Dodaj do ulubionych

plaga w tramwajach

05.12.06, 19:44
Dawniej sporadycznie spotykałam żebrzące cyganki i różnorakich grajków.
Czasem dawałam im kilka groszy. Z moich obserwacji wynikało, że rzadko kiedy
coś dostawali.
Dziś zbieranie pieniędzy w tramwajach stało się istną plagą. Właściwie nie
zdarza się, żebym jadąc przedpołudniem nie spotkała nikogo proszącego o kasę.
Czasem w ciągu mojej 30 minutowej trasy podobne osoby pojawiają się az trzy
razy! Przestałam dawać pieniądze. Za to inni dają coraz częściej.

Czy zaobserwowaliście coś podobnego? Jak myślicie, z czego może wynikać to
narastające zjawisko? Czy można na nie w ogóle zaradzić? I czy powinno się?
Obserwuj wątek
    • krwawabestia Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 19:48
      znane jest ze daja głownie ci ludzie ktorzy sa sami w trudnej sytuacji lub w
      takowej byli
      i rozumieja zebrzacych
      • anulex Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 19:56
        Ja dawałam, ale przestałam. Pomagam w inny sposób. Nigdy nie byłam w trudnej
        sytuacji. Mam coraz większe wątpliwości, czy dawanie pieniędzy w tramwajach to
        jest właściwa droga pomocy.
    • warsawvoice Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 19:51
      anulex napisała:

      > Dawniej sporadycznie spotykałam żebrzące cyganki i różnorakich grajków.
      > Czasem dawałam im kilka groszy. Z moich obserwacji wynikało, że rzadko kiedy
      > coś dostawali.
      > Dziś zbieranie pieniędzy w tramwajach stało się istną plagą. Właściwie nie
      > zdarza się, żebym jadąc przedpołudniem nie spotkała nikogo proszącego o kasę.
      > Czasem w ciągu mojej 30 minutowej trasy podobne osoby pojawiają się az trzy
      > razy! Przestałam dawać pieniądze. Za to inni dają coraz częściej.
      >
      > Czy zaobserwowaliście coś podobnego? Jak myślicie, z czego może wynikać to
      > narastające zjawisko? Czy można na nie w ogóle zaradzić? I czy powinno się?
      niedawno widzialem grupe wygladajaca jak kapela podworkowa grajacych
      hiszpanskie kawalki , przejechali ze 4 przystanki czyli jakies 8 minut i
      zarobili kilka zlotych , jezeli za kazdym razem dostaja np 5 pln to srednia w
      ciagu calego dnia wyjdzie okolo 300 pln ( pewnie jeszcze nieopodatkowane ) ,
      mechanizm jest prosty .. jak ludzie daja to i ludzie biora , gdyby nikt nie
      dawal robiliby cos innego
      • krwawabestia Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 19:54
        hehe nie maja co jesc to zebrza
        czy naprawde jestes na tyle ograniczona ze to co innego niz siedzenie za
        biurkiem i stukanie w klawicze tak sie 8h nie da zarabiac
    • qw994 Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 20:56
      Można zaradzić. Wystarczy, że ludzie przestaną dawać pieniądze.
      • sabriel Re: plaga w tramwajach 05.12.06, 21:43
        To bywa irytujące.Człowiek wraca z pracy zmęczony do domu, a tu mu ktoś rzempoli
        nad głową.Nie bardzo wierzę w tą biedę.Z reszta był szereg artykułów w gazetach
        na temat żebraków.Większość z nich do biednych nie należy i zarabia całkiem
        spore sumy na udawaniu i okłamywaniu ludzi.Niektórzy nawet duże domy mają.
    • maialina1 i tez to 05.12.06, 21:46
      Ja zauwazylam rowniez plagę brudasów, kloszardów i piajków bez biletu.
      I kanar takich omija z daleka, a czepia się staruszek co przez amnezję
      zapomnialy skasować jak jadą - raz do roku - do synowej na imieniny.
      • sabriel Re: i tez to 05.12.06, 21:48
        To też niestety.Wchodzisz do autobusu/metra, a tam smród nie do zniesienia.Aż
        mnie wzbiera jak o tym piszę,bleee.
    • eluch_a Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 11:04
      Ja zawsze mam wyrzuty sumienia. Wczoraj na przystanku zaczepił mnie koleś:
      bezdomny jestem, głodny, pani, złotówkę, na chleb na bułkę... Nie dałam mu
      kasy, bo wydawało mi się, że nie powinnam, natomiast miałam tak straszne
      wyrzuty sumienia, bo ja przecież od złotówki nie zbiednieję, a może on naprawdę
      tak ma?
      Wkurzają mnie na przykład baby z małymi dziećmi, albo w Poznaniu na świętym
      Marcinie zawsze jeden facet przywiązuje psa do słupa i gdzieś sobie lezie, a
      ten pies tam siedzi i moknie. Ja mu go kiedys zabiorę...
    • eluch_a Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 11:05
      Aha, a pieniądze daję takiemu chłopakowi z saksofonem pod Empikiem, bo gra
      Prince - Could you be the most beautiful girl in the world, a ja uwielbiam tą
      piosenkę :)
    • izabellaz1 Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 12:39
      Najczęściej to "mafie" żebrzących cyganów. W każdym zakątku Wawy mają ten sam
      oklepany tekst na ustach i roszczeniowe miny.
      • izabellaz1 Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 12:42
        Aha, mnie bardziej niż żebrzący wkurzają ludzie brudni i śmierdzący albo tacy
        niby "ą i ę" co nie dają okna otworzyć bo świeże powietrze to by im chyba
        zaszkodziło i wolą się kisić w smrodach. bleeeeeeeeeeeeeeee

        Ps. i tak zawsze otworzę okno:D
    • taka-sobie-mysz Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 17:13
      A ja nie daję. Nie wierzę w tę ich biedę, odkąd kilka lat temu jakieś cygańskie
      dziecko zaczepiło mnie prosząc o pieniądze, bo niby jest głodne. Akurat wracałam
      z zakupów i miałam w torbie słodkie bułki, które chciałam mu dać. Ale bułek to
      ono już nie chciało.

      A jakiś rok temu moja sąsiadka dała żebrakowi, który łaził po bloku i pukał do
      mieszkań, kawałek ciasta, jakiś napój, jakieś kiełbasy etc. Generalnie
      reklamówkę z żarciem. Wziął, poszedł. A potem inna sąsiadka znalazła tę torbę
      pod swoimi drzwiami. On miał gdzieś to jedzenie, chciał pieniądze.
      • sabriel Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 17:51
        Takie niby głodne, a jedzenia nie chce czyli ewidentnie coś kręci.
        Zdarzały sie przypadki, że ktoś dawał żarcie, a obdarowany je ukradkiem wyrzucał.
      • nancy08 Re: plaga w tramwajach 06.12.06, 17:56
        Grajków jeszcze moge zniesc, bo mimo wszystko jakos zarabiaja ta
        kasę, "umilaja" podróż, grajac stare kawałki i niejedna wzruszona babcia sypnie
        za to do kapelusza.
        Ale cyganki z dziecmi to juz inna sprawa, łazi toto tylko od jednego pasazera
        do drugiego i chyba juz nawet nie wie, co mówi, one sa chyba zaprogramowane na
        jedna mantrę "pani, daj na mleko, dla dzieciaka, na mleko...dzień dobry...na
        dzieciaka..." Wrrr!
        • maialina1 Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 08:32
          Albo to: "Pani... matka Boska... zlotoweczke... Boska zlotwczeka matka modli
          sie... pani..."
          :))
          • anmanika Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 09:27
            Nigdy nie daję Cygankom, zwłaszcza gdy dowiedziałam się od osoby która
            przeprowadzała jakieś badania w tym środowisku, że cała kasa idzie do męża, na
            samochód, na biżuterię na piwo. Za to często kupuję zupełnie niepotrzebne mi
            rzeczy od bidnych babulinek które stoją i sprzedają: a to kwiaty a to jakieś
            produkty działkowe. Kiedyś kupiłam cały koperek u takiej babuleńki która
            wyglądała na oko na jakieś 100 lat.
    • olusia19 Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 09:26
      Widziałam:
      - "inwalidę", który najpierw pchał [idąc normalnie na 2 nogach i przy pomocy
      normalnych 2 rąk] wózek, potem na nim usiadł, podwinął nogę, okrył się
      kocykiem, wystawił tabliczkę z prośbami i zasiadł do "pracy". Zgorszeni go
      minęli, a w tłumie każdy następny już nie był świadkiem początku żebrania.
      - kloszarda, który z "delirką" żebrał w kapturze, pochylony nosem prawie w
      kałużę i gdy zastanowiła mnie jego dość młoda ręka wychylona ze szmat, on się
      zerwał i wskoczył rześko do autobusu odjeżdżającego z przystanku,
      - cygańskie dzieci, którym dawano część święconki, bo akurat to była Wielka
      Sobota, a one rzucały jajka i kiełbasę na ziemię i okropnie przeklinały, prawie
      po polsku, więcej po łacinie,
      - kobietę, która z walizką i prawdziwymi łzami z lamentem błagała o dopłatę do
      biletu, że jej zabrali portfel i do domu nie wróci. Płakała, ale codziennie, bo
      codziennie grasowała, ten bilet inny miała kupować - a to do Bydgoszczy, a to
      do Poznania...,
      - kobietę, która przy parkomatach stała i prosiła, a co jakiś czas podchodził
      bardzo podobny do niej facet, pewnie syn i szarpiąc ją krzyczał - ile już masz,
      suko, dawaj...
      - sytuację, gdy moja koleżanka sięgała do portfela po drobne, a tu - haps, całą
      łapą cyganka jej wszystko zabrała, a potem nic przy sobie nie miała, bo one
      podają dalej innym cygankom i nawet policja może takiej rewizję osobistą
      zrobić, ale nie zrobi...
      - sytuację, gdy ktoś błagał o pomoc pod drzwiami, moja mama otworzyła, a zza
      staruszki wyszło 2 facetów i zaczęło się wpychać do mieszkania. Nie
      przewidzieli, że wcześniej wróciliśmy do domu i było w nim kilka osób. Może
      wiedzieli, że mama często bywa sama...
      - widziałam jak kulawy i "ślepy" wymieniali w mięsnym drobne na grube. 400 zł
      wymienili, a właściciel sklepu mówił, że to ich marna dniówka, bo codziennie
      przychodzą.

      To oczywiście nie znaczy, żeby nie pomagać biednym, ale jest wiele innych
      sposobów, niż na ulicy przygodni naciągacze, którzy własne dzieci w błocie
      położą, a potem samochodem odjeżdżają, a dzieci mają tyle, że pewnie im
      wszystko jedno, umrze- to jedna gęba mniej do wyżywienia. Nie daję przygodnym.
      Wolę na rynku od babiny pęczek pietruszki kupić, a nawet kilka, choć mi
      niepotrzebne, ale widać, że ona po prostu uhodowała.
      Wolę dać rzeczy i żywność do kościoła, bo oni mają listę potrzebujących
      naprawdę, wiem, bo przy rozdziale pomagałam i nosiłam te paczki w naprawdę
      trudne i biedne miejsca. Wolę w szkole zapytać dyrektorki, bo oni anonimowo to
      załatwią, że nikt nie wie od kogo. Jest wiele innych możliwości.

      • maialina1 Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 09:53
        Ten numer z biletem ("brakuje mi 5zl") to chyba juz jest oklepany we wszystkich
        miastach.
        Ja go widzialam wiele razy w warszawie, jak rowniez w Poznaniu, w Inowroclawiu
        i w Krakowie.
        Ciekawa jestem czy jeszcze ktos sie na to nabiera.
        • twitti Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:00
          Ja w tych cyganow jezdzacych tramwajami nie wierze. Oni to traktuja jak prace.
          I pewnie wiecej zarabiaja niz niejeden z nas.. w koncu w jednym tramwaju zbiora
          ze 2 zl, a objada z 30 = 30 x 2 = 60 zl w jeden dzien:) ja w jeden dzien z 50
          zl nie zarobia a pracuje w sekretariacie...

          Zastanawia mnie jednak jeden facet, ktory zebrze u nas pod kosciolem, zawsze
          zaklada garnitur, bierze neseserek i idzie pod kosciow. I tak caly rok, nawet
          jak bardzo zimno jest. Nie raz jechalam z nim autobusem jak on wracal z
          zebrania i widzialam jak zmarznietymi palcami liczy monetu... jakos mi go
          szkoda, a za razem jest dla mnie zagadka, bo nie wyglada na menela czy brudasa..
          • neskulka Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:08
            ten facet w garniturze to w Warszawie? czesto go widywalam na Nowym świecie wlasnie jak siedział i zebral- ma zreszta napisane ze przyjmnie kazda prace chyba. widziałam go tez pare razy w drodze do domu i jak jechal tym tramwajem to wygladal calkiem normalnie- w zyciu bym wtedy nie powiedziala ze to zebrak. niezla zagadke dla mnie stanowil ;)
            • twitti Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:11
              to chyba ten sam:) wysoki, szczuply w okularach? wiec moze to sciema? albo
              dobry rodzaj pracy? wyglada prawdomownie..
              • neskulka Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:17
                wysoki, w okularach, nawet chudy- i tak około czterdziestki więc pewnie ten sam. Ja go widywalam już jakieś 3-4 lata temu więc to pewnie sposób na zycie, a ten garnitur to może po to, zeby zachować resztki godnosci czy coś takiego.
    • eluch_a Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:20
      Powiem wam, że ostatnio pokłóciłam sie z kolegą o ulotkarzy. W Poznaniu jest
      kilka osób, które się właśnie z tego utrzymują i zawsze biorę od nich ulotki,
      bo uważam, ze lepsze to niż żebranie. Mój kolega twierdzi, że to się niczym nie
      różni, i że lepiej znaleźliby sobie pracę - ale ja jednak widzę różnicę.
      • twitti Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 10:23
        ulotkarze to to samo dla mnie co hostessy. Czy hostessy sie porownuje do
        prostytutek? taka sama logika... Ulotkarze roznia sie tym od zebrakow, ze
        zarabiaja grosze, a zebrak moze zarobic bardzo duzo...
      • maialina1 Re: plaga w tramwajach 07.12.06, 14:56
        To JEST praca, jednak jej aspekt etyczny... moze inaczej: ekologiczny, jest
        poniżej wszelkiej krytyki.
        Ludziom sie placi za to zeby MARNOTRAWILI tak cenna rzecz jaką jest papier (z
        drzew wyciętych oczywiście z polskich lasów) i żeby jeszcze ją rzucali na
        chodniki czyli ZASIECALI MIASTO - bo chyba nie trzeba nikogo przekonywac ze
        wiekszosc ulotek laduje pare metrow dalej na chodniku, a w najlepszym prypadku
        w kosz na smieci (oczywiscie bez segregacji).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka