Dodaj do ulubionych

Boża podszewka- o co w tym chodzi???

IP: w3cache.GBNet:* / 10.1.2.* 13.07.03, 21:39
Niech mi ktos powie, o co w tym filmie chodzi. Oglądnęłam 2gi odcinek, klimat
filmu ( jak dla mnie dziwny) wciagnal mnie. Wszyscy jacys tacy zakreceni. Czy
ten serial powstal na podstawie jakiejs ksiazki.Powiedzcie...
Obserwuj wątek
    • Gość: ania Re: Boża podszewka- o co w tym chodzi??? IP: *.w80-14.abo.wanadoo.fr 13.07.03, 22:02
      "Ogladnij" jeszcze troche a moze sie pokapujesz...
      • Gość: eroll Re: Boża podszewka- o co w tym chodzi??? IP: *.chello.pl 13.07.03, 22:08
        oglądałem go przy pierwszej emisji i nawet mnie wciągnął mimo że mało wtedy
        rozumiałem pamiętam że w dalszych odcinkach Agnieszka Krókówna była nieco
        zmieniona.
    • Gość: xxx Przepiekny film IP: 62.233.183.* 13.07.03, 22:18
      Doskonaly, jesli chodzi o zdjecia klimaty i atmosfere. Ci co nie lubia przasnej
      wschodniej Polski protestowali, ale teraz moze po obejrzeniu kolejnej emisji
      docenia bez emocji piekno tego filmu. Uwielbiam wszystko: Grabowskiego,
      zdjecia, Stenke i Krukowne, muzyke..... Wlasnie mi uzmyslowilas, ze przelecial
      mi trzeci odcinek.... :-)))
    • Gość: lola Re: Boża podszewka- o co w tym chodzi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 08:40
      Film wspaniały, w ogóle nie jestem w stanie zrozumiec tych wszystkich
      krytycznych uwag pod jego adresem swego czasu. O co krytykom chodziło?
      • Gość: Ginny Re: Boża podszewka- o co w tym chodzi??? IP: *.sloneczny.pl / 10.102.21.* 14.07.03, 09:09
        No jak to o co? Że pokazuje Kresy wschodnie jako miejsce, gdzie się żyło w
        sumie dość prymitywnie, w brudzie itd., że ludzie seks uprawiali, że nie
        panowała miłość i zgoda rodzinna... Że te Kresy to nie była sielanka, tylko
        miejsce jak każde inne. Bo przecież "Świętości nie trza szargać"!
    • agata_edziecko Re: Boża podszewka- o co w tym chodzi??? 14.07.03, 11:49


      Serial powstał na podstawie książki Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz, która pisze o
      swojej powieści:

      "Boża podszewka" jest opowieścią o losie niesfornej kobiety ze szlacheckiego
      zaścianka na Wileńszczyźnie, jej rodzinie oraz wydarzeniach, jakie miały tam
      miejsce od początku naszego wieku po drugą wojnę światową, Wszystko osnute jest
      na tle wspomnień matki i moich. A jednak nie wszystko odpowiada prawdzie.
      Takich Juryszek nie ma na mapie. Jedna z kuzynek po obejrzeniu mojej sztuki
      Wijuny wyszła zbulwersowana: "Skąd u ciebie takie dziwne skojarzenia? -
      spytała. Musiałaś to wszystko wymyśleć." Tak więc i Bożą podszewkę w pewnym
      sensie wymyśliłam. W końcu jest to powieść, a nie pamiętnik. Nie pisałam jej
      ani z tęsknoty, ani z sentymentu do Wileńszczyzny, ale z fascynacji i miłości
      do ludzi tam żyjących i w imię tego niech jej będzie wiele przebaczone.


    • Gość: Richelieu* Boża podszewka- naturalizm w czystej postali IP: *.localdomain / 192.168.0.* 14.07.03, 15:17
      No właśnie, ale o co chodzi? Że przasność, że schamienie? Jak nie schamieć
      kiedy nawet ksiądz lubi se poweselić, jak nie schamieć kiedy robota się pali w
      rękach, a każda kolejna służąca jest kolejną babą do macania gospodarza. Dama
      umizgów męża nie widziałaby, a do roboty nawet swoich 5 minut by nie
      poświęciła. Kiedy wreszcie zaczyna się to chamstwo? Bo Maria była jak to
      powiedział jej zięć żywym srebrem to już damą być jej nie wolno? Że potrafiła
      się upić i że było jej wesoło? Że kochali się niemal na oczach wszystkich, ba,
      uprawiali mocno zwierzęco wydzierający rozkosz seks? Że zdjęciowiec pokazywał
      zbliżenia resztek od obiadu, i mięsa, i kiełbasy, i wódki? Że Walunia kiedy
      chciało jej się siku to podwinęła spódnicę i zrobiła. Że ojciec zaczął bać się
      własnego syna? A Ela nie mogła doliczyć się całego swojego posagu, który przez
      noc jakoś jej zniknął. Że stary, łysy dziad żyjący w najgorszej chałupie we wsi
      nazywa się Mickiewicz

      To jest naturalizm po prostu. Jak Zola, mó ulubiony zresztą. A kalanie
      świętości? Właśnie. W Soplicowie nie uprawiali seksu, nie wydalali, nie mieli
      resztek od obiadu i nie pracowali. ?? To samo robili co i wszędzie. Tylko
      obyczajowość pomijała milczeniem i seks i to, że mąż biję żonę, bo ta
      sprzeciwia się gdy ten się łajdaczy po kątach. To jest świętość? To jest
      hipokryzja nie świętość. Ale na tej hupokryzji zwanych normami obyczajowymi
      wyższych sfer lub po prostu etykietą oparta była polska duma narodowa. To nie
      jest kalanie świętości tylko pokazanie jak ta świętość żyła na codzień. To
      Mickiewicz przedstawił szopkę, ułożył swoich bohaterów w pudełkach wyłożonych
      aksamitem i kazał się przyzwyczajać.
      Dziś rażą opisy ludzi bez skazy, choć oglądamy takich bez skazy w telenowelach.
      Od telenowelowego charakteru postace mickiewiczowskie różnią się tylko tym, że
      dodatkowo są patriotami, ale taka była 200 lat temu moda, nie wypadało być
      Polakiem i mieć gdzieś Polskę. I tak cały poprawny Mickiewicz jadł, ale nie
      zmywał garów, kochał się ale platonicznie, a palca nie skalał brudną robotą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka