maniaczytania 01.09.13, 13:28 No Kochani, pierwszy dzien kolejnego miesiaca, czas pojscia do szkoly, czas nowych ramowek ;) Wakacje nas filmowo raczej nie rozpiescily, pozostaje miec nadzieje, ze teraz to sie zacznie ;) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maniaczytania KK - wrzesien 01.09.13, 13:33 I tradycyjnie Kocham Kino - tvp2, czwartki ok. 22.00 5.09. - zaczynamy z 'grubej' rury - "Skora, w ktorej zyje" Pedro Almodovara 12.09. - "Wygrany" - film polsko-amerykanski z 2011r. z Januszem Gajosem i Polakiem z USA Pawlem Szajda w roli mlodego pianisty 19.09. - "Oczy szeroko otwarte" - nie mylic z zamknietymi ;), to film izraelsko-niemiecko-francuski z 2009r. 26.09. - "Hawaje, Oslo" - film norwesko-dunsko-szwedzki z 2004r. Hmm, wszystkie zapowiadaja sie ciekawie, dla mnie, bo zadnego nie widzialam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 01.09.13, 16:00 dobre zapowiedzi. wczoraj złapałem na CT 2 "Wysokie obcasy" [rzutem na taśmę są w 34 vol.], więc "Skóra..." mi wejdzie w załapany właśnie klimat. Coś jest w tym, że filmy Almodovara wychodzą poza ekran i rozsiewają atmosferę, zostaje się w jej oparach jeszcze przez jakiś czas. Magia czyco ? Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: KK - wrzesien 01.09.13, 16:04 ale chyba ze "Skora ..." jest jednak troszke inaczej - bo to na podstawie ksiazki, czyli obcy material dla Almodovara ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 01.09.13, 16:44 Są tu jednak tu ulubione przez Almodovara motywy - szalone namiętności , miłość, zemsta (z namiętności) , męskość ulegająca kompromitacji, kwestie tożsamości płciowej, itd. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: KK - wrzesien 01.09.13, 18:27 Dla mnie "Skóra" to jeden z najlepszych filmów Almodovara. Po seansie kinowym byłam oszołomiona. Materiał "obcy", ale jednak jego, bo krąg tematów jak najbardziej z jego rejonów zainteresowań, plus dojrzałość i przemyślana kompozycja całości. Majstersztyk. Zazdroszczę tym, którzy będą oglądać to po raz pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KK - wrzesien 01.09.13, 21:31 Zazdroszczę tym, którzy będą oglądać to po raz pierwszy. Ja tam im nie zazdroszczę;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KK - wrzesien 01.09.13, 23:54 Nie zazdroszczę kuriozalnego supensu. Mnie np. wprowadził w nieznośne osłupienie. Ale, ale nie uprzedzajmy wypadków:) Ciekawe, jak zareaguje męska część;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 02.09.13, 14:44 no toście, drogie panie, podbiły bębenek ciekawości :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 02.09.13, 21:57 Ja dobrze, że zwlekałam z opowieścią o "Skórze, w której ..."! Suspens będzie pyszny. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 03.09.13, 14:29 dobrze, że to już w czwartek, bo z tymi postami podkręcającymi atmosferę w Waszym wykonaniu i tak ledwie mogę sobie dać radę ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 03.09.13, 16:27 Ale wyrzuciłeś z pamięci wszystko, co kiedykolwiek czytałeś o tym filmie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 03.09.13, 16:58 A tu Cię zaskoczę - nie czytałem niemal nic, jakieś drobne recenzje paruzdaniowe, więc jestem zupełnie nieprzygotowany do tematu i podatny na wszelkie zaskoczenia :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KK - wrzesien 03.09.13, 18:17 Aż się boję, żebyś się nie rozczarował :) Filmu nie widziałam. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 03.09.13, 20:33 Bronte, czyżbyś wątpiła w nasze zdolności do oceny filmu? ;) To naprawdę udany thriller. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 03.09.13, 20:34 Jeśli tak, to znakomicie! Tym razem ja Ci zazdroszczę Twojego pierwszego razu. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 04.09.13, 14:24 hehe :] będę miał problem jak się jutro zmieścic, bo w CT "Gra o tron" i "Forbrydelsen" od 22:10 zaraz po sobie. Pewnie nocną powtórkę "Skóry" obejrzę. nagrywarka ciągle w powijakach ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 04.09.13, 17:02 Ożeż! "Forbrydelsen" zamawiamy oczywiście! W razie czego możemy zrezygnować z wielkich opisów "Zakazanego imperium". > nagrywarka ciągle w powijakach ;] O tak, przydała by się nagrywarka szczególnie jutro, ale co się odwlecze ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 05.09.13, 14:19 postaram się jakoś to połączyć :] wlaśnie, jutro, w która stronę by nie kręcić, to bez nagrywarki ani rusz. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 05.09.13, 17:21 Trzymaj się, Greku! :) Że też akurat tyle fajnych rzeczy na jeden dzień przypadło! Może jakoś Ci pomóc z tą nagrywarką??? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 06.09.13, 13:58 już mi pomogłaś :] jak pamiętasz, udzieliłaś mi wskazówek niezbędnych : co kupić. problem leży w tym, że u mnie samego ta procedura zakupu ciągle spada na ostatnie miejsce w grafiku. niestety, Kocham Kino nakłada się na CT z serialami. a jak jeszcze Jedynka co czwartek zacznie serwować "Frosty/Nixony", to w ogole zrobi się nagle tłok w budce telefonicznej :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KK - wrzesien 01.09.13, 17:06 O Boże, znowu będziemy dyskutować o Almodovarze ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: KK - wrzesien 01.09.13, 18:28 Almodovar jak Lenin, wiecznie żywy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KK - wrzesien 02.09.13, 21:58 siostra_bronte napisał(a): > O Boże, znowu będziemy dyskutować o Almodovarze ? :) Nie inaczej. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KK - wrzesien 01.09.13, 21:30 Dzięki Maniu za zajawki. Od razu odpowiadam, na "Skórę..." sie nie piszę. Wprowadza widza w niezły pasztet i skonfundowanie. Zatem wystarczy jeden raz. Aczkolwiek już teraz przewiduje żywą dyskusję. Na "Oczy szerokie zamknięte" pobieżnie rzuciłam okiem, jakoś mnie tematyka nie porywa. Pewnie tez odpuszczę (mi sie zdaje, a nawet jestem pewna, że o "Oczach..." było w Ojekju") . Ps. Dla dobra sprawy oraz tych, który nie oglądali proponuję nie spojlerować "Skóry.." Ps.2. Oby dotrzymali godziny 22.00! Po bezkrytycznych i głupiutkich wypowiedziach red. Kraśko w GW sprzed paru dni nie spodziewam sie już nic dobrego w publicznej tivi. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania program obowiazkowy dla nas, 01.09.13, 14:04 jak mysle, to 23.09. w poniedzialek w TVP 1 o godz. 20.20 - wielki test wiedzy, tym razem z filmu polskiego - to co - bedziemy ogladac i odpowiadac? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: program obowiazkowy dla nas, 01.09.13, 14:11 Do dopowiadania i odbioru nagrody typuję Greka. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja dzień 4 01.09.13, 15:58 www.filmweb.pl/article/WENECJA+2013%3A+Ballard+Witch+Project-98512 film.onet.pl/festiwale-filmowe/festiwal-filmowy-w-wenecji-2013-siostry-magdalenki-w-rytmie-punk-rocka/pts42 Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Muzycznie na niedzielne popołudnie i wieczór 01.09.13, 16:51 Ben Webster-My One and Only Love (jak podpowiada mi właśnie Marcin Kydryński, ten piękny utwór wykorzystany został w filmie Woody'ego Allena (nomen omen) "Wrzesień" (nie znam jeszcze). www.youtube.com/watch?v=cLN7jeKzKdA Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Muzycznie na niedzielne popołudnie i wieczór 02.09.13, 14:54 prawdziwie liryczny utwór saksofoniczny :] dzięki, Pani L. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Muzycznie na niedzielne popołudnie i wieczór 02.09.13, 23:11 Cała przyjemność po mojej stronie, panie Greku. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Rebeka" (1) 01.09.13, 20:03 Dzisiaj w kąciku starego kina jeden z moich ulubionych filmów. Barbasia zachęciła mnie, żeby zacząć właśnie od Hitchcocka :) Widziałam „Rebekę” po raz pierwszy wiele lat temu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Teraz mogłam zobaczyć ten film ponownie, już na dvd. „Rebeka” powstała w 1940 roku. To pierwszy film Hitchocka nakręcony w Stanach. Scenariusz jest oparty na prozie Daphne du Maurier. Fabuła jest Wam chyba znana. Sprawdziłam, że swego czasu omawiano tutaj serial, a niektórzy nawet czytali książkę. Nie będę więc dokładnie opisywać całej historii, poza najważniejszymi fragmentami. Młoda kobieta, dama do towarzystwa bogatej arystokratki (Joan Fontaine) w czasie pobytu w Monte Carlo poznaje tajemniczego Maxima de Winter (Laurence Olivier). Dowiaduje się, że ten wciąż nie może dojść do siebie po śmierci żony, Rebeki. Ale Maxim wyraźnie lubi towarzystwo młodej kobiety. A ta jest w nim już zakochana na zabój. Tutaj możecie zobaczyć początek filmu. Pierwsze sceny są po prostu genialne! Jeden z najlepszych początków w historii kina, moim skromnym zdaniem. Widzimy tajemniczą drogę wiodącą przez las, ciemną nocą, jakby ze snu. I słyszymy zza kadru głos drugiej pani de Winter: „ Ubiegłej nocy śniłam, że znowu byłam w Manderlay…”. Ten początek od razu wprowadza nas w tajemniczy, mroczny nastrój całej opowieści. A potem widzimy pierwsze spotkanie młodej kobiety i Maxima nad skalnym urwiskiem (kapitalne zdjęcia wzburzonego morza!). I kolejne, już w hotelu i na wspólnej wycieczce: www.youtube.com/watch?v=p-seTYixNf0&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=7 Maxim oświadcza się i para bierze szybki ślub. Oboje wyjeżdżają do posiadłości Maxima, Manderlay. Młoda żona jest pod ogromnym wrażeniem pięknego domu, właściwie pałacu. Przepych i luksus, do tego armia służby. Bohaterka czuje się zagubiona. To zupełnie inny świat od tego jaki znała wcześniej. W dodatku w domu wciąż pamięta się o Rebece. Zwłaszcza prowadząca dom, demoniczna pani Danvers (kapitalna Judith Anderson) wspomina o niej przy każdej okazji. Kiedy nasza bohaterka pyta Franka, prowadzącego posiadłość, jaka była Rebeka, ten odpowiada: „To najpiękniejsza istota jaką kiedykolwiek widziałem”. Nic dziwnego, że młoda, niedoświadczona kobieta czuje się przytłoczona. Ma wrażenie, że wszyscy porównują ją do pięknej i wyrafinowanej Rebeki. I że nie ma żadnych szans żeby jej dorównać. Co gorsza, Maxim czasem zachowuje się dziwnie, wręcz agresywnie. Choćby wtedy, gdy żona chce zobaczyć mały domek na plaży. Dochodzi do ostrej kłótni. Kobieta jest przestraszona jego reakcją, nie miała zamiaru go zdenerwować. W końcu się godzą. Maxim przeprasza żonę, że obciąża ją swoimi problemami. Ta tłumaczy sobie, że wspomnienia o Rebece są dla niego wciąż bolesne. A ten mały domek był miejscem gdzie Rebeka lubiła spędzać czas i gdzie przechowano jej łódź. Jeden z kilku ważnych momentów w całej historii. Pani de Winter nie jest w stanie opanować ciekawości i idzie do pokoju Rebeki. Wykorzystuje nieobecność swojego męża. Jak ta scena jest sfilmowana! Majstersztyk: www.youtube.com/watch?v=V6mt0ChEPLY&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=8 Po tej wizycie kobieta jest załamana. Ale bierze się w garść, ociera łzy i wzywa panią Danvers do siebie. Poleca jej wyrzucić korespondencję i papeterię Rebeki z jej biurka. Oświadcza przy tym, że teraz ONA jest panią de Winter. cdn… Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Rebeka" (2) 01.09.13, 20:09 Kolejny ważny moment to bal kostiumowy. Pani de Winter chce zrobić wrażenie na mężu i gościach. Szuka pomysłu na kostium. I wtedy pani Danvers podpowiada jej, żeby założyła suknię podobną do tej z portretu krewnej Rebeki, wiszącego w domu. Kobieta uważa, że to świetny pomysł, ale nikomu nie zdradza co założy na bal. Pierwsi goście powoli się schodzą. Na sali jest Maxim i jego siostra z mężem. Wtedy pani de Winter, cała podniecona, schodzi ze schodów. Kiedy Maxim odwraca się i widzi ją jest wściekły: „Co u diabła zrobiłaś? Zdejmij to natychmiast i załóż cokolwiek!”. Kobieta jest przerażona. Co takiego się stało? Z płaczem ucieka na górę. Po drodze dociera do niej, że to była pułapka pani Danvers. Zdesperowana biegnie do niej, żeby jej wszystko wygarnąć. Ale pani Danvers wcale się jej nie boi. Wręcz przeciwnie, zimnym głosem oświadcza: „Nawet w tej samej sukni nie jesteś w stanie jej dorównać”: www.youtube.com/watch?v=xgMDDNYIsNs&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=1 Potem następuje zamieszanie, wszyscy goście biegną na ratunek rozbitemu statkowi. Na brzegu jest też pani de Winter, która szuka męża. Po drodze spotyka Franka, który mówi jej, że przy okazji znaleziono łódź Rebeki. Kobieta jest przerażona. Znajduje Maxima w małym domku na plaży. Domyśla się co może teraz czuć. Znowu musi przeżywać ten koszmar... Mówi o tym Maximowi, ale ten kompletnie ją zaskakuje. „Myślałaś, że kochałem Rebekę? Naprawdę? Nienawidziłem jej!” Cóż za zwrot akcji! Pani de Winter jest w kompletnym szoku. A Maxim dodaje kolejną rewelację. W łodzi znaleziono zwłoki. Kobieta, której ciało wyłowiono przed kilkoma miesiącami i pochowano w rodzinnym grobowcu to nie była Rebeka, ale jakaś inna kobieta. Maxim wiedział, że zwłoki Rebeki leżą w łodzi na dnie morza. Jego żona pyta osłupiała: „Skąd o tym wiedziałeś?” Na to Maxim, że… sam umieścił jej ciało w łodzi. Pani de Winter zamiera z przerażenia. A Maxim opowiada jaka naprawdę była Rebeka. Że zdradzała go od samego początku, że w ogóle go nie kochała. Rebeka zaproponowała mu układ. Będzie grała idealną żonę, stworzy z Manderlay najmodniejsze miejsce w całej Anglii, ale będzie miała swoje życie. Maxim zgodził się, bo chciał uniknąć skandalu z rozwodem. I to był błąd, bo Rebeka zaczynała sobie poczynać coraz bardziej swobodnie. Maxim miał już tego dosyć. Pewnego wieczora chciał nakryć Rebekę z jej kuzynem Favellem (George Sanders) w domku na plaży i zmusić do zakończenia romansu. Ale Rebeka była sama. Była w dziwnym nastroju. Zapytała Maxima, jak się będzie czuł kiedy jej dziecko zostanie kiedyś właścicielem Manderlay. Ale on nie jest jego ojcem. Maxim był oczywiście wściekły. A Rebeka rozbawiona. Maxim uderzył ją w ataku złości, ale ta wciąż się śmiała. Jakby chciała go sprowokować do czegoś. Może do zabójstwa? I wtedy doszło do wypadku. Rebeka upadła tak nieszczęśliwie, że uderzyła głową w metalowe części łodzi (nie wiem dokładnie co to było). Nie żyła. Maxim wpadł w panikę. Załadował ciało Rebeki na łódź, którą potem zatopił. Żona przysłuchuje się tej historii z przerażeniem. Maxim mówi jej ze smutkiem: „Teraz spójrz na mnie i powiedz jeszcze raz, że mnie kochasz”. Nie wierzy, że oboje mają jeszcze jakąś szansę. Ale jego żona się nie poddaje. Powtarza mężowi, że go kocha, że jeszcze nie jest za późno… Tutaj cała scena w domku na plaży. I znowu świetne zdjęcia. Zwłaszcza fragment, kiedy kamera podąża za niewidzialną Rebeką! www.youtube.com/watch?v=PGmYZOwBOFc&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=2 cdn... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Rebeka" (3) 01.09.13, 20:16 Potem następuje dochodzenie, początkowo wydaje się, że to czysta formalność. Policja przesłuchuje kolejne osoby. Ale jeden ze specjalistów od łodzi stwierdza, że to nie mógł być wypadek, bo ktoś celowo zepsuł fragment wyposażenia (nie pamiętam co to było). Pojawia się więc sugestia, że to mogło być samobójstwo. Co oczywiście idealnie pasuje Maximowi i jego żonie. Ale w międzyczasie znów pojawia się Favell, kochanek Rebeki. Wcześniej odwiedził panią de Winter, kiedy jej mąż wyjechał. Próbuje szantażować Maxima. Pokazuje liścik jaki dostał od Rebeki tego feralnego wieczora. Prosiła go o spotkanie, bo chciała mu powiedzieć coś ważnego. Najwyraźniej nie planowała samobójstwa. Ale Maxim nie ulega szantażowi i zgłasza to na policję. Favell pokazuje więc ów liścik inspektorowi. Twierdzi, że Rebeka była w ciąży i że została zamordowana przez męża. Sugeruje, aby odnaleźć lekarza Rebeki. Pani Danvers podaje jego namiary. Cała ekipa: inspektor, Favell, Maxim i Frank jadą do niego. No i lekarz opowiada, że pamięta Rebekę. Owszem, miała powody aby popełnić samobójstwo, bo to nie była ciąża, ale ostatnie stadium raka. Tego nikt się nie spodziewał. Zeznanie lekarza zamyka sprawę. Favell szybko dzwoni do pani Danvers i przekazuje hiobowe wieści: „Teraz Maxim i jego żona będą żyli długo i szczęśliwie w Manderlay”. Maxim i Frank wracają samochodem do domu. Jest już bardzo późno. Maxim ma złe przeczucia. Nagle widzi na niebie łunę. „Jest za wcześnie na świt. To Manderlay!” I rzeczywiście, dom płonie. W tłumie przerażonych ludzi biegających wokół domu jest pani de Winter. Rzuca się w ramiona Maxima. Krzyczy, że pani Danvers oszalała. Że wolała zniszczyć Manderlay niż widzieć ich oboje szczęśliwych. Widzimy jeszcze panią Danvers, wśród płomieni, w pokoju Rebeki. Ostatnia scena pokazuje poszewkę poduszki z wyhaftowanym inicjałem „R”… Koniec. Ten film ma niesamowity, mroczny klimat. Sama historia jest fascynująca, z wieloma zaskakującymi zwrotami akcji. Do tego znakomite zdjęcia (Oscar) i niepokojąca muzyka Franza Waxmana. „Rebeka” dostała też Oscara za najlepszy film roku. Joan Fontaine jest bardzo przekonująca w roli pani de Winter. Ale największe wrażenie robi Judith Anderson w roli pani Danvers. Jest demoniczna, budzi lęk, ale nie jest przerysowana. Można ją nawet zrozumieć. W końcu trudno pogodzić się ze śmiercią uwielbianej (a może kochanej?) osoby. Choć z pewnością u pani Danvers przybrało to rozmiary niebezpiecznej obsesji. Pani Danvers może też budzić podziw, bo nawet przez chwilę nie traci opanowania i pewności siebie. Ma klasę :) Świetny jest też, jak zwykle, George Sanders w roli sprytnego Favella. Tylko Laurence Olivier wypada trochę blado, brakuje mu życia i energii. Wspaniały film!!! Uff, miało być krócej, a wyszło jak zwykle :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Rebeka" (3) 01.09.13, 21:49 Dzięki Siostro. Miło przypomnieć sobie jedną z najbardziej ulubionych babskich powieści. Troszeczkę mi trudno odnieść sie do filmu, bo mam przed oczami czytaną parę razy książkę. Na pewno została wiernie przeniesiona na srebrny ekran i nie straciła nic z klimatu. Ps. Lawrence Olivier, jako amant podobał mi sie najbardziej w filmie z Marylin Monroe "Książę i aktoreczka". A propos. Dziwne, że nie wspominaliśmy tu jeszcze nigdy o fenomenie MM. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Rebeka" (3) 01.09.13, 22:03 Miło mi :) Szkoda, że "Rebeka" jest tak mało znana. Moim zdaniem to jeden z najlepszych filmów Hitchcocka. Olivier z pewnością był wybitnym aktorem teatralnym. Ale jego role filmowe, które widziałam, nie zachwycały. Poza "Maratończykiem" i "Detektywem", ale to już były jego późne role. Naprawdę nie pisaliśmy o MM? Może to będzie zaskoczenie: uwielbiam ją:) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Rebeka" (3) 01.09.13, 23:09 Ja Hitchcocka pamiętam głównie z serialu telewizyjnego "Alfred Hitchcock przedstawia", a nie hollywoodzkich produkcji. Te pomału nadrabiam. A jednak nie. I Oskara tez nie dostała;) Nie, dlaczego. Bardzo lubię spoglądać na MM, czy w filmach, czy na fotografiach. Zawsze nurtuje mnie pytanie, co takiego miała w sobie, że wciąż tak bardzo fascynuje. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rebeka" (3) 02.09.13, 14:42 jak zawsze, pierwszorzędnie napisane, Siostro :] znów kawał doskonałej roboty. dzięki. sam film, takie mam wrażenie mgliste, oglądałem, ale bardzo dawno temu, pewnie jeszcze jako dziecko nieprzesadnie świadome sytuacji. oglądając podane fragmenty - nie rozjaśniają mi się okoliczności powyższego :] ale za to jest pewnośc, że to w rzeczy samej mistrzowska robota filmowa. uderza elegancja, niespiesznośc, skupienie na szczególe, wielka uwaga przywiązana nie tylko do stylizacji bohaterów, ale do całego tła, na którym się poruszają i mówią. nic nie jest przypadkowe. "z całym pietyzmem", jak mawiał Dymsza, w której ze swoich najlepszych ról [czyli, jednej ze... wszystkich]. ciekawe, że bohaterką główną całego filmu jest postać tytułowa, która zdaje się nie pojawia się ani na moment we własnej osobie, choćby w retrospekcjach ? ona wyznacza myślenie, zachowanie i kierunki działania pozostalych bohaterów, nie istniejąc [dosłownie] kieruje nimi jak mistrz marionetkami, jest układem odniesienia dla nich. bardzo interesujący zabieg. pani Danvers przekracza granice lojalności, bez dwóch zdań :] ale istotnie, da się zrozumieć takie szalone przywiązanie do czyjejś osoby, choćby tylko do pamięci o niej, czyli do świętości we własnym mniemaniu. raz jeszcze dzięki za znakomitą opowieść :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Rebeka" (3) 02.09.13, 19:33 Dzięki, Greku:) Tak, właśnie to uderza kiedy ogląda się fragmenty filmu. Niemal każdy gest, każdy szczegół jest ważny. Widać to wyraźnie w scenie w pokoju Rebeki. Mogę ją oglądać wiele razy i wciąż zachwycam się "choreografią". Faktycznie, Rebeka nie pojawia się w filmie. I to sprawia, że jest jeszcze bardziej tajemnicza. Rebeka istnieje tylko we wspomnieniach bohaterów. Każdy z nich, Maxim, pani Danvers, Frank czy nawet lekarz pamiętają ją w inny sposób. Kapitalny pomysł. Nie mam pewności czy tak samo jest w książce, tzn. czy są tam jakieś retrospekcje. Jeszcze raz dzięki :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rebeka" (3) 03.09.13, 14:25 no i to wejście, najazd kamerą na klamki do drzwi, podnoszący temperaturę, znamionujący ważną chwilę i pogrubiające pytajnik "co tam się kryje, za tymi drzwiami". możesz mnie/nam zdradzić, czy czekałaś aż do ostatniego momentu, że ona się jednak pojawi ? :] przez większośc czasu podobnike jest, jak pamiętasz, w "Jądrze ciemności", gdzie Kurtz malowany jest z opinii i anegdot o nim. Pojawia się w ostatniej części. I kiedy się zjawia, to już cały jest w tych historiach opowiedzianych na jego temat. tutaj nie bardzo było chyba jak wpleśc w fabułę pojawienie się Rebeki i to że pozostaje zagadką aż do końca, też jest - jako się rzekło : kapitalnym pomysłem. już czekam na kolejny Twój opis. wspomniałaś o 8 filmach... to będzie zatem wypasiona jesień :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Rebeka" (3) 03.09.13, 18:37 Tak, początek tej sceny jest kapitalny :) Wydaje mi się, że faktycznie nie było jak włączyć Rebeki do aktualnej akcji, więc nie liczyłam na to, że się pojawi. Jednak spodziewałam się przynajmniej jakiegoś portretu czy zdjęcia w domu. W filmie pani Danvers pokazuje pani de Winter portret kuzynki Rebeki, niejakiej Caroline (z którego skopiowała potem suknię). Może to był jednak było kłamstwo i portret przedstawiał samą Rebekę? Miło mi. Ale spokojnie, nie będę pisać o wszystkich filmach :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Rebeka" (3) 03.09.13, 20:41 W powieści o wyglądzie Rebeki wiadomo na podstawie relacji tylko tyle, że miała długie ciemne włosy i była bardzo piękna. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rebeka" (3) 05.09.13, 14:29 no nie mów... "nie o wszystkich" ? WHY ? :} Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Rebeka" (3) 05.09.13, 18:22 Hehe. Już wyjaśniam. Dwa z nich to znane do bólu Hitchcocki: "Okno na podwórze" i "Zawrót głowy". Koniecznie chciałam mieć ten drugi, ale był w pakiecie z "Oknem", cena nader atrakcyjna, więc kupiłam. "Hot fuzz" nie da się opisać, trzeba zobaczyć. Ale pozostałe postaram się zrecenzować :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Rebeka" (3) 06.09.13, 14:00 niech i tak będzie :] biorę co dajesz, z całym dobrodziejstwem inwentarza :] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania to Rebeka i MM :) 02.09.13, 19:46 Barbasia kiedys pisala, ze moge uzupelniac dyskusje o linki do moich wpisow, jesli pasuja tematycznie, wiec prosze bardzo: Rebeka w wersji ksiazkowej i MM w historii, ktora wydarzyla sie na planie wspominanego wyzej filmu Ksiaze i aktoreczka ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: to Rebeka - książka i film 02.09.13, 23:07 Jak to "możesz"!? Masz obowiązek to robić Maniu.Siostro.Przełożona.Czytania. W przypadku adaptacji filmowych pożądane jest wspomnienie o książkowym pierwowzorze. Poza tym Ojejku to wątek postmodernistyczny - interdyscyplinarny, o książkach też chętnie rozmawiamy. Tako rzekłam. Przy okazji, adaptacja Hitchcocka jest bardzo wierna powieściowemu oryginałowi, poza dwoma odstępstwami. W powieści Maxim de Winter zabija strzałem z pistoletu Rebekę sprowokowany przez nią. W filmie zaś, mówiła o tym Bronte, pokazano, że jej śmierć była wynikiem przypadku, nieszczęśliwego upadku. Druga zmiana dotyczy demonicznej pani Danvers . W powieści jej dalsze losy nie są znane. W filmie zaś pani Danvers ginie w płomieniach posiadłości, którą podpaliła. Teraz ciekawa rzecz, owe zmiany, wyczytałam, wymusiła na twórcach cenzura - słynny kodeks Haysa, pl.wikipedia.org/wiki/Kodeks_Haysa wedle którego sympatia widza nie mogła pozostawać po stronie zła, zbrodni, grzechu, a zbrodniarz powinien zostać ukarany; Świetna opowieść, Bronte. Dzięki za Hitchcocka. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: to Rebeka - książka i film 03.09.13, 18:39 Tak jest! Dzięki, Maniu :) Jeszcze raz dzięki, Barbasiu za miłe słowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: to Rebeka - książka i film 06.09.13, 18:33 Bardzo Wam dziekuje ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja dzień 5 02.09.13, 14:49 a tutaj coraz ciekawiej i coraz gęstsza atmosfera kolejnych filmów : wyborcza.pl/1,75475,14530965,Festiwal_w_Wenecji__Horrory_z_polki_Bergmana_i_pragnienie.html film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2013-seks-klamstwa-i-kino/403xh www.filmweb.pl/article/WENECJA+2013%3A+Jiro+śni+o+Zero-98524 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja dzień 5 03.09.13, 14:30 I jak widzisz te filmy [z opisów sądząc] ? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Wenecja dzień 5 03.09.13, 09:40 Mam nadzieję, że te film z Judi Dench do nas trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja dzień 5 03.09.13, 14:34 brzmi niehermetycznie, wygląda na taki który może sobie dobrze poradzić w kinach, nie sądzisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 14:18 spoglądam oto do ramówki CT i co widzę ? w CT2 dzisiaj : 22:40 "Zakazane imperium" 0:20 Californication 6 i co powiecie ? hehe ;] kudy TVP to czeskiej publicznej. w czwartek startuje "Gra o tron", niebawem też "Sherlock" Siostry i 2 seria "Forbrydelsen". no i to jest telewizyjna ofensywa jesienna, hehe. "Zakazane imperium" [Czesi puszczają pt. "IMperium"], to dziecko scenarzysty "Sopranos" Terence'a Wintera, a jednym z ojców jest Scorsese. W zapowiedzi podają, że wyreżyserował pilota, czyli ten dzisiejszy odcinek, a w każdym razie działał przy tworzeniu całości. Ameryka lat 20-tych, interesy, korupcja, gangsterzy, polityka, nielegal itd. Podobno pierwszy sezon był hitem. Powstały już 4, może oglądaliście któryś ? MNie sie nie trafiło, więc zaczynam tzw. za porządkiem :] Wraca Moody i reszta menażerii. Wielu się zmęczyło Californication, ale ja się ogląda 3 sezony naraz, a do tego 24 inne seriale jednocześnie, to jak tu nie odpaść, hehe ? Ja tam się nie boję. oba seriale 12-odcinkowe, zatem - 3 miesiące wtorkowych podwójnych nelsonów. I nie myślcie sobie, że się wymigacie - bedą tutaj sążniście o nich pisał, więc szykujcie Relanium już teraz. I Alkaprim :] Wczoraj dałem radę 2012... Niestety, nie 2012 Murzynkom z adhd ;], ale filmowi "2012". Istotnie, obrazki katastroficzno-apokaliptyczne - prima sort, na czele z rozłamującą się Kalifornią i płonącymi przeraźliwie pod czarnym niebem Hawajami. Czego tam nie było - wulkany wybuchające, tsunami, pożary, trzęsienia ziemi, śnieg, ściany pylu i dymu, lotniskowiec niesiony falą wodną i przygniatający prezydenta USA. Ten prezydent mógł uciekać, ale wolał zostać z ludźmi. Ameryka sobie wybrała... szefa, nie powiem ;] Dowódca zamiast uciekać z zagrożonego niechybną katastrofą miejsca i z bezpiecznejn pozycji koordynować akcję ratunkową - zostaje, żeby zginąć. Mądrość jak stąd do warzywniaka. Między tymi ścianami ognia, chmurami pyłów i wielokilometrowej wysokości falami wody - grupka bohaterów przedziera się piechotą, furgonetką, awionetką, aż w końcu samolotem rosyjskiego oligarchy do Chin, gdzie Ameryka od parunastu lat konstruuje w tajemnicy Arki, czyli doskonale opancerzone gigantyczne statki pływające, na których upychane są wszystkie ważne rzeczy, które pozwolą odtworzyć faunę i florę ziemską po przejściu tornad i tsunami i całego tego kotła. Kiedy tsunami niszczące wszystko na swojej ziemi, ostatnia runda apokalipsy, pędzi ku tym Arkom ukrytym w górach chińskich - powstaje dylemat moralny : do statków dobijają się prości ludzie, a statki są pozamykane. Wpuścić ich i zrobić duży nadkomplet, czy jednak zostawić i pozwolić zginąć ? Ścierają sie zimnokrwisty technokrata dowodzący teraz amerykańską dyplomacją z idealistą-naukowcem - a przyglądają się temu przywódcy światowi zbici w zalęknioną trzódkę :] [cóż za obrzydliwy obrazek...]. Wskutek klinczu wewnątrzamerykańskiego - przywódcy światowi ujmują się za pariasami dobijającymi się do drzwi. Kogo tam nie ma... Niemcy, Hiszpanie, Francuzi... a Polaków brak ;] Nie ma też premiera Włoch, ale jego nieobecnośc zostaje usprawiedliwiona - zamiast uciekać pobiegł do Watykanu, żeby szukać ratunku w modlitwie. Wraz z nieprzebranym tłumem na Placu św. Piotra wymodlił efektowną wywrotkę Kaplicy Systyńskiej. Tak go Bóg ukarał za niekorzystanie z daru posiadania rozumu. fabuła, czyli te wszystkie komiksowe perypetie bohaterów, nieprawdopodobne ucieczki i uniki, ckliwe obrazki pożegnań, śmierci i wyznań miłosnych oraz bohaterskie i zionące szlachetnością speeche są wata cukrową wypełniającą czas pomiędzy kolejnymi spektakkularnymi demolkami. Ludzie są jak z jakiegoś papieru. Jedyny, który się trzyma do końca to ten amerykański technokrata, ale nawet on połyka własny język, kiedy wypadałoby zapytać tych oczadziałych szlachetnością, czym zamierzają nakarmić kilka/naście tysięcy dodatkowych pasażerów Arki. A czeka ich dłuuuuuugi rejs. W sukurs przychodzi mu wszelako scenarzysta - na pokładzie nikt nie jest głodny, spragniony, nikomu się nie chce siku, nie ma rannych, ani chorych. W sumie - sielanka, po przejściu tsunami, kiedy [trzy] Arki ruszają w drogę ku lepszym światom [podobnież Afryka teraz prezentuje się najkorzystniej] wszyscy wychodzą w zdrowiu i szczęściu na taras widokowy. Będą się żywić i poić wspaniałością Ameryki. Bo to Ameryka dała myśl technologiczną do wykonania tych Ark/Arek ? Robotę zaś odwalali Chińczycy. Światowy podział pracy, rozumiecie ;] Potem na Arce najwięcej jest Amerykanów, a chińscy robotnicy wyślizgani szturmują zamknięte drzwiczki ;] właściwie najlepszy jest rosyjski oligarcha, a jakże - gruby, szpanujący kasą i pozbawiony manier oraz wdzięku, który pomaga swoim amerykańskim towarzyszom tylko do momentu, kiedy może ich zostawić na pastwę losu. Ofk scenarzysta karze go za to pozostawieniem na śmierć - człowiek ginie próbując dostać się do Arki, ale nawet on ma szansę wykonać gest heroiczny, którym jest dostarczenie do środka dwóch małych synów [tak samo pięknych jak tatuś]. Nie przeżywają oni żałoby po ojcu, przecież mają psa, z którym mogą się pobawić. I amerykańskich przyjaciół, którzy wszystkie rany są w stanie zasklepić jednym ruchem, jednym przemówieniem uroczystym :] słowem - było wszystko to, czego się spodziewałem, ale za to dwa razy więcej :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 14:27 przy tych Murzynkach, to jednak seksista ze mnie wylazł. W piekle dadzą mi różową sukienkę do chodzenia ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 16:48 Hank wraca! Dobra wiadomość. :) Dziwnie późno tym razem , CT umieściła w swojej ramówce "Californication", nie sądzisz? A może to powtórkowa emisja? Sprawdzałeś w programie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 16:57 premierowy :] 5 seria jednak też dość późno w nocy 23:00, 23:50 etc.], więc utrzymują jakiś tam status quo w tym względzie. zobaczymy o której bedą kolejne odcinki, aczkolwiek zapewne róznice zamkną się w półgodzinie w tę lub tamtą :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 22:09 Rzuciłam okiem na stronę Ctv. Czescy fani serialu oczywiście narzekają na tamtejszym forum na porę emisji premierowych odcinków Californication, he,he. "Zakazanego imperium" nie oglądałam, nie znam. Zapowiada się ciekawie. Przyjemnego oglądania zatem, Greku. I czekam oczywiście na relację. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "2012" & nowe seriale w CTv 04.09.13, 14:21 to prawda. aczkolwiek, hehe, u nas jest taki problem, że w prime leci zwykle coś słabszego niż w nocy, a u nich te nocne pory "Californication" są usprawiedliwione faktem, ze wcześniej też są ciekawe programy i filmy :] obejrzalem wczoraj oba. Californication jest na dole. wrażenia z Imperium dziś albo najpóźniej jutro. dzięki, trochę mi obraz szwankował pod koniec "Imperium", ale dało się jakoś doczłapać do końca. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "2012" & nowe seriale w CTv 04.09.13, 15:51 A jednak myślę , że można było znaleźć lepszą porę emisji (ok 23:00) dla premierowego serialu, który zdobył już grono wiernych widzów. "Californication" już przeczytałam. :) Na "Imperium" czekam, nie ma pośpiechu. O! Mam nadzieję, że to tylko chwilowe usterki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "2012" & nowe seriale w CTv 04.09.13, 16:03 najciekawsze, że w ten 6 sezon pokazuje Dwójka. wcześniejsze leciały w Jedynce. a Dwójka ma swój rytm, najpierw koniecznie dokumentalne filmy ;] i zdaje się, że - także - spece od ramówki uznali, że "Zakazane imperium", czyli totalna nowość i ponoć hicior w Ameryce, to rzecz której należy się pierwszeństwo. poza tym, Barbasiu - trudno jednak się oszukiwać, że Californication w swoim 6 sezonie nadal jest świeżym towarem :] no właśnie, obraz mi zaczął latać w te i nazad, na boki i na skos, uspokajał się, to znów latał, nie wiedziałem czy do Cali zupelnie sie nie zepsuje. pierwszy raz miałem jakikolwiek problem z odbiorem CT, więc zakładam tę optymistyczną werrsję, że to - otóż właśnie : epizod był :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "2012" & nowe seriale w CTv 04.09.13, 16:09 No wiesz, dla fanów serialu, którzy w dodatku czekali cały rok na kolejny sezon, to jest jak najbardziej świeży towar. Oby! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "2012" & nowe seriale w CTv 04.09.13, 16:15 jesteśmy w mniejszości, jak z tego wynika ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "2012" & nowe seriale w CTv 03.09.13, 23:33 Farsa;) 5 mld ludzi zmiotło z powierzchni ziemi, a każą się wzruszać losem biednego pieska, na dodatek ani był ładny, ani sympatyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja dzień 6 03.09.13, 15:23 im dalej w las, tym więcej liści :] film.onet.pl//wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2013-perwersji-ciag-dalszy/1jjcq www.filmweb.pl/article/WENECJA+2013%3A+Dolan-Gilliam%2C+1%3A0-98540 www.rp.pl/artykul/9146,1044345-Kino-brutalne-kontra-wyobraznia.html www.rp.pl/artykul/515407,1044215-Wenecja-2013--Triumf-Stephena-Frearsa.html udanej lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Uciekający pociąg", na bis 03.09.13, 15:36 nie pierwsza to powtórka i zapewne nie ostatnia, ale zawsze warto ten film podkreślić na czerwono. wybitny thriller, z wątkami aksjologicznymi, świetny Jon Voight, niesamowita scenografia i ten tytułowy pociąg przypominający jakiegoś czarnego upiora, także dzięki kapitalnym zdjęciom. w skrócie : dwóch uciekinierów z więzienia [stary rep, legenda niemalże oraz chłopaczyna, co to jego synem metrykalnie mógłby być] wsiada do pociągu, który - jak się okaże niebawem - zasuwa na pełny gaz bez żadnej kontroli [maszynista dostaje zawału i umiera]. ofk, służby kolei muszą stawać na uszach, żeby nie dopuścić do katastrofy, a garownicy w środku [oraz jeszcze ktoś] muszą dotrzeć do lokomotywy, żeby zatrzymać żelastwo zanim się rozwali, gdy skończą się tory. a do tego ściga ich naczelnik więzienia, który ze starym więźniem ma osobiste porachunki. a stary to nie lada typ. i co tam się w tym pociągu będzie działo... dramaturgia kapitalna, mocne pytania o granice człowieczeństwa i poświęcenia, zasadniczo - klasyk to zacny. TVN7, 20:00 [no i jaka idealna pore wyświetlania, nie ?] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Uciekający pociąg", na bis 03.09.13, 18:42 Widziałam wieku temu. Pamiętam tylko, że była zima i śnieg :) Mimo wszystko trudno uwierzyć, że ten film zrobił Konczałowski! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Uciekający pociąg", na bis 04.09.13, 14:18 :] próbowałaś powtórki wczoraj ? ciekawe, że do tego pomysłu/scenariusza przymierzał się Kurosawa. zajmujące, jak by też on przeprowadził rzecz całą. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Zakochana Jane" - krótko i na gorąco 03.09.13, 23:43 Zaskakujące rozczarowanie i nuda. Jakoś nie zatrybiłam. Niestety. A mogłam posłuchać Greka;) Coś mi mówi, że ekranowa biografę Austen nazbyt cukierkowo potraktowano i ponaginano fakty, żeby ładniej wyglądało. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Zakochana Jane" - krótko i na gorąco 04.09.13, 10:47 Oj, niestety, tak. A aktorzy tacy obiecujący, a wyszła kiszka. Lepsze jest "Miss Austen regrets", w Polsce na dvd. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Zakochana Jane" - krótko i na gorąco 06.09.13, 18:35 sie zgadza, nuda wieje ;) i chociaz lubie bardzo i Hathaway, i McAvoya zreszta tez (nie powiem, sympatia wzrosla po tym, jak obejrzalam X-Menow ;) ), to jakos nie bylo miedzy nimi nic, co by zainteresowalo widza ... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Trzeba zabić tę miłość" 03.09.13, 18:25 Dzisiaj w Kulturze o 22.30. Ciekawy film Morgensterna z lat 70-tych. Pisałam o nim jakiś czas temu. Barbasia, zdaje się, chciała go zobaczyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Trzeba zabić tę miłość"/ dokument o Hitlerze 03.09.13, 21:56 Dzięki, Bronte! :) Widziałam ten film, ale rzeczywiście wspominałam, że chciałabym go sobie przypomnieć kiedyś. Teraz mam dylemat , bo szykowałam się na dokument o Hitlerze w Dwójce, właśnie go wypatrzyłam (TVP 2 22:50). "Złowroga charyzma Adolfa Hitlera: miliony prowadzone ku przepaści" taki nosi tytuł. Jest to właściwie trzyczęściowy film zrealizowany na zamówienie BBC. Za Telemagazynem ... "W oparciu o materiały archiwalne i relacje świadków autor przedstawia sylwetkę Adolfa Hitlera, który, choć stronił od ludzi i politycznych debat, został przywódcą Niemiec i przekonał rodaków do realizacji programu bazującego na zbrodniczej ideologii nazizmu. Pierwszy odcinek opowiada o drodze ambitnego prowincjusza do władzy. Niepozorny, będący obiektem kpin zagranicznych polityków Hitler poprowadził nic nieznaczącą partię do zwycięstwa i objął urząd kanclerza. Obietnice polepszenia bytu trafiły na podatny grunt w pogrążonym w kryzysie kraju." /Mam nadzieję, że nie zasnę w trakcie./ Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Trzeba zabić tę miłość" 03.09.13, 23:45 Kiedyś cool i robił wrażenie, teraz mało co pamiętam.: wybuch, psa i dwoje gł. wykonawców. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Californication sez 6 odc 1 04.09.13, 14:00 Ruszyła machina :] w "Californication", to co zwykle, z tym że jakby seksu mniej, hehe. 1 odcinek tego 6 sezonu zaczyna się od snu Hanka, w którym wraca pamięcią do momentu poznania Karen, ona była barmanka w klubie, a on sie przysiadł na drinka. Niespodziewanie w kadr włazi dziewczyna zupełnie współczesna, czyli Carrie, co to w ostatnim odcinku 5 sezonu upoiła Hanka jakimś świństwem i zapadł on w sen zimowy. Kiedy sen się rozmywa, Hank budzi się w szpitalu. Lezy w betach i białym wdzianku, a obok siedzi Karen. Moody omal nie został otruty przez Carrie, czyli omal nie poniósł kary za to, ze zerwał z nią to, co ona nazywała "związkiem". Carrie chciała otruć ich oboje. Udało się jej we własnej sprawie, Hank jakimś trafem przeżył. MOże zostać wypisany. Wychodząc zagląda do sali, gdzie leży Carrie. A właściwie leżą jej zwłoki, jak mówi mu jej siostra, siedząca w pokoju. Obwina Hanka za śmierć Carrie, biadoli, że ją ostrzegała, że Moody to żadna partia dla niej, ale nie posłuchała. A na koniec tej przemowy krzyczy, żeby Hank spie,przał, co też wezwany czyni niezwłocznie. Gdyby oskarżenie o spowodowanie samobójstwa Carrie było tylko wymysłem jej siostry - pół biedy. Gorzej, że Hank sam ma takie zdanie w całej sprawie. Dokuczają mu wyrzuty sumienia, a on je podlewa wodą ognistą. W barze spotyka się z Łysym, a ten z tajemniczą miną powiada, że "ma dla Hanka plan działania". Moody w formie do działania kompletnie zaś nie jest. Łysy, widząc że przyjaciel dołuje, mówi mu, że "Carrie była wariatką, ciesz się że z tego wyszedłeś, i chrzań ją". Za to dostaje krótki cios w nos od Hanka i opuszcza lokal urażony. Tuż obok siedzą dziewczyna z chłopakiem. Chłopak cos tam do niej mówi, plącze się, coś sugeruje, "nie wiem, jak ci to wyznać..." i takie podobne. Hank przysuwa się do nich i zaczyna go dopingować "tak, chłopie, nie certol się, powiedz jej, że zrywasz z nią, że to koniec, nie chowaj tego w sobie". dziewczyna zasugerowana słowami Hanka już zaczyna czuć się wystawiona, już mówi "wiedziałam, że chcesz odejśc, ty taki owaki", kiedy nagle chłopak bez słowa wyciąga pudełko z pierścionkiem w środku, a potem wychodzi. Zbierał się do poproszenia ja o rękę. Hank od dziewczyny oczywiście dostaje po gębie :] Niespecjalnie się tym przejmuje, ot kolejna klęska. Moody źle wygląda, nieogolony, podpity, z butlą w garści, jak mu mówi Lysy - "śmierdzący" - wlecze się przez plażę nocną do domu. Zasypia w chacie i znów ma sen, z Karen, kontynuację poprzedniego : najpierw retrospekcja, jak ją z tego baru odprowadził pod dom, i znów mu w ten sen włazi Carrie. Rano Łysy zastaje Hanka sikającego do butelki po wódce :] "łazienka była za daleko", mamrocze Moody, a potem... resztki wódki i to, co wpompował w butelkę osobiście - miesza i wypija :] Łysy aż się krzywi. Potem zabiera Hanka do gostka imieniem Atticus. Jest to trochę przeterminowany gwiazdor rocka. Rezyduje akuratnie w jakimś samolocie, do którego przepisowo podstawione są schodki. W środku : jak to u rockmana - efektowne masażystki, kokaina na tacce, no i sam rockman masowy akuratnie z tyłu i... z przodu :] Rockman wita Hanka entuzjastycznie, "Bukowski, Baudelaire i Wilde w jednej osobie na moim pokładzie !". Zachwala Hanka i składa mu propozycję [to był ten plan jaki Łysy zapowiadał, jako menadżer Hanka] : Moody naskrobie tekst, on muzykę, i powstanie rock opera, jak "Jesus Christ Superstar" albo "Hair". Hank skwaszony odpowiada mu, że nie bardzo ceni sobie jego muzykę i że generalnie Atticus to "dinozaur", skończony dawno temu. Muzykant wpada w furię. Strzela Hanka w dziób. Hanka strzela w dziób Łysego, za to co mu naraił. A Atticus poprawia ciosem w brzuch Hanka. Moody dostaje akcji i wymiotuje prosto w kokainę na tacce, przyprawiając rockmana o okrzyk rozpaczy ;] Następna do pocieszania i prostowania Hanka bierze się Becca. Spotykają się w barze, córka wyznaje Hankowi że zerwała z chłopakiem [Taylor z 5 serii, narobił trochę zamieszania], co Hank przyjmuje z satysfakcją, ale za chwilę mina mu rzednie, bo dowiaduje się, że Becca zamierza rzucić szkołę i żyć z pisania, jak ojciec. Moody od razu jest przeciw, odradza jej taką decyzję. A ona koniecznie chce spróbowac "bedę pić, kochać się, a potem o tym pisać" :] Taka wizja przyszłości Beccy wcale Hankowi humoru i nastawienia nie poprawia. W barze też Hank zarabia cios w nos. Tym razem od barmana za jakieś nieodpowiednie zachowania. Po prostu, człowiek łapie go za głowę i uderza nią w kontuar. I to kolega :] Próbvował uspokajać, próbowal, aż wreszcie musiał użyć środków bezpośredniego przymusu. Robi to zresztą z klasą, przepraszając Beccę, że musiała oglądać jak ojciec dostaje w dziób. A Hank podnosi tylko głowę w górę i rzuca "o kolego, napiwku nie dostaniesz" :] Sprawa jest nabrzmiała, więc za ratowanie alkoholika bierze się cała banda. Łysy, Karen, Marcy i Becca. Hank nocuje u Łysego, więc rano ma na głowie całą tę czeredę. A wcześniej - wraca z baru, z Beccą, i zastaje Marcy i Karen, które w pokoju ze świecami goszczą kilka koleżanek na jakimś "wieczorku babskim", ni to traktującym o literaturze ni o czymś. Hank wtarabania się do pokoju z zakrwawionym nosem z przyschniętym kawałkiem opatrunku. Wzbudza ofk obrzydzenie. Nic sobie jednak z tego nie robi i rzucając "co tu macie za spotkanie ? jakieś "Monologi waginy" ?", a potem jednym dmuchnięciem odklejając z nosa pokrwawiony kawałek, odpala od świeczki papierosa ;] No więc cała czwórka znęca się nad nim, leżącym w łóżku. Zamiast mu pomagać, Marcy i Łysy raczej się roztkliwiają nad sobą. Marcy nad rozpadem związku ze Stuartem [producent tv, postać z 5 serii, pokłócili się, bo on romansował z aktorką] i wyprowadzką z jego wielkiej posiadłości, a Łysy nad wszystkim :] Potem heroicznie Łysy demonstruje Hankowi jakąs bliznę na ramieniu. "Wy hieny narcystyczne...", cedzi Moody i wyłazi z betów. Ma dośc. Ostatnia deska ratunku, czyli Becca, zatrzymuje Hanka i mówi mu "może dzieckiem już nie jestem, ale ojca nadal potrzebuję", no już jaśniejszej motywacji, żeby nie grzać w palnik nie mógl dostać. I zatrzymuje się, i jest trafiony. I znów ma sen. Tym razem bez Carrie już. kolejna retrospeklcja sprzed lat. Odprowadził więc Karen pod dom, ona weszła, on został na chodniku. Ale za minutę ona się wychyla z okna i zaprasza go na herbatę. Hank się ofk zgadza, ale zastrzega z humorem "nie licz na to, ze mnie zaciągniesz do lózka" :] W ostatniej scenie budzi się w jakims pokoju. Odpala papierosa. Żadnej butelczyny nie ma w sąsiedztwie, a Moody wychodzi na balkon. Początek powrotu ? zapewne. klasyka zatem, chociaż tym razem starania o rodzinę nie napotykają problemów ze strony nowych związkow Karen, a Hank, jak zawsze, musi się ogarnąć. Duchovny w formie, czyli gra dokładnie to samo, na tzw. zwisie. Łysy wciąz zabawny. Aktorka grająca Beccę znów ciut się zmieniła. Muzyka jak zawsze prima sort, świetnie pasujące do retro-postaci Moody'ego i robiące atmosferę kawałki rockowe. Oczekiwanie na dziewczynę, która znow pokrzyżuje Hankowi szyki ;] www.youtube.com/watch?v=vajlHgUXWxE www.youtube.com/watch?v=PcYk6NE5V_A Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 1 04.09.13, 16:04 > w "Californication", to co zwykle, z tym że jakby seksu mniej, hehe. O! Czyżby początek końca serialu? ;)) Tak, Karen, rodzina mile usposobiona do Hanka, do czasu, kiedy Hank znów wszystko zepsuje. Drugi link, scena odcinka, he,he. Obrzydliwość. Dzięki, Greku. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Californication sez 6 odc 1 04.09.13, 16:19 haha :] możliwe. na razie Karen go wspiera, wie jaki jest powód kryzysu w jaki popadł. kryzys zresztą, jak wskazuje ostatnia scena, jest chwilowy. zobaczymy, co dalej, jak Hank to zepsuje, tym razem. no chyba, że scenarzyści tym razem skupią się na wolnym budowaniu pozytywnej relacji między nim, a rodziną, a środek cięzkości intryg przesuną na inne obszary. to by było ciekawe odejście od schematu i chyba dązenie do zamykania całości ? no chyba, że powstaje właśnie 7 sezon ? :] haha, wyjątkowa :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 1 04.09.13, 16:53 Hank nie byłby Hankiem, gdyby czegoś nie zepsuł. :) Jak donosi anglojęzyczna Wikipedia Cerial ma być przedłużony o sezon 7, który powstanie jeszcze w tym roku (jest już w produkcji?). O następnych nic nie wiadomo. W sezonie 7. ma pojawić się postać dobrze zapowiadającego się pisarza, konkurent (!) Hanka, który namiesza w życiu. Czyżby szykowało się coś w rodzaju wymiany pokoleniowej? Całkiem niezły koncept na zamknięcie serialu szykuje się, nie sądzisz? en.wikipedia.org/wiki/Californication_(TV_series)#Season_Seven Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Californication sez 6 odc 1 05.09.13, 14:27 od 5 sezonów jest niezawodny, zobaczymy co będzie tym razem ;] inna rzecz, że o ile on jemu to przydaje wiarygodności, to reakcje Karen są każdorazowo przesadzone. scenarzyści robią szpagat, takie mam wrażenie : z jednej strony, Hank musi narozrabiać na tyle, żeby się sprowokować kryzys, a z drugiej - nie na tyle, żeby powrót był niemożliwy. Więc wychodzi z tego zwykle coś ni w pięć ni w dziewięc, takie niewiadomo co, na które Karen reaguje obrazą. Raz im się udało, kiedy ujawnilo się, ze Hank spał z Mią. w pozostałych przypadkach trochę niedosolili :] jak sądzisz ? a jednak, 7 sezon, hehe. wiesz, mnie się zdaje, że to już bazowanie na przywiązaniu widza do postaci. Sam scenariusz staje się drugorzędny, o ile są Hank, Łysy i reszta, a podejrzewam, że sam Hank też by wystarczył. To wpędza w spiralę : mamy Hanka, więc niie kończmy, bo się przecież sprzedaje, a sprzedaje się, bo ciągle mamy Hanka. Podejrzewam, ze nawet 12 sezonów by poszło, gdyby Duchovny nie miał nic przeciwko :] Nie wiem, czy dobrze pamiętam, popraw mnie - ale chyba "HOuse" skończył się, kiedy Hugh Laurie odmówił posługi ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja dzień 7 04.09.13, 15:03 następny rzut : wyborcza.pl/1,75475,14543401,Sobolewski_z_Wenecji__jestem_entuzjasta_filmu_miazdzonego.html film.onet.pl/wiadomosci/wenecja-2013-w-poszukiwaniu-sensu-zycia/ypwrf Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja dzień 7 04.09.13, 16:31 A jednak znalazła się jedna przychylna recenzja filmu Jamesa Franco na podstawie powieści Cormaca McCarthy'ego. :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wenecja dzień 7 04.09.13, 18:48 O, widziałam "Brazil" sto lat temu. I niedawno kupiłam go na dvd, u nas :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Wenecja - Wałęsa 05.09.13, 09:52 stopklatka.pl/-/72011644,recenzujemy-walese-waleckiewicz-kropka W sumie recenzja potwierdza moje intuicje co do tego filmu - że genialny Więckiewicz i bryk z historii najnowszej. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja - Wałęsa [& Wenecji dzień 8] 05.09.13, 15:35 z jednej strony, bez dobrych aktorów dobry film nie powstanie, z drugiej : czy uprawniona jest sugestia, że aktorstwo może uratować nienajlepszy film ? :] najnowsze from Wenecja : www.filmweb.pl/article/WENECJA+2013%3A+Skok+przez+płot-98591 wyborcza.pl/1,75475,14549014,Wenecja__najwieksze_brawa_dla_Locke___a_dzis_Walesa_.html film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-filmowy-w-wenecji-2013-akcenty-polsko-wloskie/kderl Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Wenecja - Wałęsa [& Wenecji dzień 8] 07.09.13, 11:10 czy uprawniona jest sugestia, że aktorstwo może uratować nie najlepszy film ? :] Trudno generalizować. Robert Więckiewicz, było nie było genialny aktor, nie uratował "W ciemności", o tym, czy "Człowieka z nadziei"- pewnie sie nie przekonam. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja - Wałęsa [& Wenecji dzień 8] 08.09.13, 15:40 grek.grek napisał: > z jednej strony, bez dobrych aktorów dobry film nie powstanie, z drugiej : czy > uprawniona jest sugestia, że aktorstwo może uratować nienajlepszy film ? :] Czy może uratować nienajlepszy film? Chyba nie. Ale na pewno może być powodem, dla którego warto zobaczyć film. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Wenecja - Wałęsa 05.09.13, 20:08 No to się jutro wyborcza politporawnie zapluje:( Ps. Wg najnowszej trzeba by wspomnieć o "Bolku", albo choćby o wygranych w totolotka. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja - Wałęsa 08.09.13, 15:48 angazetka napisała: > rel="nofollow">stopklatka.pl/-/72011644,recenzujemy-walese-waleckiewicz-kropka > W sumie recenzja potwierdza moje intuicje co do tego filmu - że genialny Więcki > ewicz i bryk z historii najnowszej. Wcale nie jestem zdziwiona, że taki właśnie film powstał. Od początku było wiadomo, że Wajda robi film o Wałęsie z zamiarem ocalenia legendy Wałęsy, po tym, jak kilka lat temu wiadoma grupa polityków zaczęła go brutalnie opluwać i niszczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażenia 05.09.13, 14:14 W pierwszym zdaniu powiem od razu, że rzecz jest wyśmienicie nakręcona, rzeczywistość Ameryki lat 20-tych oddana z całą pieczołowitością : wnętrza, stroje, ulice, samochody. Akcja rozgrywa się w Atlantic City, a zaczyna w momencie ogłoszenia w całych Stanach prohibicji. Dla podziemnego biznesu, to jest idealna sytuacja, moment Kodaka : skoro alkohol jest nielegalny, a popyt nań od tego nie tylko nie zmaleje, ale wręcz wzrośnie, to dla nas otwiera się doskonała szansa na jeszcze doskonalszy zarobek. Siedzą więc sobie panowie w drogiej restauracji, w osobnym pomieszczeniu, ofk, i wznoszą cięzkie toasty za zaistniałe okoliczności historyczne :] Główną postacią jest Nucky Thompson, świetnie grany przez Steve'a Buscemiego, i od razu przyznaje bez bicia, że nie załapałem z tego 1 odcinka, czym dokładnie się zajmuje. Ma ważny głos, nawet decydujący w sprawie wysokości stawek w grze w karty w pewnym kasynie - ale czy jest właścicielem ? MOżliwe. Rezyduje w drogim hotelu, czy to jego hotel ? Też możliwe. Czy pełni funkcję polityczną ? Na razie nic na to nie wskazuje, jakkolwiek ma z miejscowymi politykami dobre układy i jest ustosunkowany. Przede wszystkim jest kombinatorem. Wchodzi w nielegalny obrót alkoholem, a fabryczka w ukryciu, na zapleczu... nie zgadniecie... zakładu pogrzebowego :]. Tutaj ciała przygotowane do sekcji zwłok, atmosfera niesienia ludzkości ostatniej posługi, a wystarczy w odpowiednim miejscu przycisnąć, coś szarpnąć, tratata - i wchodzicie do innego świata. Beczki, ziemniaki, aparatura... parunastu ludzi kręci bimber aż miło. Popatrzeć ;] Nucky nie jest typem załatwiającym interesy pistoletem i grubym słownictwem. Ubiera się nienagannie, ma prezencję, umie się wysłowić, zawsze kulturalny, ujmujący, dziwi go nawet rozgorączkowane zachowania jednego z "partnerów biznesowych" [przyjaciela niejakiego Rothsteina]. Nie wyraża go slowem, wystarczy wszystko mówiące zdziwione spojrzenie. Kiedy przychodzi do niego niejaka pani Schroeder, z płaczliwą prośbą w sprawie męża, utracjusza, który w kasynie trwoni wspólne ich pieniądze, jest zadłużony, i czy pan Thompson nie załatwiłby mu jakiejś pracy, byle jakiej, żeby mógł je spłacić - Nucky nie dośc, że ją pociesza, to jeszcze wręcza gotówkę w prezencie. Niestety, mąz tej jejmości znajduje te pieniądze i posądza żonę, że sprzedała się Thompsonowi. Najpierw ja bije dotkliwie, nie zważając na to, ze jest ona w zaawansowanej ciązy, i że dwójka ich dzieciaków jest przestraszona. A potem bierze tę kasę i idzie do kasyna. Pijany i wkurzony spotyka Thompsona i robi mu awanturę przy ludziach, że mu żonę zbałamucił. Nucky'emu tego za wiele już, łapie go za łeb i uderza nim o stół do gry, a potem nieprzytomnego człowieka każe wynieść. Pani Schoreder ląduje w szpitalu, a Nucky ją tam odwiedza z kwiatami. Coś moze z tego będzie, tym bardziej, że aktualna partnerka, a może raczej stricte kochanka, Nucky'ego, to raczej kobiecina kapryśna i pretensjonalna [zabawna jest scena, kiedy obrażona o to, że jest, wg niej, traktowana z nienależytą atencją, zamyka się w gaderobie, a opasany prześcieradłem Nucky szturmuje drzwi, bo musi wyjśc, a wszystkie ubrania są właśnie w zamkniętym pokoju, którego ona ani myśli otworzyć]. Obok Thompsona jest Jimmy, w tej roli Michael Pitt, jego kierowca. Jimmy wrócił z wojny, ma żonę, zdaje się że także dziecko. Żona sugeruje mu, żeby raczej się uczył, podjął przerwane studia, ale Jimmy krzywi się na takie pomysły. Jego wyobraźnię kolorują tacy, których widzi, kiedy przywozi Nucky'ego na spotkania "elity" - jeden z intersiarzy ma 23 lata, a już fortunę na koncie. To jest droga, na jakiej Jimmy chce się znaleźć. Ma ambicję zostać gangsterem, kosić szmal, być "kimś", ale Nucky nie traktuje poważnie tych aspiracji. Jimmy nie ma głowy, ma tylko to, czego sie nauczył w wojsku, czyli umie zabić bez problemów. Pojawia się postać Ala Capone'a. Jest kierowcą swojego szefa, tak jak Jimmy. Tutaj jest skromnego wzrostu, ma blizny na twarzy i kibicuje walkom bokserkim... karzełków :] Poznają się z Jimmym i przypadają sobie do gustu, obaj chcą się wybić w tym światku, mają ten podobny styl bycia. Przychodzi im do głowy, żeby zasłużyć się za pomocą rąbnięcia wódki, którą Rothstein kupił od Thompsona na jakąś tam imprezę. Jimmy i Al, w przepisowym kominiarkach, napadają na transport i zabijają kurierów, unosząc łupy. Prędzej niż później wiadomym się staje, kto wykonał akcję. I Thompson nie jest zadowolony z tej prymitywnej zadymy. "Umiesz tylko zabijać", podsumowuje Jimmy'ego, który liczył że jego wyczyn doczeka się pochwały raczej i sprawi, że on sam dostanie jakąs bardziej odpowiedzialną [i lepiej płatną] funkcję niż prowadzenie samochodu. Co ciekawe, Jimmy to syn wysoko postawionego wojskowego, który zdaje się przysłużyl się na ścieżce kariery Nucky'emu. I tutaj wychodzi spryt Nucky'ego. Aby uwolnić panią Shroeder od jej męza nasyła na niego swoich znajomków. Ci wysyłają damskiego boksera do krainy wiecznych łowów, a zaprzyjaźniony szef policji oficjalnie, że ś.p pan Shroeder odpowiada za ten napad, w ktorym Rothstein zgubił swoją wódkę. A skoro pan S. nie żyje, to pocałujcie misia. W ten sposób i ofiara przemocy domowej ma spokój, i jego "wychowanek", kierowca Jimmy - też pozostaje poza podejrzeniem. Nie byloby to wszystko pelnym obrazkiem z epoki, gdyby nie grupa agentów federalnych, którzy oczywiście tropią nielegalnych wytwórców i przemytników alkoholu. Ich dowódcę gra Michael Shannon [swoją drogą, obsada niekiepska]. Spotykaja się oni z Jimmy, próbują go nakłonic do współpracy. Trudno powiedzieć, czy im się udaje, bo scena jest przerwana, ale fakt jest faktem, że kiedy Jimmy napada na konwoj z bimbrem, agentura robi nalot na dom pogrzebowy. Zdaje sie, ze zakończony fiaskiem, ale skąd podejrzenie, że tam sie coś dzieje ? Może czegoś nie doobejrzalem, ale wydaje mi sie, że Jimmy nie sypnął, przecież chce w branży zrobić karierę. Odcinek wprowadzający : w świat przedstawiony, stosunki i zależności, pokazujący poszczególne postaci. Czuć rękę Scorsese, gdyby scenariusz nieco przerobić, skrócić wątki, zdynamizować, pewnie dałby radę, z tymi aktorami, skręcić naprawdę dobry film fabularny. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażen 05.09.13, 18:29 Wprowadzenie do serialu znakomite, żałuję, ze ten serial nie pokazują w naszej telewizji. Kryminały w anturażu Ameryki lat 20 XX mają swój urok. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażen 06.09.13, 14:03 dzięki :] szkoda, istotnie. Czesi na jedną tylko jesienną ramówkę kupili 4 nowe hitowe seriale z Hameryki, Danii i Brytfanii , w TVP nowe odcinki Klanu, MjM, Barw Szczęścia. nie wiem już jak to nazwać, hucpa albo humbug, albo coś innego na "ch" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażen 06.09.13, 18:28 Spieszę donieść, że publiczna szarpnęła się na jeden topowy serial. Od poniedziałku w jedynce, wieczorem, "Homeland"! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażen 06.09.13, 18:46 mam zamiar ogladac! chociaz za aktorem odtwarzajacym glowna role nie przepadam ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Zakazane imperium" odck 1, spojlery i wrażen 07.09.13, 16:03 do dzieła, Maniu :] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Homeland" prod. USA 07.09.13, 11:35 Słyszałam same superlatywy, w głównej roli rudowłosy ulubieniec damskiej widowni Anglik Daniel Lewis (pamiętny Soames z "Sagi rodu Forsterytów"). To co? Oglądamy? Poniedziałkowa pora ok. 22.00, jak dla mnie nader wyśmienita. Wcześnie teatr "Pamiętnik pani Hanki" wg prozy Dołęgi - Mostowicza, powieści z 1939 r., którą darzę wielkim sentymentem, tym razem w reż. Borysa Lankosza. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Homeland" prod. USA 07.09.13, 14:55 ten pamietnik to zdaje sie w dwoch czesciach bedzie; druga po tygodniu trzeba spojrzec :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Homeland" prod. USA 07.09.13, 16:01 cud mniemany :] TVP, serial amerykański z wyższej półki, 22:00... aż się szczypię z niedowierzenia, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.greg Re: "Homeland" prod. USA 07.09.13, 22:43 Zrobilismy ze znajomymi zaklady kim jest greg.greg. Najwięcej glosow otrzymaly opcje: nauczyciel powiatowego gimnazjum /polonista/, aktywista PIS. Bralismy tez pod uwagę opcję "wykladowca prywatnej szkoly wyzszej w małym miescie na Dolnym Sląsku" /ze względu na grafomańskie i zabawne opisy filmow/. Ciekawy jest też zestaw paru zaledwie osob tu występujących. Są miłośnikami filmow i specjalistami ale większość filmow widzą po raz pierwszy dopiero w telewizji. Greg.greg zachwyca się Zakazanym imperium w czeskej telewizji ale wszyscy milosnicy kina i seriali znają ten serial od 3 lat /w Polsce dawno wyszedl też na dvd/. Nikt tu nie widzial Homelandu. wsrod naszych znajomych nie ma osoby, ktora nie obejrzala przynajmniej pierwszego sezonu. I tak dalej... Jak sądzę całe tu obecne towarzystwo nigdy nie slyszalo o serialach Newsroom, The Bridge, Hannibal itp bo jeszcze nie pokazali w czeskiej telewizji.... Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Kim jest greg.greg? hyhyhy! ;))) 08.09.13, 00:11 grek.greg napisał: > Zrobilismy ze znajomymi zaklady kim jest greg.greg. Hehehe! Założę się, że Grek umiera z ciekawości ciekawy,kim jest "greg.greg". I kim są ludzie, którzy zakładają się,kim jest "greg.greg". A jeszcze bardziej, kim jest człowiek, który zakłada nick "grek.greg". Jak sądzę całe tu obecne towa > rzystwo nigdy nie slyszalo o serialach Newsroom, The Bridge, Hannibal itp bo je > szcze nie pokazali w czeskiej telewizji.... NIE, nie znamy. Ale nie liczymy, żeby pan i pana znajomi nas oświecali w tej materii. Panie kochany, zmień pan lekarza, bo złe proszki panu daje. Jeszcze jedno skasuj pan ten trollowy nick, bo zaraz doniesiemy do admilicji i będziesz miał pan zablokowane konto. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Homeland" prod. USA 08.09.13, 14:58 Szanowny anonim nie zauważył, że to forum "TELEWIZJA". Główny zarzut jest więc kompletnie chybiony. Radzę przenieść się do sąsiednich "Seriali". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 05.09.13, 15:56 TVP zaszalala. w Dwójce reklamowana przez Was "Skóra, w której żyję", a w Jedynce zapowiadający się świetnie "Frost/Nixon". szkoda tylko, że oba zaczynają się o 22:20 :] to się nazywa konkurencja chyba ? i kogo tu pokochać bardziej : mamusię czy tatusia ? na mnie nie patrzcie, ja mam na CT seriale, jeden po drugim, dlatego zostaje mi najwyzej "Skóra" o 2:10. ciekawe, co wybierzecie :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 05.09.13, 17:07 A ja idę do kina na 19:40 na "Blue Jasmine"! :)) A potem to chyba rzucę okiem na film Almodovara (mam nadzieję, że dasz radę, Greku, obejrzeć tę powtórkę tak późno, heh). Powariowali! Mam nadzieję, że "Frost/Nixon" pokażą wkrótce w ramach powtórki w TVPKultura. Jutro wyjeżdżam i wrócę w sobotę po południu. Udanych seansów. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 05.09.13, 20:04 A ja idę do kina na 19:40 na "Blue Jasmine"! Jak to idę? A ja??? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 08.09.13, 14:43 pepsic napisała: > A ja idę do kina na 19:40 na "Blue Jasmine"! > Jak to idę? A ja??? > ;) O! Droga Pepsic, tak jakoś wyszło, nagle i niespodziewanie dla mnie samej. Ale wybierzesz się do kina na "Blue Jasmine" ? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 06.09.13, 13:48 brawo :] napiszesz mam nadzieję, jak było ? no i - o filmie :] zatem, obejrzałem powtórkę, istotnie. [1 odcinek "Gry o tron" będę musiał znaleźć w sieci, bo wczoraj jakoś nie dostąpiłem; 1 odcinek 2 s. Forbrydelsen - obejrzałem, ale napiszę o nim jutro, dzisiaj jeszcze Czesi dają powtórkę, o 1:20, i chciałbym parę rzeczy uściślić, żeby bzdur Wam nie naopowiadać; w każdym razie, ciekawe że po całej akcji w 1 serii - Sara Lud wylądowała w... służbie celnej :) i dziwnym trafem jej dawny szef, Brix, proponuje jej współpracę przy zagadkowym zabójstwie powiązanej niegdyś z wojskiem kobiety; jest tutaj schemat z 1 serii : też 3 punkty widzenia i ściezki akcji - śledczych, pewnej rodziny i świata polityki, tutaj reprezentowanego przez nowo powołanego ministra sprawiedliwości, wszyscy są zaangażowani w całą historię; jutro więcej szczegółów; ta seria ma 10 odcinków, więc akcja będzie zapewne mniej rozbudowana... albo szybsza; w każdym razie, Sophie Grabol zupełnie taka sama, nic się nie zmieniła, nawet sweterek ma przepisowy, hehe; no i jest taka sama jak w 1 serii końcówka odcinka, czyli nagłe przyspieszenie muzyczne, wraz z obrazkami bez dialogów] sprawdziłem w ramówce, "Frost/Nixon" Jedynka powtarza tej nocy, dokładnie o 2:20 :] więc, jest szansa. [oglądaliście może ?] co do "Skóry, w której żyję". jakoś za dużo Almodovara w tym nie widziałem - za mało kobiet było i kobieta nie była główną bohaterką i porywy uczuciowe gdzieś na dalekim planie. był w narracji, w prowadzeniu aktorów, w stylu tej opowieści, w scenografii, nie wiem jak to nazwać. w estetyce - był, w naracji - jakoś tak jakby mniej, chociaż zdecydowanie historia pasująca obszarom jego zainteresowań. teraz już rozumiem, co zapowiadałyście. czy to szok, że jeden facet drugiego przerabia na kobietę ? :] i to w akcie zemsty, bo nie wziął go przypadkiem, tylko jest to gwałciciel jego córki, którą ojciec znalazł po samym akcie, a ona od tej pory utożsamia ojca z gwałcicielem. a potem się jeszcze ojczulo się zakochuje, albo przynajmniej konsumuje kobiecą powłokę przerobionego gwałtownika. Vicente-Vera koniec końców usypia czujnośc swojego oprawcy, zabija go, oraz jego koleżankę/partnerkę, i ucieka do matki. w sumie, ojczulo to postać doświadczona przez los, najpierw żona mu się zabija po wypadku, który ją okaleczył i oszpecił, a potem ten dramat z córką. trochę zwariował od tego, w dodatku ta obseszyn, żeby stworzyć skórę, jakiej nie da się zniszczyć... nie powiem, historia dość karkołomna, a Banderas naprawdę gra, a nie udaje amanta. widzę w tym grubą prowokację. po primo, karą za gwałt staje się przerobienie delikwenta na kobietę - mocne :]] tym mocniejsze, ze on się z tym nie godzi do końca. nie chce się bawić tuszem do rzęs i generalnie sukienkę i szpilki ubiera tylko po to, by przekonać Banderasa, że akceptuje swoją nową powierzchowność, co ma zmniejszyć poziom kontroli i czujności z jego strony. drugo - to, że przerobiony się nie umie pogodzić z odebraniem mu tożsamości jest paradoksalnie informacją dla wszystkich, którzy nazywają transseksualistów "świrami", albo "zboczeńcami" - zobaczcie, jak to jest żyć w nie swoim ciele. tutaj bohatera wtłacza w kobiece ciało sfrustroway chirurg, w realu - transseksualiści są ofiarami pomyłki natury. co by było, jakby Vicente był szorstkim macho, a nie chłopakiem obcującym na codzień z sukienkami w butiki matki ? :] byłaby z tego chyba zbyt tłustym drukiem pisana sadystyczna satyra. podobała mi się ta biała ściana zapisana jakimiś cyframi [datami] i powtarzającymi się ciągami słów. co to było, tak nawiasem mówiąc, jakiś konkretny komunikat ? Elena Anaya, bardzo ładna, zdaje się że pan Pedro ma nową dziewczynę w kolekcji. I świetna muzyka, dyskretna ale sugestywna, czyli najlepsza w możliwych. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 06.09.13, 17:45 Ja bym polemizowała, czy to był do końca gwałt. Dziewczyna była lekko opóźniona (o czym chłopak nie wiedział) i dawała mylne znaki. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 06.09.13, 18:12 ja sie jednak z Pepsic nie zgodze, no moze nie do konca ;) Dziewczyna nie byla opozniona, tylko otumaniona lekami psychotropowymi, ktore brala pewnie od smierci matki, ktora miala miejsce na jej oczach. Chlopaj pytal ja, czy jest na prochach, co ona potwierdzila majac na mysli cos zupelnie innego niz on. I fakt, dawala mylne sygnaly, ale pewnie nie spodziewala sie jako niewinne dziewcze jeszcze, ze on od razu 'pojdzie na calosc' . Pytanie tez, czy jednak do tej 'calosci' doszlo, bo wydaje sie, ze gdy ona zaczela krzyczec, on sie wycofal Niemniej jednak wyrzadzil jej krzywde wielka i nic go chyba nie usprawiedliwia. Gdy dziewczyna mowi 'nie', to znaczy 'nie' i kropka! A tak ogolnie, to obejrzalam w calosci, ale film na maksa pojechany jest dla mnie. Nie moge go sobie do konca ulozyc, na pewno nie bede chciala ogladac go kolejny raz. Glowna bohaterka Vera rzeczywiscie piekna. Banderas jak zwykle wspanialy, im starszy, tym lepszy, juz to gdzies tu pisalam ;) Od czapy byla dla mnie cala sekwencja kuriozalnych scen z tygrysem ;) Zwlaszcza, ze to byala autorska zmiana rezysera w stosunku do ksiazki. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 07.09.13, 11:43 Jednak jest jakąś tam okolicznością łagodzącą, co nie oznacza, że pochwalam gwałt, co do którego też mam wątpliwości, czy doszło. Całkiem możliwe, że to celowy zabieg reżyserski, aby nic nie było oczywiste do końca i aby można było poczuć nic sympatii do domniemanego gwałciciela. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 08.09.13, 15:01 maniaczytania napisała: Tak, Mania ma rację. Vicente uwięziony wyznał Robertowi, że nie zgwałcił jego córki. Ale nawet jeśli to prawda to jednak przyczynił się do pogorszenia jej stanu psychicznego. > Od czapy byla dla mnie cala sekwencja kuriozalnych scen z tygrysem ;) Zwlaszcza > , ze to byala autorska zmiana rezysera w stosunku do ksiazki. Tygrys jest, imo, symbolem brutalnej męskiej siły. Czytałaś "Tarantulę"? Pisałaś coś o tej książce Jonqueta na blogu? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 06.09.13, 18:35 Czyli Pedro tym razem Cię nie zachwycił? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 07.09.13, 15:55 :] po poprzednich filmach Pedra zostawała jakaś mgiełka w powietrzu, którą gdzies tam wychwytywałem w swoim otoczeniu. po tym - żadnej :] to by wskazywało, że na poziomie... hnmm, estetycznym - jakoś tak średnio wypadło. Banderas wszystko spatałaszył ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 07.09.13, 22:34 What? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" 07.09.13, 23:52 jakoś za dużo Almodovara w tym nie widziałem > za mało kobiet było i kobieta ni > e była główną bohaterką i Ten sam schemat wcale musi być powielany w najdrobniejszczych szczegółach w każdym kolejnym dziele, by móc rozpoznać w nim rękę danego twórcy!? Kobiety czy tak wychwalana przez Almodovara wspólnota kobiet pojawia się w tym filmie, ale tym razem dopiero finale (po tym jak mężczyźni zostali usunięci Tygrys-Zeca zabity, Robert zastrzelony, a Vicente wykastrowany)- to matka Vicente, dziewczyna pracująca w jej sklepie , lesbijka, w której się chłopak podkochiwał oczywiście bez wzajemności oraz Vera - Vicente w skórze kobiety, przed którymi otwiera się nowe wspólne życie i zaczyna się nowa historia do opowiedzenia ... > nie powiem, historia dość karkołomna, Historia świetna, gęsta od dramatycznych wydarzeń, pełna zaskakujących wolt , a przy tym doskonale skonstruowana i perfekcyjnie, klarownie poprowadzona (jeszcze lepiej widać podczas kolejnego seansu). :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skóra, w której żyję" 08.09.13, 16:35 to prawda. wiesz, po poprzednich filmach Almodovara zostawał smak. po tym - jakoś nie :] technicznie na pewno wszystko grało, scenariusz i sama historia - wciągające, ale "tego czegoś" nie było, w moim odbiorze, faktora X przez który odbierałem dotąd kino Pedra. Powtarzam się, wiem :]. yes. zostały kobiety. męski świat unicestwiony. mocne przesłanie. chociaż, prawdę powiedziawszy - unicestwia ten świat jednak mężczyzna, mimo że w kobiecej powłoce. mnie się wydaje, że Vicente nie pogodził się, że wbrew swojej woli został Verą. jak Ty to odebrałaś ? Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Skóra, w której żyję" 08.09.13, 17:31 Z takim argumentem trudno dyskutować (a wiesz, że przeczuwałam, że tak napiszesz o tym filmie). Mnie też się wydaje , że Vicente się nie pogodził ze swoją kobiecą postacią, aczkolwiek kiedy dostrzeże jak pracownica matki, lesbijka Cristina, która mu się zawsze podobała, patrzy pożądliwie na jego nowe wcielenie, będzie miał nie lada orzech do gryzienia, co dalej ze sobą zrobić . ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skóra, w której żyję" 09.09.13, 14:26 taka jego uroda [wszeteczna] :] dlatego staram się nie podnosić go do miana opinii-o-filmie, a wyłącznie traktować jako impresję. otóż to. przecież Pedro nie może widza zostawić z myślą, że kobiecości nie da się zaakceptować ;] muszą być jakieś pozytywne strony, a Ty znalazłaś - dla tego przypadku filmowego - prawie idealną :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 08.09.13, 14:03 >teraz już rozumiem, co zapowiadałyście. > czy to szok, że jeden facet drugiego przerabia na kobietę ? :] Nie, to zaskoczenie, że piękna kobieta więziona w domu szalonego chirurga jest mężczyzną. (Freud mówił, że kobieta to wykastrowany mężczyzna! ;) I chichot Almodovara, który, mówi na końcu, że nic takiego strasznego się nie stało, bo wykastrowany Vicente będzie miał teraz szansę u dziewczyny pracującej u jego matki, lesbijki, w której się podkochiwał. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 08.09.13, 16:36 no tak :] a to faktycznie chytra przewrotka jest, celna uwaga :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 08.09.13, 14:03 grek.grek napisał: > brawo :] > napiszesz mam nadzieję, jak było ? > no i - o filmie :] :) Tak, postaram się dziś coś napisać na ten temat. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skóra, w której żyję" - no to może 3 grosze 08.09.13, 16:37 już się cieszę :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 05.09.13, 18:19 Faktycznie, jakby publiczna miała zbyt dużo atrakcyjnych filmów. Dla mnie to niestety późna pora. Nie obejrzę żadnego :) Odpowiedz Link Zgłoś
railly "Skóra, w której żyję" 06.09.13, 13:02 "Skóra w której zyję" - obejrzałam, bo lubię Almodovara, jednak mam mieszane uczucia. Niby były wszytskie klasyczne środki Almodovara: szaleńcza miłość, śmierć, tragedie i tajemnice rodzinne, dużo nagości i seksu, a na końcu suspens i wzajemne pozabijanie się bohaterów jak w Drżąycm Ciele - czyli wszystko czego mozna było się spodziewać w filmie tego rezysera, ale jednak jakoś mnie nie zachwyciło. Historia trochę przekombinowana, sporo nielogiczności, komplikacji retrospekcji i dłuzyzn. To nie będzie mój ulubiony film Almodovara, nie mam ochoty oglądać go jeszcze raz. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Skóra, w której żyję" 06.09.13, 18:36 Witamy i zapraszamy częściej :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skóra, w której żyję" 07.09.13, 23:55 railly napisała: Witamy! Pozwolę sobie nie zgodzić się. Historia jest świetna, gęsta od dramatycznych wydarzeń, pełna zaskakujących wolt , a przy tym doskonale skonstruowana i perfekcyjnie, klarownie poprowadzona (jeszcze lepiej widać podczas kolejnego seansu). Nie dostrzegłam nielogiczności!? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" czy "Skóra, w której żyję" ? 06.09.13, 13:56 w prawidłowo zarządzanej TVP bylby jeden kanał, a te filmy leciały o 20:00 i 22:10, czyli jeden za drugim :] Wiadomości miałyby 15 minut, sport i pogoda 5, a reklam by w ogole nie bylo. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja dzień 8 06.09.13, 15:47 zgadnijcie o czym [głównie] ? [Sobolewski nawet na piano trafił, hehe] film.onet.pl/wiadomosci/wenecja-2013-gosc-numer-jeden/j4ylz wyborcza.pl/1,75475,14556591,Sobolewski_o_filmowym_Walesie_z_Wenecji.html wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14556844,Entuzjastyczne_przyjecie_filmu_Wajdy_w_Wenecji__Oklaski.html#BoxSlotII3img www.filmweb.pl/article/WENECJA+2013%3A+Kryzysowy+tata-98643 Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 06.09.13, 17:41 Co z tego, że owacje na stojąco, skoro... przy pustej sali. Nawet Sobolewski na wstępie między wierszami odważył się wspomnieć. A ponadto dwie szpalty poświęca tłu historycznemu. Film ocenia jednym zdaniem na końcu tekstu. Trudno wyczuć, chyba mu się średnio podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 06.09.13, 18:51 Już od dawna krytykowanie czy choćby wstrzemięźliwy stosunek do Wajdy nie wymagają odwagi :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 07.09.13, 11:04 Czyżby??? Dlaczego zatem mainstreamowe media zgodnym chórem odtrąbiły sukces, podczas gdy na sali w Wenecji znajdowała sie garstka widzów, rzecz jasna żadna stacja tego nie pokazała a film okazał się słaby (wg zachowawczej opinii Sobolewskiego). He? Specjalnie obejrzałam wczorajsze tvn-owskie fakty i publiczne wydarzenia , a także z uwagą odczytam recenzję przytoczonego krytyka. Tu nie chodzi o mnie, ani o to że jestem uprzedzona do film zakłamującego historię. Chodzi o pokazanie mechanizmu działania mediów publicznych. Oni tam w telewizji odlecieli w kosmos. Strach sie bać, jak w innych poważniejszych kwestiach jesteśmy przez nich robieni w bambuko. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 07.09.13, 13:42 To prawda, nasze media na siłę szukają sukcesów. I prywatne i publiczne. To taki nasz polski kompleks. Bo przecież jesteśmy wielkim narodem, tylko z tajemniczych powodów inni tego nie dostrzegają :) Bardziej chodziło mi o krytyków filmowych, bo tekst napisał Sobolewski. Ostatnie filmy Wajdy, łącznie z "Katyniem" nie miały dobrych recenzji. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" - sala pełna 09.09.13, 00:03 pepsic napisała: > Czyżby??? > Dlaczego zatem mainstreamowe media zgodnym chórem odtrąbiły sukces, podczas gd > y na sali w Wenecji znajdowała sie garstka widzów Już wszystko wiem, odbyły się dwa pokazy, na pierwszym było mało ludzi (o nim pisał Sobolewski w recenzji, co wypomniał mu Wajda, na drugim, piątkowym pokazie z udziałem prezydenta i jego małżonki sala była wypełniona po brzegi, co właśnie pokazała pani Grażynka Torbicka w Kocham Kino. wyborcza.pl/1,75475,14567201,Sobolewski_podsumowuje_sensacyjny_festiwal_w_Wenecji.html?as=2 > film zakłamującego historię. ? Wałęsa jest i będzie symbolem, legendą, ikoną ruchu Solidarnościowego, przywódcą ludowym, który pociągną za sobą innych, czy to się komuś podoba czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" - sala pełna 09.09.13, 19:04 Brawo, Barbasiu, za dociekliwość :) Chociaż z pewnością pokaz prasowy jest lepszym wyznacznikiem zainteresowania filmem. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" - sala pełna 09.09.13, 19:50 Dzięki! Wszystko dla Was. ;) Mówiła wczoraj pani Grażynka w Kocham Kino, że na najnowszy film koreańskiego reżysera Kim Ki-Duka "Moebius" dziennikarze walili na wenecki pokaz drzwiami, oknami i mysimi dziurami ;) , sala wprost pękała w szwach. Owo wielkie zainteresowanie miało być spowodowane faktem, że film, jak głosiła wieść, został w Korei ocenzurowany z powodu śmiałych czy może drastycznych scen, a na pewno wymyślnych, scen seksu. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Chce się zyć" 10.09.13, 12:58 Nie o dywaniku o prezydenta prawimy, a o pokazie prasowym. I niedobrze, jeśli pani Grażynka dyskretnie przemilczając klapę, świadomie uczestniczy w manipulacji. Jeśli o autentycznych owacjach mowa, należy wspomnieć o filmie Macieja Pieprzycy "Chce się żyć" trzykrotnie (!!) nagrodzonym na festiwalu w Montrealu. Rzecz o niepełnosprawnym młodym człowieku, który wbrew ułomnościom i opiniom lekarzy staje na nogi. Dziwne, że media gł. nurtu nie wspominają tego niebywałego sukcesu ekscytując sie propagandową bajeczką dla naiwniaków. Na filmwebie zyskał range - rewelacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett "Chce się żyć" 10.09.13, 16:54 Ale komu potrzebna taka informacja? Myślę, że bardziej na miejscu jest tu raczej informacja, że po festiwalu w Wenecji producent filmu Michał Kwieciński, otrzymał już prawie 90. zaproszeń na festiwale filmowe na całym świecie. To lepiej świadczy o poziomie zainteresowaniu świata filmem "Wałęsa", nie ilość dziennikarzy na pokazie prasowym. wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Bogdan-Zdrojewski-entuzjastyczne-przyjecie-filmu-Walesa-w-Wenecji-juz-procentuje,wid,15962758,wiadomosc.html?ticaid=111488 Wyborcza dostrzega i pisze o sukcesie filmu "Chce się żyć" na festiwalu filmowym w Montrealu, czytałam o nim w poniedziałkowym wydaniu z 2 września ( w dodatku katowickim dodatku), w ogólnopolskim wydaniu o filmie pisał Paweł Felis zdaje się na drugi dzień (we wtorek 3 września). Pod tym linkiem jest artykuł Felisa w internecie Wielki sukces polskiego kina. Maciej Pieprzyca wygrał festiwal w Montrealu Paweł T. Felis, 03.09.2013 , aktualizacja: 03.09.2013 22:45 "Film "Chce się żyć" katowickiego reżysera triumfatorem 37. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Montrealu. Oprócz grand prix zdobył także nagrody publiczności i jury ekumenicznego Zakończona we wtorek impreza jest jednym z najważniejszych festiwali filmowych klasy A, według klasyfikacji Międzynarodowej Federacji Zrzeszeń Producentów Filmowych. Drugi fabularny film reżysera "Drzazg" (2008) opowiada inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami historię chorego na porażenie mózgowe Mateusza (Dawid Ogrodnik znany z roli Rahima w "Jesteś Bogiem"). [...]" wyborcza.pl/1,75475,14539181,Wielki_sukces_polskiego_kina__Maciej_Pieprzyca_wygral.html Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Chce się żyć" reż. M.Pieprzyca 10.09.13, 16:56 Gratulujemy Maciejowi Pieprzycy i aktorom. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 07.09.13, 16:28 Informacja, zdaje się - PAPowska ?, poszla w... Polskę :] Wnie się zdaje, że ten film został zrobiony bez ambicji. w Polsce - będzie z tego hit kinowy, w ramach zajęc szkolnych pójdzie dzieciarnia, liczne reklamy zachęcą też dorosłych. na świecie - parę honorowych zaszczytów zbierze, parę nagród się trafi. W sumie - nie będzie fermentu, nie będzie kontrowersji, nie będzie dyskusji, nie będzie sporów. Inna rzecz, czy po tych wszystkich sporach i dyskusjach okołopolitycznych - byłoby to jeszcze ciekawe ? Bo możliwe, że stałoby się wyłącznie jałowym powtarzaniem starych i wysłużonych wariantów ofensywnych i defensywnych. Według tego, co da się wyczytać : Wajda mógłby spróbować skupić się na samej rozmowie Fallaci z Wałęsą. MOżna by z tego zrobić naprawde pasjonujące kino oparte na interakcji dwóch osobowości. Poszedł jednak w ciąg "skoków przez płoty", odfajkowywania kolejnych dat i punktów. Papierówka :] Jakby przez 2 godziny Fallaci gadała z Wałesą, to nikt by Wajdzie nie zarzucił pójścia na łatwiznę, lawiranctwa, czy umizgów. Moze nawet dostałby Oscara za dla najlepszego zagranicznego filmu. A tak ? Niech im się przynajmniej dutki zgadzają i miejsce obok "Pana Tadeusza" i "Potopu" znajdzie :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 08.09.13, 17:11 grek.grek napisał: Film został zrobiony z wyraźną intencją ocalenia mitu Wałęsy. Wajda postanowił go zrobić po tym, jak politycy wiadomego ugrupowania zaczęli kilka lat temu bezwstydnie opluwać go i niszczyć. Powstała rzemieślniczo sprawnie opowiedziana historia (pisarz Janusz Głowacki jest scenarzystą filmu), bez patosu, bez padania na kolana przed głównym bohaterem, który jest człowiekiem z krwi i kości, postacią zniuansowaną psychologicznie. Aczkolwiek od twórcy tej kasy, co Wajda, od przenikliwego obserwatora, odważnego moralisty wymaga się więcej. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 09.09.13, 14:30 jak wynika z recenzji - to się daje odczuć :] aczkolwiek, ja bym dodał, że sama postać mityczna ;] się nieźle obsmarowała w międzyczasie. choćby postulatem, żeby "gejów sadzać za murem". w ten sposób "ikona demokracji" mentalnie wyemigrowała do Rosji, gdzie demokracja jest dośc umownie traktowana. może ktoś inny zrobi film ambitniejszy. pytanioe, czy na Wałesę [w filmie] będzie jeszcze zapotrzebowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 09.09.13, 16:39 :) W postaci mitycznej jest wielkość i małość. To ... takie ludzkie. Popełnione później przez Wałęse błędy, karygodne wpadki nie powinny przekreślić jego dokonań, poświecenia się dla sprawy. Wałęsa ze swoją wielkości i małością to bardzo wdzięczna filmowa postać, imo. Poza tym to jest też historia Polski, opowieść o Polsce, o Polakach, na nią zawsze powinno być zapotrzebowanie. Wielka narodowa dyskusja o filmie rozpoczęta. Niemal wszystkie tygodniki na swoich okładkach zapowiadają artykuły na temat filmu Wajdy o Wałęsie. :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 09.09.13, 16:54 prawda. czasami trudnośc sprawia oddzielenie od siebie róznych okresów w historii/życiorysie. wszystko racja. swoją drogą, jestem ciekaw, kto teraz odważy się nakręcić film o Jaruzelskim :] bo - dla mnie - nie ma zmiany systemu w Polsce bez tej postaci. bez stanu wojennego, który tylko pozornie przyhamował procesy wolnościowe. w gruncie rzeczy, był mądrym posunięciem. jeśli porównać Polskę do samochodu jadącego do celu, to w 81 roku miał wybór : przejechac na czerwonym świetle i ryzykować kraksę o skutkach niemożliwych do przewidzenia, czy zatrzymać się na żółtym i poczekać na zielone. Zielone przyszło już niebawem, ale nie od samochodu zalezało, a od... centrali :] w ogole, ciekawe, kiedy powstanie film o prawdziwym upadku systemu, czyli o przemianach w ZSRR w drugiej połowie lat 80-tych. to dzięki nim wszystko było możliwe. bez nich jedyną logiczną opcją było stanie na czerwonym i czekanie. dla mnie, generał był mądrym kierowcą, który się zatrzymał, mimo że z tylnego siedzenia pokrzykiwano i odsądzano go od czci i wiary. wiesz co, interesujące jest że tylko w Polsce generał Jaruzelski jest człowiekiem potępianym. nie znam żadnego polityka czy zachodniego znawcy tej tematyki, który by twierdził, ze postąpił źle, niemądrze, cynicznie - przeciwnie, wszyscy uważają, że jego decyzja była cięzka i trudna, ale politycznie był to wariant najlepszy z wówczas dostępnych. Wałęsa swój film ma, teraz kolej na następny. I na szczęście, mam nadzieję, w przypadku Jaruzelskiego raczej nie grozi nam film kręcony na kolanach :] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 10.09.13, 12:41 Dzisiaj historycy nie toczą już sporu na temat intencji Wojciecha Jaruzelskiego wprowadzającego stan wojenny. Historycy znając zachowaną dokumentację wiedza, że wypełnił on zadanie zlecone przez Moskwę (prof. Żaryn). Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 10.09.13, 14:34 :] czyżby prof. Żaryn, historyk jedynej słusznej orientacji, dotarł był do stenogramów rozmów prowadzonych przez najwyższe koła radzieckiej władzy na Kremlu w roku pańskim 81 ? wątpię, Pepsic :] a wszystkie inne są niewiele warte. problem problem zaś, polega na tym, że tych pierwszych nie ma i prawdopodobnie nigdy nie było, ponieważ rozmowy toczone były w poufnym gronie i tam podejmowano realne decyzje. czy jest jakiś zapis rozmów z Kremla, na których podjęto decyzję o inwazji na CSRS ? znów wyrażę wątpliwość :] Jaruzelski wiedział doskonale, że Sowieci nie będą go informowac, tylko wejdą kiedy zechcą, a najpewniej, po prostu uruchomią ćwierc miliona żołnierzy, którzy czekali na sygnał w Polsce. jakoś zachodni przywódcy nigdy nie wyrazili dezaprobaty dla działań Jaruzelskiego. Przeciwnie. i dlaczego Amerykanie milczeli wówczas ? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 10.09.13, 13:01 Jednak dawni kolezi opozycyjni inaczej go postrzegaja Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 10.09.13, 15:21 trudno będzie zweryfikować takie opinie. faktem jest też, że związkowcy z ówczesnej Solidarności karmili się mitem, że po "obaleniu komuny" będą żyli jak Carringtonowie. Tymczasem, kiedy "komunę obalili", to przyszedł wolny rynek i się okazało zupełnie co innego, że z bohaterów stali się pariasami i nigdy nie doczekali się kokosów za swoje dzielne strajkowanie. a Wałęsa został prezydentem, dostał Nobla, swoje zgarnął do kiermany. komu mają się żalić ci ludzie ? nie mogą powiedzieć "po cośmy obalali komunę ?" albo "jakbyśmy nie obalili, to by się nam lepiej żyło" - przecież to "obalanie komuny", to ich życiowa złota zgłoska. nie mogę temu zaprzeczyć. nie wypada obrażać się na nowe czasy, które przecież są naturalną konsekwencją ich, rzekomego, wyczynu [mówię o "rzekomym wyczynie", bo system padł w Moskwie, a nie w Stoczni czy gddzies indziej na terenie Polski]. a komuś lub czemuś wypada przypisać winę za własne niepowodzenie w nowych czasach. więc dostaje się Wałęsie - 'zdradził', "kapował", "zapomniał o nas", "żulik" :] itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" 08.09.13, 17:10 pepsic napisała: > Trudno wyczuć, chyba mu [Sobolewskiemu] się średnio podobało. Film został zrobiony z wyraźną intencją ocalenia mitu Wałęsy. Wajda postanowił go zrobić po tym, jak politycy wiadomego ugrupowania zaczęli kilka lat temu bezwstydnie opluwać go i niszczyć. Powstała rzemieślniczo sprawnie opowiedziana historia (pisarz Janusz Głowacki jest scenarzystą filmu), bez patosu, bez padania na kolana przed głównym bohaterem, który jest człowiekiem z krwi i kości, postacią zniuansowaną psychologicznie. Aczkolwiek od twórcy tej kasy, co Wajda, od przenikliwego obserwatora, odważnego moralisty wymaga się więcej. Tak rozumiem recenzję Sobolewskiego. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Krytyk Sobolewski o "Wałęsie" - pełna sala! 08.09.13, 23:49 pepsic napisała: > Co z tego, że owacje na stojąco, skoro... przy pustej sali. Nawet Sobolewski n > a wstępie między wierszami odważył się wspomnieć. Nie wiem na jakim pokazie był Tadeusz Sobolewski, ale uroczysta premiera filmu "Wałęsa. Człowiek z nadziei" z udziałem prezydenta, jego żony, odbyła się przy szczelnie zapełnionej widzami sali. Relację z tejże premiery oraz liczną widownię (dwa razy pokazał to kamera)oklaskującą na stojąco film i jego bohatera pokazała właśnie p. Grażynka Torbicka w Kocham Kino (22:50). Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania co na piatek? 06.09.13, 18:45 jesli ktos nie chce ogladac meczu ;), to ma cos tam sie w ramowce znajdzie ;) 20.05 na Polsacie - "Marley i ja" - bardzo fajny film o ... psie 20.00 TVN - "Sherlock Holmes" czyli Robert Downey Jr. wkracza do akcji :) 20.25 tvp Kultura - "Twin Peaks: Ogniu, krocz ze mna" - chyba glownie dla fanow serialu jednak ... a pozniej to wlasciwie same horrory, moze celowo... po meczu ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: co na piatek? 06.09.13, 18:54 Ewentualnie "Maratończyk", znakomicie opisany swego czasu przez Greka. Dzisiaj wieczorem w tvn7. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: co na piatek? 06.09.13, 21:40 > 20.00 TVN - "Sherlock Holmes" czyli Robert Downey Jr. wkracza do akcji :) Ja bardzo przepraszam, ale jestem z frakcji, dla której to Jude Law wkracza do akcji i jest najprzystojniejszym Watsonem w historii ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: co na piatek? 06.09.13, 22:28 hehe, ja jestem z frakcji, ktora kompletnie nie pojmuje fenomenu J. Law jako amanta ;) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: co na piatek? 07.09.13, 10:03 Jesteś drugą taką osobą w moim życiu ;) Szok. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: co na piatek? 08.09.13, 15:54 :))) Nie chcę Cię jeszcze bardziej zasmucać, ale na mnie urok Jude'a Lawa też nie działa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: co na piatek? 09.09.13, 15:18 chciałbym Angazetce pomóc jakoś, ale... na mnie też nie działa ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: co na piatek? 09.09.13, 15:25 Hahaha! :))) No jeszcze by tego brakowało! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: co na piatek? 09.09.13, 19:05 Teraz to angazetka kompletnie się załamie:)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: co na piatek? 10.09.13, 14:09 ;] albo wprost przeciwnie - zero konkurencji, Jude cały do niej należy :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Frost/Nixon" [1] 07.09.13, 13:41 Raz jeden TVP się wysiliła :] Nixon ustąpił po aferze Watergate, w atmosferze skandalu stulecia. Był 74 rok. W 77 doszło do telewizyjnego starcia eks-prezia z angielskim dziennikarzem, Davidem Frostem; starcia, które pobiło rekordy oglądalności programów publicystycznych. Polityka, sama afera Watergate, są tutaj na drugim planie. Wszyscy z gruntu wiedzą o sprawie wszystko. Nie ma niedopowiedzień. Ron Howard poszedł więc jedyną słuszną drogą i oparł film na zderzeniu dwóch całkowicie od siebie róznych osobowości, reprezentujących także różne myślenie o świecie, odmienny styl bycia, inne formy ekspresji. Przytomnie nie zrobił z tego pojedynku konfrontacji dobra ze złem, a nawet poszedł dalej - pomimo szeregu fundamentalnych róznic : znalazł też rzeczy, które obu bohaterów łączą. Wybrał znakomitych aktorów, którzy koncertowo zrealizowali założenia i plany wszelakie. Rzecz dzieli się na trzy części : idea, przygotowanie, realizacja. 3 lata po Watergate, Nixon jest postacią schowaną przed światem, żyje sobie dostatnio, odpowiedzialność za aferę zdjął z niego Gerald Ford [co wielu wzburzyło], jakkolwiek pamięć o tym, co sie stało wciąż jest żywa. Wtedy właśnie David Frost wpada na koncept zrobienia wywiadu z Nixonem. "To się sprzeda, wyobraź sobie te słupki oglądalności !", mówi kolegom. Energicznie zabiera się do gromadzenia funduszy [ostatecznie całośc zamknie się w kwocie 2 mln dolarów plus 600 tys honorarium dla samego eks-prezydenta]. Szuka telewizji, która zechce pokazać ten spektakl. Ostatecznie zdaje się nie było chętnych, ale potem kilka stacji naraz wyświetliło materiał nagrany podczas tych wywiadowczych sesji. Frost nie był dziennikarzem politycznym. Był pajacem telewizyjnym. Wywiady z celebrytami, szoły rozrywkowe, jakiś program w którym nowy Houdini uwalnia się z pułapek itd. To była jego działka. Nie gwarantował więc poważnej, głębokiej dyskusji i nie sugerował szansy, że zdarzy się coś na co ludzie czekają - że Nixon przyzna się do winy w sprawie Watergate. Davidowi ogromnie zalezało na tym, by szoł odbył się w Ameryce, "Sukces w Ameryce to szczyt powodzenia; a po nim pustka, i lęk, że to już nigdy może się nie powtórzyć", zwierza się przyjacielowi. Nie szczędzi środków, jest zamożny, więc z własnej kabzy wykłada lwią część pieniędzy na całe przedsięwzięcie. Nie wie dokładnie, co z tego wyjdzie, być może skończy sie jego własną kompromitacją, ale uważa że to niepowtarzalna okazja, żeby zyskać nowy splendor wśród widzów [jako medialny kulgarz na brak popularności narzekać nie musi] oraz szacunek tzw. prawdziwych dziennikarzy. Doradcy Nixona nie traktują go poważnie, czyli zachowują się rozsądnie :]. Sądzą, że dla eks-prezydenta będzie to bułka z masłem, ogra klauna dziesięć do zera. Sam Nixon w wywiadzie upatruje szansę powrotu do gry. Póki co dla jednych jest pogrązonym w bagnie aferałem, dla innych - widać to w jednej ze scen - "pluszakiem, opowiadającym dykteryjki ze spotkań z przewodniczącym Mao", jak sam z goryczą podsumowuje. "Chcę tam wrócić, tam gdzie rozgrywają się ważne sprawy, podejmowane są istotne decyzje", mówi w zamyśleniu, a w oczach ma ożywienie. Suma zielonych, którą ma przytulić też nie jest bez znaczenia :] Kiedy Frost proponuje rekordowe pół miliona, Nixon każe swoim ludziom podbić stawkę do 600 tys. Frost świetnie zdaje sobie sprawę ze swoich słabości. Zatrudnia pomocników, którzy mają mu przygotować dokładny raport z polityki prowadzonej przez Nixona w czasie prezydentury oraz ofk z samej Watergate. Bo Frost wie doskonale, że głównym polem bitwy będzie właśnie ta sprawa. Nixon ma swoich ludzi, na czele z głównym doradca, mlodym wojskowym, zaprawionych w licznych bojach. Pierwsze, zapoznawcze, spotkanie odbywa się w domu Nixona, w Kalifornii. Frost przyjeżdza wraz ze swoją przyjaciółką, poznaną w samolocie lecącym do Ameryki. Nixon wita ich z kurtuazją i doskonale wytrenowaną sympatią. Widać, ze nie wyszedł z wprawy. To jest pierwsze starcie ich charakterów. Nixon to dobrze ociosany twardziel, kulturalny, nawet szarmancki, ale skryty, zawsze z rezerwą i dystansem. Jest znacznie starszy, bardzo konserwatywny [kiedy dowiaduje się, że Frost był z związku z piosenkarką Diane Carroll, reaguje "Jak to możliwe ? przecież ona jest czarna..."]. Frost wprost przeciwnie : jest otwarty, bezpośredni, myśli liberalnie, a firmowy uśmiech nie schodzi mu z ust, aczkolwiek pod tym uśmiechem kryje się inteligentny facet. Dwa rózne pokolenia, dwie rózne wizje świata, dwa rózne sposoby komunikowania się z otoczeniem. Nixon potrafi ciągle wykonywać wyklepane na blachę machanie rączką i uśmiechanie się do ludzi, lata prezydentury zostawiły pewne odruchy. Frost uśmiecha się i rozmawia z ludźmi w sposób samorzutny, jest naturalny, ekstrawertyczny z powodu genotypu :] Najlepiej ilustruje to scena, kiedy w samolocie poznaje dziewczyną, która później zostanie jego partnerką. Przychodzi mu to z taka łatwością jak oddychanie. OBie strony ustalają warunki kontraktu : odbyć się ma 12 spotkań, po dwie godziny, 3 razy w tygodniu. W prywatnym mieszkaniu, w dużym salonie przerobionym tymczasowo na telewizyjne studio. To wstępne spotkanie jest pełne wzajemnych grzeczności, jakkolwiek przeciwnicy badają się wzajemnie. Frost jest ciekaw Nixona, o którym tyle słyszał; Nixona Frost nie ciekawi, Nixon jak rasowy walczak obserwuje go już pod kątem. I kiedy na moment zostają sami, nie pozostawia mu złudzeń "David, gramy ostro, żadnych reguł", na co Frost reaguje niepewnością w oczach, która nie uchodzi uwadze wytrawnego starego lisa. Eks-prezio jest naprawdę miły, oprowadza ich po pokojach, pokazuje krzesła na których siedzieli Breżniew z Gromyko podczas 9-godzinnych debat politycznych, nieustannie mówi, opowiada anegdotki ze spotkań z radzieckimi wodzami. Nixon nie jest pozbawiony dowcipu. Kiedy pyta przyjaciółkę Frosta, skąd pochodzi, ona mówi, że mieszka w MOnako. Kiedy opuszczają dom, NIxon zaczepia Frosta "Powinien się pan z nią ożenić", Frost na to "Jest śliczna, prawda ?", Nixon "Nie w tym rzecz. Mieszka w Monte Carlo, a tam nie ma podatków". Znamienne, że po wizycie Frosta w pamięci Nixona zostaje jedna rzecz. Buty Frosta. Mokasyny. Wsuwki. Pyta swojego wojskowego doradcę : widziałeś jego obuwie ? bez sznurowadeł. Ja uważam, że męskie buty muszą być sznurowane. Nixon na podstawie dwóch-trzech drobnych rzeczy odczytuje Frosta jako człowieka, który prawdopodobnie nie dorówna mu siłą wolą i psychiczną twardością. Nixon gra od samego początku. Na pierwszy wywiad przyjeżdza w asyście limuzyn i ochroniarzy jakby ciągle był urzędującym prezydentem. Frost ściskający dłonie ludzi na chodniku przed domem-studiem aż zamiera z wrażenia. Całośc wywiadu ma być podzielona na kilka częsci, temat Watergate zajmować ma jedynie 25 % czasu i ma być na końcu. Frost robi jednak wbrew ustaleniom i zahacza o ten temat już w 1 pytaniu. "Prezydencie, dlaczego nie zniszczył pan tych taśm ?", pyta prosto z mostu. Nixon jest zaskoczony, grzecznie zwraca uwagę, ze mieli o tych sprawach mówić na końcu, ale udziela jakiejs pokrętnej odpowiedzi. A potem zupełnie przejmuje kontrolę nad wywiadem. Mówi. Ciągle mówi. Widzów, tak jak Frost w swoim mieszkaniu, onieśmiela przypomnieniem na jakim szczeblu odbywał spotkania, jakiej wagi podejmował decyzje, z jakimi przywódcami państw negocjował. Frost słucha i nie umie mu przerwać. "Nie dać mu dojśc do głosu", taką taktykę nakreślił sobie Nixon, wraz ze swoimi doradcami. Zespół Frosta miał zupełnie odwrotną, czyli nękać Nixona. David nie jest jednak w stanie mu się przeciwstawić. Nixon doskonale go rozpracował, a Frost już na starcie dowiedział się, że prowadzenie "rozmów z aktoreczkami", to inna para kaloszy. Najlepiej podsumowuje ten moment doradca Nixona, w jednej z improwizowanych "setek" nagrywanych z perspektywy czasu - używa metafory bokserskiej : "Kiedy poczujesz na twarzy pierwszy cios mistrza, nagle dowiadujesz się, że przez całe te miesiące przygotowań oszukiwałeś sam siebie". cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 14:44 Ludzie Frosta są zawiedzeni, rozczarowani - podczas wywiadu pokazuja mu rozpaczliwie rękoma "przerwij mu !", pomiędzy sesjami wsiadają na niego z cała troską o powodzenie przedsięwzięcia "co ty robisz ?! nie pozwól mu mówić przez cały czas tego, co chce !". W akcie realizator sam przerywa, tłumacząc się koniecznością zmiany taśmy. A David... po prostu dziękuje im za kolejny dzień pracy, za obecność, zmian jednak nie widać. Nixon tuż przed włączniem kamer, dosłownie na sekundę przed, atakuje ostro Frosta. Najpierw "Ma pan ładne buty, włoskie prawda ? takie... niemęskie", przy kolejnej okazji "Miał pan udany weekend ? [Frost potwierdza] Pochędożyłeś sobie ?". Frost kompletnie nie wie, jak reagować na takie zaczepki, zwłaszcza że zaraz po nich musi wejśc w wywiad. Traci gdzieś swój luz i błyskotliwość. Nixon za to czuje się znakomicie, aż emanuje dobrym nastawieniem i pewnością siebie. I o ile na początku, Frost jest rzeczywiście zdominowany przez Nixona, który zęby przeciez pozjadał w pojedynkach z lepszymi niż jego aktualny przeciwnik, to później zaczyna łapać drugi oddech i ustanawia swoja własną taktykę. Daje się obijać, i czeka na ostatni akt. Na rozmowę o Watergate. Ten fragment wywiadu będzie decydował, bo na niego właśnie wszyscy czekają. Nie na potoczyste opowiedzi Nixona o jego polityce wewnętrznej, zagranicznej, sukcesach i przewagach. Przed ostatnią sesją, Frost pracuje całą noc. Przegląda raporty swoich współpracowników dotyczących całej afery. Jego notatnik tonie w skreśleniach, dopiskach, poprawkach, nic nie zostało z nakreślonego z góry planu. Tej nocy dzwoni do niego Nixon. I nagrywa całą rozmowę :] "Co pan robi, Davidzie ?", pyta, a kiedy Frost odpowiada, ze pracuje, Nixon prowokacyjnie nie dowierza "Pan ? Kawaler w kwiecie wieku, pracuje w piątkowy wieczór ?". Frost nie odpowiada na zaczepkę, a Nixon nie próbuje następnych, ale zaskakuje Frosta czymś nowym. "Jesteśmy podobni do siebie", oświadcza Nixon, "jesteśmy podobni, obaj wyszliśmy znikąd, dostaliśmy się na górę, ale nigdy nie przestaniemy czuć że jesteśmy gorsi od tych, których po drodze pokonaliśmy, tych p..przonych snobów, uważających się za lepszych z samej racji urodzenia czy pochodzenia; wmawiano nam to całe życie i już nigdy się nie pozbędziemy tej myśli" i kończy "Jutro tylko jeden z nas będzie zwycięzcą, na podium jest miejsce tylko dla jednego z nas". Świetny monolog,z jednej strony [dodatkowo] rozmiękczający rywala przed ostatecznym starciem, a z drugiej - wysyłający informację : może nawet mam dla ciebie nić sympatii, ale jestem bezwzględny i zamierzam cię zniszczyć. W ostatniej scenie filmu Nixon pyta Frosta o to, "czy naprawdę dzwoniłem do pana tej ostatniej nocy ?", co sugeruje albo stan nieważkości Nixona w tamtym momencie albo czającego sie za rogiem wujka Alzhaimera. Trudno orzec, czy Frost w połowie pojedynku miał plan, czy wykluł się on dopiero w ciągu tych ostatnich dni i tej ostatniej burzliwej nocy, jedno jest pewne - dobrał sobie dobrych współpracowników. W ostatnim akcie, najpierw pozwala Nixonowi określić definicję "tuszowania przestępstwa/utrudniania postępowania śledczego", w której Nixon zawiera jako kluczowy element korupcji, którego w przypadku Watergate mu nie udowodniono, a potem opierając się na notatkach z państwowych archiwów wygrzebanych przez swojego pomocnika - dowodzi, że NIxon taki interes jednak miał. "Czy wobec tego nie ponosi pan bezpośredniej odpowiedzialności ?", zadaje prezydentowi potęzne pytanie. Wszyscy obserwatorzy tego wydarzenia nagle przybliżają się w najwyższej uwadze do monitorów. Nixon zostaje z otwartymi ustami, jest zdruzgotany, bo Frost zadając mu pytanie właściwie go nokautuje... Nixon nie musi nawet odpowiadać - de facto sam siebie uznał za winnego już chwilę wcześniej. A Frost czeka na odpowiedź. To wręcz upokarzający moment. Nixon jest jak bokser, trzymając się metafor ringowych, który jest znokautowany, ale dziwnym trafem jeszcze nie upadł. W tym dramatycznym momencie do akcji wkracza doradca Nixona. Prosi o przerwę, niemal wymusza zastopowanie kamer. Ludzie Frosta protestują, powstaje sytuacja zapalna. Po przerwie Nixon dostaje czas na odpowiedź. Jest już opanowany. I uderza w inne tony. Nie odpowiadając na wcześniej zadane pytanie, roztacza swoją własną wizję prezydentury, którą kwituje tekstem "Czasami trzeba złamać prawo, w dobrej wierze, w interesie publicznym, i prezydent może to zrobić, jeśli prezydent narusza prawa - nie jest to przestępstwo". Stracił Nixon całą swoją czujnośc. Frost od razu dopada go na tym zdaniu. "Czy ja się nie przesłyszałem ? naprawdę uważa pan, że prezydent moze łamać prawo ?". Nixon jest przegrany. Nie powiedział wprost "Tak, jestem winien, a aferze Watergate jestem winny". Zrobił to innymi sposobami, a Frost go do tego sprowokował. Jak ktoś podsumowuje : "Nixon nie docenił potęgi telewizji. Nie docenił potęgi zblizeń kamery. Przegrał z Kennedym, bo kamera pokazał pot nad jego wargą. TEraz Frost dostał to, co przypieczętowało jego zwycięstwo : wielką, spuchniętą, bezradną twarz Nixona". Po tym wywiadzie, pokazanym w tiwi przy blisko 50 mln oglądalności, Frost zostaje king brusli karate miszcz. Okładka Time, Newsweeka, uznanie dziennikarskiego świata. Nixon nie wraca już do polityki. Jego czas się skończył definitywnie. Kiedy opuszcza studio-dom po ostatnim dniu - już nie macha rączką do ludzi. Podchodzi tylko do kobiety z jamnikiem na rękach i delikatnie głaszcze psa, pytajac zdawkowo o jego rasę. Pada świetna puenta "David Frost, po tym wywiadzie, został bohaterem. Nixonowi zostało tylko to, że od teraz każda afera w świecie polityki ma dopisek "gate" " Spotykają się jeszcze jeden raz. Frost odwiedza Nixona w jego domu. Dziękują sobie za "mecz". "Był pan znakomitym przeciwnikiem", oddaje Frostowi Nixon. I zwierza się, że "Zawsze chciałem mieć to co pan, tę lekkośc, urok w kontakcie z ludźmi. Ja jestem ich pozbawiony. A dziwnym trafem, to ja wybrałem ścieżkę kariery, która zależy od ludzkiej sympatii. MOże gdyby los pokierował inaczej, efekty byłyby lepsze : pan zostałby politykiem, a ja ciętym dziennikarzem". Na co Frost uśmiecha się. I zostawia Nixona z prezentem... włoskimi mokasynami, które tak bardzo "spodobały się" eks-prezydentowi. To własnie zaleta tego filmu. Nikt nie jest tutaj szują. Nixon nagrabił sobie sporo, ale scenarzysta Peter Morgan nie robi z niego kanalii. Pokazuje człowieka, który możliwe iż chciał dobrze, miał swoja wizję urzędniczej funkcji, ale pogubił się, zapomniał, zrobił jeden krok za daleko. Perefekcyjnie grający Nixona Frank Langella [rewelacyjna fizys, mowa ciała, tembr głosu, akcentowanie drobnych ujawnień wewnętrznych - mistrzowska rola] dodatkowo nadaje mu normalny wymiar ludzki, pokazując pochylonego starego politycznego wojaka, który już nawet nie nadaje się na obiekt zemsty. Wsadzić go do paki ? I co z tego komu przyjdzie ? Nie lepiej potraktować całą sytuację jako nauczkę dla następnych pokoleń ? Zostaje więc sobie Nixon w swoim domu w Kalifornii, gdzie moze grać w golfa, siedzieć sobie z żoną i po prostu być. Michael Sheen niewiele ustępuje Langelii, może jego rola jest nieco mniej wybujała, ale Frost pod swoją przyjemną i bezproblemową powłoką ma i wątpliwości, i rozterki, i intelekt, który pozwala mu dostrzegać zarówno swoje wady i słabości, jak i posiadać kompleksy, antidotum dla których ma stanowić z kolei jego zdrowa ambicja. Uśmiech numer 2 i niepewnośc w oczach podczas licznych momentów konfrontacji z Nixonem - Sheen giba się między tymi biegunami, i giba się zupełnie zręcznie. w tle są m.in Kevin Bacon/doradca Nixona i Rebecca Hall/przyjaciółka Frosta. Muzykę zrobił Hans Zimmer; świetna jest scenografia, taka kameralna, nie rozpraszająca, a jednocześnie wprowadzająca w nastrój. Decydująca jest jednak doskonale napisana partytura, wspaniali aktorzy i pewna ręka reżysera Howarda, który tego wszystkiego nie spartaczył :] [zaraz dorzucę jakieś video] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 14:54 Dzięki, Greku :) Czytałam o tym filmie same superlatywy. I Twój znakomity opis je potwierdza. Chciałabym zobaczyć ten film głównie ze względu na świetny duet: Langella-Sheen i na Kevina Bacona. Ciekawe, że Frost zmarł parę dni temu. Przy tej smutnej okazji wspominano własnie o filmie Howarda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 15:59 dzięki, Siostro :] cieszę się, że Ci nie obrzydziłem :]] jak się ponownie okazuje, śmierć autora albo bnohatera motywuje układaczy ramówek; bo już urodziny, nawet 80-te, niekoniecznie [Polański]. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 16:05 Nie ma za co :) Hehe, Bez obaw. Chociaż filmy o polityce nie każdy lubi. No, Frost zmarł parę dni temu, więc film był już w ramówce :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 16:13 yes, polityka - nawet w tle, jako kanwa opowieści - może niejednego odstręczyć. a tak naprawdę, to film o spotkaniu dwóch ludzi. wykrakali ! ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 16:27 Tak, filmy polityczne często są po prostu nudne. Ale kiedy mamy ciekawych bohaterów to efekt może być całkiem udany. Hehe. Ładnie to tak żartować? Ale faktycznie, niezwykły zbieg okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 16:33 tak mi się skojarzyło z tym, co piszą o "Wałęsie". jakby tak zrobił Wajda film podobny do "Frost/Nixon" ? czyli oparł wszystko o rozmowę Fallaci z Wałęsą ? Mogłoby wyjśc kapitalnie. Idealna para : rózni od siebie pod każdym względem, włoska intelektualistka i polski robotnik, a jednocześnie oboje o niepospolitym temperamencie polemicznym. Podobno przez te 2 dni, które spędziła Fallaci w domu Wałęsów - mocno się ze sobą ścierali i po wszystkim ona nazwała go "tępakiem", a on ją "babsztylem" :] jak myślisz ? wg mnie, mógłby to być rewelacyjny film. a Wajda nie dośc, ze zrobił czytankę, to jeszcze samego Wałesę zapraszał, żeby mu aktorów cenzurował :] szkoda szkoda szkoda. Mam wrażenie, ze dobry film o Polsce i Polakach zrobić może tylko ktoś spoza Polski :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 17:00 O, rzeczywiście, świetny pomysł! Generalnie takie polityczne "czytanki" wychodzą słabo. Kolejne daty i wydarzenia. Brak czasu na pogłębienie tematu. Ciekawy wątek. Od razu przychodzi mi do głowy "Strajk" Schlondorffa, chłodno u nas przyjęty. Co niektórzy bohaterowie chcieli się nawet procesować, bo film podobno pokazywał ich w negatywnym świetle. Nie widziałam go, więc nie potrafię nic napisać. Może kiedyś ktoś jeszcze nakręci dobry film o Polsce, ale z pewnością u nas się nie spodoba :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 08.09.13, 13:38 "Strajk" został odrzucony, podobno z tego powodu, ze Schlondorff pokazał, jak robotnicy w Stoczni pija wódkę :] Bo oni pili oranżadę, tak naprawdę, hehe. Ale ale, jestem po pierwszym odcinku "Sherlocka", "Studium w różu". I jestem pod dużym wrażeniem. OPowieśc ekranowa dorównuje Twojemu opisowi. Londyn świetnie filmowany, wnętrza atmosferycznie dobrane, postaci dobrane może i współcześnie, ale mają taki wyraźny retro-styl, zarówno Sherlock z Watsonem i panią Hudson, jak i ich przeciwnicy - niecodzienny Moriarty i ten taksówkarz, żywcem wyjęty z początku XX wieku :] Mieszkanie Sherlocka - totalny bałagan, jakieś kartony z niewiadomoczym, kuchnia w stanie agonalnym, poczułem się jak w domu, hehe. Wyświetlejące się na ekranie treści sms-ów, rytm dedukcji Holmesa [cały ciąg mającyna podstawie wyglądu tel.komórkowego, udowadaniać, że "Harry, brat Watsona, jest alkoholikiem", błyskawiczny skan przewidywanej drogi ucieczki podejrzanego samochodu, z użyciem tablic z nazwami ulic w Londynie - dynamika, precyzja, schludność] , jego spostrzeżenia podczas oględzin ciała ofiary - bardzo udane zabiegi. Swoją drogą, strasznie szybko myśli, strasznie szybko mówi i trzeba się błyskawicznie orientowac w obcym języku [prawda ?]. Twój opis właściwie wyczerpuje temat, jest tam wszystko, z trudem znaleźc mogę coś do dodania. Mogę tylko powiedzieć, że 90 minut mija stanowczo zbyt szybko. Mr Cumberbatch gra, jakby to powiedzieć - brawurowo :] Freeman w kontrolowanym cieniu, dorównuje mu klasą. Kapitalnie są dobrani. Perfekt. Kobiety albo niechętne wobec Sherlocka [czarnoskóra policjanta, czy ona nazywa go aż "zbokiem" ? ;))], albo marudne [pani Hudson], albo nie odrywające wzroku od telefonu [asystentka Moriartego], albo martwe [pani Wilson] albo na dalekim planie [Molly od "kawy"]. Co ja mogę dodać, poza : rewelacja :] No nic. Już czekam na następny za tydzień, zerkając do Twojego opisu, czyli "Skandal w Belgravii". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 08.09.13, 14:25 PS : teraz doczytałem Twój opis jeszcze raz. jak się okazuje, ten facet z laską, czy raczej - dwiema ;], chciał z Watsona zrobić swojego pomocnika, to brat Holmesa. Ja byłem przekonany, że to Moriarty. Uff :] Ale się machnąłem, jakoś ten ostatni dialog wymknął mi się spod kontroli. Całe szczęscie, że w archiwum jest Twój opis. Podobał mi się też dialog Holmesa i Lestrade'a już po finałowej akcji ze strzałem Watsona. Holmes siedzi z kocykiem na plecach w karetce. Mówi do Lestrade'a "Po co mi ten kocyk ? świetnie się czuję". Lestrade "musisz mieć kocyk, bo mozesz być w szoku". Holmes "nie jestem w żadnym szoku". Potem Lestrade pyta go o to, co sądzi o strzelcu. Holmes na szybko kleci portret pamięciowy, ale widzi Watsona i przerywa, bo domyśla się, że to John strzelał. Mówi do Lestrade'a "Nie słuchaj mnie, jestem w szoku" Lestrade "mów co wiesz, nie jesteś w żadnym szoku" Holmes "Jestem w szoku, mam kocyk" :]] klasyka gatunku, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Sherlock" 08.09.13, 14:52 O, byłam ciekawa Twoich wrażeń! Cieszę się, że Ci się podobało. Rzeczywiście, strona wizualna jest bardzo atrakcyjna. Sceny, o których napisałeś to świetna, precyzyjna robota, jaką rzadko można zobaczyć w telewizyjnym serialu. Zdecydowanie Cumberbatch jedzie po bandzie w tej roli :) Freeman ma mniej efektowną rolę, ale mimo to wypada świetnie. Siła serialu opiera się właśnie na ciągłej konfrontacji dwóch zupełnie różnych osobowości. No właśnie, to nie był Moriarty :) Pojawi się w serialu później. Ale do ostatniej sceny, kiedy Mycroft pojawia się na miejscu zbrodni, też myślałam, że to Moriarty :) Drugi odcinek serialu to "Pomyłka bankiera" :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Sherlock" 08.09.13, 15:46 byłem pewien, ze będzie dobrze, już po scenach, które wklejałaś w swoje opisy, estetyka od razu przypadła mi do gustu. yes, obaj aktorzy są świetni, Cumberbatch po 15 minutach jest niezastąpiony, trudno sobie wyobrazić innego aktora na jego miejscu. emanuje energią, a kiedy każe całej policyjnej ekipie "być cicho i odwrócić się plecami, bo on MYŚLI" - rewelacja. i jak się cieszy, kiedy dociera do niego przypuszczenie, że mają do czynienia z seryjnym modercą. skacze po schodach cały w skowronkach "seryjny moderca ! uwielbiam seryjnych ! trzeba zawsze czekać na ich bląd !" :] co za wdzięk ekranowy :] rzuciło mi się na pamięc, że na początku Watson utyka [House like :)]. Holmes sądzi jednak, że nie ma on kontuzjowanej nogi, a problem tkwi w głowie. I faktycznie, kiedy rzucają się w pogoń za tym taksiarzem, którego obserwują z kawiarni [świetna scena, za oknem londyńska ulica, wieczór, lampiony, a oni siedzą i ględzą o prywatnym życiu Holmesa, przy czym ten nie spuszcza oczu z chodnika przed domem, gdzie spodziewa się pojawienie mordercy] - Watson w ferworze akcji zapomina o lasce i okazuje się, ze wcale nie jest mu ona potrzebna. Biega, skacze, prawie fruwa. Dzięki temu jak Cumberbatch traktuje Holmesa nie ma mowy o podobieństwie do House'a. Owszem, Sherlock popisuje się swoimi zdolnościami, odgaduje ludzi i ich zachowania, ale o ile House jest statyczny, cyzeluje zachowania i słowa, to Holmes jest dynamiczny, lubi słowotok, a dedukuje i mówi nierzadko jak kałasznikow. takie odniosłem wrażenie. Łączy ich nieludzka ciekawość i potrzeba przygody [intelektualnej]. właśnie. i nie są przy tym jednowymiarowi, nie są "źli" ani wyłącznie "dobrzy". można by zaryzykować, chyba ? , tezę, ze telewizja tworząc takich własnie pełnokrwistych bohaterów wysłała do lamusa przez wiele lat obowiązujacy w kinie model "dobry kontra zły, brzydki kontra ładny etc."; przy tym te postaci wcale nie tracą wyrazistości poprzez swoje "rózne odcienie szarości". rzeczywiście, świetne dialogi, tak jak podkreślałaś. o, to jakiś jeszcze inny ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Sherlock" 08.09.13, 19:23 Wszystko się zgadza :) Czyli padłeś ofiarą uroku Holmesa/Cumberbatcha :)) Czyżby Czesi coś pokręcili? "Skandal..." to pierwszy odcinek drugiej serii. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Sherlock" 09.09.13, 14:21 można rzecz, że zaczynam padać ;] raczej ja chyba pokręciłem. spojrzałem do archiwum na Twoje opisy i pomieszała mi się druga seria z pierwszą. na CTv nie sprawdziłem, mea culpa :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Sherlock" 09.09.13, 19:07 Hehe. No tak, to przecież dopiero początek :) Widocznie ten odcinek jakoś mocno zapadł Ci w pamięci :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 07.09.13, 16:10 "w akcie realizator sam przerywa" - w akcie : desperacji :] Jest jeszcze taka scena, kiedy w trakcie przygotowań do nagrania nagle strzela lampa w jakimś elemencie oświetlenie na planie. I Frost aż przysiada, chowa głowę, intuicyjnie. Świetne są te momenty, w których David zyskuje drugą twarz. Nie jest tylko gładkim czarusiem, ale widać że jest zdenerwowany, nie ma pełnej kontroli nad sytuacją, psychicznie ustępuje swojemu przeciwnikowi, a przede wszystkim toczy wewnętrzną potyczkę z samym sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Frost/Nixon" [2] 10.09.13, 17:31 Zadziwiające jednak, jak taki stary polityczny gracz jak Nixon , mógł w obecności kamer tak stracić intuicję i wyznać publicznie to, co wyznał. A wyznanie iście makiaweliczne. Świetna opowieść, Greku. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Frost/Nixon" [2] 11.09.13, 14:28 Poczuł się zbyt pewnie, a jak mówią : pycha kroczy tuż przed upadkiem :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Frost/Nixon" [3] 07.09.13, 14:51 trailer : www.youtube.com/watch?v=lP_l2IFiQzs trailer 2 : www.youtube.com/watch?v=ErkJZrkjay0 Nixon podpisujący się pod wyrokiem : www.youtube.com/watch?v=vFHXiOfBRng [ po prawej, na pasku, jest więcej fragmentów ] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Barbasiu - mala 08.09.13, 00:42 reprymenda :) - co juz kiedys pisalismy o trollach? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.greg Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 08:09 Tak się przestraszylem groźbą skargi do administratora, że dopiero odpisuję. Tak, tak, skarga! A prywatnie , oczekuję na wydanie zbioru wypracowań grega coś tam , np pod tytułem " jak po trzech latach udało mi się obejrżeć Zakazane imperium i co z tego zrozumiałem". Całuski dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:38 Spodziewam się, że ty wydasz teraz oświadczenie w Wyborczej "Jestem bohaterem. Obejrzałem "Zakazane imperium" trzy lata przed Grekiem i wydaje mi się, że zrozumiałem więcej niż wspomniany". Czytałeś , durniu, regulamin Forum? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:45 Poprawka! Spodziewam się, że ty wydasz teraz oświadczenie w Wyborczej "Coś mi w życiu wreszcie wyszło. Obejrzałem "Zakazane imperium" trzy lata przed Grekiem i wydaje mi się, że zrozumiałem więcej niż wspomniany". Hyhy! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 13:15 yup :] Barbasiu, cytujac klasyka : masz mężne serce w kształtnej piersi, ale szkoda go na jakiegoś łebka z gilem u nosa :] Poczytaj, jakie on zarzuty stawia i jak się chwali, to się przekonasz, ze biedak po prostu pragnie powiedzieć, że on wszystkie seriale i filmy świata obejrzał. Widac uznał nas za odpowiednie ku temu audytorium do tego rodzaju politowania godnych występów. Kto świadom własnej wartości zadaje sobie trud, żeby zakładać konto z jakimś nickiem mającym naśladować nick krytykowanego użytkownika i popisywac się komentarzami, które i tak tu wszystkim zwisają jak kilo kitu ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:23 He,he! :))) Czyli to werbalny onanista. Obrzydliwość. Ale dlaczego przy nas to robi? :/ Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:38 grek.grek napisał: > może mu lustro w domu padło ? Na mózg! :))) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:46 A tak, przepraszam. Na to miejsce, gdzie normalni ludzie mają mózg. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:55 niektórzy mają musk :] swoją drogą, nieszczęśnik. wszystko obejrzał, ale opowiedzieć nie umie o niczym, naprawdę można się rozpić ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:28 Greku, wyślesz post do administracji o nicku podszywce, czy wolisz, żebym ma to zrobiła? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:39 szkoda czasu, nie ma na to paragrafu :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:47 Czyli ja mam to zrobić. OK. To nie zajmie dużo czasu. Bez obawy. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:53 nikt nie zabroni nikomu zakładać bardzo podobnego nicka :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 15:04 Nick podszywka utworzony w celu trollowania jest blokowany. Pamiętasz moje podszywki, parszywki? :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 15:13 tego nie wiedziałem. zatem - piszę. jaki adres ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 15:21 Tak jest, to nie żart (patrz: nietykieta) forum@agora.pl :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 16:28 przydałby mi się jakiś Wergiliusz, bo nie bardzo w tej poczcie widzę opcję "utwórz i wyślij" ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 17:21 Po lewej stronie góry jest duży czerwony prostokąt z napisem : UTWÓRZ. Trzeba w niego kilknąć, wtedy pojawi się okienko z miejscem na adres, tekst i ikoną wyślij (na dole). Wergilusz ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 09.09.13, 14:19 dzięki, Wergiliuszu, za wsparcie dla niekompetentnego ;] działa. chyba :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 09.09.13, 15:26 Działa! Działa! Aż się wzruszyłam, głupia. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 09.09.13, 16:59 niczym Tezeusz po nitce Ariadny, by ubić Minotaura w labiryncie ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:16 To ja przepraszam, Matko_Przelożona_Maniuczytania, nie mogłam się oprzeć. :} Chyba nam słaby charakter. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 14:27 włoski temperament :]] ole ! hiszpańsko-włoski :] południowy ! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 15:21 e tam, slaby charakter ;) - w goracej wodzie kapana zes :D Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Barbasiu - mala 08.09.13, 15:35 Trochę. ;) Ale słowa nie pisnę już. Tyle czasu poszło dziś na marnację przez tego typka. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [1] 08.09.13, 12:32 Estetyka pierwszej serii zachowana, jest Sara Lund, i nowa crime story. Link do 1 odcinka [z polskim lektorem, tym razem] : www.putlocker.com/file/844CFDB540CA0EA5# A na wypadek, gdyby kiedyś link, i wszystkie inne linki, zaginął w mrokach dziejów... ;] Sara Lund zajmuje się czymś w rodzaju odprawy samochodów. Na terenie jakieś fabryki, czy czegoś takiego, w każdym razie wygląda to tak : podjeżdza ciężarówka, ona wychodzi, chwilę rozmawia z kierowcą, tudzież odbiera jakieś dokumenty albo coś potwierdza, i gotowe. Straszna mordęga. Wygnanie wręcz. Dawna detektyw mieszka w odrapanym małym domu, na prowincji. Jej syn mieszka w Kopenhadze, z rodziną ojca. Matka właśnie wychodzi za mąż za kolegę w podobnym wieku. A szwedzki narzeczony, Bengst, z 1 serii - zdaje się znikł. Życie prywatne pani detektyw "trochę" się zatem posypało w trakcie i po wydarzeniach z dramatycznej 1 serii. Ale oto przyjeżdza do niej policjant z Kopenhagi. Dawny kolega. Zdarzyło się otóż morderstwo i szef policji Brix chciałby aby Sara wypowiedziala się w sprawie. Jako ekspert, i to nie za friko. Ofiarą jest młoda kobieta. Pracowała dla wojska, jako radczyni prawna, wysyłana była w wiele zapalnych regionów świata, od Bałkanów, przez Afganistan po Irak, była też członkinią Stowarzyszenia Kombatantów, na którego rzecz dzielnie opłacała składki. Została zasztyletowana we własnym domu, sprawca zadał jej 21 ciosów. Potem zaciągnął ciało do pobliskiego Ogrodu Pamięci, czegoś w rodzaju cmentarza weteranów wojennych. Tam przywiązał je do słupa, w pozycji siedzącej. W takiej właśnie pozie została znaleziona. Sara początkowo odmawia, dość obcesowo. Potem jednak zjawia się w swoim dawnym miejscu pracy. Głównym celem jej wizyty w Kopenhadze są urodziny matki. Widać jednak, że brakuje jej dawnego rytmu życia, pracy którą lubiła, w której się spełniała. Odprawianie samochodów... co za marnotrawstwo takiego umysłu. Podejmuje się więc swojej eksperckiej funkcji. Brix jest z jej decyzji bardzo zadowolony. Traktuje ją bardzo specjalnie i z wyróżnieniem. Od razu pozwala jej obejrzeć miejsce zbrodni - dom zamordowanej. Chałupa świetnie uzbrojona w róznego rodzaju czujniki i inne bezpieczniki nie oparła się włamaniu do piwnicy. Sprawca wszedł, zaskoczył babkę w trakcie przygotowywania kolacji, a potem zrobił swoje. Pokój w którym doszlo do zabójstwa jest zdemolowany, według ustaleń : rzucał on ofiarą o fotel, który leży przewrócony, a obok niego lampa na wysokiej nóżce. I papier, folia, na podłodze. Skąd ten papier ? POlicja specjalnie na to nie zwróciła uwagi. Podejrzanym głównym jest mąz zabitej. Właśnie byli w trakcie rozwodu. Mąz miał kochankę. Tuż przed zabójstwem - rozmawiali przez telefon. Ona się rozłączyła. Potem mąz przyszedł do domu, znalazł otwarte drzwi do piwnicy, wlazł do środka, upaprał się cały krwią, tak został znaleziony. Aresztowano go na 48 godzin, ale bez dowodów trzeba go będzie wypuścić. Brix liczy na to, że Sara znajdzie coś, co pozwoli go zatrzymać na dłużej, postawić mu konkretne zarzuty. Sara ogląda, przygląda się, osłuchuje, nasłuchuje i nie znajduje ani żadnych uchybień w oględzinach jakie policja poczyniła. Jest jednak kilka ale : wg policji, sprawca działał w afekcie - Sarze się to nie zgadza, bo : a] zadał 21 ciosów ofierze, ale zabił ją jednym wprawnym uderzeniem, b] jeśli, jak przyjęła policja, działał w afekcie, to dlaczego zataszczył ciało w bardzo specjalne miejsce, wystylizował to całe morderstwo ?, c] ta folia na miejscu zbrodni, z czego pochodzi ? Jasne, mąz mógłby okazać się spryciarzem, ale wydaje się to dośc wątpliwe. Według Sary - mąz nie popełnił tego zabójstwa. W jego aktach, które obejrzała, nie ma ani slowa o aktach agresji w stosunku do żony czy kogokolwiek. Cwaniak, kombinator, ale nie agresor. Paradoksalnie, minutę po tym jak Sara Lund poddaje w wątpliwość winę męża, dociera informacja, że gośc się przyznał go winy. Podczas przyjęcia w domu matki Sara doznaje olśnienia. Na podłodze leży folia... folia z taśmy magnetofonowej, którą ktoś z gości odpakował. Od razu jej się wyświetla : sprawca zabójstwa nagrywał całe zajście. Prosi więc o możliwość ponowego obejrzenia miejsca zbrodni. Widać, że nie zardzewiała w bezczynności. Mając tezę, że cała akcja była filmowana : stawia na proste nogi fotel, lampę i od razu inaczej cała historia wygląda. Ofiara siedziała na fotelu, została na nim świadomie posadzona, a nie została tam bezładnie rzucona przez furiastycznego killera. Lampa - oświetlenie dla kamery. A dodatkowo na figurce Temidy stojącej za fotelem, Sara znajduje przepołowiony wojskowy nieśmiertelnik. Są rozrzucone tropy, jest stylizacja, afekt odpada. Ofiara nie miała nawet żadnych obrażeń na rękach, jakby nie próbowała się nawet bronić. Równolegle biegnie wątek rodziny, nazwiskiem Raben. Jest tutaj mąż, od 2 lat siedzący w czymś w rodzaju zakładu zamkniętego dla weteranów, a moze nawet jest to regularne więzienie. Wygląda na porządnego gościa, dlaczego garuje ? Tak czy owak, odwiedza go dzielnie żona. Mają małego syna, ale on nie chce odwiedzać zapuszkowanego taty. Przeżywa jednak sytuacje i wdaje się w szkole w bójki z innymi dziećmi z powodu ich docinków wobec zamkniętego ojca. ŻOna przynosi do więzienia/zakładu jego rysunki, aby mąz mógł się nacieszyć synem w taki korespondencyjny sposób. Widać, że się kochają. Ona mieszka, tymczasowo, u swojego ojca, wojskowego. I kiedy ojciec sugeruje, że powinna sobie na nowo ułożyć życie, zamiast czekać na garownika - ona zdecydowanie odpiera, że go kocha i że jest ojcem jej dziecka. Raben czeka na zwolnienie. Ma ono się zdarzyć na dniach. Wydaje się, ze wszystko jest zapięte na ostatni guzik. A tu pech. Rada Więziennictwa, mimo pozytywnej opinii komisji jakiejśtam, nie zezwala na wypuszczenie go. Za pół roku następna próba. Raben, zdający sobie sprawę, że rodzina jest na skraju wyczerpania, wpada w nerwy i wdaje się w szarpaninę ze strażnikami. Wcześniej, Rabena odwiedza niejaki Myg, żołnierz, który eks-wojakom załatwia jakąs pracę, zeby w cywilu mogli stanąć na nogi. Myg chciał odejśc w wojska, ale jednak został. Jest związany z tym Stowarzyszeniem Kombatantów. Raben jest zdziwiony nieco decyzją Myga o pozostaniu w wojsku, a co więcej - o wyjeździe do Afganistanu. Myg nie chce mu niczego tłumaczyć, jest zdenerwowany wyraźnie, "to nie takie proste, że wyjdziesz i to się skończy; to nie koniec; uważaj na siebie", enigmatycznie ostrzega Rabena. Trzecia linia przebiega poprzez świat polityki. Własnie zawału dostaje aktualny minister sprawiedliwości. Premier błyskawicznie podejmuje decyzję, aby nowym ministrem został młody, 38-letni, Thomas Buch. Po wyglądzie dotychczasowego miejsca pracy i samego delikwenta - można mniemać, ze pan Buch jest raczejn rozchełstanym nieco intelektualistą. Sam uważa, że nie jest gotowy do przyjęcia misji, ale premier nalega, więc Thomas się zgadza. Głównym celem Bucha ma być przeprowadzenie przez Parlament nowej ustawy antyterrorystycznej. Trzeba przekonać koalicjantów, którzy mają obiekcje, bo ustawa może uderzac w swobody obywatelskie. Buch wydaje się energicznym człowiekiem, od pierwszego dnia urzędowania szybko ustawia swój gabinet, zaufanych ludzi ograniczając do sekretarki i doradcy po poprzednim ministrze. Sprawnie też komunikuje się z mediami. W papierach po poprzedniku, znajduje zdjęcia zamordowanej kobiety z Ogrodu Pamięci. A jego kancelaria dostaje właśnie tajemniczego maila, z zawarowaniem, że można go będzie otworzyć dnia następnego o 17:00. Kiedy wybija godzina : okazuje się, że mail zawiera film video, na którym zamordowana kobieta przywiązana do fotela i poraniona, z płaczem odczytuje tekst potępiający rząd duński za branie udziału w antyislamskich misjach na świecie. Minister i jego zaufani oglądają to w niezłym szoku. Sara Lund miała zatem rację, jakżeby inaczej :] cdn Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [2] 08.09.13, 13:04 Sara Lund prosi, żeby ją zawieźć do tego Stowarzysznie Kombatantów, co to z nim miała kontakt ofiara. Wieczór, deszcz, wiecie o co chodzi - klimat :] Przywozi ją ten policjant, co jej stale towarzyszy. Drzwi na dole są otwarte. Sekretarzem organizacji jest niejako Myg Poulsen, już poznany wcześniej. Mieszka w służbowej kanciapie w tym właśnie budynku. POlicjant wchodzi do środka sam, żeby poprosić o zejście na dół Poulsena. Sara czeka na zewnątrz. POjawia się na... krużganku ;] obok - jakaś postać w kapturem na głowie. Sara woła do niej. Postać zaczyna uciekać. Sara za nią, jak się okazuje - policjant także, ale kapturowi udaje się uciec. Policaj od razu rozsyła wici do patroli policyjnych, żeby szukali Myga Poulsena. Sara wraca i przeszkują razem z policajem wnetrze budynku SK. W środku głucho ciemno. W jednym pomieszczeniu pali się światło, a w kącie, za zasłonami, wiszą za nogi zwłoki jakiegoś faceta. Pod spodem kałuża świeżej krwi. A na szyi trupa dynda przepołowiony nieśmiertelnik. MOżna zakładac, ze za chwilę okaże się, iż to druga połowa blaszki znalezionej przez Sarę w domu kobiety. Czy trup w SK, to ofiara Myga Poulsena, a moze sam Poulsen ? A może ktoś zupełnie inny ? O tym zapewne w następnym odcinku. 1 odcinek obiecujący, wg mnie. Główne atuty pierwszego sezonu zachowane : atmosfera ponurawej i deszczowej stolicy Danii, muzyka, Sara Lund w niezrównanym wykonaniu Sophii Grabol, trzy rózne płaszczyzny spojrzenia i odbioru sprawy. Pytanie dotyczy rozwoju akcji, ilości i jakości twistów i samej narracji. 1 sezon trudny będzie do dogonienia, jakkolwiek pewnie najlepiej będzie potraktować sezon 2 jako byt samoistny i dać mu się wykazać, prawdaż ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [2] 11.09.13, 16:38 Zapowiada się bardzo interesująco. Myślę, że mniejsza liczba odcinków w tej serii wyjdzie serialowi na dobre. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [2] 12.09.13, 14:04 mam takie samo wrażenie. i jakoś wcale nie czuję cięzaru bliskiej perfekcji pierwszej serii, która pozornie powinna skazywać tę druga serię na mniejszą albo większą porażkę. też tak masz ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [2] 13.09.13, 14:41 Też. Zając już potencjał twórców nastawiam się po prostu na kolejną dobrze zrobioną opowieść kryminalną. Dzięki za link. Działa bez zarzutów. Będę oglądać, wersja z polskim lektorem bardzo do tego zachęca. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [1] 08.09.13, 14:29 * przy linku kilk w "continue as a free user" Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [1] 08.09.13, 15:15 Dzięki, Greku! Bardzo dokładny opis, jak zawsze :) Jak pisałam wcześniej, druga seria jest ciut słabsza niż pierwsza. Ale chyba nie mogło być inaczej, bo pierwsza seria była genialna! Mamy tutaj podobna formułę, łącznie z wątkiem politycznym (szkoda, że bez Troelsa), więc brakuje efektu zaskoczenia. Pamiętam, że akcja trochę powoli się rozkręcała. Dopiero przy drugim czy trzecim odcinku wkręciłam się na maksa :) Ale Sophie Grobel jest tutaj, moim zdaniem, jeszcze lepsza niż w pierwszej serii, chociaż wydaje się to kompletnie niemożliwe :) Widać to będzie zwłaszcza w ostatnich odcinkach. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [1] 08.09.13, 15:18 *Sofie Grabol. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: FOrbrydelsen sezon 2/odcinek 1 [1] 08.09.13, 15:55 dzięki, Siostro :] pamiętam że wspominałaś. 1 seria to był majstersztyk. trudno po wejściu na szczyt skoczyć wyżej :] 10 odcinków, tempo jest szybsze czy wątki ociosane ? :] jest świetna. trochę to dla aktora zarówno błogosławieństwo, bo dzięki takiej roli zostaje twarzą przez duże T, z drugiej - przekleństwo, bo jak tu teraz zagrać coś innego, przezwyciężyć tę Twarz ? rzadko bo rzadko, ale się udaje, jak Duchovnemu :] a ostatnio także, podobno, jego "archiwalnej" partnerce, Gillian Anderson, która gra w jakimś serialu kryminalnym i robi to tak, że od razu zapomina się o Danie Scully. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Wenecja 2013 - podsumowanie i nagrody 09.09.13, 00:05 wyborcza.pl/1,75475,14567201,Sobolewski_podsumowuje_sensacyjny_festiwal_w_Wenecji.html?as=2 Nagrodzeni w Wenecji Złoty Lew: "Sacro GRA", reż. Gianfranco Rosi (Włochy); Wielka Nagroda Jury: "Jiaoyou" ("Zabłąkane psy"), reż. Tsai Ming-liang (Chiny-Tajwan/Francja); Specjalna Nagroda Jury: "Die Frau des Polizisten" ("Żona policjanta"), reż. Philip Gröning (Niemcy); Srebrny Lew (dla najlepszego reżysera): Alexandros Avranas - "Miss Violence" (Grecja); Srebrny Lew (za najlepszy scenariusz): Jeff Pope, Steve Coogan - "Philomena", reż. Stephen Frears (Wlk. Brytania); Puchar Volpiego (najlepsza rola męska): Themis Panou - "Miss Violence"; Puchar Volpiego (najlepsza rola kobieca): Elena Cotta - "Via Castellana Bandiera", reż. Emma Dante (Włochy); nagroda krytyki FIPRESCI: "Tom a la ferme" ("Tom na farmie"), reż. Xavier Dolan (Kanada); Złoty Lew za dzieło życia: William Friedkin. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2013 - podsumowanie i nagrody 09.09.13, 14:11 dzięki :] własnie, sensacja, nikt nie liczył na wygraną dokumentu. nawet recenzenci zdaje się w ogóle go nie zauważyli, hehe. zaczną o nim pisać już po festiwalu, hehe. wyborcza.pl/1,75,475,14567201,Sobolewski_podsumowuje_sensacyjny_festiwal_w_Wenecji.html Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania poniedzialek 09.09.13, 17:05 coz mamy na dzis? wybor jakis tam jest :) tvp1: 20.25 - pierwsza czesc "Pamietnika pani Hanki", 21.50 - "Homeland" - i na to sie nastawiam, 22.50 - "Oscar Pistorius. Zbrodnia czy pomylka" - film dokumentalny Polsat: 20.05 - megahit - "Niezniszczalni" - to nie jest ambitny film, to jest czysta rozrywka :) Panowie w kwiecie wieku z przymruzeniem oka traktuja swoje wczesniejsze role, a w trzeciej czesci, to chyba nawet i Chuck Norris do nich dolacza. Tu mamy Sylvestra Stallone, Jeta Li, Dolpha Lundgrena, Mickey'a Rourke, Erica Robertsa, Arnolda Schwarzeneggera na chwile, Bruce'a Willisa na chwile, no i najwiekszy (dla mnie!) atut - Jasona Stathama :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: poniedzialek 09.09.13, 17:28 "Homeland" zajęło miejsce "Downton Abbey". Ciekawam, czy zobaczymy jeszcze kiedyś kolejne sezony DA. Ale czy to nie za wcześnie na dokument o sprawie Oscara Pistoriusa, wszak postępowanie sądowe jeszcze się toczy. > 20.05 - megahit "Niezniszczalni" Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: poniedzialek 10.09.13, 14:06 dostanę do Was po głowie za to ciągłe zachwalanie CTv, ale nie mogę się powstrzymać :] 3 sezon "Downtown" Czesi pokazują właśnie w Dwójce. w czwartek. najpierw leci dokument BBC, potem 21:10 DA, za nim "Gra o tron", a potem "Forbrydelsen 2". pomiędzy poszczególnymi pozycjami 3 minutowe przerwy, na 3 reklamy i 2 zwiastuny. TVP mogłaby pokazywac wszystkie seriale świata, gdyby tylko zrezygnowała z własnego chowu peruwiańskich telenoweli, a na to się, póki co, nie zanosi. argument "ludzie to masowo oglądają". no pewnie, że oglądają, a co innego mają oglądać ci, którzy mają mają Jedynkę, Dwójkę, Info, Polsat, TVN i parę innych, które pokazują to samo pod różnymi tytułami i, czasami, z udziałem innych aktorzystów ? jak już kupili ten "Homeland", to narobili takiego halo, jakby zbawili ludzkość :]; z czegoś, co powinno być rutyną, robią wielkie wydarzenie, hehe. hehe, wiesz, ja myślę, ze oni zawsze byli "z przymrużeniem oka" :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: poniedzialek 10.09.13, 16:32 O! No proszę! Zazdraszczamy w takim razie. Pisz, pisz, warto wiedzieć, jak zarządzają swoją telewizją nasi sąsiedzi. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: poniedzialek 11.09.13, 14:27 dobra, powiem to :] "HOmeland" też pokazują :] Tez 1 sezon, tylko u nich lata to pod nazwa "W imię ojczyzny". Leci w trójpaku z "Zakazanym imperium" i "Californication". [załamka ;)] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: poniedzialek 11.09.13, 16:28 Seriale z aktualnej światowej czołówki, i te amerykańskie i europejskie (DA, Forbrydelsen), nic tylko zazdrościć. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek poniedzialek "HOmeland" 1 odc 10.09.13, 13:41 oglądaliście ? "Niezniszczalnych" nie oglądałem, ale sam zestaw nazwisk łezkę w oku zakręcił, hehe. Liczni "królowie VHS lat 80-tych" [oprócz "gwiazd kina niemieckiego", ofk ;]. Na bazarkach to taśmy z ich filmami miały największe wzięcie, podobnie w ówczesnych wypożyczalniach video. To były czasy, heh, wchodził gośc do lokalu, podchodził do pólki "kino akcji", nie grymasząc czytaniem tytułów filmów zgarniał pierwszych 5 kaset i szedł oglądać, haha. Byłem świadkiem wielu takich okoliczności przyrody. Zachłyśnięcie się taśmą video - powszechne było. Ja w tym stanie przetrwałem do dziś ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc 10.09.13, 16:23 Nie oglądałam. Czuję, że Mania będzie prym wiodła w tej dyskusji. :) >Zachłyśnięcie się taśmą video - powszechne było. Ja w tym stanie przetrwałem do dziś ;] He,he! :))) PS Czekam, kiedy kupisz sobie odtwarzacz i nagrywarkę DVD. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc 10.09.13, 18:07 Też nie oglądałam. Wstyd się przyznać, ale kompletnie zapomniałam, że wczoraj zaczął się ten serial. A sama go zapowiedziałam :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc 12.09.13, 13:54 jak na szefową przystało :] to tak jak ja :] też czekam, kiedy sobie kupię ;]] postaram się jakoś z tym wreszcie się uporać. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic poniedzialek "HOmeland" 1 odc / wtorek "Bracia" 10.09.13, 18:08 A i owszem. Jestem pod wrażeniem oraz urokiem bohatera i jego ślicznej, wdzięcznej małżonki. Historia zachęcająco brzmi, wciąga i dobrze rokuje. Jak wspominałam w sąsiednim wątku główny motyw wyraźnie nawiązuje do znakomitego duńskiego filmu pt. "Bracia" Susanne Bier. Dzisiaj remake prod. USA na Polsacie o 20.00. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.greg Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc / wtorek "Braci 10.09.13, 22:34 Przepraszam, ale obejrzalem u Czechow pogodę. Swietna. Prezenter bardzo podobny do Jaroslawa Kaczynskiego i dlatego sobie nagrałem. Pogoda w TVP okropna ale tam wszystko takie jakieś pejsiaste.piszę na forum GW ale ze wstrętem /film Polańskiego, jutro Ci streszczę BarbasiuBasiu tylko przeczytam o co chodzinw Wikipedii/ Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc / wtorek "Braci 11.09.13, 15:51 grek.greg napisał: Zamiast pisać takie bzdurne posty, weź się za odrabianie lekcji, bo nie zdasz do liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: poniedzialek "HOmeland" 1 odc / wtorek "Braci 11.09.13, 14:30 brawo, Pepsic :] możesz w kilku zdaniach [albo kilkuset ? :)] naszkicować, o co, wg ciebie, chodzi ? przyznam, że też mnie premierowy odcinek tanecznym ruchem wyminął. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania "Homeland" 1 odc 11.09.13, 17:33 to moze ja :) a Pepsic uzupelni? Glowny bohater Nicholas Brody zostaje odbity (poczatek sam przegapilam, wiec tu prosze o dopowiedzenie). Wraca w aurze bohatera wojennego. Z bazy wojskowej (chyba?) dzwoni do zony, ktora w tymczasie spedza milo i aktywnie czas w lozku z innym panem, jak sie pozniej okaze, zolnierzem-kolega meza. Szybkie opamietanie sie i bieg po dzieci, by przekazac im dobra (?) nowine. Syn cos tam sciemnia, ze nie wie, gdzie siostra, siostra z kolega w pokoju cos tam wciagaja/ wdychaja?. Matka wygania delikwenta i oznajmia dzieciom, ze sie ojciec po osmiu latach znalazl. Chlopiec go w ogole nie pamieta, corka nastolatka troche bardziej. Jada po niego. W tym czasie mloda agentka CIA, ktora ma za soba pobyt w Iraku, jest pelna podejrzen wobec naszego bohatera, instaluje wiec w jego domu kamery i podsluchy. Chce tez uczestniczyc w przesluchaniu goscia, na co nie zgadza sie jej szef (z ktorym chyba miala romans, jak wynika z jego pozniejszej rozmowy), ale zalatwia jej to starszy facet (Mandy Patinkin, ktorego bardzo lubie) agent. Na przesluchaniu zadaje mu kilka denerwujacych go pytan - jak to sie stalo, ze tak dlugo go trzymali, przeciez zwykle pozbywaja sie jencow szybko (w ten czy inny sposob), co dla nich zrobil, itp. Chronologie pewnie poplatalam ;) ale bylo jeszcze kilka istotnych scen. Agentka podglada go sobie w domu, widzac nawet bardzo intymne sceny miedzy malzonkami. Tuz po przesluchaniu dostaje telefon od wspolpodsluchiwacza, ze nasz hero oszukal zone telefonicznie, mowiac jej, ze przesluchanie jeszcze trwa, tymczasem on udal sie do parku, gdzie podchodzi do neigo kobieta. Kobieta to zona jenca, ktory byl porwany razem z nim. Pyta go, jak zginal jej maz, bo wladze wojskowe nie chcialy jej powiedziec. Brody mowi jej, ze zostal zakatowany na smierc i ze go przy tym nie bylo. Ale pozniej widzimy przeblyski - wspomnienia, gdy widac, ze to on sam go bil az do smierci. No, to chyba tyle z fabuly, co zapamietalam. Pewnie Pepsic jeszcze cos dorzuci. Pod urokiem glownego bohatera nie jestem na razie, bo po pierwsze nie podoba mi sie ten aktor, a po drugie jest zbyt niejednoznaczny ;) Jego zona rzeczywiscie cudna, sliczna, no wow :) No i momenty byly, oj byly ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Homeland" 1 odc 11.09.13, 23:35 Postaram się:) Na początku blond włosa, dociekliwa agentka dowiaduje sie w więzieniu od opłaconego tubylca w Irak,u że któryś z uwięzionych Amerykanów przeszedł na stronę wroga (jest odwrócony). To dlatego odbitego sierżanta podejrzewa o szpiegostwo i instaluje w jego domu podsłuch. Szara eminencja CIA (brodacz) jest z podsłuchu mocno niezadowolony i straszy agentkę więzieniem. Kiedy jednak blondyna wpada na trop, że odbity żołnierz specyficznie gestykuluje palcami w świetle kamer, co można potraktować, jako szyfr, zmienia zdanie i pozwala na dalszą inwigilację. Na przesłuchaniu agentka wypytuje żołnierza o ważną osobistość wojskową. To wtedy żołnierz kłamie po raz pierwszy, gdyż to właśnie ten talib brutalnie go przesłuchiwał i zmusił do zatłuczenia kumpla. A propos sceny seksu. Nicolas ze znakami tortur na plecach dość brutalnie i przedmiotowo, jakby w akie rozpaczy traktuje małżonkę. Natomiast podczas powitalnego grilla zaczyna się domyślać, że pomiędzy jego żoną a przyjacielem coś jest na rzeczy. To wymowna, emocjonalna scena świetnie zagrana przez D. Lewisa. Podobnie, jak bezradne powitanie z rodziną na lotnisku i nieśmiałe z synem. Wcześniej w samolocie cały czas wymiotował, prawdopodobnie z nerwów, bo czekała na niego świta z wiceprezydentem na czele. Bohaterem jestem zauroczona. Ale ja lubię wielowymiarowe postacie. Ach i te niebieskie oczy;) Trzymam kciuki, aby nie okazał się szpiegiem Alkaidy. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Homeland" 1 odc 12.09.13, 14:00 Maniu i Pepsic, takich trzech jak Wy dwie, to nie ma ani jednej :]] dzięki za ten opis. punkt wyjścia, idee fixe - zacna, oby scenariusz aż do finału wytrzymał cięzar oczekiwań [naszych, jak pozwolę sobie powiedzieć]. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Homeland" 1 odc 13.09.13, 14:58 Brzmi zachęcająco. Warto by rzucić okiem. Tylko czy mi się te wszystkie seriale w głowie pomieszczą. Dla Was, Drogie Panie (Greku pozwolisz ;) www.youtube.com/watch?v=TM0ZWWTjgcg Dla Bronte zaśpiewamy z Grekiem przy najbliższej okazji, w cyklu stare kino. :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Homeland" 1 odc 13.09.13, 16:51 piosenka się należy, bezwarunkowo :]] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Homeland" 1 odc 16.09.13, 19:15 Dziękuje, choć am wątpliwości, czy zasłużyłam;)) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Homeland" 1 odc 17.09.13, 17:36 pepsic napisała: Jak najbardziej zasłużyłaś, wieloma, wieloma postami. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Homeland" 1 odc 12.09.13, 14:01 momenty były, a nawet oj były, a mnie przy tym nie było - nie no, czy są jakieś granice niesprawiedliwości dziejowych... :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 11.09.13, 17:14 Obejrzałam. Tobey Maguire stworzył szalenie przejmującą kreację Sama - żołnierza, weterana z Afganistanu niszczonego ciężką traumą wojenną, poczuciem winy za ocalenie swojego życia kosztem życia współtowarzysza, którego był zmuszony zabić, a właściwie brutalnie zakatować żelaznym prętem. Człowieka, który po powrocie zaczynia niszczyć wszystko i wszystkich dokoła. W finale (wersji amerykańskiej) pojawia się promyk nadziei dla Sama ... Pepsic, pamiętasz wersję duńską? Wersja duńska chyba kończy się inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 11.09.13, 23:54 Moje odczucia sa całkiem inne. Dawno nie widziałam tak źle zagranego filmu, na jednej nucie bez cieni i półcieni. Wszyscy aktorzy dali ciała, bez wyjątku. Z zaskoczeniem stwierdzam, ze Jake Gyllenhaal , którego uważałam za niezłego aktora nie dał rady i upewniłam się, że dorosła Natalie Portman niekoniecznie ma talent. Niesamowite, z jakąś łatwością przerobiono doskonały skandynawski scenariusz na łzawą, pozbawioną emocji opowiastkę, dopuszczając sie karygodnego nadużycia ujawniając suspens w połowie filmu. Z trudem i irytacją wytrwałam do końca. Pierwowzór to jednak inny, światowy format. Tak, pamiętam znakomitą, przewyższającą o głowę wersję duńską. Kończy sie tak samo w zakładzie leczniczym po rodzinnej demolce, ale dopiero tutaj bohater wyrzuca z siebie, że powodem udręki i depresji było wymuszone na nim przez oprawców brutalne zabójstwo kolegi (porównanie z "Homeland" nasuwa sie jednoznacznie). Poza tym akcję dość wiernie odtworzono, tyle że poprawnie i bez emocji. Ps. Seans kinowy "Blue aJsmine" zawieszam do odwołania:) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 13.09.13, 15:20 Niestety nie widziałam duńskiego pierwowzoru, wybitnego filmu, co potwierdza także Twój post, aczkolwiek broniłabym wersji amerykańskiej, w moim odczuciu nie było aż tak źle. > Ps. Seans kinowy "Blue aJsmine" zawieszam do odwołania:) O! Szkoda. Ale jeśli tylko zawieszasz, to w porządku. Jutro postaram się co nieco opowiedzieć o "Blue Jasmine". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 13.09.13, 16:55 Uff :] zacząłem się obawiać, że "Blue..." Cię w jakiś sensacyjny sposób ominęło, bo tak nic nie wspominasz :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 13.09.13, 17:06 Ha,ha,ha! :))))) Nie było jakoś czasu ... PS Już czekam na kolejnego Allena za rok. :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 14.09.13, 16:46 nie ogladalam calego tylko fragmenty blizej konca. I blizej mi jednak do zdania Pepsic - zagrany byl koszmarnie! Natalie Portman byla beznadziejna, Maguire (ktorego nie lubie ogolnie) przerysowany zbytnio. A "Homeland" rzeczywiscie na glownym watku oparty. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 14.09.13, 17:09 Nie widziałam żadnego z tych filmów. Natomiast historia z "Homeland" kojarzy mi się z klasykiem "Przeżyliśmy wojnę" ( "The Manchurian candidate") Johna Frankenheimera z 1962 r. Bohater, sierżant Shaw (znakomity Laurence Harvey) wraca w glorii chwały z wojny w Korei, gdzie uratował oddział swoich żołnierzy. Ale jeden z nich, Marco (Frank Sinatra) podejrzewa, że Shaw ma coś do ukrycia. Zaczyna mieć koszmarne sny, w których widzi, jak Shaw morduje dwóch żołnierzy z oddziału... Jakiś czas temu Demme zrobił remake tego filmu, średnio udany, "Kandydat" z Denzelem Washingtonem. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 14.09.13, 17:50 oryginalu nie pamietam, ale "Kandydata" widzialam. Zreszta ten motyw dosc jednak czesto pojawia sie w amerykanskich filmach. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: wtorek "Bracia" (2009) reż. Jim Sheridan 17.09.13, 18:40 maniaczytania napisała: Aktorstwo to największy plus tego filmu. > I blizej mi jednak do zdania Pepsic - zagrany byl koszmarnie! Natalie Portman b > yla beznadziejna, Maguire (ktorego nie lubie ogolnie) przerysowany zbytnio. Portman nie miała okazji ani popisywać się grą aktorską, ani tym bardziej kompromitować . Miła zagrać sympatyczną miłą młodą żonę i matkę dzieciom, zauroczoną szwagrem okazującym jej troskę i pomoc pod nieobecność męża, a potem kobietę coraz bardziej zaniepokojoną zachowaniem męża, ale do końca mu oddaną i to zagrała, całkiem imo przekonująco. Jake Gyllenhaal, z poczciwym wyrazem twarzy, może mało przekonująco wypadł jako ten zły brat i czarna owca w rodzinie, recydywista, który dopiero co wyszedł z więzienia. Być może to był błąd obsadowy. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Californication sez 6 odc 2 11.09.13, 14:19 W ostatniej scenie 1 odcinka Moody obudził się... jak się okazuje - na odwykówce :] Ale to nie taki sobie siermięzny detoks, gdzie klozety cuchną, a po salach biegają szczury wielkie jak koty. Nope. To ośrodek pięciogwiazdkowy. Tarasy, pokoje jak komaty i widoki za mylyjon dolców. Cena - 60 tysiaków. Łysy odwiedza Hanka już po pierwszym dniu. Przynosi mu ziółka na rozweselenie, przemycone w spodniach, między pośladkami, hehe. Moody komentuje "jestem zniesmaczony i zachwycony". Wódeczki konsumować nie moze, wygląda staro i generalnie działa na lekkim autopilocie, chociaz lepsze to niż totalna abnegacja, jakiej podlegał w ostatnim czasie. Łysy zauważa na tarasie nad nimi gościa, w którym rozpoznaje aktora filmowego. Moody zaś, udaje się na terapeutyczne spotkanie całej grupy, odsiadującej w tym ośrodku. Nie ma tam żadnych brzydkich, pooranych, zniszczonych nałogowców. Raczej na odwrót. Zajęcia prowadzi ten sam terapueta, który "doradzał" Batesowi, do niedawna partnerowi Karen, który wrócił do picia na umór, a przy okazji Hank przyłapał go na oralnym seksie z właśnie tym panem lekarzem od wyprowadzania z nałogów. Najpierw jeden laluś, chyba z branży filmowej albo telewizyjnej, w czapeczce zwierza się, jak to fajnie było kiedy doił z butli, statystki mu usługiwały w wiadomy sposób, i jak się posypało, kiedy do bukłaka zaczął dosypywać proszków rozmaitych. Moody słucha tego z wisielczym rozbawieniem, a kiedy gośc zwierza się, jak to zaczął dorabiać jako homożigolak, kwituje to "hej, dziura to dziura, nie przejmuj się". Terapeuta bierze więc Hanka na tapetę. A ten ani myśli przyznawac się, że ma jakiś problem z alkoholem. Kwieciście rzecze, jak to "Bóg brutalnie i nie bez satysfakcji własnej pozbawił go analnego dziewictwa" :]], dodaje, że "Jestem miłośnikiem napojów wyskokowych", a przy okazji od słowa do słowa - oraz : od gestu wymownego do jeszcze bardziej wymownego gestu - zdradza na czym nakrył kiedyś pana prowadzącego i jego ówczesnego kochanka. W grupie są 4 dziewczyny. Dwie neutralne. Pozostałe : jedna wyluzowana i luźna, przy pierwszej okazji łapie Hanka za rękę i pcha ją sobie w majtki; druga - długie nogi, długie włosy, krótkie szorty : naskakuje na Hanka, że marnuje ich czas, widać od razu że nie chce tutaj być, jest tutaj zaś - bo inni tego chcą, a nie on sam. Rozwala całe zajęcia i chemię grupową. Hank sugeruje, w swoim stylu, żeby pan terapeuta wziął go w obronę. A Łysy rzuca się do załatwiania interesów. Spotyka sięz tym aktorem, który przebywa w ośrodku. Gośc jest na zawodowym zakręcie. Szuka nowego agenta. Ale nie takiego sobie, lecz... GEJagenta. Aktor jest homoseksualistą i jak wyznaje Charliemu "mój agent musi mnie rozumieć pod każdym względem, musi być wrażliwy i współczujący". A że desperacja ludzka nie zna granic, a działać trzeba błyskawicznie - Łysy sugeruje mu, że sam jest gejem. Aktor próbuje od niego wydobyć otwartą deklarację, ale Łysy unika jak moze. "Podpisz ze mną kontrakt, a zapewniam, że będziesz zrozumiany przeze mnie pod każdym względem, ponieważ..." - i tu się zawiesza. Aktor czeka "ponieważ...???". I Łysy z miną człowieka robiącego dobrą minę do zjadania robala, kończy "ponieważ... ja też jestem gejem". Aktor przyjmuje to wyznanie z uśmiechem, "wiedziałem to od razu, jesteś taki wrażliwy, i lubisz kolor różowy" [Łysy ma koszulę zalatującą różem]. I przytula Charliego. A potem całuje go w policzek. Wymownie, heh. Łysemu mina się wydłuża, kiedy się okazuje, że w mediach piszą o jego coming oucie :] Kolega z branży gratuluje mu odwagi, obejmuje i mówi "witamy w gangu, teraz dopiero świat się przed toba otworzy" ;]] Na basenie [yup, basen, kwiaty, lezaki, taki to detoks] Hank próbuje podejśc tę dziewczynę, co go wzieła na kujawiaka. Ma na imię Faith. Jest kimś w rodzaju groupie, czyli podróżuje wraz z zespołami muzycznymi po świecie. Inspiruje tekściarzy, którzy piszą o niej piosenki. Hank próbuje dowiedzieć się, co taka dziewczyna robi w takim miejsscu - ale zostaje odesłany z kwitkiem; próbuje być miły, a ona szybko pozbawia go ewentualnych złudzeń "nie prześpię się z tobą, zakochuję się i sypiam tylko z nadzwyczajnymi facetami, jesteś nadzwyczajny ?". A Hankowi skąd to wiedzieć. Kiedy jednak pojawia się Becca i Hank do niej biegnie, Faith patrzy z zainteresowaniem, więc może ojcowski charm będzie kluczem do... serca ? sypialni ? Doczegokolwiek :] Becca nie zjawia się sama. Z kolegą, co to ma naelektryzowaną szopę na głowie. Nie zna jego imienia, "nocowała" u niego ostatnio ;] To jej nowy styl bycia, bo przeciez chce pisać, jak staruszek, więc musi się nawdychać odpowiednio. Hank szczęsliwy nie jest z tego powodu. Szopa się przysiada do nich [gaworzą na patio przy basenie], przedstawia się jako Roscoe, wyznaje respekt dla Hanka i opowiada jak to sam nieraz na detoksach bywał. Wrzuca wszystko, od heroiny po proszki na rozwolnienie. Mina Hanka, kiedy tego słucha, a potem wolno przenosi wzrok na córkę, pod tytułem "COŚ ty sobie znalazła ?" - bezcenna. Skutki palenia ziółek. Marcy i Karen palą sobie w łózku nawijając jacy to faceci są fatalni. Wtedy dzwoni telefon od babki, u której Karen złożyła CV o pracę. Rozmowa kwalifikacyjna za pół godziny. Karen jedzie więc wstawiona i zostaje zdemaskowana przez potencjalną pracodawczynię. Próbując opanować ataki śmiechu - przeprasza ją, wyjasnia sytuację i... dostaje pracę. "Lubisz popalać, imprezować, fajnie. Tylko łapy z daleka od mojego męża", od razu dostaje informację. Na ścianie wisi zdjęcie tego rockmana, z którym w 1 odcinku Hank miał spotkanie. To mąz ? No to raczej będzie na odwrót, hehe. Marcy zaś odwiedza Stuart. Rozeszli się przez jego romanse z aktoreczką, a teraz on przychodzi z przeprosinami. Marcy jest podpalona, a poza tym - Stu na zgodę przynosi pakę ziół, więc szybko go wpuszcza. Palą sobie, a Stu zastaje między gratami wibrator Marcy, sugerujący że brakuje jej seksu. Do niczego jednak nie dochodzi, bo oboje wypalili za dużo. zapadają w sen, a kiedy się budzą urządzeniem na baterię bawi się mały syn Marcy, która rzuca się żeby mu ją odebrać z samokrytycznym okrzykiem "jestem najgorszą matką świata !". Moody ma piękny sen. Do łózka wchodzi mu Faith. Kiedy się budzi, okazuje się, że to nie Faith, tylko ta druga dziewczyna z grupy. Poczyna sobie dosyć odważnie i agresywnie. Hank próbuje ją z siebie zrzucić, ale ta nie daje się zepchnąć. Wreszcie współpracy odmawia Hankowa zabawka :] Dziewoja pogardliwie wyraża się o męskości Hanka i grozi mu, że jak komuś piśnie słowo, to go zabije. I wydziera się, ze "potrzebuje działki !". Tego za wiele. Hank próbuje chyłkiem opuścić ośrodek. Przechodzi obok pokoju Faith, która zmawia paciorek. Powiadamia, że ucieka. Ona na to, że w ten sposób pokaże córce, że jest mięczakiem, no i... jak sobie pójdzie, to nie dowie się, dlaczego Faith tu jest. MOody więc zamyka drzwi i wysłuchuje jej opowieści, jak to była w związku z pewnym gitarzystą, i on się zaćpał [Hank przyznaje, że słyszał o tym], a miejsce na detoksie zawdzięcza własnie jemu, wykupione jest za jego pieniądze i zanim zmarł upoważnił ją,żeby korzystała, jesli będzie miała ochotę. Nie jest więc nałogową pijaczką czy ćpunką - jest na wakacjach od rzeczywistości. No i przydaje się nareszcie ziółko, które Moody dostał od Łysego. Mogą sobie zapalić z Faith. Wiecie z czego robią skręty ? Ze stron wydartyc z... Biblii ;]] stay tuned :] wątki gejowski i detoksowy - prima sort. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Californication sez 6 odc 2 11.09.13, 15:02 multimedia ;] : www.youtube.com/watch?v=cFyLt7ZJJxc www.youtube.com/watch?v=D0Ty0rtp6U8 www.youtube.com/watch?v=dh2UNVwDGI8 Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 2 11.09.13, 16:05 Luksusowa klinika odwykowa dla californijskich celebrytów - świetne miejsce akcji. ;) Przed Łysym znów traumatyczne przeżycia, he,he. Swoją drogą Evan Handler musi dostawać tam ogromną gaże za rolę Charliego Runkle'a. THnX:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Californication sez 6 odc 2 12.09.13, 13:51 ciekawe, na jak długo ? :] haha, no pewne. ale dzielnie poszedł ta drogą. wszak, według niektórych, wiadomo, że szołbioznes zdominowany jest przez lobby gejowskie ;] Jako nowo wyświęcony gej Łysy zyskuje nowe możliwości. tylko rodzi się pytanie, jak będzie mu szło odpieranie licznych [jak sądze] awansów, jakich będzie obiektem ? o, Evan Handler wart jest wszystkich pieniędzy :] drobiazg, dzięki :] 2 odcinek "Zakazanego imperium" omsknął mi się, ale nadrobię to. "Grę o tron" też sprobuję naszkicować, może od razu 2 pierwsze odcinki [dzisiaj drugi puszczają]. Nie ma strachu w naszym fachu ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 2 13.09.13, 17:27 Hehe! Czuję, że będą to sceny pełne ... grozy. ;) Nie ma pośpiechu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Californication sez 6 odc 2 14.09.13, 14:36 hahaha :] tez tak sądzę. ten aktor może i subtelny jest, ale wysoki i dobrze zbudowany, Łysy będzie musiał się mocno napracować, żeby mu uciec, albo żeby przeciągać Wiesz Sama Co ;] Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 12.09.13, 21:25 www.telemagazyn.pl/program-tv/1000011830727,wygrany,id,t.html Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 12.09.13, 21:26 Mania już zapowiadała w drugim poście, więc tylko przypominam. :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 13.09.13, 14:43 Przegrałam z "Wygranym". ;) Nie pytajcie mnie o wrażenia. Nienawidzę czasem Morfeusza. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 13.09.13, 16:53 pierwszy termin kolidował mi z "Grą o tron" [wrażeniowo, fabularnie, napiszę niebawem], drugi - z zamiarami wobec mnie własnie tego zdradzieckiego Morfeusza ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 13.09.13, 16:59 O! Ty też uległeś Morfeuszowi!? Czekamy zatem na powtórkę. Nie ma pośpiechu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 14.09.13, 14:33 powtórka pewnie w Kulturze, hehe. o, z "Grą o tron" będą gotowy na początku tygodnia. "Zakazane", jak już pisałem - jutro :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek.grek Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 12.09.13, 21:51 Dzięki Barbasiu za ten wspaniały link do Telemagazynu dzięki ktoremu wiem o czym jest Wygrany. Tak to bym nie wiedzial bo u nas /wstyd się przyznać ale w Warszawie/ Telemagazynu nie czytujemy. Ale teraz to chyba zaprenumeruję. A masz moze link do Zycia na gorąco? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 13.09.13, 17:31 Bay City Rollers - Bye Bye Baby 1975 www.youtube.com/watch?v=yUwW108ITzw Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Wygrany” reż. W. Saniewski TVP2 22:15 14.09.13, 16:49 pelna dobrych checi zaczelam ogladac - wytrzymalam smety, wytrzymalam rozwleczone nudne sceny na poczatku, do momentu, gdy pojawila sie M. Zmuda-Trzebiatowska Wtedy wylaczylam ;) Wolalam dokonczyc ksiazke, swoja droga swietna - jesli bedziecie mieli okazje - kupujcie, pozyczajcie, czytajcie - "Niewidzialny most" Julie Orringer - piekna, klasycznie napisana powiesc o II wojnie swiatowej oczami wegierskich Zydow, z watkiem milosnym, ktory nie dominuje, a pozwala zachowac czlowieczenstwo. Odpowiedz Link Zgłoś