hugo_w2
12.08.08, 12:17
Podczas gdy wiele się mówi o szmuglowaniu ludzi z Meksyku do
Ameryki, opinii publicznej umykają nielegalne transfery w odwrotnym
kierunku. Przez granicę Stanów Zjednoczonych płyną bezustannie do
południowego sąsiada niekontrolowane dostawy pistoletów, karabinów,
a nawet broni maszynowej.
Jeśli jednak zalew nieudokumentowanych latynoskich imigrantów
spotyka się ze zdecydowanym potępieniem, niewiele mówi się w Białym
Domu, na Kapitolu i w amerykańskich mediach o niosącej śmierć
kontrabandzie. Dobrze się zatem stało, że zmowę milczenia przerwał
dziennik "Los Angeles Times". Odkrycia gazety są przerażające.
Transportowane bez ograniczeń amerykańska broń i amunicja zasilają
głównie meksykańskie kartele i handlarzy narkotyków. Z rąk
przestępczych organizacji giną tam zaś tysiące ludzi. Wśród ofiar są
nie tylko członkowie walczących gangów. Ofiarami przemocy są zwykli
przechodnie, żołnierze, policjanci, urzędnicy państwowi i
prokuratorzy. Tylko w ostatnim półtora roku śmierć poniosło cztery
tysiące osób. Chociaż potwierdzają to i amerykańskie, i meksykańskie
władze, przynajmniej dotychczas niewiele się robiło, aby położyć
kres zbrodniczemu procederowi.
Waszyngton szczyci się sukcesami w coraz mocniejszym uszczelnianiu
południowej granicy. Najwyraźniej jednak sito powstrzymuje
nielegalną aktywność tylko w jedną stronę. Wygląda na to, że
niewielkie zaniepokojenie wywołuje przepływ broni ukrywanej w
samochodach ciężarowych, a nawet pod odzieżą przenoszących ją ludzi.
Trzeba za to zresztą winić służby graniczne obydwu krajów.
Nikt nie potrafi powiedzieć dokładnie, jakich ilości przemycanej
broni nie udaje się wykryć. Z tego, co udaje się przechwycić na
granicy, podczas policyjnych akcji w Meksyku lub też oszacować w
trakcie dochodzenia po strzelaninach wynika natomiast, że aż 90%
pistoletów, karabinów, automatów i amunicji używanych przez
meksykańskie gangi narkotykowe jest produkowane lub zakupione w
Stanach Zjednoczonych. Poświadcza to amerykańskie Biuro ds.
Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej i Materiałów Wybuchowych.
Zabójczy proceder w znacznym stopniu ułatwia kwitnący na
przygranicznych terenach z błogosławieństwem władz handel bronią.
Swoje sklepy ma tam ponad 6700 licencjonowanych amerykańskich
dilerów. Ktoś wyliczył, że trzech przypada na każdą graniczną milę.
Na tę działalność musi być zatem duże zapotrzebowanie. Nie trzeba
wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, że niewiele ich obchodzi,
jaki jest użytek z tej broni.
Najbardziej jednak zaskakuje to, że niewielkie zainteresowanie
kontrabandą wykazują amerykańscy politycy. Nie słychać, aby
wypowiadali się na ten temat kandydaci na prezydenta Stanów
Zjednoczonych. Być może podzielają retorykę wpływowego i broniącego
interesów producentów śmiercionośnych arsenałów Krajowego
Stowarzyszenia Właścicieli Broni Palnej. Wszelką krytykę zbywa ono
deklaracją, że to przecież nie broń zabija, lecz ludzie...
Quelle PDN-NY(AD)