xwaldi
15.11.06, 08:06
Mam pytanie wiecie może czy Stasiu Kmak wygrał wybory i dostał się do władz
samorządowych?
Pytam, ponieważ bardzo mnie interesuje kariera polityczne tego Pana. Miałem
tą przyjemność (a raczej nieprzyjemność) być uczonym przez niego w Technikum
w ZSZ nr 1 w Jaśle.
Różnie można oceniać byłych nauczycieli. Można wyklinać ich za zachowanie
wobec nas, za gnębienie itp. Ja jak każdy też mógłbym wskazać kilku
nauczycieli którzy mi podpadli. Cóż tak już jest. Ale mimo że mi podpadli,
nauczyli mnie czegoś i może w jakimś małym stopniu dzięki nim później nie
miałem problemów na studiach, które skończyłem bez problemu.
Ale jest taki jeden który nie nauczył nic, chyba poza tym jak można być
niekompetentnym. Dlatego też chyba do końca życia nie zapomnę mojej przygody
z Panem Kmakiem.
Zacznijmy od tego że Stasiu rozpoczął nauczanie nas w 5 klasie. Przez
pierwsze 3 lekcje przedstawiał nam się i informował że będzie nas uczył, a
następnie próbował poznać nas po nazwiskach. I tak przez 3 lekcje. Niezłe
deja vu, nie? Na 4 lekcji wyrwał się z tego letargu i przeszedł do ataku. Pan
Kmak wpadł na genialny pomysł. Mieliśmy miesiąc żeby nauczyć się na pamięć
norm energetycznych - grubych monitów pisanych językiem ustawowym. Norm
takich na pamięć nie znają nawet doświadczeni inżynierowie, a nawet pan
nauczyciel technik Stanisław Kmak (tak tak, ten pan nie miał i chyba dalej
nie ma wykształcenia wyższego). No i zaczęły się sypać jedynki. Kto nie znał
odpowiedzi na pytanie z normy - pała! Na szczęście dla niektórych
(mieszkańców Jasła) można było te negatywne oceny poprawić. Wystarczyło tylko
pomóc panu Stasiowi np. roznosić plakaty wyborcze. Czasem pomagało
naściemniać że się pozrywa plakaty konkurentów. Tak, pan Kmak juz wtedy miał
aspiracje polityczne i gdzieś tam kandydował (czy to była rada gminy,
powiatu, czy coś innego nie wiem bo mnie to nie interesowało).
Niestety większość uczniów naszej klasy była spoza Jasło więc nie za bardzo
mogła odrobić swoje negatywne oceny pracą w "sztabie wyborczym" pana Kmaka.
Dlatego też ok. 40% uczniów było na semestr zagrożone oceną niedostateczną (w
5 kasie!!). Pan Stasiu oczywiście krzyczał do nas że on dobrze wie kto jest
kim w naszej klasie i kto co umie. Ale już na spotkaniu z rodzicami
stwierdził że w sumie to on nas uczy dopiero kilka miesięcy, za bardzo
jeszcze nie kojarzy po nazwiskach i nie wie kto co umie.
Niezła paranoja, nie?
Ostatecznie jakoś udało się przejść męki z tym Panem. Na koniec roku udało mi
się uzyskać "słabą" tróję (w 2 poprzednich latach z tego przedmiotu miałem
odpowiednio 4 i 5) i skończyć szkołę z średnią powyżej 4,3.
Pan Kmak nie nauczył mnie zupełnie niczego. Pokazał tylko jakim był durniem i
niekompetentnym bałwanem. A posadę w szkole zawdzięczał tyko dobrej
znajomości z ówczesnym dyrektorem szkoły. W innych okolicznościach to sądząc
po ogólnej aferze która wtedy rozpętała się w szkole pewnie by go zwolniono.
Po skończeniu szkoły prawie o nim nie słyszałem, za wyjątkiem jakiegoś
wycinku prasowego opisującego bodajże jego wyrzucenie z PO za namawianie
uczniów na lekcji do przystąpienia do partii. Uśmiałem się z tego setnie, bo
niech mnie ale mimo że On w kilku akapitach zaprzeczał, ja jestem pewien że
to prawda.
No i ostatnio jak byłem w Jaśle widzę pana Stasia na plakatach jako
kandydata. O zgrozo ... znowu się pcha do koryta.
Jeśli tacy ludzie mają rządzić w naszym kraju to ja się poważnie zastanawiam
nad wyjazdem. Najlepiej na Białoruś. Poproszę tam o azyl Łukasznke. On mimo
wszystko wydaje mi się bardzie kompetentny niż Stasiu Kmak ...
Pozdrawiam
Tommi
PS. Pozdro dla xwaldiego za udostępnienie :)