hugo_w2
17.06.08, 07:29
Społeczeństwa świata pochłonięte są nowym problemem - pogarszającym
się stanem ekonomicznym większości krajów.
Ale istotę problemu, jak i ewentualne rozwiązanie kłopotu widzą
niezmiennie tak samo. Winę za wszystko ponoszą Stany Zjednoczone i
do Ameryki należy zaradzenie bolączkom.
Po części na pewno mają rację: potężna amerykańska gospodarka
ciągnie cały świat, toteż kryzys na rynku USA odbija się negatywnie
na innych; im słabsza gospodarka, tym silniej odczuwa skutki
załamania w Stanach Zjednoczonych.
Według wyników międzynarodowej ankiety, przeprowadzonej przez Pew
Global Project Attitudes, najwięcej pretensji do Ameryki z powodu
swego położenia materialnego dzisiaj mają mieszkańcy Zachodu -
Brytyjczycy, Niemcy, Francuzi, Hiszpanie; wśród Polaków przeważa
przekonanie o pozytywnym wpływie USA na sytuację gospodarczą świata.
Zresztą Polacy należą do większych optymistów: o ile na Zachodzie
dominują minorowe nastroje, o tyle m.in. w Polsce zdecydowanie górę
biorą optymiści, uważający stan narodowej gospodarki za dobry.
Polacy, tradycyjnie proamerykańscy, zachowują stale pozytywną opinię
o USA, nawet jeszcze sympatie te wzrosły w stosunku do ubiegłego
roku. W ankiecie przeprowadzonej wśród 24 państw świata tylko
mieszkańcy Korei Południowej są bardziej proamerykańscy; pozostali
są w tyle za Polakami.
Z obszernego badania światowej opinii publicznej wynika, że
cokolwiek się dzieje, winę w przekonaniu ludzi ponoszą za to Stany
Zjednoczone. W minionym roku naczelną troską był konflikt kultur,
zagrożenie terroryzmem i wojna w Iraku oraz w Afganistanie. Również
za wszelkie zło obwiniano USA. Charakterystyczne przy tym, że w
dorocznych ankietach Global Project Attitudes nikt nie wskazuje na
Amerykę jako państwo, dzięki któremu zachodzą także pozytywne
zjawiska. Jeśli jest coś dobrego, respondenci znajdują inne
wyjaśnienia; z tych wyobrażeń można odnieść wrażenie, iż USA są
sprawcą wszelkich możliwych nieszczęść, z których każdy kraj sam
usiłuje się wydobyć, zawdzięczając sobie poprawę losu, nim go
ponownie Amerykanie wciągną w dalsze kłopoty.
Taki jest los globalnego mocarstwa, które nie może spodziewać się
wdzięczności, natomiast musi się liczyć z tym, że w oczach ludzi
będzie odpowiedzialne za wszystko. Chyba dlatego zachodnia Europa
wycofała się z udziału w stałym porządkowaniu świata. Taka postawa
bezpiecznego ukrycia się pod skrzydłami USA zwalnia z
odpowiedzialności. Amerykanie podjęli się roli stróża, żandarma i
dobroczyńcy świata po drugiej wojnie światowej. I mimo apeli o
wielobiegunowy charakter stosunków międzynarodowych ciągle nie mają
partnerów do tego zadania. Tylko przeciwników, którym muszą się
przeciwstawiać, natomiast sojuszników ciągnąć na siłę i wbrew ich
woli do udziału w przedsięwzięciach w ich interesie.
Quelle PDN-NY(CK)