Dodaj do ulubionych

Borsuku Twój Tusk miał niezły orzech do zgryzienia

09.02.09, 18:28
...okazuje się, że w momencie samobójstwa Pazika, Ćwiąkalski
przebywał sobie na przyjęciu urodzinowym u Stokłosy (na którym ciążą
oskarżenia prokuratorskie). Przestrzegałbym, przed zbyt pochopnym
dobieraniem sobie towarzystwa.. na marginesie ta informacja z NIE
Urbana.
Obserwuj wątek
    • awuk Re: Borsuku Twój Tusk miał niezły orzech do zgryz 09.02.09, 18:47
      qwardian napisał:

      > ...okazuje się, że w momencie samobójstwa Pazika, Ćwiąkalski
      > przebywał sobie na przyjęciu urodzinowym u Stokłosy (na którym
      ciążą
      > oskarżenia prokuratorskie). Przestrzegałbym, przed zbyt pochopnym
      > dobieraniem sobie towarzystwa.. na marginesie ta informacja z NIE
      > Urbana.


      Niekórzy twierdzą że to był prawdziwy powód dymisji.
      A orzech do zgryzienia moze być "twardy" a nie "niezły".
    • witold.domagala Re: Borsuku Twój Tusk miał niezły orzech do zgryz 09.02.09, 18:48
      qwardian napisał:

      > ...okazuje się, że w momencie samobójstwa Pazika, Ćwiąkalski
      > przebywał sobie na przyjęciu urodzinowym u Stokłosy (na którym ciążą
      > oskarżenia prokuratorskie). Przestrzegałbym, przed zbyt pochopnym
      > dobieraniem sobie towarzystwa.. na marginesie ta informacja z NIE
      > Urbana.

      może i tam w śmiłowie śmierdzi, ale to pieniądz waniajet, a on kak tuberoza.
      • qwardian Re: Borsuku Twój Tusk miał niezły orzech do zgryz 09.02.09, 18:57
        > może i tam w śmiłowie śmierdzi, ale to pieniądz waniajet, a on kak
        tuberoza.

        Ohh ten gangster za zapachem pieniążków leci, w aferze lat 90-tych
        za III RP kancelaria Zbigniewa Ćwiąkalskiego od początku obsługiwała
        Bioferm.
        Jedną z pierwszych decyzji Ćwiąkalskiego było uchylenie nakazu
        zatrzymania Ryszarda Krauzego przez stołeczną prokuraturę.
        Co więc z zapowiedziami w Ćwiąkalskiego w stylu: Nie ma mowy o
        żadnej taryfie ulgowej i zróżnicowaniu traktowania przez prokuraturę
        ludzi w zależności od ich bogactwa...?
    • qwardian Koleżka Ćwiąkalskiego wpadł... 10.02.09, 18:19
      - Policja w Chile poinformowała nas, że mają Tomasza Wróblewskiego.
      Żeby się upewnić, że to on, wzięli od nas jego ślady genetyczne i
      odciski palców - mówi krakowski policjant, który przez lata
      bezskutecznie ścigał Wróblewskiego.

      To bohater głośnej w latach 90. afery Biofermu. Założona przez
      Wróblewskiego spółka była klasyczną piramidą finansową. Od czerwca
      do października 1993 r. naciągnęła ok. 40 tys. osób z Małopolski, ze
      Śląska i z Wielkopolski na ponad 34 mln złotych. Bioferm obiecywał
      krociowe zyski na produkcji suszu mlecznego, który miał być wysłany
      do Szwajcarii do produkcji kosmetyków.

      Uwiedzeni przez "serki"

      Mechanizm oszustwa był taki. W siedzibie firmy dostawało się za
      równowartość dzisiejszych 800 zł kaucji porcję tzw. aktywatora. To
      był preparat, który dosypany do mleka zamieniał je w suche granulki
      nazywane "serkiem". Proces suszenia trwał dwa tygodnie. Odniesiony
      do Biofermu susz był tam przyjmowany, a jego producent otrzymywał
      zwrot kaucji plus drugie 800 zł.

      Jednak ci, którzy weszli w interes z Biofermem, nie wiedzieli, że
      susz nie lądował w Szwajcarii, lecz w magazynach na obrzeżach
      Krakowa.

      Ludzi ogarnął szał, Bioferm oferował przecież szybki i duży zysk. A
      produkcja suszu była niezwykle prosta - "serki" rosły same w domu.
      Do biur firmy w kilku miastach ruszyły tysiące osób, niemal
      wciskając Biofermowi pieniądze na aktywatory. W proceder weszła
      Polska Akademia Nauk w Zabrzu, która zainwestowała 80 tys. zł.
      Później naukowcy tłumaczyli, że chcieli w ten sposób pomóc
      przeżywającemu trudności finansowe ośrodkowi.

      Przeciętny wytwórca "serków" powierzał Biofermowi od 1,6 tys. do 4
      tys. dzisiejszych złotych, niektórzy wpłacali nawet po 30 tys. zł.

      Gdy po czterech miesiącach firma była u szczytu rozkwitu, zwinęła
      działalność. Przerażeni ludzie, którzy powierzyli Biofermowi
      pieniądze, znów ruszyli do biur spółki, ale te były już zamknięte. Z
      konta spółki zniknęło 8 mln dol. - suma w tamtych czasach ogromna.

      Szef Biofermu pozostawał nieuchwytny.

      Powtórka w Chile

      W Chile Wróblewski - gdzie wpadł na początku tego roku -
      zorganizował bardzo podobną piramidę finansową. Tym razem spółka
      nazywała się Fermex, a kierowała nią 65-letnia Francuzka. Tak jak w
      Polsce sprzedawano Chilijczykom zestawy do produkcji "magicznego
      sera" (po 300 euro) wykorzystywanego rzekomo przez przemysł
      kosmetyczny. Też obiecywano krociowe zyski. Oszuści wyciągnęli
      blisko 30 mln euro.

      Razem z właścicielką Fermeksu wpadli dwaj wspólnicy - w tym
      Wróblewski, który żył na fałszywym paszporcie.
      • hasz0 nie ma ręki do ministrów Sprawiedliwości 10.02.09, 19:17
        wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Firma-windykacyjna-z-USA-bedzie-chciala-odzyskac-dlug-od-Czumy,wid,10834538,wiadomosc.html?
        ticaid=177b4
        • hasz0 RAZ 10.02.09, 19:34
          Być jak Jacek K.
          1 lutego 2009 autor rp
          Chyba wszyscy już zapomnieli, jak się zaczęła afera sopocka. Otóż w
          dniu, w którym miejscowy biznesmen Sławomir Julke ujawnił nagranie
          rozmowy, podczas której prezydent miasta żąda od niego dwóch
          mieszkań, do TVN 24 zaproszono ministra sprawiedliwości Zbigniewa
          Ćwiąkalskiego.

          Ten wysłuchał rozmowy z Julkem, wysłuchał taśmy i orzekł, że
          nagranie nie może być dowodem winy Jacka Karnowskiego, ponieważ nie
          mówi on tutaj expressis verbis, że chce tych mieszkań za darmo.

          Możliwe, że Karnowski chciał mieszkania po prostu kupić, i to trzeba
          będzie ustalić na podstawie zeznań świadków – powiedział z kamienną
          twarzą wyspecjalizowany w podobnych konstrukcjach myślowych wzięty
          adwokat, chwilowo pełniący obowiązki ministra i prokuratora
          generalnego.

          Innymi słowy już w dniu aresztowania
        • awuk Re: nie ma ręki do ministrów Sprawiedliwości 10.02.09, 20:35
          W przeciwieństwie do premiera Kaczyńskiego który dysponował takim
          znakomitościami jak m.in.:
          Andrzej Lepper
          Renata Beger
          Krzysztof Filipek
          Danuta Hojarska
          Andrzej Lepper
          Sandra Lewandowska
          Stanisław Łyżwiński
          Janusz Maksymiuk
          Genowefa Wiśniowska i wielu wieli innych.
      • awuk Tomasz Wróblewski to twoja rodzina ? 10.02.09, 20:22
        Nie wstyd ci za takich krewnych ?
        • qwardian Co się dzieje z tymi liberałami aferałami. 10.02.09, 21:30
          Andrzej Lepper wysypywał ziarno z wagonów kolejowych. To małe piwko
          przy tym gangsterze Ćwiąkalskim, ale zobaczcie sami co prezentuje
          kolejny minister "SPRAWIEDLIWOŚCI"

          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6256478,Minister_Czuma_na_debecie.html
          • awuk Co się dzieje z tymi qwardianem, och...ał czy co 10.02.09, 21:53
            qwardian napisał:

            > Andrzej Lepper wysypywał ziarno z wagonów kolejowych. To małe
            piwko
            > przy tym gangsterze Ćwiąkalskim, ale zobaczcie sami co prezentuje
            > kolejny minister "SPRAWIEDLIWOŚCI"


            Jesteś bardzo wyrozumiały dla swego pupila. Zapomniałes o jego
            wielu wyrokach i o ostatniej głosnej sprawie - seks-aferze,
            jeszcze nie zakończonej ale zagrożonej wysokimi wyrokami.
            Co takiego zrobił w porównaniu Ćwiakalski i Czuma ?
            Tylko konkretnie, bez gołosłownych oskarżeń.
            • qwardian Re: Co się dzieje z tymi qwardianem, och...ał czy 10.02.09, 23:14
              Afery nie było, może był seks, tego nie wiem bo badania wykazały
              jednoznacznie wynik ujemny. Była afera w w Ministerstwie Rolnictwa i
              z tego właśnie powodu Kaczyński kazał rozpisać nowe wybory. Więcej,
              sprawdzano uczciwość koalicjantów. Czy Tusk zgodziłby się na takie
              posunięcie. Z pewnością nie. Dla niego jest ważne grzanie stołka.
    • dachs No miał, Gwardianie, ale zgryzł :) 10.02.09, 21:45
      Ku mojej radości zresztą, gdyż mojego zaufania Ćwiąkalski nigdy nie budził.
      Z drugiej strony, felieton RAZa, który ze smakiem przytacza to Hasz, to stek
      wyjątkowych (nawet jak na RAZa) insynuacji. Szkoda, bo to świetne pióro,
      inteligentny bardzo facet, a rozmienia się na drobne w partyjnych wojenkach.
    • qwardian Borsuku... 10.02.09, 21:46
      W wydaniu „NIE" z 29 stycznia opisaliśmy skandal niezwykły nawet jak
      na Europę Wschodnią. Długotrwały areszt opuszcza za 3-milionową
      kaucją biznesmen Henryk Stokłosa, były senator. Czeka go proces za
      poważne przestępstwa na szkodę państwa. Jest oskarżany m.in. o
      korumpowanie ministerialnych urzędników. W 23 dni po opuszczeniu
      aresztu Stokłosę odwiedza z pękiem róż minister sprawiedliwości -
      prokurator generalny, profesor prawa Zbigniew Cwiąkalski. Świętuje z
      doniedawnym aresztantem jego imieniny, konferuje z nim i odjeżdża
      samochodem BOR prowadzonym przez oficera ochrony. Auto ma wyładowane
      wędlinami, które wyrabia firma Stokłosy.”

      Sprawdzenie tych informacji wydaje się dość proste. Musieli być
      świadkowie wizyty, BORowcy, sam minister wreszcie. Zapewne
      wystarczyłoby zapytać. Przecież minister sprawiedliwości nie
      kłamie... Nikt nie zaprzeczał i nie prostował. Nikt też ministra o
      owo spotkanie nie pytał...

      Jak sugeruje „NIE” to właśnie ta wizyta była prawdziwą przyczyna
      dymisji Paździocha.

      „NIE” stawia kolejne zarzuty, te jednak są trudniejsze do
      weryfikacji. Jednak ich potencjalna moc rażenia jest jeszcze większa
      gdyby okazały się prawdziwe.

      „Wizyta w pałacu Stokłosy ministra sprawiedliwości i wywózka wędlin
      wywołały w Śmiłowie i okolicy dalej idące pogłoski i podejrzenia.
      Prof. Ćwiąkalski, zanim został ministrem, był obrońcą Henryka
      Stokłosy. Ktoś opowiada, że rzekomo widział rachunek, który
      Ćwiąkalski w trzy tygodnie po tym, jak został ministrem, wystawił
      Stokłosie za swoje minione adwokackie usługi dla eks-senatora. Miał
      opiewać na l 200 000 zł - kwotę niebywałą jak na honorarium obrońcy,
      mającą więc korupcyjny posmak.”

      Te doniesienia zapewne można sprawdzać próbując dotrzeć do
      oświadczeń majątkowych i zeznań podatkowych. Że coś jest na rzeczy
      może świadczyć tekst w Dzienniku z 2 lutego tego roku
      zatytułowany „Minister Ćwiąkalski ukrył swoje dochody”:

      „Minister Ćwiąkalski nie ujawnił swoich zarobków w oświadczeniu
      majątkowym. Minister sprawiedliwości nie ujawnił, ile zarobił w
      zeszłym roku na swojej praktyce adwokackiej. W odpowiedniej rubryce
      jego oświadczenia majątkowego jest tylko wpis "zgodnie z PIT". Ale
      do zeznania podatkowego Zbigniewa Ćwiąkalskiego nie ma publicznego
      dostępu. Zbigniew Ćwiąkalski jako adwokat musiał zarobić spore
      pieniądze - przypuszcza "Super Express", który przypomina, że obecny
      szef resortu sprawiedliwości reprezentował milionera aferzystę
      Henryka Stokłosę. Ma na swoim koncie również pisanie opinii prawnych
      w sprawie innego multimilionera - Ryszarda Krauzego.”

      Dalsze zarzuty „NIE” są jeszcze bardziej dosadne, choć znacznie
      trudniejsze do udowodnienia:

      „Plotkuje się także, że żona Stokłosy 13 grudnia widziała się z min.
      Ćwiąklaskim i dała mu 200 000 zł za wypuszczenie męża z aresztu. Dwa
      dni później sąd okręgowy nie zgodził się co prawda na uchylenie
      aresztu, ale - jak ludzie bajają - po interwencji Stokłosowej u
      ministra sąd apelacyjny szybko wypuścił go za kaucją. Są to
      oczywiście pogłoski nieprawdopodobne, a siłami naszej redakcji nie
      do sprawdzenia. Natomiast odwiedziny ministra z pękiem róż w domu
      osoby podejrzanej o korupcję są rzeczą sprawdzoną, która nadaje
      prawdopodobieństwo plotkom i zapewnia im rezonans.”
      • dachs Gwardianie 10.02.09, 21:58
        Dziękuję Ci za ten fragment. Sam nie czytam NIE, więc nie wiedziałbym jakim
        łapownikiem jest Ćwiąkalski:
        "Auto ma wyładowane wędlinami, które wyrabia firma Stokłosy.”
        Sa jakieś granice śmieszności. Niech sie Urban zdecyduje, czy Ćwiąkalski jest
        straszliwym gangsterem, czy małym kauzyperdą, co pracuje za gęś i peto kiełbasy.
        • qwardian Re: Gwardianie 10.02.09, 23:20
          Nadal mowa o spotkaniu Ministra Sprawiedliwości z oskarżonym, gdyby
          to Andrzej Lepper wyjechał od Stokłosy obładowany bagażnikiem zwojów
          kiełbasy uważałbym to za zabawne, ale przy tym urzędzie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka