szkodagadac1
01.02.06, 20:42
Ech podzielic sie chcialem zdazeniem w ktotym dzis uczestniczylem.
Wyjezdzajac z podworka na nie odsniezona droge ktora ledwo mozna przejechac jednym samochodem, zona zatrzymala sie bym mogl wsiasc po zamknieciu bramy,podiechala do przodu i zatrzymala sie na nastepnym podjezdze - aby przepuscic jadacy za nia samochod, w tym momecie pojawil sie samochod z przodu - wlasciciel owego podjazdu.
Nie zwazajac na 2 pojazdy podjechal sobie pod sam podjazd, blokujac oba samochody, wysiadl oznajmil iz jest to jego podjazd i zaczal otwierac brame, kilkakrotnie oznajmil unoszac sie iz jest to jego podjazd, na odpowiedz - "to jedz" zucil sie do dzwi otwozyl i do mnie z lapami, za chwil edolaczyl sie jescze jego dresowaty synalek.
Po szamotaninie - oba samochody musialy wycofac - aby pan i wladca podjazdu mogl wjechac do swojej jaskini.
Najlepsze z tego jest to iz za takie blachodtki mozna od razu tluc, zona i matka delikwentow w miedzyczasie wysiadla i jak gdyby nic poszla sobie do domu.
Ech ...