maniaczytania 01.09.14, 19:01 z nowym rokiem szkolnym witam w nowym watku :) Miejmy nadzieje, ze nowa jesienna ramowka sie nam przysluzy i watek wrzesniowy bedzie bogaty w opisy :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maniaczytania KK - wrzesien 01.09.14, 19:12 chyba nie ma co juz liczyc na pania Torbicka ;) 4.09 - "Zapasnik" 11.09 - "Frost / Nixon" 18.09 - "Lek wysokosci" 25.09 - "Byla sobie dziewczyna" ale od razu zapowiem, ze 25.09 przed KK, ma byc "Jestes Bogiem" - moze tym razem sie uda :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KK - wrzesien 01.09.14, 20:41 Heejka:) Ależ dalczego? "Zapaśnik" wciąga, choć jak pamiętam Grek marudził, a na "Byla sobie dizewczyna" osztrzę od dawna pazurki. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 02.09.14, 14:57 no to mnie zastrzeliłaś, Pepsic :] muszę sprawdzić, jak i co mi nie pasowało, ale jedno jest pewne - podobała mi się ta brudna, nieuczesana Ameryka daleka od pocztówek z Manhattanu i Venice Beach; a i historia ludzka może poruszyć. aż się zapiszę na powtórkę :]] "Dziewczyna" jest świetna. raz - cofnięcie się w czasie o 50 lat, dwa - styl całej opowieści, trzy - aktorka w głównej roli, cztery - interesująca refleksja o tym, co znaczy "żyć pełnią" [nauczycielka szkolna vs główna bohaterka], pięć - love story z przebiegiem dośc typowym, sześć - postaci rodziców głównej bohaterki, zwłaszcza ojciec, uzasadniający jej ciągoty i ambicje, siedem - scena jej urodzinowego przyjęcia, kiedy dwóch jej chłopaków przychodzi z prezentami i jak to wygląda w konfrontacji, osiem - fotki z podróży i nie tylko, dziewięć - kontrast między róznymi formami życia jakich doświadcza bohaterka, dziesięć - puenta, która jest pozbawiona płytkich emocji, a za to ma sensowną refleksję. I ciekaw jestem jak wszystko skomentujesz i ocenisz :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KK - wrzesien 02.09.14, 18:13 Miałam inną opinię o "Dziewczynie..". Spore rozczarowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 02.09.14, 14:49 "Lęk wysokości" - nie widziałem, ale jestem bardzo zainteresowany. reszta to są bardzo dobre filmy. [ja narzekałem na "Zapaśnika" ? ;)...] bardzo dobra ramówka KK... zwłaszcza dla kogoś, kto tych filmów jeszcze nie oglądał :] ale i powtórkowo można się skusić. wszystkie mamy w archiwum, opisane i rozgadane. nie da zagięcia ;]] "Jesteś BOgiem", to już w ogóle dla samej przyzwoitości powinni pokazać - bo zapowiadali szumnie i dotąd nie spełnili obietnicy, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KK - wrzesien 02.09.14, 18:12 Tak, "Lęk wysokości" też chciałabym obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KK - wrzesien 02.09.14, 20:10 ja narzekałem na "Zapaśnika" ? ;)... W kazdym bądż razie nie dopatrzyłam sie entuzjazmu :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: KK - wrzesien 03.09.14, 12:47 będę się zasłaniał słabą pamięcią ;]] ale przy okazji podsunęłaś mi motywację by obejrzeć raz jeszcze ten film. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KK - wrzesien 03.09.14, 17:55 Czuję się zachęcona do "Zapaśnika", niestety emisja o 23.10. Nie dam rady obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Znów mam 17 lat [17 again]" via TVN [na lato] 02.09.14, 14:13 Jaka sympatyczna komedyjka... :] Mike'owi zaraz stuknie 40-tka. W robocie tyra na piątkę, a awanse dostają długonogie blondyny. Z żoną jest w separacji. Córka go nie słucha. Syn w ogóle nie widzi w nim ojca, czyli mentora, kumpla i autorytetu zarazem. W dodatku musi się wynieśc z dotychczasowego mieszkania. Generalnie rozpadunek życia. Instaluje się u kolegi z czasów szkolnych - ten z kolei wybrał wieczne dzieciństwo, jako sposób na dorosłość. W szkole był popychadłem, ale za to bystrym - dorobił się na komputerach i teraz ma szmalu jak lodu. Cały jego dom przypomina marzenie 12-latka : gadżety z filmów i opowieści science-fiction, konsole do gier, Gwiezdne Wojny, Władca Pierścieni itd. Mike ma doła i wraca pamięcią do czasów szkolnych, kiedy to był popularnym sportowcem. Zrezygnował z tego wszystkiego, bo jego dziewczyna [a dzisiaj żona] zaszła w ciązę. Oznajmiła mu to na chwilę przed rozpoczęciem najważniejszego meczu koszykówki w jego życiu. A potem rzuciła mu wymowne spojrzenie i ruszyła do wyjścia. Mike musiał decydować : albo pobiec za nią, albo zagrać ten mecz. Symboliczny moment. I wybrał ją odrzucając piłkę i schodząc z boiska. A ten wybór doprowadził go tutaj gdzie jest teraz. I tak sobie myśli : kurde, mogłem wtedy jednak postawić na koszykówkę, college, byłoby inaczej - zmarnowałem szansę. Ale by było świetnie powrócić do tamtej chwili i znów móc zdecydować, marzy się człowiekowi. Ofk, wtedy pojawia się aniołek w postaci starego woźnego z jego dawnej szkoły [Mike kontempluje przeszłość oglądając fotki swojej drużyny sportowej sprzed lat na szkolnym korytarzu], szast-prast i Mike budzi się o 20 lat młodszy. Ale tylko fizycznie, w środku jest 40-latkiem. Wraca do szkoły, jako "nieślubny syn Mike'a [40-latka]", który właśnie się przeprowadził do miasta". POmaga swojemu synowi zostać lepszym koszykarzem, a także przełamać się i poznać dziewczynę, która mu się podoba. Oraz pozbyć się prześladującego go szkolnego buraka. Pomaga córce, która z tym burakiem chodzi - zdemaskować buraka jako... buraka, który tylko czyha na jej cnotę, a wcale jej nie kocha, jak się jej wydaje. Stare grepsy, ale brzmią tutaj nienajgorzej. Zwłaszcza, że jego własna córka zakochuje się w jego 17-letnim nowym wcieleniu. Jako 17-latek odkrywa, że nadal kocha swoją byłą. A była jest zaszokowana "podobieństwem" "nieślubnego syna Mike'a" do Mike'a kiedy miał 17 lat. I tak 17-letni Mike podrywa 40-letnią własną żonę, która umawia się właśnie z jakimś kandydatem do zajęcia miejsca 40-letniego Mike'a, z którym właśnie przeprowadza sprawę rozwodową. 40-letni Mike w ciele 17-letniego Mike'a jest nie do zagięcia : przerasta swoich rówieśników błyskotliwością i sieje umoralniającymi tekstami o wstrzemięźliwości seksualnej przed ślubem [co ma trafić przede wszystkim do jego córki, wahającej się czy dać "dowód miłości' utlenionemu burakowi]. I do tego w kosza umie grać. I grzywkę ma przepisową zaczesaną. Nic dziwnego, ze ganiają za nim trzy panienki, z których każda gotowa jest zaprzeczyć gorąco jego własnym katechezom ;] A na drugim planie, podąża wątek tego jego kolegi, który odgrywa rolę jego wujka i chodzi na wywiadówki do szkoły - zakochuje się w dyrektorce. Sexy as hell pani 40+, zapiętej pod szyję i powściągliwej. Gośc staje na uszach żeby ją zdobyć [scena na schodach - klasyka], a ona ciągle daje mu do zrozumienia, że te dziwaczne stroje, samochody którymi chce ją wozić są infantylne i sensacyjne na tyle, że ona nie chce mieć z nim nic wspólnego. No i, jak się domyślacie, musi być happy end. Kolega znajdzie płaszczyznę porozumienia z dyrektorką, która okaże się fanką twórczości Tolkiena. A Mike... u Mike'a wszystko sprowadzi się do tego samego punktu, co wtedy gdy miał lat 17 po raz pierwszy. Nie mogąc być swoim 40-letnim prawdziwym wcieleniem, pojawi się na rozprawie rozwodowej w jedynie dostępnym 17-letnim wydaniu i odczyta "list od wujka Mike'a" [który oficjalnie wyjechał] do żony, ale w istocie będącym jego własnym wyznaniem jej uczuć. Żona się zorientuje, kartkę z tym "listem" on zostawia na stole i okazuje się, ze nie ma na nim ani słowa z tego, co jej "przeczytał", a więc wszystko powiedział z serca i w dodatku znał fakty z ich młodzieńczej przeszłości. Żona zatem kapnie sie, ze to czary i ten "nieślubny syn", to Mike we własnej osobie, tylko cudownie odmłodzony. I oto deja vu - znów dochodzi do sytuacji symbolicznego wyboru i to w identycznym momencie : trwa mecz, on z piłką, ona [40-latka już] wstaje i wychodzi, on to widzi... college i koszykówka czy żona. I... jak sądzicie ? Co zrobi Mike mając drugą szansę ? [spoiler - ofk, pobiegnie za nią, dając piłkę swojemu synowi ze słowami "Teraz twoja kolej", a kiedy już ją dogoni, nagle dojdzie do przemiany i znów będzie miał 40 lat] Znajomo brzmi ? :] Highschool comedy, ale poczciwa i w sympatyczna, czego o wszystkich tego typu filmach nie da się powiedzieć. Może dlatego, ze nie ma tutaje za wiele przegięć i amerykanizmów, stale przybijanych piątek, jakichś standind ovations, jakichś "wow" i pohukiwań, a i nie wszystkie znaczące momenty muszą się odbywać z udziałem widowni i najlepiej komentatora telewizyjnego, heh, a bohaterowie nie są pretensjonalni. www.youtube.com/watch?v=CSLVl8-C0pg Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Znów mam 17 lat [17 again]" via TVN [na lato 02.09.14, 18:25 Też oglądałam kiedyś! Film grzeszy, własnie, przewidywalnością, ogranymi schematami, nielogicznością (momentami), ale, zgodzę się z Tobą, bardzo sympatyczna komedia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Znów mam 17 lat [17 again]" via TVN [na lato 03.09.14, 12:49 nieprawdaż ? :] hehe, dziwnym trafem da się to obejrzeć. może dlatego, że jest w tym jakiś umiar i ogłada, których amerykańskim "nastoletnim" komediom zazwyczaj brakuje ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Znów mam 17 lat [17 again]" via TVN [na lato 03.09.14, 23:35 Owszem. :) I moralizowanie jest całkiem strawnie podane. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliście ? 02.09.14, 14:45 oglądaliście 1 odcinek ? ja pilnowałem jak kwoka kurcząt ;] ile razy via ogólnodostępna TV można zobaczyć taki, heh, hicior. 1 odcinek, jak się wydaje ?, miał tylko narysować postaci i naszkicować punkt wyjściowy. klasyka : Will Graham, wykładowca uczelniany [nie pamiętam, od czego dokładnie ?], pomaga FBI w śledztwie dot. okrutnych morderstw na nastoletnich dziewczynach. jego zaletą jest zdolność myślenia kategoriami zabójców, imginowania sobie ich motywacji, ale także stanów ducha i umysły w trakcie popełniania zbrodni. Hannibal Lecter, lekarz psychiatra prowadzący prywatną praktykę, zostaje polecony przez innego konsultanta i wciągnięty do wspołpracy z Grahamem, chociaż od początku nietrudno się domyśleć [któż nie zna tej historii, hehe], że to on jest poszukiwanym mordercą. Ofk, ze strony FBI całych dochodzeniem kieruje Jack Crawford. Kanoniczny przekaz ;] Początek niezgorszy. Graham jest przedstawiony jako facet z problemami - jak sam mówi "Bliżej mi do aspergera i autyzmu niż scojopatii i narcyzmu". nie przepada za kontaktami z ludźmi, zamiast tego ma w domu całą sforę psów. zdolność wczuwania się w zbrodniarzy owocuje wizjami jakich Will doznaje na każdym miejscu przestępstwa - podczas gdy inni widzą tylko zwłoki albo ślady krwi, on doświadcza samego momentu śmierci tych zwłok i zwykle sam jest mordercą, odtwarza sposób zabójstwa ze sobą samym w roli sprawczej. I chyba te wizje, w dziwnie zwolnionym tempie rozpryskująca się krew, zgrane z wiecznie nieszczęśliwą facjatą aktora Hugha Dancy'ego- były słabszym punktem tego otwarcia. Aczkolwiek, w pełni rozumiem intencje reżysera. Will jest główną postacią i widz musi poznać jego świat, w którym "płaci on lękiem [i osłabionym do minimum kontaktem z ludźmi] za swój dar". Lectera gra Mads Mikkelsen. Przypadkowo wciągnięty do sprawy, w której o niego samego chodzi, zbliża się do Willa Grahama, niczym pierwowzór ekranowy do Clarice Straling, chociaż w innych okolicznościach przyrody. Będzie to, jak można sądzić, bardzo interesująca gra dwóch inteligentnych zawodnikow, z których jeden taki jak wyżej, a Lecter - zdystansowany, chłodny, czujny i na równi z tym opanowaniem imponujący manierami, wygadaniem oraz stylem bycia [posiłki jada w gustownym pokoju/kuchni, odziany w przednie garnitury, przy dźwiękach z repertuaru muzyki klasycznej] - dokładnie jak Hannibal Anthony'ego Hopkinsa, ale jakiś taki wyższy i bardziej skandynawski. Aktor jest znakomicie dobrany, a momenty w których Lecter na chwilę wychodzi ze swojego emploi - zwłaszcza wobec GRahama - i wiemy, że robi to specjalnie, a nie dlatego że tak lubi, tym większy mają walor ekranowy. Pod względem fizycznym nieuchronne porównania postaci kultowego Lectera wypadają niezręcznie, ALE z kolei pod względem scenariuszowym ten serial może [mógł], ma szansę wymazać wszystkie nieudane pełnometrażowe sequele i prequele "MIlczenia owiec" i sprawić, ze za 15 lat zostaną na boisku tylko te dwie wersje opowieści o psychiatrze-kanibalu. 1 odcinek zachęcający. Trochę makabreski pod tytułem " damskie zwłoki zawieszone na rogach jelenich" i ze dwa pomniejsze, ale ciekawie wygląda wątek zawiązującej się znajomości Grahama i Lectera. GRaham jest szczególnym człowiekiem, może wyśledzić, zdemaskować Lectera, i Hannibal o tym wie. Mając okazję współuczestniczyć w śledztwie musi więc znaleźć sposoby wpływania na Grahama. Na razie próbuje się z nim zakolegować i przychodzi do niego do domu ze śniadaniem dla nich obu. Zapewne, Lectera zaciekawia także sama osobowość Grahama, tak po ludzku, albo "zawodowo". Zbyt wysmakowany to koneser, żeby chcieć tylko i wyłącznie sabootować dochodzenie policyjne i być przy Willu i całej sprawie, by być na bieżąco, wyprzedzać o krok policję i skwapliwie zacierać za sobą ślady. Na to przynajmniej liczę ;] A jak Wasze wrażenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 02.09.14, 17:58 Nie oglądałam. Nie zauważyłam zapowiedzi przypominającej, że serial już startuje!? (Na drugą połowę TAP MODEL trafiłam wczoraj. :/) Pamiętam, że kiedyś wspominałeś o Hannibalu, że serial ma się pojawiać w naszej telewizji, ale wyleciała mi z głowy ta informacja. W dodatku jak na złość zapomniałam kupić piątkową Wyborczą z programem TV na ten tydzień. Jednak trzeba zagadać do programu. Serial zapowiada się interesująco. Ostrożnie deklaruję , że będę oglądać. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 02.09.14, 18:11 No właśnie, Greku, dlaczego nie zapowiedziałeś tego serialu przynajmniej w dniu emisji ? :) Jak już kiedyś pisałam, nigdy nie fascynowałam się Lecterem. Generalnie kontestuję seriale o seryjnych zabójcach :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 02.09.14, 18:35 > Jak już kiedyś pisałam, nigdy nie fascynowałam się Lecterem. Generalnie kontest > uję seriale o seryjnych zabójcach :) W zasadzie mnie też nie pociągają seriale o seryjnych zabójcach, psychopatach wymyslnie mordujących. Dlatego moje deklaracje są ostrożne. Wyjątkiem był Dexter. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 03.09.14, 12:56 roztragnienie :]] kontestujesz z powodu pewnego schematyzmu [liczę na to,że "Hannibal" będzie go kontrapunktował w odpowiedni sposób] czy... generalnej wymowy i tematyki ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 03.09.14, 17:26 Haha, zdarza się :) Z powodu tematyki i wymowy. Nie podoba mi się relatywizowanie zbrodni. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 04.09.14, 13:34 wydaje mi się, że gros filmów o seryjnych nie relatywizuje zbrodni, może po prostu próbuje z niej uczynić atrakcyjny temat filmowy. jest to też, wg mnie, wyzwanie dla widza - jak zrozumieć bohatera, a może nawet poczuć do niego sympatię, nie dając jednocześnie dyspensy. możliwe, że to niewykonalne, ale może warto samemu się o tym przekonać ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 03.09.14, 12:53 Siostra zapowiadała "American Horror Story" [też na Pulsie], a ja wspominałem o "Hannibalu" przy okazji, ale fakt - osobnej zapowiedzi zabrakło. 1 odcinek daje nadzieję. i oby to poszło w stronę psychologicznych gier i rozwijania nietuzinkowych osobowości bohaterów, a nie popisów pod tytułem "a tak spreparowanych zwłok, to jeszcze nie widzieliście !" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 03.09.14, 23:28 grek.grek napisał: > Siostra zapowiadała "American Horror Story" [też na Pulsie], a ja wspominałem o > "Hannibalu" przy okazji, ale fakt - osobnej zapowiedzi zabrakło. Tak, pamiętam Twoje i Siostry zapowiedzi. Nawet szukałam w necie informacji na temat serialu "American Horror Story". Moja wina , nie sprawdziłam dokładnego terminu emisji "Hannibal" po przeczytaniu Twojego postu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 04.09.14, 13:30 veto ! zgłaszam veto ! - żadna "twoja wina" :] powinienem był zapowiedzieć termin, skoro zacząłem wątek tego serialu, więc - moja wina i kropka :] ale - pierwsze koty za płoty, dalej może być już tylko lepiej. wiesz, 1 odcinek był typowo wprowadzający - przedstawienie postaci, lekki szkic ich osobowości, co starałem się opisać. no i w tle sprawa zabójstw młodych dziewczyn, ktore są do siebie podobne. w którymś momencie Will GRaham w końcu zaczyna podejrzewać, ze morderca... zjada części swoich ofiar ["on kocha kobiety; tak bardzo, ze pragnie by stały się jego częscią, a może to osiągnąć poprzez aktg kanibalizmu"]. od następnego odcinka będę je zapowiadał, zwłaszcza że są w dobrym tele-czasie, bo o 22:00, może się skusisz/skusicie, może was wciągnie ? przy okazji 1-szego była tylko jedna przerwa reklamowa, za to 10-minutowa ;] co innego widzowie amerykańscy... tym nie zazdroszczę, sądząc i podejrzewając z ilości krótkich zaciemnień między kadrami, to oni tych przerw zapewne muszą zaliczać po 5-6, hehe [o ile wyciemnienie jest właśnie po to, by weszły reklamy ?] stay tuned :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 06.09.14, 14:57 Nie ma co szukać winnego! Wszystko wiem już z Twojego wprowadzenia. :) Kupiłam wczoraj GW z programem telewizyjnym, a tam elegancki, czytelny przegląd nowości i kontynuacji serialowych w sezonie jesiennym. Podają tam, że "Hannibal" ma też powtórki w środy o 23:00 w TVPuls. >Will GRaham w końcu zaczyna podejrzewać, ze morderca... zjada części swoich ofiar ["on >kocha kobiety; tak bardzo, ze pragnie by stały się jego częscią, a może to osiągnąć poprzez >akt kanibalizmu"]. I zdaje się, Graham ma rację ... POTWORNOŚĆ! Też nie zazdroszczę takiej ilości reklam. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 06.09.14, 17:15 orajt ! :] oczywiście, znamy tę historię. wiemy od samego początku kim jest Hannibal Lecter i jakie ma hobby, któremu się oddaje bez umiaru po godzinach :] w sumie, ciekawe jak to przeprowadzą scenarzyści. czy tylko postawią na energię i osobowośc aktorów czy będą pogłębiać bohaterów i oryginał pana Harrisa potraktują dośc umownie, czyli : bierzemy fundamentalne założenia [Lecter doktor i kanibal, Graham zmysłowy fenomen i to on złapie Hannibala], ale resztę dopisujemy wedle własnej fantazji. mam tylko nadzieję, że nie skupią się na malowniczych obrazkach zbrodni, bo to by było chyba jednak najmniej ambitne. jak sądzisz ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Hannibal" [1 odcinek] na TV Puls - oglądaliś 06.09.14, 17:31 No tak! :) Nie chciałabym oglądać malowniczych i coraz bardziej wymyślnych obrazków zbrodni. W "Gazecie Telewizyjnej" obiecują "wysublimowaną grę" między złoczyńcą i policjantem. Liczę, że nie jest to pusta obietnica. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 2014 [dzień 6] 02.09.14, 16:34 coś to na razie pachnie festiwalem "filmów niezłych", ale bez "petard" ;] film.onet.pl/wiadomosci/71-festiwal-filmowy-w-wenecji-dzien-szosty-triumf-telewizji/6d1w2 www.rp.pl/artykul/1135846,1137699-Lars-von-Trier-chce-nakrecic-serial.html www.filmweb.pl/article/WENECJA+2014%3A+Dwie+kobiety-107016 Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "M -morderca" 02.09.14, 18:27 Wypatrzyłam w Stopklatce, jutro o 15.55. Aż nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Klasyk niemieckiego ekspresjonizmu w reżyserii Fritza Langa z 1931 r. W pewnym mieście (zdjęcia kręcono w Berlinie) grasuje seryjny zabójca dzieci. Policja i mieszkańcy robią wszystko, żeby go schwytać... Niesamowity klimat Niemiec u progu faszyzmu, reżyserska maestria Langa i wspaniały Peter Lorre. Szkoda, że taki rarytas będzie pokazany o tak fatalnej porze!! Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "M -morderca" 02.09.14, 18:42 Pora rzeczywiście fatalna. Miejmy nadzieję, że film pojawi się W Stopklatce nie raz w ramach powtórki. W ostateczności nagrywanie trzeba by zaprogramować!? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Druga wojna światowa. Pierwszy dzień TVP1 20:20 02.09.14, 19:27 Polsko-niemiecki dokument z 2014 roku, odpowiedź na niemiecki miniserial "Nasi ojcowie , nasze matki". Na dokument składają się liczne archiwalia, niepublikowane dotąd zdjęcia oraz inscenizacje z udziałem aktorów. Scenariusz do filmu napisał prof. Tomasz Szarota, który był również głównym jego konsultantem. O swoich doświadczeniach związanych z wojną opowiadają m.in. Andrzej Wajda i Roman Polański oraz wybitni polscy i europejscy historycy: Paweł Machcewicz, Ian Kershaw, Richard Overy, Soenke Neitzel czy Jochen Böhler. Film wyreżyserowali Christian Frey i Peter Hartl. Część pierwsza produkcji - „Druga wojna światowa. Pierwszy dzień” prezentuje wydarzenia poprzedzające wybuch II wojny światowej, świadczące o konsekwentnych przygotowaniach Hitlera do napaści na Polskę oraz sam początek działań wojennych. [...] Druga część dokumentu nosi tytuł „Pierwsza ofiara” i koncentruje się na relacjach osób, które w początkach wojny były dziećmi. Emisję zaplanowano na 9 września na godz. 20.20. Dokument ten obejrzą dziś równocześnie widzowie w Polsce i w Niemczech, dokument pokazywać będzie niemiecka telewizja ZDF. www.wirtualnemedia.pl/artykul/druga-wojna-swiatowa-tvp-i-zdf-zrealizowaly-wspolnie-dokument-o-ii-wojnie Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Wczoraj "Świadek koronny" & dziś "Nie mów nikomu" 02.09.14, 20:15 "Świadek koronny" - relacja z wczorajszego powtórkowego seansu na Stopklatce. Film powszechnie krytykowany, ale ja mam słabość, w czym niewątpliwie tkwi zasługa wybitnie utalentowanego Roberta Więckiewicza. Największy minus filmu - niepotrzebny, ckliwy wątek nijak zagrany przez Małaszyńskiego. Dopiero przy konfrontacji widać przepaść nie do pokonania pomiędzy wymienionymi aktorami. Panie na drugim planie niepotrzebnie przystrojone w peruki. Zwłaszcza Foremniak, która wyglądała, jak upiór w operze, bądź w kuchni. Rozumiem uzasadnienie, ale można to było przeprowadzić bardziej zręcznie. * * * "Nie mów nikomu" francuski thriller. Dzisiaj późno na kulturze, bo o 23:05. Zjechałam w swoim czasie, być może pochopnie i bezwzględnie, bo na bezrybiu i rak ryba, zwłaszcza francuskojęzyczna. Jednak nie mogę nie zauważyć, że znane gwiazdy tylko w niewielkimi stopniu uatrakcyjniają nieśpieszną narrację i wydumaną fabułę. Odpowiedz Link Zgłoś
gemowa "Bękarty wojny" 03.09.14, 12:17 Dziś w TVP2 "Bękarty wojny". Kto lubi makabryczne poczucie humoru Quentina Tarantino, niech koniecznie obejrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Bękarty wojny" 03.09.14, 13:05 KONIECZNIE. Ale wyznam wam, że nie jestem w stanie oglądać pierwszej sekwencji filmu, za bardzo mnie boli. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Bękarty wojny" 03.09.14, 14:24 kapitalne dialogi z wplecionymi barwnymi historyjkami, anegdotami, zmyślonymi-faktami, świetnie napisanymi postaciami. a jako że te dialogi stanowią 85 % filmu - słucha się doskonale :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Bękarty wojny" 03.09.14, 17:27 Bardzo nam się ten film podobał. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wczoraj "Świadek koronny" & dziś "Nie mów nik 03.09.14, 14:10 oglądałem i film, i serial. niestety, w obu przypadkach niby była chęć opowiedzenia jak groźna jest mafia form Poland, ale zabrakło na to pomysłu. mam wrażenie, że nikt nie chciał przesolić z czymkolwiek, bo film i serial miały latać w TVN w porze dobrej oglądalności, i to niejeden raz. niebezpieczeństwo odbywa się więc na twarzach aktorów, a dialogi i akcja pozostają w kolorach pastelowych. pan Małaszyński rolę miał chyba z urzędu, jako etatowa "gwiazda TVN" ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 2014 [dzień 7] 03.09.14, 14:53 następna dawka : film.onet.pl/wiadomosci/71-festiwal-filmowy-w-wenecji-dzien-siodmy-mamy-faworyta/9nmjq www.rp.pl/artykul/1135846,1137899-Relacja-Barbary-Hollender-z-Wenecji-.html www.filmweb.pl/article/WENECJA+2014%3A+Tragedie+codzienne+i+niecodzienne-107036 wyborcza.pl/1,75475,16574533,Prosto_z_Wenecji__Festiwal_kina_podbity_przez_serial.html może to jest właśnie najciekawsze, że najlepsze noty [wczorajsze i dzisiejsza recenzja zgodnie bardzo pochwalne] zbiera serial HBO "Olive Kitteridge" z Frances Mc Dormand, ale on jest chyba pokazywany poza konkursem. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wenecja 2014 [dzień 7] 03.09.14, 17:28 Dzięki, Greku za linki. Niech ten festiwal wreszcie się skończy, bo nie mam czasu tego wszystkiego czytać :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Toronto! 04.09.14, 11:21 Hehe, nie miej złudzeń, że to się skończy, dziś startuje Toronto, chyba mój ulubiony festiwal, z bardzo ciekawym repertuarem :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Toronto! 04.09.14, 18:05 angazetka napisała: > Hehe, nie miej złudzeń, że to się skończy, dziś startuje Toronto, chyba mój ulu > biony festiwal, z bardzo ciekawym repertuarem :) Będę relacje? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Toronto! 04.09.14, 18:54 Na szczęście (albo niestety) Toronto nie jest tak szeroko komentowane :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Toronto! 04.09.14, 21:45 U nas. Na Zachodzie to główny prognostyk tego, co za pół roku się będzie liczyło przy rozdawaniu nagród wszelakich ;) I nie będę pewnie tak wspaniała jak Grek, ale podejmuję wyzwanie. Zwłaszcza że na relację z części filmów bardzo czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Toronto! 06.09.14, 14:19 No właśnie, coś nazbyt entuzjastyczny był ten epitet Angazetki. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett FF Gdynia 15.09 - 20.09.2014 06.09.14, 14:21 Wizyta w kinie przypomniała mi, że wkrótce rusza Festiwal Filmowy w Gdyni! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 7] 04.09.14, 13:36 haha :] ma trwać do 6 września, więc zapewne jeszcze dziś i jutro filmy, w sobotę nagrody i... już za rok następna edycja. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 7] 03.09.14, 23:24 "Olive Kitteridge" - takie seriale uwielbiam. Na ten serial czekam. Dzięki za link. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 7] 04.09.14, 15:35 yup, opis brzmi bardzo dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
mozambique Re: Ojej, co tu wybrac 2014 - 9 (vol. 47) 04.09.14, 11:34 "Bez skrupułów" na canal + chiwla z zycia Trumana Capote , gdy pisal swa najslynniejsża książkę "Z zimną krwią" w obsadzie dzieisątki gwiazd w epizodach, ( Gwyneth Paltrow, Sigourney Weaver, Jeff Daniels, Sandra Bullock,) doskonaly Toby JOnes w roli Capote'a ale najbardziej zaskakujący Daniel Graig , w charakteryzacji trudny do rozpoznania Capote to w ogóel niezwykle malownicza postac była , mocno przegięty gej, przerysowany, wsciekle inteligentny , doskonaly rozmówca , dusza towarzystwa , bon-vivant , przyjaciel smietanki nowojorskiej i holiłódzkiej , gwaizdorskeij jak i inteligenckiej , tez politycznej Zaprzyjazniony z autorką "Zabić drozda"- doskonala scena gdy razem z Pamelą Lee Harper wysiadają na malej stacyjce kolejowej - ona ma dwie male walizeczki , on elegancki komplet kilkunastu waliz i kufrów , od najwiekszego do najmniejszej kosmetyczki - razem pisali "Z zimną krwią' POlecam bo duet aktorski Craiga -Jones'a jest niezwykle smakowity, a finał ich kontaktów zaskakujący . Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrac 2014 - 9 (vol. 47) 04.09.14, 15:37 dzięki za recenzję. ciekawe, jak koresponduje ten film z "Capote" Bennetta Millera z oscarowym HOffmanem ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett "Bez skrupułów" 04.09.14, 17:41 Jak opowiadałeś nam o filmie "Capote", poszukując dodatkowych informacji , trafiłam w necie na ten tytuł. "Bez skrupułów", opowiadający tę samą historię, co "Capote" , miał pecha, bo wszedł na ekrany jako drugi i już w cieniu sukcesu pierwszego, pozostał więc trochę niedoceniony, a jak piszą recenzenci jest równie dobrym filmem, co najmniej! Trumana Capote'a zagrał Toby Jones, a w Harper Lee, o której niedawno wspominaliśmy w związku z filmem "Zabić drozda" wciela się ... Uwaga! Sandra Bullock. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Bez skrupułów" 05.09.14, 15:47 jestem zaciekawiony, choćby właśnie porównaniem tych dwóch filmów. historia niby ta sama, ale kto powiedział, że fakty muszą się zgadzać ;]] poza tym, "Capote" Millera generalnie ciężkie klimaty serwował, możliwe że "Bez skrupułów" jest jakiś inny i koniec końców te dwa filmy uzupełniałby się ? chociaż, jak widzę tę Sandrę w obsadzie... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Kultura 04.09.14, 13:19 sięgam po program, żeby tradycyjnie zapowiedzieć Kobrę, a tutaj... Kobry niet :] fakt - przecież miała być do końca wakacji tylko. szkoda, jak to się człowiek przyzwyczaja, prawdaż ? za to jest "Million Dollar Hotel" - o 20:20 [z powtórką o 2:30]. wg opisu, w zrujnowanym tytułowym hotelu, niegdyś dla luksusowej klienteli - dzisiaj pustostanie dla społecznego martginesu, znalezione zostają zwłoki syna multimilionera. wchodzi tam FBI starając się ustalić czy to samobójstwo czy morderstwo. namolność i metodologia pracy agenta Skinnera wprowadza niepokój i burzy porządek życia w tym hotelowym mikrokosmosie. reżyserem Wim Wenders, a główną rolę agenta gra Mel Gibson. rzecz z 2000 r. na Rotten Tomatoes 26 % pozytywnych z 43 recenzji. na Metacritic 25 % z 15. zatem, decyzja należy do nas :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 04.09.14, 18:04 Prawdziwy kinoman żadnego filmu się nie boi. ;) Nazwisko reżysera jest argumentem za daniem szansy filmowi (na własne ryzyko). Idę dziś do kina, więc na pewno nie obejrzę tego filmu od początku ... Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 04.09.14, 18:58 Hehe, Barbasiu, to prawda :) Szkoda Kobry, to były jedne z nielicznych premier :) Widziałam kiedyś kawałek "Million...", nie pamiętam na jakim kanale. Film wydał mi się pretensjonalny i przekombinowany, a Mel Gibson należy do nielicznych aktorów, którzy zniechęcają mnie do oglądania filmu. Dałam sobie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 05.09.14, 13:20 idąc tym tropem obejrzałem :] a po obejrzeniu stwierdziłem, że będę musiał obejrzeć raz jeszcze, aby mieć jakieś zdanie na temat tego filmu. postać Gibsona nie mniej dziwna niż tych "piątych Beatlesów", "facetów, wierzących że są wodzami Navaho" i całej reszty menażerii hotelowej. co on tam miał wstawione pod skórę ? jakiś implant kręgosłupa ? wyglądał jak cyborg albo hybryda człowieka i maszyny ;]. wątek czystej, platonicznej miłości opóźnionego, ale wrażliwego chłopaka do prostytuującej się dziewczyny, która "wieczorami znika ze swojego ciała i oddaje je innym" - byłby nawet dobry, gdyby nie to, że zabrakło w nim kierunku. do czego to zmierzało ? do jakiejś ucieczki we dwoje ? a może miało być czymś wyzwalającym dla obojga ? do tego upoetyzowane teksty narratora z offu. niektóre można by żywcem na makatkę przenieść. w ostateczności zupełnie przestało być ważne, kto zabił tego syna multimilionera, i że zrobił to narrator alias ten zakochany w szlachetnej prostytuce, bo - z tego co załapałem - chciał mu pomóc przenieśc się do lepszego życia, a tym lepszym życiem było to, ze po śmierci [z powodu tego, że był synem milionera] zaczęły się interesować jego osobą media, a dzięki temu jego obrazy czy w ogole sztuka którą tworzył zyskały na wartości. tylko - co to za sukces, skoro nie o sztukę chodziło, a o pochodzenie malarza i jego śmierć ? generalnie - coś w tym wszystkim było, jakaś atmosfera, jakiś typ narracji, postaci. poczekam na powtórkę, może mi się jakiś klucz do oceny wyświetli. feeling ;]] a jak Twoje wrażenia ? jak Wasze odczucia ? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 05.09.14, 14:00 Jeśli Ty nie zrozumiałeś fabuły i nie wyczułeś klimatu, to czego ode mnie wymagać;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 05.09.14, 15:43 ta kokieteria ma służyć wyreklamowaniu się ze zrecenzowania filmu ? ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 05.09.14, 18:34 Jest gorzej, po rzuceniu okiem zrezygnowalam, choc w duchu pomyślalam, że kto, jak kto, ale Ty na pewno ogladasz:) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: nie ma Kobry, jest "Million Dollar Hotel" [Ku 05.09.14, 17:19 pepsic napisała: > Jeśli Ty nie zrozumiałeś fabuły i nie wyczułeś klimatu, to czego ode mnie wymagać;) Z ust mi to Pepsic wyjęła. :)) Cześć, Pepsic! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w Stopkl. 04.09.14, 14:03 znacie może ten serial ? zapowiedź [tego i innych hiciorów, hehe, Stopklatki] : www.rp.pl/artykul/55361,1138162-Brytyjscy-muszkieterowie-w-Stopklatce.html Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w St 04.09.14, 17:56 Muszkieterów zawsze bardzo lubiłam, więc postaram się oglądać tę najnowszą wersję. Szkoda tylko, że dwa odcinki naraz będą pokazywać. Ładnie się zapowiada jesień w Stopklatce. :) I serial „Z pamiętnika położnej" jeszcze mnie zaciekawił. Drugi nowy serial na antenie Stopklatki także przenosi nas w czasie – tym razem na koniec lat 50. XX w. „Z pamiętnika położnej", obsypana nagrodami seria z 2012 r., jest ekranizacją bestsellerowych wspomnień angielskiej położnej, pracującej w biednych dzielnicach wschodniego Londynu. Fascynujące medyczne przypadki mieszają się tu z poruszającymi historiami rodzinnymi. Twórcy, zachowując ciepły ton znany z brytyjskich seriali, odważnie mierzą się z trudnymi nieraz tematami. Premierowy odcinek już w niedzielę 7 września o 17.55. www.rp.pl/artykul/55361,1138162-Brytyjscy-muszkieterowie-w-Stopklatce.html Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w St 05.09.14, 13:05 a TVP reklamuje nowy serial "O mnie się niw martw" ;]] następny hicior a'la "Barwy szczęścia". przy propozycjach takich jak te Stopklatkowe czy "Hannibalu" i "American Horror Story" viaq Puls, te z publicznej wyglądają jak jakiś kiepski dowcip :} Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w St 05.09.14, 17:37 He,he,he! Otóż to. Wiesz, uśmiałam się, jak zobaczyłam niedawno kolejną zapowiedź "komedii wszechczasów" "Sami swoi", "Nie ma mocnych", "Kochaj albo rzuć" w jesiennej ramówce w TVP2. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w St 06.09.14, 14:18 żeby jeszcze gdzieś bokiem zapowiedzieli, a oni grzeją z grubej rury, jakby informowali o światowym hiciorze. albo stracili kontakt z bazą albo nigdy tego kontaktu nie mieli :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Muszkieterowie" [i nie tylko], czyli co w St 06.09.14, 14:28 He,he! :))) Dziś w Dwójce."Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" - hicior z roku 1978. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 2014 [dzień 8] 04.09.14, 15:34 zapewne dzień przedostatni :] film.onet.pl/wiadomosci/71-festiwal-filmowy-w-wenecji-dzien-osmy-altman-i-szekspir/tjhq9 www.filmweb/pl/article/WENECJA+2014%3A+W+Ameryce+kryzys%2C+w+Szwecji+smutek-107051 esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=19027 esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=19029 Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 04.09.14, 17:46 Dzięki! :) Przeczytam wieczorem . Dziś w końcu idę do kina na "Magię w blasku księżyca" Allena (na godz. 18:30). Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 04.09.14, 19:00 Trzymaj się, Barbasiu :) Czekamy na relację. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 05.09.14, 11:28 O, byłam w środę i zalegam wam z recenzją! Mam powód, by się zmobilizować w oczekiwaniu na twoją. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 05.09.14, 12:45 brawo ! napisz koniecznie o wrażeniach z filmu i w ogóle wszystkich :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 05.09.14, 17:38 grek.grek napisał: > napisz koniecznie [...]i w ogóle wszystkich :] Hehehe! :) Do wieczora postaram się coś wystukać, żeby Bronte spokojnie mogła wyjechać na urlop. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 8] 06.09.14, 14:31 Ups! Ale wpadka! Przepraszam serdecznie. Niezaplanowana praca się pojawiła wieczorem. Zaraz nadrobię zaległości. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Siatkówka MŚ 05.09.14, 13:01 niestety, nie mam tych specjalnych programów polsatowskich :] a jak u Ciebie ? rozumiem względy biznesowe, potrzebę i prawo do zarobienia na tym interesie, ale parę meczów mogliby pokazać w otwartym kanale. tak naprawdę, sprawa zakodowania tego mundialu zdominowała wszelkie dyskusje o nim, siatkówki to już w ogóle w tym temacie nie ma :] chyba nie o to w tym wszystkim chodziło ? tak sobie wspominam, co by było, jakby te MŚ w piłce nożnej, które przeżywałem jako dzieciak i nawet później, nigdy by się nie wydarzyły z powodu zakodowania przez jakichś biznesmenów - i tak sobie myślę, że coś bym stracił. wszyscy tym żyli, całe otoczenie, to się czuło namacalnie, biegło się na boisko zaraz po meczu, a potem z boiska do domu na mecz w telewizji. mundial wyznaczał rytm życia i temat rozmów. był w powietrzu i wypełniał przestrzeń. niby można oglądać w internecie, ale to już nie tworzy wspólnoty. telewizja miała taką moc, i ma dzisiaj także. czy stacja na P. nie zarobiłaby dostatecznie dużo na samej sprzedaży praw do [ponoć] 160 krajów świata i na reklamach przy okazji meczów w otwartym kanale ? nie mówię, że wszystkich, bo łącznie ma ich być ponad 100, ale przynajmniej tych najważniejszych, najciekawszych plus meczów Polaków, na które gros kibiców czeka wyłącznie albo przede wszystkim. rozpisałem się trochę :], ale te mistrzostwa wyznaczają zmianę epoki. to pierwszy sygnał. zazwyczaj nie życzę nikomu źle, ale jesli stacja na P. zanotuje poważne straty finansowe na tym przedsięwzięciu, to będzie dobrze dla nas wszystkich. potencjalni naśladowcy dostaną mocny message : kodowanie wydarzeń sportowych się nie opłaca w liczbach wymiernych, a strat wizerunkowych nikt nie policzy. podobała mi się reakcja trenera rep. Bułgarii, który zbojkotował stację na P. nie udzielając jej wywiadu, właśnie z powodu tej zakodowanej transmisji :] Bułgar może sobie pozwolić na szczerość, Polak niekoniecznie :] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Siatkówka MŚ 05.09.14, 13:57 Nie wystarczy mieć. Trzeba wykupić abonament za 100 zł na cyfrowy polsat. Relatywnie nie sa to wielkie pieniądze, ale jednak są. I jak b. słusznie podkreślasz, głównie chodzi o wspólnotę. W tym niewątpliwym skandalu, jakim jest brak transmisji MŚ w siatkówce winiłabym jednak telewizję publiczną, tę która ma szerzyć misję, bo przespała ostatnie 6 lat i obudziła się w ręką w nocniku na miesiąc przed mistrzostwami oferując polsatowi śmieszne pieniądza za transmisję (te prawdziwe sa przekazywane na wynagrodzenia prezesów i członków zarządu etc.). Gdzie w tym wszystkim jest minister sportu, kimkolwiek jest? Co zrobił rząd w tej sprawie? Moze trzeba było prowadzić negocjacje z Solorzem przy ośmiorniczkach, i pomyśleć o igrzyskach dla społeczeństwa, jeśli chleba się nie daje. Na koncert Madonny znalazło się kilka zbędnych milionów, nawet wbrew przeznaczeniu, a na siatkówkę rozgrywana w naszym kraju na stadionie wybudowanym za pieniądze podatników już nie? Wszak polska siatkówka stała się w tej chwili naszym dobrem narodowym, a drużyna ma realne szanse na medal. To się nie liczy? Polsat wydeptywał siatkówkę latami. Wyczuł pismo nosem, że można zarobić, a że jest telewizja prywatną, to mu wolno. Polsatu bym aż tak nie winiła. Choć jakiś tam żal pozostaje. Naprawdę szkoda straconych emocji w naszym smutnym, mało perspektywicznym kraju, któremu brakuje jakichkolwiek sukcesów, nie tylko sportowych. Sorki za chaos. Jako laik tak widzę sprawę. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Siatkówka MŚ 05.09.14, 15:41 wg GUS prawie 10 mln ludzi w Polandzie żyje w w ubóstwie albo na jego skraju. tacy na pewno nie zapłacą Polsatowi. mamy momentum - chwilę, w której organizuje się w Polsce MŚ w popularnej masowo uprawianej dyscyplinie i mówi wprost : kto ma kasę - ten ogląda, kto nie ma - niech się oblizuje. sport w TV awansował do rangi "dóbr luksusowych". TVP wydrukowała jakieś oświadczenie, czytałem w Telegazecie, z którego wynika, że rzekomo Polsat ich po prostu wyrolował, nie poszedł na współpracę itd. Na ile w to wierzyć... ;] yup, niestety górka rozrządowa nic nie zrobiła w tej sprawie. ale czy spodziewałaś się, że coś zrobi ? :} do tego ten cały PZPS, który oddał Polsatowi za bezdurno wszystkie prawa do emisji meczów i nie zastrzegł w umowie, że POlsat zobowiązany jest pokazać mecze Polaków [o te głównie kibicom chodzi] w kanale otwartym. znów wyszła prowizorka polskiego ustawodawstwa. wiesz, ja rozumiem to, ze Polsat zapłacił za prawa do transmisji [pytanie : czy nie przepłacił ?] i chce na tym zarobić, taka jest istota działalności stacji komercyjnych - nie mają obowiązku fundować za friko komukolwiek czegokolwiek, a do tego bilans musi wyjśc na plus. a przy okazji, z rozbawieniem obserwuję jak w dzienniku POlsatu opiewa się wspaniałe mistrzostwa, skrzętnie pomijając fakt, że ludzie mowią o nich głównie w kategoriach zażenowania faktem ich zakodowania :] prezenterzy są w swoich rolach nie gorsi od tych, którzy ogłaszali sukces za Gierka. historia bierze zaiste komiczny zakręt, nie sądzisz ? z tym,że kiedyś te brednie wygłaszali ludzie autentycznie zaangażowani, a dzisiaj za pieniądze. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Siatkówka MŚ 05.09.14, 18:32 Nie zapłaca też ci, których na to stać z psychologicznego punktu widzenia. Czytałam stanowiska obydwóch stron. Publiczna całkowicie sie kompromituje, bo kto zaczyna negocjacje na miesiąc przed mistrzostwami, kiedy powinny być już wydrukowane grafiki spotkań. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Siatkówka MŚ 06.09.14, 14:15 coś tak czuję, że ewentualny finał z udziałem Polaków mogą puścić w otwartym. i jestem gotów na bojkot :] nie te lata, żebym nie mógł się bez meczu w telewizorze obejśc ;] TVP ma swoje za uszami, ale, wg mnie, jakby OBIE strony wykazały minimum dobrej woli i wzięły pod uwagę przede wszystkim interes kibiców, to by się dogadały choćby i w 48 godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Siatkówka MŚ 06.09.14, 15:31 > TVP ma swoje za uszami, ale, wg mnie, jakby OBIE strony wykazały minimum dobrej > woli i wzięły pod uwagę przede wszystkim interes kibiców, to by się dogadały c > hoćby i w 48 godzin. Oczywiście. Jak wiesz, mam tylko podstawowy zestaw kanałów telewizji cyfrowej, więc nie mam możliwości oglądania MŚ. Sądziłam, że Ty może oglądasz co ciekawsze mecze w czeskiej telewizji? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Siatkówka MŚ 06.09.14, 17:11 w czeskiej Ct4 [ichni sportowy kanał publicznej tiwi] nie ma tych MŚ :] wiesz, ja w sumie nie żałuję - jakaś nadprodukcja tych siatkarskich mistrzostw wydarzyła się w ostatnich latach. a to jakaś Liga światowa, a to MŚ - co roku chyba ?, a jak nie MŚ, to znów mistrzostwa Europy - też co roku ;]... i mam wrażenie, że co miesiąc Polska gra z Rosją "najważniejszy mecz w historii", a jak nie z Rosją to już na pewno z Brazylią. i w pewnym momencie można, z mojego punktu widzenia, nabawić się syndromu dnia świstaka. dlatego - bardziej mnie zaciekawia cała ta storyline z zakodowaniem całego jubla niż onże sam we własnej osobie. poza tym, ma wrażenie, że jakby grali do 15 te sety, to cała zabawa by zyskała na atrakcyjności. wtedy każdy punkt miałby znaczenie i rangę. do 15 i np. 4 wygranych setów - co o tym sądzisz ? w pingpongu kiedyś grano seta do 21, teraz gra się do 11 i bodajże 5 setów. od razu zrobiło się ciekawie. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Siatkówka MŚ 05.09.14, 13:59 Przy okazji tej afery utwierdziłam się w swojej opinii na temat Polsatu :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte OT 05.09.14, 14:12 Jak już zapowiadałam wyjeżdżam na krótki urlop. Trzymajcie się. Będę zaglądać :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT 05.09.14, 15:13 dobrej zabawy, Siostro, daj im popalić, kimokolwiek są ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: OT 05.09.14, 17:10 Etam, "daj popalić". Lepiej rozkochaj i ... porzuć po urlopie /żeby w oglądaniu filmów potem nie przeszkadzał/. A tak poważnie, przyjemnego relaksowania oraz dobrej pogody I kup nam jakieś nowe filmy! :} Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: OT 05.09.14, 17:34 Haha, ta wersja bardziej mi się podoba :) Dzięki, Barbasiu! Tak, może uda mi się kupić coś ciekawego. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 2014 [dzień 9] 05.09.14, 15:12 ostatnia prosta : www.filmweb.pl/article/WENECJA+2014%3A+Pamięć+absolutna-107097 www.filmweb.pl/article/WENECJA+20143A+Między+piwnicą+a+Itaką-107072 www.rp.pl/artykul/1135846,1138543-Barbara-Hollender-z-Wenecji-o-Pasolinim.html www.rp.pl/artykul/9146,1138530-Relacja-Barbary-Hollender-z-Wenecji.html www.onet.pl/wiadomosci/71-festiwal-filmowy-w-wenecji-dzien-dziewiaty-willem-dafoe-jako-pier-paolo-pasolini/lmjre wyborcza.pl/1,75475,16586343,Prosto_z_Wenecji__Gwiazda_Pasoliniego_i_filmy_zapowiadajace.html stopklatka.pl/wiadomosci/-/133455009,wenecja-2014-zawodza-nawet-znane-nazwiska Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 9] 06.09.14, 16:42 Zbieram skrzętnie do schowka relacje, oczywiście nie wszystkie. Za jakiś czas się przydadzą. Tę porcję postaram się przeczytać wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 9] 06.09.14, 17:03 można czytać jedną dziennie, do następnej edycji starczy ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 9] 06.09.14, 17:09 He,he! Może ja nie mam wybitnego tempa, ale aż tak źle to ze mną nie jest, Greku. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Mini przeglad tego tygodnia :) 05.09.14, 18:19 Obejrzalam dwa filmy w tv i kawalek ;) Te dwa to zupelnie dla relaksu - wtorkowy "Raj dla par", komedia, troche glupawa, ale tez troche z przekazem, piekne widoczki rajskiej wyspy na Pacyfiku, a w jednej z glownych rol, nieoczywiscie przystojny, z jakims takim lobuzerskim urokiem Vince Vaughn (nic nie poradze, mam do niego jakas taka slabosc :))) ) Drugi to tez komedia, z Adamem Sandlerem, ktorego tez lubie, choc nie za czesto ;) Ale komedie z nim najczesciej tez sa nieglupie (choc bywa, ze poziom zartow sytuacyjnych po drodze jest ciut ciezki ;) ) , wiec dla odprezenia polecam. Tym razem byla to "Zona na niby" z Jennifer Aniston i ... Nicole Kidman w komediowej, a wiec rzadko u niej spotykanej, roli. A ten kawalek to wczorajszy "Zapasnik", ktorego tak tu jednak zachwalaliscie, ze postanowilam dac szanse KK. Ale niestety pora jest fatalna, po drugim przysnieciu zrezygnowalam ... Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Mini przeglad tego tygodnia :) 06.09.14, 16:40 >Tym razem byla to "Zona na niby" z Jennifer Aniston i ... Nicole Kidman w komedio > wej, a wiec rzadko u niej spotykanej, roli. Czy Nicole Kidman ma talent komediowy? Podobała Ci się w tym filmie. Jak już Cię tu mamy rozpisaną, to poproszę jeszcze jakąś zabawną scenę z "Żony na niby" albo, jeśli wolisz, z "Raju dla par". :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Mini przeglad tego tygodnia :) 06.09.14, 16:46 ja za Nicole nie przepadam ogolnie, ale ona ma moim zdaniem dosc duzy, acz niewykorzystany talent komediowy, co udowodnila rowniez w "Australii". Oj, ze smiesznymi scenami bedzie ciezko, bo jakos nie moge ich sobie przypomniec ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Mini przeglad tego tygodnia :) 06.09.14, 17:07 maniaczytania napisała: > ja za Nicole nie przepadam ogolnie, ale ona ma moim zdaniem dosc duzy, acz niew > ykorzystany talent komediowy, co udowodnila rowniez w "Australii". A tak, tak! Właśnie "Australia" ! I pamiętna zabawna scena, kiedy zawartość kufrów Lady Sarah Ashley, w tym bielizna, wysypuje się na ziemię, ku przerażeniu damy , a uciesze australijskich zbójów. He, he! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Mini przeglad tego tygodnia :) 06.09.14, 17:30 no wlasnie - Nicole jest swietna w takich scenach ;) A w "Zonie na niby" tanczy hula ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Mini przeglad tego tygodnia :) 07.09.14, 17:50 maniaczytania napisała: > A w "Zonie na niby" tanczy hula ;) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Toronto - start 06.09.14, 00:39 Na razie tylko Onet dostarcza - recenzji "Sędziego" z Robertem Downeyem Jr. Ciekawe, czy po tym, jak się skończy Wenecja, relacji będzie więcej. film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-w-toronto-2014-schizofreniczny-sedzia-recenzja/t5y40 PS. A przecież od 15 września rusza nasza Gdynia... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Toronto - start 06.09.14, 17:02 powtórzę za Barbasią - dobrze brzmi temat i opis głównego bohatera. recenzja bardzo uczciwa, nie pomija słabostek i nie cukierkuje, a do tego cichaczem wspomina, że gra tutaj Robert Duvall, który zawsze jest wydarzeniem ekranowym. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Toronto - start 06.09.14, 17:10 grek.grek napisał: >recenzja bardzo uczciwa, nie pomija słabostek i nie cukierkuje O właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
82adrian Randka w Ciemno 06.09.14, 11:23 Dzisiaj o godz. 22:30 TVP Seriale nada film polski pt. ''Randka w Ciemno''. Jest to historia młodej dziewczyny (K. Maciąg), która pracuje w pubie wraz z kolegą (L. Żurek), którego uważa za geja. Za radą koleżanek postanawia pójść do programu telewizyjnego ''Randka w Ciemno'', i wygrywa randkę po Francji wraz z innym kolegą z pubu (B. Szyc). W filmie gra także sam Bogusław Linda, gdzie również dochodzi do wielu aluzji pod postacią ''Londyńczyków'' i ''Polaka potrzebnego bo zaraz'' - to trzeci film, w którym L. Żurek wyjeżdża do Anglii. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 14:32 Bond nr 7554848 :] Imbd 7,8/10 metacritic 81 % rotten tomatoes 92 % oceny tzw. opinii publicznej jakby zachęcające, do tego Javier Bardem w roli przeciwnika agenta i Sam Mendes za reżyserskim pulpitem, a Naomie Harris [w "Piratach z Karaibów" grała wystylizowana demonicznie, ale i tak seksowna była, a może - właśnie dlatego] jako dziewczyna Bonda to może być wielki atut tego filmu :] poza tym, czego się można spodziewać ? chyba... tego samego, co zwykle, nie ? :] efektownie, za duże pieniądze, z intrygą szpiclowską i rozgrywką "o losy świata", albo przynajmniej Zjednoczonego Królestwa. w sumie, TVP chyba po raz pierwszy od dawna w sobotni wieczór daje rozrywkę, ale niekoniecznie na poziomie "Kogla Mogla" czy "Zróbmy sobie wnuka". jesień im do głowy uderzyła, czy ki diabeł ? :] skaczemy ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 14:59 Dla seksownej dziewczyny Bonda? To ja chyba nie skaczę. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 15:52 Film ma masę innych zalet, serio :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 16:51 ... to znaczy, ja bym może i skoczył, ale obawiam się, ze mógłbym zepsuć telewizor i nabić sobie guza ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 16:53 źle to wpiąłem, spaliłem dowcip, wycofuję się chyłkiem :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 17:02 grek.grek napisał: > ... to znaczy, ja bym może i skoczył, No właśnie. :/ ale obawiam się, ze mógłbym zepsuć telewi > zor i nabić sobie guza ;] :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 16:53 :) Ale wypunktowali mu tych słabości, nie sądzisz? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 16:56 pani_lovett napisał(a): > :) > > Ale wypunktowali mu tych słabości, nie sądzisz? :) Post do skasowania. Pomyliłam filmy! :/ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 16:50 ale skaczemy na film, a nie na dziewczynę ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 17:22 Hehehe! :) Angazetka widziała, zachęca, skoczmy zatem. www.youtube.com/watch?v=StJLvbPIvTw Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Dom dusz i Indiana Jones 06.09.14, 15:12 to pierwsze Wam polecam, jesli nie widzieliscie - piekny, klimatyczny niezwykle film na podst. powiesci "Dom duchow" Isabel Allende - TVP Kultura 20.20 a Indiane Jones pokazywac bedzie TVN co dwa tygodnie zaczynajac dzis o 21.40 "Poszukiwaczami zaginionej arki". A jako, ze nigdy jakos nie mialam okazji obejrzec tych filmow (!), a na stanie mam fana samego Indiany (na razie z gry) - czeka nas dzis wspolny wieczor :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Dom dusz i Indiana Jones 06.09.14, 15:54 maniaczytania napisała: > to pierwsze Wam polecam, jesli nie widzieliscie - piekny, klimatyczny niezwykle > film na podst. powiesci "Dom duchow" Isabel Allende - TVP Kultura 20.20 Przeczytałam kiedyś w Newsweeku dość krytyczny komentarz na temat tej powieści Isabel Allende (że jest najbardziej jaskrawym przykładem "przerabiania na kulturową popelinę tego, co było w realizmie magicznym intrygujące") oraz samego filmu (z gwiazdorską obsadą: Antonio Banderas, Winona Rider, Glenn Close, Jeremy Irons) - że To popowa wersja "Stu lat samotności", skrojona na miarę Hollywood. Oglądałam dawno temu i przyznam, że film mi się podobał. Ciekawe jakbym go odebrała ponownie. > a Indiane Jones pokazywac bedzie TVN co dwa tygodnie zaczynajac dzis o 21.40 "P > oszukiwaczami zaginionej arki" Klasyka. Przyjemnego oglądania! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Dom dusz i Indiana Jones 06.09.14, 15:56 jestem przekonana, ze by Ci sie znow podobal! I kompletnie sie nie zgadzam z krytyka, ten film jest wspanialy :) A przez "Sto lat samotnosci" do dzis nie przebrnelam ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Dom dusz i Indiana Jones 06.09.14, 16:32 "Sto lat samotności" - "biblia realizmu magicznego, wyznaczająca reguły obowiązujące w tym nurcie", fantastyczna książka, przeczytałam, mam w swojej biblioteczce, zamierzam kiedyś wrócić do niej. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Dom dusz i Indiana Jones 06.09.14, 16:32 maniaczytania napisała: > jestem przekonana, ze by Ci sie znow podobal! Też tak czuję. :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 15:49 Oj, Skyfall jest dla mnie świetnym Bondem i znakomitym filmem. Niekoniecznie "takim, jak zwykle". No i zawiera nowego Q (Bena Whishawa) - totalnie doskonałego. Uwielbiam ten film, jest zresztą pierwszym Bondem, którego zapragnęłam mieć w kolekcji dvd. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 15:56 No i zawiera nowego Q (Bena Whishawa) - totalnie doskonałego. O! To mnie przekonało do oglądania. :)) /I Javier Bardem. / Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 17:50 jesteś niezastąpiona, Angazetko, któż inny przypominałby pana Bena, a przy okazji postać Q [jesli pamiętam dobrze, jest to spec od supernowoczesnych gadżetów jakich używa Bond ?]. mam nadzieje, że do tych wybuchowych zabawek dopisano mu parę dobrych one-linerów ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 06.09.14, 18:40 One-linery obecne, zresztą - oglądajcie! Jestem ciekawa wrażeń i mam nadzieję, że nie przesadzam z zachwytami. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 17:10 obejrzałem. mam kilka wrażeń i obserwacji :] nie wiem, czy dzisiaj uda mi się napisać, ale jutro to na pewno. Barbasiu, oglądałaś ? jak oceniasz ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 17:22 grek.grek napisał: > Barbasiu, oglądałaś ? jak oceniasz ? Też obejrzałam. Efektowny wizualny rozmach. :) We wtorek coś więcej dorzucę. Dziś chciałam jeszcze o "Magii ..." kilka słów napisać. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 18:03 świetnie :] cieszę się na obie Twoje recenzje. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 18:24 Recenzji "Skyfall" nie miałam na myśli. Raczej opis sceny, scen, które mi się podobały. :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 18:44 Tyż piknie <zaciera łapki> Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Skyfall" w TVP1 o 20:25 07.09.14, 16:01 grek.grek napisał: > postać Q [jesli pamiętam dobrze, jest to spec od supernowoczesnych gadżetów > jakich używa Bond ?]. mam nadzieje, że do tych wybuchowych zabawek dopisano mu > parę dobrych one-linerów ? :] Jak przeczytałam , że postać Q zagra Ben Whishaw, pomyślałam sobie - taki młodzik!? Przecież Q zawsze był starszym panem. I Bond się zdziwił, że pomocą służyć mu będzie chłopak z trądzikiem. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Wenecja 2014 [dzień 10] 06.09.14, 16:48 ostatnia ostatnia prosta :] : film.onet.pl/wiadomosci/71-festiwal-filmowy-w-wenecji-dzien-dziesiaty-lysy-james-franco-kreci-swoj-nowy-film/txj0y www.rp.pl/artykul/1135846,1138923-Wenecja-2014--Dla-kogo-Zloty-Lew--Relacja-Barbary-Hollender.html www.rp.pl/artykul/1135846,1138889-Wenecja-2014--Filmowe-gwiazdy-sa-jak-wino.html esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=19042 stopklatka.pl/wiadomosci/-/133660735,wenecja-2014-gumowe-zombie-w-burying-the-ex-poruszyly-festiwalem www.filmweb.pl/article/WENECJA+2014%3A+Reżyserzy+i+gangsterzy-107118 przed festiwalem zapowiadano, że jednym z wydarzeń ma być nowy film Konczałowskiego. na razie jakoś nie ma żadnej stosownej recenzji na ww. portalach. może jeszcze jutro coś wskoczy, albo dziś wieczorem. jak myślicie ? kto to wygra ? "Gołąb..." Roya Anderssona, "Birdman" Innaritu ? ja bym stawiał, że wygra taki film, którego polscy recenzenci nie opisywali ;] podobnie jak w Cannes, gdzie zwycięski "Winter sleep" doczekał się zauważenia dopiero po tym jak ogłoszono, że bierze całą pulę. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 06.09.14, 18:00 Film Andrieja Konczałowskiego „Białe noce listonosza" ("To komedia o zapadłej syberyjskiej wiosce, w której "nic się nie może zmienić" GW) ma być pokazany dopiero w ostatnim dniu festiwalu, pisze Barbara Holender, czyli dziś. Więc pewnie, jak piszesz, recenzja filmu, pojawi się najwcześniej wieczorem lub jutro. > ja bym stawiał, że wygra taki film, którego polscy recenzenci nie opisywali ;] > podobnie jak w Cannes, gdzie zwycięski "Winter sleep" doczekał się zauważenia d > opiero po tym jak ogłoszono, że bierze całą pulę. He,he! Niewykluczone. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 06.09.14, 18:22 recenzja pofestiwalowa będzie ;] tak patrzę za okno i ładna jesień tego [w tym/o tym] schyłkowego lata. udanego wieczoru, Barbasiu i Czcigodni :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 06.09.14, 18:47 No właśnie. Czy nie lepiej, by szanowne jury, przespało się ze wszystkimi filmami w głowie, podyskutowało na świeżo rano i werdykt wydało w niedzielę wieczorem? O tak, piękny , goracy dzień był. Aż mi się chciało uciec dziś do lasu na rowerze. PS forum.gazeta.pl/forum/w,14,152436781,153498613,OT.html?wv.x=2 Oby jak najdłużej trwała taka piękna jesień. Dobrego wieczoru, Greku. :) www.youtube.com/watch?v=JgoNJj7zGsM I wieczór dziś ciepły, w sam raz na spacer, kto może. ( ja mam sprzątanie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 06.09.14, 18:52 Tę wersję chciałam zalinkować: " Autumn Leaves " Chet Baker - Paul Desmond www.youtube.com/watch?v=Gsz3mrnIBd0 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 07.09.14, 16:50 tym razem bez sensacji, wygrał faworyt dziennikarzy, publiczności i bukmacherów - "Gołąb dzieci na dachu i przygląda się egzystencji" :] stopklatka.pl/wiadomosci/-/133663909,wenecja-2014-rozdano-nagrody-roy-andersson-najlepszy o, muzyka doskonale dopasowana do nastrojów wieczorowych, dzięki Barbasiu :] a te kaszkiety w ilustracji, jakby podobne do tych, które nosi w ostatnich sekwencjach bohater "Maleny" :], jakby zapowiedź tego, o czym pomyślałem by napisać dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 07.09.14, 16:58 grek.grek napisał: > tym razem bez sensacji, wygrał faworyt dziennikarzy, publiczności i bukmacherów Yes! :) Też miałam o tym napisać. > - "Gołąb dzieci na dachu i przygląda się egzystencji" :] He, he! To ojejkowa wersja tytułu? Czyli na coś się przydał ten link. Telepatia. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 07.09.14, 17:06 co będzie dalej - telekineza ? ;]] nope, okazuje się, że to prawdziwy tytuł :] "Pigeon sat on a branch reflecting on existence" w oryginale. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 07.09.14, 17:40 Bilokacja? Próbuję tej bilokacji, ale napotykam na mocny opór. ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 07.09.14, 17:49 Ale bądźmy już poważni! nope, okazuje się, że to prawdziwy tytuł :] "Pigeon sat on a branch reflecting > on existence" w oryginale. Czyli "Gołąb dzieci na dachu i przygląda się egzystencji" :] - to literówka i błąd w tłumaczeniu, a nie zamierzona gra . Podoba mi się tłumaczenie zaproponowane w Polityce (bezpośrednio ze szwedzkiego) : www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1591671,1,zakonczyl-sie-71-miedzynarodowy-festiwal-filmowy-w-wenecji-zloty-lew-dla-roya-anderssona.read „En Duva satt på en gren och funderade på tillvaron” - w wolnym tłumaczeniu: Gołąb siedzi na gałęzi i duma nad życiem Komedie (lub raczej komediodramaty) Anderssona są gorzkie, oniryczne, melancholijne. Nie inaczej tym razem. „Gołąb” kontynuuje wątki podjęte w poprzednich, świetnie przyjętych przez krytykę filmach: „Pieśni z drugiego piętra” (2000) i „Do ciebie, człowieku” (2007). To – jeśli je łączyć – trylogia o współczesnym zagubieniu, rozpaczliwej potrzebie nadania życiu sensu. Bohaterowie „Gołębia” – różni, niemal przypadkowi – krzątają się więc wokół swoich spraw, chowają w knajpach, popadają w bezruch. Jak mantra wraca tutaj zdanie: „Cieszę się, że u ciebie wszystko dobrze”. Banalne i przejmujące w swojej ogólności. Roy Andersson, 71-letni szwedzki reżyser, jest dziś uznawany za patrona skandynawskiej groteski. Debiutował „Historią miłosną” w 1970 r. (wcześniej kręcił krótkie metraże), pięć lat później wyreżyserował kolejny obraz, „Giliap”. I choć obydwa te tytuły przysporzyły mu nagród – za pierwszy otrzymał wyróżnienie na festiwalu w Berlinie, drugi uhonorowano w Cannes – to na długo zaniechał działalności reżyserskiej. Przez blisko 25 lat zajmował się głównie reklamą, w międzyczasie rozbudował swoje prywatne studio nagraniowe. Do filmów – z początku krótkometrażowych – powrócił w późnych latach 80. Wypracował w tym czasie charakterystyczny styl: długie kadry, niezmącona kompozycja, obrazy – wydawałoby się – nietknięte ręką montażysty. I przezierający z nich smutek, zawsze podszyty namiastką humoru (albo odwrotnie). www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1591671,1,zakonczyl-sie-71-miedzynarodowy-festiwal-filmowy-w-wenecji-zloty-lew-dla-roya-anderssona.read Przydałby się jakiś przegląd twórczości Roya Anderssona, nieprawdaż? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 08.09.14, 15:45 aaaaa ! "dzieci na dachu"... rzeczywiście, z-ojejkowałem ten tytuł okrutnie :]] i jeszcze próbowałem udawać, że nic się nie stało ;] dzięki za notkę, Barbasiu. w sumie, nie znam człowieka, hehe. tak to zwykle jest, że dopiero nagroda na jakimś festiwalu otwiera oczy : hej, jest taki gość/babka i robi ciekawe filmy. z tego, co czytam, to styl niekoniecznie ma klarowny, ale kto wie - może przy bliższym poznaniu nie jest tak enigmatyczny jak się wydaje w opisach ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Wenecja 2014 [dzień 10] 08.09.14, 23:32 Hehehe! :) Zabawna pomyłka i nawet niepozbawiona całkiem sensu. Właśnie. Ale miejmy nadzieję, że z czasem, z kolejnymi festiwalami coraz mniej będzie tych nieznanych nam reżyserów. Tak, trzeba samemu się o tym przekonać. :) Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Toronto - dzień 2 07.09.14, 00:40 W roli głównej - Bill Murray. film.onet.pl/recenzje/festiwal-w-toronto-2014-bill-murray-jest-swiety-i-swietny-w-mow-mi-vincent-recenzja/4mfwm Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Toronto - dzień 2 07.09.14, 17:28 „Mów mi Vincent” z Billem Murray'em - zapisujemy na listę MUST SEE. :) Odpowiedz Link Zgłoś
mia72 2 nowe ciekawe seriale 07.09.14, 09:18 Nikt tu chyba nie wspomniał, że wystartowały dwie nowości serialowe, ja skoczyłam i polecam:) Po pierwsze: na Pulsie dziś po 23.00 już 2 odc. "American Horror Story" o rodzinie z problemami, która chce zacząć od nowa i niestety wybiera do tego nawiedzony dom (z D. McDermottem, na którego miło się patrzy;). Po drugie: na Ale Kino dziś też późnym wieczorem powtórka (z wtorku) dwu pierwszych odcinków "Masters of Sex". Serial opowiada o prawdziwych postaciach: W. Mastersie i V. Johnson, parze badaczy, którzy zapoczątkowali badania nad seksualnością człowieka i przyczynili się tym samym do szalonych lat 60-tych. W roli Mastersa świetny Michael Sheen. Bardzo warto moim zdaniem! Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: 2 nowe ciekawe seriale 07.09.14, 09:52 "American Horror Story" juz tu wspomniano, ale dla mnie pora nieodpowiednia, bo w tym samym czasie mam premierowe odcinki "Bones" - mojego najulubienszego serialu ever. A "Ale Kino" niestety nie mam i tego "Masters of Sex" zaluje, bo raczej niepredko sie go doczekamy w naszej tv ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: 2 nowe ciekawe seriale 07.09.14, 17:01 Czy nie nazbyt straszą w "American Horror Story"? "Masters of Sex" - brzmi naprawdę ciekawie. Jakby posiadacze Ale kino, mieli ochotę co nieco opowiedzieć o serialu, bylibyśmy niezmiernie wdzięczni. Odpowiedz Link Zgłoś
mia72 Re: 2 nowe ciekawe seriale 08.09.14, 12:02 Jak dla mnie nie straszą nadmiernie, jest balans między tym, co realne i tym, co nadprzyrodzone - a nawet nadprzyrodzone jest tak ukazane, że przyjmuje się za zupełnie realne;) IMO poza upiorami solidny kawałek obyczaju i dlatego oglądam, choć tak właściwie nie przepadam za horrorami, bo są najczęściej po prostu śmieszne;( "Masters..." oglądam gł. dla Sheena, bo tej miary aktorstwo w serialu nieczęsto się zdarza. Z jednej strony naukowiec, lekarz świetny w swoim fachu, z drugiej mężczyzna zmagający się z własnymi słabościami - niepłodnością, o którą obwinia żonę, namiętnością do Johnson, do której sam przed sobą nie umie się przyznać. Człowiek, którego trudno lubić, zamknięty w sobie i wycofany, a jednak coś w nim przyciąga... i wszystko świetnie wygrane. Nie podejmuję się niestety opowiadania odcinków, może ci, co Ale Kino nie mają, znajdą w necie i sami ocenią;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: 2 nowe ciekawe seriale 11.09.14, 13:42 nieźle brzmi, szkoda że Puls uparł się wciskać "AHS" zaraz po Hannibalu, nie można się skupić ;] "Masters of sex" ma naprawdę dobre oceny, z tego co zauważyłem - potwierdzisz ten trend czy jednak inaczej oceniasz [poza aktorstwem Sheena], Mio ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: 2 nowe ciekawe seriale - dzięki, Mia! 13.09.14, 18:31 "American Horror Story" jest zaraz po "Hannibalu", właśnie, trochę za duża dawka horroru jak na jeden wieczór. Widziałam początek 2. odcinka. Zaczyna się od makabrycznej sceny z przeszłości. Dwie dziewczyny wychodzą z domu (akademika?) na zabawę, dwie zostają, bo muszą się uczyć . Puka do nich jakiś facet i prosi o pomoc, o opatrzenie rany, ma skaleczone czoło, leci mu krew. Dziewczyny wpuszczają go. jedna z nich zabiera się za opatrywanie rany, wyciera spływająca krew po chwili widzi , że na czole facet nie ma ma żadnej rany , skąd mogłaby lecieć krew. Facet zrywa się , zabija jedna z dziewczyn , potem każe się rozebrać do majtek i stanika drugiej, związuje jej ręce na plecach i tym samym sznurem jeszcze nogi, a potem zadaje jej ciosy nożem. Makabryczna scena. "Masters..." - brzmi bardzo ciekawie. Do niczego nie zobowiązujemy! :) Zachęcamy tylko i dodajemy odwagi, jeśli kto miałby ochotę, coś napisać na temat jednego lub drugiego serialu. Na pewno poszukam serialu, jak będę miała trochę czasu. Swoją drogą, czy to fantastyczne czasy, wszystkie filmy, seriale są na wyciągnięcie ręki , tylko mieć czas i oglądać. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Czy wspominałam, że nienawidzę Toronto? (dzień 3) 07.09.14, 11:48 Co recenzja, to budzi się we mnie takie: AAAAAAAAAA, muszę to zobaczyć! film.onet.pl/recenzje/festiwal-w-toronto-2014-nightcrawler-perwersyjna-przyjemnosc-recenzja/8cxmt Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Czy wspominałam, że nienawidzę Toronto? (dzie 07.09.14, 17:18 mam coś podobnego :] wygląda na to, że jest na tym festiwalu cała seria filmów z wybitnymi kreacjami aktorskimi, a postaci napisane są na modłę współczesnych bohaterów telewizyjnych seriali, czyli intrygujący antybohaterowie [Jake Gylehhaal] albo błyskotliwi komedianci [Bill Murray]. i mam wrażenie, że jesli te opisywane filmy są tak dobre, jak ich recenzje, to każdy z nich mógłby z palcem w uchu wygrać np. wenecki konkurs :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Czy wspominałam, że nienawidzę Toronto? (dzie 07.09.14, 17:29 A ja pokochałam Toronto. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Malena" [2000 r.] [1] 07.09.14, 12:52 2000 r., reżyseria Giuseppe Tornatore, z Moniką Bellucci, która wygrała los na loterii dostając rolę która uczyniła z niej [nie wiem, jak było naprawdę :), ale podejrzewam że nie mogło być inaczej] symbol seksu w starym dobrym stylu a'la Marilyn Monroe czy Rita Hayworth. No i znów, podobnie jak w "Cinema Paradiso", wszystko ilustruje nostalgiczna muzyka Ennio Morricone. Zdjęcia robił Lajos Koltai, zapewne odbierając szczegółowe instrukcje od reżysera, bo klimat miasteczkowy a'la "Cinema..." jest tutaj idealnie powtórzony, odzworowany. A film... tak jak w "Cinema Paradiso" Tornatore cofa się w przeszłość, do okresu dojrzewania, znów bohaterem czyniąc chłopca odkrywającego cienie i uroki świata. W "Cinema..." na pierwszym miejscu była miłośc do kina, na drugim uczucie do kobiety. Tutaj kobieta jest w centrum, ale kino oczywiście także ma swoje poczesne miejsce, a w tle dzieje się historia. "Cinema..." było cieplejsze, pastelowe, sentymentalne. "Malena" też taka jest, nie brakuje w niej poczucia humoru i zabawnych, przezabawnych nawet, scen. Lecz nuty goryczy i doświadczenia tej gorszej strony rzeczywistości i ludzkiej natury są tutaj wyraźnie zaakcentowane. jeśli mielibyście chęć... [jest to wersja 1,5 godzinna, podczas gdy oficjalna ma 109 minut - nie udało mi się, niestety, znaleźć takowej] : www.efilmy.net/film,2029,Malena-Malna-2000-Lektor-PL.html A zatem... Znów, jak w "CInema Paradiso", miejscem akcji jest małe miasto na Sycylii - Castelcuto. Fotografowane tak, że można się tylko zapatrzeć. Słońce, stara wspaniała architektura, rynek no i niesamowity bulwar trochę przypominający te z krajów arabskich. Uroda niemal dorównująca samej Malenie :] Jest rok 1940, piękny czerwiec - Włochy wypowiadają wojnę Francji. Całe miasto świętuje ten fakt. Tylko nie ojciec 12-letniego Renato. Facet jest zabawnym histerykiem i panikarzem, ale przy okazji jest też skrytym, lecz zajadłym, antyfaszystą. On, jako jeden z nielicznych, wie że Italia, pod wodzą swojego "piep,rzonego Duce", właśnie pakuje się w awanturę, która wyjdzie jej bokiem. Na front wyjeżdzają poborowi i ochotnicy. W tym Nino Scordia. Dla Renato są to specjalne dni z dwóch powodów : po pierwsze, własnie dostaje nowy rower. I teraz na tym rowerze będzie pruł po ulicach i uliczkach już przez cały film. MOżna by nawet rzec, że jest to film o miłości do kobiety, kina i roweru/rowerA. Po drugie - poznaje Malenę Scordię, pozostawioną w miasteczku żonę Nino. POznaje w znaczeniu : zaczyna ją widywać. I wpada po uszy. NIe tak jak inni - oni wszyscy dybią na jej wdzięki. Jego koledzy, mężczyźni w mieście. Wszyscy o niej mówią. Wszyscy pożerają ją wzrokiem, kiedy przechodzi ulicami i przez rynek. Wszystkich zatyka na jej widok. Także kobiety, ale one reagują raczej złością - doskonale wiedzą, że ich męzowie, synowie, ojcowie i dziadkowie - wszyscy doznają orgazmu mentalnego na jej widok. Jej przejścia przez rynek są szczególnym spektaklem, po którym wyprowadzone z równowagi żony, matki i córki wołają do swoich mężczyzn "Już ! Koniec ! JUż przeszła, możesz się przestać ślinić !" Koledzy Renato zwłaszcza : www.youtube.com/watch?v=8j-53yv1nD4 Jak bawią się w typowe małoletnie wygibasy i dokonują pomiarów swoich urządzeń podpępkowych, to ci z mniejszymi wymiarami są wyśmiewani tekstem, że do Maleny nie mają z czym startować. Malena jest wszędzie. Przy stolikach kawiarnianych rozstawionych na placu, na murku, u fryzjera, w knajpie... wszędzie gdzie są mężczyźni. A także w sklepach i na targach, gdzie spotykają się kobiety. Jest głównym tematem ich rozmów. Ich fantazji. I złości. A przede wszystkim plotek. Bo któż uwierzy, że TAKA kobieta nie znajdzie sobie kochanka pod nieobecność męża. Ona NIC NIE ROBI. Nic. Ona po prostu IDZIE. CHODZI. Ona po prostu JEST. A jak jest, to jakby jej nie było. Monika Bellucci także po prostu jest na ekranie i to wystarcza. To cała reszta dorabia do niej ideologię. To cała reszta tworzy wokół niej historie niestworzone i zahaczające o rozwiązłość i ćwierćpornografię. Sam Renato oczywiście jest zaaferowany jej seksapilem, jest on przyczyną jego pierwszej erekcji, ale o ile wszyscy dookoła tylko pożądają Maleny - on się w niej prawdziwie zakochuje. Wszyscy dookoła chcieliby się z nią "bzykać". On jeden chciał by się z nia KOCHAĆ. Jest nią oczarowany. Olśniony. Jeździ więc za nią rowerem, ale nie wprost. Dyskretnie stara się jej towarzyszyć, znać miejsca do których chodzi, a przede wszystkim - móc na nią patrzeć. Jakież niepokoje przeżywa nasz Renato [wspaniały, niezapomiany w tej roli młody Giuseppe Sulfaro, jeden z najlepszych dzieciaków kina w historii, tak bym zaszarżował], kiedy Malena odwiedza jakiś tajemniczy dom, a jego lokator z okna rzuca jej klucz. Cały w nerwach Renato wspina się po ogrodzeniu ryzykując co najmniej zdrowie, patrzy przez okno... i kamień spada mu z serca - Malena odwiedza swojego ojca, sprząta mu i gotuje. www.youtube.com/watch?v=ZTAVOF3D4vY Malena jest powodem dla którego Renato chce nosić długie spodnie. Jeden z kolegów rzecze z całą powagą 12-letniego znawcy życia, że im dłuższe spodnie, tym dłuższa... cała reszta mężczyzny ;] No to Renato dawaj łapać ojcowe spodnie i goni z nimi do krawca, żeby mu je wydłużył. Jak się ojciec dowiaduje, to robi mu przedziką awanturę [zabawna scena]. Gania go po całym domu i daje w skórę. Renato sięga po broń odstraszającą "Jak mi nie pozwolisz nosić długich spodni, to powiem, że nie chcesz, abym chodził na zebrania młodzieżówkji faszystowskiej". Tu ojciec zatrzymuje się w pędzie i powiada "Dobra, zawrzyjmy układ - w dniu śmierci Duce, kiedy wreszcie ktoś mu rozwali ten łeb - kupię ci długie spodnie" :} Renato prędko przestaje jeżdzenie za Maleną rowerem, do czego posuwa się nawet za cenę wagarowania w szkole i bury od ojca. Zaczyna ją podglądać w jej domu. Chałupa jest z kamienia, a tu i ówdzie zdązyły się wyłożbić dziury. W sam raz na oko Renato. Co widzi ? Widzi ją przechadzającą się w halce po domu, z zachwytem obserwuje jej ciało, pierś która przypadkiem wypada na światło pokojowe, jakieś prześwity... Uczta zmysłów. Nic dziwnego, ze wieczorami Renato próbuje radzić sobie z hormonami atakującymi go gromadnie - tak sobie radzi, że aż ojciec w łózku w pokoju pod Renatem krzyczy "Przestań, bo oślepniesz od tego !" :}] Któregoś popołudnia Renato posuwa się nawet do kradzieży - porywa ze sznurka świeżo wypraną bieliznę Maleny. A potem zasypia z jej majtkami na twarzy. Gdy następnego dnia budzi go do szkoły ojciec - co widzi... No własnie :] Cóż za histeria rozpętuje się w domu. Ojciec, wysoki kościsty łysiejący choleryk, ściga biednego Renato po całej chałupie z okrzykami "Ty fetyszysto ! ty zboczeńcu ! Ty zwyrodnialcu !" - ubaw po pachy :] Babka pyta Renato "Co to jest ?", a on "Beret francuski". A matka z wrzaskiem łapie te majtki, podpala je i pędzi z nimi w wyciągniętej ręce aby wrzucić do pieca. Pandemonium :] Ojciec zabrania wręcz Renato siadać do stołu z całą rodziną, a już na pewno zadawać się z młodszymi siostrami. Trwa to 3 dni. Renato w akcie sprzeciwu nie chce jeśc i wychodzić z domu. Czuje się bardzo marnie, więc wezwany zostaje lekarz, który stwierdza, że chłopcu trzeba... świeżego powietrza. Renato znów może wrócić na swój ukochany rower. Ojciec Maleny jest profesorem w szkole. Stary, głuchy, nie wie nawet że jego uczniowie stroją sobie nieprzystojne żarty z jego córki. Krzyczą "mogę przelecieć pańską córkę ?" i po kolei podnoszą ręce. Profesor sądzi, że chodzi im o wyjście do toalety, więc odpowiada "Proszę bardzo, ale po kolei". Renato prędko przestaje to śmieszyć. Kiedy fala pomówień sięga zenitu i do ojca Maleny dociera anonim, sugerujący że dziewczyna oddaje się Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Malena" [2000 r.] [2] 07.09.14, 13:38 Zatem, kiedy fala pomówień, jakie fruwają po mieście, dociera do ojca Maleny i anonimowy nadawca w liście sugeruje, ze jego córka nie odmawia nikomu - rzecz ma miejsce w szkole, a jeden z kolegów stoi za plecami starego głuchego nauczyciela i odczytuje ten donos na głos. Profesor wychodzi złamany, a smarkacze radośnie wrzeszczą "Skoro tak, to i dla nas jest nadzieja". Wtedy Renato traci spokój i wdaje się w bójkę z jednym z kolegów, wyobrażając sobie przy okazji, że jest gladiatorem w Koloseum, a Malena Cezareją, która decyduje czy ma zabić swojego przeciwnika : www.youtube.com/watch?v=Spl7doGUZTI Własnie, bardzo często Renato ubiera swoje marzenia o Malenie w kostiium z filmów, które ogląda [jak można sądzić - namiętnie]. A to jest rewolwerowcem, który broni damy przed atakującymi dyliżans Indianami, a to Tarzanem ["Ja Tarzan, ty Malena"], a to gangsterem, a ona jego dziewczyną... W szkole zamiast się uczyć pisze do niej miłosny list. Ba, on te listy pisze bez przerwy, z tym że nie ma odwagi żadnego z nich wysłać. Czasami wpada przez to w poważne tarapaty, kiedy z wyobraźni nie dośc sprawnie przenosi się do rzeczywistości, a Malena patrząca na niego namiętnie zza stolika nauczycielskiego w istocie okazuje się zołzowatą profesorką w pinglach, która chce mu zrobić krzywdę :], zmuszjaąc przy okazji do ofiarnego pożarcia listu, aby nie wpadł w jej podstępne ręce : www.youtube.com/watch?v=i9_lCyG67Rc Renato broni honoru kobiety swoich marzeń także przeciwko obgadującym ją mężczyznom. Kiedy słyszy dwóch takich, którzy najpierw przymilają się do Maleny, a potem ślinią się gapiąc się na nią i komentując - Renato epitetuje ich odpowiednio pod nosem, potem łapie za kamień i rozwala szybę sklepu, którego właścicielem jest jeden z nich; ucieka błyskawicznie, umykając wyciągającym się ku niemu ramionom przechodniów, gotowych by go złapać i postawić przed karzącą ręką sprawiedliwości :] Uczucie jakie żywi do Maleny czyni go także wyjątkowo religijnym. Własnie nadchodzą wieści z frontu, a wśród nich informacja o tym, że Nino nie żyje. Malena jest więc wdową. Teraz - jak miasto plotkuje - dopiero zacznie dokazywać ! Mężczyźni aż podskakują, kobiety wzmagają czujnośc rewolucyjną, a Renato wyobraża sobie jak pociesza złamaną stratą męża Malenę. Tak - złamaną. Bo Renato wie o niej więcej niż inni - podczas tego podglądactwa nigdy nie widział jej z jakimś obcym mężczyzną. Tylko ze zdjęciem męża. Widział ją tylko tańczącą do starej piosenki ze zdjęciem męza trzymanym w ramionach [Renato znajduje w sklepie taką samą płytę i też jej słucha, jest to dla niego forma bliskości z Maleną]. Bo na tym to właśnie polega - ona nic nie robi, to oni robią wokół niej, nie mając pojęcia o prawdzie i nie dbając o nią. KOmentarze się nasilają, plotki nabierają rozmachu. Wokół Maleny ma się kręcić miejscowy dentysta, człowiek żonaty, taki mały śliski łysawy podstarzały :] Malena nie jest już nazywa inaczej jak tylko "wulgarną dziwką", a przodują oczywiście zajadłe kobiety, prawdziwie włoskie z temperamentu. O dziwo, najmniej włoska jest sama Malena. Cicha, niewzruszona, przeżywająca najpierw obecnośc męża na wojnie, a potem odprawiająca po nim niemą żałobę. Jest to przedziwne, sugestywne zderzenie chodzącej niewinności z ludzką podłością. A Renato świadkuje temu wszystkiego z coraz bardziej zaniepokojoną miną. I wtedy Renato udaje się do kościoła. POd figurą świętego zapala świeczkę na okoliczność, zaczyna od "Wyglądasz sympatycznie, więc pomyślałem, że mi pomożesz..." i prosi go "by chronił Malenę przed mężczyznami". Myśl o niej, zbliżanie się do niej, kosztuje go także towarzystwo. Już nie chodzi z kolegami, chodzi sam, jeździ sam. Nie mógłby z nimi się zadawać, nie mógłby słuchać jak o niej mówią i obrażają ją przy nim. Jeździ więc za nią, ale zawsze w oddali, czasami siada niby to przypadkiem na murku przy bulwarze obok jej domu. A niekiedy zdobywa się na śmiałość i zostawiając rower, z bijącym sercem przechodzi obok niej na ulicy patrząc nieśmiało w jej kierunku. Jak to nie jest pierwsza miłość, to co to jest ? ;] www.youtube.com/watch?v=cKnT6pWFqvs Na początku jeszcze ulegał fantazjom kolegów, którzy chwalili się, jak to Malena wychodziła do nich w samym szlafroku i prosiła o papierosy, a wiatr podwijał szlafrok i można było to i owo podejrzeć - Renato sam siebie widywał w takiej sytuacji, ale prędko dotarło do niego, że to chłopięce brednie i fantazje, w których nie było krzytyny prawdy. Jego fantaazje są jakże doskonalsze, zwłaszcza ta z Tarzanem ;] Ona jest wszędzie, dominuje każdą jego myśl i każde spotkanie z realną kobietę - także z agentką towarzyską. Yes, bo kiedy matka martwi sie, ze Renato choruje, ojciec mówi "KObieto ! On nie choruje, on dojrzewa". I łapie za rękę syna prowadząc go do agencji, żeby spotkał się z jakąś namacalną damą do towarzystwa. Ofk, onieśmielony lekko Renato, wśród tych idiotycznych czerwonych świateł, wybiera dziewczynę podobną do Maleny, a potem, kiedy ona kładzie się przy nim, albo - na nim ;], widzi już tylko twarz nie kogo innego jak Maleny. Codziennie karabinierzy dostają listy z nazwiskami adoratorów Maleny. Donosy. Atmosfera się zagęszcza. Co gorsza, Renato odkrywa że Malenę odwiedzają mężczyźni. Najpierw jakiś porucznik - Renato widzi kwiaty na stole, jedzenie, i to że on ją całuje w policzek na pożegnanie. Czy coś zaszło między nimi ? Renato jest cały zaniepokojony, zazdrosny. CO ciekawe, i przezabawne, wychodząc z domu Maleny porucznik natyka się na dentystę - ten mu robi potworną awanturę o Malenę. Biją się, a korpulentny dentysta zarzuca porucznikowi, że nastaje na cześc "jego narzeczonej". MÓwi to facet, który ma legalną żonę ;] Co lepsze - ta żona dentysty śledziła go, kiedy wyszedł, i nakrywa go na bójce z porucznikiem. Całkowita wtopa. Pozew o rozwód, małżeńska bijatyka, że aż nie wypada wspomnieć o całym miasteczku mającym ubaw z nieudolnego amanta bigamisty. Plotki i wersje wydarzeń wędrują po linii głuchego telefonu, więc wkrótce urastają do piramidalnych rozmiarów. Sytuacja jest niemiła, choć przekomiczna, bo ostatecznie oskarżona zostaje... Malena. O uwiedzenie żonatego. Jej obrońcą zostaje miejscowy... no cóż - adwokat ;] Zabawny mały gośc pod wąsem i z nastroszonymi włosami po obu bokach łysej na środku głowy - taki Jan Rokita wersja hard. A jego retoryka sądowa... Tego żadne słowa nie oddadzą, a ja nie mam dla Was linka - czysta poezja, wygibasy, zmiany tonacji głosu od grobowej powagi do wodewilowego kiczu, po prostu cała gama środków wyrazu. Ale to ten kolorowy pajac mówi wszystkim prawdę prosto w oczy. Sytuacja jest symboliczna. Przed sędzią siedzi na krześle oskarzona, sama, a w ławkach za nią tłum ludzi z miasteczka. W tym cały zdenerwowany Renato. Najpierw odczytane zostają zeznania porucznika, który twierdzi, ze z Maleną łączyła go znajomość. Jest on kawalerem, ona wdową - co komu to przeszkadza. Cokolwiek tam było, a wiedząc o żałobie Maleny po mężu - nic się mogło nie wydarzyć. A dentysta ? Malena mówi : "Tak, był u mnie. Raz" - WRZAWA na widowni. A więc BYŁ ! "Ty dziwko !". Sędzia ucisza. Malena dodaje "... przyniósł leki dla mojego ojca. [sędzia : dlaczego do pani domu przyszedł, a nie do niego osobiście ? Malena : Nie wiem] Potem pożegnał się i poszedł". Znów WRZAWA, ale tym razem chyba dlatego, że tłum dostał w gębę mokrą ścierką własnej głupoty. Sędzia jest paradny... powiada do Maleny "Dlaczego szanowany pan dentysta, CZŁOWIEK KTÓRY SWEGO CZASU MIAL ZASZCZYT WYRWAĆ ZĄB SAMEMU DUCE [haha, znacie lepszy ceryfikat moralności i uczciwości ?], miałby panią nachodzić ?". Występuje więc ten pajac adwokat i tym swoim kuriozalnym tonem rzuca prosto w twarz wszystkim zebranym "Jedyną winą oskarżo Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Malena" [2000 r.] [3] 07.09.14, 14:08 "Jedyną winą oskarżonej jest jej... URODA ! - powiada pajac adwokat swoim zawodząco-kaznodziejsko-przegiętym tonem - to ona sprowadza na nią nieszczęście, niedolę i samotność. Jej URODA ! jest przyczyną bluźnierstw, obelg miotanych przez złe języki, które okrywają hańbą ją i jej ojca. POdczas gdy jest ona kobietą czystą, żałobą okrywającą grób poległego na wojnie męża. Jest wdową, a czy ktokolwiek z nas miałby prawo i czelnośc odebrać jej prawo poszukiwania nowej miłości ?" Oto cała prawda. Poza może ostatnim zdaniem, sugerującym że może jednak Malena romansuje. ALe i tak jest nieźle. Malena zostaje oczyszczona z zarzutów, ale nawet poczciwy adwokat okazuje się tylko słabym człowiekiem. Próbuje uwieść Malenę - ona nie ma pieniędzy, jako samotna wdowa, żeby mu zapłacić. Ucieka przed nim po domu [Renato obserwuje tę scenę przez okno, z bezsilna rozpaczą], ale w końcu mu ulega. Jest w tym doza komizmu, ale w istocie to kolejna scenka z cyklu : dole i niedole kobiety pozostawionej na pastwę losu. Wkurzony Renato odwiedza "swojego" świętego w kościele. Przeprasza za Malenę, "ona musiała to zrobić", a potem... rozwala ze złością ołtarzyk ze świeczkami pod świętą figurą - "TEraz jesteśmy kwita". Yup. Mecenas krząta się by oświadczyć się Malenie. Najpierw jednak musi przekonać swoją matkę. A ta ani myśli popierać, ba - zezwalać !, na ślub syna ze "zdzirą i ladacznicą". Znów całe miasto ma używanie, kiedy staruszka pierze gdzie popadnie swojego małego pulchnego łysego synalka i pędzi go przed sobą po schodach jak szmacianą kukłę :] Zabawne, ale przy okazji... czy ktokolwiek pomyślał o tym, czy Malena zechciałaby takiego kogoś ? Nikogo nie interesuje jej zdanie, jej punkt widzenia. TO znamienne w tej opowieści. Tymczasem front wojenny zahacza o Castelcuto. Naloty są. Miasto zostaje zbombardowane. Ruiny, dym, zgliszcza, ciała wyciągane spod gruzów... W tym ojciec Maleny. Martwy. MIesza się ten wojenny dramat z wizytą Renato u fryzjera, gdzie chłopak z dumą zamawia "strzyżenie i GOLENIE". Kiedy ludzie ustawiają się na cmentarzu do złożenia kondolencji bliskim ofiar nalotów, Renato ma nadzieję, że będzie mu dane pocałować w policzek Malenę - nie jest mu dane... Starsi wypychają go z kolejki, a właściwie odsuwają w momencie, gdy przyszła kolej na niego. Zawód. Tego wieczora, a potem następnego ranka, jest świadkiem niezwykłej przemiany. Malena ścina włosy. Rano zaś... pojawia się na rynku na obcasach, w sukience z dekoltem i z nową fryzurą - krótszą, rudą, ze szminką na ustach. Oczywiście wszyscy się na nią lampią. I wyzywająco siada przy stoliku. Wyjmuje papierosa - dziestiątki męskich rąk usłużnie pędzą z zapalniczkami : www.youtube.com/watch?v=zkBkTx-GL8s Jest sierotą, jest wdową, jest... biedna. NIe ma nic. I zdecydowała. Zostaje utrzymanką Niemców. NIe mecenasa, nie dentysty, nie zostaje dziwką w burdelu - musi wybrać, więc wybiera NIemców. Tak jak Gina, która podjęła tę decyzję już na początku wojny. TEraz Malena spotyka się z niemieckimi oficerami, a miasto niemal pluje na nią. Jak kiedyś pluło cichaczem, tak teraz pluje wprost. Ale przez to Malena może przeżyć. Renato oczywiście cierpi, bo kobieta jego marzeń, którą kocha bardziej niż siebie, jest w istocie prostytutką, ale rozumie jej wybór. Zwłaszzca po tym, jak zobaczył na ulicy, jak Malena nie miała nawet na zakup kawałka cukru i chleba, a handlarz obwoźny oczywiście zasugerował, że chętnie jej "sprzeda", ale za wiadomo-jaką-cenę. W istocie, jakaż to róznica dla kobiety i tak już ocenionej i potępionej. Była czysta i cnotliwa - i tak była "dziwką" w plotach i legendach, została niemiecką utrzymanką - nic się nie zmieniło, poza tym, że teraz nie umrze z głodu za cenę cnoty. Ale przy okazji strzał w honor miasteczka - przedni. Do uszu Renato docierają wymyślone opowieści o orgiach w jakich Malena uczestniczy z tymi Niemcami. DOznaje od tego nadmiaru wyświetlających się obrazków w głowie, aż mdleje. Wojna kończy się niebawem, do miasta wkraczają amerykańscy zołnierze [wydaje mi się, że w tej wersji wycięto sceny z Niemcami, nie jakieś erotyczne, ale chyba Malena miała jednego oficera który się nią opiekował, odwiedzał ją, tam coś było na kształt uczucia - coś jak w "JOannie". Za szybki jest przeskok od momentu jej decyzji do wjazdu Jankesów]. Miasteczko wita ich radośnie. 2 lata wcześniej tak samo radośnie witało decyzję o przystąpieniu do wojny przeciw nim... No cóż. Faszyzm skończony, Niemcy wyjechali... Pierwsza rzecz jaką miasteczko ma do zrobienia, to zemsta na Malenie - teraz można jej dołożyć i jest do tego pretekst. Żaden mężczyzna nie przyłoży do tego ręki, ale przyłożą nogę. Będą stać w milczeniu i patrzeć zgraja wściekłych kobiet wywleka ją na ulice, bije, kopie do krwi, szarpie na niej ubranie. A potem wśród milczącego tłumu Malena zostaje ostrzyżona prawie na zero. I zostawiona - wszyscy stoją, patrzą, w milczeniu, a ona pokrwawiona i bez włosów zbiera się z ziemi, próbuje zakryć piersi, a potem gdzieś pójśc, uciec, na oślep, krzycząc z rozpaczy i oszołomienia. MOżna sobie tylko wyobrazac, co czułby Renato, gdyby był prawdziwy, patrząc na to, co ludzie robią z jego ukochaną kobietą. Scena bardzo mocna i bardzo sugestywna : www.youtube.com/watch?v=E8-ylyW6zwc Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 14:39 Po tym wydarzeniu Malena nie może zostać w miasteczku. Wyjeżdza. Opatulona, zakryta, w czerni. Renato obserwuje ją stojąc na peronie. Malena wsiada do pociągu jadającego do Ceseny. Wspaniale nakręcony moment - pociąg żyje, z wnętrza przez okna ludzie wyciągają dłonie żegnając się z bliskimi, ale Renato widzi tylko to jedno małe okienko w którym stoi nieporuszona postać z czarną chustą na głowie, zakryta po nos. I widz [znaczy się - w tym przypadku jam to był, też widzi właśnie to]. Świetny filmowy moment. Oczywiście chłopak ogromnie przeżywa jej wyjazd. Samotnie siedzi na tej swojej skałce-wysepce nad morzem i rozżalony wyrzuca płytę z piosenką, której tak lubiła słuchać. A i on także. Ha, opowiadanie tego bez muzyki Morricone w tle jest, rzecz jasna, czynnością dośc jałową :] Miasto podnosi się po wojnie. Odbudowuje. Życie powoli i mozolnie, ale wraca do normy. I wtedy pojawia się... duch. Nino Scordia wraca z wojny. I konsternuje wszystkich. Uznany za zmarłego - jest tutaj. Nie cały, bo stracił na wojnie rękę, ale poza tym - jak żywy. Poszukuje Maleny. W ich domu jest jakiś pustostan zamieszkały przez migrujących powojennych rozbitków. Jej samej - nie ma. Nikt mu nie chce pomóc. Pamięć o Malenie jest jeszcze w miarę świeża. Niektórzy drwią z niego, mówią "Przejedź się po burdelach, znajdziesz tam swoją żonkę !", a kiedy Nino odpowiada im przypominając ich zaangażowanie po stronie faszystów podczas wojny - dostaje w twarz. Renato świadkuje wszystkim wydarzeniom, zwykle stojąc przy swoim nieodłącznym rowerze. Nasłuchał się plotek, że Malena po wojnie została dziwką w jakimś burdelu w innym mieście, teraz to... Ile w tym prawdy, a ile znów g.no prawdy..? Wreszcie - teraz postanawia coś zrobić. MOże ma wyrzut sumienia, że wtedy nie wkroczył i nie pomógł jej, kiedy była poniewierana. Chociaż... cóż mógłby uczynić. Nikt dorosły nie odważył się sprzeciwić społeczności, stanąć przeciw niej, a co dopiero 12-letni chłopiec. Renato pisze list do Nino, i wrzuca mu do domu oknem. Opisuje w niej Malenę jako kobietę porządną, wspaniałą, honorową i wierną mu. Nino wybiega żeby zobaczyć, kto ten list wrzucił, ale Renato ucieka. NIemniej, na papierze podpisuje się swoim prawdziwym imieniem. Dzięki wskazówkom Renato, Nino wyjeżdza do Ceseny, aby szukać tam swojej żony. Mija rok... I miasto znów ogarnia sensacja. Nagle, w środku popołudnia - wszyscy doznają szoku i patrzą w jednym kierunku, denysta nadal ze swoją pyskatą żoną, mecenas nadal ze swoją upiorną mamuśką i reszta menażerii... Przez rynek kroczą dumnie Malena i Nino. Pod rękę. Nie patrzą na nikogo, po prostu przechodzą, dumnie. To inni gapią się na nich. I milczą : www.youtube.com/watch?v=M-eQ1gSlsWs Wrócili tu, gdzie ich dom, ale... czy to jeszcze ich dom, po tym co im zrobiono ? Malena zachodzi na targ, aby kupić coś do domu. Cisza. I wtedy jedna z kobiet mówi jej "Dzień dobry, pani Scordia". Całe otoczenie czeka na reakcję. I Malena odpowiada "Dzień dobry". I wtedy rozwiązuje się worek z miłością - wszystkie baby na wyścigi ruszają do niej z zachwalaniem towaru, z prośbami żeby to właśnie u nich kupiła, że jak nie ma dziś kasy, to zapłaci jak będzie miała... Petarda miłości. A Malena znosi to z takim samym spokojem i wyciszeniem, jak dawne plotki i obmowy. Może tylko trochę się uśmiecha : www.youtube.com/watch?v=-aCqhUO76MTU MOże to wojna zmieniła tych ludzi w drani ? MOże wszystko to wojna była ? Wtedy to Renato jeden jedyny raz spotyka naprawdę Malenę. Ona wraca do domu i na tym bulwarze nieopodal niego - pęka jej siatka z zakupami, wysypują się z niej pomarańcze. Renato zostawia rower i rzuca się, aby je pozbierać. Ona mówi "Nie trzeba", ale on nie zwraca na to uwagi. UKradkiem, wkładając te pomarańcze do torby, dotyka jej palca u ręki. Ona podnosi siatkę, idzie dalej, a wtedy Renato przełamuje słabość i mówi do niej, tak po prostu "Powodzenia, pani Maleno". Ona odwraca się i jakby lekko uśmiecha. A potem targa te siaty dalej, do domu, już nie wygląda jak seksbomba, która uwodziła miasto, raczej jak normalna kobieta zamężna i prowadząca dom. Może tylko taką miasteczko może ją zaakceptować ?.. Jakie piętno wycisnęły na niej przeszłe wydarzenia ? "Wiele kobiet przewinęło się przez moje życie, nie zostawiając w nim nawet śladu po sobie... Tylko ona, ona jedna żyje nadal w moich wspomnieniach - Malena", podsumowuje Renato z offu, patrząc w swoim 13-letrnim wcieleniu, i jakby rozumiejąc że ona nigdy nie będzie do niego "należała", ale dziękując losowi, że dane mu było w wyobraźni i na jawie przeżyć tak wiele wspaniałych uczuć, własnie dzięki jej istnieniu i obecności. www.youtube.com/watch?v=HN-YqWQ3PEE Koniec. Ktokolwiek tu dotarł - przyznaję mu odznakę dzielnego skauta/skautki :] To jest lepsze niż trailer : www.youtube.com/watch?v=zOMXgHPZwww Plus muzyka Morricone, z jakże znanym i charakterystycznym motywem : www.youtube.com/watch?v=dzJxHw4JF10 Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 16:33 Przepięknie oraz cudownie opowiedziałeś o Malenie, Greku! :) "MOże to wojna zmieniła tych ludzi w drani ? MOże wszystko to wojna była ? " Ależ ci ludzie z miasteczka nic a nic się nie zmienili. To sytuacja Maleny się zmieniła. Teraz znów ma mężczyznę ( który będzie jej pilnował) u boku, więc nie stanowi już zagrożenia dla innych mężczyzn, mężów kobiet w miasteczku. Właśnie, ten wątek feministyczny wydaje mi się bardzo ciekawy w filmie. I krytyka małomiasteczkowej zaściankowej mentalności i moralności (zwłaszcza ludzi na południu Włoch, do dziś zresztą te różnice kulturowe między północą Włoch, a południem istnieją) , której ofiarą padają kobiety, która w samotnej (!), a na dodatek bardzo pięknej kobiecie upatrywała samego zła, narzędzia szatana, doprowadzającego mężczyzn do moralnego upadku . Przy czym jakaż to fałszywa moralność. Powszechnie akceptuje się tam zwyczaj prowadzania młodych chłopców do domu publicznego, by swój pierwszy seks mieli prostytutką. /Czytałam tę opowieść na balkonie, słońce przypiekało, aż poczułam, jakbym była we Włoszech, poczułam nie wiadomo skąd zapach Italii, heh. :)/ Słucham teraz muzyki z filmu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 16:59 dzięki, Barbasiu :] cieszę się, że wyszłaś cało z tej lektury moich wygibasów słownych ;] masz rację, ona się zmieniła. swoją droga, cóż to za wiara w obłudę, prawda ? teraz mogłaby zdradzać, ale nie jest już zagrożeniem, bo formalnie jest mężatką. zdrada usankcjonowana. przykładem takiej postawy są dentysta i jego żona - ona wie, że on nie jest jej wierny, ale nadal utrzymują związek, boć przeca "pobłogosławiony". yup, dokładnie tak. ciekawe, że w "Greku Zorbie" jest podobna historia - pięknej wdowy, w której wszyscy się kochają [Alexis mówi "Wszyscy chcą ją mieć, a im bardziej jej mieć nie mogą, tym bardziej jej nienawidzą"], a ona odrzuca ich ze wzgardą, przez co najbardziej zakochany, młodzik, popełnia samobójstwo. Wtedy cała wieś mści się na niej, po prostu ją zabijając. I też nikt nie śmie wystąpić w jej obronie. Prawa regulując współzycie społeczności ponad jednostkowe dramaty i niesprawiedliwości. świetnie :] pogoda dzisiaj taka sycylijska, hehe. a przynajmniej słońce podobne, leniwe takie. o, muzyka jest wspaniała. różnie można o Morricone mówić, ale zarówno do "Cinema Paradiso" jak i "Maleny" napisał wspaniałe melodie. doskonale korespondują ze zdjęciami, historią i scenografia. bez tej muzyki oba filmy byłyby okaleczone. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 17:19 Mówisz, tak jakbym pierwszy raz Twój post czytała!? A właśnie, dentysta! Kolejny przykład obłudnej małomiasteczkowej obłudnej moralności - powszechna akceptacja dla męskich zdrad, z drugiej strony obarczanie winą kobiet za zdrady mężczyzn . >Prawa regulując współzycie społeczności ponad jednostkowe dramaty i niesprawiedliwości. Tak. A właśnie, Greku, "Greka Zorbę" musisz koniecznie kiedyś nam opowiedzieć! Wiesz, że ja nie widziałam jeszcze słynnego Greka Zorby! > o, muzyka jest wspaniała. [...] Tak! Tak! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 18:02 nigdy nie wiadomo która kropla przeleje czarę ;]] żona dentysty daje mu tam niezły wycisk, ale fakt faktem, że według nich Malena jest powodem męskich ciągot, jakby jej nie było, albo ubierała się w czador, to może jakoś by ją dało się znieść. ale piękna, zgrabna, samotna... tyle że tutaj nie ma miłości ["gdybym mogła schowałabym/ twoje oczy w mojej kieszeni/ żebyś nie mógł oglądać tych/ które są dla nas zagrożeniem"], jest tylko jakaś pokraczna chęć posiadania - "mój chłop, moje portki i wara od nich". to aż brzydko pachnie :] wydają jej wojnę w imię posiadania, a nie w imię miłości do swoich chłopków roztropków. wydaje mi się, że kiedyś opowiadałem "Zorbę". w archiwum nic jednak nie ma, więc możliwe że opowiadałem w wyobraźni oglądając film :] zatem - w którąś z jesiennych niedziel z przyjemnością opowiem "GReka Zorbę", stay tuned ! Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 18:20 grek.grek napisał: > nigdy nie wiadomo która kropla przeleje czarę ;]] Hehehehe! :) Już odpoczęłam. O! Nie oceniałabym tych kobiet tak surowo. Zdrada mężczyzny, choćby był najbrzydszym chłopkiem roztropkiem, zawsze niesie ból, cierpienie i inne negatywne emocje. Jest dla kobiety upokorzeniem. Jeśli mężczyzna nie chce tego przyjąć do wiadomości, to nie powinien nigdy związywać się z kobietą na stałe. Świetnie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 09.09.14, 13:24 ludzie nie umieją zdradzać po cichu ;] inna rzecz, że zwykły seks na boku jakby bardziej bolał ich od zdrady emocjonalnej. czasami między nimi nie ma już ani namiętności, ani więzi, ale "zdradę !" traktują jak cios śmierci. wg mnie, jest to zachowanie egoistyczne, bo nie chodzi w nim o to, jakimi pobudkami kierował się partner, ale o zranioną własną, płytką ambicję. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 10.09.14, 00:14 Nie mogę sobie przypomnieć, która to znana pani powiedziała o swoim, mężu, niech zdradza, bylebym tylko nie wiedziała o tym. ;) >inna rzecz, że zwykły seks na boku jakby bardziej bolał ich od zdrady emocjonalnej. Takiej żonie, postronnej osobie, to trudno byłoby się rozeznać czy jej chłop uprawia "zwykły seks" czy już zdradza emocjonalnie, nie sądzisz? ;) asami między nimi nie ma już ani > namiętności, ani więzi, ale "zdradę !" traktują jak cios śmierci. wg mnie, jest > to zachowanie egoistyczne, bo nie chodzi w nim o to, jakimi pobudkami kierował > się partner, ale o zranioną własną, płytką ambicję. To są jakieś poważne "pobudki", które mogą usprawiedliwić zdradę? ;) Jeśli pojawia się ból, cierpienie, żal, to znaczy, że uczucia zupełnie nie wygasły w związku. Tak mi się wydaje. Do jutra. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 10.09.14, 14:02 halo, Barbasiu :] jakkolwiek się nazywa, zapewne powiedziała to dlatego, że sama ma ochotę, a nie chce mieć poczucia winy ;]] masz rację. dlatego ważne są okoliczności zdarzenia, a te ludzie zwykle pomijają, bo liczy sią sam akt. :] wydaje mi się, że ból może dotyczyć zranionej dumy i poczucia własnej wartości, a niekoniecznie poczucia zawiedzionych uczuć. pewnie prawda leży pośrodku ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 11.09.14, 00:02 Cześć, Greku. :) Tak mi coś miga w pamięci, że ta pani była wierną żoną, tylko żadnych złudzeń co do wierności mężczyzn nie miała. :) :) Tego również, na pewno. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 11.09.14, 13:39 wiesz, zdradzić można spojrzeniem, jak piekliła się Penelopa z "VIcky Christina Barcelona". o ile oczywiście w grę wchodzi uczucie tak potęzne i niszczące jak jej do Juana :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 13.09.14, 17:33 :)) /też bardzo lubię ten film Allena/ Ta forma zdrady jest jeszcze imo do wybaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 16:51 "Dzień dobry" - to chyba jedyne słowa, jakie wypowiada Malena w całym filmie, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 17:04 prawie :] kilka zdań mówi w sądzie podczas rozprawy. kilka innych w tych scenach w jej domu, kiedy rozmawia z nagabującym ją mecenasem. i parę słów w krótkim ujęciu, gdy handlarz obwoźny pyta ją, czy chciałaby kupić cukier i chleb, ona próbuje cukru, ale mówi, że nie ma pieniędzy by kupić, na co oczywiście handlarz sugeruje, że mógłby jej trochę "sprzedać" w zamian za usługi wiadomego rodzaju. ale w istocie, mówi bardzo mało. Monika Bellucci gra ciałem, mimiką, spojrzeniem - bardzo zmysłowa rola, doskonale wzbogacona zdjęciami które tę sensualność ogrywają na wszystkie sposoby. także za pomocą pokazywania reakcji otoczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Malena" [2000 r.] [4] 07.09.14, 17:37 Dzięki za to uzupełnienie. :) Odpowiedz Link Zgłoś