Dodaj do ulubionych

sześciolatki w szkołach

26.12.12, 22:00
witam chciałabym uzyskać Państwa opinie na temat posyłania sześciolatka do pierwszej klasy,
- czy jesteście za?
- czy szkoły w mińsku są przystosowane aby przyjąć maluchy, jaka szkoła najlepsza?
- czy wasze sześciolatki sobie radzą w pierwszej klasie, z czym ew mają problem, na co powinnam zwrócić uwagę?
- kto może pomóc w podjęciu decyzji?
- czy ktoś ma jakieś rady?
Przeczytałam wiele informacji na stronach internetowych ale odnoszę wrażenie że mało tam obiektywizmu, chciałabym znać zdanie rodziców, którzy stanęli już przed tym wyborem lub niebawem staną. proszę o opinie.
Obserwuj wątek
    • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 26.12.12, 23:53
      Moim zdaniem cała ta reforma to jeden wielki nieudany eksperyment. Sześciolatki nie są gotowe na pójście do polskiej szkoły w jej obecnej formie. Wystarczy poczytać stronę www.ratujmaluchy.pl/ Znajdziesz tam też sporo przydatnych informacji.

      Moja opinia, obawiam się, niewiele Ci pomoże, jednak pamiętaj, że trudno tu o obiektywizm. Każdy, kto ma dziecko, będzie patrzył przez pryzmat swoich doświadczeń.
    • clover_lover Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 00:26
      Witam
      ja jestem mamą sześciolatka, który poszedł do pierwszej klasy i jestem za. Dzieciaki w klasie mojej córki naprawdę świetnie sobie radzą. Rodzice tylko jednego dziecka żałują, że je posłali wcześniej do szkoły. Generalnie uważam, że nie warto ograniczać dzieci sześcioletnich, tym bardziej, że zgodnie z programem nauczania przedszkolnego, sześciolatki powinny się tylko bawić, a to chyba niekoniecznie już im wystarcza. A jak nasza pociecha zaaklimatyzuje się w szkole (sześcio czy siedmioletnie) zależy od wielu czynników niekoniecznie od nas rodziców zależnych. Rodzice będący przeciw, których ja znam, zazwyczaj sami chcą mieć jeszcze trochę luzu.
      • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 00:45
        A czy z drugiej strony idealne dla sześciolatka jest siedzenie w ławce przez kilka godzin? Do której podstawówki chodzi Twoja córka i jak oceniasz infrastrukturę pod kątem przygotowania dla młodszych dzieci? A jak z nauczycielką?
        • clover_lover Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 01:05
          Córka chodzi do SP2, więc to największa szkoła w Mińsku. Klasy I-III mają "swoje" piętro. W ubiegłym roku, chyba niemal do końca roku szkolnego wychowawczyni zabierała je z dołu a po lekcjach odprowadzała. Nie mieli pełnej swobody poruszania się po szkole. Sześciolatki mają dłuższy okres na przyswojenie wiadomości, zdobycie umiejętności, wiele rzeczy wolno im jeszcze nie umieć, więc to nie jest do końca tak, że są traktowane jak siedmiolatki. Wychowawczyni jest naprawdę bardzo w porządku. Wymagająca ale naprawdę jest autorytetem dla dzieci. Mam zdecydowanie pozytywną opinię. Ja i co najmniej kilku innych rodziców. Decydując się na posłanie dziecka do pierwszej klasy nie miałam wpływu na wybór nauczyciela. A to siedzenie w ławce chyba nie było jakimś problemem.
      • joshima Re: sześciolatki w szkołach 09.01.13, 02:17
        clover_lover napisała:

        > Generalnie uważam, że nie warto ograniczać dzieci sześcioletnich
        Ja tez tak uważam. Tylko to co, moim zdaniem, najbardziej ogranicza rozwój młodego człowieka to jest właśnie szkoła.
        • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 09.01.13, 10:03
          Joshima, wiemy już z Twoich wpisów na innych forach, że zamierzasz uczyć dzieci w domu - OK. Tylko że to nie znaczy, że ta sprawa Cię nie dotyczy, bo po pierwsze nigdy nie wiesz, jak Ci się życie ułoży i czy nie będzie Cię to dotyczyć osobiście, a po drugie, patrząc szerzej, i tak znakomita większość młodego społeczeństwa będzie edukowana w szkołach i wszyscy powinniśmy byc zainteresowani tym, żeby system kształcenia był dobry. I zgodzę się tu z Tobą wyjątkowo, że szkoła w OBECNYM kształcie ogranicza.
    • moni.r Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 07:43
      Już kiedyś pisałam, że w podjęciu decyzji może pomóc poradnia psychologiczno-pedagogiczna (oczywiście darmowo). jedna mieści się koło SP2 na Dąbrówki, druga na ul. 3-go maja. Jeżeli ktoś ma wątpliwości warto zgłosić się do specjalistów, którzy zbadają poziom gotowości szkolnej.
    • aagata4 Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 22:42
      Swoje dzieci posyłam do szkoły jako siedmiolatki. Pierwszy idzie syn już od września 2013 r. a córka rok po nim. Do podjęcia takiej decyzji skłoniło mnie wiele rzeczy.

      Rozmowa z kilkoma nauczycielkami pracującymi z dziećmi w klasach 1-3. Tylko jedna z nich pracuje w Mińsku (nazwisko zachowam dla siebie). Ich zdanie było zgodne, że te dzieci są trochę słabsze w nauce i mniej dojrzałe społecznie. Twierdziły że młodsze dzieci duzo pracują w domu z rodzicami a wiec nauczyciele ściśle współpracują z głównie rodzicami młodszych dzieci, natomiast w przypadku starszych wystarczy współpraca z samymi dziećmi. Starszym zwykle wystarcza jak im powie o mają zrobić w domu lub co przynieść. Generalnie zdarza im się sześciolatek z którym nie ma żadnego problemu oraz kilku siedmiolatków z którymi są jakieś problemy. Zwykle wg nich zbyt dużo puszcza się do szkoły sześciolatków, którzy nie do końca są gotowi do nauki szkolnej. Więcej problemów jest natury społecznej niż samego przyswajania wiedzy.
      Dwie z nauczycielek zwróciło uwagę, że te dzieci które wcześniej poszły do szkoły, nawet jak w klasach 1-3 sobie radzą (dzięki dużej pomocy rodziców) to potem w czwartej klasie bardzo odstają od klasy również w zakresie przyswajania wiedzy. Problemem jest nie tylko znalezienie klasy, dopilnowanie swoich rzeczy ale ogólnie dzieci te najczęściej są bardzo zagubione.

      Generalnie po swoim sześciolatku widzę, że on po 20-30 minutach siedzenia nad czym kolwiek wyłącza się. Czy z nim rozmawiam, czy czy gram w coś np szachy czy nawet jak ogląda bajki to ten kawałek mimo iż patrzy na ekran to jakoś nie do końca wie co się wtedy działo. Nawet na zajęciach w szachach, które są jego pasją w tym czasie gubi wątek.

      Przyznam że do podjęcia takiej decyzji skłonił mnie też duży upór mojego dziecka. Ten rok przeznaczyłam na wdrożenie obowiązków. Postanowiłam nauczyć, że są obowiązki, których dotychczas nie miał. Myślałam też o posłaniu dziecka jako sześciolatka, za tym był fakt, że mogłabym z pomocą świetlicy rok wcześniej już podjąć pracę zawodową, bo dzieci mogłyby zostać w świetlicy. (teraz prowadzam je do przedszkola 5-ciogodzinnego na zmianę- jak młodsza ma na 7 to starszak ma na 12 a w inne dni jest odwrotnie). Biorąc pod uwagę dodatkowe zajęcia to w przedszkolu na które przyprowadzam dziecko bo nie są to godziny dopasowane do ich zajęć - jestem zwykle po 5 -7 razy w przedszkolu w celu przyprowadzenia i odprowadzenia dziecka. W takim przypadku odpada podjęcie pracy zawodowej, bo bym musiała całą pensję przeznaczyć na nianię do odprowadzania dzieci.

      Uznałam, ze dla dzieci lepiej będzie jak przedłuży im się dzieciństwo nawet kosztem zaciskania pasa. Generalnie teraz mamy więcej czasu na zabawę rozwijanie zainteresowań, ćwiczenia logopedyczne i ortopedyczne. To że wcześniej dzieci poślę do szkoły i podejmą wcześniej prace to wcale emerytury nie będą miały rok wcześniej (wybaczcie moją nieobywatelską postawę w tym temacie).



      Słyszałam też skargi, ale nie potwierdziłam ich prawdy więc też do końca nie jestem pewna czy tak jest. Chodzi o to, że dzieci sześcioletnie w szkołach uczą się w systemie 45 minut lekcyjnych i 10 minut przerwa. Z założenia miało być, że przerwa będzie jak nauczyciel zauważy, że dzieci są zmęczone. Słynne dywaniki, które miały być w klasach są nieużywane, albo bardzo rzadko używane.

      Widząc przepaść w dojrzałości emocjonalnej moich dzieci, a jest różnica pomiędzy nimi rok i 7 miesięcy a rocznikowo - rok postanowiłam je rozdzielić także i w zerówce, a tym samym nie narażać je na stres ciągłego dorównywania do starszych kolegów i koleżanek w klasie. To tylko jeden rok a jeżeli chodzi o dojrzałość emocjonalna, umiejętność radzenia sobie z porażkami i wchodzenie w grupę, znalezienia sobie przyjaciół, umiejętność pilnowania swoich rzeczy a także i pamiętanie co trzeba przynieść do przedszkola ten rok to jest bardzo dużo.

      To wszystko zadecydowało w moim przypadku, że nie posyłam dzieci wcześniej do szkoły.
      pozdrawiam
      Agata
    • aryba40 Re: sześciolatki w szkołach 27.12.12, 23:07
      "Generalnie uważam, że nie warto ograniczać dzieci sześcioletnich, tym bardziej, że zgodnie z programem nauczania przedszkolnego, sześciolatki powinny się tylko bawić,"

      lover - przeczytaj sobie podstawę wychowania przedszkolnego i nie pisz takich głupot.

      W przedszkolu (nauczanie dzieci w wieku od 3 do 6 lat) są zajęcia, podczas których dzieci zdobywają wszechstronną wiedzę, a że odbywa sie to w formie zabawy to tylko wychodzi na plus.
      Poza tym nauczycielka w przedszkolu jest zobowiązana do indywidualnej obserwacji pedagogicznej każdego dziecka i dbać o jego rozwój, a nie ograniczać!

      Nie można tak generalizować, bo w tym temacie nic nie jest czarne albo białe....
      polecam porozmawiać z nauczycielką, zresztą w kwietniu dostaniesz "cenzurkę" dziecka nt. jego gotowości edukacyjnej ewentualnie zasięgnąć opinii w poradni.
      • pamari Re: sześciolatki w szkołach 30.12.12, 10:57
        Na stronie www.ratujmaluchy.pl trwa ogólnopolska akcja przeciwko obowiązkowi szkolnemu sześciolatków. Jeśli masz dziecko z rocznika 2007, 2008 albo młodsze i jesteś przeciwna/y obowiązkowi szkolnemu sześciolatków można zagłosować. (Głosować może każdy, kto jest przeciwny tej reformie).
        • pamari Re: sześciolatki w szkołach 30.12.12, 10:59
          Na stronie www.ratujmaluchy.pl/ trwa ogólnopolska akcja przeciwko obowiązkowi s
          zkolnemu sześciolatków. Jeśli masz dziecko z rocznika 2007, 2008 albo młodsze i
          jesteś przeciwna/y obowiązkowi szkolnemu sześciolatków można zagłosować. (Głos
          ować może każdy, kto jest przeciwny tej reformie).
            • afrikana Re: sześciolatki w szkołach 01.01.13, 16:53
              dlaczego ktoś kto jest przeciw ma ci mówić gdzie głosować za. Albo sobie poszukaj albo działaj - zawsze możesz być inicjatorem na przykład akcji pod tytułem "5-latki do szkół, roczniaki do przedszkoli, a nowordki do żlobków" jesli tylko masz ochotę :)
                    • fastidious Re: sześciolatki w szkołach 06.01.13, 03:29
                      To weź sie kobieto normalnie wypowiedz w temacie zamiast robić jakies głupawe podjazdy, bo rzeczywiście ani to śmieszne ani konstruktywne. I przyjmij, że nie tylko sprawy życia i smierci są dla innych ważne.
                      • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 06.01.13, 09:45
                        Tak, bardzo śmieszne, mzarek...zwłaszcza to, że kosztem dzieci ktoś urządza wielki eksperyment emerytalno-"edukacyjny". Widziałaś, ile jest podpisów na stronie ratujmaluchy.pl? To o czymś świadczy. A to, że Ty posłałaś wcześniej, to tylko i wyłącznie Twój wybór. Inni chcą mieć wybór lepszej opcji.
                        • mzarek Re: sześciolatki w szkołach 06.01.13, 16:30
                          Biedne te polskie dzieci, takie przerażające eksperymenty sie na nich przeprowadza nasz rząd. W Anglii obowiązek szkolny jest po 5 urodzinach, we Francji po 6 i jakoś sobie radzą. Nasze mają sobie nie poradzić? Niby czemu? Jakieś opóźnione są? Nie wydaje mi się. Po pierwsze jest coś takiego jak test gotowości szkolnej. Każda zerówka ma obowiązek wydać dokument rodzicom informujący o poziomie rozwoju i umiejętności dziecka. Można też przejść się do konkretnej szkoły i porozmawiać z pedagogiem żeby się zorientować jak wygląda podejście do edukacji 6 letnich dzieci w tej placówce. Trzeba tylko chcieć się trochę wysilić.
                          • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 06.01.13, 20:37
                            mzarek napisała:

                            W Anglii obowiązek szkolny jest po 5 urodzinach, we Francji po 6
                            > i jakoś sobie radzą. Nasze mają sobie nie poradzić? Niby czemu? Jakieś opóźnio
                            > ne są? Nie wydaje mi się.

                            Widać, że propaganda robi swoje. Jeśli już powołujesz się na przykład tych krajów (a także np. w Niemczech czy UK), to powinnaś tez wiedzieć, że tam szkoła dla dzieci w tym wieku wygląda zupełnie inaczej niż nasza, gdzie np. w jednej mińskiej szkole najmłodsze dzieci nie miały nawet szatni i musiały kurtki targać ze sobą. Nie ma sensu więcej stukać w klawiaturę, bo takie dyskusje były na wielu forach, choćby na gazetowych. Po dokładniejsze info można też sięgnąć do wspomnianej wcześniej strony.

                            Jeśli uważasz, że dla Twojego sześcioletniego dziecka to są odpowiednie warunki, to OK, Twoja sprawa. Ale ogromna liczba rodziców uważa inaczej i szkoda tylko, że nawet sygnały o tym nie przekonują osób za tę reformę odpowiedzialnych.

                            Polecam też: www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Rzecznik-Praw-Rodzic%C3%B3w/149382998448489
                            • mzarek Re: sześciolatki w szkołach 07.01.13, 11:53
                              Proponuję trochę mniej emocjonalnie do rozmów na forum podchodzić. Na zdrowie Ci to wyjdzie. A wracając do meritum, to jeżeli kończą popołudniu zajęcia, to nie zaczynają o 8:00 tylko o 12:30. Wydaje mi się, że 6 latek nie potrzebuje już popołudniowej drzemki. Nie mówię, że jest to wygodne, ale jeżeli zaczynałyby zajęcia o 8:00, to kończyłby o 12:00. Dla pracującego rodzica to kłopot, niezależnie od tego czy dziecko zaczyna zajęcia rano, czy wieczorem. Myślisz, że jak 7 latek pójdzie do szkoły i będzie kończył zajęcia o tej 17:20 to będzie mu o wiele łatwiej i rodzicom, niż jakby miał 6 lat? Nie wydaje mi się, żeby ten rok wiele zmieniał w podejściu takich ludzi jak Ty.
                              • afrikana Re: sześciolatki w szkołach 07.01.13, 22:30
                                Po pierwsze nie interesuje mnie co ty proponujesz, ani to co ci się wydaje. Jeśli masz ochotę, wyraź swoja opinię na forum jeśli masz coś do powiedzenia w temacie, ale nie szukaj zaczepek nie i rób sobie głupawych żartów czy podjazdów w stounku do innych, którzy maja prawo do odmiennego zdania i dla których temat jest istotny. Ja nie mam ochoty niczego ci tłumaczyć, ani ciebie przekonywać, bo mam gdzieś twoje osobiste decyzje. I przyjmij do wiadomości, że twoja argumentacja nie musi ani mnie, ani nikogo innego przekonywać, więc odpuść sobie swoją misję, skoro ty już wybrałaś. I rusz wyobraźnią, że dla innych rodziców kłopotem może być coś zupełnie innego niż dla ciebie. Skoro ty nie widzisz problemu w tym, że dziecko musi spędzać prawie 12 godzin poza domem (od 7 świetlica i lekcje do 18:15) - to twoja sprawa. Mi się to nie podoba. Wiesz, niektórzy kończą pracę o 15, 16 i woleliby aby ich dzieci były już po szkole. I ja widzę róźnicę pomiędzy opcją 3 godzin świetlicy PO lekcjach, gdzie dziecko może już odrobić pracę domową, a potem mieć czas na wypoczynek, niż siedzenie w szkole do wieczora i praca na lekcjach będąc zmęczonym po całym dniu i np. 5 godzinach świetlicy (od 7:30 do 12:30). Ale co ja ci będę tłumaczyć....ty i tak uważasz, że wiesz lepiej co jest lepsze dla innych.
                                I na koniec jeszcze jedno - ja ci nigdzie nie napisałam, że źle zrobiłaś i że ja wiem lepiej co jest lepsze dla ciebie i twojej rodziny, więc bądź łaskawa nie narzucać swojego zdania innym.
                                • mzarek Re: sześciolatki w szkołach 08.01.13, 12:36
                                  Hm... Widzę, że czytanie ze zrozumieniem u niektórych kuleje. Nigdzie nie narzucam nikomu co ma robić. Nie napisałam, żeby ktokolwiek posyłał swoje dziecko w wieku 6 lat do szkoły. Po prostu moim zdaniem przeciwnicy wcześniejszego pójścia do szkoły skupiają się nie na tym co trzeba. System oświaty w Polsce w ogóle kuleje i to nie o ochronę 6 latków powinno się walczyć, a o poprawienie warunków w szkole. Bo problem późnych lekcji nie dotyczy tylko 6 latków, ale wszystkich. Martwi Cię, że Twój 6 latek będzie spędzał 12 h w szkole? Pomyśl, że w wieku 7 lat będzie go/ją dotyczyć to samo. Wtedy też będzie to problem i to z tego typu głupotami powinno się walczyć, a nie z kwestią wieku. Rok czasu tu niewiele zmieni. To tylko przesuwanie problemu w czasie. Takie jest moje zdanie, do którego wyrażenia mam prawo na forum. Czy się to niektórym podoba, czy nie. Ja akceptuje, że Ty masz takie podejście a nie inne. Dla mnie jest ono bez sensu, ale masz do niego prawo. Ja mam prawo mieć inne.
                                  • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 08.01.13, 16:14
                                    mzarek napisała:
                                    Po prostu moim zdaniem przeciwnicy wcześniejszego pójści
                                    > a do szkoły skupiają się nie na tym co trzeba. System oświaty w Polsce w ogóle
                                    > kuleje i to nie o ochronę 6 latków powinno się walczyć, a o poprawienie warunkó
                                    > w w szkole.

                                    Nieprawda. Poprawa warunków w szkołach to tylko jedna z kwestii, na którą zwracają uwagę przeciwnicy posyłania sześciolatków do szkół. Kluczowy jest brak gotowości dziecka w wieku 6 lat do rozpoczęcia nauki w systemie szkolnym (lekcje, przyswajanie materiału, zbyt wysokie wymagania dot. nauki czytania i pisania). Zaraz pewnie napiszesz, że przecież Twoje dziecko juz w tym wieku umie pisać i i czytać itp., żeby zbić argumenty. A przecież już od dawna dzieci mogły iść do szkoły wcześniej, jeśli rodzice o to wnioskowali i poradnie się do tego przychyliły. Tylko że to dotyczy maleńkiej (statystycznie) grupy dzieci sześcioletnich. Większość NIE jest gotowa rozpoczęcie nauki w szkołach w ich obecnej formie (montowanie na wariata placów zabaw to kropla w morzu). I tu jest pies pogrzebany.

                                    mzarek, poczytaj proszę to: www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=399&Itemid i to:
                                    www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=214&Itemid=156
                                    To nie są odosobnione opinie, zresztą nawet w tym wątku były takie sygnały.
                              • jutrzenka80 Re: sześciolatki w szkołach 10.01.13, 10:18
                                hmmm a dla mnie jednak ten rok to spora różnica. Moje dziecko jest z rocznika 2007 i osobiście jestem przeciwna tej reformie i cieszę się że ten rocznik ma jeszcze możliwość wyboru i moje dziecko pójdzie do 1 klasy starym trybem.
                                Może i 6 latek nie potrzebuje drzemki w dzień bo nie o to tu chodzi ale warto się zastanowić czy jest w stanie wysiedzieć w szkole tyle godzin !!!!. Oboje z mężem pracujemy od rana, nie wyobrażam sobie ze wiozę dziecko na świetlicę przed 8 bo ma lekcje od 12 i on tam siedzi tyle godzin i potem jest w stanie się skupić na zajęciach. Napewno rok w rozwoju takiego dziecko będzie miał znaczenie, widać to po większej samodzielności, możliwości skupienia uwagi, umiejętnościach manualnych. I nawet jak piszesz jak wraca do domu o 18 to potem nie idzie na 8, może na lekcje nie ale w szkole musi być bo przecież rodzice pracują.
                                Także temat napewno budzący dyskusję i jedni drugich nie przekonają Szkoda tylko że to kosztem dzieci sie odbywają te przepychanki bo napewno większość szkół nie będzie i nie jest gotowa na przyjęcie maluchów do szkół
                                • afrikana Re: sześciolatki w szkołach 10.01.13, 11:32
                                  Ależ oczywiście, że moze być tak, że dziecko jednego dnia kończy 18:15 a drugiego ma na 8.

                                  I weźmy jeszcze pod uwagę, że im starsze dziecko, tym szybiej będzie mogło potem SAMO chodzić do szkoły lub z niej wracać. Zawsze to ROK krócej na świetlicy. To jest uregulowane prawnie i nie zauważyłam aby wg kodeksu dzieci dojrzewały do samodzielności szybciej. Ale tamtej pani nie chce mi się już tego wszystkiego tłumaczyć od podstaw, bo ona i tak niczgo nie rozumie i widzi tylko swoje interesy, bo JEJ tak lepiej to i wszystkim powinno pasować. Jeszcze próbuje przekonywać, że dla rodziców i dzieci takie późne godziny są wprost idealne i porównuje nasz system do systemów innych krajów, nie mając pojęcia o różnicach. Ciekawa jestem co by Brytyjczyk powiedział na fakt, że jego 5-6 letnie dziecko od jutra będzie siedziało w szkole po prawie 11 godzin do wieczora :D nie no naprawdę luuuuzik.
                          • ne-ek Re: sześciolatki w szkołach 09.01.13, 21:11
                            W porownaniu z angielskimi nasze 6 latki to geniusze. Dzieci sprawne werbalnie, manualnie, samodzielne i ogarnęte :) W Anglii niestety zdarzają się pieluchowane 5 latki,z zębami zepsutymi od butelki i nie odróżniające buta lewego od prawego. Jednak nie porównujmy systemu pracy szkół angielskich i naszych, bo to przepaść nie do ogarnięcia ( myślę o zapleczu, organizacji pracy, warunkach)
                        • kradam Re: sześciolatki w szkołach 07.01.13, 13:07
                          > Tak, bardzo śmieszne, mzarek...zwłaszcza to, że kosztem dzieci ktoś urządza wie
                          > lki eksperyment emerytalno-"edukacyjny". Widziałaś, ile jest podpisów na stroni
                          > e ratujmaluchy.pl? To o czymś świadczy.
                          Zerknąłem na tę stronę i rzuciło mi się w oczy to formularz zbierający dane osobowe i nieco nietypowy dopisek na nim. Jeśli jesteś właścicielem tej strony, to proponuję zweryfikować, to czy zostały spełnione wymogi Ustawy o przetwarzaniu danych osobowych, zanim ktoś zirytowany Twoją zapalczywością zapyta o to GIODO :-)
                          • filemon.1 Re: sześciolatki w szkołach 07.01.13, 16:27
                            Nie, nie jestem właścicielem strony, jedynie polecam ją uwadze osób czytających ten wątek. Dane stowarzyszenia organizującego tę akcję są na stronie.

                            Natomiast z tego, co wiem, zawsze każda instytucja czy nawet portal zbierający nasze dane osobowe ma obowiązek na naszą prośbę je usunąć. Każdy, kto podpisuje się w internecie np. pod jakąkolwiek petycją, ma świadomość, że może te dane zobaczyć każdy, kto wejdzie na daną stronę. Gdzie w takim razie widzisz sprzeczność dopisku ze strony ratujmaluchy.pl ("Państwa dane są zbierane wyłącznie na potrzeby akcji „ratujmaluchy”. Po jej zakończeniu zostaną zniszczone.") z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych? Wątpliwości mogłaby raczej budzić informacja, że dane będą przetwarzane do innych celów, a takiej tu nie ma.
    • isminaa Re: sześciolatki w szkołach 15.01.13, 10:14
      Mam 6 latka w pierwszej klasie i świetnie sobie radzi. Bardzo lubi szkołę i bardzo dobrze się uczy (same 6 i 5). Nie ma problemów emocjonalnych. Jest jedynym 6 latkiem w klasie 7 latków.
      Długo podejmowałam decyzję czy wysłąć 6 latka do pierszej klasy czy nie - gdy widzę efekt nie żałuję i cieszę się z podjętej decyzji.

      Ale to zależy od dziecka. Czy jest gotowe!
    • mart.a11 Re: sześciolatki w szkołach 19.01.13, 15:17
      mimo tylu wypowiedzi nie jestem w stanie określić co jest lepsze, rzeczywiście zależy to od dziecka i trzeba indywidualnie podejść do sprawy.
      jednak odnośnie ocen to wiem od znajomej która posłała swoją córkę w wieku sześciu lat do pierwszej klasy, że oceny są tylko zostały nazwane jako punkty "4 punkty ze sprawdzianu w skali 6 -cio punktowej" co się zmieniło? sama nie wiem chyba tylko sposób nazywania po co to wszystko?
      sami tak naprawdę fundujemy swoim dzieciom powrót do przeszłości pytaniami co dostałeś, lub zwykłym pytaniem które dla nas jest normalnością "dostałeś czwórkę" , a nie 4 punkty.
      mniejsza z tym. dowiedziałam się również że w dziennikach elektronicznych nie ma miejsca na oceny opisowe, np.: zamiast 6 miał być AS ale niestety program nie przyjmuje liter więc dzieci oceniane są po staremu.
      wracając do tematu wysłania sześciolatka do pierwszej klasy to ja zastanawiam się nad tym czy:
      1. warunki w szkole są odpowiednie tzn: czy nauczyciele przeszli odpowiednie kursy aby pracować z sześciolatkami, bo powinni takie odbyć; czy dzieci bawią się a nie siedzą tylko w ławkach?
      2. jakimi metodami pracują nauczyciele, bo dzieci w tym wieku potrzebują dużo ruchu
      3. co dzieje się podczas przerw, kiedy są starsze dzieci, które szaleją na korytarzach
      4. jakie są warunki w świetlicy
      5. czy klasy są mieszane czy w klasie będą same sześciolatki
      6. jak nauczyciel będzie realizował program jeśli będzie miał w klasie siedmiolatka ze stycznia i sześciolatka z grudnia - bo to chyba ogromna różnica, i nikt nie powie mi, że nie będzie problemu?
      to nie daje mi spokoju, wiem że w szkole nr 5 na przerwach jest okropnie, że świetlica jest bardzo mała i jest w niej bardzo dużo dzieci, które tłoczą się jak sardynki.

      ale kolejny problem pojawia się jak 6-cio latek kończy pierwszą klasę i zaczyna drugą w wieku 7 lat wtedy nie ma zmiłuj tylko ławki i 45 min siedzenia w bezruchu, z programem trzeba szybko lecieć bo jeszcze pewne zaległości pozostały z klasy pierwszej. jeszcze komunia i zaliczanie modlitw. to relacja mojej znajomej.

      to są moje niepokoje, a wy macie jeszcze coś czego się obawiacie?
      • qet123 Re: sześciolatki w szkołach 05.09.13, 18:54
        Pewnie każdy z rodziców sześciolatka dostał list zapraszający do tego by rozpoczęło ono edukację w pierwszej klasie.
        List jest piękny - do wcześniejszego pójścia do szkoły zachęca sam Pan Burmistrz.
        Ciekawe tylko dlaczego jego córka w tym roku rozpoczęła edukację w pierwszej klasie, ale jako siedmiolatka. Hipokryzja???
          • ada80 Re: sześciolatki w szkołach 06.09.13, 12:47
            Ja napiszę jak to wyglada u mnie:) Mam dzieci z 11 miesięczną przerwą, oboje obecnie w 5 klasie SP. Miałam możliwość posłania starszego dziecka w wieku 7 lat do klasy I , gdzie były tylko 7 latki. Młodsze dziecko poszło rok wcześniej do szkoły, ale do klasy gdzie było kilkoro (ok 8 - 9) 6 latków. Specjalnie posłałam ich do dwóch różnych klas, aby mieć porównanie co do poziomu w klasach itp. Naprawdę nie ma co robić afery, uważam, że dziciaki 6 letnie jak najbardziej przygotowane są do szkoły. Szkoły nie są przystosowane do dzieci-niezależnie od wieku. Jeżeli chodzi o przyswajanie wiedzy oboje porównywalnie, oboje dobrze się uczą. To w klasie 7 latków wychowawca miał wieksze problemy z dzieciakami typu chodzenie po klasie, jedzenie , płacz itp. Wiem, ze moje trzecie dziecko bez względu na reformę pójdzie też w wieku 6 lat do I klasy. Materiał jest naprawdę łatwy, w formie zabawy większość jest przyswajana, a czytanie i pisanie (zaznaczam, że oboje nie czytali płynnie przed I klasą, pojedyńcze składane wyrazy)-u 6 latka jakoś poszło, bez problemów, cztaliśmy tylko czytanki zadane do domu.
            Materiał jest tak rozłożony, że dzieciaki jakos płynnie przechodzą z klasy do klasy, dla nich klasy I-III to nadal zerówka. Tabliczka mnożenia jets tak wałkowana w przykładach i zadaniach, że nie da się jej nie nauczyć:) Ja zresztą szkoły nie traktuję jako najważniejszego źródła zdobywania wiedzy. Jeżdze z dzieciakami na lekcje muzealne, chodzą na uniwersytet dziecięcy - dla mnie tam zdobywają wiedzę.
            • chrenata Re: sześciolatki w szkołach 10.09.13, 11:37
              Moje dziecko jest teraz w klasie IV. Do szkoły poszło jako sześciolatek. W klasach I-III nie było problemu, bo szkoła jakoś tam się przygotowała, nauczyciele nauczania początkowego również. Problemy rodzą się teraz.
              Po pierwsze - nie możemy już korzystać ze świetlicy ( przeładowana, więc dla klas młodszych),
              po drugie - tornister koszmarnie ciężki a dziecko jest niższe od starszych kolegów z klasy.
              po trzecie - nauczyciele zupełnie nie zwracają uwagi na to, ze część dzieci - tych młodszych - jest nadal emocjonalnie i psychicznie za swoimi kolegami
              po czwarte - moje dziecko po powrocie ze szkoły, po 6 lekcjach, jest tak zmęczone, że odrabianie lekcji, to masakra.
              Popełniłam błąd ulegając namowom dyrektorki, ulegając prośbom dziecka, że chce już iść do szkoły.
              • komana Re: sześciolatki w szkołach 11.09.13, 11:56
                Czwarta klasa jest ogromną zmianą, zarówno dla tych dzieciaków, które poszły do szkoły w wieku sześciu, jak i siedmiu lat. Czy myślisz, że gdyby Twoje dziecko rozpoczęło naukę rok później, to teraz miałoby lżejszy tornister lub więcej siły do dźwigania go? Że byłoby mniej zmęczone po 6 lekcjach? Że nie miałoby problemów emocjonalnych na początku roku szkolnego?
                Przecież to kompletna zmiana wszystkiego, do czego przywykło- nie ma już jednej, kochanej pani wychowawczyni, nie ma jednej sali. Teraz musi nauczyć się, że każdego przedmiotu uczy inny nauczyciel, co 45 minut czeka go przechodzenie z sali do sali, i wreszcie, i chyba najważniejsze, że wprowadzone są stopnie. Musi odrabiać codziennie lekcje, bo siłą rzeczy ma ich zadanych więcej, skoro jest więcej przedmiotów.
                Wydaje mi się, że jeśli rzeczywiście posłałaś trzy lata temu do szkoły dziecko, które było gotowe na taką przygodę, emocjonalnie i społecznie dojrzałe do nauki, to po edukacji 1-3 nie powinno już odstawać od swoich starszych o rok kolegów. Chyba, że decyzja nie była przemyślana, a podjęta pod wpływem kaprysu dziecka. Ale to inny temat.
                Jeśli tornister jest za ciężki, to nasza, rodziców wina, że zgadzamy się na dyktat wydawnictw i nauczycieli noszenia zbędnych kilogramów. Przecież do praktycznie każdej lekcji dziecko niesie na plecach zestaw podręcznik plus ćwiczenie plus zeszyt. Razy sześć. Osiemnaście sztuk. Czy naprawdę jest wielka różnica, czy dźwiga to 9-cio czy 10-cio latek? W obu przypadkach to jest chore. W obu nie powinniśmy się na to zgadzać.
                Mam dwoje dzieci- jedno poszło do szkoły jako siedmiolatek, drugie rok wcześniej. Obydwoje ciężko przechodzili początek czwartej klasy. Z tą różnicą, że sześciolatek mimo wszystko lepiej i odważniej.
                • fastidious Re: sześciolatki w szkołach 11.09.13, 13:18
                  komana, zdaje się, że kompletnie nie zrozumiałas postu, na który odpowiadasz. Dotarło do ciebie tylko to co chciałaś, resztę negujesz. Przyjmij czyjes argumenty i punkt widzenia. A poza tym, już za chwilę WSZYSTKIE dzieci będą musiały iśc do szkoły, więc jak sie ma do tego twoje:
                  > Wydaje mi się, że jeśli rzeczywiście posłałaś trzy lata temu do szkoły dziecko,
                  > które było gotowe na taką przygodę, emocjonalnie i społecznie dojrzałe do nauk
                  > i, to po edukacji 1-3 nie powinno już odstawać od swoich starszych o rok kolegó
                  > w. Chyba, że decyzja nie była przemyślana, a podjęta pod wpływem kaprysu dzieck
                  > a. Ale to inny temat.

                  A za rok -TAK- to samo dziecko miałoby więcej siły do dzwigania plecaka, bo nie wiem jak twoje, ale większość przez rok sporo rośnie ;) I miałoby rok świetlicy w zapasie - zrozum, że to dla wielu rodziców ważne, a rok w tym wieku to dużo. Słuchajmy głosu rodziców, którzy są szczerzy i mają własne obserwacje i doświadczenia. Chwała im za to, że potrafią o tym mówić i przyznać do tego, że popełnili błąd i że żałują. Większość robi dobra minę do złej gry, bo to by była dla nich chyba jakas ujma.
                  • komana Re: sześciolatki w szkołach 13.09.13, 09:07
                    Fastidious,
                    zaręczam Cię, że umiem czytać ze zrozumieniem.
                    Odnosisz się do kwestii dźwigania plecaka przez 9-cio latka, argumentując faktem, że jednak "większość przez rok sporo rośnie". Zauważ, że dla mnie ważne jest, że plecaki OGÓLNIE są za ciężkie, zarówno dla 9-cio, jak i 10-cio latków. A sporo, to rośnie gimnazjalista w trakcie wakacji...
                    Świetlica- rozumiem argument o problemie opieki nad dzieckiem. Ale jeśli to jest argumentem, to lepiej było zostawić dziecko rok dłużej w przedszkolu- tam ma jednak lepsza opiekę "świetlicową" i dostępną w bardziej dogodnych dla pracującego rodzica godzinach.
                    Pytasz, jak ma się do wątku autorki moje zdanie na temat wcześniejszego puszczania dzieci do szkoły, podczas kiedy jeszcze nie ma takiego obowiązku? Więc, uściślając, z postu wynika, że autorka podjęła taką, nieobowiązkową, decyzję "ulegając namowom dyrektorki, ulegając prośbom dziecka, że chce już iść do szkoły". Nie wspomina NIC o tym, że dziecko było wg niej gotowe na taką przygodę, że decyzję podjęli po gruntownych przemyśleniach RODZICE. Choć zapewne tak było. I jest mi trudno wyobrazić sobie, że było inaczej.
                    Szanuję odwagę do przyznania się, że w wypadku dziecka autorki posłanie go do szkoły wcześniej było błędem. Zdarza się. Współczuję. Bardzo. Bo matkę musi to boleć- poczucie, że zrobiło się krzywdę dziecku.
                    Proszę jednak o niewypisywanie o mitycznej 'większości", co to nie chce się przyznać do swojej i swoich dzieci klęski, bo to dla nich "jakaś ujma". Uwierz, że nie wszyscy z nas, rodziców sześciolatków, przemykają się cichcem pod płotem ze schowanym głęboko w kieszeń poczuciem wstydu. Że są tacy, którzy nie żałują, którzy widzą, że dzieci fajnie się rozwijają, przede wszystkim społecznie i emocjonalnie. Na znak, że nie jestem osamotniona w swoim wyborze przeczytaj wypowiedz ada80. Zrób lukę w tej 'większości" żałujących swojej decyzji.
                    • biedronkowa Re: sześciolatki w szkołach 14.09.13, 00:00
                      . Że są tacy, którzy nie żałują,
                      > którzy widzą, że dzieci fajnie się rozwijają, przede wszystkim społecznie i emo
                      > cjonalnie. Na znak, że nie jestem osamotniona w swoim wyborze przeczytaj wypowi
                      > edz ada80. Zrób lukę w tej 'większości" żałujących swojej decyzji.


                      komana róznica jest taka, że większość z "was" (rodziców wcześniej posyłającyh 6-latki) próbuje namawiać, przekonywać innych wbrew ich opiniom, neguje ich zdanie, nie przyjmuje krytyki własnie tak jak ty. To widać po twoim niezrozumieniu dla drugiej strony i odrzucaniu argumentów:

                      > Świetlica- rozumiem argument o problemie opieki nad dzieckiem. Ale jeśli to jes
                      > t argumentem, to lepiej było zostawić dziecko rok dłużej w przedszkolu- tam ma
                      > jednak lepsza opiekę "świetlicową" i dostępną w bardziej dogodnych dla pracując
                      > ego rodzica godzinach.

                      no, toz własnie o tym mowa :) rodzice, którzy NIE posyłają dzieci wczesniej, zostawiają je rok dłużej w przedszkolu, często własnie ze względu na lepsza opiekę :) autorka postu, która żałuje decyzji, straciła jeden rok w p-kolu, a jej dziecko nie może juz korzystać ze świetlicy szkolnej czyli ma o rok szybciej kłopot na głowie. gdyby nie posłała jako 6-latki, cały ten rok miałaby ta opiekę jeszcze własnie dzięki przedszkolu- przecież to oczywiste :)

                      > Nie wspomina NIC o tym, że dziecko było wg niej gotowe na taką przygodę, że dec
                      > yzję podjęli po gruntownych przemyśleniach RODZICE. Choć zapewne tak było. I je
                      > st mi trudno wyobrazić sobie, że było inaczej
                      no to chyba jasne, że przy podejmowaniu decyzji bierze się różne argumenty pod uwagę, zdanie dziecka i pedagogów również, ale ostatecznie decyduja rodzice w oparciu o całokształt,a nie tylko własne widzimisię. A potem jednak na koniec może się okazać, ze decyzja mimo wszystko była błędna. A fakt jest taki, że nie znam ani jednego rodzica żałującego, że nie wysłał dziecka wcześniej do szkoły :)

                      A skoro już i tak wszyscy wiemy, że plecaki są dla dzieciaków za ciężkie i nie wiele możemy z tym zrobić, to chyba lepiej, zeby zaczynać je dzwigać jak najpóźniej. Im człowiek większy, tym łatwiej - proste. Dla kręgosłupka dobry i ten rok ;) No, ale zaraz dowiem się, ze dla ciebie nie ma róznicy. Jedyna co moge poradzić, to to, żeby zaakceptować, że dla niektórych jest różnica :)
                      • komana Re: sześciolatki w szkołach 14.09.13, 12:21
                        Ręce opadają. NIGDY i NIKOGO nie próbowałam namawiać ani przekonywać wbrew ich woli do wcześniejszego i nieobowiązkowego posyłania sześciolatka do szkoły.
                        Odnoszę się do sytuacji mojej i mojego dziecka, które poszło do szkoły wcześniej dzięki naszej, rodziców decyzji.
                        Jestem już po prostu bardzo zmęczona faktem, ze rodzice walczący przeciwko reformie bez naszej zgody bezceremonialnie używają nas i naszych dzieci jako argumentu na swoją korzyść. Nie podoba mi się to wieczne robienie z naszych dzieci uczniów drugiej kategorii i szufladkowanie ich jako wybrakowanego materiału edukacyjnego, co to niezaradne, głąbiaste i niemające przenigdy szans na zrównanie się z tymi posłanymi "na czas" do szkoły siedmiolatkami. Tak jest najwygodniej. Chcecie walczyć o swoje dzieci - proszę bardzo. Tylko stwórzcie sobie swoja własną listę argumentów.
                        • afrikana Re: sześciolatki w szkołach 15.09.13, 00:01
                          stwórzcie sobie swoja wła
                          > sną listę argumentów.

                          aha. no i wszystko jasne. Wg ciebie my nie mamy własnych argumentów. Tylko Twoje istnieją, a zdania drugiej strony nie przyjmujesz, nie słyszysz i nie uznajesz. I własnie dlatego nie rozumiesz i już nie zrozumiesz.
                      • ada80 Re: sześciolatki w szkołach 17.09.13, 14:46
                        biedronkowa moim zdaniem sama szukasz problemu. Jeżeli uważasz, ze plecak jest za ciężki to próbuj pomóc dziecku - co zmieni 3 cm więcej???? Co zmieni, ze dziecko będzie miało świetlicę rok krócej - problem się odwlecze??? Sama weź sprawę w swoje ręce a nie czekasz az ,,system"" Ci pomoże. Ja nie czekam, az państwo mi da. Jest jak jest i tego się nie zmieni. Jak plecak ma za ciężki, to sama pomagam nieść a że nie chce to inna sprawa, jak nie może chodzić do swietlicy to zorganizuj jakieś zajęcia dod, albo umów się z kims, aby odbierał dziecko ...itp., rozwiązań jest mnóstwo, trzeba myśleć a nie narzekac.
                        Ja brałam pod uwagę posyłając dziecko wcześniej do szkoły i psychologa i panią z przedszkola i swoją intuicję ale i zdanie swojego dziecka. Jeśli uważasz, ze na Twoje dziecko jest za wcześnie to nie patrz czy musisz czy nie, tylko i9dź do psychologa, porozmawiaj a otrzymasz zaświadczenie, ze Twoje może iść jako 7 latek. Jeśli uważasz, że w przedszkolu opieka jest super dla 6 latka, to ok, ale wg mnie 6 latek potrzebuje zdecydowanie więcej samodzielności niż mu oferuje przedszkole.
                        Rodziców żałujących, że nie posłali rok wcześniej znam osobiście, kilkoro z nich w połowie I klasy przepisywało dzieci do II. Chyba w każdej szkole sa takie przypadki:):) W mojej szkole co roku jest conajn=mniej jeden taki przypadek, gdzie rodzice decydują się przepisać dziecko do klasy wyżej. Niektórzy maja na zebraniach sugerowane, aby przepisać dzieci wyżej ale się nie decydują - ich prawo.


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka