biankalow
19.11.07, 09:48
dzien dobry. ostatnio zalatwialam sprawe w UM Pruszkow. (oczywiscie
musialam brac urlop, bo innej mozliwosci nie ma. bo kto z pracy w
warszawie zdazy do 17.00 do urzedu - w poniedzialek, sroda nieczynna
dla petentow) i powiem Wam cos : dawno nie czulam sie tak zle
potraktowana jak wlasnie tam. nie chce wchodzic w szczegoly, ale
wchodze do jednego pokoju o 8:05, gdzie siedza dwie panie, tapiry na
glowie, harbatka, kanapeczki, "super ekspres" przed kazda i na
grzeczne pytanie, czy bezwzglednie musze czekac do 9.00 (bo
przyjecia petentow od 9.00) i czy moge tylko o cos zapytac - nawet
nie spojrzaly na mnie. jedyna odpowiedz "i tak kasa jeszcze
nieczynna" zaznaczam, ze do zalatwienia mojej sprawy kasa nie
musiala byc czynna. ok. czekam do 9.00. wchodze 9:10 widok taki
sam !!!!!!!!! OBŁĘD. poczulam sie beznadziejnie. odsylanie z jednego
pokoju do drugiego, zero dobrej woli, pomocy, usmiechu