Dodaj do ulubionych

dzienniki wam-pirzycy

04.12.02, 12:06
Środa
Kilka dni temu rozpoczęłam nowe życie, ale dopiero teraz mam chwilkę, żeby
cos napisać...
A było to tak: w nocy z soboty na niedzielę pojechałam szukać Vamira, skoro
obiecał uczynić mnie nieśmiertelną, nie mkogłam przegapić takiej okazji, bo w
końcu nie wiadomo czy i kiedy zdarzy się następna. Po długich poszukiwaniach
(jak dobrze, że noce teraz takie długie) w końcu go znalazłam. Opłacało się,
przeżycie niesamowite, szkoda tylko że jednorazowe... No ale cóż, ileż razy w
końcu można zostawać wampirem???
Vampi proponował wspólne zamieszkanie, ale ja tam wolałam wrócić do siebie.
Nie żebym miała coś do Normy (całkiem dorzeczna z niej kobieta), ale 3w1 to
trochę przesada. Poza tym miałam już zamówiony piękny grobowiec i bałam się,
żeby mi go kto nie zajął. Więc zostałam 2 noce, poduczyć się polowań i
konserwacji krwi na wypadek braku świeżego pokarmu.
A kiedy wróciłam zabrałam się do urządzania swojego grobowca, żeby na sobotę
zdążyć zorganizowac parapetówę.
Obserwuj wątek
    • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 04.12.02, 12:35
      Grobowiec zapewne klasy M-4.
      Szkoda, że nie chciałas zamieszkać ze mną.
      Norma nie miałaby nic przeciwko.... tak myślę.
      • norma_jean Re: dzienniki wam-pirzycy 04.12.02, 12:39
        Norma jest gościnna i nie miałaby.
        :))))
      • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 04.12.02, 13:00
        doceniam Waszą gościność, ale lubię mieć całe mieszkanie tylko dla siebie. No i
        trochę się bałam, że wespółwzespół wyludnimy całą okolicę i co wówczas jeść
        będziemy????
        poza tym zawsze warto mieć więcej jak jeden lokal: jak będzie coś nie tak z
        Waszym, zawsze możecie udać się do mnie i vice versa (mam nadzieję) - to bardzo
        praktyczne
        i last, but not least: chyba bym nie zniosła tapety w pokemony ;))
        • norma_jean Re: dzienniki wam-pirzycy 04.12.02, 13:25
          No w kwestii Pokemonów doskonale Cię rozumiem, ale wiesz.... z miłości człowiek
          różne głupstwa popełnia :))))
          No i fakt, że warunki u nas trochę spartańskie, dwie łazienki to stanowczo za
          mało na dwie kobiety. Vampi czasem się przecież tez musi ogolić :))))
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 05.12.02, 10:38
      czwartek
      Grobowiec już lśni, a w komórce przylegającej śpi coraz więcej posiłków na
      sobotnią parapetówę. Tylu ludzi łazi po nocy po cmentarzu - czy oni rozumu nie
      mają czy jak??? A może po prostu mnie lubią i boją się żabym z głodu nie
      zmarła :-)=
      w każdym razie najmłodsze i najzdrowsze okazy zostawiam przy życiu w końcu cóż
      lepszego może być na deser niż świeżutka, młodziutka i zdrowiutka krew pita
      prosto z aorty :D
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 05.12.02, 17:06
        czarnajagoda napisała:

        > w końcu cóż lepszego może być na deser niż świeżutka, młodziutka i zdrowiutka
        > krew pita prosto z aorty :D

        - sex grupowy
        • norma_jean Re: dzienniki wam-pirzycy 05.12.02, 17:49
          E, Vampi!!!! Do porządku Cię przywołuję!!!
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 06.12.02, 10:27
      piątek
      zapomniałam przed wejściem do grobowca powiesić skarpetkę i trochę się
      obawiałam że nejaki Sw.M. nie będzie wiedział gdzie mi prezent zostawić. Ale to
      mądry człowiek(?) - z rana, gdy z nocnej wracałam wycieczki, znalazłam prezent
      pod kryptą - piękny, przystojny brunet - dokładnie taki jak zamawiałam. Nawet
      problem tego, gdzie zostawić prezent mimo braku skarpet, Sw.M. rozwiązał
      wspaniale - prezent był w samych skarpetkach ;))
      Kokcham Św.M. (pewnie dlatego, że taki święty to on znowu nie jest;))
      • sw.mikolaj Re: dzienniki wam-pirzycy 06.12.02, 10:38
        O rany! To był pan, który miał ci przynieść paczkę ode mnie.
        • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 06.12.02, 12:36
          w każdym razie fajny był ten pan... i jaki słodziutki... (chyba nie cukrzyk??)
          ale zostawiłam go sobie jeszcze na później - zbyt fajny, żeby od razu
          wykorzystać ;))=
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 07.12.02, 11:51
      sobota (świtkiem koło południa)
      na parapetówę wszystko już przygotowane: krypta wysprzątana, urządzona, posiłki
      śpią w komórce obok, goście zaproszeni. Mam nadzieję, że stawią się w
      komplecie. Impreza zaczyna się 2 godziny po zachodzie słońca, do tego czasu
      wszyscy powinni już dotrzeć...
      Idę już spać, bo o tej porze każdy szanujący się wampir już dawno spać pownien,
      tylko ja jakoś zasnąć nnie mogę. Położę się obok prezentu od Mikołaja (jeszcze
      żyje) - on taki rozkoszny, cieplutki, może jakoś przy nim usnę (chociaż przy
      nim to niekoniecznie spać się chce, ale na razie to on za słaby na cokolwiek
      innego).
      • h.lecter Re: dzienniki wam-pirzycy 07.12.02, 15:10
        Czy ktoś tu zamawiał kucharza?
        Co (kogo) mam przyrządzać?
        • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 07.12.02, 15:24
          h.lecter napisał:

          > Czy ktoś tu zamawiał kucharza?

          jeszczem zamówić nie zdązyła a już przyszedł, thks :))

          > Co (kogo) mam przyrządzać?
          te wszystkie ciałka, z których krew wyssiemy ;)=
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 09.12.02, 09:00
      poniedziałek
      I już po imprezie... Udała się całkiem, całkiem... Jeszcze nie doszłam po niej
      do siebie...
      Goście dopisali - był Vampi z Normą - Norma cała radosna, już cieszy się na
      ślub, i chociażem nie mężczyzna, zaczynam rozumieć dlaczego Vampi tak stracił
      dla niej głowę... On też zdaje się byś żywcem wpiekłowzięty z powodu tych
      zaręczyn. W prezencie przynieśli mi dzecko, co to je dostali od Św.Mikołaja.
      Norma wprawdze trochę protestowała, ale jek pozwoliłam jej przyrządzić to
      dziecko, zrobiła to wyśmienicie i nawet sama stwierdziła, że jedzenie dzieci
      może być równie przjemne jak ich wychowywanie... Tylko niestety ta pierwsza
      przyjemność trwa zdecydowanie za krótko. A w końcu za rok tez są Mikołajki.
      Wspólnie też radziliśmy co zrobić z prezentem, który ja dostałam od Św.M. i
      doszliśmy do wniosku, że chyba zrobimy z niego wampira - bo w sumie całkiem
      dorzeczny z niego facet, a przekonałam się, że samotna kobieta w grobowcu nie
      zawsze może czuć się bezpieczna.
      Przyszedła też kumpel Vampiego - Wilkołak. Trochę mnie zaskoczył swoją wiytą i
      musiałam ganiać do nocnego sklepu po skrzynkę piwa, bo krwi to on nie pija, a
      pragnienie ma spore. Ale miło, że wpadł - taki rozrywkowy z niego gość...
      Przybył też Hannibal - jak miło!!! Sam zaproponował się na kucharza. Nie wiem
      co bym bez niego zrobiła z tymi wszystkimi ciałami, z których piliśmy krew, a
      sporo tego było... A tak to mieliśmy rewelacyjne zakąski. Z początku Hannibal
      patrzył na mnie z takim dziwnym wyrazem w oczach, że aż czułam się nieswojo, co
      mi się wybitnie rzadko zdarza. Ale późśniej, jak już się trochę najadł ten
      dziwny wyraz zniknął z jego oczu i był przeuroczy... cóż za dowcip, cóż za
      erudycja...
      Oczywiście przybyło też całkiem sporo innych zjawduchówupiorów, za dużo by
      wymieniać. Na moment przyszedł nawet sam hrabia Drakula wraz ze swoją świtą,
      pogratulować mi mieszkanka i potwierdzić zgodę na udzielenie ślubu Normie i
      Vampiemu. Cóż za zaszczyt w moich skromnych progach!!! Nawet zostawił mi kilka
      strzyg, żeby posprzątały po imprezie, tak że jak było po wszystkim (a owo
      wszystko należy rozumieć w jaknajszerszym tego słowa znaczeniu) mogłam
      spokojnie położyć się spać...

      • h.lecter Re: dzienniki wam-pirzycy 09.12.02, 16:29
        Muszę przyznać, ze Czarnajagoda wyglądała apetycznie! Naprawdę apetycznie. :-)
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 10.12.02, 11:56
      wtorek
      cóż, resztki jedzenia z imprezy dawno się skończyły, trzeba było iść na
      polowanie i w dodatku przyuczać mojego nowego współlokatora. Właściewie to
      nawet nie wiem jak on ma na imię. Ale skoro to brunet, nazwałam go Czarny - nie
      protestował, więc tak zostało. Jak już go dobrze przyuczę, to będę mogła
      zapomnieć o polowaniach, będę miała stałego dostawcę pożywienia i będę mogła
      pójśc do Hannibala na kurs gotowania. Ale póki co musiałam się trochę pomęczyć,
      bo Czarny jakiś taki mało pojętny. Ale spodobało mu się, więc jest nadzieja...
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 11.12.02, 10:37
      środa
      to dopiero tydzień od kiedy piszę, a mam wrażenie, że to już dużo więcej czasu
      upłynęło. Ale tyle się wydarzyło: najpierw urządzanie grobowca, potem
      przygotowania do parapetówy, ten wspaniały prezent od Mikołaja i wreszcie sama
      parapetówa, a teraz przyuczanie mojego prezentu do nowego życia. Nawet nieźle
      sobie radzi. I jeszcze ten szykujący się ślub Normy i Vampiego i krzciny
      malucha - trzeba kreacje wyszykować, nad prezentami pomyśleć...
      Wesołe jest życie wampirki :)))
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 12.12.02, 15:28
      czwartek
      dni teraz takie krótkie, nie ma się kiedy wyspać... Dziś ze snu wyrwały mnie
      okrzyki: Katuj... tratuj... ja wybaczę wszystko ci jak bratu... dręcz mnie
      ręcznie... butem... knutem...
      Wstałam więc co prędzej i spełniłam zadość życzeniom mojego czrnago słoneczka.
      A kiedy już leżał potłuczony i posiniaczony zapytał: "dlaczego". Mówię mu że
      przecież sam prosił, inaczej bym mu przecież tego nie robiła, sadystką w końcu
      nie jestem... A on na to, że tylko śpiewał przy goleniu. Nie mógł od tego
      zacząć??? A tak to teraz sama muszę iść na polowanie i do tego jeszcze muszę
      sie starać upolować coś I klasa żeby szybko doszedł do siebie i sam chodził na
      polowania. Poprosiłam go, żeby na przyszłość wybierał inny repertuar, albo
      chociaż śpiewał ciszej, tak, żeby mnie nie obudzić bo wyrwana ze snu nie zawsze
      ręczę za siebie.Obiecał poprawę. No, ja myślę...
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 13.12.02, 15:33
      piątek
      wczesnym wieczorem obudził mnie śpiew Czarnego: "gdy nadejdzie czas, biały
      ogień w nas, smak gorącej krwi, spojrzyj w lustro i - w lustrze tam już nie
      będzesz ty". Szybko się uczy, za to go lubię. Szybko tez uczy sę polowć. Jak
      tak dalej pójdzie od poniedziałku mogę zapisać sie do Hannibala na kurs
      gotowania
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 16.12.02, 15:29
      poniedziałek
      słońce moje czarne jest już prawdziwym myśliwym. wczoraj przyprowadził grupkę
      naćpanych naspolatków i po obiedzie byliśmy na lekkim haju aż zapomnieliśmy
      uprzątnąć zwłoki. I później wszystkie gazety pisały o znaleziemi zwłok grupy
      młodych ludzi na cmentarzu ze spuszczoną krwią. Ale na szczęści zalii to
      wszystko na satanistów. Ale na przyszłość musimy bardziej uważać.
      jutro zaczynam lekcje gotowania u Hannibala. Nie, żebym w ogóle nie umiała
      gotować, ale to co gotowałam jak byłam człowiekiem jest dla mnie teraz zupełnie
      niejadalne i chyba tylko Hannibal może mnie nauczyć przyrządzać coś bardziej
      jadalnego, bo w końcu nie samą krwią wampir żyje. Tylko jeszcze muszę pmiętać
      żeby przed wizytą u Hannibala coś upolować, bo raczej nie chciałabym poznawać
      sztuki kulinarnej z perspektywy przyrządzanego posiłku.
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 17.12.02, 13:49
      wtorek
      dzisiaj pierwsza lekcja u Hannibala. Jak tylko wstałam zobaczyłam jak słońce
      moje rozmawia z jednym przemiłym chłopaczkiem, którego próbowałam w sobotę
      poderwać, jak wracaliśmy od Normy i Vampiego. Trochę się zdziwiłam, a wtedy
      Czarniutki powiedział że zaprosił młodego w moim imieniu na obiad. No to
      poszłam z nim do Hannibala na obiad. Dobry był, sama w końcu uczestniczyłam w
      przyrządzaniu. Hannibal z pewnością wolałby jakąś apetyczną blondynkę i może
      gdybym sama polowała, to bym poszukała produktu o takich warunkach fizycznych,
      ale mnie jednak smakował prezent od mojego słoneczka. Coś czuję, że szybko
      nauczę się sztuki kulinarnej, bo szło mi całkiem sprawnie. Mewet do krypty
      trochę zabrałam, żeby kochanie moje oceniło jak mi idzie.
      Gdy wróciłam do krypty spotkała mnie niespodzianka - w środkubyła Norma (bez
      dziecka, na szczęście), chciała umówić się na zakupy. Poczęstowałam ją moim
      debiutem kulinarnym - młodym w sosie pikantmym i wyraziłam żal, że nie mogę
      przyjąć jej propozycji, bo finansowo cienko stoimy. Wtedy Czarniutki rzucił mi
      portfel mojego właśnie kończonego posiłku, dodam całkiem pokaźny portfel, więc
      mogłyśmy się z Normą umówić na jutro na zakupy.
      Chyba zaczynam się poważnie angażować w ten związak (z moim mikołajkowym
      prezentem oczywiście, niz z Normą ;))
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 18.12.02, 15:17
      środa
      byłyśmy z Normą na zakupach - jak dobrze, że teraz tyle sklepów całodobowych.
      kupiła sobie wspaniałe rzeczy do nowej posiadłości. coż - noblesse oblige, ajk
      się mieszka w zamku to trzeba się godnie prezentować. Ja też sobie to i owo
      kupiłam, w końcu jak się od lubego dostaje zdobyczne pieniądze trzeba to
      wykorzystać. Tylko przez te zakupy nie zdążyłam do Hanniabala na kurs... Cóż
      jetro nadrobię, mam nadzieję, że Hannibal się nie obrazi, a sóńce moje czarne
      z głodu nie zemrze...
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 19.12.02, 15:12
      czwartek
      przyszła dzisiaj do mnie Norma z pretensjami, że chcę jej męża odebrać, że
      Vampi mówił, że proponowałam mu, że się do niego wprowadzę. Jak słońce moje
      czarne to usłyszał to spojrzał na nie tak, jaby chciał mnie wzrokiem zabić.
      Spokojnie - na ile to możliwe w takiej sytuacji - wyjaśniłam Normie i Czarnemu,
      że w żadnym razie nic takiego nie mówiłam, co więcej Vampiego widuję tylko w
      towarzystwie Normy i zupełnie nie wiem skąd Vampiemu takie rzeczy przychodzą do
      głowy. Może mu sie nie podobają nasze wypady z Normą na zakupy i usiłuje nas
      skłócić??? a może ma urojenia???
      I tylko nie wiem czy słońce moje mi uweirzyło, bo taki chłodny był dla
      mnie... :((
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 19.12.02, 15:34
        Oj, pomarzyć juz se nie wolno?
        Po za tym, to Norma ma za miesiąc emigrować do dalekiego kraju.
        Więc bede wolny.
        • norma_jean Re: dzienniki wam-pirzycy 19.12.02, 16:22
          To Ty o innych marzysz ślub ze mną planując?????????????????????
          Emigrujesz ze mną, koniec dyskusji!!!!!!
          Pogadamy sobie w domu, no!
          • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 19.12.02, 16:38
            Marzenia maja to do siebie, że zostaja marzeniami. Normo ma kochana.
            Anim myślał o niczym zdrożnym wobec Jagody.
            Jak mi Drakula miły.
            Ciebie jedyna miłuję.
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 20.12.02, 15:30
      piątek
      Hannibal gdzieś wyjechał... nie pisze... nie dzwoni... a od kiedy chodzę na te
      kursy gotowania, mój Czarny się wybredny zrobił, więc muszę kombinować. Ale i
      tak mi nieźle to gotowanie wychodzi, tak że nie jest źle. Tylko Norma się do
      wyjazdu szykuje, Czarny chodzi na polowania, Hannibala nie ma - nie mam co z
      wolnym czasem zrobić. Może faktycznie posłucham Vampiego i spróbuję spotkać się
      z wilkołakiem. Tylko po co???
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 20.12.02, 15:42
        Wilkoiłak to świetny facet. Zwłaszcza w czasie pełni.
        A właśnie mamy pełnię.
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 23.12.02, 10:45
      Piątek
      Spotkałam się wczoraj z Wilkołakiem. I po co mi to było??? Twarz (i nie tylko)
      mam teeraz tak pokiereszowaną, że nie wiem, jak się u Vamiego na wigilii
      pokażę. Pociesza mnie tylko fakt (o oie to może być jakieś pocieszenie), że
      Wilkołak wygląda jeszcze gorzej. Cóż, Czarny był ciekawy, jak wrócił z łowów
      dlaczego tak wygądam, a w żaden naturalny sposób nie da się doprowadzić do
      takiego stanu, w jakim ja byłam, więc powiedziałam prawdę. Uznał, że jak karę
      już poniosłam i poszedł ukarać Wilkołaka :))))
      Ma osłodę dostałam list od Hannibala - pisze, że musiał pilnie wyjechać do
      któregoś z dawnych pacjentów, że kurs możemy kontynuować korespondencyjnie i że
      jka zdąży, to może będzie na święta u Vampich. Przysłał mi (w ramach tego kursu
      korespondencyjnego) przepis na pierniczki serduszka w czerwonym, słodziutkim
      lukrze - rewelacja, muszę zabrać trochę do Vampich. Tylko jak ja się tam w
      takim stanie pokażę???
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 23.12.02, 13:54
        No a kto chodzi do wilkołaka w czasie pełni?

        To tak jakby głodnemu rekinowi wpakować głowę w paszczę.
        • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 23.12.02, 15:19
          to on do mnie przyszedł
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 27.12.02, 15:37
      święta, święta... i po świętach - niestety. A było uroczo: towarzystwo,
      smakołyki, trunki, muzyka...
      Byliśmy z Czarnym u Vampich. Oboje jak zwykle dogryzający sobie nawzajem i jak
      zwykle uroczy. Tylko nie wiedzieć czemu Vampi jakoś nie przepada za moim
      słoneczkiem. To za jego namową zgodziłam się spotkać z wilkołakiem, czego
      skutek był opłakany (no fakt, że to było podczas pełni, ale to nie ja szłam do
      wilkołaka, tylko on do mnie a skądś musiał znac mój adres, a ja mu nie
      podawałam). Ale na szczęście, w przeciwieństwie do wilkołaka, ja już doszłam
      do siebie.
      Prezent od Mikołaja daleko odbiegał od tego co zamówiłam, więc z Mikołajem
      prawie nie rozmawiałam. Chociaż nie powiem, żeby otrzymany był zły, ale nie o
      to prosiłam, a jak się coś obiecuje, to obietnic należy dotrzymywać!!!
      Ale ze śnieżynkami gawędziło się całkiem przyjemnie, podpowiedziały co należy
      zabrać na sylwestra na biegunie.
      I naturalnie był Hannibal. Miło znów go było widzieć...
      ale cóż, nie czas na wspomnienia, kiedy pakować się trzeba!!!
      Szczęścliwego Nowego Roku wszystkim forumowiczom!!
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 02.01.03, 14:43
      czwartek
      Sylwester był bardzo udany... chyba...
      Pamiętam przyjazd na biegun - jak tam jest pięknie to wprost nie do opisania...
      chętnie bym się tam przeprowadziła, tylko pożywienia mało i pewnie koniec
      końców zjadłabym (czy raczej wypiła) Mikołaja i od kogo bym wówczas prezenty
      dostawała???
      Potem Norma powiedziała, że wie gdzie Mikołaj ma zapas nalewek na czarną
      godzinę i już nawet uszczknęła część tego zapasu, żebyśmy się przypadkiem w
      piwniczce na właściciela nie natknęły. Więc powiedziałyśmy mężom, że idziemy
      walenie oglądać i poszłyśmy do pobliskiego iglo sprawdzić organoleptycznie czym
      się żywi Święty. A oni tymczasem polować na morsy wyruszyli. Pamiętam, że
      niezłe to było... i niestety jest to ostatnia rzecz jaką pamiętam.
      Obudziłam się dzisiaj w krypcie z kompresem na głowie. Słońce moje cały czas
      był przy mnie i zmieniał mi kompresy, potem podał świeżej gorącej krwi w
      ilościach hurtowych, tak więc kaca prawie nie odczułam.
      Później przyszedł do mnie Mikołaj złożyć mi urodzinowe życzenia i przyniósł mi
      w prezencie warkocz czosnku i kryształowe zwierciadło. Czosnek został szczelnie
      zapuszkowany i czekać tak będzie na najbliższą wizytę Hannibala - on będzie
      wiedział do czego go zużyć, natomiast lustro jest tak piękne, że mimo jego
      bezużyteczności powiesiłam je w krypcie nad łóżkiem. Czarny już zamówił
      malarza, który umieści na zwierciadle nasz portret i będzie prawie jak byśmy
      widzieli własne odbicia. Tym lepiej, że zawsze piękne... Chyba coraz bardziej
      lubię Mikołaja...
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 02.01.03, 15:58
        Wszystkiego naj... naj... najobrzydliwszego z okazji urodzin. Czarna Jagodo.
        Oby krwi ci nigdy nie brakowało, a Czarny (vel Czarniawy) dostarczał ci wiele
        uciech i radości.
        • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 03.01.03, 08:47
          vampi= napisał:

          > Wszystkiego naj... naj... najobrzydliwszego z okazji urodzin. Czarna Jagodo.
          > Oby krwi ci nigdy nie brakowało, a Czarny (vel Czarniawy) dostarczał ci wiele
          > uciech i radości.

          wielkie dzięki!!!
          co do tego ostatniego, to chyba trudniejsze do osiągnięcia niż wszystko inne ;))
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 03.01.03, 11:38
      piątek
      z Sylwestra nadal nic nie pamiętam i jeszcze w dodatku Czarny też nie jest w
      stanie nic powiedzieć, tylko się przyznał, że też nic nie pamięta, bo on z
      Vampim na takie same morsy polował, jakie ja z Normą walenie oglądałam. To i
      skutki takie same, tylko wcześniej oprzytomniał, jeszcze w saniach świętego
      Mikołaja, przeniósł mnie do krypty, upolował coś żeby kaca zaleczyć (bo nam tam
      żadne mleko zsiadłe nie pomaga) i przyszedł mnie cucić. Teraz przydało by się
      znaleźć kogoś kto cokolwiek pamięta, żeby miec jakiś wspomnienia z Sylwestra -
      choćby cudze. Ale nawet Mikołaj który nas wczoraj odwiedził niewiele pamięta.
      Twierdzi tylko, że musiał nas, całą czwórkę własnoręcznie pakować na sanie, bo
      nikt nie był w stanie się ruszyć, a ponieważ i on za kołnierz nie wylewał, to
      mu się trumny pomieszały i poumieszczał nas zupełnie przypadkowo. Cóż, może
      Norma będzie coś choć trochę pamiętać...
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 06.01.03, 14:19
      poniedziałek
      obudziłam się dzisiaj z jakimś takim dziwnym uczuciem pustki. rozejżałam się po
      grobowcu, a tu zupełnie pusto, zniknął Czarny a z nim co cenniejsze rzeczy.
      Właściwie to nie co cennejsze rzeczy, tylko wszystko, z wyjątkiem łóżka, na
      którym spałam, pościeli i warkocza czosnku, który dostałam od Mikołaja na
      urodziny. Nawet lustro kryształowe zabrał. I co ja teraz zrobię???
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 06.01.03, 17:22
        Przeprowadź się do mnie.
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 07.01.03, 13:06
      jeden mnie o mało nie zagryzł, drugi puścił z torbami, dlaczego mam ryzykować
      zamieszkanie z trzecim???
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 07.01.03, 13:28
        Do trzech razy sztuka. Jak mawiali starożytni wampirzy
        • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 07.01.03, 14:28
          więc rozumiem, że już czwarty raz mi tego nie zaproponujesz?
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 07.01.03, 15:41
      i zmów muszę radzić sobie sama. Vampi wprawdzie proponował, żebym sie do niego
      przeniosła, ale jak wróci Norma, to co? wrócę znów do krypty i okaże się, że
      ona już zajęta. A poza tym chyba jednak potrzebuję chwili samotności po
      ostatnich przeżyciach. Ale może jeszcze rozważę ofertę Vampiego... za jakiś
      czas (o ile będzie wówczas jeszcze aktualna)
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 08.01.03, 15:22
      środa
      sama jestem... źle mi... idę się upić...
      ale za co? Czarny wszystko zabrał. Idę go poszukać, a jak znajdę to rozszarpię
      własnymi zębami i paznokciami na kawałeczki. A to co zostanie potraktuję
      czosnkiem i wystawię na słońce. I z cienia mojego grobowca patrzyć będę jak się
      unicestwia :))))))))))
      • vampi= Re: dzienniki wam-pirzycy 08.01.03, 16:15
        Zajrzyj do pobliskiego baru piwnego (zwanego Pubem). Tam go znajdziesz.
    • czarnajagoda Re: dzienniki wam-pirzycy 09.01.03, 13:56
      czwartek
      zgodnie z radą Vampiego wybrałam się do najbliższego pubu w poszukiwaniu
      Czarnego. Powiedzieli mi tam, że owszem był, ale jaiś czas temu wyszedł z
      jakimś mężczyzną. W związku z tym wybrałam się z wizytą do Vampiego, bo on
      chyba gorzej znosi samotność niż ja. I jak tylko weszłam, zrozumiałam dlaczego
      proponował mi przeprowadzkę do siebie: bród, smród, nędza i ubóstwo, a jemu si
      enie chce sprzątać ani gotować. Ja także nie zamierzałam robić tego za niego,
      więc poszliśmy na obiead do mnie. Już z daleka poczuliśmy unoszący się w
      powietrzu smakowity aromat. Wchodzimy do krypty a tam aromat jeszcze
      intensywniejszy, krypta wygląda jak przed wyprowadzką Czarnago, z jednym
      drobnym wyjątkiem - na kryszałowym lustrze były wcześniej portrety moje i
      Czarnago, a teraz tylko mój portret. Stół ślicznie nakryty na 2 osoby, a na
      stole smakowicie wyglądające potrawy. Patrzę: z kuchni wychodzi Czarny z
      karafką wina. Ale jakiś taki trochę niepodobny do siebie. Patrzę jeszcze raz i
      wszystko jasne: to nie Czarny, to Hannibal w ubraniu Czarnago. I zrozumiałam,
      co to tak smakowicie pachniało. Widząc Vampiego Hannibal przyniósł kolejne
      nakryce i rozpoczęła się uczta. Mięso było przyrządzone wspaniale, nawet ten
      czosnek nie przeszkadzał, a wręcz podnosił walory smakowe. I musiałam przyznać
      rację Vampiemu, który od początku mówił, że Czarny to tylko pożywienie. Ale
      może to dobrze, że dopiero teraz się o tym przekonałam, a wcześniej mogłam
      poznać i inne jego walory. Jednak koniec końców okazuje się że przyjaźń oparta
      na wspólnocie zainteresowań więcej jest warta niż jakieś głupie zauroczenie.
    • h.lecter Re: dzienniki wam-pirzycy 10.01.03, 18:20
      Powszechnie wiadomo, że mięso wampirów nie jest najwyższej jakości: suche,
      skruszałe, a u starszych osobników nawet zalatujące stęchlizną. Na szczęście
      Czarny był w miarę świeży, ale i tak musiałem użyć całego swojego kunsztu, aby
      nadawał się do konsumpcji. Nie obeszło się bez mnóstwa przypraw - Vampi aż
      dostał wysypki od tego czosnku.
      Przy okazji obejrzałem zawartość kufrów Czarnejjagody, które ten frajer
      usiłował wymienić na krew z procentami. Czego tam nie ma... Jakieś skóry,
      lateksy... Obroża???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka