy.
          Niedawno pewne czasopismo kobiece przeprowadziło ankietę , w której wzięły
          udział kobiety (w wieku do 30 lat) z różnych krajów. Wyobraź sobie, że
          pod względem gotowości do uczenia się, zmian (pracy, miejsca zamieszkania,
          zawodu), chęci podróżowania, ciekawości świata...itd , Polki uplasowały
          się na samym szczycie listy, przed innymi nacjami (Holenderki , Amerykanki,
          i inne). Piszę o tym, bo nawet nasze media omawiające tę ankietę komentowały
          ją z niejakim zdziwieniem. Sami siebie nie znamy smile

          Jeszcze o ''zaoceanicznej optyce''. Nie uprawnia ona , moim zdaniem, do
          kategorycznych ocen. Zapewne jest to inna optyka , z daleka inaczej widać,
          ale to nie znaczy, że lepiej.
          Zresztą, by zmienić optykę, nie trzeba aż tak daleko jechać. Czasem wystarczy,
          jak w moim przypadku ot, choćby wyprowadzić się z domu rodzinnego do innej
          dzielnicy. Zmienia się hierarchia ważności spraw, zmieniają sie oceny. To co
          wydawało mi się oczywiste i ważne , gdy tam mieszkałam, teraz często wydaje
          mi się mało ważne, a nawet irytujące, a niektóre rodzinne problemy wręcz
          uważam za urojone. Co nie znaczy, ze to ja mam rację smile

          W jednym się z Tobą zgadzam, odległa optyka daje myślom większą swobodę i
          odwagę formułowania ocen; nawet z grubej rury smile Nie ma tego ''spętania'',
          tu masz rację, jak sądzę. Co nie znaczy, że oceny są wtedy słuszne smile

          Mówisz, że zabierając się za problem legalizacji aborcji czy związku
          państwa z religią, widzisz tylko sam problem, wyjęty, by tak rzec, z
          kontekstu społecznego. Czyli rozpatrujesz je jako abstrakty ? Ale
          przecież te kwestie nie sa abstrakcyjne, tylko jak najbardziej realne.
          Zresztą zajmując się tymi sprawami pracujesz w zgoła nieabstrakcyjnym
          tworzywie, którym jesteśmy my hic et nunc smile

          Ufff... Się rozpisałam (rozpasałam)smile. Obawiam się, że niezbyt jasno się
          dzisiaj wysławiam, a to dlatego, ze byłam na obiedzie rodzinnym, podczas
          którego moi bracia osaczywszy mnie z dwóch stron nalewali mi do
          kieliszków różne specyfiki przywiezione z zagranicznych urlopów.
          Ciekawe, swoja drogą, dlaczego Polacy z zagranicznych wakacji zawsze
          przywożą alkohol ? smile)) Ja w każdy razie nie znam nawet jednej osoby
          (dorosłej), która by z takim bagażem do kraju nie wróciła smile

          Pozdrawiam smile
          a.

          • Gość: Krzys52 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 10:18
            Ado,
            ‘pyszalek’ jest moja kreacja i skrotem zarazem – lekka przesada, powiedzmy, dla
            zlokalizowania w jednym oraz dodania wyrazistosci zespolowi cech ktore
            sugerujesz. ‘Pyszalka’ nie wzialem do siebie, gdyz nie poczuwam sie, ani tez
            nie wykazalas, ze powinienem. Teraz natomiast, po Twoim zapewnieniu, tym
            bardziej – nie. Posluzylem sie nim dla ulatwienia nam obojgu zycia. smile) Przykro
            mi zatem, ze nie objasnilem wszystkiego zadowalajaco, przez co wyszlo nieco
            niezrecznie no i “poczulas sie”. Przepraszam.
            ....Szkoda, ze nadal nie podsuwasz konkretow, o ktore Ci prosilem, gdyz to, z
            kolei, nie ulatwi zycia mnie. Wyglada bowiem ze szykuje mi sie napisanie
            opaslego tomu zlozonego z gdyban oraz sytuacji hipotetycznych surprised)
            W zamian piszesz:
            >>Nie zamierzam przebierać Cię za wielbłąda, moje wrażenie , iż oceniasz
            polskie społeczeństwo tak jakby ono kilkanaście lat temu skostniało i nie
            zmieniało się mentalnie to jest suma moich wrażeń z lektury poszczególnych
            postów.
            Mieszkasz daleko, znasz nas z doniesień prasowych, rozmów ze znajomymi i
            z Internetu. To słaba znajomość , uważam.>>
            ....Zgadzam sie, ze moje umiejscowienie w aktualnej polskiej rzeczywistosci nie
            jest w pelni satysfakcjonujace, niemniej w dalszym ciagu nie poczuwam sie do
            projektowania moich PRL-owskich doswiadczen na wasza dzisiejsza rzeczywistosc.
            Glownie z powodu nieznajomosci konkretow – na ktore czekam - nie poczuwam sie
            Ado. Ponadto przekonany jestem, ze dla poruszania sie w ramach “moich” tematow
            jest to wystarczajaca znajomosc realiow. Na wielu innych obszarach –
            zdecydowanie masz racje: nie czuje juz tego bluesa, ale te staram sie omijac.
            ....Otoz tak sie sklada, ze doskonale wiem oraz widze jak sie mentalnie
            zmieniacie a na ile trwacie w tych samych ramach. Obserwuje otoz nie tylko ow
            nieprzerwany import mysli, bo i tez adopcje ich finalnego produktu – bez proby
            refleksji nad podstawami danych konkluzji, ktore adoptowaliscie. Czesto jest to
            dopasowywanie ‘importu’ do tych samych ciasnych ram, ktore z wielu wzgledow
            bardzo wam odpowiadaja, badz nie wyobraziliscie sobie, ze mozna zyc bez nich
            (mniejsza teraz o przyczyny).
            ....Oto przyklad: idea egalitaryzmu jako jednego z zasadniczych filarow
            demokracji. Sprowadziliscie ten egalitaryzm z Zachodu, bo jakze tu pozostac
            zacofanym, i od razu obciosaliscie go by zmiescic sie mogl w akceptowalne w
            Polsce ramy. Jakos nie mogl pomiescic sie w nich z paroma Waszymi wartosciami.
            W efekcie jest to egalitaryzm ograniczony na uzytek systemu akceptujacego
            rownych oraz rowniejszych. W konsekwencji powyzszego, natomiast, wbudowaliscie
            w podstawy systemu powazna sprzecznosc tylko dlatego, ze nie zastanowiliscie
            sie nad waga egalitaryzmu w funkcjonowaniu calosci – wydalo wam sie, ze
            takie “lekkie” obciosanie egalitaryzm nie wyrzadzi mu krzywdy.
            Z drugiej strony zdecydowaliscie sie na spektakularne powolanie drugiej izby
            Sejmu – bo jekze by inaczej skoro w Ameryce maja, czyli znane nie godzi sie smile)
            Bez glebszego zastanowienia sie nad sensem Senatu w kraju jednolitym etnicznie
            i kulturowo, ktory w dodatku nie jest chetny wdrozeniu federalizmu, z uwagi na
            (powiedzmy) obawy rozne. Czy to co powyzej zaobserwowac moglem w PRL-u czy tez
            jest to moze cecha nieco starsza – oto jest pytanie na ktore masz swoje
            podsumowanie mnie: “projekcja...”
            ....No i teraz pytanie: ktore z moich PRL-owskich doswiadczen, oraz w jaki
            sposob, projektowane sa na dzisiejsza rzeczywistosc polskiego egalitaryzmu
            obciosanego? Moje PRL-owskie doswiadczenia okazuja sie w tym przypadku
            bezuzyteczne. W narzedzia pozwalajace na dokonanie odnosnej ekspertyzy zostalem
            wyposazony w Stanach, przy czym moje wczesniejsze doswiadczenia nie maja
            najmniejszego wplywu na aktualne konkluzje.
            ....Albo wezmy temat aborcji. Otoz w PRL-u ten temat dla mnie nie istnial.
            Podobnie jak Zydzi i antysemityzm, czy pazernosc kleru. Jakaz zatem utrwalona
            fotografia PRL-owskiego spoleczenstwa moze rzutowac na moje dzisiejsze poglady
            i oceny? Ba, utrwalona fotografia owczesnego spoleczenstwa – gdyby miala
            posluzyc mi do wyrobienia sobie spojrzenia na wymieniona problematyke – bez
            watpienia podsunela by mi zgola bledne oceny i wnioski. Tamten skostnialy
            obrazek jest dzis bezuzyteczny. Kobiety w potrzebie mialy wtedy swobodny dostep
            do konkretynych uslug i nikt z tego powodu nie rozdzieral szat. Jak to samo
            wyglada teraz – wiadomo. Za wyjatkiem 1968r. nie mowilo sie o Zydach i
            antysemityzmie a teraz (jak przed wojna gdy Zydzi stanowili 10 proc.
            mniejszosc) spisek zydowski czai sie za kazdym rogiem. Czy w koncu kler, jakim
            go znalem za komuny to byl kompletnie inny kler. Zwlaszcza kler z lat 79-89 byl
            klerem sluzebnym, sympatycznym, uczynnym, delikatnym, wyrozumialym,
            wspanialomyslnym, dobrym, skromnym.... Popatrz na katolicki kler dnia
            dzisiejszego. Czy Ty wiesz Ado, ze zachwycilbym wielu poboznych forumowiczow
            taka wlasnie prywatna i spetryfikowana fotografia kleru z tamtego okresu. Ci
            dobrzy ludzie ozlociliby mnie za pielegnowanie takiego wlasnie opisu kleru i
            wrabianie wszystkim, iz takim pozostal do dzis. smile) Gdybym tylko zachowal sobie
            taka wlasnie utrwalona wizje polskiego spoleczenstwa – jak to sugerujesz.

            Teraz z innej beczki, bo - Fanfary!!! - wlasnie spotkalas osobe dorosla (jakiej
            nie bylo Ci dane napotkac wczesniej), ktora nie przywozila z wojazy bagazu
            alkoholowego – jak np. Twoi bracia, oraz inni znani Ci mezczyzni.
            Ja, droga Ado, moj alkohol zawsze zdazylem wytrabic po drodze smile))))
            Pozdrawiam
            K.
            .
            PS....Lubie gdy jestes na cyku surprised))
            • ada08 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) 22.09.03, 18:35
              Krzysiu,

              dopominasz się , z delikatnym naciskiem smile, o konkrety dotyczące Twojego
              ''projektowania''. Napisałam przecież, cokolwiek asekurancko smile, że jest
              to moje wrażenie. Być może opinia moja była pochopna, może do niejasnego
              wrazenia przyczynił się fakt, że podajesz przy swoim nicku liczbę 52 , co
              skłoniło mnie do automatycznego zaliczenia Cię do grupy moich internetowych
              znajomych, o których wspominałam. Sterotypy i wygodnictwo myślowe (moje
              w tym przypadku ... smile) ? Być może... Ja się nie upieram, tym bardziej że
              widzę, iż przypisanie Ci ''projektowania'' jest Ci wielce nie w smak
              (a komu by było ? smile)

              I gotowa byłabym wycofać się z tej opinii jak niepyszna, gdyby nie to, że
              Twój powyższy wywód wcale mnie to tego nie zachęca.

              Bowiem z rzeczywistości , w której żyjemy, wyjąłeś dwa, trzy klocki , w nich
              się wyspecjalizowałeś smile i na podstawie kilku klocków oceniasz całość.

              A teraz do ''ad remu'' smile

              Twojej wypowiedzi o egalitaryzmie, który sprowadziliśmy sobie rzekomo z
              Zachodu, zupełnie nie rozumiem. Egalitaryzm, jak mi mówi moja szkolna
              wiedza, nie został przez nas sprowadzony z Zachodu, tylko kilkadziesiąt
              lat temu przywieziony nam ze Wschodu. Czym jest bowiem egalitaryzm ?
              Równość wszystkich obywateli pod względem prawa, warunków życiowych,
              możliwości rozwoju itp... Tamten system , na swój pokręcony sposób, jakoś
              te warunki spełniał. Obywatele, wyjąwszy klasę rządzącą smile, byli równi.
              Ten nasz egalitaryzm dzisiejszy nie jest importem z Zachodu, tylko
              jakąś spotworniałą wersją tamtego. ''Obciosany egalitaryzm'', piszesz.
              Tak jakby tutaj odbyła się jakaś wielka debata obywatelska na temat
              zachodniego egalitaryzmu, i jak go ''obciosać'', żeby się zmieścił
              w naszych ''ramach''. Właściwie to nie mozna nawet mówić u nas o
              egalitaryzmie, zwłaszcza w kontekście równości szans. Dzieciaki urodzone
              w rodzinach, gdzie bezrobocie jest normą, są przegrane już na życiowym
              starcie; kobiety (i mężczyźni) po 40-ce maja niewielkie szanse na
              znalezienie pracy, bo ''za starzy''; kobiety świeżo po studiach też
              mają z tym trudności , bo ''za młode'', bo ''taka zaraz pójdzie na
              macierzyński''... itd

              ''Spektakularne powołanie drugiej izby Sejmu...' - piszesz. Moja wiedza
              w tej materii nie moze równać sie z Twoją i nawet nie ma takiej ambicji smile
              Sięgam zatem do książki i czytam i cytuję:

              ''Jeszcze większe konsekwencje dla PZPR i jej sojuszników miała
              propozycja zgłoszona 2 marca w czasie obrad w Magdalence przez
              Aleksandra Kwaśniewskiego. (...) Kwaśniewski zaproponował, żeby
              wybory do Senatu były całkowicie wolne. Propozycja ta (...) została
              natychmiast podchwycona przez drugą stronę, która dostrzegła w tym
              szansę - niezależnie od mocno ograniczonej roli Senatu - organu
              państwa o w pełni reprezentatywnym charakterze''

              (Antoni Dudek ''Pierwsze lata III Rzeczypospolitej'')

              Powołanie Senatu było zatem doraźną potrzebą polityczną, a nie
              jakimś małpowaniem Ameryki i spełnieniem marzenia Polaków o posiadaniu
              drugiej izby w Parlamencie.
              Inna rzecz, że to ciało jest obecnie, moim zdaniem , kompletnie zbędne.
              Ale jak zlikwidować instytucję, w której jest 100 świetnych synekur ? smile
              Żadna partia na to nie pójdzie (wbrew przedwyborczym deklaracjom).

              Wpływy kleru na naszych (tutejszych) rodaków są , moim zdaniem,
              w Twoich postach cokolwiek zmistyfikowane (czuję, że znowu mi się oberwie
              i pojawi się uprzejme żądanie dostarczenia dowodów smile) Widzisz tylko
              wierchuszkę, a co wiesz o tych zwykłych proboszczach i wikarych,
              których nie widujesz w telewizji i nie czytasz o nich w prasie ?

              ''Kwestia żydowska'' nie jest w życiu przeciętnego Polaka tak mocno obecna,
              jak w forumowym pisaniu polskich internautów.

              Aborcja - temat odrębny, ale przecież temat wątku jednak....
              Przypuszczam (bo nie znam właściwie wielu Twoich wypowiedzi na ten temat),
              że może w tej kwestii najszybciej doszlibyśmy do porozumienia.

              Wybacz, że kończę tak chaotycznie i w pośpiechu, może lepiej byłoby nie
              pisać wcale niż tak byle jak, ale rozpisałam się na początku, potwornie
              ciężki dzień w worku, więc moze przy następnej okazji coś dodam, OK ?smile

              (Nadto ja nie jestem przyzwyczajona do smarowania takich długich
              postów, jakimi Ciebie raczę smile, ja taka bardziej krotochwilna jestem
              z natury, a tu mnie Krzyś52 skłania do refleksji obywatelskich smile))

              No, nic to:

              (...)

              Katuj, tratuj !
              Ja przebaczę wszystko ci,
              Jak bratu...

              (...)

              Jak bratu Krzysiowi przebaczę, bo mam brata o tym imieniu smile

              No, to na razie smile
              Pozdrawiam smile
              a.
              • Gość: Krzys52 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 23:46
                Wychodzi na to, Ado,
                ze przyjdzie nam obojgu zyc wiecznie smile) Jak widze rozszerzamy nasze pole
                operacyjne, przez co zycia nie starczy by to wszystko omowic smile Czyli powracamy
                do tego opaslego tomu gdyban, przez co, blagam

                Nie w biurze, w teatrze,
                Intymnie juz raczej smile)

                Taaa, wtedy tez mielismy egalitaryzm. Ciekawe dlaczego nie przyszlo mi to na
                mysl? Hmm, moze z powodu podobienstw do aktualnego, choc przyznaje, ze moglo
                wyjsc gorzej – gdyby takim Macierewiczom udalo sie wprowadzic “ludowe rzady”
                ZCh-N-ow.

                Mysle Ado, ze w nie tylko w temacie aborcji zgadzamy sie. To jednak wymaga
                ustalenia. Przykladowo piszesz:

                >>Wpływy kleru na naszych (tutejszych) rodaków są , moim zdaniem,
                w Twoich postach cokolwiek zmistyfikowane (czuję, że znowu mi się oberwie
                i pojawi się uprzejme żądanie dostarczenia dowodów smile) Widzisz tylko
                wierchuszkę, a co wiesz o tych zwykłych proboszczach i wikarych,
                których nie widujesz w telewizji i nie czytasz o nich w prasie ?>>

                No tak, jeszcze zyczysz mi bym ogladal i czytal takze wypowiedzi proboszczow i
                wikarych (to sie nazywa wykrecic kota ogonem, co?))
                Nie oberwie Ci sie, nie oberwie a i zadal nie bede. Wiem otoz (ja dla odmiany
                mam siostre, ktora mi wybacza oczywisciesmile, ze nie chcialas zbic mnie z
                pantalyku lecz, po prostu, mowimy o roznych rzeczach. No bo, powiedz sama, po
                coz mi widziec te wierchuszke, kiedy nie ona ma dla mnie znaczenie. Niech sobie
                kler wplywa – od tego jest. Mnie idzie caly czas o wplywy zapisane w:
                Konstytucji (obowiazku zawierania konkordatu z Watykanem) ; konkordatowym
                zobowiazaniu panstwa do finansowania religii, zwiazku z nia oraz sluzebnej
                wobec religii roli (mecenat); praktyce, dodatkowo ustanawiajacej kler oraz kk
                podmiotami rowniejszymi wobec prawa. To sa te wplywy kleru a ktorych mowie ja i
                przyznasz, ze nie jest niezbedna mi do tego znajomosc sprawowania sie
                wszystkich proboszczow (czy tez proboszczy?) oraz wikarych.

                To co myslisz ze ja mysle smile) - toz to bylby czysty Iran poczatku lat 80-ch. Na
                to nie wpadlbym – wierz mi, wierz. Tak nie mysle. Nie wchodzilo to w rachube
                nawet w najczarniejszych spekulacjach. Co nie zmienia oczywiscie nic w
                kwestiach spetania panstwa czarna pajeczyna juz na poziomie systemowym,
                aksjologicznym, oraz na poziomie praw. Gdy dodasz do tego kase ktora podatnik,
                ktorego nikt nie pyta o zdanie i swiatopoglad, zobowiazany jest wykladac na
                utrzymanie kk oraz potrzeby religii to czyz doprawdy potrzeba jeszcze
                kosciolowi wikarych na kazdym kroku(?) Znacznie korzystniej jest siedziec cicho
                i skromnie udawac nieobecnosc – utwierdzac parafian w przekonaniu, ze
                konstytucyjny rozdzial religii i panstwa to separacja realna. Czyz cele nie
                zostaly osiagniete?

                Gdy o te “mistyfikacje” natomiast idzie... A czy widzisz szanse na odkrecenie
                w/w nieprawidlowosci bez oslabienia pozycji i wplywow kleru(?) Moim zdaniem
                niezbedne jest zwiekszenie odsetka populacji niewrazliwej na wplywy kleru oraz
                krytycznej wobec niego. To tylko tak dziala – poprzez stworzenie reakcji dla
                akcji. Gdyby mialo sie zmieniac w wyniku dyskusji oraz przewag argumentow to
                juz dawno nie byloby o czy mowic. Gdy jednak dochodzi do utrzymania kasy i
                wplywow okazuje sie, ze “dyskutanci” staja sie kompletnie glusi oraz doskonale
                odporni na jakiekolwiek argumenty.
                Pozostaje wiec proces. A ten wymaga funkcjonowania reakcji badz, jak kto woli,
                antytezy.

                Czy nie sadzisz, ze jestesmy nieco blizej siebie niz wczoraj?))

                Odbieram to jako cos niezwykle pozytywnego, by nie powiedziec
                pozytywistycznego, zarazem.

                Pozdrawiam
                K.
                .
                PS...Dot Senatu. O ktorym m.in. piszesz “Powołanie Senatu było zatem doraźną
                potrzebą polityczną, a nie jakimś małpowaniem Ameryki i spełnieniem marzenia
                Polaków o posiadaniu drugiej izby w Parlamencie.” Interesujace. Tylko dlaczego
                tak pieknie trafili opozycji w kolor? Czy moze idea Senatu zrodzila sie w
                glowie Kwasniewskiego i wystrzelona zostala w proznie? Zgadzam sie przy tym, ze
                Senat to byly synekury i na nie liczyla opozycja. Niemniej Senat byl takze i
                przede wszystkim postrzegany jako polityczne zwyciestwo nad czerwonymi. Senat
                byl nie tylko “nasz” ale takze byl “spelnieniem marzenia Polakow o posiadaniu
                drugiej izby w Parlamencie”. Jakie znaczenie ma przy tym ewentualne
                postrzeganie Senatu przez, co cyniczniejszych, opozycjonistow w kategoriach
                posadek(?) Jak pamietam owczesne dyskusje, to, my musielismy miec Senat bo...
                przed wojna tez mielismy Senat.


                • ada08 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) 23.09.03, 18:17
                  Krzys52:

                  ''No tak, jeszcze zyczysz mi bym ogladal i czytal takze wypowiedzi proboszczow
                  i wikarych (to sie nazywa wykrecic kota ogonem, co?))''

                  - Parafiańszczyzna - pomyślałeś może pisząc powyższe zdaniesmile

                  A ja napisałam o proboszczach i wikarych, w odpowiedzi na ten fragment
                  Twojego posta:

                  ''Czy w koncu kler, jakim go znalem za komuny to byl kompletnie inny kler.
                  Zwlaszcza kler z lat 79-89 byl klerem sluzebnym, sympatycznym, uczynnym,
                  delikatnym, wyrozumialym, wspanialomyslnym, dobrym, skromnym....
                  Popatrz na katolicki kler dnia dzisiejszego. Czy Ty wiesz Ado, ze zachwycilbym
                  wielu poboznych forumowiczow taka wlasnie prywatna i spetryfikowana fotografia
                  kleru z tamtego okresu. Ci dobrzy ludzie ozlociliby mnie za pielegnowanie
                  takiego wlasnie opisu kleru i wrabianie wszystkim, iz takim pozostal do
                  dzis. smile) Gdybym tylko zachowal sobie taka wlasnie utrwalona wizje polskiego
                  spoleczenstwa – jak to sugerujesz''

                  Tyle, że na skróty poszłam, bo w pośpiechu byłam , dlatego napisałam o
                  proboszczach i wikarych smile

                  Ten kler , który znałeś zapewne zmienił się, ale niekoniecznie na gorsze.
                  Gdybyś go znał teraz to moze uznałbyś , że jest , en masse, nadal służebny,
                  sympatyczny, uczynny... itd ... Mam tego liczne dowody, z drugiej ręki co
                  prawda, bo aczkolwiek jestem osobą wierzącą w Boga, to do kościoła rzadko
                  uczęszczam, a moją religijnośc uprawiam na ogół sposobem domowym, że się
                  tak wyrażę smile

                  Rzeczywiście mówimy o czymś innym. Ty - o rozwiązaniach systemowych, a ja
                  klepię posty z poziomu parafijanki smile
                  Zresztą tutaj się z Tobą zgadzam: zapisy w Konstytucji, konkordat, religia
                  w szkołach itd... wprowadzone poniekąd tylnymi drzwiami ...
                  No i przywileje (finansowe głównie) Kościoła - nie do zaakceptowania.
                  Obawiam się jednak, ze trudno będzie to zmienić, bo nie ma tzw. woli
                  politycznej. Nie ma takiej siły politycznej , która by się na to porwała.

                  No, ale jak mawia pewien znany człowiek , którego zawołanie najwyraźniej
                  wziąłeś sobie do serca smile

                  '' - Kochani.... trzeba siać , siać, siać ....smile

                  Jeszcze słówko o Senacie:

                  ja nie napisałam, ze opozycja liczyła na synekury; przecież to, ze opozycja
                  ''w cuglach'' wygrała wybory do Senatu, było i dla niej samej zaskoczeniem,
                  czyż nie ? A że to, co miało stanowić odcięcie się od PRLu, stało się w
                  rezultacie zbiorowiskiem synekur, to już inna sprawa.
                  A Senat to mieliśmy na długo przed wojną. To nie był żaden import smile

                  No, to tyle na teraz smile
                  Pozdrawiam smile
                  a.
                  • dachs Caluje Twoja dlon, madam. :)) 24.09.03, 15:14
                    ada08 napisała:

                    > No, ale jak mawia pewien znany człowiek , którego zawołanie najwyraźniej
                    > wziąłeś sobie do serca smile
                    >
                    > '' - Kochani.... trzeba siać , siać, siać ....smile
                    • ada08 Re: Caluje Twoja dlon, madam. :)) 24.09.03, 18:12
                      Odwzajemniam, msje smile

                      W policzek. W oba. Z dubeltówki smile

                      ''... pach ! pach ! , panie dziejaszku ...''
                      a.
                  • Gość: Krzys52 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) IP: *.proxy.aol.com 24.09.03, 17:06
                    Rzeczywiście mówimy o czymś innym. Ty - o rozwiązaniach systemowych, a ja
                    klepię posty z poziomu parafijanki smile
                    Zresztą tutaj się z Tobą zgadzam: zapisy w Konstytucji, konkordat, religia
                    w szkołach itd... wprowadzone poniekąd tylnymi drzwiami ...
                    No i przywileje (finansowe głównie) Kościoła - nie do zaakceptowania.
                    Obawiam się jednak, ze trudno będzie to zmienić, bo nie ma tzw. woli
                    politycznej. Nie ma takiej siły politycznej , która by się na to porwała.

                    No, ale jak mawia pewien znany człowiek , którego zawołanie najwyraźniej
                    wziąłeś sobie do serca smile

                    '' - Kochani.... trzeba siać , siać, siać ....smile
                    ..
                    ;;;

                    Niechybnie jakis siewca musi to byc, droga Ado. Albo i rolnik.

                    Jeden z moich kolegow kornikow mawiac zwykl, ze w takiej sytuacji po prostu
                    pozostaje knucie. O sianiu, natomiast, mowilem tu juz kilkakrotnie sam.
                    Zapewnialem, ze z mojego siewu to na skale wyrosnie – taka to niezwykla moc
                    mojego ziarna. Wiesz, do tego zgromadzenia najlepiej jezyk liturgiczny
                    przemawia. smile)
                    Oczywiscie zdajesz sobie sprawe, ze:

                    Nie ma nic – bez ryzyka,
                    Tylko widz, tylko widz – go unika.
                    A kto chce byc wewnatrz zdarzen,
                    Musi zyc wciaz z bagazem.
                    Musi miec walizeczke i koc,
                    I latarenke – na noc.

                    czyli samo zycie Ado mila. A ja przyzwyczajony jestem do ryzyka i walizeczki -
                    nawet lubie ten dreszczyk. Czy Ty takze lubisz ten dreszczyk Ado08?

                    Chyba bede musial usciskac Cie tu zaraz. Po pogladach na legalizacje aborcji
                    itp. podobnie widzimy problem separacji panstwa i religii. Zaraz sobie dam w
                    szyje z tej wielkiej radosci smile) Albo moze po poludniu, gdyz nie jestem
                    zwyczajny - przed.

                    Co do owej woli politycznej – optymista jestem. To kwestia czasu. A w miedzy-
                    bedzie sie knulo, i podgryzalo, osmieszalo, oluwalo, kwestionowalo – sialo sie
                    bedzie. Koscielni sa przegrani a niektorzy juz to dostrzegaja, ze zalatwili
                    wlasna religie.
                    :::
                    Jeszcze słówko o Senacie:

                    ja nie napisałam, ze opozycja liczyła na synekury; przecież to, ze opozycja
                    ''w cuglach'' wygrała wybory do Senatu, było i dla niej samej zaskoczeniem,
                    czyż nie ? A że to, co miało stanowić odcięcie się od PRLu, stało się w
                    rezultacie zbiorowiskiem synekur, to już inna sprawa.
                    A Senat to mieliśmy na długo przed wojną. To nie był żaden import smile

                    No, to tyle na teraz smile
                    Pozdrawiam smile
                    a.
                    .
                    ;;;
                    surprised)) OK, w takim razie byl to import sprzed wojny, albo i wczesniej. Tyle ze
                    wtedy, z uwagi na wyodrebnione terytorialnie mniejszosci mial ten Senat sens. A
                    teraz to tak jak Izba Lordow – gdzie, za przeproszeniem, wiersze sobie czytaja.
                    .
                    Pozdrawiam
                    K.
                    .
                    PS...A tak nawiasem, to o czyim Znajomym mowisz ponizej(?)


                    • ada08 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) 24.09.03, 18:10
                      Krzysiu,

                      nie, nie lubię dreszczyka, ryzyka, (ry(d)zyka smile), przemieszczania się z
                      walizeczką... Nigdy tego nie robiłam, bo i okazji po temu życie mi nie
                      dało co może i dobrze , bo ze mnie żaden fighter smile

                      Doceniam jednak fakt , że są na świecie ludzie ideowi, jak Ty smile , którzy
                      odwalają za mnie czarną , nomen omen smile , robotę smile

                      Proponuję, Krzysiu, byśmy zakończyli juz naszą rozmowę w tym wątku. Bardzo
                      fajnie mi się z Tobą gadało i dziękuję Ci za to smile , chciałabym jednak uniknąć
                      sytuacji, w której pisalibyśmy do siebie powodowani już tylko zdawkową
                      grzecznością smile Ty na pewno też chciałbyś tego uniknąć , prawda ? smile

                      Jeszcze co do dawania sobie w szyję smile Akurat tutaj pora dnia nie ma chyba
                      większego znaczenia. Nawet przypadkowy przechodzień zabłąkawszy się tu
                      łacno zda sobie sprawę, że FA to nie jest bynajmniej suchy dok (jak mówią
                      w moim portowym mieście smile)

                      A ten Znajomy.... Mniejsza o niego smile

                      Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia w innym wątku (wątkach) smile

                      ''... dobranoc... dobranoc... kura się upiekła i musimy ją zjeść sami...''
                      (Piotr Skrzynecki)

                      smile

                      Ada
                      • Gość: Krzys52 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 09:01
                        No taaak, teraz bede musial dac sobie w szyje na smutno, bo i
                        “wielkie mi uczynilas pustki w domu mojem”, przez co oznajmiam, ze ... “nie
                        zakocham sie tej wiosny juz w nikim”, bo i doglebnie zdruzgotany jestem. Bodaj
                        Przybylska spiewala o “troche wiosny jesienia”, a wiec nie jestem tak calkiem
                        na opak.

                        ...Ta orlica, ta lwica ta lania,
                        Niedoscigla zachlanna i lotna,
                        Dzis goracym usciskom sie wzbrania,
                        Pocalunki nie neca jej ust...
                        .
                        Nic dziwnego, ze moja plomiennosc i zar – tak, mialem taka cicha nadzieje -
                        pozostaly niezauwazone i niedocenione. No ale, w swietle takich oczekiwan –
                        rzeczywiscie – musial moj ogien wypasc blado. sad((

                        Zartuje Ado. Takze zartowalem kazdorazowo z alkoholem. Mozna powiedziec, ze
                        jestem niepijacy, a wiec ze wszystkim daje sobie rade na trzezwo. Czasem do
                        obrzydu trzezwo. Stres rozladowuje oczywiscie poprzez – w zamian - bijanie
                        zony. Czemu oddaje sie z luboscia, aczkolwiek wylacznie po pijanemu. smile) A
                        jesli idzie o chec urabania sie po zetknieciu sie z forumowa rzeczywistoscia...
                        Zgadzam sie Ado, moze czlowiekiem dzika zadza powodowac wrecz.
                        Peanow na Twoja czesc pialem tu juz kilka wiec... pozwol na jeszcze jeden -
                        skoro juz sie przyzwyczailas. smile) Dziekuje Ci za uczciwosc i szczerosc. No i za
                        to, ze jestes. Samo to - to juz bardzo duzo.

                        Niedawno znow zapraszala mnie na F.Towarzyskie szalenie sympatyczna osoba, o
                        powabnym imieniu Samanta. Z portowego miasta Szczecin - wyobraz sobie. Jak
                        widzisz, tkwie tu w dalszym ciagu, choc, mozesz mi wierzyc, bardzo trudno jest
                        oprzec sie powabowi Samanty. Takze gdy charakter, jak moj, trenowany jest w
                        swiatyni mnichow Chaulin. Czyli trafilas, Ado – to ideowosc mnie tu trzyma. smile)
                        A skoro juz o znajomych mowa to mialem w Szczecinie jeszcze jednego: kapitana
                        ZW. Znajomy zaczal sie jednak ureligijniac, czyli z ateisty stawac sie...krypto-
                        katolem. Do teraz to juz moze i baldachim nad proboszczem nosi, albo i nad
                        biskupem jakims, bo czlowiek to znany i powazany. A byl czas gdy nasze poglady
                        byly takie zbiezne... Wielka jest moc swietego ducha, przy czym czlowiekowi o
                        takiej pozycji nie-religijnym nie godzi sie dzis byc.

                        Na pytanie, o to, coz jeszcze Cie sploszylo, nigdy nie bedzie mi dane uslyszec
                        odpowiedzi, wiec (znow) moge sobie pogdybac. W wolnych chwilach. Zapewne
                        najezylas sie na mnie z powodu naigrywania sie z poezji (czytywanej w Izbie
                        Lordow) – przyznaj sie. smile) Z drugiej strony, zauwazylem ten pocalunek smierci,
                        z szujowatym okrucienstwem pozostawiony na Twojej delikatnej dloni. Niczym
                        pietno. Brrr. Nie dziwie sie wiec. Czy moze tradycyjne tu e-mailowe paszkwile
                        takze wplynely na Twoja decyzje. Oczywiscie wszystkie wymienione teraz moga byc
                        jedynie dodatkowymi powodami, bo zasadniczy jasny jest od poczatku.

                        Pisze to sobie a muzom, bo jesli nawet przeczytasz to nie spodziewam sie
                        odpowiedzi, czyli zupelnie tak jakbys nie poznala niniejszych wzdychan. Nic to,
                        mnie do szczescia nawet zdawkowosc nie jest niezbedna. Czyz nie do gwiazd
                        prawdziwi poeci pisuja surprised))

                        A niebo za oknem iscie sierpniowe. Ksiezyc zniknal w zacmieniu, przez co mych
                        adresatek mnogosc ogromna tej nocy. Przy tym i powietrze geste jest od - na
                        wiele glosow - cwierkan cykad, swierszczy oraz innego paskudztwa, ktorego tu
                        pelno. Powietrze, Ado, wrecz rusza sie od samej tej slicznej muzyki (na
                        szczescie komarow jak na lekarstwo a wszysko inne nie jest krwiozercze). Cieplo
                        jest. O trzeciej rano nie odczuwa sie chlodu. Az wstyd spac w taka noc.

                        To samo pomyslala zapewne mama szop-pracz, gdy zdecydowala przyprowadzic
                        czworke swoich grubaskow - do mnie, na kolacje. To juz kolejne pokolenie
                        rozsmakowanych w (suchym) kocim jedzeniu szopow-praczy. Bardzo glosno chrupia.

                        Jest cudownie.

                        ...Bez Ciebie jestem tak smutny
                        Jak kondukt w deszczu, pod wiatr... sad

                        Dobranoc Ado Zero Osiem smile)
                        K.
                        .
                        PS...Cos to F. nie chodzi dzis jak powinno. Wyslalem tam gdzie trzeba a
                        zamiescilo nie tam gdzie sobie zazyczylem. Jeszcze raz zatem.

                        • ada08 Re: A Tu - o Za-Oceanicznych Pyszalkach :O)) 25.09.03, 17:56
                          Widzę, że w nastroju elegijnym minionej nocy byłeś smile)

                          Ja napisałam, co napisałam, bo przecież ustaliliśmy już nasze poglądy
                          na kwestie poruszane w wątku, a też i protokół rozbieżności smile
                          A jak śpiewa Wojciech Młynarski ''... trzeba wiedzieć kiedy wstać i
                          wyjść...'' smile

                          Nic mnie stąd nie wypłoszyło. Paszkwili majlem nie otrzymałam. Czy sugerujesz,
                          delikatnie, że fakt iż chętnie i z przyjemnością rozmawiam z Tobą naraża
                          mnie na afronty ? smile Nic takiego nie miało miejsca, zapewniam Cię.

                          A Borsuka lubię smile Tylko nie w smak mi, gdy dwie osoby, które za sobą nie
                          przepadają, przekazują sobie nieprzyjazne treści posługując się w tym celu
                          moją osobą smile

                          Bardzo ładnie napisałeś o szopach-praczach. Nigdy nie widziałam szopa-pracza smile
                          No, w ogóle ładny post napisałeś. Chyba go sobie skopiuję smile
                          Szybko piszę i krótko, bo muszę wyjść z domu, więc tylko tak.

                          Pozdrawiam i do zobaczenia smile
                          a.
              • Gość: Krzys52 PS.2 ...O krotochwilnosci :)) IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 01:15
                Nadto ja nie jestem przyzwyczajona do smarowania takich długich
                postów, jakimi Ciebie raczę smile, ja taka bardziej krotochwilna jestem
                z natury, a tu mnie Krzyś52 skłania do refleksji obywatelskich smile))
                .
                ::
                Wiem ze jestes i dlatego tak Cie lubie smile)
                Moze wiec, w takim razie, odlozmy te powazna dyskusje na troche pozniej,
                powiedzmy. Nie chcial bym bys zniechecila sie do dlugich postow a do mnie
                nabrala obrzydu, przy okazji.
                Takze jestem krotochwilny czyli, popatrz, coz za wspaniala chemiasmile) Co
                oznacza, ze nie mam nic przeciwko temu. Ba, caly jestem - za. Tym bardziej ze
                na naszym F. tyle wesolych zreczy sie dzieje. Ja bede mogl byc mniej serio a Ty
                pozyskasz odrobine (internetowego) mezczyzny na codzien (tralalalaaa - to byla
                proba glosu). Rosol lubie takze a inne rzeczy to juz w ogole...
                Jestes fantastycznym polemista (celowo nie uzylem polemistka gdyz w ten sposob,
                z uzyciem tradycji, zawezilbym Twoje zdolnosci i umiejetnosci, do rodzaju
                zenskiego - czy musze mowic o podziwie itp.?). Na tych forach nie jest latwo o
                dobrego dyskutanta. Takiego, ktory jednoczesnie potrafilby powstrzymac sie od
                wtykania szpilek, wrzucania kamykow, oraz roznych insynuacji. Ty holubisz
                konwersacje - pomimo mojej zasadniczosci. Co jest mile, przy okazji.

                Teraz mnie dla odmiany gonia obowiazki(stop) Postaram sie o skontaktowanie
                jutro (stop) Maretina wrzucila smieszny i na sezonie watek o grzybach (stop)
                .
                Pozdrawiam surprised))
                K.



                • ada08 Re: PS.2 ...O krotochwilnosci :)) 23.09.03, 08:21
                  Komplimenciarz z Waści smile))

                  A ze mnie polemistka (polemista) taka (taki) sobie, nie ma we mnie
                  polemicznej pasji; z reguły tez nie zależy mi na tym, żeby ''postawić
                  na swoim''. Ale rozmawiać, owszem, lubię bardzo smile. Bardziej mnie
                  ciekawią czyjeś poglądy, niz to , kto ma rację smile

                  Na Twój wcześniejszy post odpowiem później , bo mam coś do dodania.
                  Na razie
                  ....
                  minął sierpień
                  minął wrzesień,
                  znów październik,
                  złota jesień
                  ...

                  Melancholia, proszę ciebie smile
                  Pozdrawiam

                  ''Dziewczyna z chryzantemami''
                  (kupiłam dzisiaj trzy smile)


                  • Gość: Krzys52 Re: PS.2 ...O krotochwilnosci :)) IP: *.proxy.aol.com 23.09.03, 16:09
                    Czasem nikt nie ma racji, a czasem wszyscy ja maja, Ado.
                    Dostukam tu pare zdan o ktorych zapomnialem w poscie zasadniczym. Gwoli
                    unikniecia nieporozumien.
                    Otoz nie zadalem, nie domagalem sie, od Ciebie, nie wywieralem prasji, itp.
                    itd. w celu przymuszenia Ciebie do podania tych przykladow. Widzisz Ado
                    chodzilo mi wylacznie o ulatwienie mi zycia. W przeciwnym przypadku musialbym
                    rozwazac sytuacje hipotetyczne. Z takim jasno postawionym "zarzutem" zyje sie
                    czesem lzej.
                    Gdy siadam do dyskusji to z zalozenia dopuszczam, iz moge sie mylic. Wydaje nam
                    sie ze wiemy o sobie wszystko a tymczasem dopiero dzieki innej parze oczu
                    odkrywamy to i owo o sobie samych. Osobiscie traktuje taka ewentualnosc jako
                    zapowiedz przygody, tyle ze nie za bardzo lubie mieszac personalne historie z
                    merytorycznymi. Nie dlatego, ze mam problemy z obnazaniem sie surprised) - alez nic
                    podobnego, Ado. Jedynie okolicznosci, bywa, czynia mnie powsciagliwym,
                    czasem smile)
                    Jesli jednak trwasz przy swoim, ze to tylko takie blizej nie okreslone
                    wrazenie - pojdz w me ramiona, tym bardziej smile Blizej nieokreslone wrazenia
                    takze jestem w stanie okreslic blizej - takie mam wrazenie.
                    Z innej beczki, bo nie wiem czy pamietasz, iz ten fragment "Tanga Kat",
                    Kwiatkowskiej, ma dalszy ciag, ktory cos tam mowi o "kraju swiata". Czy tego
                    tez jestes pewna?)) Bo jesli tak to nie pozostaje mi nic inego jak katowc wink)
                    Acha, polemistka jestes tak urzekajaca, ze byc moze uda mi sie wyluzowac sie
                    nieco przy tematach niezwykle powaznych. Zobaczymy smile)
                    .
                    Pozdrawiam
                    K.
                    • ada08 Re: PS.2 ...O krotochwilnosci :)) 23.09.03, 18:28
                      Krzys52:

                      ''Z innej beczki, bo nie wiem czy pamietasz, iz ten fragment "Tanga Kat",
                      Kwiatkowskiej, ma dalszy ciag, ktory cos tam mowi o "kraju swiata". Czy tego
                      tez jestes pewna?)) Bo jesli tak to nie pozostaje mi nic inego jak katowc wink)''


                      A jakże, pamietam smile

                      ....

                      Katuj ! Tratuj !
                      Ja przebaczę wszystko ci jak bratu !
                      Ręcznie
                      męcz mnie !
                      Dręcz mnie !
                      Smagaj ! Poniewieraj ! Steraj ! Truj !
                      Ech, butem,
                      knutem
                      znęcaj się nad ciałem mem zepsutem !
                      Za cię,
                      dla cię
                      w szmacie
                      pójdę na kraj świata, kacie mój !

                      ....

                      smile))

                      Przepisałam z książki.

                      - Czy mogę na ten ''kraj świata'' zabrać Znajomego ? - pytam asekurancko smile
                      - Mogę ? Dziękuję smile

                      Jest to wprawdzie człek wyrywny i pyskaty, ale krawat mu zawiążę i będzie
                      milczał ...

                      ''Klient w krawacie jest mniej awanturuący się'' (Bareja)smile

                      A ja włożę moje najlepsze szmaty smile I jakoś to będzie smile

                      Pozdrawiam Cię smile
                      a.
                      • Gość: Krzys52 Re: PS.2 ...O krotochwilnosci :)) IP: *.proxy.aol.com 24.09.03, 01:11
                        Krzys52:

                        ''Z innej beczki, bo nie wiem czy pamietasz, iz ten fragment "Tanga Kat",
                        Kwiatkowskiej, ma dalszy ciag, ktory cos tam mowi o "kraju swiata". Czy tego
                        tez jestes pewna?)) Bo jesli tak to nie pozostaje mi nic inego jak katowc wink)''


                        A jakże, pamietam smile

                        ....

                        Katuj ! Tratuj !
                        Ja przebaczę wszystko ci jak bratu !
                        Ręcznie
                        męcz mnie !
                        Dręcz mnie !
                        Smagaj ! Poniewieraj ! Steraj ! Truj !
                        Ech, butem,
                        knutem
                        znęcaj się nad ciałem mem zepsutem !
                        Za cię,
                        dla cię
                        w szmacie
                        pójdę na kraj świata, kacie mój !

                        ....

                        smile))

                        Przepisałam z książki.
                        .
                        :::
                        A tos mi mily prezent sprawila, Ado

                        wyobraz sobie, ze na smierc zapomnialem o stojacym na polce "Spiewniku na cale
                        zycie". Tango Kat takze w nim jest. Na szczescie nie tak zakurzone jak sam
                        spiewniksmile
                        Uroczyscie deklaruje zatem, ze odtad Spiewnik bedzie lezal na biurku, howgh!
                        .

                        - Czy mogę na ten ''kraj świata'' zabrać Znajomego ? - pytam asekurancko smile
                        - Mogę ? Dziękuję smile

                        Jest to wprawdzie człek wyrywny i pyskaty, ale krawat mu zawiążę i będzie
                        milczał ...

                        ''Klient w krawacie jest mniej awanturuący się'' (Bareja)smile

                        A ja włożę moje najlepsze szmaty smile I jakoś to będzie smile

                        Pozdrawiam Cię smile
                        a.
                        .
                        ;;
                        Alez oczywiscie ze mozesz zabrac znajomego. Byle nie mial borsuczego wygladu.
                        Kicham w obliczu dziczyzny.

                        Hmm, ciekawe czy ktos wymyslil juz mode z dwoma krawatami(?) Na jednej szyi, ma
                        sie rozumiec.
                        Bo widzisz, jako samiec cholernie nie przepadam za chlopami. Nawet tematy
                        typowo meskie przestaja mnie zajmowac w ich towarzystwie. W innym mezczyznie -
                        zwroc uwage na sile tego pierwotnego instynktu - w innym mezczyznie, otoz,
                        widze przede wszystkim konkurencyjnego samca.
                        Tak. W dwoch krawatach bedzie zdecydowanie cichszy, przez co mniej drazniacy.
                        Wiesz co... kup Ty mu lepiej trzy.
                        .
                        A swoja droga, wierze, ze znasz niejedna jeszcze sztuczke z tego repertuaru,
                        figlareczko smile)

                        Do tamtych powazniejszych tematow powroce, jesli pozwolisz, jutro. Cos
                        zagoniony jestem ostatnio, i to takze jest irytujace. Mnie "wolne numery
                        podchodza". surprised))
                        .
                        Pozdrawiam z taaakim usmiechem. smile)))))))))))))))))))))) Gdyby nie uszy to
                        usmiechalbym sie zapewne dookola glowy surprised)
                        K.

    • posel_z_sejmu ty ksysiu nam tu nie miesaj aborcja we lbach 17.09.03, 18:43
      nie udawaj ze ci tu o clowieka chodzi wolnosc, bo ty wolnosci nie uznajes. ty
      lapies mezcyzne za biodra od tylu i nie puscas go juz az skoncys. zadna to
      wolnosc ksysiu. tak sama ta sciane sejmowa ty od nas chces. nie dostanies jej
      jednak. odwal sie.
      • Gość: Krzys52 [....] IP: *.proxy.aol.com 20.09.03, 07:56
        surprised))
        • posel_z_sejmu ksysiu nerwy w konserwy 20.09.03, 08:06
          sie nie denerwuj chlopce ty nas od zdejmowania. sciana jak stala tak i stac
          bedzie wieki wiekow, a na niej wisiec bedzie. skumas to to w koncu cy nie
          numerku 52. odwal ty sie wrescie.
          • Gość: Krzys52 [....] IP: *.proxy.aol.com 21.09.03, 10:39
            surprised)
    • Gość: A.D. Co blizej ciala? IP: *.mco.bellsouth.net 17.09.03, 19:22
      Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

      > Tyle sie tu ciagle mowi o Zydach,... o Zydach,... o Zydach oraz, czego
      > znacznie wiecej, walkuje personalne przepychanki (ulubiona tematyka Abe i
      > Szui), ze pomyslalemo jakiejs odmianie. W koncu, wydaje mi sie, tematyka
      > krajowa blizsza winna byc cialu niz Izrael.
      > .
      > Gdyby sprawa o tym ciezarze gatunkowym trafila sie tu, w Stanach, to do jej
      > zakonczenia nie schodzilaby z pierwszych stron czolowych gazet. Wyborcza
      jest
      > skromna - nie lubi robic niepotrzebnego rozglosu. Pewnie boleje po cichu
      > razem z uczestnikami - za zamknietymi drzwiemi. Zgodnie z nowa wizja
      > dziennikarstwa polskiego.
      > To nic ze ma miejsce sad kapturowy, to nic ze lamana jest konstytucja i
      > naruszane prawa jednostki. To wszystko ma miejsce po linii i na bazie.
      Pewnie
      > dlatego i dyskusja z informacji prasowej zostala skierowana wylacznie na F.
      > Warszawa. Sprawa lokalna - bez znaczenia dla reszty kraju.
      > A ja chcialbym spytac, bo rozne s pogloski o wlascicielach prasy - kto
      > kontroluje Gazete Wyborcza?
      > .
      > Oto skromny artykul GW:
      > .
      >
      > Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcję
      >
      >
      > Bogdan Wróblewski 13-09-2003, ostatnia aktualizacja 13-09-2003 00:04
      >
      > Pierwszy w stolicy proces o nielegalną aborcję rozpoczął się wczoraj za
      > zamkniętymi drzwiami. Na ławie oskarżonych zasiedli: 53-letnia lekarka z
      > pogotowia ratunkowego w Nowym Dworze prowadząca też prywatny gabinet,
      lekarka
      > ze szpitala w Nowym Dworze (uczestniczyła w zabiegu jako
      > anestezjolog), "kierowca" (prawdopodobnie pośrednik, który podwiózł kobietę
      i
      > jej męża na zabieg) oraz ojciec dziecka.
      >
      > Naprzeciwko oskarżonych usiedli wczoraj rodzice zmarłej 20-letniej Karoliny.
      > Zostali oskarżycielami posiłkowymi. To ze względu na ich uczucia - "ważny
      > interes prywatny", jak to ujmuje prawo - sąd postanowił utajnić proces.
      > Zamknął drzwi przed publicznością. Pierwsza z takim wnioskiem pospieszyła
      > jednak adwokat jednej z lekarek.
      >
      > Było za późno
      >
      > Oskarżone kobiety, "działając wspólnie i w porozumieniu i za zgodą ciężarnej
      > z naruszeniem przepisów ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu
      ludzkiego
      > i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, dokonały zabiegu przerwania
      > ciąży u pokrzywdzonej (...) rozrywając ściankę macicy i powodując
      krwawienie,
      > co skutkowało jej zgonem" - napisał prokurator w akcie oskarżenia, który do
      > sądu wpłynął w ubiegłym roku ("Gazeta" pisała wówczas o sprawie). Śledztwo
      > trwało ponad rok, oczekiwanie na proces tyle samo.
      >
      > O podejrzeniu nielegalnej aborcji zawiadomił policję 4 marca 2001 r. szpital
      > w Nowym Dworze Mazowieckim. Karolina została tam przywieziona umierająca, w
      > środku nocy. Krwawiącej kobiety nie udało się uratować.
      >
      > O tym, co zdarzyło się wcześniej, wiadomo przede wszystkim z wyjaśnień męża
      > zmarłej. Rok wcześniej urodziła im się córka. W lutym następnego roku
      okazało
      > się, że kobieta znów jest w ciąży. Nie byli przygotowani na kolejne dziecko.
      > Postanowili ciążę usunąć. Prywatny gabinet lekarki z Legionowa znaleźli
      przez
      > ogłoszenie prasowe: "tanie zabiegi ginekologiczne pod narkozą, tel...". Cenę
      > uzgodnili przez telefon - 4-4,5 tys. zł.
      >
      > Po małżeństwo przyjechał z Legionowa do Warszawy kierowca. Podczas zabiegu
      > okazało się, że są jakieś komplikacje i trzeba odwieźć kobietę do szpitala.
      > Zrobiła to lekarka. Ale było już za późno.
      >
      > Tylko mąż nie zaprzecza
      >
      > "Zabieg został przeprowadzony z narażeniem zdrowia i życia pacjentki", a
      > decyzja o odwiezieniu do szpitala była "zbyt późna" - ocenili biegli lekarze
      > położnicy. Prowadząca prywatna praktykę lekarka nie przyznaje się do winy.
      > Twierdzi, że przyjęła "poronienie w toku". Zaprzecza, jakoby wzięła 4,5 tys.
      > zł. Przez pół roku przebywała w areszcie, wyszła za poręczeniem - 30 tys.
      zł.
      > Anestezjolog przyznaje się tylko do uśpienia Krystyny. "Kierowca" twierdzi,
      > że podwiózł parę na ich prośbę. Do winy przyznaje się tylko mąż zmarłej.
      >
      > Mimo oskarżenia w 2002 r. obie lekarki nadal wykonywały swój zawód. Grozi im
      > do dziesięciu lat więzienia i odpowiedzialność dyscyplinarna, bo sprawa
      > trafiła do rzecznika odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w
      > Warszawie i do sądu lekarskiego. Wczoraj nie udało nam się ustalić, czy
      > poniosły jakieś konsekwencje, czy też rozstrzygnięcie zostało odroczone do
      > czasu zakończenia sprawy karnej.


      >> Zyd blizszy cialu Polaka niz koszula,
      >> Krzysztofie mily nie daj sie robic w ciula.
      >> Jak kazda menda co sie po jajach szwenda,
      >> zyda natura jest swedzaca stad komenda:
      >> waruj bo zyd wykrawi Cie bezbolesnie
      >> piekielnym usmieszkiem traktujac Cie oblesnie.

      >> 'Czarne' rozdziobuja nas wrony i kruki
      >> od macic poczawsze po sakiewke zebraka.
      >> Niechaj te w czarnych kieckach wredne suki,
      >> szczezna i zgina jak zydowska pokraka,
      >> co wymyslila ohydny kult plusa znaku
      >> godny wisiec na wieprzowym deptaku...
      >
    • Gość: babariba o nieaborcję pierwszy proces też jest w Warszawie IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 17:02
      www.trybuna.com.pl/200309/d.htm?id=1931
      • Gość: Krzys52 Ciekawe czy tez zamkna drzwi?........n/t IP: *.proxy.aol.com 22.09.03, 11:59
    • Gość: Krzys52 Re: Pierwsza w stolicy sprawa o nielegalną aborcj IP: *.proxy.aol.com 25.09.03, 08:53
      No taaak, teraz bede musial dac sobie w szyje na smutno, bo i
      “wielkie mi uczynilas pustki w domu mojem”, przez co oznajmiam, ze ... “nie
      zakocham sie tej wiosny juz w nikim”, bo i doglebnie zdruzgotany jestem. Bodaj
      Przybylska spiewala o “troche wiosny jesienia”, a wiec nie jestem tak calkiem
      na opak.

      ...Ta orlica, ta lwica ta lania,
      Niedoscigla zachlanna i lotna,
      Dzis goracym usciskom sie wzbrania,
      Pocalunki nie neca jej ust...
      .
      Nic dziwnego, ze moja plomiennosc i zar – tak, mialem taka cicha nadzieje -
      pozostaly niezauwazone i niedocenione. No ale, w swietle takich oczekiwan –
      rzeczywiscie – musial moj ogien wypasc blado. sad((

      Zartuje Ado. Takze zartowalem kazdorazowo z alkoholem. Mozna powiedziec, ze
      jestem niepijacy, a wiec ze wszystkim daje sobie rade na trzezwo. Czasem do
      obrzydu trzezwo. Stres rozladowuje oczywiscie poprzez – w zamian - bijanie
      zony. Czemu oddaje sie z luboscia, aczkolwiek wylacznie po pijanemu. smile) A
      jesli idzie o chec urabania sie po zetknieciu sie z forumowa rzeczywistoscia...
      Zgadzam sie Ado, moze czlowiekiem dzika zadza powodowac wrecz.
      Peanow na Twoja czesc pialem tu juz kilka wiec... pozwol na jeszcze jeden -
      skoro juz sie przyzwyczailas. smile) Dziekuje Ci za uczciwosc i szczerosc. No i za
      to, ze jestes. Samo to - to juz bardzo duzo.

      Niedawno znow zapraszala mnie na F.Towarzyskie szalenie sympatyczna osoba, o
      powabnym imieniu Samanta. Z portowego miasta Szczecin - wyobraz sobie. Jak
      widzisz, tkwie tu w dalszym ciagu, choc, mozesz mi wierzyc, bardzo trudno jest
      oprzec sie powabowi Samanty. Takze gdy charakter, jak moj, trenowany jest w
      swiatyni mnichow Chaulin. Czyli trafilas, Ado – to ideowosc mnie tu trzyma. smile)
      A skoro juz o znajomych mowa to mialem w Szczecinie jeszcze jednego: kapitana
      ZW. Znajomy zaczal sie jednak ureligijniac, czyli z ateisty stawac sie...krypto-
      katolem. Do teraz to juz moze i baldachim nad proboszczem nosi, albo i nad
      biskupem jakims, bo czlowiek to znany i powazany. A byl czas gdy nasze poglady
      byly takie zbiezne... Wielka jest moc swietego ducha, przy czym czlowiekowi o
      takiej pozycji nie-religijnym nie godzi sie dzis byc.

      Na pytanie, o to, coz jeszcze Cie sploszylo, nigdy nie bedzie mi dane uslyszec
      odpowiedzi, wiec (znow) moge sobie pogdybac. W wolnych chwilach. Zapewne
      najezylas sie na mnie z powodu naigrywania sie z poezji (czytywanej w Izbie
      Lordow) – przyznaj sie. smile) Z drugiej strony, zauwazylem ten pocalunek smierci,
      z szujowatym okrucienstwem pozostawiony na Twojej delikatnej dloni. Niczym
      pietno. Brrr. Nie dziwie sie wiec. Czy moze tradycyjne tu e-mailowe paszkwile
      takze wplynely na Twoja decyzje. Oczywiscie wszystkie wymienione teraz moga byc
      jedynie dodatkowymi powodami, bo zasadniczy jasny jest od poczatku.

      Pisze to sobie a muzom, bo jesli nawet przeczytasz to nie spodziewam sie
      odpowiedzi, czyli zupelnie tak jakbys nie poznala niniejszych wzdychan. Nic to,
      mnie do szczescia nawet zdawkowosc nie jest niezbedna. Czyz nie do gwiazd
      prawdziwi poeci pisuja surprised))

      A niebo za oknem iscie sierpniowe. Ksiezyc zniknal w zacmieniu, przez co mych
      adresatek mnogosc ogromna tej nocy. Przy tym i powietrze geste jest od - na
      wiele glosow - cwierkan cykad, swierszczy oraz innego paskudztwa, ktorego tu
      pelno. Powietrze, Ado, wrecz rusza sie od samej tej slicznej muzyki (na
      szczescie komarow jak na lekarstwo a wszysko inne nie jest krwiozercze). Cieplo
      jest. O trzeciej rano nie odczuwa sie chlodu. Az wstyd spac w taka noc.

      To samo pomyslala zapewne mama szop-pracz, gdy zdecydowala przyprowadzic
      czworke swoich grubaskow - do mnie, na kolacje. To juz kolejne pokolenie
      rozsmakowanych w (suchym) kocim jedzeniu szopow-praczy. Bardzo glosno chrupia.

      Jest cudownie.

      ...Bez Ciebie jestem tak smutny
      Jak kondukt w deszczu, pod wiatr... sad

      Dobranoc Ado Zero Osiem smile)
      K.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka