grek.grek
04.04.08, 10:57
U Diżdeja Yannka-Pee zgromadziła się wesoła kompania
pięciu katodziennikarzyn - przedmiot dyskusji :
co nam zostało po JP 2.
Yanek oczywiście w klasycznie seksownym stroju dziennikarza
zaangażowanego : spodnie od garnituru w położeniu w stosunku
do butów sugerującym,że stopy zaczynają mu się tuż pod kolanami,a
do tego oczywiście koszula z rozpiętym kołnierzykiem
odsłaniająca moher na klacie,na widok którego dziewicom
para osiada na denkach od słoika,zwanych niekiedy okularami
bardzominusowymi.
Wszyscy panowie nózka na nózkę - mnie sie to nigdy nie
udawało,bo mi to i owo przeszkadza,ale cóz - Polak potrafi :)
Do rzeczy.
Miało byc miłościwie i było. Na początek miłość bliźniego
odczuli geje,a w szczególności Brenadn Fey i jego mąz.
Z okazji 3 rocznicy JP 2 dostali porcję jak nalezy.
Padły słowa : "zboczeńcy", "dewianci","nieszczęśnicy",
jeden cherubinek tytułował ich uroczym "pan Fey z kolegą",
Yasio porównywał do Jożina z Bażin,a oburzenie wszystkich
panów Nózka na Nózkę i pana JP wzbudził fakt,że ci dwaj geje
okazali się katolikami,smieli pójśc do kościoła i nikt ich
nie zlinczował - szok,shock,to je hroza,pane Prohazka.
Zaraz potem arcykapłan,uczony w piśmie Nycz (ten,co przez telefon
musztrował panią minister edukacji) dał głos - geje są be,ale
trzeba ich szanować,jak każdą trawinkę,pieska,czy ładną wisienkę.
Panowie się ucieszyli,bo zrobili dokładnie to,co panu Nyczowi miłe.
Kolejny temat - aborcja.
Na początek badania - przeprowadzone przez Insytut Mysli Jana Pawła
Drugiego.
Wychodzi z nich,że - generalnie rzecz ujmując : Polacy nie chcą
aborcji,są obrzydzeni nią,są niezłomni (i dlatego jeżdzą się skrobac
do Niemiec,Holandii,albo pana doktora Kowalskiego z ogłoszenia w
każdym pierwszym,lepszym Przeglądzie Pierdziszewic Górnych - ad. Grek).
Niejaki Milcarek wyskakuje z tezą,że tej aborcji Polacy nie chcą,bo
JP 2 ich przekonał,jego nauka i charyzma promieniuje tak mocno,że
wszyscy rozumieją,że są pokoleniem JP 2 i nie mogą Go zawieść.
Nie wiem,czy ktoś ma maila do Milcarka,ale jak macie,to mi dajcie -
ten gośc musi jarać najlepszy staf po tej stronie Tatr.
Po chwili, pierwsze pęknięcie - pozostała trójka z czwórki nie bardzo podziela zdanie Milcarka.Wyraźnie zdają sobie sprawę,że udzielanie się w gadzinówce może i fajna rzecz,ale życ z czegoś trzeba,więc i kompromitowac się nie za bardzo można.Delikatnie,ale nie podzielają
optymistycznych wniosków wyłaniających się z badań - któryś nawet
mowi,że widział sondy wedle których,wsród KATOLIKÓW,odsetek
chcących liberalizacji aborcji jest ponad 60 %. Jasiek wyraźnie
traci rezon,nie wie co ma zrobić z oczami,próbuje Kaszpirowskim
lecieć,ale nie działa.3 na 5 jest zdania,że wyniki badań IMJP są
lipne i tendencyjne. Czwarty,ksiądz się nie odzywa.
Zdezoreintowany Jasiek przechodzi do kolejnego punktu -
rozmowa o tym,czym jest dziś religia dla Polaków.
Najpierw rzut oka w rzeczywistośc kraju,który ma papieża - Niemcy.
Opowieśc jak z filmu grozy - świątynie są demontowane,ludzie
nie chodzą na msze,powołania leżą i kwiczą.
Tragedia.janek ma nadzieje,że goście w studio wleją w serce
trochę nadziei. A tu nic z tego. Pojawia się nawet sugestia,że
w Polsce idzie ku gorszemu,że może lepiej postawić na solidne
30 % niż się napalać na masowość itd.
Tutaj nie wytrzymuje dotychczas spokojny ksiądz - pan de Cośtam,
profesor. Nagle zajarzył,ze mowa jest o kasie,która za parę lat może przestać płynąc szeroką strugą,bo politycy zawsze się podlizują większości i temu,co wynika z badań ,sondaży i innych takich.Pógłębkiem,żeby nie straszyć zepsutymi zębami,które
rażąco kontrastowały z tymi zaszczytnymi "profesor De" wygłosił
mowę,że on wierzy w Polaków i że Polska zawsze będzie katolicka,
bo jak już raz zrobiono tutaj wodę z mózgu,to tak szybko się
to nie naprawi.Generalnie - mnie powiało wiatrem odnowy.
Na sugestię,że powołań nie ma,ksiądz agresywnie rzucił,że dziś młodzież jest po prostyu niedojrzała,nawet małżeństwa nie umieją zawrzeć,a
co dopiero barany strzyc.
Kolejne badania,pokazują,ze dla Polaka religia,to związek
Boga z człowiekiem itd. Na 6 możliwych odpowiedzi 4 było w ten
deseń,a 2 trochę bardziej oględne (wybrało je ok.25 %).
Każdy kto choć liznął metodologii badań wie dobrze,że nie
przedstawia się w kwestionariuszu tak prostackich pytań i
nie daje się 4 z 6 odpowiedzi niemal jednakowych. szkoda
gadać. Goście w studio podzieleni.Dwóch trzyma się urzędowej tezy,że
wszystko jest super - dwóch ma wąty,a socjolog na Ż woli się
nie odzywać,bo już widzi jak mu autorytet pada na twarz,jeśli by
tylko zechciał spełnić nieme błagalne prośby Pospieszalskiego o
jakąs heroiczna obronę tego,co się obronić nie da.
Piękny akcent na koniec - filmik z pogrzebu Holoubka. Aktor
Fronczewski (pieknym nastoletnim wyjaśniam,ze to ten facet,który
zagrał bzykającego owada w reklamie zdrapek jakiegoś dyskontu
spożywczego i jest supporting cast dla psa Fąfla w reklamie
bankowych lokat) w najlepszej roli swego zycia : pochlipując
i gilując czyta z książeczki do nabożeństwa.Padło zdanie,że
"tragiczny to czas,kiedy ludzie wątpią w boskośc Jezusa" :))
Podstawówka się kłania.
Najbardziej niepocieszony był Janek Pospieszalski - no nie udaje
mu się zrobić idealnego programu : a to przylezie jakaś Senyszyn,
której nie dośc,że inni nie moga zlinczować,mimo przewagi 3 na 1,to
jeszcze ona ich dewastuje,a to zaprosi 5 kumpli,a ci nie zamiast
mówić jednym głosem i potwierdzać kazdą,najgłupszą i najbardziej
odrealniona tezę - sprzeczaja się i wątpią.Nic tylko iść se na
bandżo zagrać smutną melodyjkę.Ale... przynajmniej Feyowi
nagrabili wspólnie - zawsze to coś.