hugo_w2
25.07.09, 08:00
Ledwie pół roku minęło, a już na całym świecie zginęło 59
dziennikarzy.
Tymczasem w całym 2008 roku zabito 60 z nich, a 29 porwano.
Tegoroczne dane nie wspominają o przypadkach aresztowań, pobić,
szantażu pod adresem reporterów w związku z wykonywaną pracą. Ale
jeśli w zeszłym roku – według międzynarodowej organizacji Reporterzy
bez Granic – odnotowano ponad 1500 takich przypadków, to w obecnym
roku, wyraźnie gorszym pod tym względem, musi ich być stosownie
więcej.
Irak przestał być najniebezpieczniejszym miejscem dla dziennikarzy.
W istocie wraz z kończącą się w tym kraju wojną domową, panuje w nim
coraz większy spokój, ale warunki dla przedstawicieli mediów są
nadal trudne. Najwięcej w tym roku zginęło dziennikarzy w Meksyku –
siedmioro. Tuż za nim znajduje się Pakistan, właśnie Irak, Filipiny,
Rosja i Somalia.
Szczególnie drastyczne wydają się przypadki Meksyku, Filipin i
Rosji. W pozostałych krajach, gdzie giną dziennikarze, toczy się
wojna z natury stwarzająca niebezpieczne sytuacje. Dziennikarze
często wiele ryzykują w poszukiwaniu ważnego, interesującego
materiału. Niekiedy walczące strony zabijają reporterów, jedynych
świadków lokalnych wydarzeń.
Natomiast w wymienionych krajach nie ma żadnej wojny, teoretycznie
panuje tam pokój, obowiązuje prawo. Jednak polityczna i społeczna
atmosfera jest po prostu wroga wobec mediów i przemoc wobec
dziennikarzy stanowi element tamtejszej codzienności. W przypadku
Meksyku chodzi o walkę z gangami narkotykowymi i związaną z tym
potężną polityczną korupcją. Dziennikarze próbujący ujawnić elementy
powiązań między obu światami – przestępczym i politycznym – są
szczególnie narażeni na przemoc. W Rosji kluczem są prawa człowieka,
formalnie gwarantowane, ale w podskórnym życiu politycznym i
społecznym przemoc jest elementem rosyjskiej rzeczywistości.
Filipiny stanowią mieszankę obu tych przypadków.
Wraz z rozszerzaniem się stref parawojennych w świecie i – z drugiej
strony – rozwojem mediów, ginie coraz więcej dziennikarzy.
Niezależnie od wysiłków międzynarodowych organizacji z ONZ na czele,
uroczystych porozumień o ochronie reporterów podczas wykonywania ich
pracy – przemoc, śmierć nawet stanowi ryzyko zawodowe. Nie ma
wątpliwości, iż jest to zawód często niebezpieczny. Tak było zawsze.
W związku z tymi danymi opublikowanymi na półrocze, nasuwa się jedna
refleksja. Dużo mówi się o rozwoju stron internetowych, które
wypierają tradycyjną prasę. Internet nie ma z zasady swoich
dziennikarzy "w terenie", jego istotą jest praca na cudzym
materiale, przez kogoś innego już choćby w surowym stanie
przygotowanym. Być może wraz z rozwojem internetu się to zmieni, na
razie jednak, jeśli chodzi o informacje aktualne i wiarygodne, nic
nie zastąpi dziennikarza w terenie.
Quelle PDN-NY(CK)