Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 5 (vol. 55)

    • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" 23.05.15, 15:11
      Dopiero 4 czerwca w Kulturze, ale już teraz musiałam się podzielić tą wiadomością. Hurrra!!
      • grek.grek Re: "Hannah i jej siostry" 23.05.15, 17:22
        Kultura jak zawsze na kursie i ścieżce :]

        dzięki za informację.

        teraz leci "Pelle zwycięzca", kiedyś omawiany już, dobra powtórka. klasa film :]
      • barbasia1 Re: "Hannah i jej siostry" 23.05.15, 19:35
        Znamy, ale też się cieszymy. :)
    • maniaczytania "Zeszłej nocy" 23.05.15, 17:19
      obejrzane dziś na AleKino.
      Czy ktoś z Was widział? Czy też odniósł takie przygnębiające i smutne wrażenie, jak ja?

      To film z Keirą Knightley, o zdradzie w małżeństwie

      Na razie tyle :)
    • grek.grek Cannes 2015 - dzień 10 23.05.15, 17:32
      Siostra się przebiła z linkiem do filmu, wiec moze i cannenskie zadziałają :

      chyba ostatki już, jutro wieczorem nagrody.

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/cannes-2015-dzien-dziesiaty-daniel-olbrychski-o-aktorskiej-proznosci-wywiad/976mnd
      www.filmweb.pl/article/CANNES+201553A+Prawa+rynku%2C+miara+człowieka-111590
      www.rp.pl/artykul/9146,1203202-Cannes-2015--Azjaci-trzymaja-sie-mocno.html
      rp.pl/artykul/9131,1203355-Cannes-2015--Bialo-czerwone-Croisette.html
      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=20753
      • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 10 23.05.15, 19:21
        Zadziały! :)
        Dzięki za wszystkie linki z relacjami z Cannes.
        • grek.grek Re: Cannes 2015 - dzień 10 24.05.15, 17:36
          cieszę się :]

          jeszcze dzisiaj parę podrzucę :]
          • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 10 25.05.15, 00:02
            :)
    • barbasia1 "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 23.05.15, 19:22
      Zamożny nowojorczyk Leo, twórca internetowego serwisu z grami, leci do Bangkoku, by podpisać lukratywną umowę. Meżczyzna postanawia spędzić kilka dni na plaży. W jednym z barów poznaje prostytutkę Cookie, która próbuje go uwieść. Tymczasem żona Leona, lekarka Ellen, całkowicie poświęca się pracy, zaniedbując 8-letnią córkę, Jackie. Pasjonująca się astronomią dziewczynka nad towarzystwo mamy przedkłada czas spędzany z filipińską nianią, Glorią. Ta myślami jest przy synach, których zostawiła, by zapewnić im lepszą przyszłość.
      www.telemagazyn.pl/film/39319/mamut

      Oglądamy?
      • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) i Eurowizja o 21:00 23.05.15, 19:36
        PS

        "Obraz współczesnej rodziny, która sukces zawodowy okupiła bardzo wysoką ceną. To opowieść o konsekwencjach decyzji, które trwale mogą zniszczyć przez lata budowane więzi."
      • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 24.05.15, 17:37
        miałem nadzieję, ale niestety nie miałem wczoraj możliwości wyboru kanału ;]
        • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 24.05.15, 22:37
          Hehehe! :)) Rozumiem. Chyba się domyślam, dlaczego... :)

          Nie żałuj, Twoje streszczenie filmu "Dziewczyna moich koszmarów" jest świetne!
          • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 25.05.15, 15:43
            nigdy byś nie zgadła ;]

            dzięki, Barbasiu :]
            • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 25.05.15, 19:13
              Ożeż!?? Powiedz co i jak , bo umieram z ciekawości!?

              :)
              • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 26.05.15, 13:28
                pełniłem rolę babysitter ;]] przez całe 45 minut.
                • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 26.05.15, 13:32
                  i z niewiadomych przyczyn podpieczna dzierżyła pilota i ten film oglądała - 6 lat i jaka filmowa wiedza, nie ? ;]]

                  a ja siedziałem i pilnowałem, żeby przełączać kiedy zanosiło się na... momenty :]
                  • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 27.05.15, 00:27
                    grek.grek napisał:

                    > i z niewiadomych przyczyn podpieczna dzierżyła pilota i ten film oglądała - 6 l
                    > at i jaka filmowa wiedza, nie ? ;]]

                    Hehehe! Ale jaka obrotna dziewczynka! Twojego pilota od ukochanego telewizora w mig przejęła, ani się obejrzałeś. :))

                    Małe dzieci są dziś takie mądre, ciekawe wszystkiego.

                    Nad morzem poznałam mamę z 6-letnim chłopczykiem, który znał filmową trylogię "Władcę pierścieni", w ogóle nie bał się Orków. Poza tym interesował się historią polski, polityką!


                    > a ja siedziałem i pilnowałem, żeby przełączać kiedy zanosiło się na... momenty :]

                    Hehehe!!! :)))))))))
                    I co mówiłeś, kiedy zanosiło się na... momenty? Daj pilota, wujek przypomniał sobie, że fajna bajka leci na innym kanale?
                    A mała pewnie z politowaniem patrzyła na Ciebie? ;))
                    • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 27.05.15, 16:15
                      yes :]]

                      u mnie wyszło tak, że jej tata wgrywał mi rózne nowe wtyczki i programy do kompa, a ja musiałem się zająć jego latoroślą :]

                      haha ;]
                      dwa razy interweniowałem, tłumacząc "wiesz co, ja muszę na moment coś sprawdzić na innym programie". najgorszy był powrót, bo a nuż wskoczy znienacka scena 18+ ;]] ale udało się,zwłaszcza że częśc czasu zabrały reklamy, hehe.
                      • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 27.05.15, 18:58
                        Ach tak! :))

                        Jeszcze lepsza strategia! :)))
                • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 26.05.15, 23:55
                  grek.grek napisał:

                  > pełniłem rolę babysitter ;]] przez całe 45 minut.

                  OOOO! Omal z krzesła nie spadałam z wrażenia po przeczytaniu tej wiadomości...
                  Hehehe! :)))
                  Masz rację, nigdy bym nie zgadła.
                  • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 27.05.15, 16:16
                    no to udało mi się Ciebie zaskoczyć :]

                    jak by to powiedział Marian Janusz Paździoch : pani jeszcze wiele rzeczy o mnie nie wie ;]]
                    • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 27.05.15, 19:01
                      Jak nigdy dotąd! :)

                      Hehehe! :))))



                      Prawie nic o Panu nie wiem. ;)

                      • grek.grek Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 28.05.15, 16:29
                        dopiero zaczęliśmy ! :]
                        • barbasia1 Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 28.05.15, 18:04
                          Hehehe! :))
      • pepsic Re: "Mamut" (2009) TVPKultura 20:20 08.06.15, 16:40
        Wracając do clou. Jeden z bardziej nudnych filmów, jaki widziałam, na dodatek z banalnym przesłaniem. Z Michelle Williams, co by trochę tłumaczyło.
        ---
        Za PO kryją się miliardowe interesy i fortuny, więc najgorsze ataki na PiS i Kukiza dopiero przed nami ~ St. Janecki
    • grek.grek "Dziewczyna moich koszmarów" viaTVN 24.05.15, 13:17
      komedia poł-romantyczna z pół-happy endem :]

      Eddie [Ben Stiller] ma 40-tkę na karku, mieszka w San Francisco, prowadzi sklep sportowy i nie ma żony. Problem posiadania żony urasta tutaj do rangi kluczowego zyciowego dylematu. I upokorzeń. Zaproszony na jakieś przyjęcie ślubne - Eddie zostaje posadzony przy stoli dla singli. Siedzi tam razem z grupką 12-latków ;] A oni go pytają : dlaczego nie ma pan żony ? : rozwiódł się pan, żona zmarła, czy jest pan gejem ? Eddie wybiera odpowiedź : żona zmarła, i ubarwia ją anegdotką, że została zamordowana szpikulcem do lodu.

      Brat i ojciec namawiają go : łap co podleci i żeń się, człowieku, bo zaraz będziesz starym dziadem i zostaniesz sam na zawsze. Eddie ma wątpliwości : czy ożenek nie zamknie mi drogi do wszystkich innych kobiet ? a jeśli TA JEDNA, to wcale nie "ta jedna" ? co wtedy ? Dodatkowo, ojciec jako wdowiec bawi się z prostytutkami w Las Vegas, a brat to przykład pantofla tkwiącego w kompletnie unieszczęśliwiającym i niewolącym go związku. Ich rady teoretycznie Eddie powinien traktować a rebours.

      Tyle że Eddie właśnie poznaje jakze fajną dziewczynę. Jej jakiś chuligan wyrwał na ulicy torebkę, on rzucił się by go zatrzymać i dostał gazem po oczach. Taki jest początek tej znajomości. Lila jest ładna, zgrabna i sympatyczna. Szybko zostają parą i nie robią nic innego jak tylko się całują. Bez seksu, bo jej zdaniem : zbyt wczesny może zepsuć wzajemne relacje. Eddie to szanuje i docenia, bo Eddie jest miłym gościem i chyba naprawdę chciałby sobie ułożyć życie.

      Pod naciskiem ojca i brata - oświadcza się Lili i biorą ślub. W podróż poślubną wybierają się do Meksyku. Samochodem.

      Po 24 godzinach nieustannego przebywania ze swoją świezo poślubioną żoną, Eddie wie już ponad wszelką wątpliwości : to małżeństwo było pomyłką i jest w pułapce, a mówiąc wprost - w ciemnej... tego... ;]

      Lila spiewa wszystkie piosenki, które lecą w radio. W dodatku są to piosenki, które łagodnego Eddiego przyprawiają o minę człowieka, który za chwilę kogoś zabije. Lila ma krzywą przegrodę nosową, więc cokolwiek je - część wypada jej nosem. Upragniony seks jest istnym horrorem : Lila dysponuje temperamentem pani królikowej, a Eddie czuje się jak pan królik. To nie seks, to nawet nie pornografia, to jakiś akt z jamy króliczej ;]] A w dodatku pani królikowa potrafi w zapamiętaniu wymierzyć solidnego sierpowego i domaga się rewanżu. Eddie uderzyć kobiety nie umie, więc zostaje przez nią wyzwany od najgorszych. A po wszystkim nie moze nawet przysnąć, bo przez tę krzywą przegrodę Lila chrapie jak brygada smoków wawelskich.

      Hobby i sposoby spędzania wolnego czasu, plany wakacyjne, ulubione... wszystko Eddiego i Lili - różnią się jak noc i dzień. Wychodzi na jaw także to, że Lila nie zarabia. Pracuje jako wolontariuszka ekologiczna, przyłącza się do róznych akcji. Szczytnych, ale nie dających żadnego dochodu, ot np. osuszanie bagien w Holandii ;]. Kolejna załamka dla Eddiego.

      Hotel w Meksyku jest nad oceanem czy czymś takim. I tutaj Eddie przeżywa dalszą część swojego koszmaru. Na plaży, w łózku, w pokoju. Wszędzie. Lila jest zupełną odwrotnością jego wymarzonego ideału kobiecości. Jest antyideałem jego życia. Jedyne do czego się przydaje, to do grania na nosie tym dzieciakom, które na ślubie miały go za geja. BO one, traf chciał, też tu są. "patrzcie z jaką laską przyjechałem. No i co ? Łyso wam ?", chełpi się Eddie.

      Poza tymi epizodycznymi momentami triumfu - Eddie ma doła jak Rów Mariański.

      Po paru dniach koszmaru na jawie - szczęście się do niego uśmiecha. Poznaje Mirandę. Piekna, inteligentną, bystrą, z figurą modelki, ale jednocześnie mającej naturę kumpeli. IDEAŁ.

      A potem Lila tak się piecze na słońcu, że cała jest w bąblach i zaszywa się w hotelowym pokoju. Eddie może więc wychodzić sam i pod pozorem negocjowania kontraktów ze spotkanymi tutaj hurtownikami akcesoriów do sklepów sportowych - spotykać się z MIranda.

      A MIRanda to inna bajka. Podczas gdy matka Lily, to 200-kg pani o uścisku krokodylich szczęk, rodzina MIrandy to sympatyczni ludzie, smiejący się z dowcipów Eddiego i z miejsca traktujący go jak dobrego przyjaciela. POza kuzynem MIrandy Martinem, który traktuje Eddiego z najwyższą podejrzliwością. Powodem jest marzenie Martina, by jego kuzynka wyszła za jego kolegę, Cala. Byli w związku, ale coś się pokićkało i są teraz w separacji, co sprawia że Martin łazi niezadowolony i tylko czyha na jakiś fałszywy krok Eddiego.

      Układa się im świetnie : Eddie poznał właśnie TĘ WŁAŚCIWĄ, a i Miranda wydaje się być absolutnie na TAK. Jeżdzą po okolicy, bawią się, rozmawiają, grają w piłkę i wydają się być dla siebie stworzeni.

      Jest tylko jeden problem - MIranda nie wie, że Eddie jest żonaty. A Eddie nie wie jak tu powiedzieć Lili, że ten związek był pomyłką i trzeba to odkręcić.

      Dzieciarnia rozpuszcza informację, że "żona Eddiego została zamordowana szpikulcem do lodu" i rodzina MIrandy zaczyna go brać za wdowca. Tylko czy ten dobry humor nie jest jakoś sprzeczny z żałobą po tak tragicznie zmarłej żonie ? A może dlatego nie przesadza z tonacją, bo... sam ją ukatrupił ? :"] Martin ma kolejny powód by łypać złowrogo na Eddiego.

      Kiedy Lila dochodzi trochę do siebie - Eddie zabiera ją na obiad i chce wyznać prawdę. NIe może jednak się zebrać, bo a to jej znów coś nosem wyleciało, a to dzwoni jej matka i Lila początkowe słowa jego speechu bierze za obietnicę, że wyjadą razem do Holandii osuszać bagna, a to znów przerywa im orkiestra meksykańskich el mariachi, którzy przez cały czas włażą Eddiemu w parade, aż wreszcie teraz ochrzania ich z góry na dół... a to znów Martin, który widzi go z Lilą i triumfuje, że go przyłapał. A potem chce go sprać,więc szarpią się w restauracji na tarasie.

      LIla nie wie o chodzi, więc Eddie mówi wreszcie, że powinni się rozejśc. Lila w płacz. Za moment zjawia się MIranda - z kolei ona już wie, że Eddie ukrywał swoją zonę. Obraża się na niego i to w taki sposób, że z tarasu spada do wody. Eddie skacze ją ratować, a kiedy wyciąga ją na brzeg - okazuje się, ze do pleców przyczepiła mu się meduza i parzy go jak cholera. Miranda "pomaga" mu kijem, bardziej go bijąc niż strząsając meduzę, a kiedy wreszcie Eddie zostaje uwolniony i drze się z bólu - pomaga mu Lila... ale nie chcecie wiedzieć jak ;]

      Po tej akcji Eddie zostaje sam. Lila wyjeżdza, MIranda też, jedyne towarzystwo Eddiego to butla rumu, stary Manuel, którego zamęcza uzalaniem się nad sobą i niezawodny wujek Tito, sprośno-kumplowato-wesoły barman hotelowy. Oni go przekonują, że powinien zawalczyć o Mirandę. Jako że Lila złosliwie zabrała Eddiemu dokumenty i pieniądze - z małą pomocą przyjaciół przedziera się on przez zieloną granicę do Kalifornii. Po drugfiej stronie czeka na niego ojciec z samochodem.

      Brudny, podarty i zarośnięty Eddie bez zbędnej zwłoki jedzie do Mirandy [ofk wie gdzie mieszka jej rodzina, bo się sobie bardzo dokładnie przedstawiali, hehe]. Na miejscu Martin chce mu wlać, a matka MIrandy oznajmia, że córka wyszła za mąz. Za tego Cala, kolegę Martina. I Martin każe Eddiemu trzymać się z dala od Mirandy i jej życia.

      Eddie robi to co każdy inny na jego miejscu : obiecuje pokornie, że będzie się trzymał z dala, a potem od razu jedzie do Mirandy i włamuje się w nocy do jej sypialni. Mąz smacznie spi, a obudzona Miranda prowadzi konwersację z Eddiem czającym się pod łózkiem. Dośc komiczne. A potem pojawia się Martin z kijem besjbolowym i wrzaskiem "wiedziałem, ze sobie nie odpuścisz !" - zaczyna prać Eddiego, któremu na pomoc przybiega tatulek. W sypialni Cala i MIrandy robi się nagle tłoczno :]

      Wreszcie Eddie pyta MIrandę : "Kochasz mnie ? Jesli nie - odejdę". i MIranda mówi : NIE. "W Meksyku zaiskrzyło, ale kocham Cala". I wtedy Eddie sam wychodzi. Z nosem na kwintę opuszczonym.

      MIjają 2 lata. Eddie prowadzi wypożyczalnię łódek motorowych w tym meksykańskim kurorcie, wktórym spędzał wakacje. A któregoś dnia zjawia się tam... Miranda.
      cdn
      • grek.grek Re: "Dziewczyna moich koszmarów" viaTVN 24.05.15, 13:31
        Miranda jest rozwiedziona, bo "jej małzeństwo nie przetrwało próby czasu i było pomyłką". "TEraz wiem, jak ty się czułeś", przyznaje Miranda, a Eddie jest poruszony radośnie, bo oto otwiera się szansa na związek jego marzeń z kobietą jego życia. W dodatku MIranda mówi coś w stylu "Trudno być z kimś, kiedy kocha się kogoś INNEGO". Eddie wie, że mówi o nim. WOW ;]

        Umawiają się na spotkanie.

        Jest tylko jeden, mały, drobniutki, tyci PROBLEM... Eddie jest żonaty :]] Fajna przewrotka, nie ? Jego zoną jest Eva Longoria. I Eddie znów zaczyna kombinować jak koń pod górę, żeby kiwnąć zonę i móc spotkać się z Miranda. Używa dokładnie tych samych słów i zwrotów, którymi się usprawiedliwiał przed Lilą. I tak samo anonsuje Evie kolacje, na której ma zamiar powiedzieć jej, że muszą się rozstać : "Zapraszam cię na późną kolację. Mam coś ważnego do powiedzenia", ona zalotnie "Czy to coś radosnego ?", Eddie "Na początku będziesz miała opory, ale szybko stwierdzisz, że na dłuższą metę jest to znakomite rozwiązanie".
        i koniec :]

        jak to mówią : nic dwa razy się nie zdarza ? ;] aha, historia lubi się powtarzać. o yes :]

        A jednocześnie : wszystko ma swój sens. Gdyby Eddie nie ożenił się fatalnie z Lila, to by nie pojechał do Meksyku na miodowy miesiąc, a tam nie poznałby Mirandy, nieprawdaż ?

        Ben Stiller ma szczęscie niewątpliwe,bo towarzyszą mu same urodziwe aktorki : Eva Longoria, Malin Akerman [Lila] i Michelle Monaghan [Miranda].

        ofk, mozna się zastanawiac, czy Eddie jest w porządku wobec żony, której jedyną wadą jest to, że po prostu do siebie nie pasują, ale... to komedia, umowny kontekst, decydujące znaczenie ma pogoń za tą właściwą, a pozbywanie się tej niewłaściwej jest tylko środkiem uświęcającym cel.

        poza tym, jest tutaj stara jak świat przestroga : nie żeńcie się/nie wychodźcie za mąz zbyyt wcześnie :]] lepiej trochę za późno, ale wiedząc z kim i po co, niż trochę zbyt wcześnie nie poznawszy dostatecznie dobrze wybranka/wybranki.
        amen ;]]

        www.youtube.com/watch?v=ON1-SohDqDg
        • barbasia1 Re: "Dziewczyna moich koszmarów" viaTVN 24.05.15, 19:28
          Hehehe! Świetna opowieść, aż żałuję, że nie oglądałam. :)


          > poza tym, jest tutaj stara jak świat przestroga : nie żeńcie się/nie wychodźcie
          > za mąż zbyt wcześnie :]] lepiej trochę za późno, ale wiedząc z kim i po co, n
          > iż trochę zbyt wcześnie nie poznawszy dostatecznie dobrze wybranka/wybranki.
          > amen ;]]

          Święte słowa!



          > Eddie jest żonaty :]] [...] Jego zoną jest Eva Longoria. I Eddie znów zaczyna kombinować
          > jak koń pod górę, żeby kiwnąć zonę i móc spotkać się z Miranda.

          Rozwodzić się z Evą Longorią!? On musi być wariatem. ;))

          • grek.grek Re: "Dziewczyna moich koszmarów" viaTVN 25.05.15, 15:42
            hehe :]
            poza paroma chwytami poniżej pępka - jest nawet dośc kulturalnie :]

            haha ! ;]

            ale JAKI ma wybór, nieprawdaż ? :]
            • barbasia1 Re: "Dziewczyna moich koszmarów" viaTVN 25.05.15, 19:05
              grek.grek napisał:

              > poza paroma chwytami poniżej pępka - jest nawet dość kulturalnie :]

              W Twoim opisie - bardzo kulturalne. Dzięki, żeś oszczędził nam chwytów poniżej pępka.

              > ale JAKI ma wybór, nieprawdaż ? :]

              :)
    • grek.grek "Paryż. Szalone lata dwudzieste" via TVP Historia 24.05.15, 17:22
      Historia puszczała to w dwóch częściach, mnie się udało załapać na drugą.

      dekada między wojnami, zapoczątkowana pragnieniem części Paryżan pragnących odreagować stres i traumę powojenną, a zakończona wybuchem Wielkiego Kryzys w Ameryce, który rzutował pośrednio i bezpośrednio na gospodarkę francuską, uzależnioną w tym czasie od koniunktury w Stanach.

      ilustrowany zdjęciami i filmami archiwalnymi rozkwit kulturalno-obyczajowy.

      dzielnice Montmartre i Montparnass, jazz przywieziony z Ameryki i grany przez czarnych emigrantów, nocne życie, rewie, kabarety, kluby, szampan z kokainą, szalona zabawa, kąpiele w Sekwanie, gołe tancerki, Josephine Baker, Kiki i Man Ray, dadaiści, surrealiści, rzeźbiarze, poeci, malarze, filmy, sztuki wizualne, życie chwilą nie pamiętając o tym, co wczoraj i nie myśląc o tym, co jutro, nagośc, prowokacja, grupy kontestatorów uderzające śmiechem w rutynę życia, cyganeria, biedna bohema, alkohol, zioła, nieskrępowana radość tworzenia i celebrowania każdego dnia...

      a z drugiej strony, dominująca większośc Paryżan dla których ekscesy gromady dziwaków i postrzeleńców uderzały w moralnośc, wartości i podstawy ładu społecznego.

      piekny czas, piękni ludzie :]
      • barbasia1 Re: "Paryż. Szalone lata dwudzieste" via TVP Hist 25.05.15, 00:03
        Piękny dokument! Liczę na powtórkę.
    • grek.grek "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 24.05.15, 17:32
      wykrakaliśmy z Barbasią ;]
      przy okazji Cannes coś mówiliśmy, że TVP mogłaby pokazać nowe filmy Allena, no i jak na zawołanie jest.

      zapewne piękne pocztówki z Rzymu, niekoniecznie oczywiste, a do tego kolejna porcja nieustającego od 40 lat monologu Allena o życiu, kobietach, czasie, moralności, samotności, związkach, sensie istnienia i co tylko się da, przyprawiona dozą jego własnego brandu humoru.

      skaczę w ciemno :]

      w obsadzie widzę Penelope Cruz, Jessiego Eisenberga, Judy Davis, Elllen Page, plejadę włoskich aktorów z Roberto Benignim na czele, no i sam maestro się pojawić ma.

      jutro riplej o 22:30
      • siostra_bronte Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 24.05.15, 18:01
        Pamiętam słabiutkie recenzje. I bez nich jakoś nie mam ochoty oglądać tego filmu. Może jutro spróbuję obejrzeć kawałek, bo dzisiaj trochę za późno.
        • grek.grek Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 25.05.15, 15:16
          why, Siostro, WHY ? :]

          wszak nawet słaby Allen, to nadal gwarancja lepszego filmu niż 80 % dobrych produkcji innych reżyserów :]
      • barbasia1 Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 24.05.15, 22:24
        Tak, właśnie, Greku! :))


        Mozambique, pamiętam bardzo krytycznie wypowiadała się o "Zakochanych w Rzymie", a mnie się "Zakochani ..." naprawdę bardzo podobali pomimo pewnych niedoskonałości, małych usterek, i nie tylko ze względu na widoki z moich ukochanych Włoch, z Rzymu.
        Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba ten film. :)

        > w obsadzie widzę Penelope Cruz, Jessiego Eisenberga, Judy Davis, Elllen Page, p
        > lejadę włoskich aktorów z Roberto Benignim na czele, no i sam maestro się pojawić ma.

        Maestro Allen , w swoim firmowym neurotycznym emploi, napisał sobie jedną z lepszych ról w filmie (jest reżyserem teatralnym, który za nic nie chce przejść na emeryturę (sic!) i ojcem swojej córki), za to wątek, w którym występuje Roberto Benigni jest niestety słaby i niewykorzystany;

        Skaczę z Tobą, o ile ramówka nie zostanie zmieniona z powodu przesunięcia wieczoru wyborczego w Jedynce na późniejsza godzinę, w związku z niespodziewanym przedłużeniem ciszy wyborczej / a powodem przedłużenia ciszy była nagła śmierć starszej pani w lokalu wyborczym!? - historia jak z filmu, nieprawdaż?/.

        Urwanie z tą drugą turą wyborów prezydenckich! Cała niedziela nerwowa, goście, oczekiwanie na wyniki ... ;)


        • barbasia1 Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 24.05.15, 23:00
          Jutro skoczę na "Zakochanych w Rzymie", wieczór wyborczy się teraz dopiero się zaczął na dobre w Jedynce,
          a poza tym głowa mnie rozbolała.
        • grek.grek Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 25.05.15, 15:22
          trzymamy się, Barbasiu :]

          na pewno mi się spodoba.
          to nowe kino Allena na pewno nie jest tak wyrafinowane jak dawne, ale ma swój zupełnie
          odrębny i specyficzny wdzięk.
          ja staram się w każdym filmie szukać raczej pozytywów, więc skupiam się na tym, co mi się podoba ;] no chyba, że nic mi się nie podoba, ale to rzadkie przypadki.

          ciekawa opinia.
          interesujące jak też Allen i Benigni razem się uzupełniają na ekranie.
          może za drugim razem zmienisz trochę pogląd ? :]

          no i klops :]
          siedziałem do 3 n/ranem,oglądałem powtórkę doskonałego dokumentu o wyścigu Scotta i Amundsena na Biegun Płd [omawialiśmy kiedyś, jak pamiętasz] - sprawdzałem Jedynkę, ale
          to co tam puszczali kompletnie nie zgadzało się z ramówką.

          hehe, yes, ale - jak mówi Siostra - dezorganizowanie wieczoru milionom z powodu 13 osób, to lekka przesada :]

          a zatem... skaczemy dzisiaj, Barbasiu ? :}
          • barbasia1 Re: "Zakochani w Rzymie" TVP1, 22:55 25.05.15, 19:45
            Tak czuję, na pewno parę wątków Ci się spodoba.

            > ciekawa opinia.
            > interesujące jak też Allen i Benigni razem się uzupełniają na ekranie.
            > może za drugim razem zmienisz trochę pogląd ? :]

            Wątek Benigniego , bardzo obiecująco jawił się na początku, w efekcie jednak okazał się niedopracowany, niewykorzystany w pełni, choć Begnini robił swoje. Zresztą sam zobaczysz.
            Nie sądzę , by w drugim oglądzie to wrażenie było inne, ale kto wie.

            Tak, nie pokazano jednak wczoraj filmu Allena , też rzuciłam okiem na chwilę na Jedynkę około 23:30, coś innego leciało.

            Zdecydowanie przesada. Stosowny przepis wyborczy powinno się natychmiast zmienić.


            > a zatem... skaczemy dzisiaj, Barbasiu ? :}

            Skaczemy dziś, Greku! :)
    • grek.grek Cannes 2015 - dzień 11 24.05.15, 17:56
      wieczorem nagrody, ale póki co... "Makbeta" zostawili na koniec.

      film.onet.pl/recenzje/makbet-wizualny-majstersztyk-recenzja/v7wcjb
      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2015-dzien-jedenasty-maly-ksiaze-i-makbet-kontra-globalne-ocieplenie-relacja/nht4t6
      www.rp.pl/artykul/9146,1203176-Cannes-2015--Audiard-o-emigrantach.html
      www.rp.pl/artykul/1195384,1203385-Cannes-2015--Tlum-kandydatow-do-Zlotej-Palmy.html
      wyborcza.pl/1,75475,17973966,Cannes_2015___Chronic__z_Timem_Rothem_walczy_o_Zlota.html

      Charlize Theron o "Mad Maxie", który ponoć porwał stateczne towarzystwo festiwalowe :
      film.wp.pl/id,151108,title,Charlize-Theron-Kiedy-patrze-na-niektore-sceny-z-Mad-Maksa-widze-wlasny-bol-WYWIAD,wiadomosc.html

      i recenezios paru filmow z Cannes :
      film.wp.pl/id,151006,title,Irrational-Man-Powtorka-z-Dostojewskiego,RECENZJA,wiadomosc.html?ticaid=114ec1&_ticrsn=3

      film.wp.pl/id,151132,title,Sicario-Granice-wytrzymalosci-RECENZJA,wiadomosc.html

      film.wp.pl/id,151131,title,Carol-Zakazana-milosc-RECENZJA,wiadomosc.html?ticaid=114e90&_ticrsn=5

      wierczorem werdykt.
      kogo obstawiacie ?


      • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 00:00
        Swoich typowań już nie podaję, bo jest już werdykt jury.


        Złota Palma 2015: "Dheepan" (reż. Jacques Audiard)

        Nagroda jury: "The Lobster" (reż. Yorgos Lanthimos)

        Grand Prix: "Son of Saul" (reż. Laszlo Nemes)

        Najlepszy reżyser: Hou Hsiao-hsien, "The Assassin"

        Najlepszy scenariusz: Michel Franco, "Chronic"

        Najlepszy aktor: Vincent Lindon, "The Measure of a Man"

        Najlepsza aktorka: Emmanuelle Bercot, “Mon roi" oraz Rooney Mara, "Carol"

        Złota Kamera: "La Tierra y La Sombra" (reż. Cesar Augusto Acevedo)

        Najlepszy film krótkometrażowy: "Waves '98" (reż. Ely Dager)

        "Dheepan" to historia uchodźców ze Sri Lanki, którzy uciekają przed wojną domową, ale muszą zmierzyć się z brutalną rzeczywistością paryskiego przedmieścia. Film wyreżyserował Jacques Audiard, twórca takich dzieł, jak "Rust and Bone", "Prorok" czy "W rytmie serca". "Dheepan" nie był wymieniany jako faworyt w wyścigu po Złotą Palmę.

        film.onet.pl/wiadomosci/festiwal-w-cannes-2015-znamy-zwyciezcow-zlota-palma-dla-dheepan/d5t332



        • angazetka Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 12:54
          Najbardziej mnie cieszy, że większość nagrodzonych filmów ma już polskich dystrybutorów.
        • grek.grek Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 15:14
          dzięki, Barbasiu :]

          niespodzianka chyba, nie ?
          • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 19:52
            Raczej tak.

            Tadeusz Sobolewski surowo ocenia werdykt jury,i zdaje się nie jest on w swej opinii osamotniony .

            Postscriptum do Cannes 2015: Wieczór rozczarowań [SOBOLEWSKI]

            Tadeusz Sobolewski, Cannes 2015-05-25
            W niedzielny wieczór śledzenie werdyktu jury w Cannes - równocześnie z wynikami wyborów prezydenckich - było dość deprymujące. Nie wdając się w sprawy polskie, wystarczy powiedzieć, że werdykt canneński był porażką przewodniczących jury braci Coen.
            Cóż, im też czasem nie wychodzą filmy. Wydaje się, że jedyną instancją, wobec której pozostawali nieugięci, była krytyka. Nie był to - jak czasem bywa - werdykt skomponowany w przejrzystą całość. Ma się wrażenie, że przyznawano nagrody z rozdzielnika, komu wypada.

            Cały werdykt był wielką nagrodą pocieszenia dla Francji. "Dheepan" Jacques'a Audiarda - tak mi się zdaje - jechał do Cannes po Złotą Palmę, choć jest filmem zaledwie dobrym, a nawet przeciętnym. Nagroda aktorska dla Emmanuelle Bercot to jawne nieporozumienie. W dodatku - nietaktownie podzielona między nią i Rooney Marę, w filmie "Carol" biernie partnerującą wampirycznej Cate Blanchett. Nagroda za reżyserię dla Hou Hsiao-hsiena, autora tajwańskiego arcydzieła "Zabójca", to za mało - trzeba było mu ją dać 20 lat temu, a teraz nie dawać nic, jak Nanniemu Morettiemu za "Moją matkę". Dwa najwybitniejsze filmy konkursu.

            Cóż, trafiliśmy na zmianę generalnej dyrekcji. Nowy prezydent Pierre Lescure zastąpił odchodzącego na emeryturę Gilles'a Jacoba, krytyka filmowego, który w latach 70. na nowo stworzył festiwal canneński, nadając mu rangę wyroczni kina autorskiego. Wiele filmów w tym roku nie dojechało, nie zdążyli ich skończyć w porę: Haneke, Sokurow, Kechiche, Skolimowski...

            Konkurs mógł wyglądać inaczej. Dziury łatano filmami francuskimi, często poniżej poziomu konkursu. Dawno już w rankingu krytyków francuskich tyle filmów nie otrzymywało "małpek" oznaczających: nie znoszę! Było, minęło. Spotkamy się znowu w kolejce do kina, jak z filmu Morettiego.


            wyborcza.pl/1,75475,17977503,Postscriptum_do_Cannes_2015__Wieczor_rozczarowan__SOBOLEWSKI_.html
          • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 19:57
            Podsumowanie konkursu głównego na festiwalu - Tadeusz Sobolewski

            wyborcza.pl/1,75248,17977096,Cannes_2015__Zlota_Palma_dla_Francji_.html


            • barbasia1 Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 25.05.15, 20:04

              Wielki finał Cannes
              Janusz Wróblewski

              Złota Palma dla „Dheepana” Francuza Jacquesa Audiarda to spora niespodzianka. Branżowe pismo „The Hollywood Reporter” skomentowało ten werdykt jako pomyłkę i zarzuciło braciom Coen, którzy przewodniczyli pracom jury, koniunkturalizm.

              „Dheepan” ukazuje ciężki los imigrantów w bandyckiej Francji. Troje uciekinierów ze Sri Lanki, udając rodzinę, otrzymuje paszport, wizę i miejsce w podparyskim blokowisku opanowanym przez młodociane gangi, dilerów narkotykowych oraz przestępców z elektronicznym dozorem. Bohaterów nic ze sobą nie łączy oprócz marzenia o spokojnym życiu. Niestety środowisko, do którego trafili, nie różni się od dżungli Tamilskich Tygrysów walczących z cywilną ludnością i rządem. Z filmu wynika, że Francja nie jest wymarzonym rajem dla emigrantów i to zapewne spodobało się członkom jury, którzy zobaczyli w „Dheepanie” odpowiedź na masakrę w „Charlie Hebdo”, co wydaje się mocno naciąganą interpretacją.

              „Dheepan” zawiera sporo ciekawych obserwacji o kryzysie współczesnej rodziny, podobnie jak wiele innych filmów pokazywanych w tegorocznym konkursie. Nie jest arcydziełem w przeciwieństwie do pominiętej „Mojej matki” Nanni Morettiego czy nagrodzonego Grand Prix „Syna Sazwła” węgierskiego debiutanta László Nemesa. Tragedia więźnia należącego do Sonderkommando w Auschwitz-Birkenau przedstawiona przez 38-letniego Węgra jest po prostu wstrząsająca. Nie przypominam sobie, aby kino zajmujące się tematyką obozową sięgało tak głęboko w głąb duszy i sumienia, nie pokazując przy tym samego horroru zabijania.

              Oprócz „Syna Szawła” wielkim wygranym festiwalu okazał się surrealistyczny spektakl „Homar” (Prix du Jury) o społeczeństwie przyszłości, w którym ściga się i karze singli. Zrealizowany z wielką klasą i dystansem przez Greka Yorgosa Lanthimosa film nie jest komedią ani satyrą. To odważna, autorska próba stworzenia autonomicznego świata, który szokuje swoim ukrytym okrucieństwem, pozorną szczęśliwością i głębokim niezrozumieniem ludzkich emocji. – Zrobiłem najbardziej romantyczny film, jaki potrafiłem – komentował reżyser wątpliwości pierwszych widzów, którym ta wizja wydała się zbyt przewrotna i lodowata.

              Nagrody aktorskie powędrowały do Francuzów. Ogromne brawa i wzruszenie towarzyszyły Vincentowi Lindonowi, który stworzył najlepszą kreacją męską upokarzanego bezrobotnego w dramacie psychologicznym „La loi du marche”. Płakała również Emmanuelle Bercot, odbierając nagrodę za rolę oszukiwanej, zdradzanej, nieszczęśliwej prawniczki ślepo zakochanej w mężczyźnie swego życia w melodramacie „Mon roi” Maiwenn. W tej kategorii laureatów było zresztą więcej, gdyż jury zdecydowało się przyznać ex-aequo wyróżnienie fenomenalnej Rooney Marze za rolę ufnej, podążającej za głosem własnego serca fotografki zakochującej się w starszej od siebie arystokratce w „Carol” świetnej ekranizacji prozy Patricii Higsmith.

              Dyplom najlepszego reżysera odebrał tajwański mistrz kameralnego kina Hou Hsiao-Hsien za widowiskowy dramat kung-fu „The Assassin”. Opinie na ten temat były jednomyślne. To wielkie, wciągające kino, które przynosi satysfakcję na wielu poziomach. Nie tylko estetycznym.


              wroblewski.blog.polityka.pl/2015/05/25/wielki-final-cannes/
              • grek.grek Re: Cannes 2015 - dzień 11 - werdykt jury 27.05.15, 16:20
                dzięki, Barbasiu.

                opinie krytyków podzielone jak widać, przy czym pierwszy pan wyraźnie kieruje się własnym poczuciem słuszności albo jej braku, a pan drugi stara się zrozumieć intencje jury i dostrzec motywacje jakie mu przyświecały przy podejmowaniu takich,a nie innych decyzji.

                oba głosy są cenne, chociaż ja bym chyba bliżej miał do strategii ocennej przyjętej przez p.Wróblewskiego :]
    • barbasia1 Wybory prezydenckie - wyniki 24.05.15, 22:38
      A. Duda - 53 %
      B. Komorowski - 47%
      • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 01:51
        Jestem zadowolona :)

        Szkoda, że prezydent w swoim przemówieniu się nie popisał. Było o wolności, jakby to były lata 80-te. Naprawdę odkleił się od rzeczywistości. Ludzie mają wolność w nosie. Chcą mieć pracę i jakoś związać koniec z końcem. No i znowu było o "fali agresji i nienawiści". Jakiej? Bo jakoś tego nie zauważyłam. A na pewno nie w mainstreamowych mediach. Czas spokornieć i zauważyć własne błędy. Czerwona kartka za 5 lat nic nie robienia i za politykę "ciepłej wody" PO. Nie sądzę, żeby Duda spełnił swoje obietnice, ale naprawdę w tej chwili KAŻDA zmiana jest dobra. Bo jest źle.
        • never_never Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 11:40
          no nie wytrzymałam, choć naprawdę staram się stronić od polityki na tym forum i nawet kiedy grek zapowiadał dwucyfrowy wynik M. Ogórek powstrzymałam się od komentarza...;)

          "fala agresji i nienawiści" oraz ośmieszania przeciw BK była w sieci ogromna, w porównaniu do innych wyborów, gdzie zwykle ścierały się obie strony, tym razem obraz był tak jednostronny, że już parę tygodni temu nie miałam wątpliwości, że BK przegra
          • latarnik88 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 12:03
            Ja wiedziałam , że BK przegra , ponieważ miałam takie skojarzenie związane ze śmiercią prof.Bartoszewskiego , który popierał BK w kampanii prezydenckiej i powiedział żartobliwie :Bronek musisz wygrać , bo kto mnie pochowa jak przegrasz? No i umarł za wcześnie ,a Bronek miał już pozamiatane ... chociaż osobiście życzyłam mu wygranej .
          • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 12:48
            Komorowski przegrał nie przez hejterów w sieci. Przecież w wyborach biorą udział nie tylko młodzi, którzy codziennie siedzą w internecie. A media mainstreamowe sprzyjały BK. Przegrał przez zaniechania, swoje i Platformy. I przez nieudaną kampanię. Straszenie PiSem już nie wystarczy. Hasło o Polsce "racjonalnej i radykalnej" było fatalne, bo zaprzeczało wizerunkowi prezydenta jako prezydenta zgody narodowej. Sztab Komorowskiego nie wyczuł nastrojów społecznych. Według niego wszystko jest super, ale okazało się, że ludzie wcale nie są zadowoleni i chcą zmian.
            • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 14:22
              Sądzę, że Komorowskiemu chodziło o "falę nienawiści" ze strony sztabu Dudy tudzież Pis-u. Ale moim zdaniem to kampania BK była bardziej nastawiona na konfrontację i odgrzewanie starych konfliktów. I żeby było jasne, w poprzednich wyborach głosowałam na BK.
              • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 14:26
                Zapomniałam o jednym. Czy nie można czegoś zrobić z prawem wyborczym? To jest absurd, żeby cały kraj czekał na 13 osób! (tyle przyszło w dodatkowym czasie do punktu wyborczego w Kowalach)
            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 15:12
              podpisuję się, Siostro :]

              teksty o "fali nienawiści" czy "pospolitym ruszeniu głosującym na mnie, czyli za zachowaniem wolności", jakimi popisał się Komorowski, dobitnie wskazały, że on nie ma zielonego pojęcia dlaczego przegrał.

              na starcie kampanii miał przewagę 63 do 19 %.
              z tego punktu widzenia, to nawet nie jest porażka, to klęska.

          • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 15:09
            dzięki, że mnie oszczędziłaś ;]

            a swoją drogą - to Magda Ogórek zaproponowała jako pierwsza : podwyżśzenie kwoty wolnej od podatku, nowe prawo podatkowe, obniżkę CITu, a także m.in rozstrzyganie wątpliwości na korzyśc przedsiębiorcy, jako zasadę.

            pp. Duda i Komorowski, zwłaszcza ten pierwszy, papugowali ją bardzo wytrwale.

            dostała zaś 2,5 % dzieki wybitnej zdolności SLD do strzelania sobie w nogę.
            • pepsic Re: Wybory prezydenckie - wyniki 29.05.15, 20:40
              To tylko świadczy o tym, że będzie słuchał głosu ludu. Swoją droga Prezydent Andrzej Duda i Magdalena Ogórek chyba się lubią, co widać było dzisiaj w Wilanowie.

              A ja chyba lubię Czarzastego. Cholerka, nie wierzę, że to napisałam:)
              • maniaczytania Re: Wybory prezydenckie - wyniki 29.05.15, 22:02
                Pepsic - czyżbyś oglądała "Kawę na ławę" w wieczór wyborczy? Pan Czarzasty sypał niezłymi tekstami :) a poza tym był w ... garniturze ;)
                • pepsic Re: Wybory prezydenckie - wyniki 30.05.15, 22:35
                  NIe oglądałam wieczoru wyborczego, bo weselną wódkę piłam:)
              • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 30.05.15, 16:19
                cześć, Pepsic :]
                oj, czuję że świętowałaś zwycięstwo nie na żarty ? ;]]
                [o to chodzi !]

                na razie duży plus dla prezydenta-elekta za, w jęz. dyplomacji, "przełożenie spotkania" z prezydentem Ukrainy. Może wreszcie Polska się opamięta, bo jak na razie to jest jedynym pokrzywdzonym w tym całym konflikcie. może też pan Duda i jego otoczenie skierują polską
                politykę zagraniczną bliżej Niemiec i Europy jako takiej, a dalej od coraz rozpaczliwiej szukajaćej nowej wojenki Ameryki i jej ukraińskich pomagierów. na trzymaniu z Niemcami Polska nie straci, a wręcz przeciwnie. jesli nie da się prowadzić 100 % samodzielnej polityki, to trzeba prfzynajmniej umieć wybierać mądrych partnerów.

                • pepsic Re: Wybory prezydenckie - wyniki 30.05.15, 18:36
                  Hejka:)
                  Masz nosa. Świętowałam podwójnie, bo na dwudniowym weselu na drugim końcu Polski. Ależ hardcor zafundowano wyborcom tym półtoragodzinnym opóźnieniem, a zwłaszcza tak to wyglądało z dala od telewizora.
                  • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 17:13
                    o to chodzi :]

                    hehe, to fakt. zaczeło to znów pachnieć cudami nad urną, choć tym razem bez udziału kandydata PSL ;]
                • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 13:57
                  może też pan Duda i
                  > jego otoczenie skierują polską
                  > politykę zagraniczną bliżej Niemiec i Europy jako takiej,

                  Hehe! Niemcy już czekają aż temat Niemców pojawi się ustach pana Dudy et consortes ;)

                  Przyszły prezydent - pisze komentator [z "Der Spiegel" – ja] - połączył katolicki tradycjonalizm z socjalnym populizmem, unikając przy tym typowych tematów polskiej prawicy. W kampanii nie było Niemców, podporządkowanej im Unii Europejskiej czy katastrofy pod Smoleńskiem, będącej rzekomo rosyjskim zamachem - zauważa "Der Spiegel".


                  Czytaj więcej na fakty.interia.pl/polska/news-niemiecka-prasa-kaczynski-nie-powtorzy-sukcesu-dudy,nId,1827460#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                  • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 13:57
                    ze strachem ;)
                  • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 17:15
                    :]
                    wiesz, Barbasiu, Niemcy są pragmatyczni, więc będą rozmawiać z tym, kto znajdzie się po drugiej stronie telefonu, stołu,... Odry :]

                    • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 17:58
                      He,he!
                      To prawda. Oby tylko po tylko rozmowach wciąż było miło i partnersko.
                      • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 01.06.15, 13:33
                        o, w polityce to już tak jest, że zwykle się dogadują :], a jesli Niemcy tu i tam będą musieli zacząć się liczyć z polskim zdaniem, to tylko lepiej dla nas :]
          • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 20:08
            never_never napisała:
            > nawet kiedy grek zapowiadał dwucyfrowy wynik M. Ogórek powstrzymałam się od ko
            > mentarza...;)

            No wiesz, Magdalena Ogórek to piękna kobieta, chyba oślepiła swoją urodą niektórych ... ;)

            > "fala agresji i nienawiści" oraz ośmieszania przeciw BK była w sieci ogromna, w
            > porównaniu do innych wyborów, gdzie zwykle ścierały się obie strony, tym razem
            > obraz był tak jednostronny, że już parę tygodni temu nie miałam wątpliwości, ż
            > e BK przegra .

            Zgadzam się, to jedna z przyczyn przegranej.
            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 13:27
              bez wątpienia :]
              mam wrażenie, że uroda pani Ogórek sprawiła, że jej świetne pomysły, wysoki poziom kultury i taktu, oraz inteligencja nie zostały dostrzeżone przez krytykantów, którzy od jej urody ogłuchli i otumanieli :]
        • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 20:37
          siostra_bronte napisał(a):

          > Jestem zadowolona :)

          Droga Siostro, żeby tylko to zadowolenie nie kosztowało Cię i nas zbyt dużo. ;}
      • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 14:55
        oddałem głos na zwycięzcę ;]
        jako posiadacz nieruchomości nie chcę płacić podatku od jej wartości, a takie pomysły chodzą po głowie cwaniaków z PO. I wiecie,ze są do tego zdolni. jesli nawet wygrają jesienia, to mam pewność, że ustawa nie wejdzie w życie, bo prezydent Duda jej nie podpisze.

        poza tym, znów odezwała się medialna brygada rodem z Unii Wolności, która próbowała ludzi przekonać, że wie lepiej od nich, co dla nich dobre.

        PO chyba nadal nie rozumie, że ludzie mają dośc ekipy cwaniaków, która bumeluje sobie na koszt podatnika, a receptą na utrzymanie się na stołkach nie jest dobra, sumienna dobra robota, w której widać służbę i trosję o ludzi, ale straszenie Kaczorem.

        skończyło się. i bardzo dobrze :]
        • mozambique Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 15:43
          i naparwde wierzysz ze teraz nastaja czasy uczciwosci i krystalicznych charakterów ?
          z Macierewiczem, brudzinskim , kaminskim i jarosłąwem za plecami ?

          na ja odpadam
          • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 17:12
            :]
            żyję ciągle zbyt krótko, żeby się mądrzyć, ale na tyle długo, żeby nie być naiwnym i wiedzieć, iż w polityce uczciwość nie istnieje.

            PO uważała, że może nam wyciąć najperfidniejszy numer, a my powiemy, że "nic się nie stało", bo się przecież PiSu strasznie boimy i gotowi jesteśmy zaakceptować wszystko.

            PO dokonała cudu :] popieranie jej i głosowanie na nią postrzegane jest dziś jako większy obciach niż popieranie i głosowanie na PiS kilka lat temu. majstersztyk w kategorii samobójów.
            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wynik [i reperkusje]i 25.05.15, 17:17
              PS: ofiarą wieczoru wyborczego padli "Zakochani w Rzymie" :]

              nie pokazali wczoraj, a i powtórki dzisiaj nie ma [zamiast niej jest rosyjski "Admirał" - pamiętam, że omawialiśmy]. rewelacja ;]

              • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wynik [i reperkusje]i 25.05.15, 17:30
                Szkoda. Allen ma pecha do zmian w programie :)
                • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wynik [i reperkusje]i 25.05.15, 18:16
                  co prawda, to prawda :]
                  kiedyś "Annie Hall", teraz "Zakochani..."... miejmy nadzieję, że chodzi tylko o przesunięcie terminu, a nie rezygnację.
                  • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wynik [i reperkusje]i 25.05.15, 20:41
                    grek.grek napisał:

                    > co prawda, to prawda :]
                    > kiedyś "Annie Hall", teraz "Zakochani..."... miejmy nadzieję, że chodzi tylko o
                    > przesunięcie terminu, a nie rezygnację.

                    Jeśli telewizja mwykupiła prawa do emisji , to na pewno nie zrezygnuje z pokazania filmu. W sumie, myślę, dobrze zrobili. Premiera zasługuje na dobry czas antenowy.
              • barbasia1 "Zakochani w Rzymie" dziś??? 25.05.15, 21:01
                Na stronie TVP "Zakochani w Rzymie" wciąż są w ramówce!?

                tvp1.tvp.pl/
                • grek.grek Re: "Zakochani w Rzymie" dziś??? 26.05.15, 13:10
                  :]

                  to niestety pokazuje gdzie TVP ma widza :]]

                  leciał "Admirał", sprawdzałem.
                  • barbasia1 Re: "Zakochani w Rzymie" dziś??? 26.05.15, 18:42
                    No właśnie. Gdzie jak gdzie ,ale na stronie TVP przede wszystkim powinny być na bieżąco aktualizowane wszelkie zmiany w ramówce telewizji publicznej.

                    Tobie uwierzyłam w końcu, nie TVP :) i poszłam spać wcześniej.
                    • grek.grek Re: "Zakochani w Rzymie" dziś??? 27.05.15, 14:11
                      trzeba im przyznać, ze w Telegazecie zmianę odnotowali, tam też sprawdzałem najpierw :]

                      inna rzecz, że na str.internetowej tym bardziej powinno ona się znaleźć.

                      dzięki za zaufanie, Barbasiu :]]
                      uff, jakby TVP jednak wyświetliła "Zakochanych...", to miałbym się z pyszna ;]]
                      • barbasia1 Re: "Zakochani w Rzymie" dziś??? 27.05.15, 18:13
                        Zawsze zapominam o Telegazecie, zresztą nie mam jej dobrze rozpracowanej.

                        Oczywiście.

                        No co Ty. :) Przecież są powtórki, film można pożyczyć, zobaczyć tu i tam, teraz jest tyle możliwości obejrzenia filmu!
          • makakowata Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 18:32
            Ja nie mam złudzeń, ale wczoraj, oglądając tzw. wieczór wyborczy w jedynce, bawiłam się przednio. Mina Piotra Kraśki bezcenna, łamiący się głos i ogólne zamotanie Pani Tadli przeurocze. Zresztą dziś od rana równie ciekawie; wszelkie wiadomości to jak relacja z apokalipsy, te żałobne miny, grobowy ton :).
            Od kiedy mam prawo głosu, głosuję na SLD, ale po tej medialnej nawalance z ostatniego tygodnia miałam wielką chęć zagłosować na Dudę. Po tym łopatologicznym, codziennym kładzeniu mi do głowy, że jest tylko jeden słuszny wybór. Sorry, ale prezydenta nie wybierają tylko Mieszkańcy Wielkich Miast; Lisowie, Karolakowie, Wojewódzcy i inne "autorytety". To, że w jakiejś marnej jakości reklamie Olbrychski i Penderecka powiedzą mi łaskawie, że "głosują na Prezydenta Komorowskiego" nie sprawi, że zapomnę, że Polska to przecież h.j, d..a i kamieni kupa, a emigracja to nie jest wielka tragedia.
            Jeśli mój wpis kogo obraził, to przepraszam, po prostu mi się ulało.
            • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 18:47
              Mogę się tylko podpisać :) Ten tekst, że "emigracja to szansa" przejdzie do historii.
              • makakowata Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 19:55
                Nie no pewnie, że to jest szansa - kasa, obycie z językiem, duże możliwości, ale czy pani prezydentowa naprawdę uważa, że jak młodzi lekarze specjaliści, inżynierowie itp. od razu po studiach uciekną na zachód , to dla kraju to jest dobre? Niestety, celebryci z komitetów wsparcia i podparcia przeszczepu serca nie przeprowadzą:).
                Prezydentura Dudy tej prawidłowości nie odwróci, ale walenie takich tekstów przez Pierwszą Damę jest co najmniej niestosowne.
            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 13:24
              do programu Lisa już nawet przyczółki PiSowskie nie chodzą.
              poparcie Kwaśniewskiego, ministrów spr.zagranicznych, nawet samego Króla Europy - nic nie pomogło :]

              oni się niczego nie nauczyli.
              tak samo kończyła Unia Wolności, której się wydawało, że zza kłębów dymu z cygar i stolików z przednią whisky może pouczać "przypadkowe społeczeństwo", bo wszystko wie lepiej.

              propagandyści Platformy są równie obrzydliwi jak propagandyści PiSu, wszelako - ci PiSowscy są znacznie inteligentniejsi.

              podczas wieczoru wyborczego zaprosili do studia muzyków, aktorów itp, żeby skomentowali wyniki. współczułem panu Krystianowi Legierskiemu, który niezwykle mądrze wytłumaczył swój głos na pana Dudę, a napotkał na mur jakiejś kompletnej bezmyślności trzech apologetów Komorowskiego, wyraźnie przerażonych że przegrał. Też nie rozumieją dlaczego.

              pycha kroczy przed upadkiem, jak to mówią. a w przypadku PO, Komorowskiego, ich medialnych pomocników oraz szołbizowych fanów - nieumiejętnośc wyjścia poza własne ciasne poglądziki wyraźnie utrudnia im procesy poznawcze.
              • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 14:47
                Podpisuję się. Funkcjonariusze Platformy w trakcie kampanii chodzili po studiach i zachowywali się z taką arogancją i wyższością, że naprawdę było przykro patrzeć (Szejnfeld w Kawie na ławę, dramat!). Ci ludzie stracili kontakt z rzeczywistością. I zostali za to ukarani. Chociaż teraz jak słyszę Platforma nie przyznaje się do Komorowskiego :)
                • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 15:35
                  o, pan Szejnfeld to mój ulubieniec.
                  podziwiam jego betonową odpornośc na argumenty i żelazne samozadowolenie :]

                  haha, ja też słyszałem o tym :]]
                  to nie my przegraliśmy, to on przegrał - wstyd.
                  SLD podobnie się zachował.

                  a panią rzecznik rządu PO słyszałaś może ?
                  powiedziała "Duda wygrał, to osobiście uścisnął więcej dłoni" :]]

                  to pokazuje, jak ci ludzie odlecieli :"}
                  • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 19:44
                    grek.grek napisał:

                    > o, pan Szejnfeld to mój ulubieniec.
                    > podziwiam jego betonową odpornośc na argumenty i żelazne samozadowolenie :]

                    Mnie się tu przypomina oficjalne podsumowanie kampanii prezydenckiej SLD (2,5% w zaokrągleniu , przypominam ;) , uśmiech Millera i wypowiedź kandydatki Ogórek -/ mniej więcej / ona była świetna, ale to Polska jeszcze dojrzała , by wybrać kobietę na stanowisko prezydenta . :))

                    • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 27.05.15, 14:14
                      SLD zachował się w tej kampanii poniżej krytyki.
                      po kampanii jeszcze gorzej.

                      a pani Ogórek trochę racji ma.
                      kampania negatywna wobec niej skupiła się własnie na jej kobiecości - urodzie, stylu ubierania itp.

                      niestety, dla wielu Polakow młoda, ładna blondynka musi być "głupią barbie".
                      nie ma znaczenia jak wykształcona, inteligentna i rzeczowa.
                      blond włosy + młody wiek + płeć kobieca = debilka

                      z tego pkt widzenia - ma ona rację.
                      • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 14:18
                        > a pani Ogórek trochę racji ma.
                        > kampania negatywna wobec niej skupiła się własnie na jej kobiecości - urodzie,
                        > stylu ubierania itp.

                        > niestety, dla wielu Polakow młoda, ładna blondynka musi być "głupią barbie".
                        > nie ma znaczenia jak wykształcona, inteligentna i rzeczowa.
                        > blond włosy + młody wiek + płeć kobieca = debilka

                        Nie żartuj, Greku!

                        A na czym się miała skupić krytyka / czy aż tak negatywna, polemizowałabym/ pani doktor Ogórek? Przecież ona nie jest ani rasowym politykiem, ani nie jest rasowym przedstawicielem lewicy, nie ma za sobą lewicowego żadnego zaplecza intelektualnego, żadnego programu , wizji państwa, z którą można by dyskutować. Nawet nie ma za sobą kariery działacza samorządowego.
                        W kampanii dysponowała jedynie paroma efektownymi hasłami przygotowanymi przez jej sztab wyborczy. To że ma doktorat /z religioznawstwa!?/ ładnie mówi i ładnie wygląda i potrafi się ładnie ubrać to za mało. Dla wyborców lewicy okazało się za mało.
                        Wcale nie chodziło o zazdrość o urodę i figurę.


                        Pani doktor, samotnie wychowująca małe dziecko matka ,lepiej skupi się na wychowaniu dziecka, które jej teraz najbardziej potrzebuje, a potem niech bierze się za wielką politykę, która wymaga całkowitego poświęcenia, uwagi i czasu.
                        • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 17:22
                          wiesz, Barbasiu, mnie się wydaje, że jesli nie ma czego krytykować, to szukanie na siłę powodów jest trochę chybionym zabiegiem. Wolałbym jednak jakąs formę dyskusji z programem jaki przedstawiła p. Ogórek niż z jej urodą.

                          o, wydaje mi się, że to było coś wiecej niż hasła.
                          kwota wolna od podatku, CIt 15 %, prawo podatkowe od nowa, interpretacja przepisów na korzyśc podatnika i zamiast kar pouczenia [wobec przedsiębiorców popełniających małe błędy z powodu niejasności prawa] nie wymagają jakiegoś superszczegłówego rozwijania. to można, a nawwet trzeba zrobić.

                          w Polsce podatek płaci się nawet od zarobków na poziomie minimum socjalnego.to tragikomedia. PO nie ruszyła kwoty wolnej od 8 lat. nic dziwnego, to biedni i średniozarabiający utrzymują państwo, bo bogatym i zagranicziakom PO kłania się w pas, co bardzo dokładnie opisał jaśnie pan Sikorski :]

                          wg mnie, pani Ogórek miała dobrą kampanię, świetne występy, a zaszkodził jej SLD,który od pewnego momentu uporczywie kontestował jej kandydaturę strzelając sobie w stopę.

                          a wychowanie dziecka...cóz, nie mnie zaglądać jej do prywatnego życia. widocznie uznała, że sobie poradzi i dziecko nie ucierpi, nie mam powodu powątpiewać w to, że dokonała wyboru, na który mogła sobie pozwolić.
          • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 20:35
            mozambique napisała:

            > i naparwde wierzysz ze teraz nastaja czasy uczciwosci i krystalicznych charakte
            > rów ?
            > z Macierewiczem, brudzinskim , kaminskim i jarosłąwem za plecami ?
            >
            > na ja odpadam

            No właśnie. :)
            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 13:16
              ja czegoś nie rozumiem... mamy tolerować złodziei, aferzystów,cwaniaków i nieudaczników, bo ich następcy mogą być także złodziejami, aferzystami, cwaniakami i nieudacznikami ?

              nie uważasz/uważacie, że to trochę przesadne wymagania ? :]

              PO już się przyzwyczaiła do takiego spolegliwego traktowania, wydawało się jej, że może łupić nasze kieszenie, aferzyć na cały gwizdek, śmiać się z nas, frajerów, a potem pomachać "strasznym Kaczorem" i wyjść z tego bez szwanku.

              zagłosowałbym nawet na Partię Szympansów i Orangutanów, żeby Platformie dać po nosie i oderwać wreszcie od koryta.

              Barbasiu, NIKT nie będzie gorszy od nich.



        • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 25.05.15, 20:33
          grek.grek napisał:

          > oddałem głos na zwycięzcę ;]

          Wiem.
          Świetnie.
          Teraz szybko leć do sklepu po większy pugilares, żeby się w nim efekty obietnic Dudy zmieściły . :))

          To ja teraz z założonymi rękoma będę obserwować, jak Duda zacznie spełniać obietnice wyborcze: :)
          /niektóre tylko/
          -obniżenie wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn - cofnięcie ustawy podwyższającej go do 67 roku życia
          -500 zł miesięcznie na każde dziecko, poczynając od drugiego (dla rodzin o najniższych dochodach)
          - Lekarz i dentysta w każdej szkole
          -Stworzenie państwowego programu budowy mieszkań dla rodzin
          -Pomoc dla osób mających kredyty we frankach szwajcarskich - przewalutowanie ich po kursie z momentu brania kredytu
          -Podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł.
          - Utrzymanie działalności wszystkich kopalń i zwiększenie wydobycia węgla
          -Odbudowa polskiego przemysłu, szczególnie stoczniowego.
          - Zniesienie podatku VAT na zakup ubranek dla dzieci
          - NFZ do likwidacji

          www.gazetakrakowska.pl/artykul/3875437,wyniki-wyborow-prezydenckich-2015-oto-obietnice-andrzeja-dudy,id,t.html?cookie=1

          Drogi posiadaczu nieruchomości w sprawie wprowadzenia podatku od wartości ministerstwo odpowiada tak:

          Wiceminister rozwoju regionalnego Marceli Niezgoda komentując stanowisko PiS zapewnił, że "z założeń Krajowej Polityki Miejskiej nie wynika wprowadzenie nowego podatku". - Istniejący podatek od nieruchomości jest jednym z narzędzi mogących przyczyniać się do realizacji polityki miejskiej. Przedstawione przez MRR Założenia KPM w żadnym wypadku nie przesądzają czy i w jakim kierunku powinny pójść zmiany w systemie tego podatku. W tym zakresie nie poczyniono żadnych wiążących ustaleń - zaznaczył wiceminister.

          Jak tłumaczył, krótszy czas na zgłaszanie uwag do tego dokumentu ("Założenia Krajowej Polityki Miejskiej") wynika z tego, że zawiera on jedynie kierunkowe propozycje, będące podstawą do opracowania projektu Krajowej Polityki Miejskiej, która - zaznaczył - jako dokument strategiczny, również będzie poddawana szerokim konsultacjom społecznym. MRR liczy - zaznaczył Niezgoda - że w toku konsultacji wypracowane zostaną takie rozwiązania, które będą stanowiły optymalną odpowiedź na wyzwania stojące przed obszarami miejskimi.


          www.wprost.pl/ar/326496/PiS-rzad-chce-wprowadzic-nowy-podatek-Zaplacicie-tysiace-zlotych-wiecej/
          • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 11:35
            Oby nie brał przykładu z Komorowskiego, który piorunem wycofał się ze zmiany ustawy emerytalnej.
            • latarnik88 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 12:16
              siostra_bronte napisał(a):

              > Oby nie brał przykładu z Komorowskiego, który piorunem wycofał się ze zmiany us
              > tawy emerytalnej.

              Jeśliby się nie wycofał i wdrożył procedurę , to Jarki odsądziliby go od czci i wiary oskarżając , że prowadzi Państwo do finansowej zagłady.A tak nowo wybrany prezydent zdecyduje , co ze swojej długiej listy obietnic wyborczych zacznie realizować i w jakim zakresie i czasie .
              Jeśli jesienią wyborcy zdecydują o wyniku na korzyść PIS-u , to razem z premierem Kaczyńskim
              prezydent i rząd będą zmieniać Polskę w kraj opiekuńczy i przyjazny obywatelom .Liczymy na to !
          • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 13:09
            och, mam już w chałupie taki stary kredens ;]

            wiesz, moim jedynym argumentem jest to, że PO rozważała i rozważa wprowadzenie
            podatku od wartości nieruchomości. Duda jest dla mnie d,pochronem przed takim rozwiązaniem :]
            a PiS nigdy nie rozmyślał o takich rzeczach. tak więc - po wygranej Dudy jestem spokojny o to, że ktokolwiek wygra na jesieni wybory do Sejmu : nie muszę się tym martwić.

            gdyby nie sprawa tego podatku, to bym w ogole nie poszedł głosowac, bo PiS i PO sa spoza mojej bajki politycznej.

            pozwolisz, Barbasiu, że nie skomentuję wypowiedzi panów z PO. nie wierzę ludziom, którzy w biały dzień, z dnia na dzień, ukradli 150 mld z OFE, którzy trudnią się kłamstwem nawet wtedy kiedy śpią.

            nie chcę wyjśc na radykała, ale w Chinach byliby już po procesie i zapewne tuż przed randką z plutonem egzekucyjnym. nie twierdzę,że to idealne rozwiązanie, ale może gdyby zaczeło wszedzie obowiązywać : do polityki nie pchaliby się ludzie, których jedynym celem jest przyssanie się do stołka i pobieranie horrendalnych pensji za nicnierobienie albo za zabawę naszym wspólnym dobrem i pieniędzmi.

            obecne zadłużenie wynosi ponad 1,3 biliona zł. PO startowała z pułapu 300 mld. czy to wymaga komentarza ?

            i co ?
            ano, oni uwaązają, że przegrali, bo rozwiesili za mało plakatów wyborczych :]]

            mam wrażenie odwrotne : gdyby rozwiesili ich jeszcze więcej, to ludzie by nie wytrzymali i zrobili im krzywdę ;]
            • latarnik88 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 14:49


              > Jakoś nie chce mi się wierzyć ,że PO chciała wprowadzenia tego podatku od nieruchomości.
              Przecież ONE mają najwięcej , nie tylko ONE bo i TAMTE.
              A ONE to również ich dzieci , wnuki , rodzina .Tamte to kościół również i rolnicy a także najbardziej bitne grupy społeczne jak górnicy i wpływowe jak lekarze , adwokaci , artyści.
              Zwolnień i ulg to raczej w tym podatku nie ma .Kosi wszystkich równo.
              Myślę , że to była wraża propaganda.
              • latarnik88 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 15:27
                Bałabym się , że jeśli PIS trochę porządzi , to wprowadzi katastralny celem realizacji obietnic z wieców wyborczych.Na ile szacują potrzeby?350 mld zł?
                • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 26.05.15, 15:51
                  były już obiecane 3 miliony mieszkań, więc i te 350 mld włożyć nalezy, wg mnie, między bajki.
                  poza tym, nie widziałem jeszcze w Polsce partii politycznej, która przejmowałaby się spełnianiem obietnic przedwyborczych :}

                  poza tym, tak gwoli prawdy : może najpierw rozliczmy Platformę z jej obietnic, a było ich niemało. w ciągu 8 lat podnieśli wiek emerytalny i liczne podatki. ze swojego programu nie zrealizowali praktyczne nic. 8 lat ściemy i dryblingu z głową między kolanami. nawet tego śmiesznego in vitro nie ruszyli. mówię "śmiesznego", bo trzeba mieć naprawdę wybitny talent, żeby w ciągu 8 lat, mając wsparcie około 70 posłów SLD i Twojego Ruchu, nie umieć tego przeprowadzić. albo nie chcieć. nie wiem co gorsze.

                  btw, na Towarowej Giełdzie Energii - spadły znacząco ceny prądu, o 12 %.
                  jednocześnie prąd, który nam jest sprzedawany - podrożał.

                  podobnie było z paliwem.
                  ropa rekordowo tania - a w Polsce podwyżki cen.

                  tu naprawdę trzeba silnego, sprawnego państwa, bo żyjemy w oparach absurdu republiki bananowej.

                  mam wrażenie, że politycy rządowi siedzą w kieszeniach rozmaitych cwaniaków, mafiosów, spekulantów i zwykłych złodziejaszków. niekoniecznie polskojęzycznych. nie jestem producentem teorii spiskowych, ale za dużo już tych nonsensów. to nie są wynaturzenia, to są doskonale zaplanowane i przeprowadzane z "podziwu godną" konsekwencją geszefty. naszym kosztem bogaci się szemrane towarzystwo wszelkiej maści.

                  nie zdziwię się, jesli jesienią PO dostanie 15 % głosów.
                  • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 27.05.15, 17:13
                    Tymczasem sld-owski projekt ustawy o związkach partnerskich przepadł w sejmie. Przeciw głosowała też cześć Platformy. Premier Kopacz z rozbrajającą szczerością stwierdziła, że to nie jest "odpowiedni moment". Brawo, Platforma, tylko tak dalej.
                    • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 28.05.15, 16:24
                      masz racje, Siostro.

                      jadą w dół. niczego nie zrozumieli.

                      tymczasem ceny prądu mogą pójśc w gótę nawet dwukrotnie. i to mimo tego, że na giełdzie prąd staniał aż o 12 %.

                      żyjemy w matriksie.
                      czyżby PiS miał rację, że tym krajem rządzi UKŁAD, który na każdym kroku nas okrada ?
                      podobnie było z cenami paliwa - na całym świecie ropa tania jak barszcz, ceny na stacjach pikują, a w Polsce - same wzrosty. węgiel - na hałdzie wart 200 zł, kupujemy po 900. geszefty, czy jak to mówiła posłanka PO 'kręcenie lodów" na cały gwizdek. jakby PiS zamiast łapać chirurgów i celebrytów wziął się za tych mafiosów od paliwa, węgla i prądu, to miałby dziś poparcie rzędu 60 % i wygrywałby w cuglach wszystkie wybory. i mógłby codziennie nawet urządzać marsze smoleńskie, a pan Antoni każdego dnia wygłaszać orędzie w Wiadomościach :}
                      • siostra_bronte Re: Wybory prezydenckie - wyniki 28.05.15, 17:55
                        Platforma mogłaby jeszcze coś ugrać na sprawach obyczajowych. W końcu stroiła się w piórka partii liberalnej. Ale jak dochodzi co do czego, to wycofuje się rakiem. To taka sama konserwatywna prawica jak PiS!

                        Płakać się chce nad rachunkami. Co i rusz rosną.

                        Zgadzam się, mnie marsze smoleńskie i Antoni też by nie przeszkadzały, gdyby PiS wziął się za te przekręty :)
                        • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 29.05.15, 14:03
                          yes !
                          yes !
                          yes, Siostro :]

                          wczoraj jakiś sondaz zmierzył 60 % poparcia społecznego dla p.Kukiza.
                          najwyższe.
                          publicyści zakipieli obuirzeniem "jakim cudem ? czy społeczeństwo już do reszty zwariowało ?"

                          jak dla mnie, te 60 % to nie są ludzie ufający Kukizowi, ale poprzez zaufanie do Kukiza wyrażający nienawiśc [coś mi się wydaje, że takim słowem już można zacząc operować] do elit politycznych, zwłaszcza do rządzących od 8 lat.

                          a politycy i medialne hufce... nic, nadal nic nie rozumieją. a może rozumieją, ale jakoś wstyd się przyznać, że się zapracowało na takie postrzeganie przez społeczeństwo ?
                      • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 28.05.15, 20:02
                        > podobnie było z cenami paliwa - na całym świecie ropa tania jak barszcz, ceny n
                        > a stacjach pikują, a w Polsce - same wzrosty

                        A powiedz mi, Greku, ile kosztuje (na dzień 28.05.2015 ) litr benzyny u sąsiadów, dajmy na to Czechów, Słowaków i Niemców? I np. we Włoszech, w Holandii, Danii?

                        Daleka jestem od idealizowania PO i jej dokonań, ale trzeba przyznać , że dzięki jej polityce Polska jest obecnie postrzegana na świecie jako kraj bezpieczny, stabilny, który ma dobre relacje z sąsiadami, oprócz Rosji niestety (ale na to złożyły się różne okoliczności niezależne od polskiej polityki). PO zbudowała autostrady, bezpiecznie przeprowadziła Polskę przez finansowe kryzysy na świecie, poradziła sobie świetnie, jak się właśnie okazuje z rosyjskim embargiem na jabłka. itd.

                        • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 29.05.15, 14:11
                          tego nie wiem.
                          wiem, że w POlsce ceny rosły podczas rekordowych spadków cen ropy na świecie.
                          jesli to normalna procedura - zwracam honor.
                          z tym,że mam co do tego ostatniego wątpliwosci :]]

                          Barbasiu, "PO przeprowadziła Polskę przez kryzysy" żyjąc na kredyt. jak za Gierka.
                          zadłuzenie wzrosło z 300 mld do 1,3 bln zł. jak długo będziemy to spłacać nie mając własnego przemysłu ?

                          rosyjskie embargo na jabłka, to wynik polskiej głupiej i szkodliwej polityki ws. wojny domowej na Ukrainie. 100 % wątpliwej jakości zasług na konto PO :}]

                          z tego co mówią politycy PSL polskie rolnictwo traci ogromnie na zamknięciu rynklu rosyjskiego.
                          • barbasia1 Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 14:59
                            Artykuł z listopada 2014:
                            Ceny paliw sukcesywnie spadają i są obecnie najniższe od ponad trzech lat. Co więcej, spadną one jeszcze bardziej albowiem paliwa wciąż tanieją na międzynarodowych rynkach.

                            www.strefabiznesu.gazetakrakowska.pl/artykul/ceny-paliw-najni%C5%BCsze-od-lat-b%C4%99dzie-jeszcze-taniej
                            Porównanie cen benzyny w Europie pokazuje, że wciąż najtaniej kupisz ją w Polsce:
                            www.cenabenzyny.strefa.pl/
                            Ja mówią ekonomiści Polska na tle tonącej w długach Europy wypada stosunkowo nieźle. Zadłużenie co prawda rośnie, lecz sytuacja nie rodzi niebezpieczeństwa załamania finansów publicznych w najbliższym czasie ze względu na nie najgorszą kondycję gospodarki.
                            Tabelka:
                            www.bankier.pl/wiadomosc/Europa-rekordowo-zadluzona-Polski-dlug-powyzej-drugiego-progu-2895163.html
                            Co oczywiście nie znaczy, że nie należy się długiem przejmować.

                            > rosyjskie embargo na jabłka, to wynik polskiej głupiej i szkodliwej polityki ws
                            > . wojny domowej na Ukrainie. 100 % wątpliwej jakości zasług na konto PO :}]

                            Każdy przyzwoity człowiek, każdy przyzwoity kraj powinien potępić agresję Rosji na Ukrainę, zajęcie przez nią Krymu. Tak się potępiało i potępia do dziś zajęcie Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy w 1938 roku.

                            > z tego co mówią politycy PSL polskie rolnictwo traci ogromnie na zamknięciu ryn
                            > klu rosyjskiego.

                            Pewnie, że lepiej by było , żeby rynek rosyjski był dla Polski otwarty, niemniej ostanie dane wskazują, że Polska świetnie poradziła sobie z embargiem na jabłka przerzucając eksport na inne rynki.
                            • grek.grek Re: Wybory prezydenckie - wyniki 31.05.15, 17:32
                              mamy zaterm sprzeczne informacje, nie mówiąc o tym, że media się w nich lubują :]

                              cena może i najtańsza, ale jak to się ma do zarobków ?
                              jesli Polak średnio zarabia 900 E a Niemiec kilka tysięcy, to paliwo w Niemczech będzie relatywnie tańsze.

                              co do długu, wydaje mi się, że liczą się możliwości wyjścia z niego, a takowych Polska nie posiada więcej niż zachodnie kraje. jedziemy na funduszach europejskich i konsumpcji. nic innego nie mamy.

                              z tymi programi zadłużenia, o ile pamiętam Platforma nieźle kombinowała. z tego co kojarzę, PO zmieniła je, aby uniknąc przekroczenia kolejnych poziomów i konsekwencji z tym naruszeniem związanych. poza tym, ten polski dług naliczany jest ponoć w innej formule niż w pozostałych krajach unijnych, stąd jest niższy, ale nie mam stosownwgo linka do rozwinięcia fachowego tego wątku, więc to tylko tytułem dygresji.

                              wg mnie, Rosja została w spsoób polityczny zmuszona do zajęcia Krymu. Gdyby tego nie zrobiła, dzisiaj byłyby tam bazy amerykańskich wojsk i jankeskie rakiety. Rosja to nie pionek, nie mogła sobie pozwolić na taki numer. W 1962 roku Ameryka reagowała histerycznie na radzieckie rakiety na Kubie, omal wojna nie wybuchła, więc po prostu mocarstwom militarnym takich świń się nie podkłada, a one sobie na to nie pozwalają.

                              z tym co robiły nazistowskie Niemcy zajęcie Krymu nie ma wiele wspólnego, w mojej ocenie.

                              jabłka to tylko część problemu.
                              jest jeszcze mięso,przetwory i masa innych produktów.
    • grek.grek "Kobiety Hitlera" dokument via TVP2 26.05.15, 15:25
      generalnie, rzecz o tym, że wódz miał branie :]
      podobał się kobietom, a nawet jak się im nie podobał, to tylko na początku. wystarczyło, że raz zobaczyły jak przemawia do ludzi na sali, a oni spijają z jego ust każde słowo - i już stawał się dla nich superd-dup.er.

      w filmie pojawia się kilka konkretnych postaci : dziwna relacja z siostrzenicą ze strony przyrodniej siostry; Magda Goebels, która dla wodza była ideałem, a i on jej obojętny nie był; Brytyjka Unity ... [nazwiska nie zanotowałem], którą długo podejrzewano o szpiegostwo, ale z czasem wyszło że to po prostu ultranazistka i dlatego tak się przykleiła do fuhrera; niejaka Marie Reiter; no i wreszcie Eva Braun.

      ale generalnie wodzuś był dla niemieckich kobiet uosobienie szyku i energii. faszystowska propaganda kreowała jego image, jako singla z konieczności - poświęconego pracy i ojczyźnie. Gdyby miał zonę, dzieci, dom i pielesze - nie mógłby być fantazją kobiecą na masową skalę, więc trzymano te jego flirty i romanse w głębokiej konspiracji. nie wszędzie chodziło o seks, raczej były to bardzo mocne zaintrygowania, zwykle na gruncie antysemickim - gros bliskich fuhrerowi kobiet, to były zaprzysięgłe żydożerczynie. A jednoczesnie,niemal wszystkie : inteligentne, błyskotliwe, z prezencja. gośc miał gust, to mu trzeba przyznać.

      • barbasia1 Re: "Kobiety Hitlera" dokument via TVP2 26.05.15, 20:30
        Oglądałam! Tydzień temu czy dwa!

        Wodzuś miał zgubny wpływ na swoje kobiety . Przynajmniej niektóre. Geli , siostrzenica , w niejasnych okolicznościach popełniła samobójstwo.

        Eva Braun dwa razy próbowała popełnić samobójstwo z miłości do Hitlera. Jak się zakończyło jej życie wiadomo.

        Unity na nazwisko miała Mitford . A drugie imię jej brzmiało, ciekawostka, Valkyrie , jak nordycka bogini zwycięstwa. Nieprzypadkowo zresztą zostało jej ono nadane przez ojca, który darzył Niemcy uwielbieniem.

        Unity Valkyrie Mitford pochodziła z arystokratycznej rodziny spokrewnionej z Churchillem. Dla Hitlera była cenną znajomością.

        W 1934 Unity zaczęła studiować w Monachium historię sztuki. W tym czasie też zaczęła się pojawiać na spotkaniach , manifestacjach nazistowskich, co było szeroko komentowane w Wielkiej Brytanii. Powszechne oburzenie wywołał jej list otwarty, w którym ostrzegała Anglię przed żydowskim zagrożeniem, głosiła nazistowskie , rasistowskie hasła ("Anglia dla Anglików") .

        Kiedy 3 września Brytyjczycy wypowiedzieli Niemcom wojnę Unity usiłowała popełnić samobójstwo. W parku w Monahium strzeliła do siebie z pistoletu , który dostała od Hitlera by móc się obronić w razie nie bezpieczeństwa. Nie zginęła, kula utkwiła jej w mózgu. Po dłuższym pobycie w szpitalu wróciła do Wielkiej Brytanii na początku 1940 roku. Zmarła osiem lat później w 1948 na zapalenie opon mózgowych, mające związek wypadkiem i kulą tkwiącą w głowie.
        • grek.grek Re: "Kobiety Hitlera" dokument via TVP2 27.05.15, 14:17
          dzięki, Barbasiu, za znakomity post :]

          yes, zwróciłaś uwagę na bardzo istotną rzecz.

          teza filmowa wydaje mi się troszkę przesadzona, bo to nie wodzuś miał
          taki wpływ na nie, a po prostu ideologia w którą się zaangażowały, a która
          doprowadziła do wojny, takich a nie innych pzemian społecznych i mentalnych
          w decydujący sposób wazyła na losach niektórych z nich.

    • grek.grek "Cyrulik sewilski" opera z MET w Kulturze 26.05.15, 15:31
      klasyczna 2-aktówka obyczajowo-intrygancko-romantyczna Rossiniego, z początku XIX wieku.

      z sezonu... 2007.

      skok obowiązkowy :]
      start o 20:30

      [Barbasiu, planujesz ? :)]

      • barbasia1 Re: "Cyrulik sewilski" opera z MET w Kulturze 26.05.15, 18:24
        "Cyrulik sewilski" dziś!? Świetnie. Będę oglądać. Tak. :)

        Jeśli dalej tak pójdzie to szybko nadrobimy braki w dziedzinie opery!
      • barbasia1 Re: "Cyrulik sewilski" opera z MET w Kulturze 26.05.15, 23:53
        Świetny spektakl! :)
        • grek.grek "Cyrulik sewilski" opera z MET w Kulturze - słowo 27.05.15, 14:08
          yes, Barbasiu :]
          znakomita rzecz.

          kapitalna scenografia, z pomostem wychodzącym łukiem poza wnękę dla muzyków, dzieki czemu często śpiewacy byli na wyciągnięcie ręki dla widowni, a Figaro rozdawał nawet swoje "reklamowe bileciki". świetny pomysł, przy czym także duże uznanie dla wykonawców, bo czasami tak zamaszyście przemierzali ten pasek podłogi, jednocześnie spiewając, ze można było zastanawiać się który się pierwszy poślizgnie i skoczy w publiczność, albo pomiędzy orkiestrę ;]
          na szczęscie wszyscy doskonale utrzymali równowagę, niczego nie tracąc z mistrzowskiego rzemiosła.

          JOhn Del Carlo, spec od ról zabawnych szwarccharakterów, znów był nie do przecenienia, tym razem jako Don Bartolo. Jak zwykle przedrzeźniał inne postaci, robił miny, a jak trzeba było to "ryknął" kapitalnym głosem. mistrz.

          doskonały hrabia Almaviva, Juan Diego Florez, przekomiczny jako przebrany nauczyciel muzyki w kuriozalnym kapeluszu, peruce i okularach. scena kiedy pojawia się w domu Don Bartolego i drobnym krokiem przemierza salon recytując jakiś wierszyk, a Bartolo probuje uniknąc zderzenia z nim - klasyka. Porwał widownię w finale śpiewając kończącą arię. Burza oklasków, niektórzy chyba nawet wstali z miejsc.

          przy okazji, świetna praca kamery - często pokazywała ujęcia zza pleców aktorów, a więc widać było widownię, całe wnętrze MET, żarzące się światła, przez co lepiej oddany był nastrój i dusza tego przedstawienia. Szkoda, że w sezonie 2014 ten zabieg nie był kontynuowany.

          Rosina [Joyce DiDonato] tyleż urocza, naturalnie ruda i świetna wokalnie, co... może lekko zbyt dojrzała, nie sądzisz ? trochę odnosiło się wrażenie, że Alvamviva uwodzi nie "dziewczynę", a żonę Don Batolego :] pani spiewaczka - wspaniała i szalenie atrakcyjna jako kobieta [przyanjmniej wg mnie], bez dwóch zdań, ale chyba jednak lepiej by tutaj pasowała parę lat młodsza pani. Ciągle mi to zgrzytało tutaj :]] jakkolwiek,aria ROsiny w 2 akcie - rewelacyjna. a pani DiDonato - piękna.

          no i Figaro, Petter Mattei,który już wejście i znaną arię zaśpiewał doskonale, a potem rozbawiał publicznośc zabawnymi gestami oraz mieszanką cwaniactwa i dobroduszności w jaką wyposazona jest jego postać. To on odebrał największą owację na wyjściu po zakończeniu spektaklu.

          scenografia właściwa, prócz tego pomostu, bardzo plastyczna i co ciekawe, jako że to 2-aktówka, zmiany dekoracji następowały bez przerw w przedstawieniu. Oranżeria, salon u Don Bartolego, chodnik pod murem domu Don Bartolego, pokój do nauki muzyki, no i wreszcie finałowe patio na tle najpierw burzy, później zastąpionej pomarańczowo-żołtą planszą.

          znana uwertura, potem znana aria Figara... od razu klimat się włączył :]

          doskonała aria Don Basilego [zaufanego pomocnika Don Bartoliego] o sile i naturze plotki. a potem wchodzi hrabia Almaviva w przebraniu pijanego żołnierza, idąc za radą FIgara, sugerującego że to jedyny sposób, aby wejśc do domu Don Bartolego i spotkać Rosinę, w której Almaviva jest szaleńczo zakochany. najpierw więc hrabia przekręca kilka razy nazwisko gospodarza, że niby nie wie, kim on jest.brzmi to przezabawnie. Potem znęca się nad oranżerią, zamiast wyciągnąc się i zerwać pomarańcz - przyciąga do siebie całą gałąż, o mało nie przewracając drzewka :} a potem biega za Don Bartolim ze szpadą, a ten osłania się poduszką. co za sekwencja :}

          niezastąpiony jest też sługa Don Bartoloego, który ciągle obrywa : a to Bartolo depcze po nim i prowokuje do zduszonego okrzyku, a to drzewko go przygniata, a to znów jest ofiarą wybuchu za domem [spowodowanego umyślnie przez Figara] - za każdym razem gość autentycznie rozbawia.

          górnoloatne frazy przełamywane są żartem.
          w końcówce Rosina i Almaviva śpiewają o swoim szczęściu z okazji bycia razem, a Figaro - dzięki któremu stało się to możliwe - próbuje zwrócić ich uwagę, że robi się niebezpiecznie i trzeba wiać zanim Don Bartoli ich znajdzie. Nie słuchają, więc Figaro przerywa Almavivie podrabiając jego głos i bijąc się przy tym w piersi jak King Kong, od razu dodając że pora kończyć te amory i brać nogi za pas:]

          rewelacyjna jest też scena, kiedy Don Basile zjawia się u Don Bartoliego, gdzie akurat przebrany Almaviva uwodzi Rosinę, a Figaro próbuje odciągnąc od nich uwagę Don Bartoliego oferując mu golenie i strzyżenie - Don Basile jest tu oczywiście niepotrzebny, więc Figaro wmawia mu jakieś choroby i sugeruje że powinien się polożyć w domu, żeby nie zarazić innych, a Almaviva i ROsina gorliwie go popierają - Don Barrtoli przyłącza się o dziwo do nich i wszyscy czworo usilnie wypraszają DOn Basilego, który wybiera się za drzwi jak sujka za morze :"] Jak już wuychodzi, a oni z ulgą oddychają - Basile wraca do środka przecciskając się przez pręty płotu :]] ale tylko dlatego, ze coś zapomniał.

          w ogole, sceny dialogowe, FIgaro z Almavivą, Figaro z Don Bartolim - doskonale zaśpiewane, aczkolwiek to aktorstwo tym razem było solą spektaklu. Gesty, miny, zachowania. wokal jakby w tle, ale w kilku scenach - spiewacy pokazali całe swoje mistrzostwo.

          uff :]trochę się rozkręciłem,ale to był świetny spektakl.
    • grek.grek "Chwała" w Stopklatce 26.05.15, 15:55
      o 20:00

      tym razem daruję Wam szersze omówienie i zajawkę :]], ale niestrudzenie zachęcam i polecam.
      naprawdę warto obejrzeć, podelektowac się sensami, znaczeniami, wspaniałą robotą scenografów, perfekcyjnym oddaniem realiów epoki, wieloma scenami zostajaącymi w pamięci na długo oraz wybitnymi rolami swietncyh aktorów [na czele z oscarowym Denzelem Washingtonem, zawsze solidnym MOrganem FReemanem i może najlepszym z dostępnych Matthewem Broderickiem].
      • siostra_bronte Re: "Chwała" w Stopklatce 26.05.15, 16:12
        Wiedziałam, że zaanonsujesz :)
        • grek.grek Re: "Chwała" w Stopklatce 26.05.15, 17:40
          wiedziałem, że będziesz wiedziała ;]]
      • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 26.05.15, 18:51
        "Na polu chwały" , historyczna już opowieść! :)) Rok 2008! U Matko!

        A potem zażarta dyskusja z Kubissimo. ;) A'propos dawno go tu na Forum nie widziałam.

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,83421232,83421232,Dzisiaj_TV_4_20_00_Na_polu_chwaly_.html
        • never_never Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 26.05.15, 21:01
          Kubu doktorat robi, to pewnie czasu nie ma

          zresztą to już nie to forum, nie te czasy.... tu jakoś żyje jeszcze tylko wasz wątek, reszta jest martwa od dawna
          • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 26.05.15, 23:53
            never_never napisała:

            O świetnie! Życzę mu powodzenia! Dziękuję, za informację.

            Prawdę mówiąc, zastanawia mnie, gdzie się ludzie podziali!? Tematów telewizyjnych, myślę, nie brakuje!?

            • never_never Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 27.05.15, 14:09
              siedzą na FB?
              • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 27.05.15, 18:10
                never_never napisała:

                :) Możliwe.


                A czy wiesz może , na jaki temat Kubissimo pisze swój doktorat?
        • grek.grek Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 27.05.15, 14:19
          o cholewa, ale tam się działo ;]]

          dzieki za przypomnienie, Barbasiu.

          2008 rok... jakie my już stare [ludzie] są, nie ? ;]
          • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 27.05.15, 18:19
            Hehehe! :))

            Cała przyjemność po mojej stronie. :)

            Nawet nie mów!

            PS
            A ja miałam na tym Forum być przez chwilkę, żeby podokuczać Ci za to, żeś mnie śmiertelnie wystraszył mocnym ripostującym ciosem w pewnej dyskusji światopoglądowej. I ta chwila się mocno przedłużyła. :)
            • grek.grek Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 28.05.15, 16:27
              hehe, mam wrażenie, że nie tyle Cię wystraszyłem [to niemożliwe !!], ile lekko wkurzyłem i chciałaś mnie pacnąć w nos ;]]
              [co zresztą Ci się udało wykonać, za pomocą zgrabnych i celnych postów merytorycznych]

              najlepszy początek znajomości z możliwych:] serio mówię.

              • grek.grek Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 28.05.15, 16:28
                PS : to ofk tylko mój punkt widzenia, a jestem pełen gotowości na zmianę perspektywy :]]
                • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" 28.05.15, 17:50
                  grek.grek napisał:

                  > PS : to ofk tylko mój punkt widzenia, a jestem pełen gotowości na zmianę perspe
                  > ktywy :]]

                  Hehehe! Podzielam ten punkt widzenia. :))
              • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 28.05.15, 17:49
                grek.grek napisał:

                > hehe, mam wrażenie, że nie tyle Cię wystraszyłem [to niemożliwe !!], ile lekko
                > wkurzyłem i chciałaś mnie pacnąć w nos ;]]
                > [co zresztą Ci się udało wykonać, za pomocą zgrabnych i celnych postów merytory
                > cznych]

                Przez dwa albo trzy miesiące potem omijałam to forum! Serio! Właściwie to w ogóle nie forumowałam. ;))

                > najlepszy początek znajomości z możliwych:] serio mówię.

                W zasadzie podzielam ten punkt widzenia. :)
                • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 28.05.15, 17:51
                  I nie miałam zamiaru więcej wracać. :)
                  • grek.grek Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 29.05.15, 14:12
                    yikes! :]]

                    dobrze, że zmieniłaś zdanie :]]
                    • barbasia1 Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 04.06.15, 16:49
                      Tak. :)
        • grek.grek Re: "Chwała" / "Na polu chwały" w Stopklatce 27.05.15, 14:20
          PS : jak Ci idzie z "Hannibalem" [2/ 5] ? :]

          ja jestem po 7 odcinku.
          dzieje się ! :]
          • barbasia1 Hannibal s. 2 odc. 8 dziś TVPuls 23:30 27.05.15, 18:24
            Już mam kawałek odcinka 5.! Więc jeśli nie całość , to na pewno streszczenie połowy odcinka dziś tu wrzucę.

            > ja jestem po 7 odcinku.

            Świetnie, to ja dziś obejrzę 7. odcinek. Ósmy na później zostawiam.

            > dzieje się ! :]
            Ożeż! Umieram z ciekawości.
            • barbasia1 Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 1 27.05.15, 21:41
              Odcinek 4. kończy się dramatyczną, mrożącą krew w żyłach sceną /Greku, świetnie to opisałeś!/, w której Lecter nakrywa w swoim mieszkaniu agentkę Beverly Katz , szukającą za radą Willa dowodów potwierdzających, że to Lecter jest rozpruwaczem z Chesapeake.

              Odcinek 5. zaczyna się jednak od innej sceny, od spotkania Hannibala Lectera z Jackiem Crawfordem, podczas którego Hannibal serwuje wykwintny posiłek, na stół podaje m.in. raki!!! O qurcze! Dopiero teraz to zauważyłam, za trzecim razem / mały podgląd/…!
              Jack raz jeszcze dziękuje Lecterowi za uratowanie żony, Belli, która , planowała popełnić samobójstwo , nie chcąc już dłużej znosić cierpień i upokorzeń związanych z nieuleczalną chorobą - rakiem !!! i planowaną w związku z nim chemoterapią. Hannibal , terapeuta Belli, żartuje, że lepszy z niego przyjaciel niż terapeuta. Jack dodaje z entuzjazmem, że Hannibal jest wspaniałym przyjacielem.

              Freddie Launds , dziennikarka śledcza, od tajemniczego informatora dostaje wiadomość o zwłokach znajdujących się w obserwatorium astronomicznym. Freddie oczywiście natychmiast się tam udaje . Na miejscu zastaje przerażający widok… Uch! - zwłoki Bevery Katz pokrojone w plastry, warstwy /wzdłuż ciała/ i umieszczone za szklanymi płytami , jedna warstwa obok drugiej, niczym eksponaty z muzeum przyrodniczego.
              Freddie obfotografowawszy tę makabryczną instalację, „dzieło mordercy” , wzywa policję, która wkrótce przybywa, zjawi a się oczywiście także Crawford, który jest do głębi wstrząśnięty śmiercią Beverly.

              Miejsce zbrodni zostaje gruntownie zbadane i obfotografowane przez śledczych. Po wszystkim, Crawford ściąga z więzienia Willa. Poruszony śmiercią Beverly Will odtwarza przebieg zbrodni- Beverly najpierw została uduszona, a następnie zamrożona i pocięta na plastry jak kamień , a w końcu umieszczona pomiędzy szklanymi płytami, z których zaczyna wypływać woda z rozmrażających się fragmentów ciała . W wizji Willa w tle , za makabryczną instalacją pojawia się demoniczna czarna głowa z wielkimi rogami.

              Will wyjaśnia Crawfordowi, że Beverly, szukała związków między naśladowcą a rozpruwaczem. I coś znalazła! I dodaje, że kazał Beverly iść do Crawforda wieczorem i wszystko mu opowiedzieć. Crawford usprawiedliwia się, że wieczorem był w szpitalu u żony. „Poszła szukać dowodów” –mówi dalej poruszony Will . „Spotkała rozpruwacza. Wyciął jej narządy. Zabrał trofea”.
              – „Kto to?” pyta Crawford .
              „Beverly rozpracowała rozpruwacza, zacznij od początku” – oznajmia Will.

              Will już w więzieniu rozmawia z Chiltonem, ma pretensje, że Chilton wbrew ustaleniom rozmawiał z Lecterem na temat jego terapii . Chilton pyta Willa o ostatnią rozmowę z Beverly. Will się dziwi, że Chilton nie wie, o czym rozmawiali, skoro ma zainstalowany w celi podsłuch! Chilton przypomina , że rozmowa odbyła się w pokoju spotkań, prywatnym?, a tam nie ma prawa do podsłuchiwania.
              Will wyjaśnia, że rozmawiali o rozpruwaczu, że Beverly go znalazła.

              „Rozpruwacz jest wykształcony, dobrze wychowany, zna się na chirurgii” - mówi Chilton. Will przypomina Chiltonowi , że podejrzewał Gideona o to, że jest rozpruwaczem. I dodaje, że dr Gideon wie , kto nim naprawdę jest. „Ty także wiesz” - mówi Chilton. „Byłoby ciekawie, gdybyśmy wskazali tego samego człowieka” – odpowiada Will. I dodaje, że żałuje, iż nie mogą razem z Gideonem porozmawiać o rozpruwaczu. „Pomyśl!” – mówi Will do Chiltona – „Mógłbyś się przyczynić do jego schwytania”. Chiltona aż uśmiecha w myślach do tej wizji.
              Sekcja zwłok Beverly wykazała, że agentka nie została znaleziona w całości. Morderca zabrał jej nerki a w ich miejsce położył nerki należące do innej osoby. Badanie DNA wykazało , że podmienione nerki należały do Artysty /z odcinka 2/. Zatem ten sam morderca zabił Artystę i Beverly. „Jeśli znajdziemy nerki Beverly znajdziemy mordercę”- mówi z pewnością w głosie jeden z agentów.

              W tym momencie kamera pokazuje Lectera przyrządzającego wykwintne danie z … nerek, które sam potem konsumuje z zadowoleniem. Uch!/ ciasto wypełnione farszem ze zmielonych nerek z ziołami duszonych na patelni, podpalonej potem jeszcze /.

              CDN.
              • grek.grek Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 1 28.05.15, 14:10
                jak zawsze, świetnie Ci idzie, Barbasiu :]

                teraz jak ktoś wpisze w gugla poszukiwanie OPISU tego odcinka - na pewno wyskoczy wśród wyników Twoja opowieść. O to chodzi :]

                dodałbym tylko jedną drobnostkę.
                kiedy FBI zabiera Willa z celi, aby przyjrzał się miejscu, wktórym znaleziono Beverly Katz - nakładają mu na twarz kaganiec, ten sam który w "Milczeniu owiec" i innych klascznych filmach opartych na prozie Harrisa nosi Hannibal Lecter. Ciekawa analogia.
                • barbasia1 Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 1 28.05.15, 19:22
                  Dzięki! Mam nadzieję, że dziś dam radę dokończyć opowieść.

                  Tyle usterek widzę! Heh!

                  Doskonała uwaga.
                  Ten kaganiec jest upiorny!

                  • barbasia1 Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 2 04.06.15, 18:21
                    Do szpitala psychiatrycznego dla morderców, gdzie siedzi Will Graham, Dr Chilton sprowadza ponownie doktora Abla Gideona ( chirurga transplantologa, psychopatę, zabójcę swojej żony oraz pielęgniarki w szpitalu) , którego podejrzewał o to, że jest Rozpruwaczem z Cheasepeake. Sam Gideon zresztą wkrótce zaczął uważać, że jest Rozpruwaczem na skutek błędu w terapii spowodowanego owym niemającym pokrycia w rzeczywistości przekonaniem jego terapeuty, dr Frederica Chiltona. Ufff!

                    Will i Gideon umieszczeni w sąsiednich klatkach w wielkiej , ponurej sali spotkań rozmawiają ze sobą, oczywiście dr Chilton śledzi rozmowę w swoim komputerze dzięki kamerom i podsłuchowi. Will chce z Gideonem rozmawiać o Rozpruwaczu. Gideon dalej twierdzi, że on nim jest. Will uświadamia mu, że nie jest żadnym Rozpruwaczem, tylko uzurpatorem. Gideon dziwi się , że Frederic Chilton wymyślił dla niego taką terapię. Terapię z człowiekiem, który chciał go zabić!? Will przypomina Gideonowi, że poznał prawdziwego Rozpruwacza…
                    -„Pamiętam wieczór u Lectera, kiedy cię przyprowadziłem. –mówi Will.
                    -I próbowałeś zabić! – odpowiada Gideon.
                    -„Jak się znalazłem? Posłał mnie bym cię zabił!” – ripostuje Will.
                    -„Mam być twoim dowodem?”. „To słabo” – szydzi Gideon.
                    -„Po co go kryjesz?” –pyta Will.
                    -„Cieszyłeś się, że możesz mnie zabić. Masz w sobie to coś! – mówi Gideon. Po chwili dodaje złowieszczo:
                    -„On jest diabłem, nieuchwytnym. Nie złapiesz Rozpruwacza. Chcesz go złapać, to go zabij!”


                    Dr Lectera odwiedza dr Chilton. Lecter pyta dlaczego ten ściągnął Gideona z powrotem do swego szpitala i szydzi z Chiltona, że to odważne z jego strony trzymać dowody swoich karygodnych czynów. – „Twoich też”- dodaje złośliwie Chilton. -„Nic by nam nie przyszło ze wzajemnych denuncjacji.” – kończy wymianę złośliwości Lecter. Chilton wyjaśnia, że przeniósł Gideona, ponieważ może pomóc w terapii Grahama. Will nie pamięta, że go postrzelił. (Will to oczywiście pamięta!).
                    -„Wspomnieniami, emocjami, doznaniami duchowymi można manipulować w hipnozie.” – mówi Lecter. /Lecter wie o czym mówi, odcinek 6 to pokaże … /
                    -„Próbuję posklejać rozbity umysł Willa. Posprzątać po tobie”. – odpowiada Chilton.
                    Lecter prosi Chiltona o pozwolenie na spotkanie z Gideonem i wkrótce spotyka się z nim.
                    • barbasia1 Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 2 06.06.15, 00:00
                      Tak dokładnie opisuję Gideona i dr Chiltona i ich rozmowy, ponieważ postacie te staną się głównymi bohaterami dwóch następnych odcinków…

                      -„Może się pan zbliżyć, nie obsikam”- takimi słowami wita Hannibala Lectera dr Gideon. I zaraz dodaje - „Nie sądzę bym, kiedykolwiek widział pańską twarz”(!?)
                      Lecter uśmiecha się , po czym przedstawia się Gideonowi, mówi, że jest terapeutą Willa Grahama. Gideon radzi Lecterowi, by uważał na Grahama, bo może żywić urazę. Lecter wyjaśnia, że jako terapeuta stara się niwelować opór, nie wywoływać. -„A jednak pan go wywołał”- odpowiada Gideon.

                      Lecter wychodzi ze szpitala, przy wejściu spotyka Feddie, która natychmiast robi mu zdjęcie. Freddie wyznaje Lecterowi, że Will poprosił ją o wywiad.

                      Will wyznaje Fereddie, że ma wielbiciela. Freddie uśmiech się ironicznie, przypomina mu, że interesują ją jedynie mordercy i pasjonaci morderstw. Will wyjaśnia, że wielbiciel jest właśnie jedną z takich osób. To morderca z jego procesu. Zabił urzędnika , by dać Willowi alibi, zabił sędziego , bo ten je odrzucił. –„Szaleniec?”- pyta Freddie. „-Zbyt ostrożny na szaleńca, raczej inny. Jeśli ludzie traktują go jak wariata, to dlatego, że go nie rozumieją”. Will tłumaczy, że chce dotrzeć przez stronę Freddie do wielbiciela, nawiązać kontakt, poznać intencje, zapytać dlaczego zabijał w jego imieniu. Feddie wyraźnie zainteresowana sparwą, obiecuje dostęp do konta w zamian za wyłączne prawa do artykułu.

                      Tekst Willa do wielbiciela czyta z namysłem Lecter oraz … wielbiciel, którym okazuje się być sanitariusz ze szpitala psychiatrycznego dla morderców, w którym osadzony jest Will. Pielęgniarz , psychopatię ma wypisana na twarzy, wyznaje Willowi, że był swego czasu pacjentem szpitala psychiatrycznego , gdzie wiele się nauczył, a po wyjściu został sanitariuszem, pielęgniarzem . Nie sprawdzano mu przeszłości.

                      Will zwraca uwagę, że dr Chilton nagrywa rozmowę, ale sanitariusz go uspokaja, że odłączył podsłuch. Facet wyjaśnia , że znał akta Willa i odtworzył jego styl. Tylko z jelenimi rogami było ciężko. –„A sędzia?”- pyta Will. –„To nie ja” –odpowiada sanitariusz. –„Zabił go ktoś inny.” – dodaje. Saniatriusz otwiera klatkę i zabiera Willa do celi. Zamknąwszy Willa w celi , pyta go, dlaczego chciał się z nim skontaktować. Will mówi, że ma prośbę. „Dla przyjaciela zrobię wszystko oznajmia , wystarczy słowo” – oznajmia sanitariusz-wielbiciel.
                      -„Zabij Lectera” – mówi Will. (!!!) Słowa te słyszy siedzący obok w celi Gideon!.
                      Pielęgniarz odchodzi, nic nie mówiąc.

                      Will siedzi na swoim łóżku w celi ,zaczyna się drapać po plecach, zrzuca koszulę, nagle skórę jego pleców przebijają czarne kolce wydostające się z ciała Willa. Kolce rosną, Will pada na kolana , z jego pleców wyrastają potężne rogi jelenia.
                      Zlecając zabójstwo stał się złym jak Lecter!?

                      W tym momencie do uszu Willa dobiega głos Alany , Will budzi się z zamyślenia, w którym ta wizja z wyrastającymi z pleców rogami jelenia mu się objawiła. Alana pyta, dlaczego rozmawiał z Freddie. Will tajemniczo wyjaśnia, że zrobił , co musiał.

                      Dr Alana później rozmawia jeszcze z dr Gideonem (sami doktorzy! ;). Gideon twierdzi, że dla Willa zemsta jest najważniejsza. Po czym informuje o morderczych planach Willa . Alana się dziwi się sugestiom Gideona, przecież w szpitalu nie ma możliwości zabijania. „Mógłby szepnąć słówko pomocnikowi” – uśmiecha się Gideon. „Kogo chce zabić?” – pyta przerażona Alana.

                      Jest wieczór, Lecter , pływa w basenie , jest jedyną osobą, która znajduje się w ogromnym kompleksie. Basen oświetla mdłe światło, nadając ponury nastrój. Nagle na basenie pojawia się sanitariusz-wielbiciel Willa. Przemierza jedna długość basenu razem z Lecterem, potem znika, by po chwili pojawić się na brzegu basenu , gdzie dopływa Lecter. Sanitariusz mierzy z pistoletu do Lectera, który jest ciągle w wodzie i … strzela, ale z lufy zamiast kuli wylatuje strzykawka z igłą, która wbija się w ramię Lecetra. Lecter powoli opada na dno basenu …

                      Alana poinformowała Crawforda o tym, co powiedział jej Gideon. Crawford zlecił namierzenie komórki Lectera. I po kilku chwilach już ją mają…

                      Ostatnią scenę opowiem jutro wieczorem...

                      Jadę jutro na wizytację, Greku!!! Jak wrócę wieczorem dokończę opowieść.
                      Przyjemnej soboty! :)
                      Pozdrówka!



                      • grek.grek Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 2 06.06.15, 16:06
                        dzięki, Barbasiu :]

                        nic dodać, nic ująć, znakomity opis.
                        i zostawiłaś ostatnią scenę dna 3 część - masz talent iście hitchcockowski :]]

                        scena rozmowy Willa z pielęgniarzem - ma klimat. rewelacyjna.
                        w pewnym momencie pielęgniarz mówi "my, sokoły, indywidualności, powinniśmy trzymac się razem, wtedy mamy szansę przeciw małemu ptacwu operującemu cała gromadą".
                        w ogóle, ciągle jest ciemno, albo półciemno, postaci cedzą słowa, patrzą wnikliwie i przenikliwie, knuują coś w głowach.

                        a dr Gideon jest kapitalną postacią, inteligentny do bólu, sarkastyczny, ilekroć wygląda jakby za chwilę miał zacząć wariowac, tyle razy zamiast tego zdobywa się na obezwładniającą spokojną wypowiedź, nierzadko wykazując spore poczucie humoru, albo przynajmniej zjadliwości :]]

                        świetny opis :]

                        6 odcinek już wrzuciłem.
                        7 i 8 na dniach.
                        fruniemy, Barbasiu ;]]
                        • barbasia1 Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 2 07.06.15, 18:07
                          grek.grek napisał:

                          > dzięki, Barbasiu :]
                          Merci, Greku! :))

                          > nic dodać, nic ująć, znakomity opis.
                          > i zostawiłaś ostatnią scenę dna 3 część - masz talent iście hitchcockowski :]]

                          Hehehe! Przypomniałam sobie, że jeszcze muszę coś na sobotnią podróż przygotować!

                          Tak!

                          Tak!

                          Świetnie już czytam! :)
                          • grek.grek Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 2 09.06.15, 13:13
                            dzięki :]

                            jeszcze mam 8 z tego trójpaka i będziemy na bieżąco ;]

                            zostanie nam 5, jakoś się podzielimy, prawda ?

                      • barbasia1 Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 3 07.06.15, 18:04
                        Will w tym czasie siedzi w celi i patrzy na umywalkę, która powoli wypełnia się czerwoną cieczą przypominającą krew aż po brzegi , po czym spływa powoli z umywalki i ciągnie się pasem po ziemi…

                        Pas krwi również znajduje się w jakiśm pomieszczeniu na basenie , w którym sanitariusz- wielbiciel Willa uwięził dr Lectera / znakomity pomysł na przejście od jednej sceny do drugiej/.

                        Umęczony Lecter z pętlą zwieszoną na szyi z rozłożonymi na boki rękoma przytwierdzonymi do jakiegoś pałąka za plecami stoi prawie nagi na stojącym krzywo i chwiejącym się wiadrze. Ta poza w jakiej Lecter się znajduje nasunęła mi skojarzenie z ukrzyżowanym Chrystusem (też tak pomyślałeś, Greku?)!?

                        - „Myślisz się co Willa, nie jest mordercą”. - mówi z trudem Lecter.
                        - „Teraz będzie, przez pełnomocnika”. – odpowiada sanitariusz.
                        - „Poprosił cię o to?” – pyta Lecter.
                        - „Przyjacielska przysługa” – odpowiada sanitariusz i informuje , ze zada mu teraz kilka pytań. Pyta więc czy to on jest Rozpruwaczem z Cheasepeake? Ale dodaje, że nie musi odpowiadać, rozszerzone źrenice będą odpowiedzią na tak. W tym momencie kamera pokazuje rozszerzone źrenice oka Lectera.
                        Widząc to sanitariusz się uśmiecha i mówi – „Może twoje morderstwa staną się moje. Zostanę rozpruwaczem!”
                        Lecter na to „-Jeśli mnie zjesz!”

                        W tym momencie na basen wpadają Alana i Crawford. Crawford mierzy do ”wielbiciela Willa”. Lecter pierwszy ich zauważa i krzyczy do nich, że sanitariusz ma broń. W momencie kiedy sanitariusz się odwraca Crawford oddaje strzał i powala nim sanitariusza. Ten jeszcze padając wykupuje chwiejące się wiadro spod nóg Lectera. Lecter zawisa na pętli…

                        Natychmiast reaguje na to Crawford, który podbiega i przytrzymuje za nogi Lectera, by mu się nie zaciskała pętla na szyi.

                        Will siedzi w celi wpatrzony w umywalkę wypełnioną krwią …

                        Koniec
                        Ufff!
                        • grek.grek Re: Hannibal s. 2 odc. 5, cz. 3 09.06.15, 13:11
                          dzięki, Barbasiu :]

                          zakończenie tego odcinka - pełne dramaturgii, aczkolwiek... chyba nie mieliśmy wątpliwości, że jednak Lecter wyjdzie z tego żywy,nieprawdaż ? :]

    • siostra_bronte "Mona Lisa" 27.05.15, 13:25
      O 22.40 w Kulturze. Ciekawy kryminał Neila Jordana z 1986 r. z fajnym klimatem i przełomową w karierze Boba Hoskinsa rolą.
      • grek.grek Re: "Mona Lisa" 27.05.15, 14:22
        dzięki, Siostro :]

        pacholęciem będąc pamiętam afisze i fotografie z "MONy Lisy" na/w kinowej witrynie :]]
        i do dziś nie obejrzałem tego filmu...

        może dzisiaj się uda.
        • siostra_bronte Re: "Mona Lisa" 27.05.15, 17:30
          O, fajne wspomnienie :) Ciekawa jestem, czy to kino do którego chodziłeś jako pacholę jeszcze istnieje.
          • barbasia1 Re: "Mona Lisa" 27.05.15, 18:25
            Ciekawe , co było na plakacie, że tak utkwiło w pamięci?
            • grek.grek Re: "Mona Lisa" 28.05.15, 14:03
              ;] właściwie nic wyjątkowego.
              ale tytuł utkwił w pamięci :}
              • barbasia1 Re: "Mona Lisa" 28.05.15, 17:09
                grek.grek napisał:

                > ;] właściwie nic wyjątkowego.
                > ale tytuł utkwił w pamięci :}

                Ach tak! :)

                Znalazłam polski plakat do tego filmu! Jest fantastyczny, dobra polska szkoła plakatu! Niestety nie wiem, nie widzę, kto jest autorem.

                1.fwcdn.pl/po/78/20/7820/6954378.3.jpg
                Dla porównania oryginalny , brytyjski plakat :

                upload.wikimedia.org/wikipedia/en/b/b2/Original_movie_poster_for_the_film_Mona_Lisa.jpg

                • grek.grek Re: "Mona Lisa" 29.05.15, 14:14
                  dzięki, Barbasiu :]

                  szczerze mówiąc plakatu nie pamiętałem.
                  na witrynie wisiały czarno-białe fotografie z filmu.
                  to one utkwiły mi w pamięci, a nawet nie tyle one ile sam TYTUŁ ":}
                  • barbasia1 Re: "Mona Lisa" 31.05.15, 15:11
                    Rozumiem. :)
          • grek.grek "Mona Lisa" 3 słowa 28.05.15, 14:02
            nope :]
            niestety, nie ma go już.
            najpierw zamknięto je i częściowo przerobiono na wypożyczalnię video, potem była tam dyskoteka, a teraz "night bar" ;]

            a "Mona Lisa" - bardzo dobry film.
            dzięki, Siostro, za zwrócenie uwagi.

            szczególnie zapamiętam scenę, kiedy George snuje się swoim samochodem po nocnych obskurnych pigalakach, za szybą przesuwają się mało budujące obrazki, a w aucie z głośnika leci "When I'm Falling Love" w wykonaniu Nat King Cole'a. jaki wspaniały filmowy kontrast.

            Podobnie jak scena finałowa, kiedy obok trupa [postaci granej przez Michaela Caine'a], przy ścianie obryzganej krwią, kica sobie nieskazitelnie biały królik.

            albo kiedy jakiś starszy jegomośc w podkoszulku zabawia się ze zbyt młodą i zbyt przestraszoną prostytutką używając bacika - scena skontrapunktowana jest donośną muzyką operową. przypomina się "Mechaniczna Pomarańcza" i gwałt pod Beethovena albo "Wściekłe psy" i wesoły taniec gangstera, który z brzytwą szykuje się do odcięcia ucha policjantowi. to są zawsze doskonałe filmowe sceny. Nawet jeśli przemoc ekranowa budzi opór.

            a cała historia - w starym dobrym stylu poprowadzona. Jest czas na wprowadzenie, zarysowanie postaci i charakterów, pokazanie świata w jakim żyja, motywacji, rozwinięcie znajomości Simony i George'a, potem wejście wątku poszukiwań przyjaciółki Simony, przeniknięcia George'a do świata peep-shows i prostytucji w mało gustownych hotelikach, stopniowo rozwija się zbliżanie George'a do Simone, które zyskuje w końcu formę uczucia, a rozgrywka z jej prześladowcami, to ostatni kwadrans, przy czym jest to także przecież
            jakiś rodzaj wychodzenia z przeszłości, rozliczenia z życiem; w międzyczasie relacje Goerge'a z córką, a także arcyklimatyczne wstawki z życia codziennego George'a i jego przyjaciela, który mieszka wprawdzie w jakimś starym magazynie, ale za to w jakim atmosferycznym miejscu Londynu ;], czyta mnóstwo książek, projektuje kryminały i nie rozumie George'a, który włącza film video zamiast zając się literaturą wysokiej próby [choćby kryminalną] :] no i puenta, spacerek jesiennym chodnikiem aleją. Czyż to nie klasyka ?

            dzisiaj, w dużej mierze, scenariusz od pierwszej minuty przebiera nogami, żeby przejśc do akcji, stzrelać, gonić, biegać, akcja, akcja, akcja. Te starsze filmy miały klasę, opanowanie, precyzję, doskonałe wymieszanie pasujących do siebie i uzupełnających nawzajem wątkow,z których żaden nie był poboczny. akcja była głównie w finale, 2-3 sceny, zrobione kunsztownie. jak w dobrej liteaturze : rozwiązanie jest najkrótsze, najdłuższe zaś rozwinięcie :]

            swietna jest też scena, kiedy Simone i George uciekają przed jej byłym alfonsem - wskakują do windy i jeżdzą góra-dół nonstop, a alfons próbuje nadązać biegając między piętrami. W końcu go gubią, a kamera pokazuje ruch windy i Simonę z Georgem w środku - stojąc w jednym punkcie i patrząc na nich zza okna korytarza budynku. doskonały koncept.

            Bob HOSkins ofk świetny, good guy, Złota Palma w Cannes dla Naj Aktora, BAFTA, Glob, nagrody krytyków. Cathy Tyson intrygująca, a Neil Jordan wskoczył do pierwszej ligi trzecim filmem [tak by wynikało z filmografii ?].

            świetne.

            NO i LOndyn sfilmowany w jak najlepszym guście kina noir.
            • siostra_bronte Re: "Mona Lisa" 3 słowa 28.05.15, 14:40
              Tak myślałam. Mojego kina z czasów dzieciństwa pewnie też już nie ma :(

              Tak, to historia w starym, dobrym stylu. Liczą się przede wszystkim postaci, ich charaktery i wzajemne relacje. Do tego klimatycznie przedstawiony Londyn. Cieszę się, że tak Ci się podobało, Greku :)
              • grek.grek Re: "Mona Lisa" 3 słowa 28.05.15, 16:11
                rynek video w wielu miejscach wyparł kino, niestety.

                o, dzięki Twojej czujności wreszcie obejrzałem ten film :]
                i zdecydowanie było warto.
            • barbasia1 Re: "Mona Lisa" 3 słowa 28.05.15, 17:45
              I subtelny humor:

              - "Co podać?" - pyta kelner w hotelu.
              - "Herbatę!" - mówi George (wielbiciel herbaty, którą wszędzie zamawiał)
              - "Earl Grey" czy ... (tu kelner wymienia długą chińską nazwę herbaty, której nie zapamiętałam, zapewne zielonej)?
              - "Nie dziękuję." - mówi George. - "Poproszę herbatę". :))

              Bardzo lubię ten typ bohatera filmowego, przeciętny, nieciekawy z wyglądu, ale z dobrym sercem, którym w finale podbija serce widza. ;} Wielka ofk w tym zasługa aktora, Boba Hoskinsa .

              Aż się bałam pod koniec, żeby jego córce coś złego się nie stało po tym jak niemal wyrwał Katy z łap starego lubieżnika !

              I jaka przewrotka w finale , piękna czarnoskóra, prostytutka Simone, w której się zadurzył okazuje się być lesbijką!

              > NO i LOndyn sfilmowany w jak najlepszym guście kina noir.

              Tak, przede wszystkim dzielnica Soho, z obskurnymi domami publicznymi, licznymi seks-shopami, ulicami pełnymi prostytutek czekających na klienta;

              Wędrówkom Georga po Soho towarzyszyła piękna piosenka "Genesis":

              www.youtube.com/watch?v=Z6f2vyeO8Hs
              !

              :)
              • barbasia1 OT muzyczny 28.05.15, 18:03
                A'propos, jedna z moich ulubionych piosenek "Genesis",
                w ogóle! :)

                Follow you, follow me

                www.youtube.com/watch?v=h9zj11gf9Qk
                www.tekstowo.pl/piosenka,genesis,follow_you_follow_me.html
                • siostra_bronte Re: OT muzyczny 28.05.15, 18:38
                  Dzięki za linki! Też lubię tę piosenkę.

                  Oj tak, słuchało się Genesis za młodu :) Tutaj dwa utwory, które zapadły mi w pamięć. Nawet teraz mam gęsią skórkę...

                  "Firth of Fifth" jeszcze z Gabrielem:

                  www.youtube.com/watch?v=SD5engyVXe0

                  "One for the Vine":

                  www.youtube.com/watch?v=p2kRc2aHTnk
                  • barbasia1 Re: OT muzyczny 28.05.15, 19:17
                    O! I ja dziękuję za linki! Fantastyczny tekst ma "One for the Vine"!!! :)
              • grek.grek Re: "Mona Lisa" 3 słowa 29.05.15, 14:20
                hehe :]
                przy okazji udaje się naszkicować postać George'a, że z niego prosty chłopak.

                yes.
                a początek może mylić : George wychodzi z więzienia, potem awanturuje się pod domem żony... mozna by sądzić, że to troglodyta. To też jest świetny zabieg reżysera - zaczyna z grubej rury, a potem każe nam powoli zmieniać zdanie i odkrywać drugą stronę medalu oraz interpretować ten początek jako wybuch nie z powodu prymitywnej złości, ale urażonej wrażliwosci dobrego człowieka.

                yes, to też koncept.

                yes ! zrobić z klasą film o świecie w którym klasy w ogole nie ma - to jest klasa ! :}

                • barbasia1 Re: "Mona Lisa" 3 słowa 31.05.15, 15:21
                  I prosty chłopak, niemal troglodyta! ;) Tak, tak, zapomniałam o tym napisać. Sam George zresztą mówi o tym dziewczynie, chyba kiedy ją przeprasza za awanturę o nowe ubranie?

                  Nie widziałam początku! Miałam mały poślizg. Dzięki! :) Tak, zgadzam się.


                  > yes ! zrobić z klasą film o świecie w którym klasy w ogole nie ma - to jest klasa ! :}

                  Doskonałe podsumowanie! :)
    • grek.grek "Raj : Nadzieja" w Kocham Kino 28.05.15, 16:17
      Kocham Kino idzie za ciosem - ostatnia część tetralogii/trylogii ? Seidla.

      22:50 i 2:25

      co ciekawe, chyba nie zwróciliśmy na to uwagi jeszcze ? - bohaterkami wszystkich trzech
      części są kobiety z tej samej rodziny.

      Teresa z "Raju" i Maria z "Wiary" są siostrami [rzeczywiście, na wstępie "Raju" jest scena, kiedy wyjeżdzająca Teresa odwiedza Marię].

      13-letnia Melania z "Nadziei" jest córką Teresy. Jedzie na obóz odchudzający dla nadwagowych nastolatek i pośród rezimu ćwiczeń, diety oraz potajemnych wypadów do klubu na papieroska i pogaduchy - zakochuje się w jednym z lekarzy, starszym od niej o 30 lat.

      skaczemy, jak sądzę [?] :]
      • barbasia1 Re: "Raj : Nadzieja" w Kocham Kino 28.05.15, 17:04
        U Matko! Jeszcześmy dobrze nie porozmawiali o "Wierze", a tu już kolejna cześć trylogii!?

        Oczywiście, że skaczemy.
        Ja może wcześniej spróbuję obejrzeć, jak się uda...
        Wczoraj zarwałam noc dla "Mony Lisy".

        Ale do dyskusji dołączę się dopiero w niedzielę; jutro znikam na dwa dni. ;)
        • grek.grek "Raj : Nadzieja" w Kocham Kino - 3 słowa 29.05.15, 13:45
          udanych wojaży, Barbasiu :]

          własnie, nic nie napisałas a'propos "Raju" - ale, co się odwlecze, to nie uciecze :]

          "Nadzieja" jest chyba jakoś mniej agresywna, takie odniosłem wrażenie.
          Obóz odchudzający jest mieszanką komizmu i paradoksu. Komiczny jest choćby ten trener od fizycznej zaprawy i opiekun grupy. STrasznie przejęty swoją rolą, karzący bezlitośnie młodocianych kuracjuszy, wpajający im dyscyplinę jakby byli w jakimś więzieniu o zaostrzonym rygorze. Tatuaże, plereza spadająca na grzbiet, mina kapo z obozu koncentracyjnego, a naprzeciwko grupa zastraszonych kilkunastoletnich dzieciaków z nadwagą - już sam widok każesię uśmiechnąc. Paradoks zaś, wg mnie, jest taki, że gość jest dokładnym odbiciem postaci wuefisty, ktory takich właśnie młodocianych puszystych skutecznie odstręcza od wszelkich ćwiczeń fizycznych. Z deszczu trafiają więc pod rynnę. Tyle że tutaj nie mogą uciekać z lekcji ;]

          jednocześnie, dzieciarnia wszystko to postzrega jako jakiś fatalny żart. Symbolizuje to telefon jaki jedna z uwięzionych - pardon !... kuracjuszek ;] wykonuje do rodziców. Matce recytuje, ze jest świetnie, czyli kłamie. Ojcu wyznaje prawdę "Tato,tu jest do bani, to jakiś kompletny debilizm". Nic dziwnego,ze imprezują po nocach, przemykają do kuchni i oszukują dietę wyjadając słodycze, a jak już kompletnie im się sprzykrzy ta monotonia i jej charakter - wychodzą w miasto.

          Styl prowadzenia kamery znów często przywodzi na myśl zapis dokumentalny. Zwłaszcza kiedy Seidl pokazuje reżim treningowy panujący na obozie. takie same stroje, te same ruchy, te same zachowania; bieganie, marsze, ćwiczenia, wyjścia w teren - w określonym szyku. Badania lekarskie przed rozpoczęciem sesji - te same słowa, te same polecenia, te same gesty [mierzenie obwodów w klatce, talii i biodrach]. Ordung must sein. Idealnie skrojone zdjecia. Pojdyncze postaci czy cała grupa świetnie wkomponowane w przeestrzeń ekranową.

          Jak sądzicie, co jest tytułową "nadzieją" ?

          Melania zakochuje się w sympatycznym ok 50 -letnim lekarzu, który nadzoruje zdrowie uczestników obozu. Przychodzi do jego gabinetu, czeka na niego, chodzi za nim, a kiedy grupa idzie do lasu się opalać - sugeruje mu, że chce seksu i wyciąga go w głąb owego lasu. GOść jest skonsternowany. Widzi że mała na niego leci, ale jako że ma ledwie 13 lat, to doctore stara się jakoś zapanować nad sobą. Niby daje się w las wyciągnąc, a może nawet to on jej tę wycieczkę proponuje za pomocą odpowiedniej mowy ciała [scena jest dwuznaczna] ? Kiedy jednak dziewczyna się do niego po prostu przytula - on mechanicznie ją obejmuje, ale nic więcej.

          Po powrocie zdarzają mu się rózne rzeczy : odwiedza jej pokój, myszkuje w jej rzeczach, wreszcie kładzie się w jej łózku. I probuje ją od siebie oddalić, ale Melania staje się napastliwa - nie pozwala mu odjechać z parkingu na tyłach ośrodka. Chce żeby zabrał ją ze sobą.

          PÓźniej Melania z koleżanką wychodzą chyłkiem w miasto. NOcą. W barze jakiś cwaniak upija Melanię i omal jej nie wykorzystuje seksualnie, z kolegą filmującym to komórką. Nieprzytomną Melanię ratuje właściciel lokalu, kjtóry w porę zagląda w odpowiednie miejsce. Doktor zabiera ją z powrotem do ośrodka. PO drodze jednak wywozi ją w las. Wyciąga z auta, kładzie na ściółce. Krązy na czworakach wokół nadal nieprzytomnej dziewczyny, a potem po prostu kładzie się na wznak obok niej.

          Zrywa z nią dośc brutalnie. Zabrania przychodzić do siebie, rozmawiać ze sobą, czekać, patrzeć. Sprawia jej ból, odrzuca ją. Odrzuca to, co dla niej jest pierwszą miłością w życiu - tak to wygląda, wg mnie.

          Obozowych losów Melanii nie da się nie zestawić z symultanicznie [wg chronologii trylogii] dziejącymi się losami jej matki, Teresy, która właśnie szuka miłości u młodych Kongijczyków ["Raj : Miłość"].

          Mozliwe,że w tym układzie miłosny zawód 13-letniej Melanii jest ilustracją powodów dla których jej matka w wieku 50 lat jedzie do Kongo i szuka uczucia, w świecie, w którym go nie ma. Doznała rozczarowania jako nastolatka, na zawsze została naznaczona piętnem odrzucenia, wpadła w kompleksy i tak już zostało. Historia zatacza koło.

          "Raj Miłość" pokazywał naiwnośc postrzegania owej milośc, "Raj Wiara" obnażał błędne pojmowanie istoty wiary. "Raj Nadzieja", wg mnie robi dokładnie to samo z trzecią cnotą chrześcijańską.

          Teresa wierzy że miłości zazna od 3 razy młodszych od niej chłopców, mówiących innym językiem, wychowanych w innej kulturze. Jej naiwnośc spowodowana nadpragnieniem uczuć przyćmiewa jej rzeczywistość - nie ma dla niej niczego podejrzanego w tym, że 20-letni obywatel Kongo po 3 godzinach znajomości wyznaje dozgonną miłość kobiecie starszej o 30 lat i bynajmniej nie oszałamiającej figurą, elegancją, stylem bycia i czymtamjeszcze.

          Melanie nie jest inna. Geny. Dla kontrastu ona ulega starszemu od siebie o dobre 30-parę lat. I tak samo jak matka sądzi, że mogłaby być równorzędną partnerką dla kogoś z zupełnie innego świata. Mogłaby być najwyżej kochanką, ale tutaj lekarz zachowuje powściągliwość, zwłaszcza po tym jak mała robi mu scenę na parkingu. Gdyby uległ sobie i jej - dopiero miałby się z pyszna, gotowa by była zniszczyć go, podać do sądu, wtrącić za kratki. Dlatego ucieka od niej. Ma jeszcze moment zawahania, w lesie krązy wokół niej, co sugeruje że chciałby ją wykorzystać korzystając z jej nieprzytomności, ale wycofuje się w ostatniej chwili.

          Czego szuka Melania ?
          ojca ? kochanka ? a może po prostu czegoś miłego w życiu ?
          MOże na to ma nadzieję ? Ot, na dotyk, na przytulenie, na ciepło. Nie bez znaczenia, ofk, że to ciepło męskie, ale wydaje się, że ona nie jest nastawiona na seks. Rozmawiając z bardziej doświadczoną koleżanką, wyznaje zresztą że jakoś TE sprawy jej nie wciągają. zapewne więc w grę wchodzi zakochanie. Pierwsze i autentyczne.

          Nie wie dlaczego została odrzucona, tzn. domyśla się, ze chodzi o to, że dała się upić w barze - wstydzi się tego przed dokrtorem. Wstydzi się też, kiedy doktor nakrywa ją i jej koleżanki na grze w butelce [doctore stoi długo pod drzwiami, nasłuchuje, dowiaduje się że w pokoju dzieciarnia bawi się nader frywolnie (aczkolwiek Siedl obrazow dzieciącej nagości przytomnie oszczędza)] i robi im kocioł w pokoju. Wstydzi się, bo czuje że po takich numerach spadają jej akcje u niego. I ona sądzi, że została odrzucona właśnie dlatego. Bo nie umiała się zachowywać dojrzale. Nie rozumie, że jej zachowania mogły sprowokować faceta do, według prawa, aktu pedofili.

          Teresa nie rozumiała, że Kongijczycy rolują jak na kasę i nie mają nic wspólnego z miłością. Marie nie rozumiała, że wiara polega na czynie i akceptacji bliźniego. Melanie nakręciła swoją nadzieję na równym tamtym nieporozumieniu. Nadzieja na to, ze będzie narzeczoną/żoną/partnerką 50-letniego lekarza, od początku była utopią.

          Cała ta trylogia zdaje się dowodzić, że współcześni Europejczycy [tutaj reprezentowani przez Austraczki] tak rozpaczliwie poszukują bezpieczeństwa, że aż wpadają w pułapkę niezrozumienia zachowań własnych i nie rozpoznają otoczenia. Tracą kompas aksjologiczny. Lądują na tzw glebie z obitym zadkiem. MOment przebudzenia jest bolesny. Pozostaje kac. Żyją w dobrobycie, porządku, higienie, ładzie - i chcą jeszcze tyklko jakiejś formy spełnienia. Miłośc, religia, Bóg, namiętność, bliskośc. A tego nie ma dookoła nich. Albo podejmują niewłaściwe wybory w chaosie poszukiwań, trafiają na rafy, rozbijają się.

          • grek.grek Re: "Raj : Nadzieja" w Kocham Kino - 3 słowa 29.05.15, 13:58
            * a'propos "Wiary" ofk :]

            Może tak własnie,wg Siedla wygląda syta Europa. zapewniająca sobie świetny standard życia, ale w pogoni za nim tracąca duszę i serce ? Moze to własnie dusza i serce są Rajem dla Seidla ? jego bohaterki koniec końców pozostają w stanie głębokego unieszczęsliwienia. Wypasione mieszkanie, samocód, wczasy w Afryce, bilet na ekskluzywny obóz kondycyjno-dietetyczny... to kosztuje. Wszystko ppo kolei ma być środkiem do osiągnięcia celu : znalezienia miłości, Boga, poczucia wartości własnej [Melanie w chłopakach poszukuje wnętrza, jak sama mówi, co sugeruje że lekarz podoba się jej dlatego, ze wydaje się nie dostrzegać że dziewczynka ma te 5 kg za dużo, a zamiast tego uśmiecha się do niej, nie patrzy na tyłek, ale w ślepia itd]. Nic jednak nie znajdują. Trochę to przykry obraz świata.

            A mozę także obraz tych bohaterek - pełnych kompleksów, poszukujących szczęścia na zewnątrz. Nie znajdują go w sobie, w swoich zaletach, w rozwijaniu własnych umiejętności, podnoszeniu samooceny. Chcą znaleźć potwierdzenie swojej wartości w Czymś Poza Nimi : misjonarstwie, trzykrotnie młodych kongijskich kochankach, trzykrotnie starszzym lekarzu. Może także tutaj tkwi problem ?

            www.youtube.com/watch?v=Z06ql_Nhaw8
          • barbasia1 OT 31.05.15, 17:56
            grek.grek napisał:

            >Udanych wojaży, Barbasiu :]

            Dziękuję serdecznie! :)


            O "Raj. Nadzieja" później ...
    • barbasia1 Imieninowe życzenia dla Mani 28.05.15, 20:28
      Maniu, moc serdeczności z okazji Twoich jutrzejszych imienin!
      Zdrowia i pomyślności!
      Dobra i piękna każdego dnia!
      Całuski!
      B.

      Tegoroczny piękny okaz z mojego ogródka dla Ciebie:
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3834280,2,1,Irys-dla-Magdy-na-29-maja.html
      /Jutro mnie nie ma na forum więc już dziś składam Ci życzenia./

      • maniaczytania Re: Imieninowe życzenia dla Mani 28.05.15, 20:53
        Dziękuję, dziękuję przepięknie!!!

        Kwiatek jest cudny! :) Moi rodzice mieli w ogródku irysy, zawsze mi się podobał ich delikatny zapach :)
        • barbasia1 Re: Imieninowe życzenia dla Mani 28.05.15, 22:17
          Bardzo się cieszę, że Ci się podoba. :)))

          Uwielbiam irysy, w tym roku mamy w ogródku trzy kolory: jeden żółty, drugi biały i jeszcze będzie fioletowy, wszystkie mają wyjątkowe, ogromne, zachwycające kwiaty.


          :)

      • siostra_bronte Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 12:45
        Przyłączam się do życzeń :)
        • maniaczytania Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 18:50
          dziękuję :)
      • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 16:06
        na okoliczność imienin, dla szefowej :

        www.youtube.com/watch?v=DCE2OWZA82o

        a skoro Magda od Marii pochodzi... :

        www.youtube.com/watch?v=DE-9mwfTXlc
        :}
        • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 16:19
          Szefowej - z wielkiej litery :]

          bo Mania szefową
          naszą jest oddziałową
          lecz nie Ratchet to siostra
          bo wcale nie jest taka ostra

          miła uczynna pełna dobroci
          dba o porządek
          dogląda grządek
          Ojejów rośnie wciąz nowy rządek

          to codzienności opis jest właśnie
          my z Nią
          Ona z nami

          przyjemnie nam tutaj
          jak pączkom w maśle

          :]

          [z góry przepraszam za wrażenia artystyczne ;))]


          • maniaczytania Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 22:04
            ożesz! Piosenki spodobały mi się bardzo, ale wiersz - no rozłożył mnie kompletnie na łopatki! Świetny jest - wartość artystyczna uważam za szalenie wysoką ;)
            Dzięki wielkie Greku! :)
            • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 30.05.15, 16:11
              to dla mnie zaszczyt ! :]

              dzięki, Maniu :]
          • barbasia1 Re: Imieninowe życzenia dla Mani 31.05.15, 15:03
            grek.grek napisał:

            O! Jaki piękny prezent Mania dostała!
            • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 31.05.15, 17:33
              :]
              Barbasiu, na Twoje imieniny też bedę rymował wierszująco :"]]
              obiecuję !
              • barbasia1 Re: Imieninowe życzenia dla Mani 31.05.15, 17:53
                grek.grek napisał:

                > :]
                > Barbasiu, na Twoje imieniny też bedę rymował wierszująco :"]]
                > obiecuję !

                O! Miło to słyszeć, czytać. :))
                Mam nadzieję, że zasłużę!
                • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 01.06.15, 13:31
                  haha :]
                  już dziś, na 99,9 % jestem pewien, że zasłużysz ;]]
                  • barbasia1 Re: Imieninowe życzenia dla Mani 01.06.15, 19:09
                    Hehehe! :))

                    PS
                    Trzeba Mani za karę / za spóźnienie wiadomo jakie/ urwać jeden wers z wierszyka!
                    • grek.grek Re: Imieninowe życzenia dla Mani 02.06.15, 12:44
                      mozna założyć wątek od nowa, przekopiować dotychczasowe posty i alles fertig.

                      przyznam że nie odnajduję się w nowej konwencji.
                      jak Bobby Rayburn, który bez "11" na koszulce nie potrafił wcelować w piłkę ;]
                      • barbasia1 Re: Imieninowe życzenia dla Mani 02.06.15, 15:19
                        Tak. Albo tak już zostawić, ... na pamiątkę, 57 potem prawidłowo oznakować.
                        Mania tam w wątku kilka postów poniżej dopisała numer porządkowy 56.

                        Hehehe! Dobre!!! :))
                        Mam tak samo.
      • pepsic Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 20:32
        Maniu, wszystkiego dobrego, dalszego rozwijania talentów i innych łask Bożych:)
        • maniaczytania Re: Imieninowe życzenia dla Mani 29.05.15, 22:05
          Dzięki Pepsic! :)
    • mozambique "Niebezpieczna pieknosc" z roku 1998 29.05.15, 10:15
      tytul sugeruje film klasy B lub C ale..no wlasnie ...z dobra obsadą i ciekawym tematem - to film ponoc biograficzny .

      OPisuje losy slawnej XVI wiecznej weneckeij kurtyzany Veroniki Franco ( sliczna eteryczna Catherine Mc Cormack) ktora z powodu braku posagu nie moze poslubic ukochanego , pieknego szlachcica MArco ( Rufus Sewell z wyłupiastym zezem) . W obliczu nadciagajacej biedy i widma staropanienstwa jej wlasna matka ( wciaz piekna JAqueline Bisset) zacheca ją do wejscia do zawodu kurtyzany ( idac w slady matki i babci , jak sie dowiaduej z zaskocznieem niewinna Veronica) , ktory to zawód w ówczesnych rozpasanych czasach mogl byc prawdziwą przepustka do wolnego i zamoznego zycia piekneje mlodej dziewczyny.
      MAtka wiec Veronicę uczy sztuki ubierania sie, malowania, czesania, poruszania sie a takze pieknego wysławiania się , nauki poezji, wymowy, retoryki , tanca, spiewu oraz oczywiscie - robienia mezczyznom dobrze:) . Tak wyedukowaną preznetuje na dworze Doży weneckiego, co oczywiscie - rozpoczyna pasmo sukcesów Veroniki - staje sie ona gwaizdą ówczesnego meskeigo arystokratycznego towarzystwa, o jej uslugi zabiegają szlachcice, ksiązęta, biskupi , kardynałowie , :))) , dowódcy wojsk a i sam doża patrzy na nią łąskawym okiem . Veronika jest nie tylko biegła w sypialni ale i niezwykle bystra, oczytana, wygrywa dysputy z intelektualistami, na żywo tworzy poezje, doskonale jezdzi konno , fechtuje, staje sie prawdziwą ozdobą salonów i uczt.Stopniowo Wybiera sobei tylko najlpeszych i najwyżej urodzonych kochanków dzieki czemu wraz z matka przeprowadza sie do parwdziwego pałacu i buduje włąsny "dwór" popleczników . ale tez podpada mocno pewnemu duchownemu , którego przewyzsza inteligencją (Olivier Platt).

      NIestety popelnia podstawowy błąd - wciaz kocha MArca , ktory juz sam zdązyl ozenic sie z posażną szlachcianka ale wciaz do Veroniki śle te wyłupiaste spojrzenia.

      To móglby byc bardzo dobry film gdyby wyszedl choc troche ponad poziom harleqina - wszytko tam jest takei czyste , swietliste,pachnece i kolorowe, mezczyni wszyscy bez wyjatku przepiekni, Veronica chodzi w aureoli swej urody i tarza sie nago w poscieli swiezo wypranej w proszu Vizir , cala Wenecja jest piekna i kolorowa ( choc tak faktycznie zawsze byla brudna, smierdząca, zaszczurzona i ze wzgledu na mikrolklimat i pzregęszczenie stala sie parwdziwa wylęgarnią zarazy i chorób) .

      Faktycznie Veronica byal wazna postacią ówczesnej weneckiej polityki - przez swe alkowiane dojscia do genereałów wojsk miala wiele tajnych informacji dot, planow wojskowych i politycznych doży, była parwdziwą skarbnicą informacji i wiedzy dla ówczenych szpiegów i "agentów" obcych państw , nawet jej romans z królem FRancji zaowocował militarnym wsparciem Francji dla Wenecji ( w filmie "ząłatwia sie" to jedną sceną łózkową, bardzo wysmakowaną zresztą ) , udzielałą waznych informacji żonom swych kochanków , stala sie prawdziwą instytucją społeczno-polityczną.
      MOZe za wazną , bo gdy w Wenecji w koncu wybuchła zaraza to wlasnie ladacznice oskarzoneo zbiorowo za to , kosciól uznał ze plaga jest karą boską za rozkwit grzechu i nierzadu, Veronica stanela więc przed sądem inkwizycji i o dziwo - przeżyła. W filmie wygąłsza wtedy płomienną mowę w obornie praw kobiet do uczuc, milosci, wykształcenia i decydowania o wlasnym losie, oskarża patriarchalny system spoleczny wykluczajacy niezamezne kobiety z niezaleznosci np dosc ciekawy fakt , ze kobiety szlachetne mialy zakaz wstępu do bibliotek ale ten zakaz nie dotyczył kobiet upadłych ( dzieki temu mogly one sie kształcic do woli) jest wspomniany tylko jednym słowem. Ta mowa wyglada jak mowa tronowa a nie obrona kobiety niemal jzu stojącej na stosie.

      To wszytsko byly b. wazne tematy ale podlane tym slodko-pierdzacym sosem harelquinowym stają sie niestrawne ( np Veronica wyciagnieta niemal od loza umierającej na zarazę matki jest czysta pachnąca i ma błyszczące włosy , i taka jest przez pare tygodni uwiezienia w kazamatach, tjaaa) , pyskuje do Inkwizytora czym powoduje jego zachwyt w jego oczach ( tjaaaa...) w koncu udaje sie jej obronic przy wsparciu wysokich urzedników i samego Doży ( którzy zapewne pamietali jej łozkowe ekscesy choc tak faktycznie molziwe ze obawiali sie ujawnienie ich roznorakich panstwowych tajemnic w czasie procesu.)

      Veronica wiec zosatje uratowana, pada w ramiona ukochanego MArca i jak pokazują koncowe napisy - do konca zycia prowadzila schronienie dla kobiet sciganych przez Inkiwzycję.

      STrasznie niewykorzystany temat bo to ciekawa postac, interesujace realia, moglby byc z tego wazny glos w temacie rownosci, tolerancji, równouprawnienia ( na miare np postaci Hypatii) na tle burzliwych losów Wenecji a wyszla soap-opera o skakaniu z łoża do łoża slicznej niewątpliwe panienki.Calkowiecie mozna zrozumiec zachwyt dla jej ciala ale nie bardzo wiaodmo skad szacunek dla jej umysłu i osobowosći .

      Ładny obrazeczek cały w pachnacych koronkach , ale tetam - wg mnie - zasluguje na powazniejsze potraktowanie.
      • grek.grek Re: "Niebezpieczna pieknosc" z roku 1998 29.05.15, 16:40
        film może i klasy B albo C, ale opis zdecydowanie klasy A :"]
        dzięki.

        faktycznie, brzmi dośc mało wiarygodnie, zwłaszcza wątek łajania inkwizytorów
        będąc jedną nogą na stosie, a drugą na skórce od banana.

        wygląda to na kolejny odcinek modnej tematyki przedstawiania losów kobiet, ktore
        w czasach ciemnoty i patriarchatu kształciły się, wywierały wpływy i w istocie
        karczowały drogę dla praw wyborczych kobiet, praw do noszenia spodni i nienoszenia
        staników oraz zostawiania premierami Polski.

        jakoś chyba bardziej podoba mi się nurt pokazywania współczesnych młodych
        kobiet, które przełamują traumy, szukają swojego miejsca w świecie, nie obalają
        już murów, ale znajdują się w tej samej sytuacji co mężczyźni ["Gorzkie mleko", "Maria łaski pełna", filmy z byłej Jugosławii, "Cztery m-ce,trzy tygodnie, dwa dni" itp.]. Nie ma w nich
        tego historycznego patosu, a człowiek ma krew i kości.

        tutaj, jak widzę, dużo glamuru ? :]

        panna Veronica jak kobieta rensenansu, perła w ... mniejsza z tym w czym :} Taka Anastazja Potocka. szkoda,ze mediów porządnych wtedy nie było. narobiłaby zamieszania, hehe.

        kurde, właściwie ideał : do tańca i do różańca i na wszystkim się zna. i Catherine Mc Cormack na dodatek [zawsze posądzałem ją o potencjał urodowy].

        to rzeczywiście ciekawe, że "ladacznice" mogły czytac do woli,a damy dworu musiały się obywać smakiem. jakież to motywacje mogły przyświecać tytanom intelektu, którrzy opracowali takie zasady ?

        hehe, takie samo wrażenie a'propos nienaturalnego glamuru miałem oglądając wczoraj kawałek "Titanica" [wiem wiem...] - pan Di Caprio grał biedaka, który śpi pod mostem, wyciera się po knajpach i generalnie nie ma za bardzo jak się ogarnąć, a tutaj : wymodelowane brwi, ogolony do włoska, czupryna z balejażem :] mistrzostwo.


      • barbasia1 Re: "Niebezpieczna pieknosc" z roku 1998 31.05.15, 15:10

        Widziałam, kiedyś, dawno temu.

        Zgadzam się, z Twoją konkluzją Mozambique, że bohaterka i temat zasługują na poważniejsze potraktowanie, niemniej bardzo przyjemnie ogląda się "Niebezpieczną piękność".



        > Rufus Sewell z wyłupiastym zezem
        www.filmweb.pl/film/Niebezpieczna+pi%C4%99kno%C5%9B%C4%87-1998-32973/photos/565409
        Aż tak źle to nie jest. :))
    • siostra_bronte "Burzliwy poniedziałek" 29.05.15, 12:22
      Wypatrzyłam w Tele5 o 20.00. Kryminał Mike'a Figgisa z 1988 r. W obsadzie Sean Bean, Tommy Lee Jones i Sting. A w tle "polska" orkiestra jazzowa. Może warto rzucić okiem? Pamiętam pochlebne recenzje.
    • siostra_bronte "Urodzony 4 lipca" 29.05.15, 13:59
      Obejrzałam ponownie po latach. Wciąż dobrze się trzyma. Najlepsze są sceny z Wietnamu (świetne zdjęcia), mocne są sceny szpitalne.
      • grek.grek Re: "Urodzony 4 lipca" 29.05.15, 16:41
        o, trzymasz rękę na pulsie, Siostro :] dzięki.

        może dzisiaj spróbuję.
        powtórka o 23:35
      • pepsic Re: "Urodzony 4 lipca" 29.05.15, 20:33
        Ten film trwał chyba całą noc;)
    • grek.grek TVP Kultura "Eliot Ness kontra Al Capone" dokument 30.05.15, 14:27
      Wielki Kryzys, prohibicja, Chicago, Al Capone, gangsterzy, Eliolt Ness, Nietykalni, podchody i gonitwa, policjanci i złodzieje, zabójstwa i... podatki :] znacie ? znaaamy :] historia wszak starsza od węgla.

      Francuzi [2009 r.] raz jeszcze postanowili opowiedzieć o tym samym.

      Nie zmienia to faktu, że całośc jest świetnie zmontowana i zgrabnie zbiera wszystko do tzw. kupy, a czyni to za pomocą rzeczowej, ale nie suchej czy bezbarwnej, narracji z offu ilustrowanej licznymi zdjęciami, fragmentami filmów dokumentalnych, animacjami, fotkami z albumów rodzinnych, policyjnych, sądowych i gazetowych, scenami z filmów fabularnych, a tych - o Nietykalnych dybiących na Ala Caponego i jego mafię - powstało bez liku.

      zarysowane są sylwetki obu protagonistów, przy czym rysopis Caponego nie unika stwierdzeń, że gośc miał gest, interesował się modą, bo chciał zadawać szyku, i był na codzien sympatycznym człowiekiem,a zabijał tylko wtedy kiedy robił interesy ;] Eliot Ness, to z kolei idealista, który nigdy się nie sprzedał, bezkompromisowy do bólu. W sumie, jakby tak był wybór między serialem o Caponem i o Nessie, to pewnie gros widowni wolałoby serial o Alu, nie sądzicie ?

      obaj skończyli marnie. ich rozgrywkę [w której trupy padały nierzadko], niczym sportowy mecz, realcjonowały media, ale rychło zostali zapomniani. Ness nie dostał się nawet do FBI, paradoksalnie przeszkodziło mu własnie to, że po przyskrzynienie Caponego uczyniło z niego zbyt głośną postać. Capone zaś odsiedział swoje, w więzieniu pomiatano nim i na niego polowano, bo rózne gangi i ganguski chciały mu udowodnić, że jest nikim, a przy okazji zdobyć jego skalp, jakby przyznając że jednak jest kimś. kiedy wyszedł nikt już o nim nie pamiętał, doczłapał do konca swojego czasu spokojnie i bez rozruchów, zmarł w zapomnieniu.

      Ameryka szybko zapomina o swoich popkulturowych bohaterach :]
      • barbasia1 Re: TVP Kultura "Eliot Ness kontra Al Capone" dok 31.05.15, 18:13
        W maju właśnie mija rocznica ogłoszenia wyroku, który dostał Al Capone; mój kalendarz AleHistoria, odnotowuje ten fakt pod datą 4.05.1932 - "11 lat za niepłacenie podatków, 80 tyś. dolarów grzywny i pokrycie kosztów procesu".

        :)
        • grek.grek Re: TVP Kultura "Eliot Ness kontra Al Capone" dok 01.06.15, 13:36
          o widzisz, to pewnie stąd Kultura wzięła na celownik te historię i film wypuściła.

          hehe, yes.
          w tym dokumencie jest ilustrowana zdjęciami i amatorsko nakręconym filmem scena odprowadzania Ala Caponego na peron, z którego zabiera go pociąg więzienny. w tłumie jest Eliot Ness i przez moment się uśmiecha, ale - jak to mówi narrator - możliwe, że jest to uśmiech firmowy i oficjalny, bo tak naprawdę chciał, by Capone odpowiedział nie za podatki, ale za zabójstwa. jesli jednak jedyna szansa na posadzenie go za kratkami leżała w oskarżeniach skarbówki, trudno - lepsze to niż nic.
    • grek.grek "Liban" w Kulturze 30.05.15, 17:52
      Złoty Lew w Wenecji.

      rzecz o załodze czołgu izraelskiego, która podczas pozornie łatwej misji wpada w skrajnie niebezpieczną sytuacją i jest zdana tylko na siebie. członkowie załogi to debiutujący, niedoświadczenie zołnierze, co dodaje całemu zamieszaniu dodatkowego waloru psychologicznego. akcja ma miejsce w trakcie wojny izraelsko-libańskiej w 1982 roku. zapewne więc do opowieści o odwadze i strachu dojdzie tło historyczne oraz zapewne jakaś forma potępienia wojny jako takiej.

      20:2o i 3:05

      propozycja ambitna :]

      PS : o 16:00 i 0:50 powtórki "Garsoniery" :]
      • grek.grek "Liban" w Kulturze - 3 słowa 31.05.15, 13:18
        rzuciliście okiem ?

        ja owszem.
        wybitnie antywojenny film, pokazujący bez upiększeń i bohaterszczyzny ludzi wyciągniętych z normalności i wrzuconych w koszmar.

        Sam koncept narracyjny jest przedni : przez 99 % czasu oglądamy wydarzenia w klaustrofobicznym wnętrzu czołgu oraz wyglądamy przez wizjer na zewnątrz. Wojna widziana przez mechaniczne "oko" z wyrysowanym celownikiem.

        W środku czołgu siedzi czterech młodych izraelskich zołnierzy. Debiutantów. Mają osłaniać oddział piechoty, podczas misji na teren Libanu. Dowódcą jest kapitan piechurów. Czołgiści mają z nim radiowy kontakt.

        I widzimy przez wizjer : strzelaninę, padających ludzi, wybuchy, strach i determinację zołnierzy, leżącego rannego osła, któremu czołgista zagląda w oczy ociekający symbolicznymi łzami. Chłopca wyskakującego zza rogu,patrzącego i uciekającego. Czy padnie strzał w plecy ?

        Podczas rozprawy z grupką terrorystów,tamci biorą cywilów jako zakładników. Czołg dostaje rozkaz : strzelać. I strzela. Bum, po chwili z domu rodzinnego zostaje paląca się buda. Żyje tylko matka, młoda dziewczyna, jak obłąkana biegająca pomiędzy izraelskimi żołnierzami z pytaniem "Co z moją córką ? Gdzie moja córka ?!". Czołgista widzi jej twarz, widzi jej spojrzenie prosto w wizjer, widzi jak zapala się na niej sukienka, żołnierz jej pomaga uwolnić się, a potem ona przez moment biega niemal nago,cała w rozpaczy. Dostaje coś do okrycia się. Wtedy czołgiści dostają na radio suchą informację "dwóch terrorystów zlikwidowanych, nie żyje dziecko, strat własnych nie ma". Matka nie wie, że jej córka już nie żyje...

        Jedzie półcięzarówka, naprzeciw czołgu. Czy kieruje nią samobójca z bombą ? Czołg dostaje rozkaz : strzelac. Strzela. Dym, nic nie widać. A kiedy się rozwiewa : cięzarówka płonie, a na ziemi leży facet z urwanymi nogami. Dowódca piechoty go dobija. Inni nie patrzą. A on sam oddaje spojrzenie w stronę wizjera, nie jest dumny z siebie. Ale to WOJNA, tu tak jest.

        Do środka czołgu trafiają zwłoki jednego z zabitych zołnierzy. Czołgiści mają go przechować, zanim nadleci helikopter, aby zabrać trupa. Nie wiedzą jak się zachować, patrzą na niego, milczą, a kiedy przychodzi pora by go wystawić przez właz i przywiązać do niego specjalne "nosidło" - przez długą chwilę żaden z nich nie chce się tego podjąć. Kiedy już wykonują zadanie, jeden z nich ogląda swoje dłonie. Całe we krwi.

        W czołgu nie jest przyjemnie. PO ścianach cieknie woda, czy co tam, pod nogami brudne kałuże z jakimiś odpadkami, grzyb, ciasno, duszno, żołnierze są brudni, a ich twarze to w zasadzie same oczy pośrodku oleistej mazi.

        Czasami ktoś opowie historię z młodości, jak to umarł ojciec, a on nie potrafił się skoncentrować na żałobie, bo nauczycielka tak go przytulała aby ukoić jego żal, że aż spowodowała u niego erekcję i właściwie nici z przeżywania śmierci rodzica. Czasami woku wizjera przesuwają się widoki słonecznego Paryża, Nowego Jorku, LOndynu, które po chwili okazują się być plakatami na ścianach zniszczonego biura podróży.

        Dowódca czołgu [nominalny tytuł, w istocie jest to czterech takich samych nowicjuszy] chce aby jego matce dać znać, że wszystko z nim dobrze. Wszyscy się boja, są przerażeni i wstrząsnięci, zwłaszcza ten który wygląda cały czas przze wizjer.

        Droga wiedzie przez miasto, w którym w końcu się gubią. Na dodatek do czołgu trafia ranny jeniec, Syryjczyk.

        A potem pojawia się dwóch falangistów, chrześcijańskich Arabów, którzy mają wskaząc im drogę wyjścia z tego labiryntu uliczek i zaułków, gdzie nie brakuje zapewne przyczajonych wrogów. Falangiści mają zabrać Syryjczyka ze sobą, niby że ich człowiek. Rzecz w tym, że to nieprawda.

        Falangista włazi do czołgu, przygląda się Syryjczykowi i z cynicznym uśmieszkiem cedzi mu do ucha co z nim zrobią, kiedy go dostaną w swoje łapy, a są to groźby mrożące krew w żyłach. Syryjczyk umiera ze strachu. Zołnierze nie rozumieją ani słowa w ich języku, więc mówią do siebie "Chyba go pociesza". A kiedy falangista opuszcza czołg, a Syryjczyk zaczyna się drzeć wniebogłosy z przerażenia, dają mu morfinę, bo sądzą, że go coś boli, albo przetraszył się, ze zołnierze coś mu zrobią.

        Coraz gorzej z nimi. Tracą kontakt radiowy z dowódcą, samochód falanigstów [z jednym czerwonym tylnym światłem] prowadzi ich wolno przez nocne ulice, momentami w ogole robi się ciemno w tym "oku", jadą... ale dokąd ? A może w pułapkę ? Strzały.Odpowiadają instynktownie. Dowódca czołgu dostaje pomieszania zmysłów : machinalnie zaczyna się golić bredząc coś o "porządku i schludności wymaganych od dowódcy". Patrzą na niego wielkimi oczami...

        falangiści znikają, oni sa w jakiejś uliczce i ni cholery nie wiadomo, co dalej. Ciemno jak w De. Na szczęscie odzyskują kontakt radiowy z dowódcą. "Grzejcie na północ, 3 km, nie zatrzymujcie się,walcie do wszystkiego co się rusza, albo zginiecie !", dostają wytyczne. I ruszają, zdeterminowani strachem i instynktem przetrwania.

        Dowódca fiksuje i "chce do mamy !". Pozostali mówią do niego jak do dziecka : "POjedziemy do mamy, ale najpierw musimy się stąd wydostać". W końcu dowódca ginie. Nie wiem jakim cudem, kto i co wstrzelił do tego czołgu, ale fakt faktem.

        Wszystko się telepie, trzęsie, wyje, czołg jest zepsuty i ledwie ciągnie. Cały ekran skacze razem ze wstrząsami w srodku wehikułu. Wreszcie sytuacja, i obraz, się stabilizują.

        Z radia dostają informację : "Powiedzcie mu [dowódcy], że przekazaliśmy jego matce informację od niego". Informacja brzmiała "Wszystko dobrze". JUż jest nieaktualna...

        Jeden z czołgistów w napadzie wrażliwości opatruje Syryjczyka. tamten spogląda z mieszanką nieufności i wdzięczności.

        Zatrzymują się. Wyjechali z miasta. Po raz pierwszy kamera wychodzi poza czołg i oko wizjera. Czołgista otwiera właz. Maszyna stoi na polu słoneczników, dookoła żywej duszy...

        I to koniec.

        Cóz, takiej wojny w kinie się często nie ogląda. Prawdziwej. Zero heroizmu i triumfalizmu. Nikt nie wygrywa, wszyscy są ofiarami.

        www.youtube.com/watch?v=IMRD3z_mTqI




        • barbasia1 Re: "Liban" w Kulturze - 3 słowa 31.05.15, 18:33
          Nie oglądałam filmu.

          Kapitalny koncept z umieszczeniem akcji filmu wewnątrz ciasnego czołgu.

          Dzięki!
          • grek.grek Re: "Liban" w Kulturze - 3 słowa 01.06.15, 13:49
            dzięki, Barbasiu :]

            o yes, koncept znakomity.
            wojna przez wizjer czołgowego "peryskopu", wojna wyrażona w interakcjach kilku ludzi zamkniętych w ciasnym, dusznym i brudnym wnętrzu czołgu, wojna w ciężarze ich milczącego albo przerażonego wzroku, paroksyzmach histerii, koszmarze decyzji [kiedy dostają rozkaz by strzelać do samochodów, ludzi, a potem "do wszystkeigo co się rusza" są zdołowani, a kanonier zamyka oczy kiedy odpala pocisk]. wojna w metalicznym dźwięku przesuwającego się wizjera.

        • siostra_bronte Re: "Liban" w Kulturze - 3 słowa 31.05.15, 18:45
          Dzięki, Greku :)

          Słyszałam gdzieś o tym filmie. Świetna historia. Może będzie powtórka?
          • grek.grek Re: "Liban" w Kulturze - 3 słowa 01.06.15, 13:51
            dzięki, Siostro :]

            cóż, mogę tylko zachęcić Ciebie, i Was, do skorzystania z ewentualnej powtórki.
            to naprawdę znakomity film, poruszający, konceptualnie świetny, no i ten... dizajn, który
            przemawia do wyobraźni !

            a powtórka na pewno będzie, oby o dobrej porze :]
    • grek.grek "Kawaler" [1999 r] via TVN7 31.05.15, 14:44
      ten "Kawaler" jest z 1999 roku ;]

      film mający swoją elegancję [bez zaglądania w spodnie i pod spódniczki oraz bez fekalnych żarcideł], jakiś tam styl [bohatereowie są z gruntu sympatyczni, a miejscówki wyglądające na Manhattan mogą się podobać], sytuacje komiczne oraz happy end.

      JImmy [Chris O'Donnell] ceni sobie swój kawalerski stan, spotyka z kolejnymi dziewczynami i ani myśli o ożenku. Jest ostatnim Mohikaninem w tym fachu,bo koledzy już dawno poszli w kamasze :] Takie fatum... kolega się żeni, idziecie na ślub, panna młoda rzuca wiankiem za plecy, łapie go jakaś dziewczyna i to już znak, że następny z panów do odstrzału. Kiedy więc na jednym ze ślubów do łapania wianka są tylko same 10-latki oraz aktualna dziewczyna Jiummy'ego - Ann [niezawodnie kiczowata, sztuczna i rozmemłana Renee Zellwegger], wiadomo że przyszła kryska na matyska.

      Rózne opinie krązą dookoła uszu JImmy'ego - jedni znajomi mówią, ze małżeństwo było najlepszym co ich w życiu spotkało, inni - wprost przeciwnie. Jimmy jest w rozterce, bo w istocie lubi swoje życie, ale skoro Ann złapała ten wianek, to sytuacja jest bez wyjścia...

      zgodnie ze środowiskowym obyczajem, Jimmy oświadcza się w kultowej restauracji, przy nastrojowych odgłosach szepczących przy stolikach par, które zjawiły sie tutaj dokładnie w tym samym celu.

      JImmy jest jednak wysoce nieporadny. Oświadcza się kuriozalnie. "Wygrałaś...", wzdycha i wyskakuje z pierścionka zaręczynowego, po czym dodaje "Jak to mówią : wal kupe, ale złaź z klopa" [nie patrzcie na mnie, ja tylko cytuję]. Ann wydaje się, ze doznała przesłyszenia. Ani go ona o żadne małzęnstwo nie przyciskała, ani nie sugerowała niczego, a on tutaj wyjeżdza z tekstami, jakby co najmniej został sterroryzowany, w dodatku tak niewłaściwymi słowami się posługuje...

      Ann odmawia więc, zostawia go, wraca do domu i zajada smutek i złośc czpisami zwierzają się wyrozumiałej siostrze.

      Oświadczyny Jimmy'ego przechodzą do legendy, do annałów, jako rekordowa w skali światowej WTOPA i GAFA.

      Ann ofk kocha Jimmy'ego nadal, a Jimmy tęskni za swoją Ann. To oczywiste, przecież to romantic movie :]

      Znienacka wybucha bomba - umiera tata JImm'yego, starszy bogatyy biznesmen. W video-testamencie zapisuje synowi 100 milionów zielonych prezydenttów. POd pewnymi warunkami... Primo, Jimmy musi się ożenić do 30 roku życia, secundo - małzeństwo musi przetrwać minimum 10 lat, tertio- para musi mieć dziecko, quatro - tylko najwyżej jedną noc w miesiącu małżonkowie mogą spędzić osobno poza domem.

      Kłopoty są dwa. Pierwszy : Jimmy nie ma narzeczonej. Drugi : 30 urodziny ma następnego dnia. Dokładnie o godzinie 18:05.

      Do wykonania testamentu delegowany są prawnik oraz ksiądz wyznaczony do udzielenia ślubu. Oprócz tego Jimmy może liczyć na swojego najlepszego kolegę oraz dyrektora fabryki, która została po ojcu. Dyrektor ma szczególny interes w tym, żeby Jimmy złapał te 100 mln. Jesli nie złapie, to przepadną i fabryka przestanie prosperować, co oznacza utratę pracy przez kilkaset osób.

      Jak znaleźć pannę młodą w 36 godzin ? najlepiej by było przeprosić się z Ann, ale Jimmy znów psuje wszystko - idzie do niej, próbuje naprawić co spaprał, ale kiedy ona pyta "Naprawdę jesteś gotów na małżeństwo ?", on błądzi myślami i ma na tyle nieobecne spojrzenie,że Ann podsumowuje "Nie jesteś gotów,wiem to, nie chcesz się żenić". I klapa.

      Ann znów przeżywa zajadając czpisy, a potem razem z siostrą wyjeżdza do Aten. Chyba jakichś Aten w Ameryce, bo jadą pociągiem ;] DO rodziców. Oni z kolei są 40 lat po ślubie i nadal zachowują się jak nastolatki. W zaistniałej sytuacji Ann ledwie znosi ich amory.

      Jimmy, wspomagany przez ww. ekipę, rzuca się zaś w wir poszukiwania szczęsliwej wybranki. Ofk, wśród swoich eks-dziewczyn. Artystka, filozofka, maklerka, policjantka, mistrzyni kuchni, wokalistka [Mariah Carey we własnej osobie]... wszystkie mają swoje życie, narzeczonych, a propozycję małżeństwa ofukują, zbywają śmiechem albo pokazują środkowy palec. Jimmy jest w rozterce. Jedna prawie by się zgodziła, ale jemu się wydało że przez okno widzi Ann na ulicy, wybiegł z lokalu i spalił szansę.

      Wreszcie - JEST. Ostatnia na liście wyraża zgodę. Zimna i cyniczna panienka z bogatej rodziny, która aktualnie potrzebuje kasy. Zawiera więc DIL z Jimmym. Połowa ze 100 mln za ślub. Uff. Uff ? Nie tak prędko. POdczas naprędce zorganizowanej ceremonii ślubnej okazuje się, ze kobiecina nie została zaznajomiona z pełną treścią testamentu. 10 lat z Jimmym jakoś przeżyje, mieszkanie pod jednym dachem ["mogą być dwa końce wielkiego domostwa ?"] też, ale spłodzenie dziecka ? Dziewczyna odpala kolejne papierosy coraz bardziej trzęsącymi się rękoma, a po "musicie spłodzić dziecko" wsiada i odjeżdza w siną dal.

      Klapa. A czas mija...

      Jimmy spędza czas z księdzem [zanim założył sutannę dorobił się żony, 4 dzieci i 10 wnucząt], pływając łódką po kanale, jak kiedyś z Ann. Rozmawiaja, ksiądz zachwala małzeństwo, a Jimmy odkrywa,że TYLKO z Ann tak naprawdę mgłby się ożenić, bo tylko ją kocha.

      Prawnik i dyrektor fabryki ofk wiedzą, co Jimmy'emy w duszy gra, więc namierzają Ann i proszą ją o przyjazd i spotkanie z chłopakiem. Ann cieszy się, bo sama tęskni jak cholera, więc zaraz przyjeżdza. Nie zajarzyłem czy powiedzieli jej o tych 100 melonach.. ? Nie mam pojęcia.

      Biedny Jimmy nie wiedząc, ze prawnik i dyro ostro działają - załamany kolejnymi odmowami eks-dziewczyn zgadza się na to, by najlepszy kolega "zorganizował mu pannę młodą". Sam zaś w eskorcie ksiedza udaje się do kościoła i tam zasypia w pierwszy ławce czekając na to, co przyniesie los.

      A najlepszy kolega, jak to najlepszy kolega - robi co może dla przyjaciela. Jak znaleźć pannę młodą w kilka godzin ? Dać ogłoszenie do gazety. Oto w poczytnym dzienniku na pierwszej stronie ukazuje się zdjęcie Jimmy'ego i wołami smarowany nagłówek "Wyjdziesz za mąż za tego faceta za 100 milionów ?".

      Jak nie jak tak ?
      Gazeta jest wszędzie, więc wszystkie dziewczyny w NOwym Jorku momentalnie dowiadują się o szansie dla siebie. Kiedy Jimmy budzi się - kościół jest wypełniony gwarem SETEK panien młodych w sukniach ślubnych. Gośc jest skonsternowany oraz przerażony, a dziewczyny momentalnie zaczynają go sobie "wyrywać". Sala główna jest pełna odzianych na biało anielic, podobnie chór po prawej i chór po lewej. Pandemonium na biało :]

      JImmy prbuje jakoś ogarnąć sytuację. One domagają się od niefgo by WYBRAŁ jedną z nich. Ale jak ? Kryteria muszą być. Lecz jakie ? Waga ? wzrost ? KOlor oczu ? Kolor skóry ? Jimmy dostaje korby. One też :] Pojaiwa się jego kumpel, autor zamieszania, i próbuje obrócić wszystko w żart. Na nic. Dziewczyny, w liczbie paru tysięcy, domagają się by Jimmy WYBRAł, albo go uduszą ;]]

      CO robi normalny chłop w takiej sytuacji ? Macie rację : ucieka gubiąc meszty. Jimmy i jego kolega wieją do zakrystii. Są tak prawnik, dyro i ksiądz. Własnymi plecami rozpaczliwie blokują drzwi, które chce wywazyć babska horda ;] I informują Jimmy'ego że przyjeżdza Ann. Bedą mieli kwadrans na slub, pociąg przyjeżdza o 17:50.

      Jimmy wychodzi więc tylnymi drzwiami, oni walczą, a on zmierza na stację kolejową. Wydaje mu się, ze okiwał swoje narzeczone, ale myli się. Za chwilę ulice wypełniają się białą czeredą. GONIĄ go ! Tysiąc panien młodych goni samotnego mężczyznę ;]] Ludzie na chodnikach są w cięzkim szoku. Jimmy łapie taksówkę i udaje mu się dotzreć na czas.

      Niestety, w pociągu Ann zdązyła już przeczytać nagłówek gazety [jakiś gośc ją trzymał] z Jimmym na okładce i info o 100 mln. Kiedy więc Jimmy zziajany wbiega do przedziału, Ann wcale nie cieszy się na jego widok. Ale to romantic movie, więc Jimy ją zatrzymuje, wyjaśnia że szukał jakiejkolwiek panny młodej, bo od tego ożenku zależy los setek pracowników fabryki, ale w istocie to ją kocha i w ogóle. Ann też przecież kocha go od zawsze, więc wierzy mu od razu i jadą wziąc ślub.

      Byłoby cacy, gdyby nie fakt,ze biała armia dopada Jimmy'ego na tym dworcu...
      • grek.grek Re: "Kawaler" [1999 r] via TVN7 31.05.15, 14:52
        Ann po przebraniu się w dworcowej łazience jest także na biało i gotowa do ceremonii, ale babiniec szarzuje, więc Jimmy daje wytyczne swoim współtowarzyszom i chodu. Odciąga armadę od Ann i innych.

        Wreszcie włazi po drabinie na jakiś balkon z i tego balkonu wygłasza, że kocha tylko Ann i chce się z nią ożenic. Ann się zjawia, ale Jimmy nie jest w stanie jej wyłowić w tym morzy bieli. Wtedy dyro i prawnik podnoszą ją, sadzają sobie na ramionach i w ten sposób może dojśc do ślubu. Udziela go ksiądz. Siedzący w policyjnym samochodzie i przez megafon dyktujący treść małzeńskiej przysięgi :] Wściekły biały babiniec zaczyna bujać samochodem, ale ksiądz w ogóle nie zrażony "morską pogodą" robi swoje, udany moment :]

        Jimmy powtarza tekst. Ann też, a w międzyczasie udaje się jej po drabinie dostać do Jimmy'ego na balkon. Całują się i kiedy ksiadz ogłasza ich mężem i zoną, babiniec w bieli porzuca swoje mordercze instynkta ;] i cały wzruszony klaszcze jednogłośnie, a współpracownicy" Jimmy'ego cieszą się i też wzruszają. A zegar wskazuje dokładnie godzinę 18:05, a jakże... :].

        www.youtube.com/watch?v=h9vcN-v79kc
    • siostra_bronte "Bunt na Bounty" (1) 31.05.15, 15:29
      Ahoj! :)

      Film Franka Lloyda z 1935 r. Widziałam go jako dzieciak i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Fascynująca, w dodatku prawdziwa historia, przygoda, egzotyczne wyspy…To wszystko podziałało na moją dziecięcą wyobraźnię. Udało mi się kupić dvd, więc mogłam obejrzeć ten film ponownie po latach.

      „Bunt…” jest bardzo długi, trwa ponad 2 godziny, więc postaram się go opisać najważniejsze wątki.

      Akcja rozpoczyna się w 1787 r. w porcie Spithead w Anglii. Żaglowiec „Bounty” wyrusza w dwuletni rejs na Tahiti, aby zabrać sadzonki drzewa chlebowego i zawieźć je do Indii Zachodnich. Miało to być źródło taniej żywności dla tamtejszych niewolników.

      Statek nie jest duży, ma 28 metrów długości i 7 metrów szerokości. Zabrał na pokład 46 ludzi. Na czele załogi stoi kpt. Bligh (sugestywny Charles Laughton), znakomity żeglarz, który pływał z kpt. Cookiem. Ale ma też opinię niezwykle surowego wobec podwładnych. Jednym z nich jest Fletcher Christian (Clark Gable), który pływał już z nim wcześniej. Jest też młody aspirant, po raz pierwszy na morzu, Roger Byam (Franchot Tone).

      Marynarzami są głównie ludzie wzięci z „łapanki”. Takie było wtedy prawo. Specjalne oddziały żandarmów krążyły po nędznych dzielnicach i siłą zabierały nieszczęśników z ulic i pubów, żeby służyli Jego Królewskiej Mości. Wśród załogi są też kryminaliści, którzy wybrali rejs zamiast więzienia.

      Przed rozpoczęciem rejsu kpt. Bligh pokazuje na co go stać. Na łódce zacumowanej przy „Bounty” jakiś marynarz ponosi karę chłosty (w tamtych czasach to był standard), którą zaordynował mu wcześniej Bligh. Biedak w jej trakcie umiera, ale kapitan rozkazuje wykonać karę do końca. Cała załoga „Bounty” przygląda się temu z przerażeniem. Młody Byam mdleje z wrażenia. To będzie ciężki rejs.

      I jeszcze żona jednego z marynarzy mówi przy pożegnaniu, że ma złe przeczucia. Statkowi zmieniono nazwę, a to na morzu przynosi pecha…

      „Bounty” rusza w rejs. Marynarze ciężko pracują, ale są traktowani brutalnie przez swoich przełożonych. Drobne przewinienia są karane chłostą. Christian z ciężkim sercem patrzy na to. Próbuje nawet rozmawiać z Blighem. Czeka ich długi rejs, załoga musi mieć dobre morale, a tak ostre traktowanie temu nie sprzyja. Ale Bligh mówi, że najlepszym sposobem na dyscyplinę jest strach.

      Christian zaprzyjaźnia się z młodym Byamem, który podziela jego poglądy dotyczące brutalności Bligha. Ale muszą przecież wykonywać jego rozkazy.

      Bligh nie oszczędza także swoich współpracowników. Byam za jaką drobną rzecz zostaje wysłany na szczyt masztu. Ma tam siedzieć do odwołania. Pogoda się psuje, leje deszcz, hula wiatr. Byam z trudem trzyma się masztu. Po kilku godzinach Christian nie wytrzymuje i ściąga na linie ledwo żywego Byama. Ten dochodzi do siebie w kajucie. Ale kiedy Bligh to widzi rozkazuje mu wrócić na maszt. I Byam nie ma wyjścia.

      Zdarzają się też tragiczne sytuacje. Jeden z marynarzy odchodzi od pracy przy czyszczeniu pokładu, bo chce się napić wody. Kiedy Bligh to widzi rozkazuje przywiązać go do liny i spuścić do morza, „chce wody to ją będzie miał”. To trwa chwilę, ale kiedy zostaje wyciągnięty już nie żyje. Utopił się.

      Oczywiście załoga statku aż buzuje, ale nie mogą przecież nic zrobić.

      Dochodzi do kolejnej tragedii. Pokładowy chirurg, ciągle pijany, nie stawia się na pokładzie. Akurat odbywa się wykonanie kary chłosty dla marynarza. Bligh pyta co się stało. Ktoś odpowiada, że lekarz jest chory i nie jest w stanie przyjść. Bligh rozkazuje Byamowi, żeby go sprowadził. Ten schodzi do lekarza, który faktycznie jest w kiepskim stanie. Byam wraca i mówi kapitanowi, że lekarz nie może nawet chodzić. Bligh jest wściekły i ponownie karze go sprowadzić. Ale lekarz, nie chcąc narażać Byama na nieprzyjemności akurat dowleka się na pokład. Stoi tylko przez chwilę i upada. Nie żyje.

      Załoga patrzy na Bligha z nienawiścią. A Christin wybucha:” To pan go zabił!” Bligh jest oczywiście wściekły. To otwarty sprzeciw. Bligh karze się wszystkim rozejść. Ale widać, że nastroje wśród załogi są fatalne.

      Christian ponownie sprzeciwia się kapitanowi, bo nie chce podpisać jakiegoś raportu Bligha. Dochodzi do otwartej kłótni. Christian obiecuje, że po powrocie do Anglii złoży raport na kapitana. Ten jest wściekły. To otwarty sprzeciw. Nie wiadomo co by się działo dalej, gdyby jakiś marynarz nie krzyknął: „ląd!”. „Bounty” dopływa wreszcie, po 10 miesiącach, do Tahiti.

      Wyspa jest przepiękna. Na powitanie statku wypływają łodzie tubylców. Są tam piękne kobiety z naszyjnikami z kwiatów, które przywożą egzotyczne owoce. Dla wymęczonych trudami rejsu, żywionych marnym jedzeniem marynarzy to istny raj na ziemi!

      Na pokład przybywa Tynah, władający wyspą. Zna on Bligha z wyprawy z Cookiem i wita się z nim przyjaźnie. Bligh przekazuje mu prezenty i mówi o celu podróży. Tynah oferuje pomoc i gościnę marynarzom.

      Bligh przemawia do uszczęśliwionej załogi: „pamiętajcie, przyjechaliście tutaj pracować!”. Ale to oczywiste, że na wyspie będą mieli inne życie. Bligh zostaje na statku, ale pozwala załodze mieszkać na wyspie. Oczywiście, oprócz pracy marynarze mają możliwość zaprzyjaźnienia się z mieszkańcami. Wielu z nich znajduje sobie kobiety :) Christian zakochuje się we wnuczce władcy wyspy. Byam też ma swoją sympatię.

      Niestety, po pół roku praca z sadzonkami jest zakończona. I sielanka marynarzy też się kończy. Załoga gorąco żegna się z tubylcami i Tynahem. Christian mówi swojej ukochanej, że zrobi wszystko, żeby tu wrócić. Byam słucha tego z niedowierzaniem. Przecież to niemożliwe…
      • siostra_bronte "Bunt na Bounty" (2) 31.05.15, 15:32
        Marynarze z niechęcią wracają na pokład. Po prawdziwym raju na ziemi czeka ich powrót do piekła. Już na początku kapitan odbiera im owoce, jakie zabrali ze sobą z wyspy. Bligh nie zamierza zmienić swoich metod. Okazuje się, że sadzonki wymagają dużych ilości wody, więc kapitan zmniejsza racje wody dla marynarzy.

        Dwaj marynarze , którzy próbowali schować się na Tahiti i nie wracać na pokład zostają ukarani. Przykuci do łańcuchów, bez wody i jedzenia. Do tego Bligh oskarża Christiana o kradzież kokosów z w trakcie jego warty. Christian chodzi jak struty.

        Kiedy odwiedza ukaranych marynarzy wpada we wściekłość. Ma już dosyć takiego okrucieństwa. Woła kilku ludzi i pyta czy są gotowi przejąć statek. Ci z radością odpowiadają, że tak. Od dawna na to czekali!

        Zwolennicy Christiana atakują oficerów. Młody Blyme próbuje się bronić, ale bez skutku. Bligh, kompletnie zaskoczony, zostaje wywleczony na pokład. Załoga ma ochotę go rozszarpać. Ale Christian ich powstrzymuje. Ma inny pomysł. Wsadza Bligha i ludzi, którzy go popierają na małą łódkę. Daje im żywność na drogę.

        Do Bligha przyłączyli się też marynarze, którzy mimo wszystko nie chcieli brać udziału w buncie. W sumie na łódce było 18 osób. Na statku zostało też 13 członków załogi, którzy sprzeciwili się buntowi, ale zabrakło dla nich miejsca na łódce, w tym Blyme.

        Przed opłynięciem Bligh wygraża Christianowi i jego kompanom: „ Dopłynę do Timoru! I Jeszcze was dopadnę!”. Wzbudza to wesołość na „Bounty” , bo to oczywiste, że ta łupina, nawet z najlepszym kapitanem nie ma szans na środku Pacyfiku. A Christian wydaje rozkaz: kierunek Tahiti! Załoga jest zachwycona.

        Tymczasem łódka z Blighem i jego towarzyszami płynie po niespokojnych wodach. Bligh jakby spokorniał, bo zdaje sobie sprawę z tragicznej sytuacji. Ale nie poddaje się. Dowodzi rejsem i dba, aby każdy członek załogi dostał swoją porcję żywności.

        Z czasem jest coraz trudniej. Kończą się zapasy żywności. Bligh i załoga leżą wycieńczeni. Aż zdarza się cud. Bligh dostrzega zarysy lądu. Nie ma nawet siły krzyczeć. W końcu jęczy: „ląd…” Marynarze z trudem podnoszą się z łódki. Tak, to Timor! Wybucha radość.

        Bligh dokonał niemożliwego. Przepłynął 7-metrową łódką 6700 km w ciągu ok. 40 dni, bez sprzętu nawigacyjnego, ba, nawet bez kompasu! I to bez żadnych strat w ludziach.

        Ale buntownicy z „Bounty” nie wiedzą o tym. Wracają naTahiti, gdzie przez jakiś czas wiodą spokojne życie (w filmie nie wspomniano o dwóch marynarzach, którzy nie potrafili się przystosować do sytuacji i się pozabijali). Christianowi rodzi się nawet dziecko. W międzyczasie Blyme wybacza mu to co zrobił.

        Ale kiedy na horyzoncie pojawia się brytyjski statek, buntownicy wiedzą, że przypłynął po nich. Ci, którzy sprzeciwiali się buntowi, są szczęśliwi. Wrócą do Anglii! Christian postanawia zabrać swoich kompanów z rodzinami na „Bounty” i uciekać przed pościgiem. Blyme decyduje się zostać. Chce wrócić do Anglii, bez względu na konsekwencje.

        W międzyczasie Bligh wrócił do Anglii i złożył raport na temat buntu. W pościg za buntownikami wysłano statek „Pandora”. I to właśnie on dopływa to Tahiti. Załoga z „Bounty” zostaje zabrana na pokład. I jest w szoku, kiedy widzi na pokładzie…Bligha. Oczywiście cieszą się, że mają szanse na powrót do Anglii. Ale Bligh szybko studzi ich radość. Według niego są takimi samymi buntownikami jak stronnicy Christiana. Powinni byli uniemożliwić bunt, a już na pewno nie zostać na pokładzie „Bounty” , nawet jeżeli miało to oznaczać śmierć.

        Bligh wypytuje załogę, gdzie popłynął Christian, ale bez efektu. Przecież tego nie wiedzą. Ale kapitan w to nie wierzy. Karze zakuć ich w łańcuchy na dolnym pokładzie.

        Kapitan ma swój plan. Nie zamierza odpuścić Christianowi. Rusza za nim w pościg. Ale współpracownicy Bligha radzą, żeby zrezygnował. To szukanie igły w stogu siana. Do tego pogoda coraz gorsza. Ale Bligh nie rezygnuje. Aż w końcu dochodzi do katastrofy. „Pandora” rozbija się na rafie. Wielu marynarzy ginie, także kilku z uwięzionych. Ocalali wsiadają na kilka łodzi i dopływają do Timoru.

        Tutaj uwaga: w rzeczywistości „Pandorą” dowodził kpt. Edwards, ale zmiana na Bligha miała dodać pewnie więcej dramatyzmu :)

        Tymczasem Christian i jego ludzie dopływają do bezludnej wysepki Pitcairn. Najwyższy czas, bo wszyscy są zmęczeni kilkumiesięcznym rejsem. Wyspy nie ma na mapach, jest więc duża szansa, że nie zostanie odnaleziona przez angielską flotę. Christian decyduje, żeby…spalić „Bounty”. Załoga jest zaskoczona. Nie mogą tego zrobić! Przecież to ich jedyny kontakt ze światem. Ale Christian mówi, że nie mają już odwrotu. To będzie, to musi być ich dom. Załoga się zgadza. Widzimy, jak z lądu obserwują płonący statek…
        • siostra_bronte "Bunt na Bounty" (3) 31.05.15, 15:47
          W Anglii odbywa się proces schwytanych na Tahiti. Blyme zostaje skazany na karę śmierci. Nic dziwnego, skoro Bligh obciążył go o spiskowanie z Christianem. Kiedy sąd pyta Blyme’a o ostatnie słowa, ten wygłasza płomienną mowę. Nie chce usprawiedliwia postępowania Christiana, ale rozumie jego motywy. Bo Bligh traktował załogę w okrutny sposób. Bligh słucha tego ze skrzywioną miną.

          Po zakończeniu procesu Bligh chce podziękować przewodniczącemu, jakiemuś admirałowi. Wyciąga do niego rękę. Ale ten mówi: „uważam, że pana rejs do Timoru to największe osiągnięcie w historii żeglugi, ale…”. I odchodzi nie podając mu ręki. Bligh jest niepocieszony. Po powrocie do Anglii został obwołany bohaterem, ale z pewnością jego pozycja w angielskiej flocie ucierpiała. Zresztą Bligh miał potem proces za utratę „Bounty”, ale został uniewinniony.

          Na szczęście Blyme, dzięki wstawiennictwu swego ojca, chyba admirała, zostaje uniewinniony i wraca do służby. Ostatnia scena: piękny żaglowiec pod angielską flagą płynie na podbój mórz i oceanów. Koniec.

          Fascynująca historia. Bunt marynarzy, potem odyseja Bligha, pościg za „Bounty”. Wystarczyłoby na kilka filmów!

          I jaką trzeba mieć odwagę, żeby rzucić wszystko i wybrać życie na końcu świata, jak Christian i jego ludzie?

          Wszystko to wspaniale pokazane i świetnie zagrane, łącznie z malowniczym drugim planem. Do tego znakomita reżyseria. To się ogląda z wielkimi emocjami. I to po tylu latach!

          Sama realizacja filmu była wielkim przedsięwzięciem. Trwała dwa lata. Wybudowano dwie repliki „Bounty”, zdjęcia kręcono na morzu, a nie w basenie :) W Kalifornii, ale także na Pacyfiku i Tahiti.

          Warto wspomnieć, że producentem filmu był Irving Thalberg, który miał nosa do ryzykownych projektów. Ale opłaciło się, bo film okazał się wielkim sukcesem, dostał też Oscara za film roku.

          Dodam jeszcze, że historia „Bounty” została jeszcze nakręcona dwa razy. W 1962 r. Lewis Milestone zrobił swoją wersję z duetem: Trevor Howard-Marlon Brando (fatalna rola! ale znalazł sobie żonę na Tahiti). W 1984 r. Roger Donaldson, duet: Anthony Hopkins-Mel Gibson. Widziałam oba filmy. Mimo kolorowej taśmy nie są w stanie konkurować z oryginałem!

          Znalazłam scenę ze śmiercią lekarza:

          www.youtube.com/watch?v=0oNtIO1z_1g


          • siostra_bronte Re: "Bunt na Bounty" (3) 31.05.15, 16:09
            *piękny żaglowiec pod brytyjską flagą.
            • siostra_bronte Re: "Bunt na Bounty" (3) 31.05.15, 16:41
              Zapomniałam dopisać, że buntownicy nie znaleźli szczęścia na Pitcairn. Nie potrafili odnaleźć się w nowej sytuacji. Kiedy po kilkunastu latach do wyspy dopłynął amerykański statek na wyspie żył już tylko jeden z buntowników. Pozostali zginęli w walkach ze sobą, lub z Tahitańczykami, których wzięli ze sobą, były też samobójstwa.

              W 1825 r. do wyspy przypłynął brytyjski statek. Ocalały buntownik, John Adams został objęty amnestią, a wyspę włączono do Korony Brytyjskiej. W tej chwili na wyspie mieszka około 50 ludzi. Prawie wszyscy mają wśród swoich przodków buntowników z "Bounty".
              • grek.grek Re: "Bunt na Bounty" (3) 31.05.15, 18:09
                dzięki, Siostro :]
                jaka niespodzianka znakomita !
                świetna opowieść, czuje się że masz do tego filmu osobisty stosunek, o czym stosownie nadmieniłaś.

                ciekawe objaśnienia kontesktowe wplotłaś, to dodaje kolorytu całości, no i wiedzę ogólną pogłębia :]

                w jakiś sposób, tak myślę, jest to opowieść o granicach w których może się poruszać autorytet. I że kiedy je złamie potrzebna jest tylko iskra aby wybuchła rewolta.

                Blighe wierzy, że postępuje słusznie. dyscyplina ponad wszystko, dla dobra OGÓLU. w jakiś sposób kapitan się broni, to jest intereesująće. Nie jest to sadysta dla zabawy,ale twardo ciosany weteran, który wierzy w to,że jego metody działania są DOBRE dla innych.

                zresztą, dowodzi swojego mistrzostwa tym rejsem "łupiną". 7 tys. km pod takim... armatorem ? Mistrzowski wyczyn, dowodzący klasy i wiedzy kapitana.

                ofk, z drugiej strony barykady nie może to wyglądać tak samo. Jest jakaś masa krytyczna upokorzeń, które marynarze mogą znieśc.

                ale co ciekawe, ten bunt rodzi się nie wśród regularnych zawodowycch marynarzy, a wśród ludzi, jak napisałas, "wziętych z łapanki", a więc takich którzy nie są w stanie zrozumieć motywacji kapitana.

                wydaje się więc, że to opowieść także o niezdolności do komunikacji między dwoma róznymi światami. zawodowy marynarz zrozumiałby, przypadkowy amator - nigdy.

                słusznie napisałaś, że Christian podejmuje heroiczną próbę. swoim buntem wyklucza się poza społecznośc, skazuje się na banicję, przypomina w tym bohaterów romantycznych. do tego jeszcze przyroda i rajskośc Tahiti...

                protestuje przeciw przemocy, ale wydaje mi się, że jest to sprzeciw instynktowny, intuicyjny, a nie intelektualny. wg niego, przemoc Bligha jest naga, a mnie się wydaje, że jednak ma ona swoje podstawy, aczkolwiek w oczywisty sposób trudno ją zaakceptować. ciekawe, że Christian nie przyzwyczaja się do metod Bligha, skoro pływał już z nim kiedyś, ale obserwacja działań kapitana skutkuje przeciwną reakcją - narastaniem buntu.

                na pewno świetnie zarysowany kontrast, co podkreśliłaś zgrabnie, między rajskim Tahiti, a piekłem służby na Bounty. inna rzecz, że to są jakby dwie rózne formy obcowania z tymsamym : ze statyczną, piękną, przyjazną lądową oraz nieprzewiwudywalną, a nawet morderczą morską NATURĄ. i w tym krajobrazie przyrody, są też NATURY LUDZKIE, obie mocne i przywiązane do swoich ideałów, tak BLighe jak i Christian wierzą w słusznośc swoich wizji rzeczywistości, "jak powinno być". ciekawe połączenie i analogia, wg mnie.

                no i to, że bunt nie prowadzi do szczęścia ani nawet wolności. prtzecież muszą uciekać, chować się, porzucają właściwie wszelkie szanse na powrót do tzw cywilizacji. żadnych łatwych pocieszeń i naiwnych obrazkow pod tytułem : udało im się wszystko. Udało im się, owszem, obronić swoją godność, ale płacą za to wysoką cenę. to ma głębię.

                znakomita opowieść, raz jeszcze dzięki, Siostro :}

                1935 rok, to był dobry rok, jak widać :]

                • siostra_bronte Re: "Bunt na Bounty" (3) 31.05.15, 18:24
                  Dzięki, Greku :)

                  Tak, to jeden z tych filmów, które oglądane za młodu zostają w pamięci na zawsze.

                  Masz rację, Bligh nie jest wcielonym złem. On wierzy w swoje metody. Nie zdaje sobie sprawy, że marynarze w końcu kiedyś się zbuntują. I że na czele buntu stanie jego uczeń, Christian.

                  Myślę, że uratowani z łupiny marynarze mogli nawet wybaczyć Blighowi brutalne traktowanie, skoro dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom uratował ich życie.

                  Z tego co wyczytałam, Laughton i Gable nie przepadali za sobą i dlatego ich wspólne sceny wypadły tak wiarygodnie :)

                  O tak, to historia wręcz romantyczna. Christian i kompani wybierają życie na rajskiej wyspie, z dala od cywilizacji. Bardzo mnie to zafascynowało kiedy obejrzałam film po raz pierwszy. Ale piękny raj okazał się koszmarem...

                  Jeszcze raz dzięki za miłe słowa :)





                  • grek.grek Re: "Bunt na Bounty" (3) 01.06.15, 13:44
                    :]

                    wierzę Ci, sam mam kilka takich, które zawsze z sentymentem wspominam.

                    otóż to, bardzo ciekawa relacja uczeń-mistrz.
                    można by rzec, że Brigh jest... zimnym profesjonalistą ?
                    Christain ma zaś mocny instynkt etyczny.
                    inna rzecz, jak tu zapanować nad grupą ludzi wziętych "z łapanki" ?

                    yes ! świetna uwaga. własnie.

                    hehe, to są trafione sytuacje - konflikt aktorów, autentyczny albo sprowokowany przez
                    reżysera i film "sam się kręci" ;]

                    to doskonały pomysł. wolnośc, rajska przyroda, bunt w imię wartości... które w finale
                    przywodzą bohaterów do porażki.
                    ale... może jednak nie jest to przegrana ?
                    w końcu sprzeciwili się w imię tego, w co wierzyli i to jest ich zwyciestwo, nawet jeśli
                    okupione konsekwencjami,które trudno nazwac przyjemnymi ?

                    wydaje mi sie, ze bez tego gorzkiego zakończenia cała historia byłaby ostatecznie dosyć płaska. cena jaką płacą buntownicy za swoją odwagę musi być słona, inaczej to wszystko
                    nie miałoby etycznej, symbolicznej, czy wreszcie - filmowej, wymowy. co o tym sądzisz ?

                    i tak jestem oszczędny w pochwałach, żeby Cię nie rozpieścić, taki trochę kapitan Brigh ze mnie ;]]
              • maniaczytania Re: "Bunt na Bounty" (3) 04.06.15, 11:44
                siostra_bronte napisał(a):

                > W 1825 r. do wyspy przypłynął brytyjski statek. Ocalały buntownik, John Adams został objęty amnestią, a wyspę włączono do Korony Brytyjskiej. W tej chwili na wyspie mieszka około 50 ludzi. Prawie wszyscy mają wśród swoich przodków buntowników z "Bounty".

                Chciałam tylko dodać, że wyspa "zasłynęła' w ostatnich latach. Do tej pory owiana tajemnicą, nikt nie wiedział do końca, co się tam dzieje, a okazało się, że od właściwie zawsze molestowane są tam dziewczynki. Przez swoją najbliższą rodzinę - wujka, dziadka. I przez mężczyzn dość długo było to uznawane za normalne, aż któraś z dziewcząt uciekła z wyspy i wniosła oskarżenie. A dwa lata temu została wydana książka Marcina Wasielewskiego "Jutro przypłynie królowa", udało mu się dostać na Pitcairn (bo wyspiarze niechętnie wpuszczają tam obcych) i próbował dotrzeć do źródeł takiego zachowania. Książka - reportaż jest wstrząsająca - bardzo polecam jako uzupełnienie wyobrażenia 'rajskiej' wyspy. I bunt na "Bounty" na pewno się przyczynił do tego, ponieważ, jak napisałaś, mieszka tam niewiele ludzi, wszyscy są potomkami buntowników, w zasadzie "hodowla wsobna" ...
                • grek.grek Re: "Bunt na Bounty" (3) 04.06.15, 17:12
                  dzięki, Maniu za poszerzanie moich/naszych horyzontów :]

                  to jest gotowy temat na kolejny film.
    • grek.grek co na dziś ? :] 01.06.15, 17:25
      widze w Polsacie "Niesamowitego Spider-Mana" [20:00], pamiętam dośc pochlebne recenzje i westchnienia ulgi, że wresszcie zmieniono aktora w roli głównej dziękując Tobey'owi Maguire'owi :]

      w TVP1 teatr "Ciemno" - zabawna w formie i treści historia jak to pewien cwaniak miejski dostaje się w łapy obrotnych wiesniaków, którzy fundują mu noc, o której prędko nie zapomni. vis comica Pawła Wawrzeckiego i jana Kobuszewskiego oraz, co tu wiele kryć, apetyczna Magdalena Wójcik. right after Wiadomości :]

      23:55 w Dwójce - "Przebłysk geniuszu", bardzo amerykańska historia o facecie, który jakimś trafem wpadł na pomysł udoskonalenia działania wycieraczek samochodowych, a potem zostaje z tego konceptu, de facto okradziony przez duży koncern sprzedający akcesoria do aut. I jak to w Ameryce : mały Dawid staje do sądowej batalii z potężnym Goliatem.
      pamiętam, że ocenialiśmy dobrze.

      KUltura.
      20:20 "CHrzest".
      młode polskie kino.
      eks-gangster zerwał z kolegami i urządził sobie wygodne życie, ale że z mafii się ot tak nie wychodzi, to koledzy go znajdują i... I kolega musi liczyć na swojego przyjaciela, który ma wobec niego dług. dług za uratowanie życia.
      dobre role pp. Zielińskiego,Schuchardta i niezawodnego Adama Woronowicza, tym razem w roli absolutnie zaskakującej, ale jak zawsze mistrzowsko zagranej i potraktowanej z najwyższą empatią ;]

      TVN7 puszcza "Niemoralną propozycję" - znacie ? znaaamy ;] o 20:00
      a o 23:35 "Schmidta", którego jak pamiętam recenzowaliśmy i oposywaliśmy, film Jacka Nicholsona, rola w sam raz dla niego, może pokazać wszystkie swoje klasyczne miny, zachowania i grymasy twarzy, a jednocześnie jego bohater naprawdę wydziera sobie zrozumienie od widza [ech,wyszło mi zdanie a'la krytyk, za co przepraszam :)]

      no i 22:35 "Amelia" w Stopklatce.
      jak Siostra zapędzała wytrwale i kulturalnie mnie do obejrzenia, tak - po obejrzeniu - ja Was kulturalnie i wytrwale zapędzał Was będę :] naprawdę warto, choćby z ciekawości o co, swego czasu, tyle szumu było. kolorowo, błyskotliwie, estetycznie plus niezapomniana Audrey Tautou.
      • siostra_bronte Re: co na dziś ? :] 01.06.15, 17:43
        Ale się rozpisałeś :) Jakoś nic mnie nie pociąga.

        Haha, nie zapomnisz mi tej "Amelii".
        • grek.grek Re: co na dziś ? :] 01.06.15, 18:01
          ha, może coś znajdziesz na kanałach, które masz dodatkowo ? :]

          hehe, jestem Ci wdzięczny, bo to naprawdę udany film, a możliwe że bym go nie obejrzał, gdyby
          nie Twoje trzymanie ręki na pulsie i konsekwentne polecanie go :]
          • siostra_bronte Re: co na dziś ? :] 01.06.15, 18:11
            Skończy się na oglądaniu CSI na Pulsie :)

            Miło mi :)
            • grek.grek Re: co na dziś ? :] 01.06.15, 18:25
              najważniejsze - jesli z przyjemnością :]

              :]

      • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 01.06.15, 18:36
        Zapowiada się wieczór bez telewizji. :)
        • grek.grek Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 12:51
          ja obejrzałem 2 filmy :] NOWE :]
          • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 15:13
            O! To dawaj! Dziś, jutro, pojutrze! :)
            • grek.grek Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 15:25
              dałbym już dawno ;]
              ale ciągle czekam na NOWY wątek.

              myślałem też, że może Ty dokończysz Hannibala [5odc] tutaj, a ja cyknę 2-3 nowe odcinki już w nowym wątku, co Ty na to ?

              ale cóż, czekam na "OJEJ...".
              nie umiem bez "Ojeja..." jak Bobby Rayburn bez "11".
              małostkowość ? upierdliwość ? starego psa - wróć : KOTA ! - nowych sztuczek nie nauczysz ?

              sam nie wiem, podpowiedz mi coś :]
              • mozambique Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 15:37
                no przeca założyłam nowy ojejjeeej !!!!
                • barbasia1 Mozambique Kochana! Tylko Ty to możesz zrobić! 02.06.15, 16:36
                  Załóż, proszę, raz jeszcze wątek o takim tytule:

                  Ojej, co tu wybrać 2015 - 6 (vol. 56)

                  i przenieś /skopiuj swoje znakomite!!! posty o Grace i ja przeniosę swoje,
                  Bronte i Mania także !

                  Wybacz, jesteśmy straszna konserwa i przywiązani do naszej świeckiej forumowej tradycji !
                  Za przychylenie się do prośby najserdeczniej dziękuję!
                  Odźwięczymy się! ;)

              • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 16:30
                Ooojacie! Mamy PIERWSZY prawdziwy kryzys! Zaraz coś wymyślę!

                Tak, oczywiście, też tak planowałam!
                Dziś się dokończenie Hannibala pojawi się na pewno! dokańczam tu. Ty w nowym, mam nadzieję, wątku kolejne odcinki!
                • grek.grek Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 17:31
                  właśnie skończyłem 8 odcinek.
                  przyznam, że nie mogę się połapać, czy ta psychologia serialowa jest studziennie głęboka czy też kałużowato płytka, ale za to dobrze podana słowami. intrygujące, bez dwóch zdań :]]

                  6,7 i 8 odcinek biorę na siebie - zgoda ? :}
                  • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 19:35
                    grek.grek napisał:

                    > właśnie skończyłem 8 odcinek.
                    > przyznam, że nie mogę się połapać, czy ta psychologia serialowa jest studzienni
                    > e głęboka czy też kałużowato płytka, ale za to dobrze podana słowami. intrygują
                    > ce, bez dwóch zdań :]]

                    O! Brzmi to niepokojąco???!?!?!??!?!???


                    > 6,7 i 8 odcinek biorę na siebie - zgoda ? :}

                    Zgoda, zgoda! :)

                    Tak mi głupio, że zawaliłam z tym odcinkiem 5. Teraz masz do opisania aż trzy odcinki!
                    • grek.grek Re: co na dziś ? :] 03.06.15, 17:24
                      liczę na Twoją opinię :]]

                      o, to żaden problem, wiesz dobrze :]
                      domyślam się, że jesteś zajęta, po prostu.
                      i nie dajmy się zwariowac, forum ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem ! :]]
                      trzymajmy się tego :}]
                      • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 04.06.15, 16:16
                        Teraz masz do opisania aż trzy odcinki NARAZ!

                        Już zaczęłam oglądać 8 odcinek, wczoraj w nocy. Dziś dokończę. Na razie nick bardziej kontrowersyjnego niż zwykle.

                        Dzięki, Greku!
                        Tak jest, Generale! :))




                • grek.grek Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 17:34
                  PS : fajne filmy w tym tygodniu będą, zwłaszcza w drugiej jego częsci. premiery na których zapewne warto będzie zawiesić oko i szare komórki ;] no i "Imagine"w czwartek w Kulturze :] - już się cieszę na tę powtórkę.
                  • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 19:37
                    > "Imagine" w czwartek w Kulturze :] - już się cieszę na tę powtórkę.

                    A właśnie , nie dokończyliśmy dyskusji!


                    > PS : fajne filmy w tym tygodniu będą, zwłaszcza w drugiej jego częsci. premiery
                    > na których zapewne warto będzie zawiesić oko i szare komórki ;]

                    Nie mam, żadnych wieści na ten temat!???
                    Musze zajrzeć w program ...
                    • grek.grek Re: co na dziś ? :] 03.06.15, 17:27
                      co się odwlecze, to nie uciecze :]

                      tylko nie wiem, jak nam to wyjdzie, bo jutro też "Chce się żyć" w Dwójce i to o 20:40, więc nakłada się na "Imagine".

                      nie wiem jak Ty ?, ale ja jestem niepocieszony :]

                      mogli przecież zaplanować to jakoś zgrabniej, korzystniej dla widzów.
                      • barbasia1 "Chce się żyć" w Dwójce - koniecznie! 04.06.15, 16:12
                        grek.grek napisał:

                        > co się odwlecze, to nie uciecze :]

                        Właśnie dokańczam od ok. godziny!!! Dzięki notatkom idzie sprawnie! Przepraszam, że to tak długo trwało! Ufff! :))

                        > tylko nie wiem, jak nam to wyjdzie, bo jutro też "Chce się żyć" w Dwójce i to o
                        > 20:40, więc nakłada się na "Imagine".

                        Dziś koniecznie musisz zobaczyć premierę "Chce się żyć".
                        Nie muszę mówić, że liczę na komentarz z wrażeniami. :)


                        > nie wiem jak Ty ?, ale ja jestem niepocieszony :]

                        Powiem tak, gdybym nie widziała "Imagine" też byłabym niepocieszona. :)
              • pepsic Re: co na dziś ? :] 08.06.15, 16:20
                nie umiem bez "Ojeja..." jak Bobby Rayburn bez "11". Małostkowość ? upierdliwość ? starego psa - wróć: KOTA
                Greku, nie znałam Cię z Tej strony?!! Zawsze taki potulny, zwłaszcza w sprawach technicznych sie wydawałeś.
                :) :)

                -
                • grek.grek Re: co na dziś ? :] 09.06.15, 13:16
                  cześc, Pepsic :]

                  nie zamierzam się zmieniać, wszystko mi pasuje tak jak zawsze pasowało. chodzi tylko o tę formę tytułową, z którą jakoś tak się nieprzyzwoicie zżyłem :]
          • siostra_bronte Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 18:44
            Nowe dosłownie czy w przenośni? :)
            • barbasia1 Re: co na dziś ? :] 02.06.15, 19:27
              siostra_bronte napisał(a):

              > Nowe dosłownie czy w przenośni? :)

              Hehehehe! :))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka