Gość: demello@
IP: *.unregistered.formus.pl
14.11.01, 10:13
od tygodni temat Irka jest dość intensywnie ekspoloatowany...Opinie, oceny,
sądy się mnożą i mnożą...Każdy na swój sposób chce jakoś to "irkowe zjawisko"
zdefiniować, jakoś je nazwać, włożyć do sobie właściwej szufladki...I tak od
eforycznych zachwytów w stylu "barwne ptaszysko", "niebanalna osobowośc" do
"lesny chłopek", "prostak"...Zarówno wśód zwolenników jak i przeciwników Irka
są ludzie wykszatłceni jak i mniej wyedukowani...O ile disco polo, do ktorego
Ktoś porównuje zjawisko irkowe jak głoszą statystyki karmi rzesze fanów o
określonych upodobaniach oraz gustach tak myślę, że zjawisko irka wymyka się
spod tej prostej kwalifikacji.... Sama znam ludzi bardzo wykształconych,
lubujących się jazzem - fanów Irka czy zwolenników disco polo nie trawiąych
idola zupełnie choć z pewnością jest też i dokładnie odwrotnie... Czego to
dowodzi, czy istnieje prawda o Irku, o nas w kontekście tych ocen, jaka to jest
prawda? Jak się okazuje w kwestii ocen i sądów jest ona bardzo subiektywna,
zmienia się w zalezności od osoby, nastroju i tysiąca innych czynników....Jaka
jest prawda o Irku...Defincjie,etykietki, jak my je uwielbiamy, przykleić,
wsadzić do szuflady w swoim ogranicznym umyśle...Nauczyliśmy się kilku
schematów, zrobilismy z nich swoją miarę do oceniania ludzi, zjawisk, życia i
tak brniemy przez życie bojąc się wszystkiego i wszystkich co się spod tych
schematów wymyka, co nie przystaje do miary wówczas mówimy, że jest be,
nijakie, nudne, prymitywne, prostackie i mamy z główki możemy spokojenie spać
dalej i przesypiamy życie w taki własnie szablonowy, zaprogramowany sposób...
Mniej gadania, mniej myślenia, więcej życia drodzy Panowie i Panie (do siebie
też to mówię)a Irek to Irek raz taki raz siaki, wszystko na świecie się
zmienia, rozejrzyjcie się... Prawda O Irku, o was...Czy znacie ją? jesteście
tego pewni i po co Wam ta pewność? Może dobrze by było zamiast gotowej miary,
etykietki, sądu czasami po prostu powiedzieć nie wiem...To, ze Irek piekł
cebulkę na kuchence gazowej to po prostu fakt i tyle, ani to dobre ani złe,
można zostac lub wyjść zamiast etykietować prostak, leśny chłopek... Całe życie
etykietujemy i jestesmy w tym bardzo konsekwentni jak raz ustalimy, że ktoś lub
coś jest takie a takie to już nam tak zostaje, nie chcemy niczego nowego
odkrywać bo już wiemy, że coś tam, ktoś tam jest wesoły, inny smutny, nudny lub
nijaki jeszcze inny barwny i zachwycający... Po co tak stępiać swoją
wrażliwość, tak się ograniczać....Dajmy się ponieść temu co w nas naturalne
pasji życia, spontaniczności zapomnijmy chociaż na chwilę i czasami, że coś
jest takie lub takie raczej patrzmy, zyjmy i reagujmy na życie bo życie to
fajna przygoda, bal, na ktory "drugi raz nie zaproszą nas wcale"...
To cyk za życie!!