Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35)

    • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 2 13.09.13, 13:38
      Jeśli macie chęć :

      www.putlocker.com/file/481DB4A73893331A
      [continue as a free user]

      Zatem, staneło na tym jak w siedzibie Stowarzyszenia Kombaatantów Sara Lund i jej kolega, Strange znajdują zwłoki wiszące za nogi. Wcześniej zaś ścigają zakapturzoną postać, uciekającą spod budynku.

      Uciekającym nie był Myg Poulsen. Myg Poulsen to ten martwy wisielec. Ktoś go powiesił za nogi i podciął gardło wojskowym niesmiertelnikiem. W dodatku, jak później sie okaże, była to blaszka nie należąca do żadnego żołnierza, zrobiona na zamówienie. Myg Poulsen był żołnierzem, brał udział w misjach wojskowych w Iraku i Afganistanie. Na dniach miał znów wyjechać.

      Kapturowiec uciekł, Sara Lund wszelako sugeruje, żeby zbadać teren, człowiek przełaził czy przeskakiwał przez drut kolczasty, mógł się zranić, mógł zostawić ślady krwi.

      Pojawia się Brix. Sara sugeruje mu, że chciałaby poprowadzić tę sprawę, albo chociaż się przy jej prowadzeniu kręcić. Brix odpowiada, że wiele osób na górze nie bardzo chciałoby ją w takiej roli widzieć, ciągle uważają, że miała ona wpływ na śmierć Meyera. "Dlaczego miałbym ci zaufać ?", rzuca pytanie Brix. Sara samokrytycznie stwierdza, że "popełniałam błędy, wiem o tym" i dodaje "... ale znam się na tej robocie". I Brix po krótkim zastanowieniu powiada, że będzie wnioskował do jej aktualnych pracodawców, żeby ją "transferowali tymczasowo". Potem własnoręcznie daje jej pistolet i odznakę policyjną, plus zawiadamia resztę grupy, że Sara będzie pracowała przy tej sprawie.

      Partnerem Sary zostaje Strange. Próbuje się z nią zaprzyjaźnić, opowiada o sobie, swoim życiu prywatnym. Pyta jak tam wygląda to u Sary, ale zostaje odesłany z kwitkiem. [Sara w Kopenhadze mieszka u matki, która szykuje się do ślubu; kiedy rano widzi Strangego czekającego na Sarę pod domem, od razu pyta 'kto to jest ?", widać że ma nadzieję, ze córka przestanie wariować i sobie "wreszcie kogoś znajdzie" :)]. Sara Lund, jak widać, preferuje pełny profesjonalizm :] Zamiast wynurzeń osobistych, bardziej interesuje ją : gdzie wydrukowano ulotki o treści radykalnoislamskiej, znalezione przy zwlokach pierwszej ofiary, Anny Drausholm.

      Przy okazji, z oznaczeń przy filmiku z zabójstwa Anny Drausholm i ulotek, że w sprawę zamieszana jest nieznana dotąd organizacja pod nazwą Liga Muzułmańska; albo - sprawca posługuje się tą nazwą, aby zmylić trop policji. W temat zaangażowany jest już rząd, a także kontrwywiad wojskowy. Wszystko wskazuje na to, że oba zabójstwa, ludzi powiązanych z wojskiem i misjami w krajach islamskich, noszą znamiona aktów terroru.

      Film video z jej zabójstwa został wysłany z serweru w Londynie, był w sieci przez kilkanaście minut, zdązyło go obejrzeć wielu ludzi, m.in dziennikarzy, sprawa już hula w mediach. Strona na jakiej go umieszczono prowadzi forum dla fundamentalistów islamskich, działa od pół roku; nie wiadomo, kto wrzucił na nia filmik, w każdym razie rejestrował się z IP duńskim.

      Lund i Strange najpierw odwiedzają jednostkę wojskową, w której służył Myg Poulsen. Przyjmuje ich pułkownik [jednocześnie jest to ojciec żony Jensa Rabena], wraz z majorem. Według nich, Poulsen był dobrym szwejkiem, nie grożono mu, a już na pewno nie Liga Muzułmańska, bo z jej strony samo wojsko nie odebrało nigdy żadnych sygnałów.

      Co ciekawe, pułkownik nie zna Anny Draumshold. Kieruje Sarę i Strangego do Saida Bilala, dowódcy kompanii, w której służył Poulsen, ale prosi, żeby przy wszelkich kontaktach policja prosiła o obecnośc jego albo majora.

      Przy szafce i łózku Poulsena, Sara znajduje grafik, terminarz zajęć, na którym odręcznie Poulsen zapisał godzinę odwiedzin u Rabena, w szpitalu.

      Według ustaleń, ulotki znalezione przy ciałach ofiar zamówila księgarania należaca do niejakiej Aishy Oman. Sara i Strange od razu jadą pod wskazany adres. Przybytek ma się mieścić w normalnej kamienicy, ale nie moga znaleźc nazwiska "Oman". Pytają sąsiadów. Oni ich informuje, że pani Oman nie żyje od kilku lat, teraz ksiązkami zajmuje się jej mąz, nazwiskiem Kodmani. Mieszka na parterze. W tym samym momencie widać, jak - jak się później okaże, własnie Kodmani - kasuje jakieś pliki w komputerze.

      Sara i Strange zachodzą do niego. Gośc się musiał spieszyć, bo spod dywanika na podłodze wycziera bezczelnie rączka od klapy zakrywającej wejście do piwnicy. Kodmani nieudolnie próbuje butem przesunąc dywanik, Sara go na tym łapie. Schodzi do piwnicy. Kodmani protestuje, powołuje się na swoje prawa, pyta o nakaz, ale oni go nie słuchają. Sara myszkuje w piwnicy, gdzie Kodmani trzyma ksiązki i ma kompa. Na kompie zaś - ma film video z zabójstwem Anny Draumshold. Z wojowniczym podpisem "Europe is cancer, Jihad is the answer', czy coś w tym klimacie.

      Kodmani jest notowany. Był aresztowany za nakłanianie do terroru. Okazuje sie, ze śledził go cichaczem kontrwywiad. Teraz szefostwo jest wkurzone, że policja się wtrąciła do sprawy i zamknęła gostka, przerywając im operację. Szef kontrwywiadu solidnie zmywa głowę Sarze i Strangemu. Kodmani ma żelazne alibi [nie wiadomo na razie, jakie], zdaje sobie sprawę z tego, ze jest obserwowany, więc głupstw nie robi. Pytanie, z kim sie kontaktował. I czy nie brał udziału w jakiejs szeroko zakrojonej akcji.

      Policaje przesłuchują Kodmaniego. Facet wymawia się, ze nic nie wie. Jego witryna jest otwarta dla wszystkich, każdy mógl na nią wrzucić ten filmik. On nie wie, kto. Zamówione ulotki są zaś legalne i to nawet do tego stopnia, że mozna je znaleźć w bibliotekach publicznych. Sara Lund od razu prosi o wykaz tych bibliotek. Strange nie daje się zwieśc, sugeruje że Kodmani albo zacznie się pruć albo pójdzie siedzieć, bo w jego tłumaczenie dziecko by nie uwierzyło.

      Kodmani chwilę naradza się z adwokatem. Potem zdradza, ze kilka dni wcześniej skontaktował się z nim ktoś, kto przedstawił się jako Brat w Wierze, z prośba o możliwość umieszczenia 'filmu religijnego" na witrynie Kodmaniego. Kodmani się zgodził, nie wiedział, ze będzie to film z zabójstwa Anny Draumshold.

      Brix przekazuje im juz później zestaw nazwisk ludzi, którzy kontaktowali się z witryną Kodmaniego, z terenu Danii, a także jego współpracowników. Jednocześnie, faktycznie - na drucie kolczastym z okolic budynku Stowarzyszenia Kombatantów znaleziono ślady krwi. DNA jakie z nich pobrano nie ma w rejestrze policyjnym.

      Sara Lund nie bardzo wierzy w winę Kodmaniego, "nie byłby aż takim idiotą, żeby samemu na własnej witrynie publikować TAKI film".Zamiast tego wybiera się na spotkanie z Rabenem, z którym wizytę anonsował na swoim kalendarzu Poulsen.

      W szpitalu Sara dowiaduje sie, ze Raben na służbie, możliwe że podczas misji ?, został ranny, od tego czasu cierpiał na jakieś haluny i omamy; raz w aataku szału wziął pielęgniarkę jako zakładniczkę i groził jej śmiercią. Od tamtego czasu jest na badaniach i trzymają go w tym ośrodku.

      Raben od początku nie wygląda na wariata, jest spokojny i wyważony, poza jednym momentem, kiedy dowiedział się, ze nie zostanie zwolniony do domu i do rodziny, mimo że przecież już nie odstawia scen. Został znów zamknięty, i to w izolatce. I nadal nie zdradza objawów szaleństwa, po prostu się wtedy normalnie i po ludzku zdenerwował, ze został oszukany.

      Sara pyta go o Myga Poulsena. Raben przyznaje, że Myg był niespokojny, a nie był to gośc, którego łatwo przestraszyć. Sara pyta go o Annę Draumshold, informując że ona też została zamordowana, i możliwe, ze te dwie sprawy coś łączy - Raben oglada jej zdjęcie i powiada, ze nie zna jej, i że MNyg Poulsen również mu nie opowiadał nigdy o kimkolwiek o tym nazwisku.

      Widać, że informacja o smierci Myga mocno zamieszała u Rabena. Tuż po wyjściu Sary zgłasza strażnikowi, żeby przekazał ordynaratorowi szpitala, ze "chce współpracować".

      Z bazy danych ludzi odwiedzających stronę internetową Kodmaniego, wynika że robił to także Said Bilal, dowódca kompanii, w której służył Poulsen. Policaje od razu do ni
      • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 14:04
        Policaje od razu do niego jadą. Bilal tłumaczy sie, ze taki był rozkaz z góry, wszystko jest ewidencjonowane i do sprawdzenia - ulotki miały służyć szkoleniu zołnierzy udających się na misję do Afganistanu, żeby wiedzieli z jakim rodzajem ludzi i języka będą mieli na miejscu do czynienia.

        Przy okazji, uwadze policjantów nie uchodzi drobnostka pewna... przez mundur na ramieniu Bilala przecieka krew. Strange od razu pyta Bilala, co robił poprzedniego wieczora, a Sara mówi, ze trzeba mu pobrać krew.

        Idą więc do pułkowniika i majora A raczej pułkownik sam ich znalazł, poirytowany że wleźli na teren jednostki i kontaktowali się z jego ludźmi, wbrew zalecieniu, aby robić to tylko w obecności pułkownika lub majora.

        Bilal wyznaje, że w wieczór morderstwa istotnie odwiedził Myga Poulsena. Ktoś z bazy danych jednostki wojskowej pobrał plik z wykazem żołnierzy służacych na misji afgańskiej. Ustalenia wskazywały, ze zrobiono to z kompa sekretariatu Stowarzyszenia Kombatantów. Być mozę na potrzeby samego Stowarzyszenia. Bilal chciał to z Mygiem wyjaśnić. W środku znalazł wiszące zwłoki Poulsena. Potem usłyszał Strangego i Sarę Lund - rzucił się do ucieczki, aby nie padło podejrzenie na jednostkę i poplamieniu nie uległo jej dobre imię.

        Pułkownik od razu dodaje, że przyjał wyjasnienia Bilala, a co więcej - zostały one zaakceptowane także przez wojskowy kontrwywiad.

        W tym samym momencie, Strange dostaje na telefon informacje, ze kontrwywiad aresztował trzech bliskich współpracowników Kodmaniego.

        Jednocześnie rozgrywka toczy się także w gabinetach politycznych. Nowy energiczny minister sprawiedliwości, Thomas Buch, dostał od premiera misję przepchnięcia przez parlament ustaw antyterrorystycznych. Latająca po mediach sprawa smierci Anny Draumshold, a teraz dodatkowo Poulsena - sprawia, ze opozycja i koalicjant z partii Ludowej deklarują jedność z rządem, jednocześnie chcąc uczestniczyć w sprawie poprzez bycie informowanymi na bieżąco.

        Problem jeast taki, że kiedy wychodzi, iż podejrzanym może być islamista duński - Ludowcy zaczynają grać politycznie, bo przecież "oni już ostrzegali wcześniej, że trzeba wziąc za łeb islam" [to nie cytat :)]. Doradca Bucha powiada im, że rząd dopisze do ustawy komisję delegalizującą organizacje islamskie, przed którymi ostrzegali Ludowcy. Zasługa pójdzie na ich konto. Szef Ludowców kręci nosem, powiada, ze tutaj trzeba jeszcze dyskusji. Oddala się perspektywa szybkiego przejścia ustawy.

        Szefowa opozycji odmawia z Buchem współpracy w momencie, w którym wyłazi, że poprzednik Bucha [ten co zawału dostał] wiedział o zabójstwie Anny Draumshold i nic z tym nie zrobił. Trzymał temat w ukryciu, nie rozkręcił sprawy, nie poinformował nikogo. Wg niej, ministerstwo jest ubabrane w tej sprawie. I wobec tego opozycja nie zadeklaruje medialnie poparcia dla rządu. Buch zostaje na korytarzu sam, nawet doradca i sekretarka patrząc ze zmieszaniem go opuszczają i zamykają się w pokoju. Buch miał te zdjęcia w aktach, które mu zostały po poprzedniku [była ta scena w 1 odcinku], nie puścił sprawy w ruch, ponosi część winy za mętlik, jaki powstał. I szefowa opozycji zwołuje konferencję prasową, aby oznajmić, zapewne, że rząd zawalił sprawę.

        Jens Raben zaś, po wizycie Sary Lund, w try miga spotyka się z adwokatem. Towarzyszy mu żona. Dekllaruje współpracę, trudno powiedzieć co się kryje pod tym słowem. Tak czy owak, adowkat przyjmuje ją.

        ŻOna prosi, żeby zostawić ich samych i kiedy rozmawiają, mówi Jensowi, żeby się starał, bo mają mnóstwo spraw do załatwienia, mieszkanie, szkołę dla syna, musza jakoś to wspólne życie ułozyc. Ale Raben nie ma do tego głowy. Wyraźnie jest poruszony informację o śmierci Anny i Myga. Mówi zonie "najpierw muszę swoje sprawy uporządkować'.

        Po wyjściu z izolatki, ma zostać przeniesiony do swojego pokoju w szpitalu. Jest z nim strażnik. Raben prosi go o możliwość przebrania się i wzięcia prysznica. Strażnik zgadza się. W łazience Raben szczotka blokuje od środka drzwi. Puszcza wodę, ale nie bierze kąpieli. Zamiast tego, z odpływu pod kabiną prysznicową, wyjmuje zawiniątko jakieś. Potem wychodzi, jakby nigdy nic.

        Sara Lund wychodząc już niemal z rozmowy z pułkownikiem i majorem, zauważa na ścianie ciekawą fotografię. Prosi o możliwość wzięcia jej.

        Pokazuje ją na parkingu Strangemu : zdjęcie jest z jakiejs misji, takie pamiętkowe, a na nim są : Anna Draumshold, Myg Poulsen i Jens Raben. A zatem, Raben kłamał mówiąc, ze nie zna Anny i że Myg Poulsen też jej nie znał. Znali się. Teraz dwoje z nich nie żyje.

        A Raben... Raben ucieka. Prawdopodobnie podczas przejścia przez plac [jest późny wieczór] urwał się strażnikowi, odsunał klapę do kanału i własnie biegnie co sił w nogach. Policja i straż ruszają do pościgu.

        I co powiecie ? Brzmi nieźle, hę ? :] I tempo niezgorsze. I tak samo rozrzucane ślepe tropy, co w pierwszej serii. Tylko Sara Lund zdaje sie, niespodzianka ;], podązać właściwą ścieżką.
        • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 16:04
          Dzięki, Greku! Świetnie napisane.
          Pamiętam, że własnie po ucieczce Rabena wciągnęłam się w akcję na całego :)
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 16:48
            cała przyjemnośc po mojej stronie :]

            Raben wydaje się wiedzieć, o kogo chodzi, ale jeśli wolał uciec niż
            poinformować policję, to znaczy, że sam ma jakiegos trupa w szafie
            i woli działać w pojedynkę, choćby obawiając się, ze jego rodzina
            można stać się celem killera.
        • pani_lovett Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 16:28
          Świetne story, Greku.
          Od jutra będę oglądać.

          :)
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 16:44
            dzięki :]

            hehe, zdecydowanie, jak sądzę, polska wersja pozwala skupić się lepiej na akcji i zachowaniach postaci, od tej z angielskimi napisami u dołu.

            niedawno ktoś gdzieś postulował, żeby w kinach puszczano filmy z lektorem :]
            • pani_lovett Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 13.09.13, 17:12
              Otóż to.

              Tak? To samo myślałam niedawno, starając się ogarnąć jednocześnie obraz i napisy na filmie Allena "Blue Jasmine". :)
              • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 14:06
                może ktoś wreszcie na to wpadnie :]

                a'propos kina - jak długo męczą reklamami przed seansem ? słyszałem opowieści
                całkiem strasznej treści ;]

                jutro napiszę o "Zakazanym imperium", jestem po 2 odcinku, i pod duzym wrażeniem.
                • pani_lovett Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 15:19
                  Dawniej chyba był lektor?

                  Bywa, że blok reklamowy wraz zapowiedziami nowych filmów trwa nawet 15 minut! Raz mi się tylko zdarzyło, na kilka wizyt w kinie, że nie było wcale reklam. Ale prawdę mówiąc, nie rusza mnie to.


                  OK.
                  Jutro zdaje się będę mieć gości, więc będę czytać późnym popołudniem.

                  :)
                  • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 15:39
                    ze starości już nie pamiętam ;]]

                    ruletka reklamowa.
                    hehe, jasne, film w końcu musi się zacząć, prawda ? :]

                    orajt, baw się dobrze, i niech Ci domu nie rozniosą ;]
                    • pani_lovett Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 17:27
                      Haha! NenocoTy! :)))


                      > hehe, jasne, film w końcu musi się zacząć, prawda ? :]

                      Hehe! Owszem. Poza tym człowiek (ja) jak dziecko cieszy się, że ma wielki ekran przed nosem i bierze wszystko, co mu dają. ;))
        • pepsic Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 12:47
          Ciekawe rozwinięcie, chyba też się skuszę, tym bardziej, że dzisiaj kompletna bryndza.
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 2 [2] 14.09.13, 15:14
            dobra idea :]

            widziałaś już 2 serię wcześniej ?
    • grek.grek Gdynia'13, podsumowania, recenzje, rózne 14.09.13, 15:36
      Gdynia na finiszu, dzisiaj ? nagrody, i są podsumowania :

      wyborcza.pl/1,75958,14603015,Kino_mowi__Chce_sie_zyc_.html
      www.rp.pl/artykul/9146,1047051-Gdynia-2013--premiery.html
      www.filmweb.pl/GDYNIA+2013%3A+Chorzy+ludzie-98880
      i recenzja "Idy", ktora dostała nagrodę dziennikarzy i w sumie zrobiła duże wrażenie :
      film.onet.pl/recenzje/ida-czyste-kino-recenzja/d9m3s
      • pani_lovett Re: Gdynia'13, podsumowania, recenzje, rózne 14.09.13, 17:09
        Dzięki. :)

        Udało mi się obejrzeć kilka relacji z Gdyni w TVKultura, rozmowy Katarzyny Janowskiej z reżyserami,z Maciejem Pieprzycą o filmie "Chce się żyć" , o którym wspominała Pepsic, wczoraj słuchałam rozmowy z Małośką Szumowską, która pochwaliła się, że została zaproszona do Izralea na spotkanie jako jedna z 10 najważniejszych kobiet reżyserek na świecie! Szpoba.

        Spodobała mi się wygadana Karolina Sulej, która żyłwiołowo nie zgadzała się z Tadeuszem Sobolewskim. :)

        Dzisiaj wieczorem po gali wręczenia nagród w TVPKultura będzie rozmowa podsumowująca FF w Gdyni.

        :)
        • grek.grek Re: Gdynia'13, podsumowania, recenzje, rózne 15.09.13, 14:18
          O, no to sporo przyswoiłaś :]
          mnie sie udało wskoczyć na parę minut rozmowy po tej całej gali rozdania nagród, z Sobolewskim, Holland, Antoniak i paroma innymi osobami.
      • angazetka Re: Gdynia'13, podsumowania, recenzje, rózne 14.09.13, 18:39
        Czy będzie można spoilerować wynikami z Gdyni (relacja w TVP trzy godziny po czasie rozdania)? ;)
        • maniaczytania Re: Gdynia'13, podsumowania, recenzje, rózne 14.09.13, 18:47
          ale w TVP Kultura chyba na zywo?
          • maniaczytania Gdynia'13 - nagrody glowne 14.09.13, 23:54
            Najlepszy film - Ida

            Najlepszy rezyser - Malgoska Szumowska

            Najlepsza aktorka - Agata Kulesza (Ida)

            Najlepszy aktor - Andrzej Chyra (W imie) - nie wiem, ale wydaje mi sie, ze byly dwa inne lepsze typy ;)

            Srebrne lwy - "Chce sie zyc" i "W imie"
            • angazetka Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 15.09.13, 00:19
              Plus trzy nagrody dla kuriozalnego "Bejbi blusa", które pozostawiły mnie w totalnym osłupieniu. ZA CO?
              Trudno oceniać filmy, których się nie widziało, ale patrzę, że "Papusza" trochę pominięta - niby trzy nagrody, ale takie mniej ważne. "Ida" mnie ciekawi i "Płynące wieżowce". Na "W imię..." bym poszła, gdyby nie Kościukiewicz, nie trawię człowieka (co oznacza, że będę mieć problem z polskim kinem w najbliższym czasie, bo gra on wszędzie).
              Mania, których dwóch aktorów byś typowała? Ogrodnika i...?
              • grek.grek Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 15.09.13, 14:44
                I "Drogówka" przepadła jakoś. i chwalony/chwalona "IMagine" też bez nagród.
                ale to dobry znak, że konkurencja niezwykle mocna była.
                • maniaczytania Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 15.09.13, 14:59
                  grek.grek napisał:

                  > I "Drogówka" przepadła jakoś. i chwalony/chwalona "IMagine" też bez nagród.
                  > ale to dobry znak, że konkurencja niezwykle mocna była.

                  Pytanie, czy byla mocna, czy modna ;)
                  • angazetka Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 15.09.13, 16:14
                    Powszechnie się głosi, że mocna, w tym roku ponoć wyjątkowo.
                    A "Imagine" w sumie jest filmem dość... osobnym. Niepolskim, choć polskiego reżysera.
                • pepsic Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 19:03
                  Brak "Drogówki", czy "Układu zamkniętego" wśród nagrodzonych, na które w kinach waliły tłumy, jednocześnie filmów niewygodnych politycznie jakoś specjalnie nie dziwi, bo jak potwierdzają główne wygrane przychylność wiodących mediów i jury konkursowych pozyskuje niezmiennie tematyka polsko- żydowska w jedynie słusznej perspektywie oraz tematyka gejowska wpisujące się w walkę z kościołem.

                  Ps. Nikt nie wspomina, "Miłość" Fabickiego zdobyła specjalną nagrodę, IMHO całkiem zasłużenie, liczyłam na więcej.
                  • siostra_bronte Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 19:12
                    Ostro :) Ale twierdzenie o jakiejś "walce z kościołem" to chyba duże uproszczenie. Poza tym, bez zobaczenia filmów trudno o tak kategoryczne sądy.
                    • maniaczytania Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 19:26
                      owszem, bez obejrzenia trudno cos powiedziec, ale to wlasnie mialam na mysli piszac, ze modna ;)
                    • pepsic Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 19:31
                      Nie moja wina, ze taki nurt dominuje w mediach. Tu spojrzenie z drugiej strony. Dla odmiany, choć raz z prawicowego portalu.
                      • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 17.09.13, 00:16
                        Recenzja prezentująca tradycjonalistyczny konserwatywny punkt widzenia, niestety bardzo płytka intelektualnie.

                        :)
                        • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 17.09.13, 16:58
                          I jeszcze te kuriozalne stwierdzenia - nieuzasadnione generalizacje! , że Szumowska pokazuje, że [cała] "Polska w filmie przedstawiona jest jak prowincjonalna kraina, w której pełno wynaturzeń i obłudy", że [wszyscy] "katolicy to kłamliwi hipokryci, a homoseksualizm wśród księży to zaakceptowana przez wszystkich norm".

                          Chyba każdy średniointeligentny człowiek na podstawie samej recenzji filmu Szumowskiej, może wywnioskować, że nie o wszystkich katolikach i nie o wszystkich księżach traktuje ten film. Szumowska jest zbyt inteligentną reżyserką, by się na takie takie uogólnienia w takim filmie ważyć. Zresztą, gdyby chciała zrobić (wybitnie krytyczny) film o polskich księżach i polskich katolikach wyglądałby on z pewnością całkowicie inaczej.

                          "W tak zwichrowanym świecie trudno ocenić, kto jest dobry, a kto zły."

                          Jeszcze jedno czarno-biały świat i czarno-białe postaci są tylko w bajkach i złych filmach.



                          Ta recenzja jest prymitywna, nie film Szumowskiej, niestety.

                          Zastanawiam się czy ta pani "recenzentka" zna się w ogóle na filmach, na sztuce filmowej!?

                          • maniaczytania Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 20.09.13, 18:11
                            pani_lovett napisał(a):

                            > I jeszcze te kuriozalne stwierdzenia - nieuzasadnione generalizacje! , że Szumowska pokazuje, że [cała] "Polska w filmie przedstawiona jest jak prowincjonalna kraina, w której pełno wynaturzeń i obłudy", że [wszyscy] "katolicy to kłamliwi hipokryci, a homoseksualizm wśród księży to zaakceptowana przez wszystkich norm".
                            Chyba każdy średniointeligentny człowiek na podstawie samej recenzji filmu Szumowskiej, może wywnioskować, że nie o wszystkich katolikach i nie o wszystkich księżach traktuje ten film. Szumowska jest zbyt inteligentną reżyserką, by się na takie takie uogólnienia w takim filmie ważyć.

                            Hmm, a mnie sie wydaje, ze nazbyt wielka wiare w ludzi pokladasz ;) Ludzie wierza w to, co widza i przenosza to na calosc. My wiemy, ze np. cala Polska nei jest taka jak chocby w "Weselu" Smarzowskiego, ale niektorzy widzowie moga sobie na podstawie tego filmu wyrobic niezbyt piekna opinie o Polakach. Generalnie (choc nie cierpie uogolnien) niech sobie kazdy kreci filmy, jakie chce - z tym problemu nie mam. Problem wiekszy mam jednak z tym, ze malo jest rzeczy po "drugiej stronie", pokazujacej nas w jakis pozytywny sposob i dlaczego, jesli juz takie filmy sa ( a sadze, ze przykladem takeigo filmu moze byc wlasnie "Chce sie zyc"), to sa one w kraju znacznie mniej promowane niz inne. Znamienny przyklad takiej rozbuchanej i z drugiej strony bardzo malej promocji to "Poklosie" i "Uklad zamkniety". Zagadka - na ktory film poszlo wiecej widzow???? Moze jednak ludzie sa juz znudzeni tym, ze w kinie ciagle pokazuje sie nas w antypatyczny sposob wyciagajac na wierzch jedynie patologie, wady i wynaturzenia. Moze czas zmieniec narracje i kat widzenia, moze czas na pozytywy?
                            • maniaczytania Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 20.09.13, 18:28
                              zapomnialam dopisac - niech kazdy kreci filmy, jakie chce - z tym nie mam problemu, bo ostatecznie to ja jako widz decyduje, czy go zobaczyc.
                              • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 22.09.13, 13:36
                                Otóż to!
                            • siostra_bronte Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 21.09.13, 11:37
                              To prawda, ludzie lubią uogólniać, ale recenzenci robić tego nie powinni.

                              Oczywiście dla filmowców ciekawsze są tematy trudne, z problemami, a nie radosne opowieści jak to wszyscy są szczęśliwi. Co nie wyklucza, że nawet takie filmy mogą mieć optymistyczne zakończenie (nie wiem jak jest w przypadku "W imię...")

                              Recenzent zjeżdża film od góry do dołu, bo nie podoba mu się szemrane towarzystwo, które pokazuje, łącznie z upośledzonymi i prostytutkami. Wyraźnie gardzi tymi ludźmi. A czy przypadkiem istota chrześcijaństwa nie polega na pomocy ludziom zagubionym, błądzącym, zepchniętym na margines, z różnych zresztą powodów? Co zresztą robi bohater filmu, ale dla autora recenzji jak widać nie ma to znaczenia.
                              • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 22.09.13, 15:09
                                Doczytałam w recenzji Barbary Holender, że Szumowska pokazuje też brzydką twarz polskiego prowincjonalnego katolicyzmu, fałsz, obłudę, zakłamanie mieszkańców prowincji. Ale prowincjonalny katolicyzm, to wciąż nie wszyscy katolicy, prawda?

                                Poza tym myślę, że nie ma powodu się obrażać na twórców filmu za krytyczny obraz.
                                Powiem banał, filmy , które proponują krytyczne spojrzenie na świat też są potrzebne, Filmy takie owszem wytrącają z błogostanu, ale prowokują do dyskusji, do rewizji myślenia, zachowania, a może i w efekcie, myśląc optymistycznie i do zmian na lepsze.

                                • grek.grek Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 22.09.13, 16:32
                                  trudno obrażać się na reżyserkę, ze stawia na trudny i czasami brzydki realizm, a nie idealizm, tudzież bajkopisarstwo.
                                  • pepsic Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 23.09.13, 13:59
                                    I trudno na recenzentkę, że ma swoje zdanie.
                            • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 23.09.13, 18:57
                              Maniu, wskaż, daj, napisz dobry scenariusz na optymistyczny, ale mądry, głęboki film, a z radością będę czekać na niego.
                              :)
                          • pepsic "W imię" 27.09.13, 22:19
                            To może jeszcze jedna recenzja, mam nadzieję, mniej prymitywna, niz poprzednia.
                            • angazetka Re: "W imię" 28.09.13, 12:44
                              To ja może podrzucę własną? ;)
                              forum.gazeta.pl/forum/w,433,130963169,147115319,_W_imie_polskiego_kina.html
                              • pepsic Re: "W imię" 29.09.13, 10:50
                                No to mamy wreszcie relację naocznego świadka. Swoją droga ciekawe, co by czytelnik gazety (ten od listu) napisał o filmie o Walesie.
                                Dzięki:)
                                • pepsic Re: "W imię" 29.09.13, 11:52
                                  *bo póki co nikt sie nie odważył.

                                  • angazetka Re: "W imię" 29.09.13, 18:40
                                    ;)
                                    Lubię sprawdzać stan polskiego kina.
                      • grek.grek Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 18.09.13, 15:30
                        Gazeta Polska ruszyła do zohydzania ludziom "W imię..." :]
                        a nuż się jaki cnotliwy czytelnik ucieszy, że "film o księdzu", wykupi bilet za pieniądze, które przeciez mógłby wydać na najnowszy numer GP, a potem dozna szoku, który gotów go zabić ?

                        a serio - pani autorka recenzji postrzega ten film jako próbe ataku na Kościół. dziwię sie, że oburza się tak gwałtownie, bo przecież to, że gejów wśród kleru jest zatrzęsienie, to wiadomo nie od dziś; co powie, kiedy powstawać zaczna filmy o pedofilii wśród duchownych katolickich ? oburzy się, zapominając że o tychże skandalach dudni już cały świat ? naiwna okropnie ta recenzja, jakby autorka uznawała swoich czytelników za małosprytnych, co to nie oglądają dziennika, nie słuchają radia, nie czytają innych niż GP gazet i nie mają dostępu do internetu.

                        a z tego, co wywnioskowałem z opisów, "W imię...", to po prostu opowieśc o tym, że ksiądz, ksiądz prawy i oddany swojemu powołaniu, to tez człowiek, i to człowiek traigczny - samotny, rozdarty między obwarowaną normami i zasadami służbą, a całkowicie ludzkimi namiętnościami. ten film raczej uczłowiecza postać księdza, niż ją w jakikolwiek sposób obraża.

                        a może czytelnicy GP to owieczki uważające, że ksiądz to kosmita, który nie miewa erekcji i że w głowie ma tylko litanie i brewiarz, ewentualnie budowę nowego konfesjonału i pani recenzetka dbać musi o ich dziewiczą nieświadomość ? :]
                        • siostra_bronte Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 18.09.13, 19:34
                          Podpisuję się :)

                          Nawet przy najlepszej woli trudno traktować tę recenzję poważnie. Przecież film opowiada o konkretnej sytuacji, konkretnym człowieku. Skąd w ogóle ten pomysł, że to obraz całego kościoła i wszystkich katolików?

                          Zdziwienie recenzenta, że "ci, którzy powinni być jasnymi postaciami, są najciemniejszymi" świadczy, delikatnie mówiąc, o dużej naiwności. Czyżby w życiu zawsze tak było?

                          Kino, sztuka są po to, żeby lepiej zrozumieć człowieka, i w jego wielkości i w jego upadku. Ale recenzent chciałby chyba tylko czytanek ku pokrzepieniu serc.

                          Nie będę komentować użytego przez autora z wyraźnym obrzydzeniem określenia "onanizm" :)

                          W sumie, to nie jest rzetelna recenzja, ale tekst z góry przyjętą tezą.
                          • siostra_bronte Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 18.09.13, 20:27
                            Miało być: "ale tekst z przyjętą z góry tezą".
                          • grek.grek Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 19.09.13, 14:45
                            wiesz, trochę to pachnie "uderz w stół..." i tak dalej :]

                            częśc ludzi tkwi ciągle w takim zabobonie, wedle którego ksiądz to postać z
                            jakiejś bajki, albo najlepiej z lepszego świata, księdza się całuje w ręke, klęka
                            przed nim, kłania w pas, imię wymawia z drżeniem, a sam ksiądz jest jak żona cezara i to na zasadzie dogmatu. a ktokolwiek podnosi na ten dogmat łapę, ten musi być chory umysłowo
                            albo właśnie dokonuje zamachu na "polskośc, świętość, tradycję", a i nawet
                            na samego "Boga".

                            zabawne, że takich recenzentów nie oburza realna brzydota polska i ksiądz który jest gejem, a do szewskiej pasji doprowadza to samo w formie fikcji filmowej; no chyba, że wedle niej brzydoty w Polsce nie ma, a księża wszyscy są hetero i nie mając żony/kochanki w ogole się nie onanizują ;]



                          • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 19.09.13, 16:31
                            > Zdziwienie recenzenta, że "ci, którzy powinni być jasnymi postaciami, są najcie
                            > mniejszymi" świadczy, delikatnie mówiąc, o dużej naiwności. Czyżby w życiu zaws
                            > ze tak było?

                            Życie dopisało ponury kontekst w postaci sprawy pochodzących z Polski księdza oraz samego arcybiskupa na Dominikanie podejrzewanych o pedofilię. :/

                  • angazetka Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 20:34
                    Moją szczerą radość z nagrody specjalnej dla Fabickiego w ciągu sekundy zabiło zestawienie "Miłości" z "Bejbi bluesem". No naprawdę... To zabolało.
                  • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 17.09.13, 17:18
                    pepsic napisała:

                    > Brak "Drogówki", czy "Układu zamkniętego" wśród nagrodzonych, na które w kinach
                    > waliły tłumy, jednocześnie filmów niewygodnych politycznie jakoś specjalnie ni
                    > e dziwi, bo jak potwierdzają główne wygrane przychylność wiodących mediów i j
                    > ury konkursowych pozyskuje niezmiennie tematyka polsko- żydowska w jedynie sł
                    > usznej perspektywie oraz tematyka gejowska wpisujące się w walkę z kościołem.

                    A może po prostu chodzi o to, że tematyka nagrodzonych filmów jest stosunkowo świeża w naszym kinie. Filmów o korupcji , o układach, o tym, ze się dzieje źle było już przecież sporo.
                    • angazetka Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 18.09.13, 09:37
                      No właśnie. Takie "Płynące wieżowce" to bodaj pierwszy film, w którym mówi się u nas o homoseksualizmie na pierwszym planie i bez chichotu, po prostu. Tematyka polsko-żydowska w takim wydaniu też jest obecna od niedawna - i czy na pewno tak "jedynie slusznie" pokazana, skoro bohaterka Agaty Kuleszy jest stalinowską sędzią?
                      • pani_lovett Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 18.09.13, 16:16
                        Otóż to.
              • maniaczytania Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 16.09.13, 19:25
                tak, Ogrodnika i Tope ;)
                • grek.grek Re: Gdynia'13 - nagrody glowne 17.09.13, 14:10
                  wczoraj w Info wywiadowali tego aktora Ogrodnika.
                  bardzo trzeźwy młodzian. Nie grozi mu raczej występ w "Tańcu..." czy "Śpiewie...",
                  ani chałtura telenowelowa, no chyba że już w jakiejś bierze udział, zeby dorobić ;]

                  pytany, jak przyjmuje porównania z Di Caprio [tez startował rolą upośledzonego
                  chłopca, jak doskonale pamiętasz/pamietacie] odpowiedział, że w ogóle nie postrzega
                  siebie w takim kontekście. chce być sobą, tworzyć własne role i własną ekspresję, i
                  nie chce się kojarzyć z nikim innym.

                  Ktoś inny by powiedział "o jaaa, duma mnie rozpiera, jestem zaszczycony", a to
                  by znaczyło, że stawia siebie i swoją rolę automatycznie niżej w hnierarchii dokonań
                  artystycznych. A pan Ogrodnik przeciwnie. I chwała mu za to.
    • pani_lovett OT z ostatniej chwili ... 14.09.13, 16:23
      Przystojniak w kapeluszu! Jest mój! :)))

      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3506122,2,1,Borowik-2013.html

      • maniaczytania Re: OT z ostatniej chwili ... 14.09.13, 16:33
        cudny! ech, wybralabym sie na takie lowy, wybrala ;)
        • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 14.09.13, 17:12
          Prawda! :)))
          Mój brat właśnie przyniósł!
      • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 14.09.13, 16:58
        sombrero to jest ;]
        znaczy się, torreador jakiś, hehe.
        • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 14.09.13, 17:19
          Hahaha! :))))

          Torreador na jednej nóżce. ;)
          • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 15.09.13, 14:19
            ale za to jakiej :]
            • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 15.09.13, 14:19
              damy by byczka Fernando na trzech nogach i bedzie sprawiedliwie ;]
              • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 15.09.13, 23:55
                He,he,he! Pasuje! :)))

                Sombrero schnie w piecu. :/
                • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 16.09.13, 13:34
                  oby nie został z niego zaledwie zmaltretowany produkt kapeluszopodobny a'la ten Kargula z "Kochaj albo rzuć" ;]
                  • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 16.09.13, 23:56
                    Został cień kapelusza. ;/
                    • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 17.09.13, 14:11
                      widziałaś kapelusza cieeeeeńń ? ;]
                      • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 17.09.13, 16:07
                        Widziałam. :))))) Do góry wzbił się niczym wiatr . ;)
                        • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 17.09.13, 16:42
                          mam nadzieję, że nie chodzi o coś takiego ;] :

                          tapety.joe.pl/tapeta/muzyczne/insane-clown-posse/atomowy-grzyb.jpg
                          • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 17.09.13, 17:21
                            Hahahahahahahahahahahah :)))))))

                            O Jesu! Nie o to.

                            To Ty mnie wpuściłeś w maliny, w grzyby! W ten grzyb atomowy!
                            Tak mnie skołowałeś! ;))
                            • grek.grek Re: OT z ostatniej chwili ... 18.09.13, 15:32
                              hahaha ;]

                              music trafiona w punkt :]
                              • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 18.09.13, 23:15
                                :)))
                          • pani_lovett Re: OT z ostatniej chwili ... 17.09.13, 17:46
                            www.youtube.com/watch?v=fmRBj5sDJAw
                            :))
    • siostra_bronte Co na dziś? 14.09.13, 16:39
      Dla wielbicieli polskiego kina rozdanie nagród na festiwalu w Gdyni o 20.20 w Kulturze.

      W 22.05 w dwójce bardzo udany thriller pod mało oryginalnym tytułem "Psychopata". Świetne panie: Sigourney Weaver i Holly Hunter. Swego czasu Grek pisał o tym filmie całkiem pochlebnie.
      • grek.grek Re: Co na dziś? 14.09.13, 17:00
        odpadam, będę wgapiał się i wsłuchiwał w "Sherlocka" w CT [start 21:00], hehe ;]

        o yes, to niezły film, zwłaszcza oglądany po raz pierwszy.


        • siostra_bronte Re: Co na dziś? 14.09.13, 17:31
          Hehe, masz zdecydowanie większy wybór niż my :)
          • grek.grek Re: Co na dziś? 15.09.13, 14:42
            hehe ;]

            Siostro, to nie wybór, to koniecznośc :]
            swietny odcinek ["Niewidomy bankier"], a na dokładkę przeczytałem sobie jeszcze Twój opis.

            coraz bardziej podoba mi się mieszkanie Holmesa i Watsona; co za styl.
            skromnie i z duszą.

            scena, w której Watson zostaje złapany z puszkami farby i wzięty za wandala - bezcenna :]]
            w ogóle - pechowiec z niego. później zostaje uznany za Sherlocka Holmesa, jak pamiętasz, a dowody są miażdżacę, bo po kieszeniach poupychane ma karty kredytowe, bilety czy czeki, które Holmes pozwolił mu wziąć albo prosił o przechowanie :]. W 1 odcinku Freeman wyraźnie ustepował żywiołowemu Cumberbatchowi, a w tymn 2 odcinku dorównał mu intensywnością obecności na ekranie, aczkolwiek nie jest to obecnośc zbyt dynamiczna, ale nie mniej wyrazista, pozwolę sobie takim sztywnym językiem wyrazić swoje wrażenie [uff] :]. Jakkolwiek, scena w biurze, kiedy Holmes biega wśród zdezorientowanych w swoich boksach pracowników, robi przysiady, podskoki, akrobacje zamaszyste [próbuje znaleźć punkt, w którym jest idealny widok na tajemniczo zasprejowany obraz na ścianie], sceny walki wręcz - znów klasyfikowały Holmesa jako tego bardziej wysportowanego ;]

            Jedna rzecz mnie zaciekawiła - na początku odcinka, Watson wraca do domu, Sherlock czyta ksiązkę i Watson ma do niego pretensje, że "znów nic nie robiłeś cały dzień, kiedy ja szukałem pracy". ALE widać jak minutę wczesniej Holmes toczy jakiś pojedynek wręcz - z kim walczy ? Widac, ze ten ktoś jest zamaskowany. Jak odczytałaś tę scenę ? MNie to zapachniało jakimś preludium do tych walk z chińskimi mafiosami, bo ta postać była podobnie ubrana, ale przecież był to moment, w którym cała intryga jeszcze nie zaczęła funkcjonować ?

            Watek przyjemnie pogmatwany, ale zasadniczo, im dalej w las, tym mniej drzew i coraz bardziej przejrzyście, zwłaszcza że scenarzyści zadbali o to, by Sherlock co pewien czas zgrabnie podsumowywał kolejne odkrycia i pozwalał nadązać za rozwojem wypadków.

            Zabawna scena, kiedy na murze przy torach kolejowych Watson odkrywa całą ścianę zapisaną żółtymi chińskimi znakami. Biegnie po Holmesa, ściąga go na miejsce, ale znaki znikają. Ktoś je błyskawicznie zamalował. Sherlock łapie za ramiona Watsona, używa całej swojej mocy przekonywania i jak Kaszpirowski klaruje mu "na pewno zapamiętałeś położenie poszczególnych znaków, kolejność i kształt, na pewno masz to gdzieś w głowie, ludzki mózg jest w stanie zapamiętać 62 % z widzianych jednorazowo obrazów, tobie się na pewno uda rozpoznać więcej... postaraj się... skup się", a Watson spokojnie znosząc te zabiegi szamańskie odpowiada "sfotografowałem tę ścianę zanim po ciebie pobiegłem" :]] Przekomiczny moment.

            Poza tym... dużo Chińczyków :]]
            No i ta spinka za 9 mln funciaków. I kiedy sekretarka dowiaduje się, że nosiła ją przez cały czas we włosach - prawie mdleje z wrażenia, biega i krzyczy. Gdyby wiedziała wcześniej... ;] Sprzedałaby i teraz by była na Aruba, a tak... pozostaje świadomośc, że nosiła coś takiego we włosach.

            Ogólnie - rewelacja. Aż szkoda, że w TVP w tym czasie był jakiś pies, co tropi przestępców [takie seriale, to chyba w NRD w latach 80-tych robili, myślałem że to wygineło, jak trabanty, a tutaj...voila !] i "Och Karol" :] I chcą nam dosunąc podatek audiowizualny, żeby seriali o psach puszczać 2 razy tyle. Aż trudno znaleźć okreslenie na tę bidę z nędzą.

            W każdym razie, myślę że mógłbym przegapić tego "Sherlocka", gdybyś wcześniej o nim tak zajmująco nie pisała. Dzięki :]]

            Jest też w tym serialu jakiś powiew retro. To jak się ubierają obaj główni bohaterowie, wnętrze ich mieszkania, wnętrza wielu innych mieszkań, kawiarni, ulic i uliczek, dużo zdjęć w nocnych okolicznościach, a może to taka... british fashion ? ;]
            W każdym razie, jest to współczesna wersja, ale współczesna w sposób doskonale skrojony i dopasowany tak, by czuć było zapach oryginału.
            Nawet ujęcia w hipernowoczesnych biurze, sterylnie białym i z licznymi boksami dla pracowników - nie zmącił tego wrażenia :]

            JUż czekam na trzeci odcinek za tydzień.

            • siostra_bronte Re: Co na dziś? 15.09.13, 16:34
              No tak, masz rację :)

              Miło mi, że wracasz do moich recenzji :)

              Mieszkanie na Baker Street jest faktycznie wspaniałe. Przytulne, ciepłe, trochę zakurzone. Klimat jak z XIX wieku. Chciałabym mieć takie :))

              Tak, sceny, które opisałeś są przezabawne. Dodałabym jeszcze scenę "walki" Watsona z kasą w supermarkecie, dyskusję z Holmesem przez drzwi, kiedy ten walczy o życie, no i nieśmiałe próby podrywania koleżanki z pracy :)

              Co do tej początkowej sceny, moim zdaniem nie miała związku z fabułą. Chyba pojawia się potem jakieś odwołanie do tej sceny, ale nie pamiętam szczegółów. Taka akcja dla Sherlocka to bułka z masłem :)

              Tak, jest tu zachowany specyficzny styl, trochę retro, mimo stałej obecności współczesnej techniki. Ale to chyba nie jest trudne w Londynie :) Świetny pomysł z ubraniem Sherlocka. Zawsze nosi swój elegancki płaszcz, jakby z dawnej epoki, niezależnie od sytuacji i temperatury :)

              Nie chcę zbytnio rozbudzać oczekiwań, ale "Great game" to rewelacyjny odcinek. Tyle się tam dzieje, że wystarczyłoby na kilka odcinków . A jak to jest zrealizowane! Jest na co czekać :)




              • grek.grek Re: Co na dziś? 16.09.13, 13:45
                Twoje recenzje i opisy to klasyka :]

                własnie, klimat XIX wieku, może nawet metryka tego budynku by się zgadzała ? :]

                hehe, tak, to świetna scena, równiez.
                zresztą, jak pamiętasz i ona przyczyniła się do pomylenia Watsona z Holmesem.
                Watson przez ten lufcik wykrzykiwał pod adresem Sherlocka "taaak, jestem Sherlock
                Holmes i pracuje sam, więc cię nie wpuszczę, taki jestem właśnie !", słyszał to
                walczący akurat z Holmesem chiński mafioso, który potem asystował generał
                Shan, co w powiązaniu z licznymi papierami na nazwisko "Holmes" w kieszeniach Watsona
                przekonywało jego prześladowców, że jest on istotnie Sherlockiem.
                świetny scenariusz, wszystkie te drobiazgi i drobiażdżki mają swoje miejsce w konstrukcji
                całej intrygi.

                prawda. płaszcz, do tego szalik.
                jestem ciekaw Twojej opinii, bo ja bym jeszcze dorzucił typ urody/fizjonomię aktorów
                w głównych rolach, to są typy które śmiało można by spotkać na jakichś obrazach
                ilustrujących życie XIX wiecznego Londynu, w każdym razie - jest, zwłaszcza w Holmesie/Cumberbatchu coś niedziejszego. jak ci się podoba taka recepcja ? :]

                bez obaw, Siostro :]
                ten serial wciąga mnie na tylu poziomach i obszarach, że bohaterowie mogą
                czytać ksiązkę telefoniczną i ganiać żółwie okrakiem siedząc na ślimakach, byle
                byli sobą, dialogi i monologi były nadal tak barwne, scenografia zaś niezmienna.
                miałaś 101 % racji, znakomita rzecz.
            • angazetka Re: Co na dziś? 16.09.13, 17:06
              > JUż czekam na trzeci odcinek za tydzień.

              <ponuro> Ja zaś czekam na trzecią serię. Ale wasze zachwyty znacząco mi to czekanie umilają. BTW "Niewidomy bankier" jest uważany dość powszechnie za najsłabszy z sześciu odcinków, więc wiesz. Nie, żebym rozbudzała oczekiwania, broń Boże ;)
              • siostra_bronte Re: Co na dziś? 16.09.13, 18:21
                Ja też :) Niestety, BBC zniknęło z mojej kablówki, więc muszę poczekać, aż pojawi się w Ale Kino (oby!).
                Tak, pisałam, że ten odcinek był uważany za najsłabszy. Ale ja, zaskakująco, najmniej lubię "Skandal w Belgravii".
              • grek.grek Re: Co na dziś? 17.09.13, 14:28
                znów wlokę się na samym końcu, jak widzę :]

                hehe, wiesz, już te pierwsze dwa odcinki moje oczekiwania, przez Siostrę rozbudzone,
                zaspokoiły w odpowiednim stopniu. na następne czekam ze spokojem, bo wiem, że
                musiałby mi telewizor wybuchnąć, prąd się wyłączyć albo ekran zajść czernią
                nieprzebytą, żebym doznał rozczarowania. Wszystko inne kupuję w ciemno.
      • maniaczytania Re: Co na dziś? 14.09.13, 17:03
        no tak, "Psychopata", ale tu ciezko dobrze na polski przelozyc tytul "Copycat" ;)

        a tak ogolnie - to dzis lipa totalna, nic do popatrzenia ;)
        • grek.grek Re: Co na dziś? 14.09.13, 17:11
          no jak nic, a "Och Karol 2" ? ;]
          • siostra_bronte Re: Co na dziś? 14.09.13, 17:34
            Haha. I to ma być "hit na sobotę"?? :)
    • grek.grek "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 15.09.13, 12:14
      Realizacja tego serialu robi naprawdę znakomite wrażenie, fakt że obficie macza w tym palce Scorsese [producent wykonawczy] jest zauważalny. Realia epoki lat 20-tych XX wieku oddane w sposób perfekcyjny, w tle tzw."standardy Scotta JOplina", przywodzące momentami na myśl legendarne "Żądło", dbałość o pokazanie róznych zakątków, "klas społecznych", z rzutem oka na stosunki społeczne.

      Anyway, 2 odcinek zaczyna się pięknym zimowym kadrem Chicago. Akurat trwa pogrzeb gangstera Jima Colosino. Nie przypominam sobie, z 1 odcinka, niczego o tej postaci, więc zapewne jest to zajawka wątku, który się dopiero zacznie rozkręcać, o czym przekonuje jedna ze scen w dalszej części.

      Za to w Atlantic City jest aura wiosenna. Nucky'ego Thompsona odwiedza agent Urzędu Skarbowego ds. prohibicji Nelson Van Alden. Nucky nie bardzo chce go widzieć, i w ogole zdziwiony jest, czemu facet ot tak sobie przychodzi do niego, a on dowiaduje się o nim w ostatnim momencie, ale prosi, zeby go wpuścić. Wita Van Aldena żartem "Napije się pan kawy ? A może czegoś mocniejszego ?". Van Alden nie ma wdzięku Thompsona, więc nie rewanżuje się żadną dowcipną uwagą, to raczej człowiek surowego chowu, aczkolwiek z pewnością uczciwy.

      Van Alden odpytuje Thompsona na okolicznośc strzelaniny, w której zginęli ludzie gangstera z Chicago, Rothsteina [wiemy, że akcję wykonał kierowca Nucky'ego JImmy wraz z młodym Alem Capone, kierowcą innego gangstera, Torrio, Thompson nic o tym nie wiedział, a obaj kierowcy pragnący zostać rasowymi gangsterami przejęli alkohol, który Rothstein kupił od Thompsona i własnie przewoził] oraz o znalezionego martwego niejakiego Schroedera, oficjalnie oskarżonego o dokonanie tej zbrodni. Wiemy, że Thompson kazał zlikwidować żonobijcę Schrodera, a jego brat, Elias, jako szef policji załatwił posądzenie Schroedera o sprawstwo masakry ludzi Rothsteina. Rzecz w tym, że Van Aldenowi niespecjalnie Schroeder wygląda na kogoś, kto mógłby się dopuścić takiego aktu przemocy. Nie był on dotąd notowany za poważniejsze wyskoki, a właściwie był notowany raz - za sikanie z otwartych drzwi autobusu miejskiego. To ma być facet, który z karabinem napada i likwiduje gangsterów ?

      Nucky odsyła do do szeryfa. "To pański brat", odpowiada Van Alden. Thompson zbywa tę uwagę i próbuje podpytywać agenta o jego prywatne życie, jakby sugerując delikatnie "jak pan będzie grzeczny, to parę dolków panu wpadnie do kieszonki". A kiedy Van Alden nie daje się wkręcić, Nucky rzuca, że cała ta sprawa to raczej nie jest coś, czym powinien się interesować agent mający za zadanie walkę z nielegalnym obrotem alkoholem. "Lubię chodzić własnymi ścieżkami", odpowiada mu Van Alden i wychodzi.

      Na ulicy Nucky spotyka jakiegoś grubaska, który koniecznie chce się z nim przywitać. Jest to niejaki Baxter, drobny cwaniak i biznesmen. Zamienia z nim kilka słów siląc się na uprzejmość. Baxter prowadza się z dziewczyną wyglądającą na młodszą o 150 lat od niego, o imieniu Claudia. Wyraźnie chce uściskiem dłoni z Nuckym zrobić na niej wrażenie. "Mówią o nim wielka szycha", rekomenduje Thompsona. Nucky odpowiada "Niektórzy tytułują mnie : wielka świnia". Wszyscy się śmieją, Nucky odchodzi, a Baxter powiada dumnie do swojej panienki "Widzisz, znam samych ważniaków".

      Przy okazji, trochę wreszcie faktow nt. osoby samego Nucky Thompsona się pojawia. Podczas spotkania ze swoim szefem, Van Alden zarysowuje sylwetkę Nucky'ego - otóz, gośc oficjalnie pełni funkcję Skarbnika w mieście. "Każdy kto chce pracować, zajmowac się jakimś biznesem, musi mu płacić" - nie wiem, czy płacić jako urzędnikowi, czy płacić łapówkę ? Tak czy owak, zdaniem Van Alden Thompson ma "udziały" w każdym legalnym czy nielegalnym biznesie w Atlantic City. Kasyna, agencje towarzyskie, a do tego - bez wątpienia - produkcja i szmugiel zakazanego aktualnie alkoholu. Wynajmuje sobie całe piętro w tym hotelu, w którym mieszka. Otacza się luksusem, kupuje obrazy za duże pieniądze, nosi najlepsze ubrania."Całe miasto mu płaci". Mają go na oku, "to gruba ryba".

      Potem Nucky znów spotyka Baxtera. Ten mu się skarży, że próbuje Claudii zaimponować w celach seksualnego przyzwolenia, no i nic. Nucky więc wymyśla na poczekaniu historyjkę, że niebawem w mieście organizowany będzie konkurs piękności i że Baxter będzie w nim głównym jurorem. Claudia od razu się ożywia, a Baxter z wdzięczną miną szeptem dziękuje Thompsonowi za pomoc :]

      Pani Schroeder, po pobiciu przez męża i poronieniu, przebywa w szpitalu. Odwiedza ja tam Elias Thompson, szeryf, brat Nucky'ego. Chce porozmawiać z nia o zmarłym mężu [Elias osobiście brał udział w załatwieniu go, ofk cichaczem]. Dowiedzieć się czegoś, co przyda się w stworzeniu takiego portretu śp. Schroedera, który w oczach fedsów będzie świadczył o tym, że był on zdolny do napadu z bronią w ręku. Pani Schroeder jąka się i duka, uczciwie przyznaje, że mąz bywał agresywny, ale nie był typem mordercy. Elias naciska ją jednak i w końcu skołowana nieco pani Schroeder raz jeden bąka "no może i byłby zdolny do takiego czynu...".Wtedy Elias przybliża się do jej łózka i wielce wymownie sugeruje, że jeśli będzie ona grzecznie powtarzać to, co powiedziała, innym pytającym, to świetnie się jej będzie powodziło, oraz dzieci będą bezpieczne. Jest to zawoalowana groźba. A po kiju pojawia się marchewka - wychodząc, Elias daje jej kopertę, zaznaczając, ze to prezent od Nucky'ego Thompsona. W kopercie są pieniądze. I to dużo.

      Nucky wszelako nie jest zadowolony z tego, jak Elias załatwił sprawę z męzem pani Schroeder. Wrzucił go bowiem do wody, a w tej wodzie facet mógł popłynąc byle gdzie, doznać takiego uszczerbku na ciele, że nie można by go było rozpoznać. A chodziło wlaśnie o rozpoznanie, aby mógł zostać kozłem ofiarnym. Slowem, wg Nucky'ego Elias ryzykował niepowodzenie całej akcji.

      PÓźniej Nucky odwiedza Doyle'a, właściela zakładu pogrzebowego, którego agentura antyalkoholowa aresztowała za udział w produkcji nielegalnej alkoholu [w jego zakładzie mieściła się wytwórnia, ofk dobrze zakamuflowana, ale zdaje się została zdemaskowana podczas tego nalotu federalsów; miałem drobne problemy z odbiorem sygnału CT pod koniec tego 1 odc., stąd mogło mnie coś ominąć, wybaczcie mi zatem jeśli w tym wątku jest nieścisłość, tak czy owak - Doyle siedzi]. Nucky odmawia mu wszelkiej pomocy. Gośc jest spalony, więc Nucky nie zamierza się od tej pory nim zajmować, "Naruszyłeś podstawową zasadę, dałeś się złapać', podsumowuje go.

      TYmczasem młody Jimmy, kierowca Nucky'ego, te co to pragnie zostać prawdziwym gangsterem, urządza rodzinie wypasione święta : pod choinkę znosi prezenty - zabawki dla syna, a dla żony drogi naszyjnik oraz... elektyryczny odkurzacz :] Wypasione święta. A potem seks w łózku, aczkolwiek idzie im nieskoro, więc Jimmy proponuje żonie seks francuski, ofk w jej wykonaniu. Kiedy żona już się zabiera do rzeczy - budzi się syn, śpią w jednym pokoju. Jimmy komentuje "Ma chłopak wyczucie". Tak czy owak, Jimmy ma wszelkie motywacje ku temu, żeby zarobić pieniądze i zacząc wreszcie mieszkać i "żyć jak człowiek".

      PÓźniej, Jimmy odwiedza klub taneczny. Występuje tam jego... matka. Młoda i zgrabna. Z początku wydawalo mi się, ze Jimmy ma kochankę :] Ale nie, to jego matka. W skąpym stroju tanecznym, z trzustką i nerkami na wierzchu ;] Witaja się wylewnie. Jimmy wręcza jej prezent - jest to drogi naszyjnik. "Taki sam, albo prawie taki sam, jak ten który ON zabrał ci i sprzedał", oznajmia Jimmy. On, czyli ojciec Jimmy'ego. Jest więc jakaś sprawa z przeszlości, która na dobre porózniła Jima ze staruszkiem. Kiedy matka wymienia imię ojca, Jimmy przerywa jej "to nie jest mój ojciec".

      Skąd Jimmy ma kasę na te drogie suweniry ? Zapewne z upłynnienia tego towaru, co go z Alem Capone zwinęli zabijając ludzi Rothsteina, za co beknął [nie tak calkiem]-niewinny pijaczyna i żonobokser Schroeder.

      cdn
      • grek.grek "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 [2] 15.09.13, 12:50
        Na moment akcja przenosi się do Chicago, gdzie - w wypasionej sali bilardowej, a raczej przy stole bilardowym ustawionym w sali jak z pałacu prezydenckiego - Rothstein wraz ze swoim przyjacielem, Luciano rozmawiają z przyprowadzonym niejakim FRankie'em Yale'em. Rothstein, z uśmiechem i lodowatym głosem, opowiada mu historyjkę, jak to sprytnie ograł jednego faceta, co to się popisywał umiejętnością połykania kul bilardowych. Rothstein zaproponował mu połknięcie pewnej kuli i facet się udławił na smierć. Dlaczego ? Bo kula jaką mu podał Rothstein była specjalnie przygotowana i o dosłownie kilka milimetrów szersza niż normalna. Wystarczyło, żeby utknęła mu w gardle i spowodowała śmierć. A historia ta jest tylko sugestywnym wstepem do pytania o to, kto zabił Jima Colosimo. "Spowodowałem śmierć człowieka, z powodu mojego kaprysu, dla zabawy; pomyśl co mogę przygotować dla ciebie, jesli mi nie powiesz prawdy", mówi Rothstein. Scenarzysta od "Sopranos" plus Scorsese... to i gangsterzy inni niż u "Ojca Mateusza" ;]

        Potem Rothstein dzwoni do Nucky Thompsona, do Atlantic City. Powiada mu, że kupił od niego alkohol, wódka przepadła, ludzi mu zabito, w dodatku byli wśród nich czlonkowie jego rodziny, więc oprócz strat moralnych - Nucky wisi mu 100 tys dolków. Nucky ani myśli o tym słyszeć. "G.,wno mnie obchodzi, co ci przepadło i kto ci zginał, pokaz się w Atlantic, a nie wrócisz żywy", odpędza Rothsteina przez telefon, ale wie, że ma do czynienia z graczem z pierwszej ligi.

        Przy całej tej sprawie, kręci się dziennikarz, ale kiedy próbuje uzyskać jakieś informacje w barze, zostaje skopany przez barmana.

        Nucky tymczasem spotyka sie w swoim biurze [pokoju hotelowym ?] z Jimmym. Solidnie go jeszcze raz ochrzania za ten napad na ludzi Rothsteina. Jimmy przeprasza po kilka razy, zdradza też że pomagał mu Al Capone, człowiek chicagowskiego gangstera Torrio. Nucky jest zdegustowany jego porywczością. "Chcesz być gangsterem, tak ? Nie odpowiada ci rola kierowcy ? To sobbie bądź, ale na własną rękę, od tej pory u mnie nie pracujesz", Thompson wyrzuca Jimmy'ego. A na dokładkę : oznajmia mu, że wisi 3 tysiące zielonych. Jimmy jest podłamany, nadal przeprasza, a dodatkowo klnie się, że przesłuchującym go agentom federalnym [scena w 1 odc., która została w zawieszeniu] powiedział "żeby się poszli... kochać".

        Nucky spotyka się z ojcem Jima, a swoim protektorem sprzed lat, wojskowym na emeryturze. "To mu dobrze zrobi, nauczy go odpowiedzialności", kwituje wojskowy informację Nucky'ego że kopnął w tyłek Jima. Rozmawiaja o jakims polityku, który "dobrze się zapowiada i kobiety go uwielbiają". Nucky rzuca "w wyborach liczy się każdy głos". Wojskowy wzywa na te słowa swoją czarnoskórą służącą, dzwoni chyba z minutę. Wreszcie ta się pojawia. Wojskowy pyta ją o jakies polityczne ważne sprawy. Ona ani be ani me ani kukuryku. Ot, prosta kobiecina, a pan i władca pyta o jakies kosmosy... Kiedy wychodzi - wojskowy patrzy na Nucky'ego i cedzi "masz... swoje <<głosy kobiet>>", "masz swój << każdy głos >>". Czyzby sugestia, że, jak mawiał klasyk "niewazne się kto głosuje, ale kto liczy głosy" ?

        Co robi Jimmy ? Ano odbiera cichcem zonie prezent. Potem z klubie wkrada się do garderoby i zabiera także matce to, co jej podarował. Kasa na gwałt potrzebna. Nucky dał mu 48 godzin na zwrot. Potem Jim dzwoni do Ala Capone, żeby mu podesłał 500 dolarów. Al się jednak świetnie bawi, z jakąs dziewczynę w knajpie, więc żartem udaje, że słabo słyszy i ostatecznie odkłada słuchawkę. Jimmy jest wściekły.

        Pani Schroeder wraca do domu ze szpitala. Ledwie przekracza próg domu, wita dzieci, a już do drzwi tarabani agent Van Alden. Kulturalnie przeprasza za najście, składa kondolencje, a potem przepytuje ją a'propos męza i znajomości z Nuckym Thompsonem. Dzieli się z nia przypuszczeniem, że jej mąz został zamordowany. Pytanie o znajomośc z Nuckym zostaje zawieszone w powietrzu.

        Wieczorem pani Schroeder odwiedza Nucky'ego w jego apartamentach. Nucky akurat wysłuchuje jak jego kochanka sugeruje, że powinien zapuścić wąsa "jak Douglas Fairbanks, on jest taki męski...".

        Thompson zaprasza panią Schroeder do innego pokoju. Siadają, ona chce mu oddać te pieniądze, które przekazał jej za pośrednictwem brata. "Nie mogę ich przyjąć, sumienie mi nie pozwala", mówi. Potem pyta o zmarłą żonę Nucky'ego [w jednej ze scen widać, jak Thompson w zamysleniu patrzy na jej zdjęcie stojące na stoliku]. Miała 28 lat w chwili śmierci. Choroba ? Wypadek ? Na razie nie wiadomo. "Modlę się za nią", cicho mówi pani Schroeder, a Nucky jej za to dziękuje. Prosi, zeby zatrzymała pieniądze, ale ona odpowiada, że "Jałmużna degraduje tego, kto ja przyjmuje, a temu kto daje przysparza niezasłużonej chwały" [czy coś w tym stylu]. Nucky pyta "to z francuskiego ?", a pani Schroeder odpowiada, ze to cytat z Georges Sand. "On jest poetą ?", pyta Thompson, na co pani Schroeder "nie - on, to kobieta" i dodaje oryginalne pełne imie i nazwisko cytowanej. Zdradza Thompsonowi, że kiedy przyjechała do Ameryki z Irlandii pracowała w pewnym domu jako pokojówka, było tam sporo ksiązek i kiedy tylko mogła czytała. Wyraźnie jej zachowanie, inteligencja, zasady i chyba także uroda imponują Nucky'emu. Moze widzi w niej odbicie utraconej ukochanej żony ?

        W ostatniej scenie gruby Baxter wreszcie doznaje przyjemności ze strony Claudii, kiedy do - nie wiem, co to za miejsce - wpada między nich pokrwawiony zaszokowany facet i wali się na ziemię, tudziez podłoge ?, jak długi. Oboje krzyczą histerycznie, on chyba nawet głośniej niż ona :]

        A w tle : Murzyn-pucybut, na ulicy ulotkarz zachwalający Ku Klux Klan, Van Alden piszący list do żony [w jakiś sposób zarysowane jest podskórne przeciwników : Thompsona i Van Aldena, są różni od siebie, ale w glębi mają podobne instynkty (w rzeczonej materii, przynajmniej, ale przecież coś musi tę głębszą warstwę symbolizować)], wnętrza - hotelowego apartamentu, pałacu Rothsteina, skromne mieszkanko pani Schroeder, i klitka w której gnieździ się Jimmy z rodziną.

        słowem - czysta znakomitość. doskonałe aktorstwo.

        • siostra_bronte Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 [2] 15.09.13, 19:59
          Greku, dzięki! Jak Ty się wyrobisz z tym nadmiarem seriali ? :)
          Chociaż przyznaję się bez bicia, że tylko przebiegłam tekst wzrokiem :) Bo gangsterskie historie jakoś nigdy specjalnie mnie nie pociągały (oprócz klasyki noir).
          • grek.grek Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 [2] 16.09.13, 14:06
            :]
            będę prędko przebierał nogami.
            i palcami ;]

            wiesz, tutaj owszem gangsterska historia jest jak najbardziej podstawą, ale
            dochodzą do tego ciekawe portrety niejednoznacznych postaci, tło społeczne,
            a i intryga - póki co i na moje oko :) - nie rozwija się tylko wokół gangsterskich
            porachunków i interesów, ale i wzdłuż linii osobowości i motywacji bohaterów.
            czyli, gangsterski serial, ale z ambicjami :]
      • grek.grek "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 15.09.13, 12:56
        www.youtube.com/watch?v=PxiDrLRHgwQ
        trailer/promo :
        www.youtube.com/watch?v=fd_46q7DFAI
        oraz

        www.youtube.com/watch?=jnzlUCg3i-o
        • pani_lovett Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 15.09.13, 23:51
          Świetne. Dzięki.

          :)
          • grek.grek Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 2 17.09.13, 14:11
            majpleżer :]
    • maniaczytania Superherosi ;) 15.09.13, 15:40
      chcialam tylko napisac, ze w te wakacje przeszlam intensywny i przyspieszony kurs wiedzy i znajomosci superbohaterow ;) Za soba mam - Iron Man 2 i 3; Hulka; Avengers; Fantastyczna czworke; X-Men 2 i 3 + X-Men Pierwsza klasa, w ostatni piatek obejrzalam w TVN Transformers chyba 2?; za tydzien bedzie Thor :) A przede mna jeszcze Kapitan Ameryka i pozostale czesci ;)

      I wiecie co? Najlepsze jest to, ze mi sie niektore bardzo podobaja! I wciagnelam sie niesamowicie ;)))
      • angazetka Re: Superherosi ;) 15.09.13, 16:17
        Jejku, podziwiam! Które ci się podobały? Widziałam tylko część z ww., a lubię jeszcze mniej: "Thora" (czekam na drugą część, w listopadzie będzie), "X-menów - pierwszą klasę" i "Avengersów". Nie podszedł mi "Iron man" ani "Volverine".
        • siostra_bronte Re: Superherosi ;) 15.09.13, 16:37
          W ogóle nie orientuję się w temacie, ale tytuły znam :)
        • maniaczytania Re: Superherosi ;) 16.09.13, 19:34
          najbardziej podobal mi sie X-Men pierwsza klasa, czekam na kolejna czesc niecierpliwie (i zeby zachecic pozostale Panie - w rolach glownych James McAvoy i 'magnetyczny' ;) Michael Fassbender - no co poradze, ze jego postac, pomimo czesci pozniejszych, najbardziej do mnie przemawia ;))) )
          Podoba mi sie ostatnio zakupione Avengers (tydzien temu, a widzialam juz ... z 5 razy ;) ) No i ja bardzo polubilam Iron Mana - oby nie zmieniali aktora, bo to jest jedna z lepszych rol Roberta Downeya - jest tak fantastycznie zlosliwo-inteligentnie-humorzasty :)

          Z Twojej wypowiedzi wynika, ze niepotrzebnie sie odzegnywalam od Thora - w takim razie w piatek na pewno zasiade przed telewizorem (zwlaszcza, ze Loki mi sie bardzo, bardzo ;) )
          • angazetka Re: Superherosi ;) 16.09.13, 20:29
            Ha! "X-meni. Pierwsza klasa" - mój pierwszy kontakt z takim kinem i taaaaaaki zachwyt :) Nie tylko dzięki obsadzie i jej atrakcyjności, choć to też. Pierwsza scena filmu to był dla mnie niezły szok.
            A z kolei za RDJ nie przepadam, więc też dlatego może "Iron man" na mnie nie działa. Za to "Thor"... ;)
            • maniaczytania Re: Superherosi ;) 16.09.13, 20:41
              angazetka napisała:

              > Ha! "X-meni. Pierwsza klasa" - mój pierwszy kontakt z takim kinem i taaaaaaki zachwyt :) Nie tylko dzięki obsadzie i jej atrakcyjności, choć to też. Pierwsza scena filmu to był dla mnie niezły szok.

              O tak!!! Ja najpierw nie chcialam tego w ogole ogladac, ale dziecko mi przyszlo i powiedzialo, ze eee, ono nie chce tego ogladac, bo to straszne - mysle, sobie ki czort? a za chwile mowi mi dalej, bo tam jakis oboz w 44r. - no to juz mi wlosy deba stanely! Ale obejrzelismy razem ten poczatek, wyjasnilismy sobie co trzeba, a dalej poooszlo i nie chcialam odejsc od ekranu ;)
              I muzyka tez jest swietna!!!
      • pani_lovett Re: Superherosi ;) 15.09.13, 23:58
        Podziwiam. Moja wiedza w zakresie współczesnych superherosów też jest prawie żadna.
        • grek.grek Re: Superherosi ;) 16.09.13, 14:11
          ale o bohaterce o pseudonimie SpiderMANIA musiałaś slyszeć ;]
          • maniaczytania Re: Superherosi ;) 16.09.13, 19:45
            grek.grek napisał:

            > ale o bohaterce o pseudonimie SpiderMANIA musiałaś slyszeć ;]

            rozchmurzyles mi dzisiaj dzien :)))) Dzieki ;)
          • pani_lovett Re: Superherosi ;) 17.09.13, 00:01
            Ha,ha, ha! :)))
            Ależ tak! Słyszałam! I bardzo ją lubię. :)
      • gryfny Re: Superherosi ;) 16.09.13, 14:11
        To polecam przed "egzaminem" koncowym kursu:
        www.filmweb.pl/film/Watchmen.+Stra%C5%BCnicy-2009-317089
        • maniaczytania Re: Superherosi ;) 16.09.13, 19:42
          dzieki - nie slyszalam o tym filmie,a widze, ze jest jak najbardziej w 'temacie' kursu ;)
      • pepsic Re: Superherosi ;) 16.09.13, 19:08
        Maniu, szczerze podziwiam, choć za bardzo nie wiem, o czym piszesz;). Moja kinowa edukacja rodzicielska zakończyła się na "Harrym Potterze". Pewnie już wspominałam, jak sie wierciłam na fotelu i wzdychałam, choć myślę, że jest to miejska legenda;)
        • maniaczytania Re: Superherosi ;) 16.09.13, 19:44
          :))) Harry'ego nie ogladalismy jeszcze ;) Mnie jakos nie ciagnie ;)))
    • gryfny Re: Dystrykt 9 16.09.13, 14:08
      ani slowa o wczorajszej" premierze" na TV-4 ?
      • siostra_bronte Re: Dystrykt 9 16.09.13, 18:27
        Zapraszamy do napisania paru słów :)

        Trudno ogarnąć wszystkie programy. Może zresztą forumowicze zauważyli ten tytuł, ale takie kino to nie ich bajka.

        Rzuciłam okiem z ciekawości, bo tytuł znany. I obejrzałam tylko kawałek, do momentu kiedy "obcy" obrabia mięso :) Pomysł na film ciekawy, ale obcy wyglądali bardzo sztucznie. To jednak film dla fanów kina a la gry komputerowe Nie potrafię tego inaczej określić, bo klasyczne sci-fi to nie jest.
        • mia72 Re: Dystrykt 9 17.09.13, 08:23
          Ja oglądałam, choć nie do samego końca, bo bałam się, że wszyscy zginą - ale mój mąż oglądał i wszystko mi opowiedział;), zresztą zakończenie jest otwarte.
          Nie powiedziałabym, że to kino dla fanów gier. Scenariusz ciekawy, bohater to właściwie antybohater - ot, zwykły człowieczek, momentami denerwująco naiwny i mało myślący. Co do wyglądu "krewetek" - cóż, tak naprawdę nie wiemy, jak obcy mieliby wyglądać, więc równie dobrze mogą tak;)
          Poruszyła mnie scena, w której głównego bohatera wręcz "na żywca" mają pokroić i sprzedać po kawałku, bo jego zmutowane DNA staje się cenne. Wyrosły mu pazury przy jednej kończynie i już przestał być człowiekiem - ba, istotą czującą - nawet dla własnego teścia. Obraz ludzi opętanych żądzą zysku za wszelką cenę i pozbawionych jakiejkolwiek refleksji, wierzących we wszystko, co mówią w telewizji - przerażający. Na pewno to nie jest typowy film dla fanów gatunku, sama się do nich nie zaliczam, ale polecam;)
          • pani_lovett Re: Dystrykt 9 17.09.13, 16:04
            Wszędzie mamy swoich ludzi. ;)
    • grek.grek HOmeland odc 2, 22:00 TVP1 16.09.13, 16:27
      Obejrzałem w nocy.
      A co, raz jeden będę w awangardzie, a nie wiecznie na szarym i zamglonym końcu ;]

      Dzieje się jak cholera, 50 minut i każda scena ma swoje znaczenie.
      Są momenty, które można by uznać za przełomowe, wiele mówiące [przede wszystkim, scena w garażu, który okaże się miejscem w pewien sposób specjalnym w domu inwigilowanego jegomościa, a także jedna jego decyzja, która wpisze się w scenariusze kreślone przez fachowca, nie powiem której stronie dająca przewagę], ale zawsze istnieje interpretacja przeciwna, dająca się racjonalnie obronić. Nie sposób orzec : gośc jest ciągle w szoku, trochę korbka mu się odkręciła, czy jednak działa w sposób całkowicie świadomy prowadzac swoją gierkę o nieustalonej dotychczas celowości ? Pewnie do ostatniego odcinka schemat zostanie zachowany, i będzie można się wesoło oszukiwać, że się cokolwiek wie i cokolwiek jest w stanie przewidzieć. W sumie, cytując klasyka "jest to takie klasyczne robienie z tata wariata" :] Ogląda się ofk wybornie, a scenariusz wciąga po uszy czy po co i za co kto tam lubi być wciągany. Bardzo dobra scena rozmowy agentki granej przez Claire Danes z jej dowódcą - ilustrująca cynizm specsłużb [wątek kochanki arabskiego księci].



      • pepsic Re: HOmeland odc 2, 22:00 TVP1 16.09.13, 19:17
        He, he to sie nazywa sprint;)

        I jak znajdujesz małżonkę bohatera pod względem urody, bo o niego samego raczej nie wpada pytać/?
        • siostra_bronte Re: HOmeland odc 2, 22:00 TVP1 16.09.13, 19:36
          Dlaczego nie wypada? Wypada tak samo jak paniom oceniać urodę kobiet aktorek :)
          • grek.grek Re: HOmeland odc 2, 22:00 TVP1 17.09.13, 14:25
            dzieki za ośmielenie, Siostro ;]]

            pamiętam jakiś film, w którym kilku facetów, zupełnie hetero, zabrnęło w dyskusję na
            rzeczony temat i jeden, żeby udowodnić, że "jako w stu procentach heteroseksualny samiec
            może na luzie oceniać urodę innych facetów, bo to dowodzi jego męskości" - wdał się w recenzowanie atrakcyjności pośladków róznych aktorów [m.in Mela Gibsona]; a czynił to komicznie histerycznie zbuntowanym głosem :]
        • grek.grek Re: HOmeland odc 2, 22:00 TVP1 17.09.13, 14:22
          call me Usain ;]

          pani żona - ładna, kobieca, same plusy.

          a pan... wypada czy też nie... no chyba tak źle nie jest, prawdaż ? gębą bym się z nim nie zamienił, ale z takim Clooneyem też bym się nie zamienił, bo z nałożoną na patyk gębą zżyłem się trochę ;] trudno mi znaleźć płaszczyznę oceny.

          moze to i nawet dobrze, że aktor nie jest jakimś porcelanowym pięknisiem rodem z peruwiańskiej telenoweli czy amerykańskiego szoł kaznodziejów telewizyjnych, jego fizjonomia niczego nie sugeruje, ani nie ułatwia bałamucenia widzów [jakby był namolnie ładny, to częśc pań... i niektórzy panowie, byłaby bardziej skłonna wierzyć w jego szlachetność]. można się skupić na jego osobowości i psychice.
    • grek.grek "Metro strachu" [ze spojlerem] via Polsat wczoraj 17.09.13, 14:03
      Oglądaliście moze wczoraj ?

      Ja się załapałem. Ostrzyżony, wąsiaty, uzbrojony i wygadany Ryder, grany przez Travoltę, wraz z trzema równie uzbrojonymi koleżkami, bierze w nowojorskim metrze kilkunastu zakładników. Spędza ich do wagonu z pulpitem maszynisty, a resztę składu odłącza [ w jego ekipie jest eks-maszynista]. Żąda dziesięciu mln dolarów [i jednego centa] okupu, i mają być dostarczone w ciągu godziny. Ten jeden cent ma być "prowizją" dla Garbera, gra go przyprószony minimalnie i podtatusiały oraz odziany w okulary Denzel, prosty dystrybutor/kontroler ruchu, z którym - traf chciał - Ryder skontaktaktował się dzwoniąc w sprawie pieniędzy. Garber przypada mu do gustu, Ryderowi dobrze się z nim rozmawia, to jemu przekazuje swoje wytyczne i zahacza o kwestie moralności, Boga, a i życia prywatnego kontrolera, bo przypadkiem Garber jest podejrzany o przyjęcie łapówki w pracy. KIedy na miejsce przybywa oficjalny policyjny negocjator [John Turturro] i każe Garberowi iśc do domu - Ryder jest w stanie zabić zakładnika, żeby wymusić powrót do słuchawki swojego ulubionego rozmówcy. Drugiego zakładnika gotów jest rozsmarować na ścianie, jesli Garber nie powie mu prawdy o tej łapówce : wział czy nie ? Garber, słuchany przez całą wiarę zgromadzoną dookoła, nie przyznaje się do winy, ale Ryder mu nie wierzy, a kiedy w grę zaczyna wchodzić ludzkie życie - Garber przyznaje się, że jednak wziął; i opłacił swoim córkom studia. Ryder powiada "jesteś bohaterem, to miasto jest winne". Ma korbę na punkcie oskarżania miasta o wszystko - o ten napad, o łapówkę Garbera, nawet jak zabija zakładnika, to miasto jest winne. Ma uraz jakiś na tym punkcie. Oraz na punkcie komputera podręcznego, na którym ciągle i ciągle coś kontroluje.

      POjawia się burmistrz, któremu Ryder proponuje : zwolnię wszystkich zakładników, jesli pan się zgodzi zająć ich miejsce. Burmistrz oczywiście "musi odmówić", co Ryder pogardliwie kwituje "I tak bym cię tutaj nie chciał". Policyjna grupa szturmowa otacza wagon metra, ale nic nie moze zrobić, bo przecież ci w środku moga zacząć zabijać zakładników. A czasu coraz mniej. Jak nie dostarczą gotówki, to zaczną ginąć ludzie.

      Wydarzenia z wnętrza wagonu przedostają się na ekran policyjnych mionitorów i do mediów, dzięki włączonemu laptopowi na którym tuż przed wtargnięciem terrorystów chłopak [jest w środku] rozmawiał przez skype'a ze swoją dziewczyną. Teraz laptop leży sobie na podłodze, a żaden porywacz nie zauważa, że jest on na chodzie i z poziomu podłogi obraz przedostaje się do świata zewnętrznego, także ich twarze :]

      Z samym dowiezieniem pieniędzorów jest problem, bo samochód pędzący na sygnale ma wypadek. Przejmują zadanie motocykliści policyjni. A Ryder każe Garberowi osobiście przytargać te dziesięć melonów. Ma na to siedem minut. Kontroler zostaje podwieziony na miejsce policyjnym helikopterem io wiezie torby z forsą takim specjalnym wózkiem szynowym. Ryder wita go z sympatia, a potem sadza za pulpitem i każe jechać. Nie waha się grozić jednak zabiciem Garbera, jeśli służby kolejowe i policja nie oczyszczą drogi, tak żeby mógł przejechać niezatrzymywany. Po drodze wszelako jest jeden postój, wymuszony samą konstrukcją trasy, i wtedy sprytnie Ryder, jego ludzie i Garber z nimi opuszczają wagon. Jedzie on dalej sam, rozpędza się do dużej prędkości. Może go automatycznie zatrzymać czerwone światło na którymś z punktów kontrolnych, ale wszystkie są wyłączone, bo przecież porywacze chcieli mieć czystą drogę.

      Uratować mozę ich tylko Garber. W tunelach podziemnych, korzystając z ciemności, udaje mu się uciec, a tamci go nawet nie gonią. Mają forsę i nie obchodzi ich jego los. Nie doceniają go. Prosty dystrybutor, z doświadczeniem wieloletnim maszynisty, znający temat od podszewski - dostaje się do przekaźnika i włącza na trasę przejazdu wagonu czerwone światło, wagon wyhamowuje, ludzie skaczą i fruwają z radości.

      W międzyczasie policja ustala, że kierownik porywaczy, to żaden Ryder, tylko Jakoś Inaczej ;] I że ten gośc jest eks-maklerem giełdowym. Został zapuszkowany za jakieś machlojki finansowe. Pewnie o to miał pretensje do miasta :] I ten cały napad na metro też jest sprytnym zabiegiem z jego strony - nie chodzi o okup, ale o to, że od kiedy informacja o "akcie terroru" przedostała się do mediów, giełda zaczęła intensywnie "kursować". I pan Travolta na tym wahaniach zarobił okrągłe trzysta milionów dolków. To kursy giełdowe ciągle śledził na swoim komputerze. Siedzi sobie w taksówce i zaciera ręce ze szczęscia. A jego dwaj koledzy właśnie wpadają w ręce policji, która dziękki Garberowi zorientowała się, że terroryści opuścili swój wagon wcześniej i wyszli w punkcie tuż pod hotelem Nazwy Nie Pamiętam.

      Koledzy Rydera stawiają się, więc zostają zastrzeleni w trakcie gwałtownej wymiany ognia z policją. Ryderowi prawie sie udaje. POgwizdując idzie sobie mostem Jakimśtam [słabo znam się na Nowym Jorku, jak widzicie, hehe]. Ale Garber jest na jego tropie. A razem z nim policja, bo Garber informuje ich o tym, gdzie i którędy kieruje się Ryder. Dopada więc Garber Rydera właśnie na tym moście, wyłażąc spod ziemi [dosłownie, przez taką klapę w "podłodze" mostu]. Ma pistolet. A policja już biegnie naprzeciwko. Ryder powiada, że nie chce wracać do więzienia i żeby Garber go zastrzelił. Ale prosty kontroler nie chce. Czeka na policajów, coraz bardziej zdenerwowany. Kiedy są już blisko, Ryder wyciąga broń i wtedy Garber kładzie go trupem.

      Zostaje bohaterem. Burmistrz obiecuje, że sprawa jego rzekomej łapówki zostanie umorzona [chociaż Garber przyznał się publicznie, że jednak wziął, i nie było to kłamstwo, wbrew pozorom]. A Garber wraca sobie metrem do domu, wpatrrując się z dzieciącą ciekawością, przez okno w miasto. I kupuje po drodze mleko, bo zanim ruszył w niezbezpieczna akcję - dzwonił do żony, a ta kazała mu wzruszająco "nie zapomniec o kupnie mleka, kiedy będzie WRACAŁ DO DOMU".

      Ot, historyjka ku pokrzepieniu serc. Denzela ubrali w dziesięc par kaleson, żeby wyglądał na tatuśka, Travolta miał być tutaj typem interesującego bandziora, ale jego elokwencja za często zbaczała z ciekawych pytań i stwierdzen w stek bluzgów i płycizny liczne. Laptop leży przez cały film na podłodze, żaden przestępca go nie widzi, zauważa dopiero na samym końcu, jak już obraz z niego idący na świat i tak nie ma znaczenia. Denzel ma siedem minut, żeby dostrzeć z kasą do wagonu metra, inaczej bezlitosny Ryder zabije zakładnika : ale oto przejęty życiem obywateli NYC Garber pozwala sobie na dłuższą rozmowę z żoną, informując ją o swoim zaangażowaniu, a ona jego o swojej o niego trosce, a przecież Denzel musi jeszcze helikopterem polecieć, a potem taskac kasę wózkiem... Zegar odmierzający wiarygodnie kolejne minuty całego dramatu - wyraźnie przestał w tym momencie obchodzić twórców tego filmu :]

      W sumie, chyba klasykiem ten film nie zostanie, dośc solidny lecz bez finezji i niespodziewajek, a kto miał zarobić ten zarobił.


      • pani_lovett Re: "Metro strachu" [ze spojlerem] via Polsat wcz 17.09.13, 16:02
        Od początku było wiadomo, że Denzel, mimo że prosty z niego dystrybutor/kontroler ruchu, rozprawi się z przestępcą.
        I jeszcze po wszystkim po mleko do sklepu skoczył, jak go żona prosiła. Nieno taki chłop to prawdziwy skarb!

        Dla tego motywu z mlekiem warto było opisać film. :))
        • grek.grek Re: "Metro strachu" [ze spojlerem] via Polsat wcz 17.09.13, 16:44
          po cichu liczyłem na to, że Garber i Ryder grają w jednej drużynie i robią w konia resztę towarzystwa ;]

          no proszę, hehe.
          • pani_lovett Re: "Metro strachu" [ze spojlerem] via Polsat wcz 17.09.13, 17:02
            A wiesz, że czytając tę historię, w pewnym momencie, pod koniec, też mi przeszedł mi przez głowę taki wariant. :)
    • pani_lovett Katastrofa w Smoleńsku - eksperci Macierewicza 17.09.13, 17:31
      skompromitowali się w prokuraturze.

      wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html#MT
      Wojskowa prokuratura, która bada katastrofę smoleńską, przesłuchała autorów najgłośniejszych hipotez o zamachu. - Żaden nie przekazał materiałów i danych, które stanowiły podstawę do prezentowanych wcześniej wniosków - informuje "Gazetę" rzecznik prokuratury kpt. Marcin Maksjan. Nie chce ujawnić danych ekspertów, ale my - od pełnomocników rodzin ofiar - wiemy, że chodzi o profesorów Wiesława Biniendę, Jana Obrębskiego i najpewniej Jacka Rońdę. Żaden nie jest specjalistą od lotnictwa ani katastrof.

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html#MT#ixzz2fAFLDWLe


      Kpt. Maksjan: "Jeden z przesłuchanych świadków wskazał, że podstawą wniosków na temat katastrofy był "eksperyment myślowy" oparty na wiedzy pochodzącej z fotografii z miejsca katastrofy. Inny świadek formułował wnioski w oparciu o 40-minutowy kontakt z niewielkim elementem metalowym, który jakoby pochodził z miejsca zdarzenia. Jako podstawę do formułowania wniosków wskazywano np. doświadczenie związane z lataniem samolotami w charakterze pasażera".

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html#MT#ixzz2fAFWMkAn


      Śledczym udało się przesłuchać najsłynniejszego eksperta Antoniego Macierewicza - prof. Wiesława Biniendę z Uniwersytetu w Akron w USA. Czekali na niego od wiosny zeszłego roku. Profesor nie przekazał śledczym słynnej symulacji, która ma dowodzić, że skrzydło winno wytrzymać zderzenie z brzozą. Mówił, że nie jest dysponentem tych materiałów ani programu komputerowego, jest to własność uniwersytetu (uczelnia twierdzi, że nie wydała na Biniendę ani dolara, pracował prywatnie). Profesor poprosił też prokuratorów o parametry skrzydła tupolewa. To ciekawe, bo bez tych danych nie da się stworzyć symulacji zachowania się skrzydła w zderzeniu z przeszkodą.

      - To jakaś kpina! - mówi "Gazecie" pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. - Prof. Binienda, prosząc o dane, przyznał się, że jego symulacja jest nic niewarta!

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html#MT#ixzz2fAFdvReb

      Żadnych dowodów czy obliczeń nie zaprezentował też prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej. To ekspert, który broni hipotezy wybuchu. Publicznie opowiada, że przeprowadził "badanie elementu o rozmiarach 20 cm na 20 cm, który ukazała mu nieznajoma osoba, zapewniając go, że to część Tu-154, choć nie wiadomo, z jakiej części samolotu pochodził". Profesor po 40-minutowej analizie stwierdził, że element "został rozerwany od wewnątrz". - Posłużę się terminologią ginekologiczną: widać na nim rozstępy - stwierdził. Wskazywał, że wnętrze elementu jest osmalone: - Może to świadczyć o punktowych eksplozjach.

      Na pytanie śledczych o doświadczenia w badaniu katastrof profesor wyznał, że od dziecka interesuje się lotnictwem, w młodości sklejał modele samolotów i siedział kiedyś w kokpicie Su-33 (samolot myśliwsko-bombowy). No i latając samolotami, obserwuje, jak zachowują się skrzydła.

      Zapytany o doświadczenie w dziedzinie materiałów wybuchowych wyznał śledczym, że był świadkiem eksplozji w szopie.

      Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14617664,Jak_eksperci_Macierewicza_skompromitowali_sie_w_prokuraturze.html#MT#ixzz2fAFqI7uI

      Heh!
      • grek.grek Re: Katastrofa w Smoleńsku - eksperci Macierewicz 18.09.13, 15:19
        jaka teoria - tacy eksperci :]
        • pani_lovett Re: Katastrofa w Smoleńsku - eksperci Macierewicz 18.09.13, 16:06
          Tacy ludzię mącą w głowach połowie narodu. I straszno, i śmieszno.

          :)
          • grek.grek Re: Katastrofa w Smoleńsku - eksperci Macierewicz 18.09.13, 16:33
            no to mamy problem, jeśli połowa społeczeństwa przyjmuje "na wiarę" tezy wygłaszane przez ludzi, którzy nie przedstawiają żadnych argumentów na ich poparcie.

            polityka, ot co :]
            żaden fachowiec nie chciał firmować swoim nazwiskiem teorii o zamachu, więc znaleźli sobie takich, którzy nie mają nic do stracenia. a część ludzi to kupiła, zapewne z nienawiści do aktualnie rządzących, skutecznie wywoływanej przez rózne medialne twory, zarabiające na tym procederze spore pieniądze. Cynizm pod rękę z ignorancją. widok raczej mało budujący.
            • pani_lovett Re: Katastrofa w Smoleńsku - eksperci Macierewicz 18.09.13, 22:50
              Owszem.

              Straszne.


              PS
              "Nie ufaj (nadmiernie) poetom i (nigdy) złotoustym politykom - szósty powód lektury Szekspira" - pisze Tadeusz Sławek w artykule "Pan Szekspir ratuje świat" (Siedem powodów, dla których warto czytać autora "Hamleta").
      • pepsic Barbasiu, Greku 19.09.13, 19:30
        Te słowa Macierewicza na podłą manipulację wyborczej niech będą dla Was odpowiedzią:
        Od 1968 roku nie pamiętam tak brutalnej nagonki na polskich naukowców, chcących służyć prawdzie, którzy chcą badać rzeczywisty obraz polskiej rzeczywistości. To wtedy słychać było podobne tezy. (...) Tak było za czasów Gomułki. To wstyd, dla tych którzy takie działania kontynuują

        Barbasiu, Greku, dziękuję za "miłe" słowa, jakie usłyszałam w zaowalowanej formie pod swoim adresem, jako pisowca oraz czytelnika GP i niezalezna.pl. Szkoda, że i Wy przyłożyliście rękę do bezpardonowej i twardej walki nie kusząc się o nić obiektywizmu.
        Barbasiu, tak wściekłego ataku na recenzję i jej autorkę tu nie pamiętam.

        Wszystkiego dobrego:)
        pepsic
        • siostra_bronte Re: Barbasiu, Greku 19.09.13, 19:53
          Dlatego powtarzam, że nie powinniśmy tutaj poruszać tematów związanych z polityką.. Każdy za nas ma określone poglądy, dyskusje ich nie zmienią, a skończy się jak zwykle awanturą.
          • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 18:22
            siostra_bronte napisał(a):

            > Dlatego powtarzam, że nie powinniśmy tutaj poruszać tematów związanych z polity
            > ką.. Każdy za nas ma określone poglądy, dyskusje ich nie zmienią, a skończy się
            > jak zwykle awanturą.

            Święte słowa, Bronte.
            Ale czasem się nie da nie dyskutować na tematy związane z polityką, a już zwłaszcza jak polityka pojawia się w filmach .
            Ale będę się starać omijać tematy polityczne. (od jutra ;) Promis.


          • pepsic Re: Barbasiu, Greku 21.09.13, 12:28
            Trudno, żebyśmy tworzyli enklawę i udawali, ze nie dostrzegamy, jak do kultury przenika poprawność polityczna.

            Jak Ci/Wam sie podoba pomysł wystawienia opery o Grodzkiej za państwowe pieniądze w W-wskiej Operze Kameralnej z librettem P. Pacewicza dziennikarza z wyborczej ?
            • siostra_bronte Re: Barbasiu, Greku 21.09.13, 16:02
              Określenie "polityczna poprawność" to taki modny wytrych, nie zawsze trafnie używany. Filmy o księdzach wodzonych na pokuszenie powstają przecież od wielu lat.
              Chodziło mi bardziej o dyskusję o Smoleńsku. Temat wałkowany tutaj wielokrotnie. Zwykle kończyło się tak samo: wielką kłótnią.
              • siostra_bronte Re: Barbasiu, Greku 22.09.13, 01:26
                Nie dopisałam, że takie filmy powstają od lat, tyle, że za granicą. U nas to był temat tabu.
            • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 22.09.13, 13:08
              pepsic napisała:

              > Trudno, żebyśmy tworzyli enklawę i udawali, ze nie dostrzegamy, jak do kultury
              > przenika poprawność polityczna.

              Jestem zwolenniczką słynnego postulatu Georgesa Pompidou "Sztuka ma dyskutować, ma się sprzeciwiać, ma protestować" (L'art doit discuter, doit contester, doit protester).


              :)
              • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 22.09.13, 14:51
                pepsic napisała:
                > Trudno, żebyśmy tworzyli enklawę i udawali, ze nie dostrzegamy, jak do kultury
                > przenika poprawność polityczna.

                Bliski jest mi postulat Georgesa Pompidou "Sztuka ma dyskutować , ma się sprzeciwiać, ma protestować" (L'art doit discuter, doit contester, doit protester). Może tak lepiej.
        • pani_lovett Pepsic 19.09.13, 21:41
          Kochana Pepsic, wiesz, że Cię strasznie lubię i szanuję od zawsze
          i prędzej by mi ręka uschła niż napisałabym celowo coś, co miałoby Cię urazić.


          Chciałam tylko powiedzieć wyraźnie, że skrytykowałam zalinkowaną recenzję, niektóre wnioski do jakich recenzetka dochodzi i tylko to, w żadnym wypadku krytyka nie dotyczyła Ciebie ani w sposób otwarty, ani zawoalowany.

          Wiesz, ja nigdy nie identyfikowałam się z żadnym tekstem, tak bardzo by czuć się urażona, czyjąś jego krytyką. I dlatego nie pomyślałam, że krytyka czyjegoś tekstu, może w jakiś sposób urazić inną osobę niż osoba autora. Zwykle w podobnym przypadku, kiedy ktoś krytkowął tekst, który mi się podobał zaczynałam się zastanawiać, czy krytykujący nie ma czasem racji. Jeśli widziałam, że nie miał , broniłam swego.

          "Wściekły atak recenzję i jej autorkę" -niesprawiedliwy jest ten zarzut skierowany do mnie. Nie atakowałam personalnie autorki, nie szydziłam niedorzecznie z recenzji. Wskazałam tylko niektóre obiektywnie błędne wnioski, do których doszła autorka -m.in. nieusprawiedliwone uogólnienia .

          Może jedynie niestosowne jest tu określenie "prymitywna recenzja' , nazbyt emocjonalne (ale to aluzja do tytułu zalinkowanej recenzji). Powinnam była napisać po prostu - "zła recenzja".
          Nie tak nas uczyli interpretować testy.

          Przepraszam.
          • pani_lovett Re: Pepsic 20.09.13, 19:14
            Dla Ciebie! :*

            fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3510367,2,1,Lilie-dla-P.html
            • pepsic Re: Pepsic 21.09.13, 12:13
              Dziękuje za kwiaty i wypowiedzi w sprawie.
              :)
              • pani_lovett Re: Pepsic :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))) 21.09.13, 13:32
                Kochana Pepsic,
                ja do Paulinów w Częstochowie na mszę dam za Twój powrót na Forum Gazety Wyborczej. ;)

                A tak poważnie, źle spałam tej nocy, martwiłam, że się obraziłaś na nas na zawsze.
                • pani_lovett Re: Pepsic 22.09.13, 14:15
                  Pepsic, ale tak z ręką na sercu, nie wydaje Ci się dziwne, albo nie budzi twego sprzeciwu fakt, że Macierewicz wybrał do swojej komisji, do badania tak tragicznej katastrofy z udziałem najważniejszych osób w państwie, ludzi, owszem naukowców z tytułami, ale, którzy, co sami otwarcie przyznają (a potwierdzają to jeszcze władze ich uczelni - ciekawe, że dopiero teraz?), w badaniu katastrof lotniczych nie mają żadnych kompetencji, ani żadnego doświadczenia ?

                  W dodatku wysnuwają jakieś wnioski, nie dysponując koniecznymi danymi !


                  Gdyby to mój ukochany prezydent zginął i zostałbym przewodniczącym komisji do spraw badania wypadku, spod ziemi wytrzasnęłabym najlepszych specjalistów od katastrof lotniczych, a nie inżyniera budownictwa!?

                  • grek.grek Re: Pepsic 22.09.13, 16:28
                    superczułe i superwszystkowidzące supernowoczesne urządzenia satelitarne nie zanotowały żadnych wybuchów na pokładzie Tupolewa. jak ten fakt panowie profesorowie znajdują ?
                  • pepsic Re: Pepsic 23.09.13, 13:54
                    Władze uczeni są uzależniane od rządowych subwencji , więc ich wypowiedź jakoś nie dziwi, tylko, czy ktoś słyszało o wydziale ds. badania katastrof lotniczych, czy choćby stosownym licencjacie? Bingo Barbasiu, doskonałe pytanie, nie sądzisz jednak, że zaadresowane winno byc do premiera Donalda Tuska, wszak poseł Macierewicz nie jest członkiem rządu i nie ma do dyspozycji aparatu państwowego. Wyszło na jaw, że opłacany przez rząd zespół Millera i Laska mających niemal nieograniczone możliwości (w przeciwieństwie do zespołu parlamentarnego Macierewicza), nie brali udziału w badaniu żadnej katastrofy i nawet nie pofatygowali sie na miejsca katastrofy, ani nie widzieli wraku!

                    Natomiast ja osobiście nie czuję się kompetentna tak, jak gazeta wyborcza, która atakując opozycję zaczyna zbliżać sie białoruskich standardów, aby oceniać kompetencje naukowców z zespołu Macierewicza. Zdaje się, że poza władzami nikt że świata naukowego nie podważa tych kompetencjami poza tvn i wyborczą.
                    • grek.grek Re: Pepsic 23.09.13, 14:24
                      zdaje się, że GW nie "oceniała" kompetencji - ona tylko zacytowała zeznania panów profesorów na własny temat, złożone w prokuraturze. a poseł Macierewicz nazwał to "nagonką". Czy "nagonką' jest cytowanie zeznań profesorów nt. własnych kompetencji ? bo jeśli TAK, to znaczy, ze profesorowie sami na siebie urządzili nagonkę za pomocą swoich zeznań nt. własnych kompetencji.

                      najistotniejsze jest to, że ci panowie nie przedstawili żadnej argumentacji na poparcie swoich tez. Prof Binienda miał mieć jakąs komputerową symulację, która miała zadawać kłam ustaleniom zespołu Laska - jak dotąd jej nigdzie nie zademonstrował. inni panowie też nie mają merytorycznych uwag. uważają, że to "zamach", ale żadne satelitarne urządzenia nie zarejestrowały wybuchu na pokładzie Tupolewa.

                      Pepsic, jesli wadą obciązającą raport zespołu Laska jest to, że jego członkowie nie widzieli wraku, to dlaczego zespół Macierewicza, który też wraku nie oglądał - ma mieć rację w sprawie zamachu ?
                      • pepsic Re: Pepsic 23.09.13, 15:19
                        Cytaty te zawierają wyrwane z kontekstu zeznania ekspertów Macierewicza złożone w prokuraturze liczące kilkadziesiąt stron i są li tylko podłą nagonką, co ciekawe wydrukowaną w dniu rocznicy sowieckiej agresji.

                        Zespól mówi o możliwym wybuchu, nie zamachu. Wskazują na to porozrzucane w promieniu ponad 100 metrów szczątki samolotu, również w miejscu, gdzie samolot znajdował się jeszcze nad ziemią oraz sposób wywinięcia blach. Macierewicz mówił w programie Kraśki (he, he dziennikarz), że ma 60 świadków, którzy widzieli bądź słyszeli eksplozję w powietrzu.

                        Na to i wiele innych pytań mogli by odpowiedzieć eksperci zespołu parlamentarnego na wspólnej konferencji, która porf. Kleiber proponuje, a Lasek odrzuca.

                        Ale to Lasek posiadając rządowe umocowania i narzędzia powinien wyjaśniać przyczyny katastrofy i brać pod uwagę wszystkie okoliczności i poszlaki, punkt po punkcie, zamiast walczyć z opozycją. A nawet nie jedzie do Smoleńska.

                        Ps. Jeśli nadal masz problemu ze sprzętem wyczyść historię, ale zaznacz wszystkie pozycje, w tym ciasteczka.
                        • grek.grek Re: Pepsic 23.09.13, 16:52
                          skąd wiadomo, że są "wyrwane z kontekstu" ? jesli zespół Macierewicza dysponuje zeznaniami NIE wyrwanymi z kontekstu - powinien je przedstawić, abyśmy mogli porównać obie wersje. jesli ich nie posiada - jaką podstawę me twierdzenie, że "są wyrwane z kontekstu" ?

                          cały czas myślę jak to możliwe, że żadne z urządzeń satelitarnych nie zarejestrowało żadnego wybuchu ?

                          widziałem ten wywiad :] Kraśko został dośc mocno stłamszony przez swojego rozmówcę, który jest stanowczo zepsuty zbyt częstymi wizytami u ojców w Radio Maryja, gdzie ma 20 minut na swobodny monolog :]

                          wiesz, Pepsic, "widziałem i słyszałem" trudno kwalifikować jako dowód przed jakimkolwiek sądem czy nawet na forum publicznej debaty.

                          zespół Laska określił już przyczyny katastrofy w swoim raporcie. problem w tym, że druga strona ich nie przyjmuje za wiarygodne, woli własne ustalenia w oparciu o "symulację na podstawie zdjęc w internecie".

                          dzięki za rady, ale nie mam pojęcia czym są "ciasteczka" jak "zaznaczyć" i które "pozycje". Wiedza techniczna jest u mnie na poziomie... no mniejsza z tym ;] jutro mam wizytę fachowca, więc mam nadzieję, że to wszystko poskłada. a jak nie - z czytaniem bez akapitów da się żyć :]
                          • pepsic Re: Pepsic 24.09.13, 20:17
                            Chyba sie nie zrozumieliśmy. W chwilę po opublikowaniu przez wyborczą tendencyjnego artykułu bezpardonowo atakującego polskich naukowców na stronach internetowych prokuratury pojawiły sie pełne zeznania cytowanych profesorów. Są wystarczającą obroną ich kwalifikacji i postawy.

                            Krasko stłamszony, biedactwo, a tak sie starał grać rolę rzecznika rządu. Ja tam nie wiem, nie słucham radia Maryja;)

                            Sęk w tym, że nikt nie widział na oczy tego raportu Laska.

                            Ps. Musisz poszukać paska z napisem "historia", a następnie przejśc do zakladki: "wyczyść historię przeglądania", wywietlą się rózne okienka z kwadracikami, zaznacz wszystkie ptaszkam (za przeproszeniem) i naciśnij na dole napis: "wyczyść teraz".
                            • grek.grek Re: Pepsic 25.09.13, 15:18
                              wszelako, nadal nie przedstawili oni żadnych wyliczeń czy rzeczowych argumentów prowadzących ich do wniosków dotyczących rzekomego wybuchu/ów. wydmuszka :]

                              może po prostu uznaje inne opinie za bardziej wiarygodne, więc ich broni, a że są to te które ustaliła komisja rządowa... wczoraj słuchałem wywiadu politycznego, w którym prorządowa dziennikarka chciała posłowi Ruchu Palikota wmówić, że popierając odwołanie prezydent W-wy zawiera koalicję z PiSem :] poodobny rodzaj szantażu.

                              gorzej, są tacy którzy go czytali :]

                              dzięki za poradę :]
                              fachman mnie wczoraj nawiedził i sobie znanymi metodami zaprowadził porządek.
                              ale zapamiętam Twoje instrukcje, na ewentualny następny raz [odpukać :)]
                        • pani_lovett Re: Pepsic 23.09.13, 17:05
                          pepsic napisała:

                          > Cytaty te zawierają wyrwane z kontekstu zeznania ekspertów Macierewicza złożone
                          > w prokuraturze liczące kilkadziesiąt stron i są li tylko podłą nagonką, co cie
                          > kawe wydrukowaną w dniu rocznicy sowieckiej agresji.

                          GW cytuje tylko wypowiedź prof. Jan Obrębskiego, w której mówi wprost, że nie ma żadnego doświadczenia w badaniu katastrof lotniczych. Rektor potwierdza, że profesor działalności naukowo-badawczej w tym zakresie nie prowadził na uczelni.
                          W tym przypadku kontekst wypowiedzi nie zmieni sensu wypowiedzi profesora.

                          Macierewicz mówił w
                          > programie Kraśki (he, he dziennikarz), że ma 60 świadków, którzy widzieli bądź
                          > słyszeli eksplozję w powietrzu.

                          Przypominam, że w dokumencie Gargas świadkowie - Rosjanie (!) widzieli samolot lecący ( nie spadający!) tuż nad drzewami rosnącym przy drodze z dala od pasu startowego. Jednego ze świadków, nad którym miał przelatywać nisko samolot, opary z silnika omal nie zaczadziły.

                          Usłyszeć wybuch przy potężnym szumie silników samolotu lecącego w dodatku na sporej wysokości , to interesujące!?

                          > Na to i wiele innych pytań mogli by odpowiedzieć eksperci zespołu parlamentarne
                          > go na wspólnej konferencji, która porf. Kleiber proponuje, a Lasek odrzuca.

                          "Lasek przypomniał, że jego zespół jest gotowy do udziału w konferencji naukowej, w której każdy, kto ma udokumentowany dorobek w zakresie, w którym się będzie wypowiadał, będzie mógł wziąć udział, gdzie referaty będą podlegały co najmniej wstępnej ocenie przez niezależny komitet naukowy."
                          wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Uczelnie-odcinaja-sie-od-ekspertow-Specjalisci-choc,wid,16006338,wiadomosc.html?ticaid=1115bf
                          • pani_lovett Re: Pepsic 23.09.13, 18:53
                            Mam nadzieję, że dojdzie kiedyś do tej wspólnej konferencji naukowej. Wtedy będziemy mogli zweryfikować argumenty każdej ze stron. :)
                            • pani_lovett Re: Pepsic PS 24.09.13, 16:55

                              A może Politechnika powinna zorganizować konferencję naukową w sprawie katastrofy smoleńskiej?

                              - A w jakim celu? Naukowcy w tej sprawie już się wypowiedzieli. Jest raport rządowej komisji przygotowany przez ekspertów. Żaden z naukowców zajmujących się badaniem katastrof lotniczych nie podważył wniosków tego raportu. Ale gdyby któryś z dziekanów Politechniki chciał zorganizować konferencję, na przykład pt. "Współczesne metody badania katastrof lotniczych", to nie widzę przeszkód. Na razie takiej inicjatywy nie ma.
                              (rektor PW prof. Jan Szmidt)

                              Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14651434,Rektor_Politechniki_Warszawskiej__Wspolpracownicy.html#ixzz2fp2HDF00
                          • pepsic Re: Pepsic 24.09.13, 20:42
                            Chcę powiedzieć, że zgadzam się z treścią otwartych listów poparcia ze strony Solidarności i Akademickiego Klubu Obywatelskiego. Niegodziwe oświadczenia rektorów AGH i PW oznaczają odcięcie się od profesorów własnych uczelni. Przedstawiciele środowiska naukowego sa znieważani za odwagę i determinację w poszukiwaniu prawdy za to, że w chwili, gdy instytucje państwa zawodzą oddają swoją wiedzę, czas i umiejętności. Niestety, ze strony władz państwowych, części mediów i części świata akademickiego spadają na nich szykany, przypominające podobne praktyki stosowane w PRL wobec osób zaangażowanych w działalność opozycyjną.

                            Na Twoje pytania i dzisiejszy post odpowiada prof. Kleiber (prezes PAN):
                            „czy doświadczenie w badaniu wypadków lotniczych jest niezbędnym wymogiem, by móc zajmować się sprawą. Znam przypadki różnych katastrof lotniczych i tam o ekspertyzy proszono osoby, które nigdy nie miały z tym do czynienia(...) Piloci nie mogą decydować o tym, czy brzoza może przeciąć skrzydło. Muszą uczestniczyć w tym eksperci od badań materiałowych czy dynamiki uderzeń”.

                            Nota bene za powyższą wypowiedź wysoko postawiony poseł opcji rządzącej (Niesiołowski) zażądał publicznie dymisji prezesa PAN.

                            W tym sęk, że wrak nie był w ogóle badany, a czarne skrzynki sa kopiami wykonanymi przez... Rosję. Lasek w Smoleńsku nie był (nie pofatygował się), polskich lekarzy przy sekcjach nie było (za to były skandaliczne pomyki i bezczeszczenie zwłok), brzozy nie badano, tylko zmierzono (pomyłkowo o 2 metry), wieży nie badano, ani taśm z wieży (ludzie Laska nawet nie prosili).

                            Przecież to Lasek boi sie konferencji, jak święconej wody i odmawia udziału.

                            • pani_lovett Re: Pepsic 26.09.13, 17:09
                              pepsic napisała:

                              >Niegodziwe oświadczenia rektorów AGH i PW oznaczają odcięcie się od profesorów własnych uczelni.

                              Z całym szacunkiem, Pepsic, ale powtarzasz za prawicowymi publicystami cyniczną maniupulację. Rektorzy nie "odcięli się od swoich pracowników", a jedynie poinformowali, zgodnie z prawdą, czym obaj profesorowie się zajmują ( "z powodzeniem" ) na uczelni w ramach swej pracy naukowo-badawczej, a czym się nie zajmuję.

                              Rektorzy poinformowali, zgodnie z prawdą, że obaj profesorowie "eksperci" Macierewicza w nigdy nie zajmowali się w swej pracy naukowo-badawczej zagadnieniem katastrof lotniczych. Informacje te każdy może zweryfikować na stronie nauka polska.

                              Odcięciem się od profesorów? Obrazą profesorów miałoby być podanie do wiadomości publicznej informacji, w czym się specjalizują na uczelniach? Przecież to absurd!

                              Tu chodzi o prestiż i powagę uczelni, których nazwy pojawiają się w związku z badaniem przyczyn katastrofy Smoleńskiej.


                              >Przedstawiciele środowiska naukowego sa znieważani za odwagę i determinację w >poszukiwaniu prawdy.

                              To nie tak. Profesorowie "eksperci" sami się skompromitowali, motywując swoje doświadczenie w badaniu katastrof klejeniem modeli samolotów dzieciństwie, obserwacją wybuchających szop oraz lataniem samolotem w charakterze pasażera. I to mówi naukowiec! Profesor nauk ścisłych! Ręce opadają.

                              Ponieważ ja nie mam kompetencji by wypowiadać się w dziedzinie nauk ścisłych, pozwolisz, że podeprę się teraz niedawną wypowiedzią niejakiego TJ na blogu Passenta, który dysponuje taką wiedzą i może wypowiedzieć się na temat kompetencji profesora Obrębskiego:


                              "Profesor Obrębski nie ma żadnego doświadczenia w lotnictwie i w wybuchach, a takie doświadczenie jest konieczne, by tworzyć hipotezy katastrof wybuchowych w lotnictwie.
                              Profesor Profesor stworzył teorię wybuchu wielopunktowego. Nie bardzo wiadomo o co chodzi z tą wielopunktowością w samolocie – jednoczesne, zsynchronizowane wybuchy w wielu punktach, czy seria wybuchów następujących po sobie wielu punktach?
                              Taka zasadnicza sprawa, a profesor jakoś nie wyjaśnił, co się kryje za tą enigmatyczną wielopunktowoscią."


                              > Nota bene za powyższą wypowiedź wysoko postawiony poseł opcji rządzącej (Niesi
                              > ołowski) zażądał publicznie dymisji prezesa PAN.

                              Przecież wiesz, że Niesiołowski jest w gorącej wodzie kąpany.


                              > Na Twoje pytania i dzisiejszy post odpowiada prof. Kleiber (prezes PAN):
                              > „czy doświadczenie w badaniu wypadków lotniczych jest niezbędnym wymog
                              > iem, by móc zajmować się sprawą. Znam przypadki różnych katastrof lotniczych i
                              > tam o ekspertyzy proszono osoby, które nigdy nie miały z tym do czynienia(...)
                              > Piloci nie mogą decydować o tym, czy brzoza może przeciąć skrzydło. Muszą uczes
                              > tniczyć w tym eksperci od badań materiałowych czy dynamiki uderzeń”.


                              Mądrze mówi prof. Klieber! Podpisuję się pod tymi słowami oboma rękami.

                              Ale w związku z tym nie wiem znowu, czy profesor Obrębski będzie tu kompetentny.

                              Znowu za TJ:

                              "Orębski jest specjalista od wytrzymalosci materialow, mechaniki lekkich konstrukcji przestrzennych, metod komputerowych itp"

                              "Tutaj, w dziedzinie wybuchów znajomość wytrzymałości materiałów ma bardzo mało do rzeczy, na pierwszym planie jest termodynamika i mechanika wybuchu".

                              "Profesor zajmuje się zagadnieniami statyki budowli, a wybuch jest zagadnieniem dynamicznym i to nie w sensie jakichkolwiek zmian w czasie, tylko w znaczeniu gwałtownych zmian, niezwykle krótkich, nieporównywalnych do np. oddziaływania wiatru, czy trzęsienia ziemi.
                              Wybuch jest sam w sobie zagadnieniem niezwykle złożonym, bo wysoce dynamicznym.
                              Oddziaływanie wybuchu w strukturze takiej, jak skrzydło lub kadłub samolotu, jest zagadnieniem dynamicznym a nie statycznym, całkowicie odmiennym od statyki, którą profesor się zajmuje."


                              Nie dziwię się teraz, że dr Lasek nie pali się do rozmowy z "ekspertem" prof. Obrębskim.

                              >Lasek w Smoleńsku nie był (nie pofatygował się)

                              "Eksperci" Macierewicza też nie. :/
                              • pani_lovett Re: Pepsic 26.09.13, 21:03
                                Jeszcze post z Forum Kraj na temat dowodzenia prof. Biniendy z bardzo ciekawym filemem:

                                "Taki pan dr B. np. podpierał się badaniami zniszczeniowymi samolotu Constellation 1649 firmy Lockheed wykonanymi w 1965 roku przez Amerykanów i twierdził, że skrzydło nie może być obcięte przez drzewo, a jakoś pominął, że w tym samym roku, w ten sam sposób zniszczono w celach badawczych samolot DC-7 firmy Douglas i tam widać, jak słup telefoniczny o średnicy 25cm odcina końcówkę skrzydła ok. 12 stóp (3.66m) od jego końca co jest bardzo bliską wartością tej jaka była w naszym przypadku.

                                Film z tego testu (przygotowania rozpoczęto w 1963 roku, a raport powstał w 1965) z bardzo ciekawym filmem


                                forum.gazeta.pl/forum/w,28,147122966,147122966,Dziwny_dobor_przykladow_pana_B_.html
                                • pepsic Re: Pepsic 27.09.13, 20:13
                                  To smutne, że ludziom poświęcającym czas, umiejętności i serce na badaniu katastrofy smoleńskiej w sytuacji, kiedy instytucje państwowe zawodzą zarzuca się, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych, a nikt się nie zainteresuje fachowością członków rządowej komisji Millera/zespołu Laska biorących za to pieniądze.

                                  niezalezna.pl/46420-ukrywane-fakty-o-komisji-millera
                                  Skrót:
                                  analityk ruchu dwukierunkowego na drogach dwupasmowych, specjalistka od paralotni i spadochronów, wreszcie psycholog dorabiający w salonie kosmetycznym jako ekspert od odchudzania – tacy fachowcy weszli w skład komisji badającej najpoważniejszą katastrofę lotniczą w dziejach Polski. Kierował nią Jerzy Miller, specjalista obróbki skrawaniem z doświadczeniem w zakresie świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. W komisji nie było znawców konstrukcji tupolewa, wojskowych kontrolerów lotu ani specjalistów od wybuchów. Szesnaścioro członków komisji w ogóle nie pofatygowało się do Smoleńska, a ci, którzy tam pojechali, nie zbadali wraku ani pancernej brzozy – pisze „Gazeta Polska”.


                                  Ps. Te odległe zaszłości dotyczące prof. Biniendy to opinia jednej strony i rzucanie słów bez możliwości obrony. Nie czuję sie kompetentna i z pewnością sie nie podejmę. Dwa, nie myli się ten, kto nic nie robi. Nie zależy mi na udowadnianiu tu za wszelka cenę swoich racji, a na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy i wykluczeniu bądź nie zamachu, bo w przypadku gwałtownej śmierci najważniejszych osób w państwie i taka hipotezę trzeba zakładać.
                                  • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 17:06
                                    pepsic napisała:

                                    > To smutne, że ludziom poświęcającym czas, umiejętności i serce na badaniu ka
                                    > tastrofy smoleńskiej

                                    Czas, umiejętności i serce to w tego rodzaju sprawie to zdecydowanie za mało. Tu potrzebna jest fachowa wiedza potwierdzona wieloletnimi badaniami, praktyką z wielu dziedzin, w tym m.in. z dziedziny lotnictwa, katastrof lotniczych, mechaniki wybuchów, termodynamiki oraz innych .

                                    >w sytuacji, kiedy instytucje państwowe zawodzą zarzuca si
                                    > ę, że nie są specjalistami od badania katastrof lotniczych [...]

                                    Jak to zarzuca się? Przecież profesorowie sami przyznają otwarcie, że nigdy w swej pracy naukowo-badawczej na uczelniach nie zajmowali się problematyką katastrof lotniczych.

                                    Taka jest po prostu specyfika pracy naukowca wyższej uczelni, Pepsic.

                                    Jeśli ktoś w swej pracy naukowo-badawcze na uczelni zajmuje się przez wiele lat daną tematyką, robi z niej doktorat, potem habilitację, ma liczne publikacje naukowe to jest specjalistą w danej dziedzinie, jeśli nie zajmuje się tym, to po prostu nie nie można go nazywać specjalistą. "To nie jest tak - mówi rektor prof. Szmidt - że jeśli się jest profesorem Politechniki, to znaczy, że zna się na wszystkim". Dlatego profesorowie z komisji Macierewicza nie są specjalistami w sprawie, o której się wypowiadają, a jedynie "reprezentują swoje poglądy", do których mają prawo. Nieetycznym jest nazywanie siebie specjalistą w danej dziedzinie w sytuacji, kiedy nie potwierdzają tego wcześniejsze dokonania - badania, publikacje.


                                    > a nikt się nie zainteresuje fachowością członków rządowej komisji Millera/zespołu Laska >biorących za to pieniądze.

                                    Raport komisji Millera/ dr Laska jest w internecie dostępny dla wszystkich, każdy specjalista z danej dziedziny może zakwestionować zawarte tam wnioski, wyliczenia i wskazać na popełnione błędy. Nikt jakoś nie zdobył się na to, a specjalistów różnych dyscyplin jest w Polsce jest jednak sporo.

                                    a na wyjaśnieniu przyczyn katastrofy i
                                    > wykluczeniu bądź nie zamachu, bo w przypadku gwałtownej śmierci najważniejszyc
                                    > h osób w państwie i taka hipotezę trzeba zakładać.

                                    Wierz mi, wszystkim na tym zależy na wyjaśnieniu prawdziwych przyczyn katastrofy.

                                    I dlatego wielu tak bulwersuje , że komisji Macierewicza znaleźli się ludzie , którzy nie są specjalistami w dziedzinie, na temat której formułują teorie. I trudno w tej sytuacji nie odnieść wrażenia, że profesorowie działają na zamówienie polityczne, a nie w celu rzeczywistego wyjaśnienia przyczyn katastrofy.
                                    • grek.grek Re: Pepsic 28.09.13, 17:13
                                      pomogło by zderzenie ustaleń komisji Laska z jakimiś konkretnymi wyliczeniami komisji Macierewicza. problem polega na tym, że o ilz wersją Laska można się zapoznać, o
                                      tyle tezy podważające te ustalenia nie są nigdzie opublikowane, a istnieją tylko w deklaracjach
                                      członków komisji pana Antoniego.

                                      debata ? czemu nie, ale najpierw obie strony muszą wyłożyć karty na stół, żebyśmy wiedzieli przed debatą, że jest sens ją organizować. jedna strona już to zrobiła. czekamy na ruch drugiej :] nie może być tak, że organizujemy pojedynek strzelecki, i jeden uczestnik przynosi pistolet na kule, a drugi pistolet na wodę. wtedy cały event będzie wyłącznie kompromitacją i ośmieszeniem. nie tego, co przyniósł pistolet na wodę, ale obu stron. a chyba nie o to nam chodzi.
                                      • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 17:41
                                        Oczywiście!
                                        I dlatego wreszcie dr Lasek mówi sprawdzam i żąda od komisji Macierewicza dowodów na potwierdzenie teorii albo przeprosin za wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
                                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14686310,Zespol_Laska_ostro_o_zespole_Macierewicza___Pokazcie.html#BoxWiadTxt

                                        Otóż to.
                                    • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 17:36
                                      Nieetycznym jest nazywanie siebie specjalistą w danej dziedzinie w sytuacji, kiedy nie potwierdzają tego wcześniejsze dokonania - badania, publikacje czyli dorobek naukowy.
                              • pepsic Re: Pepsic 27.09.13, 21:53
                                powtarzasz za prawicowymi publicystami cyniczną maniupulację.
                                Ho, ho, kolejny miły komplement.

                                Niesiołowski jest w gorącej wodzie kąpany.
                                Sorry, jednak zupełnie inaczej postrzegam świat.

                                • siostra_bronte Re: Pepsic 28.09.13, 13:32
                                  Ile można wałkować ten temat? Ostrzegam, nie idźcie tą drogą :)
                                  • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 16:05
                                    Masz rację, że długo już męczymy się (i siebie nawzajem) z tym tematem.

                                    Czas kończyć, zwłaszcza, że dr Lasek mówi sprawdzam i żąda od komisji Macierewicza dowodów na potwierdzenie teorii albo przeprosin za wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
                                    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14686310,Zespol_Laska_ostro_o_zespole_Macierewicza___Pokazcie.html#BoxWiadTxt
                                    :)

                                    • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 17:38
                                      Masz rację, za długo już męczymy się (i siebie nawzajem) z tym tematem.
                                  • pepsic Re: Pepsic 29.09.13, 10:29
                                    Mleko się już rozlało... szkoda.
                                • pani_lovett Re: Pepsic 28.09.13, 18:53
                                  pepsic napisała:

                                  > powtarzasz za prawicowymi publicystami cyniczną maniupulację.
                                  > Ho, ho, kolejny miły komplement.


                                  Nie rozumiem, Pepsic, przecież mój zarzut o manipulację NIE JEST skierowany do Ciebie!!? Ale do dwóch poznańskich naukowców ( i prawicowych publicystów rozpowszechniających i komentujących z aprobatą te głosy), którzy wypowiedzi rektorów PW i SGH na temat braku kompetencji profesorów ekspertów z komisji Macierewicza nazwali "odcięciem się od profesorów własnych uczelni" i określili je "niegodziwym" zarzucając, że
                                  "Rektorzy Politechniki Warszawskiej i Akademii Górniczo-Hutniczej przez 3,5 roku nie wystąpili o uruchomienie i sfinansowanie projektów badawczych, które mogłyby służyć wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej".

                                  Głęboko zdumiewa taka wypowiedź w ustach naukowców, pracowników Uniwersytetu z doświadczeniem, z tytułem profesora, którzy doskonale orientują się w specyfice pracy na uczelni, wiedzą o tym, że każdy pracownik ma swoją specjalizację oraz o tym, że z wnioskiem o granty na badania nie występuje rektor uczelni, tylko (samodzielny) pracownik uczelni (np. profesor). I że wątpliwym jest , w związku z koniecznością uzasadnienia wniosku dotyczącego grantu, które zwykle powinno zawierać także sprawozdanie z dotychczasowej działalności naukowo-badawczej osoby, żeby ów grant na badanie katastrofy lotniczej przyznany został osobom, które nie zajmowały się wcześniej tym zagadnieniem.




                                  Zakończmy Pepsic tę rozmowę.
                                  Polityka nie jest warta, by psuć tu miła atmosferę.
                                  :)



                                  • pepsic Barbasiu 29.09.13, 10:47
                                    Twoja wola. Na przyszłość prosiłabym jednak więcej konsekwencji, bo wraz z apelem o zakończenie dyskusji podrzucasz jednocześnie nowe podwątki (Grek też), a przypominam, nie ja zaczęłam dyskusję. Ale rozumiem, są równi i równiejsi;)
                                    • grek.grek Re: Barbasiu 29.09.13, 14:22
                                      wg mnie, ta sprawa buksuje. wczoraj widziałem telewizyjną wypowiedź pana Antoniego, który rzekł, że "dowodami na potwierdzenie naszej wersji są relacje 80 świadków, którzy widzieli i słyszeli wybuch na pokładzie Tupolewa".

                                      wiesz, Pepsic, trochę jałowe staje się powtarzanie pytania : dlaczego tego rzekomego wybuchu nie zanotowały żadne urządzenia satelitarne, które rejestrują wszystko ?

                                      i równie bezcelowe wydaje mi się zwracanie uwagi panu Antoniemu na to, że "relacje świadków" nie są dowodem. po primo, panu Antoniemu, to oni mogą opowiadać co im się żywnie podoba. Pytanie, czy złożyliby takie zeznanie w prokuraturze albo przed sądem ?

                                      decydujące zaś jest to, ze żaden sąd nie honoruje jako dowodów zeznan świadków, którzy nie posiadają przekonujących materiałów na potwierdzenie swoich słów. powiedzieć można wszystko. czy jakbym ja powiedział, że widziałem w moim domu byli Elvis i Lennon i śpiewaliśmy "O sole mio" paląc ziółko, to byłoby to wiarygodne ? nawet zdjęcie nie byłoby dowodem, bo o sobowtórów nietrudno. uznano by mnie zapewne za wariata i machnięto ręką. jaka jest róznica między "80 świadkami" pana Antoniego, a mną relacjonującym, że gościłem w chacie Elvisa i Lennona ? nie ma żadnej, wg mnie.

                                      wobec takiego dictum : imo, chodzi tylko o politykę. a skoro chodzi o politykę, czyli o konfitury, stołki i zapach politury na wypasionych biurkach, to nasze tutaj zaangażowanie większe czy mniejsze, identyfikacja z czymkolwiek mija się z celem.

                                      • pepsic Re: Barbasiu 29.09.13, 16:16
                                        W takim razie pozwolę sobie odpowiedzieć wbrew wcześniejszym deklaracjom. Widzę tu odwracanie kota ogonem i nie rozumiem, dlaczego czynnik społeczny stawia sie pod ścianą zamiast rządowego zespołu Laska sponsorowanego za nasze, podatników pieniądze. Dwa, tu nie rozchodzi się li tylko o domniemany wybuch, a ustalenie faktycznych przyczyn katastrofy, w sytuacji gdy powołana do tego komisja nie wykonała nawet podstawowych badań. Praca zespołu parlamentarnego to jednak coś więcej, niż zeznania świadków. Na zarzuty dot. braku dowodów Macierewicz mówił:
                                        zespół od grudnia 2010 r. stopniowo przekazywał swoje materiały do kancelarii premiera i prokuratury. Wśród nich były: biała księga (z czerwca i lipca 2011 r.), raporty na 28 miesięcy po katastrofie (z sierpnia 2012 r.) i o stanie badań (z kwietnia 2013 r.) oraz opracowanie Duńczyka Glenna Jorgensena (przetłumaczone na język polski w sierpniu 2013 r.).
                                        skrót za niezalezna.pl.

                                        Ps. Nawet przy podjadaniu konfitur zastanawiałabym się, czmy zasłużyłam na protekcjonalny ton. I nie jest to uwaga do Ciebie.
                                        • grek.grek Re: Barbasiu 30.09.13, 14:32
                                          żaden "protekcjonalny", ot taka uwaga, że nie warto wierzyć politycznym oszustom, ja "swoim" za grosz nie ufam :]

                                          tezy sugerujące, że "to nie był wypadek" pojawiły się dośc szybko. nagonka na marszałka, który przejjął urząd prezydenta, jak nakazuje konstytucja - również. obrona krzyża - w ślad za tym. od początku określona polityczna ekipa rozgrywa tę sprawę na swoją modłę.

                                          nie jestem miłośnikiem rządzącej partii, uważam ją za nieudaczną, szkodliwą i do wyrzucenia bez możliwości powrotu. ale wojowanie o władzę "sztuczną mgłą", "trotylem na wraku tupolewa" i hasłami "zabicie 96 osób, to jest niesłychana zbrodnia" plus uznawanie zmarłych za "poległych" i zrównywanie Smoleńska z Katyniem, to jest za daleko nawet jak na moje poczucie humoru. zwłaszcza, ze jak dotąd nie przedstawiono ŻADNEGO dowodu na poparcie tych śmiałych wykrzykników.

                                          ci ludzie powinni stanąć przed sądem. Nie premier i jego ministrowie, ale ci którzy nazywają ich "mordercami".

                                          wiesz, Pepsic, jako wyborca SLD codziennie czytam albo słyszę, ze jestem "Ubekiem, który głosuje za komuchami, z tęsknoty za stalinowskim reżimem". nie obrażam się :] może w ogole nie warto brać do siebie niczego, co dotyczy partii politycznych, na które głosujemy ? wg mnie, nie są tego warte.

                                          wymienionych materiałów nie ma zdaje się w necie ?

                                          na własne, umyte, uszy słyszałem jak pan Antoni powiedział, że "dowodem koronnym na to, że były dwa wybuchy są zeznania 80 świadków, jakimi dysponuje mój zespół" :]
                                          • pepsic Re: Barbasiu 30.09.13, 18:36
                                            Akurat było odwrotnie. W chwilę po katastrofie liderzy PO zaczęli rozsyłać sms-y, że należy rozpowszechniać w mediach informacje, jakoby winnymi katastrofy byli piloci. Do sprawdzenia w necie.

                                            Do marszałka RP, obecnego prezydenta wypadałoby raczej zadać pytanie za prof. Glińskim:
                                            Co w jego kancelarii robią różni dziwni panowie odnotowani w archiwach IPN jako współpracownicy lub pracownicy komunistycznych służb specjalnych czy szkoleni w ZSRR i dlaczego tak bardzo się spieszył po katastrofie smoleńskiej z przejęciem władzy i kontroli nad dokumentami, które były w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego?

                                            W takim razie muszę Cie zmartwić;) Na mieście mówią , że Tusk kleci koalicję z Millerem, co potwierdzają słowa Gowina wSieci:
                                            Chce dotrwać do 2015 roku dzięki zawłaszczeniu 270 mld zł z OFE, przygotowuje się do koalicji z SLD, z Millerem już porozumieli się w tej sprawie.

                                            Mylisz się, raport widzialam w swoim czasie na stronach sejmowych, w niezbyt zręcznym do czytania pdf, stąd pamiętam. Reszty nie sprawdzałam.

                                            Ja też słyszałam, tyle że o 60 świadkach. Zauważ, że dalszy ruch należy do prokuratury.

                                            • grek.grek Re: Barbasiu 01.10.13, 15:33
                                              przypomniał mi się stary dowcip. w karty grają niedźwiedź, zając, borsuk i lis. I w którymś momencie niedźwiedź mówi "ktoś tu oszukuje... nie chcę mówić : kto, ale jak palnę w ten rudy pysk !.." - to co cytujesz, to są jawne sugestie, że był zamach. "szkoleni agenci", "przeszłośc radziecka", "spieszył się do papierów"...

                                              przypomina mi to trochę budowanie domu zaczynając od dachu.

                                              gdzieś są ściany - czytaj dowody ?

                                              i gdzie są fundamenty ? - czytaj motyw ?

                                              Rosjanie mieliby razem z rządem Platformy zestrzelić samolot z 96 osobami, żeby pozbyć się słabego prezydenta, który nie miał żadnych szans na reelekcję ?

                                              A kim w takim układzie byli piloci ? Samobójcami wynajętymi przez BOR ?

                                              No offense, ale to absurd na absurdzie.

                                              nikt nikomu nie kazał lądować, nikt nikogo nie nakłaniał do wylotu, ostrzegano przed fatalnymi warunkami atmosferycznymi, piloci głuchli niemal od "pull up !!!", lot organizowała kancelaria ówczesnego prezydenta, na pokładzie był sam prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych i generał, dowódca tychże, zausznik tegoż prezydenta. mogli w ogole nie lecieć, mogli wybrac zapasowe lotnisko w Moskwie albo Mińsku.

                                              dlaczego nikt nie pyta o to, WHY ??? WHY tego nie zrobili ? WHY ci piloci schodzili w dół mając już w momencie wylotu z Warszawy pełną wiedzę o bardzo trudnej sytuacji na lotnisku w Smoleńsku ? WHY WHY WHY ??? :]

                                              Może Miller ma rację mówiąc, że "nie ma kogo sądzić w sprawie smoleńskiej, bo wszyscy winni zginęli na miejscu" ? wg mnie, z tej sprawy można już tylko wyciągnąc naukę na przyszłośc, reszta jest milczeniem.

                                              czy naprawdę, wg ciebie, nie ma w tym wszystkim ani grama politycznego cynizmu ?

                                              gdzie dowody ?
                                              gdzie motywy ?
                                              dlaczego słoń miałby polować na mrówkę ?
                                              potężna Rosja ryzykuje wszechświatowy skandal żeby zabić prezydenta, który w całej Europie jest synomimem nieudolnośc i zaścianka ? [wiem, że o zmarłych dobrze albo wcale, ale niestety poza częscią Polaków - taki był obraz śp. Lecha Kaczyńskiego, z którego łacha darli nawet dziennikarze byle niemieckiego szmatławca, a on ich chciał w kamasze zapakować, czym się ośmieszył dodatkowo, tak jak Tusk z pozwem przeciw NIE]

                                              przecież to brzmi za słabo nawet jak na marny dowcip.

                                              gdzie dowody ? czemu system satelitarny, Wielki Brat, nie wyłapał żadnego wybuchu ?

                                              sztuczna mgła, trotyl na pokładzie Tupolewa, teraz dwa wybuchy które słyszeli "świadkowie"... co dalej, ile jeszcze hipotez podnoszonych do rangi objawienia ?

                                              jesli w przyszłym Sejmie będą tylko PiS, PO i SLD, to koalicja PiS-SLD jest wykluczona, jesli PiS wygra, ale nie stworzy rządu, to misję dostanie PO, i koalicja z SLD będzie nieuchronna. To polityczny racjonalizm. Wreszcie rząd bez PSL i szansa na to, żeby KRUS przestał nas wszystkich doić na kilkanaście mld rocznie,. szansa na odchudzenie i częsciową likwidację tych wszytskich agencji rolniczych i spółek z tysiącami zbędnych etatów i grubymi pensjami dla peeselowskiej stonki. Rząd PO-SLD to dla Polski szansa na krok do przodu. O ile, ofk, kasę będzie trzymał Kołodko, a nie ten bałwan który trzyma ją teraz i nawet z pomocą rekordowych 9 wicków nie jest w stanie policzyć sensownego budżetu.

                                              czy ci świadkowie mają dowody na potwierdzenie swoich rewelacji ?

                                              pamiętam świadka, którego podobno, wg sensacji PiS-u, miał rząd rosyjski "uciszyć", taki to był ważny świadek. podobno, wg PiSu, zapadł się pod ziemię i to był dowód na to, ze był zamach. Usunęli niewygodnego świadka !!!

                                              Okaząło się, ze facet nigdzie nie zniknał, dziennikarz NIE dotarł do niego bez żadnych problemów, tamten dał się sfotografować i powiedział, że teza o zamachu, wybuchu, bombie itd, to jakaś pomyłka. Samolot zszedł za nisko i zarył w ziemię.

                                              może dlatego, wg PiS, ten świadek "zapadł się pod ziemię" - bo nie wiedzieli, co naprawde ma do powiedzenia i wersja "zniknał w tajemniczych okolicznościach' świetnie pasuje do teorii, pod warunkiem, że świadek nie otwiera ust i można insynuuować spisek specsłużb eliminujących prawdomównych.

                                              słowem, poruszamy się w oparach absurdu.
                                              • pepsic Re: Barbasiu 01.10.13, 20:09
                                                Myśle, że źle odczytałeś intencje pana profesora, ktory odnosil sie do otoczenia pana prezydenta, o ktorego częsci można sporo interesujacych rzeczy poczytać w dokumentach IPN-u.

                                                O hipotetycznycch przyczynach katastrofy wielokrotnie pisaliśmy i wyjaśnialiśmy prawie wszytskie podważane prze Ciebie kwesti.e. Niesttety korzytsam z dośc dziwacznego programu i nie dam rady na wiekszy elaborat.
                                                • grek.grek Re: Barbasiu 02.10.13, 14:06
                                                  intencje jak intencje, ale język polityczny już :]

                                                  możliwe, że tych wyjaśnień nie pamiętam.
                                                  tak czy inaczej, dowodów na zamach czy wybuch - ciągle brak.
                                    • pani_lovett Pepsic 30.09.13, 15:50
                                      pepsic napisała:

                                      > Twoja wola. Na przyszłość prosiłabym jednak więcej konsekwencji, bo wraz z apel
                                      > em o zakończenie dyskusji podrzucasz jednocześnie nowe podwątki (Grek też), a
                                      > przypominam, nie ja zaczęłam dyskusję. Ale rozumiem, są równi i równiejsi;)

                                      Prawdę mówiąc myślałam, że jest oczywistym, że możesz odpowiedzieć na wszystkie istotne dla Ciebie kwestie, skoro prośba/sugestia, by zakończyć rozmowę jest na samym końcu mojej wypowiedzi.
                                      Sugestia ta dotyczyła wszystkich biorących udział w tej rozmowie, także Greka, tylko w ferworze dyskusji zapomniałam (!) o nim wspomnieć. :/ Nie stosuję podziału na równych i równiejszych, do głowy nie przyszło by mi ograniczanie swobody wypowiedzi.
                                      Każdy może mówić tu co chce, jeśli czuje taką potrzebę .

                                  • pepsic Re: Pepsic 29.09.13, 16:39
                                    Widać istnieją różne standardy i procedury. Władze Uniwersytetu Akron potrafiły stanąć w obronie swjego pracownika podkreślając wybitne zasługi prof. Biniendy i zwracając uwagę na jego prestiżową pozycję w środowisku naukowym. Ta sytuacja jest dobitnym przykładem na to, jak bardzo w USA i w Polsce różne jest podejście do prac naukowców. Podczas, gdy w Polsce uczelnie odcinają się od badań swoich naukowców, Amerykanie wyraźnie wspierają ich działalność.
                                    za w polityce.pl

                                    Prócz listu naukowców z AKO, którym zarzucasz manipulacje istnieje w sieci otwarty list solidarności z naukowcami. Jak widać po 2 tys.podpisów, to nie tylko kwestia 2 osób.

                                    Ps. Miałam już nie zabierać głosu, ale skoro Grek sie odważył, to mogę i ja. A co!
                                    • pani_lovett Re: Pepsic 30.09.13, 16:16
                                      pepsic napisała:

                                      > Widać istnieją różne standardy i procedury. Władze Uniwersytetu Akron potrafi
                                      > ły stanąć w obronie swjego pracownika podkreślając wybitne zasługi prof. Binien
                                      > dy i zwracając uwagę na jego prestiżową pozycję w środowisku naukowym. Ta sytua
                                      > cja jest dobitnym przykładem na to, jak bardzo w USA i w Polsce różne jest pode
                                      > jście do prac naukowców. Podczas, gdy w Polsce uczelnie odcinają się od badań s
                                      > woich naukowców, Amerykanie wyraźnie wspierają ich działalność.
                                      > za w polityce.pl

                                      Rzecznik Uniwersytetu Akron powiedziała mniej więcej to samo o prof. Biniendzie, co rektorzy polskich uczelni o swoich pracownikach. Różnica jest taka, że prof. Binienda, jak mówi rzeczniczka, ma jakieś doświadczenie w dziedzinie tu istotnej - lotnictwa, a profesorowie polskich uczelni nie.


                                      Przy okazji wyszło na jaw, że Macierewicz mijał się z prawdą, twierdząc wcześniej, że amerykański Uniwersytet w Akron przeznaczył na smoleńskie badania prof. Biniendy blisko 2 mln dolarów.
                                      wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/427353,amerykanski-uniwersytet-zaprzecza-rewelacjom-macierewicza.html
                                      Prof. Binienda po tym oświadczeniu rzeczniczki Akron chyba wreszcie będzie mógł podać dane wyjściowe jakich użył do stworzenia symulacji?




                                      > Prócz listu naukowców z AKO, którym zarzucasz manipulacje istnieje w sieci otwa
                                      > rty list solidarności z naukowcami. Jak widać po 2 tys.podpisów, to nie tylko
                                      > kwestia 2 osób.

                                      Skoro chcą, żeby przyczyny katastrofy lotniczej w Smoleńsku z udziałem prezydenta polski, jego żony oraz wielu ważnych osób w państwie wyjaśniał człowiek, który jako swoje kompetencje w temacie spawy podaje klejenie modeli samolotów w dzieciństwie, obserwację wybuchów szop oraz latanie samolotami w charakterze pasażera to niech się podpisują.



                                      > Ps. Miałam już nie zabierać głosu, ale skoro Grek sie odważył, to mogę i ja. A
                                      > co!

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,14,146664740,147186982,Pepsic.html
                                      PS Dr Lasek nie był w Smoleńsku, było za to 18 innych członków komisji.


                                      To był mój ostatni post w dyskusji na temat. Więcej nie zamierzam zabierać głosu.
                                      • pepsic Re: Pepsic 30.09.13, 18:01
                                        W takim razie w ramach podsumowania posłużę się cytatem z wywiadu prof.Piotra Glińskiego:
                                        To jest list oburzający. Przynosi wstyd tym zasłużonym uczelniom i dowodzi, jak bardzo Polska potrzebuje zmiany.
                                        EOT
                                        • grek.grek Re: Pepsic 01.10.13, 15:43
                                          profesor już przemawia jak rasowy polityk.
                                          albo Jan Pietrzak :]
                    • pani_lovett Re: Pepsic 23.09.13, 16:49
                      > Władze uczeni są uzależniane od rządowych subwencji , więc ich wypowiedź jakoś
                      > nie dziwi;

                      Chcesz powiedzieć, że władze obu uczelni - rektor Akademii Górniczo-Hutniczej prof. Tadeusz Słomka oraz rektor Politechniki Warszawskiej prof. Jan Szmidt kłamią w żywe oczy, twierdząc, że "eksperci" Macierewicza - prof. Jacek Rońda oraz prof. Jan Obrębski nie prowadzą działalności naukowo-badawczej na uczelni w zakresie badania przyczyn katastrof lotniczych i nie są specjalistami w tej dziedzinie, ale za to "zajmują się z powodzeniem informatyką, mechaniką, mechaniką budowli i wytrzymałością materiałów budowlanych"???
                      wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Uczelnie-odcinaja-sie-od-ekspertow-Specjalisci-choc,wid,16006338,wiadomosc.html?ticaid=1115bf
                      Podpowiem , że szczegółowy opis rodzaju działalności naukowo-badawczej prowadzonej na uczelniach przez naukowców zawarty jest w SYNABie (SYNABA), dostępnej na portalu Nauka polska. Tam wszystko można sprawdzić.

                      tylko, czy ktoś słyszało o wydziale ds. badania katastrof lotniczych
                      > , czy choćby stosownym licencjacie?

                      A kwalifikacje zakresie badania katastrof lotniczych dr Macieja Laska są za małe?

                      "uzyskał w Wojskowej Akademii Technicznej im. Jarosława Dąbrowskiego w Warszawie stopień doktora nauk technicznych w zakresie mechaniki [...]. Odbył zagraniczne kursy poświęcone badaniom dużych katastrof lotniczych i zarządzaniem badaniem takich zdarzeń". [...]
                      Od 1992 do 2002 był pracownikiem Instytutu Lotnictwa. Następnie przeszedł do Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, w czerwcu 2003 objął funkcję jej wiceprzewodniczącego ds. technicznych. Brał udział w badaniach około 120 wypadków i incydentów lotniczych. Udzielał się także jako biegły m.in. w postępowaniu dotyczącym katastrofy lotniczej w Mirosławcu"
                      pl.wikipedia.org/wiki/Maciej_Lasek
                      Też uważam, że to skandal, że się wrak nie został szczegółowo przebadany przez komisję Laska. Aczkolwiek eksperci Laska, w odróżnieniu od ekspertów Macierewicza dysponowali, przypominam, całym potężnym materiałem dowodowym z czarnymi skrzynkami na czele, sekcjami zwłok itd.

                      > Natomiast ja osobiście nie czuję się kompetentna tak, jak gazeta wyborcza, któr
                      > a atakując opozycję zaczyna zbliżać sie białoruskich standardów, aby oceniać
                      > kompetencje naukowców z zespołu Macierewicza. Zdaje się, że poza władzami nik
                      > t że świata naukowego nie podważa tych kompetencjami poza tvn i wyborczą.

                      GW cytuje tylko wypowiedź prof. Jan Obrębskiego, w której mówi wprost, że nie ma żadnego doświadczenia w badaniu katastrof lotniczych. Rektor potwierdza, że profesor działalności naukowo-badawczej w tym zakresie nie prowadził na uczelni.

                      :)
                      • pani_lovett Re: Pepsic PS 24.09.13, 16:53

                        > tylko, czy ktoś słyszało o wydziale ds. badania katastrof lotniczych
                        > , czy choćby stosownym licencjacie?

                        Tym [wyjaśnianiem przyczyn katastrof lotniczych] zajmują się naukowcy z Wydziału Mechaniki Energetyki i Lotnictwa (MEL) i ewentualnie z innych wydziałów mechanicznych - powiedział w wywiadzie dla dzisiejszej GW rektor Politechniki Warszawskiej prof. Jan Szmidt.
                        Na wydziałach kilku innych innych uczelni też się tym tematem zajmują, podawano wczoraj w Wiadomościach.

                        Cały tekst: wyborcza.pl/1,75478,14651434,Rektor_Politechniki_Warszawskiej__Wspolpracownicy.html#ixzz2fp1Mv8Q



                        My nie musimy o tym wiedzieć, ale Macierewicz, osoba powołana na przewodniczącego komisji, która chce badać wypadek samolotu w Smoleńsku jak najbardziej.
        • grek.grek Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 15:10
          nie gniewaj się, ale tan pan ma coś w głową albo jest cynikiem do sześcianu. nie rozumiem co tu jest "manipulacją" ? to, że jego eksperci to ludzie, którzy na podstawie zgniatania puszki piwa nogą formułują tezę o "zamachu smoleńskim" ? powiedzenie kilku słów prawdy, to nie jest nagonka, a reakcja Macierewicza jest po prostu adekwanie histeryczna do ujawnionej skali śmieszności jego całej "komisji" i tez stawianych przez nią. po prostu, facet nie umie znieśc męznie porażki i w chwili ostatecznej kompromitacji zwyczajnie się wycofać. naprawdę, to tak jakby profesor od języka niemieckiego z powodu swojej profesury języka niemieckiego czuł się w kompetencji dyskutować o zawiłościach fizyki kwantowej. i jeszcze się obrażał, że ktoś mu to wytyka. powtórzę : to jedyni eksperci jacy zechcieli firmować ten raport komisyjny. Jeśli żaden specjalista od lotnictwa, wypadków i katastrof lotniczych nie chciał się podpisać pod nim, to o czym to świadczy ?

          Pepsic, ta recenzja to jest właśnie wściekły atak na film i jego twórców, tak ja z kolei uważam. . w obu przypadkach autorzy nie pokusili się o obiektywizm, a - niech mi będzie wolno powiedzieć - próbowaliśmy choć trochę być ironiczni i pobłażliwi w komentowaniu ich agresywnych wypowiedzi.

          w obu przypadkach ani przez myśl mnie, a sądzę także że i Barbasiu, nie przyszło do głowy, żeby atakować Ciebie. to że czytasz GP [Urban też czyta :)] czy głosujesz na PiS - nie świadczy o tym, że musisz odpowiadać za to, co wygadują niektórzy politycy PiS czy media z tym nurtem polityki powiązane.
          • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 16:40
            > w obu przypadkach ani przez myśl mnie, a sądzę także że i Barbasiu, nie przyszł
            > o do głowy, żeby atakować Ciebie. to że czytasz GP [Urban też czyta :)] czy gło
            > sujesz na PiS - nie świadczy o tym, że musisz odpowiadać za to, co wygadują nie
            > którzy politycy PiS czy media z tym nurtem polityki powiązane.

            Otóż to!

            /Dzięki, Greku, to samo o Tobie myślałam./

            A jeśli już mówimy o dobrej, obiektywnej krytyce filmu Szumowskiej, napisał ją w Rzeczpospolitej Jacek Marczyński (kontra):
            www.rp.pl/artykul/9146,1049054-Pro-i-kontra---W-imie---.html
            • grek.grek Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 16:58
              bardzo dobra.

              pani recenzentka po prostu podeszła do tematu ideologicznie. Jak słusznie napisałas : to z nią polemizowaliśmy, a nie z Pepsic, bo - jak sądzę - ta druga, nawet z intencją jawnie krytyczną :],
              użyłaby jakichś argumentów merytorycznych, których pani recenzentka nie pofatygowała się zebrać i wymienić.
              • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 17:41
                Tak. Zacietrzewione ideologicznie recenzje nigdy są nie dobre. Tu widać jak ideologiczny schemat całkowicie przesłonił recenzentce rzeczywistość filmową, bohaterów i to, co autorka filmu chciała powiedzieć.
                W dodatku recenzentka grzeszy niestety naiwnością.

                Czy naprawdę wypunktowanie słabości recenzji jest "wściekłym atakiem" na recenzję i recenzentkę?
                • pani_lovett Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 20.09.13, 18:09
                  świetną recenzję filmu "Ksiądz" przywołanego w tekście Jacka Marczyńskiego, filmu poruszającego podobną tematykę co film Szumowskiej "W imię ..." (ale zdaje się od niego lepszego) autorstwa Alicji Helman, profesorki, znakomitej teoretyk i historyk filmu.

                  www.dekadaliteracka.pl/index.php?id=2395
                  • maniaczytania Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 20.09.13, 18:14
                    Bardzo mi przykro z zaistnialej sytuacji. Do tej pory jakos udawalo nam sie 'ekumeniczne' koegzystowanie.

                    Pepsic - mam nadzieje, ze sie nie pogniewasz i nas nie opuscisz?

                    P.S. dopisalam sie ze swoim komentarzem odnosnie wiadomego filmu
                    • pani_lovett Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 20.09.13, 18:26
                      maniaczytania napisała:

                      > Bardzo mi przykro z zaistnialej sytuacji. Do tej pory jakos udawalo nam sie 'ek
                      > umeniczne' koegzystowanie.

                      Ślicznie powiedziane. :))) Mam nadzieję, że tak zostanie.

                      > Pepsic - mam nadzieje, ze sie nie pogniewasz i nas nie opuscisz?

                      Nawet nie strasz, Maniusiu!!!


                      O świetnie. Zaraz zajrzę. :)
                    • pepsic Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 21.09.13, 12:19
                      Oczywiście, że nie. Moja wadą, bo nie zaletą jest wykładanie kart na stół, a pewne rzeczy mnie zabolały.
                      A teraz wybywam na dwudniowe wesele.
                      Pa, pa:)
                      • maniaczytania Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 21.09.13, 12:19
                        baw sie dobrze - dwudniowe, rany! ja to juz sie nie nadaje na calonocne imprezy, a co dopiero mowic o dwoch dniach ;)
                        • pepsic Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 21.09.13, 12:35
                          Dzieki.,
                          Mam gorzej, nigdy sie nie nadawałam, a na dodatek pani fryzjerce dzisiaj nie wyszło:(
                          • pani_lovett Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 21.09.13, 13:35
                            Podaj adres fryzjerki , my z tą panią porozmawiamy. ;)
                      • pani_lovett Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 21.09.13, 13:41
                        pepsic napisała:

                        > Oczywiście, że nie. Moja wadą, bo nie zaletą jest wykładanie kart na stół, a pe
                        > wne rzeczy mnie zabolały.

                        Wykładanie kart na stół, szczerość to zaleta. Dla mnie / nas także.

                        Przepraszam raz jeszcze, jeśli Cię uraziłam. Naprawdę nie był to moją intencją.

                        > A teraz wybywam na dwudniowe wesele.
                        > Pa, pa:)

                        Barw się dobrze!
                        Mam nadzieję, że goście weselni tematy polityczne nie będą schodzić przy stole. :)
                        Pa!
                        • pepsic Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 23.09.13, 13:18
                          Spokojnie:) Na oficjalnych uroczystościach nie porusza sie tematów politycznych, aczkolwiek nie obyło się bez dyskretnych dowodów sympatii. Swoją drogą ciekawy temat poruszyłaś:) Temat rzeka. Miałabym sporo do powiedzenia. Z drugiej strony muszę przyznać, że nic tak nie ożywia dyskusji, jak wszelaka niepoprawność.
                          • pani_lovett Re: Polecam Waszej uwadze , koniecznie! 23.09.13, 17:11
                            Przy innej okazji opowiesz, mam nadzieję. :)


                            Z drugiej stro
                            > ny muszę przyznać, że nic tak nie ożywia dyskusji, jak wszelaka niepoprawność.

                            No właśnie. :)
                  • pani_lovett Komentarz do filmu "W imię" ks. Andrzeja Lutra 22.09.13, 13:53
                    Świetny, rzeczowy komentarz, uwzględniający zalety oraz słabe strony filmu (przybywa tych słabych stron):

                    www.rdc.pl/publikacja/ks-andrzej-luter-recenzuje-film-szumowskiej-w-imie/

                    Wypowiedź ze smaczkiem w postaci małego komentarza księdza na temat stosunku prawicowych publicystów do kwestii homoseksualnej. ;)
                • pani_lovett Re: Barbasiu, Greku 20.09.13, 19:18
                  Zacietrzewione ideologicznie zamyka wszelką dyskusję. A przecież poważny temat, niewydumany w głowach twórców, podjęty w filmie wart jest poważnej dyskusji.
    • grek.grek Californication sez 6 odc 3 18.09.13, 13:38
      Moody na odwyku, poznaje ciekawą i urodziwą dziewczynę, Faith; Łysy został gejem, licząc na kokosowe prowizje z agentowania homoseksualnemu aktorowi, a jego coming out trafił do mediów.

      Na odwykowym meetingu prowadzący terapeuta ujawnia, że Faith ma problemy z narkotykami i alkoholem, zwłasczza po tej tragicznej śmierci jej kochanka-muzykanta, czyli jednak jej pobyt w ośrodku, to nie tylko "wakacje od rzeczywistości". Terapueta proponuje jej, żeby pojechała na pogrzeb tego muzyka, aby trochę ulżyć sumieniu, ale Faith mówi, że sama nie może jechać, bo zaraz by się wydało, że z nim sypiała. Kto pojedzie z nią ? Jak myślicie ? :] Zgadliście, jeden grubas, który leczy się z uzależenienia od jedzenia i twierdzi, że to matka wpędziła go w poczucie winy, ględząc mu nieustannie nad uchem "jesteś za gruby ! za dużo jesz !". Bo on sam o sobie w ogole tak nie myśli, ma siebie za konesera smaku. Żartuję. Pojedzie ofk Moody. Kiedy terapeuta mu to proponuje, Hank odpowiada "Chcesz się mnie pozbyć, co ?", co tamten z przyjemnością potwierdza.

      Pierwsze kroki Hank, wraz z Faith, kierują do domu Łysego. Co robi Łysy ? Ano szykuje się do swojej życiowej roli - ogląda film, na którym miętoszą się dwaj goli faceci. "Seks w wykonaniu męskim zaciekawia, ale nie podnieca", zdobywa się na diagnozę. Wtedy do pokoju wchodzą Hank z Faith i widzą ten film na ekranie, Łysy z dzikim wrzaskiem rzuca się do pilota i próbuje wyłączyć, ale albo pilot się zaciął, albo on w szoku nie może trafić we właściwy kllawisz. Hank "wiedziałem, że do tego musi dojść", Łysy na to, że tylko kontroluje swoją heteroseksualną orientację. Hank bierze ubranie i komunikuje Łysemu, że zabiera porsche.

      Na miejscu Hankowi i Faith trafia się interesowny ochroniarz. Nie chce ich wpuścić na cmentarz, no chyba, że "zasłużą sobie". Faith patrzy na Hanka, a Moody "ja mu d.. nie dam, wybij sobie z głowy" :] Faith każe zawołać szefa ochroniarzy, który na pewno za nią poręczy. I faktycznie, kiedy się gośc pojawia sytuacja od razu się zmienia : "To Faith, baranie, bez niej nie istniałby rock n'roll, ośle", poucza swojego kolegę po fachu i każe mu spadać. Potem wyposaża Faith w identyfikator i wpuszcza ją na teren, 'ale tylko na moment, sytuacja jest niezręczna, jest JEGO [zmarłego] żona, sama rozumiesz...". Faith się zgadza. Hank nie zaskarbia sobie sympatii wytatutowanego hipopotama, najpierw zostaje nazwany "podstarzałym typkiem", a potem musi zostać za barierką, mimo że Faith nazywa go "swoim przyjacielem".]

      Korzystając z okazji Moody odwiedza pomnik Lew Ashby'ego. I kiedy rozmawia sobie z nieżyjącym, pojawia się nieduża babka, cała na czarno, z woalką na głowie. To wdowa po zmarłym. Jest pijana jak wór. Nazywa Hanka "Frankiem", a potem proponuje, że zajmie sie nim ustnie. Hank nie odmawia wdowie pogrążonej w żałobie ;] i idą za krzaczek. POjawia się Faith. W tej sytuacji, Hank wycofuje się. Wdowa wstaje z kolan i przedzierając się przez krzak podchodzi do Faith i stwierdza, że ją zna. Zaczyna się wymiana zdań, w której nawalona wdowa pijackim tonem wrzuca Faith, że "kręciłas się przy zespole, pamiętam cię, widziałam jak na siebie patrzyliście, ale co mnie to obchodzi, ON DO MNIE wracał zawsze, więc jego dziwki mnie nic nie obchodzą". Faith reaguje bez nerwów, że nie była żadną "dziwką" i mówi "o mnie pisał piosenki, a nie o tobie", na co wdowa reaguje histerycznym tonem "ty naprawdę myślisz, że pisał o tobie ?!". A potem bach, pada na twarz, co musiało się zdarzyć, biorąc pod uwagę ilośc promili jakie w siebie wlała :] Potem idzie sobie, a Hank zostaje z Faith, która stwierdza tylko "wiem, że mnie uwielbiał, a ja jego" i wspomina coś o jakims drogocennym naszyjniku, który muzykant jej dał, ale zapomniała go zabrać z tego pokoju hotelowego, gdzie on wyramował, a ona przy tym była. I proponuje, żeby juz opuścili tę imprezę. Hank "wracamy na odwyk ?", ona "najpierw na drinka". Ale Hankowi coś przychodzi do głowy, zabiera jej identyfikator i każe zaczekac 10 minut.

      Łysy wybiera się na spotkanie z tym swoim aktorem, nowym klientem. Razem z nimi jest kolega/szef Łysego z pracy, ten co go w 2 odcinku obejmował i gratulował coming outu, który "otwiera przed nim nowe możliwości". Siedzą w jakimś ogródku kawiarnianym. Ofk, od razu gadka schodzi na temat gejowskiego seksu. Aktor i ten drugi dowiadując się, ze Łysy dziś jeszcze z nikim nie tegesował, zakładają mu profil na jakimś gej-portalu internetowym, który wyszukuje partnerów przez satelitę :]] Chwilę później do stolika podchodzi chłopak w obrzydliwie obcisłych portkach i kręci się wokół Łysego, a potem idzie gdzieś dalej. Aktor i ten drugi zachęcają Łysego, zeby poszedł za nim bo to była propozycja. Łysy broni się, że rankiem sobie ulzył i wytrzyma. Ale aktor nalega, a ten drugi gośc, widząc że wahania Łysego mogą aktora rozczarować, cedzi do Łysego "wstań i natychmiast idź na loda !!" ;] Łysy więc wstaje i krokiem skazańca wlecze się za swoim niespodziewanym amantem.

      Idzie więc Łysy tropem propozycji. Zachodzi do męskiej toalety. A tam czeka młodzian w skórę odzian, w prowokacyjnej pozie. Łysy duka, że nie jest żadnym gejem, opowiada chłopakowi całą historię, że został gej-agentem bo aktor takiego chciał. "Czyli, udajesz geja dla kasy ?", kapuje młody i dodaje "a co będzie jak powiem mu o twoim kłamstwie ?", na co Łysy od razu "co powiesz na godziwą zapłatę za dyskrecję ?".

      Na pogrzebie tymczasem Hank wykonuje desperacką misję. Wobec tłumu rokendrolowego bractwa siedzącego na krzesełkach, udaje paroksyzm żalu i rozpaczy i rzuca się do otwartej trumny z umarłym. Wyjąc jak zwierzę - usiłuje ściągnąć mu z szyi ten naszyjnik, żeby go oddać Faith. Z pierwszego rzędu wstaje gośc, jest to ten sam rockman, z którym w 1 odcinku Hank się pokłócił, on chciał, żeby razem stworzyli rockoperę, a Hank powiedział, że jego muzyka to dno, i dostał od niego w brzuch, skutkiem czego zwymiotował mu na tackę z kokainą :]] Teraz Atticus, bo tam nazywa się ten rockman, startuje do niego z pretensjami, że "całował [zmarłego" i że ten przywilej ma tylko on. POznaje Hanka i pyta, co tu robi. Moody odpowiada, ze "jest fanem", na co Atticus reaguje "jego fanem ? a czemu nie moim ?" ;]

      Podchodzi ochroniarz, z odwiecznym pytaniem "czy jest jakiś problem ?". Kiedy Hank szuka dobrej wymówki, pojawia się Faith z wytłumaczeniem, że Moody chciał odzyskać jej pamiątke po zmarłym. Atticus wita Faith z uznaniem "to TY ? opowiadał mi o tobie, kiedy mu robiłaś loda - przychodziły mu do głowy najlepsze riffy" ;] Na to wyłazi nie wiadomo skąd wdowa. I każe Faith spadać. Moody chce iśc z Faith, ale wdowa mówi "Frank zostaje". Faith ciągnie więc Hanka za jeden rękaw marynary, a wdowa za drugi. PO chwili obie panie rzucają się na siebie z łapami i jest widowisko. Goście wstają rzędami na równe nogi, żeby nic nie przegapić.

      I wtedy nagle wyświetla się hologram zmarłego, i zaczyna grać na gitarze. Walczące amazonki natychmiast przerywają bój, całe bractwo doznaje rokendrolowego olśnienia. A po wybrzmieniu solówki wdowa i Faith rzucają się sobie w ramiona i całują. Wzruszony Atticus obejmuje Hanka i samokrytycznie przyznaje, że jego ostatnie płyty to nędza, ale dodaje że to producenci go załatwili, bo komputerowo je obrobili. "posłuchaj moich wczesnych kawałków", zachęca. MOże coś jeszcze będzie z tej ich współpracy ?

      Potem Atticus zasiada do pianina, wygłasza wspomnienia o zmarłym i gra jakis rzewny kawałek.

      A potem jest stypa w domu Atticusa. Moody rozmawia wieczorową porą z Faith. Odbiera podziękowania i całusy za to, ze zakosił bohatersko naszyjnik zwłokom. Ona mówi, że ma swoje projekty do wykonania, czyli, że będzie u obiecujących muzyków robić za "muzę", a Hank że przydałoby się coś napisać znowu. Ona wskakuje nago do basenu, a za moment zjawia się goły Atticus, na szczęście z gitara zawieszoną w strategicznym miejscu. Zaprasza Hanka na muzykowanie i wciąganie :]

      cdn


      • grek.grek Californication sez 6 odc 3 18.09.13, 13:52
        Rankiem do domu Atticusa puka... Karen :] W 2 odcinku dostała tam pracę. Wtedy jeszcze nie było pewne, że to ten właśnie dom, chociaż na ścianie wisiał portret Atticusa, więc były podejrzenia pewne, hehe. Rozmawiała wtedy z jego, jak się okazuje, żoną. Pewnie ma w tym zamczysku projektować wnętrze i zajmowac się jakimiś obrazami i zabytkowymio przedmiotami [scena rozmowy kwalifikacyjnej], czy na co tam wydają kasę rockmani w hameryce.

        Atticus otwiera jej kompletnie goły. Karen odskakuje jak oparzona. Rozmawiają chwile, widać że jegomośc trochę sie leczył nocą, komplementuje niezdarnie Karen, wie że przyjechała do pracy, żona co pojechała z dziećmi do szkoły, powiedziała mu o niej. Wpuszcza ją do środka, łaskawie zakładając na tyłek pantalony ze skóry krokodyla.

        Cała przestrzeń wielkiego jak stadion salonu zasłana jest śpiącymi ludźmi, gołymi, półgołymi, ćwierćgołymi. Leżą pokotem i śpią. Wśród leżących, zgadnijcie kogo odnajduje zdumiona Karen ? Tak, tego samego Hanka. W samych gaciach. Jest wkurzona niemożliwie, przeciez Moody miał być na detoksie; próbuje go obudzić za pomocą stopy obutej w kozak. Atticus pyta, czy Karen zna Hanka i kiedy dowiaduje się, że właśnie powinien się on leczyć, powiada "ooo, ostatniej nocy był bardzo aktywny, ale w zupełnie odwrotnym kierunku" :] Wreszcie przywoływany kozakiem do rzeczywistości Hank budzi się. Widzi wnerwioną Karen, śpiącym tonem wygłasza formułkę "miałem nawrót, zawaliłem, wracam na detoks", próbuje założyć spodnie, ale zamiast tego przewraca się bezradnie i z kcukiem z ustach zapada w sen.

        Czyli, znów jest podstawa do konfliktu między Karen i Hankiem :] Udało się ;]]

        www.youtube.com/watch?v=7H946Wf-XmM
        http;//www.youtube.com/watch?v=jhFGFVn5Qn8
        • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 3 18.09.13, 13:53
          www.youtube.com/watch?v=jhFGFVn5Qn8
        • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 3 18.09.13, 23:15
          > Czyli, znów jest podstawa do konfliktu między Karen i Hankiem :] Udało się ;]]
          Tak. Ufff. :)))

          Opis przywoływania Hanka po stypie do rzeczywistości "kozakiem" - cudny. :))

          Łysy znów oczywiście kombinuje jak koń pod górę. ;))


          /Prowadzący terapeuta to tez komik Jimmy Barrett z "Mad Men", który występował w reklamówce chipsów przygotowywanej przez agencję Dona, i który podzielił się z Betty podejrzeniem, że Don miał romans z jego żoną, co potem przyczyniło się potem do kryzysu w małżeństwie Dona i Betty./

          THnX! :)
          • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 14:30
            cała przyjemność po mojej stronie :]

            hehe, znaleźli płaszczyznę konfliktu - niech się jeszcze Karen dowie o Faith, bo tak jakoś czuje, że dziewczyna jest zbyt ładna i interesująca, żeby zniknąć po 3 odcinkach, poza tym - oboje z Hankiem mają wrócić na ten detoks. No i biorąc pod uwagę, że Karen będzie pracować w domu tego rockmana o swobodnym stylu bycia, z którym to Hank zapewne będzie jednak pisał tę rockoperę - niejeden zawijas jeszcze się wydarzy.

            dzięki, staram się, zeby to nie brzmiało zbyt serio, zgodnie z zamierzeniami scenariusza.

            yes, Łysy w opałach.
            to tylko postac filmowa, ale nie chciałbym znaleźc się w jego skórze, haha.
            co mnie obchodzi polityczna poprawność... po prostu bym sie bał :]]

            dzięki za informacje, gośc jest rozchwytywany :]
            • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 15:56
              O tak, zawodowe muzy artysty(ów) są niebezpieczne, zwłaszcza te owdowiałe, samotne. ;))

              Tak, opis w humorystycznej konwencji serialu . :)

              Łysy w opałach to śliczna satyra na tych, którzy usiłują robić karierę w branży artystycznej przez łóżko udając gejów.

              U nas kwestię lobby gejowskiego (w teatrze) podjęła niedawno Joanna Szczepkowska, wywołując jak zwykle małe zamieszanie. :)

              Jako tło. ;))
              • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 16:33
                ta muza jest młoda i zapowiedziała, że chce służyć inspiracją i cała resztą - "nowym projektom" :]

                kłamstwo ma krótkie nogi, Łysy najwyższy nie jest, więc tylko czekać aż jego intryga legnie w gruzach ;] najpewniej odbędzie się to w atmosferze tragikomedii, jak to z Łysym bywa. [Evan Handler jest kapitalny].

                hehe, wiesz - dobre tło, żeby jakoś szło [słabe, ale początkujący jestem ;)].
                • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 17:11
                  ta muza jest młoda i zapowiedziała, że chce służyć inspiracją i cała resztą - "
                  > nowym projektom" :]

                  O! O! Mówiłam, że jest niebezpieczna! :)))

                  Owszem. :)

                  Ha,ha!
          • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 14:33
            PS : "Zakazane imperium" też obejrzałem, ale sterroryzuję Was nim w sobotę. Jutro - dzisiejszy odcinek Forbrydelsen. zatem, stay tuned, koniecznie z zapasem Relanium pod ręką ;]
            • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 3 19.09.13, 15:56
              Okej. :)
    • pani_lovett "Mad Men" 1 odc. 4 sezonu dziś TVPKultura 21:10 19.09.13, 20:15
      powtórka jutro o 23:20.

      :)
    • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [1] 20.09.13, 14:15
      Zatem, Poulsen i Drausholm nadal nie żyją, Raben uciekł, Kodmani siedzi, policja i kontrwywiad w akcji, nowy minister sprawiedliwości w ogniu politycznego zamieszania, a Sara Lund niezawodnie dedukuje/

      służę linkiem do 3 odcinka :
      www.putlocker.com/file/DEFCAE3EF5D17B43
      [continue as a free user]

      A graficznie, tak to wygląda.

      Brawurowa ucieczka Rabena stawia na nogi służbę tego wojskowego szpitala i przede wszystkim policję. Gośc wieje kanałami, gdzies musi wypłynąć, policja stara się obstawić wyjścia, ale odnóg jest tyle, że nie sposób tak naprawdę przewidzieć, gdzie facet się pojawi. Sara Lund grzebie w jego pokoju, sprawdza czy czegoś ciekawego nie ukrył czy to pod wiszącymi na ścianie rysunkami syna, czy w książkach, a może w szafkach. Nic nie ma. Jest za to frapujące pytanie : DLACZEGO tak nagle uciekł, co mu strzelił do głowy ? Dlaczego tuż po informacji o śmierci Myga Poulsena i Anny Drausholm ?

      Ordynatorka szpitala, odpytywana przez Sarę Lund i Strangego, opowiada, że Raben wrócił z misji afgańskiej ranny i w stanie szoku pourazowego, przy okazji dźwigając cięzar poczucia winy za śmierć jednego z kolegów. Pokazuje policjantom videofilm nagrany tuż po przywiezieniu Rabena do szpitala i osadzeniu go w nim na obserwacji - facet zachowuje się jak zwierzak, wrzeszczy, tłucze rękoma w ścianę, z twarzy wygląda na niezłego czubka. Od tego momentu minęło trochę czasu, Raben się uspokoił i był już na dobrej drodze do załatwienia sobie wyjściówki, miał plany na przyszłość, związane z zoną i synem. Jego ucieczka wydaje się niezrozumiała zupełnie. Sara i Strange dostają listę osób odwiedzających Rabena, wynika z niej, że bywali tu tylko adwokat, żona, syn i raz Myg Poulsen.

      Między Sarą i Strangem nie ma zgody. On uważa, że powinni, jak sugeruje Briggs, iśc tropem wątku islamskiego radykała Kodmaniego, którego obciązają poszlaki [ulotki znalezione na miejscu obu morderstw, a także video z zabójstwa Anny Drausholm, które pojawiło się własnie na jego witrynie internetowej]. Sara jest intuicyjnie wyczuwa, że to Raben jest kluczową postacią. "Czasami twoje metody zawodzą", powiada Strange do Sary, na co ona "lubisz słuchać plotek ?".

      Informacja o ucieczce męża dociera też do Louise Raben, za pośrednictwem jej ojca, pułkownika, dowódcy garnizonu w którym był Jens Raben.

      I oto Jens Raben jako żywo oraz we własnej osobie pojawia się na stacji benzynowej, niedaleko szpitala. Jest późny wieczór, facet trochę ubłocony i zdaje się nie pachnący wykwintnie - prosi bardzo kulturalnie o podwiezienie, ale nikt go nie chce zabrać ze sobą. Wobec powyższego Raben zakłada kaptur na głowiznę i znika w ciemnościach. Nagrywają go kamery monitoringu.

      Sara Lund zdaje raport przed Brixem, mówi mu o tym zdjęciu znalezionym w jednostce wojskowej, na którym są razem Raben, Poulsen i Drausholm. Uważa, że to podstawowy trop. Poulsen i Raben służyli razem z Afganistanie, w batalionie Egger, który liczył 500 żołnierzy. Ktoś wykradł z jednostki [mówił o tym dowódca kompanii Bilal w 2 odcinku] listę z nazwiskami żołnierzy tego batalionu. Kontrwywiad wojskowy odnalazł ten nielegalny wydruk, w związku z czym aresztowano kilka osób z otoczenia Kodmaniego. Podczas przeszukańm znaleziono też klucz do skrytki pocztowej, a w niej... cały worek wojskowych nieśmiertelników, takich samych jak te które znajdowano przy zwłokach obu ofiar, a jedną nawet takim urządzeniem zamordowano.

      Przesłuchanie Kodmaniego jest bardzo burzliwe. Człowiek broni się przed zarzutami - owszem, popiera prawo ludu afgańskiego do obrony przed najazdem Zachodu, ale nikogo nie zabił. Ze zdumieniem reaguje na informacje jakoby w jego skrytce znajdowały się jakies nieśmiertelniki. Albo facet dobrze kłamie albo ktoś go pięknie wrobił. Kodmani podtrzymuje wersję, w której internetowy znajomy o ksywie "Brat w wierze" stał zarówno za umieszczeniem filmu za zabójstwa Anny Drausholm jak i to własnie Brat prosił o wynajęcie skrytki pocztowej. Sara Lund z niezwykłą jak na siebie ostrością zadaje mu pytania o tożsamośc BRata i o to czy Brat wspominał o Rabenie, kiedy Strange próbuje się wtrącać Lund gromi go "zamknij się na moment !".

      Obserwujący zza weneckiego lustra całą historię szef kontrwywiadu jest zdegustowany postawą Sary - "słyszałem już o niej... to co dzisiaj pokazała, to szczyt amatorszczyzny", mówi do Briggsa. Sara też wie, że ją poniosło, przeprasza i stoi w pozie sierotki. Niespodziewanie Strange mówi do Briggsa "Popieram Lund, jej myślenie ma sens, ona póki co znajduje jakieś tropy w tym śledztwie". Sara aż podnosi głowę na te słowa wsparcia. I dziękuje za nie Strangemu, który wychodzi wieczorową porą na randkę. Sara patrzy przez szybę, jak kolega odpływa z jakąs blondynką pod rękę. Czyżby zainteresowana była ? ;] Dociera informacja, ze Raben został nagrany przez kamery na tej stacji benzynowej.

      Sam Raben dociera nocną porą do kościoła. Pusto, ciemno, pastor coś tam poprawiający przy ołtarzu słysząc kogoś wchodzącego do środka mówi, ze "już zamknięte". Po chwili widzi Rabena. Znają się od lat, ale z rozmowy wynika, ze nie widzieli się od dawna. Raben przebiera się w czyste ciuchy, a na pytanie o zamiary powiada, ze "musi się z KIMŚ spotkać" i prosi pastora o pomoc.

      Rankiem Strange informuje Sarę, że wedle ustaleń w batalionie Egger służyli Poulsen i Raben, ale nie ma słowa o Annie Drausholm. Co ciekawe, dowódcą Egger był ten pułkownik, aktualny dowódca garnizonu, ojciec LOouise Raben.

      Sara Lund i Strange odwiedzają Pułkownika w jednostce, zeznaje on że nie znał nigdy Anny Drausholm, na pewno nie była w jego batalionie, być może doradzała w aspektach prawnych poprzedniej zmianie kontygentu i dlatego, podczas wymiany oddziałów, znalazła się na fotografii razem z jego żołnierzami. Btw, zdjęcie było robione przed rozpoczęciem misji afgańskiej. Sara w swoim stylu zadaje serię pytań [o Rabena], ale Pułkownik nie odpowiada, zamiast tego każe policjantom zając się sprawą, bo zginęło dwoje ludzi, a oni zajmują się farmazonami.

      Tymczasem w kościele zjawia się facet na wózku, też weteran wojenny, niejaki Gruner. Zaprosił go pastor, ale po to by Raben mógł z nim pogadać. Najpierw Raben zahacza o sprawy prywatne kolegi, a potem informuje go, że jest zbiegiem i że Myg i Anna nie żyją. Gruner mówi mu "przestań w tym bagnie grzebać, zostaw to !", Raben jednak naskakuje na niego "wiesz coś !", Gruner broni się, szamocą się, wózek się przewraca, Raben pomaga wstać i usadowić się na nim z powrotem Grunerowi, który wzburzony wytacza się z kościoła i woła "żegnaj, Jens !". Raben mówi pastorowi, że "musi odnaleźc pozostałych".

      Sara Lund odwiedza Louise Raben, czeka na nią pod jej miejscem pracy. Poza tym, że są razem od 14 lat, a od 4 - jako małżeństwo, raczej niewiele się dowiaduje. Louise wyraźnie nie ma ochoty na rozmowę. MÓwi, że po powrocie z ostatniej misji - Jens uznał, że już dośc, że nie wróci do Afganistanu. Przeżył bojowy szok, jego oddział wpadł w pułapkę, a Raben był cięzko ranny. Sara, widząc że więcej nie wyciągnie, zostawia jej swój numer telefonu. I już ma odejść, kiedy Louise zaczepia się : mówi, że Anne Drausholm ["kobieta ze zdjęcia"] odwiedziła Rabena w szpitalu, ale pod zmienionym nazwiskiem. [w spisie odwiedzających nie było tego ?].
      Przez telefon Sara instruuje Strangego, żeby w wojskowym biurze popytał, czym zajmowała się Draushom, w czasie gdy Raben garował. Strange zaś informuje ją, że odkryto iz Kodmani wysyłał maile o "wszczęciu wojny na terenie Danii". I że kontrwywiad organizuje konferencję prasową, pewnie chcąc dać znać mediom, że mają podejrzanego.

      Z kapturem nasadzonym na czoło Raben czeka na żonę przy ulicy. Czai się za płotem, ona prowadzi syna. Raben nie moze do nich podejśc, bo najpierw przejeżdza przypadkowy radiowóz policyjny, a potem zjawia się ten major wojskowy, i proponuje Louise podwiezienie, z czego ona korzysta. ALE syn gubi na chodniku rękawiczkę, Raben
      • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [2]] 20.09.13, 14:50
        Raben zabiera tę rękawiczkę.

        Pułkownik wraca do domu i mówi Louise [ona i syn mieszkaja u niego], że ktoś odniósł zgubioną rękawiczkę. Louise twierdzi, że żadnej nie zgubiła, ale natychmiast orientuje się, że to na pewno znak od Jensa.

        Wieczorem do Rabena dzwoni Gruner, mówi mu, że Anne Drausholm dzwoniła i rozmawiała z nim. Umawiają się na spotkanie.

        Sara Lund odwiedza męża Anne Drausholm, tego co najpierw został uznany za podejrzanego, nawet sam się przyznał, ale został zwolniony wobec kolejnych faktów. Sara pyta go, dlaczego się przyznał, a on odpowiada, ze "myślał, że dzięki temu sprawa zostanie szybko zamknięta". Niezrozumiała odpowiedź, ale widać że gośc cierpi po śmierci żony [byli wszelako w trakcie rozwodu]. Akurat kończy się pogrzeb Anny, więc Sara dopada go w momencie dość traumatycznym. Chłop najpierw ucieka od rozmowy, ale potem opowiada Sarze, że Anna została zwolniona z wojska, mimo że lubiła swoją pracę. Poszło o jakiś INCYDENT w Afganistanie. NIe z jej udziałem, ale grupy żołnierzy. Anna została ich pełnomocnikiem prawnym, adwokatowała im. Działała wbrew postanowieniu wojska, z własnej incijatywy. Jest to ważny trop, jak się wydaje. Pewnie stąd znała Poulsena i Rabena, chociaż ich nazwiska nic nie mówią męzowi.

        Wobec powyższego Sara Lund proponuje Strangemu, żeby znaleźli kogoś z oddziału Rabena i porozmawiali, może coś się znajdzie, skoro Drausholm była adwokatem całej grupy.

        Nie mniej pasjonująca rozgrywka toczy się na zapleczu polityki. Minister sprawiedliwości, Buch, który dostał od premiera misję przeprowadzenia przez Parlament ustawy antyterrorystycznej nagle znajduje się w bardzo trudnym położeniu. Jego poprzednik, który dostał zawału, Monberg, wiedział o śmierci Anne Drausholm, a mimo to nie zawiadomił policji, nie wdrożył żadnych procedur, trzymał informację w ukryciu, kontaktując się tylko z kontrwywiadem wojskowym, z racji przeszłości Anny [prawniczka służąca wojsku, jeżdząca na misje stabilizacyjne] - ujawnienie informacji o TAKIM zabójstwie, tak jawnie mającym znamiona aktru terroru wymierzonego w służby narodowe , mogłoby zachwiać bezpieczeństwem kraju, a już na pewno bezpieczeństwem żołnierzy duńskiich stacjonujących w Afganistanie.

        Ale opozycja, ustami jej szefowej, niejakiej Agger, zarzuca rządowi, a ściślej ministerstwu sprawiedliwości, że celowo zataiło tę informację przed opinią publiczną, nie zleciło sprawy do wyjaśnienia policji, a skutkiem tego było drugie zabójstwo, za które rząd ponosi teraz pełną odpowiedzialnośc. Wobec powyższych faktów - opozycja wycofuje swoje niedawne poparcie dla ustawy antyterrorystycznej jaką rząd forsuje w Parlamencie. Nie moze poprzeć, bo rząd utracił wiartygodnośc. Agger występuje z tym na konferencji prasowej dla mediów, więc huk jest dośc głośny.

        Buch jest wkurzony, wiedział że jest sprawa zabójstwa Draushom, widział zdjęcia w papierach jakie odziedziczył po Monbergu, ale za grzyba nie sądził, że istniała notka kontrywiadu o tym, iż może to być akt terroru, a zatem zasadne jest zachowanie tego w tajemnicy. Cała wina spada teraz na niego. Zdenerwowany pyta swoich ludzi : dlaczego mnie o tym nie powiadomiliście ? Według doradcy Monberg usunął to z akt, wiedział tylko on, dopiero teraz wyszło to na jaw, dzieki kontaktowi z kontrywywiadem, po przejęciu ministerstwa przez nowego nominata.

        Szef kontrywywiadu mówi Buchowi, że sporządzony został specjalny raport ze sprawy, ale Buch nie był wcześniej upoważniony do zapoznania się z nim, poza tym nie było okazji by go powiadomić o tej sytuacji.

        To Monberg uznał, że należy policję trzymać z dala od sprawy, z uwagi na jej możliwy terrorystyczny charakter. Uznał, że chodzi o "bezpieczeństwo państwa", ale nie zdefiniował tego konkretnie. Wersja o "bezpieczeństwie żołnierzy poza granicami kraju", to już błyskotliwy pomysł Bucha. O co chodziło Monbergowi - nadal pozostaje zagadką.

        Dochodzi do ostrej polemiki między Agger, a Buchem, podczas zwołanego naprędce przez opozycję posiedzenia prezydium [Parlamentu]. Agger podnosi opisane powyżej zarzuty - Buch odpiera opisanymi powyżej argumentami : że bezpieczeństwo zołnierzy zagranicą - wymagało takich działań, a nie innych, zatajenia notatki o "możliwym akcie terroru". Opozycja domaga się szczegółowego śledztwa, zawiesza pooparcie dla rządu w sprawie ustawy. Buch zgtadza się, a jednocześnie zastrzega, że cała sprawa nie może przenieśc się na forum medialne, musi pozostać w całkowitej tajemnicy. Pytanie, czy zachowa tę tajemnicę koalicjant, Ludowcy, bo już widać, ze ich szef, Krabbe, łapie za telefon zaraz po zakończeniu spotkania.

        Pytanie, jakie nurtuje Bucha i jego ludzi brzmi : jakim cudem Agger weszła w posiadanie tajnego raportu Monberga ?

        Po posiedzeniu, Buch i jego ludzie gratulują sobie nawzajem dobrej roboty, dzwoni premier z winszowaniami, nawet pada propozycja, żeby chlapnąc sobie po koniaczku. Nastrój pryska, kiedy sekretarka przynosi wiadomośc, że przekopując papiery po Monbergu znalazła notatki, z których wynika, że Monberg ZNAŁ Annę Drausholm, rozmawiali ze sobą minimum 2-krotnie w ostatnim czasie, a ostatni raz tydzień przed jej śmiercią.

        Ostatni akt. Raben przybywa wieczorem na spotkanie z Grunerem. Zachodzi na podziemny parking, zdaje się że w strózowce pracuje Gruner. Kanciapa jest pusta. Na parkingu Raben odnajduje czarną furgonetkę, na siedzeniu leży telefon, ale nikogo nie ma w środku. Nad szybą od wewnętrz dynda... przepołowiony zołnierski nieśmiertelnik, taki sam jaki znaleziono przy ciałach Poulsena i Drausholm, taki sam jakim zamordowano Poulsena. Raben zagląda do środka, kręci się obok auta, wydaje się że ten nietypowy nieśmiertelnik coś mu mówi.

        W tym samym momencie pod budynek podjeżdzają Sara Lund i Strange. Ze spisu żołnierzy z grupy Rabena wwybrali właśnie Grunera do porozmawiania. Sara zachodzi na parking, do tej kanciapy. [czy muszę dodawać, że jest noc ? ;)] Cisza. I traf chce, że akurat Raben zagląda do środka, po raz drugi. Sara go widzi. On widzi Sarę. Raben instynktownie rzuca się do ucieczki. Sara woła za nim, ale nie zdoła go złapać, ani nawet zapewne rozpoznać jego twarzy, wszystko odbyło się w mgnieniu oka. Po ucieczce Rabena Sara zaczyna przeszukiwać otwarta furgonetkę.

        Tempo niezłe, coraz ciekawsze zapętlenia, coraz żywsze pytania :]
        stay tuned.



        • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [2]] 20.09.13, 14:51
          kurde, przepraszam Was, ale nie mam zielonego pojęcia dlaczego wydrukowało bez akapitów ???

          czy na sali jest Sara Lund ? ;]
          • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [2]] 21.09.13, 11:46
            U mnie wszystko jest ok.
            Dzięki, Greku! Precyzyjny opis. Tak, akcja zdecydowanie nabrała tempa.
            Faktycznie,Sara jest chyba pod urokiem Strangego :)
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [2]] 21.09.13, 14:50
              dzięki za informację, Siostro, coś u mnie rąbnęło, mam nadzieję, że da się przywrócić stan poprzedni.

              hehe, on nawet mówi do niej "nie bądź zazdrosna", co ona kwituje "ja ?! a co mnie to obchodzi ?!", ale ta scena z gapieniem się - nie kłamie ;]
            • pepsic Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 3 [2]] 29.09.13, 11:31
              I zdaje się, Strenge o tym wie żartując, że jest niepotrzebnie zazdrosna.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 15:11
      u Was też zjadło akapity w postach ? :]
      • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 16:28
        Chodzi Ci o wcięcie akapitowe ? Jeśli tak, to odpowiedź brzmi: tak.

        :)
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 16:31
          chyba o to :]]
          to znaczy : mam ściany tekstu.

          z pobieżnego dochodzenia wynika mi, że na innych forach Gazety i na stronach np. z recenzjami - też się tak dzieje. Może jakaś awaria, nie ?
          • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 16:52
            Bo jest jeszcze odstęp międzyakapitowy – zwiększenie odstępu pomiędzy akapitami. ;))
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 16:56
              haha, to dopiero musi być pyszne :]

              na innych portalach nie zauwazyłem podobnej reakcji, więc zdaje się, że tutaj zaszła jakaś awaria chyba ?
              • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:03
                U mnie wszystko w porządku! Widok taki jak zawsze. Nie widzę w Twoim poście ściany teksty, tylko eleganckie jak zawsze odstępy międzyakapitowe.
          • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 16:57
            Są u Ciebie w FOrbrydelsen (zaraz będę czytać) odstępy międzyakapitowe, nie ma tylko wcięć, widzę.

            Ściana tekstu!? - mam nadzieję, że Twój komputer nie złapała jakiego wirusa!!?
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:00
              mam jednolitą ścianę tekstu, żadnych przerw, odstępów, niczego.
              może coś nacisnąłem na klawiaturze ?
              • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:08
                Może. Musiłabyś teraz chyba zresetować komputer, czy wyłączyć komputer i jeszcze raz włączyć.
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:19
                  zrobiłem to, ale nie dało to żadnego efektu.

                  jeszcze po wysłaniu 1 częsci "FOrbryd" wszystko było normalnie. Druga weszła już w wadliwej formie. Co ciekawe, artykuły z GW też wchodzą mi bez akapitów :] Na innych portalach - alles gut. Jakaś klątwa mnie dopadła ? ;] Klawiaturę wymieniłem 2 dni temu, ale gdyby to z nią był problem - wszędzie miałbym te ściany, a mam tylko na stronach GW.
                  • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:47
                    Ho, ho! To poważniejszy problem. Może by zapytać na jakimś forum technicznym?
                  • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 19:04
                    Spróbuj jeszcze skasować historię czyli wyczyścić "Ostatnio odwiedzane wątki" (na dole strony pod całą kolumną wątków) Chyba mi Pepsic tak kiedyś radziła w podobnej sytuacji.

                    Jak do jutra nic się nie zmieni , to trzeba będzie gdzieś poszukać pomocy.
                    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 21.09.13, 12:38
                      niestety, nic nie pomaga. a do tego doszedł mi problem okresowy problem z pisaniem, po dojechaniu do końca linjki, zamiast automatycznego przeniesienia do następnej, na dole pojawia się niebieski pasek i ciągnie linijkę w nieskończoność :] Piszę o "okresowym problemie", bo raz jest, a raz nie ma, teraz np. kiedy piszę - jest normalnie. Kiedy próbowałem napisać co rano - miałem kłopot. Zupełnie ciemna d,pa :]] Czekam na fachman, niech się z tym boksuje, heh. Spróbuję napisać zaległe rzeczy o 3 odc "Zakazanego...", mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie.
                      • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 21.09.13, 13:43
                        W razie czego pisz w Wordzie, jeśli działa, potem przekopiujesz na forum.

                        :)
                        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 21.09.13, 14:10
                          ja ciemny jestem jak chodzi o te techniczne niuanse :]
                          pisanie to pół biedy, bo akurat w tym momencie wszystko jest w porządku, więc moze tak zostanie.

                          gorzej z długimi tekstami, które bez akapitów koszmarnie się czyta :] ale nie ma strachu, w najbliższych dniach zaalarmowane służby fachowe powinny usunąć problem i sytuacja się wyklaruje.
                          • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 22.09.13, 14:38
                            Jak każdy , kto nie ma wykształcenia technicznego. :)

                            W moim komputerze, na moim ekranie wszystko jest tak jak powinno być, jak chciałeś, żeby było. Odstępy międzyakapitowe widać.

                            To dobrze! Oby szybko Ci naprawili. Trzymam kciuki.
                            Mam nadzieję, że się dziś nie pogorszyło?

                            :)
                            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 22.09.13, 16:03
                              mogłyby zacząć znikać litery, nie ? ;]
                              ale nie, jak było - tak jest; da się wytrzymać, ale mam nadzieję, że nie wejdzie mi to w
                              krew, hehe.
                              • pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 22.09.13, 16:52
                                Hehehe! Nawet nie mów!
                                Trzymaj się! :))
    • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrac 2013 - 9 (vol. 35) 20.09.13, 17:52
      to co dzis ogladacie?

      Bo ja to wiem, wybor mam jeden ;) - TVN 20.00 - "Thor" :)
      • pani_lovett TVN 20.00 - "Thor" 20.09.13, 18:11
        "Thor" - czy to film o jakimś kolejnym superbohaterze? :)


        Ja powtórkę chyba "Mad Med" o 23:20.
        • maniaczytania Re: TVN 20.00 - "Thor" 20.09.13, 18:18
          mozna tak powiedziec. Chyba? :)
          Aby Cie moze zachecic dodam, ze wspolrezyserem jest Kenneth Branagh!
          a wsrod wielu wystepujacych tu aktorow sa m.in. Natalie Portman, Anthony Hopkins, swietny Tom Hiddleston w roli 'tego zlego' ;), Idris Elba (ech!!!) czy Stellan Skarsgard, a takze Ray Stevenson (czyli niezapomniany Tytus Pullo z "Rzymu" ;) )
          • pani_lovett Re: TVN 20.00 - "Thor" 20.09.13, 18:28
            Obsada zacna. A w dwóch słowach , o czym to jest?
            • maniaczytania Re: TVN 20.00 - "Thor" 20.09.13, 18:30
              nie wiem, bo unikalam tego filmu, ale poniewaz w moim obecnie ulubionym ;) "Avengers" pojawia sie i Thor i Loki, postanowilam obejrzec :) Wiem tyle, ze oni sa synami Odyna, czyli bogami, ze walcza o wladze na jakiejs innej planecie, i ze Thor chyba zakochuje sie w Ziemance ;)
              • pani_lovett Re: TVN 20.00 - "Thor" 20.09.13, 18:44
                Dzięki. :) To już wiem, jakie to klimaty. Na piątkowy deszczowy wieczór w sam raz. Jak się wyrobię ze wszystkim, to rzucę okiem.
      • maniaczytania "Thor" 22.09.13, 16:40
        i jak Barbasiu - obejrzalas?

        Ja tak, i podobal mi sie. Calkiem zgrabna historyjka o tym, jak za kare Thor zostaje zeslany przez swojego ojca na Ziemie jako smiertelnik - troche 'pokozaczyl' i zamiast dbac o pokoj chcial sie bic. Sytuacje na planecie Asgard wykorzystuje jego przybrany, jak sie okazuje, brat Loki. Thor tymczasem na Ziemie spada i wpada wprost pod samochod pieknej pani fizyk. Fajny, dowcipny film (zwlaszcza w scenach, gdy Thor, a pozniej jego 'kumple' z innej planety 'zderzaja' sie z ziemska mentalnoscia ;)
        Znane mi juz "Avengers" jest jakby kolejne, a "Thor 2", ktory niedlugo w kinach, bedzie sie dzial po nich - w sumie chyba sie przejde do kina ... :)))
    • grek.grek "Zakazane imperium" odc 3 [1] 21.09.13, 13:43
      Kontuzja techniczna mnie ciągnie za włosy, ale kto nie umarł, ten zdrów ;]

      2 odcinek kończy się sceną, kiedy do pomieszczenia, w którym flirtuje niemłoda już para [ona młoda, a on nie, więc szzklanka do połowy pusta ;)] wpada zakrwawiony, ryczący jak zwierzę facet i pada jak długi. Panienka krzyczy, jej podstarzały amant krzyczy głośniej niż ona.

      Okazuje się, że ten co wpadł do środka, to gośc, który przeżył napad na furgon wiozący nielegalny alkohol kupiony od Thompsona do Rothsteina, do NYC. Facet od razu zostaje przewieziony do szpitala na ostry dyżur. W brzuchu ma ranę wielkości i głębokości pięści. Jego stan jest cięzki. Przezył 3 dni w lesie.

      Pierwsi na miejscu są Elias i Nucky Thompsonowie. Nucky jest wkurzony na brata, szeryfa, bo miał doskonale uprzątnąc wszelkie ślady po akcji, którą bez wiedzy Nucky'ego zrobił jego kierowca Jimmy Darmody, aspirujący do miana gangusa. Jimmy, i jego kompan Al Capone, tez kierowca, schrzanili sprawę, a Nucky ma problem, bo raz, ze podejrzewa go o sprawstwo agentura federalna, a dwa - sam Rothstein, który żąda rekompensaty za straty w wysokości 100 tys dolców. Nucky zobowiązuje Eliasa do zamknięcia ust rannemu, nawet jeśli oznaczać to będzie zabicie go.

      Jednocześnie, Nucky otwiera nową fabryczkę nielegalnego bimberku. Zakład Doyle'a padł, jako przykrywka, więc teraz Nucky kręci z murzyńskimi gangiem, którego szefem jest niejaki Chalky, wyraziście odziany w oczoyebny czerwony płaszcz :] Ma swoich czarnoskórych pomagierów, a koncept na zysk jest taki, że bedą rozcieńczać czysty alkohol jakimiś mniej... szlachetnymi dodatkami, w kazdym razie z 500 butelek wódki mają produkować 3 tysiące. Po negocjacjach Chalky wytargowuje 35 % od sprzedaży.

      Po paru dniach,w pewien deszczowy wieczór, Chalky znajduje jednego ze swoich ludzi powieszonego, na samochodzie Chalky'ego ktoś wyrysował napis "alkohol zabija". Nucky instruuje Chalky'ego i jego ludzi, żeby nie szukali odwetu i nie nagłaśniali sprawy tego zabójstwa, które ewidentnie ma podłoże rasowe. "idą wybory, nie trzeba nam zamieszek ulicznych, rozumiecie ?", z naciskiem tłumaczy Nucky i dyktuje wersję oficjalna "zabił go zazdrosny mąz, z którego zoną romansował", co Elias od razu potwierdza jako szeryf "na to właśnie wygląda". Jasny przekaz. Elias pakuje w zwłoki dwie kule, żeby wersja oficjalna doczekała się dowodów rzeczowych. Chalky słucha tego w ciszy, ale za chwilę cedzi przez zęby do Nucky'ego "chcę 50 %". Biznesmen pełną gęba :]

      W szpitalu Elias wyrzuca lekarzy z pokoju rannego świadka napadu. Chce zostać z nim sam na sam, żeby go "przesłuchać". Kiedy lekarze wychodzą, zastawia parawanem widok pacjentowi na sąsiednim łózku, a sam zabiera się za duszenie świadka poduszką. Chłop z niego silny, ale ranny gostek też nie od macochy, więc Elias poci się jak mysz, a tamten nadal żyje. Wtedy w szpitalu pojawia się agent federalny Van Alden. Zasuwa prosto do pokoju z rannym świadkiem. Elias w ostatniej chwili odstępuje od dalszego podduszania i udaje, ze poprawia rannemu posłanie. Dochodzi do wymiany zdań między szeryfem, a agentem. Ostatecznie staje na tym, że w pokoju przy rannym zostaje jeden człowiek od Van Aldena i jeden od Eliasa Thompsona.

      Następnego dnia Van Alden zdobywa nakaz przejęcia świadka. Wbrew protestom strażnika od szeryfa, zabiera świadka ze szpitala, z pomocą wynajętych ludzi z ulicy. Pakują go do auta. van Alden wiezie go, wraz z jednym ze swoich ludzi, do Nowego Jorku. W drodze ze świadka uchodzi życie z minuty na minutę. Van Alden zatrzymuje się więc w pierwszym lepszym gabinecie lekarskim, traf chce, że jest to gabinet... stomatologiczny. Siłą zgania z fotela dziecko i każe dentyście pomóc rannemu. Przetraszony doktor wstrzykuje umierającemu facetowi jakiś specyfik i tamten odzyskuje na moment przytomnośc. Van Alden od razu zabiera się do rzeczy i pyta "kto napadł na furgon ?". Świadek mówi do niego coś po niemiecku. Matka dzieciaka zrzuconego z fotela, ze wstydem, tłumaczy że świadek kazał Van Aldenowi "pójśc p.przyć się z własną babcią". Wtedy Van Alden sięga po inne metody - wciska swoją pięść w ranę świadka, tamten ryczy z bólu. Van Alden powtarza pytanie. I dostaje odpowiedź, świadek zeznaje, że sprawcy byli w kominiarkach, ale rozmawiali ze sobą. Jeden drugiego nazwał "Jimmym". I Van Alden już wie, że chodzi o Jima Darmody'ego. Świadek umiera. Kiedy do gabinetu wpadają, jadący śladem samochodu Van Aldena, ludzie szeryfa - Van Alden wychodzi i pokazując zwłoki rzuca "jest wasz".

      Po akcji Van Alden dzwoni do swojego szefa i mówi mu, co wie. Tamten każe mu na razie wócić do domu. Van Alden sugeruje, że trzeba natychmiast aresztować Jimmy'ego, ale szef mówi mu "weź wolne, na to trzeba nakazu, wróć do żony, do domu". W domu zaś, w sztywnej atmosferze przyciemnionego pokoju, Van Alden je kolację w towarzystwie zony, wyglądającej na "kobiete swojego mężczyzny" i cała ta scena prezentuje arcydrętwy związek małżeński :]]

      NUcky zdaje sobie sprawę, wie, że Van Alden ma zeznania świadka. Wie, że Jimmy jest spalony. Wzywa go więc do siebie i każe wyjechać. "Zdradził cię ten CaBOne", mówi mu, "gadał do ciebie po imieniu". Zachowujący się wobec Jima jawnie prowokacyjnie Elias Thompson sugeruje, że najlepiej jakby Jim pojechał sobie aż do Kalifornii. Nucky wspomina jak Jimmy, jako mały chłopiec, uwązał, że "nauka i praca, potrzebne by zostać prezydentem, to bułka z masłem". Miał iśc prostą dobrą droga, a poszedł na wojnę zamiast się uczyć, a teraz jest prostym pospolitym przestępcą bez perspektyw. Jednocześnie Nucky zobowiązuje się, że będzie pomagał jego żonie i synowi.

      A'propos. W albumie ze zdjęciami Jimmy znajduje fotografie swojej zony, ufryzowanej i w pozach aktorki filmowej. A także fotografie swojego syna. Zrobili je w gabinecie niejakiego Dittricha, zdjęcioroba. Kiedy Jimmy wychodzi na spacer z synem, mały goni od razu do tego zakładu fotograficznego. Dittrich jest usmiechniętym zyczliwym młodym facetem. Ma urodziwą żonę. A syn Jimmy'ego czuje się u nich jak w domu, albo nawet lepiej. Jimmy jest speszony tą sytuacją. Wspomina im, że był na wojnie, Dittrichowie rozwodzą się nad urodą Paryża, a Jim bąka, że "nie miał czasu zwiedzać miasta".

      W domu Jimmy dostaje ataku zazdrości. Ogląda zdjęcia żony, wspomina Dittricha i napada na żone, że go zdradzała z tym Dittrichem. Obrazek syna świetnie bawiącego się z obcym facetem i foty zony uruchamiają w nim podejrzenia, że kiedy on był na wojnie - ona puszczała się na prawo i lewo. Żona odpiera te zarzuty mówiąc, że przez 2 lata Jimmy nie dawał znaku życia, nauczyła się żyć samodzielnie, syn nie znał ojca, ona męża ciągle nie zna, a Dittrichowie pomagali im jak mogli, kiedy ona i dzieciak byli skazani na radzenie sobie w pojedynkę.

      Jimmy zatem wsiada do pociągu wyjazdowego, w nastroju ponurym. Jadąc - zapada w drzemkę i budzą go odgłosy wystrzałów...we śnie. Wojenne wspomnienia. W przedziale widzi jadacą matkę z córką. Obserwuje je. Spiker wygłasza stację na ktrej się zatrzymał pociąg. MOże Jim wysiądzie i wróci do domu ? a może wysiądzie w Nowym Jorku ?

      Co ciekawe, kiedy Jim był w domu zona nie używała podarowanego jej pod choinke odkurzacza, mowiła, że syn się boi. Kiedy Jimmy wyjeżdza - żona odkurzacza używa.

      Margaret Schrroeder dostaje pracę. Załatwia ją jej ofk Nucky Thompson, coraz bardziej nia zauroczony. Skoro wspomożenie finansowe Margaret nazywa 'niegodna jałmużną', Nucky postanawia dać jej szansę na godny zarobek. Miejscem pracy pani Schroeder jest ekskluzywny sklep z francuską galanterią. Madame prowadząca przybytek, dziwi sie, ze pan Thompson kazał zwolnić pracownicę z 4-letnim doświadczeniem, a w jej miejsce wcisnął kobietę bez żadnego stażu w branży, ale - pan Thompson rządzi.

      najpierw kostyczna madame nakazuje pani Schroeder, żeby dbała o higienę, myła ręce i całą resztę, bo ciuchy są elegancki,




      • grek.grek "Zakazane imperium" odc 3 [2] 21.09.13, 14:06
        ciuchy są eleganckie, klientela elegancka, więc koniecznie trzeba zachowywać sterylną czystość.
        Pani Schroeder ma pracować jako garderobiana, a więc pomagać klientkom w przebieraniu się. I musi nauczyć się lepiej francuskiego, a do tego czasu - lepiej niech sie nie odzywa.

        Pierwszą klientką z jaką ma do czynienia jest... a jakże, młoda kochanka Nucky'ego Thompsona. Słyszała rozmowę ich obojga, wie, że to Nucky załatwił pracę Margaret. Przyszła więc sobie poprzymierzać łachy. Zachowuje się arogancko, przymierza drogą bieliznę, uzywa terminów fachowych, generalnie - wywyższa się, pokazując ewentualnej konkurentce "kochana, jesteś nikim, a ja jestem panną z wysokiej półki, jak sądzisz, którą z nas Nucky będzie wolał ?". Margaret przyjmuje wszystko z pokorą, a kiedy pannica wdziewa to swoje przedpotopowe body i pyta "jak wyglądam ?", pani Schroeder szczerze odpowiada, że "doskonale". Nie ma żadnego doświadczenia, pracowała kiedyś jako pokojówka tylko, ale kiedy sąsiadka opiekująca się jej dziećmi, kiedy Margaret pracuje, sugeruje, że powinna wrócic do domu, pani Schroeder mówi z determinacją "o nie, przyjechałam z Irlandii do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia, nie wrócę".

        Co ciekawe, kochanka Thompsona sugeruje mu, że gotowa byłaby urodzić jego dziecko, "gdyby tylko chciał", że "zepsuje mi to figure, ale jesli będziesz chciał...". Nucky w zamyśleniu patrzy na nia, dziewczyna zachowuje się seksualnie prowokacyjnie i w sumie infantylnie, i on chyba doskonale widzi, że to nie jest materiał na matkę dzieciom, odpowiada najpierw, że 'hotel to nie miejsce na wychowywanie dziecka", a kończy temat zapowiedzią, że "porozmawiamy o tym po wyborach".

        Krótkie przebitki na Nowy Jork, kolejne slajdy ilustrujące charakter przeciwników Thomspona. Luciano wizytuje lekarza od chorób wenerycznych. Przechodzi bolesny zabieg leczenia jakiegos świństwa, którego się nabawił, zwierza się też lekarzowi, że ma problemy z erekcją. A kiedy lekarz rutynowo zapisuje to w karcie chorobowej, Luciano dostaje wzmożenia, dopada do niego i przystawiając mu jakiś ostry przedmiot do gardła drze się, że jesli lekarz wygada komuś, to go skróci o głowę.

        Rothstein gra partię pokera. Wygrywa dzięki umiejętnemu blefowaniu. I przy okazji dostaje informację, że jeden człowiek z konwoju przezył napad, a przed śmiercią zeznał, że jednym z agresorów był Jimmy Darmody od Nucky'ego Thompsona. Rothstein bierze na stronę Luciano, chce go wysłać do Atlantic City, żeby zmusił do mówienia Jimmy'ego, zapewne po to, żeby dowiedzieć się, czy za całą sprawą stoi Nucky.

        Jednocześnie, zawiązuje się wątek odsuniętego od alkoholowej szajki Doyle'a, który został złapany przez agentów federalnych, ale jest na wolności. Jakimś ludziom wisi on pieniądze. Spotyka się z nimi w kawiarni deszczowym wieczorem. Chcą od niego pieniędzy, a on tłumaczy im, ze został wykopany z interesu. Czyżby kroił się jakiś zuchwały napad ?

        Nucky Thompson spotyka się z matką Jimmy'ego. Znają się od lat. Kobieta prosi go o to, żeby zajął się Jimem, że się o niego niepokoi. Nucky mówi, że wojna musiała zmienić, wypaczyć Jima. "Myślałam, że będzie się uczył", wspomina matka, a Nucky dorzuca "byłem za tym, ale nie posłuchał mnie, a ja nie jestem wszechmogący". Wtedy matka Jima z wyrzutem jakimś, albo z ironią ?, odrzeka "szkoda, że dopiero teraz mi o tym mówisz". I wychodzi z lokalu.

        www.youtube.com/watch?v=OqojYNZo1I8&list=PL7011D58AAB85860C
    • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" (1) 21.09.13, 15:45
      Dzisiaj całkiem świeży film, bo z 1986 roku :). Jeden z moich ulubionych filmów Allena. Może go widzieliście, ale jak sprawdziłam nie był tutaj omawiany. Widziałam go dawno temu, ale teraz zdobyłam dvd. To kolejne trofeum z wywczasów. Cena w przeliczeniu ok. 20 zł i do tego są polskie napisy.

      Film jest zbudowany z kilku przeplatających się wątków. Kolejne fragmenty mają swoje tytuły. Trudno byłoby go opisać chronologicznie, scena po scenie. Dlatego napiszę o tym co zapamiętałam, z naciskiem na ulubione wątki.

      Bohaterkami filmu są trzy siostry. Hannah (Mia Farrow), najstarsza, jest aktorką, która odnosi sukcesy na scenie i ma szczęśliwą rodzinę. To perfekcjonistka, poukładana i racjonalna. Jej mężem jest sympatyczny Elliot (Michael Caine).

      Druga siostra to Lee (Barbara Hershey). Miała problemy z alkoholem, aktualnie bezrobotna. Nie wie, co chce robić w życiu. Mieszka z malarzem i intelektualistą, znacznie starszym od niej Frederickiem (Max von Sydow), ale nie jest z nim chyba szczęśliwa.

      Trzecia siostra to Holly (Diane Wiest). Jest aktorką, ale nie może znaleźć pracy. Chodzi na kolejne przesłuchania, bez efektów. W międzyczasie oddaje się swojej pasji, czyli gotowaniu. Chce założyć firmę cateringową z przyjaciółką, April (Carrie Fisher).

      Film zaczyna się od sceny, kiedy Elliot obserwuje z zachwytem Lee na rodzinnym przyjęciu z okazji Święta Dziękczynienia. Bo jest w niej szaleńczo zakochany. Co prawda powtarza sobie, że to przecież siostra jego żony, ale uczucie jest silniejsze.

      Przy spotkaniu z Lee, które sam zaaranżował daje jej w prezencie tomik poezji i prosi o przeczytanie pewnego wiersza. Sugestia jest jednoznaczna, bo to wiersz o miłości. Lee czyta go wieczorem i jest pod dużym wrażeniem.

      Później, w domu Lee, Elliot zbiera się na odwagę i rzuca się na nią, żeby ją pocałować. Wyznaje, że ją kocha. Demoluje przy tym stojący obok adapter i odtwarzaną płytę z Bachem, bo Lee się broni  Ale moment jest nieodpowiedni, bo w domu jest Frederick razem z klientem, którego przyprowadził Elliot.

      Kiedy Elliot wychodzi Lee wybiega za nim. Elliot przeprasza za całą sytuację, ale dopytuje, czy Lee odwzajemnia jego uczucia. Lee plącze się w zeznaniach, aż w końcu wydusza z siebie, że nie jest jej obojętny. To wystarczy Elliotowi do szczęścia.

      Tymczasem Holly razem z przyjaciółką obsługują jakieś przyjęcie. Poznają tam Davida, architekta (Sam Waterson). Facet zachwala ich smakołyki. Po przyjęciu zaprasza obie panie na wycieczkę. Pokazuje im budynek, który niedawno zaprojektował, a także swoje ulubione budynki w Nowym Jorku. Na koniec chce odwieźć obie panie do domów. Po krótkiej dyskusji staje na tym, że najpierw odstawi do domu Holly. I tu następuje znakomita scena, kiedy Holly siedzi na tylnim siedzeniu i przeżywa swoją klęskę. Bo facet się jej podoba. A taka kolejność sugeruje, że „wybrał” April. Słyszymy monolog Holly, która analizuje każdy szczegół i zastanawia się, co zrobiła źle. „Jak mogłam powiedzieć coś takiego o Guggenheimie?" :) Złośliwie komentuje zachowanie April. Ale mówi sobie, że nie będzie się zamartwiać. Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=Nm1VB69XSk0

      Jest jeszcze Mickey, były mąż Hannah (Woody Allen). Producent telewizyjny i hipochondryk. Otóż Mickey ma problemy ze słuchem, więc idzie to znajomego lekarza. Z miejsca informuje go, że tym razem to coś poważnego. Lekarz dopytuje go objawy. Mickey opowiada: „Mam zawroty głowy. Do tego pogorszył mi się słuch w prawym uchu. W prawym… a może w lewym. Tak, w prawym, albo w lewym. Nie pamiętam” :). Lekarz wysyła go na dodatkowe badania. Tutaj ta krótka scena:

      www.youtube.com/watch?v=lkIQ39538Ig

      Mickey wraca do pracy załamany. Opowiada o wizycie swojej koleżance, Gail. Jest kompletnie wytrącony z równowagi: „Coś dzwoni!”. Myśli, że to w jego uszach, a to właśnie zadzwonił telefon :). Mówi, że ma guza mózgu. Gail go pociesza: „przecież lekarz tego nie powiedział”. Na to Mickey: „Oczywiście, że nie! Słabsze jednostki mogą wpaść w panikę na taką wiadomość” :). Po co lekarz wysyła go na dodatkowe badania? Gail tłumaczy, że po to, aby wykluczyć coś poważniejszego. „Co na przykład?” pyta Mickey. „No, raka…” odpowiada Gail. Mickey macha rękami z przerażeniem: „Nie wymawiaj tego słowa, kiedy jestem w tym budynku”. Tutaj video:

      www.youtube.com/watch?v=Ao7KEvXCSBM&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=13

      cdn...
      • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" (2) 21.09.13, 15:50
        Inna świetna scena. Podłamany Mickey spaceruje po parku. „Miliony książek napisanych przez wielkie umysły. I żaden z nich nie wiedział o sensie życia więcej niż ja”. Mickey czytał Sokratesa, Nitzschego, Freuda. Latami chodził na psychoanalizę. I nic to nie dało. Z politowaniem obserwuje uprawiających jogging ludzi. „Próbują zatrzymać nieuchronny rozpad ciała. Ileż to ludzie muszą się namęczyć z tymi rowerkami stacjonarnymi i ćwiczeniami” :).

        Tymczasem Lee i Elliot umawiają się na spotkanie w hotelu. Lee czuje się niezręcznie, ma wyrzuty sumienia, ale szybko jej przechodzą :). Kiedy wraca do domu Frederick czuje, że coś się stało. Przyciska Lee i ta wyrzuca z siebie wszystkie pretensje. Tak, wiele mu zawdzięcza, ale nie chce już być „uczennicą”. Frederick mówi jak bardzo jej potrzebuje, bo Lee jest dla niego jedynym łącznikiem ze światem. Ale Lee chce normalnego życia, przyjaciół, rodziny. Wyznaje, że spotkała innego mężczyznę. Frederick jest załamany: „Wiedziałem, że kiedyś mnie zostawisz dla kogoś młodszego”.

        Niespodziewanie rozwija się znajomość Holly i architekta. Facet jest wielbicielem opery i zaprasza ją na spektakl do swojej loży. Holly jest w siódmym niebie. Opowiada potem Hannah, że David ma co prawda żonę, schizofreniczkę, ale odejdzie od niej za parę lat, kiedy ich córka dorośnie. Oczywiście Holly naiwnie w to wierzy. Niestety, wkrótce David zaprasza do opery April i to z nią się zwiąże.

        Tymczasem romans Lee i Elliota trwa, ale Lee zaczyna się niecierpliwić. Elliot obiecał, że porozmawia z Hannah, ale odsuwa to w nieskończoność. Pewnego razu dochodzi do ostrej kłótni z żoną. Hannah jest zaskoczona: „Jesteś rozczarowany naszym małżeństwem?”. Jest załamana, chce rozmawiać, ale Elliot ucina temat. Był bliski powiedzenia prawdy, ale zabrakło mu odwagi.

        A jak układają się stosunki między siostrami? Nie są idealne, co pewnie ciągnie się od czasów dzieciństwa. Poznajemy zresztą wiekowych rodziców sióstr. Byli aktorami i chyba zbyt mało czasu poświęcali wychowaniu dzieci.

        Iskrzy zwłaszcza między Holly i Hannah. Holly nawet dobre rady siostry traktuje jako atak na siebie. „Ty to potrafisz podciąć człowiekowi skrzydła!” krzyczy do niej przy okazji jakiejś kłótni. Z pewnością wynika to z jej braku pewności siebie. Takie zachowanie jest niesprawiedliwe wobec Hannah, która stara się jej pomagać, a nawet regularnie pożycza pieniądze na kolejne interesy.

        Ciekawe jest spotkanie trzech sióstr na obiedzie. Holly wspomina, że ma zamiar napisać scenariusz. Zajmie jej to parę miesięcy, więc potrzebuje od Hannah kolejnej pożyczki. Hannah odpowiada, że nie ma problemu. Ale delikatnie sugeruje, że mogłaby w międzyczasie gdzieś popracować. Słyszała o pracy w reklamie w pewnej firmie… Oczywiście Holly jest wściekła. A Lee ma wyrzuty sumienia wobec Hannah, więc staje w jej obronie. Co wywołuje dalszą kłótnię. Tutaj ta scena, znakomicie sfilmowana:

        www.youtube.com/watch?v=H8voMtLCRnk&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=3

        Przy innej okazji dochodzi do prawdziwej awantury między siostrami. Holly napisała scenariusz i dała go do przeczytania Hannah. Ta jest zbulwersowana, bo wyraźnie rozpoznaje wątki ze swojego prywatnego życia. Intymne szczegóły, o których z nikim nie rozmawiała. Skąd więc Holly o tym wie? Holly broni się, że może Lee coś jej wspominała. Oczywiście obie nie mają pojęcia, że Lee ma informacje z pierwszej ręki, czyli od Elliota. Holly korzysta z okazji i atakuje: „Dlaczego nie rozmawiasz ze mną o swoich problemach? Przecież jesteśmy siostrami”. Na to Hannah odpowiada, że nie chce innych obarczać swoimi kłopotami. I w tej chwili zaczynamy ją lepiej rozumieć. Syndrom najstarszej siostry. Paradoksalnie, spokój i rozsądek Hannah narażają ją na ataki i odrzucenie ze strony bliskich. Przy okazji pierwszej schadzki Elliot mówi Lee: „Hannah nie potrzebuje mnie tak bardzo, poradzi sobie”.

        A Mickey/Woody wykonuje kolejne badania. Czeka na rozmowę o wynikach jak na wyrok. Widzi ją oczami wyobraźni: „a więc stanąłem twarzą w twarz z wiecznością” :) . Na szczęście okazuje się, że to nic poważnego, jest zdrowy. Mickey wybiega ze szpitala i skacze z radości. Nagle zatrzymuje się, jakby go olśniło.

        Wraca do pracy kompletnie załamany. Rozmawia z Gail:

        M: „Czy zdajesz sobie sprawę, jak kruche jest nasze życie”?
        G: „Powinieneś się cieszyć!”
        M: „”Nie rozumiesz jak bezsensowne jest to wszystko? Wszystko. Nasze życie, program, cały świat. Nie mają żadnego sensu!
        G: „ Tak. Ale nie umierasz.”
        W: „TERAZ nie umieram […]. Dzisiaj, jutro też nie. Ale w końcu będę w takiej sytuacji.”
        G: „Dopiero teraz na to wpadłeś?”
        W: „Nie, ale spychałem to do podświadomości, bo to straszna rzecz. Powiedzieć Ci coś? Tydzień temu wziąłem strzelbę i chciałem się zabić. Myślałem, że mam guza mózgu. Powstrzymałem się, bo moi rodzice byliby zdruzgotani. Ich też musiałbym zabić. To byłaby rzeź :).
        G: „W końcu to spotka nas wszystkich”.
        W: „Tak, ale czy to nie psuje wszystkiego? To zabiera całą przyjemność! Ja umrę, Ty umrzesz, umrze publiczność, sponsorzy…”
        G: „I Twój chomik.”
        W: „Tak!”
        G: „Powinieneś odpocząć, pojechać na dwa tygodnie na Bermudy”
        W: „Muszę znaleźć odpowiedzi. Inaczej zrobię coś drastycznego”.

        Kapitalny dialog. Podpisuję się pod każdym słowem Woody’ego :) Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=76-UbwX1i4A
        cdn...
        • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" (3) 21.09.13, 15:54
          No i Mickey zaczyna szukać. Najpierw idzie do katolickiego księdza. Zwierza się, że musi w coś wierzyć, bo inaczej życie nie ma sensu. Ale dlaczego akurat katolicyzm? Mickey odpowiada, że to piękna religia. Dobrze zorganizowana. „Mam na myśli zwłaszcza proaborcyjne, sprzeciwiające się modlitwom w szkole, antynuklearne skrzydło” :). Ksiądz pyta: „Teraz nie wierzy pan w Boga?”. Mickey: „Nie, ale chcę. Zrobię wszystko, mogę nawet malować pisanki jeżeli to pomoże” :). Kolejne video:

          www.youtube.com/watch?v=R20MdNR9Bo8

          Ksiądz wręcza mu stos książek, a Mickey dokupuje jakieś dewocjonalia. Ale nic z tego nie wychodzi, bo poźniej widzimy scenę, kiedy Mickey rozmawia z buddystą w Central Parku :). Dostaje materiały do lektury, ale zaraz potem mówi sam do siebie, że to nie ma sensu.

          Tymczasem Lee zapisuje się na wykłady na uniwersytecie, żeby się czymś zająć. Tam poznaje wykładowcę i zaczyna się z nim spotykać. Elliot jest zazdrosny, ale Lee nie ma zamiaru czekać na niego w nieskończoność i zrywa z nim. Elliot chyba odczuwa ulgę, że sprawa się rozwiązała.

          Po jakimś czasie widzimy znowu Mickey’a. Przypadkiem spotyka Holly. Oboje byli kiedyś na nieudanej randce. Holly zaprowadziła go na koncert punkowej grupy. Mickey był zdegustowany: „Po koncercie wezmą zakładników” :). No więc spotykają się ponownie i wspominają ową randkę. Mickey pyta co u niej słychać. Holly odpowiada, że napisała nowy scenariusz. Mickey na to, że chętnie go przeczyta. Od razu idą do jej mieszkania. Mickey jest zachwycony. I oboje zaczynają się spotykać.

          Na spacerze Holly pyta go, co się z nim działo w ostatnim czasie. Mickey zwierza się, że miał bardzo trudny okres. Był tak załamany, że chciał popełnić samobójstwo. Niestety, spocona z wrażenia ręka omsknęła się i strzelba trafiła w lustro. Zbiegli się sąsiedzi i zrobił się zamieszanie. Załamany Mickey wyszedł z domu i błąkał się po ulicach. Aż wszedł do kina, akurat grano komedię braci Marx. I nasz bohater tak się wciągnął, że zapomniał o tym, co się stało wcześniej. Piękna pochwała dla kina. Tutaj ta scena:

          www.youtube.com/watch?v=M1pW262clc0&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=1hotytr

          Film kończy się kolejnym przyjęciem z okazji Święta Dziękczynienia. Elliot znowu patrzy na Lee, która przyszła z mężem, wykładowcą. Ale teraz zastanawia się, jak to możliwe, że chciał dla niej opuścić Hannah. Bo jest teraz zakochany w swojej żonie bardziej niż kiedykolwiek. Jak to romans potrafi ożywić małżeńską miłość :). A Holly wyszła za mąż za Mickey’a i spodziewa się dziecka. Czyli happy end. Wszyscy są szczęśliwi.

          Mądry i zabawny film. Allen osiągnął tu idealną równowagę między dramatem i komedią. Znakomite aktorstwo (Oscary dla Wiest i Caine’a). Sam Allen dostał nagrodę za scenariusz.

          Jeszcze trailer:

          www.youtube.com/watch?v=Qtgw38Yq2Qs&list=FLQ2Oq7WfOSxDLBwqKY8CF1A&index=11






          • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" (3) - video 21.09.13, 15:56
            Jeszcze raz link do sceny z kinem:

            www.youtube.com/watch?v=M1pW262clc0
          • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 14:36
            Siostro, jak zwykle kawał świetnej roboty video-pisanej :] Dzięki.

            Trzy siostry, jak te Czechowa ? Gdzieś to się spina ?

            Woody jak zwykle jest sobą, a do tego - jak zawsze wszystkie aktorki grają u niego świetnie. Choćby tylko w tych fragmentach są znakomite.

            Właściwie to w finale, tak mnie to wygląda, poszczególne klocki zostają ze sobą dopasowane, małzeństwo Hanny z Elliotem zostaje wzmocnione, przelotne uczucie pozostaje przelotnym, kryzys zażegnany, Lee sprzyja zasada "do trzech razy sztuka" :], a niestabilna i rozchełstana Holly trafia na równie chaotycznego Mickeya i na zasadzie dwóch minusów dających plusa tworzą szczęśliwy związek :]

            Scena wymiany zdań między siostrami rzeczywiście świetnie nakręcona, kamera krązy między twarzami, kryje się za plecami, zagląda zza nich, wyłania się aby spojrzeć w twarz albo zajśc z boku.

            Hehe, co do obaw Mickeya/Allena dotyczących śmierci, to odkrywanie głębi truizmów faktycznie ma szansę nieźle trzepnąć :] Ale - z tym sie nie polemizuje, tak jak z tym, że lewa ręka nie jest prawą ręką, a prawa noga nie jest nogą lewą :] Może na tym cała zabawa polega, że ciągle trzeba się z tą myślą borykać i ją tachać na plecach, a uroda jej skupia się na tym, że raz jest jak wór węgla, a raz ma cięzar siatki na motyle ? hunołs... ;] A może szczęsciem człowieka jest to, że dane jest mu przeżywać te odcienie i barwy życia ? Nieśmiertelnośc byłaby równie nieszczęsliwym wydarzeniem. Coś co się nie kończy - jest bardziej sensowne od skończonego ? :]

            Btw, "Sherlock; The Great Game" - rewelacyjna. Wczoraj pochłonąłem via CT2.

            Ileż scen do zapamiętania... np. ta, w której Holmes wprawia w osłupienia Watsona i Lestrade'a dedukując o tym, ze trup znaleziony na nadbrzeżu ma coś wspólnego z obrazem Vermeera. I ta szybkośc mówienia, szybkośc myślenia. Pisatiele scenariusza, a nade wszystko - sam oryginalny twórca, są naprawdę nieźli. Doskonała cała finałowa sekwencja na basenie i mały, nonszalancko trzymający ręce w kieszeniach, zupełnie niepozorny Moriarty. Komiczny moment z początku, kiedy Holmes narzeka na brak akcji, strzela z pistoletu do ściany, żeby się czymś zająć, pomstuje na nudę, az tu znienacka kamienicą wstrząsa wybuch, który rzuca nim o podłogę - w swoim świetnym opisie napisałaś, że wyleciały tylko okna w ich mieszkaniu, mnie się wydawało, że wyrwało pół kamienicy ;] - z tego ujęcia z zewnątrz, kiedy Watson wraca pędem do domu, zaalarmowany doniesieniem medialnym o wybuchu na Baker Street; ale ten wyrwany fragment, to zdaje się mieszkanie poniżej ?

            Cała pomysł z wyznaczaniem zadań przez zakładników czytających je z pagera - mocny. Pierwsza jest, jak pamiętasz, zapłakana pasażerka uwięziona w samochodzie, z bombą przypasaną do ciała - duże wrażenie robi moment, kiedy ona czyta ultimatum dla policji i Holmesa, a jeszcze nie wiadomo, że nie ona jest jego autorem, a wyłącznie odczytuje tekst na żądanie. Kompletnie się to co czyta nie komponuje z faktem, ze czytając płacze i chlipie. Świetna scena.

            Dobry jest też moment, kiedy Holmes i Watson wychodzą od brata telewizyjnej szołmenki i jak dzieciaki się cieszą, że go wykołowali :]

            I Golem, killer który pojawia się tylko jako cień na ścianie, albo w scenie zabójstwa profesorki - filmowany w dośc upiornym półciemnym półświetle i od dołu.

            No i sytuacja, kiedy zakładnikiem jest chłopiec, a Holmes ma 10 sekund na rozwiązanie zagadki, wie że musi być ono "tuz przed nim", a patrzy akurat na podszywkę onbrazu Vermeera, i odkrywa, że : no właśnie - chodzi o ciało niebieskie, ową supernową Van Burena, ALE - ja zrozumiałem, że ta supernowa jest na tym obrazie namalowana, a wobec tego obraz musi być podszywką, bo supernowa zaistniała w świadomości ludzkości dopiero 200 lat po namalowaniu obrazu przez malarza. Dobrze kombinuję ? :]

            Słowem - sztuka :] I 2 sezon Czesi puszczają od razu od następnej soboty, zatem pełny wypas, hehe.

            A, no i jutro, punkt 22:00, CT2 puszcza "Nie oglądaj się teraz", który nie tak dawno gustownie opisywałaś, więc nadarza się okazja by wszystko to zobaczyć, a ja nie zawaham się jej wykorzystać. Będę się znów bał pójśc do drugiego pokoju, ale czym jest chwila strachu, ze ktoś mi znienacka skoczy spod sufitu na plecy :] wobec szansy obcowania z filmem brzmiącym w opisie i ilustracjach video tak interesująco.

            Aktorzy ciągle podbijaja bębenek swojej wyrazistości w jakże odmiennych od siebie rejonach.
            • siostra_bronte Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 15:10
              Dzięki, Greku :)

              O, nie pomyślałam o tym. Faktycznie, może to nawiązanie do Czechowa.

              Zgadza się. Wszystko dobrze się kończy. Zwłaszcza w przypadku Mickey'a, który był już na dnie rozpaczy. Ale życie jest kompletnie nieprzewidywalne. Czasem wystarczy przypadkowe spotkanie, jak z Holly i wszystko się zmienia.

              Mickey/Allen to moje alter ego :) Co prawda, w scenie w kinie dochodzi do wniosku, że może nie warto tracić życia na szukanie odpowiedzi, których nie można otrzymać. I trzeba się cieszyć tym co się ma. Ale żeby to było takie proste...Hehe, nieśmiertelność to może przesada, ale parę lat dłużej na tym świecie nie byłoby takie złe :)

              Mówiłam, że "Great game" to świetny odcinek! Niesamowite tempo. Faktycznie, znakomity pomysł z owiniętymi w materiały wybuchowe kolejnymi zakładnikami. Szkoda było mi tej biednej staruszki, już wszystko było ok.

              Tak, dokładnie o to chodziło z obrazem Vermeera :)

              No, to obejrzysz "Skandal w Belgravii". Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń.

              O, wspaniała wiadomość, że zobaczysz "Nie oglądaj się teraz"! Oby tak było z kolejnymi filmami, które opisywałam :) Co prawda znasz większość fabuły, więc nie będzie już takiego efektu zaskoczenia. Na szczęście nie zdradziłam samego zakończenia.

              Ostatnie zdanie dotyczy chyba "Sherlocka"? :)






              Rozumiem, że ostatnie zdanie tekstu dotyczy właśnie "Sherlocka" ?:)
              • siostra_bronte Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 15:12
                Powtórzyło mi się ostatnie zdanie :)
              • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 16:14
                tak, ostatnie zdanie ad. Sherlock - przerzuciło mi się na sam koniec :]

                sztuka ratuje Mickey'a. tak jak Roquentina kawałek jazzowy w "Mdłościach", chociaż to
                by było nieuczciwe szukać w każdym wersie/kadrze twórczości Allena inspiracji zamiast
                kreatywności.

                hehe, "parę lat dłużej", czemu nie :]
                nieśmiertelnośc byłaby demotywująca. świadomośc śmierci, która Mickey'a wpędza w kryzysy - jednocześnie ma moc inspirująca : umrzesz nieuchronnie, więc nie zajmuj się tą kwestią, zamiast tego wykorzystuj życie, spełniaj się i przyjmuj z wdzięcznością cokolwiek się wydarzy, bo masz to szczęście i przywilej, że możesz tego dotknąć... albo coś w tym stylu :] Na dwoje babka wróżyła, jak zawsze. Dwie strony tego samego medalu, nieprawdaż ?

                Yes, najpewniej Czesi pokażą cały drugi sezon, 3, wnioskując z Twoich rozmów z Angazetką - dopiero czeka na emisję ? [czyżby na jesieni własnie rozpoczętej ??]

                Żaden problem, jak zaczynam oglądać, to od razu zapominam o tym, że znam fabułę filmu ;]
                • siostra_bronte Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 17:09
                  Zaryzykuję tezę, że filmy Allena uratowały niejedno ludzkie życie :)

                  Tak, ale...Czy świadomość takiego końca nie może odebrać radości życia? Jak to powiedział Mickey? Osobiście daleko mi od wdzięczności za nasz los :)

                  Zgadza się. Emisja 3 sezonu "Sherlocka" zaczyna się pod koniec listopada. Ale jak pisałam, nie mam już BBC w kablówce. Pewnie będzie można zobaczyć nielegalnie w sieci, ale nie znam się na tym :)

                  To świetnie :)
                  • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" (3) 23.09.13, 14:14
                    :] niewykluczone.

                    zawsze będą tacy, którym odbierze. ale to tak samo jak z pysznym ciastkiem na talerzu : można go nie jeść cierpiąc na świadomośc, że kiedy się zje, to go już nie będzie i zostanie tylko posmak w ustach. czy to jednak świadomośc warta rezygnacji z tej uczty ? :]

                    a wiesz, u mnie jakoś górę bierze zadowolenie z tego, że dane mi jest/było/będzie zobaczyć, poczuć, dotknąć, pomyśleć, przeżyć, doświadczyć itd. I to najlepsze i to najgorsze, bo piękno i brzydota, mądrośc i głupota, dobro i zło są tak blisko siebie, że czasami trudno je od siebie odróżnić. warto było jest i będzie. choćby i w kalectwie, ślepocie, ułomności. każdy dzień jest wart zachodu. śmierć zaś jest po to, żeby nauczyć cenić życie i co by historia była historią. Twoja, moja, świata, wszystkiego, każdego. śmierć zaś, świadomość jej nieuchronności, napędza, nakręca, inspiruje, wznieca, każe zwlec tyłek z barłogu i działać, przy czym tyłek niekoniecznie znaczy zadek, ale także i łepetynę i zmysły :] śmierć nie dołuje, pomaga i przekonuje :] Tak to wygląda z mojego punktu widzenia.
                    • siostra_bronte Re: "Hannah i jej siostry" (3) 23.09.13, 19:19
                      Świetnie napisane. Tylko pozazdrościć takiego podejścia do życia :)
                      • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" (3) 24.09.13, 15:41
                        ;]
                    • pani_lovett Re: "Hannah i jej siostry" (3) 23.09.13, 23:50
                      grek.grek napisał:

                      Ładnie powiedziane. :)
                      • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" (3) 24.09.13, 15:41
                        dzięki :]
              • pani_lovett Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 16:49
                Bardzo lubię ten film Allena (nie opowiadaliśmy o nim dokładnie, ale na pewno wspominaliśmy o nim)., więc z wielką przyjemnością przypomniałam go sobie, Bronte.

                Czytałam niegdyś co nieco "Hannah i jej siostry". Mogę więc odpowiedzieć na pytanie Greka o Czechowa.

                Więc krytycy filmowi, znawcy Allena mówili o patronacie Czechowa nad nad filmem "Hannah i jej siostry" "nie tyle jednak w zakresie fabuły, co raczej - charakterystycznego "klimatu" dzieł wielkiego dramaturga" . (Ewa Gutmańska)
                Sam Allen twierdził, że "Trzy siostry" dostarczyły mu pomysłu na tytuł filmu.

                Podobnie jak "Hannah i jej siostry" inspirowany jest literaturą i Czechowem, tak tak najnowszy film, o którym zamierzam od jakiegoś czasu Wam opowiedzieć ;) - "Blue Jasmine" inspirowany jest , sztuką Tennessee Williamsa "Tramwaj zwany pożądaniem", znaną z adaptacji filmowej w reż. Elii Kazana , z Vivien Leigh i Marlonem Brando.

                cdn. :)
                • siostra_bronte Re: "Hannah i jej siostry" (3) 22.09.13, 17:11
                  Dzięki, Barbasiu :)

                  Nieustająco czekamy na recenzję "Blue Jasmine" :)
                  • pani_lovett Re: "Hannah i jej siostry" (3) 23.09.13, 18:54
                    > Nieustająco czekamy na recenzję "Blue Jasmine" :)
                    :)
                    Zapowiedź już jest, ufff! ;)
    • pani_lovett OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 12:53
      Dnia 20.09.1606 roku "w miasteczku Frankenstein (dziś Ząbkowice Śląskie) spłonęło na stosie ośmioro miejscowych grabarzy – kara za wywołanie epidemii dżumy, czary i bezczeszczenie zwłok. W ich domach znaleziono tajemniczy proszek, a na torturach przyznali się, że sporządzali go z poćwiartowanych ludzkich zwłok. Mieli nimi smarować potem klamki i rozsypywać na progach domostw. Sprawa grabarzy obrosła legendą, która dotarła do różnych części Europy, a w tych opowieściach szajka przekształciła się w człowieka potwora zrobionego z fragmentów ciał zmarłych . Nazwano go Frankenstein. Według niektórych badaczy literatury właśnie ta historia zainspirowała Mary Shelley, autorkę powieści o Frankensteinie."
      Za Ale Historia Tygodnik Historyczny (dodatek do GW) nr 37 (87) 16.09.2013 r.
      • pani_lovett Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 12:54
        była to kara za wywołanie epidemii
      • siostra_bronte Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 15:21
        O, ciekawe. Ale w powieści Shelley Frankenstein to nazwisko naukowca, który stworzył monstrum. Często mylnie nadaje się to imię właśnie monstrum :)
        • pani_lovett Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 15:28
          Tak, powieść angielskiej pisarki i poetki okresu romantyzmu Mary Shelley to tragiczna historia naukowca-filozofa Wiktora Frankensteina usiłującego rozwikłać zagadkę śmierci. :)
          • pani_lovett Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 15:30
            Za wikipedią "Przypuszcza się także, że prawzorem Frankensteina mógł być alchemik Johann Konrad Dippel, który urodził się na zamku Frankenstein koło Darmstadt'.

            • maniaczytania Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 16:20
              no, smichy-chichy, a pod Gliwicami znaleziono groby wampirow!

              www.dziennikzachodni.pl/artykul/983668,wampiry-w-gliwicach-ginely-od-miecza-w-meczarniach-zdjecia,id,t.html
              Juz czas jakis temu, ale ja uslyszalam o tym wczoraj.
              • pani_lovett Re: OT Narodziny Frankensteina - 20.09.1606 r. 22.09.13, 16:51
                O! Ale historia! Nie wiedziałam. Dzięki! :)
    • grek.grek "HOmeland" odc 3 23.09.13, 13:59
      Czy aby oglądacie [jeszcze] ? Bo tak nic nie piszecie... ;]

      3 odcinek pochwyciłem nocną porą. Tym razem środek cięzkości został położony na stosunki wewnętrzne rodziny Brodych. Istotna jest rozmowa matki z córką w samochodzie, istotny również kierunek rozwoju stosunków między ojcem, a córką. A także relacje mąż-żona, zwłaszcza ze sceną sypialnianą, która - znów : nie daje jednoznacznej odpowiedzi na główne pytanie serialu, zostawia po raz kolejny w konfuzji, zwłaszcza że to scena dośc przykra. Równolegle biegnie wątek księcia arabskiego, którego specsłużby podejrzewają o niecne zamiary, oraz szpiega-hostessy, która jest całkowicie na głowie agentki-inwigilatorki, w tym wątku zajdą wydarzenia dramatyczne, tutaj zdarzy się najwięcej, jesli można takimi kategoriami rzeczy mierzyć. 45 minut jak z bicza strzelił. Dobry serial.

      Barbasiu, znałaś ich od tej strony ? :]

      kartofelek29.wrzuta.pl/audio/8X8lbG0owKM/piosenka_kominiarza_-_kabaret_moralnego_niepokoju
      • pepsic Re: "HOmeland" odc 3 23.09.13, 14:07
        Bo ten drugi odcinek wypadł dość blado w stosunku do dynamicznego pierwszego.

        Ps. Claire Danes, agentka z "Homeland" zdobyła statuetkę Emmy, o czym wspominam z niedowierzaniem, bo jakoś tak przeciętnie w serialu wypada.
        • grek.grek Re: "HOmeland" odc 3 23.09.13, 14:28
          ale za to tajemniczo i zagadkowo było :] w 3 odcinku pani Danes jest zdecydowanie aktywniejsza, odbywa kilka trudnych rozmów, jej postać ma coraz bardziej obciążony układ nerwowy - jest coraz bardziej przekonująca w swojej roli.
        • pani_lovett Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 23.09.13, 17:14
          > Ps. Claire Danes, agentka z "Homeland" zdobyła statuetkę Emmy, o czym wspominam
          > z niedowierzaniem, bo jakoś tak przeciętnie w serialu wypada.

          www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-2429622/Claire-Danes-January-Jones-Kerry-Washington-Zooey-Deschanel-Emmy-Awards-red-carpet.html

          Anna Gunn miała, imo, najpiękniejszą suknię.

          • maniaczytania Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 23.09.13, 18:05
            zgadzam sie z Toba w kwestii najladniejszej sukni :) January Jones nie zachwycila ubiorem, a to przeciez taka ladna dziewczyna.
            A czy zwrocilas uwage na corke Aleca Baldwina (Pepsic -widzialas???) i Kim Basinger?
            I na Jona Hamma z okropna broda???
            • pani_lovett Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 23.09.13, 18:52
              January Jones nie zachwyci
              > la ubiorem, a to przeciez taka ladna dziewczyna.
              Fakt.

              A czy zwrocilas uwage na corke Aleca Baldwina (Pepsic -widzialas???) i Kim Basinger?
              Tak. :) Wyższa od ojca. Kawał baby!
              Ale ładna dziewczyna, imo.

              W necie podają, że ma 188 cm!

              > I na Jona Hamma z okropna broda???
              O! Nie zuważyłam! Muszę zajrzeć raz jeszcze.
          • pepsic Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 24.09.13, 20:03
            Moim absolutnym nr 1 jest przepyszna suknia Kerry Washington, bo klimaty Anny Gunn jako syreny zdecydowanie nie moje. Rzeczywiście, fryzura Jona Hamm' a nie powala, ani tym bardziej kelnerowska marynarka. Czy zwróciłyście uwagę na ogolonego na łyso Daniela Lewisa? Bo ja tak:) Alec, że sobie pozwolę na poufałość ładny garnitur ma, do córki nie można sie przyczepić, choć prawdę mówiąc myślałam, że to jego nowa flama. Wygląda na więcej, niż swoje 17 lat.

            • pani_lovett Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 25.09.13, 00:15
              Imo, suknię Kerry Washington psują szerokie białe szerokie ramiączka krzyżujące się na plecach, ale dół jest śliczny.

              Damiana! Lewisa - wczoraj widziałam koniec 3. odc. "Homeland", dzięki czemu wiem, kto to. :)

              Córka Baldwina poważnie wygląda, to prawda.

              • pepsic Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 25.09.13, 18:13
                A mnie waśnie te szeleczki uwiodły i romantyzm na sportowo:)

                Więc co sądzisz na temat pana Damiana vel Daniela?
                • pani_lovett Re: "HOmeland" Claire Danes Emmy 2013 25.09.13, 21:21
                  Aaaa, rozumiem, rozumiem. :))

                  Z urody mi się niezbyt podoba, a jako aktora jeszcze nie zdążyłam go poznać.

                  :)
        • siostra_bronte Re: "HOmeland" odc 3 23.09.13, 18:28
          A mnie ten serial jakoś umyka, chociaż sama go zapowiadałam :)
          • grek.grek Re: "HOmeland" odc 3 24.09.13, 14:43
            paradoks :]

            obejrzałem wczoraj "Nie oglądaj się teraz" - dokładnie taki jak opisałaś i zarekomendowałaś : klimatyczny [późnojesienna Wenecja - perfekcyjna scenografia dla takich dreszczykowych historii], świetnie, z finezją nakręcony i zmontowany, znakomite aktorstwo, i rzeczywiście - grozy jako takiej jest niewiele, właściwie najstraszniejsze sa sceny, w których pojawia się goły Donald Sutherland ;] Bo istotnie to jest film o godzeniu się ze stratą, dojrzewaniu do życia po tragedii, o związku dwojga ludzi doświadczonych wspólnym granicznym przeżyciem.

            scena, której nie opisałaś, aby nie pozbawiać nas jej odkrycia - naprawdę dobra. nie wiem, jakie miałem oczekiwania, ale zaskoczyła mnie. spodziewałem się chyba innego rozwiązania, aczkolwiek ta scena rozwiązuje kwestię znaczenia tajemniczych sytuacji/obrazków pojawiających się w trakcie. I faktycznie - dwie różnie pokazane [we fragmencie filmu i trailerze, które linkowałaś] sceny płynięcia łodzią Laury i sióstr - ściśle wiązą się z zakończeniem filmu.

            doskonale uchwycona Wenecja, nie tylko znane kanały, ale wnętrze, uliczki, zaułki, powciskane w głąb pojawijące się znienacka wejścia do hoteli i restauracji, kamieniczki w labiryntach korytarzy etc.

            jeden z takich filmów, których dzisiaj próżno wyglądać. bardzo nastrojowy, a zarazem gdzieś tam podskórnie tli się ten niepokój i pachnie horrorem, chociaż chyba bardziej jednak jest to psychothriller ? jakkolwiek wygląda to przyporządkowanie gatunkowe - jest znakomity. Dzięki za opowiedzenie go, Siostro, a zarazem za polecenie go.

            • siostra_bronte Re: "HOmeland" odc 3 24.09.13, 18:44
              Nie ma za co dziękować :) Cieszę się, że mogłeś obejrzeć ten film i że Ci się podobał.

              No właśnie, scena finałowa musiała zaskoczyć. Po raz pierwszy oglądałam ten film jako nieletnia kinomanka i muszę przyznać, że byłam w absolutnym szoku. Niewiele razy tak bardzo się bałam na filmie.

              Goły Donald Sutherland? Hehe. No nie było tak źle, chociaż mam zastrzeżenia do jego bujnej fryzury :)

              Moim skromnym zdaniem "Nie oglądaj się teraz" to arcydzieło. Klimatu, montażu, zdjęć. Mocna pozycja na mojej liście wszechczasów.
              • grek.grek Re: "HOmeland" odc 3 25.09.13, 15:12
                jest jest :]
                jakbyś go nie zareklamowała i nie opisała zajmująco - pewnie bym przegapił.

                wiesz, ja się chyba czegos innego spodziewałem.
                nie wiem - czego, ale... no po prostu NIE TEGO :]
                nawet trudno powiedzieć, jak to zakwalifikować, KIM ta postać jest.

                hehe, dla mnie goły facet zawsze wygląda źle :]

                nie wyrażam zdziwienia :] świetny film.
                • siostra_bronte Re: "HOmeland" odc 3 25.09.13, 19:45
                  Miło mi :)

                  Tragiczny zbieg okoliczności. Bohaterowie obsesyjnie pragnący odzyskać córkę i akurat grasujący po Wenecji morderca (morderczyni?) w takim samym płaszczyku. Kapitalny pomysł.

                  Hehe. Faktycznie panowie mają z tym problem. Może jednak były jakieś wyjątki od tej reguły? :)



                  • grek.grek Re: "HOmeland" odc 3 26.09.13, 15:43
                    mnie tym bardziej :]

                    to prawda. a jednocześnie spełniły się zapowiedzi, które John widział zarówno na zdjęciu w ich domu, w dniu śmierci córki, a potem w Wenecji, kiedy zobaczył zonę z siostrami w tej niesamowitej scenie na kanale.

                    hehe :]
                    na szczęscie była Julie Christie w dezabilu. próbowałem wymijać wzrokiem pana aktora, ale ciągle mi właził w kadr.
                  • pani_lovett "Nie oglądaj się teraz" PS 27.09.13, 16:51
                    Pierwszy syn Donalda Sutherlanda z małżeństwa z Francine Racette ma na imię Roeg na cześć reżysera filmu "Nie oglądaj się teraz" Nicolasa Roega .

                    :)
                    • pani_lovett Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 17:06
                      "Reżyser Nicolas Roeg we wspomnieniowej książce "The World is Ever Changing" zaprzeczył obiegowym opiniom, jakoby w głośnej scenie erotycznej w filmie "Nie oglądaj się teraz" (1973) Julie Christie i Donald Sutherland naprawdę uprawiali seks".

                      Akcja psychologicznego thrillera Roega, zrealizowanego na podstawie opowiadania Daphne du Maurier, rozgrywa się wśród zaułków Wenecji. Śmierć, irracjonalny strach, atmosfera tajemniczości - oto główne wyznaczniki filmu Roega. Jego bohaterami są angielski konserwator zabytków (Sutherland) i jego żona (Christie). Niedawno przeżyli tragedię, jaką była śmierć córeczki. W Wenecji usiłują wspólnie uporać się ze swym dramatem, jednak kolejne nieoczekiwane zdarzenia i własne nieuświadamiane przeczucia budzą w nich narastający niepokój, graniczący z obłędem, prowadząc do kolejnej tragedii.

                      Jednym z niezapomnianych momentów filmu była erotyczna scena między Julie Christie i Donaldem Sutherlandem. Jak ujawnił reżyser, nie było jej oryginalnie w scenariuszu, jednak Roeg zdecydował się w ostatniej chwili na dodanie jej, aby wprowadzić element oddechu między nieustannymi sprzeczkami małżonków.


                      W swej autobiografii "The World is Ever Changing" reżyser zaprzeczył jednak, jakoby jego aktorzy naprawdę uprawiali seks na ekranie. "Na ekranie nie widać [dosłownego] aktu seksualnego, jeśli więc widzowie tak to odebrali, musieliśmy to zrobić naprawdę dobrze" - Roeg przyznał w rozmowie z BBC News.

                      Reżyser "Nie oglądaj się teraz" dodał także, że moment erotycznego zjednoczenia bohaterów filmu był rodzajem ugody między małżonkami. "Ta scena była niecenzuralna [głównie dlatego], że pokazywała ich prawdziwą miłość" - zakończył enigmatycznie artysta.

                      Nicolas Roeg uchodzi za jednego z najważniejszych twórców lat 70. - jest autorem takich dzieł, jak: "Performance" (1970), "Walkabout" (1971), czy "Człowiek, który spadł na Ziemię" (1976).


                      Czytaj więcej na film.interia.pl/wiadomosci/film/news/sutherland-i-christie-nie-uprawiali-seksu,1945503,38?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                      • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 17:25
                        ciekawe. dzisiaj takie sceny, to pewnie i w Klanie niedługo będą ;] a wtedy, proszę bardzo, otarło się o skandal. jakże się zmieniły granice i wrażliwość odbiorcy.
                        • grek.grek Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 17:26
                          * granice tego, co można pokazać. i jak to można pokazać.
                        • pani_lovett Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 17:59
                          Żebyś wiedział! Widziałam zajawki "M jak miłość", w których kuszono namiętnymi scenami, jakich nie pamiętam u początków powstania serialu. ;)

                          :)
                          • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 20:13
                            Hehe. Ale muszę zaprotestować, bo ta scena jest absolutnie wspaniała! Kompletnie inny poziom w porównaniu z obecnymi "momentami".
                      • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 2 27.09.13, 20:14
                        Dzięki. Czytałam ten tekst parę dni temu :)
                    • siostra_bronte Re: "Nie oglądaj się teraz" PS 27.09.13, 20:15
                      O, ciekawe. Dzięki :)
      • pani_lovett KMN Piosenka Kominiarza 23.09.13, 23:48
        > Barbasiu, znałaś ich od tej strony ? :]
        >
        > rel="nofollow">kartofelek29.wrzuta.pl/audio/8X8lbG0owKM/piosenka_kominiarza_-_kabaret_moralnego_niepokoju

        Ależ to piękne, Greku!
        Wiesz, nie pamiętam tej piosenki!?
        A to stara rzecz.
        KMN jest wspaniały ( w piosence słychać oprócz Kasi jeszcze jedną panią, która dawno temu występowała w KMN). Potrafi być nie tylko zabawny, ale i cudownie liryczny.

        Wyglądam przez okno, ale Księżyca dziś nie widać. Ciemno , zimno, deszcz leje ...



        > Czy aby oglądacie [jeszcze] ? Bo tak nic nie piszecie... ;]
        Nie oglądam. Ja mam Mad Menów.
        • grek.grek Re: KMN Piosenka Kominiarza 24.09.13, 14:47
          prawda ? :]
          złapałem to oglądając nocą [ w TVP Rozrywka, jak się okazuje - mam taki kanał; masz też ?] program MOralnych z, właśnie - 96 roku, chyba na studiach jeszcze wtedy byli, hehe. i było ich siedmioro, yes - dodatkowo jakaś blondynka i nieduży blondyn. kończyli właśnie tą piosenką.

          jesień panoszy się okazale, w tym roku lato się skończyło jak nożem uciął. parę ładniejszych dni musi się jeszcze przydarzyć, bez obaw :]

          o, rzeczywiście, Kultura uczciwie pokazuje wszystkie serie MM. ale jakbyś miała chwilę, zerknij i na "Homeland", jest naprawdę niezgorszy.
          • pani_lovett Re: KMN Piosenka Kominiarza 25.09.13, 00:28
            Też mam TVP Rozrywkę. :) I też udało i się kiedyś trafić przypadkowo na powtórkę starego występu KMN, też pewnie z końca lat 90. Z sentymentem oglądałam. Także do tamtych czasów. To był świat w zupełnie innym stylu, ale strasznie fajnym. ;)



            > jesień panoszy się okazale, w tym roku lato się skończyło jak nożem uciął. parę
            > ładniejszych dni musi się jeszcze przydarzyć, bez obaw :]

            Oby! Muszę jeszcze do lasu się wybrać na rowerze. :)

            OK, Szefie. :)
            • grek.grek Re: KMN Piosenka Kominiarza 25.09.13, 17:15
              mnie się zdarza czasami w nocy coś złapać na tym kanale, już 2 czy 3 razy trafiłem na stare, świetne !, występy KMN. Czasami zaglądam w ciągu dnia, i wtedy nigdy nic ciekawego nie ma :]
              a jak u Ciebie z... łowami ?

              bez obaw, jeszcze zdązysz niejednego nieszczęśnika pogonić tak, że zgubi meszty, a dusza mu na ramieniu się przyczai ;]]

              ;]
              • pani_lovett Re: KMN Piosenka Kominiarza 26.09.13, 15:53
                A ja - miałam o tym pisać - złowiłam niedawno "Spadkobierców" w TV4! :)
                Wcześniej nie miałam okazji ich oglądać. No może poza małymi fragmencikami. Zebrali się tu zacni kabareciarze: Joanna Kołaczkowska, Agnieszka Litwin, Maria Czubaszek (roli babci, nałogowej palaczki, od której wszyscy chcą wydębić majątek), Piotr Bałtroczyk, Artur Andrus, Robert Górski, Michał Wójcik , Marcin Wójcik, Wojciech Kamiński i wielu innych. Wojciech Tremiszewski z Kabaretu Limo bardzo mi się tu podoba, ma refleks i niezłymi tekstami rzuca.

                Hahahaha!!! :)
                Grekuniu, kiedy zawsze ja ostrożnie jeżdżę i nie za szybko!
                • grek.grek Re: KMN Piosenka Kominiarza 26.09.13, 17:04
                  aa, znam, to te imporowizowane skecze, tak ?
                  widziałem parę razy, az strach pomyśleć, co by mogli zmalować, jakby mieli czas
                  na dopieszczenie tych dialogów i monologów :]

                  tak, ganiasz tylko emerytów i rencistów ;]]
                  • pani_lovett Re: KMN Piosenka Kominiarza 26.09.13, 17:16
                    Tak! Tak! :)

                    > widziałem parę razy, az strach pomyśleć, co by mogli zmalować, jakby mieli czas
                    > na dopieszczenie tych dialogów i monologów :]

                    To samo chodzi mi po głowie. Owszem! :))

              • pani_lovett Re: KMN Piosenka Kominiarza 26.09.13, 15:57
                KMN poszkapił się strasznie pozbywając się Kasi Pakosińskiej.

                :)
                • grek.grek Re: KMN Piosenka Kominiarza 26.09.13, 17:08
                  trudno zaprzeczyć.
                  byli razem od początku, tym bardziej szkoda.
                  i jakoś tak się mniej urodziwie zrobiło.
                  Pakosińska miała tę szczególną umiejętność, jedną z tych świadczących o sile wdzięku
                  kobiecego - umiała rzucic mięsem [niekoniecznie wulgarnym nadmiernie], wejśc w temat
                  [około]seksualny i zyskać "na uroku" :] rzadko której się to udaje, a ona potrafiła
                  to zrobić/powiedzieć w taki sposób, z pewnym rodzajem poczucia humoru i lekkością, że tylko
                  zyskiwała.
                  brakuje jej ripost w skeczach.
      • pepsic Re: "HOmeland" - pierwsze, ostrożne hipotezy 25.09.13, 18:26
        Masz racje, postać agentki rozkręca się i chyba ją podrasowali wizualnie.

        A i owszem seks wyraźnie im nie wychodzi, ale czy zauważyłeś, dla męża stringów nie założyła.

        Scena, kiedy sierżant tuż przed wywiadem postponuje zamiar przesunięcia kanapy daje do myślenia, jakby wiedział o podsłuchach. No chyba, że miała to być podpucha dla widza. No i czuję, że suchy szwagier jeszcze nas zaskoczy.

        Ps.Czy agentka faktycznie poinformowała rodziców hostessy, że córka pracowała dla rządu, czy w sferze marzeń to pozostało?
        • grek.grek Re: "HOmeland" - pierwsze, ostrożne hipotezy 26.09.13, 15:40
          wydaje mi się, że jest dobra - ma charakter, ciągle pracuje, więc ma skazę w postaci braku życia osobistego, i zaczyna się u niej wytwarzać - może to tylko moje odczucie - syndrom oblęzonej twierdzy, czyli : nikt mi nie pomaga, nikt mi nie wierzy, więc muszę sama przeciw wszystkim dązyć do potwierdzenia swoich podejrzeń [ich zweryfikowania]. postać z dużym potencjałem.

          trudno tam o seksie mówić.
          no własnie, pytanie czy stringi to wersja drapieżna czy romantyczna ? ;]

          yes, może to być sygnał w tym kierunku, a może po prostu woli kanapę w takim, a nie
          innym ustawieniu, klasyczne "na dwoje babka...".

          a wiesz, że na to nie zwróciłem uwagi... może dopiero będzie im to wyjaśniać ?
          na razie wystarczy, że ma poczucie winy, że wykorzystała biedną dziewczynę, chociaż
          wcale nie jest takie oczywiste, że zginęła w wyniku swoich szpiegowskich poczynań,
          równie dobrze mogła zostac zamordowana z powodu jakichś rozgrywek wokół samego
          arabskiego księciunia ? tak czy owak, dziewczyna się narażała, a nawet ukradzione
          przez nią dane z księciowskiego telefonu na nic sie nie przydały. to dopiero sytuacja.
          • pani_lovett Re: "HOmeland" - pierwsze, ostrożne hipotezy 26.09.13, 15:55
            grek.grek napisał:

            > wydaje mi się, że jest dobra - ma charakter, ciągle pracuje,
            >więc ma skazę w postaci braku życia osobistego,

            Ożeż! ;))

            • grek.grek Re: "HOmeland" - pierwsze, ostrożne hipotezy 26.09.13, 17:10
              a to dopiero wersja podstawowa.
              poczekajmy, co spod tej pierzyny zacznie wyłazić :]
              • pani_lovett Re: "HOmeland" - pierwsze, ostrożne hipotezy 26.09.13, 17:17
                >więc ma skazę w postaci braku życia osobistego,
                Ożeż! ;)
    • maniaczytania Test wiedzy o polskim filmie 23.09.13, 18:06
      ja zamierzam sie sprawdzic dzis wieczorem, a Wy?
      Podam potem swoj wynik, co tam ;)
      • pani_lovett Re: Test wiedzy o polskim filmie 23.09.13, 18:48
        A wiesz, ze może rzucę okiem.
        Ale wyników nie podam na forum. ;)
        • maniaczytania Re: Test wiedzy o polskim filmie 23.09.13, 21:56
          na wszystkie 5 rund po 6 pytan moja trafnosc wyniosla 80% ;)
          niby niezle, ale zdecydowanie moglo byc lepiej, bo pare bykow mi sie trafilo okrutnych!

          Pozniej albo jutro napisze cos wiecej o pytaniach i innych ciekawostkach, ktore byly w czasie testu ;)
          • pani_lovett Re: Test wiedzy o polskim filmie 23.09.13, 23:35
            U mnie na 30 pytań (5 rund/ 6 pytań) - 7 było nietrafnych. Problemy miałam z filmami, których nie widziałam (np. "Miłość z listy przebojów") lub nie pamiętałam ;) nie pamiętałam np. że bohater grany przez Jakubika "Rotę" śpiewał w "Wesela". "Długu" nie pamiętałam, ale strzelałam i trafiłam.

            Świetnie, czekamy.

            /O Thorze czytałam, postaram się skomentować jutro./
            • siostra_bronte Re: Test wiedzy o polskim filmie 24.09.13, 19:06
              A "Blue Jasmine"? Nie odpuszczę :)
              • pani_lovett Re: Test wiedzy o polskim filmie 25.09.13, 00:16
                Postaram się! :)
    • grek.grek Bez przebaczenia & Dziecko Rosemary 25.09.13, 15:07
      jak dobrze Was czytać znowu z akapitami :]

      Barbasiu, miałaś rację - w Cali Łysy popadł w straszne tarapaty, bez scen pełnych grozy się nie obeszło, hehe; nie wiem, czy dzisiaj napiszę, raczej niekoniecznie, bo po wizycie fachowca od nowa muszą poprowadzac zakładki, śmatki itd., ale wszystko obejrzałem, juz jutro wracam do akcji i na pierwszy ogień wczorajszy odcinek Californication. Bójcie się :]

      na dziś zaś, sensacyjnie TVN7 ma najlepszy pomysł : 20:00 Bez przebaczenia, 23:45 Dziecko Rosemary. Dwie powtórki, ale za to jakie; zwłaszcza, w porównaniu z innymi stacjami, za wyjątkiem TV4, gdzie puszczają klasykę dreszczowca "Predator", może to i film z Arnoldem S., może science fiction, ale naprawdę ma ponadczasowy nastrój, ogląda się znakomciie, jesli jeszcze nie próbowaliście tego klasyka - polecam.
      • pani_lovett Re: Bez przebaczenia & Dziecko Rosemary 25.09.13, 16:05
        A samego siebie? ;))

        Nasz Grek i jego komputer uratowani!!! Ufff! :)))

        W tej sytuacji wybaczam Ci brak kolejnego odcinka Californication. ;) A już zamierzałam robić larmo z tego powodu.
        OMatko! Będę czytać o przygodach Łysego, zakrywając oczy! ;)

        :)
        • grek.grek Californication sez 6 odc 4 [1] 25.09.13, 16:54
          nawet z akapitami - z trudem :]]

          haha :]

          a wiesz co, spróbuję jednak napisać.
          zatem...

          Łysy sobie chwali bycie gejem - wszak ma szansę na kontrakt życia, z tym aktorem, Robbiem Jakimśtam. Z miną przejętą i skupioną jednocześnie, tłumaczy Hankowi, że np. podejście gejów do seksu, to jakas wyższa półka, że nie cudują, nie kombinują, nie certolą się, tylko umawiają się i działają. Hank słucha go z pewnym rozbawieniem, widząc jak przyjaciel wsiąkł w swoją nową tożsamość. Przy okazji, Hank ma informację dla niego, że powoli dojrzewa, żeby znowu coś napisać, moze jakaś małą formę, nowelę, coś takiego, a z tego co mówi wynika, że zainspirowała go Faith. Muza, jak widzisz, działa na wielu frontach, zarówno muzycznym, jak i literackim :] Moody dośc niechętnie mówi o komercji, nie chce pisać tej nowej rzeczy dla kasy, ale Łysy już widzi oczyma wyobraźni niezłe pieniądze, i komunikuje Hankowi że mają spotkanie w Hollywood.

          Spotykać ma się Łysy z Robbiem, zasadniczo, ale Łysy ma też i coś dla Hanka. Propozycję nakręcenia kontynuacji "Małych rzeczy zwanych miłością". Hank nienawidził oryginału, który z jego powieści egzystencjalnej zrobił płytką komedyjkę romantyczną. Do pokoju w których siedzą przychodzi atrakcyjna blondynka., Ali Niestety, producentka "Małych rzeczy...", dzięki nim zrobiła karierę w biznesie, a najlepsza powieśc Hanka doczekała się żenującej ekranizacji :]

          Co więcej, poddczas finalizowania tamtego projektu Ali dobierała się do Hanka, a on jej odmówił, bo był wtedy w związku z Karen. Teraz Moody zamiast rozmawiać o interesach - zaczyna nawijać w kierunku tamtej nieskonsumowanej znajomości, czym wkurza od razu Ali. Po kilku chwilach i paru tekstach Hanka ["odmówiłem ci, a ty mnie położyłaś na pomniku swojego niespełnienia i frustracji"] Ali kaze się obu panom wynosić. Odeszła ją ochota do nakręcenia sequela filmu, do którego ofk Hank miałby pisać scenariusz. Hank tym bardziej nie miał na to ochoty.

          I już obaj mają wynchodzić, kiedy do pokoju wkracza Robbie. Wystylizowany w kamizelkę z gołą klatą, szpanerską czapkę a'la lata 70-te i wielkie grajło, z którego leci jakiś stary hit. Zapewne chodzi o to, że miałby w tym filmie zagrać jakąs ważną rolę. W każdym razie zaczyna tańcować, zaprasza Charliego i zaczyna imitować seks z nim, z Łysym w pozycji podrzędnej ;] Charlie z zażenowaniem i firmowym zadzwieiniem patrzy na Hanka, a ten umiera ze śmiechu. Ileż to się Łysy musi nacierpieć :]

          Robbie zaprasza ich obu na wieczorne party w gejowskim klubie. Hank kwituje "koniecznie będę musiał założyć żelazne majtki" :] I ze śmiechem ostrzega Łysego, że to będzie dla niego cięzki wieczór. Gdyby wiedział jak bardzo ma rację...

          Klub jest wypełniony chłopstwem wszelkiego pokroju. Łysy od razu zostaje porwany przez swojego aktora. A Hank wędruje pod kontuar, żeby zamówić coś do picia. Przy barze uwija się jakiś facet w spodniach bez tyłu :] i świeci gołym tyłkiem. Kiedy się odwraca... Hank poznaje Batesa. Nie widzieli się, od kiedy Bates ujawnił się jako gej [z tym terapeutą], a dodatkowo - nałogowy pijaczyna.

          Witają się z najwyższa sympatią. Bates powiada, że zatrudnił się tutaj, bo zbiera materiał do nowej powieści. Moody zaś opowiada, jak to Łysy zamienił sie w geja. Parę słów o Karen, Bates dziwi się, ze nie sa razem, ona i Hank, a do tego mówi Hankowi, że ma stały kontakt z Beccą. Radzi się go ona w sprawach pisarskich, wszak sama chce machać piórem. Hank "dlaczego nie rozmawia o tym ze mną ?", na co Bates "może wie, który z nas dwóch jest prawdziwym pisarzem", i serio "może nie jest gotowa na rozmowę z tobą ?".

          Okazuje się, ze w barze są także Ali i jej asystentka, Rachel, mał brunetka, która zdradza że Charlie jej wpadł w oko. "Ale jest gejem szkoda". Na co Hank "wcale nim nie jest, udaje tylko".

          W połowie imprezy Robbie zabiera Łysego na przejażdkę motorem. Łysy nie wie, gdzie jedzie, więc ma minę jakby był wieziony na rozstrzelanie poprzedzone wyrafinowanymi torturami. Hank zostaje z Ali i Rachel.

          Kiedy Łysy wraca, żywy :], Rachel podchodzi do niego i mówi mu, ze wie, iż Charlie tylko udaje geja. I że chętnie skoczyłaby z nim na małe co nieco, gdzieś na uboczu. Łysy jest wniebowzięty. Ida więc do jakiegoś wolnego pokoju na górze. Gra wstępna, tratata, Łysy szaleje ze szczęścia, tak go to gejowaniem wyczerpało. Rachel wychodzi na moment do łazienki, żeby wrócić i ruszyć do pełnej akcji, a Łysy w oczekiwaniu na tę akcję rozbiera się cały radosny. JUz jest goły, kiedy ktos puka do drzwi. Wchodzi... Robbie. "Charlie, widzę że czekałeś na mnie...", rzuca od wejścia patrząc na Łysego w stanie erekcji [mniemam po kierunku wzroku patrzącego]. Łysy otumaniony. Jak tu teraz się wyłgać... Zwłaszcza, ze Robbie już szykuje się do działania, uwalaniając się z rozporka, co Łysego wprowadza w lekką panikę, która próbuje pokryć komplementami.

          Wtedy nagle Rachel wychodzi z łazienki, nago. Robbie jest skonfundowany, "co ona tu robi ?!". Łysy na to porozumiewawczym półgłosem "chciała mnie zgwałcić !". Rachel jest wkurzona, wykrzykuje Robbiemu, że Łysy kłamie, żaden z niego gej, udaje żeby podpisać kontrakt z Robbiem i zbić kasę. Robbie patrzy na Łysego i rzuca "no, Charlie, nie wiem, kto ma rację, ale teraz masz szansę potwierdzić, ze jesteś gejem" - i zachęca Łysego do sprawiania mu ustnie przyjemności. Łysy miota się pomiędzy zawodowym interesem, a niemożnością, płacze, wije się, próbuje oddalić groźbę "co będzie z naszymi stosunkami zawodowymi, na pewno na tym ucierpią !", ale wszystko na nic. Wreszcie z bólem duszy krzyczy "nie mogę !!, nie mogę, jestem hetero, tak bardzo, że już bardziej się nie da !!".

          Robbie patrzy na niego z wyrzutem. "Jesteś kłamca, Charlie", rzecze. Łysy skwapliwie potwierdza. Robbie całuje go i mówi "Zwalniam cię".

          Tymczasem, Hank siedzi z Ali. Na kanapie pośrodku tego klubu. Rozmawiają, jakby w lepszej atmosferze, ale znów wraca temat niedoszłego romansu sprzed lat. Hank udaje, że tym razem jest do wzięcia. Całuje ją, ale zaraz potem rzuca "nie, wycofuję się, nie mam na ciebie ochoty". Ale Ali ma dośc tych gier i wskakuje na Hanka bezceremonialnie. Para kobieta-mężczyzna całuje się namiętnie w samym środku klubu pełnego gejów :] Piękna scena.

          Kończą w łózku. I nieźle to wygląda, kiedy do pokoju włazi roztrzęsiony Łysy i informuje, że Robbie go wywalił. Kasa poszła precz. KLęska ! Hank zaczyna nawijać do Ali, że właściwie to nadal nie jest jej pewien i właściwie jego erekcja to dziwne wydarzenie, bo w głowie nie jest do niej przekonany. Ali przerywa, ubiera sie i wychodzi rzucając "wal się, Hank !". I zostaje dwóch bolków : jeden przegrał prowizję z kontraktu z aktorem, drugi ostatecznie pogrzebał szansę na zarobienie kasy za scenariusz drugiej częsci gniota :]

          W swoim salonie kosmetycznym Marcy poznaje Ofelię, pisarkę o typie urody Wandy Kwietniewskiej, tak jakoś po 40-tce. Podczas depilacji zachwyca się jej waginą [terminologia medyczna, bo bardziej piknatne okreslenia moderacja zetnie jak mnie głowę za ich stosowanie ;)], że taka delikatna. Ofelia vel Wanda zdradza jej, że to dlatego, że żaden facet jej w niej nie nurkował. Yes, Ofelia to radykalna feministka. "Samiec , twój wróg" - banalne może, ale w jej przypadku doskonale opisuje podejście do rzeczonych klimatów.

          Potem wychodzą do baru, Ofelia, Marcy i Karen. Przy stole Ofelia peroruje jacy mężczyźni są fatalnie, że zdradzają, ze świnie, że ogólnie dno i wodorosty i po co kobietom oni. Karen słucha ze sceptycznym uśmiechem, ale Marcy zaraz przypomina, że Karen miała 3 facetów i z żadnym nie wyszło, bo wszyscy okazali się nieteges. Ofelia podchwytuje, wg niej Karen jest zbyt inteligentna żeby sobie takim czymś jak chłop zaprzątać głowę.

          Kelnerka przynosi jakąs butelczynę przedniego trunku. Mówi, ze to od panów przy barze. Fakt, siedzi dwóch facetów i pozdrawia je. Potem się przysiadają. Ofelia od razu atakuje...
          cdn
          • grek.grek Californication sez 6 odc 4 [2] 25.09.13, 17:06
            Rusza na nich agresywnie "co wy myślicie, ze tym amatorskim chwytem sprawicie, ze wyskoczymy z majtek i rzucimy się na wasze brudne wacki ?!". Jeden z facetów, trochę zartem, odpowiada "to byłoby niezłe zakończenie wieczoru". Wtedy atakuje nawiedzona i wyraźnie pod wpływem Ofelii Marcy "tak ? a co będzie PO, co będzie rano..." i dawaj wymieniać cała listę strasznych rzeczy jakie porankiem malują się na twarzy i innych częsciach ciała kobiety, dodaje także "wahania nastrojów", "miesiączkę" i "menopauzę", albo cos w tym guście, w każdym razie wszyystko co moze faceta w opowieści kobiety od niej odstraszyc. I faktycznie, obaj panowie wstają i uchodzą pókii żywi. Marcy triumfuje "haha, do mamy uciekajcie !" :] Ofelia jest z niej dumna. Karen kryje twarz w karcie dań nasuniętej na oczy :]]

            Wieczorem Hank, po opuszczeniu klubu, zachodzi do jakiegoś klubu literackiego, gdzie Becca ma jakiś swój odczyt. Słucha ukradkiem obserwujac, tak aby ona go nie widziała.

            A potem czeka pod domem Marcy na Karen [M i K mieszkają razem]. Marcy od razu go zbywa "nienawidzę cię, masz penisa !". Karen zostaje na chwilę. Rozmowa przyjemna. Moody tłumaczy ostatnie swoje wpadki i powiada, ze dla niej się chce zmienić, że już jest na dobrej drodze, że zyskał pewnośc siebie itd. A Karen, że jeszcze trochę czasu trzeba, zeby zamieszkali razem i w ogole zaczęli o sobie mówić per "my", ale jest pozytywnie, bo ona się dużo śmieje i widać optymizm na obu dziobach. Czyli, w poprzednim odcinku glanowała go kapciem skórkowym, a teraz całus na dobranoc. Zbawienna moc wieczoru w towarzystwie kastrującej feministki ? ;]

            www.youtube.com/watch?v=Vdn-eucydR8
            www.youtube.com/watch?v=qJW4jIHTax8
            • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 25.09.13, 17:17
              aha, no i Hank mówi do Karen, że "nasza córka jest bardzo utalentowana", opisujac swoje wrażenia z tego słuchania jej odczytu. teraz tata i córa będą razem ganiać po klubach i wychylać setki i półlitrówki ? :]
              • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 25.09.13, 20:57
                Hahaha! :))) Udało się Łysemu w miarę bezboleśnie (!) wywinąć z tarapatów.
                Myślałam, że będzie gorzej, oszczędzili Łysego scenarzyści. :)

                >Ofelia od razu atakuje... Rusza na nich agresywnie [...] Wtedy atakuje nawiedzona i wyraźnie pod wpływem Ofelii Marcy "tak ? a co będzie PO, co będzie rano..." i dawaj wymieniać cała listę strasznych rzeczy [...]

                Hahaha! Nie ma to jak zmiażdżyć przeciwnika siłą argumentów! :)))

                Fajny odcinek. Dzięki. :)
                • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 25.09.13, 21:22
                  pani_lovett napisał(a):

                  > Nie ma to jak zmiażdżyć przeciwnika siłą argumentów!

                  WROGA! ;)

                • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 14:53
                  Kontrakt razem z prowizją przeszedł mu koło nosa, chętna i gotowa Rachel się obraziła, ale
                  to co najcenniejsze udało mu się ocalić :]

                  hehe, nie ma to jak do mrówki z armaty strzelać :]

                  drobiazg, ja bym nawet powiedział, że to jest całkiem dobry sezon. jak na razie.
                  • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 16:06
                    To dobra wiadomość. :)
                    • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 17:01
                      wiesz, to tylko moja opinia, póki co.
                      w wielu miejscach widziałem sądy przeciwne - nie zagłębiając się w szczegóły, co by nie wiedzieć zawczasu o czym sezon traktuje; że serial jest skończony, zjada własny ogon, i w zasadzie nadaje się do zakończenia. ba, sam tak myślałem po 4, a najpóźniej 5 sezonie, a tutaj - proszę bardzo, szkoda by było gdyby te odcinki 6 sezonu nie powstały :]

                      jutro - Forbrydelsen.
                      pojutrze - napiszę o "Zakazanym imperium", które świetnie i bujnie się rozwija.
                      • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 18:29
                        Już trzeci sezon nie bardzo Ci się podobał, pamiętam. Ale to może z innych powodów. ;)

                        Wiesz, mam wrażenie ludzie są zepsuci nadmiarem rozrywki, szybciej teraz nudzą i potrzebują coraz to nowych wrażeń, stąd potem takie narzekania. Nie tylko Californication to dotyczy.


                        Świetnie.
                        Zaniedbałam trochę komentarze do Forbrydelsen i "Zakazanego imperium". Poprawię się.
                        • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 27.09.13, 15:23
                          może leżał za blisko pierwszego ;]
                          chociaż, wydaje mi się, że był to jednak sezon, który najmniej mnie wkręcił.
                          moze to drugoplanowi bohaterowie ? moze środowisko i otoczenie ? aczkolwiek, ostatnie
                          3 odcinki były na medal.

                          zdecydowanie. zwłaszcza kiedy nie są fanami, a oglądają dany serial jako jeden z wielu, prawda ?

                          z "Forbrydelsen" spóźnię się, mam nadzieję, ze do jutra tylko.
                          • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 27.09.13, 16:41
                            Odcinki, których nie zdążyłam opisać. ;))

                            Prawda.

                            Nie ma sprawy.

                            :)
                          • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 27.09.13, 17:04
                            grek.grek napisał:

                            Problem jest z kolejnymi odcinkami z lektorem, i w ogóle, strona z której je brałem przestała działać. MOże tylko u mnie, jutro się przekonamy. Podejrzewam, że ten szemrany fachowiec, który przywrócił mi akapity, jednocześnie zupełnie zmienił mi system operacyjny, stąd pozbawił mnie dostępu do niektórych stron i plików [np. pliki z jutuba mam tylko w zwolnionym tempie, tak mniej więcej na 3/4 oryginału; rewelacja] Słowem, zamienił stryjek siekierkę na kijek.

                            Ożeż! Może by wezwać fachowca jeszcze raz!?
                            • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 27.09.13, 17:22
                              jutro ma być :]
                              ale udało mi się znaleźć, jak sądzę, dobry pilk Forbrydelsen, jutro go wpiszę razem
                              z 4 odcinkiem - mam tam kilka nieścisłości, dwa razy okrutnie mi przerwano wczorajsze
                              oglądanie i to dlatego :] ale mam nadzieję 24 godziny nie zrobią wielkiej róznicy ?
                              • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 27.09.13, 18:04
                                To dobrze.
                                Oby tylko znów czego innego nie zepsuł! ;)


                                Nie, nie. Dziś mamy kolejny odcinek "Zakazanego imperium", tak więc "Forbrydelsen" idealnie pasuje na jutro.

                                • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 13:05
                                  problem w tym, że dzisiaj wszystko chodzi dobrze :]
                                  możliwe, że coś siadło na głównym serwerze, albo u dostawcy.
                                  na razie więc zawiesiłem człowieka, jakby znów się popsuło, to
                                  wtedy go zawezwę. ale ze mnie klient fatalny, nie ? :]

                                  już jest. z linkiem, hurra :] oby działał.
                                  • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 15:19
                                    Awarie nie od Ciebie zależą przecież.

                                    Oby tak już zostało.
                                    :)
                                    • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 15:55
                                      niby nie, ale... wiesz, trudno się nękanemu fachowcowi wkurzać na byty wirtualne ;]

                                      o, mam nadzieję, że się to wyklaruje.
                                      ostatnio wprowadzałem na początku pewną stronę i to okno zostawało cały czas.
                                      dzisiaj zapomniałem o niej.
                                      być może ona blokowała mi cały mechanizm.
                                      kiedyś już tak miałem, z innymi stronami; być może znów chodziło o to samo ?
                                      zobaczę w ciągu najbliższych kilku dni, jak to będzie działało.
                                      możliwości jest kilka, stąd nie chcę się fiksować na tej jednej, żeby zaraz się nie
                                      rozczarować, kiedy ponownie moja przeglądarka dozna... zamulenia ;]
                                      • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 16:00
                                        Niech się spróbuje na Ciebie wkurzyć będzie miał z nami do czynienia. ;/


                                        Trzymam kciuki. :)
                                        • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 16:58
                                          bezlitośnie ogra mnie w szachy ;]

                                          dzięki :]
                                          • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 17:27
                                            Ograć w szachy to może! Hehehe! ;))

                                            :)
                                          • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 28.09.13, 19:03
                                            Tylko w rozbierane szachy czasem nie graj. ;)
                                            • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 29.09.13, 13:57
                                              to chłop jest, więc nie ma obaw ;]
                                              • pani_lovett Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 30.09.13, 17:00
                                                Ufff! To dobrze! :))))
                            • pepsic Forbrydelsen 27.09.13, 19:31
                              Mi też się wczoraj nie udało. Miałam mieć całą drugą serię "The Killing" i miałam, tyle że nie duńską. A tak chciałam zabłysnąć i przy okazji odpowiedzieć na zapytanie Greka, który kiedyś pytał, czy oglądałam.
                              • pani_lovett Re: Forbrydelsen 27.09.13, 19:44
                                :)

                                Na szczęście można obejrzeć w necie wersję duńską w lektorem polskim.
                                • pepsic Re: Forbrydelsen 27.09.13, 20:15
                                  W tym sęk, że ja muszę w telewizorze poprzez nośnik. A to trochę bardziej skomplikowane.
                              • grek.grek Re: Forbrydelsen 28.09.13, 13:06
                                jak też prezentuje się amerykańska wersja ? :] czytałem tu i tam, że lepiej niż się spodziewano. jak Ty to widzisz ?

                                hehe, wiem, że oglądałyście [Ty i Siostra], przyznałyście się zaraz po skończeniu 1 serii :]
                                • pepsic "Forbrydelsne" - małe sprosotowanie 29.09.13, 11:00
                                  Do wczoraj znałam tylko I serię Forbrydelsen. A obecnie mam za sobą 3 odcinki II. Zaraz postaram się skonfrontować z Tobą. Na razie nie porywa. Amerykańskiego sequela nie oglądałam, miałabym za duży miszmasz.
                                  • grek.grek Re: "Forbrydelsne" - małe sprosotowanie 29.09.13, 13:58
                                    aa, to coś źle zrozumiałem a'propos tej american wersji.

                                  • siostra_bronte Re: "Forbrydelsne" - małe sprosotowanie 29.09.13, 15:02
                                    Miałam podobne wrażenia po kilku pierwszych odcinkach. Ale później znowu się wciągnęłam :)
                    • grek.grek Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 17:13
                      btw, oglądałaś/oglądaliście wczoraj "Bez przebaczenia" ?

                      wiem wiem, klasyk, jeden z naj westernów w historii, itd., ale przyznam, że mnie się
                      nieco zakurzył, widziałem go dośc dawno, i w zasadzie odkryłem go na nowo.

                      a Ty ?
                      a Wy ?
                      :]
                      • pani_lovett "Bez przebaczenia" 26.09.13, 18:03
                        Niestety nie oglądałam.
                        Przydałoby się odświeżyć, bo niewiele pamiętam.

                        :)
                      • siostra_bronte Re: Californication sez 6 odc 4 [2] 26.09.13, 19:20
                        Widziałam dawno temu.
                        Pamiętam, że nawet mi się podobał, chociaż nie przepadam za westernami.
    • grek.grek "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [1] 27.09.13, 12:21
      Forbrydelsen wrzucę jutro, musze obejrzeć powtórkę. Problem jest z kolejnymi odcinkami z lektorem, i w ogóle, strona z której je brałem przestała działać. MOże tylko u mnie, jutro się przekonamy. Podejrzewam, że ten szemrany fachowiec, który przywrócił mi akapity, jednocześnie zupełnie zmienił mi system operacyjny, stąd pozbawił mnie dostępu do niektórych stron i plików [np. pliki z jutuba mam tylko w zwolnionym tempie, tak mniej więcej na 3/4 oryginału; rewelacja] Słowem, zamienił stryjek siekierkę na kijek.

      Póki co, 4 odcinek "Zakazanego imperium", jesli nie macie nic przeciwko.

      Zbliżają sie urodziny Nucky'ego Thompsona, ma być wielka feta i mają być wypasieni goście. Dla Thomspona jest to okazja, aby porozmawiać o interesach, głównie zalezy mu na tym, by wspierani przez niego politycy, po wygraniu wyborów, rozbudowali sieć dróg dojazdowych do Atlantic City, co miałoby przyciągnąc większą liczbę klientów kasyn, knajp i wszelkich innych przybytków, z których zyski czerpie sam Nucky. Goście jego urodzinowego jubla mają być przyjęci z pełnymi honorami, co oznacza ofk jadło, napitek i agentki towarzyskie.

      Zanim jednak zabawa ruszy - Nucky ochrzania swojego brata, Eliasa, że ślimaczy się tempo dochodzenia w sprawie zabójstwa jednego z ludzi Chalky'ego, aktualnego współpracownika Nucky'ego w nielegalnym biznesie alkoholowym; Chalky jest lokalnym liderem środowiska czarnoskórych, 20 % populacji w Atlantic, Nucky liczy na to, że jego głosy pomogą przepchnąć popieranego przez niego kandydata. Ważne jednak, wg niego, żeby znaleźc mordercą, który powiesił człowieka Chalky'ego. Elias uważa, ze obawy Nucky'ego nie mają podstaw, że czarni nie zmienią nagle swoich sympatii, z powodu jednego rasistowskiego wybryku. Nucky woli jednak dmuchać na zimne. Policjanta, który przyszedł z Eliasem i pozwolił sobie na niewinny żarcik o rasowym wydźwięku - Nucky wyprasza za drzwi. Taki z niego zwolennik równości czy raczej skrupulatny biznesmen ? :]

      Elias Thompson szuka mordercy tam gdzie racjonalny rozum podpowiada - bezceremonialnie wkracza na zebranie Ku Klux Klanu i aresztuje przywódcę, akurat przemawiającego z ambony, w fioletowej czapicy [reszta ma białe, wyglądają ofk jak idioci, Elias każe im je zdjąć i ukazują się same podstarzałe facjaty]. Przesłuchanie nic nie daje, człowiek twierdzi, że nic nie wie na temat zabójstwa czarnego sprzed paru dni.

      Elias zaprasza cichaczem Chalky'ego, aby przesłuchał jegomościa z KKK. Najpierw Chalky funduje mu opowieśc, jak to jego ojciec, wzięty stolarz, najpierw został zatrudniony do zbudowania biblioteki w jakimś wypasionym białym" domu, zrobił to w zapierającym dech w piersiach stylu, a potem jacyś inni biali zamordowali go. Chalky puentuje, że to nie będzie jego droga życiowa, nie da się załatwić jak własny stary. Kiedy kończy przesłuchanie i wychodzi, mówi do Eliasa "on nic nie wie. I ja mu wierzę. Są granice, po których przekroczeniu, jeśli nadal człowiek zaklina się, ze nic nie wie, to należy mu uwierzyć, bo mówi prawdę" - i pokazuje Eliasowi odcięty palec przesłuchiwanego.

      Margaret Schroeder pracuje, dzięki poręczeniu Nucky'ego, w tym wypasionym sklepie tekstylnym. Wychodząc do pracy, czyta w gazecie o niecodziennej historii, wedle której kobieta wyłowiona z rzeki, nazwiskiem Anna Anderson, miałaby być zaginioną księzniczką Anastazją. Wkrótce sama Margaret tak się poczuje.

      Oto bowiem przychodzi dzień przyjęcia urodzinowego Nucky Thompsona. Co za scena. Naprawdę imponująca sala, stroje, rozmach. Grube ryby polityczno-biznesowe siedzą razem i dywagują nt. prawa głosu w wyborach dla kobiet. Pytają dla jaj swoje towarzyszki wieczoru, co o tym sądzą. Oczywiście, mało rozgarnięte słodkie gąski nie mają pojęcia o czym mowa, ich zyciową misją jest leżeć i pachnieć. Panowie podśmiewają się poczciwie i litościwie.

      Na sali pojawia się Margaret, przyniosła suknię zamówioną na wieczór przez kochankę Nucky'ego [Lucy]. Odbiera ją jakaś kobieta, Lucy na chwilę znikła z sali. Margaret jest oszołomiona przyjęciem, całą galą, sama w skromnej prostej sukience, a tutaj dookoła fraki i suknie balowe. Nucky zauważa Margaret. Wita ją z szacunkiem. POjawiają się senator i gubernator, zaczepiają grzecznie Margaret nt. prawa głosu kobiet. A ona rezolutnie im na to, że kobiety powinny mieć takie prawo. Na co oni, że jego brak chroni je przed trudnymi decyzjami. Ona : że to z kolei sprzyja ich poniżeniu. Oni na to, że jakby kobiety mogły głosować, to by utraciły tę słodką życiową nieświadomośc. Na co Magraret, że wiele kobiet chce głosować i jeśli nadal to prawo będzie im odbierane - one mogą mężczyznom zabrać to co oni z kolei lubią : wódkę [Margaret należy do kobiecej organizacji prohibicyjnej]. Panowie śmieją się, ale widać, że zaimponowała im swoją błyskotliwością i świadomością.

      Coraz bardziej nią zaintrygowany Nucky porywa ją do tańca, a Margaret czuje się jak Kopciuszek na balu. Wirują sobie wśród innych par, ludzie na nich patrzą. Margaret po zakończonym tańcu grzecznie dziękuje i opuszcza salę. Kiedy wychodzi, ogląda się, widzi jak wjeżdza na parkiet gigantyczny tort, z którego wyskakuje Lucy. Nucky klaszcze, ale patrzy za Margaret, widzi ją wychodzącą, widzi jak patrzy ona na całą tę scenę.

      Rozmowa o interesach idzie Thompsonowi mniej znakomicie. Senator niekoniecznie aprobuje dość apodyktycznie zgłaszane przez Nucky'ego plany drogowe, warte 30 mln; zamawia wino, konkretną markę, kelner powiada, że nie mają takiego wina w karcie dań. Nucky nie może w to uwierzyć. "jak to nie mamy ?!". No tak to. Nie ma. Senator patrzy na Nucky'ego z rozbawieniem i rzuca "sam widzisz, nie można mieć wszystkiego".

      Jak się jednak zdziwi, gdy rankiem dnia następnego do jego biura wjedzie kilka skrzynek dokładnie tego wina o jakie prosił. Z liścikiem od Nucky'ego "jak widzisz, można mieć wszystko. i ja tego wszystkiego od ciebie oczekuję".

      Jimmy Darmody, spalony w Atlantic City, nie wyjeżdza do Kalifornii. Wysiada w Chicago. Tutaj łączy siły z Alem Capone.

      Al to dowcipas. Jimmy spędza wieczór u urodziwej córy Koryntu. Capone zakrada się do pokoju. Widzi ich śpiących. Wyjmuje pistolet i strzela mu tuż nad uchem. Jimmy podrywa się z łózka, ochrzania chichoczącego Ala za ten numer, mówi że strzelił mu nad uchem, które miał kontuzjowane w czasie wojny, i na nie nie słyszy. Dziewczyna, Florence, opatruje mu je. Miła panna, sympatyczna, rozmawiają sobie. Jimmy mówi jej, że chce zmienić swoje życie, ona - że ma plany aktorskie, chciałaby wyjechac do Kalifornii i grać w filmach. Jim na to, że "jesteś tak piękna, ze na pewno będę na te filmy chodził". Kto wie, moze Florence byłaby dla niego najlepszą partią, a może jej zawód wyklucza zaangażowanie Jimmy'ego, aczkolwiek... być może o jego braku przesądzi coś innego...

      W tym okresie, Jim i Al Capone negocjują, w imieniu szefa Ala - Torrio, podział terenu pozostałego po zmarłym Colosimo. Ich partnerem jest niejaki Sheridan. Capone jest porywczy, używa ostrego języka, jest przebojowy. Jimmy zaś próbuje naśladować Nucky'ego, czyli opanowanie, negocjacje, kultura. Ostatecznie Jimmy proponuje kompromis, a Al wymusza taką jego formę, że Sheridan będzie zarządzał terenem, ale... połowe zysków odpalał Torrio :]

      Następnego dnia Florence przyjmuje klienta. Po wszystkim, gośc nagle startuje do niej z nożem i masakruje jej twarz. Człowiek Sheridana ? rozgrywki mafijne ? Ostrzeżenie dla Jima ? Darmody odwiedza ją wieczorem, przynosi kwiaty, ale nie chcą go do niej wpuścić. Cała historia jest dla niego sporym ciosem.

      W Atalntic City pojawia się Luciano, człowiek Rothsteina, który ma porachunki zarówno z Nuckym jak i z Jimmym [sprawa napadu na konwój szmuglujący alkohol dla Rothesteina, za ktgóry zapłacił Nucky'emu; wydało się, że organizował ten napad Jimmy]. Zagląda do domu Jima. Ale Jima już tam nie ma. Teraz mieszka tam zona i... matka Jimmy'ego, Gillian.

      Luciano, to trochę toporny "twardziel" z fizycznościa raczej chłopca niz mężczyzny. Drzwi otwiera Gillian.
      • grek.grek "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 27.09.13, 12:34
        Luciano ostrym tonem z jeszcze ostrzejszym wzrokiem domaga się widzenia z Jimmym. GIllian, kobieta dojrzała, i atrakcyjna, wysyła go na drzewo. ma gadkę nie mniej ostrą, i w ogóle nie boi się jego wyuczonej pozy gangsterskiej. Słowem, spuszcza go zadkiem po brzytwie.

        Luciano chodzi za nią, odkrywa że Gillian występuje w miejjscowej rewii, odgrywając np. sceny z życia starożytnego Rzymu, zwykle w stroju topless. Wyraźnie jest nią zaintrygowany, nawet jeśli jego facjata i oczodoły nie wyrażają tego dość sugestywnie ;]

        Pewnego wieczora, Gillian spotyka go pod klubem. "Śledzisz mnie, co ?", zagaja, a potem pyta "czego chcesz ?". Na co Luciano "wiesz czego chcę", a ona "Wiem tylko czego ja chcę". I sprzedaje mu soczystego całusa, z chwytem poniżej pasa :] I każe mu żeby na nią czekał po występie. Romansik ? A może jakaś gra sprytnej Gillian, która musi orientować się już, ze Luciano poluje na Jimmy'ego ?

        Wysiudany przez Nucky'ego z alkoholowego biznesu, Doyle kręci z jakimś podejrzanymi typami. Wisi im jakieś pieniądze. Według niego, dobry pomysł na ich zarobienie, to napad na kuriera wiozącego depozyt do skarbca miasta. A zatem, obrabowanie samego Nucky Thompsona :]

        I wreszcie ciekawa scena finałowa, kiedy Margaret z nagłówka gazety dowiaduje się, że sprawa z księzniczką Anastazją była dęta. MIna jej markotnieje, sama się trochę czuła jak ona, na tym balu, w objęciach solenizanta. Tego samego dnia, wieczorem, wychodząc ze sklepu po skończonej pracy, ukradkiem zdejmuje z wieszaka drogą sukienkę i pakuje ja do torby. Czyżby nie wierzyła, że Kopciuszek może zostać królową z racji samej tylko inteligencji i urody ? :]

        I świetnie pokazany bulwar Atlantic City wieczorową porą, oświetlany wielkimi neonami zapowiadającymi premiery, występy, bale w miejscowych klubach.

        www.youtube.com/watch?v=ulO2nEVpGDO
        • pani_lovett Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 27.09.13, 19:42
          Świetny odcinek.

          Nucky Thompson potrafi zabić z zimną krwią, ale potrafi też dostrzec krzywdę kobiety i pomóc jej (by za chwilę , kiedy jest taka potrzeba, wykorzystać ją znów do swoich celów ;) . To świetna postać, pełna sprzeczności, pełnokrwista , wyczuwam z Twojej opowieści, że wielka zasługa w tym Steve'a Buscemi'ego.


          Jeszcze raz link, bo w Twoim poście nie działa.
          www.youtube.com/watch?v=ulO2nEVpGD0&list=PL7011D58AAB85860C
          • grek.grek Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 13:16
            to prawda. naprawdę znakomita rzecz, doskonale nakręcona, zagrana [kilku klasowych aktorów z dużego ekranu], napisana; ciekawe, jaki to ma budżet i jak się ma ta suma do wysokości budżetów filmów pełnometrażowych ?

            yes. takie postaci zmieniają rzeczywistość tele-filmową. żadnych czarno-białych schematów, a wyłącznie rózne odcienie szarości. gość jest kanciarzem, ale takim z klasą, co jednak nie przeszkadza mu zlecać zabójstw i przekrętów. ma jednak konkretne motywacje, a te są rózne i rózniste. wyrzuca jakąs babkę z pracy w sklepie, ale przecież po to, żeby zatrudnić tam jakże sympatyczną i dzielną Margaret, a ta z kolei imponuje mu nie tylko jako kobieta i człowiek, ale także jako osobowość - tak można chyba zakładać - podobna do jego zmarłej zony, którą zdaje się bardzo kochał. itd itp. Jak tu ocenić jednoznacznie, czy robi dobrze czy źle ?
            Pełnokrwista, bardzo dobre okreslenie :] Buscemi chyba doczekał się roli jaka go naprawdę wypromuje. Zagrał ich wiele w kinie, ale żadna nie miała chyba takiego audytorium, głębi i żadna też nie była aż tak bardzo główna :] Nie znam jego filmografii, więc strzelam w ciemno, ale wydaje się, ze kiedy telewizyjne seriale są tak kapitalnie pisane i robione, przerastają gros produkcji filmowych i zyskały uznanie całej widowni i zapewne ogromnej większości krytyków - zagranie głównej i tak bardzo wielogodzinnej roli w tak popularnym i ambitnym serialu nie może równać się z niczym innym. to lepsze niż Oscar ;]
            • grek.grek Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 13:17
              dzięki za poprawienie linka :]
            • pani_lovett Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 14:15
              Tak miałam napisać - Nuky zleca zabójstwa, bo do tej pory przecież sam osobiście nikogo nie zabił.

              Małe uzupełnienie na temat postaci Nucky'ego za bazą filmową IMBD.

              Enoch 'Nucky' Thompson pełni funkcję skarbnika (!) miasta Atlantic City (niemoralnego i skorumpowanego ocziwście). Kontroluje pieniądze wpływające do kasy miasta zarówno z legalnej, jak i z nielegalnej działalności (nielegalna produkcja alkoholu). Jest ważna postacią tamtejszego świata polityki. Ma też kontrolę, jak już pisałeś, Greku, nad policją poprzez swojego młodszego brata Eliasa.

              www.imdb.com/character/ch0224836/bio
              • grek.grek Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 16:55
                wystarczy, że dobrze płaci i ma kij oraz marchewkę na/dla tych, którzy jego polecenia wykonują.

                yes. jest wzorowany na Enochu Johnsonie, który istotnie w latach 20-tych pełnił taką właśnie, jak serialowy odpowiednik, rolę w Atlantic City.
                • pani_lovett Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 17:24
                  Tak, znalazłam wczoraj jego zdjęcia (z dziewczyną) i artykuł o nim w Daily Mailu.

                  www.dailymail.co.uk/news/article-1353104/Nucky-Johnson-Mafia-untouchable-1920s-mob-boss-inspired-TVs-Boardwalk-Empire.html
                  :)
                • pani_lovett OT 28.09.13, 19:03
                  I znowu nie napisałam o "Blue Jasmine", heh. Postaram się na poniedziałek. Bronte, poczekaj jeszcze troszkę! ;)

                  Jutro, w niedzielę mnie nie ma na Forum.
                  Przyjemnej niedzieli Wszystkim Drogim Paniom życzę i I Tobie Greku!
                  Do zobaczenia.
                  • angazetka Re: OT 28.09.13, 21:52
                    Też czekam, bo bym się chciała skonfrontować ;)
                    • pani_lovett Re: OT 30.09.13, 17:01
                      angazetka napisała:

                      > Też czekam, bo bym się chciała skonfrontować ;)

                      Świetnie! :)
                  • grek.grek Re: OT 29.09.13, 14:00
                    miłej, mam nadzieję, zabawy, Pani-L :]
                    • pani_lovett Re: OT 30.09.13, 17:02
                      Dziękuję, Greku! :))
          • pani_lovett Re: "Zakazane imperium" sez 1 odc 4 [2] 28.09.13, 18:58
            Nucky Thompson potrafi zlecić zabójstwo, ale potrafi też dostrzec krzywdę kobiety i pomóc jej (by za chwilę , kiedy jest taka potrzeba, wykorzystać ją znów do swoich celów ;) . To świetna postać, pełna sprzeczności, pełnokrwista , wyczuwam z Twojej opowieści, że wielka zasługa w tym Steve'a Buscemi'ego.
    • pepsic Wczorajszy "Mad Men" odc. 2. 27.09.13, 22:02
      Upokarzanie Rogera trwa. Scena odcinka: podwładny pozuje do zdjęcia na polecenie londyńskiego bossa, siedząc na kolanach Rogera przebranego w strój św, Mikołaja i szepcze ironicznie: wybacz Roger:) I jak ładnie wszyscy tańczyli i kołysali biodrami, panowie też!
      • pani_lovett Re: Wczorajszy "Mad Men" odc. 2. sezon 4 28.09.13, 15:16
        Zmroziła mnie ta scena,kiedy Lee Garner, Jr każe Rogerowi tonem nieznoszącym sprzeciwu wskoczyć w kostium Świętego Mikołaja na przyjęciu bożonarodzeniowym w agencji.

        Lee Garner, Jr nie jest londyńskim bossem, ale najlepszym, największym amerykańskim klientem agencji, nowej agencji (zostawia on w agencji zdaje się 60% całej kasy).
        Od londyńskich bossów Don, Roger i Brad Cooper uciekli zabierając kilku pracowników i paru klientów w ostatnim odcinku 3. sezonu. Zresztą specjalnie dla niego agencja urządziła takie wystawne przyjęcie świąteczne. Klient nasz pan. ;) Roger po przyjęciu przytoczył Donowi, powiedzenie swojego ojca, po którym odziedziczył agencję "Praca byłaby w agencji nawet przyjemna, gdyby nie klienci". ;)

    • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [1] 28.09.13, 11:10
      mam nadzieję, że ten link będzie dobry :
      www.putlocker.com/embed/9A76E81C9969A6C9
      Tak więc, 3 odcinek finiszował na parkingu podziemnym, gdzie poszukiwany Jens Raben przybył na spotkanie ze swoim kolegą z wojska, Grunerem. Jednocześnie, pojawiła się tam Sara Lund, sprawdzając żołnierzy z oddziału w którym Raben służył w Afganistanie. Rabenowi udało się uciec przed nią, a stróżowka w której pracował Gruner była pusta.

      Gruner odnajduje się w jednym z korytarzu w podziemiach tego budynku. A raczej - odnajdują się jego zwłoki. Człowiek został spalony żywcem. Zapewne przez tego samego killera, który wysłał do krainy wiecznych łowów Drausholm i Poulsena. Ciało Grunera zostało "udekorowane" oponą, co odpowiada metodzie stosowanej w RPA wobec zdrajców i kapusiów. Na miejscu pojawia się Briggs, technicy, słowem rozkręca się tam cały policyjny mętlik. Przybywa też gośc z kontrwywiadu. Nie wiedzieć czemu Briggs proponuje mu, że zawiesi na parę dni Sarę Lund, ale tamten reaguje zgoła nieoczekiwanie : chce aby Lund prowadziła nadal to śledztwo. Powód pojawił się niedawno : aresztowany i podejrzewany o współudział w tych morderstwach islamski radykał Kodmani zdecydował się współpracować, ale pod warunkiem, że Sara Lund poprowadzi przesłuchanie.

      Kiedy karetka pogotowia, czy raczej ludzie od koronera ?, wywożą w plastikowym worku ciało Grunera - zakapturzony Raben przygląda się całej scenie krążąc wśród gapiów.

      Z oddziału Rabena, w którym służył w Afganistanie, zostały teraz tylko 2 osoby : on i niejaka Thomsen. Oddział liczył 8 osób, 3 zginęło w akcji, Poulsen i Gruner zostali zamordowani w ostatnich dniach, a szósty kojfnął w wypadku.

      Do kościoła, w którym ukrywa się Raben, przychodzi jego żona, Louise. Skontaktował się z nią pastor pomagający Rabenowi. Raben prosi ją o pomoc w ustaleniu miejsca zamieszkania Thomsen; sam wie tylko tyle, że mieszka ona w Szwecji. Zdradza, że cała sprawa ma związek z tym, co się wydarzyło w Afganistanie, ale nie wyjawia szczegółów.

      Sara Lund zabiera się za przesłuchanie Kodmaniego. Przyznaje on, że dał się wkręcić niejakiemu Bratu w Wierze. Pierwszy raz spotkali się na czacie internetowym, potem Brat poprosił go o wynajęcie skrytki pocztowej, bo "chciał tam wrzucać datki na organizację", a później dowiadywał się o możliwości umieszczenia na stronie Kodmaniego "religijnego filmu". Kodmani nie wiedział, ze Brat podrzuci do skrytki obciązające go rzeczy, a film będzie pokazywał zabójstwo. Przynaje bez bicia, że dał się zmanipulować, a Brat doskonale wykorzystał jego religijne poglądy i zacietrzewienie. "Tego nie zrobił żaden fundamentalista, przeciwnie - ten ktoś nienawidzi fundamentalistów", wyrokuje Kodmani i jest to ciekawy punkt widzenia. Na koniec mówi jeszcze, ze Brat używał krótkich precyzyjnych komunikatów, co - wg Kodmaniego - sugeruje, że jest lub był żołnierzem. Posługiwał się językiem angielskim z domieszką zwrotów arabskich.

      Na spotkaniu policyjno-kontrwywiadowczym pada wniosek, aby skupić się na ludziach z oddziału Rabena, a zostali tylko Raben i Thomsen. Pojawia się informacja o tzw.raporcie asesora, dotyczącym epizodu w Afganistanie, w który zamieszana była ta 8-osobowa grupa Rabena. Zostali oni oskarżeni o mordowanie cywilów afgańskich. Sprawa stanęła na obradach komisji dyscyplinarnej, czy nawet sądu. Zołnierzy broniła Anne Drausholm. Zostali uniewinnieni. Jak wynika z papierów - wbrew zeznaniom męza Anne, to ona sama odeszła z wojska, a nie została zwolniona. Są na to papiery. Ofk, możliwe też że wymuszono na niej złożenie takiego podania. Asesor zaś, mógł wnieśc oskarżenie przeciw żołnierzom, ale tego nie zrobił.

      Brix odbywa rozmowę z jakąs kobietą, trudno orzec, kim ona jest, może pracuje tylko w policji, moze coś więcej. Wynika z niej, że się chyba spotykają na boku, a poza tym ostrzega ona Brixa przed angażowaniem w sprawę Sary Lund, także w obliczu przyszłych "możliwości" związanych z politycznym zawirowaniem wokół tej sprawy, moze chodzi o to, że jak Lund coś zepsuje, albo znowu ktoś zginie "przez" nią, to Brix zapłaci za to głową ?

      Informacja o śmierci Grunera staje się wieścią publiczną. To trzecie morderstwo i już nie ulega wątpliwości, że seryjny killer wykancza eks-żołnierzy. Sprawa porusza tych zyjących, zaczynają rezygnować z wyjazdu na misje, rodziny się niepokoją. Pułkownik próbuje temu zapobiec, organizując spotkanie z rodzinami rekrutów albo juz służących na misjach, aby trochę uspokoić nastroje. Przekazuje swojej córce, a żonie Rabena, Louise informację o śmierci Grunera. Powiadamia ja, ze od tej pory będzie ją chronić policja. [zgrabne, nie ? generalnie, to powinien być pierwszy ruch policji po ucieczce Rabena - śledzenie jego żony. Juz by go mieli :)]

      Kiedy Sara Lund, przy ciastki i kawie, rozmawia ze swoja matką i jej przyszłym mężem o ślubnej ceremonii - pojawia się Strange. Przynosi informację o Thomsen, mieszka ona na małej wyspie szwedzkiej, Skogge [?]. Zajmuje dom po swoim zmarłym wuju. Mieszkanie, w którym mieszkała w Kopenhadze - wynajęła i pobiera za nie czynsz, zjawia się w mieście raz na miesiąc. Ten amant matki krztusi się niegroźnie ciastkami, matka idzie z nim do przychodni, może to reakcja alergiczna. STrange na odchodnym pyta Sarę "nie zaprosisz mnie na ciastko ?", ale jego żartobliwy ton spotyka się znów z jej profesjonalnym "do jutra" :]

      Dokładnie te same informacje o Thomsen Jensowi Rabenowi przekazuje jego żona. Umawiają się na spotkanie. Jada samochodami i rozmawiają przez telefon. Na parkingu gdzie się umówili, Raben widzi jak za samochodem Louise podąza samochód z dwoma tajniakami policyjnymi. Jens i Louise widzą się z daleka, ale nie mogą się spotkać. Wymieniają zatem pozdrowienia na odległość. Żegnają się, a Louise mówi mu "kocham cię, ale nie drugi raz nie zrobię tego [materiały o Thomsen wykradła z wojskowego komputera ojca, Pułkownika], mogą mnie aresztowac, a muszę mysleć o naszym synu". I tak się rozstają.

      Sara odwiedza Pułkownika. Pyta go o raport asesora, o cały ten tajemniczy epizod afgański, ale Pułkownik odpowiada, że to była medialna gra talibów, do niczego tam nie doszło, żołnierze zostali uniewinnieni, więc sprawa jest zakończona. Sara pyta, czy może inni, spoza 8-osobowej grupy Rabena, zołnierze z batalionu Egger byli w tę sprawę zamieszani, ale Pułkownik odrzuca taka hipotezę i dokłada, że pomysł, jakoby jakiś zołnierz mścił się za to, co zrobili jego koledzy - jest absurdalny.

      Policja wpada na trop Thomsen zaraz po tym jak Louise zdobywa to info z zasobów wojskowych. Sara Lund i Strange od razu wybierają się do Skogge. Podczas jazdy okazuje się, że Lund dobrze zna drogę, wyjawia Strangemu, że niewiele brakowało, by pracowała w Szwecji, ale się związek rozpadł i cała sprawa [z 1 serii] storpedowały te plany. Strange żartuje, że nie bardzo ją sobie wyobraża hasająca po lasach, na co Sara wreszcie reaguje uśmiechem.

      Przedostaja się promem na wyspę. Granica jest szczelnie obstawiona policjantami, legitymują wszystkich wjeżdzajacych. Jens Raben znajduje jednak sposób, przedostaje się na Skogge ukrywając się pod planedeką wśród worków z warzywami, czy czymśtam, wiezionych przez jakiegos gostka.

      Do Sary i Strangego dołącza na wyspie szef policji i informuje, ze po otrzymaniu info z Kopenhagi, bardzo dokładnie pilnują Thomsen. Babka mieszka w domu na skraju lasu, pracuje jako drwal i para się też myśliwstwem. Okazuje się być ładną zgrabną brunetką, w stroju khaki, z piłą mechaniczną w garści ;] Jeden z policjantów zabiera ja na przesłuchanie. Widzi to Raben, kryjący się w krzakach nieopodal jej domu.

      Przesłuchanie jest dośc jałowe. Thomsen opowiada im tylko historię z Afganistanu - jej oddział dostał informację, że grupka zołnierzy wpadła w zasadzkę i trzeba im pomóc. POjechali na miejsce, trafili na minę, 2 ludzi zginęło na miejscu, trzeci był cięzko ranny, Thomsen go chroniła do przyjazdu posilków. Reszta weszła do wiosk
      • grek.grek FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 28.09.13, 11:56
        Reszta weszła do wioski, aby pomóc temu zagrożonemu oddziałowi. Thomsen została z rannym. Po dwóch dniach owa reszta została przyprowadzona z powrotem, jak wiemy - np. Raben był cięzko ranny. Thomsen nie wie, co się wydarzyło w samej wiosce, ale pytania Sary odbiera jako agresywne, oczerniające i godzące w dobre imię bohaterów wojennych, którzy ratowali ludzkie życie. UNosi się wręcz, a Sara Lund obserwuje ją bardzo dokładnie i przenikliwie. Jedna rzecz jest zastanawiająca : raport nie wskazuje na to, by ktokolwiek wzywał pomocy. Co zatem sie stało ? Dlaczego tam poszli ?

        Na koniec Sara pokazuje jej fotografie 3 zamordowanych, Drausholm, Poulsena i Grunera. Thomsen nie może uwierzyć własnym oczom.

        W jednostce wojskowej Pułkownik orientuje się, ze ktoś zakosił z jego komputera dane Thomsen. W pierwszej chwili domaga się sprawdzenia systemu, ale zaraz się orientuje, że to musiała być Louise. Pyta ją, kiedy i gdzie spotkała się z Rabenem, ona wszystko opowiada, ale nie zdradza gdzie ukrywa się mąż. Kiedy pojawia się Bilal, Pułkownik rozkazuje odstąpić od sprawdzenia systemu. Ale Bilal twierdzi, że jednak będzie to koniecznie - ktoś z wojskowego magazynu podprowadził 5 kg materiałów wybuchowych.

        Do Louise zaś zbliża się ten major, co to był tak pomocny. Teraz też wspiera ją przy malowaniu mieszkania [możliwe, że się wyprowadziła od starego, ale w domu jego zajęła inne pomieszczenie, chyba to drugie :)].

        Sara Lund chce zabrać Thomsen do Kopenhagi. Mimo oporów Thomsen - klamka zapadła. Może ona tylko zabrać potrzebne rzeczy z domu. Sara i Strange wiozą ją więc najpierw do jej chałupy. Jadąc przez las - napotykają na swojej drodze przeszkodę z obalonych pni drzew. Strange wysiada z pistoletem, żeby obejrzeć teren. Sara zostaje z Thomsen. Po jakimś czasie Sara słyszy jak Strange krzyczy do kogoś "nie ruszaj się, bo strzelę !". Chce iść mu pomóc. Thomsen jest cała zdenerwowana. Zaczyna Sarze opowiadać, ze wtedy w Afganistanie coś się jednak stało, z opowieści wie, że w tej wiosce był jakiś "szurnięty duński oficer, któremu odbiło". Nazwiskiem Perk, Perek, coś w tym stylu. Nikt nie uwierzył w tę wersję. Poza Drausholm.

        Sara wysłuchuje jej opowieści, ale zaraz potem wybiega na pomoc Strangemu. Okazuje się, ze Strange zobaczył w tym lesie postać na myśliwskiej ambonie. Podchodząc bliżej stwierdzają, że to szmaciana kukła, doskonale imitująca człowieka.

        A Thomsen juz rzuca się do ucieczki. Oni za nią. Biegiem, bo auto nie przejedzie. Thomsen dobiega do domu, a tam znajduje Rabena. Dom zaraz walnie w powietrze, bo do ktoś podłożył dynamit, czy coś tam. Raben i Thomsen uciekają zatem, a Sara Lund i Strange przybywszy do domu Thomsen widzą tylko ich oboje jak odjeżdzają jeepem. Jesli mnie pamięc nie zawodzi, to chawira Thomsen już się jarzy :]

        Na drugim końcu trwa rozgrywka polityczna. Minister sprawiedliwości, Buch, musi odpierać ataki oppozycji na fakt, że jego poprzednik, Mondberg, zataił informację o śmierci Anne Drausholm przed policja i opinia publiczną. OPozycja uważa, że to poniekąd ułatwiło zabójcy drugie morderstwo. Buch broni się, że ministerstwo chciało w ten sposób chronić duńskich żołnierzy na misjach, działało w stanie wyższej konieczności. W zaciszu gabinetu on i jego ludzie chcą jednak dowiedzieć się, dlaczego Mondberg tak się zachował, co ukrywał. Zachodzi też podejrzenie, że Mondberg znał Anne Drausholm.

        W tej sytuacji trudno jest ministrowi forsowac ustawę antyterrorystyczną, opozycja uważa, że jest ona zamordystyczna, ogranicza wolność słowa, a ponadto rząd stracił wiarygodność i obciązają go kolejne morderstwa.

        Sekretarka Bucha przynosi mu informację, że bardzo prawdopodobne, że Drausholm i Mondberg spotkali się nieddługo przed jej śmiercią. Na konferencji dot. praw człowieka. On był zaproszonym gościem, ona zaś jedną z organizatorek. Spotkanie miało się odbyć w hotelu, ale sekretarka, towarzysząca wówczas ministrowi, nie wie tego na pewno.

        Doradca Bucha, który mu został po Mondbergu, zawiadamia go o śmierci Grunera. Mówi też, ze zauwazył, że w ostatnich miesiącach Mondberg często odwoływał spotkania, jak również wynajmował pokój w hotelu, Hamerscośtam, możliwe że się z kimś potajemnie spotykał, miał romans. Wszelako, raporty kontrwywiadowcze o tym nie wspominają.

        Buch wspomina o tym na spotkaniu z premierem, mówi, że "coś jest nie tak, ale nie wiem co, nie wiem nic pewnego", nie zdradza premierowi swoich tropów. Premier zaś naciska na porozumienie z Ludowcami i przyjęcie ustawy antyterrorystycznej. Problem w tym, ze Ludowcy chcą zdelegalizowania kilku organizacji muzułmańskich, które nie są nadmiernie radykalne, a nawet nie figurują w raportach policjnych/kontrwywiadowczych jako groźne, posługujące się terrorem czy do niego nawołujące. Buch się waha, bo "to nie fair". Poza tym, godziłoby to w asymilacyjno-integrującą politykę rządu [w 1 serii też był wątek tego typu, jak pamiętacie, tam Hartmann, kandydat na burmistrza, cały czas musiał brać pod uwagę możliwość zrażenia środowisk imigranckich]. Premier jakoś sobie tym głowy nie zaprząta. Zależy mu bardzo na samej ustawie.

        Buch spotyka się z liderem Ludowców, Krabbem. Ten jeszcze na sporządzonym już projekcie ustawy dokonuje poprawek. Buch nieśmiało wtrąca "na poprawki mieliście czas", ale wobec zarządzenia premiera gra na kompromis, a właściwie ulega koalicjantowi.

        POjawia sie informacja, że tuż przed śmiercią Drausholm, Mondberg znów odwołał jakies spotkanie i rezerwował pokój w hotelu. Był to okres, w którym kontrwywiad nadozorował polityków rządowych dośc mocno, więc powinna być w ich papierach jakaś wzmianka. Jeśli zatem spotkał się z Drausholm - muszą to wiedzieć.

        W końcu nie wytrzymuje sekretarka. Mówi, ze to ona miała romans z Mondbergiem. Zerwali go wkrótce, ale dzień przed swoim zawałem serca, Mondberg zadzwonił do niej z prośbą o spotkanie. Sekretarka [chyba taki odpowiednik Rie, z 1 serii] myślała, że chce on nawiązać relację z powrotem, ale nie o to mu chodziło. Był zgaszony, miała mu pomóc w przygotowywaniu jakiegoś przemówienia, ale ostatecznie zrezygnował. Miał przy sobie kopertę, z jakimiś ppaierami, chciał by ją wysłać. Została ona wysłana, ale... dzisiaj wróciła. Według sekretarki - Mondberg chciał, by tak się stało. [trudno się w tym połapać trochę]. Buch i doradca okularnik otwierają ją. W kopercie, dużej białej grubej, są dokumenty dotyczące oddziału Rabena, raport asesora z nazwiskami zamordowanych 3 osób, a także informacja, ze Mondberg spotkał się tego dnia z Drausholm. Pytanie : dlaczego Anne Drausholm dała mu ten raport ? Co ich łączyło ? Co łączyło eks-ministra ze sprawą afgańską ?

        stay tuned, akcja idzie do przodu, im dalej w las, tym więcej drzew :]
        • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 28.09.13, 13:43
          Dzięki, Greku :)
          Tak, akcja robi się coraz ciekawsza.
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 28.09.13, 15:51
            drobiazg :]
            coraz więcej znaków zapytania, ciekaw jestem bardzo jak to się rozwinie.
            wszelako, skutecznie powstrzymuję się od szukania możliwości zobaczenia
            reszty odcinków za jednym zamachem. jakos tak sobie cenię oczekiwanie
            na cotygodniowy seans, zwłaszcza, ze tych seriali się namnożyło okrutnie.
        • pepsic Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 11:44
          Jakoś trudno mi wkręcić się w II serię. Sara wydaje się o niebo sympatyczniejsza, Brix , jako facet całkiem, całkiem, tylko zbędne kilogramy pana ministra psują estetyczne wrażenia ;) A miałam pretensje do obślizłego Hartmana, że anorektyk;). I muszę zrezygnować z pierwszych podejrzeń wobec Pułkownika, bo wydaje sie za bardzo umaczany. Posądzałam go, ze wszystko to ukartował, aby sie pozbyć niechcianego zięcia. A na Twoje hipotezy nie za wcześnie?
          • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 14:06
            trudno orzec, czy ten zięć niechciany :] poza tym, zabijanie 3 osób dla niepoznaki, byłoby chyba nadmiarem fatygi i łapaniem się trochę lewą ręką za prawe ucho. jakkolwiek, Pułkownik może mieć coś wspólnego, i to bardzo, z tym zagadkowym wydarzeniem w Afganistanie, które staje się kluczem do zrozumienia całej sekwencji zdarzeń z morderstwami w tle, tak wg mnie to się składa.

            o, zdecydowanie za wcześnie na hipotezy, jak dla mnie :]
            widać, że zaangażowane jest i wojsko, i politycy wysokiego szczebla, a i chyba kontrwywiad wojskowy ma coś za uszami.
            ale : co, z czym, jak ?
            i jeszcze motyw fundamentalistczny, który też trochę słabnie, bo wydaje mi się, że Kodmani ma dużo racji, kiedy mówi, że ten zabójca działa w taki sposób, aby skompromitować islamistów, za pomocą sugerowania, że sam jest dżihadystą.
          • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 15:08
            Moim zdaniem pucułowaty minister przywraca równowagę. Czy wszyscy panowie w serialach muszą być przystojni? :)
            I znowu atak na Troelsa :) Moim zdaniem jest super przystojny i seksowny. Ostatnio dowiedziałam się, że Lars zagra szwarcharakter w 3 serii "Sherlocka". Kapitalny wybór.
            • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 15:11
              Powinnam raczej napisać, czy wszyscy panowie powinni być szczupli :) Bo jak widać uroda to rzecz subiektywna.
              • pepsic Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 15:54
                Możliwe, jednak przez nadmierne kilogramy nie mogę się skupić na akcji, ponadto martwię się, że kolejny pracownik rządowy Danii kojfnie na zawał. Poza tym drobnym szczegółem minister robi dobre wrażenie. Ciekawe, jak się potoczy wątek rodzinny speca od wymiaru sprawiedliwości. Czuję, że będzie się dziać.
            • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 16:18
              może w tym miejscu wtrącę, że udało mi się wczoraj zobaczyć "Skandal w Belgravii" - i jako neofita w ogole nie odczułem różnicy w stosunku do 1 serii :] piszę o tym, bo wspominałaś w swoim klasowym opisie, że jednak 1 seria stała na niego wyższym poziomie niż ten pierwszy odcinek 2 serii. ja się chyba za bardzo zaperzyłem do oglądania, żeby odczuć subtelną róznicę :]

              Watek niemal romansowy Sherlocka z Irene Adler - świetnie rozegrany na niedopowiedzeniach i gestach niejednoznacznych. Trudno podejrzewać, czy ona chciała go tylko omamić dla własnych celów, w końcu w kulminacyjnej scenie Sherlock zdradza, że kiedy proponowała mu "obiad" i wzięła go za rękę, a on ją - zbadał jej puls i na tej podstawie uznał, że nie był jej obojętny, bo miłośc to czysta biologia, chemia, a ta nie kłamie :] Z jego strony, też nie było to wyrachowanie, za bardzo doskwierała mu świadomośc jej [później zdekonspirowanej] śmierci. No i te słowa na zakończenia "TA kobieta", z pełnym podziwem. Uwiodła go inteligencją i tym, że nie była dla niego zagrożeniem. A nie była, bo któż by mógł sobie wyobrazić ich oboje w tzw. związku ? :] Taka namiętnośc może rozgrywac się tylko poza konwenansami i schematami.

              Wyraźnie znalazł w niej godnego przeciwnika, tym go zainteresowała. A taka Molly przynosi mu prezent na gwiazdkę, a on - nie domyślając się że to dla niego - puszcza w ruch swoją dedukcję i przy wszystkich odkrywa, że Molly przyniosła ten prezent dla kogoś, kogo darzy szczególnym uczuciem, a więc, ze ma "nowego chłopaka i ma nadzieję na trwały związek". Przyznać mu trzeba, ze przeprosił za swoją niezręczność.

              Narracja istotnie była "udziwniona", ale wiesz co... spodobała mi się np. scena, kiedy Sherlock wyjaśnia zagadkę śmierci tego turysty, co to padł trupem w niemalże szczerym polu, a świadkiem tego był facet naprawiający kilkadziesiąt metrów dalej samochód. Potem się okazało, ze gośc oberwał bumerangiem. Sherlock wyjaśnia to będąc w swoim domu [wcześniej Watsona wysłał na miejsce, a ten za pomocą Skype'a pokazał mu teren], w towarzystwie Irene, i po prawdzie to ona wyjaśnia zagadkę. Interesujące jest to, jak Sherlock, Irene siedząca na kanapie płynnie przenoszą się, jakby w wyobraźni, z mieszkania na tę równinę pod lasem, gdzie całe zdarzenie miało miejsce. Holmes stoi w domu, w zamyśleniu dedukuje, wolno się pochyla i za chwilę już zagląda przez szybę do tego samochodu na równinie. Zaskakujące, ale może faktycznie trochę efekciarskie. Podobnie jak ta "główka" z której ustrzelił amerykańskiego agenta trzymającego na muszce panią Hudson ;]

              Scena, kiedy w kilkanaście sekund wyjasnia enigmatyczną informację mailową, gdzie jest tylko kilkanaście cyferek i trzy słowa. wychodzi z tego, ze informacja dotyczy samolotowego lotu z Heathrow, a cyfry to rzędy foteli w Boeingu. Niesamowita szybkośc i precyzja z jaką to wykonuje.

              Plus scena z prześcieradłem. Siedzą z Watsonem w Pałacu Buckingham, przychodzi urzędnik który chce aby Sherlock zajął się sprawą dotyczącą rodziny królewskiej. Sherlock siedzi w samym prześcieradle, jak zapewnia bez bielizny pod spodem, tak go z domu zabrali. Odmawia urzędnikowi zajęcia się sprawą i chce wyjść, ale urzędnik przydeptuje końcówkę ciągnącego się za nim prześcieradła i Sherlock w ostatniej chwili przytrzymuje je u góry, żeby nie zostać na golasa. Holmes ze spokojem mówi do niego : "Uprzedzam, że jeśli pan nie cofnie nogi, to stanie się najgorsze", urzędas "co pan zrobi ?", Holmes "Pójdę dalej..." ;]] Przezabawna scena.

              Własnie, a'propos tej sceny, kiedy Holmes ratuje Irene, przebrany za arabskiego terrorystę... Czy była ona realna czy wirtualna ? Ponoć były dowody na to, ze Irene tym razem naprawdę została zabita. No i kiedy został wysłany ten sms, który w ostatniej scenie odczytuje raz jeszcze Holmes. Widać, jakoby to Irene, tuż przed śmiercią go wysyłała. Sherlock, w swoim domu, sentymentalnie wyświetla całą korespondencję, którą ze sobą utrzymywali, i na tym esemesie się ona kończy. Trudno to rozgryźć.

              A pamiętasz ten dzwonek, który oznajmiał Sherlockowi nadejście informacji od Irene ? :] Takie westchnienie kobiece, przywodzące na myśl orgazm :] Tutaj gwiazdkowe spotkanie, a on co i rusz dostaje orgazmiczne niusy, hehe. Wreszcie pani Hudson nie wytrzymuje "Sherlocku, zlituj się, ja mam swoje lata !" ;]]

              MOże jak się trochę otrzaskam, to będę miał inne spojrzenie, ale na razie naprawdę nie dostrzegam słabych punktów. A i ten odcinek wg mnie stoi na równi z poprzednimi, a moze naweet ma zalety, który tamte nie posiadały, jakkolwiek nie są to zalety stawiające go wyżej. Choćby Irene Adler, wg mnie świetnie dobrana aktorka, zawsze lubiłem kobiety bez biustu, które są przeświadczone o własnej atrakcyjności i seksualnym magnetyzmie. I piszę to bez ironii. Naprawdę tak mi się porobiło. Bo jesli nie maja tego na zewnątrz [o ile rozmiar biustu uznać za walor decydujący o seksapilu, co jest wątpliwe w sensie poznawczym, ale niewątpliwie w sensie kulturowym i normatywnym dla stereotypowego postrzegania], to znaczy, że ich pewność siebie wynika z nastawiania i ma swoje źródło wewnątrz, a to jest daleko bardziej interesujące niż zewnętrzne pozory :]

              • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 29.09.13, 16:54
                Dzięki :) Byłam ciekawa Twoich wrażeń.

                To prawda, ten odcinek ma swoje mocne strony, choćby efektowne zdjęcia. Kilka pamiętnych scen, jak ta z prześcieradłem :) Ale niektóre z nich, jak choćby wątek turysty zabitego przez bumerang nie wnoszą niczego do akcji.

                Może byłam w swojej recenzji zbyt krytyczna, pewnie zazdrość zmąciła mi obiektywny osąd :) Bo Irene działała mi na nerwy, z wiadomych powodów. Moim zdaniem była zbyt ostentacyjnie uwodzicielska, tak jakby pochodziła trochę z innej epoki :) Choć aktorka rzeczywiście została świetnie dobrana.

                Pisałam o scenie z egzekucją Irene, że jest nieprzekonująca. Ja też nie mam pojęcia jak to udało się zrobić.

                Co do Twojej odważnej deklaracji na temat pań bez biustu: całkowicie popieram :))


                • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 30.09.13, 15:00
                  są z gatunku tych jak najlepszych :]

                  i jeszcze ta scena z czapką jaką nosił oryginalny Holmes Conan Doyle'a.
                  wspomniałaś o niej oczywiście w swoim opisie.
                  Sherlock i Watson wychodzą z jakiegoś budynku [teatr ?], przed nim czeka
                  na nich chmara dziennikarzy, wiec dla kamuflazu Holmes zdejmuje pierwsze
                  lepsze ciuchy z przypadkowo mijanego pokoju i są to własnie te kraciaste czapki.
                  w takiej właśnie czapce Sherlock jest później pokazany w jakiejś gazecie.
                  świetnie zaaranżowane, lekkie, dowcipne, od niechcenia nawiązanie do oryginału.

                  haha :] o Irene Adler zazdrośc w pełni jest zrozumiała ;]

                  oni wszyscy mają szczyptę niedziejszości, nie odnosisz takiego wrażenia ?
                  wg mnie, bardzo się do tego przyczynia - obok wnętrz mieszkań i z upodobaniem dobieranych
                  zaułków - fizjonomia aktorów i stylizacja, to są twarze z innej epoki. i trochę inaczej żyją niż
                  przeciętny człowiek. taka cyganeria trochę ;]. Taki Holmes - nie goni za pieniędzmi w ogole, nie sprzedaje swojego umysłu, jest pasjonatem i kimś w rodzaju artysty. Watson - mógłby wziąc jakąs posadkę [probówał :)], ale zamiast tego daje się wciągnąc przyjacielowi w wir sensacyjnych zdarzeń, nawet kobiety nie są w stanie go sprowadzić na "dobrą drogę". Obaj mają za nic pieniądze, a celem ich życia jest przygoda. to zupełnie niewspółczesne.

                  Irene Adler też jest w tym kręgu, ma żyłkę gracza, genotyp femme fatale i jest właśnie taka jak piszesz "uwodzicielska jak z innej epoki", jak z Hitchcocka - zaczyna od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie :] w jej przypadku, idealnie się sprawdziło.

                  aha, a'propos tego bumeranga, mnie się wydaje, że w tę sytuację zamieszany był ktoś związany z rodziną królewską. podobnie istotne były te sprawy, które Holmes odrzucał, jako "nieciekawe" - facet z urną z prochami swojej zony, który twierdzi, ze czuje, iż to nie jej prochy; dzieci, którym nie pozwala się zobaczyć zmarłego krewnego [dziadka ?] itd. Później okazuje się, ze to były sprawy, w których chodziło o te martwe ciała, którymi wypełniono samolot przeznaczony do odstrzału. Tak więc, wszystkie te pojedyncze przypadki, kręciły sie wokół głównej intrygi, czyli zawartości telefonu Irene Adler. Tak mnie się to ułożyło.

                  hehe, dzięki :]

                  • siostra_bronte Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 30.09.13, 15:17
                    Tak, ta scena z czapką jest świetna :)

                    Masz rację, jest tutaj klimat retro, w scenografii i aparycji aktorów. Co do kwestii finansowych, to Sherlock czasem chyba inkasuje czeki od klientów (chociaż to chyba nie jest reguła). Co do Watsona, to trudno określić, czy pracuje, czy nie :) W końcu muszą mieć jakąś kasę, żeby płacić rachunki :)

                    Facet z bumerangiem w ogóle nie pasuje mi do całej historii :)
                    • grek.grek Re: FOrbrydelsen sez 2 odc 4 [2] 30.09.13, 15:46
                      albo ta, kiedy obaj siedzą w Pałacu Buckingham, Sherlock w prześcieradle, Watson po swojemu, i Watson pyta "masz pod spodem bieliznę ?", Sherlock odpowiada, "a skądże !" i obaj śmieją się do rozpuku :]

                      a jednocześnie wirują stale wokół technologicznego postępu - zwłascza komórkowej telefonii; też o tym wspomniałaś chyba już przy pierwszym odcinku, bardzo celnie; świetne połączenie obu klimatów, w zgodnej koegzystencji.

                      zdecydowanie.
                      oni zdobywają pieniądze przy okazji. nie są im potrzebne, żeby coś za nie kupować, obaj zdaje się chodzą cały czas w tych samych ubraniach :] Sherlock na zakupach, przecież to brzmi niegodnie ;]

                      ten bumerang to była jedna z tajemnic zawartych w telefonie Irene Adler. dlatego to ona podyktowała rozwiązanie Sherlockowi. tak mnie się to ułożyło. mowa tam była o jakimś "sportowcu, który niedawno wrócił do kraju", związanym z kimś z rodziny panującej, z sugestią, ze to on miotał tym dziwnym przedmiotem :]
    • pani_lovett "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 28.09.13, 20:30
      Premiera w TVPKultura, już trochę spóźniona , film jest z roku 2006 roku.

      Adaptacja "napisanej z biglem", głośnej i prowokującej powieści Michaela Houellebecqa "Cząstki elementarne" (niestety nie udało mi się przeczytać książki przyznaję się bez bicia).
      Mało zachęcająco brzmi notka w Gazecie Telewizyjnej na temat ekranizacji powieści , piszą tu, że "przypomina bryk ze szkolnej lektury". Mimo to może warto rzucić okiem.

      "Dwaj synowie wiecznej hipiski wybierają odmienne sposoby na życie, które jednak nie obronią ich przed bolesną samotnością".
      GT/GW 27.09-3.10, s.15.
      • barbasia1 Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 28.09.13, 20:39
        i obscenicznej powieści
      • grek.grek Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 29.09.13, 13:56
        mamy już :]
        www.forum.gazeta.pl/forum/w,14,134764654,1350229706,_Czastki_elementarne_via_Ct_2.html
        przyznam, że na powtórkę nawet się nie nastawiałem :]
        • pani_lovett Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 30.09.13, 16:59
          Ożeż! Zapomniałam na śmierć.

          Ale już sobie przypomniałam Twój tekst.
          Podpisuje się pod każdym Twoim słowem.
          Z obrazoburczej książki, która mówiła o czasach współczesnych i kondycji współczesnego człowieka wyszedł melodramat.

          Aczkolwiek w pamięci pozostanie mi rola Martiny Gedeck w roli niemłodej erotomanki , do której Bruno zapałał uczuciem.

          I jedna (jedyna) zabawne scena - Bruno na wakacyjnym kursie medytacyjno-nudystycznym!? jest na zajęciach z masażu. Z ekscytacją przygląda się (prawie) całkowice nagiemu ciału młodej pięknej dziewczyny masowanej przez instruktora. Potem instruktor każe dobrać się w pary męsko-damskie w celu ćwiczenia masażu. Brunowi nie udaje się zdobyć żadnej dziewczyny do pary, zostaje mu więc starawy, grubawy i włochaty na całym ciele chłop w krótkich gatkach, który już gramoli się na na stół do masażu. A Bruno ucieka z zajęć.

          :)
          • grek.grek Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 01.10.13, 15:40
            Cześć, jak tam wywczasy weekendowe ? :]

            no niestety, ja się szykowałem na jakieś bluźnierstwo i takie sceny, ze będę zakrywał oczy rękoma ;], a tutaj zamiast burzy z piorunami cienka mżawka.

            fajnie, że wyłapałaś coś, co się udało dobrze przeprowadzić.
            przyznam, że byłem na tyle zaskoczony pastelowym i bezzębnym charakterem tego
            filmu, jako ekranizacji ostrej powieści, że z trudem doszukiwałem się pozytywów. a może
            to błąd właśnie. słowem, zachowałaś obiektywizm, którego mi jakoś zabrakło.
            • barbasia1 Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 01.10.13, 17:30
              Rowerowe (!) i relaksujące. ;))

              Hehehe!

              >słowem, zachowałaś obiektywizm, którego mi jakoś zabrakło.
              Czy ja wiem?
              Chyba raczej dałam się złapać się na wątek melodramatyczny, czyli prawdziwe uczucie brodatego seksoholika (też właściwie niezły Moritz Bleibtreu) do niemłodej już nimfomanki. ;))
              • grek.grek Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 02.10.13, 14:04
                dla tych, którzy musieli uciekać przed Twoimi zabójczymi manewrami, to raczej średnio relaksujące były doznania ;]

                a serio : bardzo dobrze :]
                jak przychodzą te ostatnie 3-4 tygodnie względnej pogody [o choćby na rower], to jakos tak się człowiek intensyfikuje, prawda ? latem można czasami 2-3 dni sobie odpuścić, a im bliżej końca, tym większa zapalczywość, z uwagi na rychły koniec sezonu.

                tak czy owak, coś pozytywnego dostrzegłaś, coś co Cię zaciekawiło, poruszyło. a to powoduje, że film ma swoje znaczenie.
                • pani_lovett Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 02.10.13, 16:15
                  Hehehe! NocoTy. Ja nawet uważam, żeby żab i robaków nie przejechać, a co dopiero innych rowerzystów czy spacerowiczów, biegaczy i nordickwalkingowców. ;)

                  Owszem.

                  Tak czy owak to bardzo nieudana adaptacja powieści.
                  • grek.grek Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 02.10.13, 16:41
                    no chyba, że taki robak sam się pod kółko pcha, nie ? albo emeryt jakiś ;]

                    widuję tych od nord walking i ciągle się zastanawiam, jaki to gang złodziejów tylu ludzi
                    pozbawił nart. a może oni najpierw kupili sobie kijki, a na narty dopiero zbierają ? :]

                    najczęsciej widzę takich, którzy kijkami machaja w powietrzu albo przeciwnie - mocno je
                    pchają do ziemi, a nogi zostają, jakby chcieli pojechać na czymś, ale buty nie sprawdzają się
                    jako substytut desek, hehe.
                    • pani_lovett Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 02.10.13, 17:10
                      Może być , że robak wpadnie mi pod koła, emerytowi jeszcze to się nigdy nie zdarzyło. ;)

                      O tak! Różne, różniste style, czasem naprawdę przedziwne prezentują ludzie uprawiający nordic walking, he, he. Alee najważniejsze, że w ogóle robią coś dla zdrowia.
                      • grek.grek Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 03.10.13, 15:27
                        emeryci zapewne zwijają się w kulkę ze strachu i toczą się ku najbliższym krzakom ? ;]]

                        a owszem :]
                        • pani_lovett Re: "Cząski elementarne" w TVPKultura 20:30 03.10.13, 15:51
                          Ha,ha,ha! :)
                          No może raz tak było. ;)

                          Prawda!? ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka