Pusto zrobiło się na forum w ostatnich dniach. I nie wiem jak to się stało,
że czuję sie trochę odpowiedzialna bo mam mozliwość pisać a nie robię tego :-
)))
No więc kilka obrazków z Roztocza. 27 czerwca 2003 roku - Arwen wysiada z
pociągu relacji Rzeszów - Horyniec. Pociąg był prawie pusty, już w czasie
jazdy udzieliła mi się atmosfera Roztocza - im dalej na wschód tym więcej
łąk, lasów, mniej zabudowań. Raczej płaski teren okolic Jarosławia,
Przeworska robi się coraz bardziej pofalowany...
Wysiadam na milutkiej malutkiej stacji w malutkim uroczym miasteczku, ruszam
do mojego miejsca przeznaczenia, gdzie przez 3 tygodnie będę "wychowywała" :-
))) rozkrzyczaną grupkę 10-latków. Po zakwaterowaniu, korzystając że nie ma
jeszcze dzieci ruszam "na zwiady". Senne miasteczko w niczym nie przypomina
głośnej metropolii, gdzie jeszcze klka dni temu zaliczałam kolejny rok.
Kupuje lody za 70 groszy gałka (!!!) i idę sobie jakąś ścieżką w las,
odnajduję przepiekną polanką gdzie rozkładam się na dłużej i tak chłonę
Roztocze, zakochuję się od pierwszego wejrzenia.
c.d.n.

)
A ciekawe jak to u Was wyglądało spotkanie z Roztoczem???
Pozdrawiam.
A.