Gość: Jurek A. Hampshire
IP: *.chameleon.dialup.pol.co.uk
02.11.03, 13:33
Zgadzam sie papiezem, ze "modlitwa" za zmarlych czy to bliskich
krewnych czy tez bliskich sercu jest waznym czynnikiem
utrwalajacym nasze istnienie tak osobiste jak i spoleczne. Jest
to forma wzmacniania pamieci o ludziach, ktorzy w pewnych
okresach rozwoju osobowosci byli swojego rodzaju "role model".
Robienie tego indywidualnie czy tez grupowo stalo sie podlozem
do powstania kultu przodkow a stad idei niesmiertelnej duszy,
zycia pozagrobowego, Krolestwa Niebieskiego rzadzonego przez
danego Boga itd. Choc myslowo i "duchowo" nigdy nie jestem
daleko od swoich rodzicow, jeden dzien do roku jest dla mnie
bardziej specjalny. Nolens volens tradycje te przekazalem moim
dzieciom wraz z jej podlozem historycznym i spolecznym. Nasz
papiez Jan II juz jest wlaczony do mojego panteonu drogich mi
osob.