Gość: :)
IP: *.MAN.atcom.net.pl
11.11.01, 16:57
Przychodzi Martyna Wojciechowska do lekarza i mówi: Panie doktorze mam taki
problem. Cały dzień "popierduję" sobie.... To znaczy chciałam powiedzieć
puszczam gazy. No ale właściwie nie jest to takie straszne bo w ogóle ich nie
słychać i nie śmierdzą. Powiem panu,że odkąd weszłam do pana gabinetu zdążyłam
już puścić 20 o przepraszam 21 razy, ale pan i tak tego nie zauważył bo one są
super cichutkie i absolutnie bezwonne. Prosiłabym jednak by pan mi coś zapisał
bo to takie krępujące. Lekarz bez słowa wyciąga długopis i wypisuje receptę.
Proszę brać te pastylki 3 razy dziennie i zgłosić się do mnie za tydzień.
Za tydzień przychodzi Martyna Wojciechowska znowu i mówi: - Panie doktorze!
Całkowita tragedia! Wprawdzie nadal są całkowicie bezgłośne, to jednak śmierdzą
potwornie. - No tak, jak na razie przywróciłem pani węch, teraz musimy
popracować nad słuchem