grek.grek
21.12.10, 14:10
ostatnimi czasy Lisowi się zayebiście skurczył i sflaczał. repertuar gości. i pomysł na całość swojej audycji. stały zestaw powstał : wałęsa, jola, joli stary, tusk, komorowski, balcerek, jak dyskusja polityczna, to kurski, niesiołowski, jak - tak jak wczoraj, to niezawodny terlikowski i milczek bartoś. stałe punkty programu, zawsze te same. dobrze, ze buzek siedzi w brukseli... zamiast buzka straszył lis widza wdowami smoleńskimi i samym smoleńskiem, któremu, w nabożnej tonacji, poświęcił pół sezonu.
co łączy tych ludzi ? przewidywalność, jednowymiarowość i miałkość generalnie.
Lis zarządza temat o tym, jak kościołowi umyć zęby, zeby mu nie śmierdziało z gęby. bo jakiś kościelny ojczulek napisał dramatyczny list, jak kiepawo jest, bo kościół mówi głosem radia maryja i jest ksenofobiczny. ojczulek jak widać z tej swojej celi gazety podgląda, ale wrzucają mu chyba pojedyncze wierszówki. nie wie o pedofilii, o tym jak dalece ludzie nie utożsamiają się z tą instytucją mentalnie, jak dalece dyfuzja kulturowa zmieniła europę i zmienia polskę. radio maryja jest problemem numer 1... nice. wychodzi z tego 30 minut rozmowy, w trakcie których nie pada ani jedno wazne zdanie, ani jedna istotna idea. zostaje w pamięci, ze ksiądz sowa jest luzak, jakiś kapucyn w habicie jest sympatyczny, a terlikowski znów treść i formę swoich wypowiedzi brał z mózgu z którego cała krew odpłynęła do twarzy i oczodołów. w sumie, nasiadówka i pier... a potem do kasy.
potem jest balcerek, który peroruje o swoich ekonomicznych wizjach i widać, jak ledwie ukrywa, że robi to, bo rząd nie bardzo ma ochotę korzystać z jego wszechwiedzy.
alternatywna wizja programu lisa : 1] dyskusja o dobrowolnym 2,5 % odpisie podatkowym na kościół, który kończy z absurdalnym finassowaniem tej firmy usługowej z budżetu, a te 5 miliardów zaoszczędzonych przeznacza na lekarstwa, jedzenie w szkołach, stypendia, operacje i protezy dla potrzebujących dzieci i młodzieży - kto za, kto przeciw, argumenty na stół, 2] rozmowa z grzegorzem kołodką, który polskę wyprowadzał z malin, w które wpuścił ją guru balcerek za pomocą decyzji i działań władzy dla której był ministrem, doradcą albo/i guru.
ale Lis skostniał, sflaczał, nie zależy mu na prowokacji, na podejmowaniu tematów istotnych, Lis nie czując konkurencji stał się uwalonym na piecu spasionym kociskiem pomrukującym leniwie. jego program, to salonik dla tzw elit, gdzie nie istnieje nic poza tym, co na 1 strononach paru gazetek. ludzie ciekawych nie ma, są po prostu aŁtorytety i ulubieńcy albo stałe elementy infrastuktury przeciwnika politycznego, jak kurski czy terlikowski, czy ktoś tam inny, którzy są tak zacietrzewieni , że aż Lisowi się kojarzą z wyrazistością dającą oglądalność. nie istnieje bogactwo tematów i ludzi. istnieje format. za tydzień będzie ostatni program w roku, pewnie jakies podsumowanie, pewnie znowu ci sami...
nie sądziłem, ze to się tak prędko zdarzy, ale... Lis przestał być interesujący, świeży, stał się powtarzalny, płytki i w sumie został jego program zyskując miano opiniotwórczego, renomę salonu, w którym pokazanie się jest nobilitacją, gdzie się przychodzi obwieszczać i informować patetycznie oraz wygłaszać orędzia. stracił za to pazur[ek], ikrę, temperament, ciekawość świata.