Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2010 - 7 (vol.11)

    • grek.grek poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 13:38
      21'50 - żywy lis, krytykuję, obruszam się, neguję... oglądam bezwarunkowo :]

      1'10 - cruickshank, ostatni to będzie odcinek serii, tym razem hasłem przewodnim : 'przyjemność', więc, ja wiem.... może dzielnice czerwonych światełek nasz podróżnik
      odwiedzi ?.. ;]

      polsat, 22'45 - "w szponach korupcji", sensacja made in usa. z markiem wahlbergiem w roli głównej. w ogóle polsat robi wahlberg-evening, bo wcześniej "gniew oceanu", także z jego rolą główną, aczkolwiek ten akurat film był iks razy już wyświetlany. wahlberg w ogóle idzie w górę, w kinach na zachodzie już grają 'fightera' z jego udziałem i nawet przebąkuje się o oskarowych szansach pana aktora.

      • maniaczytania Re: poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 15:05
        "W szponach korupcji" calkiem fajna sensacja, bardziej w China Town.
        Troche tam Markie Mark jest "eksponowany" i wyglada calkiem, calkiem :) Barbasiu :)

        A tak w ogole, to chyba trzeba w te pare dni postow "dostukac", bo koniec roku blisko i nowe "Ojejki" trzeba bedzie zakladac, a tu do 500 jeszcze daleko ;)
        • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 15:52
          maniaczytania napisała:

          > "W szponach korupcji" calkiem fajna sensacja, bardziej w China Town.
          > Troche tam Markie Mark jest "eksponowany" i wyglada calkiem, calkiem :) Barbasiu :)

          Aaaa, jeśli tak, to nie mam wyjścia, muszę to obejrzeć! :)))

          To bardzo dobry pomysł, Maniusiu, by Nowy Rok rozpocząć nowym wątkiem (który zgodnie z tradycją Ty musisz założyć), popieram! Imo, nic nie szkodzi, że ten wątek będzie nieco mniejszy, zresztą na pewno jeszcze będziemy tu wracać do starych wątków...

          • maniaczytania Re: poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 17:51
            barbasia1 napisała:
            > To bardzo dobry pomysł, Maniusiu, by Nowy Rok rozpocząć nowym wątkiem (który zgodnie z tradycją Ty musisz założyć), popieram! Imo, nic nie szkodzi, że ten wątek będzie nieco mniejszy, zresztą na pewno jeszcze będziemy tu wracać do starych wątków...>

            Barbasiu - nawet nie wiesz, jak bardzo mnie ta tradycja cieszy i z jak wielka checia zagladam do naszych watkow! A jak mi sie od tych naszych dyskusji gust i wiedza filmowa wyrobily :)
            • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 13:30
              > Barbasiu - nawet nie wiesz, jak bardzo mnie ta tradycja cieszy i z jak wielka c
              > hecia zagladam do naszych watkow! A jak mi sie od tych naszych dyskusji gust i
              > wiedza filmowa wyrobily :)

              To fantastycznie! :))))) A wiesz, że ja mam tak samo! :)))
      • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 16:15
        > 21'50 - żywy lis, krytykuję, obruszam się, neguję... oglądam bezwarunkowo :]

        Jak z nowu będzie coś interesującego na temat mody, to się skuszę na Lisa (program, w którym Lis gościł panią Kwaśniewską znam z tylko Twej relacji, tym bardziej żałuję, że nie widzialam, bo bardzo mi się podobała, relacja oczywiście. :)

        A tak serio, konstruktywna krytyka, ze swadą napisana, zawsze w cenie, ja cenię!

        Zapooooomnij! Pan Criuckszanek, w takie niebezpieczne dzielnice się nie zapuszcza,
        na szczęście! ;))

        Nie widziałam "W szponach korupcji", czy w razie czego mogę prosić o dopowiedzenie mi zakończenia!? Patrzę na program telewizyjny, na pewno będę potrzebować zakończenia, film kończy się, Omajgad!, o 1:00!

        Czytałam gdzieś, że z kolei "Turysta" z Angeliną Jolie i Johnnym Deppem to klapa!? (także finansowa, do tej pory dochód wyniósł (aż) 60 milionów, ale na 100 milionów wydanych). I na oni wydali tyle milionów!?
        • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 27.12.10, 16:20
          I na co oni wydali tyle milionów!?
        • pepsic Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 14:02
          Zapooooomnij! Pan Criuckszanek, w takie niebezpieczne dzielnice się nie zapuszcza, na szczęście! ;))

          Co z nim nie tak? Aż się pofatygowalam do wujka Google (rocznik 50), też mu się od życia coś należy;)
          • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 14:15
            > Co z nim nie tak?
            Ha,ha!
            Niestereotypowy mężczyzna! Oryginał! ;))
            • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 16:27
              Chyba? ;)
        • grek.grek Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 14:36
          niestety, u lisa wiało żałobą i przelewaniem z pustego w prózne tych samych tekstów, min i calej reszty. smoleńsk, katastrofa, sama rozumiesz... ;] mam wrażenie, ze razem z tym samolotem parę innych rzeczy sięgnęło poziomu ziemi...

          hehe ;] cruick istotnie nie zwiedzał dzielnic uciech, ale za to bardzo ciekawe budynki - napiszę o tym słów parę jutro. póki co, wiadomo, że to był ostatni odcinek tych podróży. czy jest jakaś druga seria i czy ją będą w tvp wypuszczać... nic nie wiadomo.

          ha, nie oglądałem "korupcji"... ale za to oglądałem ją już kiedyś, wcześniej. o ile sobie przypominam, to skończyło się ekstremalnie klasycznie, czyli strzelaniną między policjantami, a gangusami i że gangus odstrzelił chińskopodobnego policjanta, a wahlberg gangusa :]
          • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 16:16
            Masz rację, ileż można słuchać tej samej gadki, nie oglądałam, nie słuchałam wdowców Smoleńskich, natomiast Ewy Błaszczyk tak. Pokazała ludziom rzecz niezwykłą, jak przekuć wielkie nieszczęście, w coś dobrego, wspaniałego. To akurat warte jest promocji.

            Mam wrażenie, że Lis starał się bardziej, kiedy czuł na plecach oddech konkurecji "Teraz my" , a i jeszcze podstępnie podstawionego na Jedynce "Bonda". Teraz nie czuje żadnej presji, więc też się specjalnie nie wysila.

            Świetnie, takim razie czekam na ostani odcinek Cruickshanka.
            Niestety, o ile mi wiadomo nie powstała drugia seria z tego cyklu. Ale był za to jeszcze inny cykl podróży Criuckshanka, pokazywany też w niedzielne poranki, zatytułowany, o ile dobrze pamiętam: " W 80 skarbów dokoła świata". Ten tytuł chyba doskonale wyjaśnia o czym traktował dokument. Dodam tylko, że na szlaku podróży dokoła świata w poszukowaniu skarbów architekury, sztuki, znalazła się Polska i kopalnia soli w Wieliczce, Criuck zachwycał się tu szczególnie wyrzeźbionymi w bryłach solnych skrzatami, czy krasnalami ... ;)

            Właśnie miałam pytać o zakończenie "Korupcji ..." ! Dzięki! :) Ogądałam, ale oczywiscie nie do końca.
            Tak podejrzewałam, że chiński policjant zapłaci za konszachty z mafią ...



            • pepsic Re: poniedziałkowe pewniaki 28.12.10, 20:06
              To raczej czyste politykierstwo. Za PiS-u starał się udowodnić, że jest niby obiektywny (w żadnym wypadku liberał), teraz za SLD trzyma się ściśle określonych odgórnych instrukcji, nie napinając się, bo i po co?
              • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 29.12.10, 17:11
                Owszem czuć, widać było z jaką patrią Lis sympatyzuje, ale przecież nie ma chyba na świeice dziennikarza, publicysty, który byłby calkowicie neutralny, który niemiałby określonych sympatii, poglądów. O tym, ze Lis starasł się być obiektywny, świadczy przeciez to, ze zapraszał do programu ludzi z lewa i prawa, zapraszła przedstawicieli PiS-u, (ktorym zresztą w przeciwieństwie do red. Pospieszalskiego nie przeciwstawiał podwójnej liczby dyskutantów) dawał im się wygadać . Poza tym jednak nie szczędził krytyki żadnej opcji politycznej (także w felietonach w Wyborczej).

                teraz za SLD trzyma się ściśle określon
                > ych odgórnych instrukcji,

                Nie wiem. Nie sądzę, żeby tak było.
                • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 29.12.10, 17:34
                  korekta !!!

                  Owszem czuć, widać było z jaką patrią Lis sympatyzuje, ale przecież nie ma chyba na świecie dziennikarza, publicysty, który byłby calkowicie neutralny, który niemiałby określonych sympatii, poglądów. O tym, że Lis starał się być obiektywny, świadczy przeciez to, ze zapraszał do programu ludzi z lewa i prawa, zapraszał przedstawicieli PiS-u, (którym zresztą nie przeciwstawiał podwójnej liczby dyskutantów, jak to miał w zwyczaju robić red. Pospieszalski zwolennikom PO, rządu Tuskowego, czy przedstawicelom Wyborczej, czy jeszcze jakimś innym dyskutantom, którzy mieli odmienne od redaktora poglądy) dawał im się wygadać.
                  Poza tym jednak trzeba mu przyznać, nie szczędził krytyki żadnej opcji politycznej (w programie oraz w felietonach na łamach Wyborczej).

                  >teraz za SLD trzyma się ściśle określon
                  > ych odgórnych instrukcji,

                  Nie wiem. Nie sądzę, żeby tak było.
            • grek.grek Re: poniedziałkowe pewniaki 29.12.10, 15:13
              lis się zafiskował na 3 tematach i przez całe pół roku dzielnie je eksploatował. za dużo... :]

              celne spostrzeżenie, coś jest na rzeczy, a jak jeszcze polsat podrzuci stivena segala o tej porze, to już lis zgarnia całą pulę, hehe.

              tytuł "w 80 dni..." pamiętam, teraz dopiero otworzyłaś mi oczy na zaniedbanie jakim było
              nieoglądanie tych programów... szkoda, bo jesli choć w częsci dorównywały "architektonicznym przygodom", to mam poczucie straty :]
              • barbasia1 Re: poniedziałkowe pewniaki 29.12.10, 17:26
                Tak, tak zdecydowanie dużo! Zwłaszzce,że jak pisałeś kiedyś problemów w kraju multum.

                >a jak jeszcze polsat podrzuci stivena
                > segala o tej porze, to już lis zgarnia całą pulę, hehe
                haha :))))
                To fakt. Lis noakutuje Stivena Segala, a i wesołka Majewskiego i jego menażerię z TVN-u!

                Nie pocieszę Cię, w "80 skarbów ..." był równie ciekawy, jak "Architektoniczne podróże" , równie dużo entuzjamu, kwiecistych opowieści Cruicka, a przede wszystkim fantastycznych, archciekawych miejsc (niektóre z nich oczywiscie były znane).
                Ale wiesz, jeśli "Architektoniczne podróze" powtarzają, to może i ten cykl powtórzą! "Więc nie martw sieeeee! Uśmiechnij sieeee! Nie jest tak źleeee ..." :))
    • grek.grek "kolor pieniędzy" spojler 28.12.10, 11:20
      o "kolorze pieniędzy" w 10 zdaniach.

      po primo, ćwierć wieku przed "kolorem' nakręcony został "bilardzista" - o młodym, świetnym graczu w bilard, który odnosi zwycięstwo przy stole i ponosi porażkę w życiu uczuciowym, a jego nazwisko Felson, Eddie felson. w "kolorze" eddie jest już starszym gościem, który z czynnego grania się wycofał, z zarobionych pieniędzy otworzył klubokawiarnię, ofk ze stołami do gry w bilarda, i para się handlem alkoholem oraz przyjemnym, statecznym lajfstajlem dobrze sytuowanego emeryta. nie stracił wszakże zainteresowania bilardem, więc kiedy w jego knajpie pojawia się młodziak, Vincent, co daje w kość wszystkim grający, także jego własnemu graczowi [kreuje go mistrz drugiego plany, my man john turturro], zbliża się do chłopaka zakręcony jego talentem i "niekonwencjonalnością, która sprawia, że kiedy wchodzi(sz} do baru, wszyscy chcą z tobą zagrać" - to wazne cechy, ale nie dla zdobywania mistrzostw i pucharów, tylko dla kręcenia kasy. na tym eddie się zna, do tego ma żyłkę, to jego świat i Vince staje się jego nadzieją na powrót do niego, do "robienia frajerów", ma być jego odskocznią od uporządkowanego życia. problem w tym, ze vince ma inne plany - lubi grać, ale pracuje w hipermarkecie, jest grzeczny dla klientów, a z lekka bezczelny i gadatliwy tylko przy stole. propozycję wyruszenia z eddiem w trasę po stanach i granie w barach za pieniądze traktuje niepowaznie i nie ma na to wcale ochoty.

      słabym punktem vince'a jest jego dziewczyna - carmen. ona nie ma nic przeciwko kasie. skoro vince ma talent, a eddie wie, jak to spożytkować... dlaczego nie ? eddie uderza więc do niej i knują przeciw vincentowi - eddie mówi mu, że carmen dusi sie w ich związku i taki wyjazd, nie mówiąc o szybkiej, dużej forsie byłby dla takiej dziewczyny nowym implusem, który może ocalić ich relacje, a carmen dokładnie tak się zachowuje, żeby uwiarygodnić to, co do ucha nawija vince'owi eddie. no i vince pęka.

      eddie jest starym wygą, wie co i jak, vince nic nie wie, jest po prostu surowym talentem bilardowym. eddie zdradza mu najwazniejsze dwa sekrety : a] żeby wygrać porządną kasę musisz ofiarę podejść, najpierw się podkładasz, udajesz słabego, a kiedy ten chwyci przynętę i na stole jest gruby szmal - ogrywasz go na cacy, może to dotyczyć jednego wieczora, jednej sesji, a może i być rozciągnięte w czasie - przegrywasz dziś, zeby wyjśc na frajera, ale tylko po to, co by za parę tygodni wygrać wielki turniej biorąc przeciwnika z zaskoczenia, b] jesli już się podkładasz - rób to z uczuciem, bo inaczej możesz mieć problemy [vince o mały włos nie zostaje pobity w jednym z barów, za to ze zbyt wiele aktorskich nieumiejętności wkłada w kontrolowaną przegraną]. do tego ustalone są zasady podziału kasy, eddie bierze 60 %.

      o ile eddie jest absolutnym profesjonalistą [nawet zgłaszająca chęć na romans carmen musi się obejść smakiem, bo eddie całą relację z nią i z vincem traktuje wyłącznie w katergoriach biznesowych] vince się marnie uczy, ambicja bierze u niego górę nad zimną kalkulacją - lekko sprowokowany musi złamać cały plan i wygrać, kiedy miał się podłożyć i kasa przechodzi im koło nosa; trafiają w jednym z barów na akuratnego mistrza bilarda, który miał być głównym przeciwnikiem vince'a w wielkim turnieju w atlantic city, takiej kulminacji całego tournee i ich współpracy, gdzie forsa będzie maksymalna. przegraj z nim, przegraj z kretesem, niech cię zapamięta jako cieniasa - mówi vince'owi eddie, ale vince słucha tylko do momentu, kiedy mistrz kpi sobie z niego i dworuje do przesady. nie umie połknąc dumy i zamiast przegrać - wygrywa w wielkim stylu. nie pomagają interwencje dziewczyny, która grozi mu embargo łózkowym. vince musi wygrać, bo ma zbyt duże ego. a z takim ego nie ma dziesiątek tysięcy w kieszeni, tylko marne setki, bo co bar, to vince robi szoł pozaplanowe i jedyne momenty triumfów, to te kiedy eddie ustawia zagrywkę na całą trójkę, a nie zdaje się na nerwy vincenta - choćby taki numer, kiedy eddie odgrywa podpitego cwaniaka z kasą, carmen udaje jego laskę i wchodzą do baru, gdzie akurat gra vince, ofk udając, że się kompletnie nie znają i eddie najpierw irytuje wszystkich dookoła swoją lekceważącą pozą, prowokuje vince'a do kłótni [przy okazji obmacując carmen, co w vincenta pobudza do bardziej wiarygodnej złości] , zgłaszając propozycję, że postawi na jego przeciwnika 500 papierków rzucając tym sposobem wyzwanie całej sali, a właściciel lokalu łapie się na haczyk i ambicjonalnie proponuje tysiąc... no i skoro stawka została sztucznie podniesiona do zadowalającego poziomu vince może ogolić grajka i mają tysiąc dolców w kieszeni.

      eddie, po akcji z mistrzem, wycofuje się z całej zabawy. ma dosyć vince'a i jego nieodpowiedzialności. wypada tylko załowac, ze carmen nie umie grać w bilard, bo ona akurat przerasta swojego chłopaka o całe niebo w zrozumieniu nauk eddiego.

      Eddie porzuca ich towarzystwo, a przy okazji zauważa, że sam nabrał ochoty do grania. spotyka swojego dawnego kolegę, zaczynają grać, ten kolega tłumaczy, jak mu w życiu niedobrze, ze jest po chorobie, że kiepsko z jego zdrowiem było jeszcze niedawno i... ogrywa eddiego jak złoto - po prostu oszukiwał, uśpił czujność felsona i nakopał mu w szmaty :] eddie poczuł starość, a może tylko... raz jeszcze musiał przez to przejśc, bo znów był debiutantem, po 25 latach przerwy taki jego los był :] mobilizuje go to do pracy, jeździ po barach i gra, gra, gra...

      przychodzi turniej w atlantic city, główna nagroda 50 kafli. w ćwierćfinale eddie spotyka się z vincentem. wygrywa z młodym. vince wygląda na załamanego. jakiez więc jest zdziwienie edddiego, kiedy wieczorem, po meczu uchachany vince puka, wraz z carmen, do jego pokoju hotelowego... komunikując mu, że... podłożył się w ich meczu, bo postawił na eddiego swoje pieniądze i wygrał kupę kasy "twoje szkoła, twoje rady, pamiętasz ? twój uczeń okazał się calkiem zdolny"]. cały szczęśliwy odlicza eddiemu jego 60 %, bo nauka, bo rady, bo ciągle niby są partnerami... teraz eddie ma nietęgą minę, bo wygrana z vincem była dla niego wielkim wydarzeniem, potwierdzeniem swojej mocy, klasy, a tutaj... wcale nie wygrał tak naprawdę. i żadne pieniądze nie zmienią rozczarowania.

      następnego dnia eddie ma grać półfinał. ma wielkie szanse na wygraną, na ostateczny triumf i 50 tys. nie moze jednak wykonać strzału, wie że nie wygrał z vincem naprawdę... rezygnuje z gry, poddaje mecz walkowerem i wychodzi pośród zdumionej widowni. wychodząc zaś wtyka siedzącemu na trybunach vince'owi kopertę z tymi pieniędzmi, które zarobił na numerze vince'a, którego sam padł ofiarą. spotykają się jeszcze raz, w hotelu, i eddie proponuje vince'owi mecz, bez pieniędzy, żeby udowodnić kto jest lepszy. rozbijając bile eddie rzuca, iście hamerykańskim stylu "i'm back !" i się film kończy.

      chyba wyszło trochę więcej niż 10 zdań ;]

      swoją drogą, w sobotę oskarowy newman w "kolorze", w niedzielę oskarowy nicholson w "lepiej"... narzekamy na tivi, a tutaj dwie oskarowe kreacje dzień po dniu w otwartych kanałach, hehe ;]
      • barbasia1 Re: "kolor pieniędzy" spojler 28.12.10, 15:10
        Cieszymy się bardzo z dodatkowych zdań! :))) Dobrze, że opisałeś ten film. :)))

        A Tom Criuse, podbał Ci się w roli, Vincenta?
        Uczeń i mistrz, ciekawie jest tu ten motyw przetworzony...

        • grek.grek Re: "kolor pieniędzy" spojler 28.12.10, 15:28
          orajt :]

          cruise b dobry, ale także m.e mastrantonio, która zagrała carmen, cała trójka wypadła świetnie, jak święta trójca byli ;] [aktorsko, hehe]
          • barbasia1 Re: "kolor pieniędzy" spojler 28.12.10, 16:33
            Tom Criuse - to męski ideał mej młodości, se przypomniałam! ;)))

            M. E. Mastrantonio bardzo ładna aktorka. Ona też grała Ginę, siostrę Ton'ego Montany w Scarface!
      • pepsic Re: "kolor pieniędzy" spojler 29.12.10, 19:05
        w sobotę oskarowy newman w "kolorze", w niedzielę oskarowy nicholson w "lepiej"... narzekamy na tivi, a tutaj dwie oskarowe kreacje dzień po dniu w otwartych kanałach, hehe ;]

        Mamy się cieszyć, jak nie przymierzając emeryci na Białorusi, że emerytury mają wypłacane w terminie?
        ;)
    • pepsic "Hooligans" - tylko informacyjnie 28.12.10, 13:25
      Wczoraj miało być polsatowskie "W szponach korupcji", ale nie dało się oglądnąć :(
      Co innego "Hooligans". Zerknęlam co nieco, a że było w Ojeku... omawiane to tylko potwierdzę - bardzo dobry w odbiorze, nawet dla laika (to ja). Gł. bohater - to nie kto inny, jak Frodo z "Władcy Pierścieni". Jak dobrze, że potrafił się postawić i uporać się z powrotem do Harvardu. Sądzę, jak Barbasia, że film jest równie dobry jak "Football Factory" i mimo, że podobny to po prostu inny. Pozostaje mi tylko żałować, że dwójka nie zaprzestaje praktyk olewających widza, w konsekwencji czego całości nie dałam rady.
      • grek.grek Re: "Hooligans" - tylko informacyjnie 28.12.10, 15:33
        wg mnie, nie musisz rozpaczac specjalnie po "w szponach", 'hooligans' to jednak znacznie lepsze kino, aczkolwiek ta końcówka chyba trochę się wymknęła spod kontroli, nagromadzenie wydarzeń dramatyczno-tragiczno-zwrotoakcyjnych trochę tę opowieść wyprało z realizmu, który do tego momentu był w formie na [wice]mistrzostwo olimpijskie :]

      • barbasia1 Re: "Hooligans" - tylko informacyjnie 28.12.10, 16:35
        Mnie jednak bardziej podobał się "Football Factory", ale tylko odrobinkę bardziej.

        A propos, Greku, niedokończona w tym podwątku dyskusja nam została, ech ...
    • grek.grek wojaże Cruickshanka ost odc 29.12.10, 11:28
      no to, zgodnie z mrożącą krew w żyłąch zapowiedzą, ostatni Cruickshank.

      tym razem dziadyga wybrał 4 miejsca, które mają symbolizować architekturę stworzoną ku doznawaniu przyjemności rozmaitej, nie rozpędzajcie się... chodzi o przyjemność glównie estetyczną ;]

      hotel Taj w bombaju - powstał na pocz XX w, od tego czasu unowocześniony jeszcze, ofk. dawniej miejsce dla elity, książąt, maharadzów i innych pipsztyków, dzisiaj otwarty dla, każdorazowo - tysiąca, dowolnych gości, ale zawsze dla zamożnisiów. wypasione bydlę, nie ma co. wnętrza na wysoki połysk, egzotyka dużej ilości zieleni, mieszająca się z klasyczna urodą takich miejsc, czyli tym całym korytarzewiem, salonami, hallami , ale i z basenem itd. cruick zawyrokował, ze to "fuzja indyjskiej architektury z neogotykiem europejskim" - nie znam się, więc cytuję pokornie :]

      rzecz urodziwa, a dodatkowo funckjonalna - cruick zwrócił uwagę na konstrukcję, która sprawia, ze wnętrze ma strukturę kominową, dzięki czemu gorące powietrze odprowadza ku górze, którędy wychodzi, a jednocześnie pobiera od spodu świeże, czyli ma naturalny system wentylacyjny. do tego np ozdobne kopuły na szczycie są zarazem ogromnymi rezewuwarami wody, dzięki którym hotel zawsze jest przygotowany na ewentualne przerwy w jej regularnej dostawie.

      człowiek szaleje, drink bar, śniadanie do lózka, hehe; odwiedza też zaplecze, czyli dolne rejony hotelu : kuchnię, pralnię, prasowalnię, łazi tam i plącze się ludziom pod nogami. rozmawia ze starszą jejmością, która Taj odwiedza od tysięcy lat, pewnie należała kiedyś do miejscowej elyty, a teraz się tam czuje, jak w domu niemal.

      potem skok do bawarii, gdzie stoi zamek Schlos Neuschwainstein [pewnie napisałem z błędem]. wykonany został w poł XIX w dla króla ludwika II. na wzgórzu, wzniesieniu, dookoła ośniezone na szczytach góry, jeziorka, pagórki, lasy, widok z lotu ptaka albo z balkonów na górze - bajkowy. sam zamek, od środka, też robi wrażenie - cruick odwiedza salę tronowa, salę śpiewaków, w obu na ścianach dominują wielkie malowidła, symbolicznie mające odzeiwerciedlać marzenia króla, w których na górze jest bóg, pod nim król, a na dole ziemia, taki trumwirat władzy. żyrandole, jakieś zawijasy na ścianach, kolumnady, śmady; sala tronowa w kolorach pomarańczowo-czerwonych, efektownie zasypana detelami; sala śpiewaków jasna, przestronna, z dywanami, błyszczącym parkietem, jakieś 2metrowe lichtarze, wygibasy płaskorzeźbowe, portyki, śmyrdyki, wszystko co chcecie i co architektura światowa wymyśliła, po prostu przepych i zbytek.

      do tego specjalny pokój króla, w którym wzniesiono grotę jaskiniową. taki kaprys. jakbyście wzięli jaskinię, zapakowali w worek i ją wkomponowali w wielkie pokoisko w zamku. sypialnia królewska z łózkiem większym od parkingu przed sejmem, na ścianie malowidła nawiązujące do historii tristana i izoldy... nieprzypadkowo zresztą, grzeszne uczucie z powieści korelowało z kompleksami i poczuciem grzeszności samego ludwika II, który był gejem i bardzo z tego powodu się wstydził. miał też naturę romantyka, zaczytanego w eposach rycerskich i legendach bawarskich. ten zamek miał mu pomagać nie tylko schować się przed światem, ale i pielęgnować swoje nawyki oddawania się kontemplacjom przyrodniczym. cruick zwraca uwagę na nowczesną technogię, zamek z poł XIX wieku jest oparty na konstukcji stalowej, co ciekawe.

      w 1886 ludwik został przez wrażą opozycję bawarską wygnany z zamku, uznano że jest szajbnięty, a dzien później jego ciało znaleziono w jeziorze nieopodal, teraz stoi tam upamiętaniający to zdarzenie krzyż. wystaje on z wody. nie wiadomo, czy w rozpaczy strzelił samobója, czy ktoś mu pomógł.

      dalej jest manaus, brazylia, i budynek opery Teatro Amazonas. dzicz, amazonka, miasto portowe ze wszystkimi atrakcjami : speluny, bazary, bary, trochę zaniedbania, a w środku nowoczesne już centrum, a w jego sercu świątynia sztuki, mody, elegancji... niezły kontrast. powstało toto w 1896 roku. wtedy manaus stało się imperium kauczukowym, kosiło niemozliwą kasę na eksporcie tego surowca, a za szmalec zań postanowiono postawić coś, co symbolizować miało ambicje klasy posiadaczy. nie da się ukryć, że kasa, całe to imperium, brały się z wyzysku i brutalnej eksploatacji prostych robotników [wspomina to starszy jegomośc, z którym cruick rozmawia na samym początku], na krzywdzie ludzkiej go ufundowano.

      niemniej, jest to wypas, "kawałek paryża w sercu brazylii". efektowne wejście z zakręconych schodów, kolumnady, portyki, pipsztyki [kończą mi się słowa znajome ;)]... w środku barkowy przepych, loże, galerie, oświetlenie z jakichś tulipanowokształtnych latarynek licznych, balustrady zdobione; sufit wymalowany jak kokota, patrząc od dołu widać na nim ujęcie wieży Eiffela... od dołu :], cztery nogi wieży tworzą obramowanie dla obrazów przedstawiających sztuki : taniec, muzykę, tragedię, operę,. no i scena z ogromnym malowidłem w tle, a na scenie specjalnie dla bbc śpiewająca miejscowa solistka, z którą potem cruick rozmawia, ot tak dla picu, żeby opowiedziała, jak to wyszła z biedy aż do tej posady artystycznej. taki symbol niby ewolucji przeznaczenie, a i klienteli samej opery, bo kiedyś były to elity, a dzisiaj takze "zwykli ludzie". no i że to co powstało z krzywdy ludzi pracy daje dziś przyjemność jej potomkom.

      w italii [nie znoszę słowa "włochy", to się z owłosieniem normalnie kojarzy] cruick wylampił willę Barbaro, hehe, to od nazwiska braci, którzy ją sobie zamówili u mistrza architektury andrei Palladio. cała ta akcja służy wyłącznie spojrzeniu na klasę i ponadczasowe piękno dzieła Palladia. willa przypomina z daleka dworek szlachecki otoczony zielenia, trawnikami, z podjazdem z białego żwiru, ale to laik tak to widzi :] cruick od razu sypie technicnymi szczegółami i wygląda jak dziecko w sklepie z cukierkami - arkady, korytarze, pomniki nawiązująće do czasów starorzymskich, płaskorzeźby itd, uff... w srodku przestronne, biało, na ścianach i suficie znakomite malowidła ze scenami rodzajowymi. "konstrukcja podwójnego kwadrata", "złudzenie trójwymiarowości" - to widzi cruick. częśc publiczna, w której bracia podejmowali gości oddzielona jest od części prywatnej. z tyłu - patio, z jakąs sadzawską, na murze znów płasskorzezby ze starorzymskimi portretami i obrazkami. i skok do leżącej nieopodal Vicenzy, gdzie Palladio nastawiał więcej budynków. cruick podsumowuje, że piękno uniwersalne i nieusuwalne projektów tego gościa zawierało się w harmonii, perefkcyjnych proporcjach, idealnej współgrze wszystkiich elementów ze sobą, precyzji, i dlatego są przyjemnością idealną, bo samą w sobie :]

      kaniec filma. ost odcinek serii to był. trzeba powiedziec, że godnie ją zamykający.
      • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 29.12.10, 13:00
        Czytam i myślę - wszytsko jak żywe, jakbym to raz jeszcze oglądała! :))

        Nie, nie pomysliłeś się w nazwie zamku Neuschwanstein. Zamek zaiste niezwykły, bajkowy, tu kilka zdjęć wklejam wraz z linką do wiki:
        pl.wikipedia.org/wiki/Neuschwanstein
        Oszczędni Niemcy chyba najbardziej znieść nie mogli szalonej rozrzutności Króla Ludwika II i stąd pewnie pomysł by się go jak najszybciej pozbyć, zwłaszcza, że król planował budowę kolejnego zamku (a miał ich już w sumie trzy), podobnego, i ronie efektownego jak Neuschwanstein. Niestety śmierć, jak pisałes w tajemniczych okolicznościach , nie powoliła na realizację planów, pozostały tylko projekty:
        www.monachium.info/zamki-ludwika-bawarskiego/zamek-falkenstein-.html
        > i budynek opery Teatro Amazona [...]
        taki symbol niby ewolucji przeznaczenie, a i klienteli samej opery, bo
        > kiedyś były to elity, a dzisiaj takze "zwykli ludzie". no i że to co powstało
        > z krzywdy ludzi pracy daje dziś przyjemność jej potomkom.

        A właśnie z czasem dokonało się przewartościowanie i nadanie innego, nowego znaczenia miejscu, budynkowi.

        Wszytskie budynki fantastyczne - Teatro Amazonas, Taj w Bombaju i willa Barbaro w Italli, miejsca bardzo ciekawe, ech będzie mi brakować podróży pana Cruickshanka. :)
        • grek.grek Re: wojaże Cruickshanka ost odc 29.12.10, 14:16
          hehe, a mnie się zdawało, że ten mój drastycznie ograniczony zasób słów dot architektonicznych obrazków będzie skutkował wizyją nieplastyczną i ubożuchną :]

          o, bardzo dobre rozwinięcie. ten zamek rzeczywiście klasa, ale przyznam, że jakoś najbardziej jakoś spodobał mi się ten włoski dom Palladia. no i indyjski hotel... bardzo ładne hostessy się tam uwijały ;]

          może wypuszczą drugą serię tych filmów, też bym nie miał nic przeciwko.
          • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 29.12.10, 16:31
            Gdybyś żonglował tu terminami architektonicznymi, trzeba byłoby czytać Twój tekst ze słownikiem terminów architektonicznych! ;))

            Ale fakt faktem, że akurat mnie jest łatwiej te piękne budowle sobie wyobrazić, bo ja to wszytsko już raz obejrzałam.

            Do hotelu Taj w Bombaju wybrałabym się teraz, nawet dziś, tam pewnie ciepło! ;)

            > "bardzo ładne hostessy się tam uwijały ;]"
            ://

            Jeśli chodzi o włoskie wille to wolę tę:
            www.rzym.pl/7,rzym-zabytki_Villa_Borghese.html
            (bardziej wystawna :)

            Może pan Cruick powróci kiedyś do realizacji tej serii? Oby!

            A porpos dokumentów podróżniczych, w niedzielne poranki, nie tak dawno leciał też cudny, chyba trzyodcinkowy dokument o Indiach (dlaczego ja Ci o tym nie powedziałam wcześniej???), ze wspaniale podanymi wiadomościami na temat historii Indii(np. jak doszło do podziału Indii i uworzenia państwa Pakistan) religii (skdą się wzięła na tych terenach religia muzułmańska ), kultury , obyczajowości.
            Wiesz, dzięki temu dokumentowi ja wreszcie pojęłam na czym polega system kastowy w Indiach, wreszcie zrozumiałam nieco lepiej odmienną mentalność ludzi tam żyjących.
            Bardzo chciałabym zobaczyć go raz jeszcze. Marzę byś Ty utrwalił go tu na forum, tak jak zrobiłeś do z podróżami Cruickshanka!

            • grek.grek Re: wojaże Cruickshanka ost odc 30.12.10, 12:46
              hehe :]

              och, domiszcze niezniszczalne, na tym linku...
              ja bym się zamelinował tutaj :
              www.capitol-travel.com/3continentes/Mykonos5.jpg
              ...ale podobno najmniejsze działki chodzą po takich kwotach, ze mózg się lasuje, a
              bulić słono za wynajem jakimś greckim złodziejom nie ma co ;]

              może powtórzą kiedyś ten dokument, o którym piszesz... zajawka Twoja
              brzmi nieźle :]
              • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 30.12.10, 13:17
                O! Fantastyczne miejsce i ja bym tu chętnie, zamieszkała obok Ciebie, jeśli pozwolisz? ;)
                No dobra na drugim końcu miasta zamieszkałabym, w podobnej okolicy! ( bo Villa Borghese, zdaje się nie jest na sprzedaż! ;)

                Prędzej w Jemenie (to a propos poprzedniej podróżby Cruickshanka, jeszcze się tam dopiszę) mógłbyś sobie kupić dom albo mieszkanie, są o wiele tańsze niż w Grecji, na nawet tańsze niż u nas, kilka lat temu ten mój sąsiad arabski, zakupiwszy tu trzypokojowe mieszkanie mówił, że za cenę tego jednego mieszkania w Jemenie miałby aż ... trzy (mieszkania lub domy, już nie pamiętem diokładnie). Gorzej, że te domy są z piasku ... ;) I klimat trochę nabyt suchy, co niekorzystnie działa na cerę! ;)

                :)))
                • grek.grek Re: wojaże Cruickshanka ost odc 30.12.10, 15:27
                  haha, wykurzyłoby się dymem całe piętro od razu, przejęcie lokalu, polska kolonia by była ;]

                  jemen ? trochę daleko, i jakoś tak słabo brzmi ;]



                  • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 31.12.10, 12:43
                    Ha,ha!
                    Sąsiedzi by mogli potem trochę krzywo patrzeć, ale nic to ... :)

                    Ha, ha!
                    Coś za coś! Albo daleko od centrum i tanio, albo w centrum i drogo. ;)
                    • grek.grek Re: wojaże Cruickshanka ost odc 31.12.10, 14:32
                      to tych sąsiadów byśmy wykurzyli ;]
                      • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 31.12.10, 16:00
                        Ha,ha!

                        O tak, od razu milej by się zrobiło! :))
                        • barbasia1 Re: wojaże Cruickshanka ost odc 31.12.10, 16:06
                          Całe miasteczko by nas pokochało! ;))
    • pepsic Co wybrać dziś? 29.12.10, 18:49
      Po dniach wielkiej posuchy pojawiło się światełko w tunelu:
      w Ale Kino! amerykański "Dróżnik" - sowicie nagrodzony w ramach kina niezależnego z karłem w roli głównej;
      na TVP Kultura brytyjski "Hallam Foe" - m.in. o skłonnościach do voyeuryzmu (wg wyborczej),
      A że godzina ta sama (20.10) nie mam pojęcia, co oglądać.
      ?
      • barbasia1 Re: Co wybrać dziś? 29.12.10, 20:31
        "Dróżnika"! Leciał kiedyś w publicznej, ale o tak misyjnej porze, że nawet Grek go przegapił. :)
        Chyba, że "Hallam Foe" spodoba Ci się bardziej od pierwszego wejrzenia! :)

        Oczywiście czekamy na dwa słowa komentarza! :)
        • ewa9717 "August Rush" teraz na TVP1 29.12.10, 21:50
          Boże przebacz, ogladam, bo zaczęłam. Film w papierowym programie oznaczony nie wiedzieć czemu trzema gwiazdkami, choć i jednej byłoby za dużo. Scenariusz pisała chyba nastolatka, która przeczytała w życiu ze dwa harlekiny i jakąś amerykańską Kalicińską. W maciupkiej rólce Robin Wiliams z rudym włosem dla podkreślenia wrednego charakteru.
          Może jednak co wypiję i przełączę, bo chyba przeceniłam własną żelazową wolę...
          • matt_banco Re: "August Rush" teraz na TVP1 30.12.10, 01:07
            Co tam gwiazdki w GW ... na imdb to "cholerstwo" mialo 7,5/10, a na FilmWebie ponad 8 ... na Stopklatce tez ponad 7,5. I to jest dopiero zagadka. Jakim cudem taki knot byl w stanie tak uwiesc ludzi. Ze scenariusz byl slaby to jedno, ale jak to zostalo masakrycznie zle opowiedziane. Wysiedzialem do konca nie mogac uwierzyc, ze mozna nakrecic cos tak kuriozalnego.
            • barbasia1 Re: "August Rush" teraz na TVP1 30.12.10, 13:37
              Ludzie lubią ckliwe bajki z przewidywalnymi szczęśliwmi zakończeniami (które przypadkowo obejrzałam wczoraj), pewnie dlatego ten film tak uwodzi ... . :)

              A ja wczoraj obejrzałam inną bajkę o tym, jak piękny, ciężkopracujący przy oragnizowaniu przyjęć weselnych kopciuszek - Jennifer Lopez spotyka swego księcia-lekarza w osobie niedoszłego pana młodego, któremu miała zorganizować ślub!

              Jennifer Lopez jest pierwszorzedną aktorką drugorzędną! A poza tym bardzo ładna jest!
              • barbasia1 Re: "August Rush" teraz na TVP1 30.12.10, 13:39
                Oczywiscie niektórzy ludzie lubią ckliwe bajki ...
                • karol_kreska11 Re: "August Rush" teraz na TVP1 05.11.11, 19:27
                  Ludzie! kim wy jestescie... żżalosne....
                  po pierwsze ten film to nie bajka... sam mogłbym zagrac wszystkie utwory w nim wykonane....
                  po drugie takie historie jak przedstawiono w filmie się zdarzają...
                  po trzecie, tylko muzyk i ten co umie slyszec muzyke moze dobrze zrozumiec ten film.
                  jesli ktos ma sluch muzyczny to na pierwszy rzut oka powie ze to swietny Film!!!
                  Jeśli się nie znacie na muzyce to nie piszcie takich bzdur na tym forum!
                  Jeśli to nie wasz gatunek muzyki/filmu to moze wam sie to niepodobac.... ale po co piszecie ze to bajka lub ze jest beznadziejnyyy...
                  Ogarnijcie siee.
                  • barbasia1 Re: "August Rush" teraz na TVP1 06.11.11, 13:51
                    karol_kreska11 napisał:

                    > Ludzie! kim wy jestescie... żżalosne....
                    > po pierwsze ten film to nie bajka... sam mogłbym zagrac wszystkie utwory w nim
                    > wykonane....
                    > po drugie takie historie jak przedstawiono w filmie się zdarzają...
                    > po trzecie, tylko muzyk i ten co umie slyszec muzyke moze dobrze zrozumiec ten
                    > film.
                    > jesli ktos ma sluch muzyczny to na pierwszy rzut oka powie ze to swietny Film!!
                    > !
                    > Jeśli się nie znacie na muzyce to nie piszcie takich bzdur na tym forum!
                    > Jeśli to nie wasz gatunek muzyki/filmu to moze wam sie to niepodobac.... ale po
                    > co piszecie ze to bajka lub ze jest beznadziejnyyy...
                    > Ogarnijcie siee.

                    Zechciej zauważyć, jak już ochłoniesz z emocji, które, wybacz, ale zaburzają ci zdolność rozumienia tekstu pisanego, że nikt z zabierających głos na temat filmu "August Rush" nie porusza kwestii muzyki , nikt nie kwestionuje jej wartości. / a jest wartościowa? co świadczy o jej wartości?/

                    Posty krytyczne dotyczą przede wszytskim budzącej wątpliwości co do prawdopodobienstwa i chyba jednak kiepskiej fabuły.

                    > po trzecie, tylko muzyk i ten co umie slyszec muzyke moze dobrze zrozumiec ten
                    > film.
                    > jesli ktos ma sluch muzyczny to na pierwszy rzut oka powie ze to swietny Film!!


                    A to akurat byłyby argumenty na niekorzyść tego filmu .
                    O wartości filmu, nawet jeśli jest to film muzyczny, nie może decydować tylko jeden czynnik.

                    Napisz lepiej, na czym polega wartość muzyki w tym filmie, wtedy będziemy mieli jeden poważny argument za tym filmem.
              • pepsic Jennifer Lopez - słowo komentarza 30.12.10, 20:16
                Jak ma coś do zagrania, nie plastikowego i nie przebierają jej w lalkę Barbie, to całkiem nieźle sobie radzi, czego przykładem jest "Miasto śmierci" (szczegółowo opisane przez Greka). Ale już w dziele pt. "Zatańcz ze mną" - popisała się wyjątkowo drewnianą grą aktorską do podziału z Richardem Gierkiem, o koszmarnych sukienkach nie pasujących do jej figury nie wspomnę.
                Film, w którym wciela się w rolę organizatorki przyjęć weselnych kiedyś oglądam. Nie bolało, a i potrzeby estetyczne można było zaspokoić ;)
                • barbasia1 Re: Jennifer Lopez - słowo komentarza 01.01.11, 15:45
                  "Zatańcz ze mną"
                  Nigdy porządnie tego filmu nie obejrzałam jeszcze, ale muszę tę zaległość kiedyś narobić.

                  >Richardem Gierkiem
                  Ha, ha! :))

        • pepsic Dróżnik - b. krótko 30.12.10, 19:54
          Barbasiu, posłuchałam Twojej rady wprawdzie telepatycznie, ale zawsze. To ładny film, godny polecenia, o nienachalnej przyjaźni trzech nie do końca rozbitków życiowych i nie do końca outsiderów, dobrze czujących się w swoim towarzystwie, choć na pierwszy rzut oka całkiem odmiennych. Niestety przez swoje gapiostwo spowodowałam dwie awarie kuchenne i nie mogłam się rozsmakować należycie. Strzelanek nie ma, ale i tak trzeba obejrzeć:)
          • barbasia1 Re: Dróżnik - b. krótko 31.12.10, 12:38
            Dzięki Pepsic! "Dróżnik" wygląda naprawdę zachęcająco! :)

            PeeS Mam nadzieję, zę w kuchni zbyt wielkich szkód sobie nie poczyniłaś! ;) i obiad noworoczny pojawi się jutro na stole! ;)


            • pepsic Re: Dróżnik - minimini spojler 02.01.11, 21:00
              Jeszcze kilka słów, bo film zasługuje na więcej, działa kojąco na duszę i wywołuje życzliwy uśmiech. Trójkę przyjaciół stanowią: karzeł zafascynowany koleją, zmęczony wytykaniem palcami, któremu trudno pogodzić się z odmiennością (bardzo dobrze zagrana rola); przystojny Latynos, właściciel budki gastronomicznej (u nas na ZUS by nie zrobił), opiekujący się chorym ojcem - (Maniu, Barbasiu na pewno wam się spodoba.. . i ma włosy) oraz artystka malarka, właścicielka pięknego domu nad jeziorem nie mogąca się otrząsnąć z tragicznej śmierci syna, na dodatek nadal kocha eks męża, do niej z kolei czuje miętę przez rumianek Latynos. Mówi, że kobiety dojrzałe są seksowne (od razu go polubiłam:).
              Ps. Nic nieodwracalnego;)
              • barbasia1 Re: Dróżnik - minimini spojler 02.01.11, 21:45
                Podoba mi się jeszcze bardziej! Dzięki!

                Link zdjęć z filmu wkejam:
                (tu cała trójka)
                www.filmweb.pl/Droznik#picture-1
                (Fajny ten Latynos! :)

                Zachęcona bardzo właśnie namierzyłam "Dróżnika" ! Jak obejrzę, to może coś dopiszę! :)

                "Samotność jest łatwiejsza do zniesienia, jeśli można się nią podzielić z innymi" - to zdanie z pressbooka reklamujące ten film! :)

                :)
                • pepsic Re: Dróżnik - minimini spojler 03.01.11, 20:23
                  Miałam cichą nadzieję, że przekleisz, bo wczorajsze roztargnienie skutecznie mnie zniechęciło;)
                  • barbasia1 Re: Dróżnik - wersja angielska filmu na youtube! 03.01.11, 21:19
                    Zobacz, co jeszcze przed chwilą znalazłam! "Dróżnika w wersji angielskiej na youtube! :
                    Tu jest cz. 1 (za pasku obok są dalsze części)
                    www.youtube.com/watch?v=IN86j3IKrNQ
                    Mam nadzieję niedługo zacząć oglądać! :)

    • grek.grek tournee, resume, albo coś w tym guście 30.12.10, 11:30
      lampiłem się parę razy w ekran ostatnimi czasy... :]

      jako nader szczęśliwy [hehe] posiadacz tv puls, którą odbieram niechcący od pewnego czasu, dostałem szansę obejrzenia :

      "anioła w krakowie" - obyczajówka z elementami tragikomedii. aniołek z nieba, o gabarytach, bagatela - mr globisza, zamiast do holandii zostaje zesłany do polandii, a ściślej do krakówka, gdzie poznaje róznych ludzi, ze szczególnym uwzględnieniem młodej pani z dzieckiem, u których zamieszka, będzie z nimi jadł, pił,, piknikował i którym to dzieckiem będzie musiał się zaopiekowac, kiedy pani, z gruchy ni z pietruchy, zejdzie we śnie. aniołek jest niekumaty w ludzkim słownictwie, pozbawiony podstawowych instynktów ludzkich [zwłaszcza seksualnego], dobry i przyjazny jak chleb, wódka i musztarda razem wzięte, pomaga ludziom jak może, trochę jest zagubiony, trochę musi się w tym świecie znajdować co i rusz... trochę dla podstarzałych dzieci, trochę dla starych zdziecinniałych ;]

      'świadek koronny' - to z kolei w TVN nadawali; kruca, miał to być film o mafii, skruszony gangus, policyjna wtyka, opowiada, jak to tam się bawił, robił interesy i działał po przykrywką, o porządkach w grupie, o przestępstwach i w ogóle jak to panie w mafii się dzieje. opowiada o tym w hotelowym pokoju kręcącemu reportaż o mafii dziennikarzowi, który wyraźnie zachowuje do niego dystans, mimo że pan gangus daje się nawet lubić, czego powody zostaną w końcówce ujawnione; trzecią osobą na planie jest operatorka kamery towarzysząca dziennikarzowi, a stosunki zawodowe nie są jedynymi, które ich łączą. opowieść gangusa ma formę retrospekcji, przerwy przywracają akcję do pokoju hotelowego i tak w koło macieja.

      nie wiem, co to miało być, "chłopcy z ferajny" po polsku ? :] pastelowe toto, bez ikry, sztuczne, zycie mafii polega tutaj na nasiadówach za stołem w jakiejś budzie prowincjonalnej, obstawianiu na służewcu, czasami na jakichś kłótniach babskich, a jak zobaczyłem "groźnych mafiosów" z twarzami polskich serialowo-telenowelowych misiów-pysiów, to zamiast sprawdzić zamki w drzwiach strzeliłem sobie drinka. więckiewicz w roli tytułowej jest manieryczny, nieszczery, to jego najsłabsza rola od kiedy pamiętam. chyba tvn maczał palce w tym projekcie, więc wcale mnie nie zdziwiło, że dziennikarzem zrobiono pawełka małaszyńskiego, który zdązył się już w serialach ostatecznie pozbawić twarzy i reputacji, a niech o klęsce tego filmu świadczy najlepiej fakt, że małaszyński jest lepszy od więckiewicza :]
      generalnie, po takim filmie, który miał, niby, pokazać "kawałek real life", człek się zastanawia po kiedy grzyba ci mafiosi tak się prują, zeby mieć tę swoją kasę... żeby tyłkiem przyrastać do ławy za stołem, żreć golonkę i patrzeć jak biegają koniki ? zero soi, zero pieprzu, miał być pożywny kotlet, wyszła fabułka od lat 8, na dobry, poruszający film o mafii polskojęzycznej przyjdzie poczekać. a może ta mafia po prostu taka jest ?.. wtedy chyba nie warto się nią zajmować filmowo...

      znów Puls, przedwczoraj :
      "szaleństwa panny ewy", hehe, pamiętacie ? :] stare, ale jare, w swojej konkurencji ciągle rolls royce. ewa wymiata, podbija każde serce, zdobywa każdy portfel, usmiechem, dynamicznym acz subtelnym charakterem, robi blitzkrieg w zyciu każdego, kto ma jakiś problem, a od kiedy starego ebenzera scrooge'a wyciągnie z nory, ogoli i odnowi duchowo, a ten zacznie spełniać jej prośby, to w ogóle meksyk się dzieje : piekna [bo mama uśmiechnięta wiecznie, a synek-malarz dowcipny i powalający wdziękiem] rodzina u której mieszka w pięknym, zielonym domu z ogrodem ma u ebenezera długi i może dom stracić za chwilę ? żaden problem, ewa pokonuje lęk, idzie do jego mieszkania, potrząsa nim za pomocą własnej słonecznej baterii w głowie, a potem jeszcze wciska kicze malarza na pokrycie tych zaległości i zdobywa serce ebenzera jednocześnie; biedna dziewczynka choruje cięzko ? ebenezer załatwia jej sanatorium, aby ewie sprawić przyjemność; jej przyjaciel malarz się kocha w sąsiadce, a ona w nim, ale nie umieją się spiknąc, bo malarz ma kompleks ubogiego artysty ? żaden kłopot, ewa już kręci intrygę, w którą wciąga zamożnyego ojca dziewczyny, który oczywiście bije się piętami po tyłku z radości, że jego kwiatuszek buja się z wzajemnością w facecie, co nie ma grosza przy d,pie...; uczeń malarza młodszy malarz, o fizjonomii i zachowaniach pociesznego fajtłapy, nie ma się w co ubrać ? spoko, ewa odda mu ubranie przyjaciela-malarza, który będzie niepocieszony, ale tylko przez chwilę, do momentu kiedy się kapnie, ze razem z ubraniem ewa wcisnęła tamtemu 30 złotych - wtedy będzie załamany... wszystko tu jest na żarty, wszyscy są dobrzy, tylko niektórym ewa musi dac kopa w zadek, zeby się zaczęli z tym dobrem udostępniać. problemów nie do ruszenia - nie ma, bo ewa wszystko umie ruszyć. powala urokiem, dewastuje humorem, przerabia na rzeszoto wdziękiem. kto się nawinie dostaje po łbie jej wesołością i rezolutnością, a od jej ciepła jest taka impreza, ze ani na moment nie zapada noc ;] zaś jej potyczki słowne z malarzem Jerzym, to po prostu poezja ;] ewa ma tylko jeden własny kłopocik... czeka na ojca, który jest naukowcem i zasuwa w Azji, i ma wrócić do polandii... no i prosto- wraca na samym końcu.
      dorota latos, czyli ewa tytułowa, chyba nic więcej w kinie polskim nie zrobiła, ale ta rola wystarczy. emilian kamiński lepiej chyba w życiu już nie zagrał, a do tego w takim towarzystwie [niemczyk, kozień, seniuk, baer, milewska, wszyscy rumiani, chodzą, oddychają... jak żywi normalnie]. wciągające aranżacje przestrzenne [coś bredzę...], dom zawidzkich taki, że tylko otoczyć murem i proklamować własne państwo w państwie, warszawka czy tam krajkówek taki, że tylko buzi dać - żadnych bilbordów, wystaw sklepowych, normalne budynki i ulice, żadnego śmietniska. 84 rocznik, więc nawet nie mieli tego śmietniska dzisiejszego do sprzątania pod filmowe zdjęcia. aż przyjemnie popatrzeć.

      "jasne, błękitne okna" - powtórka, już się kiedyś znęcaliśmy nad tym filmem. beata kawka piękna jest, podobna z oka do emanuelle seigner. inne wrażenia... myslę po polsku, więc będę mówił po polsku : piiii...piii. piii. dzięki :]

      tv puls, święta stacja... ale erotycznych softów, od programów z cyklu "ukrytą kamerą", w których biust i pośladek ściele się gęsto, też nie stroni, więc może "ewa" czy "anioł" wkrótce będą miały jakąś mniej ciepłą konkurencję :]

      • barbasia1 Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 30.12.10, 14:19
        > "anioła w krakowie"
        Swego czasu film pamiętam, wywołał, prawie ogólnnonarodowy entuzjazm! I mnie się też nawet przypadl do gustu (ale wtedy gust nieco inny miałam ;), ciekawe, czy teraz też by mi się tak podobał, jak wtedy.

        Podobny, anielski motyw jest w filmie "Niebo nad Berlinem" Wendersa, który strasznie chciałabym zobaczyć. Pewnie będę musiała się w końcu udać do wypożyczalni, bo na publiczną nie ma co liczyć. Ktoś widział ten film? Greku, Ty widziałeś "Niebo ..."?

        >'świadek koronny' -
        Jeszcze nie ogladałam, choć okazji kilka było (ale chyba się skuszę, tak sobie pomyślałam po przeczytaniu Twego efektownie nie-zachęcającego komentarza !?)

        > "szaleństwa panny ewy", hehe, pamiętacie ? :]

        Pamiętaaamy! Oglądaliśmy będąc małą dziewczyną! Śliczna, uroczy film, książka Kornela Makuszynskiego też ! :)
        Miło, że przypomniałeś ten jakby nie było dziewczyński film!

        "Jasne, błękitne okna" - powtórka
        Tak, reżyser Linda pokazał, że kompletnie nie czuje, nie rozumie kobiet, a i jeszcze to, że do reżyserowania też nie ma serca.
        • grek.grek Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 30.12.10, 15:24
          nie widziałem, ale był kiedyś w programie tvp kultura, więc moze ktoś inny miał ten przywilej widzieć... [btw, skoro był w kulturze, to mogliby i w otwartych kanałach pokazać wreszcie, nie ?]

          hehe, nie no, "świadka" można obejrzeć, ja po prostu napisałem, że brakło w tym
          filmie nerwu. zdaje się, z tego co mi mignęło na papierze, że szykuje się powtórka niebawem, więc... decyzja należy do Ciebie :]

          linda dostal scenariusz na podstawie doswiadczeń samej kawki, tyle że jakoś nie nadał temu wszystkiemu temperatury, zrobił 'świadka koronnego' tyle, że w innej szufladce filmowej. taka czerstwa buła mu wyszła zamiast świeżego pączka ;]

          • barbasia1 Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 31.12.10, 17:24
            Emisja w publicznej jest bardzo prawdopodobna, z tym , że pewnie zaplanowana ona zostanie tradycyjnie na sam środek nocy. To nie dla mnie ...

            Jasne, żartuję! Bywały znacznie gorsze filmy. Jak się nadarzy powórka o dobrej porze to na pewno się skuszę.

            Wiesz, sama historia ma wielki potencjał, porusza ważne, niebłahe tematy (całkiem ich nawet sporo, może nawet za dużo jak na jeden film), ale mam nieodparte wrażenie, że bardzo nieumiejetnie została ona przetworzona na scenarusz filmowy.

            Nad scenariuszem, jak własnie wyczytałam, pracowała ta sama pani, ktora napisała powieść w oparciu o wspomnienia Beaty Kawki. Ta powieść była jej debiutem, podobnie zresztą jak scenarusz. I ten brak wprawy pani scenarzystki czuć było filmie, np. w nieco chaotycznej fabule, w niedopracowanych, w wielu momentach szeleszczących papierem dialogach, płaskich postaciach filmowych bohaterów (np. mąż, ktorego grał Linda), w schematyzmach
            (to mi się jeszcze przypomniało, sporo jak na taki kiepski film! :)



            Jak przeczytalam dziś owe doświadczenie, wspomnienie spisywała jakś inna pani (debiutująca jak autorka powieści i jako autorka scenariusza.


            • grek.grek Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 01.01.11, 11:55
              "historia ma wielki potencjał" - zgadzam się w pełni; zdaje się, że kawka ma czego żałować - sprzedała tyle intymności, a oceny dzieła, które z tego powstało - takie kiepskie :]

              • barbasia1 Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 01.01.11, 15:41
                Chyba, że powieść jest bardziej udana? To, myśle, mogłoby jakoś zrekompensowac żal po nieudanym filmie. Może nam ktoś kiedyś napisze tu kilka słów na ten temat.
      • pepsic Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 30.12.10, 20:38
        "Anioł w Krakowie" - z tego, co pamiętam, całkiem do rzeczy. Tylko nie wiem, do której kategorii oglądacza mnie przypisać:)
        "Świadek koronny" - wylano morze krytyki, nasz kolega dołączył też, a mi się podobało, również Robert Więckiewicz, ale mam słabość, więc mogę być mało obiektywna. Jeśli już, zawiódł Małaszyński. I jeszcze Foremniak w peruce z ciemnych włosów mi się podobała.
        • maniaczytania Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 30.12.10, 22:49
          Co do "Swiadka koronnego" to duzo lepszy moim zdaniem byl serial telewizyjny "Odwroceni" - bo prawie to samo, ale przynajmniej bez P. Malaszynskiego na szczescie ;)
        • grek.grek Re: tournee, resume, albo coś w tym guście 31.12.10, 11:20
          hehe, jak zawodził klasyk "lepiej być starą d,pą niż młodym piernikiem" ;]

          a serio, ja też mam ten 'problem', bo "anioł" to całkiem znośny film, ofk w swoim przedziale gatunkowym. i, co dla mnie ma znaczenie : daleko od najgorszych strzyg polskiego kina : martyrologii, patosu narodowego, bohaterszczyzny, kolejnych fars rozliczeniowych i ekranizacji lektur szkolnych.
    • grek.grek "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 11:16
      leciał ten film w tvp, w porze dla nietoperzy, jakieś 2 tyg temu [takie mam tempo przerobowe... ;)]

      zaczyna się nieźle - Xavier, to francuski eks-policjant, po przejściach [sprawa kryminalna w czasie służby w paryżu, przy okazji której zastrzelił człowieka i był za to sądzony], a obecnie prywatny detektyw mieszkający w londynie, za pośrednictwem przyjaciela [policjanta, dzieki którego zeznaniom uniknął odsiadki za tamto, ale został wyrzucony z pracy] dostaje od bogatej rodziny zlecenie odszukania ich syna, leona, który się gdzieś zapodział; leon jest fotografem, zdarzało mu się przygrzać tu i tam, więc podejrzenie pierwsze jest takie, ze może chodzić o prochy jakieś.

      zaczyna więc grzebać w jego rzeczach, lokalizuje jego dziewczynę [o mało przy tej okazji nie zostaje zastrzelony przez nią, ratuje go chłopiec o arabskiej urodzie, który nie rozpoznaje w nim..."austriaka"], a co najlepsze - znajduje w jego mieszkaniu film z dziecięcą pornografią, i to nakręcony live, a na tym filmie jest chłopiec mieszkający z dziewczyną leona. sprawa zaczyna go wciągać, bo najwyraźniej chodzi tu o jakąs grubszą aferę pedofilską; odzywa się temperament policyjnego psa, od dłuższego czasu przytępiony nieco łażeniem za niewiernymi żonami i męzami swoich klientów. dziękii swojej przyjaciółce, luksusowej dziwce, której puszcza ten znaleziony film i opowiada o sprawie, mającej znajomości w branży umawia się na spotkanie z mafiosami, którzy za odpowiednią opłatą dostarczają klientowi żywy towar do zabawy, albo i nawet sami załatwiają hotel, pokój, i ew zacieranie śladów, "jeśli coś się nieprzewidzianego zdarzy" - chce wniknąć w ten światek i idąc trochę po omacku, bo ma tylko szczątkowe informacje [kim jest "austriak" ?"], dotrzeć do leona i do szefa szajki]. Xavier czeka na ich telefon, oni dzwonią, podają mu kolejne numery telefonów, sami mówią szyfrem i jemu też każą się nim posługiwać ["szczeniaki", "hodowla", "jestem znajomym pana takiego/owakiego", sami rozumiecie]. wreszcie dochodzi do spotkania w restauracji z kimś od nich. kasa, krótka rozmowa, małe badanko, czy aby nie wtyka, a potem opaska na oczy i zawożą go do hotelu, gdzie już czeka w pokoju wybrany chłopiec, zestresowany w trzy de, pokój jest dźwiękoszczelny, w lodówce, szafie, łazience - akcesoria pierwszej potrzeby. no i policjant decyduje się porwac chłopca. wzywa ochroniarza, że niby brakuje papieru toaletowego, a kiedy ten wchodzi nokautuje go, potem strzela mu po kolanach i każe wyspowiadać się z nazwiska szefa całego interesu,. dostaje to nazwisko, robi kuku drugiemu ochroniarzowi i spie,prza z dzieciakiem. od tego momentu jest pewne, że Xavier ma przerąbane, ale jako że z niego klasowy policjant, to i tamci mają problem...

      ...i tu - jak się słusznie domyślacie - kończy się dobry, ciekawie, a zarazem bez pośpiechu budowany film z fajną euromanierą sensacyjno-kryminalną, trochę przypominający w zajawce "8 mm}, jak się zdązyliście zorientować; własnie wtedy kiedy począł zachęcajaco gęstnieć i się podobać. zaczyna się kuśtykanie szosą schematów z odbijaniem kserokopii i szablonów kina akcji, jazda koleinami wyżłobionymi do samego jądra ziemi, tak że po chwili już nawet wehikułu nie widać, tylko ze środka słychać grzechotanie. łamie się toto na dwie części i z tej drugiej pociecha jest już niewielka. wiadomo, jak się takie filmy kończą... przypomina "8 mm" w zajawce i w tym własnie połamaniu, tam też dobrze się dzieje do momentu, kiedy bohater nie zaczyna machać parabelką i z mafiosami się strzelać i ganiać po podwórku. tutaj jest o tyle gorzej, że xavier nawet nie zdązył wniknąc w brzydotę świata za kurtyną, co dane było tomowi wellesowi. był na to czas, były możliwości, jesli nawet w końcu pukawki musiały dojśc do głosu, to stało się to zbyt wcześnie, zbyt bezceremonialnie. nie dane było bohaterowi poszwędać się, dostać moralniaka od tych wszystkich widoczków i historyjek - nic. a taka była szansa... w "8 mm" welles przeżywa pewien rodzaj zainteresowania brudem, w jakim się obraca, musi się z tym rozmówić w sobie. o ile tam nie wychodzi to nader przekonująco i scenarzysta pakuje bohatera w maliny, z których nie umie go następnie zgrabnie wyprowadzić, to tutaj nie ma nawet szczypty finezji i nie zostaje podjęta żadna tego typu próba. i dlatego, imo, jest to film słabszy.

      daniel auteuil gra główną rolę, wiecie jak z nim jest : wchodzi, nic nie robi, ot sobie się plącze po ekranie, a wychodzi z tego świetna rola. szkoda, ze tym razem rzecz się rozsypała w najlepszym momencie, a auteuil nie dostał okazji do zagrania jakiegokolwiek niepokoju moralnego, a kazano mu sie wydurniać i fikołki z plastikowym pistoletem robić.
      • barbasia1 Re: "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 12:55
        A syn Leon, zawodowy fotograf się odnalazł? I gdzie był? :)
        • grek.grek Re: "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 14:38
          leon nie żył, najpewniej od rozpoczęcia poszukiwań przez xaviera, został odstrzelony
          przez tę mafię. na pytanie : dlaczego ? są dwie wersje : jedna, bo złapali się za
          dziecko jego dziewczyny, druga : bo się za bardzo wcinał w interesy kolegów. być
          może jedno z drugim się harmonijnie łączy.

          a "austriakiem", czyli szefem całego zamieszania był... ten bliski przyjaciel Xaviera, policjant.
          • barbasia1 Re: "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 15:56
            Dzięki! Ponurawa rzecz!

          • grek.grek Re: "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 16:04
            korekto : złapali się za to dziecko, i leon je uratował, to dlatego mieszka ono z matką, na uboczu, a kiedy tam przyjeżdza xavier dziewczyna bierze go z miejsca na muszkę strzelby i każe dziecku go identyfikować. [co ciekawe, leon himself nie pojawia się w ogóle w filmie, widac tylko dwa razy jakieś zdjęcia jego].

            btw, przyjaciółka xaviera, ta lusk-prostytutka zostaje zabita przez mafiosów, zaraz po tym, jak xavier porywa chłopca - w końcu to ona go poleciła odpowiednim osobom...[potem xavier wywozi chłopca do tej dziewczyny leona, z którą zresztą nawiązuje coś w rodzaju romansu i do której na chwilę powróci, ofk zaraz po tym, jak się rozprawi z całą szajką i uratuje dzieci trzymane na prowincji meksykańskiej w czymś w rodzaju "sierocińca", gdzie je zwożono, by następnie ewidencjonować i wysyłać do europy celem robienia na nich kasy w wiadomy sposób; zaraz po wykonaniu tej misji xaviera i dziewczynę leona odwiedzi ten jego przyjaciel, co jest całym szefem zamieszania, razem z kolegą, ale xavier i chłopiec od leona obronią się i zastrzelą ich obu - nie mówiłem, ze schemat ? :)]
            • barbasia1 Re: "zaginiony syn", takie 3 po 3, a film na 50 % 31.12.10, 16:14
              Mówiłeś! Rzeczywiście schmat! :)
    • grek.grek noworocznie 31.12.10, 11:30
      nadejszła... ;]

      żaden to moment kodaka, czas na dobre życzenia jest 7/24/365, ale skoro się utarło, ze to jakaś cezura, to... niech Wam gwiazdka pomyślności w Nowymroku... i tak dalej :]

      maestro, muzyka :
      www.youtube.com/watch?v=d7eOGf0mnYg
      • ewa9717 Re: noworocznie 31.12.10, 12:26
        - Ici, ici! - odparła królewna pa francusski ;)
      • barbasia1 Re: noworocznie 31.12.10, 12:28
        :)
        I ja życzę Tobie Greku i Koleżankom, Wszystkim Czytającym Ojejeku dużo, dużo dobrego w Nowym Roku! :)

        U mnie taka muzyka: (miała być coś innego, ale znaleźć nie mogę)

        www.youtube.com/watch?v=xlO3qmrVC-k&feature=related
        • grek.grek Re: noworocznie 31.12.10, 14:39
          dzięki Wam za te dobre życzenia :]
          • barbasia1 Re: noworocznie 01.01.11, 15:20
            Wklejamy jeszcze linkę do hiciora noworocznego -

            www.youtube.com/watch?v=dcLMH8pwusw&feature=related
            The Futureheads -świetny utwór, świetnie grają! Dzięki! :)
      • maniaczytania Re: noworocznie 31.12.10, 16:06
        I ja dziekuje za zyczenia i sie do nich przylaczam!

        Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! Przede wszystkim tego, zebysmy mieli tu o czym pisac :)

        A jutro zakladam ojejki edycja 2011 ( a moze juz po polnocy, kto wie?)- oby byla jeszcze ciekawsza niz tegoroczna :)
        • barbasia1 Re: noworocznie 31.12.10, 16:44
          maniaczytania napisała:

          > A jutro zakladam ojejki edycja 2011 ( a moze juz po polnocy, kto wie?)- oby byl
          > a jeszcze ciekawsza niz tegoroczna :)

          Dziękujemy! Czekamy! :))

    • grek.grek sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 31.12.10, 15:44
      70 % wiary sylwestra będzie miało udomowionego, a tiwi wychodzi im naprzeciw - beata i bajm, doda, dowbór, kurzajewski i cała reszta 'celebrities' z wąchocka [pozdrawiam mieszkańców] plus powtórki z powtórkowych powtórek.

      tylko tvn się nie ugiął, z powodu czynienia oszczędności zapewne, przed dyktatem stacyjnych ambicji, co by mieć własny szoł balowy z własną beatą i własnym kurajewskim, ale co z tego skoro szkłem d,pę uciera dając "vinci' po raz milion któryś tam i jakieś anonimowisko pod tytulcem 'lawina' ? lipa jak jasna cholera, widać doszli do wniosku, że najlepiej rzucić taniochę, bo i tak publika bedzie podrzucać tyłkiem podczas szołtajmów konkurencji..

      jedynka o 0'35 wrzuca 'blues brothers' - jesli będziecie in da house, a nie macie na koncie tego filmu : zachęcam :]
      nad ranem 'fados' saury, widowisko dźwiękowo-sceniczno-taneczne poświęcone tej odmianie muzyki. zanosi się nieźle, ale godzilla 4 minut 10 ? to już z normalnością nic wspólnego nie ma, nawet w sylwestra.

      polsat się wczoraj wykazał, tudziez odfajkował, dając powtórkę 'romea i julii' z leo [ciągle dobrze się ogląda - te kolory, ta scenografia, aranżacje przestrzenne, ten temperament aktorski i narracyjny], więc dzisiaj będzie permanentnie straszył dodą i dowbórem aż do rana.

      dwójka ma zamiar molestować swoimi 'beatami z bajmem' i pogodynkami w rolach kopii księznej diany bez ograniczeń czasowych. bóg wam zapłać ;]

      ale najbardziej współczuję widzom tvp kultura... można by sobie zęby ostrzyć na jakieś rarytasy w noc sylwestrową in da house... a tutaj dostajecie trylogię "samych swoich' - po kolei, od 0'35 do 5'30. dobrze, że nie mam tvp kultura... ;] wyrazy szczerego współczucia.
      • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 31.12.10, 16:36
        He, he!

        Oferta filmowa gorzej niż nędzna, a TVN w tej nędzy przoduje !!! A tyle pięknych filmów można by pokazać, powtórzyć!

        Greku, a co bracia Czesi pokazują w wieczór sylwestrowy, masz jakiś podgląd (u mnie śnieży)?
        • grek.grek Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 01.01.11, 11:59
          czesi, zdaje się, mają swoje szoły noworoczne, widziałem taki przed paru laty i był na pewno lepszy od polskich :] - działo się to w jakimś klubie, na scenie rózne zmaszyste inscenizacje z muzyką i piosenkami, widownia, luz, kultura. żadnych kurzajewskich, maryli, dody i innych dowbórów :]
          • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 01.01.11, 15:31
            No tak, Czesi potrafią! :)
      • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 31.12.10, 17:33
        Ożeż, szopki noworocznej nie ma w tym roku!!!? (od razu widać, że zmiana władz nastąpiła? :)


      • ewa9717 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 31.12.10, 18:02

        > ale najbardziej współczuję widzom tvp kultura... można by sobie zęby ostrzyć na
        > jakieś rarytasy w noc sylwestrową in da house... a tutaj dostajecie trylogię "
        > samych swoich' - po kolei, od 0'35 do 5'30. dobrze, że nie mam tvp kultura... ;
        > ] wyrazy szczerego współczucia.
        Kargulopawlaków, Greku, można sobie odpuscić, ale na tejże TVP Kultura o 23.05 grają Marek i Wacek, a o 0.10 śpiewa Eartha Kitt. Nawet dla takich półgodzinek warto mieć tę stację ;)
        • grek.grek Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 01.01.11, 12:00
          zgoda.

          ...ale filmowo, to jednak ekstremalny obciach z tymi kargulami :]]
        • pepsic Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 02.01.11, 19:55
          Warto również dla "Parasolek z Cherbourga", z którymi miałam okazję się dziś zapoznać. Ten urzekający musical o miłości, nie do końca cukierkowy, mimo że w pastelowych barwach chyba nadal pozostaje aktualny i jeszcze cudna muzyka Michela Legranda.
          Z noworoczną dedykacją:
          forum.gazeta.pl/forum/s,14,119383835,120412491.html?rep=1
          • pepsic Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 02.01.11, 20:03
            To może raz jeszcze :
            www.youtube.com/watch?v=Zs1NmsA-n-Y
            • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 02.01.11, 21:15
              pepsic napisała:

              > To może raz jeszcze :

              Piękne!
              Aż mi się płakać chce z ...
              Serio!
              :))
              • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 02.01.11, 21:47
                Zawsze chce mi się płakać jak słyszę te piosenkę z Parasolek! ;)
                • pepsic Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 03.01.11, 20:16
                  Jak nie płakać, kiedy uczucie przegrywa z prozą życia?
                  • barbasia1 Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 03.01.11, 21:20
                    No właśnie.
        • pepsic Re: sylwesternocka, tylko dla desperatów ;] 02.01.11, 19:55
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka