Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac - 5 (vol. 31)

    • grek.grek FOrbrydelsen odc 20 [ost] [1] 20.05.13, 11:05
      no to już wszystko wiadomo :] zaskoczenie, ale nietypowe.

      Link, boć i ordung must sein :
      www.putlocker.com/file/c5bbd8a217edcc83
      Zatem, stanęło na tym, jak niezmordowana Sara Lund - poszukiwana przez prokuraturę i własnych kolegów z wydziału, po tym jak wydało się, że jej narzeczony psycholog załatwił jej na sfałszowanych papierach wyjście z aresztu, gdzie oczekiwała na zarzuty w związku ze śmiercią w akcji jej partnera - dociera do informacji, że Meyer tuż przed śmiercią wydukał do żony jakieś niezrozumiałe słowa i cyfrę, które mogą identyfikować jego zabójcę, a zarazem możliwe, iż zabójcę Nanny Larsen, a także Mette Hauge sprzed 15 lat. W pełnej dramatyzmu scenie w nowym domu Larsenów, Sara zdumiona odcyfrowuje zagadkę Meyera : słowo i cyfra są na bluzie noszonej przez przyjaciela domu Larsenów, Vagna. Udaje się jej nie zdradzić ze swoją wiedzą i wyjść na zewnątrz. Czy to Vagn zabił ? Troels Hartmann wciąz jest w kropce - czy jego przyjaciółka Rie była w mieszkaniu #210, jeszcze po tym, jak odkryto iż przetrzymywana tam była Nanna Larsen ? Ktoś przełozył wizytę fachowców, którzy mieli remontować toaletę, czy to także ona ? A co z kasetę z monitoringu, która zgineła w pierwszych dniach śledztwa, a potem dostała ją od tajemniczego nadawcy Sara Lund ? Czy to też sprawka Rie ? Hartmann odwołuje ją, do czasu wyjaśnienia sprawy poleca siedzieć w domu. Jego konkurent wyborczy, burmistrz Brehmer, dostaje nagłego ataku serca podczas debaty telewizyjnej. Dziennikarz Salin sugeruje Hartmannowi, że to mógł nie być przypadek... Czy to też robota Rie, zafiksowanej na pomaganiu Hartmannowi, a może... po prostu obsesyjnie dążącej do zwycięstwa wyborczego jej partnera ? Zakrwawiony paszport Nanny Larsen, który syn Larsenów, znalazł ukryty w ich nowym domu - znika.

      Sara Lund, po tym jak Vagn opuszcza nowy dom Larsenów, gdzie wykonywał jakieś prace remontowe, włamuje się tam w poszukiwaniu kolejnych tropów, a może i dowodów.

      Włam to mało. KOmisarzyca kilofem rozwala ściany, demoluje całe pomieszczenie na dole, tam gdzie operował Vagn :] bezlitosna kobieta. POd dom podjeżdza policjant, zdaje się, że ona go wezwała. Prosi, zeby pomógl jej zdzierać podłogę. POlicja, a zwłaszcza prokuraturorscy siepacze, szukają jej wszystkimi możliwymi patrolami, wszyscy mają numer jej auta, pod lupą jest jej narzeczony, gdyby ewentualnie chciała się z nim skontaktować. Szef wydziału, Brix jest maglowany w związku z telefonem, jaki Sara Lund do niego wykonała [prosiła o zajrzenie do znalezionych klamotów Mette Hauge], brodziaty z prokuratury wkurzony jest nie na żarty, że Brix jej pomógł, dzięki czemu może ona ciągle wodzić ich wszystkich za nos. Grozi Brixowi daleko posuniętymi konsekwencjami, i nakazuje kategorycznie złapać Sarę LUnd.

      I własnie kiedy brodacz grozi Brixowi dzwoni Sara, Brix zachowuje dyskrecję, kiedy brodacz kończy mu ględzić - zaczyna z nią rozmawiać. Sara mówi mu, że znalazła miejsce, w którym Nanna Larsen była przetrzymywana po tym, jak opuściła mieszkanie 210; i żeby aresztował Vagna, a także przysłał jej na miejsce techników policyjnych od szukania śladów. "jesteśmy blisko, dawaj tych techników, bez nich nie będzie dowodów".

      Wkrótce zjawia się Brix pod nowym domem Larsenów... nie sam - z brodatym z prokuraturorem i jego pomagierem. Chcą aresztować Sarę. Ona klaruje, że Vagn jest winien, śledził Nannę, klucze do auta sztabu Hartmanna wziął w szkolnej suterenie, jechał za nią do mieszkania210, to on strzelał do Meyera. Brodacz jej przerywa.Sara mówi, żeby Brix powiedział mu o zaginionej fotce z albumu Mette Hauge i żeby technicy zaczęli działać. Siepacze prokuratorscy pakują ją do auta, w dośc obcesowy sposób pacyfikując jej opór.

      Trwa urodzinowe przyjęcie syna Larsenów. Pernille nie może przestać myśleć o sprawie paszportu Nanny. NIby wyszło na to, że ich syn sobie ją zmyślił, ale Pernille nie jest taka pewna. Nienachalnie suszy głowę Theisowi, że może jednak dzieciak coś widział, i byc może Vagn schował, a potem zabrał ten paszport, po tym jak się dowiedział, że mały go odkrył.

      Vagn pojawia się na przyjęciu spóźniony, wchodzi dołem, wejściem garażowym, ale za to z prezentem - budą dla psa. Theis dziwi się, bo przecież psa nie mają, ale zdaje sie, że Vagn im planuje przyszłośc, bo już skontaktował się z kimś, kto przywozi psy z... Polski [o yes]. I że ma psa dla nich. Proponuje Theoisowi, żeby pojechali po niego po kolacji. Theis się zgadza. Ma to być prezent dla syna Larsenów. Theis wraca na górę, a Vagn zostaje sam w garażu, adresuje jakąs kopertę...

      Pernile Larsen [poprzedni odcinek] podejrzewając coraz bardziej Vagna, zadzwoniła do firmy, dla której ich firma, a ściślej Vagn, miała wykonać pewną usługę w ten wieczór, kiedy zagineła Nanna. Vagn powiedział im, że musiał anulować to zlecenie, bo firma chciała rozliczać się na czarno. Pernille postanowiła to sprawdzić.

      I pech chce, że kiedy ta firma oddzwania z informacją - i nagrywa ją na sekretarce - w garażu Larsenów [ z tego telefonu Pernille dzwoniła] jest... Vagn. Wedle firmy : człowiek Larsenów, czyli Vagn, anulował zlecenie, owszem, ale... bez podania jakichkolwiek powodów. A zatem - co robił Vagn TAMTEGO wieczora ? GDZIE był ? czy naprawdę spędził go u swojego wuja w domu opieki ? Wedle personelu nie wychodził całą noc, ale Sara Lund już odkryła wcześniej, że mógł wyjśc niezauważony schodami pożarowymi.

      Vagn zabiera taśmę z tym nagraniem z sekretarki.

      Rie wraca do pracy. MOrten Weber stale ma ją na oku. Hartmann wraca z mieszkania 210, w którym [pop. odcinek] rozmawiał z majstrem klozetowym, który powiedział mu, że w sobotni poranek TAMTEGO weekendu, kiedy przyszedł do roboty, nie otworzono mu, a w 210 ktoś był. Majster nie wiedział, że wcześniej ktoś z kancelarii Hartmanna anulował tę pracę, dowiedział się o tym w firmie, już w poniedziałek. A zatem, KTOŚ był tam ZANIM policja odkryła demolkę w tym pokoju wraz ze śladami krwi Nanny Larsen. KTO ? Rie ? KTOŚ wiedział, że mieszkanie wygląda tragicznie, jest tam krew, ślady walki - i nie z tym nie zrobił. Przy okazji Morten Weber przekazuje Hartmannowi informację, że leżący w szpitalu Brehmer chce się z nim spotkać.

      W swoim pokoju w magistracie Hartmann mierząc Rie ostrym wzrokiem, w towarzystwie Mortena, mówi jej, żeby się przyznała do tego, co robiła w 210 i poniosła wszystkie tego konsekwencje, na początek - niech się z tym zgłosi na policję. Rie oponuje, ale Troels ma swoją wersję : Rie szukała go TAMTEGO piątkowego wieczora, nie znalazła, więc poszła do 210 i odkryła co tam jest - postanowiła to ukryć. Złapała za mopa, umyła schody i drzwi [chyba o tym zapomniałem, ten majster od wc powiedział, że wtedy kiedy przyszedł : stały obok 210 kubły i mopy, sprzęt czyszczący, on sądził że w środku są sprzątaczki], potem odwołała majstra, a następnie przeniosła/umówiła wszystkie spotkania wyborcze do innych lokali.
      Majster był zdaje się o 8 rano, Rie na te konferencje i spotkania wyborcze jakie miała/mieli umówione w TAMTEN weekend pojechała dopiero po godz. 9, miała więc potencjalnie czas na zrobienie tej całej akcji. Rie ma łzy w oczach, próbuje zaprzeczać, ale Hartmann na zimno mówi jej, że powiadomi o wszystkim policje i że ją zwalnia z pracy. "Nigdy więcej nie chcę cię już widzieć", kończy Troels. Ona na to, że "jakbym zobaczyła ten pokój, i uwierzyła, że to twoja sprawka, to czy mogłabym być z tobą w związku ?", na co Hartmann "wątpię, czy byliśmy kiedykolwiek w jakimś "związku"... nie chcę cię więcej widzieć, nic dla mnie nie znaczysz" - ostro gośc szarżuje, a ona z płaczem wychodzi.

      Hartmann jest wściekły, ochrzania Mortena, kiedy ten próbuje tylo sugerowac, ze Troels nie powinien odwiedzać Brehmera w szpitalu. Hartmann chce tego jednak, a ledwie tylko zarysowaną wątpliwość Mortena znosi krzykiem. zaraz przeprasza, a Morten przyjmuje to ze zrozumieniem. Troels poleca mu powiadomic policję w sprawie Rie.


      • grek.grek FOrbrydelsen odc 20 [ost] [2] 20.05.13, 12:24
        pod nowym domem Larsenów Brix zdobywa się na samodzielność. Kiedy oprawcy prokuratorscy zabierają do aresztu Sarę, Brix staje okoniem wobec brodacza. "to jest moje śledztwo", rzuca i poleca temu policjantowi, którzy był w tym garażu z Sarą, wezwać techników do szukania śladów krwi.

        Przyjęcie urodzinowe u Larsenów rozkręca się, ale Pernille cały wieczór obserwuje Vagna, który zachowuje się jakby nigdy nic. Theis wznosi toast, w którym powiada zebranym, że są ich dobrymi przyjaciółmi i że teraz, kiedy "[wraz z wkrótce przeprowadzką do nowego domu] zaczynają nowe życie" ,chciałby by on w tym ich nowym życiu byli razem z nimi. Nie wyklucza nikogo, a zatem otwarcie wyraża zaufanie dla Vagna.

        Dzwoni telefon. Pernile rzuca się do słuchawki, ale Vagn jest bliżej. Dzwoni jakiś znajomy i powiada, że w nowym domu, a ściślej - w piwnicy, Larsenów kręcą się policaje, grzebią tam za czymś. Vagnowi mina rzednie, ale tylko na sekundę. Odkłada słuchawkę luźny i spokojny. Pernile nadal stoi tuż przy telefonie. Vagn mówi Theisowi, że "ci ludzie z którymi mieli się spotkac, chcą widzieć się teraz" [niby, że ci od psa]. Pernille jest zaskoczona, "jakie spotkanie ?!", widac że Vagnowi nie ufa już ani na milimetr. Pyta,dlaczego "ci ludzie" dzwonili na ich domowy numer, a nie na komórkę Vagna, na co ten wymawia się, że jego telefon szwankuje, więc podał im ich numer.

        Pernille próbuje zatrzymać Theisa, ale ten ją uspokaja, że niebawem wrócą. I jedzie z Vagnem na to "spotkanie".

        Syn Larsenów też schodzi na dół. KOperta którą adresował Vagn jest na jego imię. W pudle które Vagn przytargał razem z budą jest... mały pies. A zatem, już wiadomo, że Vagn zabrał Theisa wcale nie po psa. Mały się cieszy nowym pupilem, a Pernille jest przerażona, dokąd Vagn zabrał Theisa ? Dzwoni na komórkę Vagna. Odzywa się ona na stole w garażu. Czynna jest, wbrew temu co mówił Vagn. Dlaczego Vagn jej nie wziął ze sobą ?

        Siepacze wiozą Sarę w aucie. Ona cały czas domaga się, żeby wysłać patrol i zwinąć Vagna. Siepacze odmawiają, nie ich sprawa. Dociera na telefon jednego z oprawców infomacja, że Pernille próbuje się skontaktować z Brixem, który nie odbiera telefonu. Pernille prosi o odnalezienie jej męża. Sara wszystko to słyszy z tylnego siedzenia i wymusza na siepaczu, żeby spytał, z kim pojechał Theis Larsen. Kiedy pada nazwisko Vagna, Sara aż się prostuje. DOmaga się, żeby zawiadomiono całą policję, co by szukano tego auta, którym ci dwaj jadą, zanim "będzie za późno". Kiedy ten konsekwentnie odmawia, zrezygnowana Sara Lund zauważa, że gośc ma przy pasku pistolet. Sara sięga po niego i jego własną bronią terroryzuje człowieka i każe jemu oraz jego koledze wyp-ieprzać z auta. Siada za kierownicę i sama jedzie załatwić sprawę.

        W piwnicy nowego domu Larsenów technicy oświetlają pomieszczenie ultrafioletem, potem jakiś spryskiwacz, pędzelki i widac jak na dłoni - cały buda jest pokryta plamami krwi. Brodaczowi tak się wydłuża mina, że nawet informacja, ze Sara Lund porwała samochód policyjny już go specjalnie rusza. Brix patrzy na niego wymownie.

        Troels Hartmann odwiedza w szpitalu swojego kontrkandydata. Brehmer wygląda bardzo kiepsko, zaraz po pierwszym - miał następny atak serca [czy zawał], wybory za 4 dni, raczej wiadomo, ze nie wróci on do politycnej gry, a możliwe, że nawet wycofa się z całego interesu. Teraz zdobywa się na speech do Hartmanna. MÓwi mu, że zawsze chodzi o to samo, trzeba utrzymac się przy władzy, róznymi metodami, jesli ma się program i chce go zrealizować. Dla dobra ludzi - także. Nie ma róznicy. Zdobywa się na samokrytyczną uwagę, że "nie rozumie już tego wszystkiego [nowego]. Wreszcie mówi Hartmannowi, że "wie kto mu pomógl". Wcześniej sądzil, że to Rie, ale teraz wie, że to nie ona. Pech chce, że właśnie w tym momencie przerywa im pięlęgniarka i prosi żeby Hartmann wyszedł, z powodu jakichś badań. Brehmer zdąza jednak powiedzieć mu, że wszystkie dowody przesłał do jego kancelarii. "Zrób z tym, co chcesz, to ty będziesz musiał z tym żyć", kończy. Brehmer słabnie, już go tam ratują, a Hartmann wolno cofając się wychodzi, cały zaintrygowany.

        W swoim biurze w magistracie Hartmann zastaje na stole kopertę ze swoim nazwiskiem. W środku jest fotografia, a na niej... Hartmann radośnie obejmujący się z... Nanną Larsen.

        Wtedy z cienia wychodzi Morten Weber. Ta fotografia nigdy nie była publikowana, to było jakies szkolne spotkanie z okazji wręczenia jakichś nagród, przypadek, ale przecież mogący być potężną bronią polityczną, gdyby fotka wyszła na jaw. Morten powiada, ze sądził, iż wyłapał wszystkie odbitki, ale Brehmer dotarł do tej jednej jedynej. I teraz Morten spowiada się Hartmannowi : to on, jako współpracownik i przyjaciel, był w tym mieszkaniu210, TAMTEN piątkowy wieczór, po tym jak Troels je opuścił i udał się za miasto by strzelić samobója, był tam także w sobotę rano. Uratował Troelsowi życie udaremniając samobójczą próbę, a potem także zakrzątnął się w 210, umył drzwi i schody, ale nic nie ruszał w środku, a do momentu kiedy nie powziął pewności, że Troels jest niewinny trzymał w tajemnicy także taśmę video. Nannę znaleziono w aucie sztabu Hartmanna, Morten rozpoznał ją korzystając z tego zdjęcia.

        "Przykro mi z powodu Rie, ale nie była właściwa dla ciebie", dodaje Morten, a Hartmann słucha go w milczeniu i stuporze mimicznym. MOrten dodaje, że za długo miasto czekało na polityczny przełom, żeby teraz zaprzepaścic to dlatego, ze "jakiś dureń zabił jakąs dziewczynę".Troels odzyskuje wigor, rzuca się niemal na niego, mierzą się wzrokiem, Hartmann grozi że zawiadomi policje, ale Morten jest spokojny : tam, w 210, nie ma już nic co by go obciązało. Dodaje, że jeśli Haetmann chce dzwonić na policję, to droga wolna, ale niech pamięta, żeby zacząć od tej forografii na której jest z Nanną, i że bez zeznania Mortena nt. tamtej samobójczej próby - nie ma alibi na noc, kiedy zginęła Nanna. Niech sobie doda swoje histeryczne zachowania podczas śledztwa i wyjdzie mu, że powinien raczej... "przespać się z tym", a rano wrócic do normalnej politycznej roboty. I Morten wychodzi, a Hartmann wie, że jesli "będzie musiał z tym żyć".

        W domu Larsenów zjawia się policja. Charlotte Larsen mówi im, że przyjechała tutaj Sara Lund, zabrała Pernille i odjechały razem. Brix dzwoni do Sary, że miała rację w sprawie Vagna. Znalazione ślady, należą do Nanny Larsen. Dodatkowo, w domu Vagna, który przetrząsnęli, znaleźli amunicję, Vagn zapewne jest uzbrojony. Brix każe jej wracać, przypomina że jest zawieszona i podejrzana, ale Sara ma to w nosie. Przychodzi jej do głowy, że Vagn może jechać do...lasu. Pozornie irracjonalne skojarzenie, ale Sara Lund ma nosa, jesli podejrzewa Vagna, to musi wiązać jego zachowanie z tym CO zrobił i GDZIE to się stało, a przecież ciało Nanny znaleziono w kanale rzecznym, zaś pierwsze ślady w lesie, tam zaczęło się całe śledztwo. Najpierw były pojedyncze ciuchy, a potem dopiero auto z jej zwłokami. [w policyjnym radyju słychac już, że mają info o tym, że poszukiwane auto Larsena widziane było tu-i-tu, zatem są na tropie].

        Vagn istotnie wiezie Theisa za miasto. W ostępy jakieś. Jest ofk ciemna ponura noc. Theis popija piwo za piwem, wspomina jakieś "psie" historie z dawnych czasów, a Vagn milczy, jest skupiony. W któryms momencie przyznaje się do jakieś drobnej kradzieży sprzed lat. Wreszcie zatrzymuje auto w jakiejś leśnej głuszy. Zakłada kalosze i płaszcz przeciwdeszczowy. POleca Theisowi zrobić to samo, a kiedy ten się dziwi "po co ?" - Vagn wali go w łeb strzelbą. Theis pada ogłuszony i zraniony. Vagn podnosi go i każe iśc przed sobą.

        Policaje mając już wcześniej informacje o furgonetce Larsena - docierają na miejsce. Ruszają w pościg z psami. Osobno idą Sara Lund z Pernille Larsen, mając cały czas kontakt telefoniczny z Brixem, który robi za nawigatora. Policyjny śmigłowiec oświetla teren tu i ówdzie.

        Vagn goni przed te błota i wodę Theisa, aż zatrzymuje się wreszcie.
        • grek.grek FOrbrydelsen odc 20 [3] 20.05.13, 12:59
          Zaczyna się spowiadać.

          Mówi, że Leon, co to wiózł taksą Nannę tamtego wieczora, dzwonił do Theisa, chciał go poinformwoać, że córka mu ucieka z jakimś "Arabem", ale Theisa nie było, więc on, Vagn, postanowił to załatwić ["wiedziałem, że nie spodobałoby ci się to, co ona chce zrobić"], przemówić Nannie do rozsądku. Wyśledził ją, próbował [zdaje się, ze wiemy jak, chociaż... z tego co pamiętam - to takze za pomoca gwałtu] ją odwieśc od zamiaru, a wszystko : dla rodziny, dla jej pomyślności, z troski o dobro wspólne. Nie zdołał jej przekonać. Wywiózł ją ostatecznie na te bagna, ona próbowała uciekać [jest ten moment w czołówce każdego odcinka], złapał ja właśnie w TYM miejscu gdzie stoją. Vagn wiedział, że Theis nigdy nie zrozumie istoty rzeczy,jesli Nanna opowie mu, co Vagn jej zrobił. NIe mógł jej jednak zabić. Skrępował więc ją, zapakował do auta i to auto utopił w kanale rzecznym, a więc tak czy owak ją uśmiercił; tak ją znaleziono.

          Vagn kończy, a widać już w tle latarki pościgu. Rzuca strzelbę Theisowi. "Skończ ze mną". Sara Lund już ich widzi, krzyczy do Theisa, żeby nie strzelał, zaklina go własna rodzona żona, żeby tego nie robił. Ale Vagn prowokuje go, z tą samą zatroskańczo-zbolałą miną opowiada jak Nanna "błagała o życie, jak krzyczała ze strachu, wzywała na pomoc rodziców". I Theis strzela. Vagn pada. THeis poprawia drugą kulką. POlicja wpada na miejsce, skuwają Theisa i zabierają go. Sara jest niepocieszona, sfrustrowana takim finałem. Niewinny człowiek pójdzie siedzieć, nie udało się sprawy rozwiązać tak, żeby tylko zabójca poniósł karę.

          [mnie ta scena przypomina kropka w kropkę ostatnią scenę "Siedem"]

          Na komisariacie Brix informuje Sarę, że dzieki porównaniu śladów ze strzelby Vagna i jej pistoletu, z którego zastrzelono Meyera - okazuje się, że Vagn był sprawcą tego zabójstwa. Sara jest już poza podejrzeniem o zabójstwo Meyera, ale złamała po drodze tyle paragrafów, że nadal jest pod zarzutami. Brix przedstawia Sarze propozycję : żeby nie plamić innym papierów, z jej raportu usunięte zostaną wzmianki o tym, że ktoś z magistratu taił dowody, że była śledzona przez policję, a także że sprawa Nanny ma związek z dawnymi nierozwiązanymi przypadkami zaginięć [Mette Hauge]. W takim stanie raport będzie do przyjęcia, killer nie żyje,główna rzecz załatwiona - Brix proponuje Sarze, żeby się pod tym podpisała, a on nawet da jej dobrą rekomendację do następnej pracy. Sara, milcząca i ciągle chyba rozpamiętująca całą historię, wychodzi bez słowa.

          Do Brixa dzwoni Hartmann. MÓwi że ma ważne informacje dla śledztwa. Brix na to, że nie trzeba już niczego, bo zabójca został złapany. Hartmann jest ciekaw, czy zabójca opowiedział, co się stało w mieszkaniu210, ale Brix odpowiada, że nie zapytali go, bo facet nie żyje. Rozmowa staje się bezprzedmiotowa, ale Hartmann mógłby przecież obciązyć Mortena. Nie robi tego, nie zeznaje, cofa się. JUz wie, że Brehmer wycofał się z polityki, jego choroba postępuje, a zatem on, Hartmann, jest nowym burmistrzem. Wygrał. Czy teraz może się cofnąc ? czy cel nie uświęća środków ? czy można to zwycięstwo i szansę na zmianę w tak wielu społecznych sprawach zaprzepaścić z powodu... uczciwości ?

          Pojawia się nowa sekretarka, współpracownica, protegowana Mortena, z jakimiś papierami na konferencję prasową. Pokój Haertmanna jest zdemolowany, widać Troels miał napad kiepskiego humoru i dojrzewał do decyzji, której i tak nie podjął. Myśli sobie, co myśli ? moze to, że zaczyna swoją upragnioną kadencję od kłamstwa i już na wstępie jest ktoś, kto będzie w jego otoczeniu i będzie miał na niego haka... Ofk, przed kamerami i fleszami Troels firmowo się uśmiecha, ale z tyłu, za nim stoi Morten Weber...

          Pernille Larsen widzi jak odprowadzają jej męża do wozu policyjnego. Zapewne za zabójstwo pójdzie w pasiaki. Pernille wybiega z komisariatu i przez moment widzi się z Theisem, bez słów. A potem wraca do domu, gdzie czekają na nią synowie.

          Sara Lund zaś, wychodzi zmęczona na chodnik. Jest poranek. Dzień 20 śledztwa. Sprawa zakończona.

          Wszyscy główni aktorzy wychodzą z niej pokaźnie pokiereszowani i z piętnem, które się odciśnie na całym im życiu.

          no to - dobrnęliśmy :]

          Kot snajper wrócił do bazy. Piszcie piszcie piszcie :]
          • barbasia1 Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 20.05.13, 16:34
            Przeczytałam! Dzięki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :)))


            A jednak to był Vagn.

            Jednej rzeczy nie rozumiem (chyba), albo mi coś umknęło, co się w takim razie działo w pokoju 210 ?

            cd. z wrażeniami nastąpi


            Odpiszę wieczorem.
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 13:54
              cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]

              a jednak on, do końca liczyłem się z jakąs przewrotką, ale jej nie było, co -
              po tylu woltach w poprzednich odcinkach - można poczytać za zaskoczenie.

              to jest zawsze fajny chwyt, wg mnie.
              tutaj Vagn został namierzony, niby się wszystko zgadza, niby na 99 % to on, ale
              przecież... kurdesz, oni zawsze coś wymyślali i robili zwrot, więc do końca [ja przynajmniej]
              czeka się na następny. a tutaj jednak Vagn... i to zaskakuje.

              cholewa, chyba 2 razy to samo napisałem ;]

              własnie, z tego co ustalono : w 210 była Nanna żeby coś zabrać stamtąd przed,
              jak się okazało, wylotem ze swoim narzeczonym.
              i tam ktoś ją napadł.
              wg mnie, był to Vagn.
              Leon zadzwonił, że wiózł taksówką Nannę.
              jak wiadomo wysadził ją własnie pod kamienicą z mieszkaniami, gdzie biuro-210 się
              znajdowało. potem odjechał.

              Leon telefonował do Larsenów, żeby ich powiadomić, iż Nanna wyjeżdza albo że coś jest nie tak, w każdym razie.
              był piątek wieczorem.
              Larsenów,jak ustalono, nie było, wyjechali na weekend za miasto.
              w starym, jednocześnie mieszczącym firmę, urzędował sam Vagn.
              odebrał telefon z informacją od Leona, który się nagrał na sekretarce.

              wtedy Vagn oddzwonił do niego, że robota planowana na piątek wieczór zostaje anulowana, bo klient chciał płacić na czarno, wskutek czego Vagn musiał rzecz całą odwołać.
              było to kłamstwo.

              Vagn potrzebował czasu, żeby pojechac złapać Nannę w 210.
              wiedział, ze ona tam jest, bo Leon nagrał te wiadomośc zapewne na sekretarce, informując nieobecnych Larsenów.

              z 210 Nanna chciała zabrać przede wszystkim swój paszport.
              Vagn ją tam złapał, próbował "perswadować", a następnie wywiózł i trzymał w piwnicy tego nowego domu Larsenów, by później wywieźć na bagna i tam zrobić to, co zrobił.

              tak bym to zestawił.
              jak sądzisz ?
              jak sądzicie ?

              próbuję tylko wpasować tutaj : skąd Vagn znalazł się w samochodzie sztabu wyborczego Hartmanna ? musiał go zwinąć spod szkoły, a zatem musiał tam być, czy najpierw szukał Nanny Larsen w szkole ? ale po co ?

              kurdesz, zaczynam się gubić ;]]
              a zdawało mi się, że kontroluję sytuację, hehe.


            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 14:23
              PS : jestem bardzo ciekaw Twoich wrażeń, jak Ci się spodobała Sara Lund ? :]
          • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 20.05.13, 19:36
            Czy dobrze wyczuwam lekko skrywane rozczarowanie? Wg mnie motyw okazał się mało przekonywujący, a przebieg zbrodni pokazany cokolwiek po łebkach.

            Vagna podejrzewałam od początku, jak przystało na fankę Agaty Christie, wg której najbardziej podejrzanymi są osoby niepozorne przewijające się w tle. Musze przyznać, że twórcy doskonale się maskowali, aż do relacji arabskiego narzeczonego, który pierwszy naprowadził na ślad gostka kręcącego w się w pobliżu dworca w uniformie firmy Theisa. Nawet był moment mojego zawahania.

            No i co? Bezwzględny w stosunku do Rie Hartmanek nie okazał się taki krystaliczny na jakiego pozował.

            Jeszcze się dopisze,jak znajdę tylko notatki:)
            • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 20.05.13, 19:50
              Muszę się zgodzić, że w ostatnim odcinku nie wszystko zostało dokładnie wyjaśnione. Albo nie załapałam wszystkiego.
              "Hartmanek"? Pepsic, ależ jesteś pamiętliwa :) A mnie Troels i tak podoba, nawet jeżeli nie jest ideałem :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 14:11
              Pepsic, skądże !
              jestem usatysfakcjonowany, jak napisałem powyżej : po tylu przewrotkach - brak przewrotki
              urasta do rangi największego kalibru zaskoczenia :]

              yes, motyw błahy : córka przyjaciół chce się związać z Arabem, więc ją zabijam, bo muszę dbać o dobro rodziny, której nie jestem formalnym członkiem.
              moim zdaniem, jest to kapitalna sytuacja, bo Vagn nie dośc, że zachowuje się jak rasista, to jeszcze w swoim zachowaniu powiela wzorce kultury, której jest niechętny, mianowicie zabija dziewczynę, żeby uchronić rodzinę od hańby jaką byłby jej mezalians z "niewiernym". to paradoksalne [aczkolwiek, mam wątpliwości, czy rasizm Vagna jest uświadomioną postawą].

              i spójrz, co jest najbardziej uderzające w tym wszystkim : że coś, co zapoczątkowała własnie taka błaha motywacja, połamało ludzi jak zapałki. wszystkich.

              Nanna Larsen nie żyje.
              Vagn nie żyje.
              Larsen idzie siedziec.
              pani Larsen zostaje samotna matką z dwójką synów.
              nawet tego Vagna już nie ma do pomocy.
              Meyer nie żyje.
              wdowa po Meyrze zostaje z trójką bodajże dzieciaków.
              Sara Lund straciła partnera i ma poczucie winy.
              oddaliła się od syna.
              jej narzeczony ma problemy, bo oszukał policję, żeby ją ratować.
              idealista Hartmann już na wstępie swojej politycznej drogi został oszustem.
              Brehmer w szpitalu w stanie krytycznym.
              jens Holck nie żyje.
              Rie wyrzucona i potraktowana przez Troelsa jak przestępczyni.
              zwiążek Rie i Troelsa rozpadł się definitywnie.
              nawet ten Philip Dessau został na lodzie, stracił polityczną pozycję.
              Kemal pobity.

              właściwie jedynym który ocalał jest Morten Weber, aczkolwiek trudno powiedziec,
              na ile łatwo mu przyszło pomaganie Hartmannowi i jaką on cenę płaci za swój
              makiawelizm.

              własnie Morten był moim podejrzanym.
              narzeczony Sary Lund w portrecie psychologicznym sprawcy napisał,że
              "pedant, działa według ściśle nakreślonego scenariusza".
              Morten mi pasował.
              kierował kampanią Hartmnana, zawsze miał plan, zawsze wszystko obcykane
              w tych politycznych układankach, i nawet sam kilka razy użył słowa "plan"
              [w znaczeniu "musimy mieć jakiś plan"] kiedy Hartmanna zaskakiwały rozmaite
              okoliczności; zapobiegliwy, myślący, opanowany...

              cóz,okazało sie, że i owszem, maczał palce, ale w ochronie Troelsa, a nie
              w zabójstwie.

            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 14:16
              wiesz, Hartmann dowiedział się prawdy o polityce, o naturze gier.
              musiał podjąć decyzję.
              czy można oszukać, zataić, ale w dobrej sprawie ?
              wyszło mu, że mozna.
              że trzeba nawet.
              i że nie da się być czystym, trzeba się ubabrać czasami.
              zarzucał Brehmerowi rozmaite rzeczy, a w finale zobaczył, że na tym polega
              ta zabawa.
              taka jest cena.
              Rie potraktował bardzo surowo, okazało sie, że jest wszak niewinna.
              tym bardziej jest on przegrany na końcu.
              bo tu nie może być zwycięzców.
              wg mnie, to jest największa zaleta tego rozwiązania - nikt nie wygrał, wszyscy
              przegrali, żadnego lukru cukru żadnych podziałów, wszyscy oberwali.

              doskonale :]

          • siostra.bronte Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 20.05.13, 19:54
            Greku, dzięki :)

            Od początku podejrzewałam, że to może być ktoś z bliskiego otoczenia Larsenów. Wstyd się przyznać, ale przez chwilę brałam pod uwagę nawet Theisa :)

            Nie mogłam odżałować, że Theis jednak zabił Vagna. Trzeba przyznać, że to dosyć oryginalne zakończenie. Morderca został znaleziony, ale nie ma tu happy endu.
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 14:21
              cała przyjemnośc z mojej strony, Siostro :]

              ja też :]
              podejrzewałem dokładnie wszystkich.
              Pernille Larsen też mi zalatywała.
              w którymś momencie pomyślałem, że jej obsesja złapania mordercy, to
              kwestia poczucia winy, palącego ją sumienia, a jednoczesnie chęc odwrócenia
              podejrzenia od siebie, wszak "najgłośniej 'łapaj złodzieja' krzyczy największy złodziej" ;]

              yes, zakończenie ciekawe.
              ale nie wiem, czy oglądałaś "Siedem" FInchera ?
              tam jest podobny patent.
              nie chcę sugerować, że scenarzyści "Forbrydelsen" inspirowali się tamtym filmem, ale
              nawet jeśli, to wykorzystywanie cudzych pomysłów jest o tyle dobre, o ile pasuje do
              całej historii i nie razi cytatem, a tutaj oba warunki są spełnione z naddatkiem.

              yes, to właśnie wielka zaleta, wg mnie.
              nikt nie wygrywa, wszyscy wychodzą okalczeni i poturbowani z tej historii.
              nawet morderca odczuwa w ostatnim momecie jakiś rodzaj skruchy i pragnie śmierci.
              • pepsic Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 21:37
                Jak Pernille? Przecież w grę wchodził gwałt.

                Był moment, że przez chwilę podejrzewałam Theisa (tak Siostro), tylko gwałt nie pasował do profilu. Nawet wymyśliłam motyw. Bodajże w II odcinku Larsenowie zawezwani na oględziny zwłok spotkali na korytarzu komisariatu Hartmana. Wówczas Pernille wymieniła się wymownym spojrzeniem z Troelsem. Otóż ubzdurałam sobie, że przez laty łączył ich płomienny romans, którego owocem była Nanna, czego Theis był nieświadomy - i tropem bliskich relacji wymienionych podążałam.
                W odróżnieniu od Ciebie, więcej uwagi poświęcałam traumie rodzinnej związanej z utratą dziecka, niż światowi polityki, pewnie dlatego, że tam upatrzyłam Vagna i tam wyczekiwałam na jego fałszywy ruch.

                Ps. Nieźle wykoncypowałeś z pokojem 210:) Nie wpadłam.
                • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 22.05.13, 14:01
                  w pewnym momencie, w ferworze dociekań zupełnie o tym zapomniałem ;]
                  była taka chwila kiedy myślałem o tym,czy przypadkiem killerów nie było dwóch albo trzech,
                  spisek jakiś.

                  nieźle kombinowałaś, hehe.

                  dobrze szukałaś.
                  ja się kręciłem blisko politycznych motywów.
                  pasował mi tutaj Hartmann, potem Morten Weber, tylko do Mortena nie mogłem
                  dokleić motywacji.

                  ostatecznie, Morten ma na koncie zatajenie dowodów, które - jak odczytuję : raczej
                  by nie zmieniły sytuacji, co najwyżej stały się testem na granice idealizmu Hartmanna.
                  czyli, on zrobił dla Hartmanna, a może raczej - dla politycznego przełomu, to samo co
                  Vagn dla Larsenów, a może raczej - dla rodziny [bo zdaje się, że za taką ich miał dla siebie i siebie za strażnika tej rodziny powodzenia i dobrego imienia].

                  hehe, dzięki :]

                  jak Vagn wszedł w posiadanie tego auta sztabu Hartmanna ?
                  teraz dopiero sobie przypomniałem, że spod szkoły samochód odholował
                  chyba starszy pan z magistratu, odholował go na parking. a Hartmann potem
                  nim pojechał do 210. pamiętam ten moment, kiedy Meyer i technik policyjny
                  odcyfrowują twarz Troelsa na zapisie z kamery przemysłowej, gdyby auto wyjeżdza
                  z parkingu. nie pamiętam teraz, czy Hartmann, który był na gazie, pojechał
                  do tego swojego domku za miastem - TYm autem czy innym ? Ale pamiętam, że
                  z zeznań sąsiadów wynika, iż auto stało na podjeździe, nawet Meyer się dziwił, czy
                  facet który zabija dziewczynę i wozi jej ciało ze sobą - zostawia samochód, w którym
                  zamierza ją później utopić, w takim miejscu, żeby wszyscy go widzieli. a zatem -
                  wychodziłoby że Troels tego auta nie zostawił pod kamienicą z mieszkaniem 210.
                  skąd zatem Vagn je miał ? jak je zdobył ?

                  [możliwe, że po prostu się pogubiłem zupełnie w tym gąszczu tropów i wskazówek]
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen odc 20 [3] 21.05.13, 14:30
              właśnie, Sara LUnd - kapitalna postać.
              Sofie Grabol rewelacyjnie dobrana, kobieca, a jednocześnie działa jak to zwykle
              było zarezerwowane dla detektywów płci przeciwnej.
              myśli, dedukuje, ale i ma nosa.
              i jest cholernie uparta, co jej szefostwo myli z obsesją.
              przekonana o swojej racji.
              na końcu : rozwiązuje sprawę, ale musi ulec gierkom polityczno-wierchuszkowym, a
              do tego ma do poskładania życie prywatne, no i poczucie winy, bo przecież Meyera
              na tę akcję, podczas której zginał, wyciągnęła ona sama. Nie kazała mu iśc, ale
              też nie zabroniła, a wiedząc, że jej samej nie puści - nie przełożyła całej wyprawy
              na następny dzień. Działała pod presją czasu, ale jednak widać było po niej, że czuje się
              odpowiedzialna za jego śmierć.
    • grek.grek Cannes day 5 20.05.13, 16:15
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Miłe+niespodzianki+piątego+dnia+festiwalu-95859
      www.rp.pl/artykul/1009408,1010958-Dobre-kino_moknie-w-Cannes.html
      wyborcza.pl/1,75475,13941057,Cannes__Nowe_wejscie_diabla.html
      przyjemnej lektury :]
    • grek.grek Cannes day 6 21.05.13, 15:39
      rozkręca się rozróba, hehe :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Życie+i+śmierć+zapisane+krwią-95886
      wyborcza.pl/1,75475,13948620,Lanzmann__ostatni_niesprawiedliwy.html
      i jeszcze o dobrym przyjęciu nowych Coenów :
      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,13948301,Cannes_2013_ma_juz_swojego_faworyta__Swietne_recenzje.html#BoxKultTxt


      • barbasia1 Re: Cannes day 6 21.05.13, 23:21
        Dymi mi z czachy, apogeum przygotowań do ...
        Nic dziś nie napiszę, heh.

        Dobrej nocy! :)


        • grek.grek Re: Cannes day 6 22.05.13, 14:08
          matury ciąg dalszy ?

          Barbasiu, wspomagaj się voodoo kotem :]
          i nie tylko :

          hahacats.com/wp-content/uploads/HELPER-CAT-IS-HELPING.jpg
          we dnie w nocy
          niech ci koty będą
          ku pomocy ;]

          dobrego dnia, Barbasiu.
          • barbasia1 Re: Cannes day 6 22.05.13, 15:46
            Tak.
            Trzymaj kciuki szczególnie jutro przed południem
            na n a s z e ;) powodzenie.

            Dziekuję bardzo. Przyda się taki pomocnik. :)))
    • siostra.bronte "Autostopem przez galaktykę" 21.05.13, 19:51
      Wypatrzyłam w tv Puls, w czwartek o 20.00.
      Ekranizacja kultowej podobno książki. Nie znam, więc nie wiem czego się spodziewać. Z tego co czytałam, to coś w rodzaju komedii sci-fi, co brzmi ryzykownie. Ale rzucę okiem, bo w roli głównej Martin Freeman, a na drugim planie Bill Nighy i ...głos Alana Rickmana.
      • grek.grek Re: "Autostopem przez galaktykę" 22.05.13, 14:03
        nie znam.
        dzięki za anons, Siostro.
        • siostra.bronte Re: "Autostopem przez galaktykę" 24.05.13, 19:38
          Obejrzałam tylko krótki kawałek. Niestety, ten typ humoru w ogóle na mnie nie działa. Może w książce ta historia wypada lepiej.
          • barbasia1 Re: "Autostopem przez galaktykę" 25.05.13, 15:26
            Też obejrzałam tylko fragment filmu. Odczucia miałam takie jak Bronte. Nie porwał mnie ten typ humoru.
            Nie mniej docenić muszę niezywkłą wyobraźnię autora powieściowego pierwowzoru oraz świetne efekty specjalne, dzięki którym szalone pomysły pisarza mogły zaistnieć na ekranie.

            O proszę, , tu mała próbka, sami zobaczcie po stole, na małych złocistometalowych pajęczych nóżkach biega połowa Johna Malkovicha
            www.filmweb.pl/Autostopem.Przez.Galaktyke/photos#picture-29
            :)
    • pepsic Dowton Abbey - cd. pozytywnych wrażeń 21.05.13, 21:17
      Kolej na epizod wart szczególnej uwagi. Na koncercie w zamku niespodziewanie pojawiają sie Matthew i Williams. Z wrażenia ugięły mi sie nogi i nie zwróciłam uwagi na wyjaśnienia Matthew, jak wydostali się z pułapki. M&M ślicznie razem zaśpiewali i zrobił sie musical:) Się wzruszyłam. Tylko czekałam, aż niespełniony aktor (Carson) dołączy.

      Nie mogę tej sceny znaleźć, jest piosenka, ale z innymi obrazkami:
      www.youtube.com/watch?v=cuhq8nzXb9c
      • barbasia1 Re: Dowton Abbey - cd. pozytywnych wrażeń 22.05.13, 16:19
        Powrót Mathhew atakowanego na polu bitwy ze wszystkich stron to prawdziwy cud. ;) W tym serialu na szczęście wszystko się dobrze kończy.

        Matthew opowiadał, że znaleźli się (ukryli?) w szpitalu polowym, ale ponieważ nie byli ranni, szpital nie zgłosił ich pobytu.

        Mnie przypadł do gustu oczywiście Wątek Batesa i Anny, jego powrót do DA, jej radość, uściski, pocałunki ... :)
        • pepsic Re: Dowton Abbey - cd. pozytywnych wrażeń 22.05.13, 19:54
          A Molesleya nie żal? Bates zdmuchnął mu przed nosa: dziewczynę, posadę i souvenir dla hrabiego, czyli szczotkę do butów;))

          • barbasia1 Re: Dowton Abbey - cd. pozytywnych wrażeń 25.05.13, 17:46
            Hehe! Trochę żal.

            Pytanie teraz, czy Bates zyska kolejnego wroga czy może jednak Molesley jest za poczciwy (a na takiego wygląda) by knuć zemstę.

            :)
    • grek.grek Cannes day 7 22.05.13, 15:34
      kolejna porcja recenzji z Cannes, nowe filmy Soderbergha, Sorentino, słowo jeszcze
      o Coenach i ciekawy film pokazany poza konkursem głównym :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Przemoc+w+pięknych+okolicznościach+przyrody-95924
      wyborcza.pl/1,75475,13956078,_Inside_Llewyn_Davis__braci_Coen__Cannes_ma_juz_faworyta.html
      www.rpl.pl/artykul/1009408,1011642-Cannes_2013--Michael-Douglas-jako-Liberace.html
      film.onet.pl/specjalne/festiwale/wiadomosci/cannes-dzien-siodmy-liberace-i-bunga-bunga-czyli-m,1,5522366,wiadomosc.html
      • barbasia1 Re: Cannes day 7 22.05.13, 15:40
        Jak dobrze, że wklejasz te wszytskie relacje. Będę czytać pod koniec tygodnia, jak odetchnę spokojnie. :)
        Nie , żebym miała za mało czytania, ale czy recenzenci filmowi z Polityki nie dostarczają relacji z Cannes w tym roku?
        • grek.grek Re: Cannes day 7 22.05.13, 15:51
          cześć, Barbasiu :]

          trzymam rękę na pulsie.
          z tych recenzji wynika, że jest parę naprawdę ciekawych fabuł.
          "Borgman", "Wakolda", "Inside Llewyn Davis", "Młoda i piękna", "Przeszłość"
          no i "Piękność" z wczoraj.

          o, a wiesz - nie mam pojęcia, jeszcze nie zaglądałem do nowego numeru
          POlityki, ale zapewne jakaś korespondencja będzie, aczkolwiek możliwe, że
          podsumowująca festiwal.

          nie wiem jak jest na stronie internetowej.
          popatrzę.

          trzymaj się dzielnie :]

          • barbasia1 Re: Cannes day 7 22.05.13, 15:58
            Ja te relacje czytałam właśnie na stronie internetowej , pojawiały się na bieżąco dzień po dniu (papierowa gazeta, tygodnik, nie nadążał za festiwalem). Teraz nie miałam czasu szukać.

            Zwrócę zatem uwagę na te filmy.

            Dziękuję, Greku!

            Ja się tak przejmuję, jakbym to ja miała zdawać. ;)
            • grek.grek Re: Cannes day 7 22.05.13, 16:59
              zajrzę tam i jakby co - zaklinkuję tutaj :]

              polecam.

              hehe,to dobry objaw zaangażowania trenerskiego.
              powodzenia, Wam obu, życze :]
              • barbasia1 Re: Cannes day 7 22.05.13, 17:14
                Poza tym jestem okrutnie niewyspana ...

                Świetnie! Lubię te relacje z Polityki.

                Miło mi, że o nas myślisz! :)
                • grek.grek Re: Cannes day 7 23.05.13, 13:49
                  jeśli nie masz szans na długi sen - postaw na kilka krótkich drzemek w ciągu dnia, pomaga :]

                  znalazłem, wpiszę później przy okazji linków do relacji z 8 dnia.

                  no jakżeby inaczej :]
                  th01.deviantart.net/fs17/300W/i/2007/204/e/c/Magic_Cat_by_SpookyAga.jpg




                  • barbasia1 Re: Cannes day 7 23.05.13, 14:01
                    ZDAŁYŚMY!!!!

                    I TO NA 80% AŻ NIE WIERZĘ!

                    Zaklęcia, Koty-pomocnicy, dobre myśli pomogły! :))))



                    > jeśli nie masz szans na długi sen - postaw na kilka krótkich drzemek w ciągu dn
                    > ia, pomaga :]
                    Ta opcja nie wchodzi w grę!
                    Choć właściwie jedna drzemkę po południu, po pracy, dałoby się wygospodarować.
                    • barbasia1 Re: Cannes day 7 23.05.13, 14:04
                      Voodoo koty też. ;))))))
                    • grek.grek Re: Cannes day 7 23.05.13, 14:14
                      1.bp.blogspot.com/-xREP1nQk0PI/TwC6ADfQwFI/AAAAAAAAEwA/44iuSegin6o/s1600/yippeeCatW.jpg
                      :]

                      gratulacje dla trenerki, Trenerko :], i dla podopiecznej :]]

                      nawet jedna może być pomocna.
                      pół godziny z zamkniętymi oczami w swobodnej pozycji :]
                      byle nie zasnąć na amen, hehe.
                      • barbasia1 Re: Cannes day 7 23.05.13, 19:57
                        Tak się właśnie dziś czuję jak ten kot. M oraz jej krewni również. :))))
                        Dziękuję w imieniu swoim i podopiecznej!

                        O na pewno, zwłaszcza, w przypadku zarwanych kilku nocy pod rząd.

                        :)))
                        • grek.grek Re: Cannes day 7 24.05.13, 13:37
                          O NIE, protest ! To ten kot czuje się jak Ty, a nie na odwrót :]]

                          brawo brawo brawo, Girls ;]

                          teraz będziesz mogła, mam nadzieję, odespać z naddatkiem.

                          • barbasia1 Re: Cannes day 7 24.05.13, 16:05
                            Hehe! :))))

                            Dzięki! Dzięki!

                            O tak!
                    • maniaczytania Re: Cannes day 7 24.05.13, 20:26
                      Barbasiu - gratuluje udanej matury! To Twoja wielka zasluga jest - czy Ty jestes nauczycielka? Bo jesli nie, to moze sie marnujesz? :)))
                      • barbasia1 Re: Cannes day 7 25.05.13, 17:31
                        Dziękuję, Maniu. :))) Czekamy jeszcze na wynik z pisemnej.

                        Trochę jestem. ;)
    • grek.grek dobre powtórki dziś 22.05.13, 15:43
      dzisiaj można sobie zafundować całkiem niezłą powtórkę z rozrywki :

      od 20:00 w TV4 "Pluton", znakomity dramat wojenny Stone'a, potem 20 minut na
      spacer i kawkę, a od 22:50 w TVN7 "Chłopcy z ferajny" Scorsese, czyli o mafii w mistrzowskim stylu i aktorskiej manierze.

      nie wiem, czy oglądaliście wczoraj "Miasto ślepców" ?
      żeby się nie powtarzać :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,140086508,140418322,_MIasto_slepcow_Blindness_z_wczoraj.html
      [nawet tytuł wątku ponownie się zgadza, hehe]

      w Kulturze o 20:20 riplej "Wszystko co kocham".

      jest to niezły zestaw przypominalsko-sentymentalski, ale czasami jakaś premiera by nie zawadziła.

      swoją drogą, taka Kultura już lekko przesadza z pokazywaniem wciąz tych samych filmów.
      "Blask", "WCK", "Broken flowers", "Obsługiwałem angielskiego króla", bez opamiętania
      tłuką te same pozycje. pewnie by się jeszcze z 10 dało wymienić. co tydzień 3 powtórki
      i połowa kina wieczornego z głowy :] i tak ciągle.
      • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś 22.05.13, 16:04
        Teraz my przechodzimy na sygnał cyfrowy, w związku z tym wczoraj sygnału nie ma większość kanałów telewizji publicznej. Nie ma TVPKultury, TVPPolonii, TVPHistorii, TVPInfo. Ostała się tylko TVP1 HD i Dwójka zwykła. U pani sąsiadki to samo. Mam nadzieję, że wystarczy urochomić ponownie wyszukiwanie i wszytskie się odnajdą!?
        • grek.grek Re: dobre powtórki dziś 22.05.13, 17:01
          yes, tak powinno być właśnie.
          • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 22.05.13, 17:17
            Czyli wszystko w porządku. To dobrze.
            • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 14:02
              Już odbierają wszystkie kanały. :)
              • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 14:03
                Przybył mi TVPRozrywka. I żadnego czeskiego. Jednak za daleko nadajnika mieszkamy.
                • grek.grek Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 14:16
                  też go mam :]
                  ale repertuar dośc zgrzebny, patrzyłem do programu : same powtórki audycji kulinarnych i kabEeretów, niekonieczne tych najlepszych.
                  • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 20:00
                    W takim razie rzadko będę tam zaglądać.
                • grek.grek Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 14:18
                  szkoda, że czeskiego nie udaje się u Ciebie złapać.
                  ale cyfryzacja finiszuje w lipcu, więc może do tego czasu
                  sygnał zostanie jeszcze poprawiony i będzie na tyle silny, żeby jednak się udało.

                  w TVP INfo rano reklamowali 3 sezon Borgiów na jakiejś polskiej kablówce.
                  ciekawe, kiedy Czesi wypuszczą ? na jesieni ? zimą ? Na wiosnę przyszłego roku ?

                  • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś / OT cyfrowy 23.05.13, 20:48
                    Sygnał czeski musiałby być wzmocniony, myślę.

                    Mam nadzieję, że Borgowie wrócą po wakacjach, jesienią.
      • pepsic Re: dobre powtórki dziś 22.05.13, 20:09
        A propos "Broken flowers", udało mi sie obejrzeć. Zachodzę w głowę, jakim cudem facet na zużytych bateriach mógł równocześnie pozostawać w związkach z 4 kobietami, nie ważne, że 20 lat wstecz;))
        Generalnie do przeżycia, zwłaszcza przy wspomaganiu się wykonywaniem manikiuru. Ale główny niepodważalny atut to świetna muzyka.

        To cudo leciało na napisach końcowych
        • grek.grek Re: dobre powtórki dziś 23.05.13, 13:52
          wiesz, miał to... "coś" ;]
          po 20 latach też wszystkie, które napotkał, zwracały na niego uwagę.

          yes, muzyka prima sort; no i Bill Murray jak zawsze uroczy, na swój specyficzny
          sposób; swoją drogą, to przewrotne ustawić Murraya w roli "donżuana", chociaż
          jak wiadomo ten się raczej nie wiązał nawet na krótko, heh.
          • pepsic Re: dobre powtórki dziś 24.05.13, 17:25
            wszystkie, które napotkał, zwracały na niego uwagę.
            Greku, z całym szacunkiem, że co ??!!
            ;)

            Ps. Nikt nic nie zauważył, a mi się wydaje, że nawiedzona psychoterapeutka od zwierząt (Jessica Lang, co zrobiła z twarzą!!?) miała się ku swojej asystentce z wzajemnością.
            • barbasia1 Re: dobre powtórki dziś 24.05.13, 17:41
              pepsic napisała:

              > wszystkie, które napotkał, zwracały na niego uwagę.
              > Greku, z całym szacunkiem, że co ??!!
              > ;)

              No właśnie, Greku, o to samo chciałam zapytać, gdzieś Ty to wypatrzył? ;)



              > Ps. Nikt nic nie zauważył, a mi się wydaje, że nawiedzona psychoterapeutka od
              > zwierząt (Jessica Lang, co zrobiła z twarzą!!?) miała się ku swojej asys
              > tentce z wzajemnością.

              Ożeż. Nie zauważyłam. Nie zauważyłam.
              • grek.grek Re: dobre powtórki dziś 25.05.13, 14:05
                Barbasiu Pepsic, Czcigodne, no przecież one wszystkie dla niego z sercem na dłoni :]
                jedna się rozebrała przed nim, a potem mu machała, druga zaprosiła do łózka, trzecia
                kwiaty sprzedawała z uśmiechem i jeszcze za sanitariuszkę robiła, czwarta [ta sekretarka
                od Jessiki Lange] cały czas gdzieś tam uciekała wzrokiem na niego - powaznym, ale jednak
                uciekała ;]; piąta : miała męza niezbyt subtelnego i wyglądała na kobietę uwięzioną w związku
                bez temperatury - i tworzyła wrażenie, że jakby tylko Bill powiedział "ucieknijmy razem', to by z nim uciekła razem :]. nawet ta pani z krzyżówką na lotnisku wydawała się go kusić, moze nieświadomie ;]] Uff, moim zdaniem, te rzeczy nie pojawiały się przypadkowo, Don[juan], to Don[juan], musi mieć ten magic touch ;]
    • grek.grek Cannes day 8 23.05.13, 14:03
      Cannes ciąg dalszy, nowy film z Goslingiem, zapowiadany jako zakończenie reżyserskiej
      drogi film Soderbergha, słów kilka o odkurzonym dokumencie Polańskiego pokazywanym
      w tym roku :
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Kolorowy+zawrót+głowy+z+gwiazdami+w+tle-95954
      www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1543365,1,relacja-z-cannes-polanski-sentymentalnie.read
      film.onet.pl/specjalne/festiwale/wiadomosci/cannes-dzien-osmy-ryan-gosling-bije-sie-w-bangkoku,1,5523247,wiadomosc.html
      htp://wyborcza.pl/1,75475,13962993,Refn_z_Goslingiem_w_Cannes__Patos_i_parodia__nie.html

      przyjemnej lektury :]
      • grek.grek Re: Cannes day 8 23.05.13, 14:04
        wyborcza.pl/1,75475,13962993,Refn_z_Goslingiem_w_Cannes__Patos_i_parodia_nie.html
    • grek.grek "Przerwane objęcia" w Kocham Kino 23.05.13, 15:30
      Pedro w Kocham Kino.
      "Przerwane objęcia".
      22:30 & 2:35
      nie znam, i to mnie cieszy, bo premiera to premiera :]

      [w sumie, od kiedy rzekło mi sie, ze słabo znam Almodovara i życzyłbym sobie
      znać go lepiej - kilka filmów w tych telewizorniach udało mi się obejrzeć, co konstatuję
      z pewnym zdziwieniem, bo zawsze narzekam na ofertę, hehe.]

      a Wy, Czcigodni, znacie ten film czy też premierujecie ?

      pzoa tym, widzę Mad mena [21:10] i widzę jakiś zabłąkany odcinek House'a - czyżby
      odcinek z backstage'owymi ciekawostkami i generalnie pożegnalny ?




      • barbasia1 Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktykę 23.05.13, 20:44
        I jeszcze zapowiadane przez Bronte "Autostopem przez galaktykę" w TVPuls o 20.00 .


        Byłam na premierze "Przerwanych objęć" w kinie. To było ponad trzy lata temu! Ożeż!

        Niektórzy krytycy, czytałam potem, narzekali, że Almodovar się powtarza, że goini w pietkę. Ale mnie przypadł do gustu ten czarny kryminał z wątkiem miłosnym, wtedy mnie więcej zaczynałam poznawać kino Almdovara.

        Zjawiskowo wygląda tu Penelope Cruz. Zapamiętałam jej krwisto-czerwoną kreację.

        Chętnie sobie przypomnę "Przerwane objęcie" ,
        jeśli nie zasnę po tym dniu pełnym emocji.

        Tak, Mania, mówiła, że w tym tygodniu właśnie taki odcinek szykują na pożegnanie House'a.
        • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 13:35
          źle ze mną.

          oglądałem "Przerwane objęcia" i zapomniałem o tym :]]
          jak tylko pojawił się niewidomy reżyser - już wiedziałem, że znam ten film i przypominałem sobie
          błyskawicznie kolejne sekwencje.

          źle ze mną :]

          nie pamiętam, he he he, jak było za pierwszym razem [muszę aż odkopać w archium, bo
          na pewno pisaliśmy o tym filmie gdzieś], ale wczoraj oglądało mi się świetnie. [oglądałaś też ?].
          przyszło mi do glowy, że ten nowoczesne i wyzwolone w przekazie filmy Pedra są tak naprawde ogromnie RETRO, w formie i narracji. kiedy wyłazą na jaw te wszystkie sekrety, to dzieje się to w taki sposób, że aż brakuje tylko takiej starej "podniszczonej' muzyki rodem z kina niemego. to mnie wczoraj wlasnie ujęło, ten powiew, i uśmiech, retro-stylu. Jak sądzisz, jest w tym coś ?

          Penelopa rewelacyjna.
          ja mam wrażenie, że ona w każdej roli jest po prostu sobą.
          dlatego tak się podoba [naszej brzydkiej płEci, a przynajmniej tej jej lepszej cześci, hehe] :
          bo jest naturalna, zero w niej pretensji, róznych odcieni zaś mnóstwo ciekawych, wygląda
          zawsze tak, jakby po prostu lubiła mężczyzn, nawet jeśli ich zdradza, bije [haha] albo
          okrada. no i ma ten hiszpański charm.

          Mania ma informacje z pierwszej ręki :]
          w ogóle, że się z nami jeszcze kontaktuje, nie ?
          Rysiek Kalisz ją podrywał, Meller proponował sesję, z Cejrowskim jedzie na safari, z Korwin Piotrowską na kawke, a z Czerkawskim na hokeja, i patrz... rozmawia z nami :]
          Ludzka pani, nie ? ;]

          [jakby co to ja mam szyszak na głowie ;)]



          • barbasia1 Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 16:38
            > oglądałem "Przerwane objęcia" i zapomniałem o tym :]]

            Tak mi się właśnie zdawało, że oglądałeś i pisałeś o tym filmie, błąkała mi sie po głowie taka nieśmiała myśl.
            Ale ja wczoraj słabo kontaktowałam i nie sprawdzialam tego ...

            Oglądąłam, ale pod koniec zasnęłam. :/

            >powiew, i uśmiech, retro-stylu. Jak sądzisz, jest w tym coś ?

            A najlepsze, że akcja w retro-spekcjach umieszczona jest na początku lat 90.!

            > Mania ma informacje z pierwszej ręki :]
            > w ogóle, że się z nami jeszcze kontaktuje, nie ?
            > Rysiek Kalisz ją podrywał, Meller proponował sesję, z Cejrowskim jedzie na safa
            > ri, z Korwin Piotrowską na kawke, a z Czerkawskim na hokeja, i patrz... rozmawi
            > a z nami :]
            > Ludzka pani, nie ? ;]

            Noooo, hehehehe! :)))

            Powiem Ci więcej, Mania, będzie teraz przez cztery dni - 25 maja, 27 maja, 29 maja, 1 czerwca - świętować swoje imieniny. Czy to nie jaka rozpusta?
            Ja obchodzę tylko raz! ;))
            • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 16:55
              cześc, Barbasiu :]

              pisałem o "Przerwanych objęciach", racja, heh.
              wiesz kiedy ?
              19/5 2012, hehe.
              dokładnie niemalże rok temu.
              ciekawe, bo to nie pierwsza sytuacja kiedy okazuje się, ze daty powtórek analogiczne
              są do dnia i miesiąca premier - czy oni te filmy "spisują" sobie rok po roku ?

              yes, własnie, to też.

              hahaha :]
              4-dniowe imieniny...
              pewnie każdy dzień w innym miejscu...
              ... Europy...
              ...albo i świata :]
              takim to się powodzi, hehe ;]

              • barbasia1 Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 17:59
                Cześć Greku! :))

                Na to wygląda.



                No właśnie! :))
              • siostra.bronte Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 19:36
                Hehe. Widocznie ten film nie zrobił na Tobie większego wrażenia :) Przynajmniej za pierwszym razem.
                • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 14:10
                  och, Siostro, dobrze by było :]
                  ale to jednak kwestia mojej pamięci, bo film mi się podobał.
                  na dowód :
                  forum.gazeta.pl/forum/w,14,134764654,,Ojej_co_tu_wybrac_2012_3_vol_20_.html?s=6&v=2
                  [na dole jest właściwa część]
                  • siostra.bronte Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 14:35
                    W takim razie fakt, że film się podobał nie wystarczy, żebyś go zapamiętał :)
                    • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 15:43
                      coś w tym jest... może powinien sobie jakiś podręczny katalog zrobić, skoro
                      pamięć już nie ta ? ;]

                      ale wiesz, z drugiej strony - teraz "Objęcia" zapamiętam na dobre :]
                      • barbasia1 Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 15:49
                        To dziwne, ale ja też miałam problemy z zapamiętaniem tego filmu po kinowej premierze!?
                        • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 16:46
                          może to jest tak, że filmy Pedra się jakoś tak ze sobą zlewają, sa podobne w typie narracji,
                          kolorystyce, postaci są w tej samej manierze tworzone, fabuły zasadniczo również gdzieś tam
                          blisko siebie jak chodzi o tematykę i stąd taki efekt ?

                          zostaje przekaz, forma, esencja, a szczegóły gdzies ulatują ? jak sądzisz ?

                          • siostra.bronte Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 16:58
                            Powiedzmy to wprost: Pedro zaczyna się powtarzać :)
                            • barbasia1 Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 17:20
                              To właśnie zarzucali Alnodovarowi krytycy po premierze "Przerwanych objęć".
            • maniaczytania Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 24.05.13, 20:59
              barbasia1 napisała:
              tu cytat z Greka;
              > > Mania ma informacje z pierwszej ręki :]
              > > w ogóle, że się z nami jeszcze kontaktuje, nie ?
              > > Rysiek Kalisz ją podrywał, Meller proponował sesję, z Cejrowskim jedzie na safari, z Korwin Piotrowską na kawke, a z Czerkawskim na hokeja, i patrz...
              > rozmawia z nami :]
              > > Ludzka pani, nie ? ;]


              a tu znow Barbasia:
              > Noooo, hehehehe! :)))
              >
              > Powiem Ci więcej, Mania, będzie teraz przez cztery dni - 25 maja, 27 maja, 29
              > maja, 1 czerwca - świętować swoje imieniny. Czy to nie jaka rozpusta?
              > Ja obchodzę tylko raz! ;))

              Wy to zawsze potraficie rozjasnic najbardziej pochmurny dzien :)
              Dzieki! Jeszcze mi sie 'micha' cieszy :D
              • grek.grek Re:"Przerwane objęcia" "Autostopem przez galaktyk 25.05.13, 13:57
                dobra dobra, lepiej powiedz, kiedy ta sesja,co Ci ją Meller załawia ;]
          • barbasia1 Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twych 24.05.13, 17:06
            życzę
            wszytskiego co najlepsze i najpiękniejsze,
            niech Ci się darzy w życiu
            realnym i wirtualnym

            do życzeń dołączam kwiaty własnoręcznie zebrane aparatem fotograficznym

            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3430919,2,1,Tulipany-dla-Magdy.html
            oaz tradycyjną pieśń okolicznościową

            www.youtube.com/watch?v=IYLriHZiGdQ
            Ściskam wirtulanie
            B.
            • pepsic Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 24.05.13, 17:13
              Mi się wydaje, że Mania świętuje 29, a nawet jestem pewna:)
              • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 24.05.13, 17:22
                :)

                Z podanej dawno temu przez Mani daty zapamiętałam tylko, że maj i dwójka na początku. Nie spodziewałam się, aż trzech imienin Magdaleny pod rząd!!! Na wszelki wypadek wolałam wcześniej złożyć życzenia. ;)
                • pepsic Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 24.05.13, 17:28
                  Z pewnych poza wirtualnych względów dobrze zapamiętałam datę imienin Mani:) Poza tym mam pamięć sytuacyjną. Aczkolwiek teraz podejrzewałam diabelską sztuczkę w zmowie z kolegą G czyli grę słów ;)
                  • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 24.05.13, 17:38
                    Imieniny M. chodziły cały czas mi po głowie. Wykorzystałam więc okazję, jaką stworzył G. :)

                    Pepsic, jeśli to nie tajemnica, kiedy mamy świętować Twoje imieniny?
                    • pepsic Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 19:08
                      Barbasiu, nie wiem, co odpowiedzieć;))
                      • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 31.05.13, 17:02
                        Pepsic, nie chcę Cię stawiać w niezręcznej czy niekomfortowej sytuacji. Może przy okazji jakiegoś filmu zdradzisz nam swe imię? Co Ty na to?
                        Tylko nie zapomnij!

                        :)
                        • pepsic Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 02.06.13, 15:31
                          No, tym razem znowu mi sie upiekło;))

                          Ps. Widzę, że nigdy nie odpuszczasz.
            • maniaczytania Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 24.05.13, 20:25
              Barbasiu - Pepsic dobrze zapamietala date :), ale i tak ze wzruszenia mnie dech zaparlo, a jak obejrzalam te cudne tulipany i posluchalam piosenki, to i lezka sie w oku najprawdziwsza zakrecila! Dziekuje slicznie!!

              PS. czy ja juz pisalam, ze Was uwielbiam? :)
              • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:58
                Zatem celebracja imienin Magdy przeciągnie się do 29 maja.

                Bardzo mnie to cieszy, Maniu. :))))

                Chyba jeszcze nie mówiaś. Możesz robić częściej. :)
            • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 13:52
              życzenie godne solenizantki :]

              Maniu, dołączam się, radości życia na codzień i zawsze :]

              cdn.memegenerator.net/instances/400x/30363755.jpg
              [hehe]
              • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 14:47
                Ale się wyelegantowałeś na Mani imieniny. :))
                • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 15:40
                  hehe ;]]
                  no i z prezentem przyszedłem, jak głosi napis ;]

                  na Twoje imieniny też znajdę jakiś wykwintny strój :]
                  • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:03
                    Hyhy! Żeby się tylko Maniusi słabo nie zrobiło na widok tego prezencku. ;)))

                    Hahaha! Koniecznie! :)))
                    • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:41
                      jak nie będzie chciała, to sam zjem ;]]

                      znajdę coś specjalnego, możesz być pewna :]
                      • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:52
                        Hahahahaha :))))

                        Nie wiem czy Ci to mówiłam, ale przeniosłam imieniny Barbary w tym roku na 1 czerwca.

                        :)
                        • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:59
                          mogę się z Tobą podzielić :]
                          skrzydełko czy nóżka ? ;]]

                          o, to za chwilę już.
                          no to zaczynam grzebać w szafie :]

                          • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 17:14
                            Ja ostanio na diecie jestem, mało mięsa jem, więc nie skorzystam, ale dziękuję za chcęć podzielenia się.

                            Jak ten czas leci. :)))

                            Świetnie, już się nie moge doczekać. :)))
                            • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 26.05.13, 14:04
                              haha ;]
                              jakby co, to lodówkę mam pełną róznorodnego ptactwa w stanie nieżywym ;]]

                              :]
                              • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 26.05.13, 14:52
                                :))) Ostanio (od trzech dni) jem kisiel na kolację. Ale już mi sie nudzi, hehe.
                                • grek.grek Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 26.05.13, 16:17
                                  hmm, może coś zaradzimy ... :
                                  2damnfunny.com/wp-content/uploads/2012/12/This-Might-Be-Hunter-Cats-Lucky-Day.jpg
                                  ;]
                                  • barbasia1 Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 27.05.13, 15:49
                                    Hyhy.
                                    Straciłam ochotę na jakiekolwiek mięsko.
                                  • barbasia1 OT 27.05.13, 15:50
                                    HyHy.
                                    Straciłam ochotę na jakiekolwiek mięsko.
                                    • grek.grek Re: OT 27.05.13, 16:08
                                      nawet na duszone w sosie własnym ? ;]]
                                      • barbasia1 Re: OT 27.05.13, 16:26
                                        Nienienienie.
            • siostra.bronte Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 25.05.13, 16:59
              Przyłączam się do życzeń :))
              • maniaczytania Re: Maniu-Magdaleeeeenoooooo z okazji Imienin Twy 27.05.13, 21:48
                Siostro.bronte - dziekuje bardzo!

                choc to jeszcze za dwa dni ;)
    • grek.grek Cannes day 9 24.05.13, 15:26
      werdykt chyba w niedzielę ?

      jeszcze nie czytalem, więc sam nie wiem, co [jakie filmy] się kryje pod tymi frapującymi
      tytułami korespodencji :

      wyborcza.pl/1,75475,13969703,W_Cannes_Sartre_mowi_jak_Bob_Marley.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+201353A+Żar+miłości+i+bezsens+śmierci-95999
      film.onet.pl/specjalne/festiwale/wiadomosci/cannes-dzien-dziewiaty-upaly-emocje-i-seks,1,5524252,wiadomosc.html
      przyjemnej lektury
      Wam i sobie :]
      • pepsic Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:17
        Wy tu gadu, gadu, podczas gdy w Cannes podstępni złodzieje nie mający za grosz wyczucia dla świata kultury ukradli biżuterię wypożyczoną gwiazdom wartą 1 milion dolarów.
        • barbasia1 Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:24
          Oooooo! jaaacieeeeeee!
          Podaj link, droga Pepsic! Komu ukradli? Gdzie? Ładna była ta biżuteria? Nic nie wiem!
          • barbasia1 Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:27
            Kreacje canneńskie jeszcze nie zalinkowane.
            Absolutnie cudowną suknię na otwarciu miała Nicole Kidman...

            cdn.
            • pepsic Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:30
              Trzymam za słowo i czekam:))
          • pepsic Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:29
            Usłyszałam przed chwilą w tvn24.
            • barbasia1 Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:33
              W takiem razie tylko patrzeć newsów w necie.
              • barbasia1 Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:34
                pJubiele bedzie miał darmową reklame na cały świat. Bo pewnie biżuteria była ubezpieczona.
            • barbasia1 Re: Cannes day 9 24.05.13, 17:56
              Mam new -

              www.rp.pl/artykul/2,1010442-Na-festiwalu-w-Cannes-skradziono-bizuterie-warta-ponad-milion-dolarow.html
              • barbasia1 Re: Cannes dresses! :} 25.05.13, 14:42
                Daily Mail, jak na życzenie, właśnie zrobił przegląd najładniejszych i tych najbrzydszych kreacji z Cannes.

                www.dailymail.co.uk/femail/article-2330374/Cannes-Film-Festival-2013-Forget-films-fashion-FEMAIL-review-best-worst-dressed-stars-red-carpet.html
                Jeszcze jedne mały przegląd -
                polki.pl/moda_stylgwiazd_galeria.html?galg_id=10014206&ph_center_03_page_no=1

                Zabrakło w tym przeglądzie zjawiskowej, moim zdaniem, sukni Nicole Kidman od Diora, w której pokazała się na otwarciu.
                W czarnych sukniach wyglądała rewelacyjnie.

                www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2325045/Cannes-Film-Festival-2013-Nicole-Kidman-protects-big-hair-umbrella.html

                Jeszcze kolabtowa suknia Roberto Cavalli, w ktrej pojawiła się Sharon Stone na premierze filmu "Behind the Candelabra". U góry SS jest w białej sukni.
                www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2328628/Sharon-Stone-55-steals-plunging-cobalt-blue-gown-Behind-The-Candelabra-Cannes-premiere.html
                :)
                • barbasia1 Re: Cannes dresses! :} 25.05.13, 14:49
                  Kreacje Marion Cotillard (też wybrała Diora)


                  www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2330536/CANNES-FILM-FESTIVAL-2013-Marion-Cotillard-shows-chic-French-style-backless-white-gown-makes-stunning-appearance-Cannes.html
                  :)
                • pepsic Re: Cannes dresses! :} 25.05.13, 19:17
                  Barbasiu jutro sie ustosunkuje, bo musze isc karnie na mecz.
                  • barbasia1 Re: Cannes dresses! :} 25.05.13, 20:03
                    Jak mus to mus, hehehe!

                    :))
                    • barbasia1 Re: Cannes dresses! :} 26.05.13, 15:49
                      Odważna (a właściwie czy dzisiaj kreacja może być jeszcze odważna?) kreacja Emmanuelle Seigner -

                      www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2330919/Now-thats-daring-Roman-Polanskis-wife-Emmanuelle-Seigner-shows-eye-popping-cleavage-loud-red-dress-Cannes.html

                      :)
                      • barbasia1 Re: Cannes's dresses! :} 26.05.13, 15:49
                        Tak chyba powinnam była napisać.
                • pepsic Re: Cannes dresses! :} 29.05.13, 18:46
                  Stawiam na biel Sharon Stone i przepiękny makijaż Nicole Kidman. Natomiast lustro doradzam Julianne Moore (spójrz na stopy) oraz Emanuelle Seigneur (sądziłam, ze gwiazdę takiego formatu stać na lepszą bieliznę, no i po co eksponować słabe strony).
    • pepsic "Życie na podsłuchu" - tvp kultura 20:20 24.05.13, 17:37
      Moralne dylematy funkcjonariusza Stasi, i przewijający sie romantyczny motyw, a w tle zmierzch ery Honeckera. Roztrząsaliśmy w swoim czasie z Grekiem i zgodnie (!) zaopiniowaliśmy pozytywnie. Oglądajcie, warto:)
      • grek.grek Re: "Życie na podsłuchu" - tvp kultura 20:20 25.05.13, 13:46
        yes, świetny film.
        powtarza go Kultura cyklicznie :]
        jedną z powtórek obejrzałem, podobał się jeszcze bardziej niż
        za pierwszym razem.
    • grek.grek Cannes day 10 25.05.13, 13:45
      porcja najnowszych recenzyj :
      film.onet.pl/specjalne/festiwale/wiadomoscicannes-dzien-dziesiaty-marion-cotillard-kaleczy-je,1,5525164,wiadomosc.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+W+poszukiwaniu+miliona+dolarów+i+sensu+życia+wampirów-96014
      w tym momencie, wydaje mi się ciekawe, jak jury odniesie się do filmu który wczoraj się pojawił "Blue is the warmest color", o związku dwóch dziewczyn, z naturalistycznymi scenami seksu między nimi, ale jednocześnie z wnikliwą, jak można odnieść wrażenie czytając recenzje, psychologią i subtelnym komponentem uczuciowym oraz próbą sportretowania młodego pokolenia.

      reżyser Kechiche postawił jury w ciekawej sytuacji, bo wydaje się, znów - w recenzji i opinii napływających z Cannes - że był to jak dotąd najlepszy film w głównym konkursie i pytanie : czy jury znajdzie w sobie odwagę żeby go nagrodzić Złotą Palmą, czy obędzie się tylko na jakichś pobocznych wyróznieniach, a frukta zgarnie jakiś film mniej kontrowersyjny. to może być plebiscyt : za albo przeciw temu filmowi, co sądzicie ?
      • grek.grek Cannes day 10 ... & Borgiowie 25.05.13, 17:02
        chyba na okoliczność startującego właśnie w polskiej tiwi 3 serii :

        www.uwarzamrze.pl/artykul/55361,1012798-Borgiowie.html
        • grek.grek Cannes day 10 ... & Borgiowie 25.05.13, 17:03
          www.uwazamrze.pl/artykul/55361,1012798-Borgiowie.html
          • barbasia1 Bayern czy Borussia? 25.05.13, 17:17
            O coś o Borgiach? Zaraz tam zajrzę.

            Teraz przyjmuję zakłady.

            :)
            • angazetka Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 18:22
              Bayern. 2:1, honorowy gol Kuby ;)
              • pepsic Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 19:15
                Trzymam kciuki za naszych, więc Borussia 3:1, choć mówią, ze nie mają szans.


                • angazetka Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 19:36
                  Teoretycznie nie mają, ale dopóki piłka w grze...
                  A ja socjologicznym okiem patrzę na to, jak Borussia stała się "naszymi" ;)
                  • barbasia1 Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 20:05
                    angazetka napisała:

                    > Teoretycznie nie mają, ale dopóki piłka w grze...
                    Otóż!

                    > A ja socjologicznym okiem patrzę na to, jak Borussia stała się "naszymi" ;)
                    :)))
                    Jak się nie ma co się lubi ...
                • barbasia1 Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 20:02
                  Nie mają szans? Mimo wszytsko, Borussia 3:2.
                  • angazetka Re: Bayern czy Borussia? 25.05.13, 20:15
                    Ale wtedy przez tydzień nie usłyszymy o niczym innym ;)
                    Choć w sumie wolę słuchać o Piszczku niż o politykach.
              • grek.grek Re: Bayern czy Borussia? 26.05.13, 14:08
                trafiłaś, Angazetko :]
                i to rozstrzygający gol strzelony na samym końcu.
                ale grali Niemcy [albo "Niemcy"], więc generalnie takiego własnie
                finału zabawy nalezało się spodziewać ;]
                • barbasia1 Re: Bayern czy Borussia? 26.05.13, 14:54
                  Wszytskie typy były dobre, bo wskazywały na zwycięzców Niemców. ;))
                  • grek.grek Re: Bayern czy Borussia? 26.05.13, 16:13
                    też prawda :]
                • angazetka Re: Bayern czy Borussia? 26.05.13, 19:04
                  ;)
                  Ale meczyk świetny był. No i wygrali Niemcy :] (choć gole strzelili: Chorwat, niemiecki Turek i Holender)
                  • barbasia1 Re: Bayern czy Borussia? 27.05.13, 15:45
                    angazetka napisała:

                    Hehe!
                    No i kilka strzałów na bramkę oddali Polacy.
    • grek.grek Cannes day 11 26.05.13, 14:27
      rozstrzygnięcia dzisiaj [chyba ?], ale jeszcze recenzje ostatniego dnia filmowych
      prezentacji, POlański i Jarmusch, w ocenach i opisach brzmią zacnie :
      wyborcza.pl/1,75475,139800845,Jarmusch_i_Polanski__dwa_nowe_wybitne_filmy_na_festiwalu.html
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2013%3A+Mistrz+Polański+i+Marion+Cotillard+mówiąca+po+polsku-96033
      • siostra.bronte Re: Cannes day 11 26.05.13, 14:44
        Już dawno nie było takiej plaży w tv. Piszemy o Cannes albo piłce nożnej :)
        • grek.grek w telewizji - "Rock'n rolla"& powtórki [dobre] 26.05.13, 16:12
          ostatnia premiera, zdaje się w ubiegłą sobotę ["Szczęscie"].

          dzisiaj w TVP Historia powtarzają "KOmornika", o... 1 nocy ;]

          TVP KUltura
          "Mój najlepszy przyjaciel", komedia francuska, 21:05.
          znasz ? znacie ?

          powtórkowy "Chaos" w Dwójce, 0:15

          "Rambo 3", to już lekka przesada, żeby robił za hit o 20:05.
          w prime można by zafundować jakiś ambitny dobry film, jest
          moment : niedziela, nie ma kolejnego odcinka dennej telenoweli...
          a oni "Rambo"... Pierwsza część [chociaż kiedy powstawała, to
          była zupełnie osobnym filmem, dopiero dokrętki spowodowały, że
          została nią] ma przekaz, nie jest przerysowana, bohater ma duszę.
          następne są już tylko czystą akcją i to coraz bardziej absurdalną,
          a szczyt osiąga ten absurd w finale 3 części, kiedy główny bohater i
          jego przyjaciel we dwóch, uzbrojeni w karabiny, twarzą w twarz atakują
          całą armię rosyjską, na czele z najnowocześniejszymi czołgami i helikopterami :]
          nie dośc, że nie giną, to jeszcze wygrywają bitwę, bo w sukurs przybywają
          dzielni afgańscy mudżahedini - na konikach i z szabelkami ;]

          "Bóg i diabeł w kraine słońca", brazylijski w KUlturze, 1:05.
          szkoda, ze nakłada się na "Komornika", bo bym obejrzał, ale za długo czekałem
          na powtórkę filmu Falka, żebym odpuścił ;]

          w TVN "Rock n rolla" Guya Ritchie, tematy klasyczne : półświatek, lewe interesy...
          Tom Wilkinson, Butler, Thandie Newton. Ritchie ma swój styl, może warto spróbowac ?
          23:50

          TVN7 "Projekt Monster", 23:10
          kiedyś gdzieś opisywałem już ten film.
          ciekawa jest to rzecz, miasto atakuje nieznany potwór, nie widać go, ale słychać doniesienia radiowe, telewizyjne, z tego ze taki atak nastąpił, ludzie są w panice, miasto żyje i się boi - kilkoro nastolatkow probuje się w tym chaosie nie pogubić, a wszystko filmowane jest "kamerą uczestniczącą", stwarzającą wrażenie, że rzecz się dzieje naprawdę i na żywo. interesujący zabieg, interesujący efekt. warto spróbować, z samej ciekawości.



      • barbasia1 Re: Cannes day 11 26.05.13, 15:10
        Już koniec festiwalu.Jak ten czas leci. Przez tegoroczną maturę, mam straszne zaległości jeśli chodzi o relacje z Cannes. Najbardziej jestem obeznana z festiwalowymi kreacjami pań. :/
        • grek.grek Re: Cannes day 11 26.05.13, 16:13
          bez problemów to nadrobisz, wedle własnej chęci :]

          a kreacje - ważna rzecz, a co :]
          • barbasia1 Re: Cannes day 11 28.05.13, 15:35
            Oglądanie kreacji działa wyjątkowo relaksująco. ;)
      • grek.grek Cannes day 11 cd. 26.05.13, 16:36
        jeszcze dwa linki :

        film.onet.pl/specjalne/festiwale/wiadomosci/cannes-dzien-11-roman-polanski-bawi-do-lez-a-jim-j,1,5525634,wiadomosc.html
        kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,13984555,Dwa_filmy_i_dwaj_nowi_faworyci__Jarmusch_i_Polanski.html#BoxKultTxt
    • grek.grek Cannes : Palma dla "Życia Adeli" [linki] 27.05.13, 13:46
      A jednak, jury staneło na wysokości zadania i Palmę dostał film, który zrobił, jak wynikało z doniesień, największe wrażenie, czyli "Życie Adeli" pana Kechiche.

      Linki do ostatnich korespondencji z Cannes, komentujących wyniki :

      www.rp.pl/artykul/1013456.html
      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,13987464,Znow_wygrywa_wielkie_kino__Zlota_Palma_dla__Zycia.html#BoxKultTxt
      www.filmweb.pl/news/CANNES+2013%3A+Złota+Palma+w+rękach+Abdellatifa+Kechiche'a+za+%22Życie+Adeli%22-96038
      wyborcza.pl/1,75475,13987458,Zlota_Palma_za_zwykla_milosc.html
      nagrody aktorskie : Berenice Bejo [to ta aktorka z "Artysty", jesli dobrze pamiętam] plus niejaki Bryce Dern. czyli, ani Michael Douglas ani Emmanuelle Seigner, którzy zdaje się mieli najmocniejsze notowania na giełdzie.

      Francuzi znów moga ogłosić swoje zwycięstwo w odwiecznej wojnie kulturalnej z Ameryka - najlepszy film najważniejszego konkursu roku : pochodzi z łona ich kinematografii, hehe.
      • barbasia1 Re: Cannes : Palma dla "Życia Adeli" [linki] 27.05.13, 16:24
        Wstrzelił się ten film we swój czas. Ponad tydzień temu, 18 maja prezydent Francji Hollande podpisał ustawę zezwalającą na małżeństwa homoseksualne i adoptowanie dzieci przez pary tej samej płci. Legalizacji tej ustawy wciąż towarzyszą burzliwe demonstracje przeciwników.


        :)
        • grek.grek Re: Cannes : Palma dla "Życia Adeli" [linki] 28.05.13, 14:12
          o, trafnie zauważyłaś, Barbasiu.

          jego alibi [na to, że nie był to wybór stanowiący deklarację światopoglądową, co niektórzy tu
          i tam już węszyli] to fakt, że decydowało jury wielojęzyczne i -narodowe, które posądzić można bardziej o zauroczenie jego walorami estetycznymi i głębią obserwacji i psychologii, niż próbą "dawania głosu" w sprawie polityczno-społecznej dzielącej samych Francuzów.
    • grek.grek "hancock", "LOkator", "Ukryta władza" dziś 27.05.13, 16:05
      Mecze za nami, Cannes za nami, może coś w tiwi przed nami ? :]

      POlsat puszcza :
      20:00 "Hancock" - superbohater, który nie daje się lubić... ale jesli gra go Will Smith, to
      pewnie będzie dużo min, wdzięczenia się do kamery i w końcu zostanie ulubieńcem mas ;]

      21:55 "LOkator" - nie, nie Polańskiego, hehe. Ten jest o śledztwie jakie doświadczony
      policjant prowadzi w sprawie seryjnego zabójcy prostytutek w Los Angeles, raz że gość
      zabija niczym Kuba Rozpruwacz, dwa - jego wyczyny łącza się z niewyjaśnionymi morderstwami sprzed paru lat.

      w TVP 1
      0:35 "Rajska jabłoń", czyli ciąg dalszy "Dziewczyn z Nowolipek".

      Dwójka bez fabularnych filmów, same Lisy i seriale :], no może powtórka "Rambo 3", czyli blado.

      Kultura proponuje o 20:20 "Ukrytą władzę" i to by można obejrzeć, z tego co się orientuję, bom kiedyś widział - Ameryka, babka z partii Demokratów dostaje propozycję zostania wiceprezydentem; zanim to nastąpi Republikanie dokonują prześwietlenia jej życiorysu i wychodzi na jaw, ze za młodu kobiecina raz czy drugi łóżkowo zaszalała. powstaje z tego opowieść z próbą odpowiedzi na pytanie, czy przeszłość może być determinować postrzeganie człowieka, a że dotyczy kobiety, to dodatkowo : czy wyskokowa przeszłośc bardziej obciąża kobietę niż obciązałaby jakiegokolwiek mężczyznę, z powodu surowszego traktowania tych pierwszych.

      • grek.grek "hancock", "LOkator", "Ukryta prawda" dziś 27.05.13, 16:06
        "Ukryta prawda", a nie 'władza'.
        • siostra.bronte Re: "hancock", "LOkator", "Ukryta prawda" dziś 27.05.13, 18:17
          "Ukryta prawda" krąży od czasu do czasu w Kulturze. Przy każdej okazji pisałam o tym filmie, ale reakcji nie było :) Dla fanów Gary'ego Oldmana obowiązkowo.
          • grek.grek Re: "hancock", "LOkator", "Ukryta prawda" dziś 28.05.13, 14:14
            musiałem zapomnieć się dopisać do Twojego zauważenia tego filmu, bo oglądałem i to jest
            całkiem dobry film.
      • barbasia1 Re: "hancock", "LOkator", "Ukryta władza" dziś 27.05.13, 16:11
        > 21:55 "LOkator" - nie, nie Polańskiego, hehe.

        O! A już się ucieszyłam, jak zobaczyłam zapowiedź w nagłówku.
        Myślałam, że to w związku z canneńską premierą "Wenus w futrze" Romana Polańskiego.

        Coś czuję, że największą popularnością cieszyć się dziś będzie kolejny odcinek "Dowton Abbey".
    • siostra.bronte "Mój najlepszy przyjaciel" (1) 27.05.13, 20:02
      Ktoś oglądał? Z braku innych atrakcji chciałam rzucić okiem na ten film (dzięki, Greku za info), a okazało się, że to całkiem zabawna i niegłupia komedia. Reżyserem jest Patrice Leconte, który ma na koncie przynajmniej kilka świetnych filmów ("Mąż fryzjerki", "Monsieur Hire").

      Bohaterem jest Francois, zamożny marszand (niezniszczalny Danieul Auteil). Z okazji urodzin zaprasza do restauracji swoich znajomych, głównie z pracy. Ale jest w kiepskim nastroju. Na pytania co się stało odpowiada, że był właśnie na pogrzebie swojego klienta. Oprócz niego przyszło tylko kilka osób i to był smutny widok. Na to ktoś z biesiadników rzuca, że na pogrzeb Francois pewnie nikt by nie przyszedł :) Ten jest kompletnie zaskoczony. Myśli, że to jakieś żarty, mówi, że przecież ma mnóstwo znajomych, codziennie spotkania, obiady itd. Ale goście (wybitnie niewdzięczni) twierdzą, że Francois nie ma prawdziwych przyjaciół. Jego wspólniczka z galerii, Catherine mówi wprost, że interesują go tylko przedmioty.

      Francois nie poddaje się. Musi udowodnić, że to nieprawda. Chce się założyć z Catherine, że do końca miesiąca (czyli w ciągu 10 dni) przedstawi jej swojego przyjaciela. Ta, pewna zwycięstwa, stawia warunek, że założą się o grecką wazę, jaką Francois kupił na aukcji za ciężkie pieniądze. Marszandowi rzednie mina, ale zgadza się.

      No i zaczynają się desperackie poszukiwania ewentualnych przyjaciół. Francois ślęczy w domu nad listą, na którą wpisuje kolejne nazwiska. Pierwszy na liście jest znajomy marszand. Francois odwiedza go w domu i zaczyna wypytywać o wydarzenia z przeszłości, wspólne spotkania itd. Facet jest zdziwiony, nie wie o co chodzi. W końcu Francois wydusza z siebie, że chyba są...przyjaciółmi? Niestety, facet ma inny obraz tej znajomości i przy okazji ma pretensje do Francois, że podkrada mu klientów :)

      Francois jest podłamany . Nie ma sensu odwiedzać kolejnych znajomych z branży, tam nie ma miejsca na sentymenty. Jak na złość wszędzie dookoła widzi roześmianych ludzi, miło spędzających czas z przyjaciółmi. Na ulicy, w restauracji. Nawet napis nad wejściem do kościoła mówi: "Jezus jest twoim przyjacielem" :)

      Nasz bohater jednak się nie poddaje. W księgarni szuka książki "Jak zdobyć przyjaciół", ale w ostatniej chwili rezygnuje widząc pełne współczucia spojrzenie sprzedawcy :) Francois dociera nawet na wykład jakieś profesora na temat przyjaźni. Tam przysiada się do niego jakiś pokręcony jegomość, który mówi wprost, że szuka przyjaciół. Opowiada, że próbował już wszystkiego i nic. Francois nie jest zainteresowany, ale biedak ściga go nawet po wyjściu z wykładu, na szczęście szybko przyjeżdża taksówka :)

      Ważny wątek. W międzyczasie Francois korzystał z usług taksówkarza, niejakiego Bruno (Dany Boone). Facet wydawał się irytujący, zbyt bezpośredni i wygadany. Przypadkiem Francois zostawił w jego taksówce słynną listę "przyjaciół" i Bruno przyjechał do jego galerii, żeby ją zwrócić. I wtedy Francois doznaje olśnienia. Prosi taksówkarza o pomoc. Mówi mu wprost, że ma trudności z nawiązywaniem kontaktów, a on, Bruno wręcz przeciwnie. Może Bruno nauczy go jak to się robi? Taksówkarz jest kompletnie zaskoczony, uważa, że to dziwaczny pomysł. Ale w końcu się zgadza.

      Francois jeździ z Bruno taksówką, żeby przyjrzeć się jak rozmawiać z ludźmi. Potem Bruno wysyła Francois na ćwiczenia praktyczne. Najpierw marszand zagaduje sprzedawców w sklepie pod pretekstem kupna tostera :) Potem próbuje nawiązać znajomości w jakimś barze, ale bez efektu. Ale Bruno twierdzi, że trening czyni mistrza :)

      Idą więc do parku. I to chyba jedna z najzabawniejszych scen w filmie. Bruno z daleka (a my razem z nim) przygląda się Francois, który próbuje zagadywać napotkane osoby. Najpierw podchodzi do grupki starszych panów grających w boule. Dochodzi do wymiany zdań (nie słyszymy o czym rozmawiają). W każdym razie Francois zostaje szybko przegoniony :) Potem nieszczęśnik podchodzi do jakiegoś malarza-amatora, który maluje okolicę. Znowu szybka i nader gwałtowna wymiana zdań. Malarz aż podnosi się z krzesełka gotów chyba do rękoczynów :) I ostanie podejście: dwie kobiety na ławce, razem ze swoimi pociechami w wózkach. Tutaj rozmowa jest najkrótsza. Obie matki zrywają się szybko z ławki i uciekają w panice razem z wózkami :)

      Co za czasy. Człowiek chce po prostu porozmawiać, a jest traktowany jak świr albo zboczeniec :)


      • siostra.bronte Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 27.05.13, 21:03
        Nauka nie przynosi więc efektów, ale w Francois i Bruno spędzają ze sobą dużo czasu. Ale oczywiście, Francois nie zauważa, że ma już przyjaciela, tuż obok siebie.

        Przypadkiem Francois znajduje stare zdjęcie swojej klasy, jeszcze z podstawówki. I przypomina sobie dawnego przyjaciela. Postanawia go odnaleźć. Prosi Bruna o podwiezienie i niby przypadkiem spotyka dawnego kolegę (razem z żoną) w supermarkecie. Prawie rzuca mu się na szyję z radości. Ale kolega początkowo go nie poznaje. Francois przypomina mu dawne czasy, że byli przyjaciółmi. Niestety, facet mówi mu, że wręcz przeciwnie, byli najgorszymi wrogami :) Niezrażony Francois namawia oboje na obiad, ale para nie jest zainteresowana. Co więcej żona rzuca mu na odchodne: "Sp..." :) Francois jest załamany. Na szczęście Bruno wiedział co się święci i czekał na niego.

        Aż w końcu (pominę niektóre szczegóły) do Francois dociera, że to Bruno jest jego przyjacielem. Szczęśliwy dzwoni do Catherine. Ta wypytuje go o Bruno, ale nie jest przekonana. Taksówkarz? Skąd go wytrzasnął? Nie da się nabrać. Potrzebne są dowody. Ale jak udowodnić przyjaźń? Catherine odpowiada, że przyjaciel jest zdolny dużo zaryzykować. Francois ma coś wymyślić. No i wpada na pomysł. Prosi Bruno, żeby "ukradł" jego cenną wazę, dzięki temu dostanie ubezpieczenie i wykaraska się z kłopotów finansowych. Bruno początkowo odmawia, ale w końcu się zgadza.

        Nocą Bruno robi "włam" do mieszkania Francois. I kiedy już ma zabrać wazę zapalają się swiatła, a w pokoju jest Francois oraz cała grupa biesiadników z przyjęcia urodzinowego. Marszand triumfuje i ogłasza, że wygrał zakład. Ale widzi, że chyba posunął się za daleko. Goście są wyraźnie zniesmaczeni całą sytuacją. A Bruno kiedy w końcu dociera do niego co się stało, rozbija cenną wazę i wychodzi.

        Francois zostaje sam. Później próbuje się skontaktować z Bruno, ale ten oczywiście unika go jak ognia. Marszand wpada więc na pomysł, żeby jakoś mu wynagrodzić to co zrobił. Przez swoje znajomości załatwia miejsce Bruno w teleturnieju (wcześniej Bruno odpadł w eliminacjach). To znani nam "Milionerzy" :). Bruno dociera do pytania za milion. Zostaje mu jeszcze "telefon do przyjaciela". Oczywiście, Francois pewnie zna odpowiedź na to pytanie, bo dotyczy malarstwa (Monet czy Manet?). Ale Bruno ma opory moralne, czy po tym co się stało powinien do niego zadzwonić. No, ale milion euro piechotą nie chodzi i Bruno dzwoni. Francois zaczyna z nim rozmawiać bynajmniej nie o pytaniu. Prowadzący teleturniej w końcu przerywa i prosi o odpowiedź. I oczywiście Bruno wygrywa :)

        Moim zdaniem wątek teleturnieju jest trochę zbyt "łopatologiczny". Film traci tutaj swoją wcześniejszą finezję. No i kwestia czysto techniczna, "Milionerzy" są/byli nagrywani, więc ta historia jest trochę naciągnięta.

        Francois i Bruno spotykają się dopiero rok poźniej, w restauracji. Francois świętuje kolejne urodziny. Okazuje się, że Bruno zapłacił za jego kolację. W międzyczasie wydał wszystkie pieniądze i znowu pracuje jako taksówkarz. Razem wychodzą z restauracji i jak się można domyślać znowu będą przyjaciółmi.

        Film ciepły i zabawny, ale o poważnych sprawach. Bo faktycznie, jak i gdzie znaleźć przyjaciół (ale takich prawdziwych) jak się już jest "w pewnym wieku" jak nasz Francois? Przyjaźnie zawiązuje się przede wszystkim w młodości, w szkole, na studiach itd. Później jest już znacznie trudniej. W pracy? W dzisiejszych czasach to chyba rzadko się zdarza, niestety.

        Jeżeli będzie powtórka to polecam!




        • grek.grek Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 28.05.13, 14:07
          dzięki, Siostro, jak zwykle świetnie napisane, czyta się przyjemnie i szybko.

          wiesz, ja widziałem fragmentami ten film, ale taki byłem jakiś... rozbujany :] w ten
          niedzielny wieczór, że najpierw się spóźniłem, a potem i tak nie mogłem dokończyć.

          ale widziałem te zabawne sceny parkowe, które opisujesz, a także sytuację w
          markecie, gdzie Francois, wyrażajacemu chęć kupna tostera, troje sprzedawców nadskakuje
          i się do niego wdzięczy, on wraca do Bruna mówiąc 'zobacz, oczarowałem ich", na co
          on "wcale nie oczarowałeś, uśmiechają się do ciebie i skaczą przy tobie, bo jesteś
          klientem, a oni chcą sprzedać towar".

          widziałem też późniejszą scenę, kiedy Bruno nocuje u Francoisa, potem robi śniadanie, i
          przychodzi po całonocnej nieobecności córka Francoise'a. z ojcem nie znajduje ona absolutnie żadnego porozumienia [tak mówi], a tymczasem Bruno w trymiga nawiązuje z nią rozmowę, ona mu coś tam opowiada, śmieją się razem, a Francoise podsłuchuje ich przez moment
          z ukrycia i nie może wyjśc z podziwu, jak to Bruno pierwszy raz widząc ją na oczy momentalnie zdobył jej zaufanie, co jemu nie udaje się od lat.

          aha, no i scena ze staruszką, którą Bruno wiezie taksówką, obok siedzi "uczeń" Francoise, Bruno i starsza jejmośc gaworzą sobie i śpiewają, a Francoise z pewnym kompleksem i zazdroscią spogląda na Bruna, że ten taki swój chłop jest dla wszystkich :]

          no i coś tam jeszcze, kiedy Bruno mówi Francoise'owi, że "tego nie da się nauczyć, to trzeba wydobyć z siebie" czy coś w ten deseń :]

          Zatem, parę widoczków nadgryzłem, ale nie znałem ani początku ani zakończenia, ani nawet lwiej części środka, i tym bardziej fajnie, że napisałaś co, jak i po kolei.

          Daniel Auteil gra właściwie wszystkie role, i - takie mam wrazenie - zawsze jest taki sam, ale to zaleta według mnie. Nie tworzy postaci, ale nadaje im wiarygodność. trochę jakbym widział tego samego gościa, który tylko co tydzień prowadzi inne auto albo ma innego kooru marynarkę :] ale to wciąz ten sam pan Daniel i wiesz, czego się spodziewać po jego pojawieniu się. W sumie, wyobrażam sobie sytuacje, w której powstaje jednocześnie 10 filmów, ich plany zdjęciowe są obok siebie, a Daniel Auteil chodzi między nimi i tylko zmienia ową marynarkę albo lekko wyraz twarzy i w zasadzie wszedzie wypada dobrze :]

          poza tym, Auteil wydaje mi się, nie pytaj dlaczego :] - jakąs taką kwintesencją francuskości, taki gośc z kawiarenki paryskiej, twarz jedna z wielu, a jednak symboliczna. Nie wiem, nie umiem tego zdefiniować, ale jakoś tak myśle, ze gdybym człowieka zobaczył ot tak sobie i nie wiedzial, że to aktor, wiedziałbym jakimś trafem, że to Francuz :]
          • siostra.bronte Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 28.05.13, 18:50
            Dzięki Greku :)

            Pisałam ten tekst na szybko, więc tym bardziej mi miło, że się podobał.

            Na temat Auteuila mam dokładnie takie samo zdanie :) Jest właściwie taki sam w każdym filmie, a mimo to przekonuje. Co prawda gra podobne role. Zwykle to jakaś wersja zamożnego przedstawiciela klasy średniej z problemami.

            Trochę jednak zobaczyłeś :) Może będzie jeszcze okazja go zobaczyć, chociaż Kultura ma skłonności do powtarzania nie tych filmów co potrzeba :)


            • grek.grek Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 29.05.13, 15:26
              yes, Auteil mieszczański jest :]
              ciekawe, jakby wypadł w roli zwariowanego artysty z bohemy ?
              może rozbiłby bank taką rolą własnie, łamiącą całkowicie jego emploi ?

              a tak, fragmenty widziałem, które pozwoliły mi zorientować się w estetyce.
              a co najważniejsze w treści, to dzięki Tobie doczytałem :]
        • barbasia1 Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 28.05.13, 18:18
          Ale ładną niespodziankę filmową nam przygotowałaś, Bronte! :)
          • siostra.bronte Re: "Mój najlepszy przyjaciel" (2) 28.05.13, 18:41
            Dzięki! Sama się nie spodziewałam :)
    • grek.grek Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądają] 28.05.13, 15:53
      postscriptum, podsumowanie...
      wyborcza.pl/1,75475,13991749,Cannes__Wspolczucie_dla_wampirow_Jarmuscha.html
      a co na dziś mamy ?

      widzę pakiecik w Kulturze.
      20:20 Pachnidło [na bis enty]
      23:45 "Włóczykij", który zaczyna przegląd filmów Pasolinego, ktorego zupełnie nie znam, a znać bym sobie życzył [a Wy ?], więc liczę na to, ze chociaż uszczknę coś z tych iks filmów, które Kultura pokaże. chociaż... jak popatrzeć na to, jakie filmy Woody'ego Allena Kultura wrzucił w prezentację jego filmografii, to wątpię, czy pokazane zostaną rzeczywiście te najważniejsze rzeczy Pasoliniego.

      TVP1 wycofała "Duchy Goi", pewnie dlatego, że biskup zadzwonił i przypomniał, że pojutrze kościelne święto :] Zamiast tego będzie jakiś nieszkodliwy film przygodowy.

      W Dwójce dokument "Uwikłani" [22:50] i o 26:78 "Ziemia obiecana" tym razem w postaci serialu [2 odcinek].

      POlsat uszczęśliwia Stevenem Seagalem.

      w TVN7 o 20:00 Projekt MOnster, powtórka z poprzednich dni.
      to jest niezłe, to się da oglądac, ale to jest specyficzne, czyli : w zależności od
      humoru ;]

      widzieliście zajawkę "Sali samobojców" ? ma być w Dwójce, tylko nie dosłyszałem
      kiedy, może w Kocham Kino ?

      • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 28.05.13, 16:07
        Tobie Złota Palma się należy za skrupulatne załączanie relacji z Cannes. Dzięki. Zaczynam powoli czytać...

        Na słynne "Salo ..." ostrzyłabym zęby. Ciekawam bardzo, czy znajdzie się w przeglądzie. Dzisiejszego filmu Passoliniego nie obejrzę, zamówiłabym u Ciebie, Greku, opowieść, co?

        Skąd wiesz, że "Duchy Goi"zostały zdjęte? :) Na stronie telemagazynu wciąż jest ten film.

        Świetna wiadomość, niestety nic nie wiem na temat terminu emisji "Sali samobójców". Nie widziałam tej zapowiedzi.
        • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 28.05.13, 16:09
          Palma dla Kota :)))
          www.cda.pl/grafika/2111497
          • grek.grek Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 13:36
            hahaha :]
            przed chwilą chyba jadł ;]]
            • barbasia1 OT 29.05.13, 14:26
              :)))))
        • siostra.bronte Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 28.05.13, 19:10
          O, wspomniałam o "Salo.." wyżej :)

          Barbasiu, jestem bardzo tolerancyjna, dużo w kinie widziałam, ale "Salo.." nie życzę najgorszemu wrogowi. Dawka przemocy, okrucieństwa i wyrafinowanych tortur jest tak duża, że ten film można po prostu odchorować.

          Przy okazji, widziałam "Salo..." (oczywiście wieki temu) w kinie Iluzjon. Sala była nabita po brzegi, bo ten film był u nas właściwie niedostępny. Co się wyrabiało w czasie seansu! Przy co bardziej szokujących scenach rozlegały się krzyki, tudzież głośne głosy oburzenia. Co niektórzy widzowie nie wytrzymywali psychicznie i wychodzili w trakcie sensu. Też miałam na to ochotę, ale wytrzymałam dla dobra nauki :)

          Ech, to były czasy...

          Z ciekawości zajrzałam na stronę Kultury. Pokażą trzy filmy Pasoliniego, nie ma wśród nich "Salo...".

          • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 14:35
            Ależ świetne wspomnienie, Bronte! :)


            Czułam, że może nie być "Salo" w tym przeglądzie.

            :)
        • grek.grek Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 13:35
          hehe, dzięki ;]

          jasne, napiszę w te pędy, jesli nie jeszcze dziś, to na pewno jutro.
          obejrzałem, wprawdzie bez pierwszego kwadransa, ale nie straciłem głównego
          wątku.

          w telegazacie "Duchów..." już nie było,kiedy sprawdzałem wczoraj :]

          "Sala" będzie na pewno. może w Kocham kino ? Mania na początek czerwca
          rozpiskę nam poda, więc się dowiemy :]
          • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 14:24
            Może być nawet na jutro. ;) Jutro będzie dobry klimat.

            Ja dziś tylko na chwilę, mam coś ważnego do załawienia, w związku, czym podróż tam i z pwrotem mnie za chwilę czeka ...

            Zatem czekamy , co na Mania, powie.
            • barbasia1 Maniu, zatem jeszcze raz 29.05.13, 14:25
              we właściwym dniu
              Imienin
              wszystkiego naj! :)*
              • pepsic Re: Maniu, 29.05.13, 18:13
                Dołączam się do życzeń, wszystkiego dobrego Maniu:))
                • maniaczytania Re: Maniu, 29.05.13, 19:55
                  Bardzo Wam pieknie dziekuje! :)
                  • grek.grek Re: Maniu, 30.05.13, 14:36
                    łubudubu
                    łubudubu
                    niech nam żyja,
                    prezeska naszego klubu !
                    niech żyje nam !

                    to byłem ja,
                    Grejarząbek
                    ;]
                    • maniaczytania Re: Maniu, 30.05.13, 14:37
                      :))))))))))))))))))))))))))))))))))
                      • grek.grek Re: Maniu, 30.05.13, 14:41
                        i.qkme.me/359ki9.jpg
                        :]
                        • maniaczytania Re: Maniu, 30.05.13, 14:54
                          no to teraz czekam na feast ;)
                          • grek.grek Re: Maniu, 30.05.13, 15:09
                            mam wizję przyszłości ;] :

                            www.carriecats.com/images/AniGifs/CatFeast.gif
                            • grek.grek Re: Maniu, 30.05.13, 15:10
                              Ty jesteś w środku, na honorowym miejscu, i masz żółtą kokardkę :]]
                            • maniaczytania Re: Maniu, 30.05.13, 15:11
                              piekna :)
                              • grek.grek Re: Maniu, 30.05.13, 15:17
                                zaproszeni muzycy się nie zmieścili na tamtym obrazku ;} :

                                images.sodahead.com/profiles/0/0/2/2/6/7/0/6/5/cat-band-51779345166.jpeg
            • grek.grek Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 15:28
              świetnie, jutro piszę :]

              powodzenia w... interesach, Barbasiu :]

              yes, Mania zna kogo trzeba, sama wiesz skąd i jak ;]]
              • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 30.05.13, 14:28
                grek.grek napisał:

                > powodzenia w... interesach, Barbasiu :]

                :)

                Na badaniu w klinice z mamą byłyśmy, heh.

                > yes, Mania zna kogo trzeba, sama wiesz skąd i jak ;]]
                Oczywiście.
                • grek.grek Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 30.05.13, 14:37
                  o pardons, strzelałem w ciemno.
                  mam nadzieję, że badania wypadły pomyślnie ?
                  • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 30.05.13, 14:55
                    Wiem,
                    no problem. :)

                    Niestety nie, choć szczęście w nieszczęściu, nie jest to sprawa życia i śmierci.
                    • grek.grek Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 30.05.13, 15:11
                      w takim razie, trzymam kciuki za pomyślną terapię zdrowotną.
                      • barbasia1 Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 30.05.13, 15:26
                        :)
          • pepsic Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 29.05.13, 18:21
            Nie byłabym taka pewna. Po zapoznaniu sie z opinią Siostry nt. "Sala" zerknęłam na filmweb. Nie sądzę, żeby misyjna tivi zdobyła się na odwagę i puściła tak obrazoburczy i szokujący obraz. I słusznie sądząc po komentarzach.
            • barbasia1 "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20:00 30.05.13, 14:38
              Znalazłam! :)


              O!? "Sala samobójców" - obrazoburczy film? Szokujący ??

              Ja w komentarzach na temat tego filmu często spotykałam opinię, że ten film koniecznie powinni obejrzeć rodzice współczesnych młodych.
              • maniaczytania Re: "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20 30.05.13, 14:41
                barbasia1 napisała:

                > O!? "Sala samobójców" - obrazoburczy film? Szokujący ??

                Barbasiu - Pepsic miala chyba na mysli "Salo ..." Passoliniego ;)
                • siostra.bronte Re: "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20 30.05.13, 15:02
                  Hehe, tak jest :)
                • barbasia1 Re: "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20 30.05.13, 15:03
                  ;)))
                  Teraz wszytsko jasne. :)))

                  Określenia obrazoburczy, szokujący, zdecydowanie są trafne w odniesieniu do filmu "Salo" .

                  Sorry, trochę jestem dziś nieprzytomna.
              • grek.grek Re: "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20 31.05.13, 14:13
                a ja dopiero teraz zauważyłem :]]
                oczopląs jakiś mnie pochwycił, hehe.
                [własnie miałem wpisać, wczoraj wieczorem dopadł mnie zwiastun w Dwójce]

                Dwójka się szarpnęła, hehe, nie ma co.
                • barbasia1 Re: "Sala samobójców" wTVP2 niedz. 9 czerwca o 20 31.05.13, 14:55
                  > Dwójka się szarpnęła, hehe, nie ma co.

                  He,he! Właśnie !

                  :)
            • barbasia1 Jeszcze słówko na temat "Salo..." 01.06.13, 14:29
              pepsic napisała:

              >Nie sądzę, żeby misyjna tivi zdobyła się na odwagę i puściła tak
              > obrazoburczy i szokujący obraz. I słusznie sądząc po komentarzach.

              Czy ja wiem czy słusznie!??


              Oczywiście w filmie są drastyczne sceny, naturalistyczne pokazane są różne formy sadyzmu, różne dewiacje, okazałe atrybuty męskości lataja po ekranie , jednakże film ma genaralnie pozytywne przesłanie, można go interpretować "jako krytykę i ostrzeżenie przed totalitaryzmem i każdą inną formą władzy jednych nad drugimi (w kategoriach władzy postrzegał zarówno politykę, jak i wiarę czy społeczeństwo). Władza według Pasoliniego krępuje jednych, by dać ujście brutalności drugich."
              esensja.pl/magazyn/2009/09/iso/08,62.html
              Spotkałam się też z innym, bardziej współczesnym odczytaniem "Salo" jako krytyki konsupcyjnego stylu życia.

              "Salo", jeśli nie w TVPKulturze, można obejrzeć na youtube (z polskim lektorem).

              :)
              • siostra.bronte Re: Jeszcze słówko na temat "Salo..." 01.06.13, 15:01
                Generalnie jestem przeciw cenzurze. Zresztą jak się okazuje film jest i tak w internecie. Ale myślę, że nic by się nie stało, gdyby został pokazany po nocy w Kulturze. Nikt by go pewnie nie zauważył, poza takimi fanatykami kina jak my :)

                Moim zdaniem to jest chory film i żadne dorabianie ideologii tu nie pomoże. Jest cienka granica między krytyką brutalności i przemocy, a epatowaniem nimi przy okazji. Wg mnie tutaj ta granica została przekroczona.

                Barbasiu, a może się odważysz na obejrzenie? :)
                • barbasia1 Re: Jeszcze słówko na temat "Salo..." 02.06.13, 14:12
                  Jutro odpowiem!
                  pa!
              • pepsic Re: Jeszcze słówko na temat "Salo..." 02.06.13, 15:29
                Czy dla pozytywnego przesłania trzeba zaszywać w pochwie wygłodniałego szczura?

                Ps. Pasolini nie doczekał premiery "Salo...". Został bestialsko skatowany i zamordowany przez niedoszłą ofiarę gwałtu 17-letniego chłopaka). Nie wykluczone, że stała za tym radykalna prawica.
                • siostra.bronte Re: Jeszcze słówko na temat "Salo..." 02.06.13, 18:06
                  Albo epatować stanowczo przydługą ucztą z ekstrementów?
                  Jest parę wersji śmierci Pasoliniego, łącznie z taką, że sam ją zaaranżował.
      • barbasia1 Dziś przegląd filmów Pasoliniego - "Włóczykij" 28.05.13, 16:41
        "Pokazany na festiwalu filmowym w Wenecji w 1961 roku, film Piera Paolo Pasoliniego wzbudził burze protsestów, ale i lawinę entuzjazmu. W środowisku lumpenproletariatu na przedmieściach Rzymu rozgrywa się historia młodego mężczyzny, Accatttone, który żyje na koszt prostytutki i którego los naznaczony jest fatalizmem. Nawet miłość nie jest w stanie uczynić z niego prawdziwego człowieka... "
        www.filmweb.pl/film/W%C5%82%C3%B3czykij-1961-33318/descs
      • siostra.bronte Re: Cannes [recap] & dziś [Pasoliniego przeglądaj 28.05.13, 18:57
        Do Pasoliniego mam uraz psychiczny po "Salo...", niestety.
    • maniaczytania Iron Man 3 29.05.13, 20:00
      a co ;)
      Z okazji imienin wybralam sie do kina z synem, ktory o ten film juz mi glowe suszyl kilka tygodni,
      nie bardzo mi sie chcialo, bo niby nie lubie takich filmow, a tu ... niespodzianka! Baaardzo mi sie spodobalo!!! Chyba bylam bardziej 'wciagnieta' niz moje dziecko ;)
      I, no, tego, tam, czy ja juz kiedys nie pisalam, ze Robert Downey Jr to jeden z moich ulubionych aktorow ;)))

      Aaa, i jeszcze byl taki jeden fajny smaczek - jednemu z bohaterow bedacemu w spiaczce puszczano jego ulubiony serial ... nie zgadniecie jaki .....









      "Downton Abbey" !!! :)
      • barbasia1 Re: Iron Man 3 30.05.13, 15:24
        Wyjście do kina to świetny sposób na celebrację imienin.


        "Downton Abbey" w "Iron Man 3"
        Świetny smaczek!

        A właśnie, nic nie pisaliśmy o ostanim odcinku DA, a tam tyle się działo ...
    • grek.grek "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 12:27
      ciekawe w jakim mieście kręcili ten film ?

      whatever, główny bohater mieszka na jego peryferiach, w czyms w rodzaju miejscowych slumsów.
      Dużo tu śmiecia, gruzów, niektóre domy się rozlatują od zewnątrz.

      Vittorio ma 20-25 lat. Nie pracuje, nie chodzi do żadnej szkoły, generalnie - obija się, razem z sobiepodobnymi koleżkami, a jest ich sporo. Mają nawet ulubione miejsce, gdzie sobie całą grupą siedzą, głupio ględzą i co chwila zaśmiewają się do rozpuku. A choćby np.z jakiegoś młodzieńca, który rankiem wraca z... pracy. Praca, zarabianie, tzw. uczciwe życie jest dla nich powodem do śmiechu i przyczynkiem do uznawania innych za "frajerów". Niewazne, że samym wesołym chłopakom buty przeciekają, marynarki świecą deseniem, a porteczki wstydliwie dziurawią się a tyłku... Nieważne, według nich praca poniża mężczyzne, a może nawet - człowieka.

      Czasami dopada ich głód. POżyczają wtedy albo kradną pieniądze, żeby kupic klopsy, makaron, bazylię i chleb. Idą do matki jednego z nich, żeby w wielkim garnku ugotowała im spaghetii. I czekają, kiedy makaron już zaraz ma być gotowy : stojąc i oczekując w nabożnym skupieniu na TEN moment. Ale i oni mają swój honor i dumę. Nie będą jedli u kogoś, kto użycza im gościny gardząc nimi.

      A to tylko podstęp. Jednym z tych głodomorów jest Vittorio. I to on bierze na stronę gospodarza, u którego gotują. MÓwi mu : słuchaj, tego makaronu jest mało, nie najemy się wszyscy. zróbmy więc tak : zacznij ich obrażać, wtedy uniosą się dumą, pójdą sobie, ja razem z nimi, ale ja wrócę później i zjemy wszystko we dwóch. I gospodarz się zgadza. I plan działa bezbłędnie.

      Taki jest właśnie Vittorio.

      Vittorio to produkt otoczenia, w którym żyje od dziecka. Jego brat - inaczej niż on : codziennie cięzko pracuje, zarabia, żyje "po bożemu". Vittorio zaś, korzysta z pieniędzy młodej prostytutki, która codziennie wystaje na pigalaku licząc na klientelę. To naturalna rzecz - wszyscy ci weseli chłopcy wysiadujący krzesła na ulicy zyją z pracy swoich kobiet, czy to w branży rozrywkowej czy to na etatach. Nie jest w 100 % człowiekiem, a może jest nim własnie w 100 %. W jego świecie nie ma miejsca na sentymenty czy szlachetnośc. Tutaj albo sam zjesz albo ciebie zjedzą. Twoja śmierć nikogo nie obchodzi. Nie jest on buntownikiem. Jest człowiekiem który stara się przetrwać. Po co ? po NIC. Po prostu. Tylko tyle. Nie ma celu, dla którego chciałby żyć, który usprawiedliwiałby jego działanie. Może tylko... zakodowana w człowieku instynktowna chęc życia. Desperacja.

      nasz Vittorio może nie jest aż tak rozchełstany jak oni, raczej widać, że jest skupiony, taki bardziej "do środka", można go nawet posądzać o myślenie. Ale nie jest to myślenie pozytywne. Kiedy dziewczyna z której pracy korzystał - z powodu jakichś jego przewin [nie obejrzalem pierwszego kwadransa, więc nie znam szczegółów] zostaje pobita przez bandę łobuzów, mieszkający u niej Vittorio zostaje wyrzucony na zbity pysk przez jej rodzinę, a z jej bratem wdaje się w bójkę [która przypomina raczej jakieś przedziwne zapasy, bo panowie nie używają pięści ani nóg]. Cała osiedlowa społecznośc zbiera się i z satysfakcją patrzy jak Vittorio opuszcza dom dziewczyny. A także swojego małego syna, którego z nią ma.

      Później chłopak głównie przymiera głodem. Żeby sobie z tym poradzić, odwiedza cichaczem swój dawny dom, widzi syna bawiącego się na podwórku. Całuje go, ale jednocześnie zabiera mu naszyjnik z medalikiem, pewnie jest coś wart...

      Cóż może zrobić przyparty do muru przez kiszki grające marsza żałobnego... Próbuje nakłonić do prostytuowaniaa się nową dziewczyne, Stellę. Naiwną, zahukaną, ale jednocześnie ładną. I marzącą o miłości. Pierwsza okazja nadarza się podczas dansingu w jakimś lokalu na wolnym powietrzu. Jeden kolega bierze na stronę Vittoria i mówi mu, że jest dwóch zamożnych typów, ktorych interesuje Stella,i czy nie mogłaby ona przysiąść się do nich. Vittorio się zgadza, Stella tam idzie, a potem on nie może patrzeć jak jeden z nich zaczyna ją obejmowac coraz śmielej. Vittorio się gotuje w sobie, a kiedy dla zabawy ktoś mówi, że "na pewno by nie skoczył z mostu" pędzi na górę, żeby udowodnić, ze jednak mógłby... powstrzymują go, a on biegnie do jeziora/morza"?, nad którym jest ta restauracja, żeby obmyć twarz. Potem tą mokrą twarz obtacza w piasku, wygląda upiornie - z tymi błyszczącymi pośrodku oczami, w nocnym świetle.
      Towarzystwo się śmieje, a on być może po raz pierwszy ma wyrzuty sumienia...

      Stella jest w jakiś sposób... podległa "reegułom" gry. Vittorio nie musi jej mówić, że oczekuje od niej pójścia na ulicę i zarabiania ciałem. Ona SAMA WIE, JAK POWINNA SIĘ zachować. Ale nie może się przemóc. Z tamtymi dwoma obyło się bez seksu, ale kiedy z pigalaka zabiera ją jeden klient i próbuje w aucie się do niej na serio dobierać - Stella doznaje jakiegoś paroksyzmu strachu, płacze, spazmuje. Klient wyrzuca ją z auta, wraca na pigalak i wyrzuca innym prostytutkom, że wśród nich są jakieś "niedorobione egzemplarze". Świadkiem rozmowy jest Vittorio, dowiaduje sie, że Stelle klient wyrzucił z auta i wraca ona piechotą. Vittorio wychodzi jej naprzeciw, spotykają się, i ona płacząc przeprasza, że po prostu nie może, nie jest w stanie, ale "wróci, żeby się przełamać".

      tyle, że Vittorio tego nie chce. Zabiera ją i zamieszkują u jakiejś młodej kobiety i jej kilkogra dzieci. Nie wiem, czy to jej dzieci, czy może to jakiś przytułek, czy coś - nie jest do-określone.

      W każdym razie, Vittorio zapowiada Stelli, że sam zarobi na ich utrzymanie. Idzie z bratem do pracy. Noszą jakies zwoje żelaznych drutów, kabli, czy czegoś. Vittorio wzdycha "czy to jest obóz pracy, czy co !?". Ma dośc po paru godzinach. Wraca do domu, a po drodze jest wyśmiewany przez swoich eks-znajomków leniuchujących na krzesełkach. Protestuje, kiedy nazywają go "frajerem", rzuca w nich butem, skacze do walki. Następnego dnia nie wraca już do roboty. "To nie dla mnie. Ja nie umiem pracować. Ale utrzymam nas ! Albo świat mnie zniszczy albo ja jego !", zapowiada. Tej nocy ma sen : widzi swój własny pogrzeb; zawiadamia go o nim jego kolega, potem idzie za własną trumna, jakże inny, uczesany na przedziałek i w czystym garniturze, zamiast tych dziurejących łachów; na cmentarz nie zostaje jednak wpuszczony. Wchodzi więc przez mur. Cmentarz przypomina jakąs płytką kotlinę, nie ma tam innych grobów, jest pustka. Staruszek w czapce szofera samochodowego kopie jego grób. Vittorio patrzy i prosi człowieka "niech pan nie grzebie mnie w ciemności, proszę kopać tam, gdzie jest światło" - i tamten zgadza się.

      Jedyny pomysł jaki ma, to przyłączenie się do dwójki koleżków, którzy żyją z drobnych kradzieży. Własnie mają na oku ciężarówkę, która rozwozi po mieście towary. Podążają za nią dla niepoznaki pchając wózek z niedbale rozrzuconymi na nim kwiatami, co ukradna - to schowają pod te kwiaty. Jeden z nich probuje zaatakować, ale okazuje sie, ze ładownia jest zamknięta. Włóczą się kolejne osiem godzin umilając sobie czas dowcipkowaniem na temat porażającego smrodu skarpet najmłodszego ["mógłbyś robić za terrorystę, po śmierci zidentyfikowała by ciebie brygada wojsk chemicznych"], do których on się bezproblemowo przyłącza. Ale wreszcie Vittorio jest zniechęcony, no bo ile można tak łazić i nie znajdować żadnego celu do obrobienia ?

      Az tu naraz znów zjawia się ta ciężarówka. "to nasze przeznaczenie", szepcze starszy łysy. Ładowania jest otwarta, bo akurat kierowca nosi towar do sklepu. Złodziejaszkowi udaje się zwinąc trochę frykasów. Fart. Miny ucieszone. Pech chce, że za moment już mają na karku policję. Tamci dwaj dają się skuć, ale Vittorio nie chce iśc siedzieć - rzuca się do ucieczki, łapie stojący przy chodniku motocykl.

      Nie ucieka daleko. Na pierwszym zakręcie zalicza upadek. Kiedy policjanci i jego kumple, a razem z nimi przypadkowi gapie, zbierają się wokół niego. Vittorio lezy, widać raną na skroni, mówi jeszcze "teraz... teraz jest mi dobrze" i umiera. I film się kończy.

      • grek.grek "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 12:52
        Vittorio nie jest brzydkim, chropowatym typem. To normalny chłopak, tyle że w znoszonych rozpadających się pantalonach :] Dzisiaj pewnie biedaka i bezbrotnego pokazano by w gumiakach i z gilem u nosa, wiecie - naturalizm ;]

        Aktor Franco Citti, bardzo przypomina Jamesa Deana. tak samo opuszczona głowa, te same nagłe ataki gniewu, ten sam pozorny spokój z którego wybucha ta sama nerwowa bieganina, ten sam rodzaj wewnętrznego rozwibrowania. Bardzo podobny. ale postać już inna, niż te które kreował Dean. Może dlatego, że Vittorio nie jest już nastolatkim, nie buntuje się przeciw ojcu, przeciw rodzinie, nie buntuje się w imię wartości. Vittorio nie jest w ogóle żadnym rebeliantem.To, jak już napisałem : człowiek, który chce przetrwać, a jego tragedia polega na tym, że nie potrafi inaczej do tego dązyć, jak za pomocą oszustwa, kradzieży, wykorzystywania innych ludzi, czyli - kombinatoryki stosowanej. Nikt go nie nauczył, że można inaczej, nikt mu takiej drogi nie pokazał. Próbował, dla dziewczyny - która może była tylko pretekstem, bo sam w sobie chciał się zmienić, ale przegrał. Okazał się za słaby. A kiedy dotarł do ściany - rozbił się o nią.

        I ten ostatni kadr, te słowa, dowodzą że to cięzkie brzemię bylo.

        Taki jest świat cały, który go otacza. Nie jest on wyjątkiem. Inni są tacy sami. To świat determinuje jego zachowania. Dlatego, jeśli chce się buntować przeciw niemu, to trwa to mgnienie oka, jedno popołudnie spędzone na cięzkiej pracy i okupione drwinami ze strony niegdysiejszych kolegów.

        Ma jedną drogę, jeden pomysł, bo tak jest ukształtowany, takie odebrał wzorce, zatem - jest człowiekiem, któremu pewien los został wdrukowany. MOże nie jest to sprawa fatum, ale raczej wpływu społeczeństwa, piętna zbiorowości, przeciw któremu Vittorio jest bezsilny, zbyt słaby by z nim walczyć, co obnaża tekturowośc jego motywacji, albo nawet dowodzi faktu, że po prostu wolał trzymać się tego, co znał i w czym czuł się lepiej, nawet jeśli nieznośnie i w codziennym trudzie.

        znakomite zdjęcia.
        znakomita reżyseria, płynność, oszczędność środków wyrazu mieszająca się z nagłymi napadami otwarcie wyrażanych uczyć; zresztą scenariusz też napisał Pasolini, zatem te wszystkie obserwacje, przedstawienia i poglądy jego autorstwa są :]

        trailer, pozwoli Wam zorientowac się w estetyce, film jest czarno-biały, co przyjąłem z uznaniem, bo jakoś ta formuła do mnie przemawia :
        www.youtube.com/watch?v=4ZZX4G_iTNg
        ostatnia scena :
        www.youtube.com/watch?v=BuFNnHwTdjg
        jest też pełna wersja, tutaj 1 cz. :
        www.youtube.com/watch?v=3n1oVumQbMA
        • siostra.bronte Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 15:05
          Dzięki, Greku :)

          Chociaż przyznaję się, że tylko przebiegłam tekst wzrokiem. Jak wiecie, bojkotuję Pasoliniego :)
          Ale starsze filmy pokazywane są tak rzadko, nawet w Kulturze, że każdy taki tekst jest na wagę złota.
          • grek.grek Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 15:14
            drobiazg, Siostro :]

            yes yes
            ta czarno-biała konwencja, styl, aktorstwo, nieprzedkładanie efektów wizualnych ponad
            treść i znaczenie przekazu większe od zamiłowania do epatowania szokiem.
            aczkolwiek, może w 61 roku był to obraz obrazoburczy ? inne kanony, inne granice.
            ale dzisiaj jest to wręcz poczciwe, tak jak seks w "Ostatnim tangu w Paryżu czy
            przemoc u Peckinpaha dzisiaj myszką trącą :]
        • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 17:40
          W Rzymie kręcony był "Włóczykij" na przedmieściach rzymskich, sprawdziłam, głównie w dzielnicach we wschodniej części miasta.

          Rzym jest miejscem akcji co najmniej trzech filmów Pasoliniego opórcz "Włóczykija", to "La Ricotta" i "Mamma Roma". A dowiedziałam się tego wszytskiego z wielce ciekawej pracy na temat obrazu Rzymu w twórczości Pasoliniego, który własnie znalazłam w necie, po włosku oczywiście.
          italies.revues.org/942
          Co ciekawe Pasolini jeszcze zanim nakręcił swój pierwszy film -"Włóczykija", był współscenarzystą filmu Felliniego "Noce Cabirii"(w 1957, czyli ) , których akcja dzieje się również, jak pamiętacie, przedmieściach Rzymu.

          Tu smaczna ciekawostk, (za wikipedia) - "Praca z "Fellinim przy Nocach Cabirii (1957) zakończyła się konfliktem pomiędzy twórcami. Fellini pominął Pasoliniego w napisach, mimo iż ten napisał większość dialogów, z którymi Fellini – zupełnie nie znający slangu przedmieść – nie mógł sobie poradzić. Miał stworzyć też część epizodów i ogólny zarys fabuły. Dopiero po sukcesie filmu w Cannes dodano w czołówce filmu nazwisko Pasoliniego, ale tylko jako współautora dialogów."


          Pasolini doskonale znał przedmieścia Rzymu. Po przeprowadzce w raz z matką do Rzymu w roku 1950, pierwsze lata spędził w ciężkich warunkach właśnie w podmiejskich slumsach .

          Piszą , że premiera "Włóczykija" odbyła się w aurze skandalu. Włoscy neofaszyści podczas premiery zdemolowali kino. Film wywołał burzliwe dyskusje na festiwalu w Wenecji.
          Portretowanie lumpenproletariatu, z całym jego zdemoralizowaniem i wulgarnością, to zdaje się najbardziej groszyło współczesną Pasoliniemu publiczność.

          Tyle krótkiego rekonesansu po necie...

          A Twoja opowieść jak zawsze świetna. :)
          • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 18:01
            "Portretowanie lumpenproletariatu, z całym jego zdemoralizowaniem i wulgarnością", to zdaje się najbardziej groszyło współczesną Pasoliniemu publiczność.


          • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 30.05.13, 18:12
            O "Włóczykiju" co nieco za stroną:
            bnprzystan.home.pl/test1/index.php?option=com_content&task=view&id=55&Itemid=56
            Filmowy Serwis Prasowy

            „Włóczykij” pokazany szerszej publiczności po raz pierwszy 31 sierpnia 1961 roku w ramach pokazów sekcji informacyjnej Festiwalu Weneckiego, wywołał na sali rzadko spotykaną w swej intensywności burzę entuzjazmu i protestów. Autor filmu – młody pisarz Pier Paolo Pasolini – stał w loży honorowej otoczony gronem gratulujących mu przyjaciół, wysłuchując z ironicznym uśmiechem padających jednocześnie z sali obelg i inwektyw. Niezależnie od oceny filmu, jedno było niewątpliwe: film ten nie pozostawił nikogo obojętnym.

            Realizując swój pierwszy film Pasolini zaludnił go współczesnymi ludźmi przedmieść Rzymu, a więc ze świata swoich utworów literackich, będących namiętną mozaiką komizmu i tragizmu. W ciągu 8 tygodni przy użyciu prymitywnej aparatury i przy minimalnym wykorzystaniu środków technicznych, improwizując i odwołując się niejednokrotnie do instynktu i fantazji młodych aktorów niezawodowych, rekrutujących się spośród autentycznych mieszkańców rzymskich przedmieść (a więc grających samych siebie), Pasolini stworzył dzieło kipiące życiem, gwałtowne i brutalne, dzieło, jeśli nawet nie wytyczające nowych dróg kinematografii, to w każdym razie wskazujące jej nowe możliwości.



            Z prasy włoskiej

            Umiejscowione na terenie przerażających przedmieść Rzymu, które istotnie są dżunglami asfaltowymi gorących, zakurzonych ulic, rozpadających się domów, cynowych kubłów, śmietnisk i potłuczonych butelek, pretensje o upodlenie rodzinne miejskiego życia wydają się równie nierealne, jak i moralność rodziny. Accattone żyje według własnych zasad i według swego środowiska; występny krąg nędzy, rozpaczy i nieprawości jest tu o wiele silniej zamknięty niż ten, w którym żyli bohaterowie „Złodziei rowerów” (tam, aby wydostać się z dżungli, wystarczało skromne zajęcie). Dla Accattone nie widzącego powodu, dla którego nie miałby mieć swojego udziału w korzystaniu z wszelkich dóbr życia, i którego filozofia została brutalnie zachwiana wskutek niespodziewanego pogrążenia się w lirycznej miłości do Stelli, praca – trud rąk, jedyne zajęcie, do jakiego jest przystosowany, zajęcie przynoszące głodowe wynagrodzenie, nie rozwiązuje niczego. Istotnie, nie jest to rozwiązanie. Stąd histeryczny wybuch śmiechu głodowi w twarz, stałe zaabsorbowanie sprawami samobójstwa i śmierci, prowadzące do sceny, która jest – być może – najbardziej wstrząsającym obrazem tego filmu: Accattone powstrzymawszy się przed skokiem do rzeki w szale namiętności za Stellą, flirtującą w tym czasie zgodnie z jego poleceniem z jakimś bywalcem kawiarnianym, zwilża tylko twarz w wodzie, naciera ją ziemią z rzecznego nadbrzeża, i ukazuje światu oblicze, które stało się maską korupcji i zgnilizny. Przejmujący, drażniący nerwy rytm filmu, jego zimne okrucieństwo i gwałtowność, jego czuły liryzm, a przede wszystkim Franco Citti jako sam Accattone, doskonale przedstawiają żywą istotę, której wegetacja we wszelkich swych przejawach jest bezładem udręczenia i szczęścia.

            Adam Garbicz Kino, wehikuł magiczny. Część trzecia



            Pier Paolo Pasolini – krytyk, scenarzysta i pisarz, który zdobył już renomę powieściami o młodzieży ze stołecznych przedmieść i który świetnie poznał to środowisko jako nauczyciel, przedstawia je teraz, po ośmiu tygodniach pracy z niezawodowymi wykonawcami, na taśmie filmowej. Jakkolwiek nie doceniony od razu w całej swej wielkości, „Włóczykij” staje się sensacją. Unikatowa wypowiedź, nie związana bezpośrednio ani ze stylami kina włoskiego, ani z uznanymi metodami realizacji (Pasolini, nie znając techniki warsztatowej, oparł się przy aranżowaniu scen przeważnie na własnej inteligencji i intuicji, prawie jak dawni pionierzy kinematografii), bulwersuje drastycznością wizji lumpenproletariatu – i olśniewa potęgą poetycką. W tle brzmi Bach, fakturę obrazu można porównywać z wizją rzeczywistości w „Los Olvidados” (...)

            Temat daje nędza kondycji ludzkiej, przez którą przebija się pragnienie godności i czystości. Bohater, z dnia na dzień żyjący stręczyciel z Pigneto na rzymskich peryferiach, spotyka w okresie swych kolejnych niepowodzeń naiwną dziewczynę, która wywiera na nim silne wrażenie. Nie bardzo się orientując, czy wynika ono z uczucia, czy z nadziei na pokaźny zysk po pchnięciu jej do prostytucji, Accattone stwarza sytuację próby dla niej i dla siebie. Okazuje się, że to miłość. W rezultacie, choć jest nierobem od urodzenia, Accattone podejmuje heroiczną decyzję zarobienia na życie dla obojga poprzez pójście do pracy (...)

            Bez wątpienia, „Włóczykijowi” do doskonałości daleko – być może jednak doskonałość oznaczałaby arcydzieło. W materii tego filmu zdarzają się bowiem elementy, z których każdy oddzielnie przejawia olbrzymią siłę wyrazu. Pierwszym jest drastyczny obraz życia i mentalności lumpenproletariuszy, głęboko prawdziwy w realiach i dialogach, poparty potęgą prostego obrazu, jaką wspaniale umiał wydobyć błyskotliwy technik Tonino Delli Colli, lecz przedstawiony przez Pasoliniego z takim naciskiem zbliżeń i najazdów, że stwarza to głównie efekt ostentacji; drugim – kontrapunkt wzniosłej muzyki i nędzy uczynków, który mógłby nadać treściom „Włóczykija” wymiaru syntezy dualizmu ludzkiej natury, gdyby linia fabuły stała się lepiej przemyślana, wiarygodniejsza psychologicznie, mniej egzemplifikacyjna, a także gdyby postać Stelli była bardziej realna; trzecim wreszcie jest piękne wyznanie wiary w immanentne dobro, przynoszące samooczyszczenie, gdy pojawia się fascynacja drugim człowiekiem – co miałoby znacznie pełniejszy wyraz, gdyby Pasolini nie potraktował statusu bohaterów z nadmiernym przejęciem i czułością, gdyby nie dał się ponieść sympatiom do opisywanego środowiska (przekleństwo losu sprawi, że jesienią roku 1975 zginie zamordowany przez kogoś podobnego właśnie do Accattone, siedemnastolatka zwanego Żabą). Owe sympatie bardziej jeszcze zaważą na jego następnym filmie: zauroczenie światem marginesu i kierowanie się założoną tezą sprawia, że „Mamma Roma” (1962) to dzieło wyraźnie spękane. (...)


            Jeszcze o Pasolinim i jego filmach z miesięcznika KINO

            film.onet.pl/wiadomosci/publikacje/artykuly/sens-smierci-wedlug-pasoliniego,5,3804595,wiadomosc.html
            :)
            • grek.grek Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 31.05.13, 14:05
              znakomita wykładnia i historia, dzięki Barbasiu :]
              prima sort research :]

              wczoraj dziabnąłem "Ptaki i ptaszyska", dzisiaj może nie zdołam, ale
              jutro postaram się napisać o tym filmie [zrobiłem notatki, hehe].

              znak czasu...
              dzisiaj "Włóczykij" wygląda jakże niepozornie i poczciwie - a 50 lat temu wzbudzał
              protesty, oburzenie, falę dyskusji.

              "zimne okrucieństwo... czuły liryzm" - yes yes.
              i ta scenografia slumsów, z jednej strony brzydka, ale z drugiej mająca nieodparty
              urok, może nawet ducha romantyzmu.

              • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", // "Ptaki i ptaszyska" 31.05.13, 15:55
                Widziałam tylko fragment "Ptaków i ptaszysk", jak braciszek Cicillo rozmawiał z jastrzębiami , a potem z wróblami...


                Koncept filmu zaiste niebanalny:
                "To swego rodzaju traktat filozoficzny, w którym Pasolini próbuje szukać puntów stycznych między chrześcijaństwem a marksizmem i próbuje zobrazować współistnienie obu ideologii, jednej ucieleśnionej przez św. Franciszka z Asyżu, drugiej reprezentowanej przez Kruka."
                www.filmweb.pl/film/Ptaki+i+ptaszyska-1966-32452/descs
                Czekam z ciekawością na Twój opis i komentarz.

                > [zrobiłem notatki, hehe].

                Przydałby się tu pendrive.

                :)
                • grek.grek Re: "WŁÓczykij", // "Ptaki i ptaszyska" 31.05.13, 16:07
                  yes, to dobry fragment :]

                  prawda.
                  koncept zarówno niebanalny, jak i w niebanalnej formie zaserwowany, o
                  czym postaram się Ciebie [i Was] jutro przekonać.

                  wiesz... tak czy owak, coś bym musiał nabazgrać, chociażby hasłami, skrótami, żeby nie pisać
                  z głowy, czyli z niczego ;]
                  • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", // "Ptaki i ptaszyska" 31.05.13, 16:45
                    > z głowy, czyli z niczego ;]
                    :)))

                    Racja. Technika techniką, ale tradycyjne metody zawsze najlepsze. ;)
          • grek.grek Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 31.05.13, 14:11
            czyli jednak - Rzym :]

            o widzisz, mnie się wydało, że ten pigalak przy którym stoją prostytutki w "Nocach" rzeczywiście bardzo jest podobny do tego z "Włóczykija", tylko w tym drugim możliwe, iż filmowany pod innym
            kątem, z innej płaszczyzny.

            Pasolini pisał też scenariusz do "Słodkiego życia", Fellini skorzystał niekiepsko na jego talencie.
            I, jak wynika z tego cytatu, który dodałaś, chyba nie czuł się z tym najlepiej, hehe.

            ha, kiedyś to kino wzbudzało reakcje, nie ? :]
            dzisiaj to już nie ten klimat, nie te serca :]

            dzięki, Barbasiu :]
            • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 31.05.13, 15:27
              jeszcze za włoską wiki o premierze filmu w Rzymie:

              Grupa młodych neofaszystów próbowała zatrzymać pierwszy pokaz "Włóczykija" w Cinema Barberini w Rzymie, rzucając butelkami atramentu w ekran, a papierowymi kulami i koprem włoskiem ( "koper włoski" to po włosku "finocchio", słowa tego używa się też na określenie "mężczyzny homoseksualnego" /ma kwalifikator obraźliwe/, tu zapewne aluzja do orientacji seksualnej reżysera, ale to tylko moje domysły ) w widownię, przez co premiera opóźniła się prawie godzinę.

              We "Wółczykiju" ulica, gdzie stoją prostytutki to Via Portuense, piszą w tym włoskim artykule.

              O tak.
              Współczesny widz to już prawie wyszytko widział (w głównej mierze dzięki telewizji) trudno go czymś zaskoczyć.

              :)
              • grek.grek Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 31.05.13, 16:05
                zaangażowani byli ;]
                15 lat po wojnie, niektórym nadal z głów nie wyparowały pewne
                pomysły i poglądy.

                jak Ty odnajdujesz te szczegóły ? :]

                to prawda.
                zatem, estetyka szoku się wyczerpuje.
                może dzięki temu znów najważniejsze przeżycie dotyczyć będzie treści i
                sensu ? :]
                • barbasia1 Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 31.05.13, 16:50
                  Otóż!

                  Wszytsko jest w internecie. :)

                  > może dzięki temu znów najważniejsze przeżycie dotyczyć będzie treści i
                  > sensu ? :]
                  Ładnie powiedziane. :)
                  • grek.grek Re: "WŁÓczykij", czyli Pasolini epizod 1 ;] 01.06.13, 14:37
                    haha, "wszystko jest w internecie :]
                    skromna jesteś :]
                    łatwo powiedzieć, trudniej znaleźć.

                    hehe :]
    • grek.grek "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę :] [1] 01.06.13, 10:54
      Inny to zupełnie film od "Włóczykija". Przede wszystkim, z wielkim ładunkiem humoru i ironii, aczkolwiek nie jest to komedia. Jedno zaś te oba filmy łączy : i tu i tam scenerią wydarzeń są przedmieścia. Tutaj : Pasoliniemu wystarcza po prostu duży płat wolnej przestrzeni, z domami majaczącymi zaledwie w oddali plus kilka zrujnowanych budynków stojących w szczerym polu, trochę pól uprawnych i jakiś teren ogrodzony, przypominający opuszczone stare składowisko [wysypisko ? złomowisko ?], jakieś stare rusztowania mostu czy czegośtam.

      Młody chłopak kradnie całusa dziewczynie, widzi dziecko z białymi skrzydłami w dziurze okiennej starego budynku, a potem dołącza do grupki ludzi asystujących sanitariuszom wynoszącym z małego domku ciała kobiety i mężczyzny, którzy tam zmarli [z komentarzy wynika, że byli włóczęgami, może alkoholikami ?].

      A potem ten sam chłopak wraz z ojcem, starszym zabawnym jegomościem przypominającym trochę Wiesława Michnikowskiego, wybiera się w drogę. Nie wiadomo dokąd. Idą. Rozmawiają. Syn pyta ojca "jak to jest, kiedy się umiera, oddech ustaje, któryś jest tym ostatnim, a potem już nie ma żadnego, jak się to odczuwa ? a moze wcale się tego nie czuje ? i co dalej ?", na co ojciec zniecierpliwiony odpowiada "dlaczego mnie o to pytasz ? czy ja kiedyś umarłem ?". Starego zbiera na refleksje o tym, że śmierć biedaka rózna jest od śmierci bogatego, że właściwie jest przejściem z jednej śmierci [życie w nędzy] w drugą. Nie jest to rozmowa powazna jak atak serca, na co wielki wpływ ma zachowanie aktorów, ich sympatyczna fizjonomia, uśmiech przeplatający co drugie słowo.

      W któryms momencie słyszą głos kogoś trzeciego. Rozglądają się, dookoła pusto, żywej duszy. Wreszcie dociera do nich, że mówi kruk, siedzący na paliku nieopodal drogi. Przyjmują ten fakt bez większego szoku, kruk się przyłącza do nich i skacząc między nimi [fotomontaż ? sztuczne ptaszydło ? wyglądało jakby prawdziwy kruk pląsał sobie wokół nich podskakując, może na sznurku był ? :)] towarzyszy im w dalszej drodze. Pyta "dokąd idą ? w prawo ? w lewo ? daleko ? blisko ? po co ?", a oni nie umieją mu precyzyjnie tego wyświetlić. Kruk wspomina cos o "religii pocieszycielce, dla takich jak wy", a potem zaczyna snuć opowieśc o tym, jak dwaj franciszkanie ewangelizowali ptactwo. W rolach tych braciszków występują ojciec i syn. Przebrani w klasyczne habity, a ojciec zamiast melonika ma tragiczną perukę.

      Tak więc, któregoś dnia św. Franciszek nakazał im nieść przesłanie boskie ptakom, i jastrzębiom i wróblom. Od razu powstał problem, bo... jak to zrobić ? jak z ptakami rozmawiać ? Starszy pada na kolana i zaczyna się modlić. Młodszy czasami modli się razem z nim, a czasami próbuje jakoś się zrelaksować. Ignorują miejscowych włóczęgów, którzy napadają ich, przedrzeźniają i rzucają nimi w powietrze [yes, "rzucają nimi", dokładnie - zrealizowane to jest w przyspieszonym tempie i z trikami montażowymi i efektami, hehehe, specjalnymi]. A potem uciekają. Latem zaduch i kłącza roślinne oplatają starszego, młodszy zrywa z nich ukradkiem pomidory, jesienią chłód i wiatr, zimą klęczą obaj w śniegu, aż wreszcie wiosną - po roku modlitywy - stary zaczyna mówic językiem jastrzębi. Dziękuje Bogu za łaskę.

      Goni więc między jastrzębie i przekazuje im posłanie o Bogu i o tym, że Bóg to Miłość. "Wiara dodaje skrzydeł, a nauka nimi porusza", wygłasza złotą myśl. Młodszy proponuje, żeby się teraz zabawili, pograli na organach, zjedli coś. Ale starszy juz kombinuje jak by się porozumieć z wróblami. I znów pada na klęczki i modli się czekając na dar od Boga. Śmieją się z niego starsze kobiety wyglądające z "okien" starych ruin. Młody broni żarliwie wiary i godności starego. A nawet mówi o nim per "święty" i opowiada niestworzone historie o tym, jak stary 'zamieniał wodę w wino" i w ogole z niego jest "dotknięty palcem BOga". Kobiety padają na kolana w zabobonnym podziwie.

      Wkrótce wokół modlących się braci powstaje cały odpust :} Procesje z obrazami, tańcząca i biegająca dzieciarnia, klęczącego starego "oprawiają" w ramy jakby był żywym świętym obrazkiem, dookoła wyrastają stragany z handlem, generalnie sodomIa i gomorIa ;] Stary modli się o cierpliwość... Wreszcie nie wytrzymuje "Boże, przepraszam, ale Ty akurat powinieneś mnie zrozumieć, bo sam przepędziłeś hultajów ze świątyni..." - wygłasza formułkę stary i rzuca się w dzikim gniewie [wyobraźcie sobie Michnikowskiego w gniewie, haha] na tę całą menażerię dookoła : Człowiek Demolka, mały poczciwy braciszek niszczy stragany, przewraca te wszystkie dewocjonalia, tratuje wszystko na swojej drodze, a tłum ucieka przed nim w panice i jednocześnie z szacunkiem przed jego "świętością". Po chwili cały odpustowy jarmark zostaje zrównany z ziemia, starszy brat wraca do modlitwy, a lud odpędzony przez niego - z bezpiecznej odległości oddaje mu hołd :} Przeprzekomiczna scena.

      Stary wkrótce znów zaczyna "mówić" jak ptak. Ale wróble nie reagują. " a niech was cholera ! na was wiary trzeba, a nie nauki !" - pomstuje braciszek i znów pogrąza się w modlitwie, czekając na boską pomoc.

      MŁodszy idzie na boku pograć sobie "w klasy". Rzuca więc kamykiem i skacze na jednej nodze. I wtedy starszego olśniewa. Wróble porozumiewają się nie za pomocą świergotu, a za pomocą... podskoków. I oto stary i młody podskakujac zaczynają z nimi rozmawiać. Wróble mówią im, że chcą jeść. Oni na to, że Dobra Nowina wymaga raczej postu i poświęcenia. Wróble na to : czym ona jest ? A oni, że Miłością. I odnoszą sukces.

      Idą sobie zatem w poczuciu spelnionej misji, stary dziękuje Bogu dokładnie za wszystko, za naturę,świat, słońce, a młody radośnie mu przytakuje... Aż nagle widzą jak jastrząb atakuje i zabija wróbla. Stary jest w rozpaczy. Przekazali im posłanie Boga, ale nie nauczyli ich, żeby stosowali je wobec siebie nawzajem. Św. Franciszek instruuje ich, że muszą coś z tym zrobić, wyjaśnić ptakom zasady, wpoić wartości, mówić o... niesprawiedliwości społecznej i o... nierównościach klasowych :] Stary i młody odchodzą więc aby kontynuować...

      Na tym opowieśc się kończy. Znów drogą idą ojciec z synem. Zapuszczają się na teren starego wysypiska śmieci. Napis przed rozwaloną brama głosi "teren prywatny". Chcą złożyć hołd naturze. W krzakach. Włażą w nie i tylko słychać jak do siebie mówią stojąc [kucając :)] w dwóch końcach. Z czegos w rodzaju prymitywnej stróżówki, podrywa się właściciel wysypiska, razem z trzema koleżkami, i już czeka na ojca i syna wychodzących z krzaczorów. Zarzuca im wtargnięcie na teren prywatny. Młody na to hardo "lepiej nam pan zapłać za dostarczenie nawozu" ;]]. Ale faciowi nieskoro do żartów - "czy to szalet jest ?" pyta oskarżycielsko. Ma karabin i chce go użyć. Ale wtedy ojciec dostaje przyspieszenia. Odbiera mu karabin, obala błyskawicznie na ziemię wszystkich, i wygłasza tyradę na temat prawa do korzystania z krzaków w momentach cięzkiej próby i okłada ich rytmicznie czyms w rodzaju długiego paska klinowego ;]

      Ale wtedy z pobliskiego zrujnowanego domu wychyla się żona właściciela i zaczyna do ojca i syna pruć z karabinu maszynowego. Oni w długą. Wieją na fast forward. A ona ciągle do nich grzeje. I oni wieją... skacząc w pośpiechu przez ludzi przykucniętych szeregiem przed nim [pelny surreal, hehe]. Przezabawna scena. Ojciec w tej całej akcji traci nawet spodnie. "skończmy z tymi wojnami",rzuca :]]

      Docierają do starej rudery z kamienia. [ten sam budynek spełnia rózne role] A przy nim wsoka drabina, a na niej kobiecina. A w domu mąż siedzący w bezruchu na stołku i słychać dziecko [ale nie widać]. Okazuje sie, ze ojciec i syn przyszli po pieniądze, która mieszkańcy domu są im winni. Kobieta żali sie, ze nic nie mają, wszystko sprzedali, klepią biedę, a ona musi oszukiwac dziecko, które cierpi głód [że dostanie jeśc w niedzielę, z tym że "niedziela" ciągle nie nadchodzi]. W któryms momencie babina zasuwa przed nimi na kolanach, niczym chiński mnich, a w tle pobrzemiewają dźwięki chińskiej mandoliny.
      • grek.grek "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [2] 01.06.13, 12:35
        pięknie, nie wiem jak, ale skasowałem sobie caly post, klawiatura to jednak siedlisko pułapek,prawdziwe pole minowe.

        Po wyjściu od dłużników, ojciec i syn trafiaja na grupę wędrownych aktorów. najpierw odbywa się handel, bo ojca boli noga, a jeden z aktorów chce mu sprzedać specyfik na tę dolegliwość. Za dużo jednak chce i ojciec nie bardzo się zgadza.

        Potem aktorzy zaczynają przedstawienie. Odgrywają "Upadek Rzymu". Jeden z nich, przebrany za lwa szykuje się do zjedzenia aktorki przebranej za "pierwszego chrześcijanina", a trzeci jest "Neronem" ofk zblazowanym. Ojciec siada pod drzewem, z uśmiechem ogląda aktorskie pląsy, zdejmuje but, skarpetę... Nagle.... aktorka zaczyna rodzić. Wszyscy rzucają się jej na pomoc. Ojciec najgłośniej, "ja wiem jak, odbierałem 18 porodów" :] Syn próbuje się przyglądać, ale ojciec zasłania mu oczy parasolką, a w ostateczności daje mu nią po głowie.

        Rodzi się dziewczynka. Radość. Aktorzy tańczą ze sztucznymi ogniami, ojciec z synem przypatrują się im z uśmiechami, a potem aktorzy odjeżdzają zdezelowanym samochodem.

        Kruk śmieje sie, ze maść na dolegliwość jaką stary chciał kupić od aktora, to była... przeterminowana maść antykoncepcyjna. "Połowa ludzkości cierpi głód, a im więcej dzieci - tym większy głód", powiada kruk. Ojciec z synem dochodzą do wniosku, że trzeba zatem mniej używać z żoną, a więcej pozamałżeńsko. Idą dalej, podskakując i wyśpiewując radosną pieść sławiącą dobrodziejstwa poligamii :]

        Docierają do wystawnego domu, tzn. w środku taki jest. To dom jakiegoś Inżyniera. Klasa wyższa. W środku jest przyjęcie, wytwornie ubrane damy i panowie, bogaty wystrój, intelektualne pogwarki... Idą przez salon na pokoje... nagle znika całe towarzystwo. Za to pojawiają się psy właściciela, owczarki. Ojciec i syn podrywają się do ucieczki. Ojciec aż wyrzuca parasolkę i kapelusz w powietrze. Stopklatka... i już psy siedzą na nch okrakiem. POjawia się Inżynier. Ojciec rzuca spod psa "wybaczy pan, że nie wstaję na powitanie". I tłumaczy się INżynierowi, że nie ma pieniędzy na oddanie długu, bo jest nieurodzaj, ma 18 dzieci, wydał dużo na naprawy sprzętu, a dodatkowo jego dłużnicy ciągle nie oddają mu kasy. INżynier słucha i beznamiętnie mówi "jestem biznesmenem, pańskie problemy mnie nie obchodzą, chcę widzieć swoje pieniądze albo wyląduje pan w więzieniu" - i wychodzi, razem z psami. Ojciec czapkuje mu jeszcze po jego wyjściu. Otóz to : przeciętni wiszą bogatym, biedacy przeciętnym,, a los wszystkich w rękach bogatego. Taka spirala.

        Ojciec i syn wychodzą z domu, w którym znów kłębi się towarzystwo, ale tym razem slucha intelektualnej perory jakiegoś ważniaka, która ma postać... muzyki.

        Ucieka im autobus. Postanawiają więc odpocząć. Syn powiada, że najchętniej "wystrzelałby tego INżyniera z rodziną całą". Aż znienacka pusta przestrzeń ożywa. Ojciec i syn są na środku miasta. Film przechodzi w fazę archiwalną, aczkolwiek dokumentalne zdjecia nie odbiegają formą i estetyka od tych fabularnych. Jest to pogrzeb Palmiro Tagliattiego, włoskiego działacza komunistycznego, zmarł w 1927 roku. Tłumy ludzi na placu, zaciśnięte pięści wyciągnięte w górę, autobusy dowożące żałobników, pochód, flagi, płacze...

        "Ledwie droga się zaczela,a już podróż skończyła się", mówi kruk, ciągle nie znajdując w nich odpowiedzi "dokąd idziecie ?".

        Przy drodze siedzi atrakcyjna młoda dziewczyna, na skrzynce po owocach. MIjają ją z zainteresowaniem, a ojciec robi przekomiczne uwodzicielskie miny i probuje ją uwieśc spojrzeniami. Po "100metrach" zatrzymują się. Ojciec w teatralny sposób udaje że dopadl go nagły atak bólu żołądka. Przeprasza syna, ze musi udać się na stronę, za potrzebą - hyc w pole badyli kukurydzianych i gazem pędzi do dziewczyny. Wychyla się za jej plecami, cały w tym zielsku, nawołuje ja, przewraca oczami - ona się śmieje, a on proponuje "znam jedno fajne miejsce,ze świeżnym sianem..." i idą pod rękę.

        Pstryk. I ojciec ciągle stoi w miejscu, jakby tylko marzył o uwodzeniu dziewczyny, a nie dokonał tego.

        Wraca na ścieżkę, ale teraz syn odstawia pantomimę z bólem brzucha. Idzie w badyle i pędzi do dziewczyny. Uwodzi ją opowieściami o "starej babie, którą odwiedzają razem z kolegami", a która w jego opowieści wypada na jakieś przestraszydło. Dziewczyna słucha, śmieje się, najpierw mówi "wyglądasz jak ministrant", ale potem "był tu twój ojciec [a wiec jednak !] i też mnie rozbawił". I idzie z nim. Ale w pewnym momencie - jak w balecie, oboje się rozbiegają, on na prawo, ona na lewo. PO..? przed ? zamiast ?

        [ciekawa rzecz - podczas podchodów ojca : w tle daleko i wysoko leci samolot, kiedy syn się skrada - samolot jest bardzo nisko i o rzut beretem; metafora przemijania ?]

        Zachodzi słońce, ojciec i syn idą ku zabudowaniom [w jednej z pierwszych scen, kiedy wynoszą tych zmarłych z domku - te zabudowania wyglądają jakby były z tektury, a są prawdziwe - ujęcie jest w lekkiej mgle poranka, kapitalne]. Kruk refleksyjnie mówi "może moje słowa już nie docierają ? może ktoś inny przejmie sztandar ? a ja mogę już tylko siebie opłakać... jakie to ludzkie".

        Ojciec bierze syna na stronę. Proponuje mu... zjedzenie kruka. Syn początkowo ma opory, ale w końcu się zgadza. Przez cały czas odstawiają jakąś zabawną grę gestów, żeby nie dać po sobie poznać, że spiskuja.

        Znienacka rzucają się na kruka... a potem idą sobie dziarsko ku domowi, a przy drodze zostaje dopalające się ognisko, a na nim pierze kruka...

        Czyżby jednak nauki kruka, o klasach społecznych, nierównościach, zależnościach, cynizmie kapitalizmu, prymacie żołądka, zostały odpowiednio przyjęte ? a może wręcz przeciwnie ?

        smaczków interpretacyjnych jest tu wiele, zapewne :] zapewne cały film ma swój klucz, porównując czy zestawiając ze sobą, system religijny z komunistyczną ideologią.

        świetny jest aktor grający ojca/starszego mnicha - Toto, także dla jego mowy ciała, oczu i strojonych min warto zobaczyć ten film.

        [calość]

        www.youtube.com/watch?v=ifdJUXnKqSs
        [trailer]

        www.youtube.com/watch?v=FKhELdyKrlI
        [tu powinna być scena z dziewczyną]
        www.youtube.com/watch?v=d_WI06dIksQ
        [scena na wysypisku]
        www.youtube.com/watch?v=YoujLAK5hWI


        • barbasia1 Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 01.06.13, 14:59
          Dobra robota, Greku! :)

          >Otóz to : przeciętni wiszą bogatym, biedacy przeciętnym,, a los wszystkich w rękach boga
          > tego. Taka spirala.
          Aktulane zawsze!

          Znalazłam jeszcze jeden dobry teksto kinie Pasoliniego
          esensja.pl/magazyn/2009/09/iso/08,62.html
          Z tego tekstu pochochodzi ten fragment:

          "Po nakręceniu „Ptaków i ptaszysk” ktoś zapytał Pasoliniego: „Dlaczego wciąż zajmujesz się tematami religijnymi, skoro jesteś niewierzący?”. "Jeżeli wiesz, że jestem niewierzący, to znasz mnie lepiej niż ja sam. Być może i jestem człowiekiem niewierzącym, ale takim, który tęskni za wiarą” - odpowiedział.

          Jeszcze jedna ciekawostka "Ewangelię wg Mateusza" Pasoliniego papież Jan Paweł II umieścił obraz na liście swoich ulubionych arcydzieł.

          :)
          • grek.grek Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 01.06.13, 16:17
            dzięki :]

            coraz bardziej mnie ciekawi ten gośc, jako twórca, dzięki za artykuł.

            właśnie, wierzący niewierzący, jakie to ma znaczenie poza jakąs intuicyjną skłonnością ?
            jeśli istnieje Bóg, to i tak dla człowieka pozostaje nieuchwytny i niemierzalny. obie postawy
            są bezradne wobec pytania, czy Bóg istnieje, a jeśli istnieje, to czego od człowieka chce.
            jedyny sens może mieć szukanie odpowiedzi poprzez wyrażanie nadziei albo zwątpienia.
            same kłótnie dewotów z ateistami są potwornie jałowe i zawsze pozbawione inspiracji, a już
            najśmieszniejsza jest wyrażana przez jednych czy drugich 100 % pewność swoich "racji" :}
            • barbasia1 Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 01.06.13, 16:41
              Mądrze powiedziane, ha.

              :)
              • grek.grek Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 02.06.13, 13:50
                dzięki :]
                • barbasia1 Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 02.06.13, 13:54
                  :)
                  Cze, Greku!
                  • grek.grek Re: "Ptaki i ptaszyska", Pasolini na drugą nogę [ 02.06.13, 16:55
                    cześć, Barbasiu :]
    • barbasia1 Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 14:01
      i na rozproszenie ponurości deszczowego dnia
      Mario Biondi z płyty SUN (2013) po włosku - "La Voglia La Pazzia L'Idea . . ."

      www.youtube.com/watch?v=-GkcqRav1VE
      :)
      • grek.grek Re: Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 14:23
        włoski tydzień nam się zrobił :]

        początek w stylu Nicka Cave'a, ale później żywo jazzujący kawiarniany klimat wchodzi - fajne, nie znałem człowieka, a zacna to muzyka, dzięki Barbasiu za przedstawienie tego jegomościa.

        • barbasia1 Re: Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 14:38
          A z głosu Mario przypomina Barry'ego White'a .

          Cieszę się, że Ci się podoba, ja też dziś dopiero poznałam Mario Biondi, wpadł mi w ucho ten utwór w dzisiejszej Markomanii / przez moment słuchałam/.

          To jeszcze jeden kawałek, tym razem po angielsku -

          www.youtube.com/watch?v=vyxiyple00o
          :)

          • grek.grek Re: Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 16:11
            cześć, Barbasiu :]

            bardzo przyjemna muzyka.
            żywa, energetyczna, ale bez hałasu i z odpowiednią dawką liryzmu.
            brzmienie jak z najlepszych klubów jazzowych Niujorku, hehe, że tak sobie pozgaduję, czego tam w tych klubach się słucha.
            dzięki :]
            • barbasia1 Re: Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 16:35
              O, yes! :)))
        • barbasia1 Re: Muzycznie na dzień dobry 01.06.13, 14:39
          Cześć, Greku. ;)
    • grek.grek "PÓŁmrok" w Jedynce 01.06.13, 14:36
      Kultura 21:25 "Nie mów nikomu" francuski thriller.
      nie znam/
      znacie ?

      "Alicja w krainie CzarÓw', na bis w Jedynce, "Hooligans" w Dwójce, a "Spiderman" w Polsacie, a ja bym chciał zaciekawić Was "Półmrokiem" w Jedynce [23:25].

      nie wiem, czy to już kiedyś było ?, ale w nocy obejrzałem jakbym nigdy wcześniej nie widział.

      główna bohaterka, gra ją znośnie i z elegancją Demi Moore, jest pisarką, mieszka w Londynie, ma męża, syna, oddaną przyjaciółkę, ładny dom, wydaje i sprzedaje sporo swoich powieści kryminalnych. pewnego dnia w jej życiu zdarza się tragedia, nie powiem jaka, w efekcie której wyjeżdza ona i kupuje domek w Szkocji, okolica klasyczna : zieleń, pagórki, dużo trawy, mała społecznośc miejscowa, plaża, morze, wiatr... próbuje odzyskać formę psychiczną i pisać nową ksiązkę. jest to jednak thriller, więc musi się zacząć plątać cała ta historia.

      dzieją się rzeczy dziwne, coraz dziwniejsze, aż podczas przyjęcia urodzinowego jednej z mieszkanek miasteczka - jest bardzo dobra mocna przewrotka, która wrzuca drugi bieg fabuły, i jest szpurt w dobrym tempie aż do finałowych rozwiązań, które w pewnym momencie same się odkrywają. finał trochę konwencjonalny, ale i też z pewną domieszką metafizyki ;]

      słowem, da się obejrzeć, żaden top światowy, ale opowieść świetnie sfotografowana, Demi panoszy się z wdziękiem, no i intryga nie jest najgorsza, chociaż takie pomysły i motywacje to nie nowośc w kinie :]

      • barbasia1 Re: "PÓŁmrok" w Jedynce 01.06.13, 15:09

        "PÓŁmrok" buł już kiedyś wyświetlany, widziałam, podobał mi się, pamiętam co nieco, mam nadzieję, że zdradzę za wiele, jeśli dopowiem, że to śmierć małego synka skłoniła pania pisarke do opuszczenia Londynu i osiedleniu się w małej mieścinie w Szkocji, i tu zaczyna się właściwa akcja, której zakończenie ... przepadło w przepastnych czeluściach pamięci. ;)
        • grek.grek Re: "PÓŁmrok" w Jedynce 01.06.13, 16:13
          yes, to ten film :]

          o widzisz, może to będzie motywacja dla Ciebie, żeby sobie ten film powtórzyć ? :]
          • barbasia1 Re: "PÓŁmrok" w Jedynce 01.06.13, 16:33
            Za późno leci. Może innym razem.
            • barbasia1 OT Lecę w plener ... 02.06.13, 13:51
              Miłego dnia! Do jutra!
              :)
      • pepsic "Nie mów nikomu" 02.06.13, 15:39
        Oglądaliście? Kojarzę, jak przez mgłę, zero szczegółów i intrygi, poza snuciem się bohatera po ekranie, notabene Francois Cluzet, który dużo większą werwą wykazał się grając paralityka w "Nietykalnych". Zbyt udane dzieło to to chyba nie było?
        • siostra.bronte Re: "Nie mów nikomu" 02.06.13, 17:59
          Widziałam jakiś czas temu. Nie pamiętam szczegółów, ale obejrzałam do końca, więc chyba tak źle nie było :)
    • grek.grek "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 13:56
      wrzucam jako tytuł wątku i główną propozycję na dziś, ale tak naprawdę nie wiem, z czym się to "Uwikłanie" je [kryminał, ponoć, na podst. hitowej książki], lecz fakt faktem co włączałem Dwójkę, to była reklama tego filmu. może TVP wyłożyła kasę ? Znaczy się - może to jakieś kino przed duże K i warto nie przegapić ? ;]

      dzisiaj o 20:00.

      Polsat pakiecik powtórek : od 20:00 : "Bad BOys", PRedator".
      Dwójka powtarza "Warszawę" o 0:45.
      [enty raz]

      KUltura daje dokument o Patti Smith, mysle że ciekawy, bo babka ciekawa.

      oglądaliście [Barbasiu ?] Moralnych wczoraj ?
      nie wiem, czy to nie była jakaś powtórka [program Galaktikos], chociaż nie wydaje mi się, w każdym razie - byli świetni, Górski przechodził samego siebie, a Stużyńska momentami lepsza od Pakosińskiej ;]
      • barbasia1 Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 14:11
        Nie, nie oglądałam Moralnych, obejrzałam za to wreszcie "Alicję w Krainie Czarów" Burtona.
        Musze sobie przypomnieć, co pisałeś przy okazji premiery telewizyjnej "Alicji..." w ubiegłym roku o Alicji, wtedy postaram się dorzucić dwa słowa. :)

        O "Uwikłaniu" Mania wspomniała w zapowiedzi w najnowszym wątku

        "Uwiklanie" - na podst. powiesci Zygmunta Miloszewskiego, podobno ksiazka bardzo dobra, film troche mniej chwalony przez wielbicieli - glownie z powodu zmiany plci glownego bohatera ;)"
        forum.gazeta.pl/forum/w,14,144876635,144877344,Kino_na_maksa_niedziele_tvp2_prime_time_20_05_.html

        Mam nadzieję, że zdążę na "Uwikłanie" / dobrze, ześ wspomniał!/.

        See U!
        :)
        • grek.grek Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 16:58
          ciekawem Twojej oceny :]

          uwierz w panią Magdę, Barbasiu, jest dobra, pasuje do nich.
      • barbasia1 Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 14:13
        >a Stużyńska momentami lepsza od Pakosińskiej ;]
        To niemożliwe! ;/
      • pepsic Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 14:59
        Nie żebym chciała zniechęcać., ale mogło być bardzo dobrze, bo pomysł i scenariusz pierwszorzędny, tyle że wyszedł gniot marnie zagrany aktorsko (Pieczyński !!! i reszta). Można go potraktować, jako przedsmak do głośnego obecnie filmu "Układ zamknięty" , choć w całkiem odmiennej tonacji (co piszę tylko na podstawie recenzji i relacji, bo nie oglądałam) również pokazującego, jak jesteśmy jako naród omotani i uwikłani mackami z esbeckiej przeszłości.
        • pepsic Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 14:59
          * jako naród i państwo
        • grek.grek Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 16:57
          spróbuję to zobaczyć, wstępnie uzbrojony w Twoje przestrogi :]
      • pepsic Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 15:08
        Chciałam tylko zaznaczyć, że pan Górski wkradł się w moje łaski haratając w gałę.
        :))
        • grek.grek Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 02.06.13, 16:56
          powinnaś zobaczyć skecz "Bramka na lotnisku", wkradłby się w Twoje łaski jeszcze bardziej ;]
          zwłaszcza jednym, z kilku składających się nań, gagów.
          • pepsic Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 03.06.13, 19:42
            Ups, ale dowalił.

            A znasz "Obamy i Komorowskiego spotkanie na szczycie " by Neonówka?
            • grek.grek Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 04.06.13, 16:43
              znam :]
              momentami mocne.
              • pepsic Re: "Uwikłanie" 20:00 w Dwójce 04.06.13, 18:45
                No tak, kogo pytam:)
    • vasilip Re: Ojej, co tu wybrac - 5 (vol. 31) 03.01.14, 09:18
      ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka