Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 2 (vol. 64)

    • grek.grek "Gomorra" odcinek 8 14.02.16, 12:22
      8 odcinek, to właściwie zapis pierwszych dni Gennaro jako pełnoprawnego szefa. I pokazówka - jak mafia włoska organizuje sobie korzystne otoczenie polityczne.

      Gennaro wraca zmieniony. Ma tatuaże, prowokacyjną fryzurę i nie jest już utytym gamoniem. Te kilka tygodni w HOndurasie odmieniły go. Musiał wiele zobaczyć, nauczyć się i przeżyć.

      Nie chce rozmawiać z matka. Trzyma Donnę Immę na dystans. Dopiero później wyznaje jej, że ci przemytnicy w Hondurasie traktowali go strasznie, dopóki nie nadeszły pieniądze z Neapolu, a zanim nadeszły minęło trochę czasu, bo towar musiał dojechac, trzeba było go sprawdzić, a potem wysłać gotówkę... Siedział tam w jakiejś brudnej kanciapie, razem z jakimś Amerykaninem, którego kazali mu... zabić maczetą. Gennaro nie miał wyjścia. POkawałkował tego Amerykanina. Donna Imma słucha tego z nieprzeniknioną twarzą, ale już wie, że syn się zmienił. NIe będzie mogła nim sterować.

      Znikają też nadzieje CIRO, który sądził, że kiedy Gennaro wróci, to razem będą rządzić Rodziną. Nic z tego. Gennaro także i jego trzyma na dystans. Nie chce jego rad i wsparcia. Teraz już sam potrafi podejmować decyzje i jak trzeba załatwiać trudne rozmowy. Ciro jest niepocieszony. Jego upadek w hierarchii Rodziny staje się faktem.

      Najważniejszym zadaniem jakie stawia sobie Gennaro jest wystawienie swojego kandydata w wyborach na starostę Giuliano [to chyba częśc Neapolu ?] i wygranie wyborów.

      Ma plan.
      Najpierw namawia do startu swojego znajomego, który gdzieś tam jest zaczepiony w strukturach jako radny. Jest młody, dobrze się prezentuje, ma gładką gadkę, wciąga kreski... ;] - dobry kandydat. Gośc się trochę zastanawia, ale widzi że Gennaro wcale nie prosi - on żąda od niego zgody. I zgadza się.

      Nasatępny krok : trzeba wyeliminowac innych kandydatów, żeby człowiek Gennaro mógł stanąc do bezpośredniej rywalizacji z urzędującym starostą. Notabene, ten starosta to także człowiek Rodziny, ale Gennaro uznaje, że "potrzebuje kogoś MŁODSZEGO". Perspektywiczne myslenie.

      Po kolei panowie więc rezygnują, niektórym wystarczy zaproponować coś, innych trzeba postraszyć. Ot, taki pan doktor - w ostatnich wyborach dostał 7 tys głosów, teraz znów startuje, i jak znów wystartuje, to zabierze te swoje głosy i poparcie się rozrzedzi, wygra zapewne urzędujący starosta.

      Gennaro próbuje przemówić mu do rozsądku. Doktor się upiera, że jednak wystartuje i jeszcze wkurza dodatkowo Gennara uwagą, że w zasadzie o takich sprawach, to z jego ojcem powinien rozmawiac. Gennaro rzuca spod oka "Ojciec siedzi. Ja teraz rządzę".

      I zaczyna się umawiać z córką doktora. Po randkach odwozi ją pod sam dom. I manifestacyjnie się z nią żegna, aby doktor wszystko widział. Po kilku takich zagrywkach, doktor ma dośc. Wie że jesli nie ulegnie, to mafia gotowa zrobić jej krzywdę. Kapituluje więc i prosi tylko o to, żeby Gennaro przestał się z nią spotykać i dał spokój jej, jemu i całej famili. Gennaro spełnia jego prośbę, częstując go jednocześnie obsceniczym esemesem nt. łózkowych okoliczności tej "ostatniej randki" z jego córką.

      Aktualny starosta Fachetti nie chce się poddać bez walki. Razem ze strażą ratuszową konfiskuje podpisy zebrane pod kandydaturą człowieka Gennara.

      Gennaro reaguje natychmiast : idzie do ratusz, z ukrytym kijem, dostaje się do gabinetu starosty i demoluje mu całe biurko. Starosta w kucki oddaje listy z podpisami.

      Kampania wyborcza. Dzieki dobrym spotkaniom zbiorowym kandydat Gennara zyskuje poparcie kilku branż : sklepikarzy, bazarowych handlarzy etc. Gennaro bierze go na stronę i mówi wprost : to nie wystarczy, tak się nie wygrywa wyborów, ubierz się i zacznij chodzić OD DRZWI DO DRZWI, ściskaj dłonie, uśmiechaj się, obiecuj. Tak się wygrywa.

      Dwóch chłopaków od mafii terroryzuje członka komisji wyborczej. Dają mu po twarzy, a potem zmuszają do złamania prawa, wyniesienia dodatkowych kart do głosowania. Facet, starszy jegomość, nie ma wyjścia. Robi co mu każą. Wykorzystują to w trakcie wyborów. Oszukują na całej linii.

      Donna Imma chce pomóc synowi. Organizuje, w gustownych okolicznościach nadmorskiej ekskluzywnej restauracji, coś w rodzaju rautu dla elit. Gennaro pomoc matki przyjmuje z ociąganiem. Chce SAM to wszystko zrobić, SAM wygrać, to co robi jest jednym wielkim wybijaniem się na samodzielnośc i zdobywaniem respektu.

      Znamienna jest rozmowa Gennaro z Ciro. Ciro raz jeszcze zapewnia go o swojej lojalności "Jestem twoim największym przyjacielem. W wygranej i w PRZEGRANEJ", powiada. A Gennaro odpowiada "JA NIE PRZEGRAM". Ciro wie, ze znów nie trafił, a Gennaro już nie da sobą sterować.

      Gennaro zmienił się do spodu. W plazowej kawiarni pod chmurką je obiad z ludźmi z Rodziny. Zjawia się kelner. KOlega Gennara jeszcze ze szkoły. Jeszcze miesiąc temu bawili się, skakali razem do basenu i przewracali się jak dwa psy.

      Kelner pozwala sobie na uwagi, że kiedyś Gennara nazywano "papryką', bo był taki gruby i czerwony. Gennaro znosi to spokojnie, kelner w końcu sobie idzie.

      Po obiedzie Gennaro na chwilę znika. Nagle słychać strzał. Wszyscy biegną na patio kawiarni, a tam Gennaro stoi z pistoletem nad martwym kelnerem. "Zabierzcie zwłoki", komenderuje. I idzie sobie. towarzystwo jest lekko wstrząsnięte, ale i zaczyna do nich docierać, ze mają do czynienia z absolutnie innym Gennaro.

      Wybory wygrywa kandydat Gennaro. Sukces. Świetowanie w kawiarni. Zjawia się Ciro. Całuje Gennara w oba policzki. I odchodzi, nie zostaje na bankiecie. Wie, że coś się skończyło.

      Z niecierpliwością czekam na kolejne dwa odcinki.
      znakomity serial.
    • grek.grek na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 12:38
      pościelówa taka trochę, ale skojarzyło mi się, bo niedawno oglądałem film, w którym ten kawałek wykorzystano [o filmie w końcu uda mi się napisać, mam nadzieję].

      z okazji Okazji, najlepsze życzenia Czcigodni - święto zakochanych, więc zakochujcie się często i na zabój, może być codziennie w tym samym czymś lub kimś, albo codziennie w kims lub czymś innym, byle sama aktywność powtarzana była nieustannie ;]

      www.tekstowo.pl/piosenka,bryan_ferry,slave_to_love.html
      • siostra_bronte Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 13:56
        Jaka pościelówa???! Jestem zbulwersowana!! To jest cudowna piosenka Bryana Ferry'ego, którego uwielbiam!! :)

        A za życzenia dziękuję i wszystkim życzę tego samego!!

        PS: Ten film to chyba nie "9 i 1/2 tygodnia"?? (Nie pisano o nim na forum?)
        • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 14:35
          > PS: Ten film to chyba nie "9 i 1/2 tygodnia"?? (Nie pisano o nim na forum?)

          Nie, jeszcze nie. Nie przypominam sobie.
        • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 15:53
          strzeliłem gafę ;]
          upraszam litości !
          nie znam się na muzyce, strzelałem w ciemno i guza sobie nabiłem, moja wina ! ;]

          dzięki, Siostro :]

          PS : nope :] to nie "9 i pół tygodnia". zrobiła się zagadka, więc nie powiem [na razie] o jaki film chodzi :]
      • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 14:34
        Piękna piosenka. Dobre lata 80.
        A właśnie, piosenka pojawiła się w kilku filmach, m.in. w głośnym i skandalizującym niegdyś "9 i pół tygodnia" .

        Pięknie życzenia, Greku.
        I Tobie tego samego życzę. :)
        • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 14:47
          A ode mnie dla WAS piosenka zupełnie nowa, ale też piękna -

          www.youtube.com/watch?v=YlXh91z5m2I
          • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 15:58
            dzięki, Barbasiu :]

            nie znam jeszcze, zaraz poznam; generalnie Pustki słabo kojarzę, ale jak już
            coś leci w ich wykonaniu, to robię głośniej :]
            • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 16:50
              grek.grek napisał:

              > nie znam jeszcze, zaraz poznam; generalnie Pustki słabo kojarzę, ale jak już
              > coś leci w ich wykonaniu, to robię głośniej :]

              Mnie już jakiś czas temu wpadła w ucho ta piosenka, na Trójce kiedyś usłyszałam. Zachęca do zapoznania się z twórczością Pustek.



        • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 15:56
          dzięki, Barbasiu :]

          przyznam szczerze, że nie oglądałem "9 i pół tygodnia" :"]
          chodziło mi o inny film, którego tytuł... zapewne rozszyfrujecie, zanim zdołam o nim napisać, co
          chodzi mi po głowie już od dośc dawna, a nigdy jakoś dobrej okazji nie ma.
          • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 16:34
            "Gorzkie gody" Polańskiego? Ponoć w tym filmie też się pojawia te piosenka?!
            • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 17:20
              trafiony zatopiony, Barbasiu :]

              tak czułem, że życie tej mojej zagadki dla Was liczyć będę w godzinach, a nawet minutach ;]

              yes, "Gorzkie gody".
              oglądałem niedawno w CT2, mam nadzieję wkrótce coś napisać, bo parę ciekawych
              wątków mozna w tym filmie wygrzebać.
              • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 18.02.16, 22:22
                :))

                >yes, "Gorzkie gody".
                >oglądałem niedawno w CT2, mam nadzieję wkrótce coś napisać, bo parę ciekawych
                >wątków mozna w tym filmie wygrzebać

                Świetnie!!!

                Czekam!
                • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 19.02.16, 13:04
                  dzięki, Barbasiu :]
                  na pewno napiszę niebawem.
                  póki co, cztery czy pięć seriali jednocześnie oglądanych, skutecznie
                  pochłania moje moce przerobowe ;]
      • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 15:01
        Jeszcze cytat z zakończenia filmu "Walentynki" (2010) Garry'ego Marshalla w tzw. gwiazdorskiej obsadzie, który leciał wczoraj w TVN (załapałam się tylko na końcówkę) :
        "Wypijmy za TE DWA słowa, które każdy z nas chciałby usłyszeć ... - "Rozbierzmy się". He,he! ;)
        • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 15:58
          hehehe :]
          dobre !
          • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 16:35
            :)
        • maniaczytania Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 16:41
          dziękuję za piosenki :) Cudownego świętowania :)

          A co do filmu - za pierwszym razem uznałam, że taki sobie, ale już za którymś kolejnym stwierdziłam, że bardzo go lubię :) Oczywiście chodzi o film "Walentynki", który oczywiście i wczoraj obejrzałam :)
          • barbasia1 Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 16:45
            A właśnie, obejrzawszy końcówkę stwierdziłam, że warto by obejrzeć całość. Dzięki za potwierdzenie, Maniu. :)
          • grek.grek Re: na Walentynki 2016 i wszystkie inne ;] 14.02.16, 17:24
            dzięki, Maniu :]
            warto by było dzisiaj odświętnie zarandkować z jakimś znakomitym kinem ;']
    • grek.grek Berlinale 2016 dzień 3 14.02.16, 16:05
      świetowanie świętowaniem, ale festiwalC trwa w najlepsze.
      porcja recenzji z dnia 3 :

      film.onet.plwiadomosci/berlinale-2016-dzien-trzeci-w-poszukiwaniu-czlowieczenstwa-relacja/qwlpcq
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Ogień+na+morzu%2C+wiatr+na+stepie-115813
    • barbasia1 „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja - FOKUS TV 14.02.16, 16:32
      To jeszcze nie wszystko , jeśli Walentynki to koniecznie podróż do romantycznego miasta pasji i miłości, do Wenecji z ukochaną osobą i nocleg koniecznie jednym z czterech najsłynniejszych i najdroższych na świecie pięciogwiazdkowych hoteli, gdzie możecie minąć się w drzwiach ze słynnymi gwiazdami jak George Clooney, Brad Pitt, Madonna (choć ta akurat postanowiła unikać innych ludzi i uparła się, by do hotelu (zapomniałam którego) wchodziła wejściem dla personelu) .

      Hotel Cipriani, otwarty w 1958 roku,leży na wyspie Giudecca, kilka minut jazdy wodną taksówką od placu św. Marka. Ten ekskluzywny hotel zdobią wspaniałe kryształowe żyrandole ze szkła z pobliskiego Murano oraz weneckie marmury. Ceny za noc wahają się tu od 700 Euro do 7000 Euro oraz 9000 za noc w najbardziej ekskluzywnym apartamencie Paladio. A specjalnie wymyślony i zrobiony kiedyś dla Georga Clooney'a drink pod nazwą Buona notte, który wszedł do karty (wódka, sok z żurawiny, limonka, imbir i coś jeszcze) kosztuje 22 Euro. Clooney, kiedy kręcił film "Good night, good luck" obdarowany został tu kiedyś drinkiem o tej właśnie nazwie.

      Na wyspie Guidecca bywał , uwodząc w ogrodach damy, Giacomo Casanova. Na jego cześć jego nazwiskiem nazwano sąsiadujące z hotelem ogrody oraz winnice.

      Mieści się tu też największy w mieście basen. Ponoć źle odczytano zapiski architekta i z basenu o długości 32 stóp zrobiono basen 32 metrowy. :)

      Hotel Cipriani pojawia się w filmie „Casino Royale” z 2006 roku. We wrześniu 2014 roku hotel został wynajęty na ślub Georga Clooneya z Amal Alamuddin.
      www.booking.com/hotel/it/cipriani-venezia.pl.html
      Hotel Danieli, leżący w sercu Wenecji, 5 minut spacerem od Mostu Westchnień i Bazyliki św. Marka, mieści się w trzech pałacach, z których najstarszy jest pałac Dandolo z XIV wieku. Oszałamiająco piękny westybul hotelu w gotyckim stylu jest jedną z ikon Wenecji.
      q-ec.bstatic.com/images/hotel/840x460/159/15977827.jpg
      Z okien hotelu rozciąga się piękny widok na kanał.
      W hotelu Danieli gościli: Dickens, Goethe, Wagner. W 1957 poznali się tu Aristoteles Onasis i Jackie Kennedy.
      www.bonvoyage.pl/imagemanager/images/vce_danieli/dsc03273.jpg
      booked.com.pl/hotel/danieli-venice-39427
      cdn.


      • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja 16.02.16, 13:31
        wstrzymuję się z komentarzem, Barbasiu, pomny "cdn" w ostatnim słowie :]
        • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja 17.02.16, 00:23
          Tak, tak! Przepraszam za grzebalnictwo! :/
          • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 17.02.16, 14:16
            recenzja nie Gołota, nie ucieknie, Barbasiu ;]
            • siostra_bronte Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 17.02.16, 14:20
              Recenzja "Irracjonalnego..." uciekła jednak bezpowrotnie :)
              • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 17.02.16, 15:38
                give Barbasia a chance, Siostro :]
                • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 18.02.16, 22:21
                  grek.grek napisał:

                  > give Barbasia a chance, Siostro :]

                  Mój Obrońco! Poligloto! :}
                  • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 19.02.16, 13:02
                    haha ;]
                    zawsze do usług, Barbasiu, w formie ruchomej tarczy antyrakietowej ;]
                • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja cd. 19.02.16, 00:39
                  Bauers Hotels Group to sieć 4 ekskluzywnych pięciogwiazdkowych hoteli należących do prywatnej właścicielki , przedsiębiorczej damy, Franceski Bortolotto Possati, pochodzącej z rodziny hotelarzy. Do sieci należą znajdujące się przy placu św. Marka dwa hotele: Bauer z fasadą z lat 40.
                  q-ec.bstatic.com/images/hotel/840x460/224/22408455.jpg
                  oraz Il Palazzo mieszczący się w pałacu zbudowanym w XVIII wieku
                  media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/00/14/fd/7f/hotel-baur-il-palazzo.jpg
                  Kolejne dwa hotele położone są na pobliskiej wyspie Guidecca, 4 minuty taksówka wodną od pl. św. Marka. Pierwszy to Villa F z XVI wieku:
                  www.bauerhotels.com/files/styles/front_separate_blocks/public/media/front-backgrounds/villaf_4.jpg?itok=ywTl9_Vh
                  Villa F roku przez wielki była rezydencją zamożnych Wenecjan, na początku 20. przekształcona została w dom gościnny dla artystów, pisarzy, malarzy, od 2011 roku należy do sieci hoteli Bauers.

                  drugi to Palladio Hotel & SPA mieszczący się w budynku dawnego klasztoru z XVI wieku, który zaprojektował jeden z największych renesansowych architektów, Andrea Palladio.
                  photos2.hotelsearch.com/0026/7632/bauer-palladio-hotel-and-spa-venezia_big.jpg
                  Kapiące od złota, błyszczące kryształowym szkłem żyrandoli z Murano, wyposażone w antyki królewskie apartamenty w Hotelu Bauer (15 tysięcy funtów czy euro za noc) gościły ,a jakże, m.in. księcia Karola i z księżną Camillą.

                  www.bauervenezia.com/gallery-lhotel
                  Kolejny hotel - Hotel Gritti Palace mieści się budynku w dawnej prywatnej rezydencji weneckiego doży Andrei Gritti. Wybudowany w tradycyjnym weneckim stylu w 1525 roku.
                  media.architecturaldigest.com/photos/55e7699a302ba71f3016808a/4:3/w_1560/dam-images-architecture-2013-05-gritti-palace-hotel-gritti-palace-hotel-01-exterior-h670.jpg
                  Hotel usytuowany jest 500 metrów od placu św. Marka. Z okien budynku roztacza się wspaniały widok na kościół Santa Maria delle Salute. W hotelu mieszkali Elizabeth Taylor, Bob Dylan i inni sławni i bogaci. Pod koniec lat 40. I na początku 50. pomieszkiwał tu również Ernest Hemingway tworząc swoje dzieła. Ponoć codziennie wypijał tu 3 litry wina Valpolicella, co zupełnie nie przeszkadzało mu w pisaniu, a musicie wiedzieć, że miał zwyczaj pisać na stojąco! ;)

                  Nocleg w dwuosobowym ponad 90-metrowym apartamencie Hemingway’a, właśnie zaglądam na stronę, kosztuje 9100 euro.
                  www.thegrittipalace.com/en/rooms/hemingway-suite
                  gritti.hotelinvenice.com/photo-gallery.html

                  Ostatni z prezentowanych hoteli, Hotel Excelsior położony jest na weneckiej wyspie Lido. Rozległy gmach hotelu, który został otwarty w 1908 roku, oczarowuje charakterystyczną architekturą w stylu mauretańskim.
                  www.hotelexcelsiorvenezia.com/assets/uploads/home/Boat-and-Hotel-Excelsior-1.jpg
                  Bywali tu Coco Chanel, Winston Churchill, Mussolini. W 1932 roku hrabia Giuseppe Volpi di Misurata zapoczątkował tu znany dziś na całym świecie międzynarodowy festiwal filmowy . Obok hotelu znajduje się otwarty w 1937 roku Palazzo del Cinema, w którym odbywają się pokazy filmowe.
                  www.hotelexcelsiorvenezia.com/en/rooms/
                  O ile się nie przesłyszałam, prowadzący program, aktor Richard E. Grant wspomniał na koniec, że w Hotelu Excelsior Luchino Visconti kręcił film "Śmierć w Wenecji", adaptację słynnego opowiadania Tomasza Manna z roku 1971. Chyba , że mówił o Lido!?

                  W każdym razie "Śmierć w Wenecji" Visconti nakręcił w innym luksusowym hotelu na Lido, mianowicie w Hotel des Bains zbudowanym w 1900 roku dla zamożnych turystów. W tym hotelu w 1911 roku przebywał Tomasz Mann i tu znalazł inspirację do napisania jednego ze swoich arcydzieł, "Śmierci w Wenecji".
                  W tym hotelu w 1929 roku zmarł słynny rosyjski impresario baletowy Siergiej Diaghilev.
                  A w 1996 hotel pojawił się w filmie "Angielski pacjent" jako Shepheard's Hotel w Kairze.
                  upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/14/Hotel_des_Bains_01.jpg
                  Podsumowując, Wenecję trzeba zobaczyć, póki jeszcze można (są plany, żeby drastycznie ograniczyć ilość turystów odwiedzających co roku miasto), ale niekoniecznie trzeba zamieszkać w jednym z tych najbardziej ekskluzywnych z ekskluzywnych hoteli, wystarczy nawet najskromniejszy pokoik. Zawrotów głowy i tak dostaniecie od podziwiania wspaniałości Wenecji. ;)
                  • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja 19.02.16, 14:27
                    dzięki, Barbasiu :]

                    jestem pod wrażeniem !
                    jak udało Ci się to wszystko zapamiętać ?
                    no i tyle fotografii, mnóstwo ciekawych faktów.
                    przeczytałem jednym tchem !

                    Villa F nieźle się prezentuje, choć OFK wszystkie hotele wyglądają rewelacyjnie.
                    Villa F tak jakoś przystępnie, kameralnie wygląda, spomiędzy szpaleru drzewek.

                    Palladio kojarzy mi się z "Rodziną Połanieckich", czy to nie tam kręcone były zdjęcia
                    do odcinka, w którym świeżo poślubiona para spędza podróż poślubną własnie w Wenecji ?

                    hotel Gritti - co za harmonia i ład. No i ta kawiarnia na dole, zacnej prezencji.

                    9 tys za nocleg ? tylko ? ;]]
                    może dałoby się jakoś włamać ?
                    ... na jedno z mniej strzeżonych kont Billa Gatesa ? ;]

                    Excelsior wygląda jak zamek na wodzie, postawny i majestatyczny. robi wrażenie. nic dziwnego, że polubili go fillmowcy.

                    dzięki raz jeszcze, Barbasiu :]
                    znakomita wycieczka po Wenecji, z najlepszym przewodnikiem, czyli Tobą :]
                    • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wenecja 20.02.16, 14:53
                      Miałam pod ręką notes i długopis. Notowałam wszystko. Kilka informacji znalazłam w internecie i postanowiłam uzupełnić o nie mój post.

                      Villa F jest najmniejszym, najbardziej kameralnym z prezentowanych hoteli, nie mogę teraz znaleźć informacji o ilości pokoi , ale na pewno nie jest ich dużo. W dodatku położona jest na wyspie Giudecca, która, choć leży niedaleko tętniącego życiem 24 godziny na dobę serca miasta (o rzut pizzą), jest oazą spokoju, mało turystów tam dociera.

                      Villa F to bardzo dobry wybór na nocleg, Greku.

                      >Palladio kojarzy mi się z "Rodziną Połanieckich", czy to nie tam kręcone były zdjęcia
                      >do odcinka, w którym świeżo poślubiona para spędza podróż poślubną własnie w Wenecji ?

                      :)
                      Znalazłam właśnie bardzo ciekawą informację w necie ( raz ciekawą stronę!) na temat miejsc, w których kręcono "Rodzinę Połanieckich"!!! Jest tam mowa na temat scen w Wenecji. Otóż scena, w której młoda pani Połaniecka po nocy poślubnej wybiega w peniuarze na balkonik i spogląda na Kanał Grande oraz na panoramę Wenecji kręcona była na balkonie biura w polskim konsulacie w Wenecji, natomiast sceny z sypialni hotelu, w którym zatrzymali się młodzi małżonkowie kręcono w ... Pałacu Scheiblera w Łodzi. :)

                      www.polskanafilmowo.pl/reviewsView,57,andrzej-halinski,PL


                      Doskonały pomysł! Mów co mam robić! :)))

                      Dziękuję serdecznie, Greku! Cała przyjemność po mojej stronie. :))
                      • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 20.02.16, 16:49
                        Włączyłam 5. odcinek "Rodziny Połanieckich"; z balkonu hotelowego (którym faktycznie był , jak już wspomniałam, balkon konsulatu polskiego), na którym stoją Marynia i Stach Połanieccy roztacza się widok na Kanał Grande, a dalej na kościół, bazylikę Santa Maria della Salute , o którym wspominałam, ale go nie linkowałam.

                        www.google.pl/search?q=venice+santa+maria+della+salute&espv=2&biw=1242&bih=585&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjfoaPR1YbLAhXCCpoKHQlIAWkQ_AUIBigB&dpr=1.1#imgrc=LTYWWbs2JWakPM%3A

                      • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - korekta 20.02.16, 16:51
                        Znalazłam właśnie bardzo ciekawą informację w necie ( raz ciekawą stronę!) na temat miejsc, w których kręcono "Rodzinę Połanieckich"!!! Jest tam mowa na temat scen w Wenecji. Otóż scena, w której młoda pani Połaniecka po nocy poślubnej wybiega w peniuarze na balkonik i spogląda na Kanał Grande oraz na panoramę Wenecji kręcona była na balkonie biura w polskim konsulacie w Wenecji, natomiast sceny w pokoju hotelowym, w którym zatrzymali się młodzi małżonkowie kręcono w ... sypialni Pałacu Scheiblera w Łodzi. :)
                      • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 20.02.16, 17:10
                        oldskulowa metoda, Barbasiu :]
                        ja mam taką samą.
                        może rzeczywiście stare dziady z nas są... ;]] haha.

                        ha, dobrze trafiłem, zatem.
                        ale tak po prawdzie, to w każdym z tych hoteli fajnie by było pomieszkać z... tydzień :]]

                        czyli jednak wyobraźnia mnie zwiodła, z tymi "Połanieckimi".
                        ale sam hotel, ten "podobny", prezentuje się znakomicie.

                        hahaha ;]]

                        o, podzielmy się zatem tą przyjemnością równo po połowie, Barbasiu :]
                        ja biorę tę większą ;]
                        • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 21.02.16, 16:43
                          Onieee! :/

                          Mówiłam Ci, że odkąd mam nowy telewizor są problemy z nagrywaniem. Stary, prosty dekoder nagrywał wszystko bez problemów na pendrvie, a w tym nowoczesnym, wielkim telewizorze tak prosto już się nie da. Będę musiała skorzystać z porady jakiegoś fachowca, żeby się dowiedzieć czy będzie się dało nagrywać.

                          Hotel Połanieckich w ogóle nie jest pokazany. ;) Ale za to trochę Wenecji widać na filmie.

                          OK! :))
                          • grek.grek Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 21.02.16, 17:31
                            a to pech !

                            chcąc nie chcąc, trzeba wracać do podstaw : notes, ołówek, szybkie pisanie.
                            ale może to dobrze, jakby nie takie okazje, to moglibyśmy się w pewnym momencie złapać na tym, że mamy problem z pisaniem innym niż na klawiaturze ? :"]
                            • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 22.02.16, 23:54
                              Straszny pech. Sporo rzeczy, filmów, seriali , programów itd. jest w internecie, ale nie wszystko, np. opery z MET, dlatego opcja nagrywania na pedrive tak była przydatna.

                              To prawda.

              • barbasia1 Re: „Sekrety luksusowych hoteli" - Wene 18.02.16, 22:19
                >Recenzja "Irracjonalnego..." uciekła jednak bezpowrotnie :)

                Nienie, wszystko pamiętam! Obiecuję, że opowiem!
                / moja biedna głowa! ;)/
    • grek.grek "I raz, i dwa" made in Tajwan, via Kultura 15.02.16, 13:31
      Kino z Tajwanu. Bardzo "europejskie", pomijając twarze i niektóre lokalizacje, zdecydowanie mające rysy orientalne, aczkolwiek - w umiarkowanym stopniu.

      Obyczajówka według naprawdę bardzo dobrych wzorców nakręcona i opowiedziana.

      Mamy tutaj kilka symultanicznie rozwijających się wątków, które dotyczą jednej rodziny z Taipei. Swoją drogą, miasto pokazane jest w sposób niezwykle gustowny, oddający jego wdzięki, ale i nowoczesność.

      Główny wątek dotyczy N.J, pracownika pewnej firmy zajmującej się nowoczesnymi technologiami. NJ ma rodzinę : żonę, nastoletnią córkę i kilkuletniego syna. I jest babcia, która zapadła w śpiączkę. Leży w osobnym pokoju, a domownicy odwiedzają ją i rozmawiają z nia. Rozmowa polega na zwierzaniu się jej ze swoich problemów i dylematów.

      Dylemat N.J polega na tym, że po 20 latach spotyka kobietę, z którą kiedyś planował przyszłość, a potem się rozstali. Dzisiaj ona jest żoną Amerykanina i mieszka zagranicą.

      Przypadkowe spotkanie uruchamia w N.ju mnóstwo rozterek. Zaczyna do niego docierać, że być może wcale nie robi tego, co zawsze chciał robić. Był artystą, a został inżynierem. I jego poprzednia miłość miała na to wpływ, bo była konkretna i chciała się dorabiać, a nie tracić czas na "beżużyteczne"zajęcia. Rozstali się i to on odszedł.

      Głęboki namysł N.J-a potęguje kilka wieczorów jakie spędza w towarzystwie przybyłego do Taipei wysłannika firmy, z którą robi interesy. Gośc jest nastawiony do życia refleksyjnie, zna się na sztuczkach z kartami, gra na pianinie elektrycznym, i lubi się pozastanawiać, co by było gdyby i na czym życie polega.

      Wreszcie N. J spotyka się z dawną miłością. Z okazji jakieś konferencji technologicznej, bo ona też pracuje w tej samej branży. Chodzą po kawiarenkach, odwiedzają ogród botaniczny [piękny !], w hotelu śpią w osobnych pokojach, i cały czas rozmawiają. Wspominają, zastanawiają się dlaczego się rozstali, czy to była dobra decyzja, i czy może... mogliby do siebie wrócić ? Ona wybucha w końcu pretensjami, że on ją zostawił i tak po prostu odszedł, a on spokojnie tłumaczy, że nie mógł zostać, bo ona i jej rodzina wywierali na niego presję, zeby był kimś innym niż naprawdę.

      Po tych gorzkich słowach, wraca dobra atmosfera. Ona nawet proponuje, żeby uciekli razem, bo ona ma bogatego męza i jak weźmie z nim rozwód, to dostanie tyle kasy, że im starczy na wiele lat. Ale NJ nie chce. Za późno. Wyznaje jej miłośc, ale... za późno na ucieczki. Rzostają się pod jej pokojem hotelowym, po czym ona długo płacze, a rankiem znika bez pozostawienia jakiejkolwek informacji.

      Drugi wątek, to żona NJa. Straciła sens codziennego życia, wszystkie dni zlały się jej w jeden jednakowy i wpadła w dołek. Nie pomagają sesje wypłakiwania się w mankiet nieprzytomnej babci. Żona wyjeżdza do czegoś w rodzaju wspólnoty modlitewnej czy czegoś w tym guście. Prowadzą to przyjaciele domu, wiec NJ jest o nią spokojny. Jej wyjazd pozwala mu oczywiście na rozrachunek z własną przeszłością i eks-dziewczyną.

      Trzeci wątek, to przyjaciel z pracy NJ, a może BRAT ? Przyznam, że nie załapałem. Rozwiódł się z żoną, ma teraz nową, obie panie za sobą nie przepadają, zwłaszcza aktualna za tą poprzednia. A on chciałby utrzymywać dobre relacje ze swoją eks. Młodsza aktualna żona wywołuje rejwach na biznesowym przyjęciu, wszczynając kłótnię z jego eks, i psując ich przyjacielskie relacje.Potem nasz bohater zostaje też wykiwany przez swojego partnera w interesach, który ulatnia się z gotówką, jaką dostał na inwestycje.

      Wątek czwarty dotyczy córki NJa,. Ting Ting. Sympatyczna i nieśmiała dziewczyna zaprzyjaźnia się z przebojową koleżanką, która gra na wiolonczeli i ma matkę bizneswoman. KOleżanka ma chłopaka, ksywa Grubas, na zasadzie odwrotności, bo gośc jest szczupły, a nawet chudy.

      W pewnym momencie między koleżanką, a Grubasem coś się psuje. Grubas nie umie jej wprost powiedzieć, że chce odejśc, więc śle do niej listy, które podrzuca Ting Ting.

      Po kilku takich epizodach Ting Ting czuje się jak idiotka, bo jest jej szalenie przykro podawać koleżance listy sprawiające jej przykrośc. Kiedy próbuje odmówić Grubasowi, ten powiada "Nie, nie... ten list jest DO CIEBIE".

      Od tej pory Ting Ting ubiera się inaczej i generalnie nabiera kobiecości. Wychodzi z Grubasem, a to do kina, a to do kawiarni. On się jej zwierza, a ona nie bardzo wie, czy traktować tę znajomośc jako związek czy jako przyjaźń. KOleżanka się na nią boczy, bo sądzi, że Ting Ting odbiła jej chłopaka.

      Ting Ting ma tym większego kaca moralnego, bo koleżanka przeżywa dramat domowy. Nakryła własną matkę na romansie z nauczycielem angielskiego.

      W pewnym momencie randka Ting i Grubasa wiedzie do pokoju hotelowego, gdzie generalnie stoi łózko i nic wiecej. Oboje są bardzo skrępowani, aż w końcu on wykrzykuje "To jest nie fair !" i ucieka. Przestają się spotykać, a podczas ostatniego widzenia się - Grubas krzyczy do Ting "Przestań się o mnie martwić ! Przestań się o mnie troszczyć !".

      Potem Ting Ting widzi Grubasa i koleżankę w najlepszej komitywie. On kręci na rowerze, a ona stoi za nim na bagażniku i wesoło coś wykrzykuje. Znów są razem.

      Siedząc na komisariacie policji i patrząc w telewizor, Ting Ting dowiaduje się, ze Grubas został aresztowany. Zabił tego nauczyciela angielskiego, z którym romans miała matka dziewczyny. Co gorsza... dziewczyna też miała z nim romans. Chłopak siedzi na krzesle, przypięty kajdankami do kaloryfera, na policyjnym dołku.

      cdn
      • grek.grek Re: "I raz, i dwa" made in Tajwan, via Kultura 15.02.16, 13:50
        Wątek piąty dotyczy syna NJa.
        Mały ma może z 6 lat, ale jest bystry i łebski. Jego pasją jest... fotografia. Ojciec kupił mu aparat i teraz mały gania z nim i robi wszysatkim zdjęcia. Ale nie takie zwykłe, bo... fotografuje tył ludzkich głów. "Jak można znać całą prawdę, jesli widzi się tylko połowę ?', pyta ojca, a ten zastanawia się nad sensem tych słów.

        Ciekawe, ze mały jest jedynym członkiem rodziny, który nie odwiedza babci i nie mówi do niej.

        W szkole mały ma problem ze złośliwym nauczycielem, który drwi z jego pasji, nie rozumie sensu zdjęć jakie chłopiec robi, kpi z niego przy kilku starszych dziewczynach. Zaraz po tym jak mały został złapany [zabawna scena osaczania go na szkolnym dziedzińcu, filmowana z góry], kiedy uciekł z lekcji by kupić w sklepie nowy film do aparatu.

        Chłopiec niewiele sobie robi z jego tyrad i kpin, ale za to chce się zemścić. I na nauczycielu i na jednej z kolezanek. W domu sprytnie napełnia wodą balon, przynosi go do szkoły i razem z dwoma kolegami chce go zrzucić na głowę koleżance. Czają się na górze, a ona akurat nadchodzi. Wytaczają ten balon na barierkę, puszczają w dół, ale spóźniają się i oblewają... tego złosliwego nauczyciela, który dostaje szału :]] Scena jest arcykomiczna.

        Mały i koledzy szybko rozbiegają się po szkole, żeby ich nie dopadł pokrzywdzony złośliwiec. Mały skrywa się w jakiejś sali, gdzie trwa pokaz filmu. I do tej sali właśnie wchodzi ta koleżanka, co ją chciał oblać wodą. Sukienka jej się zaplątuje na klamce i mały widzi jej bieliznę. Zatyka to oczywiście i od razu się w niej zakochuje.

        Potem obserwuje ją jak pływa w basenie szkolnym. A potem... sam do tego basenu włazi. Możliwe że nie umie pływać, bo słychać tylko jakiś zduszony odgłos i... miałem wrażenie, ze chłopak utonął.

        Od razu powiem,że nie utonął, i wrócił do domu w najlepszej formie, ale fakt był to moment bardzo interesujący.

        Kiedy Ting Ting wraca po wizycie na komisariacie, gdzie zapewne wypytywano ją o Grubasa - spotyka... babcię. Przytomną, uśmiechniętą. Mówi do niej, kładzie głowę na jej kolanach, babcia się miło uśmiecha i gładzi ją po włosach. Ting Ting wyznaje jej, ze jest strasznie zmęczona. I zasypia.

        Kiedy się budzi, w domu jest personel medyczny, ojciec, a nawet matka przyjechała. Babcia umarła. I podobno... nie odzyskała ani na moment przytomności. JAK TO ? Przecież Ting Ting ją widziała przytomną, na chodzie i z usmiechem... A może to było tylko wyobrażenie ?

        NJ popłakuje, że nie mógł się pożegnać, bliscy wspominają babcię, a słuzby medyczne wynoszą ciało.

        Pogrzeb. Babcia leży w trumnie, sala wypełniona jest krzesłami dla żałobników oraz podniosłą ciszą. Pojedynczo podchodzą pożegnać się ze zmarłą, kładą kwiaty i chwilę trwają w milczeniu.

        Pojawia się syn NJa, fotograf :] I jak nigdy nie chodził do babci, żeby z nią "rozmawiać', tak teraz wygłasza całe przemówienie, pomagając sobie zapiskami w zeszycie. Jest proste, dziecięcie, ale i mądre. Mówi o tym, co by chciał w życiu robić, mówi o tym, ze nie rozmawiał z nią nigdy, bo nie wiedział, co powiedzieć, ale pamiętał zawsze jak ona do niego mówiła i jak dobrze było jej słuchać, aż wreszcie wyraża nadzieję, że kiedyś się spotkają, ona mu powie kiedy i gdzie, a także pozwoli przyprowadzić ze sobą gości.

        Rodzina tego słucha, wszyscy się wzruszają, ale bez ckliwości.
        Koniec :]

        A zatem, jak widzicie tytuł frywolny, ale treśc zupełnie poważna i grająca na ważnych, czułych strunach ludzkiej natury.

        www.youtube.com/watch?v=8F6tSorwYqw

        • barbasia1 Re: "I raz, i dwa" made in Tajwan, via Kultura 20.02.16, 21:43
          Fajna historia. Dzięki! :)
          • grek.grek Re: "I raz, i dwa" made in Tajwan, via Ku 21.02.16, 13:45
            dzięki, Barbasiu :]

            kino z Tajwanu wygląda bardzo nowocześnie i europejsko.
            po "Jedz, pij, mężczyzno, kobieto" mamy drugi film, podobnie jak tamten skupiający się na wątkach obyczajowych, i wg mnie znów mamy film bardzo udany.

            więcej kina z Tajwanu ! :]
            • barbasia1 Re: "I raz, i dwa" made in Tajwan, via Ku 21.02.16, 16:44
              Tak! :)
    • grek.grek Berlinale 2016 - dzień 4 15.02.16, 14:28
      bez zbędnych wprowadzeń ;] :

      wyborcza.pl/1,75475,19625976, berlinale-lampedusa-lepszy-swiat.html

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-czwarty-niepokorni-kontra-system-relacja/lcbhcn
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Dojrzała+kobieta+i+siedemnastoletni+chłopcy-115835
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Bilet na Księzyc" PL 2013 15.02.16, 16:02
      Poland, lata 60-te.
      Adam, nastoletni pasjonat lotnictwa, dostaje powołanie do wojska, do Marynarki Wojennej. Jednostka jest na Pomorzu, a w drodze do niej towarzyszy mu starszy brat, Antek.

      kino drogi, w scenografii nostalgicznych obrazków dobrego PRL [bo jest i zły, jak wiadomo, he he he], czyżby próba zdyskontowania mody na PRL i sympatii dla filmów a'la "Wszystko, co kocham" ?

      tutaj reżyserem jest Jacek Bromski, ale w głównej roli mamy M Kościukiewicza,jest Andrzej Chyra i młody talent Filip Pławiak.

      Bromski rządzi w PISFie, ale na ekranie wychodzi mu różnie, więc jestem zdystansowanie ciekaw, głównie z powodu tematyki i obsady :]

      przyłączycie się ? :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Bilet na Księzyc" PL 2013 15.02.16, 17:29
        Ja tam oglądam fajny film na Ale kino. Zdam relację.
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Bilet na Księzyc" PL 2013 15.02.16, 20:43
        Oglądam! :)
        • grek.grek "Bilet na Księzyc" - recenzja krytyczna ;] 16.02.16, 14:00
          JAkie wrażenia, Barbasiu ? :]

          bo moje takie sobie :]
          coś czułem, ze scenariusz Jacka PISFMANA Bromskiego bedzie decydował o jakości całości, no i niestety tak właśnie jest.

          Trochę "Wszystko co kocham", trochę klimatów retro z "Yumy", trochę czerstwych powiedzonek z czasów minionych, trochę nic nie znaczących dialogów, a w finale odlot w stronę porwania samolotu.

          uratował wszystko Michał Englert, który anno domini 2014 fotografuje takie zakątki, ulice i miejscówki, że naprawdę ma się wrażenie przeskoku w czasie, do lat 60-tych, kiedy Polska nie była jeszcze, przepraszam za okreslenie, zafajdana bilbordami, śmieciowymi banerami z ogłoszeniami i całym tym rzekomo "kolorowym światem" z mitycznego Zachodu. Teraz słychać o działalności organizacji domagających się oczyszczenia Polski z tego "koloru", co brzmi jak chichot historii, bo ponoć komuna obalana była własnie po to, zeby ten "kolor" zagościł w kraju nad Wisłokiem, hehe.

          służba wojskowa, to był idiotyzm, jedna z największych wad PRL. Kompletna porażka. I tutaj zgoda z Bromskim.

          Ale cała reszta... nic nie ma dobrego w tym PRLu, wg niego. Wszyscy biorą łapówki, wszystko załatwia się za pomocą wręczania, wraz z porozumiewawczym rzutem oka, banknotu o odpowiednim nominale. Konduktor prowadzi kapownik dla esbecji, milicjant pije, bije i nocą wdziera się oknem do prywatnego domu, górnicy nie mają perspektyw i muszą rozwazać ucieczkę do "rajchu", a główną motywacją jest to, że nie mają gdzie, przepraszam - cytat, "dupcyć" narzeczonej. Dziewczyny sprzedają się za pieniądze, a matka dziecku musi striptiz robić w lokalu o nazwie "Albatros". Nawet pozornie troskliwy brat głównego bohatera, zmusza go do konsumowania dziewczyny i śniadania za pomocą tekstu "Bierz, ZAPŁACONE !". W wojsku same chamy, dziewczyna nie przyjedzie na przysięgę, bo nie bedzie na poborowego czekać te 3 lata, a ojciec chłopaka debatuje z jego matką, czy trzeba było się zapisać do Partii, żeby lepiej żyć.

          generralnie, u Bromskiego wzghlędną kulturę ma tylko amerykański wojskowy, który prowadzi sprawę porwania samolotu przez naszego bohatera. W Polandzie same łachy, kłamcy, konfidenci, ubecja, aha - no i cwaniackie dziewczyny z Polski B, jadące do Krakówka oraz rdzenne Krakusy, które umieją tylko bić. I patrol milicji, który nie dośc, ze nie udziela pomocyu pobitemu, to jeszcze sprawdza go,odkrywa że poborowy w drodze do jednostki i wymierza mu dwa szybkie gumową pałką.

          No i oczywiście pamięc 68roku oraz intwerencji Układu z Czechosłowacji. Bromski sugeruje, że Polacy byli wtedy osłami, którzy nie wiedzieli, co się dzieje i sądzili, że polskie czołgi pojechały tam pomagać w polu. Co za... [cenzura] ;]

          Drugi mocny punkt programu, to muzyka. Duzo anglosaskiego rocka z 60s, ofk w oryginale -zaledwie stylizowanego na 60s.

          Jakoś tylko szkoda, że ta zrywna muzyczka i gustowne zdjęcia pokazują drogę przez kraj, ktory nie ma prawa istnieć. Gdyby to jeszcze było zgrabnie odniesione do współczesności i podstemplowane napisem "Nic się nie zmieniło, kochani, jest tak samo", to w porządku. Szkoda tylko, że jest to jednostronna krytyka w rytm wesołej muzyczki i przygód dwóch chłopaków, którzy wprowadzają w czyn teorię o wybitności polskiego KOMBINATORSTWA [ najlepsza scena - przy stole rodzinnym].

          PRL zepchnał Polaków na dno, ale nauczył kombinatorstwa, dzięki czemu Polak umie sobie radzić ze wszystkim, z każdą przeszkodą. Taką tezę przemyca tutaj Bromski.

          Jednego tylko nie był w stanie ukryć - że o fatalnych czasach PRl opowiada z manierą nostalgiczną, a osiąga to za pomocą zdjęc Englerta, które pokazują Polskę prawie ładną. W sumie, kupy się to nie trzyma. Co innego widać, a co innego słychać :]

          Miało być zabawnie i ironicznie, a jest złośliwie, kąsliwie i na grubym cieście.

          W sumie, to ciekawe... do TVP wracają "komusze" twory : Pegaz, Teleranek, Wielka Gra, Sonda, a jednocześnie wybiera się i pokazuje filmy, w ktorym ten sam PRL wygląda nie jak ustrój, który wykarmił, wykształcił, wysłał w świat 50-60 mln ludzi, przy zadłuzeniu rzędu 40 mld dolarów, ale jak jakaś ciemna dziuura bez dna, w której nikt nie ma prawa przeżyć, bo na półkach tylko ocet i musztarda. Najgłośniej o tym krzyczą zaś ci, którzy bynajmniej wówczas nie głodowali. Może chcą zagłuszyć wyrzuty na swoim sumieniu. Bo dyplomów z uczelni "komuszych" przecież nie spalą. teraz mają one prawdziwe wzięcie, w kraju, w którym za 200 zł za semestr można zostać magistrem od wszystkiego, żeby później płacić podatki i zasypywać 0,5 mld dolarów zadłużenia :]]

          W sumie, Bromski robi w tym PISFIe za guru decydującego o kasie dla młodych ludzi, ale własną twórczością kompletnie nie potwierdza kompetencji do podejmowania się oceniania innych.


          • siostra_bronte Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytyczna ;] 16.02.16, 17:56
            Greku, napisałeś KRYTYCZNĄ recenzję? Nie wierzę!! Wybacz to tylko takie żarty :)

            Brzmi to faktycznie słabo. Pamiętam zresztą mało zachęcające recenzje tego filmu. Wydaje się, że twórcy nie mogli się zdecydować jak ten nieszczęsny PRL pokazać.
            • grek.grek Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytycz 17.02.16, 14:15
              Siostro, nie masz pojęcia, ile zdrowia kosztowało mnie napisanie tak negatywnej recenzji ;]]

              wiesz, co jest najlepsze ? że ten, wg mnie, niewydarzony scenariusz dostał nagrodę w Gdyni. hehe. Pan Bromski ma się jak pączek w masle, siedzi we wszystkich zespołach organizacyjnych, a to festiwalowych, a to w PISF, a to w jakimś innym.

              :]
          • barbasia1 Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytyczna ;] 17.02.16, 00:46
            To ja będę w kontrze. :)

            Mnie się ten film podobał, choć też nie uważam, żeby to był znakomity film. Ale źle nie jest.

            Ale o tym jutro, bo już jest strasznie późno ... :/

            > Jednego tylko nie był w stanie ukryć - że o fatalnych czasach PRl opowiada z ma
            > nierą nostalgiczną, a osiąga to za pomocą zdjęc Englerta, które pokazują Polskę
            > prawie ładną. W sumie, kupy się to nie trzyma. Co innego widać, a co innego sł
            > ychać :]

            Ależ to się da prosto wyjaśnić. Dla Bromskiego, dla ludzi z jego pokolenia oraz tych trochę straszych czasy PRL to czasy ich młodości, a te zazwyczaj wspomina się z nostalgią, sentymentem. Czasy młodości są zawsze, zazwyczaj piękne. :).
            • grek.grek Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytyczna ;] 17.02.16, 14:21
              miło mi, Barbasiu :]
              polemika z Tobą, to czysta przyjemność.
              i inspiracja :]

              to prawda, Barbasiu, ja własnie mam uznanie dla wspomnień, o których mówisz.
              dlatego m.in sprzeciwiam się, gdzie i jak mogę, malowaniu PRL "na murzyna".
              wielu ludzi przeżyło wtedy swoją młodość, miłość, radość, i to że inni fikali politycznie i dostali pałką, nie może negować tego, że dla nich PRL nie był wcale straszny, a przeciwnie - źle im się
              nie zyło. I to wcale nie synom czy córkom UBeków, jak niektórzy próbują naiwnie argumentować.

              wydaje mi się jednak, że w filmie, o którym mówimy, scenarzysto-reżyser Bromski nie złapał równowagi między tym, co by chciał pokazać, a tym, co faktycznie pokazuje. PRL maluje właśnie na takiego "murzyna", jak pokrzywdzeni przezeń, a jednocześnie zdjęcia i soundtrack sugerują, że w sumie było przecież nieźle i wesoło, a nawet ładnie i czysto. wg mnie, to się w ogóle nie spina w jakąś sensowną całość. :]
              • siostra_bronte Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytyczna ;] 17.02.16, 17:42
                Może to było tak. Teraz nie wypada pokazywać PRL pozytywnie. Wiadomo, byliśmy pod okupacją przez 45 lat. Ale reżyser nie mógł się powstrzymać od przynajmniej fajnych zdjęć i muzyki, bo to dla niego też były czasy młodości i do tego krzywda mu się nie działa (pamiętacie konferansjerkę w Sopocie?). Przy okazji, sprawdziłam, że pełni funkcję prezesa SFP od...20 lat.
                • grek.grek Re: "Bilet na Księzyc" - recenzja krytycz 18.02.16, 13:54
                  ciekawa interpretacja, Siostro :]
                  dobrze podsumowuje ten szpagat wykonany przez scenarzysto-rezysera.

                  mój zarzut głównie odnosi się do bardzo prostych środków, jakich użył, odwołań do bardzo stereotypowych skojarzeń.

                  np. we "Wszystko, co kocham" jest szczerośc radości jakich młody bohater zaznaje, żyjąc w Polsce AD 1980. ta radośc miesza się z... HISTORIĄ, która jest ofk przykra i ponura.

                  pan Borcuch nie robi jednak demonstracji. Pokazuje swiat radości, tak też ilustruje go muzyką i zdjęciami, a to co burzy tę radość, psuje rzeczywistośc, to HISTORIA. Której on nie osądza, bo jest na to za krótki, a może go to po prostu nie obchodzi. Pokazuje życie.

                  Bromski kleci pamflet, wedle którego wszystko było do chrzanu. I to ten chrzan jest głównym bohaterem, a chłopcy i dziewczyny, to tylko produkty tego chrzanu, postaci papierowe, pozbawione właściwości, wyłącznie pretekstowe, służace go zawiązania jakiejś akcji, wedle najprostszego klucza, by w jej trakcie uprawiać malowanie PRL "na murzyna".

                  trudno mi to zaakceptować, bo z reguły zero-jedynkowe sytuacje - zwłaszcza w filmie - budzą moje wątpliwości.

                  ergo, o ile "Wszystko, co kocham" czy "Yuma" też nie stronią od ironii [ech, te postaci milicjantów czy sekretarzy powiatowych...], ale są szczere i opowiadają przede wszystkim o ludziach i zyciu, o tyle "Bilet..." chce za wszelką cenę złoić skórę "tamtego systemu".

                  jest on tak beznadziejny, że aż Bromski każe chłopcu porwać samolot. musi go porwac, bo tu nie ma życia : wszyscy donoszą, kłamią, biją, piją, chamowaci są, albo kupują seks lub się sprzedają za pieniądze. KLAPA :]

                  i gdyby była w tym jakaś "przerzutka" łącząca ten świat ze współczesnością, w której zdaje się jest - pod ww. względami - też niewesoło,to miałoby to sens, jako krytyka wad PRL, które okazują się wadami uniwersalnymi. a tak... jest jednostronny atak, który w pewnym momencie zaczyna osiągać górne rejestry filmowego odpowiednika krzywej Laffera. im napastliwsza krytyka, tym mniej wiarygodna i akceptowalna.

                  przepraszam, ze tak sie rozpisuję, ale gdzieś mnie to po oczach szurnęło ;]
                  dodatkowo, cały ten nurt obijania PRLu w kinie, ksiązce czy teatrze, uważam za dziecinny rewanżyzm, który poważnej sztuce, także publicystyce, po prostu nie przystoi.
    • siostra_bronte "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (1) 15.02.16, 18:46
      Te dwa filmy są powiązane ze sobą. Powstały na podstawie tej samej powieści „Powrót z popiołów” Huberta Monteilheta z 1961 r., ale to raczej swobodne adaptacje. I wyszły dwa zupełnie różne filmy. Ale po kolei.

      „Feniksa” obejrzałam w Cinemaxie. Film Chrisitana Petzolda z 2014 r.

      Berlin, krótko po zakończeniu wojny. Okaleczona Nelly Lenz (Nina Hoss), kiedyś piosenkarka, wraca do zniszczonego miasta razem z przyjaciółką Leną. Nelly była w obozie koncentracyjnym. Jest w fatalnym stanie, psychicznym i fizycznym. Głowę ma owiniętą bandażami.

      Lena znajduje mieszkanie. Także lekarza, który przeprowadzi operację rekonstrukcji twarzy Nelly (ma złamany nos i kości policzkowe). Po operacji Nelly wciąż jest podłamana. Mówi, że „umarła”. Rany na twarzy długo się goją.

      Lena planuje wspólny wyjazd do Palestyny. Nie mogą tu zostać, po tym co się stało. Ale Nelly nie okazuje entuzjazmu. Jest coś, a raczej ktoś, kto ją trzyma w mieście. To Johnny, jej mąż, pianista. Nelly wypytuje Lenę czy coś o nim wie, ale ta szybko zmienia temat.

      Nelly szuka więc męża na własną rękę. Aby ukryć sińce na twarzy nosi kapelusz z woalką. W końcu znajduje go w kabarecie „Feniks”. Johnny pracuje jako kelner. Nelly woła go z daleka, ale on tylko rozgląda się na boki i wraca do pracy. Nie poznał jej! Tak bardzo się zmieniła. Nelly wybiega z kabaretu zapłakana. Idzie do Leny. Opowiada co się stało. Przyjaciółka radzi jej zapomnieć o mężu.

      Ale Nelly jeszcze parę razy wraca do „Feniksa”. Obserwuje Johnnego i on to zauważa. Aż pewnego razu pyta ją, czy chce zarobić. Nelly wygląda mizernie, jest wystraszona. Johnny domyśla się, że potrzebuje kasy. Pyta ją o imię. Nelly odpowiada: „Esther”. Johnny prowadzi ją do swojego mieszkania, które okazuje się jakąś norą.

      Tłumaczy, że jest podobna do jego żony, która zginęła na wojnie. Ma pomysł: Esther „zagra” jego żonę, a on będzie miał dostęp do jej majątku, zamrożonego z powodu braku dowodów na jej śmierć. Nelly/Esther mówi, że może ona żyje. Ale Johnny jest pewny. Zresztą za dużo czasu minęło.

      Oczywiście Esther dostanie za to pieniądze. Kobieta zgadza się. Johnny szybko gdzieś wychodzi, więc Nelly może spokojnie ochłonąć po tym co się wydarzyło.

      Ale Johnny wkrótce mówi jej, że to jednak się nie uda. Daje jej jakieś pieniądze i przeprasza, że ją w to wciągał. Ale Nelly prosi go, żeby jednak spróbowali. Będzie się bardzo starała. Johnny zgadza się.

      Przez cały czas Nelly jest wycofana i zalękniona. Ale Johnny o nic nie pyta, w końcu była wojna.

      Daje Nelly „lekcje”. Uczy ją podrabiać pismo żony. Potem przynosi nowe ubrania i jedyną rzecz, która mu została po żonie, czyli jej buty. Nelly musi nauczyć się w nich chodzić. Johnny przynosi też kosmetyki i prosi, żeby zrobiła sobie makijaż. Musi tez pójść do fryzjera i ufarbować włosy, bo wyglądają fatalnie, są zniszczone i siwe. Daje jej zdjęcie aktorki z podobną fryzurą jaką miała żona.

      Kiedy Johnny wraca do domu Nelly ma na sobie czerwoną sukienkę, a po wizycie u fryzjera ciemne włosy i fryzurę żony. Johnny stoi jak wmurowany. Pewnie miał uczucie, jakby to rzeczywiście była jego żona. Ale to wzbudza jego złość, krzyczy na kobietę, że makijaż jest fatalny, sukienka za długa.

      Nelly jest obrażona. Mówi mu, że nikt nie wraca z obozu w pięknej sukience i pełnym makijażu. To się nie uda! Ale Johnny twierdzi, że wręcz przeciwnie. Kiedy wysiądzie na dworcu znajomi muszą od razu ją poznać. To Nelly, ta sama jaką była przed wojną! Johnny pokazuje jej jak mają się przywitać na dworcu. Bez przesady i łez.

      Nocą, kiedy Johnny pracuje, Nelly wymyka się do Leny. Mówi jej o tym co się wydarzyło. Lena nie ukrywa, że to zły pomysł. Ale Nelly jest w euforii. Mówi, że znowu jest dawną sobą. A teraz z Johnnym jakby zaczynali wszystko od nowa! Lena radzi jej, żeby o nim zapomniała. Bo…to on ją wydał gestapo. Parę dni przed jej aresztowaniem sam trafił do więzienia. Został zwolniony po aresztowaniu żony. Ale Nelly w to nie wierzy.

      Lekcje z Johnnym trwają dalej. Daje jej listę znajomych i ich rysopisy. Musi się tego nauczyć na pamięć. Kiedy muszą gdzieś wyjść Nelly zakłada kapelusz z szerokim rondem, żeby ktoś znajomy jej nie poznał.

      Ale raz zabiera ją za miasto, do miejsca, gdzie Nelly ukrywała się w czasie wojny. Gospodyni pobliskiego domu od razu ją rozpoznaje. Test wypada celująco. Przy okazji Nelly pyta o dzień jej aresztowania. Gospodyni mówi ze smutkiem, że nic nie mogła zrobić, tylko patrzyła przez okno, kiedy zabierano ją z szopy przy jeziorze, która była jej kryjówką. Kobieta wspomina, że widziała jej męża…Nelly jest zaskoczona. Johnny tam był? Nelly zastanawia się. To jeszcze nie jest żaden dowód…

      Johnny, który obserwował to spotkanie zza drzewa jest zadowolony. W drodze powrotnej (jadą rowerem) Nelly pyta go wprost czy wydał żonę. Johnny jest zaskoczony, ale nie nie odpowiada. A Nelly snuje rozważania. Może to nie była zresztą zdrada? Może policja go śledziła i tak wydało się miejsce jej kryjówki? Różnie mogło być… Johnny słucha tego z coraz większym trudem. Na szczęście Nelly nie widzi jego twarzy...
      • siostra_bronte "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (2) 15.02.16, 18:53
        W trakcie spaceru dochodzi między nimi do kłótni, bo Nelly chce zostać dłużej i nawet zdejmuje kapelusz. Wściekły Johnny chce ją zabrać do domu. Akurat nadchodzi grupka młodych ludzi, a Johnny nie widząc innego wyjścia zaczyna całować Nelly. Pocałunek trwa podejrzanie długo. Przechodzący komentują: „pięknie jest kochać” :) Zakłopotany Johnny odrywa się o Nelly. Czyżby zaczął wierzyć w fikcję, którą sam wymyślił?

        Nelly znowu odwiedza Lenę. Ale nie zastaje jej w domu. Zapłakana gospodyni mówi, że Lena…zastrzeliła się kilka dni temu. Nelly jest w szoku. Czyta list pożegnalny. Lena pisze, że należy do świata umarłych, a nie żywych. Nie może ukrywać przed nią prawdy. Johnny ją zdradził. Dołączyła do listu dokument rozwodowy Johnny’ego. Rozwiódł się z nią kilka dni przed jej aresztowaniem. To jednoznaczny dowód. Nelly jest załamana.

        Zbliża się wielki dzień. Nelly ma przyjechać pociągiem do Berlina. Johnny instaluje ją w jakimś mieszkaniu blisko dworca, na którym wsiądzie do pociągu. Jest jeszcze jedna sprawa. Daje Nelly środki chemiczne, że niby wywabiła sobie numer obozowy. Nelly zamyka się w łazience, ale oczywiście tego nie robi. I jeszcze raz czyta papier, który jest dowodem winy męża.

        No i Nelly „przyjeżdża” do Berlina. Z radością wita ją grupka znajomych, którzy nie mogą uwierzyć, że żyje. Na końcu podchodzi do niej Johnny. Najpierw, zgodnie z planem witają się niezbyt wylewnie, ale Nelly przytula go mocno, a Johnny też daje się ponieść emocjom chwili. Być może chciał, żeby to była prawda. Gdyby można było cofnąć czas…Potem wszyscy razem idą na skromne przyjęcie pod chmurką.

        Nelly jest małomówna, ale nikt się temu nie dziwi. W pewnej chwili zaprasza gości do małej salki obok. Jest tam fortepian. Nelly szepcze mężowi: „Mów cicho”. Ten jest skonsternowany. „Mów cicho?” pyta. Nelly potwierdza. Johnny siada do fortepianu. Domyślamy się, że to tytuł piosenki. Nelly mówi przyjaciołom, że marzyła, żeby znowu zaśpiewać razem z Johnnym, w Berlinie.

        Nelly zaczyna śpiewać nostalgiczną piosenkę. Przychodzi jej to z trudem, w końcu dawno tego nie robiła. Ale z czasem jest coraz lepiej. Johnny ma niewyraźną minę. Można się domyślać, że przez głowę przechodzą mu setki myśli. To Esther śpiewa? I zna piosenkę jego żony?

        A Nelly śpiewa już z pełną swobodą. Johnny z trudem zachowuje spokój. Ledwo trafia w klawisze. A kiedy widzi pod podwiniętym rękawem sukienki fragment numeru obozowego już wie. I przestaje grać. Patrzy przed siebie, kompletnie zdetonowany.

        Kiedy Nelly kończy śpiewać wychodzi do ogrodu. I to jest koniec.

        Świetna historia! Motyw upodabniania Nelly do niej samej oczywiście kojarzy się z „Zawrotem głowy”. Pisarza pewnie zainspirowała już powieść jego rodaków, Boileau i Najceraca z 1951 r., na której oparto scenariusz arcydzieła Hitchcocka.

        Na dodatek jest tu motyw zemsty i kary. Nelly wraca „zza grobu” i mści się w wyrafinowany sposób na swoim mężu.

        Ale przede wszystkim jest to dramat dwojga ludzi, którzy próbują wrócić do życia po koszmarze wojny. Oboje są jej ofiarami. Nie wiemy przecież dlaczego Johnny wydał żonę…

        Ciekawy, dobrze zagrany film. Mam tylko parę wątpliwości. Przy realistycznej formule filmu trudno uwierzyć, że Johnny nie poznał żony, nawet biorąc poprawkę na jej koszmarne przeżycia i operację chirurgiczną. Jest jeszcze głos, oczy, charakterystyczne gesty…Trzeba na to przymknąć oko.

        Rozczarowało mnie zakończenie. Jakby film się nagle urwał. Jest efektowne, niby otwarte, ale sugeruje, że Nelly nie wróci do męża. A myślę, że byłoby ciekawe zobaczyć jak potoczyły się ich losy dalej.

        Tutaj świetna scena z piosenką. To standard Kurta Weilla:

        www.youtube.com/watch?v=rkAHi2wNSsc

        I trailer:

        www.youtube.com/watch?v=zildFIFKjlc

        • siostra_bronte "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (3) 15.02.16, 18:56
          Uff, jedziemy dalej :)

          Kiedy czytałam streszczenie „Feniksa” w sieci, przed jego obejrzeniem, zdałam sobie sprawę, że znam podobną historię!

          Otóż jakiś czas temu obejrzałam w youtube „Powrót z popiołów” J. Lee Thompsona z 1965 r. Zachwycił mnie jego „Trzeci sekret” i szukałam innych jego filmów. No i wyczytałam, że „Powrót…” też jest oparty na książce Monteilheta! Uwielbiam takie filmowe śledztwa :)

          Nie pisałam o tym filmie, chociaż bardzo mi się podobał. Jest długi, 2 i pół godziny, a fabuła skomplikowana. Ale teraz uznałam, że zbieg okoliczności jest niezwykły i postanowiłam o nim napisać.

          Jak zauważycie, fabuła mocno zmieniona w porównaniu z „Feniksem”.

          Michele Wulf (Ingrid Thulin) wraca do Paryża zimą 1945 r. Kilka lat spędziła w obozie. Jest w kiepskim stanie. Zatrzymuje się w hotelu pod nazwiskiem pani Roberts.

          Od razu dzwoni do męża, Stana (Maximilian Schell). Ale kiedy słyszy w tle kobiecy głos nawet się nie odzywa. Domyśla się, że Stan ma kogoś.

          Widzimy retrospekcję. Michele przypomina sobie jak poznała męża, jeszcze przed wybuchem wojny. Stan, a dokładniej Stanislaw Pilgrim (Polak!) był świetnym szachistą, ale klepał biedę. Michele poznała go w hotelu, gdzie grywał z gośćmi za pieniądze. Od razu wpadł jej w oko. Michele, ceniona lekarka, pochodziła z zamożnej rodziny. A Stan potrzebował kasy. Michele wiedziała, że jej nie kocha, tak jak ona jego. Ale obie strony były zadowolone, więc na swój sposób byli szczęśliwi.

          Michele miała też pasierbicę, małą Fabienne z poprzedniego małżeństwa.

          Ale wybuchła wojna. Michele jako Żydówka znalazła się w niebezpieczeństwie. Stan poślubił ją, żeby ją chronić. Ale to nie pomogło, Michele została aresztowana i zesłana do obozu. Stan został sam z Fabienne.

          Wracamy do teraźniejszości. Michele czeka pod szpitalem, w którym pracowała, na przyjaciela, Charlesa. Ten mija ją bez słowa. Nie rozpoznał jej. Kiedy Michele przedstawia się Charles jest w szoku. Aż tak się zmieniła! Wszyscy myślą, że zginęła w obozie. Michele opowiada mu co się z nią działo. Przeżyła tylko dlatego, że sama zgłosiła się do obozowego burdelu. Dzięki temu miała większe racje żywności. Charles słucha tego wstrząśnięty.

          Michele prosi go o pomoc. Chce, żeby Charles, chirurg plastyczny, zoperował jej zniszczoną twarz i w ogóle doprowadził do normalnego stanu. Michele przechodzi operację. Wygląda znacznie lepiej, choć oczywiście nie tak samo jak przed wojną.

          Michele mówi Charlesowi, że potrzebuje czasu, żeby jakoś dojść do siebie i spotkać się z mężem.

          Ale los decyduje inaczej. Fabienne, która wyrosła już na dziewczynę przypadkowo widzi Michele/panią Roberts na ulicy. Widzi, że wchodzi do hotelu. Co za uderzające podobieństwo do macochy! Mówi o tym Stanowi, który jak się okazuje, jest jej kochankiem.

          Fabienne wpada na szatański plan. Razem ze Stanem potrzebują kasy. Ale nie mają dostępu do majątku Michele, ze względu na brak formalnego potwierdzenia jej śmierci. A gdyby kobieta „zagrała” Michele? Dostałaby za to procent od odzyskanego majątku.

          Stan odrzuca ten pomysł. To nie może się udać! Ale Fabienne, przebiegła i cyniczna, wymusza, żeby chociaż zobaczył nieznajomą.

          Stan idzie więc do hotelu, gdzie mieszka kobieta. Siada w restauracji i rozgląda się. Michele, która akurat tam jest, zauważa go. Z trudem zachowuje spokój. Stan patrzy na gości, ale jej nie rozpoznaje. Ale potem przygląda się jeszcze raz. Inny kolor włosów i styl ubierania, ale rzeczywiście podobna do Michele.

          Potem Michele wraca do pokoju. Ledwo żyje po tych emocjach. Ale za chwilę do drzwi puka Stan. Prosi o chwilę rozmowy. Michele staje gdzieś w ciemnym kącie, żeby nie zdradzić emocji. Stan przeprasza za najście. Chciał tylko powiedzieć, że przypomina mu jego żonę, która zginęła w czasie wojny. Szybko wychodzi, a Michele pogrąża się w myślach.

          Stan zdaje relację Fabienne. Dziewczyna namawia go, żeby zadzwonił do pani Roberts i umówił się na spotkanie. I Stan dzwoni. Mówi jej, że mogłaby pomóc jemu i jego pasierbicy.

          Stan przychodzi do jej hotelowego pokoju. Tłumaczy na czym polega plan. Michele trzyma emocje na wodzy. Najpierw mówi, że to oszustwo, a ona ryzykuje więzieniem. Ale Stan kusi ją kasą. I Michele zgadza się. Potem opowiada o tym spotkaniu Charlesowi. Ten jest w szoku. Jak długo ma zamiar grać w tej maskaradzie? Michele mówi, że sama jest ciekawa jak daleko to zajdzie. I chce „wstrząsnąć” Stanem. Zapewne za to, że szybko się pocieszył w ramionach jakiejś kobiety. Ale kto to jest?
          • siostra_bronte "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (4) 15.02.16, 18:58
            Michele chodzi na „lekcje” do Stana, który uczy ją podrabiać pismo żony. Także tego jak ma się ubierać i jak grać w szachy. Michele spotyka Fabienne. Ta bez ogródek mówi jej, że macocha ją zaniedbywała i w ogóle miały ze sobą kiepski kontakt. Michele jest dotknięta, ale ukrywa emocje.

            Stan, kiedy zostaje sam z Michele, mówi, że powinna …wytatuować sobie numer obozowy na ręce. Michele bez zmrużenia okiem podwija rękaw bluzki i mówi: „Przewidziałam to. Już go mam” i patrzy na Stana dziwnym wzrokiem. Ależ to świetna scena. Wywołuje gęsią skórkę!

            Potem Stan mówi Fabienne: „Kiedy tak na mnie spojrzała byłem pewny, że to Michele!”. Jest zdenerwowany. Ale dziewczyna go uspokaja. To niemożliwe. Dlaczego tak długo czekałaby z powrotem do domu? To się kupy nie trzyma.

            Tymczasem Stan dostaje list z Niemiec. Podpisała go…Michele. Pisze w nim, że musiała zostać tam dłużej, żeby dojść do siebie. Ale teraz już mogą się spotkać. Wyznacza mu miejsce i datę spotkania. Fabienne i Stan są w szoku.

            Stan idzie do Michele/p. Roberts. To jakiś kawał?! Ale kobieta zaprzecza, nie potrafi tak dobrze podrabiać pisma jego żony. I list ma pieczątkę z Niemiec. Stan powinien się cieszyć. Jego żona wraca, a z nią dostęp do kasy. Stan patrzy na szachownicę na stole.”Skąd znasz to zagranie? Nie uczyłem cię tego!” krzyczy. A Michele zdejmuje chustkę z głowy i prezentuje ufarbowane na blond włosy, takie jakie miała jego żona. Mówi coś jeszcze (przyznam, że nie zrozumiałam, to mógł być jakiś jej tekst z przeszłości).

            Stan zdaje sobie sprawę, że to ona, jego żona! Jest w szoku. Jak mogła być tak okrutna?? Ale Michele nie odpowiada.

            Fabienne i Stan dochodzą do siebie po tych rewelacjach. Dziewczyna mówi, że Michele zrobiła z nich idiotów. Teraz oczywiście Michele wróci do domu. Stan zapewnia dziewczynę, że to tylko przejściowe. Wyciągnie od żony tyle kasy ile się da, a potem wróci do niej. Ale Fabienne jest zazdrosna.

            Kiedy Michele przyjeżdża do domu dziewczyna gratuluje jej udanej gry. Jest złośliwa, co nie podoba się Stanowi. Naciska Fabienne, żeby trzymała nerwy na wodzy i była cierpliwa.
            Ale to jest trudne. Już pierwszej nocy z pokoju Michele i Stana dochodzą odgłosy, które świadczą o tym, że świetnie się bawią. Fabienne jest wściekła. Stan prawi żonie komplementy, wracają wspomnienia i wiadomo jak to się kończy :)

            Ale sielanka nie trwa długo. Pewnego razu Michele wraca do domu wcześniej i przyłapuje Stana i Fabienne in flagranti. Dziewczyna jest bezczelna. Pęka z dumy, że jest jego kochanką. Wkurzony Stan odsyła ją do pokoju. A zszokowana Michele wychodzi bez słowa. Wyprowadza się do hotelu.

            Stan wydzwania do niej, ale bez skutku. Nachodzi ją w pracy. Prosi o przebaczenie. Mówi, że była wojna. Oboje z Fabienne czuli się samotni, to musiało tak się skończyć. Tłumaczy, że nie mógł zerwać z nią z dnia na dzień. Na koniec prosi ją, żeby wróciła do domu, a on się wyprowadzi. Ale Michele nie wytrzymuje i godzi się z nim.

            Stan i Michele wracają do domu. Fabienne jest wściekła. Michele rozmawia z nią. Znajdzie jej mieszkanie. Fabienne musi się wyprowadzić. Dziewczyna krzyczy na macochę. Chce tylko Stana! A on nie kocha Michele!

            Kobieta z goryczą mówi: „On ciebie nie kocha. I jeżeli to cię pocieszy mnie też nie”. Fabienne jest zdumiona: „Wiesz o tym, a mimo to chcesz z nim być?”. Michele na to, że Stan był dla Fabienne pierwszym mężczyzną, a dla niej jest już ostatnim…

            Dziewczyna jest załamana. Stan ją pociesza. To tylko na jakiś czas. Potem się zejdą... Ale Fabienne jest piekielnie zazdrosna. Wymyśla plan…zabicia Michele, z pewnym alibi. To by rozwiązało ich problemy! Stan nie wie czy mówi poważnie, czy żartuje. Na końcu mówi Stanowi, że i tak nie miałby odwagi tego zrobić. Ten z uśmiechem potwierdza. Ale mu nie wierzymy :)

            Pewnego wieczora Fabienne bierze kąpiel. Pije przy tym szampana. Stan wyślizguje się z łóżka i idzie do niej. Niby żartem dopytuje o jej morderczy plan. Fabienne już nieźle wstawiona rozwiewa jego kolejne wątpliwości. Stan zaczyna ją całować. Ale jest tu coś niepokojącego…Stan całuje ręce, nogi, stopy dziewczyny. A potem…pociąga za jej nogi. Fabienne topi się.

            Śmierć pasierbicy załamuje Michele. Czuje się winna. Stan ją pociesza. Ma nerwy ze stali. Policja sprawdza ślady, ale to wygląda na wypadek, dziewczyna była zresztą pod wpływem leków i alkoholu. Sprawa jest jasna.

            Po jakimś czasie Stan wprowadza w życie morderczy plan Fabienne. W domowym sejfie zostawia nabity pistolet, który strzeli po jego otworzeniu (jak w „Skandalu w Belgravii”). Wyjeżdża niby na zawody za granicę, a naprawdę do hotelu pod Paryżem. O określonej porze, kiedy wie, że żona będzie sama, dzwoni do niej. Mówi, że ma dla niej prezent. Mówi żonie, żeby od razu zajrzała do sejfu i sprawdziła. Michele idzie tam. Stan słyszy strzał w słuchawce. Zdaje sobie sprawę, że to się stało naprawdę...
            • siostra_bronte "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (5) 15.02.16, 19:07
              Ale musi wziąć się w garść. Jedzie do domu pod osłoną nocy. Widzi ciało żony z raną na piersi. Zabiera pistolet i sznurek. Odkłada słuchawkę telefonu, a potem dzwoni na policję.

              Kiedy wraca do pokoju z sejfem …ciała już nie ma. Wpada w panikę. Biega po całym domu i nic. Aż tu pojawia się dwóch gości, wyglądających na policjantów. Jest też Charles i …Michele. Stan nie wierzy własnym oczom!

              Charles i Michele mówią co się stało. Charles wyszedł tego wieczora od Michele, a już za drzwiami usłyszał dźwięk telefonu. O czymś sobie przypomniał i chciał jeszcze porozmawiać z Michele. Wszedł do mieszkania, a Michele tymczasem szukała notesu z kodem do sejfu. Poprosiła go, żeby wyszedł, bo jest w trakcie rozmowy. I już podchodzi do sejfu, otwiera go, ale Charles widzi sznurek i odpycha Michele. Pistolet strzela, ale w przestrzeń. Oboje patrzą na siebie. Wiedzą, kto to zrobił.

              Stan zostaje aresztowany. Wznowione zostanie też śledztwo w sprawie śmierci Fabienne. Koniec.

              Jak widać, bohaterka szybko ujawnia swoją tożsamość. Z jednej strony szkoda, bo to fascynujący wątek, ale z drugiej wygląda to realistycznie. Jakby sama Michele nie wierzyła, że da się to dłużej ciągnąć.

              Temat wydania żony przez męża w ogóle zniknął. Jest za to pasierbica, zazdrosna o macochę i dramatyczny miłosny trójkąt.

              Od momentu ujawnienia się Michele film skręca w stronę kryminału w stylu noir i traci na psychologicznej głębi. Trudno jest też zrozumieć intencje Stana. Naprawdę wierzył, że nagła śmierć żony i pasierbicy nie wzbudzi żadnych podejrzeń, skoro sam na tym zyskuje? Jest cyniczny i wyrachowany, to fakt, ale żeby tak od razu został seryjnym zabójcą? Nie do końca w to wierzę.

              Ale i tak film jest znakomity. Sugestywny, mroczny nastrój, podkreślony wspaniałymi zdjęciami. Historia trzyma w napięciu od początku do końca. Fajna jest też demoniczna, trochę swingująca muzyczka.

              Para głównych aktorów jest doskonała. Nie tylko świetnie grają. Thulin intryguje oryginalną urodą, a Schell jest zabójczo przystojny :)

              Tutaj kapitalny początek. Długie, ale warto obejrzeć.

              www.youtube.com/watch?v=KydcDVRL4SM&list=PLhW_nBbUj8dcqG2zT0RrSus6fBaVBFjb-

              I scena zabójstwa Fabienne:

              www.youtube.com/watch?v=NZKvI9kfan4&index=10&list=PLhW_nBbUj8dcqG2zT0RrSus6fBaVBFjb-

              A jak było w książce?

              Bohaterka, Elizabeth zostaje znaleziona martwa, zatruła się gazem. Policja podejrzewa zabójstwo. Jej mąż Stan jest podejrzany, ale także Fabienne, jej córka (nie pasierbica). Policja przekazuje dziewczynie dziennik Elizabeth. I cała historia jest opowiedziana właśnie z punktu widzenia Elizabeth.

              Bohaterka, wraca do Paryża z obozu. Przechodzi operację. Na ulicy przypadkiem widzi ją Fabienne, jej córka (nie pasierbica). Jest kochanką Stana, męża matki. Wymyśla plan wyłudzenia pieniędzy. Elizabeth, podająca się za „Julię” zgadza się. Stan daje jej „lekcje”.

              W międzyczasie bohaterka dowiaduje się od znajomego, że to Stan ją wydał. Ale kontynuuje naukę. A Fabienne jest o nią strasznie zazdrosna.

              Dopiero po jakimś czasie Stan odkrywa, że to jego żona. W trakcie partii szachów rozpoznaje jej typowe zagranie. Ale oboje ukrywają prawdę przed Fabienne.

              Potem Stan jakoś odzyskuje jej zaufanie, bo zabija jednego z jej oprawców z obozu (streszczenie było po angielsku i nie do końca zrozumiałam o co chodziło). W końcu żona mu przebacza. Mają zacząć wszystko od nowa. Taki jest ostatni wpis.

              Na końcu jest krótka informacja, że Fabienne popełniła samobójstwo, otruła się gazem. Możemy się tylko domyślać, że to ona zabiła „Julię” z zazdrości o Stana. Po przeczytaniu dziennika, kiedy poznała prawdę, że zabiła własną matkę, zabiła się.

              Uff. Jeżeli ktoś przebrnął to gratuluję :)

              • grek.grek Re: "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (5) 16.02.16, 13:29
                "Przebrnął" ? :]
                wolne żarty, Siostro.
                Twoje opisy, to sama przyjemnośc dla czytelnika :]
                doskonała robota ! jak zawsze.
                I TEGO ! warto gratulować :]

                Wg mnie, są to komplementarne filmy i literacki oryginał. Świetnie, że opisałaś je oba w jednym segmencie, bo jeden i drugi coś ważnego pomijają, ale oba razem tworzą idealną całośc.

                Wersja nowa uwypukla motyw "zbrodni i kary", kładzie nacisk na piętno jakie wojna wywiera na jej świadkach i mimowolnych uczestnikach.

                Wersja starsza[ależ stylowa !] więcej czasu i wysiłku wkłada w opowiedzenie kryminalnej historii, a także mocno eksploatuje wątki niebezpiecznych namiętności ludzkich, także przez wprowadzenie postaci Fabienne i rozgrywanie całej partii [mówiąc językiem szachowym, co tutaj ma swój walor, jak sądzę] w trójkącie. Co bardzo służy całej historii.

                Starsza wersja, wg mnie, nie mogła zajmować się przesadnie znaczeniem przeżyć wojennych dla bohaterów, bo to by zaburzyło spójnośc całej opowieści. Wersja nowsza, aby motyw tych przeżyć wyeksponować, musiała zrezygnować z mocnej crime story.

                W nowej wersji mąż wyraźnie ma poczucie winy. Jego porażka polega nie tyle na utracie pieniędzy, co świadomości własnego upadku.

                W starszej wersji mąż idzie na całośc, aby zdobyć pieniądze. W ogóle nie ma w nim, przynajmniej tak wywnioskowałem, żadnej refleksji o słuszności własnego postepowania, w kontekście zdarzeń z przeszlości.

                Fabienne spełnia kluczową rolę dla zapętlenia akcji, dodania jej animuszu. Dzięki jej obecności, ani Michele, ani Stan nie muszą wręcz zagłębiać się w przeszłość. W nowej wersji są właściwie sam na sam, więc nie mogą uniknąć myślenia o... wszystkim. A w starszej - Fabienne stoi pomiędzy nimi i działa na zasadzie buforu, który ich od siebie separuje, więc rzecz się skupia na wątku z dreszczykiem.

                Historia jest kapitalna ! W tej czy tamtej wersji, a najlepiej - w obu razem wziętych :] Jeśli miałbym się wykazać krytycyzmem ;], to co najwyżej bym zauważył, że mąż powinien jednak rozpoznać żonę po oczach. Tych nie da się zmienić... tak łatwo ;] Po oczach, po łuku brwiowym, po jakimś szczególe w twarzy, na szyi, dowolnym. Każde z nas taki posiada, jesli nie jest on widoczny dla wszystkich, to na pewno powinien być widoczny dla kogoś, kto obcuje z nami dzień w dzień i to także w sytuacjach intymnych. Ale, tak jak napisałaś, Siostro - przymknijmy na to oko i cieszmy się świetnymi historiami.

                Wersja starsza wygląda znakomicie, ale współczesnej w sumie też niczego nie brakuje, decyduje ten charakterystyczny rys elegancji i klasy, którą - jak już mówiliśmy niejednokrotnie - mają te starsze filmy, gdzie mniej jest naturalizmu i dosłowności, a więcej sugestii uruchamiających wyobraźnię oraz takiej "zwykłej" KLASY, nawet szwarcharakter nie schodzi poniżej pewnego poziomu, aczkolwiek w ogole nie jest w stanie w ten sposób poprawić odbioru własnego wątpliwego morale.

                Właściwie, to ciekawe pytanie, dlaczego Stan jednak zabija Fabienne ?
                bo nie mógł jej kontrolować ? Przemówić do rozsądku ? MOżliwe, że to jej niepohamowana zazdrość ją zabija, bo wchodzi w paradę Stanowi,ktory chce rozegrać wszystko na chłodno i ma już PLAN ? Tak czy owak, wątek psychologiczny umyka, jak celnie napisałaś, ALE pojawia się wątek namiętności i instynktów, które zaczynają ustawiać "figury na szachownicy". To dobra... roszada :] Dla filmu.

                Nowa wersja ma zdecydowanie więcej intymnych scen między głównymi bohaterami. Johnny nie ma zapędów morderczych Stana, i więcej czasu poświęca na refleksję, obserwację, lecz co ciekawe i zajmujące - później orientuje się w sytuacji. Wg mnie, to bardzo interesujące.Owszem, Michele podsuwa rozwiązanie męzowi, jest mu łatwiej, ale mimo wszystko jest to ciekawe rozróżnienie.

                Finał wysoce symboliczny. Bo nie trzeba już niczego więcej mówić. O ile Stan ponosi karę za chciwośc i cynizm, to Johnny zostaje ukarany za to, że zabrakło mu odwagi. Tak bym interpretował przyczyny - w mocnej sugestii - wydania żony w przesłuchaniu, a także całe późniejsze postępowanie. Brakło mu odwagi w dokładniejszym przyjrzeniu się jej, brakło odwagi w nadziei, że ona jeszcze żyje. Johnny nie ma nikogo [?], co sugeruje, że ciągle pamięta o swojej zonie. Po prostu, nie wierzy że ona żyje.

                Obaj, Stan i Johnny, próbują zabić Michele/Nelly.
                Stan chce zabić jej ciało. Johnny chce zabić jej ducha, pamięć o niej.
                Tak bym to zinterpretował.
                To szalenie ciekawe motywacje, choć ta pierwsza jest jakby ... prostsza nieco ;]

                tak czy owak, znakomite opowieści, Siostro :]
                rewelacyjna robota !
                Czytało się z ogromną przyjemnością i zaintrygowaniem, wielkie dzięki :]
                • siostra_bronte Re: "Feniks"/ "Powrót z popiołów" (5) 16.02.16, 17:16
                  Dzięki, Greku! Wiesz, to była tak kokieteria z mojej strony :)

                  Świetnie porównałeś oba filmy. Masz rację, połączone dają znakomitą całość! Właściwie to nie mam już co dopisać :)

                  Historia faktycznie jest kapitalna. Po "Zawrocie głowy" już nie taka nowatorska, ale i tak działa na wyobraźnię!

                  Tak, wersja brytyjska jest niesamowicie stylowa. Te gry światła i cienia, zbliżenia twarzy. Każde ujęcie przemyślane. To już trzeci film Thompsona, który mnie zachwycił ("Trzeci cud" i "Nieletni świadek).

                  Jeszcze raz dzięki :)

                  • siostra_bronte Re: "Feniks"/ "Powrót z popiołów" 16.02.16, 17:24
                    *"Trzeci sekret".
                  • grek.grek Re: "Feniks"/ "Powrót z popiołów" 17.02.16, 14:13
                    domyśliłem się, Siostro ;]]

                    miło mi, że mogłem się przydać.

                    zdecydowanie, znakomita historia, w obu wersjach, a nawet we wszystkich trzech.
                    dzięki Tobie odkrywam/y naprawdę świetne filmy, o których istnieniu, ja przynajmniej, pojęcia nie mieliśmy. Nie muszę Cię przekonywać, jak jest to ogromnie cenne. I to w dodatku w tak znakomitym, jak Twój, stylu.

                    dzięki !
                    • siostra_bronte Re: "Feniks"/ "Powrót z popiołów" 17.02.16, 17:33
                      Dziękuję, Greku :)
    • grek.grek Berlinale 2016 dzień 5 16.02.16, 15:23
      jak wynika z recenzji, mamy w tym roku sporo filmów z kobiecymi bohaterkami, zarówno fikcyjnymi jak w "L'avenire", jak i faktycznymi, jak w filmie o Emily Dickinson. dzisiaj "Plan Maggie" z Gretą Gerwig w roli głównej ;

      film.onet.pl/berlinale-2016-dzien-piaty-duze-rozczarowania-i-mile-niespodzianki/mz19q5
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Dzieci+Europy+i+Ameryki-115852
    • grek.grek "Californication" sez 7 odc 6 17.02.16, 13:16
      Żadnych pozytywnych zmian nie zanotowano, więc... parę słów na temat, byle mieć to za sobą ;]

      6 odcinek w dominującej większości rozgrywa się w okazałej posiadłości Ralpha, szefa zespołu scenopisarskiego, w którym pracuje Hank. Swoją drogą, jeśli takie pałace można postawić za pensję nadzorcy pismaków tworzących cięzkie gnioty, to trudno nie nazywać Ameryki "krajem wielkich możliwości".

      Najpierw mamy scenę z pomieszczenia "pracy twórczej", gdzie zjawia się aktor grający główną rolę w tym serialu, co go pisze zespół Ralpha [w oryginale RATHA, ale czy to robi róznicę ?].

      Aktor to jakiś czarny raper, ksywa Hashtag. Nawijając po murzyńsku instruuje cały zespół, jak ma pisać, żeby jemu się chciało to grać. Towarzystwo siedzi cicho, jedyny Hank ośmiela się na kilka zjadliwych uwag, a Hashtag rozpoznaje go jako "tego gwałciciela", a Hank odpiera z godnością "Tak, to ja, ale chciałbym wierzyć, że ten "fakt" nie definiuje mojej osoby". Hashtag go nie słucha, ale za to przybija mu piątkę i zapowiada "będziesz moją dziwką na planie".

      No a potem jest to party, na którym zjawiają się wszyscy znajomi, włącznie z byłym kochankiem zony Łysego, Stu i Nikki, tą prostytutką, którą w poprzednim odcinku Hank opłacił dla swojego syna, Levona. Nikki jest tutaj jako dama do towarzystwa dla Stu.

      Hank bierze ich na stronę i prosi, żeby zachowali dyskrecję, bo Julia - matka Levona - nic nie wie o tamtej... akcji.

      Potem na stronę bierze Hashtag Hanka i pyta go, jakie są szanse, zeby przemodelować cały serial raczej na komedię kryminalną a'la "48 godzin". I skarzy się na Ralpha, że źle prowadzi scenarzystów. Hank nie bardzo wie jak mu pomóc. Hashtag na to "Wpłyń na Ralpha, niech zmieni styl tego serialu". Jednocześnie Hasthag, w niewybredny sposób, przejawia zainteresowanie Julią.

      Wtóruje mu w tym Ralph, który w poprzednim odcinku randkował z Julia, i według niej - zachowywał się jak dżentelmen.
      "To nie w moim stylu, ale dla niej gotów jestem się poświęcić", nie owija w bawełnę Ralph w rozmowie z Hankiem, który jest coraz bardziej skrepowany takimi zwierzeniami, zwłaszcza że matka jego syna podoba się także jemu samemu.

      Hank jest rozchwytywany. Zaczepia go własny syn, Levon, i chce pieniędzy na kolejny szybki numer z Nikki. Hank odmawia.

      Charlie, zwany Łysym, ma pełne ręce roboty z Goldie, utalentowana, ale neurotyczną, scenarzystką, która za dużo pije i ma uczulenie na gluten, po którym wymiotuje dalej niż widzi.

      Na patio Goldie wszczyna pyskówkę. Najpierw z Ralphem, któremu zarzuca, że jest dyletantem, a później z Hashtagiem, ktorego uwąza za idiotę. W obu przypadkach panowie jej odpyskowują, a Goldie domaga sie, żeby Łysy ją bronił. Łysemu jest niewygodnie, zwłaszcza że zgadza się z Hashtagiem, że "nadmiernie gadatliwa baba, to skaranie boskie" ;] Goldie jest w końcu wściekła na wszystkich, także na Łysego i perspektywa zostanie jej agentem oddala się od Charliego w tempie TGV.

      Hank poznaje AMY Walsh, która w serialu ma grać główną rolę. Amy jest atrakcyna. Steretypowo i bez osobowości, ale jednak ;] Zaczynają sobie rozmawiać w jednym z pokoi, ona mówi że ta rola to dla niej obciach, bo mierzy wyżej, a Hank się z nią zgadza, bo wziął tę robotę przy pisaniu tylko dlatego, ze musiał się "ustatkować". Od słowa do słowa, i Amy mówi, że od koleżanki aktorki, z którą Hank współpracował [w 6 sezonie] wie, że Hank jest dobry w, jak by to rzec, aktywnościach językowych poniżej kobiecego pępka. Hank nie zaprzecza, a Amy chce się przekonać i... nakrywa ich na tym Julia. Ochota obojgu mija, ale Julia nie jest zazdrosna, bo niby o co ? Nic jej teraz z Hankiem nie łączy. Amy spłoszona ucieka, a Hank i Julia trochę się przewracają dla zabawy po łózku.

      W tym pląsie zastają ich Hashtag i Ralph. Są oburzeni, że Hank dobiera się do babki, ktorą sobie - osobno - upatrzyli. POtencjalny spór rozwiązuje Julia, która oznajmia, że nie zamierza randkować z żadnych z nich i nie jest niczyją własnością. Zostawia ich wszystkich z głupimi minami.

      Wtedy ktoś informuje Ralpha, że w basenie trwa seks. Ralph klnie jak szewc, bo prosił, żeby nikt niczego w basenie nie robił.

      Oczywiście, seks mają Levon z Nikki. Towarzystwo nadchodzi, więc seks zostaje przerwany. Stu z wyrzutem mówi "Nikki, miałaś mi towarzyszyć na tym przyjęciu", na co ona "Chciałam sobie dorobić na szybko". DOROBIĆ... yikes ! Levon na to, kryjąc się w wodzie, że Hank za to zapłaci. Hank na to, ze za nic płacić nie zamierza. Zapewne jednak będzie musiał.

      Levon kłapie dziobem i wychodzi na jaw, że Hank opłacił mu prostytutkę. Julia tego słucha i jest zaskoczona. Potem goni do syna, który świecąc gołym tyłkiem chyłkiem opuszcza basen. Mama okrywa go kocem, strofuje, a on się jej tłumaczy. Marne widowisko. Jesli Hank sądził,że wystarczy sprezentować Levonowi dziewczynę, zeby przestał być maminsynkiem, to właśnie widzi, jak bardzo się mylił w swoich rachubach.

      Całe towarzystwo jest ubawione, jedynie Ralph wściekły. za chwilę wściekłośc zamienia się z załamanie i bezsilnośc, bo Goldie wymiotuje prosto do basenu.

      Łysy otrzymuje od Stu niesamowitą propozycję.
      Stu nie może zapomnieć o Marcy. Proponuje Łysemu MILION dolarów sa jedną noc z jego zoną. Łysy musi się złapać ściany,żeby nie runąc z wrażenia.

      Po tym całym rąbniętym party, Łysy siedzi z Hankiem w samochodzie. Jest noc, nastroje beznadziejne, Łysy chlipie, że jesli Goldie i Hank stracą pracę u Ralpha - a wiele na to wskazuje - to on wylądujje na bruku. Nie ma żadnych innych klientów, od których wynagrodzenia mógłby pobierać prowizję.

      Hank pociesza go i mówi, że nie raz bywało krucho, ale jakoś z tego wychodzili. W dodatku nigdy nie tracili dobrego humoru. " A wiesz dlaczego ? - pyta Hank, i odpowiada : bo takie z nas wesołe szmaty" ;] Odjeżdzają w noc. Koniec odcinka.

      Uff, jakoś poszło ;]
    • grek.grek stopklatka "Larp" 17.02.16, 13:50
      20-minutowa etiuda filmowa.

      Głównym bohaterem jest Sergiusz, nastolatek długowłosy, chudy i rudy. Jest fanem Role Playing Games. Wraz z grupą kolegów, zapaleńców, odgrywają postaci i sceny z jakichś światów tolkienowskich. Mają kostiumy, akcesoria, a scenografię znajdują w lasach i na łąkach za miastem.

      Rzut oka na rodzinę Sergiusza i już wiemy, że chłopak komplletnie tu nie pasuje...

      Sergiusz wraca do domu, a tam na niego czeka cała familia z urodzinowymi prezentami i tortem. Ojciec wyraźnie jest nim zawiedziony, zniecierpliwiony, generalnie słabo rozumie pasję syna. Zdecydowanie więcej uwagi poświeca starszemu Remigiuszowi - bokserowi. Ciotki, wujki i kuzyni generalnie obciążeni są tą samą niewrażliwością. Jedynie matka próbuje robić atmosferę i widać w jej zachowaniu jakieś uczucia wobec syna.

      Spotkanie z okazji urodzin Sergiusza szybko zamienia się w klasyczny spektakl, w którym solenizant siedzi i słucha, jak reszta rodziny z ożywieniem rozmawia o sukcesach wszystkich tylko nie jego. Chłopak chyba jest do tego przyzwyczajony, bo nie robi min, nie obraża się i znosi to wszystko z olimpijskim spokojem.

      Pokój braci wygląda jak jedno duże pomieszczenie podzielone regałem na dwie częsci. Po stronie Sergiusza panuje przyjemny półmrok, na ścianie są plakaty, otwarty komputer, a chłopina zajmuje się szyciem stroju na następną sesję RPG. Po stronie Remigiusza dominują sprzęty do ćwiczeń siłowych, a sam bokser [waga papierowa ;)] pedałuje dzielnie na rowerku. Przychodzi ojciec, nie zauważa w ogóle Sergiusza, podobnie jak i brat. Obaj panowie sportowcy dzielnie hałasują ćwicząc hantlami i kręcąc pedałami. Sergiusz siedzi po swojej stronie, szyje i zdaje sie, że także i takie sytuacje zna już zbyt dobrze, żeby się nimi przejmować.

      POdczas kolejnej części RPG widzimy, że także koledzy Sergiusza nie traktują go do końca serio. Główny scenarzysta myli imię jego postaci, i nie wygląda na to, żeby robiło mu to róznicę.

      Scena odbywa się w karczmie i tutaj Sergiusz, a jak Finefin,jego postać, dostaje szansę wykazania się szlachetnością. Kiedy widzi Elfitkę, którą zaczepia jakiś gbur. Sergiusz wstaje, podniesionym tonem rzuca "Puść ją, kmiocie !" i gbur daje sobie spokój. Ale to tylko zabawa fabularna...

      Potem Sergiusz i Elfitka, czyli ormiańska studentka, idą do baru z kebabem, siedzą, jedzą i rozmawiają. Przy barze zaczyna się awanturować jakiś frustrat. Facet ma na sobie kostium, które sugeruje że zajmuje się łażeniem po ulicach w stroju reklamowym jakiejś firmy. Wszczyna awanturę, bo nie podoba mu się, że dostał kebab z dodatkami, a prosił żeby ich nie było.

      Sergiusz wstaje od stolika i podniesionym tonem rzuca "Puść ją, kmiocie !". Awanturnik jest na tyle uruchomiony, że zamiast grzecznie odpuścić, daje Sergiuszowi po twarzy. Potem ucieka z baru. Segiusza z podłogi podnosi studentka. To rzeczywistość...

      DO domu Sergiusz wraca zakrwawiony cały. Akurat trwa spotkanie z okazji urodzin jego brata. Towarzystwo milknie, kiedy chłopak wchodzi i kulturalnie siada pomiędzy nimi.

      Krępującą ciszę przerywa zdegustowany ojciec [zawsze ma zdegustowaną minę, kiedy patrzy na Sergiusza]. Pyta co się stało, a Segiusz, z prawie pogodną miną, oznajmia, że "bił się". Ojciec drwi "Biłeś się ? Z kim ? Elf cię kopnął ?".

      Sergiusz długo na niego patrzy, słyszy stłumiony chichot niektórych gości i własnego brata. Tylko matka jest wstrząsnięta krwią na jego twarzy i koszulce.
      Patrzy, patrzy i wie, że na nic tłumaczenia. Odpowiada więc ironią "Nie przejmujcie się mną. To sztuczna krew. Sztuczna".

      I koniec.

      znakomite.
      do osobistej interpretacji, ale na swój sposób poruszające w warstwie niezrozumienia i niechęci z jaką Sergiusz ma do czynienia we własnym domu.

      PS : "Larp", to stan pomiędzy rzeczywistościa, a zanurzeniem w świecie fikcji, także tym kreowanym w obrębie Role Playing Games.

      Sergiusz wstaje od stolika i
      • grek.grek Re: stopklatka "Larp" 17.02.16, 14:09
        trailer mamy :]

        www.youtube.com/watch?v=sZop2qL-srU
    • grek.grek Stopklatka "Chłopczyca" 17.02.16, 14:04
      Kolejna etiuda, tym razem made in France.

      Akcja dzieje się w latach 20-tych, gdzieś na prowincji, w okazałej willi.
      Spędza tu wakacje nastoletnia LISA. Nie bardzo ma towarzystwo, więc sama kombinuje jak sobie czas zorganizować. Matka spotyka się głównie z ciotkami i pije kawkę w salonie. Ojca nie ma, a jak wraca, to zainteresowany jest głównie tym, czy Lisa nauczyła się już tablicy Mendelejwa. Wieczorem ma być jakieś gustowne party, więc matka zapowiada Lisie,zeby się stosownie ubrała.

      Ale do południa ma wolne, więc wybiera się nad jezioro. Leży, opala się, nic się nie dzieje.

      Po chwili nad wodą zjawiają się jacyś ludzie. Dziewczyna i chłopak, w strojach z... epoki :"], oraz... ktoś jeszcze. W kaszkiecie i spodniach. Lisa przygląda się tej postaci, próbując ją przeniknąc. Strój jakby męski, ale figura jakby kobieca.

      I ta trzecia postać przechodzi przez plażę i przychodzi do Lisy. Z bliska Lisa widzi, ze to dziewczyna. Ładna. Starsza od niej o parę lat.

      Zamieniają kilka słów, dziewczyna przygląda się jej z ciekawością i czymś w rodzaju flirtu [bo Lisa jest urodziwą Lisą] i zainteresowania. Lisa trochę jest skrępowana, dziewczyna to widzi i z lekkim rozbawieniem żegna się i idzie w stronę swoich przyjaciół.

      Po drodze zdejmuje na chwilę kaszkiet. Lisa widzi jej krótkie włosy, w stylu Lisy Stansfield - nie wiem dlaczego, ale od razu mi się skojarzyło, Lisa tu, Lisa tam...]. Patrzy za nią, i widzi jak pali ona papierosa, a potem jak całują się we troje. Jest absolutnie zaintrygowana.

      A potem ma miejsce długa scena w wodzie. Lisa idzie popływać. JUż w wodzie wpada w jakiś rodzaj "tunelu", jakby pipety laboratotyjnej, w której płynie do góry, w dół, unosi się w wodzie... I mamy "wodną" muzykę nastrojową oraz wiele krótkich momentów, w których widać fragmenty nagiego ciała. Niby Lisy. W uścisku erotycznym, raz to z męskim ramieniem, raz to z kobiecym ciałem. Oświecenie seksualne nastolatki ? Pierwszy orgazm ? Fantazja ? A może przebudzenie seksualnej tożsamości ?

      LIsa wraca do domu wieczorem. Przyjęcie już trwa, matka prosi żeby Lisa przebrała się w swoim pokoju i dołączyła do gości.

      JUż w swoim pokoju, oświetlonym płomieniami świec, Lisa stoi długo przed lustrem, przygląda się sobie, a potem nagle ścina włosy, tak żeby chociaż minimalnie przypominały długością włosy dziewczyny spotkanej na plaży.

      Koniec :]

      Kto jest "Chłopczycą" ? Zapewne ta dziewczyna z plaży, mierząca Lisę wzrokiem, który mógł jej namieszać w głowie ;] Może Lisa się w niej zakochała, a może odkryła w samej sobie... biseksualistkę ? Lesbijkę ? A może w ogole, to że jest istotą seksualną ?

      Interesujące. Gustowne wnętrza i plenery.
      • grek.grek Re: Stopklatka "Chłopczyca" 17.02.16, 14:07
        30-minutowy film na trailer, jak się okazuje :]

        www.youtube.com/watch?v=rqiziCjk0T8
    • siostra_bronte "Trzecia część nocy" Żuławskiego 17.02.16, 14:29
      Właśnie wyczytałam na stronie fb Kultury. W związku ze śmiercią reżyseria film zostanie pokazany dzisiaj o 20.20. Ktoś może widział?
      • grek.grek Re: "Trzecia część nocy" Żuławskiego 17.02.16, 15:41
        rezyser musi zejśc, żeby telewizja raczyła jakiś jego film pokazać.
        nieodmiennie.

        nie znam "Trzeciej części nocy".
        sto lat temu oglądałem "OPętanie", a 90 lat temu "Wierność" :]
        poza tym, zupełnie nie znam filmów pana Ż.
        • siostra_bronte Re: "Trzecia część nocy" Żuławskiego 17.02.16, 15:58
          To prawda.

          Widziałam "Opętanie" i "Diabła".
      • ewa9717 Re: "Trzecia część nocy" Żuławskiego 17.02.16, 16:00
        W zeszłym stuleciu byłam nawet na tym w kinie, ale pamiętam tylko rodzącą Braunek i karmienie wszy.
      • siostra_bronte Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele Żuławskiego 17.02.16, 17:55
        Z ostatniej chwili: Kultura pokaże jeszcze dzisiaj dwie nowelki reżysera z 1967. "Pavoncello" wg. Żeromskiego i "Pieśń triumfującej miłości" wg. Turgieniewa. Widziałam obie. Warto zobaczyć!
        • barbasia1 Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele Żuławsk 17.02.16, 22:03
          Dzięki za zapowiedzi, Bronte. "Pavoncello" właśnie się zaczyna ...
        • grek.grek Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele Żuławsk 18.02.16, 13:56
          dzięki, Siostro, za zapowiedź.
          niestety, nie udało mi się obejrzeć niczego wczoraj.

          liczę na powtórki :]
          • siostra_bronte Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele Żuławsk 18.02.16, 14:29
            Szkoda!

            "Trzecia część nocy" może irytować (wszytko na granicy histerii, patetyczne dialogi), ale dla mnie była fascynująca. Ale musiałabym obejrzeć jeszcze raz, żeby się we wszystkim połapać :)

            Przede wszystkim niesamowity nastrój, pomieszanie rzeczywistości i snu. Sobowtóry i powtarzające się losy. Nie wiadomo czy to wszystko prawda, czy tylko tylko majaki umierającego bohatera? Film o wojnie, ale kompletnie inny niż to co znamy z naszego kina. Kapitalne zdjęcia! Gdyby miałabym powiedzieć w skrócie: "Lynch" na długo przed Lynchem :)

            Nowelki już kiedyś widziałam (może Barbasia coś napisze?), wczoraj przełączyłam się po filmie na dokument w Ale kino "Żuławski o Żuławskim". Bardzo ciekawy. Dowiedziałam się, że historia o karmieniu wszy w klinice we Lwowie jest autentyczna, zajmował się tym ojciec reżysera.
            • siostra_bronte Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele 18.02.16, 14:46
              Nie podejmuję się streszczenia "Trzeciej części nocy".

              Tutaj jedna z najmocniejszych scen filmu. Michał nad ciałami zabitej przez Niemców rodziny: matki, żony i synka.

              www.youtube.com/watch?v=y2T5i3xWwo8


              Nie znalazłam trailera, więc tylko link do tekstu ze zdjęciami.

              altscreen.com/02/27/2012/wednesday-editors-pick-the-third-part-of-the-night-1971/


              Aha, cały film jest na youtube, ale dla zdjęć warto go obejrzeć na większym ekranie.

            • grek.grek Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele 18.02.16, 15:46
              dzięki, Siostro :]

              tradycyjnie, potrafisz swoim opisem zaintrygować potencjalnego widza :]
              mam więc, podobnie jak Ty, nadzieję na powtórkę tego filmu, chętnie bym obejrzał.

              yes, może Barbasia też oglądała.
              Barbasiu, hop ! hop ! :]
            • barbasia1 Re: Po "Trzeciej części nocy" dwie nowele 18.02.16, 22:18
              Podpisuję się pod komentarzem, Bronte.
              I również nie podejmę się streszczenia filmu. Tak samo jak Bronte musiałabym obejrzeć ponownie.

              >Gdyby miałabym powiedzieć w skrócie: "Lynch" na długo przed Lynchem :)
              Dobra uwaga.

              >Nowelki już kiedyś widziałam (może Barbasia coś napisze?),

              Natomiast nowelki filmowe mogę opowiedzieć. Podobały mi się. Pierwsza "Pavoncello" to adaptacja opowiadania Żeromskiego, druga "Pieśń triumfującej miłości" oparta jest na noweli Turgieniewa.
              cdn...
    • grek.grek Berlinale 2016, dzień 6 17.02.16, 15:37
      "Genius" z Colinem Firthem, Judem Lawem i Nicole KIdman oraz nowy film Michaela Moore'a :

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-szosty-michael-moore-w-formie-i-genialny-jude-law-relacja/7sp97q

      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Geniusze+i+proletariusze-115875
      wyborcza.pl/1,75475,19636271,berlinale-2016-w-berlinie-nadal-wojna.html
    • grek.grek "House of Cards" odcinek 6 18.02.16, 12:55
      Ciągle się rozkręca. Lepiej nie wiedzieć, jak się robi kiełbasę i politykę, mawiał jeden bystry gość, i HoC idealnie to potwierdza.

      W 5 odcinku wybuchł wreszcie strajk nauczycieli, przeciwko planowanej przez Demokratów reformie edukacji. Jako że nowa ustawa ma ograniczać ich prawo do rokowań zbiorowych, a dodatkowo wprowadza oceny wydajności i dotacje dla szkół społecznych - wychodzą na ulice, prowadzeni przez centralę związkową, na czele której stoi niejaki Spinella.

      W 5 odcinku nie udało się związkom popsuć rautu jaki zorganizowała żona Franka Underwooda. Przeciwnie. Nie dośc,.że UNderwoodowie z tego wybrnęli i bankiet zorganizowali, to jeszcze protestujących demonstrantów zdobyli za pomocą poczęstunku najlepszymi żeberkami w Waszyngtonie.

      W 6 odcinku mamy już strajk na całego. Związki wyprowadzają na ulice dziesiątki tysięcy nauczycieli. W siedzibie Demokratów lekka panika, bo to związki mają poparcie opinii publicznej, a minusy lecą na konto dopiero co wybranego prezydenta. Frank Underwood jest pod ciśnieniem, bo to jego reforma, on za nią stoi, on ją forsuje. Sam prezydent domaga się od niego załatwienia tej sprawy, bo jak tak dalej pójdzie, to ta nieszczęsna ustawa pogrązy go już na samym początku urzędowania. FRank upiera się, że musi to wszystko przejśc na ich warunkach, prezydent wolałby nawet ustąpić, byle strajk się skończył. "Przez pana przemawia duma", puinktuje Franka, a ten odpowiada "A przez pana strach".

      Pojawia się szansa. Wieczorową porą Claire zaprasza ochroniarza rodzinnego do domu, na kawę. Za chwilę przychodzi Frank. A potem wpada... cegła. Przez okno. Ochroniarz wybiega by interwewniować, ale widzi tylko uciekającą postać.Oddaje strzał, ale niecelny.

      Jest chryja, bo jakby nie było, kto obrzucił cegłami dom kongresmena. Frank zgłasza także zastrzeżenia wobec ochroniarza, który strzelał wieczorową porą na ulicy. Ochroniarz zostaje zwolniony w trybie natychmiastowym.

      Frank oczywiście idzie za ciosem, a nawet - za cegłą. Dzwoni od razu do Zoe Barnes, i każe jej opisać cały incydent na tym portalu, na którym Zoe teraz pracuje. Oczywiście, cała akcja ma znaczenie dla konfliktu rządowo-związkowego.

      Frank występuje z opinia, że to musiała być robota jakichś strajkujących frustratów, ale od razu nadmienia, że zwykli ludzie nie są winni temu,że ich nerwy ponoszą. Winę ponosi centrala, która NIE PANUJE nad tłumem. Zgrabne. Bardzo zręczne. Nie zrażamy do siebie samych nauczycieli, ale bijemy w wąską grupkę przywódców. Jest efekt, związkowy szef Spinella zaczyna się lekko miotać. Sprawa CEGŁY zaczyna odwracać uwagę od istoty problemu.

      Spinella wyzwa Franka na debatę w CNN. KOńczy się ona klęską Franka. Zaczyna nieźle, szybko przenosząc uwagę widzów w stronę incydentu z cegłą. Demonstracvyjnie każe Spinelli przeprosić Claire - "Co powiesz mojej żonie, która była świadkiem całego zajścia i strasznie się przeraziła ?". Claire stoi na offie, ale kamera pokazuje jej twarz i Spinella bardzo ją przeprasza. Jednocześnie potępia Franka, że wciąga żonę w rozgrywki polityczne.

      I wtedy Frank wpędza się w jakiś idiotyczny słowotok, zaczyna plątać się i wikłać w jakieś wymyślne próby "literowania" i "odmieniania przez przypadki" zdania o przeprosinach. Zacina się. Traci głowę. A Spinella sprytnie go podpuszcza, aż na końcu Frank próbuje zachować resztki godności i z uśmiechem rzuca "Dziękują za lekcję".

      Powrót do domu w minorowych nastrojach. A na drugi dzień i przez kolejne dni, Frank staje się bohaterem dowcipów w tokszołach, w jutubie, a nawet w politycznych dyskusjach. Wszyscy kpią z jego kuriozalnego pseudomonologu.

      Ogląda to wszystko, bardzo go to boli, ale jednocześnie nie traci zimnej krwi. Np. cały czas trzyma rekę na pulsie, jak chodzi o przepchnięcie kandydatury Petera Russo na gubernatora stanu. Russo jest z Pensylwanii, tak jak prezydent, jest "młody, przystojny i bystry", jak reklamuje go Frank w rozmowie z panią Whitaker, szefową partii. Tylko Frank wie o problemie alkoholowym Petera, ale w ostatnim odcinku mocno nim potrząsnął i od miesiąca Russo jest trzeźwy. Frank jest z niego zadowolony, ale mu nie ufa. Rozkazuje mu [yup...] zapisać się na terapię AA. Chce mieć Russo trzeźwego, ale nie chce chyba ukrywać, ze facet popijał. Przeciwnie : zamierza to wykorzystać w kampanii, pokazując Russo jako nawróconego grzesznika. Czuje, że lud to kupi. Zdobywa wstępną zgodę Whitaker na tę kandydaturę. A co za tym idzie, także środki finansowe na kampanię.

      Z kolei Claire ma ze swoją fundacją zacząć inwestycję w okręgu wyborczym Petera Russo. Ma powstać nowa stocznia, która da pracę wielu tysiącom ludzi. W ten sposob Russo odzyska poparcie wyborców.

      Do Franka dzwoni zwolniony ochroniarz.Prosi o wstawiennictwo u szefa. Frank uznaje, że to może być dla niego przydatna inwestycja. Dzwoni więc gdzie trzeba i ochroniarz wraca do pracy. Jest teraz wdzięczny Frankowi i Underwood wie,ze zyskał sobie wiernego pieska.

      Jednocześnie Underwoodowie dowiadują się, ze ich poprzedni ochroniarz Steve, jest cięzko chory. Umiera na raka. W szpitalu odwiedza go Claire. Pierwsza wizyta jest zdawkowa, z kwiatami, elegancją, ale bez zaangażowanie. Drugie spotkanie prowokuje on sam. Dzwoni do Claire i prosi o szybka wizytę. A kiedy Claire przychodzi, wyznaje jej, że "nienawidzi Franka". I dodaje, że jesli ochroniał ich tyle lat i nie odszedł z własnej woli, to dlatego, ze był zakochany w NIEJ. Claire na to wędruje dłonią pod kołdrę i sprawia mu tak przyjemnośc. "tak to sobie wyobrażałeś ?", powiada, a Steve nie dośc, ze cięzko chory, to jeszcze płonie ze wstydu.

      I wtedy Claire opowiada mu, dlaczego przyjęła oświadczyny Franka. "Dał mi wolnośc. Rozumiał mnie, jako jedyny z tych wszystkich, którzy mi się oświadczali. I nigdy mnie nie adorował". Pełna lojalnośc. Wstaje, rzuca "Ja poznałam twoją prawdę, a ty moją, jesteśmy kwita". I wychodzi.

      Druga scena lojalnościowa, to rozmowa telefoniczna Claire z jej przyjacielem, i chyba eks-kochankiem, fotografem. Po incydencie z cegłą gośc dzwoni, żeby zapytać o jej formę. Wyraźnie próbuje sondować, czy jest szansa na powrót do poprzednich relacji, gośc jest bardzo taktowny i widać że ma dla niej wiele szacunku. Claire ewidentnie rozważa skok w bok, ale nie decyduje się na to.
      • grek.grek Re: "House of Cards" odcinek 6 18.02.16, 13:16
        Jest też bardzo ciekawa sekwencja scen między Claire, a bezdomnym, który koczuje pod budynkiem jej fundacji.

        Najpierw Claire go zauważa, jak tak sobie grzebie w tych swoich tobołkach, ubrany... jak to bezdomny. Patrzy, ale nic nie robi.

        Potem widzi go znowu, tym razem daje mu parę banknotów. "Na końcu ulicy jest sklep", mówi instruktażowo i odchodzi.

        A przy czwartej okazji, Claire wychodzi z budynku, a ten bezdomny stawia na chodniku pod jej nogami... origami zrobione z tych banknotów, które mu dała. Claire podnosi je z chodnika, spogląda na niego, a on na nią.

        Pytanie brzmi : dlaczego Claire dała mu te pieniądze ? Z troski ? A może po to, żeby przestał psuć wizerunek jej fundacji swoją bytnością na chodniku pod jej siedzibą ? Bo że bezdomny zrobił origami, zamiast kupić sobie coś za te pieniądze, dowodzi jego dumy i... czego ? Odmowy przyjęcia jałmużny ? Czy dowodu na to, ze przejrzał prawdziwe intencje Claire i dotarło do niego, ze to nie była jałmużna, ale pospolita korupcja ? :]

        Frank nie odpuszcza sprawy reformy. Po przegranej z kretesem debacie wpada na inny koncept. Cyniczny do bólu.

        Na coś czeka, razem ze swoim doradcą... Czekają i czekają, nawet do domu nie idą spać, tylko czekają. Przed południem dnia następnego już wiadomo o co chodziło... Policja odnotowuje śmierć nastolatka, zginął w wyniku porachunków gangów. Frank i jego kolega od razu ruszają z tematem. Frank każe Zoe Barnes od razu zatwittować o tym przypadku. Rzecz zjawia się w obiegu medialnym.

        Frank występuje w telewizji, trzymając pod rękę zapłakaną matkę chłopca. "Ten dzieciak by żył, gdyby był w szkole", peroruje Frank z perfidnie zbolałą miną. Jasna sugestia : chłopak zginął, bo nauczyciele zamiast prowadzić lekcje strajkują. Na końcu swojej przemowy, Frank zaprasza szefa związków na rozmowę na Kapitolu. Sztab związkowców siedzi kompletnie zbity z tropu. Milczą. Dostali w mięTkie.

        Spinella zjawia się na umówione spotkanie. Frank siedzi sam w pustej sali. Na krześle, jak panisko. Spinella nie wie, o co tu chodzi, bo Frank milczy i stuka palcem w stół. Szef związków próbuje go jakoś zagadać, ale na nic. Już się zbiera do odejścia, a wtedy Frank rusza do ataku.

        Najpierw zimnym głosem oznajmia mu, że jest zerem, które zawsze będzie pachołkiem innych, a władzę mają tacy jak Frank. W istocie dośc mocno obraża gościa, nazywając "makaroniarzem, który zawsze będzie robił loda, takim jak ja", dobitnie wskazując na to, ze ma asa w rękawie, zabitego chłopca. Spinella trzyma nerwy na wodzy, odgryza się, że za nim stoją 2 miliony nauczycieli, którzy nie zgadzają się na proponowane reformy.

        Frank na to, ze ma coś jeszcze. Podaje mu karton. Spinella go otwiera, w środku jest CEGŁA. Frank bezczelnie opowiada mu, że ten cały numer w rzuceniem cegłą w jego dom, SAM wymyslił. On i Claire, która zaprosiła ochroniarza do domu, żeby zostawić pole do działania doradcy Franka. To ten doradca rzucał. "Spreparowałem to, i mogę spreparować wszystko, co zechcę. W końcu przepchnę tę ustawę", syczy :] Spinella jest tak zaskoczony, że stać go tylko na uwage, że Frankowi ewidentnie odwaliło.

        Frank kontynuuje swoją przemowę, zbliżając się do twarzy Spinelli, az w końcu cedzi słowa nos w nos, trzaskając rękoma w drzwi przy jego uszach.

        Wreszcie Spinella nie wytrzymuje i daje mu w twarz. Mocno. Frank zalewa się krwią z rozbitego łuku brwiowego. Podnosi się z ziemi, jest bardzo zadowolony. Spinella bełkocze, że powie wszystkim, iż Frank go sprowokował. Na co Frank z zimnym półuśmieszkiem oznajmia mu, że nikt w to nie uwierzy, ale że jego jedyna szansa na uniknięcie afery na 125 fajerek, to podpisanie porozumienia i zakończenie strajku.

        Wieczorem Claire opatruje Franka. Dzwoni Zoe Barnes. Frank nie odbiera od niej telefonu.

        świetne :]




        • siostra_bronte Re: "House of Cards" odcinek 6 18.02.16, 15:08
          Fajnie, że tak Ci się podoba. Pierwsza seria była rzeczywiście świetna.
          • grek.grek Re: "House of Cards" odcinek 6 18.02.16, 15:49
            yes :]

            właśnie.
            zaczynam myśleć, na ile scenarzystom starczy weny, bo zazwyczaj świetne pierwsze sezony są zwiastunem już mniej doskonałych drugich i kolejnych. nie sposób trzymać nonstop wysokiego poziomu, to raz. Dwa, nie wszyscy scenarzyści o tym wiedzą ;] Właściwie, poza "Housem" chyba żaden serial nie był dobry w sezonach późnych. chociaż... zagorzali fani podobno nawet finałowe sezony "HOuse'a"[też] krytykowali, więc sam już nie wiem, czy coś wiem na ten temat ;]
            • siostra_bronte Re: "House of Cards" odcinek 6 18.02.16, 16:31
              Zgadzam się całkowicie. Nawet najlepszy serial po kilku sezonach po prostu się wypala. Formuła się wyczerpuje, trudno o nowe pomysły i widzowie zaczynają się nudzić. Tak, "House" pociągnął na dobrym poziomie całkiem długo.
    • siostra_bronte "Strzeżcie się Bakera!" 18.02.16, 13:14
      W Kulturze o 22.45. Ciekawy dokument o słynnym perkusiście, prawdziwym ekscentryku. Kiedyś pisałam o tym filmie. Warto zobaczyć!
      • grek.grek Re: "Strzeżcie się Bakera!" 18.02.16, 13:58
        dzięki, Siostro :]

        chciałbym obejrzeć.
        widzę, wszelako, jednakoż, konkurencję na Dwójce - premiera w Kocham Kino.

        • siostra_bronte Re: "Strzeżcie się Bakera!" 18.02.16, 14:29
          A tak, polska premiera. Brzmi ciekawie.
        • maniaczytania Re: "Strzeżcie się Bakera!" 18.02.16, 18:47
          konkurencja to dziś na Jedynce ;)
    • grek.grek Berlinale 2016 dzień 7 18.02.16, 15:31
      m.in o nowym filmie Thomasa Vinterberga, "The Commune" :

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-siodmy-zjednoczone-stany-infiltracji-relacja/tl46mq
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Hakerskie+wojny+i+Mars+w+Paryżu-115898
      wyborcza.pl/1,75475,19641689,berlinale-2016-festiwal-dobrych-rol-swietny-geniusz-poruszajace.html
      • barbasia1 Re: Berlinale 2016 dzień 7 18.02.16, 20:47
        Dzięki. Czytam! :)
    • grek.grek Kocham Kino: 22:40 "Ostatnie pietro", "Wielki skok 18.02.16, 15:38
      Kocham Kino pokazuje oba filmy w jednym bloku, więc zapowiedzieć chyba też tak wypada ;]

      w "Ostatnim piętrze" eks-wojskowy dostaje oszołomienia nerwowego i wydaje mu się, że wpadł na ślad spisku, którego nitki wiodą do najwyższych urzędów państwowych.

      w roli głównej Janusz Chabior, co już samo w sobie moze być zachętą, by film obejrzeć.
      są też Aleksandra Popławska i Marek Kalita. świetna obsada.

      "Wielki skok" zaczyna się o 0:05, a chodzi w nim o to, że na dachu wieżowca spotyka się troje samobójców, kazde o innym nastawieniu wobec dogmatów religijnych, a wszyscy połączeni problemami finansowymi, które są ich motywacją do działania. W jednej z ról Arkadiusz Jakubik, obok niego dwoje aktorów o nazwiskach zdradzających pochodzenie skandynawskie :]

      rzecz jest koprodukcją polsko-szwedzką, co objaśnia powyższy fakt.
      • barbasia1 Re: Kocham Kino: 22:40 "Ostatnie pietro", "Wielki 18.02.16, 22:43
        "Ostatnie piętro" spróbuję ...
      • barbasia1 Re: Kocham Kino: 22:40 "Ostatnie pietro", "Wielki 19.02.16, 00:44
        Potworna historia.
        • grek.grek "Ostatnie pietro" parę słów 19.02.16, 12:27
          yes, Barbasiu :]

          scenariusz dośc pretekstowy, ale dobre zdjęcia i nieźle zrobiona atmosfera, wg mnie.

          scenariusz pretekstowy, bo pan kapitan dostaje szajby na tle patriotyczno-katolicko-bogojczyźnianym. odcina dzieci i żonę od świata, zabiera telewizor, telefony, komputer wywala do śmietnika, prowadzi w domu szkolenia wojskowe, każe czytać tylko Sienkiewicza, a Iwaszkiewiczem najchętniej zapchałby muszlę klozetową. A jak trzeba, to i kochanej zonie przyładuje z łokcia, aż biedna umiera z powodu nieleczonego przez wiele dni krwotoku wewnętrznego [tak na oko].

          dlaczego żona, widząc że chłop oczadział, nie ucieka z dziećmi ? Bo "żona musi trwać przy męzu, w złym i dobrym, w zdrowiu i chorobie". I dać się zabić musi. Niby tam próbuje później szukać drogi ucieczki, ale drzwi zamknięte na 124 zamki, balkon zablokowany, generalnie zerowe szanse.

          chociaż... jakby tam we czwórkę zaczęli głośno wrzeszczeć "pomocy !", to może ktoś by wpadł na to, że trzeba wezwać policję i sprawdzić, co się tam dzieje. Tyle że wtedy nie byłoby filmu i dramatu.

          generalnie, wygląda to na dośc bezpardonową krytykę pewnego modelu wychowania, myślenia i postrzegania świata. Zaściankową, ciemnogrodzką i średniowieczną. Podlaną wojskowym drylem, który wyraźnie z pana kapitana zrobił mentalnego inwalidę, a w momencie chorobowego nasilenia stał się dla niego rezerwuarem dostępnych zachowań, gestów i metod działania.

          brawo dla Janusza Chabiora, który z przylepioną stylową grzywką, potrafi paranoikowi przydać ludzkich cech. Umie się wzruszyć, jak dzieci ładnie przeczytają z książki, umie się werbalnie zatroszczyć o rodzinę. Nie jest zły, jest ciężko chory.

          Wg mnie, jest to jakiś głos w dyskusji swiatopoglądowej, która odżyła w POlandzie w ostatnich latach. przypadek jednostkowy w jakiś sposób jest tutaj skierowany ostrzem wobec niektórych grup społecznych. Rzecz oparta na faktach, ale chyba nikt naprawdę nie wie, co tam się działo za zamkniętymi drzwiami, więc reżyser może sobie używać, skupiając się na dośc wyraziście okreslonych kierunkach odlotów kapitana.

          co sądzisz, Barbasiu ?
          co sądzicie, Czcigodni ?

        • grek.grek Kocham Kino "Wielki skok" słów parę 19.02.16, 12:44
          oglądaliście "Wielki skok" ?

          Może kilka słów a'propos ?

          więc, akcja dzieje się w futurystycznej scenografii, niczym made in Szanghaj. Świat jest tutaj lasem nowoczesnych drapaczy chmur.

          Na dachu jednego z takich wieżowców stoi kobieta w efektownym czerwonym płaszczu szykuje się do skoku w tonącą we mgle przepaść. Jest to szefowa jakiegoś oddziału firmy, która własnie zbankrutowała.

          Za moment na dach wpada mężczyzna w garniturze. W podobnej sprawie, co kobieta, chce popełnić samobójstwo. Widząc kobietę zaczyna złośliwie jej dogadywać. Okazuje się, ze gośc jest pracownikiem tej zbankrutowanej firmy i uwaza, że kobieta jest winna tej sytuacji oraz - co za tym idzie - jego życiowej klęsce.

          Niespodziewanie, na dachu sąsiedniego wieżowca, pojawia się drugi mężczyzna, nazwijmy go Arkadiusz Jakubik ;] Ma na sobie prochowiec a'la Colombo [tylko mniej wyślumprany, heh] i aktówkę w garści.

          Kobieta zaczyna się modlić przed skokiem. Mężczyzna w garniturze zauważa "Jesli jesteś wierząca, to musisz wiedzieć, ze samobójstwo jest grzechem. Wylądujesz w Piekle". Ona się upiera że w Niebie, ale po chwili przyznaje mu rację. Mężczyzna jest ateistą, nie wierzy w żadne Niebo i Piekło, wiec kobieta zaczyna go prosić, żeby ją zepchnął w tego dachu. Jak zginie z czyichś rąk, to nie będzie to samobójstwo [czy ona uważa własnego Boga za głupca ? :)]. Facet się opiera, jest ateista, ale nie do tego stopnia, żeby robić za egzekutora.

          Jednocześnie spierając się ze sobą, para na dachu prowadzi krótkie dialogi z Jakubikiem,który jako agnostyk w ogóle nie wie, co im doradzić.

          Wieje wiatr, jak to na dachu wieżowca. KObieta i mężczyzna zaczynają się szamotać, bo ona chce go wręcz zmusić, żeby ją wypchnął. I prawie się udaje. Babka wypada z dachu, ale zatrzymuje się na elemencvie konstrukcyjnym budynku. Wisi trzymając się desperacko, i głośno domaga się od mężczyzny,zeby jej pomógł, czyli zszedł do niej i ją zepchnął w dół. Ten odmawia.

          Babka miota się na tym czego się trzyma, wiatr nią majta i wreszcie zaczyna wisieć na tym elemencie, powieszona za kołnierz, jakby na wieszaku na ubrania :]

          Mężczyzna dąsa się i pląsa, ale w końcu decyduje się do niej zejść. Kiedy tak schodzi, agnostyk Jakubik prosi ich o kontakt telefoniczny pośmiertny : "dajcie mi znać, czy jest Niebo albo Piekło, dobrze ? [i tu podaje numer swojej komórki]"

          Męzczyzna schodzi do kobiety, cały czas gderając do siebie. Wiatr wieje. A potem odczepia ją i oboje lecą w dół. Wiatr znosi ich na budynek. Szorują więc plecami i tym, co poniżej pleców, po konstrukcji wieżowca. Spadają na dół, lądują na siedzeniach, ciuchy mają w strzępach, ale...żyją. A na dodatek wylądowali dokładnie pod drzwiami wejściowymi do budynku, które usłużnie się otwierają za ich plecami.

          "To cud !", krzyczy mężczyzna-ateista. Kobieta siedzi i generalnie nie ma pojęcia, co się stało.

          A Jakubik na dachu drugiego wieżowca czeka na telefon. Bo on też samobójczo chce skoczyć. Mężczyzna, który już wylądował łapie za komórkę i kręci do niego. Jakubik skacze, leci w dół, w locie słyszy dźwięk telefonu, odbiera, i uwaznie słucha, coś mówi, wydaje się być zadowolony.
          CIęcie.

          Pytanie, naprawdę przeżyli ? :] A może wcale nie i wylądowali w Piekle/Niebie, które wygląda/ją dokładnie jak rzeczywistość, bo w samej rzeczy NIE istnieją jako takie ? :]

          Trwa to wszystko jakieś 10-12 minut, ale jest zrobione w sposób budzący zainteresowanie [ofk, z użyciem komputera, ale w dobrym guście], dialogi i monologi są niezłe, no i chyba jest jakiś przekaz, który musielibyśmy dopiero ustalić ? :]
    • grek.grek 16:45 TVP Kultura "Artysta i modelka" 18.02.16, 15:43
      polecam :]

      kiedyś opisywałem, ale nie psujcie sobie smaku moimi tekstami.
      warto obejrzeć.

      jest tutaj stary rzeźbiarz i jego żona, dawna muza, dzisiaj też już niemłoda. mieszkają za miastem, w malowniczym domku pośród zieleni, gdzie rzeźbiarz ma swoją pracownię, a żona wszystko inne.

      w poblisskim miasteczku, żona spotyka młodą dziewczynę.
      jako że film opowiada historię z czasów II wś., jest sugestia, że dziewczyna ukrywa się przed Niemcami. żona proponuje jej gościnę u nich w domu, w zamian za... pozowanie nago jej mężowi. piękny gest : dawna muza znajduje mistrzowi nową muzę, piękną i młodą.

      znakomity film, piękne zdjęcia, jakaś poetyckośc jest w całej tej opowieści, inspirujące i ciekawe dialogi i bon moty, a przede wszystkim świetne role Jeana Rocheforta i Claudii Cardinale. I oczywiście symboliką zionąca puenta. film o spotkaniu róznych świaatów, wrazliwości, epok, o przezznaczeniu artysty, procesie tworzenia, rozpoznawania rzeczywistości, odnajdywania drogi do spełnienia, radości uczestnictwa w tym akcie. znakomity.
      • barbasia1 Re: 16:45 TVP Kultura "Artysta i modelka" 18.02.16, 20:47
        Tak. Ładny film. :)
    • pepsic TW "Bolek" 18.02.16, 19:00
      Hejka:)
      Dzisiaj w tvp1 godz. 20:32 dokument G.Brauna, dotąd zakazany. Okoliczności oczywiste.
      • maniaczytania Re: TW "Bolek" 18.02.16, 19:30
        a nie 22:20?
        • siostra_bronte Re: TW "Bolek" 18.02.16, 19:59
          Wg onetu 22.10.

          wiadomosci.onet.pl/kraj/tw-bolek-film-dokumentalny-grzegorza-brauna-w-tvp1/yhrc0r

          • barbasia1 Re: TW "Bolek" 18.02.16, 20:45
            Wałęsa w 1976 roku zerwał współpracę z SB (albo SB zerwało z im współpracę ze względu na niesatysfakcjonującą współpracę ) i stanął po właściwej stronie i wykazał się bohaterstwem w czasach, kiedy tego bohaterstwa wymagano.
            Ujawnienie teczek, zaginionych dokumentów z informacjami na temat współpracy Wałęsy z SB w latach 1970-1976 nic w tym względzie nie zmienia, nie dewaluuje mitu Wałęsy.
            • siostra_bronte Re: TW "Bolek" 18.02.16, 22:38
              Popieram :)

              Ale ze zmianą godziny filmu to jakieś jaja. Na stronie fb TVP1 info o przesunięciu na 20.30 pojawiło się punkt..o tej godzinie. Wstyd.
              • barbasia1 Re: TW "Bolek" 18.02.16, 22:46
                :)
                Nowe władze telewizji na pewno zadbają o powtórkę ze wcześniejszą zapowiedzią. Nie lubię dokumentów Brauna ani samego reżysera.
                • siostra_bronte Re: TW "Bolek" 18.02.16, 22:51
                  Nie zamierzałam oglądać, ale chodzi o sam fakt :) Niektórzy widzowie nastawili się na 22.20, a tu niespodzianka.
                  • barbasia1 Re: TW "Bolek" 19.02.16, 00:41
                    siostra_bronte napisał(a):

                    > Nie zamierzałam oglądać, ale chodzi o sam fakt :)
                    >Niektórzy widzowie nastawili
                    > się na 22.20, a tu niespodzianka.

                    Tak.
                  • grek.grek Re: TW "Bolek" 19.02.16, 13:05
                    Siostro, TVP przygotowała liczne powtórki, na TVP Historia, na TVP Polonia i w ogóle wszedzie gdzie tylko można. Każdemu będzie dane ;]
      • grek.grek Re: TW "Bolek" 19.02.16, 13:00
        cześć, Pepsic :]

        proszę, dopiero takie sierozne okoliczności musza zajśc, żebyś wpadła choć na chwilę :] ech...

        Ja tam większych wątpliwości nigdy nie miałem.
        Związunio się sypał, wiatr przemian już zaczynał wiać [pieriestrojka], partia szykowała "obalenie komuny". Musieli dogadać się z opozycją demokratyczna. Tylko z kim ? Jedni byli zbyt radykalni, drudzy zbyt intelektualni i bez walorów wiecowych. Wałęsa pasował idealnie : ani radykalny, ani mądry, ale za to z zaletami wiecowymi. Więc go wybrali, część innych wyróżnili zaproszeniem do rozmów. Partia skasowała swoich radykałów, którzy chcieli iśc w zaparte. Solidarnośc postapiła podobnie, czego ci odesłani do kąta radykałowie do dzisiaj nie mogę zapomnieć tym, którzy w Magdalence usiedli do rozmów. Jak w skokach : noty skrajne się odrzuca, zostają umiarkowane.

        Oczywiście, że w Magdalence nastąpił "podział łupów", oczywiście że ci, którzy omawiali i podpisywali mogli być "odwróceni", oczywiście że nastąpił "podział łupów".

        Pytanie jest jedno i zasadnicze : czy można było wtedy lepiej to zrobić ?
        Wybór był prosty : albo się obie strony dogadają i nastąpi płynne, gładkie przejście do nowej rzeczywistości, z grupą ludzi uwłaszczonych na majątku państwowym, ale bez krwi i demolki ALBO wojna domowa na całego. W Solidarności przejmują stery radykałowie, wyprowadzają ludzi na ulice, władza nie ma nic do stracenia, gra toczy się o ich życie, więc wyprowadzają wojsko na ulice, pacyfikują protesty, przywódcy lądują w kazamatach, potem reszta - włącznie z wierchuszką kościelną - zostaje skompromitowana ujawnieniem teczek. I z czym zostajemy jako POlska ? Z trupami, z podziałami których nie da się zasypać, z władzą która nie chce rządzić, ale musi, z krajem w stanie upadku, gorszym niż ten w którym dzisiaj znajduje się Ukraina.

        na moje oko, tylko ten pierwszy scenariusz miał sens.

        więc, agenci czy nie agenci, układ czy nie układ, tego inaczej nie można było rozwiązać. Wojna domowa, to nigdy nie jest alternatywa, wojna domowa prowadzi do wyniszczenia społecznych więzi, do nieodwracalnych podziałów, do rozpadu państwa w najgorszym przypadku.

        To co mamy dzisiaj, jakies "Bolki", jakieś oskarżenia o "zdradę", jakieś "teczki agentów". W roku 2016, to już nikogo nie obchodzi. Ludzie chcą mieć pracę, rodzinę, grać w totka, pójśc do galerii handlowej, a weekend do aquaparku albo na grilla rodzinnego. Takie są aspiracje i spełnienia współczesnych Polaków. Tych, których jeszcze interesuje, kto był Bolkiem jest już garstka. wg mnie, to zupełnie naturalny proces.

        stan wojenny był dobry, bo zapobiegł niewiadomej, która mogła być potęznym ciosem dla Polski. Okrągły Stół i Magdalenka, a i ten Bolek cały, to też było dobre, bo dzięki temu w 89 roku nie rozlała się ani kropla polskiej krwi, a Polska jako taka jest do dziś przykładem dla innych, jak w pokojowy i rozumny sposób rozwiązywać wewnętrzne problemy.
        • pepsic Re: TW "Bolek" 19.02.16, 18:47
          A propos dokumentu Brauna. Dla osób zorientowanych jako tako w temacie nie było większego zaskoczenia, poza paroma detalami, jak przysięga na krzyżyk, czy kwota zapłaty, aczkolwiek w momencie właściwej premiery w roku 2008 dla niektórych byłby wstrząs. Dzięki za wykład, jednak bardziej przekonana jestem do wersji przedstawionej przez matkę kurkę , czyli 25 lat tzw. wolności w pigułce. O tu!

          Godzinę emisji "TW Bolek" zapodałam z myślą o ewentualnych zainteresowanych, jako że w ostatniej chwili uległa zmianie. A nic tak nie cieszy, jak wspólnota.
          pzdr. :)


          • maniaczytania Re: TW "Bolek" 19.02.16, 21:30
            Pepsic - dzięki Tobie nie przegapiłam :)
            • ewa9717 Re: TW "Bolek" 20.02.16, 12:39
              No sorry, Winetou, ale pączkozerny jarkacz, jeszcze za późnego Gierka (kiedy już z diadi Wołodi sobie prawie oficjalnie smiechy robiono) - ozdabiający swój doktoracik cytatami z Lenina, a u matki kurki przedstawiony jako człowiek o niezłomnym charakterze to chyba o jeden (przynajmniej) most za daleko, ze filmowo polecę?
              • barbasia1 Re: TW "Bolek" 20.02.16, 15:44
                ewa9717 napisała:

                Otóż to.
            • barbasia1 Maniu, obiecałaś! 20.02.16, 15:46
              OT
              • maniaczytania Re: Maniu, obiecałaś! 20.02.16, 17:31
                pamiętam, postaram się jak najszybciej :)
                Mogę uchylić rąbka tajemnicy - to będzie zdanie Karoliny Korwin-Piotrowskiej, która zaliczyła ten film do swoich najlepszych, w książce "Krótka książka o miłości" - czekałam na oficjalną premierę :)

                A książka krótka to nie jest - ponad 700 stron i ok. 90 najważniejszych dla niej filmów zagranicznych.
                • barbasia1 Re: Maniu, obiecałaś! 20.02.16, 21:59
                  O! Świetnie! Ceniłam niegdyś program filmowy Karoliny Korwin-Piotrowskiej.
                  Czekam cierpliwie, zatem. :)
                  • maniaczytania Re: Maniu, obiecałaś! 20.02.16, 22:01
                    Taak - "Filmidło"!
          • grek.grek Re: TW "Bolek" 20.02.16, 12:54
            każdy własnym zdaniem może sobie dowolnie dysponować :]

            jak dla mnie, takie posty, jak ten zalinkowany, to publicystyczne odpowiedniki pojęcia krzywej Laffera w ekonomii. Jak się wszedzie widzi agentów i spiski, to odbiera się wiarygodnośc własnej argumentacji.

            pytanie jest zawsze to samo : co w zamian ? jakiś alternatywny scenariusz na 89 rok ? jakieś pomysły innego "obalenia komuny" ?

            jak dotąd poznałem tylko jeden. pan poeta Rymkiewcz powiedział był, że nalezało wylać morze krwi, aby na tym unfundować przełom. Przyznam szczerze, że nie mogę poważnie traktować takich krwiożerczych propozycji ze strony starszego pana, który w swoich wierszykach opowiada o tym, co widzi ze swojej altanki na ogródku, w którym ponoć spędza całe życie. szkoda, że 26 lat temu nie głosił swoich pomysłów.

            poza tymi dyrdymałami właściwie nie słyszę o żadnym innym pomyśle na 89 rok.

            a kiedy zaczęły się te wszystkie agenturalne gierki, kiedy ruszyła lokomotywa z nadrukiem "89 rok to był przekręt i zdrada" ? Grubo po 89. dlaczego ? Bo ci, którzy głoszą te mądrości, w 89 roku siedzieli cichutko i nie mieli nic do powiedzenia. WTEDY było działać, skoro tacy byli świetnie zorientowani, kto agent, i że w sumie wszyscy to agenci :]

            jak już się 89 przetyoczył, wzburzone morze rzeczywistości uspokoiło, ład i porządek w miarę został zaprowadzony - wtedy wyszli na powierzchnię. Bo już nie dało się odkręcić niczego, więc można było zacząć robić politykę na sprzeciwie wobec Magdalenki, Okrągłego Stołu i całej reszty.

            Teczki się pojawiły dopiero później, bo łatwiej teczkami zabijać rząd w demokratycznej Polsce i po prostu przejąc władzę, niż w 89 roku przedstawić atlernatywę tejże treści.

            I dzisiaj też niczemu to już nie służy, poza robieniem polityki. Zachodzeniem od tyłu przemian demokratycznych.

            Wtedy nie mieli pomysłu na inny scenariusz, a dzisiaj atakują w realiach kompletnie innych, kiedy władzę można przejąc w wyborach, a wygrać je można medialnym zgiełkiem.

            Czekam ciągle na inne scenariusze na 89 rok.
            jak ci bohaterowie chcieli dogadać się z władzą, która miała teczki, wojsko i ledwie powstrzymywała własne radykalne skrzydła od zrobienia z opozycji sita ?

            Od 26 lat jeden Rymkiewicz przedstawił alternatywę. Głupią jak but, ale zawsze, jakkolwiek wzmacniającą tylko przekonanie o słuszności działań w 89 podjętych.

            Może pan Kurka by napisał coś konstruktywnego ? :] o ile da radę przebić się przez własną skłonnośc do myślenia ahistorycznego.

            Lamentowanie nad "rozlanym mlekiem" po tym jak już dawno wsiąkło w deski, jest dośc jałowe. Co to ma zmienić ? Poza tym, że PiS ma na tym wspiąć się po 90 % poparcie wyborcze ? :]


            • barbasia1 Re: TW "Bolek" 20.02.16, 14:04
              PS
              >jak dla mnie, takie posty, jak ten zalinkowany, to publicystyczne odpowiedniki pojęcia krzywej Laffera w >ekonomii.
              A po naszemu? Bo ja humanistka z terminami ekonomicznymi słabo. ;)

              >Może pan Kurka by napisał coś konstruktywnego ? :]

              A kto to jest w ogóle "matka kurka"? Co to za autorytet? Historyk? Naukowiec?
              • grek.grek Re: TW "Bolek" 20.02.16, 14:30
                ;]
                krzywa Laffera dowodzi, że kiedy obciążenia podatkowe podnosi się ponad pewien racjonalny i akceptowalny poziom, zyski państwa z tego tytułu nie dość, ze przestają rosnąć, to wręcz lawinowo maleją.

                tutaj chodziło mi o to, ze im więcej opowieści pt "wszyscy byli agentami, a tylko my uczciwi i bez skazy", tym mniejsza ich wiarygodność. w istocie, wg mnie, doprowadzą one nie do jakiegoś pogrzebania III RP, ale do tego, ze obóz IV RP będzie jeszcze badziej oblęzoną twierdzą niż obecnie. oblęzoną przez kompletną obojętnośc ludzi.

                ten obóz skupia się wśród wyborców PIS.
                jesli w całych wyborach na PIS głosowało 17 % Polaków, odliczając niemowlaki, gimnazjalistów itd., a z tych 17 % połowa poszła zagłosować, bo uwierzyła w umiarkowaną twarz tej partii, to można wywnioskowac, że uprawnionych do głosowania dorosłych Polaków, których obchodzi ten temat, jest jakieś 8 %. To tylko moje kalkulacje, ale sądzę, ze mają coś wspólnego z realiami.

                Mamy 2016 rok, ludzie mają inne problemy. Nawet racjonalne dyskusje nt. 89 roku, czy stanu wojennego, są już dzisiaj dla większości albo nieczytelne albo nieinteresujące. To tematy dla historyków. Robienie na tym polityki jest dośc ryzykowne, bo zachodzi obawa, że gros Polaków będzie to oglądać jak kabaret. Zamiast osiągnąc efekt kompromitacji elit okrągłostołowych, osiągnięty zostanie efekt ośmieszenia się tych partyzantów, którzy 26 lat po wojnie ciągle biegają po lesie z karabinami i wysadzają pociągi. Obśmiał go już "Undeground", śmiali się z tego Niemcy z "Good Bye Lenin", może i u nas ktoś nakręci o tym dobrą komedię.

                czarno-biała rzeczywistość jest głównie z bajkach :]

                "co to za autorytet ?"

                też nie wiem, ale nie wnikam.
                jesli ma poglądy, to zawsze można dyskutować.
                problem w tym, że ten post, który Pepsic zalinkowała, opiera się na wyliczance, kto był agentem, kto kradł i kto rozkradł.

                A ja, powtórzę, ciągle czekam na racjonalne kontrpropozycje, co można innego było zrobić w 89 roku.

                Ofk, nie doczekam się, jak sądze.
                tak jak nie doczekam się, alternatywnego scenariusza na 81 rok.
                Mówia, ze Jaruzelski powinien wtedy oddać władzę opozycji, zamiast wprowadzac stan wojenny :]
                oddać władzę opozycji... w 81 roku... kiedy ZSRR miał tutaj 300 tys żołnierzy... kiedy z Kremla w godzinę mogła pójśc dyrektywa o zajęciu wszystkich urzędów i wywózce opozycji na Sybir...

                Jaruzelski uratował ich od Syberii, Polskę od interwencji "przyjaciół", a oni nazywają go "zdrajcą' :]

                bo BY NIE WESZLI.
                26 lat po fakcie są pewni że "BY NIE WESZLI" :]]
                I ci sami ludzie dzisiaj panikuja, ze WESZLI na Ukrainę i zaraz mogą WEJŚĆ do Polski, więc trzeba za 40 mld kupić złom do Ameryki, żeby się tym złomem bronić przed najnowcześniejszą bronią jaką dysponuje Rosja ;]

                Czy to nie komedia ?
                ZSRR "by nie wszedł", ale Rosja już "wejdzie" :]]]

                Uff ;]
                • barbasia1 Re: TW "Bolek" 20.02.16, 15:42
                  Teraz rozumiem! :))

                  Zgadzam się.

                  Jaruzelski uratował ich od Syberii, Polskę od interwencji "przyjaciół", a oni nazywają go "zdrajcą' :]

                  bo BY NIE WESZLI.
                  26 lat po fakcie są pewni że "BY NIE WESZLI" :]]
                  I ci sami ludzie dzisiaj panikuja, ze WESZLI na Ukrainę i zaraz mogą WEJŚĆ do Polski, więc trzeba za 40 mld kupić złom do Ameryki, żeby się tym złomem bronić przed najnowcześniejszą bronią jaką dysponuje Rosja ;]

                  Czy to nie komedia ?
                  ZSRR "by nie wszedł", ale Rosja już "wejdzie" :]]]J


                  Otóż to!

                  O broni atomowej myślą, tak się dziś boją wkroczenia Rosji do Polski!
                  • grek.grek Re: TW "Bolek" 20.02.16, 17:27
                    :]
                    właśnie.
                    atomówek chcą ze strachu przed jakże obliczalną, przytomnie rządzoną i de facto niesłychanie racjonalną Rosją, ale sądzą, ze w 81 roku nieobliczalny, rządzony chwiejną rękę, agresywny ZSRR nie zareagowałby gdyby największa cegła układu zaczeła sobie beztrosko demokrację wprowadzać :]

                    ci ludzie plotą jak ten przysłowiowy Piekarski.
                    Polska nie została najechana przez UW ? nie. check.
                    Polska unikneła chaosu wojny domowej w 89 ? tak. check :]
                    dwa razy ten wózek z nalepką "Polska" mógł się wywalić, i dwa razy madrośc
                    narodu do tego nie dopuściła. Mieliśmy wszyscy masę szczęścia.

                    a teraz patrzmy w przyszłośc, bo tylko to ma sens :]
                    tak to wygląda, wg mnie.

                    a te jasełka telewizyjne... wiesz, Barbasiu, żyjemy w erze globalnej sieci, dynamicznego przepływu informacji. Newsy żyją góra kilka dni. Ten też długo nie pożyje. JUtro Lewandowski strzeli trzy gole i jakieś Bolki nie będą nikogo obchodziły.

                    w istocie, z obu stron naparzają się środowiska ludzi, którzy w tym 89 roku jakoś tam byli zaangazowani w moment zmiany. I tłuką się między sobą. Stadion jest pusty, na jednej trybunie grupka kiboli z jednej strony, na drugiej - przeciwna grupka kiboli. Jedni agresywniejsi, drudzy jakby bardziej płaczliwi, ale w istocie... to lokalne zawody. Reszta miasta na stadion nie zagląda. Ma swoje sprawy i ciekawsze zajęcia.

                    cała ta historia obnaża pewne pokolenie ludzi, którzy zatrzymali się na tym 89 roku i ciągle się w nim taplają. Chciałoby się wziąc trąbę i im zatrąbić do ucha : HALo, mamy 2016 rok, zostawcie te grabki, wiaderka, wyjdźcie z piaskownicy, otrzepcie się i do roboty, bo nie za takie cyrki wam płacimy z naszych cięzko zarobionych podatków, które nam ciągle podwyższacie, bo nie macie pojęcia o zarabianiu, a wydajecie z gracją i pomyślunkiem pijanego osła :]

            • siostra_bronte Re: TW "Bolek" 20.02.16, 14:35
              Unikam politycznych dyskusji, ale muszę się podpisać :) I jeszcze jedno. Co sądzisz, Greku o tej histerii z ostatnich dni? Jakież to polskie aż do bólu. Ech, kiedy zmieni się ta nasza mentalność...
              • barbasia1 Re: TW "Bolek" 20.02.16, 15:39
                Napawa wręcz obrzydzeniem, co się wyprawia w telewizji w związku z informacją o odnalezieniu dokumentów , które przechowywał gen. Kiszczak. Jak można wypowiadać się z taką pewnością na temat szczegółów zawartości teczki, na temat prawdziwości materiałów przed gruntownym ich zbadaniem. Ziemiec miał nawet pleść w wieczornym wydaniu "Wiadomości"jakoby autentyczność dokumentów, które znaleziono w domu Czesława Kiszczaka została już potwierdzona przez grafologa! Setki stron dokumentów. Potem przepraszał. Czy nie wygląda to na jaką perfidną manipulację informacjami?!
                I jeszcze ten ściek kalumnii, który leje się na głowę Wałęsy w TVPINFO.

                Nie mówię, żeby do Wałęsy na kolanach podchodzić. Jest to niejednoznaczna, kontrowersyjna postać, ma na swoim koncie mnóstwo błędów, upadków, ale jakiś elementarny szacunek mu się należy, za to przede wszystkim, że poświecił swoje życie Polsce i tow naprawdę trudnych czasach.
                • grek.grek Re: TW "Bolek" 20.02.16, 17:16
                  to było pewne, że wybuchnie afera, a obecne władze TVP ruszą do działania :]

                  mnie brakuje jakiejś dyskusji historycznej, o tym jak wtedy wyglądały losy róznych ludzi, jak
                  opozycjonistów można było złamać - ot choćby groźbami wobec rodziny, utratą pracy, dokuczaniem. Tak działała SB i to akurat w PRL było fatalne, ale każdy system oparty na zależności od innego państwa, zwłaszcza zależnoścfi ideologicznej, działa w podobny sposób.

                  z uporem maniaka wracał będę do pytania : co innego można wtedy było zrobić ? Jak inaczej przeprowadzić Polskę w nowe czasy, bez ustępstw na rzecz "komunistów" ? Oni mogli trzymać się władzy jeszcze długo, mieli teczki, mieli wojsko, a i mieli ludzi, którzy mogli wprowadzać tutaj kapitalizm a'la Chiny. zabić ich ? powywieszać ? Prędzej zawisła by cała opozycja, znokautowana teczkami. Społeczeństwo by wieszało.

                  łatwo jest mówić mądrości dzisiaj. wtedy nikt nie miał lepszych pomysłów. Dzisiaj są tacy, którzy twierdzą, ze "już wtedy wiedzieli". I co z tego ? :]
                  • pepsic Re: TW "Bolek" 25.02.16, 20:14
                    Może faktycznie Kiszczak obalił komunę i stworzył III RP?
                    • grek.grek Re: TW "Bolek" 26.02.16, 13:09
                      Pepsic, sądziłaś, że było inaczej ? ;]

                      tzw komuna upadła w ZSRR, a w Polsce po prostu władza ludowa dobrała sobie z drugiej strony takich ludzi, żeby przeprowadzić zmianę systemu. ofk, bezboleśnie dla siebie. całkiem niewykluczone, że wykorzystała do tego ludzi odwróconych.

                      czyli, generalnie zgadzam się z historią wg PIS :]
                      jedyne, co nie pozwala mi się z nimi zgodzić do końca, to ocena tej sytuacji.
                      wg mnie, to była jedynie dostępny wariant działania, który zapewniał, ze w kraju nie
                      wybuchnie wojna domowa, albo jakaś inna przepychanka.

                      w sumie, zabawne że niektórzy są zaszokowani podobnymi interpretacjami, mimo że
                      sami od 25 je głoszą ;]
                • maniaczytania Re: TW "Bolek" 20.02.16, 17:23
                  a jak można z pewnością wypowiadać się, że na pewno jest niewinny? Takich głosów jest bardzo dużo, a ja - za nikogo nie dałabym sobie ręki uciąć ;)
              • grek.grek Re: TW "Bolek" 20.02.16, 17:06
                :]

                to jest pytanie, Siostro... :]

                wg mnie, cała historia ma uwiarygodnić to, co aktualnie rządzący opowiadają od ponad 20 lat. Że w 89 był spisek, agenci z agentami się dogadali i oszukali cały naród.

                ideolgicznie, wg mnie, ma to dać obecnej władzy jedyne i wyłączne prawo do patriotyzmu i uczciwości.

                ma zanegować III RP i dać mandat do budowania nowej Konstytucji, nowej Polski, IV RP. skoro III RP to bękart - musi być nowa RP. a jej mitem założycielskim będzie Smoleńsk.

                to narzędzie dośc pojemne, bo można w imię oszustwa Bolka i agenturalnego Okrągłego Stołu zanegowac literalnie wszystko, co stanowi o obecnym porządku i ładzie publicznym. Może się zacząc nowe polowanie na czarownice, można czyścić kadry instytucji publicznych i wymiaru sprawiedliwości, a także mediów prywatnych. Można wszystko przekreślić i dać sobie mandat moralny do przeprowadzania daleko posuniętych zmian. I carte blanche na metody jakimi się chce to zrobić.

                politycznie, wg mnie, niewiele jest do uzyskania.
                ludzi to nie obchodzi.
                większośc społeczeństwa to jednak ludzie, którzy pracują, starają się poprawić standard swojego życia, swoich dzieci, a w czasie wolnym chcą grillować, podróżować, buszować w sieci, jeździć rowerem, itd itd itd.

                jest jakaś tam grupka ludzi, którzy nie mają co ze sobą zrobić, są zasłuchani w takie opowieści, zalezy im na negacji dla samej negacji. muszą mieć coś, co nada zogniskuje ich energię - zamach w Smoleńsku, złodzieje z WOŚP albo PO która sprzedała Polskę. Oni podchwycą Bolka. Ale tych PIS ma już po swojej stronie, więc żaden to zysk. Co najwyżej da im nową energię do wspierania władzy.

                No i, wg mnie, jest środowisko polityczne, które chce się zemścić na "elitach okrągłostołowych". Czysta prywata. Choćby za to, że kiedy decydowały się losy Polski, oni - wielcy bohaterowie i patrioci - siedzieli na ławce w parku, palili papierosy i nie mieli nic do powiedzenia. Chcą tamtych wygumkować, zeby się wpisać w ich miejsce.

                I to, na moje oko, chyba wszystko.
                jedno jest pewne : lepiej nam od tego nie będzie ;]

                a Ty, co sądzisz, o tej całej hecy ?
                • barbasia1 L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 20.02.16, 17:11
                  L. Kaczyński: mówię jasno - nie było spisku w Magdalence
                  kt. 06.02.2009, 10:09
                  L. Kaczyński: mówię jasno - nie było spisku w Magdalence
                  - Niektórzy twierdzą, że był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie - powiedział w radiowych "Sygnałach Dnia" prezydent Lech Kaczyński, komentując wydarzenia sprzed 20 lat.

                  wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,L-Kaczynski-mowie-jasno-nie-bylo-spisku-w-Magdalence,wid,10823015,wiadomosc.html

                  - ...na konferencji historycznej. Te osoby uważają, że tam był jakiś spisek w Magdalence, że tam po cichu między sobą pewne sprawy uzgodniono. Nie, byłem uczestnikiem wszystkich tych posiedzeń i mówię jasno: nie. Ale z kolei inni mówią: skoro wtedy zawarliśmy taką umowę, to nie ma mowy o rozliczeniach, to ci, którzy pozbawiali praw innych i to działając w imieniu obcego mocarstwa, czyli Związku Radzieckiego, teraz są takimi samymi dobrymi obywatelami, jak wszyscy pozostali?

                  Inaczej mówiąc, Okrągły Stół zamknął raz na zawsze pewien etap, wszystko należy zaczynać od początku, tylko tak się przypadkowo składa, że ci ludzie dawnego systemu z dziesiątków powodów mają dużą przewagę nad tymi ludźmi pozostałymi. I tymi, którzy się angażowali w walkę solidarnościową, i tą większością, która nie angażowała się w walkę, ale nie popierała komunizmu.

                  Polskie Radio
                  • maniaczytania Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 20.02.16, 17:22
                    to ja napiszę tak - nie byłoby tego, co się dzieje dziś, gdyby nie było 'grubej kreski'.
                    Lustrację trzeba było zrobić od razu wtedy po upadku komunizmu.
                    • grek.grek Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 20.02.16, 18:32
                      Maniu, ale jak ?
                      przecież wszyscy, po obu stronach, byli w ten system zamieszani, w taki czy inny sposób ? :]
                      ten system zjadł wszystko. Wszystkie życiorysy.

                      obie strony, jako jedyne mające dostateczne wpływy i możliwości, by dokonać zmiany w 89 roku - siedziały w tym po uszy. Ale TYLKO one były w stanie tej zmiany dokonać.

                      To bardzo poplątane, ale... wyobraźmy sobie jakiś inny scenariusz.
                      wojna domowa ? wybijanie opozycji teczkami ? sianie zamętu ?

                      • maniaczytania Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 20.02.16, 19:20
                        Greku - teraz to my sobie możemy gdybać ;)
                        Wcale nie wiadomo, czy byłaby wojna domowa - tak nam cały czas mówią, ale czy tak by było? Nie wiadomo. A lustrację można było zrobić.
                        Co więcej - po dziś dzień w życiu publicznym funkcjonują przecież tacy, którzy się przyznali, przeprosili. I naprawdę mało kto ich potępia.
                        • grek.grek Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 21.02.16, 13:40
                          ofk, Maniu :]

                          mam wrażenie, ze dobrze się skończyło, ale ciągle są tacy, którzy uważają, ze mogło być jeszcze lepiej.

                          wg mnie, lepsze jest wrogiem dobrego, czy jak to mówią : jak chcesz zrobić coś lepiej od innych, to musisz uważać, bo możesz to zrobić gorzej niż cię na to stać :]
                        • barbasia1 Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 23.02.16, 00:05
                          maniaczytania napisała:

                          > A lustrację można było zrobić.
                          > Co więcej - po dziś dzień w życiu publicznym funkcjonują przecież tacy, którzy
                          > się przyznali, przeprosili. I naprawdę mało kto ich potępia.

                          Tak. Lepiej dla Wałęsy byłoby, gdyby po prostu wyznał całą prawdę.
                    • barbasia1 Re: L. Kaczyński: nie było spisku w Magdalence 21.02.16, 13:54
                      maniaczytania napisała:

                      > to ja napiszę tak - nie byłoby tego, co się dzieje dziś, gdyby nie było 'grubej
                      > kreski'.
                      > Lustrację trzeba było zrobić od razu wtedy po upadku komunizmu.

                      Tak, zgadzam się.
    • grek.grek Berlinale 2016 - dzień 8 19.02.16, 14:17
      jeszcze trochę o nowym filmie Thomasa Vinterberga, a także recenzja biografii Milesa Davisa "Miles Ahead", jak również "Kate plays Christine" - dokument o dziennikarce, która w 1974 roku popełniła samobójstwo na wizji :

      film.onet.pl/berlinale-2016-dzien-osmy-zycie-w-obrazach-i-smierc-na-wizji-relacja/wrbz7g
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+Niezbyt+różowe+lata+70-115910
      www.rp.pl/Berlinale/160219194-Berlinale-2016-Thomas-Vinterberg-o-filmie-Komuna.html
      wyborcza.pl/1,76475,19647939, berlinale-2016-michael-moore-kradnie-europie-pomysly-by-ulepszyc.html
    • siostra_bronte "Szalone żony" 19.02.16, 20:08
      No tak, jeżeli ja nie zapowiem, to już nikt. Oj, nieme kino nie ma na forum fanów :)

      W Kulturze o 20.20. Film wybitnego austriackiego reżysera ("Chciwość") i aktora ("Towarzysze broni"), Ericha von Strocheima. To o nim pisano, że "widzowie kochają go nienawidzić", bo zwykle grał drani, ale z klasą. Nie dam rady obejrzeć, ale liczę na powtórkę.
      • barbasia1 Re: "Szalone żony" 19.02.16, 20:31
        Dobrze, że zapowiedziałaś. Właśnie włączyłam, już się zaczyna...

        • grek.grek Re: "Szalone żony" 20.02.16, 13:10
          Jakie wrażenia, Barbasiu ? :]
          • barbasia1 Re: "Szalone żony" 20.02.16, 15:57
            Już się dopisuję! Aleśmy, Bronte, zaskoczyli tym wczorajszym skokiem na nieme kino, co?! ;)
      • grek.grek Re: "Szalone żony" 20.02.16, 13:09
        o, przepraszam - ja obejrzałem :]

        wprawdzie ostatnie 30 minut mi umknęło, ale doobejrzę w necie [film jest w youtube].

        wciągnąłem się na całego.
        Jest tutaj oszut podający się za rosyjskiego błękitnokrwistego oraz oficera wojska. Spędza czas w Monte Carlo, gdzie oczywiście pełno dzianej ludzkości, naiwnych kobiet do wydutkania z ostatniego grosza, gdzie kasa i zabawa. Tak więc Karamzin, w istocie golas i przebiegły kabotyn, stroi się w białe mundury marynarki wojennej, zawiera znajomości które mogą rokować, jest dobrze widziany w towarzystwie, a wreszcie poznaje żonę bogatego męża, który spędza czas na biznesowych spotkaniach i kontaktach, a ona probuje jakoś sobie zapełniać czas. Karamzin przysiada się do niej i zaczyna kulturalnie uwodzić.

        Nie wiem, jak to się skończyło, ale przez te prawie 2 godziny naprawdę świetnie się oglądało, że tak polecę kolowializmem.

        Monte Carlo pokazane w znakomity sposób. Efektowna architektura, rój samochód, wytwornego towarzystwa, a w tle zawsze morze i palmy. Erich von Stroheim fakt gra świetnie, jest do bólu cyniczny, zwłaszcza w scenie z biedną służacą Maruszką, której obiecuje ożenek, a ona tak się do tego zapala, że jest gotowa oddać mu własne chude oszczędności, kiedy Karamzin lamentuje, że jego majątek w Rosji jest w stanie "zawieszenia z powodu procedur prawnych". Udaje wteddy, żę płacze, a jej aż serce się kraje :] Zostawia mu pieniądze, a Karamzin śmieje się z niej do rozpuku. Do tego nosi binokla, pani półmetrowego cienkiego skręta, a czapkę oficerską nosi przekrzywioną jak jakiś raper albo hipster ;] Barwna postać. Kobiety, ta uwodzona oraz przyjaciółka i powiernica karamzina, stylizowane na epokę, trochę na francuską modłę, z tym koszmarnym sposobem malowania ust, który nadaje im szczątkowy charakter.

        Kopię ktoś mógłby odrestaurować, film by na tym bardzo zyskał, bo jak na 1920 r. nakręcony jest bardzo dobrze, autor zdjęć ma dobre pomysły, nie obawia się szerokich planów, nawet jesli przeszkadza mu ciut montażysta, którry nie zawsze profesjonalnie skleił poszczególne sekwencje i szybkie zmiany kąta i perspektywy. Ale to betka, drobiazg, nawet ma swój urok.

        Muzyka oczywiście pełni niezwykle istotną rolę, a świetne absolutnie są plansze z napisami. Doskonalłe są zwłaszcza te, które opisują życie [nocne] Monte Carlo. Są to zestawy krótkich hasłowych tekstów, spójnych i błyskotliwie akcentujących, co ciekawsze zajęcia i nastroje bywalców "Parna noc. Wielka rajfurka. Ruletka. I karty. Zmysły. I fala, fala, fala..." - coś w tym guście]

        Siostro, świetny seans :] Ciekaw jestem Twojej recenzji.


        • siostra_bronte Re: "Szalone żony" 20.02.16, 14:30
          Świetnie :)

          Bardzo zachęcająca recenzja. Ale jak napisałam, nie mogłam obejrzeć.
          • grek.grek Re: "Szalone żony" 20.02.16, 16:53
            dzięki, Siostro :]

            opisałbym jeszcze kilka scen [m.in z LUSTERKIEM w dłoni Karamzina], ale nie zamierzam popsuć Ci seansu.

            generalnie, sceny interpersonalne są dośc długie, przebitki na Monte Carlo pełne błysku, ogląda się to pierwszorzędnie, bo można poczuć i cięzar całej historii i jej otoczenie.
            • barbasia1 Re: "Szalone żony" 20.02.16, 17:01
              A scena z kozą! ;)
              • grek.grek Re: "Szalone żony" 20.02.16, 18:34
                haha, też jest komiczna :]
        • barbasia1 Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz.1 21.02.16, 16:12
          A ja obejrzałam całość. Świetny seans. Mój pierwszy Stroheim. ;)

          Mam spojlery w notesie i nie zawaham się ich użyć. Więc nie chcesz poznać więcej szczegółów, Bronte, nie czytaj.

          W istocie oszustów jest trójka, oprócz podającego się za carskiego oficera i arystokratę, hrabiego Wladyslawa (sic!) Sergiusza Karamzina są jeszcze dwie młode i efektowne (oczywiście według standardów lat 20.) kobiety, oszustki udające rosyjskie księżniczki. Olga Petchnikoff, Vera Petchnikoff, bo takie przybrały nazwiska fałszywe arystokratki, podają się kuzynki Karamzina. "Rodzinie" służy od 20 lat Maruszka, ta która, jak wspomniał, potem odda Karamzinowi, na ślub z którym liczy naiwnie, uzbierany przez te lata pracy mająteczek, 2 tysiące franków.

          Trio oszustów usadowia się w ekskluzywnej Villi Amorosa w Monte Carlo. Planują zdobyć fortunę , a potem "ulotnić się". Tu odwiedza ich fałszerz pieniędzy Ventucci z podrobionymi tysiącfankowymi banknotami. Ventucci nie zjawia się sam razem, zabiera ze sobą swoją upośledzoną umysłowo córkę, którą się zajmuje po śmierci żony. Niebrzydka dziewczyna, już chyba dorosła, kołysze w ramionach lalkę.

          Kiedy na tarasie na moment Karamzin zostaje sam na sam z dziewczyną, przygląda jej się pożądliwi (Stroheim w tym momencie wykonuje gest oblizywania ust, co chyba i dziś budzi dreszcz grozy). Potem wyciąga buteleczkę z jakimś płynem, którym się perfumuje i odświeża usta. Podaje dziewczynie do powąchania płyn, a potem podarowuje jej całą buteleczkę.

          Szajka znajduje w gazecie informację o przybyciu z misją dyplomatyczną do księcia Monako Alberta I pary Amerykanów, Helen i Andrew Hughesów.

          Fałszywa księżniczka Olga podpowiada Sergiuszowi, który zawsze łatwo zawierał znajomości z żonatymi paniami, by zajął się panią Hughes w czasie, gdy mąż będzie załatwiał sprawy dyplomatyczne mając na względzie oczywiście względy szajki. Sergiusz uśmiecha się cynicznie, mówiąc, że zawsze miał słabość do Amerykanek, i obiecuje sobie, że będzie się dobrze bawił.


          • barbasia1 Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz.1 21.02.16, 16:14
            PS
            Trio oszustów z naiwną służącą usadawia się w ekskluzywnej Villi Amorosa w Monte Carlo.
          • barbasia1 Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz.1 21.02.16, 16:17
            Jeszcze tego samego dnia szajka znajduje w gazecie informację o przybyciu z misją dyplomatyczną do księcia Monako Alberta I pary Amerykanów, Helen i Andrew Hughesów.
          • grek.grek Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz.1 21.02.16, 17:21
            yes, Erich Von Stroheim nie ma skrupułów dla swojego bohatera, Karamzin jest zaiste śliski i wredny, niespecjalnie nawet doprawia mu jakiś szczególny wdzięk, którym mógłby zrównoważyć te negatywy. Ma ogładę, to wszystko.

            aktorki wystylizowane wg francuskich wzorców 20s, te usta, te fryzury.

            z przyjemnością będę wyglądał kolejnych częsci Twoich spostrzezeń i opisów :]

            PS : mnie zostało ostatnie 30 minut, mam nadzieję do jutra, wtorku góra się z nimi zapoznać. Ciekaw jestem jak skończyła się cała historia, upadkiem oszusta czy może jego nawróceniem ? :]
            • barbasia1 Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz.1 23.02.16, 00:00
              To prawda.

              Dzięki! :) Jutro ciąg dalszy .

              Idę spać, żeby rano wstać . :)
              • grek.grek Re: "Szalone żony" - trochę spojlerów cz. 23.02.16, 13:29
                haha, to już kultowy one liner, Barbasiu :]

                spróbuję Cię dogonić, ciągle mam te pół godziny ostatnie do nadrobienia ["Szalonych żon"]. Może zdążę przed kolejnymi częściami Twojej opowieści :]
    • grek.grek "Utopia" odcinek 5 20.02.16, 14:10
      kontynuuję, bo... a nuż kiedyś się po coś gdzieś przyda ? ;]

      5 odcinek, to wyraźne 3 równoległe biegnące wątki, w ktorych ciągle chodzi o to samo - o graficzną powieśc "Utopia", która jest zakamuflowanym oskarżeniem wobec wszechładnej Korporacji, która ma wobec ludzkości niecne plany.

      W 4 odcinku ukrywająca się przed Korporacją i rządem [jako że wmanipulowana w przestępstwa których nie popełnili] czwórka posiadaczy kluczowych zapisów "Utopii" włamuje się do domu mężcyzzny, którego podejrzewają o bycie Panem Królikiem, szarą eminencją, zza kulis pociągającą za wszystkie brudne sznurki.

      Facet okazuje się być pionkiem, ale dzięki całej akcji w ich ręce wpada niejaki Leeds, wtajemniczony w plany Korporacji, stojący w jej hierrachii blisko kierownictwa. W przesłuchaniu, Leeds wyjawia się PLAN jaki ma Korporacja : za pomocą rozpowszechniania w świecie specjalnie opracowanego białka ["Janus"], dodawanego do nie budzących podejrzeń produktów spożywczych, Korporacja chce zakazić ludzi wirusem. "Janus" wykazuje właściwości sterylizujące. PLAN zakłada, że 95 % ludzi przestanie być płodnymi. Tylko 5 %, około 0,5 mld, zachowa swoje możliwości rozrodcze. W ten sposób 95 % ludzi wymrze.
      Dlaczego ? Leeds tłumaczy, że ten PLAN jest dobry dla świata, bo jeśli nie zostanie zrealizowany, ludzkość zginie z przeludnienia. CAŁA. Zasoby Ziemi nie wytrzymają takiej skali eksploatacji. Miliardy ludzi umra w głodzie, biedzie, beznadziei. "Janus" daje szansę, by ocalić choć część, oczywiście kosztem całej reszty. PLAN przerażający, ale... czy słuszny ?

      Becky i Ian są wstrząsnięci, chcą powstrzymać Korporację. Ale Wilson wydaje się być po stronie Leeda, tzn. uwaza, że PLAN jest logiczny i ma głęboki sens.

      Becky spotyka się z jakimś typem, który przekazuje jej leki. Okauzje się, ze Becky może być chora. Z dostawcą leków ma umowę, że w zamian za nie - odda mu "Utopię". On zaś chce ją spieniężyć za okrągły milion funtów. Zna PLAN. "Kiedy wejdzie w życie, jedynym starymi ludźmi, którzy będą mieli szansę przeżyć, staną się ci BOGACI", wyznaje jej bez ogródek.

      Leeds informuje, że cała czwórka jest podsłuchiwana, służby specjalne i Korporacja znają miejsce ich pobytu. Nie zgarniają ich tylko dlatego, że mają nadzieję na to, ze trafi do nich ksiązka. Są więc trzymani na smyczy, warunkowo na wolności.

      Leed świetnie wie, ze Becky podejrzewa u siebie chorobę. Kiedy zostają sami, proponuje, żeby uwolniła go i dała mu "Utopię". Po co jej diler ma ją sprzedawać im, skoro ona może to zrobić ? "NIczego ci nie zabraknie, zadbamy o ciebie", zapewnia przywiązany do krzesła Leeds.

      Becky się zastanawia. Tym bardziej,ze przy kolejnym spotkaniu diler stawia jej ultimatum : ksiązka albo leki. Mówi, że ma zapas tych leków, który wystarczy na wiele lat. Jesli do jutra Becky nie dostarczy mu "Utopii" wrzuci wszystko do rzeki. Becky zostaje więc z dylematem.

      Tutaj pojawia się wątek agentki MI5 Millner, która pomagała Czwórce, ale teraz podejrzewają, ze to ona ich namierzyła i dzięki niej specsłużby i Korpo znają ich miejsce pobytu. Odwiedzają więć Millner w jej domu, a ona przyznaje, że to jej robota. BYła jednak pewna, że nic się im nie stanie, bo nikt nie zamierzał ich zabijać. Obserwowano ich z nadzieją, ze dotrze do nich "Utopia" i w ten sposób będzie można połozyc łapę na cennej książce.

      Millner prowadzi ich do pokoju obok. Lezy tam cięzko chory chłopiec. To jej syn. Ma Zespół Dila, coś czego początki podejrzewa u siebie Becky. Millner wyznaje, ze wie, iż zostanie tego wieczora aresztowana. Zamierza zabić syna, a potem siebie. Ale nie chce zostawić ich bez niczego - kieruje ich do Michaela. "To jest człowiek, który stoi po waszej stronie, ma bezcenne dowody".

      Michael, którego znamy skądinąd, to pracownik Korporacji, ktry wpadł na trop wirusa i zdobył dowody na jego istnienie oraz niecną działalnośc Korporacji [na razie Korpo testuje ten wirus w małej osadzie na Szetlandach, gdzie oficjalnie wybuchła epidemia rosyjskiej grypy]. Michael zyskał asa w rękawie, więc ani Korpo ani rząd nie mogą bo skrzywdzić.

      Próbują, owszem, za pomocą ujawnienia taśmy z randki Michaela z rosyjską prostytutką Anją, która ma urodzić jego dziecko. Taśmę podrzucają żonie, z którąMichael stara się o dziecko. Żona jest podłamana, ale wybacza męzowi.

      Aktualnie Rosjanka Anja znajduje się w więzieniu, oskarżona fałszywie o zabicie policjanta. To miał być element szantażu Michaela. Ale już uzbrojony w dowody na wirusa, Michael domaga się zwolnienia jej z odsiadki. Odwiedza ją w więzieniu, razem z żoną. Żona twardo przedstawia warunki : urodzisz to dziecko, będziemy ci pomagać, zapłacimy dużo pieniędzy, ale po urodzeniu oddasz go nam i nigdy więcej nie zobaczysz. Anja rozpłakuje się od tego, ale zapewne wielkiego wyjścia mieć nie będzie.

      Po tym jak Millner kieruje ich do Michaela, czwórka się rozdziela.
      Michaela odwiedza Ian razem z małoletnim Grantem [i jego przyjaciółką, Alice]. Na miejscu zostaje Wilson z Becky.

      I keidy Becky ma wspomniane spotkanie z dilerem, Wilson uwalnia Leedsa. Tak dalece uwierzył chyba w PLAN. I kiedy Leeds znika, Wilson jakby się ciął nożem,czy coś. Becky zastaje Wilsona na podłodze. Jest przekonana, zdaje się, ze Leeds sam uciekł.

      Ian odwiedza Michaela. Przedstawia mu sytuację, a Michael obiecuje pomóc. Musi zadzwonić. I dzwoni, a minutę później zjawiają się... policjanci. Ian i małolaty rzucają się do ucieczki przez patio. Grant zostaje złapany.

      Michael zatem odpada. Nie chce walczyć z PLANEM. Wystarcza mu bezpieczeństwo swoje i żony.

      Tak więc, wątki Michaela i Czwórki się splotły.

      W wątku trzecim mamy Jessikę Hyde, która odbywa przedziwną podróż, wraz z do niedawna killerem na usługach Korporacji, zwanym Johnem Smithem [ja go tak nazwałem z uwagi na przeciętnośc jego prezencji, w istocie na imię na Pietre].

      Od początku coś tu zalatywało. Dlaczego w 3 odcinku Smith nie zabił Jessiki Hyde ? Mógł. Potem dopiero okazuje sie, ze Smith to efekt eksperymentu medycznego, w którym Korporacja z sieroty zrobiła zaprogramowanego mentalnie killera. Smith powoli dociera do sedna własnej tożsamości. Wypowiada posłuszenstwo swoim mocodawcom. Daje się uprowadzić Jessice Hyde i obiecuje zaprowadzic ją do "Utopii", którą w pewnym momencie jej zabrał. Mam wrażenie, ze "Utopia" jest w tym momencie tak pokawałkowana, że wszyscy ją mają i nie mam jej nikt ;]

      POdróż obejmuje marsz przez las i łąkę, wizytę w bistro gdzieś na odludziu, wizytę Smitha w toalecie tego bistra, a wszystko pod groźbą pistoletu Jessiki Hyde. Tyle że Smith nie chce uciekać. Dla niego to podróż nie tyle do "Utopii", miejsca w którym ją schował, ale do istoty jego pochodzenia. Odwiedzają miejsce, w którym przed 20 laty Smith zabił człowieka odpowiedzialnego za ochronę małej Jessiki [jest ona córką autora "Utopii" i jako taka jest ścigana przez władzę i Korporację od 4 roku życia]. "Umarł i nie zdradził cię. Kochał cię. Ktoś cię kochał w twoim życiu. Mnie nikt", spowiada się Smith.

      W pewnym momencie, Smith wyznaje Jessice Hyde, że są rodzeństwem.

      "Utopia" ma być ukryta w starym magazynie przemysłowym na przedmieściach. Jessica i Smith muszą staranować samochód, w którym siedzi obstawa [w magazynie była kiedyś siedziba Korporacji]. Przy okazji wychodzi na to, ze Smith ma pistolet przy sobie. Po to wizytował toaletę, miał go tam ukrytego. Mógł więc zabić Jessicę po raz drugi. Nie zrobił tego, co dowodzi czystości jego intencji i prawdy o pochodzeniu.

      W środku Smith pokazuje jej celę, w której go "wychowywano" od 10 roku życia. "Utopię" ukrył w odpływie ściekowym. Jessica zabiera ją. Smith siedzi cicho. "Nie szukaj prawdy o naszym ojcu" doradza, ale Jessica zabiera ksiązkę i znika bez słowa.

      Uwolniony Leeds dociera do Korporacji. Naradzają się tam szef tejże z ministrem rządu. Leeds zaklina sie, ze niczego nie zdradził. Szef każę ministrowi własnoręcznie udusić Leedsa.

      Dzisiaj finałowy odcinek :]
    • barbasia1 13.02.2016 zmarła Xymena Zaniewska 20.02.16, 15:55
      Wybitna scenografka i projektantka mody miała 88 lat.

      Odpowiadała za telewizyjną scenografię od 1958 roku aż do ogłoszenia stanu wojennego.


      Ma w dorobku scenografie 35 spektakli w teatrze i 15 w operze. Prowadziła autorski program w TVP, projektowała modę.


      Maciej Szczepański, prezes TVP w latach 70., tak opowiadał w książce Beaty Modrzejewskiej: "Robiliśmy wielkie programy rewiowe, bardzo drogie, ale ludziom się podobały. A w rewii musiały być schody i błyszcząca podłoga. Ze schodami było sto kłopotów, ale w końcu je zbudowali. Problem był z podłogą, bo miała być przykryta czarną lśniącą folią, którą można było kupić tylko w Berlinie. No to powiedziałem: "Xymena, jedź do Berlina!". I dałem jej nasze dolary zarobione przez telewizję, żeby uniknąć korowodów z oficjalnym wywozem dewiz z Polski. Jakiś czas potem byłem w Berlinie i spotkałem się ze znajomym, mówi: "Była tutaj ta twoja Zaniewska. Zadzwoniłem, gdzie trzeba, załatwiłem wszystko, a gdy ona przyjechała, to powiedziałem, że potrzebne są już tylko pieniądze. Na to ona wstała, rozpięła bluzkę i sięga za biustonosz... i wyjmuje zza niego zwitek dolarów". Jak na filmie. To była sławna historia. Kupiła, przywiozła i program się odbył".

      wyborcza.pl/magazyn/1,150177,19620436,xymena-zaniewska-nie-zyje-wybitna-polska-scenografka-i-projektantka.html
    • grek.grek Berlinale 2016 dzień 9 20.02.16, 16:50
      ponoć polskie kino nie oferuje ról dla kobiet, a tu proszę - w jednym filmie są aż CZTERY główne :]

      film.onet.pl/wiadomosci/berlinale-2016-dzien-dziewiaty-sila-polskich-kobiet-relacja/c99zsh
      www.filmweb.pl/article/BERLINALE+2016%3A+W+domach+z+betonu+nie+ma+wolnej+miłości-115938
      wyborcza.pl/1,75475,19653353,berlinale-2016-zjednoczone-stany-milosci-wasilewskiego-to.html

      na tym kończą się prezentacje.
      głos ma jury.
      pewnie w niedzielę wieczorem coś już będzie wiadomo ?

      • barbasia1 Re: Berlinale 2016 dzień 9 20.02.16, 16:53
        Dzięki Greku, mam opóźnienia wczytaniu...

        Dziś w Kocham Kino (17:15), jak zapowiadała Grażyna Torbicka, będzie mowa o festiwalu w Berlinie.
        • grek.grek Re: Berlinale 2016 dzień 9 20.02.16, 18:35
          nic nie szkodzi, Barbasiu :]

          wydaje mi się, że ten festiwal naprawdę obiftował [jako że zakończono pokazy] w wiele ciekawych fabuł i dokumentów. po samych opisach sądząc, tegoroczna edycja wypadła bardzo dobrze.
          • barbasia1 Re: Berlinale 2016 dzień 9 20.02.16, 20:01
            :)
            I to dobra wiadomość dla nas. W perspektywie niedługiej ciekawe filmy do obejrzenia.
            Już niedługo poznamy werdykt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka