Dodaj do ulubionych

TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów.

24.03.08, 11:46
Patrzę se w program - jest po co rozgrzewać ten ruski odbiornik,czy nie...

Familijne govno w koło macieja... Jackie Chan jako hit dnia w publicznej ( -ym wychodku)... Harry Potter w TuskVNetwork... I kto to mówi w Polzadzie... Psy,koty,małpy,dzieci,świnie,Złootopolscy,gryzonie,ameby,M jak Miłość,podróże poślubne,karły,baby z drewniana nogą,rozwielitki - menażeria spod ciemnej gwiazdy...

Włączam dziennik - katabasy czy drag queen - za cholerę już ich nie rózrózniam - panoszą się bezczelnie i w niemożliwych ilościach, jakieś obrządki świętoyebliwe, kościoły, kadzidła, ten poświęcił to,tamten tamto,prosta polska rodzina żre dziś szynkę,a wytworna jaja czy jajecznice - także nie jestem w stanie już rózróżnić... Tęsknię za kłótnią Kurskiego z Piterą,za bon motami Jarosława K., za głupim
uśmieszkiem Sepelenimiera Tuska.

Już niemal rezygnuję... i o oto - eureka... Wielki Szu - dokładnie o
północy, tak żeby nie wszedł w drogę Jackiemu Chanowi i nie wkrewił
licznych jego polskich fanów, którzy gremialnie w święta domagali się
takiego superhitu i kornie zapłacili nawet abonament,żeby takie
cudeńko zobaczyć.
Obserwuj wątek
    • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 13:14
      grek.greku, wieści dobre mam, dziś ostatni dzień świąt, jutro
      wszystko wróci do normy, ludzie do roboty, politycy do polityki - a
      w szczególności do bredzenia i kłótni, do bon motów i
      spektakularnych wystąpień (i nie czepiaj się uśmiechu premiera
      naszego sympatycznego!) Jutro TV pochowa swe atrakcje: "psy,koty,
      małpy, dzieci, świnie,ameby, podróże poślubne, karły, baby z
      drewniana nogą /a może to byli faceci-piraci?/,rozwielitki" :) do
      następnych świąt oczywiście.

      A Wielki Szu już tyle razy leciał, że trochę to mało atrakcyjne.

      "Patrzę se w program - jest po co rozgrzewać ten ruski odbiornik,czy
      nie..."
      - jeszcze ruskiego odbiornika nie wymieniłeś na nowy japoński czy
      inny????
      • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 13:30
        Wielkiego Szu chciałem sobie kiedyś nagrać,ale stwierdziłem,że
        powtarzają go tak namolnie,że częściej obejrzę go w telewizji
        niż obejrzałbym mając nagranego (oraz nagrany) na video,więc szkoda taśmy :)

        Ruski przekazior jest prosty w obsłudze, a ileż ona wrażeń dostarcza... dwa kopniaki jako włącznik, trzy walnięcia w obudowę dla wyregulowania obrazu, a żeby wyłączyć trzeba wystukac butem na kineskopie Smoke on The Water stojąc na jednej nodze. Poza tym - kupiony po okazyjnej cenie z tzw. leżaka ;))

        • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 13:48
          Rzeczywiście - robi wrażenie!:))) My mieśliśmy tylko czarno-biały
          telewizor (kolorowe rubiny swego czasu były przeciez tylko dla
          burżujów), ale słyszałam, że te ruskie są trochę niebezpieczne i
          wybuchają niespodziewanie, więc uważaj, zwłaszcza jak będziesz
          regulować obraz za pomocą trzech walnięć :)!
          • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 14:34
            Tylko czarno-biały telewizor mieliśmy oczywiscie dopóki nie pojawiły się i nie stały się powszechnie dostępne kolorowe, nowe - japońskie czy inne.
          • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 14:43
            Spokojnie, w gwarancji jest napisane,że w moim detonacja nastąpi 30 sekund od momentu włączenia Tańca z Gwiazdami,na lodzie,albo Jak oni śpiewają :)
            • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 14:45
              ... więc jestem absolutnie bezpieczny :)
              • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 14:58
                A jak się zapomnisz? i przez pomyłkę w niedzielę po 20.00 TVN
                włączysz, na twardziela Pudziana w tańcu zapatrzysz?
                Zaczynam się martwić!
                • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 15:15
                  Nie doceniasz radzieckich konstruktorów - zamontowali
                  specjalny system dźwiękowy,który w momencie urchomienia
                  proceudry samozagłady odbiornika puszcza Biełyje Rozy
                  na pełny regulator jako sygnał do natychmiastowej
                  ewakuacji. Tak pisze w gwarancji jaką mi przedstawił
                  miły dżentelmen z akcentem zza wschodniej granicy,
                  w kreszowym dresiku i o złotych zębach,od
                  którego to cacko nabyłem :)
                  • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 15:31
                    To prawda chyba nie do końca doceniałam radzieckich konstruktorów, pewnie dlatego, że miałam złe doświadczenia - dzbanek do gotowania jednej szklanki wody, który kupiłam na targu od bardzo podobnego pana zaczął przeciekać już po pierwszym użyciu!. Ale jeśli jest tak, jak mówisz i masz wmontowany w ten odbiornik system ostrzegania to jestem spokojna. :)
                    • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 15:45
                      Hmm,skoro dzbanek był do gotowania "jednej szklanki wody",to
                      trudno było oczekiwać,że i drugą się w nim ugotuje ;)
                      • barbasia1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 17:08
                        grek.grek napisał:

                        > Hmm,skoro dzbanek był do gotowania "jednej szklanki wody",to
                        > trudno było oczekiwać,że i drugą się w nim ugotuje ;)

                        :)))
                        Ale pan gwarantował możliwość wielokrotnego gotowania tej jednej
                        szklanki i kolejnych, nowych szklanek też, no chyba, że ja go źle
                        zrozumiałam.
    • alex_koz Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 13:47
      czyli jak co roku:))
    • goren Ach ty nieboraku 24.03.08, 15:04
      No widzisz,
      gdybys był katolikiem, poszedłbyś sobie na nabożeństwo, spotkał znajomych, może
      by cie zaprosili na sniadanko lub obiad i czas by ci szybciej zleciał. A tak,
      siedzisz sam w domu jak pokutnik i telewizor stanowi dla ciebie jedyną rozrywke,
      jest jedynym przyjacielem...
      Nic dziwnego żeś cierpki i "dowcipny" jak wyciśnięta, dawno zapomniana przez
      wszystkich kubańska cytryna...
      Żal dupę ściska.
      • grek.grek Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 15:18
        Że też katolicy muszą pojechać bliźniemu,co by
        siebie samych przekonać,że świętowanie,to taki
        zayebisty odlot :)
      • inaa1 Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 15:43
        a poczas obiadu i tak by ględolił telewizor w tle jak to jest
        przyjęte w obecnym zwyczaju :-/
        • grek.grek Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 15:48
          W niektórych katolickich domach wystarczy nie żałować kosmicznego paliwa
          wujkowi spod jakiegoś Radomia,żeby telewizor stał się zbędnym przeszkadzajłem :)
      • the_dzidka Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 15:54
        > No widzisz,
        > gdybys był katolikiem

        Katolicy to są biedni.
        Sklepy im w święta zamknęli!! Nie ma dokąd iść po nabożeństwie!
        Nie bez kozery wplatam tutaj ten temat (sugestia kolegi powyżej, że
        nie-katolik nie ma co robić w Wielkanoc i jest przez to biedny). Ja
        jestem bezwyznaniowa, i niewierząca, więc z czystym sumieniem
        chodzę, jeśli muszę, do sklepu w niedzielę. I zawsze jestem pod
        wrażeniem tłumu ludzi, którzy wychodząc z kościoła naprzeciwko
        rzeczonego sklepu, gremialnie kierują się ku jego drzwiom i łapią za
        koszyki...
        Stara baba jestem, a wciąż trudno mi uwierzyć w tę hipokryzję.
        Wychodzą z kościoła, w którym pobierali nauki od kapłana (nb.
        ostatnio weszłam tam podczas kazania - dalibóg, szalenie mądrze
        kapłan przemawiał, aż z przyjemnością dłuższą chwilę postałam w
        przedsionku i posłuchałam) i zrobiwszy 50 kroków, za przeproszeniem,
        wypinają się zadkami na kościół, kapłana i jego nauki!!
        Więc diabli mnie biorą, jak jeden z przedstawicieli tej subkultury
        hipokrytów uzurpuje sobie prawo do przemawiania z wyższością "gdybyś
        był katolikiem..."
        Tfu, ohyda. Po trzykroć. Popatrz waść w lustereczko, zanim pluniesz
        katolicką żółcią po raz kolejny.
        • grek.grek Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 16:09
          Sie zastanawiam czasami skąd katolicy czerpią
          taką pewność siebie, by pisać zarówno o "prawdach"swojej
          wiary ,jak i o życiu nieznanych im zupełnie ludzi takim
          tonem nieznoszącym sprzeciwu i pełnym triumfalnego przekonania
          o swych talentach wróżkarskich :)

          A co do ich natarcia na sklepy po mszy,to... trudno się
          im dziwić - gdybyś musiała wystać godzinę wysłuchując tych
          samych odrętwiających rutynowych formułek po raz enty,to z tej radości,że już koniec tego horroru rwałabyś na odpręzające i frapujące zakupy jak konik polny ;)
          • goren Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 16:23
            Dałbyś już spokój. Wydaje ci się cwaniaczku, że masz do czynienia ze stadem
            ćwierćinteligentów, że możesz przemawiać mentorskim tonem. Tymczasem wystarczy
            liznąć chociaż trochę logiki, by uznać twoją wypowiedź za stek bzdur. Mam dać
            dowód? Proszę bardzo.
            Otóż zarzucasz mi predyspozycje do wróżbiarstwa (nie wiem zresztą na jakiej
            podstawie!), a sam, nie bywając w kościele, nie słuchając kazań z całą właściwą
            sobie impotencją umysłową stwierdzasz:
            "A co do ich natarcia na sklepy po mszy,to... trudno się
            im dziwić - gdybyś musiała wystać godzinę wysłuchując tych
            samych odrętwiających rutynowych formułek po raz enty,to z tej radości,że już
            koniec tego horroru rwałabyś na odpręzające i frapujące zakupy jak konik polny".

            Powiedz mi zatem debilku, na jakiej podstawie tak twierdzisz?
            • bardu Re: Ach ty nieboraku 25.03.08, 10:35
              goren napisała:
              > Powiedz mi zatem debilku
              To taka miłość do bliźniego po katolicku?
            • grek.grek Re: Ach ty nieboraku 25.03.08, 10:46
              Na takiej podstawie,moja ty mądra blond główeczko,ze
              chodziłem kiedyś na msze - jak byłem mały i dopóki
              było mi to potrzebne w szkole podstawowej,żeby
              dostać zaliczenie z religii - taką karteczkę,którą
              tłusty katabas wręczał przy wyjściu z kościoła,
              w którym - też na ocenę - musiałem się spowiadać
              innemu klesze :)
              Nigdy nie zapomnę tego tłoku,tej szybkości,z jaką
              ludzie zawsze opuszczają kościół,tej ulgi na ich
              twarzach,że to już koniec.
              A twój ton ma oznajmiać koniec świąt,czy definiować
              frustrację jaką w twoim domku powodują ?

        • goren Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 16:15
          the_dzidka napisała:

          > Tfu, ohyda. Po trzykroć. Popatrz waść w lustereczko, zanim pluniesz
          > katolicką żółcią po raz kolejny.

          Nie myslałaś czasami o wizycie u psychiatry? Co ty pleciesz? Co ty wygadujesz?
          Zaperzasz się, wściekasz, a nawet nie potrafisz uważnie przeczytac czyjegoś
          postu. "Patrz waść", heihi dobre sobie...:))))
          • the_dzidka Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 18:06
            Zaperzam się? WŚCIEKAM? A skąd. Komentuję - nieważne, czy post waści
            czy waszmości - sens mojej odpowiedzi nie zmienia się bez względu na
            kontekst, klimat i płeć...
            • goren Ach pokrako 24.03.08, 18:52
              the_dzidka napisała:

              > - sens mojej odpowiedzi nie zmienia się bez względu na
              > kontekst, klimat i płeć...

              Owszem. Ma stałą wartość. Constans. Jaką? DURNOWATĄ.
              Rzygać sie chce, jak sie te twoje wypociny, paniusiu z prowincji, czyta. Więc
              bądź łaskawa przymknąć facjatę i nie wtrącać się do rozmowy mądrych ludzi.
              • inaa1 Re: Ach pokrako 24.03.08, 19:13
                oto i prawdziwe, katolickie umiłowanie bliźniego!
                • goren Re: Ach pokrako 24.03.08, 19:47
                  Jakiego bliźniego? Ćwierćinteligenci przyswoili sobie kilka schematów -
                  stereotypów pojeciowych, w mysl których każdy człowiek ma byc bliźnim katolika.
                  Otóż TAK NIE JEST. Jasne JEŁOPY?
                  Byle pokraka, taka jak the_dzidka czy grek.zgred nie nie moim bliźnim. Zatem nie
                  mam obowiązku go miłować, nie mam tez obowiązku go szanować. Bo na szacunek
                  trzeba sobie zasłużyć!!!!!!
                  Nauczcie się tych słów na pamięć! JEŁOPY CHOLERNE!!!
                  • sz-kodnik Re: Ach pokrako 24.03.08, 20:26
                    a teraz szybko zaparz sobie meliski zanim cię z nerwów szlag jasny trafi ;))
                    uwielbiam, jak kogoś totalnie pozbawionego dystansu za to przekonanego o własnej
                    wielkości po kilku wpisach na forum bierze taka cholera
                    miodzio:)
                    • bardu Re: Ach pokrako 25.03.08, 10:37
                      sz-kodnik napisał:
                      > a teraz szybko zaparz sobie meliski zanim cię z nerwów szlag jasny trafi
                      A niech go trafi! Od razu zrobi się kulturalnej na tym forum.
                  • iza_bel język grzeszny 24.03.08, 20:56
                    > Nauczcie się tych słów na pamięć! JEŁOPY CHOLERNE!!!
                    Oto język katolika oczywiście o ile ktoś taki może się nazywać katolikiem.
                    Synu ! Grzeszysz! I jeśliś katolik to powinieneś sie z tego spowiadać.
                    Chyba, że Twoje jedyne znaki przynależności do katolików to słuchanie Radia
                    Maryja i oglądanie TV Trwam.
                    Prawdziwy wierny Kościoła Rzymskiego powinien znać i przestrzegać przykazań a
                    także znać Słowo Boże.
                    Jezus mówił do uczniów: "Byście się wzajemnie miłowali tak jak ja was
                    umiłowałem" i jeszcze inne słowa Chrystusa: "Wszystko cokolwiek uczyniliście
                    jednemu z Moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40) zatem nie obrażaj
                    bliźnich, jakkolwiek byś ich nazywał.
                    • goren Zdolnym inaczej powtarzam 24.03.08, 21:09
                      Moim bliźnim jest inny katolik. Nikt inny.
                  • grek.grek Re: Ach pokrako 25.03.08, 10:57
                    Jak widać na przykładzie userki "goren", bycie
                    katolikiem,to trudna sprawa :))

                    Aha,i jeśli już kogoś chcesz obrazić,to pisz
                    jak należy - nie ma w polskim słowniku wyrazu
                    "jełop" - radzę mnie sugerować się rodziną
                    Kiepskich, bo oni sobie kpią z konwencji,a ty
                    wydajesz się być powazna jak atak serca.

                  • barbasia1 Re: o szacunku 25.03.08, 13:33
                    W dokumencie wydanym przez Komitet ds. Dialogu z Niewierzącymi Rady
                    Konferencji Episkopatu Polski napisano: „do niewierzących należy się
                    odnieść z miłością, szacunkiem i zrozumieniem [...]” (!)

                    Człowiek jako taki zasługuje na szacunek niezależnie od wszystkiego.
                    A z poglądami innych, jeśli różnią się od Twoich, masz święte prawo
                    się nie zgadzać, tylko może nie w tak obrzydliwie chamski sposób.
              • the_dzidka Oklaski! Oklaski!! [n/txt] 25.03.08, 09:57
        • wrocek71 Re: Ach ty nieboraku 24.03.08, 23:53
          the_dzidka napisała:


          >
          > Katolicy to są biedni.
          > Sklepy im w święta zamknęli!! Nie ma dokąd iść po nabożeństwie!

          Tak przeglądam ten watek, przewidywalne do bólu posty greka
          pomijam, ale to mnie co zaciekawiło. Co mają do tego sklepy, ktore
          na dodatek zamknięto tylko katolikom - ????? Coś na zasadzie "a u
          was murzynow biją"?
          Rozumiem Dzidko, że Twoja ulubiona rozrywka niedzielna to stanie pod
          kościolem i z zacięciem śledzenie wychodzących przebrzydłych katoli,
          gdzie też się kierują, ile kroków robią (50) i co łapią w swoje
          ohydne ręce?.
          I to jak rozumiem, jakaś szersza obserwacja, nie pod jednym
          kościołem poczyniona?:P
          • the_dzidka Re: Ach ty nieboraku 25.03.08, 10:02
            > Tak przeglądam ten watek, przewidywalne do bólu posty greka
            > pomijam, ale to mnie co zaciekawiło. Co mają do tego sklepy, ktore
            > na dodatek zamknięto tylko katolikom - ????? Coś na zasadzie "a u
            > was murzynow biją"?

            Przeciez napisałam wyżej, dlaczego mnie naszło, żeby wtrącić o tych
            zamkniętych sklepach.
            Co do jednego masz rację: obserwacja nie w jednym sklepie uczyniona.
            Przez kilka lat trochę sie tego mnazbierało.
            Tym bardziej mnie wkurza, jeśli jakiś - powtórzę - katolicki
            hipokryta mnie poucza, a sam nie stosuje się do zasad, do których
            jako katolik stosowac się ma obowiązek.
            A jak czytam takiego gorena, to przestaje mi być przykro, że mam
            takie, a nie inne zdanie o "prawdziwych katolikach".
            • wrocek71 Re: Ach ty nieboraku 25.03.08, 10:33
              A skąd twoja pewnośc, że on akurat chodzi na te zakupy? Znasz go
              osobiście i wiesz co robi w niedzielę, czy tak sobie strzelasz? Bo
              chyba nie uważasz, że KAŻDY katolik prosto po mszy leci do kosciola?
              • the_dzidka Re: Ach ty nieboraku 25.03.08, 11:51
                Oranyboskie. Nie mam zielonego pojęcia, czy i gdzie goren chodzi na
                zakupy i niespecjalnie mnie to interesuje. Natomiast bardzo mnie
                interesuje jego stosunek do bliźnich, który pozwolił sobie
                przedstawić w kilku postach w tym wątku. Znam oczywiście katolików
                nielatających po mszy do sklepu (bo chyba to miałes na myśli ;),
                znam też takich, którzy goszczą mnie pod swoim dachem nie pytając o
                wiare, ale niestety najwięcej widuję "prawdziwych katolików" pokroju
                gorena. Może dlatego, że mają internet :)
                Dyskusja nam trochę poszła w złym kierunku (jakby nie było, to jest
                forum telewizja), więc proponuję ja w tym momencie zakończyć albo
                przenieść się na priv.
    • inaa1 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 15:18
      tv po prostu troszczy się o telewidzów, żeby za długo przed pudłem
      nie siedzieli ;-))
      • grek.grek Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 24.03.08, 15:21
        Gorsza sprawa jeśli ci telewidzowie kwiczą z uciechy właśnie przy
        tych żałosnych programach :)
    • frugo3 Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 25.03.08, 00:57
      Akurat sie złozyło że miałem troche wolnego i tezo niepamietnych czasów wziąłem
      program tv do reki, ksonczyło się na obejrzeniu familiady
    • primum_non Re: wielkanocne jaja... z widzów. 25.03.08, 08:17
      znaczące jest to,że w święta można napotkać _zamiast_ deseru na najprostsze
      programy idące w każdy najgorszy dzień roboczy.Flinstonowie to nie był
      _największy_ hit ...naście lat temu
    • morgen_stern Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 25.03.08, 08:29
      I tu się akurat z toba zgadzam - program na święta był wyjątkowo
      beznadziejny i to na wszystkich stacjach. Filmy - same powtórki.
      Nie chodzi tu o siedzenie cały dzień pokotem przed telewizorem, ale
      o 20.00 to by mogli coś puścić.. Jeszcze wczoraj, jak wczoraj, ale w
      niedzielę była tragedia.
      • anmanika Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 25.03.08, 11:42
        Ktoś oglądał program pt: Antybaśnie dla dorosłych. Ja przegapiłam,
        podobno lepsze od słynnego orędzia.
    • goren DOSYĆ TEGO!!!!!! 25.03.08, 16:14
      grek.grek napisał:

      > Włączam dziennik - katabasy czy drag queen - za cholerę już ich
      > nie rózrózniam - panoszą się bezczelnie i w niemożliwych ilościach,
      > jakieś obrządki świętoyebliwe, kościoły, kadzidła, ten poświęcił
      > to,tamten tamto...

      Sa u siebie, w kraju, gdzie większość stanowią KATOLICY. Naucz się prosty chamie
      tej nazwy. To nie katabasy tylko KATOLICY. I przestań nas wreszcie obrażać. Za
      dużo sobie pozwalasz. Pamietam jeszcze twoje chamskie wypowiedzi na temat
      papieża. Dosyć tego!!!!
      Masz prawo krytykować program telewizyjny, ale od wiary WARA !!!!!!!!
      • miruka Re: DOSYĆ TEGO!!!!!! 25.03.08, 18:22
        oj, nie marudź, u mnie w niedziele i poniedziałek po 5 odcinków
        Dynastii Tudorów (razem 10) HBO mężowi zafundowało, i za J. Chanem
        można zatęsknić
      • grek.grek Re: DOSYĆ TEGO!!!!!! 26.03.08, 12:01
        Jeszcze by tego brakowało,żeby jakiś katol mi prawa dyktował ...

        Nie wiem, co gorsze - katole modlący się za zbłąkaną duszyczkę
        czy katole plujący jak Linda Blair w wiadomym filmie :)
      • iza_bel DOSYĆ !!! 26.03.08, 17:36
        > Są u siebie, w kraju, gdzie większość stanowią KATOLICY. Naucz się prosty
        chamie tej nazwy. To nie katabasy tylko KATOLICY.
        Po pierwsze: Katabas to nie to samo co katolik ( ale czy takich rzeczy uczą w
        katolickich podstawówkach ?)
        Po drugie: może i większość stanowią katolicy ale wg Konstytucji wszyscy
        obywatele są równi :-)
        > ...od wiary WARA !!!!!!!
        Po trzecie: to kiedy zaczniesz zapalać stosy dla greka i innych innowierców :-P
        Po czwarte: to jest dział "Telewizja" a wątek INKWIZYCJA jest na portalu
        tvTrwam.pl więc swoje fobie przelewaj tam.
        • anastazja-pavlovna Re: DOSYĆ !!! 26.03.08, 18:05
          O rany,co za dyskusja!!! Polecam przenieśc się na forum Radia Maryja
          (o ile takowe jest), bo przebywanie na tym forum może grozić
          zawałem!!
          Bo nerwica już jest zapewne dawno zdiagnozowana u tego pacjenta,
          więc się nie przyczepiam do dania ujścia miłości bliźniego w
          słowie "chamy" (i innych uznanych za obraźliwe).. i to zdaje się w
          poniedziałek świąteczny.!!
      • zona_jarka Re: DOSYĆ TEGO!!!!!! 01.04.08, 07:31
        Jeżeli nie znasz znaczenia słowa "katabas" (a a twego postu wynika
        że nie znasz) to raczej nie wypowiadaj się bo stajesz się śmieszny,
        chyba że sam jesteś katabasem to twoja odpowiedź ma trochę sensu.
    • inkwizytornia A u mnie były "Duchy Goi" i "Michael Clayton" :) 26.03.08, 17:34
      z DVD.
      To chyba jedyny sposób, bo ile razy można ogladać te Potopy,
      Muszkieterów itp.

      Nie ma sensu nawet sprawdzać, co w programie (nie tylko
      świątecznym). Plastik, sieczka i tyle.
    • setorika Re: TV-święta : wielkanocne jaja... z widzów. 27.03.08, 21:53
      hehehe, grek.grek w życiowej formie
    • kalin-ka007 Dyskusja między ateistą a katolikiem 28.03.08, 19:57
      przypomina amatora leżenia na kanapie (ateista), który zarzuca
      alipniście (katolik), że nie wszedł na K2 w zimie.
      Katolikiem nie jest być łatwo. Natomiast, sądząc po tym forum, bycie
      ateistą sprowadza się do jednej jedynej zasady: nienawidzić
      katolików (ewentualnie wierzących w Boga) i wszystkiego, co z tym
      związane. To taka wielka trudność, jak leżenie na kanapie właśnie.
      • the_dzidka Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 29.03.08, 08:59
        W głowie się nie mieści, że można takie farmazony wypisywać.
        Dobry ajciu ajciu katolik i zły be be be ateista.
        Rozpacz normalnie ogarnia, z kim trzeba w tym kraju koegzystować.
        • goren Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 30.03.08, 11:25
          the_dzidka napisała:

          > W głowie się nie mieści, że można takie farmazony wypisywać.

          I to mówi mistrzyni tandety, kiczu i głupoty!!!!
          To sie nadaje do kabaretu, albo do kociego teatru.
      • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 29.03.08, 11:07
        Po uno - Katolicy mają swoje K2,ateiści mają własne,a czasami te same,tylko katolik idzie zmuszany strachem,a ateista wewnętrznym
        nakazem; po dos - TYLKO katolik ma tendencję do zaperzania się i zmuszania wszystkich dookoła do zdobywania SWOJEGO K2,nawet wbrew ich woli i jednocześnie samemu nie robiąc ani jednego kroku,zadowalając
        się pozycją moralisty,któremu samo deklarowanie się jako "wierzący"
        daje prawo do narzucania własnej jedynej słusznej wizji świata i
        postępowania, na czym kończą się jego zadania i obowiązki,a zatem - szczególnie w zapyziałej Polsce, katolikiem jest być cholernie łatwo
        - wystarczy rzucać co niedziela pieniążek na tacę,księdza traktować
        z nabozeństwem i zmazywać swoje grzechy 5 zdrowaśkami i 3 ojczenasz;
        • kalin-ka007 Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 29.03.08, 18:36
          Grek.grek: Proszę więc o podanie tego K2 ateisty, na przykład twoje
          K2. Pisałam na podstawie forum i paru innych obserwacji z życia, i
          nie widzę nic ponad to, co napisałam (dla powolnych: piszę o
          zamierzeniach, celach). Myślisz, że taka niepokojąca nienawiść, jaką
          ty np. prezentujesz w stosunku do katolików i muzułmanów, może być
          budująca?
          Po drugie: pisałam juz tu kiedyś, ale powtórzę. Istnieja pewne normy
          ogólnoludzkie, które można znaleźć w każdej religii, w wielu nurtach
          filozoficznych i mędrcy twierdzą, że jeśli przestaniemy ich
          przestrzegać, to doprowadzi to do katastrofy w świecie ludzkim. Taką
          normą (w chrześcijaństwie, judaizmie, islamie, buddyzmie...)jest na
          przykład świętość życia. Wolność to nie samowolka.

          Dzidka: Twoja wypowiedź to dowód, że bycie ateistą i wyznawanie
          jedynie słusznych poglądów nie czyni z człowieka od razu
          intelignetnego czytelnika (co niektórzy chcą niektórym wmówić). Nie
          chce mi się jednak pisac elaboratów, bo i tak mogą trafić w próżnię.
          • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 30.03.08, 11:23
            O swoim wolałbym nie mówić,ale dla jakiegoś anonimowego
            ateisty takim szczytem może być np.wychowanie dziecka.

            Krytykowanie islamu np. za uprzedmiotowienie kobiet,a
            katolicyzmu za panoszenie się kleru i dążenie do
            ograniczenia wolnego wyboru ludziom nawet niewierzącym,
            to "nienawiść" ? Niby się przyzwyczaiłem,że krytykowani
            katolicy od razu wytaczają najcięższe działa,żeby siebie
            ustawić w roli ofiary represji i bezinteresownej złości
            i w ten sposób neutralizować niewygodne opinie i postulaty,
            ale nadal mnie to dziwi, jak łatwo to czynią.

            "Świętość życia" - sorry,ale katolicym życie miał zawsze
            za nic,bo wg niego jedynym realnym zyciem jest to po śmierci.
            O pogromach w imię miłosiernego Boga katolickiego,eksterminacji
            Indian w Ameryce Płd. przez rozmodlonych konkwistadorów,
            Inkwizycji,wyprawach krzyżowych,rabunkach,bogaceniu się kosztem
            mas, hurtowych paleniu na stosach "czarownic",naukowców i "heretyków",poparciu papiestwa dla hitleryzmu,pedofiliskich skandalach krytych przez biskupów,a także samego Wojtyłę podczas jego pontyfikatu,
            idotycznych doktrynach stanowionych w imię wyzysku i wbrew wszelkiej
            logice,dzięki którym np.rozprzestrzenia się plaga Aids w Afryce,
            czy wreszcie o szarlatanach,kaznodziejach w łonie samego kościoła,akceptowanych i nierzadko gorąco popieranych przez władze,
            oraz o majątku jaki zbił kościół na biedakach i wystawnych trybie
            zycia,tych którzy zostali powołani do ubóstwa,a sterują
            tymi masami "wiernych" - nie warto się rozwodzić,bo to przecież
            oczywiste sprawy. I nie ma w tym ani krztyny szacunku dla życia.

            • kalin-ka007 Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 30.03.08, 16:21
              > O swoim wolałbym nie mówić,
              A szkoda. Mogłabym cię rozliczać z równą zaciętością, jak ty
              rozliczasz katolików.
              > Krytykowanie islamu np. za uprzedmiotowienie kobiet,a
              > katolicyzmu za panoszenie się kleru i dążenie do
              > ograniczenia wolnego wyboru ludziom nawet niewierzącym,
              > to "nienawiść" ?
              Wróć do wątku o Czeczenii (program Pospieszalskiego) i zobacz co tam
              wypisywałeś? Co proponowałeś czynić z katolikami i muzułmanami.
              Można by sądzić, że w krótce w twoim wydaniu powstanie Mein Kampf
              dla katolików i muzułmanów.
              • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 31.03.08, 11:07
                Katolicy sami na siebie przymują obowiązek dawania świadectwa
                wszem i wobec.Ja tego nie mam w "statucie".

                Islam i katolicyzm mają tendencje ku zawłaszczania przestrzeni,
                podporządkowywania swoim zasadom wszystkiego i wszystkich -
                dlatego powinny być : islam - trzymany jak najdalej od
                cywilizacji zachodniej,wszelkimi metodami;
                katolicyzm - nie dopuszczany do wpływania na stanowione
                prawo,bo jego doktryny,którymi chciałby regulować świat i
                społeczeństwa,są szkodliwe i archaiczne.Niech się bawią w
                swoją religię - nikt im tego nie zabrania,ale bez prób
                wpływania na świecki charakter państwa.
        • kalin-ka007 Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 29.03.08, 18:40
          >>- wystarczy rzucać co niedziela pieniążek na tacę,księdza traktować
          z nabozeństwem i zmazywać swoje grzechy 5 zdrowaśkami i 3 ojczenasz;

          Parę postów wcześniej pisałeś, że trudno jest wystać przez godzinę
          na mszy. Łatwe więc jest to czy nie w końcu? Może trudniejsze jest
          siedzenie na forum i przed telewizorem w tym czasie, zamiast stania
          w kościele?
          • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 30.03.08, 11:34
            Jeśli Twoim zdaniem heroizm wysiedzenia godziny na mszy jest
            synonimem trudu bycia katolikiem,to... mam nadzieję,że żartujesz.

            Z mojego punktu widzenia,i z moich obserwacji zachowań uczestników
            mszy,wynika,że znacznie trudniejsze jest oczywiście stanie,czy nawet
            siedzenie i słuchanie,na mszy.
            Jset tylko jeden mały kłopot - dla przykładnego katolika owo stanie
            powinno być radością i euforią,a niestety jest przykrą koniecznością
            - przychodzi,stoi,słucha i czeka rozpaczliwie końca,ale nie wyjdzie,bo
            mu się zdaje,że popełniłby grzech cięzki.A przecież Boga swego uważa za
            pramądrość i pramiłosierdzie - jednocześnie uważają,że jego Bogu podoba się i znaczy cokolwiek dla niego taka wymuszona pseudoadoracja i że
            ten Bóg nie wolałby,żeby sobie ten jego wyznawca poszedł na spacer,pojechał do lasu,czy spędził czas z rodziną i cieszył się nim
            zamiast stać,słuchac i się męczyć.Problem w tym,że katolicy mają
            zwoje mózgowe wyprostowane przez kler i tradycję - Bóg jest dla nich
            jakimś abstraktem.Ksiądz ich nie nauczy,jak szukać Boga dookoła siebie,bo nie będzie podcinał gałęzi na której siedzi. I tak
            trwa wzajemne oszukiwanie się i gra pozorów.

            • goren Czy ty czasem nie nazywasz się w realu 30.03.08, 12:52
              Oleksy? Józef Oleksy? Taki sztandarowy, niereformowalny beton komuszy?
              Chociaż nie, bo Oleksy jest inteligentny....szkoda.
            • kalin-ka007 Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 30.03.08, 16:38
              grek.grek napisał:

              > Jeśli Twoim zdaniem heroizm wysiedzenia godziny na mszy jest
              > synonimem trudu bycia katolikiem,to... mam nadzieję,że żartujesz.
              >
              Nie, nie jest to jedyna trudność moim zdaniem i dobrze o tym wiesz.
              Odniosłam się jednak do pewnej sprzeczności w twojej wypowiedzi.
              Tłumacżę już. Katolik nie jest jakimś komsita, inną rasą. Zarówno
              katolik, jak i ateista są podobnie zbudowani, oboje mają swoje
              słabości, są ludźmi grzesznymi. Ateista przyjmuje postawę
              minimalistyczną i baaaardzo asekuracyjną. Pomińmy to, czego nauczono
              go w domu i co wykształtowało w nim środowisko. Ty tego nie bierzesz
              pod uwagę, gdy sądzisz katolików, więc i ja nie wezmę. Bierzemy więc
              takiego czystego, teoretycznego ateistę i mamy człowieka, który nie
              stawia sobie żadnych barier, nie ma zasad. Jeśli zaś ma jakieś
              zasady, to wybiera zasady wygodne dla niego, nie wymagające jakiejś
              specjalnej trudności lub takie, które narzuca mu prawo, a których
              sprytnie nie da się ominąć. Tymczasem katolik przyjmuje zasady już
              ustanowione, czy mu się podobają cz nie. Zasady są trudne (dekalog,
              nauczanie Jezusa...) i trudne do przestrzegania w obecnym świecie i
              atakującej zewsząd laicyzacji. I oto taki człowiek, który nie ma
              zasad siedzi sobie na wygodnej kanapie i krytykuje człwoeika, który
              próbuje (często nieskutecznie) zapanować nad swoimi słabościami, w
              przeciwieństwie do krytykanta.
              Myślisz, że lepiej stawiać sobie wysoko poprzeczkę, choć nieliczni
              osiągną koronę świata? Czy w ogóle nie stawiać? Jeśli stawiamy
              wysoko, to osiągniemy choc część założeń. jeśli nie stawiamy wcale,
              to możemy nic nie zrobić.

              Co do mszy, to chodzenie co tydzien na mszę ( w przeciwieństwie do
              chodzenia tylko w wielkie święta lub nie chodzenia wcale) powoduje,
              że człowiek staje się bardziej świadomy swoich zobowiązań wobec
              Boga. Jak je wypełnia to juz inna sprawa. Ale taka świadomość to już
              jest cos: budzi się sumienie!
              • womensright2shoes Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 31.03.08, 00:46
                Pozwolisz, że się wtrącę...

                Wiem, co jest w życiu ważne, mam silny kręgosłup moralny, jestem
                dobrym człowiekiem, a nie złym. W bogów nie wierzę.

                Przedstawiasz tu ateistę, jako człowieka bez wartości, zasad i
                moralności.Dlaczego? Bo żyje bez podręcznika? Czy nie bardziej
                wartościowe są zasady przez nas osobiście wybrane, przyjęte, niz te
                narzucone?
              • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 31.03.08, 12:01
                Katolicy przyjmują jakieś zasady,jeśli w ogóle przyjmują,bo
                się boją piekła,a zarazem dostają obietnicę raju,w zamian
                za ich przestrzeganie - kij i marchew. Czym to się różni od
                postawy ateistów (wg twojego opisu),którzy przyjmują zasady,
                jeśli przyjmują,bo się boją prawnych konsekwencji ich naruszenia ?

                Są lepsi i gorsi ateiści i katolicy.Jak wszędzie.
                Cały szkopuł w tym,że ateista z zasadami zawsze będzie stał wyżej
                od katolika z zasadami,bo przyjmuje je bez przymusu,z samego
                siebie.

                Katolik nie przyjmuje zasady,przyjąć można coś tylko dobrowolnie.
                Katolikowi zasady są narzucane z chwilą chrztu, a to róznica.
                Z tej racji zawsze KRK dązy do narzucenia swoich zasad wszystkim
                dookoła,jak leci.Taką już ma metodologię postępowania.To co
                piszesz dokładnie ilustruje katolicka mentalność,która od stuleci
                jest taka sama - żelazem,ogniem,stosem,iron maiden,sięganiem do kieszeni,terrorem zmusić do uległości.To są zasady katolików.

                A skąd ty wiesz,jakie zasady wybiera ateista,skoro,w przeciwieństwie do
                katolicyzmu,ateizm nie jest kodyfikowany ? Gdzie masz jakiś ateistyczny odpowiednik Biblii,przykazań itd. według którego mogłabyś ateistów klasyfikować i oceniać ? Twoja pisanina wynika z niewiedzy.
                Piszesz o czymś,co jest dla ciebie białą plamą.Z samego faktu niewiary w dziadka brodą w chmurach wnosisz,że ateizm jest totalnym relatywizmem ?
                Spłaszczasz problem do poziomu podłogi.

                To ty twierdzisz,że poza katolikami nikt sobie nic nie stawia. Może taka
                postawa w czymś ci pomaga,ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

                Bardzo powierzchownie rozumiesz religijność,ale to przypadłość
                99 % katolików,sądząc na oko :)) - wam po prostu jest dobrze
                w takim układzie ... zawsze macie alibi - tak,stawiam sobie za cel
                koronę świata,nie udaje mi się,ale jakiż to wspaniały cel,nieprawdaż ?
                I wydaje się wam,że jak nie zjecie schabowego w piątek i wystoicie godzinę w kościele,to już zdobywacie go w cięzkim trudzie. Ale - cel
                macie,koronę świata :) Celem żyjecie,nie znając nawet sensu tego celu.
                Nie macie pojęcia bladego o temacie,w którym tak się zaperzacie - znam to bardzo dobrze,wiem,widziałem,słyszałem,widzę,słyszę.A lepiej nie będzie.
                Zadowalacie się posiadaniem celu,ale ani księza,ani katolicy nawet na
                poziomie podstawowym nie rozumiają przesłania własnej religii,w jej
                pierwotnej postaci - zmodyfikowaliście ją dla własnych potrzeb.Przyjmujecie tylko zewnętrzne pozory,jakieś drobne
                prymitywne znaczki,które da się w klapę wpiąć i paradować z nimi dumnie.
                Chcecie wchodzić na korony (IMO zaledwie pagórkiem jest ta wasza,rzekoma,korona),ale drepczecie w miejscu i upajacie się samym
                napalaniem się.
                Szczytna nomenklatura tutaj nic nie pomoże.












        • aguszak Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 01.04.08, 10:40
          grek.grek napisał:

          > w zapyziałej Polsce, katolikiem jest być cholernie łatwo
          > - wystarczy rzucać co niedziela pieniążek na tacę,księdza traktować
          > z nabozeństwem i zmazywać swoje grzechy 5 zdrowaśkami i 3
          ojczenasz;

          No to ja Ci tutaj napiszę, co jest najłatwiejsze: najłatwiej, to
          generalizować i niezauważać, żer najważniejszym w życiu to być po
          prostu dobrym człowiekiem: niezależnie od tego, czy jest się
          katolikiem czy niewierzącym! ot co!
      • aguszak Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 01.04.08, 10:38
        kalin-ka007 napisała:

        > przypomina amatora leżenia na kanapie (ateista), który zarzuca
        > alipniście (katolik), że nie wszedł na K2 w zimie.
        > Katolikiem nie jest być łatwo. Natomiast, sądząc po tym forum,
        bycie
        > ateistą sprowadza się do jednej jedynej zasady: nienawidzić
        > katolików (ewentualnie wierzących w Boga) i wszystkiego, co z tym
        > związane. To taka wielka trudność, jak leżenie na kanapie właśnie.

        Bardzo mądra i zrównoważona odpowiedź...
        choć ja sądzę, że w rezultacie niewierzącym jest jednak trudniej, bo
        brakuje im nie tylko wiary, ale i... nadziei i dlatego jest mi
        trochę żal, że tak wielu ludzi nie wierzy w nic...
        • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 01.04.08, 10:50
          Katolik,to utrudzony zdobywca korony ziemi,ateista -
          krytykant leżący całe życie na kanapie - co jest
          "mądrego" i "zrównoważonego" w takiej wypowiedzi ?
          Przecież to jest właśnie generalizacja,którą zarzucasz
          mnie,w poprzednim swoim wejściu...

          Tu nie chodzi o nadzieję,a o trwanie w iluzji - ateista
          żyje naprawdę,bo ma jedno życie do wykorzystania i
          w inne nie wierzy; katolik,jesli istotnie jest katolikiem,
          marnuje swoje życie,w złudzeniu,że po śmierci ktoś
          mu ofiaruje inne (nawiasem mówiąc,w tych wierzeniach
          katolickich,strasznie jałowe : tylko śpiewy w chórach
          anielskich i leżenie brzuchem do góry na zielonej łące...
          i tak przez całą wieczność... brrr! - rozumiem jednak,że
          alternatywą są tylko piekielne atrakcje,więc
          katolik ze strachu bierze,co mu dają :}).
          • aguszak Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 01.04.08, 11:38
            Widzę, że z Tobą na ten temat nie ma co rozmawiać i dyskutować, bo
            masz już z góry założoną teorię, którą zdaje się, wg Ciebie,
            wszystko potwierdzać... Życzę życia pełną parą, bo wszyscy mamy
            tylko jedno życie dane nam tutaj na ziemi...
            Tylko może jedno: wierzący nie może marnować swego życia tutaj, jak
            twierdzisz, bo będzie za nie rozliczony po śmierci.
            • grek.grek Re: Dyskusja między ateistą a katolikiem 01.04.08, 12:03
              Wierzący,czy deklarujący wiarę,marnuje wiele czasu -
              weźmy choćby te godziny niechętnie i z trudem wystane w
              kościele - czy to nie jest marnotrawstwo ?
              Patrząc na tych cierpiętników mam wrażenie,zaręczam,ze
              nietrudno je odnieść,że 99 % procent z nich
              wybrałoby raczej spacer po lesie zamiast tej
              odrętwiającej stójki i słuchania czegoś,czego 5 minut
              po wyjściu nie potrafiliby nawet sobie przypomnieć.
              To jest marnowanie życia.GOdziny wyjęte z życiorysu.

              Jasne,że to tylko przykład,przykład niewinny i lajtowy.
              Zaręczam Ci,że gdyby się dobrze rozkręcić i wyliczać
              ile życia marnują katolicy przez doktryny narzucone
              ich przez ojców Kościoła,to wyszłaby długa lista.


    • kalin-ka007 Początki chrześcijaństwa 01.04.08, 13:19
      Po pierwsze chciałam zwrócić uwagę, że głównie (poza uwagami o
      kampanii antykatolickiej i powiązanymi z nią osobami) pisałam o
      teoretycznym ateiście, prawie abstrakcyjnym. Ty natomiast piszesz o
      wszystkich (bez paru) katolikach, niby żartem, ale tak naprawdę nie.
      Z taką szybkością analizy statystycznej, zdolnością czytania w
      myślach i poznania duszy człowieka, marnujesz się na tym forum. Może
      zarobić krocie zatrudniając się, co najmniej (!), w jakiejś
      sondażowni:)
      Skoro tak bardzo kochasz początki chrześcijaństwa, to proszę:
      Specjalnie dla ciebie (na twoje „życzenie”, choć nie sadzę, by to
      się tobie spodobało), króciutka lekcja z tego okresu, która być może
      zachęci cię do poszperania w internecie i pogłębienia wiedzy w
      temacie (na razie to chyba tylko Quo Vadis czytane w szkole
      podstawowej). Lekcja ta będzie również dowodem na to, że pod wieloma
      względami chrześcijaństwo się nie zmieniło (nie było takie, jak ty
      byś chciał, aby było), a także dowodzi, że niektóre z rzeczy, które
      intuicyjnie pisałam tu i ówdzie są prawdą.
      Oto wypowiedzi osób, z których wielu uznaje się za wielkich
      alpinistów Kościoła, zdobywców korony świata i K2 w zimie. Mistyków.
      Powiedział abba Agaton, że bez przestrzegania przykazań Bożych
      człowiek nie zdobędzie ani jednej cnoty.
      I znowu bracia go pytali: „Ojcze, która cnota lub dzieło jest
      najtrudniejsze ze wszystkich?” Odrzekł: „Wybaczcie – wydaje mi się,
      ze nie ma trudu tak wielkiego jak modlitwa. Bo zawsze kiedy człowiek
      chce się modlić, nieprzyjaciele starają się mu przeszkadzać: wiedzą
      bowiem, że mu inaczej nic nie zrobią, a tylko gdyby go
      powstrzymywali od modlitwy.”
      Uprzedzając twój atak podam jeszcze jedną opowieść, której nie
      zacytuję dosłownie.
      Jednemu z ojców żalił się jeden z braci, że mimo, że codziennie
      słucha słów Bożych, nie widzi u siebie poprawy. Abba odpowiedział na
      to, by nie zaprzestawał dalej tego czynić, bo gdy pewnego dnia
      zacznie służyć Bogu, to słowa te wrócą do niego i będzie miał z nich
      pożytek.
      Mówią też o ważności eucharystii, przyjmowania Komunii Świętej.
      Czytałam, że jedna z miniszek z tamtego okresu, 30 lat próbowała
      pokonać swój gniew. To dowodzi, że nawet ci ludzie, którzy żyli w o
      wiele, wiele bardziej sprzyjających w warunkach do rozwoju, niż my,
      mieli także ogromne problemy z przezwyciężeniem swoich słabości.
      Co do Dziadka z brodą: mnichowie nie doszli do porozumienia w tej
      sprawie. Jedni uważali, że to właśnie taki Dziadek, inni, że „Bóg
      nie ma w ogóle żadnej postaci cielesnej, będąc ponad materialnym
      światem”. Czy to lub inne przedstawienie Boga ma jednak jakiś
      decydujący wpływ na rozwój duchowy? Wątpię.
      To są właśnie początki chrześcijaństwa: IV, V w.n.e.
      Jest tego bardzo dużo i sądzę, że każdy naprawdę inteligentny
      człowiek powinien mieć o tym jako takie pojęcie. A z pewnością już
      człowiek, który wygłasza wykłady na temat katolicyzmu czy
      chrześcijaństwa!
      the fathers of the desert
      ojcowie pustyni
      • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 01.04.08, 13:49
        Jakieś przesłanki do tworzenia modeli teoretycznych
        istnieją,więc albo pisałaś posiłkując się przykładami
        tobie znanymi,albo pisałaś ot tak,sobie,z głowy,słowem -
        oddawałaś się fantazjom.

        Ja piszę o katolicyzmie takim jaki znam z autopsji,a także
        z badań - jeśli w jakichś badaniach na dużej próbie osób
        deklarujących się jako wierzące np. 70 % wierzy w Raj,a
        jednocześnie 35 % wierzy w Piekło,to coś tu nie gra.Katolicy
        nie znają podstaw teoretycznych,a co dopiero mówić o
        refleksji nad własnym postępowaniem na codzień.Ot,praktykują
        obrzędy,nie wdają się w niuanse,odkupią grzeszki odmówieniem
        różańca,poświecą jaja,pośpiewają kolędzy,koryto na stole
        postawię,palmę wzniosą,odstoją godzinę co niedziela i na tym
        polega ich religijność.Druga twarz,to katolicy spod znaku moheru,
        którzy swoją wiarę widzą jako misję ratowania Polski przed
        pedalstwem,żydostwem,europocentryzmem i wszystkim,co nie jest
        spod znaku krzyża.Plus papiści,którzy za Boga mają Wojtyłę.
        I oczywiście klerykałowie.Oczywiście,że są i autentyczne
        egzemplarze - szkoda tylko,że to zdecydowana rzadkość.
        Nie bardzo chce mi się tą katolicką dominanatę usprawiedliwiać
        jakimś przykładem i naukami mnicha-mistyka,że cięzko jest
        własne słabości powściągnąć i dlatego katolicyzm to zdobywanie
        szczytów.Póki co,katolicyzm kojarzy się raczej ze zdobywaniem
        szczytów głupoty,szowinizmu,konformizmu i powierzchowności

        Nie bardzo rozumiem,cóz takiego ma mi ukazać ta powiastka o
        jakims mistyku pogrązonym w modlitwie,poprzedzona uroczą
        sugestią,że o historii Kościoła,to pewnie nic nie wiem,bo
        tylko katolik wszystko wie,a ja lezę na kanapie i krytykuję,bo
        tak mi wygodnie.
        Postulat takie,czy innej formy samorealizacji w duchu religijnym
        zawarty jest w każdej formule wyznaniowej,a i w świeckich
        kanonach także,w sztuce,literaturze,dziełach filmowych itd.
        często z inspiracji pozareligijnych.

        POczątki Kościoła,to były dawno.Nie wiem jakie to ma przełożenie
        na dzisiejsze czasy.Ojcowie się zmienili,a przez te 2 tysiące lat
        KRK upaprał się we krwi i złocie ,stał się tak nijakim i bezwartościowym, nie mającym cienia autorytetu molochem napędzanym strachem i tradycją wiernych, tak dalece,że nauki jego
        założycieli zostały wypaczone do szczętu,rzekłbym - skompromitowane.



        • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 01.04.08, 16:43
          > Nie bardzo rozumiem,cóz takiego ma mi ukazać ta powiastka o
          > jakims mistyku pogrązonym w modlitwie,poprzedzona uroczą
          > sugestią,że o historii Kościoła,to pewnie nic nie wiem,bo
          > tylko katolik wszystko wie,a ja lezę na kanapie i krytykuję,bo
          > tak mi wygodnie.
          Nie pamiętasz sam, co piszesz. Twierdzisz, że chodzenie do kościoła,
          klepanie różańca jest bezwartościowe, że nie świadczy o
          religijności. Jednocześnie piszesz, że początki chrześcijaństwa to
          było coś, a teraz to nic nie jest warte. Podałam ci więc przykłady z
          początków chrześcijaństwa, pouczenia świetych ludzi, którzy wyraźnie
          powiedzieli co jest najtrudniejsze i najważniejsze w religii
          (właśnie Komunia, modlitwa, przestrzeganie Prawa). Choć oczywiście
          nie były to jedyne rzeczy, których nauczali. Tego samego uczą
          obecnie w Kościele. Obejrzyj wielką ciszę, jeśli twierdzisz, że tak
          się zmieniło wszystko. W Polsce też są takie zakony.
          Problem polega na tym, że ty nie chcesz nawet dostrzec nic
          pozytywnego (tylko inkwizycyja i konkwiskador - asy z rękawa, gdy
          nie ma nic do powiedzenia). Masz chyba jakąś misję dyskredytowania
          Kościoła i katolików.
          Dziwnym trafem nie słyszałam jeszcze, aby jakiś ateista występował w
          obronie świętości życia. Wyznawcy religii mojżeszowej występują w
          obronie, buddyści występują i twój ulubiony Kościól broni tych Praw.
          Może przykłady jakiś ateistów znanych w polskich mediach?
          Co do innych religii, to pisałam przecież, że Prawa te są
          uniwersalne i obecne w innych religiach. Nie piszę o katolikach /
          chrześcijanach vs. inne religie, ale katolicy/ chrześcijanie vs.
          ateiści.
          Niestety musze kończyć.
          • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 01.04.08, 18:18
            grek.grek:
            1)
            >jeśli w jakichś badaniach na dużej próbie osób
            >deklarujących się jako wierzące np. 70 % wierzy w Raj,a
            >jednocześnie 35 % wierzy w Piekło,
            2)
            >Katolicy przyjmują jakieś zasady,jeśli w ogóle przyjmują,bo
            >się boją piekła,a zarazem dostają obietnicę raju,w zamian
            >za ich przestrzeganie - kij i marchew.
            Albo ty mijasz się z prawdą, albo ten sondaż jest jakis trefny. A
            może jedno i drugie? Jak się można bać czegoś, o czym myśli się, że
            nie istnieje?
            • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 03.04.08, 11:16
              Na tym właśnie polega bezideowość katolików - są tacy,którzy wierzą,
              w piekło i ze strachu przyjmują zasady (oczywiście na tyle na ile
              da się je obejść,a potem się wykpić zdrowaśkami); są tacy,którzy
              przyjmują jakieś tam wyświechty,bo wierzą w raj i liczą,że styknie
              przetrzegać tych paru banałów,żeby dostać coś,co im się w pale nie
              mieści tak naprawdę.

              BTW,mówiłem o tych,którzy przyjmują jakieś zasady ("...przyjmują jakieś zasady,JEŚLI W OGÓLE PRZYJMUJĄ..."),a nie o wszytskich,bo
              największą grupą wśród katolików są ci,którzy nie przyjmują
              ich w ogóle,poza bezmyślnym uczestniczeniem w ogłupiających ceremoniałach,udziałem w świętach za pomocą obżerania się i upajania czym popadnie, oraz pomostowaniem na tych,którzy nie wierzą tak żarliwie
              jak oni.
          • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 03.04.08, 11:08
            W twojej optyce jest tak - jak katolik nie ukradnie rowera,to
            jest "zdobywanie szczytów i korony ziemi",jak ateista nie ukradnie
            rowera,to jest leżenie na kanapie i wygodnictwo. Nie ma słów na
            takie podejście...

            Ateistę i wierzącego różni jedna fundamentalna rzecz - wiara w
            istnienie bytu nadprzyrodzonego. Nic poza tym. Czasami to coś
            implikuje,a czasami nie,ale na gruncie formalnym,to jest główna
            róznica.

            W KK niczego nie uczą - co najwyżej uczą jak za 5 zdrowasiek
            można się z każdego "grzechu" wykaraskać i jak nalezy jaja
            poświęcić.

            Jeśli Inkwizycja czy konkwista są dla ciebie tematami
            zastępczymi w rozmowie o KRK,to się grubo mylisz - jak
            już pisałem,taka postawa nie jest w KRK przeszłością,
            do dzisiaj KRK tak się zachowuje,do dziś rości sobie
            prawa do wszystkiego,do narzucania obcym swoich zasad i
            dogmatów,do dziś traktuje innowierców jak reakcjonistów
            itd. Nic się nie zmieniło,poza metodami i faktem,że dzisiaj
            taka postawa już nie grozi wojnami,bo KRK nie ma wpływu
            na wojsko,a i świat oczywiście jest inaczej urządzony.

            Świętość życia dla KRK,to obrona życia embrionu,który
            nie jest żadnym życiem,bo żeby życiem mógł się stać
            musi mieć układ nerwowy - bronią zatem sami nie wiedzą
            czego,ale rozumiem - muszą mieć co bronić,bo inaczej
            poszliby z torbami. Szkoda,że świętość życia nie
            obejmuje życia matki,która wg KRK może zdechnąć,
            oślepnąć,zostać sparaliżowane,ładewer,byle dziecko
            się urodziło - może być nawet potworek z trzema głowami,
            może być dziecko z wodogłowiem,może być kalekie.A potem
            niech sobie ateiści wychowuję - katolicy się,co najwyżej,
            za nie pomodlą do dziadka w chmurach.

            • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 05.04.08, 15:11
              grek.grek napisał:

              > Świętość życia dla KRK,to obrona życia embrionu,który
              > nie jest żadnym życiem,bo żeby życiem mógł się stać
              > musi mieć układ nerwowy - bronią zatem sami nie wiedzą
              > czego,ale rozumiem - muszą mieć co bronić,bo inaczej
              > poszliby z torbami. Szkoda,że świętość życia nie
              > obejmuje życia matki,która wg KRK może zdechnąć,
              > oślepnąć,zostać sparaliżowane,ładewer,byle dziecko
              > się urodziło - może być nawet potworek z trzema głowami,
              > może być dziecko z wodogłowiem,może być kalekie.A potem
              > niech sobie ateiści wychowuję - katolicy się,co najwyżej,
              > za nie pomodlą do dziadka w chmurach.
              >
              Jako człowiek odpowiedzialny, za którego pewnie się uważasz, masz
              już z pewnością opracowany plan pomocy kobietom cierpiącym na
              syndrom poaborcyjny. Mam nadzieję, że twój plan jest długoterminowy,
              gdyż poczucie winy nęka te kobiety często do końca zycia. Życie z
              takim poczuciem winy jest chyba trudniejsze, niż wychowanie dziecka,
              nie sądzisz? Masz już taki plan czy nie? Pomagasz kobietom, które
              zachęcasz do "spędzania płodu"? Jesteś odpowiedzialny czy nie?
              Obrona swętości zycia, to nie tylko walka przeciw aborcji, ale
              również przeciw eutanzaji, asystowanym samobójstwom, pomoc słabszym
              i bezbronnym. Kościół katolicki jest w tym konsekwentny, mimo
              wszechobecnej kampanii śmierci, która niby jest wyrazem otwartego
              myślenia, wielkiej inteligencji. Mam nadzieję, że się nie ugnie i
              tak zostanie. Podkreślam, że wrew temu, o czym milczy się w mediach,
              nie jest w tym odosobniony. O świętości życia mówią Żydzi
              RELIGIJNI, buddyzm mówi o współczuciu dla każdej żywej
              istoty,również protestanci występują w obronie życia. Wiem co
              pomyślisz, ale nawet w Koranie jest mowa o świętości zycia. Wszyscy
              ci, którzy bronią życia są więc katolickimi oszołomami z
              ciemnogrodu?
              Kościól przeprosił za swoje błędy. Stara się je naprawiać, choćby
              przez to, że broni życia. Ale skoro już się tak rozliczamy, to może
              wspomnimy o wielkich ateistach takich, jak Stalin, Mao, różne Kimy i
              Hitler (uważam go za ateistę) i może policzymy ile ofiar za sobą
              pociągnęli? Myslisz, że więcej zabito podczas inkwizycji itd.? Idee
              tych wielkich ludzi lub idee, które ich inspirowały są nadal żywe,
              choć są podawane w bardziej zawoalowany sposób. Eugenika i tym
              podobne mądrości wciąż żywe!
              • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 06.04.08, 13:30
                Jak już napisałem - KRK broni "świętości życia" płodu,embrionu,a
                nie broni świętości życia matki,więc jedno "życie" stawia wyżej
                od drugiego życia, co to ma wspólnego z obroną,to tylko ty wiesz.

                Cały szkopuł w tym,że ja nie nakłaniam do przerywanie ciązy,albo
                do jej donoszenia. Ja się opowiadam za wolnym wyborem - dla każdego.
                Wolny wybór oznacza także wzięcie na siebie wszystkich jego
                konsekwencji,przed którymi trzeba przestrzegać za pomocą edukacji,a
                pomagać,kiedy juz wystapią,za pomocą psychoterapii i lekarstw.
                Kościoł natomiast chce pozbawić ludzi wolnego wyboru - pytam : po co ?
                Kobieta ,jesli nie chce,to nie przerwie ciązy i urodzi - prawny zapis dopuszczający aborcję tego nie zmieni,nie zmusi jej do aborcji; ale,z kolei dla kobiety,która chce przerwać ciążę zapis umożliwiający jej legalną aborcję jest absolutnie konieczny,a jego brak sprawi,że
                po prostyu skorzysta z ogłoszenia w prasie i podda się zabiegowi
                często w bardzo niehigienicznych warunkach,u jakichś cwaniaków,
                zamiast mieć możliwość zrobienia tego jak należy w szpitalu,czy w
                przychodni.Po co zatem KRK sprzeciwia się liberalizacji aborcji,
                skoro w świetle faktów jest to idiotyczna postawa ?

                Człowiek ma byc wolnym bytem - podejmuje decyzję,musi się
                liczyć z konsekwencjami. Ale ze wg na konsekwencje nie można
                mu odbierać prawa wyboru,zwłaszcza,że na jeden syndrom poaborcyjny
                przypada znacznie więcej kobiet,którym aborcja ratuje życie i/albo
                przyszłość,sprawia tekże,że na świat przychodzą dzieci chciane i
                kochane,a nie takie z przymusu,które kończą na ulicy,w domu dziecka,
                w zssypie,na śmietnisku,w bramie,albo z matką,która wini je za swoje
                nieszczęście,całe swoje życie nosząc piętno dziecka niechcianego.
                Kościoła,to już nie obchodzi.Dramaty go nie interesują - księza mają
                jedną radę : modlić się i ładne słówka prawić.

                Eutanazja - dokładnie ten sam problem : prawo wyboru,pod pełną
                kontrolą ograniczającą/wykluczającą nadużycia.

                Nie można wycofywać ze sprzedaży jajek,bo podnoszą cholesterol,co
                prowadzić może do chorób serca - trzeba informować,edukować,
                radzić,przestrzegać,wskazywać alternatywne rozwiązania,ale nie załatwiać sprawy poprzez całkowity zakaz jedzenia tych jajek.Kropka.

                Kościoł niczego nie broni oprócz swojej pozycji,wpływów i pieniędzy.
                Trzyma się tych swoich kuriozalnych doktryn jak pijany płotu i
                nie bierze pod uwagę potrzeb ludzi,nie liczy sie z nimi.
                A za te ofiary,które pochłonęło jego 2 tysiące lat historii,to
                nie przebłaga do końca świata.Za takie rzeczy nie ma przebaczenia
                i odkupienia.Zwłaszcza,że nie przypominam sobie żadnej rzeczy dobrej,
                którą KRK dał światu. Nauka ratuje nam zycie,zdrowie,dzięki
                mysli technicznej możemy się komunikować,przemieszczać,
                dzięki psychologii "leczyc duszę" itd,itd .A co dała światu
                religia ? Nic.Poza wojnami ideologicznymi,oszustwem na dużą
                kasę i iluzjami dla naiwnych.

                • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 07.04.08, 15:45
                  1. Aborcja.
                  -Dziwna sprawa. Mówi się, że to jakiś stwór, który nie jest jeszcze
                  człowiekiem. Dla niepoznaki podkreśla się, że TO jest TYLKO płodem,
                  embrionem. Traktuje się aborcję jak zabieg kosmetyczny, a wiele
                  kobiet po zabiegu aborcyjnym (nazwa zabieg też nie jest przypadkowa)
                  z jakiś dziwnych powodów, ma ogromne poczucie winy, depresję,
                  zniszczone życie, popełnia nawet samobójstwo.
                  - Odpowiedzialność za rozpowszechnianie aborcji, jak zwykle, na
                  wszelki wypadek (gdyby się okazało, że nauka zmieni zdanie w sprawie
                  prenatalnego rozwoju CZŁOWIEKA, - chyba nie gęsi), asekuracyjnie
                  został zrzucona na kogoś innego, a raczej na NIKOGO.
                  - Pewne osoby z Korei Południowej mówiły mi, że u nich liczy się
                  wiek człowieka od poczęcia. Jesli masz więc 55 lat, to w ich
                  mniemaniu miałbyś 56. Przypuszczam, że może to być rozpowszechnione
                  nie tylko tam, ale w wielu krajach azjatyckich. Sądz,ę, że nie bez
                  przyczyny.
                  2. Nauka. Po pierwsze opieranie całego swojego jestestwa
                  jedynie na obecnych dokonaniach nauki jest bardzo złudne. Jak
                  wiadomo nauka ma skłonność do schodzenia na manowce. Różne
                  udowodnione w sposób naukowy teorie po pewnym czasie okazują się
                  zupełnie fałszywe i zastępują je inne, przeciwstawne. Nie mówiąc o
                  tym, ze badania są naciągane dla jakiś partykularnych interesów.
                  Poza tym nauka nie opisuje całego świata. Nauka to taki ser z
                  dziurami, gdzie więcej chyba dziur, niż sera. Mówi się, że w nauce
                  im więcej jest odpowiedzi, tym więcej mnoży się pytań. Jednak jeśli
                  nie mamy na coś dowodu, odpowiedzi, to nie znaczy, że to coś nie
                  istnieje. Na tym etapie rozwoju nauki po prostu nie zostało to
                  udowodnione.
                  Wiele tajemnic religijnych być może jest za trudnych do udowodnienia
                  na tym poziomie. Być może jest też tak, że nie rozumiemy pewnych
                  rzeczy w sposób należyty. Tak na przykład jedna z najtrudniejszych
                  ksiag Genesis, wokół której było wiele burz. Jest napisane, że Bóg
                  potrzebował dnia by stworzyć to lub tamto. Ale gdzie jest napisane,
                  że 1 dzień u Boga, to to samo, co 1 dzień u człowieka?
                  Ja w każdym bądź razie mam poczucie (nie mam jeszcze dowodów, ale
                  tak czuję), że prawdziwa Nauka (= szukająca prawdy) nie jest w
                  sprzeczności z religią bo służy człowiekowi, światu, naturze i
                  właśnie szuka Prawdy. Ty myślisz inaczej i tak to widocznie musi
                  być.

                  Einstein chyba też rozróżniał naukę na wielką i małą:
                  While it is true that scientific results are entirely independent
                  from religious or moral considerations, those individuals to whom we
                  owe the great creative achievements of science were all of them
                  imbued with the truly religious conviction that this universe of
                  ours is something perfect and susceptible to the rational striving
                  for knowledge. If this conviction had not been a strongly emotional
                  one and if those searching for knowledge had not been inspired by
                  Spinoza's Amor Dei Intellectualis, they wouid hardly have been
                  capable of that untiring devotion which alone enables man to attain
                  his greatest achievements.

                  A contemporary has said, not unjustly, that in this materialistic
                  age of ours the serious scientific workers are the only profoundly
                  religious people.


                  3. Co do metaforycznego “leżenia”. Skoro większość osób nie
                  zrozumiała mnie, to może zrozumiecie Einsteina:

                  The highest principles for our aspirations and judgments are given
                  to us in the Jewish-Christian religious tradition. It is a very high
                  goal which, with our weak powers, we can reach only very
                  inadequately, but which gives a sure foundation to our aspirations
                  and valuations.

                  If one holds these high principles clearly before one's eyes, and
                  compares them with the life and spirit of our times, then it appears
                  glaringly that civilized mankind finds itself at present in grave
                  danger, In the totalitarian states it is the rulers themselves who
                  strive actually to destroy that spirit of humanity.

                  Yet the ancients knew something- which we seem to have forgotten.
                  All means prove but a blunt instrument, if they have not behind them
                  a living spirit.




                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 08.04.08, 12:43
                    ad.1
                    Nie jest człowiekiem,jest zaledwie czymś,z czego może
                    się człowiek wytworzyć.Tak jak z liścia chmielu,szklanki
                    wody i paczki drożdzy powstać może,z pomocą paru procesów
                    piwo,ale nie można surowego liścia chmielu,szklanki wody i paczki
                    drożdzy,przed obróbką "piwem" nazywać.
                    Nie czytasz,co piszę,czy ki diabeł ? Traktujta sobie
                    aborcję,jak chceta,ale nie wolno zabraniać dorosłemu
                    człowiekowi decydowania o sobie poprzez ustawowy zakaz.
                    Katolicy mogą prowadzić akcje uświadamiania,przedstawianie
                    zagrozeń itd. BTW,jak często zaoberwowane przypadki
                    syndromu poaborcyjnego są skutkiem wpajania jej tego
                    poczucia winy przez otoczenie i Kościół,przez wiele
                    lat życia w takim ideologicznym zaduchu ? Zastanowiłaś
                    się nad tym ?

                    Nie - "rozpowszechnianie",bo nikt do aborcji nie nakłania.
                    Chodzi o swobodę wyboru - rozważ wszystko,weź pod uwagę zagrożenia,
                    zastanów się dziesięć razy,a potem decyduj : jesli nie chcesz
                    przerwać,to urodź i wychowaj,albo oddaj do adopcji,ale jeśli
                    chcesz przerwać,to musi być prawo pozwalające to zrobić -
                    nie w podziemiu,nie jakimś drutem w kurnej chacie,nie
                    w burdelku za zapleczu brudnymi narzedziami,a w dobrych,
                    sterylnych warunkach w placówce medycznej.Koniec,kropka.

                    No tak,pewnie dlatego w niektórych krajach azjatyckich wprowadzono
                    limit - jedno dziecko na rodzinę; ciekawe,co robią,żeby się
                    więcej nie zjawiło... pewnie piją szklankę wody zamiast :)

                    Gdybyśmy się opierali na religii,a nie na nauce,to marlibyśmy
                    jak muchy z powodu róznych chorób,którym daje się zapobiegac,
                    lub je leczyć,dzięki wiedzy naukowej,badaniom DNA,sprzętowi,
                    znajomości ludzkiego organizmu,zdolności do antycypowania
                    na podstawie szerego danych uzyskiwanych nie za pomocą
                    religii,a za pomoca rzetelnych badań.
                    "Tajemnic religinych trudnych do udowodnienia" - jakich ?
                    Żadnej nie udowodnisz naukowo.Możesz sobie w nie wierzyc,ale
                    nie doszukuj sie w nich racjonalizmu,ani nie sugeruj,że
                    człowiek jest za głupi,by je zrozumieć - takie podnoszenie
                    rangi jest kuriozalne.
                    Przeciez wierzenia religijne,to są opowieści z cyklu
                    "widziałem Elvisa wczoraj i razem pilismy z Napoleonem bruderszaft".
                    Poza tym - wzięłaś pod uwagę,że KRK fałszuje naukę Jezusa,albo
                    ją interpretował zawsze,dla swojego zysku i władzy,w bardzo
                    koślawy sposób,traktując dosłownie,a nie doszukując się metafor
                    w nauce Jezusa ? Jeśli zwyczajnie ładowani jesteście w trąbę ?
                    Co wtedy ? Co,jeśli ojcowie KRK zrobili cały lud w balona i
                    dzięki takiej,a innej,a nie podlegającej weryfikacji i
                    odgórnie narzuconej,interpretacji przesłania i osoby Jezusa,
                    zwyczajnie zrobili z was swoich giermków i sługusów,dzięki
                    ktorym do dziś ich następcy mogą sobie dostatnio żyć
                    dzięki wpływom instytucji,która przez 2 tysiące lat,za
                    pomocą propagandy,sojuszom z ośrodkami potęznej świeckiej
                    władzy i pieniądzom utrzymywała lud w głupocie i posłuszeństwie
                    wymachując Niebem,Piekłem i podając się za boskich pomazańców ?
                    Zastanowiłaś się kiedyś nad tym,czy Jezus nie został
                    wykorzystamy jako bilboard i przykrywka dla pazerności
                    i parcia do władzy róznych cwaniaków ?
                    • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 09.04.08, 16:24
                      >>Tak jak z liścia chmielu,szklanki
                      >>wody i paczki drożdzy powstać może,z pomocą paru procesów
                      >>piwo,ale nie można surowego liścia chmielu,szklanki wody i paczki
                      >>drożdzy,przed obróbką "piwem" nazywać.
                      Wyobraź sobie, że się włąsciwie zgadzam. Cud jakiś, czy co? Sam liść
                      chmielu, woda i drożdze (wszystko w cudzysłowiu) nie jest jeszcze
                      życiem. Kiedy te elementy, w czasie pewnego procesu, połączymy
                      (poczęcie), to powstaje życie. I tyle. Uwzględniłeś nawet trzeci
                      niezbędny element (tchnienie), choć właściwie można by znaleźć i
                      więcej.
                      Mimo wszystko porównanie mało trafne: mam cie uważać teraz za kufel
                      piwa?
                      >> Katolicy mogą prowadzić akcje uświadamiania,przedstawianie
                      >> zagrozeń itd.
                      Katolicy to robią, ale ich głos jest wyśmiewany i zagłuszany.
                      Natomiast ci, którzy aborcję propagują (nie będę uzywac eufemizmów
                      w stylu liberalizacja itp.) mają obowiązek przedstawiać prawdę. Nie
                      robią tego prawdopodobnie dlatego, bo wtedy by musieli przyznać, że
                      aborcja nie jest żadnym dobrem, a wręcz przeciwnie. Zachowują się
                      więc jak dilerzy narotyków, a nawet gorzej!
                      >> BTW,jak często zaoberwowane przypadki
                      >> syndromu poaborcyjnego są skutkiem wpajania jej tego
                      >> poczucia winy przez otoczenie i Kościół,przez wiele
                      >> lat życia w takim ideologicznym zaduchu ? Zastanowiłaś
                      >> się nad tym ?
                      Czyli uważasz Wielka Brytanię za kraj ideologicznego zaduchu? Nie
                      słyszałam, by takie badania były prowadzone w Polsce, natomiast
                      obiło mi się o uszy, że tam tak. Mają w końcu dłuższą tradycję w tym
                      względzie.
                      www.banneroftruth.org/pages/articles/article_detail.php?1141
                      A ty nie bierzesz pod uwagę, że ciało kobiety i cała kobiety w
                      momencie zajścia w ciążę, zaczyna się przygotowywać i fizycznie, i
                      psychicznie (często podświadomie) do bycia matką? Nawet najmniejszy
                      zabieg operacyjny jest jakąś inwazją, zaburza harmonię. A co dopiero
                      coś takiego?
                      Kiedy kobieta poroni to kościół też winny jej strasznego stanu po
                      poronieniu?
                      >>No tak,pewnie dlatego w niektórych krajach azjatyckich wprowadzono
                      >>limit - jedno dziecko na rodzinę;
                      Nie słyszałam, by w Korei Południowej była polityka jednego dziecka.
                      Ta polityka dotyczy TYLKO Chin, a nie jest to jedyny kraj azjatycki.

                      >>"Tajemnic religinych trudnych do udowodnienia" - jakich ?
                      Tajemnica wiary, tajemnica życia i inne.

                      >>Żadnej nie udowodnisz naukowo.
                      Jezus Chrystus jest postacią historyczną to nie mit.
                      Da się naukowo udowodnić istnienie duszy? Nie? Czyli duszy nie ma?
                      To co sprawia, że żyjemy?
                      >Możesz sobie w nie wierzyc,ale
                      >>nie doszukuj sie w nich racjonalizmu,ani nie sugeruj,że
                      >>człowiek jest za głupi,by je zrozumieć - takie podnoszenie
                      >>rangi jest kuriozalne.
                      To Einstein, którego cytowałam, to sugerował. Ja napisałam, że
                      katolik ma wyżej postawioną porzeczkę. Jednak właściwie, nie uważam
                      za zbyt mądre trwonienie swojej całej energii na kopanie grobu dla
                      Katolików (to nie krytyka, to kopanie grobu).
                      Nie jestem przeciwniczką nauki, ale nie sądzę, by sama nauka mogła
                      być jedynym filarem życia. Rozróżniam natomiast między Nauką Dobrą /
                      Prawdziwą i pseudonauką (która fałszuje fakty/ historię w imię jakiś
                      interesów, zabija zamiast leczyć, ślizga się po powierzchni, a nie
                      dociera do głebi itd.).
                      Co do ostatniej części twojej wypowiedzi, to wybacz, ale
                      reformowaniem kościoła i wyjaśnianiem nauk Jezusa, powinni zając się
                      ludzie, którzy mniej lub bardziej wierzą. Zatrudnienie ciebie, na
                      przykład, jako reformatora, to prawie to samo, co wysłanie zwykłego
                      Żyda z Izraela do Imama w Palestynie, by głosił mu kazania o
                      islamie. Albo też, dla większej jasności: wysłanie zwykłego
                      muzułamina- Palestyńczyka do Rabina w Hajfie, by dawał mu wykłady o
                      judaizmie. (Napisałam prawie, gdyż, gdyby ich uspokoić, to mogliby
                      sobie porozmaiwać o Bogu i sprawach, które łączą ich religie.) Dla
                      jeszcze większej jasności: kiedy nieprzychylny ci człowiek daje ci
                      rady, to myślisz, że warto go słuchać? Raczej zbudują czy zrujnują?
                      Poza tym tak naprawdę wątpię, by martwiło cie czy katolicy są
                      oszukiwani czy nie.

                      • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 10.04.08, 11:13
                        Porównania nie trzeba traktować dosłownie.
                        Dodałbym jeszcze,skoro się zgadzasz,że jeśli weźmiesz
                        ten listek chmielu,szklankę wody i szczyptę drożdzy i
                        zakopiesz do ziemi,to nie znaczy,że wylałaś piwo -
                        zakopałaś coś,co mogło być piwem,ale piwem nie było.
                        Jeśli mąka się wysypie na ziemię,zamieciesz ją
                        i wyrzucisz do kosza,to nie znaczy,że wyrzuciłaś
                        chleb itd.itd. Porównania można mnożyć.

                        Nikt nie propaguje aborcji - propaguje się prawo
                        do dostępu do aborcji.Nikt nie szermuje hasłami :
                        przerwij se ciążę,to rozwiąże twoje problemy.Widziałaś
                        kiedyś coś takiego ?
                        Aborcja nie jest dobrem,ale czasami jest koniecznością
                        i mniejszym złem.Chodzi o to,żeby dopuszczając aborcję
                        w polskim prawie zniszczyć podziemie aborcyjne,gdzie
                        tych zabiegów dokonuje się dziesiątki tysiący,w
                        warunkach częstokroć fatalnych,a także ukrócić turystykę
                        aborcyjną.Odłoż na chwilę te hasła religijne i ideologię,a
                        przyjrzyj się rzeczywistości wokół ciebie.

                        Nadal nie pojmujesz... to,że jakiś procent kobiet doznaje szoku,to
                        nie znaczy,że wszystkim należy odebrać prawo decydowania o sobie.
                        Promujesz normalny,regularny totalitaryzm,razem z tym swoim
                        kościołem.Za swoje decyzje ponosi się konsekwnecje,o których możliwości
                        zaistnienia trzeba edukować.Ale prawa swobodnego wyboru nie mozna
                        zakazać.

                        "Tajemnica wiary" ? A co w wierze tajemniczego jest ?
                        "Tajemnica życia" ? Nauka już to zbadała dośc gruntownie.

                        Nie jest problemem to,czy mnie martwi,że katolicy są oszukiwani
                        i czy mnie to martwi.Problemem jest to,że katolicy nawet
                        sobie tego pytania nie zadają,chociaż powinni.To,że są tacy
                        bezkrytyczni w stosunku do tego,co każe się im przyjmować
                        ma zamykać mi usta ? Skoro widzę wątpliwości i pytania,to
                        je stawiam.Nie muszą dotyczyć mnie osobiście.

                        • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 11.04.08, 13:40
                          >>Dodałbym jeszcze,skoro się zgadzasz,że jeśli weźmiesz
                          >>ten listek chmielu,szklankę wody i szczyptę drożdzy i
                          >>zakopiesz do ziemi,to nie znaczy,że wylałaś piwo -
                          >>zakopałaś coś,co mogło być piwem,ale piwem nie było.
                          Nietrafione, niezatopione. Po połączeniu nie da się tak po prostu
                          tego rozłączyć. Powstało Nowe Zycie i gdy zaczniesz rozłączać,
                          kombinować to ZABIJESZ.
                          >>Nikt nie propaguje aborcji - propaguje się prawo
                          >>do dostępu do aborcji.
                          Na jedno wychodzi: jesteś nowoczesny i dajesz prawo do zabijania,
                          jakkolwiek tego nie nazwiesz. Różnicy nie widzę.
                          >>Nikt nie szermuje hasłami :
                          >>przerwij se ciążę,to rozwiąże twoje problemy.Widziałaś
                          >>kiedyś coś takiego ?
                          Nie zauważyłam jakoś, by osoby takie jak ty, nagłaśniały prawdę o
                          skutkach aborcji (Almost all those 96 were adamant that women ought
                          to be given more information and more counselling beforehand.).
                          Bagatelizują to tak, jak ty w poście powyżej. Bardzo typowe:
                          namawiam, ale umywam ręce.
                          Kiedy taka młoda dziewczyna słucha tych wszystkich zmanipulowanych
                          dyskusji debilnych specjalistów o wolnosci jaką daje prawo do
                          aborcji (jakby to było podstawą i celem naszego istnienia), kiedy
                          wmawia się jej jacy to jesteśmy zacofani i niepostępowi, to nie
                          dziwne, że potem jedzie do Wielkie Postępowej Brytanii i dorabia
                          sobie na boku podczas sprzątania, dając tyłka pasazerom z lotniska,
                          bo chce zarobić więcej i udowodnić, że nie jest taka zacofana i
                          nienowoczesna jak inni Polacy.
                          A tak właściwie na czym polega twoim zdaniem ten cały postęp i ta
                          cała nowoczesność?
                          >> Aborcja nie jest dobrem,ale czasami jest koniecznością
                          >> i mniejszym złem.
                          To jak to się dzieje, że zdecydowana większosć kobiet żałuje zabicia
                          dziecka? Gdyby to było naprawdę mniejsze zło, to nie żałowałyby
                          tego.
                          >> Za swoje decyzje ponosi się konsekwnecje,o których możliwości
                          >>zaistnienia trzeba edukować.
                          Większość ludzi ma taki obraz świata, jaki kreuje sie w mediach (nie
                          zgadzasz się? to czemu tak chętnie cytujesz michnika: ciemny lud
                          wszystko przyjmie). Winni są więc raczej nie ci, którzy dają się
                          namówić i zmanipulować, bo są nieświadomi i często myślą, że tak
                          będzie lepiej, ale winne są ŚWIADOME gadające głowy lub też
                          egoistyczni narzeczeni tych kobiet, którzy ich do tego w mniej lub
                          bardziej wymyślny sposób zachęcają.
                          >"Tajemnica życia" ? Nauka już to zbadała dośc gruntownie.
                          To proszę mnie poinformować. Ja do tej pory nie wiem.
                          >> To,że są tacy
                          >>bezkrytyczni w stosunku do tego,co każe się im przyjmować
                          >>ma zamykać mi usta ?
                          A pisz sobie, ale nie dziw się, że Katolicy nie chcą cię zatrudnić
                          jako kaznodziei czy doradcy i nie dziw się, że nie składają ci
                          hołdów oraz że nie klaszczą za każdym razem, gdy wychylisz głowę ze
                          swojej bazy internetowej.
                          Nie bierzesz pod uwagę, że to ty możesz żyć w wielkim błedzie?
                          > Odłoż na chwilę te hasła religijne i ideologię,a
                          > przyjrzyj się rzeczywistości wokół ciebie.
                          Nie musze się rozglądać, bo już się narozglądałam i naoglądałam
                          wystarczająco. Ty musisz mieć badania, by uwierzyć w syndrom
                          postaborcyjny, ja wiedziałam to jeszcze przed takimi badaniami, bo
                          tak się skłąda, że znam takie kobiety na tyle blisko i długo, by
                          wiedzieć jak negatywnie odbiło się to na ich życiu.
                          Na koniec zagadka: zalecasz aborcję czy nie? Czy aborcja byłaby
                          mniejszym złem?
                          Biedna rodzina ma już trzynaścioro dzieci. Ojciec dziecka jest
                          kaleką, matka jest głuchoniema. Istnieje duże prawdopodobieństwo, ze
                          dziecko urodzi się kaleką lub że długo nie pożyje.






                          • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 11.04.08, 14:38
                            Życie się zaczyna wraz z wykształceniem się układu nerwowego,
                            jesli mnie pamięć nie zawodzi.

                            Nie można mówić o morderstwie czegoś,co nie jest człowiekiem,a jedynie może nim się stać. Cała Europa,z wyjątkiem Polski,Irlandii i 500-tysięcznej wyspy Malty,zliberalizowała ustawę aborcyjną.Czy w Europie mieszkają sami idioci cyniczni,mordercy ? Niedawno, w referendum, bardzo katolicka Portugalia przegłosowała liberalizację.Czy 450 milionów ludzi w Europie,to łachudry,a jedynie Polacy,Irlandczycy i 500 tys. Maltańczyków,to jedyni,którzy "życie chronią i cenią" ?

                            A kto namawia ? Mówię o prawie człowieka do swobodnego wyboru,do odpowiedzialności za ten wybór i oświacie seksualnej,która będzie o wszystkim,także o syndormie poaborcyjnym edukowała.A katolicy mogą się w to włączyć. Tyle,że katolicy mają lepsze wyjście,ich zdaniem -
                            seks ograniczyć tylko do aktu reprodukcyjnego,a jak się bedzie miał urodzic potworek,to kobieta musi go wydać na świat,choćby sama miała
                            zejść.I to jest opcja pierwsza i najlepsza.Wtedy ani oświata seksualna,ani antykoncepcja,ani aborcja nie będą problemem.A żyjcie i postępujcie sobie wedle własnych reguł,czemu chcecie narzucać innym
                            wasze reguły ? "Czerwona róza nie jest egoistką pragnąc pozostać czerwoną różą,byłaby nią gdyby żądała,żeby wszystkie kwiaty dookoła
                            także były czerwonymi różami" @ Oskar Wilde. I ten cytat oddaje najlepiej waszą mentalność psa ogrodnika.

                            A kto ci powiedział,że większośc żałuje (jakieś badania ? - jakie ?) ?
                            A jesli nawet,to dlaczego żałuje ? - czy dlatego,że były niewyedukowane i wmówiono im,że "zabiły człowieka",mimo że nikogo nie zabiły ?

                            NO właśnie,kłania się brak edukacji seksualnej w tym katolickim kraju - skąd młode kobiety/dziewczyny mają czerpać wiedzę o seksie,ciązy,zabezpieczeniu,prawdzie o aborcji jesli szkoła im tego nie zapewnia,rodzice mają to gdzieś,a podwórko bredzi ? Skąd ? Gdzie oświata ? W dopie u "murzyna",bo KRK nie pozwala o tym mówić w szkołach.Stąd potem takie,a nie inne przypadki - od podatności na manipulacje wszelkie,przez wpajanie poczucia winy do syndromu poaborcyjnego włącznie.Tak,zgadzam się,są i takie przypadki,kidy dziewczyna ulega
                            narzeczonemu,któremu wcale nie musiałaby ulec,gdyby była świadoma
                            sytuacji w jakiej się znajduje,miała wsparcie z jakiejs strony,wiedziąła gdzie się zwrócić itd. - ale tak nie jest,bo z ciązy,seksu,i całej reszty KRK skutecznie zrobił temat tabu,wstydliwośc,żeby przypadkiem owieczki nie wymknęły się spod jego kontroli.I dziś za to płacimy.

                            O zyciu (w sensie biologicznym) wystarczy poczytać - kiedy i jak zycie powstaje,jak się rozwija,kiedy się kończy itd. plus wszelkie niuanse dot.każdego z etapów jego trwania.

                            A ja oczekuję od katolików "hołdów i klaskania" ? Oczekiwałbym
                            uznania prawa do wolnego wyboru dla wszystkich i nienachalności
                            z narzucaniem własnych poglądów i norm. Tak,wiem - oczekuję zbyt
                            wiele.Katolików nauczono zaprowadzania totalizmu/taryzmu,w takim
                            duchu sie ich wychowuje,taka jest ich religia od zawsze i się
                            nie zmieni,dopóki pokolenie się nie zmieni,dopóki nie znajdą się
                            politycy,którzy potencjał liberalny w Polakach odważą się legitymizować i reprezentować. Wyniki badań jasno wskazują na to,że Polacy nie są
                            konserwatystami - polecam ostatni artykuł Sierakowskiego w dziale Gazeta-opinie,gdzie przytacza wynii badań CBOS nt.temat.

                            Na czym miałby polegać mój błąd ? Na tym,że nie daję się kiwać
                            cwaniakom,którym tylko kasa we łbie ?

                            No dobra, i ile znasz takich kobiet ? Kilka,kilkanaście,50 ?
                            Na tej mikroskopijnej próbie badawczej chcesz stawiac generalną
                            tezę ?

                            Nie,nie zalecam aborcji. Daja tej matce wolny wybór - przedstawiam,cierpliwie i powoli, możliwe skutki pozytywne i
                            negatywne,ewentualne komplikacje itd. A potem daję jej czas do
                            namysłu i słucham jej własnej decyzji.








                            • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 11.04.08, 16:10
                              > Życie się zaczyna wraz z wykształceniem się układu nerwowego,
                              > jesli mnie pamięć nie zawodzi.
                              Moim zdaniem zaczyna się wtedy, gdy pojawia sie dusza. To dusza jest
                              czymś, co ożywia ciało/ ciałko. Czy naukowo można dowieść kiedy
                              następuje ten moment?
                              > ,zliberalizowała ustawę aborcyjną.Czy w Europie mieszkają sami
                              idioci cyniczni,
                              > mordercy ?
                              1. Pisałam, że my zwykli ludzie mamy ograniczoną zdolnosć
                              podejmowania samodzielnych decyzji: zbyt dużo manipulacji. Jak łatwo
                              zmanipulować, można dowieść na przykłądzie hitlera czy stalina: łumy
                              za nimi szły.
                              Oswiata antykoncepcyjna w Wlk Bryt nie zmniejszyła liczby niechciany
                              ciąż. Jak to wytłuamczysz?
                              > A kto ci powiedział,że większośc żałuje (jakieś badania ? -
                              jakie ?) ?
                              But the overwhelming majority, 204 out of 248, deeply regretted what
                              had happened. 64 out of the 96 who answered the question "if you had
                              known what the effects might be would you have gone through with the
                              abortion?" answered "no", sometimes very emphatically. Almost all
                              those 96 were adamant that women ought to be given more information
                              and more counselling beforehand.


                              > O zyciu (w sensie biologicznym) wystarczy poczytać - kiedy i jak
                              zycie powstaje
                              > ,jak się rozwija,kiedy się kończy itd. plus wszelkie niuanse
                              dot.każdego z etap
                              > ów jego trwania.
                              To nie wyjaśnia sensu naszego istnienia.
                              > Nie,nie zalecam aborcji. Daja tej matce wolny wybór -
                              przedstawiam,cierpliwie i
                              > powoli, możliwe skutki pozytywne i
                              > negatywne
                              Ciekawe gdzie spokojnie i cierpliwie przedstawiałeś skutki
                              negatywne? Jakoś nie zauważyłam.
                              > Oczekiwałbym
                              > uznania prawa do wolnego wyboru dla wszystkich i nienachalności
                              > z narzucaniem własnych poglądów i norm.
                              Zamiast się domagać, daj najpierw przykłąd w tym względzie. Na razie
                              marnie ci idzie.
                              > mówić w szkołach.Stąd potem takie,a nie inne przypadki - od
                              podatności na manip
                              > ulacje wszelkie,przez wpajanie poczucia winy do syndromu
                              poaborcyjnego włącznie
                              Już pisałam, że w Wlk Bryt gdzie te badania były prowadzone nie
                              słucha się Kościoła, a mają poczucie winy, choć nie nazwya się tego
                              nawet aborcją. Tłuamczyłam, że raczej wynika to z tego, moim
                              zdaniem, że organizm kobiety w momencie poczęcia zaczyna się
                              przygotowywać do macierzyństwa.
                              Miłość matki do dziecka jest podobno najsilniejsza. Nie dziwi więc
                              poczucie winy!
                              Takich egoistycznych narzeczonych, a nawet rodziców jest nie mało.

                              Prosze o rozwiązanie zagadki: trochę odwagi!

                              • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 12.04.08, 13:20
                                Nie można,bo nauka nie operuje pojęciem "duszy",a pojęciem
                                świadomości - świadomośc zaś, pojawia się wraz z wykształceniem
                                się układu nerwowego.

                                Ja się za "zwykłego człowieka,za którego ktoś musi decydować" się
                                nie uważam,więc nie mów "my".Jeśli ty potrzebujesz,żeby za ciebie
                                decydowano to proszę bardzo - słuchaj kogo chcesz.Tylko nie traktuj
                                całego społeczeństwa/ludzkości jako takich samych jak ty niepełnosprawnych,którzy potrzebują wytyczonych ściśle reguł
                                przez "niezwykłych ludzi".Przeciez to proste,czego jeszcze
                                nie rozumiesz ?

                                W Wlk.Brytanii np.każda młoda matka dostaje przydział na dom,więc
                                ciąż, zwłaszcza u bardzo młodych kobiet, jest więcej.Są środkiem
                                do innego celu.
                                Poza tym - nie ma innej metody niż oświata,jeśli chcesz żyć
                                w wolnym kraju.Dzisiaj w Polsce przeprowadza się wiele tysięcy
                                zabiegów aborcyjnych,mimo że obowiązuje formalny zakaz,z jakimiś
                                tam wyjątkami.Lekarze,którym "sumienie zabrania" wykonać zabieg
                                w szpitalu,nawet jeśli powinni według przepisów ustawy,chętnie
                                wręczają pacjentkom swoje wizytówki - proszę przyjśc prywatnie,to
                                sprawę załatwimy.Na każdym kroku,w każdej gazecie reklamuje się aborcyjne podziemie.Nie widzisz,że dzięki temu zakazowi nabija się
                                kasę nielegalnie świadczącym usługi cwaniakom ? Po co udawać,żeśmy
                                tacy święci i aborcyjne prawo mamy takie katolickie,skoro to
                                tylko pozory,na których cierpią kobiety,które często poddają się,w
                                owych podziemnych gabinetach,aborcji w skrajnie niehigienicznych
                                warunkach ? Więc,może warto skończyć bredzić o duszach i innych
                                głupotach,a rozejrzeć się w jakich realiach żyjemy.

                                CO wiemy o respondetkach ? - wiek,wykształcenie,sytuacja materialna,
                                stan cywilny,zawód wykonywany,pochodzenie,miejsce zamieszkania. Tego tu nie ma.
                                Wyznanie i stopień zaangażowania w życie/praktyki religijne.Nie ma.
                                Jaki był,konkretnie,poziom ich edukacji seksualnej. Nie ma.
                                Kto przeprowadzał te badania ? Instytut świecki,czy związany z jakimś
                                odłamem religijnym ?
                                Skąd rekrutowano te kobiety ? Z domów pomocy,gabinetów psychiatrycznych,domów samotnych matek ? Nie ma.
                                Kto prowadził te domy - wspólnoty religijne czy ludzie świeccy ? Nie ma.
                                Trudno więc odnieśc mi się do tych badań.

                                Sensu istnienia nic nie wyjaśnia - tego każdy szuka na własną rękę.

                                Pytałaś,to ci powiedziałem,co bym zrobił w hipotetycznej sytuacji - gdybym był lekarzem/psychologiem/etc. i przyszła by do mnie matka w ciązy,w opisywanej sytuacji,z pytaniem o radę, więc co ty mi tu piszesz - "nie zauważyłam" ?

                                Co mi marnie idzie ? DO ciebie z armaty trzeba strzelać,żeby dotarło ?
                                JESTES KATOLICZKĄ I NIE CHCESZ SIĘ SKROBAĆ ? - PROSZĘ BARDZO.
                                JESTEŚ KATOLICZKĄ/ATEISTKĄ/AGNOSTYCZKĄ/KOSMITKĄ I CHCESZ PRZERWAC CIĄZĘ -
                                TEŻ PROSZĘ BARDZO.

                                WOLNY WYBÓR POPRZEDZONY EDUKACJĄ, UŚWIADOMIENIEM ZAGROŻEŃ I POWIKŁAŃ.

                                Gdzież ja tutaj komukolwiek cokolwiek narzucam ? Nie umiesz czytać,czy nie rozumiesz tego,co czytasz ? Nie dociera do ciebie,że rzecz jest w tym,że to dzisiaj tylko katolicki punkt widzenia jest prawnie usankcjonowany,a nie-katolicki NIE ? To katolicy stanowią dziś jedyne prawo,które dyskryminuje mających inne poglądy,a nawet wiele osób z grona samych katolików ? Badania (zdaje się CBOS) wskazują,że WŚRÓD katolików bodaj 60 % jest za liberalizacją ustawy aborcyjnej.Mówi ci to coś ?

                                Gdyby te kobiety z poaborcyjnym poczuciem winy urodziły dziecko,to
                                by miał poczucie winy,że je urodziły i nie potrafią/nie chcą/ wychować,bo
                                w gruncie rzeczy go nie chciały. Największym problemem więc było to,że
                                w ogóle w ciązę zaszły - a skoro zaszły i zaraz potem przerwały ciążę,znaczy się w ciążę zajść nie chciały,bo gdyby chciały,to by
                                urodziły.Zaszły w ciążę wskute nieuwagi,lekkomyślności,słabej edukacji seksualnej.Ale cóz - stało się.Trzeba wziąc odpowiedzialnośc i podjąć jakąs decyzję,z przyjęciem wszelkich jje konsekwencji.na tym polega dojrzałośc.Jesli kobiety te były/są niedojrzałe na tyle,by raz zajść,a dwa przerwać i nie mieć świadomości konsekwencji,to nic temu już nie
                                zaradzi.Tyle,że człowieka nie można pozbawiać wolnego wyboru w sposób
                                ustawowy - nikt bowiem nie zmuszał tych kobiet do przerwania ciązy,zrobiłyby to byle jak,ale zrobiłyby nawet jesli prawo by tego zabraniało; jednocześnie na ileś kobiet z poczuciem winy,przypada X kobiet,które go nie mają : i one też podjęły wolną decyzję - dlaczego nie mają poczucie winy ? Bo są inne niż tamte.I o to chodzi,żeby i prawo tak właśnie do tego podchodziło : wybieraj,jesli nie chcesz - nikt cię nie zmusi, jeśli chcesz - nikt cię za to nie posadzi do więzienia.

                                Nie wiem,ile razy trzeba ci takie proste rzeczy pisać...

                                Jaką zagadkę ? Tu nie ma żadnej zagadki,dla każdego kto
                                używa szarych komórek.




                                • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 12.04.08, 19:33
                                  Po pierwsze weź sobie relanium. Ja cie nie obrazam, to ty tez miej
                                  choc troche szacunku, w innym wypadku zejde na twoj wysublimowany
                                  poziom i pojdzie ci w piety.
                                  Po drugie ty nie czytasz co pisze, albo nie rozumiesz, co czytasz,
                                  albo tez udajesz,ze nie widzisz niektorych rzeczy, ktore poruszam.
                                  Po trzecie zyjemy w kraju, gdzie wiekszosc ludzi to katolicy i prawo
                                  powinno byc w zgodzie z ich przekonaniami, a nie z przekonaniami
                                  kilku innych osob.
                                  Jesli podajesz wyniki sondazy, to przyzwoitosc nakazywalaby
                                  podawanie linku (choc ja nie wierze w takie sondaze). Moj sondaz
                                  wskazuje, ze 90 procent katolikow jest przeciwko aborcji i
                                  grekowi.grekowi.
                                  Wlasciwie to nie chce mi sie juz z toba dyskutowac.
                                  • womensright2shoes Re: Początki chrześcijaństwa 12.04.08, 21:48
                                    > Po trzecie zyjemy w kraju, gdzie wiekszosc ludzi to katolicy i
                                    prawo
                                    > powinno byc w zgodzie z ich przekonaniami, a nie z przekonaniami
                                    > kilku innych osob.

                                    Oj....z takimi poglądami społeczeństwa nigdy nie będzie w kraju
                                    dobrze...Ja wierzę w motylki, Ty w bogów, mój kolega w kosmitów, a
                                    sąsiad w czarną magię...a obok nas wszystkich są buddyści i ateiści.
                                    Czy wegetarianin ma jeść mięso, bo większość osób to robi?

                                    Państwo i prawo to nie jakieś banialuki...to poważna sprawa. Prawo
                                    ma być dla wszystkich, rozumiesz? Między innymi dlatego, że wszyscy
                                    je muszą przestrzegać.
                                    Nie rozumiem, naprawdę nie jestem w stanie pojąć, dlaczego osoby,
                                    które nigdy nie poddały by się aborcji, tak bardzo są przeciwko
                                    liberalizacji prawa. Piszesz o "duszy", "moralności"... bez względu
                                    na ustawę, dokonałabyś wyboru własnego-zgodnego z sumieniem, czyż
                                    nie?
                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 13.04.08, 11:56
                                    Po primo - Jesteś przeczulona na swoim punkcie, nikt cię nie obraża.Co najwyżej zdumiewa z jakąs trudnością przebijają się do ciebie najprostsze argumenty.

                                    Po drugo - Odpowiadam/ustosunkowuję się do tego,co piszesz,więc nie rób z siebie ofiary prześladowań.

                                    Po trzecio - To,że katolicy stanowią większość ( o ile stanowią,bo do katolickiego stadła zaliczane się z automatu wszystkie ochrzczone dzieci,a to się odbywa bez ich wolnej woli,na zasadzie tradycji,takiego obrzędu,który z głęboką,świadomą wiarą nie ma nic wspólnego,a jeszcze mniej z przestrzeganiem przykazań itd., więc na ile "większość",to można by się sprzeczać i dochodzić; wedle badań,przeprowadzanych w samych kościołach,w niedzielnych nabożeństwach uczestniczy około 35-40 % ludzi).
                                    absolutnie nie daje im prawa do narzucania swoich jednych,słusznych poglądów i praw pozostałym. Na tym polega demokracja,jesli nie wiesz. Poza tym, po raz enty powtórzę, co z tego,że prawo zabrania aborcji,skoro istnieje podziemie,w którym się te zabiegi wykonuje ? Przecież to szkodliwa ze wszech miar hipokryzja... Mnie się zawsze wydawało,że wystarczą dwie szare komórki na chodzie,żeby zdać sobie sprawę z kuriozalności takiej sytuacji i ukrócić cały proceder.

                                    Niech 90 % katolików będzie przeciwko aborcji - jeśli tak jest naprawdę,to zapisy prawne im są obojętne,bo oni tego nie zrobią tak,czy owak,bez ustaw i paragrafów,bez zakazów z góry.PO co więc prawo zakazujące aborcji ? Ano po to,żeby spętać wolny wybór pozostałych.
                                    Ja nie chcę,więc ty też nie dostaniesz.A podziemie aborcyjne tylko
                                    zaciera ręce.Pytanie - czy przeciwnicy liberalizacji,a co za tym idzie likwidacji podziemia,zarabiają na stanie obecnym,czy są klasycznymi "użytecznymi idiotami" ?

                                    Nie chce ci się,ojej... łamiesz mi serce... :)








                                    Po czwarto - Nie mam linka do tych badań, widziałem je gdzieś w necie.
                                    Jeśli w nie nie wierztysz
                                    • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 16.04.08, 11:15
                                      1. Zaprawdę powiadam ci greku, niezwykłym człowiekiem jesteś! W
                                      czasach wczesnego średniowiecza jeździłbyś z cyrkiem objazdowym
                                      przedstawiany jako niezwykła osobliwość nie świata naszego
                                      ziemskiego jedynie, ale także Wszechświata! Dziś natomiast, w
                                      związku z ogromnym rozwojem świadomości człowieka, zostałeś w końcu
                                      dobrze zrozumiany i jeszcze większy, niekłamany u ludzi podziw
                                      wzbudzasz. Dowiodłeś już nie raz na tym szacownym forum, że
                                      bezbłędną wyrocznią polskiej opinii publicznej czy najszybszą
                                      maszyną do analizy statystycznej jesteś, teraz zaś poznajemy cię
                                      jako Nadczłowieka, który żadnych drogowskazów w życiu, ani
                                      autorytetów nie potrzebuje i błędów żadnych nie popełnia. Sam,
                                      bowiem jesteś z taką precyzją i doskonałością rzemieślniczą sam
                                      przez siebie skonstruowany, że nikt się tobie równać nie może. To ty
                                      wzorem jesteś dla innych, a sam, przez swą doskonałość wzorców
                                      żadnych znikąd czerpać nie musisz. Wielki to zaszczyt dla mnie –
                                      osoby ułomnej, niedoskonałej, by nie stwierdzić z przykrością
                                      kalekiej - że taka nadosoba odrobinę swej uwagi w moją stronę
                                      kieruje. Łaska twoja niezmierzona, o panie!
                                      Osoby, którym w życiu dobrze się powodzi, często mają mylne, moim
                                      zadaniem, przekonanie, że to oni sami wszystko sobie zawdzięczają,
                                      że to ich niezwykłość, moc, siła to wszystko sprawiła. Nie
                                      uwzględniają czegoś takiego, co potocznie nazywa się „szczęściem”,
                                      urodzeniem w czepku. Nie twierdzę, że człowiek nie ma na nic wpływu -
                                      byłoby to bzdurą. Ale przypisywanie sobie i tylko sobie wszystkich
                                      zasług jest równie błędne. Człowiek o tym jak małym jest żuczkiem
                                      przekonuje się boleśnie w chwilach nieszczęść, katastrof. Ty
                                      pokładasz nadzieję tylko w sobie i choć pewnie nieźle ci się
                                      powodzi, to, co za pradoks, przechadzasz się po manowcach (dowodem
                                      na to jest to, że jesteś orędownikiem aborcji, eutanazji i paru
                                      innych rzeczy). Efektowna ekwilibrystyka słowna cię nie ratuje.
                                      Podkreślasz często, że rozumem i tylko rozumem w życiu się
                                      kierujesz. Jak wytłumaczyć więc brak logiki, pomijanie /
                                      przekręcanie faktów, które tu i ówdzie w dyskusji zdarza się tobie
                                      popełnić.
                                      2. Czekam na ustosunkowanie się do sprawy instynktu macierzyńskiego
                                      a aborcji, wyjaśnienia, na czym polega twoim zdaniem postęp,
                                      odpowiedzi na „zagadkę”: co byś doradził tej głuchoniemej kobiecie w
                                      ciąży i jej kalekiemu mężowi z 13 dzieci itd. (posty powyżej); a
                                      także podanie jakiegoś fragmentu twojej wypowiedzi, gdzie „spokojnie
                                      i cierpliwie”, bez przekłamań wyjaśniasz co to jest syndrom
                                      poaborcyjny.
                                      3. Z badań wynika, że przytłaczająca większość kobiet żałuje
                                      dokonania aborcji (podkreślam: nie były to zacofane polskie
                                      katoliczki, ale jakże postępowe angielki). Nie przekręcaj, więc
                                      faktów, tylko zapoznaj się łaskawie z linkiem, który podałam, albo
                                      poszukaj takich badań w internecie.
                                      4. Co do „wolności wyboru”: jeśli postanowię zlikwidować twoją bazę
                                      internetową i efektownie, przekonywująco udowodnię, że zagrażasz na
                                      przykład Polakom, to też dasz mi tę wolność wyboru: likwidować lub
                                      nie likwidować?
                                      5. W demokracji, o ile mi wiadomo, decyduje większość, dowód: wybory
                                      na przykład.
                                      6. Kolejna sprawa: my Polacy jesteśmy, jacy jesteśmy, nie dlatego,
                                      że wypaczył nas Kościół, ale 50 lat komunizmu. W spadku, po którym
                                      mamy: alkoholizm, wygłodzenie konsumpcyjne, przekonanie wielu o
                                      wyższości kombinatoryki czy sprytu nad wiedzą/ Inteligencją/
                                      Kreatywnością, skłonność do oszustwa, wzajemną nieufność,
                                      zastraszenie, plotkarstwo, przekonanie o swojej wszechwiedzy, upadek
                                      autorytetów, podkładanie nogi – te wady często traktowane jako
                                      cnoty – by wymienić niektóre. Homo sovieticus w was drzemie, choć
                                      sobie tego nie uświadamiacie. Jeśli uważasz, że system był dobry, to
                                      proszę jedź, jak jeden zdeklarowany komunista holenderski, na
                                      Białoruś i tam zamieszkaj na prawach równych z Białorusinami –
                                      jestem pewna, że wyjedziesz stamtąd równie szybko jak ten Holender.
                                      7. Niestety nie mogę podać linka przeprowadzonego na dużej próbce
                                      katolików w sprawie greka.greka, gdyż tajna cenzura internetowa
                                      zlikwidowała stronę, a autorom grozi proces karny. Złamali, bowiem
                                      kardynalną zasadę poprawności politycznej: o greku.greku dobrze,
                                      albo wcale.
                                      8. Na czym polega ta twoja lewicowość, jak również modna i intratna
                                      lewicowość wielu ludzi w Polsce i w Europie? Dwoję się i troję, ale
                                      nie wiem, co to jest obecnie za ideologia (poza jednym kryterium –
                                      obowiązującym w Polsce: ktoś lub rodzice innej osoby pełnili ważne
                                      funkcje w systemie komunistycznym).

                                      • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 16.04.08, 14:55
                                        ad.1 - Nie wiem,czemu miała służyć ta cała inwokacja...

                                        A popieranie aborcji i eutanazji,to nic innego jak popieranie
                                        prawa do podejmowania wolnych wyborów. Jeśli są to "manowce",to
                                        nie ja tutaj mam problem.

                                        ad.2 - Nie jestem od doradzania głuchoniemym kobietom w 13 ciązy,ani
                                        nikt od tego nie jest : rzecz polega na przedstawianiu opcji do wyboru i
                                        pozostawieniu wyboru w rękach tego,kto jego profity albo konsekwencje będzie przyjmował/ponosił.
                                        Instynkt macierzyński jak się ma niby mieć do aborcji,do prawa do niej ?
                                        Co to jest syndrom poaborcyjny,to nie musze ja wyjaśniać,są do tego
                                        medyczne strony,ksiązki,programy itd.
                                        A postęp,to - w tym konkretnym przypadku - pozwolenie człowiekowi
                                        na wolny wybór,po uprzednim przedstawieniu wszystkich możliwości
                                        i związanych z nimi niuansów oraz edukacji.

                                        ad.3 Nie wiem nic o "przytłaczającej większości" i nie widziałem metodologii jaką zastosowano w badaniach,którymi chcesz mnie
                                        tutaj zastrzelić,więc nie komentuję suchych wyników,bo w tym
                                        przypadku nie muszą być wiążące,to raz. Dwa - wiadomo,że taki
                                        syndrom istnieje i w krajach zachodnich kobiety są przed
                                        podjęciem decyzji informowane o takim zagrożeniu - a jednak
                                        podejmują decyzję o usunięciu ciązy. Tu jest kwestia wyboru :
                                        syndorm poaborcyjny czy np.porzucenie urodzonego dziecka
                                        na śmietnisku i jego zgon. Przedstawia się różne możliwości :
                                        aborcja,urodzenie i oddanie do adopcji itd. Ale decyzję
                                        zostawia się ciężarnej, nie zmusza się jej do niczego. I za
                                        ustawowym zniesieniem sankcji za wybór aborcji optuję.

                                        ad.4 - Mylisz okoliczności i pojęcia.
                                        Wolnośc wyboru w przypadku aborcji dotyczy pozostawiania człowiekowi swobody decyzji w sprawie dot.jego własnego ciała.Ty zaś miałabys chęć decydować za kogoś o tym,czy go likwidować,a więc uprawiać sąd kapturowy.

                                        ad.5 - Większość wybiera swoich reprezentantów,którzy winni tak
                                        stanowić prawo,aby uwzględniało postulaty mniejszości.

                                        ad.6 - Najpierw piszesz "my,Polacy",a potem "w was drzemie"... rewelacja :) W całej Europie pewnie drzemie,bo cała Europa,z
                                        wyjątkiem mikroskopijnej Malty i małej Irlandii,no i Polski,
                                        złagodziła ustawę aborcyjną,wszędzie albo są albo niebawem będą
                                        związki partnerskie,KRK jest trzymany z dala od państwa itd.
                                        Cała Europa Zachodnia jest "50 laty komuny" naznaczona ?
                                        A Czesi,Słowacy,którzy radza sobie lepiej od nas ? Przecież też byli pod jarzmem "komuny". Tyle,że tam KOściól nie zatruwał powietrza,tak
                                        jak u nas.
                                        Poza tym - przecież wg KRK,to POlska ma "nieśc Chrystusa dekadenckiej Europie",to Polska wydała papieża,to Polska ma byc "przedmurzem chrześcijaństwa",jak z dumą donoszą katolicy,niepomni tego,że już
                                        wieszcz narodowy pisał "Polsko,zguba twa w Rzymie" - wtedy jakoś
                                        "komuny" nie było...I ta wspaniała Polska nagle w twoich bajkach się
                                        okazuje krajem ostatnich dziadów i łachudr ? A może te łachudry,to
                                        te "komunistyczne" odpadki - tylko,że wg badań jest 90-96 % katolików, więc jakże to : 4-10 % pracuje na opinię całego narodu,tak ? A katolicy są niewinni i czyści :))
                                        A kto ci powiedział,że ja jestem "komunistą" ? :)) I kto ci powiedział,że w Polsce kiedykolwiek był komunizm ? :)
                                        Poza tym - rzecz w tym,by stan obecny zmieniać.Jesli
                                        ktoś tu jest w mniejszości,to my,Polacy - Europa jest
                                        daleko przed nami.

                                        ad.8 - Jak to na czym ? Na dochodzeniu do wolności osobistego wyboru,otwartości światopoglądowej, na tym,żeby jak największej
                                        ilości ludzi na łeb deszcz nie padał,do garnka mieli co włożyc,
                                        mogli posyłać dzieci do szkół,mieli się gdzie i za co leczyć,
                                        na stanowieniu prawa uwzględniającego poglądy i prawa wszystkich
                                        zainteresowanych itd. Nie trzeba w głowę zachodzić,bo to wiadome
                                        sprawy są.Niestety,w Polsce nie mają swojej reprezentacji.


                                        • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 16.04.08, 14:58
                                          P.S :
                                          Ad. ad.1 - No właśnie zszedłem na manowce :),bo przecież nie chodzi o
                                          "popieranie aborcji i eutanazji",a o popieranie PRAWA do aborcji i eutanazji,a to są kompletnie dwie różne historie.
                                        • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 19.04.08, 16:23
                                          ad. 1 Ano inwokacja była zainspirowana twoimi słowamai, że
                                          niepotrzebny ci dekalog, drogowskazy, ze nie jesteś zwykłym
                                          człowiekiem i nie musisz słuchać niezwykłych ludzi, bo pewnie
                                          wszystko wiesz.
                                          ad. 2 "Biedna rodzina ma już trzynaścioro dzieci. Ojciec dziecka
                                          jest
                                          kaleką, matka jest głuchoniema. Istnieje duże prawdopodobieństwo, ze
                                          dziecko urodzi się kaleką lub że długo nie pożyje." == Pewnie to
                                          wiesz i dlatego nie chciałeś odpowiedzieć, to rodzina Wolfganga
                                          Amadeusza MOZARTA
                                          ad. 4 Nie pisałam o likwidowaniu ciebie, ale bazy. Był to tylko
                                          przykład i nie uważam, by to była jakaś wielka różnica. Jedyna
                                          różnica jest taka, że uważasza, że baza jest nietykalna, a dziecko w
                                          łonie i owszem.
                                          Kobiety, które poddają się aborcji są często pod wielką presją. W
                                          takiej sytuacji człowiek jest tak zagubiony, że bez pomocy kogoś
                                          innego nie poradzi sobie i nie będzie w stanie podjąć decyzji, która
                                          by była zgodna z jego sumieniem. Pod presją nie podejmuje się
                                          suwerennych decyzji.
                                          ad. 5 W przypadku aborcji jest to niedopogodzenia, gydż nie ma
                                          złotego środka. Albo tak, albo nie. Nie ma szarości.
                                          ad. 7 Pytałam o twoją lewicowość: na czym polega?
                                          ad. 8 Pominąłeś jedną ważną rzecz - Kulturę (nie savoir vivre czy
                                          fałszywą dyplomację). Po tym po wiekach ocenia się daną cywilizację.
                                          Kapuściński pisał, że Celtowie mieli lepsze narzędzia niż Aztekowie
                                          (technicznie byli wyżej), ale to kultura Azteków jest uznawana za
                                          wyższą niż ta pierwsza, właśnie z powodu Kultury. Natomiast nasza
                                          zachodnia kultura to chyba nawet nie kamień łupany.
                                          Co do otwartości światopoglądowej, to bzdura - widoczne jest dążenie
                                          w przeciwnym kierunku. Niszczy się wszystką inność (za wyjątkiem
                                          paru inncyh, wybiórczo wyniesionych na piedestał) i uniformizuje
                                          wszystko. Lepszy przecież pracownik zuniformizowany.
                                          Próby samodzielnego, innego myślenia spotykają się z takim odzewem
                                          jak niektóre rekacje na moje wypowiedzi na forum.
                                          Obecnie obowiązują pewne szablony, które należy wyznawać, nie
                                          dochodząc do nich samemu.
                                          • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 20.04.08, 13:08
                                            ad.1 - A kto to są ci "niezwykli ludzie" ? Autorytety medialno-społeczne,które są potrzebne do bujania i pouczania mas,o tym co
                                            dobre,sensowne i wartościowe - nic
                                            ważnego i nic godnego uwagi,nic na co warto tracić czas.

                                            ad.2 - Nie,nie wiedziałem o tym i nie znam losów rodziny
                                            Mozarta. A decyzję pozostawiłbym w rękach matki - tak jak
                                            powiedziałem. A sam przykład - dość naiwny,bo każdego dnia
                                            odbywa się okreslona ilość stosunków przerywanych,zabezpieczanych,
                                            itd. i dywagowanie ilu Mozartów było w zmarnowanych plemnikach,to
                                            jakaś aberracja.

                                            ad.4 - Przykład podałaś nietrafiony. W przypadku aborcji rzecz bowiem dotyczy możliwości podejmowania decyzji dot. własnego płodu. Ty natomiast szukasz analogii tam gdzie jej być nie może,bo w swoim prawie do likwidacji czegokolwiek co należy do kogoś innego,bez pytania tego kogoś o cokolwiek. Twój błąd.

                                            No i co w związku z tą presją ? Zamykać mające dylemat kobiety w izolatkach na tydzień ?
                                            Kobiety ,które nie poddają się aborcji,które rodzą, też są pod
                                            presją,bo ciągle w wielu miejscach aborcja jest uznawana za
                                            "zabójstwo,morderstwo,zbrodnię",bo aborcja podlega oficjalnie
                                            sankcji karnej,bo religijne nakazy,które rozpleniły się jak
                                            zaraza dławiąc umysł i sumienie i tak dalej - można się spierać
                                            która kobieta jest pod większym ciśnieniem.

                                            BTW jeszcze a'propos syndromu poaborcyjnego... słyszałaś o
                                            depresji poporodowej ?

                                            ad.5 - W Polsce kwestia aborcji
                                            nie jest rozstrzygnięta demokratycznie - do tego potrzeba
                                            referendum, a tego się prawica i Kościół boją. W bardzo
                                            katolickiej Portugalii wygrali zwolennicy liberalizacji,w
                                            całej Europie aborcja jest kwestią wyboru,a nie prawnego
                                            przepisu.

                                            ad. 7 - W tym konkretnym przypadku na tym,że optuję
                                            za prawem wyboru dla tych, których problem aborcji dotyczy.

                                            ad.8 - Tak,kultura Azteków za perłę w swojej koronie miała składanie ofiar bogom,wyjmowanie ich serc i zjadaniu przez kapłanów.
                                            To oczywiście kompletnie wyższy poziom niż dzisiejsza
                                            "kultura kamienia łupanego".
                                            Do czego jest dążenie widocznie przeciwne ? - do zamknięcia światopoglądowego ? - z pewnością tak się muszą czuć wszyscy,którzy
                                            zawracają Wisłę kijem i nie rozumieją,że świat się zmienił i
                                            trzeba to zaakceptować.
                                            Twoje próby może i są samodzielne,ale w omawianej
                                            kwestii aborcji stoisz po jednej ze stron i nie musisz
                                            sama kombinować - albo jesteś pro-choice albo anty. I koniec
                                            tematu. Jeśli trafisz na większośc pro - to się poczujesz
                                            "samodzielna i otwarta w uniformizowanym świecie",a jeśli
                                            pójdziesz na jakieś zebranie oazowe czy inne - religijne,gdzie
                                            próbujesz odegrać rolę pro - tez się poczujesz tak samo,
                                            prezentując inny pogląd. Tak trudno to dostrzec,że będziesz
                                            w mniejszości gardłując przeciw większości w jej gronie i
                                            vice versa ?
                                            "OBowiązują szablony,które należy wyznawać" - zawsze tak
                                            było w kwestiach społeczno-obyczajowych,które można regulowac
                                            prawem. I do tego te szablony obowiązywały i obowiązują obie
                                            strony,bo padły już wszystkie argumenty,teraz można w nich
                                            tylko przebierać,dobierać,aby przekonywać niezdecydowanych,albo
                                            liczyć na to,że sami się przekonają poprzez własne losowe przypadki.



                                            • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 21.04.08, 13:03
                                              ad. 1 Niezwykli ludzie, to ludzie, którzy są mistrzami w jakiejś
                                              dziedzinie. Co ciekawe ci mistrzowei mają też swoich mistrzów.
                                              Inwoakacja jak najbardziej trafna: uważasza się nie za zwykłego,
                                              więc za niezwykłego, tylko, że jako osobliwość mistrzów nie
                                              potrzebujesz.
                                              ad. 2 Nie jest to takie naiwne. Mozart nie mógłby się dziś urodzić,
                                              nie miałby szans.

                                              ad. 4 Pisałam, że taka decyzja nie jest zwykle suwerenna. Stajac w
                                              obronie aborcji nie staje się więc w obronie kobiety, ale w obronie
                                              jej kochanków ojców chłopaków lekarzy (to duży przemysł): samców,
                                              którzy chcą mieć przyjemnosć, bez ponoszenia ŻADNEJ
                                              odwpowiedzialności. Dlatego też bagatelizuje się sprawę sydromu. Ty
                                              sam pisałeś tu, że spokojnie i cierpliwie wyjaśniasz za i przeciw: a
                                              przeciw nie widać w twoich postach.
                                              Cieakawe, że to głównie w naszej, bogatszej cywilizacji istnieje ten
                                              problem.
                                              Moja znajoma miała deperesję poporodową. Widziałam ją w stanie
                                              cąłkowietgo zobojętnienia zaraz po porodzie. To mija. Jestem pewna,
                                              że nie żąłuje, że ma dziecko, wręcz przeciwnie.

                                              Dyskusja z tobą o aborcji, to jak dyskusja z człowiekiem, który nie
                                              doświadczył mrozu i słyszał tylko, że można się dobrze zabawić, bo
                                              można ulepić bałwana. Nie może zorzumieć, że jak za długo stoi się
                                              na mrozie, to można dostać odmrożeń. Nie miałam na szczęście tego
                                              problemu, ale wiem, co to może spowodować. Widziałam te odmrożenia.


                                              ad. 7 To nic nie wyjaśnia. Pytam więc ponownie: co to znaczy być
                                              lewicowcem?
                                              ad. 8 Znów cię przeceniłam. Są kultury, dziś istniejące (z których
                                              wiele nazwałbyś w swojej bucie prymitywnymi), gdzie Wielka Kultura
                                              czy Wielka Sztuka mają taki zasięg na swoim terytorium jak u nas
                                              popkultura. Różnica między wielką sztuką a popkulturą polega ogólnie
                                              na tym, że Szyuka przemienia człowieka, obajśnia mu zawiłości
                                              świata, a taka popkultura nie jest niczym więcej niż tylko czczą,
                                              często ogłupiającą rozrywką. Ktoś ma plazmę, ale jaki z niej
                                              pożytek, jeśli nie ma w niej treści?
                                              Kultura to oczywiście nie tylko sztuka.
                                              A guzik mnie obchodza te szablony. Mam bezmózgowo je przyjmować, bo
                                              ktoś (nie wiem kto) je narzucił? Dyskusja nie została zakończona, a
                                              może nawet nie rozpoczęta, argumenty często słabe (czasem bardziej
                                              to psychotechnika niż prawda) i mam to przyjmować?
                                              Jak wytłuamczysz, że jeden Inny jest hołubiony, stawia mu się
                                              pomniki i jest prawie uświęcany, a inny Inny w świadomosci zbiorwej
                                              albo nie istnieje, albo, co gorsza, jest niszczony, marginalizowany?
                                              To nie są normy społeczno-obyczajowe. To coś nowego. Nie jest
                                              przecież uregulowane prawnie, że należy śmiać się do rozpuku, gdy
                                              wspomina się kota byłego premiera. Wejdź jednak w jakieś oświecone
                                              towarzystwo: będziesz musiał się śmiać lub udawać, że się śmiejesz!
                                              Są postokroć śmieszniejsze rzeczy (dla mnie ta sprawa z kotem wcale
                                              nie jest śmieszna, wręcz dodająca otuchy:), ale nikt się z tego nie
                                              śmieje: z kota zaś należy. Śmiejesz się = przenosisz się na inny,
                                              wyższy poziom.
                                              • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 21.04.08, 15:30
                                                ad.1 - Z tego wyliczanki wynika,że niezwykli sa tylko ci "mistrzowie",a reszta to epigoni.

                                                ad.2 - Dlaczego "nie miałby szans" ? - przecież nie ma przymusu dokonywania aborcji. Chyba że, wg ciebie, wypadałoby rodzić
                                                wszystko, za wszelką cenę, wbrew logice i woli matki/rodziców,
                                                bo a nuż jakiś Mozart się wykluje.

                                                ad.4 W takim układzie żadna decyzja nie jest suwerenna, także
                                                ta o urodzeniu dziecka, bo zawsze występują jakies czynniki
                                                ograniczające ją, wpływające na nią itd.
                                                Stając w obronie prawa do aborcji, staje się w obronie prawa wyboru
                                                kobiety - stając przeciw prawu do aborcji dązysz go jej (kobiety)ubezwłasnowolnienia i dodatkowo ukarania jej za bycie wykorzystaną przez "nieodpowiedzialnych samców".

                                                Nie można pozbawiać kobiety prawa wyboru i argumentować tego
                                                syndromem poaborcyjnym - przecież to nonsens... Równie dobrze
                                                można skłonić się ku odwrotności : stanie kobiety, która zostaje
                                                zmuszona do urodzenia niechcianego dziecka i wychowywania go
                                                z całą złością i żalem jakie wzbudza w niej i to dziecko i sytuacja
                                                w jakiej została postawiona/postawiła się.
                                                Takie zagrożenia trzeba przedstawiać,ale nie wybierać zamiast
                                                kobiety, tylko pozostawić jej to prawo,przy pełnej świadomości,co
                                                się może stać, jeśli się na to zdecyduje. Ty po prostu chcesz
                                                decydować za innych,traktujesz kobiety jak marionetki, które są
                                                za głupie,żeby same o sobie stanowić.

                                                No to podyskutuj z kobietami z organizacji kobiecych,które
                                                miały aborcję i dzisiaj optują za prawem kobiet do ich
                                                wykonywania. W Porozumieniu Kobiet 8 Marca znajdziesz takie
                                                osoby (Piotrowska,Bratkowska)- porozmawiaj z nimi, może one będą dla ciebie wiarygodniejsze.

                                                ad.7 - Udajesz,że nie umiesz czytać,czy nie rozumiesz tego,co
                                                jest napisane ? Będziesz to pytanie powtarzać tysiąc razy,
                                                ignorując moje odpowiedzi,żeby wyszło na to,że niby nie umiem
                                                odpowiedzieć ? Odpowiedziałem 2 razy - trzeci raz zwyczajnie
                                                mi się nie chce,bo nie przepadam za tym,kiedy ktoś chce robić
                                                ze mnie tata-wariata.

                                                ad.8 - A co ma do rzeczy popkultura, skoro mowa była o Aztekach,a
                                                ja ani słowem nie zahaczyłem o ten termin ? - pisz do rzeczy,a
                                                nie wrzucaj tego,co przyjdzie do głowy,nawet jeśli jest niezwiązane
                                                z tematem,a przynajmniej ty nie umiesz w płynny, logiczny sposób
                                                przejśc od jednego do drugiego, bez pozostawiania wrażenia pląsania
                                                w chorobie św.Wita.
                                                Dobrze - przeceniłaś mnie. Wierzę na słowo,bo nawet nie wiadomo
                                                w czym,dlaczego,jak i gdzie.Wiadomo tylko,że przeceniłaś.Tyle o
                                                sztuce argumentacji.

                                                W kwestii aborcji sa tylko szablony, za albo przeciw, wszystkie
                                                argumenty padły. Chcąc nie chcąc powielasz szablony.
                                                Problem w tym,że argumentacji przeciwnej strony nie przyjmujesz,
                                                puszczasz mimo uszu,nie zadajesz sobie trudu zastanowienia się
                                                nad światem,realiami i oceny krytycznej własnych poglądów.
                                                Który "Inny" jest kochany,a który niekochany - staraj się
                                                wysłowić jasno,bo z zawoalowanymi ogólnikami trudno podejmowac
                                                dialog.
                                                Nie wiem,o czym mowa, o jakim kocie itd. Nie wiem,nie śmieję się
                                                z tego,co modne,nie wiem co ma być modne,nie znam schematów
                                                poruszania się w "oświeconym towarzystwie",nie obchodzi mnie to.
                                                Ja mówię o rzeczach rozwiązywanych prawnymi ustawami,w tym
                                                przypadku o prawie do aborcji - to są schematy, bo albo jesteś za i prezentujesz szereg znanych już argumentów,albo jesteś przeciw i masz tyle samo. I kropka. O to chodzi. Obyczajowo-społeczne schematy zachowań w jakichś kręgach towarzyskich mnie nie obchodzą.Czytaj może uważniej co piszę,a nie po łebkach.


                                                • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 22.04.08, 13:33
                                                  Nie mam dyżurów na forum gazety, a system jest tak skonstruowany, że
                                                  przy dłuższych wypowiedziach w okienku, jestem wylogowywana i muszę
                                                  pisać od nowa: trochę to frustrujące. Poza tym wątek, o ile mnie
                                                  pamięć nie myli, dotyczy nie tylko aborcji. Aborcja wyszła
                                                  przypadkiem i zgodnie z moimi przypuszczeniami, uczepiłeś się jej i
                                                  nie chcesz odpuścić. Wydawało mi się, że piszę w miarę prosto
                                                  (prosta w sumie ze mnie kobieta), a proste skróty myślowe,
                                                  nawiązania do poprzednich wypowiedzi nie powinny sprawiać zbyt
                                                  wielkiego wysiłku umysłowego. Poza tym sadząc po ilości odpowiedzi
                                                  taniec św. Wita może być bardzo wciągający.
                                                  Ad. 1 To był tylko przykład niezwykłych ludzi. Niezwykli w naszym
                                                  świecie są również mało znani, dobrzy ludzie. Co do mistrzów, to
                                                  dobrze wiesz, że może zdarzyć się tak, że uczeń przerośnie mistrza.
                                                  Żeby coś mogło się rozwijać, musi być jakaś ciągłość: dlatego
                                                  potrzebny mistrz i uczeń, potem uczeń staje się mistrzem i szuka
                                                  ucznia itd. itp. Z pustego i Salomon nie naleje: trzeba najpierw
                                                  mieć jakiegoś mistrza, by czegoś się nauczyć. Itd. Itp. Można potem
                                                  pójść zupełnie inną drogą, ale musi być jakaś podstawa. Zrozumiałe?

                                                  Ad. 2 Byłaby taka presja z każdej strony na taką rodzinę, że tylko
                                                  człowiek/ rodzina niezwykle silna mogłaby się jej oprzeć.
                                                  ad. 4 Możliwe, że są takie kobiety, które same z siebie nie chcą
                                                  rodzić. Jednak najczęściej jest to pod wpływem presji otoczenia.
                                                  Kobieta nie mając wsparcia ze strony ojca dziecka (który namawia do
                                                  aborcji), boi się, że sama nie podła wychowaniu dziecka. Nie
                                                  traktuję kobiet jak marionetki. Jak gumowe lalki traktują je faceci,
                                                  którzy najpierw się bawią, a potem nie chcą wziąć odpowiedzialności
                                                  za tę zabawę. Nie wiem czy ktoś prowadził takie badania, ale może
                                                  powinien: ile związków, szczególnie kobiet w wolnych związkach,
                                                  przetrwało po aborcji?
                                                  Te dwie kobiety, które wymieniłeś są dla mnie zagadką <wybałuszone
                                                  oczy>. Nie znam ich nawet z telewizora, nigdy nie słyszałam o nich,
                                                  więc nie mogę za bardzo domyślać się co nimi kieruje. Skoro jednak
                                                  są takie prokobiece, to proszę im przekazać ode mnie, że domagam
                                                  się, by zaplanowały długoterminową opiekę nad kobietami, które w
                                                  przeciwieństwie do nich, nie mogą sobie poradzić z poczuciem winy po
                                                  zabiciu dziecka. Temat aborcji uważam za zamknięty, chyba, że masz
                                                  wyniki badań o trwałości związków z aborcją w tle.
                                                  ad. 7 No też mi odpowiedź! Promocja aborcji to lewicowość? Ale
                                                  skomplikowana i głęboka ideologia!
                                                  ad. 8 Zacytowałam Kapuścińskiego, gdyż w jednym zdaniu ujął to, co
                                                  potem musiałam tłumaczyć w paru. Nie o Azteków chodzi, ale o
                                                  Kulturę, która nie jest równoznaczna z rozwojem techniki. Aztekowie
                                                  nie odpowiadają, więc podałam ogólny przykład z naszych czasów:
                                                  masowa kulturka naszej cywilizacji i Kultury grup etnicznych, które
                                                  są przez białych nazywane prymitywnymi.
                                                  Mówiłam o szablonach nie mając na myśli tylko aborcji.
                                                  Kot premiera Jarosława Kaczyńskiego. W radio, na forum, w telewizji,
                                                  w gazetach było mnóstwo na ten temat + kubeł złośliwości i fałszywej
                                                  sympatii. A co w tym złego, że ktoś lubi koty? Chyba lepiej unikać
                                                  ludzi, którzy kotów nie lubią, a nie takich, którzy je dokarmiają!
                                                  >> Podobnie wiele innych spraw, dotyczących szczególnie polityków i
                                                  ugrupowań politycznych, które nie są promowane. Nie wiem jak to
                                                  wytłumaczyć, ale zauważyłam, że pewne osoby, mające osobie wysokie
                                                  mniemanie, powtarzają potem takie rzeczy, z takimi minami: mam
                                                  taaakie poczucie humoru = co za inteligentna bestia ze mnie,
                                                  rozumiem żarty telewizyjne! To taki cichy, sprytny szablon
                                                  nieusankcjonowany prawnie: śmiejemy się z Premiera!
                                                  Teraz piszesz, że normy obyczajowo- społeczne cię nie obchodzą, a
                                                  wyżej pisałeś, że istnieją i trzeba się dostosowywać. A ja radzę
                                                  czytać, co się samemu pisze!

                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 22.04.08, 14:39
                                                    MNie tez czasami wylogowuje,ale od razu loguję sie od nowa i wypowiedź mam zachowaną do wysłania - u ciebie jest inaczej ?
                                                    Ewentualnie zostaw napisany tekst w jednym oknie, otwórz nowe okno/stronę, ponownie wejdź na forum, zaloguj sie do tego samego wątku i wtedy wyślij ten napisany tekst z pierwszego okna.

                                                    ad.1 - Nie wierzę w ciągłość. Co najwyżej w inspirację, ale bardzo
                                                    ogólną, która nie sprawia,że uczeń staje się, w najlepszym razie kopią mistrza,albo jego lepszym modelem. Uczeń świeci blaskiem odbitym,jest ukształtowany,ale nie specyficzny.

                                                    ad.2 - Ciekawe, od uwagi,że dzisiaj Mozart by się nie urodził w takiej rodzinie,bo jest proaborcyjny rwetes,przeszłaś do presji z "każdej strony" - dobrze wiedzieć,że zauwazyłaś iż medal ma dwie strony,a ten nie jest wyjątkiem od reguły.

                                                    ad.4 - Otoczenia są różne - jedne namawiają do przerwania,inne
                                                    do urodzenia. Każda kobieta żyje w jakichś warunkach,jakichś
                                                    realiach i zgodnie z ich kształtem musi podejmowac decyzje.
                                                    Od wpływów takich,czy innych nie da się uciec i nie jest metodą
                                                    działania zakazywanie czegokolwiek przez wzgląd na ich charakter.
                                                    Zresztą, rzecz polega na tym,że aborcja tak czy owak się
                                                    odbywa - w podziemiu aborcyjnym i ta ustawa jest,de facto,martwa,
                                                    jest świstkiem papieru, który niesie ze sobą zagrożenia w postaci
                                                    np.odmawiania kobietom prawa do badań prenatalnych,ciągle nie ma
                                                    wychowania seksualnego,refundowanej antykoncepcji,gwałty w rodzinach na które nikt nie reaguje itd. - więc jak ma
                                                    być świadome macierzyństwo,spadek liczby aborcji wykonywanych w
                                                    podziemu,skoro wiele kobiet nie może się zabezpieczyc,albo nie
                                                    potrafi tego zrobić,bo nie ma środków/wiedzy ? A KOściół dodatkowo
                                                    wmawia takim kobietom,że aborcja to cięzki grzech,czym dodatkowo
                                                    wywiera na nie ciśnienie,wpędza w poczucie winy,utrudnie podjęcie
                                                    decyzji czasami ratującej życie i zdrowie.

                                                    Traktujesz kobiety jak marionetki - niestety.
                                                    Nie zgadzasz się na ich wolny wybór i dorabiasz do tego ideologię,która się kupy nie za bardzo trzyma.
                                                    Jeśli jakiś "nieopowiedzialny facet" zrobi dziecko dziewczynie,a potem ją zostawi z całym ambarasem,to jak ty chcesz pomóc tej dziewczynie -
                                                    każąc jej urodzic niechciane dziecko,wychować je za rente społeczną i
                                                    wbijając szpilki voodoo w zdjęcie dziecioroba,ktory właśnie pląsa z
                                                    inną ? Tak jej nie pomożesz, w taki sposób skażesz ją na użeranie się
                                                    z owocem jego nieodpowiedzialności i pokutowaniem za jeden błąd przez resztę zycia.

                                                    Aborcja nie jest "zabiciem dziecka", bo embrion, to nie dziecko.
                                                    Nie ma wykształconego układu nerwowego więc nie jest człowiekiem.
                                                    Sukces antyaborcyjno-propodziemnego lobby polega na tym,że zawłaszcza
                                                    i zniekształca język jakim się mówi o przerywaniu ciązy -
                                                    to jest chywt semantyczny,bo ani zabijania,ani dziecka tutaj nie ma.

                                                    Jestem przekonany,że środowiska kobiece prowadzą akcję na rzecz
                                                    kobiet z syndromem poaborcyjnym. Bo rzecz dotyczy PRAWA DO PODEJMOWANIA INDYWIDUALNYCH WYBORÓW. KObiety można edukować,TRZEBA,ale ty zamiast edukacji chcesz po prostu szlaban położyć i decydować za nie, o nie swoich sprawach.W dodatku tak się troszczysz o presję jaka spada na kobiety "zmuszane" do usuwania ciąż,że wywierasz sama presję pisząc nonstop o tym sydnromie poaborcyjnym. Chcesz edukować - rób to.Ale nie zakazuj i nie nakazuj,pozwól człowiekowi decydować o sobie. Nie uważasz,że to kuriozalna postawa ?

                                                    ad. 7 - Wiesz co, ja rozumiem że 100 % ludzi,to nie muszą być
                                                    bystrzaki,ale pewien podstawowy poziom wypadłoby trzymac.
                                                    Dlaczego piszesz "promocja aborcji", skoro chyba tysiąc razy
                                                    napisałem,że chodzi o PRAWO do aborcji,a nie o aborcję jako taką ?
                                                    Dlaczego stale piszesz od rzeczy, nie trzymasz się faktów ?
                                                    Promocja PRAWA do aborcji,to lewicowość, bo jest to coś więcej -
                                                    jest to promocja niezależności światopoglądowej nie tylko jednostek,ale
                                                    państwa,bo rzecz całą trzeba przypieczętować ustawą.A takich spraw jest
                                                    wiele.
                                                    Promocja PRAWA do aborcji,to tylko przykład postawy lewicowej,
                                                    w takim kształcie w jakim ja to rozumiem.
                                                    O lewicowości,wg mnie,pisałem jeszcze wcześniej,więc zadaj sobie
                                                    trud przeczytania. To nie są czary-mary,to są proste rzeczy,jesli
                                                    oczekiwałaś jakichś zawijasów i superodkryć w temacie "lewicowośc",to
                                                    się musisz obejśc smakiem.To nie ta dziedzina.

                                                    ad.8 - Trzeba wziąc pod uwagę kontekst historyczny.To raz. A dwa -
                                                    z punktu widzenia niektorych zachowań kultura Azteków była prymitywna i nie do przyjęcia :
                                                    w dzisiejszych czasach,jakkolwiek by je osądzać,nie masz przed sobą
                                                    możliwej perspektywy bycia zasztyletowaną na ołtarzu,ku czci jakiegoś
                                                    bożka ze złota.

                                                    Ja ci niezmienne radzę czytać po trzy razy,zanim coś napiszesz -
                                                    otóz ja napisałem,że sprawy społeczno-obyczajowe są uschematyzowane (przynajmniej w sferze dyskursu społeczno-medialno-polityczngo),ale sprawy społeczno-obyczajowe PODLEGAJĄCE REGULACJOM PRAWNYM,czyli aborcja,eutanazja,związki partnerskie,rozwody,śluby gejów,adopcja dzieci przez pary homoseksualne itd.itd
                                                    PODLEGAJĄCE REGULACJOM PRAWNYM - komprende ? :) Tak pisałem,i to jest do sprawdzenia.Przeczytałaś bez zrozumienia - przyjmij to.

                                                    A normy społeczno-obyczajowe,nie podlegające regulacjom prawnym,czyli np. śmianie się z Kaczyńskiego jako świadectwo luzu i prodemokratyczności, istotnie mnie nie obchodzą.

                                                    POjmujesz już, co przeoczyłaś ?

                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 23.04.08, 20:45
                                                    Mam tajemny, prosty sposób na to wylogowywanie (wylogowywuje w
                                                    trakcie wysyłania, więc nie ma szans na odzyskanie).
                                                    ad. 1 Podam przykład: matematyka. Nie da się bez podstaw, bez
                                                    ciągłości, a ktoś musi cię tego nauczyć. Prawdziwa nauka wymaga
                                                    ciągłości i dąży do prawdy. Kłamstwo szybko upadnie. Potrzebni
                                                    mistrzowie lub ich idee, inaczej nie ma postępu. Postęp to ciągłość,
                                                    tworzenie czegoś więcej niż istnieje, ale na bazie danej nam wiedzy.
                                                    To pseudonauka nie potrzebuje podstaw. Ale długo nie przetrwa, nawet
                                                    jeśli narobi wiele szumu.
                                                    ad. 4 Jak tam badania nad trwałością związków po aborcji???

                                                    ad. 7 :) Nie tysiąc razy i nie zawsze było to „prawo”:) Nazywam
                                                    rzecz po imieniu. Kiedy ktoś nie dostrzega zła, które aborcja
                                                    powoduje, a mówi jakimiś okrągłymi słówkami (niby troska o kobietę),
                                                    to wygląda to na promocję. Jeśli ktoś ma operację serca, to lekarz
                                                    uprzedza o komplikacjach, w przypadku aborcji tego się nie robi. Ty
                                                    nie uprzedzasz, choć parę postów wyżej to obiecywałeś.
                                                    Ostatnio był artykuł w wyborczej na temat aborcji w Wlk Bryt
                                                    (przypuszczam, że dotyczy to głównie emigrantek) i na końcu kobieta
                                                    powiedziała coś w rodzaju: aborcja jest początkiem problemów, a nie
                                                    ich końcem, ale nie o tym pan chce chyba pisać artykuł. Dziennikarz
                                                    nie rozwinął tego.
                                                    Jeśli promuje się otwartość światopoglądową, to należy samemu dawać
                                                    przykład. Katolicy ostatnio mogą czuć się dyskryminowani. Muzułmanie
                                                    również. O Żydach religijnych się głośno nie mówi (=ewentualne
                                                    posądzenie o antysemityzm), ale również można w pewnych kręgach
                                                    odczuć niechęć w stosunku do nich. Wolność religijna jest
                                                    podstawowym prawem człowieka.
                                                    Jak przez mgłę pamiętam wykład o Marksie, ale wydaje mi się, że
                                                    sednem tej ideologii jest co innego. Ty się na tym lepiej znasz,
                                                    więc może przypomnisz.
                                                    ad. 8 Przecież pisałam, że nie o Azteków chodzi!!! Poprawiam to, co
                                                    pisałam wyżej, bliższe prawdy byłoby: rozwój techniki nie jest
                                                    równoznaczny z rozwojem kultury. O to chodziło Kapuścińskiemu i
                                                    tylko o to.
                                                    >>A normy społeczno-obyczajowe,nie podlegające regulacjom
                                                    prawnym,czyli np. śmianie się z >>Kaczyńskiego jako świadectwo luzu
                                                    i prodemokratyczności, istotnie mnie nie obchodzą.
                                                    Wydaje mi się, że obchodzą i to bardzo. Wyśmiewałeś się z
                                                    Pospieszalskiego i prawie byłam zmuszona do wyśmiewania się z tobą,
                                                    inaczej prawie lincz by mnie tu czekał. To podobna sytuacja: śmieją
                                                    się z niego, a nie oglądają programu, albo nie rozumieją o czym tam
                                                    się mówi.

                                                    >>POjmujesz już, co przeoczyłaś ?

                                                    Nie za bardzo. Proszę o rozwinięcie:)
                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 24.04.08, 12:05
                                                    ad. 1 - Oprócz nauki jest jeszcze np. sztuka, jest też samo życie.

                                                    ad. 4 - A to trzeba od razu związku,żeby się zdarzyła niechciana ciąża ?
                                                    I co to ma wspólnego z prawem do wolnego wyboru ?

                                                    ad. 7 - Zawsze chodziło,chodzi i będzie chodziło o PRAWO do aborcji,a nie o nakaz aborcji - tyle chyba jesteś w stanie zrozumieć.
                                                    "Po imieniu",to ta rzecz się nazywa - promocja wolnego wyboru dla kobiet.

                                                    Ja mam wrażenie,że ty żyjesz w jakimś matriksie... w podziemu aborcyjnym wykonuje się rocznie kilkaset tysięcy przerwań ciąży, często w warunkach urągających zasadom higieny, za które niezamożne kobiety płacą cięzkie pieniądze wyzyskującym je lekarzom, którzy oficjalnie odmawiają aborcji,bo są katolikami, nawet wtedy gdy matce grozi śmierć albo kalectwo albo ciąza jest z gwałtu,w których to przypadkach prawo zezwala na zabieg. I co zrobisz z podziemiem aborcyjnym, z turystyka aborcyjną ? Będzie im te swoje głodne kawałki wciskać ? Tak ? No to masz kiepski pomysł. Aby zlikwidować podziemie trzeba zmienić prawo, które pozwoli kobietom legalnie przerwać ciązy, jesli taki będzie ich wybór; aby ciąz było mniej trzeba wprowadzić refundację środków antykoncepcyjnych i szeroką oświatę seksualną, przede wszystkim w szkołach. Tyle,że zidiociali katolicy, którzy stanowią prawo do dyktando biskupów zrobić tego nie chcą i wolą udawać,że wszystko jest fajnie,bo przecież legalnie przerywa się 120 ciąz rocznie. To,że nielegalnie przerywa się 200 tysięcy,to już ich nie obchodzi. Taka farsa. Taki mały,polski,katolski fałsz.
                                                    I tyle. I rozmawiajmy poważnie. Nie epatuj mnie infantylnymi gadkami.

                                                    Katolicy nastają na wolności i prawa obywatelskie - są za to krytykowani przez niektóre środowiska. O jakiej dyskryminacji ty mówisz ? To ci,których katolicka dominacja w sferze stanowionego prawa krzywdzi są dyskryminowani.

                                                    Wolność religijna,to prawo do postępowania wedle zasad religii wyznawanej,to prawo do brania udziału w celebracjach,oddawania czci
                                                    przedmiotom kultu itd. - czy katolików się wygania z kościołów,
                                                    aresztuje za udział we mszach, każe więzieniem za niejedzenie mięsa
                                                    w piątek ? NIE. Więc o jakiej dyskryminacji mówisz, jakie nastawanie na prawa i wolności religijne sugerujesz ?
                                                    Katolicy za to w szale i amoku chcą odbierać wolność niereligijną i wszystkim swój typ "wolności" narzucić - możesz być "wolny", jak będziesz posłuszny naszym zasadom.Tylko,że wtedy to już nie jest
                                                    wolność,a zmuszenie,podporządkowanie,zniewolenie.

                                                    ad8 - "Rozwój techniki nie jest równoznaczny z rozwojem kultury" ?
                                                    Gdyby nie technika, to jak słuchałabyś dziś np.Mozarta czy Vivaldiego,ba
                                                    - jakiejkolwiek muzyki ?
                                                    Gdyby nie technika,to jak dostałabyś się do Nowego Jorku,żeby
                                                    usiąść w Metropolitan Opera ?
                                                    Gdyby nie technika,to jak powstałby jakikolwiek film ?
                                                    Gdyby nie technika, to w jaki sposób uczestniczyłabyś np.
                                                    w koncercie w Carnegie Hall ?
                                                    Gdyby nie technika,to w jaki sposób na rynek wydawaniczy
                                                    trafiłoby milion egzemplarzy jakiegoś ważnego dzieła
                                                    literackiego,a choćby i ksiązek dla uczniów,studentów
                                                    z których zdobywają wiedzę ?
                                                    Gdyby nie technika, w jaki sposób powstawałby animacje ?
                                                    Gdyby nie radio, to w jaki sposób mogłabyś słuchać
                                                    koncertu, dowiedzieć się o wydarzeniach kulturalnych,które
                                                    dzieją się tysiące km stąd ?
                                                    Gdyby nie Internet, to gdzie mogłabyś sama mogłabyś coś
                                                    stworzyc i znaleźc audytorium całego świata ?

                                                    Więc - o czym ty piszesz ?

                                                    Bardziej rozwinąc się już nie da.
                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 27.04.08, 13:44
                                                    Oj, trudno się z tobą rozmawia, bo najważniejsze argumenty albo
                                                    pomijasz, albo ich nie rozumiesz wcale lub też rozumiesz je
                                                    opacznie:\
                                                    ad. 1 Pojedź do Paryża do muzeum Picassa i obejrzyj sobie jego
                                                    wczesne dzieła. Sale o ile dobrze pamiętam, bo byłam tam dawno,
                                                    podzielone są według chronologii powstawania obrazów i widać
                                                    wyraźnie jak dochodził do kubizmu. Znawca sztuki pewnie dopatrzył by
                                                    się również tego wpływów. Pójdź na Asp i zobacz co oni tam na
                                                    początku malują: myślisz, że od razu jest to abstrakcja?
                                                    W życiu dowiedzenie tego jest trudniejsze. Na początku Nauczycielami
                                                    małego człowieka są rodzice, najbliższa rodzina. Potem trochę
                                                    szkoła, środowisko i, niestety w coraz większymj stopniu, przede
                                                    wszystkim telewizja.
                                                    ad. 4 Zadajesz pytania na poziomie pięcioletniego chłopaczka i
                                                    zmuszasz mnie do ocierania się o banał. Ale ponieważ prawda jest
                                                    \zwykle banalna, to zrobię to.
                                                    Nie rozumiesz co ma do aborcji instynkt macierzyńki, nie rozumiesz,
                                                    że lepiej dla kobiety byłoby, gdyby nie była sama w takim strasznym
                                                    okresie, by nie była zostawiana przez osobę, która namawiała ją do
                                                    aborcji, a teraz mówi: sama wybrałaś, radź sobie sama.
                                                    Prawo wyboru i owszem, ale dziecko to nie kobieta. Jakim prawem
                                                    kobieta czy ktokowliek decyduje i życiu lub śmierci innej osoby???
                                                    Jej komórka przyczyniła się do powstania dziecka, jej łono jest dla
                                                    niego tymczasowym bezpiecznym domem. Ale samo łono i komórka jajowa
                                                    nie czynią człowieka!
                                                    Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w pewnych sytuacjach, skrajnych
                                                    i rzadkich decyzja kobiety może być koszmarnie trudna. Nie zgdozę
                                                    się jednak na traktowanie ciąży jak choroby.

                                                    ad. 7 Skoro tak znasz się na tym podziemiu, to może wyjaśnisz co to
                                                    dokładnie jest? Ciemna, wilgotna piwnica? Dawny szpital pod
                                                    wrocławskim dworcem? A ci lekarze to jacyś hochsztaplerzy,
                                                    szralatani? Co do liczby aborcji– proszę o link do wiarygodnego
                                                    badania, z opisem metodologii oczywiście?
                                                    Edukacja seksualna: uważasz, że ludzie nie są wyedukowani, nie
                                                    wiedzą co to środki antykoncepcyjne? Nie? W czym jeszcze edukować?
                                                    Edukacja jest codziennie w telewizji. Rewolucja seksualna na całego!
                                                    Pisałam już, że w wlk bry mimo większej jeszcze edukacji, nie
                                                    zmalała liczba aborcji. Nie w tym tkwi więc problem.
                                                    Katolicy, podobnie jak wyznawcy innych wielkich religii, bronią
                                                    Praw Naturalnych. Przymykanie oka na zło i jego akceptacja, to NIE
                                                    JEST tolernacja.
                                                    Nie ma dyskryminacji? Ponownie zachęcam do odwiedzenia wątku o
                                                    Czeczenii i przeczytania swoich własnych słów. Może przypomnisz co
                                                    proponujesz robić z muzułmanami i katolikami?
                                                    Tylko chciałabym się najpierw dowiedzieć co proponujesz po
                                                    zlikwidowaniu katolików i innych potwornych wyznawców różnych
                                                    religii? Jaki system wartości? Co w zamian?
                                                    No i odpowiedz może w końcu, jako specjalista, czego tak naprawdę
                                                    nauczał Marks?

                                                    ad. 8 To nie jest krytyka techniki, ale wielu zjawisk we
                                                    współczesnej popkulturze, która to w swojej nazwie całkiem
                                                    niesłusznie ma słowo kultura, poprawniej byłoby poprozrywka.
                                                    No chyba żyję w matriksie, gdyż słyszę co większość ludzi słucha i
                                                    ogląda i nie zauważyłam, by technika służyła większości z nich do
                                                    którejś z wymienionych w całej twojej porażającej liście rzeczy. A
                                                    korzystają często z najnowszych zdobyczy techniki i chwalą się tym
                                                    niezmiernie.
                                                    Nie ma co się litować, jak zrobił to jeden pan wczoraj w tvpkultura,
                                                    a to z tego powodou, że ci ludzie często nie rozumieją, że zespół
                                                    feel (dla wyjaśnienia: nie domagam się likwidacji tego zjawiska) nie
                                                    umywa się do Chopina, mówią, że Madredeus to kocia muzyka, a przy
                                                    pięknej, w sumie popowej, piosence chińskiej z pięknego filmu
                                                    azjatyckiego będą się pukać w głowę. Co więcej będą cię
                                                    dyskryminować i mówić, byś równał (w domyśle w górę) do ogółu i
                                                    przełączył się na rmf czy na SMS. To oni są bowiem nowocześniejsi i
                                                    to oni słuchają najlepszej muzyki, oglądają najlepsze programy!
                                                    Dawniej myślano, że harlequiny spowodują rozwój czytelnictwa.
                                                    Lepiej, by czytano harlequiny, niż nic. Nie zauważyłam jednak, by
                                                    ludzie tak sami z siebie przechodzili na wyższy poziom (może poza
                                                    kilkoma wyjątkami) pod wpływem harlequinów i im podobnych książek,
                                                    czy filmów. Czytanie harlequinów nie wymaga wysiłku, jest przyjemne,
                                                    ale po kilku dostaje się mdłości, można przewidzieć rozwój akcji i
                                                    właściwie samemu napisać coś podobnego. Nie mylmy pojęć: Harlequin
                                                    to nie jest sztuka, ani kultura, to jest rozrywka. Organizmu nie
                                                    można odżywiać tylko słodyczami, tak samo duszy nie można karmić
                                                    tylko mdłym tortem, jakim jest poprozrywka.
                                                    Technika, przemysł same w sobie nie są złe, jeśli zaś używa się tego
                                                    wbrew naturlanym prawom rządzącym tym światem, to wcześniej czy
                                                    później zemści się to na nas. Tak już zaczyna się dziać, na różnych
                                                    poziomach.

                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 27.04.08, 15:08
                                                    Wyduś z siebie,co ci pominąłm/nie zrozumiałem/zrozumiałem opacznie,bo
                                                    na razie wygląda to na ssanie z palca.

                                                    Ad.1 - A jakaś konkretnie sformułowana opinia się pojawi, czy mam sobie tarotem pomagać,żeby wydedukować o co ci chodzi tak naprawdę ?

                                                    ad.4 - Takie pytania,jakie twoje tezy.
                                                    Co tu jest do rozumienia,czego ja niby nie rozumiem ? Czy ja
                                                    kwestionowałem,że "byłoby lepiej" ? O co chodzi...
                                                    Embrion nie jest ani "osobą", ani "dzieckiem" - jesli nie
                                                    masz podstawowej wiedzy naukowej/medycznej zawsze będziesz
                                                    mówić,metaforycznie rzecz ujmując, o rozmnazaniu turkucia podjadka w trakcie gdy reszta rozważać będzie wpływ prądu el Nino na zmiany
                                                    klimatyczne.
                                                    A kobieta musi swobodnie decydować,bo to jej brzuch,jej ciąza,jej zdrowie i jej życie,a nie twoje,moje czy kogokolwiek innego.
                                                    To co ty proponujesz,to jest aborcyjne wersja polityczno-społecznych
                                                    stosunków w Korei Płd.,czy innej Białorusi.

                                                    ad.7 - Sorry,ale jeśli nie rozumiesz znaczenia terminu "podziemie aborcyjne" i kojarzysz to z miejscem lokacji,to nie mamy o czym rozmawiać,ani sobie linków podrzucać.
                                                    Tak,uważam że nie są wyedukowani.Pojedź sobie na jakąs małą wioskę
                                                    i dowiesz się jak to wygląda i jaki jest poziom wiedzy.O tych ludzi
                                                    chodzi,a nie o salony warszawskie,gdzie oczywiście kobiety wiedzą
                                                    jak się zabezpieczyć,stać je na antykoncepcję,a w ostateczności
                                                    na aborcję w Niemczech. Tyle,że to jest nikły procent z całości,
                                                    która nie ma ani wiedzy,ani nie umie/nie stać jej na zabezpiecznie,
                                                    ani nie ma na zabieg w komfortowych warunkach.
                                                    Konkretnie - jakie programy w telewizji edukują seksualnie ?
                                                    M jak miłość, Doda na lodzie ?
                                                    A ja napisałem,że w Wlk.Brytanii zachodzenie w ciążę owocuje
                                                    dostaniem mieszkania,co skłania młode kobiety do takiego
                                                    działania - widać jak się uczysz... ignorujesz to,co ktoś
                                                    pisze i nadal trzymasz się tego,co sama "wiesz".
                                                    Katolicy hamują wolność innych ludzi. Niech sami postępują
                                                    według własnych reguł,a innym pozowlą kierowac się własnymi
                                                    motywacjami,dopóki im osobiście to nie zagraża.
                                                    Jesli jakiś islamista ma chrapkę na zaprowadzenie w Polsce szariatu,
                                                    jeśli istnieje cień takiego zagrożenia,poprzez panoszenie się wolnej
                                                    Czeczeni,to chyba jasne,co ja na to.
                                                    Katolicy, jesli nie będą zasadzać się na wolność innych ludzi -
                                                    niech robią co im się żywnie podoba.
                                                    Jak to, jaki system wartości ? A co ty, Europa obywa się bez
                                                    religii w prawie,szkołach i urzędach i jakoś funkcjonuje.
                                                    Co ty sądzisz,że to religia dzisiaj cywilizuje ludzi ? Że
                                                    ledwie zeszliśmy z drzew i trzeba uczyć Europę o tym,co
                                                    znaczy prawo ? Że moralność jest katolicką domeną,choć
                                                    jest wprost przeciwnie - nigdzie nie ma takij degrengolady
                                                    jak wśród wyznawców róznych religii ? W jakim świecie ty żyjesz ?
                                                    Dzisiaj wartości są wszędzie,tylko nie w religii,a historia uczy,że
                                                    religia od zawsze jest zarzewiem konfliktów,a Kościół nie raz
                                                    się na nich żywił,albo z reżimami kolaborował lub przymykał na nie
                                                    oko.

                                                    To,że nazwiesz mnie ni z gruchy ni z pietruchy "specjalistą
                                                    od Marksa" nie spowoduje,że ja nim zostane,ani że kiedykolwiek
                                                    byłem.

                                                    ad.8 - Co nie zmienia faktu,że ułatwiając dostęp do pewnych ambitnych pozycji technika spełnia swoją rolę, dzięki niej wyzsza kultura staje
                                                    się realną ofertą,na końcu świat człowiek, jeśli ma ochotę, może włączyć youtube,żeby posłuchać Szopena,nie musi jechać do najbliższej filharmonii. Może włączyć koncert z Carnegie Hall,nie będąc skazanym
                                                    na imposybilizm zdobycia biletów i wycieczki do Nowego Jorku. O to tutaj chodzi,a nie to jakich wyborów dokonują ludzie,czy wybierają Szopena czy Feel, harleqiuna czy Coetzeego. MOżna się znęcać nad ofensywą popkultury i tym,że ludzie ją wybierają,ale tak było,jest,będzie i już.Nie ma to
                                                    żadnej recepty,no chyba że ustawowo się zakaże kupowania płyt,ksiązek i oglądania filmów o niskiej wartości,o czym zdecyduje jakaś Rada Mędrców,co skonczyłoby się tym,że te ksiązki,filmy,płyty sprzedawałyby się w podziemiu w nakładach dwa razy większych.Utopia,mówiąc krótko.






                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 29.04.08, 12:53
                                                    Ad.1 – Prześledź cztery, w kolejności poprzednie posty i przeczytaj
                                                    w nich ten punkt. To kolejny dowód na to, że nie myślisz, co
                                                    piszesz. Za dużo chyba tych przyczółków i na zbyt wielu frontach
                                                    działasz:)
                                                    ad.4 – Uwaga! Achtung! Mogą pojawić się problemy ze zrozumieniem
                                                    poniższych słów. Zalecana duża uwaga i koncentracja podczas
                                                    czytania, ewentualnie wskazany powrót do poprzednich wypowiedzi lub
                                                    chwila namysłu, by zrozumieć tę analogię, a także dalsze skróty
                                                    myślowe:
                                                    Ostatnio w TVP (a gdzie indziej?:) był dokument NG z 2007(!) roku o
                                                    inwazji meduz. Uważano dotąd meduzy za prymitywne galaretowate
                                                    stwory podobne do roślin, które nie mają mózgu, narządów
                                                    sensorycznych. Tymczasem, po ostatnich badaniach spowodowanych ich
                                                    inwazją, okazało się, że rozróżniają kolory, mają oczy, dzięki
                                                    czemu świetnie omijają przeszkody i szybko łowią ofiary, i
                                                    prawdopodobnie posiadają mózg. Naukowcy gatunku grek.grek twierdzą,
                                                    że embrion to taki stwór, który nic nie czuje i z którym można robić
                                                    wszystko. A może powiesz kiedy pojawia się serce u calineczkowatego
                                                    człowieczka? Serce się nie liczy, to podobno siedlisko duszy.
                                                    Do kiedy twoim zdaniem można spokojnie wykonywać ten przyjemny i
                                                    piękny wizualnie zabieg, jakim jest aborcja?
                                                    >>To co ty proponujesz,to jest aborcyjne wersja polityczno-
                                                    społecznych
                                                    >>stosunków w Korei Płd.,czy innej Białorusi.
                                                    Znany chwyt, który od miesięcy stosują medialni „złodzieje”
                                                    krzyczący „łapaj złodzieja”.
                                                    Ja nie nawołuję na forum publicznym do eksterminacji ateistów. Przez
                                                    myśl mi to nawet nie przechodzi.

                                                    ad.7 – Podziemie aborcyjne, twój ulubiony straszak, tak właśnie -
                                                    negatywnie się kojarzy.
                                                    Śmiem twierdzić, że w małych wioskach i miasteczkach jest o wiele
                                                    mniej aborcji, niż w wielkich nowoczesnych miastach. Edukacja (nadal
                                                    nie wiem co to ma być: lekcje poglądowe w burdelach?) nie ma tu nic
                                                    do rzeczy.
                                                    Proszę o odpowiedź na pytanie: jaki system wartości proponujesz w
                                                    zamian?
                                                    Samo nazwanie siebie katolikiem, nie czyni z człowieka świętym.
                                                    Duchowość, nawet jeśli nie czyni człowieka lepszym, to może wpływać
                                                    hamująco na złe skłonności człowieka.
                                                    I i II wojna światowa, stalinizm – to wszystko wina katolików?
                                                    Pytałam o Marksa, bo z nim kojarzy się lewica. Przyznałeś, że jesteś
                                                    lewicowy....
                                                    ad. 8 Ludzie wybierają to, co najłatwiej dostępne. A najłatwiej
                                                    dostępna jest poprozrywka, która atakuje człowieka zewsząd. To wina
                                                    tych, którzy tworzą media (szybko i łatwo można stworzyć
                                                    takie „dziełka” = szybkie pieniądze), a nie ludzi. Ja od kilku lat
                                                    jestem zmuszana do słuchania rmf. Może mogliby wrzucić do tych
                                                    maszyn choć trochę ambitniejszych utworów. Ludzie zwykle słuchają
                                                    takich radyjek po to, by coś im grało w tle, a nie ze względu na
                                                    jakąś ich specjalną wartość.
                                                    Gusta ludzi można choć trochę wysublimować. Dowód: przeszli z disco
                                                    polo do popopolo. Są państwa, gdzie muzyka rozrywkowa i muzyka
                                                    bardziej wartościowa koeegzystują ze sobą zgodnie i są równie
                                                    popularne.
                                                    Jeśli pewne miasto, które ostatnio niesłusznie, nazywa się miastem
                                                    kultury (ten tytuł nie jest dany raz na zawsze, na to miano trzeba
                                                    sobie nieustannie zasługiwać), swój piękny rynek eksploatuje ciągle
                                                    (z kilkoma wyjątkami) w okresie wiosenno-letnim za pomocą jakiegoś
                                                    umca, umca, tak że zabytki zaczynają się sypać, zamiast
                                                    prezentowania prawdziwie wartościowej muzyki, to nie jest z nami,
                                                    ani z tymi, którzy wydają takie decyzje, dobrze. Wiedeń kojarzy się
                                                    ze Straussem, a znakiem firmowym Krakowa ma być umca umca?
                                                    Jednocześnie jestem pewna, że gdyby w tym samym miejscu dano koncert
                                                    fortepianowy, to przyszło by mnóstwo ludzi.




                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 29.04.08, 14:06
                                                    1 - Nie martw się o moje przyczółki,symultana to moje drugie imię.
                                                    Zwyczajnie brakuje konkretnie zarysowanego twojego poglądu.

                                                    4 - Postaraj się pisać rzeczowo,a oszczędzisz mnie problemów ze
                                                    zrozumieniem,a sobie wypisywania nietrafionych złośliwości;w skrótach myślowych przebijasz Kaczyńskiego i Macierewicza razem wziętych -
                                                    to ci trzeba przyznać.
                                                    Nie uczysz się... Mówisz mi o nauce,a nie wiesz,że w świecie
                                                    nauki nie ma pojęcia "duszy" - jest tylko pojęcie "świadomości",
                                                    zaś świadomość pojawia się wraz z wykształceniem się układu
                                                    nerowowego. Serce nie ma tu nic do rzeczy. Pisałem o tym w
                                                    jednym z postów,ale widać wolisz popełniać te same błędy
                                                    logiczne zamiast postarać się coś jednak przyjąć do wiadomości.

                                                    Jesli stwierdzenie zgonu człowieka następuje w momencie końca
                                                    aktywności pnia mózgu,to odwracając tę definicję trzeba
                                                    powiedzieć,że początek zycia człowieka zaczyna się w momencie
                                                    rozpoczęcia aktywności owego pnia mózgu. Zatem - do tego punktu
                                                    jest miejsce na usunięcie tego,co nie jest człowiekiem.Dokłądne
                                                    dane podadzą ci jakieś portale specjalistyczne - o ile
                                                    się zainteresujesz tematem,a nie będziesz truć ideologią.

                                                    A'propos syndromu poaborcyjnego :
                                                    www.federa.org.pl/publikacje/biuletyn/dodatki/dodatkowe1/htm#2
                                                    Jesteś za odbieraniem ludziom wolności,a na tym własnie polega
                                                    totalitaryzm - zachowujesz się dokładnie jak "reżimowa szczekaczka".

                                                    7 - Może i mniej,bo kobiet na nie nie stać finansowo,presja na urodzenie jest przemożna,bo i wpływy Kościoła większe itd.
                                                    Edukacja dotyczyć musi metod antykoncepcji i własnej świadomości seksualnej. Nie wiem,co mają z tym wspólnego burdele...

                                                    Najpierw udowodnij mi,że katolicki zamordyzm i średniowieczne doktrynerstwo stanowią jakąs wartośc i mają coś wspólnego z
                                                    duchowością.
                                                    W "zamian",to co stanowi o Europie - jak najszersza wolność wyboru w granicach racjonalnego i przyjaznego prawa.
                                                    Wina - w jakim zakresie ? Sprawstwa,kolaboracji,milczenia,popierania czy czegoś jeszcze innego ? I dlaczego tylko XX wiek bierzesz pod uwagę,a jesli już np.nie wspominając Bałkanów,gdzie na tle religijnym był niezły
                                                    pasztet ?
                                                    Jesli koniecznie chciałaś mnie zaetykietkować,to ci pomogłem.Nie brnij w ślepą uliczkę i nie wiąż mnie z ideologicznymi guru.

                                                    8 - Miej pretensje do tych,którzy cię zmuszają do słuchania tego,czego nie chcesz,a nie do tych,którzy to czego nie chcesz słuchać emitują.

                                                    Ambitna kultura nigdy nie będzie równie popularna,co popkultura i
                                                    trudno się mówi - nie da się odgórnym nakazem zabronić RMF puszczania
                                                    Mandaryny,a zamiast tego zmusić do nadawania Szopena. Nie da się i
                                                    już. A ludzie mając ofertę szeroką wybierają z niej,to co chcą - że
                                                    chcą marnotę, to ich wybór i niech tak będzie. Cierpieć za miliony
                                                    nie ma potrzeby,bo miliony mają to gdzieś.






                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 30.04.08, 17:25
                                                    1 – Mój pogląd był zarysowany już na samym początku. Człowiek
                                                    potrzebuje nauczycieli czy drogowskazów w życiu. Ty twierdziłeś, że
                                                    nie. Podałam więc przykład na podstawie matematyki. Zapytałeś o
                                                    sztukę. Podałam więc przykład Picassa, który na początku malował
                                                    obrazy mniej lub bardziej realistyczne (niebieski okres). Pierwszym
                                                    jego nauczycielem był ojciec, potem był na Akademii. Zanim powstał
                                                    kubizm miał więc solidne podstawy malarskie.
                                                    4 - >>;w skrótach myślowych przebijasz Kaczyńskiego i Macierewicza
                                                    razem wziętych -to ci trzeba przyznać.
                                                    Dziękuję za komplement. Niestety nie dorastam im do pięt (nie chodzi
                                                    o skróty myślowe):(
                                                    W moim świecie pojęcie duszy istnieje.
                                                    Niestety odnotowano wiele przypadków, gdy ludzie wracali do życia po
                                                    stwierdzeniu śmierci mózgowej. Nie mówi się o tym głośno, ale to
                                                    fakty.
                                                    Serce jest mało ważne? Dlaczego więc przywraca się akcję serca?
                                                    Dlaczego często sprawdza się czy serce bije, aby sprawdzić czy
                                                    człowiek żyje?
                                                    Do kiedy twoim zdaniem można spokojnie wykonywać aborcję?
                                                    Jaki to ja reżim reprezentuję??? - Znów wracamy do znanych chwytów:)

                                                    7 – Ludzie są świetnie wyedukowani pod tym względem.
                                                    A jeśli nie stosują prezerwatyw, to dzieje się tak ze względu na
                                                    egoizm facetów - powinieneś lepiej ode mnie wiedzieć dlaczego.
                                                    Na temat wolności nie będę z tobą dyskutować, bo odnoszę wrażenie,
                                                    że wbrew pięknym słowom, raczej dążysz do zniewolenia: zmuszasz
                                                    ludzi do wyznawania jedynie słusznych poglądów - to mi dopiero
                                                    otwartość!
                                                    Sprawa kolaboracji? Jeśli w państwie istnieje specjalny departament
                                                    do walki z kościołem, to można sobie wyobrazić jak silna presja
                                                    musiała być wywierana na księży. Z pewnością większa, niż w
                                                    przypadku innych werbowanych osób. Nie bierzesz pod uwagę tego, że
                                                    ten właśnie departament często wysyłał swoich współpracowników do
                                                    seminarium. Poza tym dla mnie ksiądz, który nie poddał się presji
                                                    psychicznej czy fizycznej ze strony SBeków, to bohater. Jeśli zaś
                                                    poddał się i poszedł na współpracę, to nazwę go zwykłym człowiekiem
                                                    (zaznaczam, że w ten sposób niekoniecznie nazwałabym innych
                                                    kolaborantów np. artystów), gdyż większość ludzi, by uległa, będąc
                                                    pod taką wielką presją- silniejszem zwykle niż w innych
                                                    przypadkach. Gdyby nie kościół, to byłabym zmuszona w tej chwili
                                                    albo milczeć, albo głosić twoje poglądy. Wiem jednak, że wolnosc
                                                    słowa w Polsce jest jeszcze daleka od ideału i to nie za sprawą
                                                    Kościoła.
                                                    Podałam wojny i reżimy, które pochłonęły najwięcej ofiar.
                                                    Przepraszam, zapomniałam o znanym katoliku Mao

                                                    8 – Wartościowa muzyka jest popularna równie lub bardziej niż
                                                    popularna muzyka rozrywkowa w wielu miejscach na świecie.
                                                    Z nas ktoś próbuje natomiast robić głupców. Mamy świetną tradycję
                                                    muzyki rozrywkowej z ambitnymi tekstami (często poezja). Tymczasem
                                                    kopiujemy niespecjalnie ambitne wzorce z zachodu typu baby one more
                                                    time i muzyką na jedno kopyto. Ponieważ muszę słuchać rmf (bardzo
                                                    trudno od tego uciec), to wiem, że gdy słyszysz jakąś piosenkę po
                                                    raz pierwszy, to zadziwia cię jej głupota i denerwuje niemożebnie.
                                                    Po kilkakrotnym odsłuchaniach (ciągle powtarzają) denerwuje cię
                                                    mniej. Potem, gdy ją gdzieś usłyszysz, po prostu ją kojarzysz. To
                                                    jest jakiś taki mechanizm, że ludzie lubią to, co znają. Mam od
                                                    jakiegoś czasu system obronny wykształcony tak, że wyłączam się
                                                    jakoś tak dziwnie, gdy leci rmf czy podobna muzyka. Podświadomość
                                                    jednak jest pewnie zaśmiecana.
                                                    Nie cierpię za miliony: wyrażam swoje opinie. Mam takie prawo czy
                                                    jeszcze nie??:) Wiem, że nie jestem jedyna w wielu swoich poglądach.
                                                    Reklama: www.deezer.com
                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 01.05.08, 12:16
                                                    1 - A ja napisałem,że jest jeszcze trzecia droga : życie.I nie mówię
                                                    tu o nauce korzystania ze sztućców,mieszania farb albo rozwiązywania równań z dwiema niewiadomymi.
                                                    A a'propos sztuki, to trzeba oddzielić uczenie się od kogoś od twórczej inspracji czyjąś techniką,stylem etc.

                                                    4 - W moim tez istnieje, w sensie literackim. W znaczeniu naukowym - nie ma czegoś takiego.
                                                    Jakie fakty, taki rozgłos...
                                                    Radziłbym ci, żebyś czytała nie tylko moje posty,na które odpowiadasz,ale także swój,na który mój był odpowiedzią -
                                                    zauważyłabyś,że wplątałaś serce w sprawy duszy,narodzin
                                                    świadomości itd., a teraz dowodzisz znaczenia serca jako organu
                                                    ,chociaz zupełnie to nie pasuje do kontekstu.
                                                    Do wtedy,do kiedy wskazują lekarze,którzy się na tym znajdą -
                                                    jedni ci powiedzą,że do 9 tygodnia,inni że do 12,nie ma jednej
                                                    wersji.
                                                    Twoja postawa jest reżimowa - odebrać ludziom wolnośc,bo se jeszcze
                                                    krzywdę zrobią,my wiemy lepiej,co i jak,co słuszne i mądre.Katolicka
                                                    wersja totalitaryzmu rodem z Korei Płn.

                                                    7 - Bzdura.Jesli tak,to skąd te ćwierć miliona przerywanych ciąż w
                                                    podziemiu aborcyjnym,co roku ?
                                                    NO tak, i karę za "egoizm facetów", w postaci niechcianej ciązy, mają ponosić kobiety. Doktrynerstwo,to nie jest dobra metoda urządzania/pojmowania świata.
                                                    Haha,a to dobre :)) - ja tu postuluję wolność wyboru dla każdego,a ty mi zarzucasz,że "zmuszam do wyznawania jedynego słusznego poglądu" :)) To jest zbyt niepoważne,żeby dalej komentować.
                                                    A ja nie mówię o tych,którzy byli zmuszani,tylko o tych,którzy współracowali z własnej woli,a było takich niemało.
                                                    Zapomniałaś też o katoliku Hitlerze i Wehrmachcie,który na pasach miał
                                                    "Got mit uns".

                                                    8 - Piszesz tak,jakbyś świata nie mogła pojąć. Kopiujemy,to co się
                                                    sprzedaje,a sprzedaje się,bo ludzie chcą tego słuchać - prosta zasada. Dlaczego na chama urządzać im gusta ? Niech sobie słuchają. Jesli im zabierzesz popkulturę,to uwazasz,że automatycznie przejdą do kultury wyższej ? Co to ma być,jakiś nowy Kulturkampf ? To sie nie sprawdzi,
                                                    w dzisiejszym świecie zwłaszcza.
                                                    Ja tez wiele piosenek,których ani nie kocham,ani nawet nie lubię -
                                                    kojarzę. Co w tym negatywnego ? Mam się od nich opędzać,mimo że nie wywierają na mnie żadnego wpływu ?

                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 02.05.08, 13:52
                                                    1 – Zrozumiałeś więc jednak. Po co takie udwanie greka?:)
                                                    Co do życia, to odpowiem tak: „Pytaj dawnych pokoleń, zwróc uwagę na
                                                    doświadczenie przodków. My, wczorajsi zanmy niewiele, bo wiek nasz
                                                    jak cień jest na ziemi. Lecz oni pouczą, wyjaśnią słowami, co płyną
                                                    z rozsądku.

                                                    4 - >>Jakie fakty, taki rozgłos...
                                                    To są niewygodne fakty i dlatego u nas jest mały rozgłos.

                                                    >> wplątałaś serce w sprawy duszy,narodzin
                                                    >>świadomości itd., a teraz dowodzisz znaczenia serca jako organu
                                                    >>,chociaz zupełnie to nie pasuje do kontekstu.
                                                    Pasuje do kontekstu, gdyż ty pisałeś, że zycie człowieka liczy się
                                                    od powstania mózgu do śmierci mózgu. Zapytałam więc czy serce się
                                                    nie liczy? Serce, według naukowców, powstaje wcześniej. O
                                                    świadomości nie ja pierwsza pisałam. Proszę więc ponownie o
                                                    odpowiedź czy mały człowieczek, który ma serce, może być zabijany?

                                                    >>Twoja postawa jest reżimowa - odebrać ludziom wolnośc,bo se jeszcze
                                                    >>krzywdę zrobią,my wiemy lepiej,co i jak,co słuszne i
                                                    mądre.Katolicka
                                                    >>wersja totalitaryzmu rodem z Korei Płn.
                                                    Życie człowieka od poczęcia do śmierci jest święte według wielu
                                                    religii. Ty nie uznajesz takiej świętości i dlatego nie dojdziemy do
                                                    porozumienia.
                                                    A co demokracji (ciągłe mówienie o reżimach), to mam podejrzenie, że
                                                    masz właśnie takie podejście, jak ludzie opisywani w poniższym
                                                    tekście Kapuścińskiego, który dziwnym trafem został pominięty na
                                                    innym forum:
                                                    "Wielu naiwnych (a częściej - cwanych, chytrych) w krajach
                                                    poskomunistycznych rozumie demokrację jako ustrój, w którym wszytsko
                                                    wolno. W rzeczywistości, w krajach o starych tradycjach
                                                    demokratycznych mechanizmy kontroli, podsłuchu, dyscypliny,
                                                    ograniczeń itd. są bardzo silne, powszechne, ostre i sprawne, tyle
                                                    że często subtelne i niewidocznie wplecione w tkankę życia
                                                    społecznego."

                                                    7 - >>Bzdura.Jesli tak,to skąd te ćwierć miliona przerywanych ciąż w
                                                    podziemiu aborcyjnym,co roku ?
                                                    Na słowo nie zamierzam ci wierzyć. Liczba wzrosła o 50 tys. po paru
                                                    postach. Było 200 tys. Teraz jest już 250:)
                                                    Pytam również skąd taka panika, kiedy okazało się, że dziesiątki
                                                    nowoczesnych i wyedukowanych klientów pewnej pani z luksusowego
                                                    saloonu, mogło się zarazić od tej pani hiv? Myśleli, że są jej
                                                    jedynymi klientami?

                                                    >>A ja nie mówię o tych,którzy byli zmuszani,tylko o tych,którzy
                                                    współracowali z własnej woli,a >>było takich niemało.
                                                    Proszę o potwierdzone dane.
                                                    Przypominam również, że jesteśmy w Polsce i walczysz z kościołem
                                                    tutaj, a nie w innym kraju. Dlaczego to piszę? W odpowiedzi na
                                                    argument, że kościół kolaborował z hitlerem. Jak w takim razie
                                                    wytłumaczyć zamykanie i więżenie wielu księzy i zakonników polskich
                                                    w obozach koncentracyjnycvh? Jak wytłumaczyć to, że wielu księży
                                                    krakowskich wystawiało Żydom fałszywe świadectwa chrztu? Tak wygląda
                                                    kolaboracja? Może przypomnisz kim był Maksymilian Maria Kolbe?
                                                    >>Zapomniałaś też o katoliku Hitlerze i Wehrmachcie,który na pasach
                                                    miał
                                                    >>"Got mit uns".
                                                    Wiele dziwacznych organizacji mówi o bogu (mała litera celowo), a z
                                                    Bogiem nie ma nic wspólnego. Hitler był raczej antykatolikiem.

                                                    8 – Obecnie żyjemy w Popkampf i jestem zmuszona do słuchania tego
                                                    wszystkiego prawie w każdym miejscu, gdzie nie pójdę (sklep,
                                                    kawiarnia, jadłodajnia, supermarket), a także dyskryminowana, gdy
                                                    słucham czegoś innego. Ja postuluję stworzenie alternatywy, której
                                                    nie trzeba szukać ze świecą. Miasto kultury powinno być miastem
                                                    kultury, a nie rozrywki. W innym wypadku należy ten tytuł odebrać i
                                                    przyznać innym miastom, które na to miano bardziej zasługują. Piękna
                                                    architektura i długa historia to nie wszystko. Jeśli miasto kultury
                                                    ma takie osoby jak Preisner, Penderecki, Peszkowie, Turnau, ludzie
                                                    Piwnicy itd., a są one zupełnie marginalizowane, bo ich miejsce
                                                    zajmują kaberyty i magik rubik, to o czym to świadczy?
                                                    (Przy okazji, jak ty z takimi poglądami zamierzałeś reformować TVP?)
                                                    Jako gruboskórny ubermensch (skoro już posługujemy się tym
                                                    małoznanym mi językiem) nie jesteś w stanie zrozumieć, że taka
                                                    nieustanna sieczka wywiera ogromny, negatywny wpływ na człowieka,
                                                    lasuje mózg i stępia wrażliwość.
                                                    Jeśli studenci, przyszłość narodu, masowo słuchają takich radyjek,
                                                    to myślisz, że dobrze to wróży Polsce?

                                                    Przywódca mojego reżimu, słońce wszytskich narodów pyta: 1. czy
                                                    zaliczyłeś wczorajszy pochód pierwszomajowy?
                                                    2.czy wywiesiłeś flagę rosyjską w dniu dzisiejszym?
                                                    W razie negatywnej odpowiedzi na którekolwiek z powyższych pytań,
                                                    zastosują odpowiednie środki mobilizujące.:)
                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 02.05.08, 15:13
                                                    1 - Po tym jak napisałaś konkretnie,było to łatwiejsze.
                                                    O co mam pytać dawnych pokoleń,skoro to MOJE życie ?

                                                    4 - A może z ich faktycznością nie wszystko jest orajt.

                                                    Serce ma też mysz,szczur,pławek żółtobrzeżek... i co z tego
                                                    wynika ? (samo)Świadomość, która człowieka odróznia od
                                                    zwierzęcia tenże człowiek zyskuje dopiero po wykształceniu się
                                                    u niego układu nerwowego.
                                                    No i abarot od nowa... nie czytasz...nic a nic... nie ma
                                                    "małego człowieczka z sercem", tylko EMBRION bez świadomości,
                                                    zarodek, który nie jest człowiekiem.

                                                    Nie uznaję takiego dogmatu,bo zarodek,zygota,embrion,czy jak
                                                    to sobie nazwiesz, nie jest człowiekiem.

                                                    No,bardzo ładna formułka,tyle że bez konkretnych odniesień -
                                                    jaka kontrola,gdzie,jaka dyscypilna itd. żadnego twórczego
                                                    rozwinięcia... i jak to w ogóle komentować ? Refleksja autorska,ale
                                                    nie rozwinięta i uargumentowana teza do zapisania w pamiętniku.
                                                    Innymi słowy - wodolejstwo.
                                                    Nic poza tym.

                                                    7 - Dane są rózne,od 100 do prawie 300 tys.,więc nawet nie sięgnąłem
                                                    górnej granicy.
                                                    Hohoho,ja nie zbieram do segeratora wszystkich przeczytanych
                                                    czy zasłyszanych historii księży-kapusiów. A, jak widzę, szkoda...
                                                    Poza tym - potrzebujesz określonej liczby przykładów,żeby uwierzyć,że wśród księzy byli uchole, którzy kapowali dla samego zysku i
                                                    bezpieczeństwa ?

                                                    KOściół niech zostanie oddzielony od państwa,religia wyrzucona
                                                    ze szkół,skończy się stanowienie prawa pod dyktando kleru,przestanie
                                                    być magnatem i latyfundystą i
                                                    jeszcze kilka innych spraw i to mi straczy. Kościół może sobie
                                                    praktykować,mszować,sakramencić ile mu się żywnie podoba.To mi
                                                    nie przeszkadza w ogóle.

                                                    Kolbe ? Czy to był żydożerca, który przed wojną robił to,co
                                                    dzisiaj Robert Jerzy Nowak w kościołach całej Polski ?

                                                    No tak,Hitler był antykatolikiem,bo przecież katolicy są
                                                    tolerancyjni,otwarci,akceptujący inne przekonania... :) baju baju...

                                                    8 - Kup sobie walkmana i słuchaj czego chcesz.
                                                    Ja też nie dostaję takiego muzycznego staffu jaki bym chciał,
                                                    w sklepie,kawiarni czy nawet u dentysty,ale żebym się czuł
                                                    dyskryminowany... niby dlaczego ?
                                                    No - o czym to świadczy ? Że taki jest świat, w którym rózne
                                                    nurty się ścieraja,łączą i przenikają.Popkultury nie da się
                                                    wymieść,coraz częsciej liczą się pieniądze,które można na czymś
                                                    zrobić itd. - można oczywiście utopię postulowac,tylko po co ?
                                                    TVP ma zapis ustawowy o realizacji misji,na TVP płacę abonament,
                                                    TVP jest szczególnym miejscem (powinna być) - więc tutaj mam
                                                    prawo oczekiwać konkretnych działań promujących wyższą kulturę,a
                                                    ograniczających do minimum dodoizmy i inne takie.
                                                    Nie mogę natomiast swoich poglądów nt. TVP przenosić na np.
                                                    zabronienie funkcjonowania radiom komercyjnym grającym do
                                                    upadłego Rubika,czy supermarketom,gdzie drze się zespół Feel.
                                                    Tutaj panuje wolny rynek,tu nie ma zapisów ustawowych,tu
                                                    jest wolnoamerykanka i kropka. To,że kultura wyższa nie wytrzymuje
                                                    w konfrontacji z popem, to właśnie wina wolnego rynku.Recepta
                                                    jest jedna - cenzura.I reglamentacja. Chcesz ich powrotu ?

                                                    Heh,otóz rozumiem to bardzo dobrze - receptę ci już przedstawiłem.
                                                    Możesz oczywiście promować,przekonywac itd., ale jesli weźmiesz
                                                    płyty Rubika i Stańki i zaczniesz rozdawać chętnym za darmo,to będą
                                                    schodziły w proporcji 200 : 5. Cenzura i odgórny zakaz grania
                                                    i sprzedawania Rubika i grania wszędzie Stańki ? Widzisz sama,że
                                                    to utopia. Nawet gdyby wrócić do socrealu i taki zapis przeforsować,to
                                                    i tak Stańki nikt by nie kupił,a Rubik sprzedawałby się dwa razy lepiej na nielegalu.Historia już to przerobiła.

                                                    ad.1 & 2 - nie; i nie rozumiem dlaczego zadajesz mi takie pytania ? Zeby było zabawniej ?














                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 03.05.08, 17:28
                                                    1 – To już twoja sprawa. Rób co chcesz ze swoim życiem. Tylko nie
                                                    bierzesz pod uwagę, że twoje nawoływania do aborcji, eutanzaji,
                                                    niszczenia katolików, Czeczeńców, mogą mieć bardzo zły wpływ na
                                                    innych, może zniszczysz innym w jakiś sposób życie. Ty jesteś
                                                    prawdopodobnie gruboskórny, ale nie każdy taki jest. Zwróciłam na
                                                    ciebie uwagę, bo wydawało mi się, że jesteś
                                                    największym „szkodnikiem” na tym forum. Nie wiem czy ci za to płacą
                                                    czy nie, ale masz dosyć dużą siłę rażenia. Rozruszałeś jednak trochę
                                                    mój mózg. Zobaczymy czy z korzyścią...


                                                    7 – Bravo, bravissiomo! Cudem, w ciągu jednego postu dobiliśmy do
                                                    300 tys na rok. Te 100 tys to dla niepoznaki, ale i tak w pamięć
                                                    wbije się te straszne 300 tys. Sądzę, że są to liczby z kosmosu,
                                                    pomyliła ci się ilość zer. Ale ponieważ wiem, że będziesz upierał
                                                    się przy swoim, to odpowiem tak:
                                                    Załóżmy, że jest to te 300 tys. To w ciągu 4 lat daje 1, 200 mln.
                                                    Odrzucamy te 200 tys. (powiedzmy kobiety, które miały po raz drugi
                                                    aborcję (???!!!)). Mamy więc milion kobiet w ciagu 4 lat. Ile jest
                                                    kobiet w wieku porodowym? Az tyle nowoczesnych, wspaniałych kobiet
                                                    się zdecydowało??? Jeśli tak, to może mi wytłumaczysz jak jest w
                                                    Polsce z przestrzeganiem prawa? Sadzisz, że wszystkie te milion
                                                    kobiet miało takie straszne powody, o których mówi twoja ulubiona
                                                    partia? Wszystkie miały zagrożone życie?
                                                    Widzę, że bardzo interesują cię księża. Być może jest to jakaś
                                                    nieuświadamiana potrzeba duchowości. Ja jednak nie traktuję księży
                                                    jak świętych czy aniołów na ziemie (choć zdarzają się i tacy).
                                                    Księży traktuję jak ludzi, a do Kościoła chodzę nie z ich powodu.
                                                    Kolbe oddał życie w Auschwitz za innego człowieka i liczą się jego
                                                    czyny nie słowa. Sadzę natomiast, że wielu filosemitów w sytuacji
                                                    tak trudnej jaka była podczas 2 wojny światowej, wydałoby nie
                                                    jednego Żyda, gdyby ich życie było zagrożone. Krzyczenie kocham
                                                    Żydów o niczym nie świadczy. Życie to weryfikuje. Był taki dokument
                                                    w tvp o dzieciach Żydów wygnanych w 68. Jeden z Żydów, o ile dobrze
                                                    pamiętam, ze Szwecji powiedział, że w Polsce jest nienaturalny
                                                    stosunek do Żydów i że boi się zarówno przeciwników Żydów (nie za
                                                    bardzo chciał użyć słowa antysemita), jak i filosemitów. Sądzę, że
                                                    ma dużo racji. Jeśli ktoś za bardzo komuś się podlizuje, to moim
                                                    zdaniem jest bardziej niebezpieczny, gdyż jest to często fałszywe, a
                                                    ty nie wiesz co knuje, bo myślisz, że cię lubi. Jeśli ktoś cię nie
                                                    lubi, to o tym wiesz i tyle, unikasz kontaktu.
                                                    8. Walkmen psuje słuch. Na dłuższą metę się nie da. Już próbowałam.
                                                    Zresztą i tak nie jest to ważne.

                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 04.05.08, 14:12
                                                    1 - Moje "nawoływanie do..." - PRAWA do aborcji i eutanazji i
                                                    trzymania z daleka od Polski czeczeńskich watażków z ich
                                                    szariatem,burkami i całą resztą, oraz nie do "niszczenia"
                                                    katolików,a do niwelowania ich wpływu na stanowione
                                                    prawo w państwie, które powinno być świeckie,a nie wyznaniowe.

                                                    4 - 300 tys., to górna granica szacunków.
                                                    Jak jest z przestrzeganiem prawa,to już mówiłem : legalnie
                                                    wykonuje się 100 aborcji,a w podziemiu,pokątnie,za granicą
                                                    100 tysięcy plus. Prawo jest martwe, albo kalekie (lekarz
                                                    może odmówić nawet legalnej,dozwolonej przepisami aborcji,z
                                                    racji swoich przekonań moralnych/religijnych/etc.) - przypadek
                                                    Alicji Tysiąc jest tutaj symbolem.
                                                    Nie,nie miało "strasznych powodów" - wiele zapewne nie chciało
                                                    mieć dziecka,tak po prostu.Bez dorabiania idelogii.Pojechały
                                                    do Niemiec,albo skorzystały z ogłoszenia w prasie,kupiły
                                                    środek wczesnoporonny i obeszły prawo.Po co więc ono jest ?
                                                    Po to,żeby uprzykrzać zycie takim właśnie Alicjom Tysiąc i
                                                    po to,żeby biedniejsze kobiety z Polski B i C musiałby szukać
                                                    pomocy w brudnych,niehigienicznych gabinetach u jakichś
                                                    szarlatanów albo nabijały kabze lekarzom-cwaniakom, którzy
                                                    nawet legalnie nie dokonają zabiegu,ale nielegalnie zrobią
                                                    co chcesz - oczywiście za odpowiednią kwotę.Pełna dyskrecja.
                                                    I po to jest obecna ustawa aborcyjna,której tak bronią biskupi
                                                    i naiwni katolicy i moraliści kawiarniani.

                                                    Ho ho,a co duchowość,to klepanie modlitw,litanii,brewiarzy
                                                    i wyczynianie tych róznych gestów przy ołtarzu, tak ? :)
                                                    Dziekuję za taką "duchowość".

                                                    Przecież wg twojej wiary Bóg jest wszędzie - po co więc
                                                    chodzic do kościoła ? Tam jest bardziej ? To zwykły wymysł
                                                    kleru,żeby mieć jak zebrać na tacę i w barkowych dekoracjach
                                                    budować swoją pozycję "łączników z Bogiem".Po co katolicy płacą
                                                    i udają,że wierzą w ich mediumowatość, skoro mogą
                                                    do Boga dotrzeć bez pośredników ?
                                                    Tak,wszędzie słyszę "księzy traktuję jak ludzi" - ale powiedz
                                                    coś negatywnego o klerze,skrytykuj jego bezideowość,pazerność i
                                                    arogancję - ci sami ludzie powiedzą, że w ten sposób
                                                    "Boga obrażasz", "KOścioła nienawidzisz" itp., itd. Księza są
                                                    w Polsce traktowani jak święte krowy - w tym problem tkwi.
                                                    Jezus, którego uważacie za Boga, jechał z klerem jak z krowim
                                                    łajnem - krytykował ich,wytykał im błędy,chamstwo i głupotę,
                                                    niszczył w dyskusjach
                                                    itd. M.in za to dostał czapę.A dzisiaj kler, dokladnie taki sam
                                                    jak ten sprzed 2 tysięcy lat, podpiera się Jezusem, który gdyby
                                                    żył, to by ich w dopę kopnął. Parodia...










                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 04.05.08, 15:09

                                                    1 – Pozwolisz, że będę kontynuować taniec świętego wita. Nie wiem
                                                    czy zrozumiesz:).
                                                    To twoje nawoływanie do różnych praw, przypomina mi różnych
                                                    dziennikarzy.
                                                    Mówię o takich, którzy mianowali się samoistnie biczami Bożymi. A
                                                    ich działalność polega na tym, że najpierw nawołują do wyzwolenia
                                                    seksualnego, a potem biczują prezydenta Olsztyna. Kreują obraz
                                                    Czeczeńców jako nieczułych brodatych barbarzyńców, a potem biczują
                                                    żołnierzy, którzy pewnie bez żadnego szkolenia kulturowego tam
                                                    pojechali. Podobnie ty nawołujesz do aborcji (będę się przy tym
                                                    słowie upierać), a masz gdzieś to, co potem z takimi kobietami się
                                                    dzieje – to świadczy o tym, że w sumie masz gdzieś takie kobiety.
                                                    Ważne dla ciebie jest, by zapanowała powszechna aborcja. Najpierw
                                                    może wprowadźmy w Polsce poszanowanie prawa (są tacy u nas, których
                                                    to nie obowiązuje) i poszanowanie praw człowieka. Ci którzy są tymi
                                                    biczami może niech spojrzą sobie prosto w oczy i niech starają się
                                                    być choć odrobinę konsekwentni. Niech zrozumieją, że działając w
                                                    imię dobrych intencji mogli skrzywdzić wielu ludzi, może mają krew
                                                    na rękach.
                                                    4. Dziecko Alicji Tysiąc będzie biedne, gdy posłucha tego, co mama
                                                    mówiła. Dziennikarze zaś panią Tysiąc potwornie wykorzystali. To
                                                    żaden przykład, gdyż kobieta żyje i ma się dobrze.
                                                    Nie zamierzam tu wywewnętrzniać się na temat mojej ułomnej wiary. To
                                                    sprawa między mną a Bogiem. Ewentualnie mogę wprowadzić w to
                                                    jakiegoś księdza. W twoim świecie człowiek nie może się zmienić, w
                                                    świecie religii taka przemiana jest możliwa. Może być bolesna,
                                                    długa, ale może się zdarzyć. Poleganie na drugim człowieku, ufanie
                                                    drugiemu człowiekowi w świecie rządzącym pieniądzem jest złudne.
                                                    Świat, który proponujesz w miejsce religii jest pusty, to ślepa
                                                    uliczka. Jeśli jednak ktoś chce iść tą drogą, niech idzie:
                                                    może „musi poznać swój kres”.
                                                    Krytyka Kościołowi jest potrzebna, aby nie popadł w pychę. Jednak
                                                    krytyka niszcząca, jaką ty uprawiasz, nie jest dobra. Dlatego,
                                                    podobnie jak w przypadku tvp, może zrównoważyć ją tylko...
                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 05.05.08, 15:06
                                                    1 - Powszechne.. PRAWO do aborcji,a nie "powszechna aborcja". Po raz enty mylisz te dwa pojęcia, rózne w sposób fundamentalny.
                                                    A i tak najważniejsza jest oświata seksualna i refundacja środków
                                                    antykoncepcyjnych, które sprawią,że niepożądanych ciąz, a co za tym
                                                    idzie - aborcji, będzie mniej, a te które się pojawią, będą wykonywane w sterylnych warunkach,bez narażania poddających się im kobiet na
                                                    komplikacje. Kiedy aborcja będzie legalna, łatwiej też będzie udzielać pomocy psychologicznej tym kobietom,które bedą tego potrzebowały,łatwiej będzie przeznaczac na to pieniądze. Czego ty jeszcze oczekujesz ? Lepiej się zainteresuj tymi kobietami, które urodziły na chama i wbrew sobie samym, a potem tego żałowały i odgrywały się na niecianych dzieciach - zastanów się nad tymi właśnie niechcianymi dziećmi, które lądują w domach dziecka,albo żyją z piętnem dziecka z gwałtu,dziecka niepożądanego i odtrącanego przez sfrustrowane matki winiące je
                                                    za swoje życiowe niespełnienie,albo kompletnie się nimi nie interesujące.

                                                    Tylko,że na oświatę seks. i antykoncepcję nie zgadza się Kościół,który widać w imię dokrytyny godzi się z tym,że podziemie aborcyjne zbiera
                                                    tak okazałe żniwo - grunt,że oficjalnie jestesmy tacy moralni i święci,
                                                    mamy ustawe i zabraniamy,a co sie dzieje w realu,to ich nie obchodzi i
                                                    wolą o tym nie wiedzieć, bo czego nie ma w oficjalnych statystykach,tego nie ma w ogóle.

                                                    Wg katolickiej doktryny wypadłoby w ogóle nie uprawiać seksu - to by było jedyne remedium na ciąze,aborcje i całą resztę.
                                                    Nie wolno się zabezpieczać przed ciążą,bo to grzech.
                                                    Nie wolno mieć stosunku przerywnego,bo to grzech.
                                                    Nie wolno ciązy przerwac,nawet jeśli grozi śmiercią
                                                    matki,bo to grzech.
                                                    Nie wolno wykonać badań prenatalnych,nawet jeśli kobieta
                                                    nosi w brzuchu dziecko z wodogłowiem,bo to grzech i tzreba
                                                    urodzić,bo nie wiem co.
                                                    A wszystko to stanowi kler,który takich problemów nie ma,a
                                                    jeśli ma,to daje pannie na skrobankę,albo nie przyznaje się
                                                    do dziecka.Jedyne co ma do zaoferowania cudzym dziecom,np.
                                                    15 dziecku w rodzinie bezrobotnych,to modlitwa i pogłaskanie
                                                    po czółku.Pod rękę z klerem decydują politycy, którzy wiedzą,że
                                                    wszelkie racjonalne zmiany prawa mogą się nie spodobać jakiejs
                                                    części elektoratu,o którym sondaże mówią,że jest w 90 % katolicki
                                                    - więc nic nie robią,nawet jeśli te 90 % skrobie się na potęgę
                                                    w podziemiu,żeby na zewnątrz chodzić w autrze moralnych i nieskalanych.
                                                    Politycy nie mają też osobistego interesu w zmianie prawa,bo
                                                    jak ich córka,siostra,zona czy kochanka zajdzie,to się ją zawiezie
                                                    do kumpla w kitlu,albo do Holandii/Niemiec,gdzie w pięknej
                                                    klinice bez problemu sie problem rozwiąze. A ty popierasz taki
                                                    stan rzeczy i ci z tym dobrze i mądrze. Gratuluję.

                                                    4 - Taaa,a najbardziej Alicję Tysiąc wykorzystał Trybunał Praw Człowieka w strasbourgu. Podobno ci zalezy na przestrzeganiu praw człowieka w Polsce - Alicja Tysiąc, i wiele innych kobiet w podobnych przypadkach, jasno wskazują,że przed nami długa droga. Z winy katolickiego zamordyzmu światopoglądowego i idiotycznej ustawy antyaborcyjnej w imię których lekarze odmawiają aborcji kobietom,którym poród grozi kalectwem lub smiercią,odmawiają badań prenatalnych,zapłodnień in vitro,ciągle nie ma ustawy o szerokiej refundacji środków antykoncepcyjnych i ciągle w szkołach jest nauka o aniołkach,a nie ma nauki o seksualności człowieka.Prawa człowieka,to także prawo do edukacji,do świadomego
                                                    planowania rodziny, do decydowania o swoim życiu.

                                                    Wprowadź księdza,koniecznie, juz on bedzie wiedział jak twoją
                                                    wiarę spieniężyć i wykorzystać dla celów umacniania klerykalnej
                                                    władzy i przywilejów. Powiedz mu,że wierzysz głęboko,ale
                                                    do kościoła nie chodzisz i na tacę nie kładziesz - zobaczysz
                                                    jak szanuje twoją wiarę i jakże go ona cieszy :)

                                                    Po pierwsze,to religia nie jest żadnym światem, jest iluzją
                                                    i niczym więcej.
                                                    Na razie postuluję wyzucie państwa spod hegemonii prawa stanowionego
                                                    przez kler. A świat idzie swoją drogą - i to nie ja go "proponuję",tylko
                                                    on sam ewoluuje.
                                                    Kościoł,kler,już popadł w pychę,w bogactwo,w pazerność,w brak jakiejkolwiek idei - religia to dzisiaj umowny cyrk : kler wie,że
                                                    sprzedaje ściemę,ludzie chodzący na msze i celebrujący te wszystkie
                                                    święta,żałobą się okrywający po papieżu itd., też są płytcy i
                                                    marni - biorą udział w teatrze,dla fałszywego pokrzepienia serc,dla
                                                    jakiegoś chwiloego poczucia niby-wspólnoty,tylko po to,by za moment,niemal na rozkaz wrócić do swojego codziennego szarego
                                                    losu. I nikt nie udaje nawet,że Bóg znaczy dla niego coś więcej
                                                    niż godzinę stania i klepania formułek albo święcone jajo i kiełbasa,
                                                    ewnetualnie klękanie przed obrazkiem papieża,bo tak wypada.
                                                    To wszystko jeden cyrk, ktokolwiek naprawdę Boga szuka i w Boga
                                                    wierzy nie bierze w tym udziału.
                                                    Czytasz Biblię,to wiesz,że wedle niej Bogu bardziej miły zimny
                                                    niż letni, a dzisiaj wszystko w tej katolickiej stajni jest letnie
                                                    i fałszywe. Jesli Bóg, wedle deklarowanej wiary katolickiej, jest skończoną mądrością, to sądzisz,że tego nie wiedzi i nie jest zażenowany ? Sądzisz,ze coś tak megaultraniesamowitego jak zbawienie wieczne osiągniecie klepaniem formułek,przeprowadzaniem staruszki przez jezdnię i daniem żebrakowi na bułkę,a nawet łkaniem za papieżem umierającym ? Wy sami swojego Boga macie za idiotę.







                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 09.05.08, 12:12
                                                    Prawo do aborcji nie jest w interesie kobiet, ale facetów. Taka jest
                                                    prawda.
                                                    Mówisz o prawie dla kobiet, a podawanie środków wczesnoporonnych
                                                    pokryjomu, nie jest chyba poszanowaniem praw człowieka. Aborcja jest
                                                    w interesie facetów, nie kobiet. To wszystko, co mam do powiedzenia
                                                    na ten temat.
                                                    Zimny nie oznacza zły. Wiem, że to by ci odpowiadało. Ale zimny nie
                                                    znaczy zły. To zdanie oznacza mniej więcej to samo, co by nie być
                                                    miernym, ale wiernym, a nie by być dobrym lub złym.
                                                    Kościół jest jaki jest. Ja oczekuję jednak od księży, by stawali po
                                                    stronie Prawdy, a nie kłamstwa i manipulacji. Jeśli tego nie
                                                    spełniają, to w miarę możliwości będę takich księży unikać.
                                                    Myślę, że Bóg widzi i pewnie jest bardzo zażenowany, jeśli jest
                                                    czystą Dobrocią. Nie jestem jednak Bogiem i nie wiem tego z
                                                    pewnością. Niektórzy wyrządzają ludziom i światu jednak wielką
                                                    szkodę powtarzając słowa z Pisma (???): czyńcie sobie ziemię
                                                    poddaną. Jeśli człowieczkowie będą dalej postępować w myśl tej
                                                    zasady, to wcześniej czy później nie uniknie się katastrofy.
                                                    Radziłabym sprawdzić to w różnych tekstach w językach oryginalnych
                                                    (im starsze tym lepsze). Może tekst jest zanieczyszczony. Sądzę, że
                                                    tak jest.
                                                    Żeby poznać ludzi i świat radziłabym zejść z tronu i zamienić się,
                                                    świadomie czy nie, w małego żuczka.
                                                  • grek.grek Re: Początki chrześcijaństwa 09.05.08, 12:53
                                                    Jest w interesie kobiet,bo to jest ich brzuch - to tyle
                                                    co mam do powiedzenia.

                                                    A kto to powiedział ? Zimny odnosi się do wiary,a więc
                                                    wedle tej maksymy najlepsi są tylko perfekcyjnie wierni
                                                    i perfekcyjnie niewierni.
                                                    Jeśli nie wiesz,co ksiądz robi po pracy,to skąd możesz
                                                    wiedzieć,czy powinnaś go unikać ? Uwazasz,że twój Bóg
                                                    cię wykresli z raju jesli nie będziesz się księdzu kładła
                                                    na tacę ? A co z tymi,którzy żyli przed Chrystusem -
                                                    wtedy nie było księży,dekalogu itd. ? Czy ci ludzie nie
                                                    zostaną zbawieni ? A jesli zostaną,to dlaczego,skoro nie
                                                    mieli jasnych wytycznych jak mają postępować,bo Bóg objawił
                                                    Jezusa parę tysięcy lat później ?

                                                    Jak to "nie wiesz z pewnością" ? Nie wierzysz,że twój Bóg
                                                    jest Miłosierdziem i samą Dobrocią ? Przecież takim go
                                                    czcicie ?

                                                    Och, te "dobre rady" z sugestią w tle, jak ja je uwielbiam :)


                                                  • kalin-ka007 Re: Początki chrześcijaństwa 09.05.08, 15:03
                                                    W interesie kobiety jakiś facecik decyduje za jej plecami czy podać
                                                    jej środek czy nie. To mi dopiero wolność!
                                                    Nie wiem co myśli Bóg. To takie trudne do zrozumienia?

                                                    To nie były "dobre rady". Nie były to rady wcale.

                                                    Rozczarowana jestem niezmiernie! Jak zwykle najważniejsze pomijasz.
                                                    Dyskusja jałowa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka