Hasz i ja, jako ludzie wiekowi, pamiętamy czasy, w których o tym, kto
reprezentuje Polskę, decydowano w Moskwie.
Czasy te na szczęście się skończyły. Dzis reprezentantów naszego kraju na
międzynarodowych konferencjach mianują Francuzi, a konkretnie prezydent Sarkozy.
Być może jednak oceniam to zbyt pesymistycznie, bo nie wiemy czy za "czipa"
umożliwiającego wejście na pretiżową salę, nasz prezydent nie obiecał
Sarkozemu np. ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego.
Ja nie miałbym z tym problemów, ale niektórzy miłośnicy drobiu, mogli by się
poczuć wykolegowani.