Gość: adas
IP: *.Melbourne.netspace.net.au
26.10.03, 08:36
Raport z wczesniejszego treningu strzeleckiego
Robert Fisk
POCISKI W SAMO SERCE AMERYKAŃSKIEJ OKUPACJI
Bagdad, 28 wrzesień, 2003: O godzinie 6.35 rano, biała "toyota "
zatrzymała się na zielonym osiedlu Salhaya. Powolutku wysiadł z
niej mężczyzna i wytaszczył z samochodu wielki akumulator.
Postawił go na drodze, a następnie zaczął z tylnego siedzenia
wyciągać pociski. Ułożył w rządku na asfalcie siedem rakiet, po
czym oparł wyrzutnie na skrzyni akumulatora, załadował ją i
odpalił rakietę w kierunku hotelu "Rashid " - przytulnej
siedziby okupacyjnych władz amerykańskich w Iraku.
Pierwsza rakieta uderzyła w sypialnię w domu na rogu ulicy,
uszkadzając budynek, ale nie wyrządzając nikomu żadnej szkody.
Druga i trzecia rakieta poszybowały jednak już w kierunku hotelu
i wybuchły w jego pięknym ogrodzie. Hotel jest ufortyfikowany -
ogrodzony sześcio-metrowym murem, kilometrami zasieków z drutu
kolczastego, strzeżony stale przez kilka uzbrojonych pojazdów
wojskowych.
(. . .) Jeden ze świadkow opowiedział mi, że po wystrzeleniu
trzeciej rakiety, mężczyzna wsiadł do samochodu i wolniutko
sobie odjechał, pozostawiając cztery rakiety w rządku na
asfalcie. Kilkudziesięciu żołnierzy amerykańskich przybyło na tę
ulicę kilka minut później, ale sprawcy już tam nie było.
Wystrzelone pociski nie zabiły nikogo, trafiły za to na pierwsze
strony gazet.
Sygnał dla wojsk okupacyjny był oczywisty: nawet tu, w samym
centrum ufortyfikowanej siedziby dowództwa, w domu namiestnika
Paula Bremera i na sali konferencyjnej, nie możecie się już czuć
bezpiecznie. (. . .)
(źródło:
informationclearinghouse.literati.org/article4842.htm )