Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac - 6 (vol 32)

    • maniaczytania DowntonAbbey najblizszy poniedz. Uwadze kolezanek 22.06.13, 15:52
      polecam informacje, ze wtedy zostanie wyemitowany specjalny odcinek swiateczny, prawie dwugodzinny :)
      • barbasia1 Re: DowntonAbbey najblizszy poniedz. Uwadze kolez 22.06.13, 16:22
        O! Dobra wiadomość! :)
        • barbasia1 Re: DowntonAbbey najblizszy poniedz - dziś! 24.06.13, 22:05
          Zaraz!
    • grek.grek powtórki & dokument "Rene' [dzisaj] 23.06.13, 16:12
      "Sierocinec" w Kulturze o 20:00 - enty raz :]
      ileż to już razy wspominany... uff.
      jeszcze chwila i nawet TVN go pokaże, hehe.

      potem dokument czeski "Rene".
      brzmi ciekawie - babka z kamerą przez 20 lat filmowała życie, 17-letniego w momencie
      rozpoczęcia, chłopaka który podówczas był tylko drobnym chuliganem, a przez te
      20 lat ewoluował do całkiem sporego chuligana, "wybierając takie życie".

      Jedynka powtarza "Granice miłości" [kiedyś w Kocham Kino] i "Emc'2" [to już lekka przesada].
      Dwójka chowa się za piłką do nogi.

      Czesi dają "Pierwszą stronę", którą juz mamy w naszym archiwum iks.
      pozwolę sobie to udokumentowac :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,122615844,124604414,_pierwsza_strona_z_wtorku_spojler.html
      na innych kanałach już tylko gorzej :]]

      coś ten czerwiec zupełnie plażowy jak chodzi o filmy w tiiwi.
      może coś obejrzeliście na DVD albo w kinie ? :]


      • siostra.bronte Re: powtórki & dokument "Rene' [dzisaj] 23.06.13, 17:42
        Greku, plaża w tv to zaczęła się jeszcze w maju :)

        Ale trafiłeś :) Dzisiaj byłam w kinie. A chodzę do kina przeciętnie raz na rok. Recenzja niżej.
        • grek.grek dokument "Rene" krótki opis 2 połowy 24.06.13, 14:07
          hehe :]
          ale były momenty zmiany dekoracji.

          o yes :]

          ja obejrzałem wczoraj połowę tego dokumentu czeskiego. tę drugę połowę.

          jak wyżej w zapowiedzi - rzecz jest o chlopaku, który od dziecka ma problemy z
          prawem. Kradnie. i nie wykazuje żadnych oznak chęci przejścia pomyślnie procesu
          resocjalizacji. czeska dokumentalistka [ a wkrótce... minister kultury w rządzie Zemana]
          towarzyszy mu z kamerą przez ponad 17 lat życia. nie cały czas ofk :] spotykają się
          co pewien czas, zwykle wtedy kiedy Rene [Rene Plasil] trafia na kolejne odsiadki do
          więzienia. wtedy dzwoni do niej albo pisze, a ona go odwiedza i rozmawiają przy
          włączonej kamerze. dla niego ten film jest istotny, dzięki niemu czuje się potrzebny i
          spełniony na swój sposób. dla niej - to bardzo dobry temat. oboje więc czerpią
          osobiste korzyści, ale jednocześnie coś tam się zawiązuje między nimi, jakaś nic koleżeństwa.
          on do niej pisze listy, które sam czyta z offu, zapeewne kiedy się już spotykają i
          na jej prośbę.

          ma to formę rozmów między nimi, w których ona wtrąca się z rzadka, nie widać jej na ekranie, Rene jest głównym bohaterem, jego opowieści, zwierzenia; kamera jest na sali sądowej, kiedy dostaje jeden z wyroków, a adwokat z urzędu rezygnuje z apelacji, towarzyszy mu w celach więziennych, nawet w toalecie, gdzie przesiaduje, bywa z nim na ulicy, w parku, w jego kolejnych domach, które ma u dziewczyn jakie poznaje po wyjściu i zamieszkuje z nimi. Rene ma także syna, ale z jej matką od dawna nie utrzymuje kontaktu. to znaczy : on uważa, że to jego syn, nie wie jak jest naprawdę.

          Rene się nie zmienia fizycznie, ciągle ma fryzurę na czeskiego piłkarza, na szyi tatuaż "fuck off people", i w tatuażach całe ramiona [kiedy ma się spotkac z matką mówi, ze 'założy golf i bluzkę z długimi rękawami", a poza tym "tatuażów nie zamierza usuwać, są częścią jego tożsamości"], a i scenariusz zawsze jest ten sam : Rene wychodzi z puszki, próbuje się jakoś ustawić, poznaje dziewczynę, rozgląda się za zarobkiem [praca na etacie ? no way], rozkręca kolejne biznesy, a na końcu popełnia głupią kradzież i wraca do więzienia. Raz na pół roku, raz na 10 miesięcy za kradzież 3 butelek wódki, a raz dostaje 400 godzin prac społecznych, które sam zamienia na 200 dni aresztu. nie umie żyć inaczej.

          trudno powiedzieć, ile z tych opowieści z listów i do kamery to prawda. czy syn Katii to jego syn ? on w to wierzy. czy kręci te wszystkie wielkie "biznesy", o których opowiada ? możliwe, ze wcale nie. w niektórych momentach odnosi się wrażenie, ze mu odbija, jak wówczas kiedy w pismach pornograficznych w więzieniu znajduje zdjęcie kobiety podobnej do jego eks- dziewczyny i uważa, że to ona, i że to na pewno jej aktualny partner zmusza ją do takich rzeczy, i że "na tych zdjęciach ewidentnie wygląda, że jest << na narkotykach >>". słowem, gość wygląda na mitomana. może nawet wariata. dzwoni, pisze kiedy czegoś potrzebuje, wtedy robi reżyserce wyrzuty "traktujesz mnie jak tanią dziwkę, płącisz mi grosze, a powinienem dostawać normalne gaże" itd.

          bywa miły, bywa samokrytyczny mówiąc, ze zmarnował życie; bywa ciepły, kiedy mówi że od 15 lat nie był na wolnośc wiosną i kiedy wreszcie jest, to ona go zachwyca; chce mieć pieniądze - kiedy reżyserka mówi mu, że np. dla niej, wartością jest wolnośc i mogłaby ze wszystkiego zrezygnować, aby tylko byc wolną : on na to, że takie życie byłoby puste, jesli nie ma w nim pieniędzy. otóż i cała jego linia : chce mieć kasę, ale jedyne co umie w życiu, by ja mieć, to kraść. i to raczej "drobno". sam się z tego śmieje, że "na duże kradzieże nie ma odwagi i znajomości, jest tylko małym pokracznym złodziejaszkiem". zwykle więc, nawet jak ma jakiś grosz, to szybko go upłynnia i znów musi ukraść. oblicza że w swojej "karierze" obrobił ponad 70 domów i "innych budynków".

          wreszcie któregoś dnia, tuż po wyjściu po kolejnej odsiadce, Rene prosi reżyserkę o kamerę video, bo chciałby nagrać nią film ze swojego życia, który ona będzie mogła wykorzystać później do tego dokumentu. Ona mu ją pożycza. problem jest z oddaniem. Rene ani myśli się pozbywać takiej fajnej zabawki. pisze SMSy, że kamera jest u jego nowej dziewczyny, ale ona teraz wyjechała, jak wróci to on nawet w nocy tę kamerę przywiezie. reżyserka zrywa z nim kontakt. nagle. tak się własnie kończy ten zapis. jeszcze tylko z offu słychać, że Rene nigdy tej kamery nie zwrócił.

          najciekawsze, że pomimo wszystko człowiek daje się lubić. lawirant pierwszej wody, złodziejaszek, ale przy okazji gośc, który mysli o sensie życia. zapisuje swoje wywody, powstaje z tego "Pamiętnik zapominanego", z którego co pewien czas wrzucane są
          cytaty na dużych planszach. nie są to superodkrywcze myśli, a talent literacki Rene jest
          taki sobie, niemniej są one szczere i jego, mają znaczenie jako próba dotarcia do
          podłoża jego problemów, aczkolwiek on sam nigdy tak swojego zachowania i zyciowych
          wyborów nie nazywa, dla niego to jest logiczna konstatacja : jego życie jest zgodne z tym, co myśli o jego racjonalnej formule. sporo pisze o swoich stanach ducha podczas kolejnych
          pobytów w więzieniu, glównie o tym, jak mu tam niedobrze i niemiło. pisze, ale niczym się nie zajmuje. ogląda seriale przez cały dzień przyrzekając sobie, ze "jak wyjdzie, to przez pół roku nie spojrzy na telewizor".

          ciekawy portret człowieka.

          krótki trailer :
          www.youtube.com/watch?v=zm3TxayRCjM
    • siostra.bronte "W ciemność. Star Trek 2". 23.06.13, 18:34
      W końcu udało mi się zobaczyć ten film. Oczywiście nie jestem fanką "Star Treka" (tego kinowego), poszłam do kina z wiadomego powodu :) Ale po kolei.

      Pisałam tu kiedyś bardzo krytycznie, razem z Grekiem o pierwszej części, tej sprzed paru lat. Dlatego nie miałam zbyt dużych oczekiwań. I miałam rację. Mogę powtórzyć to co napisałam o pierwszej części. Film jest przeładowany, męczący i przypomina bardziej grę komputerową. Ale, muszę przyznać, że duży ekran czasem przykrywa te wady, bo oczywiście efekty specjalne robią wrażenie. Z pewnością w tv wypadłby znacznie gorzej.

      Co do fabuły to nie podejmuję się streszczenia. Wykorzystam info z filmwebu:
      "Załoga statku kosmicznego USS Enterprise po wykonaniu kolejnego zadania wraca na Ziemię. Kapitan James T. Kirk (Chris Pine) zostaje obarczony winą za złamanie regulaminu przez pierwszego oficera Spocka (Zachary Quinto), który składa na niego raport. W efekcie Kirk traci dowództwo nad statkiem. Tymczasem w Londynie dochodzi do ataku na ważne rządowe archiwum. Sprawcą jest John Harrison (Benedict Cumberbatch), jeden z agentów Gwiezdnej Floty. Kiedy dowódcy zbierają się by przedyskutować zagrożenie, Harrison niespodziewanie atakuje pomieszczenie. Ginie wielu oficerów Floty, w tym admirał Pike (Bruce Greenwood), przyjaciel Kirka. Ten chce pomścić jego śmierć i prosi o przywrócenie dowództwa nad USS Enterprise i zgodę na pościg za Harrisonem".

      Akcja pędzi bez wytchnienia, wszyscy biegają zaaferowani, w tle nadzwyczaj głośna i pompatyczna muzyka. Od pewnego momentu (konfrontacja z admirałem Marcusem) to już jeden wielki pokaz eksplozji i destrukcji. Aż nie mogłam się połapać, co wybucha (statek Marcusa czy Enterprise?) i dlaczego :)

      Co do aktorstwa to jest bardzo nierówne. Oczywiście, w takim filmie nie ma miejsca na wybitne kreacje. Grający rolę Kirka Chris Pine psuje dodatkowo film. Gra dwoma minami na krzyż, tudzież ciągłym wytrzeszczem oczu :) Lepiej wypada Zachary Quinto jako Spock, ale to też ciekawsza rola. W tle jest jeszcze całkiem symptyczny Scotty czyli Simon Pegg. I dwie piękne panie, Zoe Saldana i Alice Eve jako efektowne tło.

      No i jest Benedict Cumberbatch w roli szwarcharakteru. Wybaczcie, ale nie jestem w stanie obiektywnie ocenić tej roli. Bo Benedict na dużym ekranie zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Do tej pory nie doszłam do siebie :) Harrison jest zimny i bezwzględny, ale wiemy, że ma swoje powody do zemsty, dlatego trzymamy za niego kciuki :)

      W sumie: tylko dla młodych widzów, którzy kochają kosmiczne nawalanki. Ale co ciekawe, na sali oprócz mnie było jeszcze trzech widzów, również nie należących do kategorii młodzieżowej :)

      Tutaj trailer:
      www.youtube.com/watch?v=GOQMXNwp8wo&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=4
      I jeszcze scena bez wybuchów :) Harrison kontra kapitan Kirk:
      www.youtube.com/watch?v=Y78wMl1jXkM&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=3






      • barbasia1 Re: "W ciemność. Star Trek 2". 23.06.13, 23:52


        Bo Benedict na dużym ekranie zrobił na
        > mnie piorunujące wrażenie. Do tej pory nie doszłam do siebie .
        :)))

        Fajna relacja. :)
        • siostra.bronte Re: "W ciemność. Star Trek 2". 23.06.13, 23:58
          Dzięki! Pisałam na gorąco :)
          • angazetka Re: "W ciemność. Star Trek 2". 24.06.13, 09:47
            Też poszłam na "Star treka" głównie dla Benedicta, w sumie bez pojęcia o tym świecie. Ale bawiłam się doskonale, a jego rola była wisienką na torcie tej zabawy :)
      • grek.grek Re: "W ciemność. Star Trek 2". 24.06.13, 14:17
        dzięki, Siostro :]

        najważniejsze, że "[w powodów oczywistych] nie doszłaś jeszcze do siebie", przecież w tym celu na ten film się udałaś ?, jak sobie próbuję imaginować ;]

        rzeczywiście, wygląda to na rozróbę dla młodziaków nastoletnich. ja też fanem STar Treka nie jestem, ale parę odcinków widziałem i ta tutaj wersja kinowa jakoś chyba nie trzyma klimatu pierwowzoru, widać rozmach i nastawianie na widowisko, podczas gdy w oryginale było kameralnie i raczej rzecz skupiała się na interakcjach poostaci, pojawianiu sie i rozwiązywaniu problemów, spotkaniach z innymi uczestnikami kosmicznego wszechświata, a jeśli była akcja, to raczej wyrażana zaaferowaniem aktorów i w symbolicznych "drgawkach" i "tąpnięciach". technika poszła do przodu i wyobraźnia przestala być potrzebna :]

      • pepsic Re: "W ciemność. Star Trek 2". 24.06.13, 18:19
        Siostro, muszę przyznać z rozbawieniem (a tego ostatnio mi brakuje), że mocno mnie zaskoczyłaś wyborem gatunku;). Poniewież Twój post ukazał się z poślizgiem, przechodząc wczoraj koła kina zastanawiałam się, co tez za film nam zaserwujesz. Stawiałam na czeski thriller "W cieniu", na którego sama mam ochotę zerknąć.

        He, he, wytrzeszcz został zapewne spowodowany nadmiernym, acz zamierzonym makijażem scenicznym;)) Ale, ale muzyczka trailerowa jest całkiem przyjemna dla ucha. Skądś ją znam, nie czasem Barbasia w swoim czasie zapodawała?

        Czuję, że pan Benedict będzie się ładnie się starzał, pardon... dojrzewał.
        • pepsic Re: "W ciemność. Star Trek 2". 24.06.13, 18:26
          Jak zwykle wszystko pomieszałam, muzyka jest z innego filmu, nałożyły mi się obrazy.
          • siostra.bronte Re: "W ciemność. Star Trek 2". 24.06.13, 18:56
            Hehe. Ale w trailerze muzyka jest też całkiem interesująca, zresztą w ogóle nie pojawia się w filmie.
            Cieszę się, że Cię rozbawiłam. Ten czeski film...No cóż, aż tak ambitna nie jestem :)
        • barbasia1 Re: "W ciemność. Star Trek 2" - muzyka 24.06.13, 22:04
          A muzykę do "W ciemność. Star Trek 2" skomponował Michael Giacchino, który w 2010 otrzymał Oscara za muzykę do filmu animowanego "Odlot".

          Star Trek Main Theme:
          www.youtube.com/watch?v=vnTAOrvmw9s

          :)
          • siostra.bronte Re: "W ciemność. Star Trek 2" - muzyka 25.06.13, 18:27
            Dzięki za info :)
            • barbasia1 Re: "W ciemność. Star Trek 2" - muzyka 26.06.13, 00:14
              :)
    • pepsic "Generał Nil" / "Drogówka" 24.06.13, 19:16
      Rozczaruję, na razie nie w naszej tivi:(
      Grek niedawno pytał, co, kto i gdzie ? A więc u mnie, jak widać w tytule - rozrzut.

      Nr 1. Powiewający sztandarem "Generał Nil". I dobrze, tak trzymać! Obowiązkowa lekcja historii, w tym znamienita scena sądu nad gen. Fieldorfem, którego gra Łukasiewicz, aczkolwiek, co do niego mam parę wątpliwości. Najpierw sąd wojewódzki, gdzie zeznają świadkowie z powyrywanymi paznokciami i wnoszeni na noszach (doskonały, nieodżałowany Maciej Kozłowski w epizodycznej roli). A pani sędzi nawet nie drgnie powieka. Potem sąd najwyższy i tylko jedna osoba ma dylemat. Ciekawe, czy za rządów PO publiczna odważy się na projekcję, zamiast zapodawania paszkwili antypolskich. Sądząc po błyskawicznie pokazanych "Naszych ojcach..." prędzej zobaczę "Pokłosie".

      Nr 2. "Drogówka" - zapowiadany, jako satyra, a przez co poniektórych komedia w rzeczywistości okazuje się dramatem kryminalnym. Wprawdzie temat wyświechtany przez nie amerykańskie produkcje i nie tylko, ale pokazany nowatorsko w typowo smarzowsko-realistycznej formule. Dobra, niekonwencjonalna muzyk i ... charakteryzacja (Jakubik i Dorociński w jakże odmiennym emploi). Ze względu na tradycyjnie polski zły dźwięk, i nie tylko, muszę doobejrzeć.
      • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 25.06.13, 14:42
        ciekawe, kiedy polskie kino zaserwuje taki film jak np "Zycie na podsłuchu", w którym po
        obu stronach byli ludzie. LUDZIE :] nie papierowe pojemniki na ideologiczne tromtadracje i
        gotowe worki do okładania pałaszem.

        jeśli są ludzie, to można obiektywnie spojrzeć na historię. na motywacje, postawy, okoliczności. jesli nie ma ludzi, to nie ma wątpliwości, jest albo bohaterstwo albo s...syństwo. a to sprawia, że takie filmy są średniociekawe, można je przyrównać do opowieści komiksowych, bo to w komiksach zazwyczaj jest odgrywany ten manchiejski podział świata : czarni versus biali i zgadnijcie kto wygra ;] w tych czytankach IPNowskich też tak jest i też wiadomo, kto wygra, bo przecież wygrać można także za pomocą bycia uśmierconym, a czasami nawet taka wygrana jest znacznie okazalsza.

        dlatego, wiesz Pepsic, wg mnie "Nila" mogą pokazywać nawet 3 razy dziennie :] nie ma problemu.

        problem polega na tym, czy to jest dobre kino ?
        bo z tego, co czytam, jest to kino słabe.
        kino, które jest na poziomie filmów o papieżu - czyli, płyty DVD będą wydawane z dodatkami : do filmów o papieżu dołączano aluminiowe klęczniki, a do tego zapewne przewidziane są młotek i sierp, w myśl zawołania "raz sierpem, raz młotem... itd" :]

        a do czego prowadzą tak jednoznacznie przedstawiane historie, to ostatnio we Wroclawiu mielismy sie okazję przekonać, kiedy SierpoMŁOTY przyszły pokrzyczeć na wykładzie pewnego profesora. koniecznie z flagami swojego... klubu piłkarskiego ;] przepraszam Cię, ale tak infantylnych ludzi ze świeca, a co dopiero z młotem, szukać. pokrzyczec, pobić się w piersi, że "krew dam za mój klub ukochany" i wzbudzić ogólne politowanie i zażenowanie w miarę rozgarniętych.

        wg mnie, dziisaj nie ma już podglebia do tych narodowych prezentacji. film taki jak "Nil' może ideologicznie podjudzić tylko takich jak powyżej opisywani.

        inni moga się wzruszyć losem "FILMOWEGO bohatera", ale niespecjalnie będą chcieli zgłębiać tajniki historii, zwłaszcza ci młodzi. inne pokolenie. jedni demonstrują nacjonalizm za pomocą zachowań małpowanych po Hitlerjugend, a inni zademonstrują antynacjonalizm odwracając się plecami do tego wszystkiego, co im ci pierwsi dokumentnie obrzydzą swoimi manifestacjami.

        pozostaje kino.
        a takie kino nie jest dobre, bo nie zmusza do myślenia i zastanowienia.
        młodzież nie obejrzy, bo woli inne produkcje.
        masowo wybierze Star Treka albo komedię romantyczną.
        lekcja historii sie nie uda, prowadzona w taki sposób.

        Straszni esbecy biją i gnębią bohatera, a on pozostaje do końca wierny.
        piękne. wzniosłe.
        ale już nieciekawe.
        przeciętny widz nie obejrzy.
        przeciętny młodzian nie obejrzy.
        reszta zaś nie dostanie materiału do przerobienia.
        straszne czasy to były i patriotów prześladowano - hell yeah, ale to już wiemy. wiemy
        to od dawna, od 25 lat komuna kojarzy się tylko z tymi paznkokciami i brakiem Teleranka oraz papieru toaletowego. Polacy już to wszystko wiedzą. jednych to obchodzi, innych w ogóle, a jeszcze inni są już zmęczeni albo zobojętniali.

        dobra sztuka - oto, co jeszcze zostało do zrobienia.
        można i tzreba zrobić dobry film, ktory wnika głębiej w motywacje obu stron, pokazuje niejednoznacznych bohaterów, trudne wybory, psychiczne dylematy. to jest współczesna forma i treść, czarno-białe starcie zła czarnego jak smoła z bohaterstwem białym jak anielskie skrzydła - nie ma racji bytu, jest anachroniczne, pasuje już tylko do kina a'la Spiderman czy Batman, a nawet i tam już dostrzeżono wymogi współczesności i nowe części przygód tych superbohaterów są już w zupełnie innej tonacji niż dawne : heroes przypominają ludzi z krwi i kości, otrząśnięto ich z papieru, a ich wrogowie są przynajmniej interesujący i mają swoje racje. Siostra pisząc o Star Treku też wspomina, że czarny charakter nie działa z pobudek, któree wyłącznie należy potępiać.

        tutaj też trzeba zadać pytanie : dlaczego ci ludzie bronili wtedy systemu i prześladowali takich jak Nil ? wierzyli w słusznośc sprawy ? dlaczego zatem ? a może, o zgrozo !, ich działania cechował... patriotyzm ? ale patriotyzm, którego dzisiaj nie rozumiemy, a wówczas wydawał się im oczywisty i naprawdę wierzyli że działają w imieniu POLSKIEJ racji stanu ? to były lata, w których zupełnie inaczej postrzegano rzeczywistość i porządek geopolityczny.

        a te czytanki polityczne sa realizowane z perspektywy DZISIEJSZEJ, po iluś tam procesach reakcyjnych, jakie zaszły w świadomości narodowej. dzisiaj naprawdę ciekawe byłoby zrozumienie intencji tych ludzi - a na to kino nie daje szansy, bo może dopiero za 50 lat ktoś w tym kraju wyłoży kasę na film, który może zapachnieć "wybielaniem katów". W Polsce bardzo cięzko o poważną dyskusję, bo panika i histeria momentalnie biorą górę.

        "POpiełuszko" - przyznam, ze historia księdza mnie niespecjalnie zaciekawia. bo mnie to kino nie wciąga. widzę ideał, patriotę, którego słabością jedyną sa papierosy. ale na film o jego zabójcy, Piotrowskim, to bym czekał z zainteresowaniem. Bo gdyby ktos sie za to wziął, to musiałby zrobić kino trudne, niewygodne, ryzykowne, musiałby bowiem pokazać cos więcej niż "gostka który topi na śmierć bohatera".

        niektórzy eks-PZPRowcy utrzymują, że Popiełuszkę zabiła grupa ludzi, którzy chcieli w ten sposób zradykalizować Solidarność, sprowokować do walki i zmusić w finale Partię do rozprawienia się z nią zbrojnie, a więc zdławienia tego ruchu, i to na amen. wojna domowa, być moze interwencja Sowietów. wszystko w imię... własnie - może to też byli IDEALIŚCI ? tylko ich ideałem była Polska PRLowska, pod opieką [dla nich - opieką] ZSRR ? i co z takim pasztetem zrobić ? idealiści nie mniejsi niż po drugiej stronie. TO pokazać - oto byłby prawdziwy wstrząs.

        a historie a'la Nil Popiełuszko... to już jest passe, wg mnie. passe i to bardzo. to nie rusza umysłu. może ruszyć serce, ale na moment, bo przecież... znamy to, grali to już, wiele razy. martyrologia mielona bezustannie.


        • maniaczytania Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 25.06.13, 19:46
          wiesz Greku, ja tez sie rozpisze ;) a co, bo kompletnie sie z Toba nie zgadzam w tej kwestii!

          Ja uwazam, podobnie pewnie, jak Pepsic, ze jak najbardziej powinno sie pokazywac takie filmy, jak najbardziej nalezy pokazywac filmy o bohaterach wojennych, jak najbardziej powinno sie teraz krecic i pokazywac takie filmy 'odklamujace' i pokazujace, jak bylo naprawde, a nie w "Czterech pancernych".
          Po to, by nie musiec ogladac takich seriali jak "Nasze matki, nasi ojcowie" z nerwem i poczuciem niesmaku, dlaczego niektorzy sie ciesza, ze wywolal on dyskusje u nas i w Niemczech - skoro takiej dyskusji nie powinno w ogole byc, bo nie dyskutuje sie o sprawach oczywistych! Po to, by nie musiec tlumaczyc, ze nie ma czegos takiego jak "polskie obozy koncentracyjne".
          Ten serial pokazal, ze jednak trzeba o tym mowic wciaz i wciaz, zwlaszcza, ze niedlugo umra ostatni naoczni swiadkowie. Ze panstwo powinno przeznaczyc jakies naklady na prowadzenie kampanii informacyjnej, oczywiscie w nowoczesny i (nie wierze, ze to pisze w tym kontekscie) atrakcyjny dla odbiorcy sposob. Co tu duzo mowic - dlaczego Polacy potrafili nakrecic serial, w ktorym Niemcy wcale nie sa pokazani jako tylko ci zli ("Czas honoru")? Niemcom to nie wyszlo, probuja, jak to ujal Sz. Weiss lub ktorys z gosci - rozmyc swoja odpowiedzialnosc, ale (i to na pewno powiedzial Sz. Weiss) zapomnieli o chronologii i proporcji!
          Pieknie to ujal Szewach Weiss w bardzo ciekawej dyskusji po emisji tego serialu (zeby nie bylo - obejrzalam tylko 3 odcinek, nie uwazam, ze to zle, ze go pokazala polska tv) - przez te kilkadziesiat lat po wojnie, lat stlamszonych i ukradzionych przez komune, Polsce nie wolno bylo glosno mowic o jej bohaterach i tej prawdziwej historii wojennej, glos Polski nie przedostawal sie do swiatowej opinii publicznej. Dlatego teraz Polacy musza sie 'niejako' tlumaczyc z roznych rzeczy. Wiecie, jak niewiele ludzi wie, kiedy zaczela sie wojna, ze zaczela sie od agresji na Polske (nawet serial zaczynal sie dopiero w 1941r. !), jak niewiele ludzi wie, ze tylko w Polsce za ukrywanie Zydow grozila kara smierci nie tylko dla ukrywajacych, ale i dla ich rodzin, lacznie z dziecmi (niemowletami nawet), ze w obozach koncentracyjnych gineli nie tylko Zydzi i Romowie, ale tez Polacy?
          Sz. Weiss mowil tez, ze w jego odczuciu Niemcy maja kompleks Polski, bo to na naszym terenie byly te obozy i o tym nie pozwolimy im zapomniec.

          A filmy o Ince, rotmistrzu Pileckim, generale Nilu jak najbardziej powinny powstawac i byc pokazywane, zebysmy wreszcie mogli poznac te postaci, o ktorych latami milczano, ktorzy byli skazani na zapomnienie.
          I dlatego wspaniale, ze sa tacy mlodzi ludzie, ktorym sie chce wyszukiwac takie historie i o nich przypominac (chociaz szkoda, ze dawno nic nowego nie dopisali) - przypominamy.blogspot.com/
          I swietnie, ze sa historycy, ktorym sie chce i ktorzy nie daja sie glosom, ze przeciez to juz bylo, ile mozna, itp.
          Bo kto z Was np. slyszal o mlodziutkim archeologu Otto Warpechowskim? Kilka miesiecy przed wybuchem wojny zostal on opiekunem zabytkow powiatu wegrowskim i mial w pieczy zamek w Liwie. Gdy w 1942r. Niemcy zaczeli rozbierac ruiny zamku na potrzeby budowy obozu w Treblince, przekonal on niemieckiego staroste, ze to nie jest zamek ksiazat mazowieckich, tylko krzyzacki (!). Do 1944r. prowadzil wiec pod patronatem starosty prace remontowe i zabezpieczajace. Niestety w lutym 44r. starosta zorientowal sie w oszustwie i Otto musial ukrywac sie przed gestapo do odejscia Niemcow. Potem wstapil na ochotnika do II Armii Wojska Polskiego. A dlaczego o nim nie slyszelismy? Coz, pewnie dlatego, ze zginal w lutym 45r. na Pomorzu - zastrzelony przez pijanego oficera 'sojuszniczej' armii - mial tylko 28 lat ...
          Czyz nie jest to historia na film? Ilu jeszcze mamy takich bohaterow?

          No, to mi sie 'ulalo' :)
          • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 13:39
            brawo, Maniu :]
            częściej się rozpisuj.

            Maniu, ja też uważam, że powinno się pokazać ten film i te inne także.

            pytanie tylko : w jakim celu ?
            edukacyjnym ? wg mnie, zaledwie w jakimś stopniu spełni to swoje zadanie.
            bo to będzie pokazanie jak ślizgające się zło pastwi się nad chodzącym dobrem.
            nie będzie ani słowa o tym, jakie to były czasy, dlaczego tak było, jakie stały za
            takimi metodami działań motywacje i co je kształtowało, w jakim okresie i w jakim
            układzie była wtedy Polska, jak postrzegano wówczas polski interes narodowy i
            światową sytuację geopolityczną. itd itp.

            bez tego nie da się zrozumieć takich historii.
            w ogole niczego.
            trzeba mieć uzasadnienie.
            Nie w sensie "alibi" dla katów, ale w sensie : aha, to dlatego byli takimi sk...synami.
            Bez tego są to tylko pokazówki, edukacja będzie tu na poziomie zerowym.
            ot, dowiedzą się, że był sobie Nil, był patriotą, a tamci go prześladowali.
            to nie jest edukacja, moja droga.
            to jest tylko propaganda.
            wzniosła i patetyczna, ale jednak.

            oczywiście, jeśli są postaci "zapomniane", to nie mam nic przeciwko, zeby ludzie chętni by o nich opowiadać - robili to. niech TVP pokazuje, niech PISF wykłada pieniądze.

            nie dyskutuję z ideą.

            dyskutuję z formą.
            bo forma jest nader miałka i marna.
            chodzi w niej o to, żeby pokazać heroicznego bohatera i zapienionych katów. im bardziej zapienieni i bezduszni kaci, tym bardziej heroiczny bohater. i tutaj pojawia sie moje pytanie : dlaczego tak akurat ? w jakim celu ? bo to nie edukacja, a kreowanie świętych świeckich, czytaj patriotów.

            dlatego, ciekawem kiedy pojawi się inny nurt w TYM kinie - pokazywania postaci z całym skomplikowaniem zarówno ich samych jak i tych z drugiej strony. do tego trzeba odwagi, bo konieczne będzie wyjście poza utarty wygodny schemat, wedle którego można klepać takie filmy taśmowo i łapać za serca dając umysłom dyspensę.

            na razie mamy w tym temacie jednostronne przedstawienia.
            nie wiem, może początki wymagają złożenia ofiary, a jak już pierwszy głód zostanie nasycony i hekatomba łatwej hagiografii dopełniona - pojawi się okienko dla twórczości nieco ambitniejszej i naprawdę edukującej.
            może tak to powinno przebiegać ?
        • barbasia1 Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 25.06.13, 23:22
          > problem polega na tym, czy to jest dobre kino ?
          > bo z tego, co czytam, jest to kino słabe.
          > kino, które jest na poziomie filmów o papieżu -

          Tak? A ja czytam zupełnie przeciwne opinie na temat tego filmu.
          Pewnie Pepsic zaraz to potwiedzi i przytoczy stosowne argumenty .

          > tutaj też trzeba zadać pytanie : dlaczego ci ludzie bronili wtedy systemu i prz
          > eśladowali takich jak Nil ? wierzyli w słusznośc sprawy ? dlaczego zatem ? a mo
          > że, o zgrozo !, ich działania cechował... patriotyzm ?[...]

          Dobre pytanie. Ale równie dobra może być jeszcze inna odpowiedź - Przymus?

          Ile w działaniach ludzi ówczesnego systemu było wiary, a ile przymusu, to ciekawe pytanie Bugajski stawia w filmie, aczkolwiek nie odpowiada na nie, pisze Tadeusz Sobolewski w swojej recenzji .

          :)
          • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 13:51
            nie wiem, w jakiej formie pojawi się Pepsic, ale już teraz szukam uniwersalnego bunkra ;]]

            wiesz, Barbasiu, jeśli "przymus", to skąd to zapamiętanie i zacietrzwienie ?
            bo to są oznaki zaangażowania zupełnie niewymuszonego.

            wiesz, to jak filmy o obozach koncentracyjnych w czasie II wś.
            ludzie się boją zrobić taki film opowiadający perspektywę kapo.
            boją się, bo trzeba by pokazać, że to był też człowiek.
            tzreba by pokazać go w pełni, i tego co dobre i tego co marne.
            a choć przebłysk tego, co dobre i niegłupie byłby odczytany jako
            "wybielanie katów". albo miałby wielkie szanse tak być odebranym.

            Von Trier tylko bąknął, że "wydaje mu się, że rozumie Hitlera" i go
            wyrzucili z Cannes. nie powiedział : popieram go, akceptuję, lubię.
            powiedział, że "mógłby zrozumieć jego motywacje" i dostał po łbie.
            nikt nie spytał : co pan chce przez to powiedzieć ? wystarczyło, że
            słowa "zrozumienie" i "Hitler" znalazły się w jednym zdaniu.

            chociaż, powstał film "Upadek", w ktorym w wielu momentach pokazywana
            jest ta cieplejsza strona Hitlera. czyli, jakaś szansa jest, ale tylko na gest, na
            wniknięcie i zrozumienie jego procesów postrzegania świata i moralności - już
            nie ma miejsca. to by było za dużo. w polskim kinie nie ma nawet szansy
            na gest. Niemcy się nie bali, chociaż też za daleko nie poszli. polscy twórcy
            nawet na gest sie nie zdobywają. nie celem dawania katom wsparcia, nie,
            ale celem robienia chociaż ciut bardziej wymagającego kina.

            dzięki za informację, kto wie - może po obejrzeniu filmu zmieniłbym zdanie, może
            cos tam jest, coś innego niż w teatrach IPNowskich pkazywanych swego czasu
            całymi naręczami. odnosiłem się do recenzji Pepsic.

      • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 25.06.13, 14:47
        "Drogówka" :]
        oto współczesna współczesnośc :]
        Barbasia opowiadała także, chyba też Mania, o ile pamiętam, więc zaraz wszystkie będziecie
        miały ja na koncie, a ja znów wlokę się na szarym końcu ;]]

        niedawno widziałem gdzieś zapowiedź, że będzie dołaczana płyta z tym filmem do
        gazety jakiejś, ale zupełnie zapomniałem do jakiej...

        btw, taki wtręt - kurdesz, ja nic nie mam do sytuacji, w której aktorzy dorabiają sobie
        w reklamie, ale kiedy wchodzą na jakiś portal i widzę reklamę pewnego Banku, w postaci
        aktora Jacka Braciaka stojącego z planszą z nazwą tego Banku, w żebraczej pozie
        autostopowicza-ofiary [znam ją, bo sam stosowałem przed wieloma laty], to mam wątpliwości, czy są pieniądze, które mogą być warte występowania na takich obrazkach.
        • pani_lovett Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 25.06.13, 22:38
          "Drogówkę" można było kupić z Wyborczą 7 czerwca.


          > miały ja na koncie, a ja znów wlokę się na szarym końcu ;]]

          Musisz sobie sprawić DVD, koniecznie.
          A jak tam nasze wideo? Odkurzasz czasami?


          Zasadniczo nie mam aktorom za złe, że występują w reklamach.
          Chyba nigdy nie poruszyła mnie zadna reklama z udziałem aktora na tyle, żeby się zastanawiac czy warto było . Nie podejmę więc tematu. ;)
          • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 13:56
            juz nawet do gazet dołączają, a TVP nadal pokazuje te same tytuły co zawsze ;]

            fajnie by było.
            hehe, czasami coś tam obejrzę starego.
            albo chociaż przewinę taśme, żeby posłuchać tego odgłosu i się sentymentalnie
            wzruszyć ;]

            • pani_lovett Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 16:24
              > albo chociaż przewinę taśme, żeby posłuchać tego odgłosu i się sentymentalnie
              > wzruszyć ;]

              O! :)))
              • grek.grek Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 16:53
                tak mnie trzyma ;]
                • pani_lovett Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 16:57
                  Właśnie widzę. :))

      • barbasia1 Re: "Generał Nil" / "Drogówka" 26.06.13, 00:14
        > Nr 2. "Drogówka"

        Jedno wspomnienie z mojej premiery "Drogówki". Kiedy weszłam na salę kinową na zauważyłam, że w kinie jest przewaga mężczyzn, zwłaszcza jeden rząd rzucał się w oczy, od początku do końca w całości wypełniony był facetami, z których każdy sprawiał wrażenie, takiego, co to lepiej z nim nie zadzierać (!?) . Zaniepokoiłam się nieco, od razu pożałowałam, że nie wczytałam się wcześniej w opisy i receznzje "Drogówki" , by dowiedzieć się, co to właściwie za film będzie. Ale zaraz powiedziałam sobie, nic co filmowe nie jest mi obce i już ze spokojem oddałam się oglądaniu filmu ,
        który bez wątpienia wali widza po głowie .
        Ale ja lubię i takie kino,
        lubię Smażowskiego.

        Cieszy mnie , że mamy to samo zdanie na temat "Drogówki", Pepsic.

        > Ciekawe, czy za rządów PO publiczna odważy się na projekcję, zamiast zapodawani
        > a paszkwili antypolskich. Sądząc po błyskawicznie pokazanych "Naszych ojcach..
        > ." prędzej zobaczę "Pokłosie".

        Pepsic, a dlaczego publiczna miałaby się bać pokazywania "Generała Nila"za rządów PO ???


        A propos "Pokłosia", nic ostanio nie oglądałam ani w kinie, ani na dvd, więc spróbuję się zebrać i opowiedzieć w końcu co nieco na temat tego filmu.

        Oczywiście kompletnie, kompletnie nie zgadzam się z określeniem, zarzutem, że to "antypolski paszkwil".

        :)
    • grek.grek co na dziś ? 25.06.13, 16:04
      Siostro i Pepsic, zmobilizowałyście mnie :]
      dorzucę się z obejrzanym wczoraj filmem [będzie stary, 43 rocznik :)], zaraz po tym jak... zobaczę pierwsze 35 minut, które mi uciekło, ale jako że rzecz jest w jutubie, to
      kwestia czasu tyllko.

      krótki przegląd subietywny tego, co dziś by-mozna i by-warto :

      21:20 Kultura "Psy", czyli Pasikowski & Linda w topowym polskim filmie ostatniego ćwierćwiecza : kultowe dialogi, kultowy pan Boguś, kultowe sceny, kultowa męska filozofia Franza [ona "chodźmy do łózka", on "nie", ona "dlaczego ?", on "bo jakoś ci nie ufam i jakoś cię nie kocham"], całośc psuje nieco przerysowany piskliwy Pazura.

      23:25, KUlt, "Obcy w wielkim mieście" - imigrancki los Włocha i Hindusa w Nowym Jorku, zapowiadany jako komedia romantyczna.

      20:00 TVN7 "Kula w łeb", policaj grany przed Dona Johnsona ściga zabójcę swojego partnera; lepiej by powtórzyli odcinek oryginalnego Miami Vice. może być którykolwiek :]

      22:50, TVP1 "Jagodowa miłość", staroświecka kawiarnia we współczesnym Nowym Jorku, w której "każdy moze zostawić klucz do mieszkania dla byłego partnera, jesli ten by chciał wrócić", właściciel-gawędziarz, dziewczyna po rozstaniu, kolejne losy spotykanych przez nią ludzi. Wong-Kar Wai ma markę jako reżyser, w obsadzie Jude Law, Rachel Weisz, Natalie Portman i... Norah Jones. rok produkcji 2007.
      • siostra.bronte Re: co na dziś ? 25.06.13, 18:23
        Hehe, miło nam :)

        Repertuar w tv jest ostatnio tak słaby, że naprawdę musimy jakoś rozruszać nasz wątek :)

        Film z 43 roku?? Czekam z niecierpliwością!
        • grek.grek Re: co na dziś ? 26.06.13, 13:58
          :]

          o yes.

          mój jutub trochę szwankuje, ale zaraz będę się zabierał do oglądania i do końca tygodnia na pewno napiszę. dałbym linka już teraz, ale... niech to będzie niespodzianka :]
          • pani_lovett Re: co na dziś ? 26.06.13, 16:46
            Czekamy! :)

            Filmy z 1943 !
            pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Filmy_z_1943_roku
            pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Ameryka%C5%84skie_filmy_z_1943_roku
            :}


            • grek.grek Re: co na dziś ? 26.06.13, 16:54
              noooo... to trafienie w taki zbiór by było jak trafienie 6 z Totka :]
              podejmujesz się, Barbasiu ?
              drogie Panie, podejmujecie się również ?
              po 3 strzały ? :]
              • pani_lovett Re: co na dziś ? 26.06.13, 16:55
                A jest na tej liście ten film?
              • pani_lovett Re: co na dziś ? 26.06.13, 16:55
                grek.grek napisał:

                > noooo... to trafienie w taki zbiór by było jak trafienie 6 z Totka :]
                :]]]

              • pani_lovett Re: co na dziś ? 26.06.13, 17:01
                Upiór w operze (film 1943)
                Opętanie (film 1943)
                Titanic (film 1943) ;)

                ???

                • pani_lovett Re: co na dziś ? 26.06.13, 17:03
                  Opętanie (film 1943) miało być na pierwszym miejscu.
                  /Nie sprawdzałam czy te filmy są na youtube!/

                  Trafiłam???
                  :)
                  • siostra.bronte Re: co na dziś ? 26.06.13, 18:35
                    Może pójść innym tropem. Jak to się stało, że Grek zainteresował się filmem z 1943 roku i szukał go na youtubie? To musi być znany reżyser. Przejrzałam listę filmów, którą podrzuciła Barbasia (dzięki!). Oczywiście, to tylko część produkcji z tamtego roku, ale pasuje mi "W cieniu podejrzenia" Hitchcocka. Bo ostatnio pisaliśmy o nim przy okazji "Morderstwa doskonałego". Notabene to jeden z moich ulubionych filmów Hitcha. I jest na youtubie. Trafiłam??
                    • siostra.bronte Re: co na dziś ? 26.06.13, 18:39
                      A, ten film jest na liście wikipedii pod tytułem "Cień wątpliwości". Ale ten tytuł jest rzadziej stosowany.
                      • pani_lovett Re: co na dziś ? 27.06.13, 14:46
                        Dobra popozycja! Też bym na swojej liście umieściła, gdybym wypatrzyłam. Nie znałam tego tytułu.
          • siostra.bronte Re: co na dziś ? 26.06.13, 18:28
            Do końca tygodnia? Nie wytrzymam tak długo :)
    • pepsic Wyjaśnienie i różne takie 26.06.13, 20:35
      Padło parę pytań, tudzież zarzutów, jeśli pozwolicie odniosę się z poślizgiem.
      Ps. Jak tylko Grek wspomniał o "starym kinie" od razu pomyślałam o Hitchcocku, acz bliżej nieokreślonym tytule.
      Ps. 2. A temacie DA: intrygująco zabrzmiały wspominki starszej pani Grandham wypytującej gołego, jak święty turecki, nieuczciwego pretendenta do ręki córki. Zapachniało tajemniczym romansem z przeszłości:) Daisy robi się coraz ładniejsza.
      pozdrawiam:))
      • grek.grek Re: Wyjaśnienie i różne takie 28.06.13, 13:48
        pewnie, że pozwolimy ;]

        ja to sobie nawet kask ochronny sprawiłem ;]

        za łatwa, jak się okazuje, była ta zagadka filmowa.
        następnym razem przygotuję trudniejszą, hehe.
        • pani_lovett Re: Wyjaśnienie i różne takie 30.06.13, 15:25
          grek.grek napisał:

          > ja to sobie nawet kask ochronny sprawiłem ;]
          Hehehe! :)

          I słusznie, Grekuniu. Pepsic dysponuje tym razem wzmocnieniem na tyłach. ;)
      • pani_lovett Re: Wyjaśnienie i różne takie i MM 30.06.13, 16:26
        Pozwolimy! Oczywiście!

        Daisy wyrasta na niekwestionwaną gwiazdę pośród służby w DA.

        I happy endem skończył się ostani, świąteczny odcinek sezonu. Mary i Matthew są wreszcie razem. Gładko poszło. Tatko-hrabia, wybaczył Mary chwilę zapomnienia z panem Pamukiem Pogodził się z mezaliansem Sybil, więc przetrzyma przyszły skandal, oznajmił .

        Wiecie co, DA to przyjemny, relaksujący odmóżdźacz, prawdziwe emocje to są w Mad Men, którego trzeci sezon się właśnie skończył efektowną, w sensacyjnym stylu rejteradą Dona, jego dwóch szefów oraz grona zaufanych osób z agencji przy Madison Sq., wraz z tym co najcenniejsze , z całą dokumentacją klinetów, adresami, kontaktami, projektami, wykradzionymi po tym jak Don dowiedział się przypadkowo o utrzymywanej w wielkiej tajemnicy sprzedaży agnecji przez Anglików innemu udziałowcy. Don wraz z trójką wspólników, dawnymi szefami - Bertramem Cooperem , Rogerem Sterlingiem oraz Anglikiem Lane Prycem założyli nową agencję , która chwilowo ma siedzibę w hotelowym apatramencie...

        A Betty wystąpiła o rozwód po tym jak zakochany w niej po uszy Henry Francis oznajmił, że się z nią ożeni i zapewni jej i dzieciom utrzymanie.

        Don jest początkowo zrozpaczony, wstrząsnięty. Wtedy też dowiaduje się o Henrym . Grozi Betty, że jej odbierze dzieci. Potem kiedy następują opisane wyżej wydarzenia wagencji, Don godzi się z sytuacją, obiecuje Betty, że nie będzie jej robił trudności. Życzy jej nawet szczerze, by otrzymała to, czego zawsze pragnęła, czego on nie mógł jej dać.

        Odcinek kończy się ujeciem Dona uśmiechającego się do nowego wyzwania, własnej agencji.
      • pepsic Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedzią 02.07.13, 19:20
        Grek, wspominałeś prześmiewczo o incydencie na UW we Wrocławiu, którego gł. bohaterem, niestety negatywnym był prof. Zb. Baumana, b.stalinowiec i funkcjonariusz KBW*. Może więc sprostuję. Osobami protestującymi przeciwko obecności i wykładowi Baumana byli kibice Śląska i Sparty oraz działacze niepodległościowi. Stąd flagi klubowe, co do których ironizujesz. Mnie jednak intryguje druga strona zdarzenia. Po co prezydent Dutkiewicz zaprosił osobę o podejrzanej konduicie na UW i co człowiek z tak ponurą przeszłością miałby do zaoferowania młodzieży? Przy okazji, fakt, że antyterroryści zjawili się na uczelni na długo przed wykładem daje do myślenia, czy nie była to prowokacja mająca osłabić i ośmieszyć narodowców. I pytanie retoryczne, od kiedy policja ma prawo wkraczać na teren wyższej uczelni?
        * KBW Korpus Bezpieczeństwa Narodowego, który w 1994 roku został przez Sejm uznany za zbrodniczą organizację zajmował się ściganiem polskiego podziemia. Bauman dowodził jedną z obław na ukrywającyhc sie polskich żołnierzy. Ponadto był cenionym agentem wywiadu i funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej w Rosji wchodzącej w skład NKWD. To raczej panowie prezydent Dutkiewicz oraz pan min. Sienkiewicz się zbłaźnili, nie kibice.
        - - -
        "Gen. Nil"
        Padło pytanie, czy film dobry. Tak, jeśli wziąć po uwagę, że jest filmem edukacyjnym, sztandarowym i na faktach, co ogranicza, tym bardziej, że żyje najbliższa rodzina. Jedna z córek np. protestowała. Z filmu wynika między wierszami, że pożycie małżeńskie generała dalekie było od ideału, ale na zasadzie przemycenia informacji. Łukaszewicz nie przypominał Fieldorfa ani z wyglądu, ani z zachowania. Podobno był człowiekiem rubasznym i raczej marnej postury (niski i krępy), czyli całkowitym przeciwieństwem. Jako dowódca Kedywu cieszył się wielka estymą, a Niemcy bali, jak ognia. To On dowodził słynną akcją na Kutscherę. Nawet ubecy, którzy na sylwestrze pomiędzy toastami przypieczętowali los generała, zdawali sobie sprawę, że nie mogą tego wielkiego patrioty załatwić ot tak kulką w łeb.
        Greku mylisz się, ten gatunek kina zmusza do myślenia i zastanowienia, jak to się stało, że tyle lat po okresie stalinizmu, po okresie bezwzględnych zbrodni nie piętnuje się wystarczająco oprawców, a patriotów przypominających smutne karty historii wyśmiewa. Kilkanaście tygodni temu na Łączce na Powązkach odkryto szczątki 111 ofiar komunistycznej bezpieki. Archeolodzy przy ekshumacjach płakali. Czy jakakolwiek telewizja mainstreamowa pokazała makabryczne odkrycie? Ja nie wiem, nie oglądam programów informacyjnych, czasem migawki, ale nie sądzę. Czy któremuś oprawcy spadł włos z głowy? W zamian ochoczo pokazuje sie "Nazi ojcowie, nazi matki" w najlepszym czasie antenowym. A co, nigdy nie zaszkodzi "dowalić" własnemu narodowi i z AK zrobić bandę krwiożerczych antysemitów. Albo takie "Pokłosie", z którego mniej wyrobiony widz wyniesie, iż nie kto inny, jak dzicy Polacy nagminnie palili Żydów po stodołach, podczas gdy w samej Polsce podczas okupacji niemieckiej dokonano pacyfikacji 800 wsi. Nie lepiej pokazać w tivi mało poprawne politycznie, oparte na tragedii wsi Chatyń rosyjskie "Idź i patrz", które zgodnie z prawdą historyczną pokazuje, do czego zdolne były komanda SS (Niemcy spalili ponad 400 wsi na Białorusi). Jeśli autor "Pokłosia" sugerował się bardzo mgliście i subiektywnie Jedwabnym (bo bez pokazania okoliczności i udziału Niemców), to zważ Barbasiu na proporcje, na co zwracał uwagę Szymon Weich po projekcji "Nasze matki, nasi ojcowie". Film "Gen. Nil" kończy sie znaczącym stwierdzeniem, że żadna z osób biorących udział w sądzie nad gen. Fieldorfem nie poniosła konsekwencji i to jest gł. przesłanie dające do myślenia. Do Wolińskiej (prokurator od mordów sądowych, nadzorującej m.in. śledztwo generała) dotarł dociekliwy dziennikarz pytając, jak by się teraz zachowała. Odpowiedziała, że tak samo i trzasnęła drzwiami. Grek, naprawdę interesują Cię motywy działania takiej szui i uważasz, że osoba tak podłej konduity jest warta, aby nakręcić o niej film? Pytasz po co te filmy. Mania mnie wyręczyła. Dziękuję. Żeby nie mówiono o polskich obozach śmierci, że w 1939 roku legendarne państwo Nazistan napadło na Polskę wywołując wojnę, co ja mówię, jaką wojnę? Sądząc po uniewinniającym wyroku na Kociołka była to zwykła bójka z pobiciem;), że w czasie wojny zginęło aż 5,6 mln ludności polskiej (najwyższy na świecie wskaźnik populacji 16%).
        - - -
        Miło się rozczarujesz filmem "Popiełuszko, wolność jest wśród nas", zaręczam, m.in. dzięki wybitnej roli Woronowicza, na pewno nie papierowej postaci, momentami komicznej ( np. kiedy nad mazurskim jeziorem wymyka sie funkcjonariuszom ze Służby Bezpieczeństwa w samych gatkach) i wcale nie tak jednoznacznej. Ks. Popiełuszko nie miał łatwo wśród notabli KK, był postponowany i za to przepraszał m.in. prymas Glemp, jak zapewne pamiętacie. Greku, Twoją obrazoburczą interpretację mającą wybielić bezwzględnych zbrodniarzy pomijam i nawet sie nie odnoszę. Na pewno musisz wiedzieć, że historyjka, jaką sprzedano opinii publicznej była dużo bardziej prosta i łagodniejsza od faktycznej. Ksiądz Jerzy przed męczeńską śmiercią był przez kilka dni przetrzymywany z bunkrach i torturowany. Odcięto mu język. ..

        Barbasiu, nie pytaj mnie, a decydentów, dlaczego w tivi publicznej nie można liczyć na filmy z tzw. nurtu patriotycznego. Wg mnie ich polityka wpisuje sie idealnie w politykę obecnych rządzących,w tzw. polityczną poprawność, co by się nie narazić największemu bratu w Unii Europejskiej i nie popsoć im dobrego samopoczucia (Niemcom), tudzież pałacu prezydenckiego, który miał czelność zaprosić na konsultacje generała z krwią na rękach, tudzież spadkobiercom esbecji i beneficjentom okrągłego stołu.

        To tyle w wielkim skrócie, kaski nie były chyba potrzebne;)
        • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 03.07.13, 14:51
          Pepsic, nie oponuje - byłem prześmiewczy.
          naprawdę, jednego dnia ci chłopcy krzyczą "Arka Gdynia [czy tam Legia], to... taka owaka", a potem idą na uczelnię i to samo wrzeszczą pod adresem człowieka, którego zapewne nie znają. ot, dwóch trzech zapiewajłów zabrało swoich młodszych kolegów z siłowni, po wizycie u fryzjera z masszynką, i powiedziało "jak wam powiemy, to macie krzyczeć, to co na kartce".

          żartuję sobie, ale nie jestem daleki od prawdy, takie mam wrażenie.

          wybacz, ale ja nie kupuję takiewgo "patriotyzmu', takiego "świętego oburzenia". protest ? proszę bardzo - można zadać pytanie, można wręczyć petycję, list protestatcyjny, można rozwinąć sztandar nawet. ale kibicowskie wrzaski ? to poniżej standarów jest.

          kwestia przeszłości profesora może być wałkowana w nieskończonośc, ale od tamtego czasu coś się jednak wydarzyło. a sam zainteresowany ma sporo do powiedzenia na wiele tematów dotyczących współczesnego świata. to wydaje mi się ciekawsze od jego przeszłości, jako młodzi ludzie popełniamy błędy - myślę, że nikomu nie należy ich wypominać w nieskończoność i na nich budować o kimkolwiek opinii.

          ci protestujący mogli przecież spróbować zadać mu pytanie : dlaczego ? może w tamtym momencie tak postrzegał polską rację stanu ? odpowiedź na to pytanie byłaby z pewnością ciekawsza niż kolejne okrzyki i manifestacje. przyznam Ci sie, że mnie one raczej rozbawiły niż wywołały grozę i oburzenie. gros tych kibiców przyszło tam dla zadymy. z trudem dostrzegam tam motyw narodowościowej dumy. a może nawet wcale go nie widzę.

          nie wiem, co z tą policją.
          może celna antycypacja władz uczelni ?
          a może na Fejsie czy innych komunikatorach zmawiali się ci "narodowcy" i ktoś
          uprzedził o ich zamiarach ?

          raz jeszcze napiszę : nie mam nic przeciwko powstawaniu takich filmów, które
          wybielają czy odbrązawiają czy przypominają o zapomnianych kartach historii.

          bardziej chodzi mi o metodologię.
          są to czytanki patriotyczne, utwory czarno-białe, czasami hagiograficzne, ilustrujące
          1 do 1 tezy historyczne.
          z punktu widzenia filmu jako sztuki nie są to ciekawe dzieła. z drugiej strony - rozumiem, że
          w dzisiejszej epoce obrazu, która wypiera słowo pisane, łatwiej dotrzeć do publiczności właśnie
          z filmem.

          myślałem też o jakiejś przeciwwadze. o filmach, które zagłądają pod podszewkę. "dlaczego robić filmy o szujach ?". żeby poznać też ich opinię. odpowiedź na pytanie : dlaczego ? jeśli tego pytania nie zadajemy, to tak naprawdę niewiele się dowiadujemy.

          panuje moda raczej na oskarżanie, niż na zadawanie pytań. ci ludzie, po latach, z pewnością zdają sobie sprawę z tego, jak są oceniani, jak ich decyzje z przeszłości wyglądają w świetle historycznej recenzji. dlatego - atakowanie ich w ten sposób nie pomaga w wyciągnięciu na wierzch ich motywacji.

          wiesz, to jak z zabójstwem. kiedy żołnierze amerykańscy wracali do domu z Wietnamu, na lotniskach urządzane były demonstracje, a oni sami opluwani jako "mordercy !". nie wiedzieli, co z tym zrobić. jak to, przecież my tak pojechaliśmy dla naszego kraju, dla jego dobra, tak nam mówiono, walczyliśmy za nasz kraj, a teraz "mordercy !" ?

          tak samo dla tych katów i oprawców może być niezrozumiałe - dlaczego nas potępiają ? przecież taka była polska racja stanu, działaliśmy dla dobra Polski, innej Polski nie znaliśmy i nie mieliśmy, tak postrzegaliśmy wtedy interes narodowy. wg mnie, to jest ważkie pytanie : jak było wtedy naprawdę ? czy taki kibic Śląska coś wie, o tamtych czasach, o myśleniu w tamtych czasach, o sytuacji geopolitycznej, o realności postrzegania spraw ?

          myślę więc sobie, że nie zapominając jakie wyroki wydawali wtedy ci ludzie warto czasami wysłuchać tego, co mają na swoją obronę. nie po to, żeby ich wybielać, ale po to, żeby więcej wiedzieć. otóż to, wg mnie ich słowa też mogą mieć walor edukacyjny. cóż nam przyjdzie po tym, jak ich zaszufladkujemy "a ci to podpisywali wyroki na polskich patriotów". za mało, za prosto.

          ja sobie czasami myślę, co by było,gdyby wtedy druga strona wygrała - czy AK nie wydawałoby wyroków na tych Polaków, którzy mieli inną wizję polskiego dobrostanu ?
          AK ze swoimi wrogami politycznymi też się, z tego co czytałem, nie patyczkowała.

          powstaje więc pytanie : kto miał lepszą wizję polskiej niepodległości po 45 roku ?
          bo o to z grubsza chodziło. nie wydaje mi sie, żeby dało się to rozstrzygnąć za pomocą
          faktu, że Ak-owcy byli prześladowani. To Sowieci wygrali wojnę i dostali Polskę do
          swojej strefy wpływów. Musiała wygrać wizja Polski przypiętej do Związku Radzieckiego.
          jaka była inna opcja ? powstanie narodowe na gruzach powojennych i w traumie
          milionowych grobów ?

          wiesz, mnie też wcale nie kręci obraz Polaków jako antysemitów. daleki od prawdy.
          nagłaśnianie każdej swastyki namalowanej przez 12-latka na ścianie, to też nadreakcja.
          "Pokłosie" rozlicza polską historię. tak postrzegam ten film. Jedwabne to był epizod
          fatalny i wstydliwy. i tu też można szukać przeciwwag - więcej filmów o polskich
          zasługach dla ratowania Żydów, a przecież są one niebagatelne. Tylko, wiesz, filmy
          o tych dobrych momentach nie budzą kontrowersji, a więc skutkiem tego jest
          ich raczej powściągliwe przyjęcie i mały rozgłos. dopiero te traktujące o ciemnych plamach
          w historii są rozdmuchiwane i rodzi się polemika, odzywają różne głosy, jest rejwach.
          myślę więc, że to właśnie rozdmuchanie determinuje zarówno przesadne potępienie jak i
          przesadną krytykę. Najczęsciej dzieje się tak dlatego, że jakoś tak ocena jednego
          epizodu rozciąga nam się do oceny całości zagadnienia, a przecież ani film nie ma ambicji
          traktowania Epizodu w sposób symboliczny ani on sam w sobie nie ma takiego potencjału.

          ależ skąd, nie wybielam ani nie mam zamiaru. zrobiło to tamtych 4 Ubeków, nikt nie wie do dzisiaj - kto im kazał, a wielu przypuszcza, ze to mogła być akcja sabotażowa wewnątrz samej partii. po to, zeby zradykalizować nastroje i doprowadzić do zbrojnej acyfikacji Solidarności, może do interwencji Sowietów, aby stłamsić opozycje. nie ma żadnych wątpliwości, ze w ramach PZPR nie było jednego stanowiska odnośnie sposobu podejścia do opozycji. istniała grupa jastrzębi, które chciały po prostu ich "wziąc za twarz" i to bynajmniej nie za pomocą umieszczenia w ośrodkach wypoczynkowych, jak to zrobił Jaruzelski podczas internowania.

          ciekawi mnie po prostu : jak było naprawdę ? skąd ten pomysł ? dlaczego ? stąd moja opinia, że film z punktu widzenia sprawców byłby ciekawszy, bo siłą rzeczy Popiełuszko nie może zostać pokazany inaczej niż jako prawy szlachetny i patriota, no co najwyżej "w gatkach" się raz przebiegnie ;] Z tego wybitne kino nie powstanie. zbyt jest ono jednowymiarowe i skupione na tym, żeby oddać twarde fakty, nie poznając głębszych motywacji i niuansów. to nie są dramaty polityczne, ale filmy służące stawianiu pomników jednym i potępianiu innych. Tylko że... to już wynika z samych faktów, tak historia zawyrokowała. więc moze za niebawem ktoś dojdzie do wniosku, że teraz pora na coś głębszego ?

          wiesz, Pepsic, generał o którym piszesz, może i ma krew na rękach, ale nigdy nie dowiemy sie, ile tej krwi mogłoby popłynąc, gdyby nie stan wojenny.

          dzisiaj łatwo mówić, że nic by sie nie stało. wtedy nikt nie wiedział, co może się wydarzyć i my po prostu z naszej perspektywy chyba będziemy mieli kłopot z odgądnięciem tegoż. oni sami nie wiedzieli. a odpowiedzialnośc za kraj spoczywała nie na protestujących. spoczywała na rządzących. gdyby generał nic nie zrobił, a skończyło się radzieckiem pogromem - dzisiaj byłby uznawany za "PIłata, który umył ręce". postać tragiczna, co by nie zrobił - po 30 latach wyglądać będzie źle, "bo przecież jakby to drugie zrobił, to by się nic nie stało". Nikt tego nie wie. po 30 latach łatwo tak mówić, wtedy nikt nie miał żadnej wiedzy i żadnych przesłanek. Na Kremlu decyzje zapadały w wąskim gronie i szybko. w 2 dni mogła zapaśc decyzja, ze te 300 tys żołnierzy, którzy stacjonują w Polsce ma zaprowadzić porządek.
          • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 03.07.13, 14:52
            hehe, na wszelki wypadek kask założyłem, ale... faktycznie, parę razy coś tam śmigneło
            mi koło ucha, ale generalnie : nie przydał się ;]]
          • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 04.07.13, 15:04
            W przeciwieństwie do Ciebie w pełni solidaryzuję się i podziwiam młodzież, która odważnie broniła honoru Wrocławia i bardzo się cieszę, że sprawa zyskała rozgłos. Tylko szkoda, że prezydent Dutkiewicz , niezły samorządowiec, jak się wydaje, wpisał się w antypatriotyczny nurt nazywając protestujących "nacjonalistyczną hołotą”. Mówisz błąd młodości, racja stanu? Widzę, że nazbyt wyrozumiały jesteś dla Baumana. Takim sformułowaniem można by pierwszego lepszego zbrodniarza wytłumaczyć. Może ten pan ma sporo do powiedzenia, nie wątpię, w końcu tytuł zobowiązuje, jednak ze względu na niechlubną przeszłość wołałabym, aby nie zaśmiecał młodych umysłów. Oj Greku, coś słabo wierzysz w naszą młodzież. To nie koniec protestów, jutro ma być marsz we Wrocławiu. Opcja fryzjerska padła;)
            - - -
            Chciałam zwrócić uwagę, że gen. Jaruzelski ma na swoim koncie oprócz stanu wojennego inne niecne sprawki: zwalczanie podziemia niepodległościowego, represje wobec żołnierzy WP i AK, walkę z Kościołem, antyniemieckie czystki w wojsku, inwazję na Czechosłowację, masakrę na Wybrzeżu, zgodę na zestrzelenie cywilnego samolotu D. Bielańskiego w 1975 roku, czy zaangażowanie w sprawę ks.Popiełuszki. Wszystkie lewackie akcje łącznie z pomysłem urządzenia 90-tych urodzin generała w siedzibie Sejmu RP (co za kuriozum), mają na celu wybielenie komunizmu i ocieplenie wizerunku Jaruzelskiego kreowanego na bohatera narodowego.
            - - -
            Te "szuje" Greku, zaręczam, nie mają sobie nic do wyrzucenia, niewygodne zdarzenia z przeszłości już dawno wyparły z umysłu umniejszając rolę oprawcy na zasadzie, ja tam tylko sprzątałem. Zauważ, to działa na wielu płaszczyznach. Podobnie zachowują się b. esesmani i strażnicy w obozach koncentracyjnych. Wyparcie i umniejszenie - zgodnie z psychologią. Taki Jaruzelski (będę monotematyczna), nie dość, że wymyślił brednie o Wallenrodzie, to jeszcze w nie uwierzył.
            - - -
            O przepraszam, Polska wojny nie przegrała. Kolejny raz w historii nas wycyckano, wespół zespół.
            - - -
            W tym sek, że nawet Pasikowski wycofał się ze stawianej początkowo tezy, że "Pokłosie" jest filmem o Jedwabnym na skutek miażdżących faktów. Doprawdy nie znajduję żadnych okoliczności łagodzących, dlaczego tam bardzo zależało mu, aby zmyśloną do cna historią obrzucić rodaków błotem. Oczywiste, że w każdej nacji i społecznictwie znajdują sie czarne owce, ale w filmie nastąpiło odwrócenie sytuacji. Nie ma Niemców, nie ma okoliczności wojennych, tylko prymitywni, żądni krwi i bogactwa Polacy - antysemici.
            • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 04.07.13, 15:56
              dzisiaj już pewnie nie zdążę, ale jutro stawiam się z odpowiedzią :]
            • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 13:51
              wiesz, Pepsic, dla mnie to było mało dojrzałe. a, uwierz mi, tej "godnej podziwu
              młodzieży" nie chciałabyś spotkać po meczu [Śląska] albo w ogóle :]
              i jakoś mnie te manifestacje nie wzruszają, kiedy sobie uświadomię, że profesor
              na uniwerku wywołał u nich te same reakcje, co... a choćby szalik w innych barwach
              na szyi sympatyka innego klubu pilkarskiego. nie wierze w patriotyczne intencje, ale
              za to wierzę w to, że się dobrze bawili będąc choć przez 10 minut w centrum uwagi
              i budząc zażenowanie i konsternację.

              mnie się wydaje, że nie wszystko jest takie proste i oczywiste. zaraz po wojnie, w tamtej sytuacji, bardzo wielu ludzi szczerze wierzyło w to, ze współpraca z Sowietami jest dobra
              dla Polski. a moze jest koniecznością dziejową. jeśli papieżowi Benedyktowi zapomniano
              epizod w Werhmachcie, to można i profesorowi dać już spokój za to, że wtedy wierzyl
              w słusznośc swoich idei. to, że przegrały albo się skompromitowały - nie wyklucza, że
              na tamtym etapie kształtowania państwa polskiego mogły być słuszne obiektywnie.

              wiesz, to chyba już trochę za późno :] Baumann "zaśmieca młode umysły" na całym świecie, zapraszany jest bardzo chętnie, chętnie słuchany i chętnie cytowany :]

              nie rozumiem, czemu mają służyć te protesty ? bo mnie to wygląda na polityczny sponsoring.

              ale Jaruzelski osobiście ma to "na koncie", czy jako członek PZPR ?
              jest to wszystko potwierdzone, czy np "zwalczanie podziemia" "represje" "walka z Kościołem", to są zarzuty dotyczące raczej polityki władz, a nie jego samego indywidualnie ? wiesz, ja jestem za tym, zeby ludzi rozliczać za ich własne postępki. a historia czasami trochę z nas sobie dworuje, bo "walka z Kościołem" czy "represje" okazują się być po prostu wywiadowczym rozpracowywaniem struktur, polityczną grą etc. Warto też pamiętac, że ten człowiek był zesłany na Sybir, przeszedł cały szlak bojowy w II wś, a na końcu był jednym z autorów Okrągłego Stołu. I wreszcie : ciągle większośc badanych Polaków, mimo prawie ćwierć wieku jednostronnej propagandy prawicowej, uważa że jest decyzja o stanie wojennym była słuszna.
              zatem, "wybielenia" to Jaruzelski potrzebuje chyba znacznie mniej niż Kaczyński Tusk i inni przywódcy czasów demokracji. ludzie wiedzą, że wtedy Polska była zależna od mocarstwa ZSRR i czasami nie można było postępować inaczej [przyłącznie się do inwazji na Czechosłowację; btw, starsi Czesi sami dzisiaj mówią, że nie mają do Polski żalu, w 81 też by pomogli Rosjanom, gdyby ci byli zmuszeni Polskę pacyfikować - takie były czasy]. równie dobrze można się dziwić, dlaczego Żydzi w obozach koncentracyjnych nie rzucali się masowo do walki z garstkami Niemców.

              mnie nie chodzi o to, żeby ich zmusić do ekspiacji. będzie ona właśnie wymuszona, a zatem nieszczera, będzie pod wpływem chwili, a zatem nawet jesli na serio, to zaledwie na moment. mnie chodzi raczej o ich punkt widzenia, w co wtedy wierzyli, dlaczego wierzyli w słusznośc swojego miejsca i decyzji, co ich motywywało. to mnie ciekawi. ich czyny już osądziła historia. nie ma sensu z tej perspektywy ich ciągle kopać, bo to kopanie leżącego. to już nie jest zajmujące.

              skoro tak, to można się tylko domyślac, co Pasikowskiemu przyświecało albo czego zabrakło, żeby mu przyświecić. może chciał w ten sposob wyabstrahować tę sprawę polskiego antyżydowstwa. wg mnie, wokół tego wątku ostatnio było tyle negatywnych kołowrotów, że niewykluczone iż Pasikowski - skoro nie o Jedwabnem - zrobił film prowokujący drugą stronę do ostrej reakcji. jeśli tak, to zrobił głupio.

              a może w ogóle polityki w to nie mieszał, a historię specjalnie pominął, bo chciał zrobić po prostu dobrą historię filmową i trochę się machnął ?
              • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 19:58
                Wolałabym jednak, abyś nie stawiał J. Kaczyńskiego w jednym szeregu z człowiekiem ubabranym krwią rodaków na rękach.
                • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 06.07.13, 16:15
                  krew śp Barbary Blidy ma mniejszą wartość ?
                  • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 06.07.13, 19:27
                    Komisja śledcza pod przewodnictwem Kalisza stwierdziła, że Blida nie chciała się zabić, a ranić. Miała pecha, że trafiła w aortę. Winą ABW było, że poszli jej na rękę, nie skuli kajdankami, ani nie przeszukali. Sprawa została umorzona , sąd stwierdził że ABW słusznie chciała zatrzymać Barbarę Blidę, i że J. Kaczyński nie naciskał na organa ścigania.
                    W tej sytuacji doszukiwanie sie winy Kaczyńskiego uważam za akt desperacji na zasadzie odgrzewanego kotleta.
                    • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 08.07.13, 13:51
                      a co z faktem, że okazalo się także, że na Blidę nie było żadnych papierów od samego
                      początku ? nie było żadnego powodu, by ją w całą historię mieszać... no chyba, że po
                      to, aby, jak to stwierdzili PiSowcy "zrobić wyjście na lewicę" :]
                      • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 10.07.13, 19:04
                        Nie do końca, śledząc niezależna.pl. mam nieco inne odczucia:
                        niezalezna.pl/41901-wybielanie-blidy
              • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 20:42
                Tak na marginesie. Będąc w latach 80 -tych na wycieczce w Czechosłowacji jakiś stary Słowak wygrażał nam pięściami za 68 rok, zatem Greku, nie jest tak różowo. Nie było to przyjemne zdarzenie.

                Co do współpracy z Sowietami, od dorosłego osobnika należałoby wymagać, aby rozróżniał dobro i zło.

                Nie chcę już więcej pisać o Jaruzelskim. Sądzę, że przez lata temat wyczerpaliśmy, więc tylko jedno spostrzeżenie. Biorąc pod uwagę jego ziemiańskie pochodzenie i rodzinne tradycje patriotyczne, w tym zesłanie - jego kontrowersyjne poczynania tym bardziej budzą dodatkowy zgrzyt.

                • grek.grek Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 06.07.13, 16:24
                  trudno znaleźć naród w obrębie którego istnieje jedna opinia na jakiś temat :]

                  współpraca z Sowietami była konieczna na pewnym szczeblu usytuowania.
                  Polska była zależna od ZSRR i nie byla to zależność wybrana sobie w konkursie
                  audiotele.

                  inna rzecz, i to jest mniej oczywiste i ciekawsze, że wielu ludzi wówczas
                  naprawdę wierzylo, iz ZSRR gwarantuje Polsce bezpieczeństwo i rozwój w latach
                  powojennych i dalszych.
                  Pepsic, wtedy nie było innej rzeczywistości.
                  My wiemy, co dalej, ale ci ludzie nie wiedzieli nic. To było naturalne : Sowieci wygrali
                  wojnę, trzeba teraz odbudować kraj, trzeba się zająć zorganizowaniem państwa.
                  Protektorat radziecki był przyjmowany jako rzecz normalna. Całkowitej swobody
                  nikt sobie nie wyobrażał, bo to była utopia w tamtej sytuacji.

                  niektórzy po prostu uznawali, że nie ma innej Polski, innej może nie być i trzeba
                  w ramach istniejących regulacji działać na rzecz tej Polski która JEST.

                  oderwanie się od ZSRR ?
                  Pepsic, to było w latach 50-tych science-fiction.
                  Tylko ZSRR gwaranował Polsce szanse na...cokolwiek.
                  choćby szczątkową niepodległośc, bezpieczenśtwo etc.
                  I ludzie w to wierzyli, bo nie mieli nic innego REALNEGO w co mogliby wierzyć.

                  Jaruzelski był jednym z takich właśnie ludzi.
                  działał na rzecz Polski, w JEDYNYM wówczas możliwym układzie.


            • pani_lovett Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 16:07
              pepsic napisała:

              > W przeciwieństwie do Ciebie w pełni solidaryzuję się i podziwiam młodzież, któr
              > a odważnie broniła honoru Wrocławia i bardzo się cieszę, że sprawa zyskała rozg
              > łos.

              Mnie dogłebnie przeraża ta " broniąca honoru Wrocławia dzielna młodzież", wykrzykująca kierunku profesora "wypier...", pośród której znalazł niejaki Roman Zieliński, człowiek zafascynowany osobowością (sic!) Hitlera, autor książki "Jak pokochałem Adolfa Hitlera".

              wyborcza.pl/1,75248,14149856,Antyterrorysci_na_wykladzie_prof__Baumana_we_Wroclawiu_.html
              www.wroclawianie.info/teksty_04.php
              CDN.
              • siostra.bronte Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 19:05
                Uprzedziliście mnie. Miałam właśnie napisać, że nie chciałabym spotkać tej wspaniałej młodzieży w ciemnej ulicy, oj nie.
                • maniaczytania Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 19:19
                  bez przesady, raczej niewiele by Ci grozilo

                  a poczytajcie jeszcze tutaj
              • pepsic Re: Chaotyczny zbiór dygresji zgodnie z zapowiedz 05.07.13, 19:41
                Jakoś mnie nie dziwi wydźwięk artykułu GW wpisujący się w powszechnie stosowaną przez nich metodę i pośpieszne odwracanie uwagi od istoty sprawy tj. obecności negatywnego bohatera na polskiej uczelni. GW solidaryzując się z potomkami esbecji przystąpiło do obrony człowieka, którego Wildstein nazywa: "bandytą był Bauman", Ziemkiewicz: "jest stalinowską kanalią". Ale nie ma tego złego, sprowokowałaś mnie do obejrzenia filmiku przedstawiającego zajście. Z ogólnego harmidru wyłapałam tylko okrzyki "raz sierpem, raz młotem " i b bardzo wyraźnie obraźliwe słowa Dutkiewicza. Widzisz Barbasiu, ci często prości ludzie, pogardliwie zwani przez GW kibolami doskonale wiedzą, kim jest Bauman, a Dutkiewicz nazywa ich hołotą. Przy okazji, między wierszami pada dobre pytanie, dlaczego polskie miasto Wrocław obchodzi niemiecką 150 rocznicę powstania niemieckiej socjaldemokracji?
                • maniaczytania Pepsic, 05.07.13, 19:50
                  mam nadzieje, ze zauwazylas moje wsparcie tutaj:
                  forum.gazeta.pl/forum/w,14,144876635,145361561,Re_General_Nil_Drogowka_.html
                  :)))
                  • pepsic Re: Pepsic, 05.07.13, 20:07
                    Maniu, oczywiście, że tak. W którymś poście adresowanym do Greka dziękowałam Ci wówczas za wsparcie. Sorki, że b. enigmatycznie. Jestem cały czas na bieżąco, tyle, że ostatnio nie miałam głowy. A Twoja wzmianka o młodziutkim archeologu zainspirowała mnie, aby napisać o odkryciu grobów ofiar stalinowskich na Łączce powązkowskiej.
    • grek.grek "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43 :] 27.06.13, 14:44
      No i jak z Wami żyć ? No jak żyć ? ;]

      odgadłyście [Siostro, brawo; Barbasiu, ciekawe propozycje] od razu.
      Yes, chodzi o "W cieniu wątpliwości" [czy tez "Cień wątpliwości"] - we wtorek pokazali go Czesi w Ct2.

      tutaj jest link jutubowy :
      www.youtube.com/watch?v=5-Tnrouw0W4
      a poniżej wersja skrócona, graficzna :]

      Nie zaczyna się od trzęsienia ziemi :] Suspens rośnie powoli, ale za to zmyślnie, bo z aktu na akt.

      Główną, bohaterką jest Charlie, od Charlotty, Newton - nastolatka z małego klasycznego miasta w Kalifornii. Pierwsza częśc filmu przedstawia dośc sielankowy obraz familiji Newtonów : spokojna mieścina, ładny dom, gustowne wnętrza, a w środku matka - wzorowa gospodyni i pani domu, ojciec - urzędnik poczciwec, rezolutna młodsza siostra w okularach, rezolutny młodszy brat bez okularów i pierdołowaty przyjaciel domu, z którym poczciwy tatko prowadzi niekończące się dysputy pod tytułem : "a ja bym ciebie zabił ...[tutaj metoda]... i nikt by nie doszedł, ze to ja", czyli poszukujące recepty na idealne perfekcyjne morderstwo. mogą być grzybki, może być cokolwiek :]

      A Charlie jest ładna inteligentna i wrażliwa, leżąc na łózku zastanawia się na sensem życia, a w ramach tegoż "czy mieć jest najważniejsze, jak ważne czy może wcale nieważne".

      I w taki oto swojski klimacik wkracza gośc zupełnie niecodzienny, a jakże oczekiwany - wujek ze strony matki, Charles Oakley. Jegomość jeszcze młody, elegancki do bólu, uśmiechnięty - normalnie... światowiec. Zupełnie przy okazji nie przypominający tych amerykańskich czerstwych koleżków, co to czasami Air Force One przylatywali do Polski i machali łapką :]

      Idol Charlie. Yes, wujaszek to jej prawdziwa miłość, w znaczeniu absolutnie nie budzącym dwuznacznych skojarzeń, jest taki przyjejmny, miły i wesoły... Charlie świetnie się zawsze czuła i czuje w jego towarzystwie. Wujek Oakley przywozi prezenty, które rozdaje całej rodzince przy uroczystej kolacyji na okolicznośc jego przybycia. Facet jest jak Gierek, tylko lepszy. Rodzina jest zachwycona, a Charles strzela uśmiechami na prawo i lewo. Charlie dostaje się bardzo ładny pierścionek z czarnym kamieniem. Po wewnętrznej stronie ma on grawerunek, incijały jakieś, Charlie od razu je odkrywa, a wujek wydaje się być tym odkryciem szczerze zaskoczony. Próbuje oebrać Charlie podarunek, pod pozorem, że skoro są inne inicjały niż jej, to on da jej nowy, ale Charlie się nie zgadza. Jest zachwycona. Rozmawiają sobie z wujkiem i Charlie zwierza mu się, jak doskonale go postrzega, ale zarazem mówi, że "coś w nim jest, czego nikt nie dostrzega, a ona to wyczuwa, coś takiego co on ukrywa albo o czym nie wydaje mu się, by powinien mówić" i "ona bardzo chce się dowiedzieć, co to takiego". Wujek słucha uważnie, co też siostrzenica plecie...

      Jakoś tak jednocześnie z przybyciem wujka dom nawiedza dwóch innych gości. Tutaj przyznam amerykański oryginał po amerykańsku ;] trochę mi nie wyjasnił [Wam powinno pójśc lepiej] w jakim dokładnie celu - wydaje mi sie, że chodziło o obserwację uczestniczącą życia amerykańskiej rodziny, takiej "statystycznej", czyli warunki, styl życia, realizacja potrzeb i inne takie. Od razu oglądają cały dom, a także robią zdjęcia pomieszczeń, na jednym z nich uwieczniając wujka Charlesa...

      Jak się zaraz okaże - nieprzypadkowo. Ci dwaj panowie, to detektywi z policji. Przyjechali śladem wuja, ktory jest podejrzanym w sprawie tajemniczych seryjnych morderstw na bogatych wdowach popełnianych na Wschodnim Wybrzeżu. Jeden z nich, Graham, wtajemnicza Charlie w całą historię. Wuj Oakley nie został aresztowany, jak na razie, dlatego że jest jeszcze drugi podejrzany, za którym również chodzą policyjni tajniacy, zbierając dowody i czekając na ostateczne ustalenia w sprawie. Graham prosi Charlie, że jesli wujek zdradzi się, a ona uzna, że to on jest mordercą - niech namówi go do opuszczenia miasteczka, aby policjanci mogli go aresztowac bez wbudzania sensacji i robienia koło pióra szanowanej familiji Newtonów.

      Charlie jest oczywiście skonfundowana całą sytuacją. Jak to, wujek, jej wujek bezlitosnym killerem ?! Skądś pieniądze na wystawne prezenty jednak ma, no ale niby interesy robi przecież. wujek mordercą bezbronnych kobiet ? ale niemożliwe ! Graham ma jednak jasne oczu wejrzenie, mówi powoli i do rzeczy, a że Charlie "zawsze czuła, że wujek coś ukrywa"...

      Dziewczyna dostaje takiej akcji, że goni do miejskiej bibiloteki, już po zamknięciu. Wymusza niemal wpuszczenie jej do środka i sięga po prasę krajową aktualną oraz archiwalną i tam rzeczywiście są doniesienia o tym, że jakiś killer "o silnych rękach" zamordował 3 bogate starsze wdowy. I jest informacja o ostatniej ofierze, niegdyś artystce rewiowej. Charlie ze zgrozą konstatuje, że grawerunek na jej pierścieniu ma ścisły związek z inicjałami/pseudonimem scenicznym ?, zamordowanej.

      [Przy okazji - nie pamiętam już dokładnie, w którym momencie, ale jest scena, kiedy Oakley popisuje się siłą swoich dloni, może bezwiednie, coś tam miętosi w łapach]

      W domu kolacja, a przy kolacji wujek Charlie znienacka zaczyna nadawać na 'starsze bogate wdowy", które obnoszą się z pieniędzmi - że są szkodliwe, próżne, generalnie : ludzkie odpady, którym należy fundować utylizację. Charlie słucha tego z trwogą, reszta jej pierdołowatej familiji grzecznie łyka gadkę wujaszka, bo przecież : ot tak sobie wygłasza swoje poglądy, a że akurat tutaj ma nieco ostrzejsze niż zwykle, a komu to szkodzi. Na dodatek jeszcze ojciec z przyjacielem siedzą z boku i znów przekomarzają się jak to jeden drugiego morduje bez konsekwencji. Charlie wybucha, robi im obu awanturę, a potem wybiega z domu.

      Oakley za nią. Łapie ją dokładnie w momencie, w którym Charlie wpada na policjanta kierująćego ruchem ulicznym. Znajomego, jak to w małym mieście. Oakley przyrzeka zaopiekowac się siostrzenicą. Prowadzi ją do zadymionego baru. Kulturalnie próbuje jej wyjaśnić, że ma problemy, że go tropią. Prosi Charlie o dyskrecję, a kiedy ta nadal jest naburmuszona, łapie ją za ramię i serwuje pogadankę o życiu - "ty nie wiesz, jak jest naprawdę, czym jest życie ! jesteś jak w kokonie ciepełka rodzinnego ! co ty wiesz o prawdziwym życiu ?!". Generralnie, Charlie już wie, że wujek to killer, a wujek wie, że Charlie się domyśla. Charlie prosi go, zeby wyjechał jak najwcześniej, dla dobra rodziny "mamę bytto zabiło". Wujek obiecuje, że tak własnie zrobi, i że potrzebuje chwili czasu.

      W tym czasie policjanci dostają informację, ze ten drugi podejrzany zginął [czy też umarł bez zginięcia ? :)]. Wyjeżdzają z miasta, aby tę sprawę zbadać, mają też zdjęcie Oakleya [to powyżej zaznaczone, zrobione podczas tego niby-oglądu domu Newtonów dla celów badawczych] które trzeba porównać z uzyskanymi zeznaniami świadków jednej ze spraw, którzy potwierdzili że przy jednej z ofiar kręcił się znacznie młodszy mężczyzna. Na odjezdnym Graham... wyznaje miłośc Charlie, pyta jakie są szanse, że zostanie ona jego żoną, Charlie nie deklaruje się jednoznacznie, ale oznaki zainteresowania tematem przejawia zauważalne.

      Kiedy policjanci opuszczają miasto, oczywiście wiedzący kim oni są Oakley - domyślający się, ze Charlie WIE i że dodatkowo jest z nimi w zmowie - przystępuje do działania. Charlie najpierw omal nie łamie karku spadając ze schodów, w którym "ktoś" sprytnie podpiłował jeden ze stopni. A zaraz później, kiedy cała rodzina wybiera się na jakiś wieczorny jubel, Charlie "przypadkiem" zatrzaskuje się w garażu - razem z autem dymiącym spalinami z włączonym na pełny regulator silnikiem. Dziewczyna mdleje, nie jest w stanie otworzyć zamkniętych drzwi. Na szczęście pojawia się przyjacciel domu i zawiadamia wszystkich, że coś podejrzanego dzieje się w garażu. Pędza tam wszyscy. Na czele Oakley, który sprytnie usuwa blokujący otwarcie garażu umiejętnie podłozony kawałek drewna, otwiera drzwi, wpada i bohatersko ratuje dogorywającą zaczadzoną Charlie. Dziewczyna musi milcze
      • pani_lovett Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43 :] 27.06.13, 14:48
        Bez cienia wątpliwości "Cień wątpliwości" Hitchocka, no proszę! :))
        Brawa dla pani B i pani P. :)
        • grek.grek Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43 :] 27.06.13, 15:13
          tak tak tak :]
          Brawo, Pepsic, także także :]
      • grek.grek "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 15:09
        musi milczeć, dla dobra sprawy i rodziny.

        Wujo dochodzi do wniosku, że następny, udana czy nieudana, próba zamachu na siostrzenicę będzie już wysoce podejrzana dla reszty rodziny. Decyduje się wyjechac do San Francisco. Rodzina organizuje wieczorny jubel, są jakieś szychy miejscowe, ale nikt nie wie, ze szacowny Oakley wybywa z miasta. Charlie schodzi po schodach do salonu, a na palcu ma ostentacyjnie eksponowany [ten] pierścionek z czarnym kamykiem. Schodzi wolno i patrzy na wuja, a wuj na pierścionek i na nią. Na twarz wypływa mu klasyczny cień strachu i gniewu, ale zaraz ustępuje masce poprawności towarzyskiej, zaprasza Charlie do wypicia za jego zdrowie, na pozegnanie. Towarzystwo jest zaskoczone, jakże to - wujo ucieka ? Zwłaszcza matka Charlie jest niepocieszona, że brat zamierza zniknąć, a Charlie ma wyrzuty sumienia z powodu matczynego smutku.

        Następnego dnia cała rodzina odprowadza wuja do pociągu. Ofk, wujo sam nie jedzie, już sobie przygruchał bogatą wdówkę. Dają sobie znaki przed odjazdem pociągu. Wujo żegna się z całą rodziną na peronie. W przedziale pociągu kręci się najmłodszy brat Charlie, a ona go pilnuje. Wchodzi wujo, wdówka odstawia pantomimę i znika z sąsiednim wagonie... Bagażowy wychodzi. Dzieciak też. Pociąg zaraz rusza. Oakley niby żegna się z Charlie, ale... nagle - kiedy pociąg startuje - zaczyna ją atakować, ciągnie do drzwi bocznych, otwiera je, próbuje dziewczynę wyrzucić na zewnątrz, ale tak nieszczęsliwie - dla siebie - działa, że sam wypada prosto pod koła jadącego z naprzeciwka innego pociąu. Ginie na miejscu.

        Do miasta wraca Graham - Charlie przyjmuje jego propozycję wspólnej przyszłości, a z opowieści wynika, że wujek Oakley miał... bardzo gustowny pogrzeb, jak przystało na szanowanego i porządnego człowieka :] Honor rodziny Newtonów ocalony.

        cóż rzec... znakomita atmosfera, dobre aktorstwo [Teresa Wright jest piękna i zaskakująco średnio tylko teatralna :); Joseph Cotten rasowo gra czarny charakter, który swoją naturę drapieznika kryje pod aksamitną maską elegancji], i ten niepowtarzalny klimat kina lat dawnych. Plus nastrojowa muzyka doskonale oddająca wagę i kaliber poszczególnych momentów filmu, zwłaszcza tych, w których dominuje niepokój a nawet groza. Może ta groza lekko trąci myszką, ale tak naprawdę to te filmy ją mają w sobie, bo jest ona czysta, nie przytłoczona nadmiarem efektów, przenikająca przez pozory i konwenanse, podkreślona własnie tą kapitalną
        złowrogą muzyką.

        • grek.grek Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 15:12
          aha, detektyw Graham oczywiście po powrocie potwierdza poza wszelkimi wątpliwościami, że Oakley był tym poszukiwanym mordercą, to tak dla dopełnienia formalności, bo w zasadzie, to Oakley sam się przyznał ostatecznie próbując zabić Charlie.
          • pani_lovett Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 15:32
            A to ci wujaszek! Czarna owca w miłej, porządnej amerykańskiej rodzinie.

            Good story, Greku!

            A! Jeszcze trzeba tylko znaleźć Alfreda Hitcchocka w filmie!

            :)

            • grek.grek Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 15:58
              dzięki, Barbasiu :]

              polecam ów film, naprawdę wielka klasa i elegancja kinowa, zupełnie przypominająca
              samego wuja Charlesa ;]

              ech, te filmy są jak świeży podmuch bryzy, jakże inne od współczesnych.
              nie żebym współczesnych nie lubił. te stare są... inne, po prostu. i ta inność
              jest dobra.
              • pani_lovett Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 17:25
                Dobrze powiedziane. :)

                W TVPKulturze coś ostanio nie ma starego kina?


                • siostra.bronte Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 20:06
                  Kultura chyba już zrezygnowała z klasyki. Szkoda.
              • siostra.bronte Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 27.06.13, 20:06
                Hehe, udało się :) Ale nie przypuszczałam, że Czesi pokazali ten film!

                Widziałam go dawno temu (w kinie Iluzjon, na przeglądzie Hitchcocka), ale pamiętam właśnie kapitalny klimat. Narastające napięcie i lęk bardzo ciekawie skontrastowane ze słonecznym, sielankowym miasteczkiem. Podobał mi się też dyskretny, romansowy wątek między Charlie i detektywem.

                Prawda, że te filmy to kompletnie inny świat? Szkoda, że praktycznie nie są pokazywane w tv. Ostatnio robiłam też rekonesans na rynku dvd i tutaj też wybór jest niewielki.

                Dzięki, Greku :)
                • grek.grek Re: "Cień wątpliwości", czyli HItchock ad 43; [2] 28.06.13, 14:00
                  bardzo proszę :]
                  Twój post mnie zmobilizował do szybszego działania.

                  o yes, to właśnie najciekawsze - zimny elegacnki killer i sielankowe miasto.
                  ciekawa jest też sytuacja w jakiej nagle znajduje się Charlie, która najpierw
                  musi przeżyć upadek autorytetu, jakim był dla mniej wujek, a potem jeszcze
                  ukrywać przed rodzina prawdę o nim; to dla niej duże obciążenie psychiczne i
                  prawdziwa rewolucja w postrzeganiu nie tylko osoby wuja, ale także otoczenia,
                  świata.

                  zdecydowanie, Siostro.
                  absolutnie inne... wg mnie - nie tyle środki i możliwości finansowe, co po prostu
                  filozofia filmowa, inne podejście i myślenie o tym, jak pokazać historię, jak wykreować
                  świat, jak akcentować. bez "efektów specjalnych", ktore łatwo mogą odebrać filmowi
                  wiarygodność i znaczną część wdzięku. dzisiaj też dobryc thrillerów nie brakuje, innych
                  niż choćby ten, nowocześniejszych - że tak powiem [co nie jest tożsame z "lepszych", po
                  prostu - innych], ale i te stare i te nowe łączy dbałość o samą historię : to ona ma
                  poruszać, akcja jest na drugim miejscu; wszelako, dzisiaj powstaje, takie mam wrażenie,
                  za duzo filmów, w których fabuła jest zaledwie pretekstowa.
    • grek.grek Kocham Kino "Przeklęta góra' 27.06.13, 16:49
      znacie ten film ?

      ja pierwsze słyszę :]
      Chiny, dziewczyna po studiach wyjeżdza zarabiać zbieraniem ziół w wiosce na prowincji. Tam zostaje odrzuona, okradziona i dowiaduje, że została wydana za mąż i nikt jej o zgodę nie pytał. Sprobuje odzyskać wolnośc, a miejscowa społeczność spróbuje ją zatrzymać, bo zdaje się ten jej mąż, to ktoś wpływowy, a ona - tak dedukuję - ma być dla niego od nich prezentem czy ofiarą [jak dla smoka ?].

      brzmi nieźle, oglądamy ?

      23:10 dzisiaj, jutro riplej o 3:30.
      • pani_lovett Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' 27.06.13, 17:17
        Też nie widziałm tego filmu. Ta zapowiedź mi sie bardzo podoba. Oglądamy, Greku, ale chyba nie wytrwamy do końca. Dopowiesz w razie czego?
        Ripley o rewelacyjnej, jak zwykle porze. ;)
        • grek.grek Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' 28.06.13, 13:47
          Ile udało Ci się obejrzeć, Barbasiu ?

          ja mam w planach dzisiejszo-jutrzejszy riplej :]
          • barbasia1 Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' 28.06.13, 23:38
            Nic, Greku, nie obejrzałam w końcu. Mecz się przedłużał i w końcu zrezygnowałam z czekania. Poprosiłabym więc o całość, jeśli dzisiejszo-jutrzejszy riplej jest aktualny.
            Dziękuję serdecznie.

            PS
            Dziś w końcu po długim okresie oczekiwania ogłoszono wyniki z pisemnej matury - polski - - 59 procent, prawdę mówiąc nie spodziewałam się tak dobrego wyniku z pisania!!! :)))))
            I byłaby wielka radość, gdyby nie klapa z matmy... ://

            Do jutra, dobrej nocy (filmowej)!

            :)
            • grek.grek Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] 29.06.13, 14:11
              dzieńdoberek, Barbasiu :]

              e tam, z matmy będzie poprawka i na pewno uda się zdać.
              nie martw się [zwłaszcza, na zapas]
              swoją drogą... teraz matematyka obowiązkowa jest ?

              co do filmu, to i mnie Morfeusz atakował i podgryzal na wszystkie możliwe
              sposoby, w związku z czym obejrzałem... większość, ale nie wszystko.

              punkt wyjścia jest taki jak napisali w zajawce - młoda dziewczyna, zaraz po
              studiach, jedzie na prowincję, żeby tam zarabiać zbierając ziola w wiosce.

              szybko okazuje sie, ze została wyrolowana. zostaje pobita, zgwałcona i...
              wzięta za żonę jednego z miejscowych rolników. padla ofiarą handlu żywym
              towarem : oferta pracy była zwykłą fikcją, a pośrednik agentem ktory
              znajduje rolnikom kandydatki, oczywiście za sowitą opłatą.

              dziewczyna ma pracować, gospodarzyć, gotować i mieć dziecko oraz służyć
              męzowi za materac. co też się dzieje. bohaterka jest na początku zrozumiale
              zszokowana i przerażona tym, co się dzieje, zwłaszcza że ten cały proceder
              zna i akceptuje reszta wiejskiej spoleczności. ot, normalne - kupowanie żony.
              a czy ona chce ? a kogo to obchodzi.

              podejmuje więc dziewczę kolejne ucieczki, ale nie ma szans na powodzenie.
              terenu nie zna, wszędzie sąsiedzi, ktorzy nie pomogą, a wręcz przeciwnie, a
              i sama rodzinka pilnuje ją jak oka w głowie. pozostaje jej więc codzienne
              praca przy krosnach i innych dziwactwach, znoszenie obojętnie mężowskich
              podrygów łóżkowych, poznawanie miejscowych obyczajów, czyli przystosowanie do życia w
              tym dziwnym miejscu.

              od początku jest to taktyka - jak im pokażę, że zrezygnowałam z oporu,
              straciłam wiarę w możliwość ucieczki, a jednocześnie poznam lepiej okolicę, to
              łatwiej mi będzie przeprowadzić skuteczną próbę wyrwania się z tego koszmaru.

              no i faktycznie. po jakimś czasie dziewczyna ucieka. już jej tak nie pilnują, może swobodnie
              chodzić po osadzie, osłabła czujność otoczenia.

              więc daje dyla, ucieka do niedalekiego miasta. tam próbuje odjechać autobusem.
              pech chce, że pościg z męzem na czele, dopada ją własnie w tym momencie.
              dziewczyna błaga kierowcą,żeby jechal, ale mąz przez okno mówi "żona mi zwariowała,
              proszę pozwolić mi ja zabrać". i kierowca go wpuszcza, a ten wlazi do środka i
              z towarzyszami wynosi ją - wierzgającą i wydzierającą się prośbami o pomoc - z autobusu.

              na ulicy widzi całą scenę patrol policji.
              pytają : o co chodzi ? na to mąz znów to samo -że żona oszalała, a policja : aha, skoro tak, to niech pan zawiezie żonę do szpitala :] cudowne, nie ?

              wracają więc do wioski i znów nasza bohaterka jest niewolnicą, bo inaczej tego nie sposób
              nazwać. znów próbuje przycupnąć w pokornym spelnianiu się małżeńskim, a dodatkowo
              czas wypełnia uczeniem miejscowych dzieci.

              okazuje się takze, że jest w ciąży. wkrótce rodzi.

              dziewczyna się nie poddaje - pisze listy, które wciska listonoszowi, kiedy nikt nie widzi, w nadziei że zawiadomiona rodzina po nią przyjedzie. pech chce, ze listonosz jest opłacany przez
              męża, żeby tych listów nie wysyłał. bohaterce opadają ręce, kiedy się o tym dowiaduje...

              ale oto nagle maly syn jej męza, chyba z poprzedniego małżeństwa, ktory poinformował ją o wiarołomnym listonoszu - proponuje, że sam wyśle jej list. i ona skwapliwie korzysta z tego.

              niebawem pojawia sie w wiosce jej ojciec razem z policją. zbiega się cała wieś. nie chcą jej puścić. teściowa ;] kładzie się pod policyjnym furgonem jak Rejtan, reszta oblepia auto jak stonka - nie chcą formalnie wypuścić dziewczyny. "kupiłem ją, jest moją żoną, wiecie że jest taki zwyczaj !", drze się mąż.

              staje na tym, że policja odwozi ją do miejscowego naczelnika, dopiero ten uspokaja tłum. policja jest bezradna. jeden z funkcjonariuszy mowi dziewczynie, żeby się uzbroiła w cierpliwość. za 3 dni po nia przyjadą, może wtedy uda się przeprowadzić wszystko po cichu i jakoś wyjechać. ona błaga na kolanach, jej ojciec też, żeby ją z tego piekła zabrali. nawet dziecko oddała praktycznie bez walki - byle uciec, byle wyjechać. "to są zwierzęta ! pan nic nie rozumie" -żadne jednak prośby nie pomagają.

              cóż...wracają do wsi. ojciec dziewczyny upiera się, by mieszkać tam z nią. kiedy tylko policja ich odwozi - mąz chce ją zabrać do domu. dziewczyna się opiera, ojciec probuje męza od niej odciągnąc, ale mąż nie dośc, ze nie odpuszcza, to zaczyna ojca bić. dziewczyna wreszcie nie wytrzymuje i... łapie kamień i pac nim w głowę męzula... slychać jak pada, i jak cisza zapada... i film się kończy ?

              czyżby dramat zrodzony z przemocy - tylko przemocą można było zakończyć ? na to tutaj wygląda. nie wiadomo, czy mąz zmarł, co zrobiła reszta społeczności, ale jest tutaj sugestia, że dziewczyna pojmana i zniewolona zgodnie z obyczajem tutejszym - użyła równie akceptowanego środka, aby to przerwać.

              ciekawy film, bo bohaterka nagle znajduje sie w sytuacji kompletnie kuriozalnej, w samym środku jakiegoś surrealistycznego nonsensu, do końca nie tracąc nadziei na powrót do normalności.

              nie ma tutaj epatowania jakąś skrajną brzydotą, rezyser słusznie wyszedł z założenia, że
              nie ma potrzeby dodatkowego akcentowania fatalnego polożenia dziewczyny. już sam fakt bycia porwaną, zniewoloną i kontrolowaną przez prześladowców, a zarazem "przyuczaną" do swojej roli jest dostatecznie soczysty.

              • barbasia1 Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 29.06.13, 16:40
                Dzieńdoberek, Greku! Dzień dziś piękny, wreszcie. U Ciebie też? :)


                Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Jest cały miesiąc na uczenie się, rozwiązywanie zadań.
                Matematyka jest obowiązkowa od 2010 roku.



                :)
                • grek.grek Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 30.06.13, 11:43
                  heloł, Barbasiu :]

                  aura zmienną jest - wczoraj słońce, dzisaj deszcz i chmyry.

                  wiesz, że ja juz nawet nie pamiętam, co zdawałem na tej całej maturze ?
                  z polskiego oczywiście pisałem o Wokulskim, ale z innych..? ja już nawet
                  nie pamiętam, jakie inne przedmioty miałem; chyba zdawałem z rosyjskiego, ale
                  pewności żadnej nie mam, musiałbym się dokopać do świstka maturalnego, a
                  tyle zdrowia nie mam żeby szukać ;]

                  a Ty ? jak było u Ciebie ?
                  • pani_lovett Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 30.06.13, 13:37
                    Cześć! :)

                    No właśnie, u nas dziś tak samo.

                    O nienie, nie szukaj, szkoda zdrowia na to, prawda. Ja zdawałam matematykę, polski i angielski. Ale o czym pisałam z polskiego tego już nie pamiętam.

                    > z polskiego oczywiście pisałem o Wokulskim
                    O! :))


                    • grek.grek Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 30.06.13, 16:09
                      kapryśne lato, hehe.

                      o, trudny zestaw, matma i angielski.

                      hehe, no jakżeby inaczej.
                      jak zobaczyłem temat "Wokulski, pozytywista czy romantyk ?", to tylko sprawdziłem czy
                      długopis ma pełny wkład i czy odpowiednio dużo kartek mi dali ;]
                      • pani_lovett Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 30.06.13, 17:09
                        Wczoraj był idealny dzień. Taki jak lubię najbardziej.

                        Nie był taki trudny.

                        Pięknie! :)))


                        Wiesz co, podejrzewam, że jakikolwiek temat byś dostał zapisałbyś maksymalny przydział papieru kancelaryjnego.
                        • grek.grek Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 01.07.13, 14:28
                          tutaj było bez upałów, ale i bez deszczu, czyli umiarkowanie.

                          ja bym padł :]

                          haha ;]
                          jakby mi dali temat, o którym nie miałbym zielonego pojęcia, to wypisałbym
                          cały papier na coś kompletnie z tematem niezwiązanego ;]
                  • pepsic Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 02.07.13, 18:59
                    Podążając za Wami ścieżką sentymentalną: z obowiązku zdawałam matematykę i polski (II wojna światowa), z wyboru: j. francuski i geografię.

                    Oj, Greku, widzę, że nie jesteś na bieżąco w kwestii matur:)
                    • pani_lovett Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 07.07.13, 17:34
                      O! Francuski znasz! Zazdraszczam. Próbowałam się uczyć, jakoś zapału mi nie starczyło, na bardzo początkowym etapie zostałam; 'bojour', 'bonsoir' i 'je ne parle pas français' potrafię powiedzieć. ;)

                      Jeszcze geografia!

                      > Oj, Greku, widzę, że nie jesteś na bieżąco w kwestii matur:)

                      Nie ma sentymentu do tej sprawy. ;)
                      • pepsic Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] OT 07.07.13, 21:13
                        Nie jest tak różowo, nie miałam od matury ani kontaktu, ani potrzeby, niewiele więcej pamiętam, niż przytoczyłaś.
              • barbasia1 Muzyka na dzieńdoberek 29.06.13, 16:46
                Wpadała mi dziś w ucho przypadkiem taką piosenka, człowieka, który nazywa się Andrew Gold -
                "Thank You For Being A Friend" na dzieńdoberek :)

                www.youtube.com/watch?v=vN94aLeKAvs
                • grek.grek Re: Muzyka na dzieńdoberek 30.06.13, 12:10
                  o, bardzo sympatyczny kawałek - pianinko, kapela, głos pianisty [nie mówiąc
                  o szopie na głowie, hehe] w najlepszym stylu 70's w amerykańskim popie, jest melodia
                  i jaki ujmujący tekst.

                  dobry wybór, dzięki :]
                  • pani_lovett Re: Muzyka na dzieńdoberek 30.06.13, 13:49
                    Tak, sympatyczny, stylowy utwór.


                    :))

                    • grek.grek Re: Muzyka na dzieńdoberek 30.06.13, 16:10
                      pan Gold przypomina chłopaków z Bee Gees, nie ? :]
                      • pani_lovett Re: Muzyka na dzieńdoberek 30.06.13, 16:30
                        DOKŁADNIE TO SAMO POMYŚLAŁAM, JAK GO ZOBACZYŁAM. :)))



              • pani_lovett Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] 30.06.13, 15:22
                Na filmwebie tytuł filmu brzmi "Ślepa góra". I tylko pod tym tytułem można go znaleźć.

                Oglądałam kiedyś dokument o chińskim kinie. Charakteryzowano w nim pokrótce kolejne generacje reżyserów i ich kino. Dowiedziałam się zniego, że podstawowym wyznacznikiem kina szóstej (może Szóstej) generacji (Generacji?) reżyserów , której przedstawicielem jest Yang Li twórca "Przeklętej góry" (rocznik 54), jest surowy realizm oraz dokumentalny charakter filmów .

                Opowiedzina w filmie przejmująca historia dziewczny sprzedanej rolnikowi na żonę, wzięta została z życia, z publikacji prasowych opisujących, jeszcze nie tak dawno, proceder handlu żywym towarem w Chinach.


                Liczę na szybką powtórkę tego filmu.
                :)
                • pani_lovett "Przeklęta góra'/szósta i siódma generacja reżyser 30.06.13, 15:39
                  Szósta generacja pokazywała przemiany obyczajowe społeczeństwa.

                  O szóstej generacji reżyserów chińskich jeszcze nic nie znalazłam, mam za to, na przyszłość, artykuł Janusza Wróblewskiego z Polityki o reżyserach siódmej generacji.
                  Polecam waszej uwadze w wolnej chwili:

                  www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1500409,1,chinskie-kino-siodmej-generacji.read
                  :)
                  • grek.grek Re: "Przeklęta góra'/szósta i siódma generacja re 30.06.13, 16:16
                    dzięki, chyba pamiętam ten artykuł z papierowego wydania.
                    świetnie, że go masz w zbiorach, przyda się teraz jak znalazł :]
                    • pani_lovett Re: "Przeklęta góra'/szósta i siódma generacja re 30.06.13, 16:32
                      Skopiowałam ten artykuł do Worda, na wszelki wypadek. :)
                      • grek.grek Re: "Przeklęta góra'/szósta i siódma generacja re 01.07.13, 14:25
                        Rozważna [i Romantyczna] ;]
                        • pani_lovett Re: "Przeklęta góra'/szósta i siódma generacja re 01.07.13, 17:02
                          Hohohoho! :)

                          Nieno, to cała ja. ;)))))
                • grek.grek Re: Kocham Kino "Przeklęta góra' [słów kilka] 30.06.13, 16:15
                  o widzisz, może dysrybutor wypuścił w dwóch wariantach ?

                  bardzo dobre spostrzeżenie, Barbasiu.
                  istotnie, "Przeklęta/Ślepa góra" własnie tym realizmem i formą trącącą dokumentem
                  epatuje. jest jakiś dystans w pokazywaniu tych wydarzeń, chłód ze strony reżysera,
                  nie ma tutaj współczucia dla bohaterki czy psychologizowania, nie ma też sztucznego
                  podbijania bębenka brzydoty czy ludzkich zachowań - jest wiarygodnie i naturalnie,
                  beznamiętnie, czysty zapis kolejnych faktów.

                  wygląda naprawdę jakby było opowiadane 1 do 1.



    • maniaczytania no, no 29.06.13, 12:37
      czerwiec jednak slaby jest ;) lipiec za pasem, a tu nawet do 500 jeszcze nie dobilismy ;)))

      A z tego, co, na szybko przegladajac, zauwazylam w programie tv na ten tydzien - lipa bedzie ;)

      A jesli chodzi o to, co ostatnio widzialam, to trzy razy bylam w kinie :) - widzialam:
      "Tedi i poszukiwacze zaginionego miasta" - swietna bajka dla dzieci, z bardzo fajnym polskim dubbingiem (chodzi mi o teksty!);
      "Kac Vegas 3" - coz, jak sie widzialo wszystkie czesci, to trzeba zobaczyc ostatnia, a i mozg od czasu do czasu zresetowac tez sie nalezy ;)
      "Kto cie uczyl jezdzic" - a to film niemiecki, jakby fabularny, a dokumentalny, bo to nie aktorzy byli, tylko zwykli ludzie; swietny film, obejrzany w ramach czegos takiego, co sie odbywa od czasu do czasu w Kinotece - "Sekretny seans", czyli idziesz do kina i do konca nie wiesz na co :) Bylam pierwszy raz i ogromnie mi sie spodobalo! A film tak w wielkim, wielkim skrocie to o roznicach kulturowych i zderzeniu roznych podejsc - trzy osoby w trzech roznych miastach chodza na kurs prawa jazdy - Amerykanin w Tokio, Niemka w Bombaju i Koreanka w Monachium; dodam, ze kazde z nich w swoim kraju prawo jazdy mialo :))) Fantastyczne, smieszne, zabawne, chociaz chwilami i refleksyjno-smutne, jako ze i watki prywatne bohaterow sie pojawialy ... Raczej nie wejdzie do szerokiej dystrybucji, ale jesli bedziecie mielo okazje gdzies na niego trafic - ogladajcie bez wahania! Zreszta takie wlasnie filmy podobno w ramach tego sekretnego seansu sa - przedpremierowe, nagradzane na roznych festiwalach (glownie tych mniej popularnych), czesto dokumenty.
      • maniaczytania Re: no, no 29.06.13, 12:39
        mialo byc do 400 ;)))
      • grek.grek Re: no, no 29.06.13, 16:04
        zawsze się znajdzie coś do obejrzenia i przegadania albo coś do przegadania :]

        wszędzie teraz trąbią o "Iluzji", najnowszej zabawce filmowej za duże pieniądze.
        a jednocześnie w kinach dokument o Woodym Allenie.
        planujesz się wybrać na ktoryś w powyższych ?
        planujecie ?
        • pani_lovett Re: no, no 30.06.13, 14:07
          grek.grek napisał:

          > zawsze się znajdzie coś do obejrzenia i przegadania albo coś do przegadania :]

          Oczywiście.


          Ja bym się z chęcią wybrała na dokument o Woodym Allenie, ale nie widzę go w repertuarze naszego kina!? Muszę poszukać dalej.

          :)




          • grek.grek Re: no, no 30.06.13, 16:22
            bezapelacyjnie :]

            może zainteresują Cię recenzje :
            www.rp.pl/artykul/9146,1024588+Historia-Woody-ego-Allena.html
            film.interia.pl/recenzje/news/rezyseria-woody-allen-gdzie-lezy-sekret,1931403,6290
            wyborcza.pl/1,75475,14173560,Woody_Allen_oprowadza_po_swoim_zyciu.html
            • pani_lovett Re: no, no 30.06.13, 17:11
              O! Świetnie, dziękuję, poczytam! :)
      • pani_lovett Re: no, no 30.06.13, 14:00
        Bardzo bym sobie życzyła, żeby "Kto cie uczyl jeżdzic" pojawił się w w naszej telewizji , bo Twój opis brzmi szalenie ciekawie.


        Kolejna świetna relacja kinowa.


        > "Kac Vegas 3" - coz, jak sie widzialo wszystkie czesci, to trzeba zobaczyc osta
        > tnia, a i mozg od czasu do czasu zresetowac tez sie nalezy ;)

        Oczywiście. ;))
    • pani_lovett "Mad Man"w TVPKultura powtórka o 20:00 codziennie 30.06.13, 17:16
      od poniedziałku do piątku. Początek już jutro poniedziałek 1 lipca. Polecam!
      Pepsic, Breonte, Maniu macie okazję nadrobić stracone odcinki. Greku, masz okazje obejrzeć od początku.

      :)
      • pani_lovett Re: "Mad Man"w TVPKultura powtórka o 20:00 codzie 30.06.13, 17:16
        Bronte! - przepraszam!
      • grek.grek Re: "Mad Man"w TVPKultura powtórka o 20:00 codzie 01.07.13, 14:23
        kto wie, może spróbuję; tak czy owak, dzięki za informację, Barbasiu.

        ale ale - coś mi wygląda, że w CTv zapowiadają się całkiem dobre filmowe
        wakacje. codziennie coś jest, przedwczoraj "Pluton", wczoraj jakiś duński
        był, dzisiaj "Scarface" o 21:50 w "2", potem jeszcze jakaś amerykańszczyzna,
        jutro - czeska adaptacja "Ameryki" Kafki, w środę będą "Inni" [ale za to, bo
        "Innych" już widzieliśmy :), w CT 1 jakiś francuski thriller. zatem, na pewno
        w CTv da się coś wyłowić w te wakacje, więc nie zabraknie nowych filmów
        do opisania, przynajmniej z mojej strony, co spieszę zadeklarować :]

        btw, CT2 na wtorek :
        od 20:00 2 odcinki dokumentu o katastrofach lotniczych
        21:40 "Ameryka" wg Kafki
        23:10 koncert Jeffa Becka live in Skądśtam
        potem 2 odcinki "Allo Allo"
        1:05 dokument o architekturze [1 z 45 odcinków, ten - o zamku Pierrefonds]
        i tak dalej

        codziennie o 20:00 są dokumenty. różne, rózniste, przeróżne.

        to jest program tv publicznej, a nie to co ta dziadowska TVP proponuje.
        chętnie zapłacę abonament.
        ale na rzecz CTV :]
        o ile oni tam w ogóle płacą, bo zdaje sie CTV jest finansowana z budżetu, a politycy
        trzymają się od niej z daleka.

        ciekawostka, blok bajek dla dzieci w CT 2 zaczyna się o 17:55 i trwa do 19:50.
        a w nim "Był sobie człowiek", "Pszczółka Maja", Bolek i Lolek" i jakieś animacje
        Disneya oraz rodzime czeskie. to się nazywa dbałośc o dzieci.

        a w oświeconym Polandzie ? 10 minut bajki i 25 minut reklam. o kant d... roztrzaść
        taką telewizje publiczną. to co prezentuje TVP to jest najgorszy obciach w historii.
        Tylko Kultura się nadaje do czegokolwiek. i Info. "1" i "2" mogliby zlikwidować, ofk
        gdyby nie to, że pasie się cała banda ziomali rządzącego akurat burdello bumbum.
        słów mi brak, słów mi zbraknie, jak mawiał poeta.

        w takich momentach, w sytuacjach pozornie błahych, dostrzegam jak daleko za tzw.
        murzynami jest Polska. tam TV jest dla ludzi, a w Polsce żaden polityczny oszust
        nie potrafi powiedzieć 'stop" - skoro ja rządzę, to tak zrobię, taką ustawę napiszę, że
        już nikt nigdy TVP nie będzie mógł wykorzystywać. ani Kaczor ani Donald ani nikt inny.
        małe to, zaściankowe i w gruncie rzeczy "na smutno" pokazujące nasz narodowy
        charakterek, o ile coś takiego istnieje.
        • grek.grek Re: "Mad Man"w TVPKultura powtórka o 20:00 codzie 01.07.13, 14:24
          btw, napisałbym o SCarface ofk, ale pamiętam że już pisałem, więc nie będę Was zamęczał po raz drugi :]
      • pepsic Re: "Mad Man"w TVPKultura powtórka o 20:00 codzie 02.07.13, 18:51
        Dzięki za info, miłą niespodziankę tvp kultura nam zgotowała. Wreszcie sobie poukładam, co i jak np. skąd ciąża Peggy. Swoją drogą ma dziewczyna tupet i parcie na karierę.
    • grek.grek "Katka" - dokument via Kultura 01.07.13, 13:19
      jest to drugi [po "Rene", który opisywałem w ub tygodniu] dokument tej samej reżyser, Heleny Trestikovej. ma identyczną formułę, co poprzedni. w "Rene" Trestikova przez kilkanaście lat odwiedza i filmuje chłopaka, który jest patologicznym złodziejem i nie jest w stanie wyjśc na prostą. "Katka" jest o tym samym, tylko że bohaterką jest dziewczyna uzależniona od narkotyków.

      tutaj jest link do całości :
      www.youtube.com/watch?v=jTlZwHNcGy4
      powiem tak : ten dokument należałoby wyświetlać we wszystkich szkołach zamiast pogadanek o szkodliwości narkotyków.

      Trestikova zaczyna towarzyszyć Katce, kiedy ta ma 19 lat i zaczyna brać heroinę. jest w ośrodku odwykowym, na terapii pisze bajkę metaforycznie opisującą jej problemy, na końcu której jest oczywiście happy end.

      Ładny początek. Najpierw nie wiadomo, czy jest to koniec drogi Katki, czy dopiero początek, a dokument będzie przedstawiał sposób w jaki wyszła na prostą.

      Niestety - jest to obiecujący zwodniczy przewrotny początek. Potem jest coraz gorzej. Katka pochodzi z rozbitej rodziny, była wykorzystywana przez ojczyma [sama tak mówi, czy to prawda - nie wiadomo], mieszkała z matką, siostrami i przyjaciółką matki. miała chyba nienajgorsze warunki [sceny początkowe], ale heroina okazała się czymś ważniejszym.

      uzależnienie wygląda tutaj zgoła nieromantycznie. nie ma pięknych odlotów, miraży, superdoznań. Katka i jej kolejni partnerzy [dwóch : pierwszy w końcu ląduje w więzieniu, dostaje 13 lat za zabójstwo; drugi zostaje z nią do ostatniego ujęcia; jak sama mówi : od obu zdarzyło się jej oberwać] spędzają dni w stałym rytmie : pobudka - próba zdobycia pieniędzy [może być kradzież, może być sprzedaż czegokolwiek, w którymś momencie Katka para się prostytucją] - kupno narkotyku - wstrzyknięcie - uspokojenie - sen - pobudka... i tak w koło macieja; w któryms momencie działka nie daje radości, jest tylko koniecznością.

      Katka próbuje, nie raz i nie dwa, wziąć się za siebie i pójśc na detoks - zawsze bez happy endu. próbuje leczyć się Metadonem i innymi specyfikami, ale zawsze w końcu musi sobie walnąć heroinę. kiedy w ośrodku odstawiają jej w ogóle leki markujące narkotyk, to ucieka. jej drugi partner też. typ małego i agresywnego, taki jamnik w ludzkiej postaci ;], ale słaby charakter. Jedzie z przytupem na ten detoks, ale wraca dwa dni później i ma jedyną wymowkę "nie dałem rady... jestem tylko człowiekiem" plus "źle mnie tam leczyli".

      Katka chciała być "inna niż wszyscy, niebanalna" - od tego zaczęła swoje heroinowe romanse.

      Największy szok wywołuje chyba moment przeskoku od Katki 23-letniej do Katki 30-letniej. Trudno orzec, czy przez te 7 lat obie panie się ze sobą nie spotykały, czy Trestikova zrobiła do specjalnie, własnie dla tego wrażenia, jakie powstaje.

      Katka 23-letnia jest całkiem ładną dziewczyną z burzą czarnych gęstych włosów na głowie, nieduża na niebotycznych obcasach; Katka 30-letnia, to kobieta zniszczona - zniszczona zupełnie, sponiewierana, z rysami twarzy trącącymi miejscami akromegalią, wygląda jak NRDowska lekkoatletka po końskiej kuracji sterydowej - ma wielką twarz, spuchniętą, porusza się z trudem momentami, fatalną cerę, wygląda jakby wpadła pod ciężarówkę. Ma chorą wątrobę, i parę innych problemów zdrowotnych, oprócz samego uzależnienia. Z dawnej urody zostały już tylko włosy.

      Nie ma domu, wraz z partnerem zamieszkują pustostany, z których co i rusz przegania ich policja. wloką ze sobą manele na wózkach. ubiera się niby czysto, ale warunki są to opłakane.

      może ostatnim optymistycznym momentem jest scena, kiedy 23-letnia Katka kąpie się w jakiejś małej fontannie, gdzieś na uboczu miasta : wygląda wtedy jak Anita Ekberg w "Słodkim życiu", mogłaby uchodzic za modelkę, i to atrakcyjną nawet ;]

      mając 31 lat zachodzi w ciążę."po raz pierwszy w historii twojego uzależnienia - nie chodzi już tylko o ciebie, rozumiesz to ?", zostaje jej zadane pytanie, ona to wie. wiadomo już że dziecko urodzi się uzależnione, że trzeba je będzie leczyć, będzie też miało wadę serca, jak wykazuje USG. Katka próbuje detoksu, ale ucieka po paru dniach. Jest nerwowa, wystarczy błaha rozmowa z babką z ośrodka zdrowia, która pyta ją jak córeczce da na imię, bo to będzie potrzebne do dokumentacji noworodka. Katka nie chce podać imienia, robi awanturę, rozpłakuje się, trzaska drzwiami, potem ten jej jamnik idzie i bluzga od najgorszych w tę lekarkę. Pandemonium.

      Katka próbuje odstawić narkotyki, leczyć się substytutami, ale nie umie odstawić tych, które zagrażają zdrowiu dziecka. Cały czas zwierza się ze swoich stanów ciała i ducha, z rozterek i wątpliwości.

      Potem rodzi, córka ma 3 kg, pokazują ją jej - ostatni moment, żeby się cofnąć, pozbierać do kupy. ale Katka jest za słaba, wychodzi ze szpitala, zostawia tam córkę i juz po nią nie wraca.
      mówi, że dlatego, bo nie jest w stanie jej sama wychować. Nie podejmuje pracy. tuła się ze swoim partnerem po kolejnych kątach. prezentuje coraz gorzej. mając 32 lata na oko wygląda na 53.

      wszystko tu jest prawdziwe, żadnej kreacji, chociaż może czasami Katka i jej faciowie popisują się trochę i teatralizują reakcje. ale wyniszczenie narkotykowe, fatalne warunki materialne są prawdziwe do bólu. można odnieśc wrażenie, że mocne postanowienie poprawy deklarują przed kamerą, kiedy Trestikova wraca do nich za jakiś czas, okazuje się że olali sprawę, kiedy nie byli fillmowani - od razu uleciał ich zapał i energia.

      są strzykawki, zombie-like reakcje po wstrzyknięciu, podgrzewanie towaru na łyżeczkach, pokątne branie, ale nie o to chodzi najpierw. chodzi o stopniową degradację i totalny brak nadziei.

      w ostatniej scenie Katka jest po obejrzeniu całego filmu [pierwszą część wyświeetlono w telewizji czeskiej, tuz po nakręceniu], na pytanie "co chciałby powiedzieć swojej córce, kiedy zobaczy ona ten film ?" odpowiada "chciałabym jej powiedzieć... przepraszam".

      ona przez długi czas po opuszczeniu córki, zostawieniu jej w szpitalu, wspomina, ze chciałaby ją zabrać, wychowywać, być z nią, ale Jamnik ją kontruje "musisz być czysta, inaczej nie masz szans. zrozum, musisz być czysta", a potem dodaje rózne gadki-szmatki, które sugerują, że Katka powinna sobie córke wybić z głowy, że nigdy nie da rady sobie sama z sobą, że jest na to za słaba. jesli chciał jej pomóc, to wybrał kiepski sposób. nawet jeśli próba uczynienia z córki raczej motywacji do walki byłaby i tak mało owocna, bo Katka ani będąc w ciązy ani zaraz po porodzie i zobaczeniu dziecka nie była w stanie wykrzesac z siebie żadnej aktywności celem zerwania z narkotykami.

      mocny dokument.
      polecam.
      • pani_lovett Re: "Katka" - dokument via Kultura 01.07.13, 17:01
        Najbardziej niesamowite w dokumentach Trestikovej (przeczytałam historię Rene) jest to, o czym napisałeś w pierwszym akapicie, że śledzi ona życie swoich bohaterów na przestrzeni wielu, kilkunatu lat. Portrety bohaterów stają się dzięki temu bardziej wnikliwe, głębsze. W przypadku Katki ten portret jest wręcz porażający (widziałam zalinkowane fragmenty) .



        Masz rację, ten dokument powienie być obowiązkowo pokazywany w szkołach.

        :)
        • grek.grek Re: "Katka" - dokument via Kultura 02.07.13, 13:41
          zdecydowanie jest o wielka zaleta. widać całą drogę, jaką przechodzą.
          I nie ma jakiejs potrzeby optymistycznego zakończenia czy w ogole
          zakończenia.

          "Rene" kończył sie zerwaniem relacji, w "Katce" ona i jej partner pozostają
          bezdomni, wloką wdłuż torów kolejowych swoje bety na wózku w poszukiwaniu
          jakiegoś pustostanu, taki rodzaj zawieszenia.
          • barbasia1 Re: "Katka" - dokument via Kultura 02.07.13, 14:52
            Finał dokumentu "Rene" - kradzież kamery i zakończenie relacji z reżyser dokumentu - jest taki jak całe życie jego bohatera.

            Wczoraj wieczorem natrafiłam na czat z Trestikovą z lutego 2013 roku, w którym czescy internauci pytali ją o Katkę o jej sytuację, jej dziecko. Otóż nic w życiu Katki się nie zmieniło, żyje jak żyła. Jej córka ma pięć lat, jest zdrowa, ładna. Prawdopodobnie, o ile dobrze zrozumiałam, wychowuje się w jakiejś rodzinie.

            www.ceskatelevize.cz/chat/chat.php?id=4066

            :)
            • grek.grek Re: "Katka" - dokument via Kultura 02.07.13, 16:13
              dzięki za informacje i link, Barbasiu.

              moze kiedyś powstanie jakiś suplement ?
              wiesz, ja mam teraz wrażenie, że Trestikova zostawia swoich bohaterów w momencie, w
              ktorym ona sama już nie ma wiary w to, że w ich życiu może zdarzyć się coś nowego.

              wyglada to jak jakaś parabola.
              ona jest z nimi, kiedy jest akcja, a zostawia w momencie szczytowym, rzec by
              mozna : na równi pochyłej. juz nic sie nie zdarzy, nie cofną się z tej drogi, ani nie
              pójda w jakimś nieoczekiwanym nowym kierunku. tak, wg mnie, ona myśli.

              i tu się kończy jej rola jako dokumentalistki, reżysera.
              kończy się też swoisty kontrakt zawarty z bohaterami.
              • pani_lovett Re: "Katka" - dokument via Kultura 07.07.13, 17:36
                Ładne podsumowanie. Tak. :)
    • siostra.bronte "Zabójstwo chińskiego maklera". 03.07.13, 15:01
      Już nie pamiętam, kiedy coś ostatnio polecałam :)
      Pisałam już o tym filmie przy okazji przeglądu Cassavetesa. Kryminał, ale oryginalny. Polecam.
      • siostra.bronte Re: "Zabójstwo chińskiego maklera". 03.07.13, 15:02
        A, zapomniałam dopisać: dzisiaj w Kulturze o 22.55.
        • pepsic Re: "Zabójstwo chińskiego maklera". 04.07.13, 15:13
          Z chęcią bym zerknęła, bo faktycznie bryndza i jak nic przyjdzie oglądać "Mad Menów" i "07 zgłoś się", ale nie o tej porze.
          :)
          • siostra.bronte Re: "Zabójstwo chińskiego maklera". 04.07.13, 19:06
            Hehe. No niestety, pora rzeczywiście późna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka