aniasz31
14.04.11, 14:20
Witam,
Chciałam się zwrócić do Was forumowicze o pomoc dla mojej siostry. Znalazła się w bardzo trudnej sytuacji i niestety nie może liczyć na pomoc bliskich. 19 lat była w związku małżeńskim. Związek był toksyczny. Była bita i poniżana przez męża. Kiedy po 19 latach zdobyła się na odwagę żeby odejść od tego człowieka, napotkała na swojej drodze drugiego mężczyznę, w którym się zakochała. Na początku było cudownie. Obiecywał jej, że się rozwiedzie, że zrobi podział majątku, że kupią sobie mieszkanie itp. Tymczasem wynajęli mieszkanie, za które przeważnie płaciła moja siostra. Nawet pożyczki wzięła na czynsz bo pensji nie zawsze starczało. W między czasie przyszedł na świat ich synek, owoc miłości, jak się wtedy wydawało. Maluszek ma teraz 17 miesięcy. Mężczyzna zaczął przynosić coraz mniej pieniędzy, w sprawie rozwodu tłumaczył, że jego żona nie pojawia się na sprawach i rozwód nie może się odbyć. Coś się zaczęło psuć. Niestety moja siostra w między czasie zachorowała. Tzn. choroba, którą miała, zaczęła się pogłębiać. Ma chorobę tarczycy z wytrzeszczem oczu. Chorobę zaostrza stres, który obecnie nie opuszcza jej. Chodzi na kroplówki hormonalne do szpitala, ale lekarz powiedział, że w obecnej sytuacji one nie wiele pomogą przy takim stresie. Czeka ją operacja na tarczycę i na oczy, ponieważ choroba bardzo niszczy wzrok. Jest obecnie na wychowawczym. Od grudnia facet zaczął niedopłacać za czynsz i na dzień dzisiejszy są zadłużeni na 6300 zł. Właściciel mieszkania kazał opuścić je do końca mieszkania. Facet odszedł w sobotę od mojej siostry. Zostawił ją z długiem, chorobą i beznadziejną sytuacją. Nie można mu nic zrobić, nie ma meldunki nigdzie, nie jest zarejestrowany, mieszka w jakimś baraku. Moja siostra nie ma dokąd pójść, do mamy nie może iść bo ona po prostu jej nie chce u siebie. Ja nie wiele mogę pomóc. Mam dwoje dzieci, kredyt na mieszkanie, jestem bezrobotna i za miesiąc mam komunię starszej córki. Mieszkanie mam za małe żeby przyjąć ją z dzieckiem pod swój dach. Reszta rodzeństwa się na nią wypięła, tłumacząc, że mogła sobie dziecka nie robić i mogła to przewidzieć. Cała jej historia opisana jest na innym forum, zainteresowanym mogę podać link na priv, ponieważ nie wiem czy mogę umieszczać tu linki do innych stron.
Może ktoś wie jak jej można pomóc? Może jest jakaś osoba, która chce wynająć mieszkanie w zamian za pomoc w zakupach, w domu. Potrzebny jej jakiś azyl, gdzie będzie mogła dojść do siebie i podnieść się po tym wszystkim. Do domu samotnej matki nie życzyłabym iść najgorszemu wrogowi. Ona jest schorowana i potrzebuje teraz spokoju.
Może oczekuję za wiele, ale może znalazłby się ktoś kto mógłby pomóc jej finansowo, chociaż trochę?
Dziękuję za wszelkie informacje.