cinosan
17.07.08, 19:50
Są czarne,bure,mniejsze wieksze i bardzo ruchliwe,ze nigdy ich nie
mozna złapać!Ale może to i dobrze,bo dzieciaki już próbowały je
wyłowić!Mowa o małych ,dzikich kotkach "zadomowionych" w zaroslach
bloku przy ul.Działkowej 54,od strony pól.Kilka z tych maleństw
niestety już odeszło i to w taki sposób,że powinnismy się
wstydzić.Kotki dokarmia codziennie osoba,która niestety tak jak i
inne osoby to robiące jest potępiana,przeganiana tak jakby robiła
coś złego!Kociaki są dzikie,ropieja im oczy napewno mają jakieś
choróbska! i są głodne,nieraz nawet bardzo! Panie dozorczynie ich
nie toleruja bo musza po nich sprzatać, przeganiaja ,wywalaja
pojemniki ,które ludzie stawiają z jedzeniem czy piciem,zdarza się
szczucie psami.Wczoraj po południu malutki schorowany kotek umierał
leżąc pośrodku podwórka pomiędzy samochodami sciągając na siebie
spojrzenia przechodzących dorosłych i dzieci...Niestety nie wiem co
się z nim dalej stało.Po paru minutach juz go nie było......
Jeżeli juz dopuścilismy do tego,by te kociaki rozmnożyły się w
naszym środowisku to pozwólmy im żyć.Smutne mają te kociaki oczy
widząc spasione psiska prowadzane przez swoich właścicieli,podczas
gdy one nieraz nie mają się gdzie schować, nie mówiąć juz o
jedzeniu.Schroniska ich chyba nie przyjma bo i tak są
przepełnione,zresztą jak je wyłapać?