Dodaj do ulubionych

PPP - już możliwe!

28.06.06, 10:41
Publiczno-prywatne partnerstwo już możliwe




Leszek Kostrzewski Piotr Miączyński 27-06-2006 , ostatnia aktualizacja 27-
06-2006 21:35

Gminy do spółki z prywatnymi przedsiębiorcami mają masowo budować stadiony,
mosty, oczyszczalnie oraz więzienia. Dziś rząd podpisze specjalne
rozporządzenie w tej sprawie. To wielka szansa dla gospodarki - komentują
ekonomiści







Cudownym sposobem na ożywienie gospodarki ma być Partnerstwo Publiczno-
Prywatne (PPP). Najprościej mówiąc, chodzi o sytuację, kiedy gmina podpisuje
umowę z prywatnym przedsiębiorcą. Ten prywatny inwestor buduje publiczne
obiekty za własne pieniądze. W zamian przez pewien czas pobiera opłatę za ich
użytkowanie. Prywatna firma może też zarządzać już postawionym przez gminę
obiektem i dzielić się z samorządami zyskiem.

Ustawę o PPP Sejm przyjął w październiku ubiegłego roku. Cały czas jest ona
jednak martwa. Przez osiem miesięcy resorty finansów i gospodarki nie
potrafiły napisać do niej trzech rozporządzeń. To ma się zmienić. Jak się w
dowiedziała "Gazeta", dwa z nich podpisano tydzień temu, ostatnie
Ministerstwo Gospodarki sygnuje dzisiaj.

Na świecie partnerstwo sprawdza się doskonale. Tylko w Wielkiej Brytanii w
ubiegłym roku w ramach PPP sfinalizowano inwestycje na 3,6 mld funtów -
głównie w szpitale czy transport. Z kolei we Francji w taki sposób zbudowano
np. najwyższy most na świecie w Millau nad doliną rzeki Tarn.

- PPP to szansa dla całej polskiej gospodarki. Miasta mają szansę się
rozwijać, możemy też liczyć na kilkuprocentowy wzrost PKB - twierdzi Bogdan
Wyżnikiewicz z Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową.

Specjaliści twierdzą, że współpraca między sektorem publicznym a prywatnym ma
kilka zalet. Umowy z prywatnymi firmami będą mogły podpisywać gminy, których
nie stać na samodzielne inwestycje. Ułatwi to im też wykorzystanie unijnych
środków pomocowych. Łatwiej będzie znaleźć niezbędny do ich wykorzystania
wkład własny, który może pochodzić z kieszeni prywatnego inwestora.

Według firmy doradczej PricewaterhouseCoopers, która przeanalizowała projekty
PPP na świecie, w Polsce w tym systemie opłaca się budować: drogi, szpitale
(oprócz postawienia budynku prywatny inwestor zająłby się też wszystkim poza
leczeniem - praniem, dostarczaniem żywności, ochroną) czy więzienia.

W Polsce gminy do partnerstwa podchodzą na dwa sposoby. Niektóre - jest ich
zdecydowanie mniej - na ustawę i rozporządzenia nie czekały. Umowy z
prywatnymi firmami miasta podpisywały już od kilku lat, wykorzystując jako
furtkę inne przepisy prawa, np. ustawę o zamówieniach publicznych. Do tego
grona należy np. Piaseczno, które dwa lata temu użyczyło na dziesięć lat dwóm
firmom miejską sieć wodno-kanalizacyjną. Przed użyczeniem zakład był mocno
deficytowy. Miasto dopłacało do niego kilka milionów złotych rocznie. Dziś
wiceburmistrz Piaseczna Andrzej Swat szacuje oszczędności na 4,5 mln zł
rocznie. - Mieliśmy jednak sporo wątpliwości - opowiada Swat. - Ludzie bardzo
podejrzliwie traktują interesy, gdzie styka się mienie publiczne z prywatnym.
Nie może tu być miejsca na żadne wątpliwości.

Inne gminy - i ich jest zdecydowana większość - wolały zachować daleko idąca
ostrożność. - Chcemy mieć całkowicie jasną sytuację pod względem prawnym, tak
żeby nikt nie mógł się do nas się doczepić. Ani organy podatkowe, ani tym
bardziej prokurator - przekonuje Marek Jarzębowski rzecznik prasowy Urzędu
Miasta w Gliwicach.

Gliwice po wejściu w życie rozporządzeń chcą zainteresować prywatnych
inwestorów budową w mieście wielopoziomowych parkingów. Na rozporządzenia
czeka też gmina Nowa Sól (Lubuskie). W ramach PPP chce wybudować basen z
siłowniami, saunami itp. Do spółki z prywatnym inwestorem gmina chce też
zarabiać na uprawie wierzby energetycznej. Miasto już obsiało wierzbą 200 ha
ziemi, prywatna firma ma za własne pieniądze kupić kombajn i zbierać
wierzbę. - Zyski mają być dzielone po połowie - mówi Wadim Tyszkiewicz,
prezydent Nowej Soli.

Gminy się cieszą, ale przedsiębiorcy są bardziej wstrzemięźliwi w okazywaniu
emocji. Zgodnie z rozporządzeniami przed przetargiem gmina sama musi
obliczyć, ile inwestycja będzie kosztować, i to w wielu wariantach, porównać,
czy taniej będzie zrealizować ją za własne pieniądze, czy za prywatne oraz
przewidzieć wszelkie możliwe dla niej zagrożenia (np. wzrost cen materiałów).
Ich wykonaniem zajmie gminie minimum cztery miesiące.

- Rozporządzenie zakłada, że jeśli gminny urzędnik będzie chciał budować w
systemie PPP, musi też wcześniej zadeklarować, że w inny sposób inwestycji
nie da się zrealizować. Mało kto się na to odważy, urzędnicy będą się bać
podejrzeń o korupcję - obawia się Piotr Jaworski z Krajowej Izby Gospodarczej.

Z kolei zdaniem Andrzeja Malinowskiego, szefa Konfederacji Pracodawców
Prywatnych, analizy doprowadzą do blokady małych inwestycji. Gmin nie będzie
bowiem stać na pokrycie wszystkich kosztów. - Może dochodzić do paradoksów,
że gmina, chcąc budować mały basen, więcej wyda na analizy niż na samą
inwestycje.

Jego zdaniem drobiazgowa i kosztowna analiza jest potrzebna przy największych
projektach (np. budowie stadionu), ale przy małych nie ma sensu.

Dzisiejsza GW
Obserwuj wątek
    • magister11 Re: PPP - już możliwe! 28.06.06, 10:42
      Czekamy zatem na nowe projekty inwestycyjne: czas - start!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka