opornik4
07.01.09, 16:47
"Niektóre zbombardowane meczety okazały się magazynami broni lub
schronami dla poszukiwanych przez Izrael terrorystów. W meczecie w
miasteczku Dżabalija kwaterował także sztab operacyjny sił zbrojnych
Hamasu. Szef tego sztabu, jeden z najważniejszych po premierze
Ismailu Haniji miejscowych dowódców islamskich Nizar Ghayan, zginął
w noc noworoczną pod gruzami własnego domu, wraz z czterema żonami i
jedenaściorgiem dzieci.
(...)Do niedawna Hamas posługiwał się produkowanymi chałupniczo
rakietami krótkiego zasięgu. Teraz okazuje się, iż dysponuje też
sprzętem nowoczesnym, przypuszczalnie przemyconym z Iranu. Piątego
dnia walk rakiety spadły na beduińskie miasteczko Rahat na środku
pustyni Negew, a dzień później wylądowały na dachu uniwersytetu w
Beer Szewie, mieście odległym ponad 45 km od granicy Strefy. Rektor
polecił zamknąć uczelnię. Również uczniowie szkół w pobliżu granicy
korzystają z przymusowych wakacji.
(...)Ludność Strefy Gazy w dużej mierze sama sprowadziła na siebie
katastrofę humanitarną oraz izolację polityczną, wynosząc
fundamentalizm islamski do rangi najwyższej i jedynej władzy.
(...)Co gorsza, miliardy dolarów, które mocarstwa świata
przeznaczyły wówczas na rozbudowę infrastruktury oraz stworzenie
nowych miejsc zatrudnienia, utonęły w przepastnych kieszeniach
Arafata i członków jego świty. Uwaga byłego izraelskiego ministra
spraw zagranicznych Abby Ewena, iż „Palestyńczycy nigdy nie
zaprzepaścili okazji, aby zaprzepaścić okazję", była wtedy chyba
najbardziej trafna. Gdy Arafat zmarł w paryskim szpitalu na
nieujawnioną publicznie chorobę, tylko nieliczni mieszkańcy Gazy
okryli się żałobą."
(...)teraz, gdy jedyny dobry szpital w Gazie, szpital Szifa, nie
jest w stanie opatrzyć wszystkich rannych - wynik izraelskich
nalotów - władze egipskie, pod naciskiem Amnesty International,
zgodziły się otworzyć furtkę w murze i ulżyć losowi tych, którym
natychmiastowa pomoc lekarska może uratować życie. Liderzy Hamasu
powiedzieli: bez łaski. Jeszcze kilkuset cierpiących wystawionych na
widok publiczny to świetny argument propagandowy. W Gazie cena
dobrego pistoletu maszynowego zawsze była wyższa od ceny ludzkiego
życia."
www.polityka.pl/lany-olow/Lead33,934,278451,18/