Gość: Duncan
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.01.05, 08:49
Widzę, że to quasifilmidło goni absurd za absurdem.
Najpierw Maria jadąc samochodem mówi, że musi być przed 7.00 w pracy, a
widać, że w rzeczywistości jest najwcześniej 10.00.
Potem coś im się tam prąd rozpierdziela (podobno wybiło bezpieczniki i teraz
nie da się naprawić - niezłe !), a kobita chwytając za słuchawkę uświadamia
sobie, że skoro prąd siekło to przecież telefon nie może działać. Tylko
szkoda, że im jeszcze komórkowe telefony nie przestały działać od tych
bezpieczników. Jednym słowem - genialna obywatelka Łepkowska zna się na
wszystkim, czyli na niczym.
A w ogóle to na kolana powala mnie ta cała przychodnia-widmo, składająca się
z jednej kobity w kartotece i jednego konowała. Poza tym żaden pacjent tam
nie przychodzi, nikt nie czeka nikt się nie umawia, wszędzie pusto i cicho.
Ale zawsze są hasła - Dziś dużo pracy, Dziś mnóstwo pacjentów, Tego
przełożyłam, tamtego dołożyłam, tę przesunęłam, tamtą odwołałam. Pusty
śmiech ...! No i ten numer ze śpiewograniem. Para nawiedzeńców rozpieprzyła
prąd i się cieszą ... Hurraaa ! Nie ma pradu to se zrobimy przerwę ! Po
prostu zajebiście ! Szkoda, że ich tam jakaś PIP nie naszła, bo chyba
dostaliby dożywocie. I koleś zaczyna wyżywać się na strunach a ta piszczy
gorzej niż drzwi w mojej piwnicy. Ale o tym już było w poprzednim wątku więc
nie będę marudził.