Dodaj do ulubionych

"Plac Zbawienia" wczoraj w nocy

04.06.08, 10:32
O matko, już dawno żaden film mnie tak nie przemaglował. "Ostatnio"
chyba "Dług" także pana Krauze. Znakomity, przerażający obraz
rozpadu rodziny. Długo nie pozwalał zasnąć.
Obserwuj wątek
    • alex_koz Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:35
      dokladnie! swietny film, oszczedny w formie, ale przekaz wyrazny jak malo ktory film.
      • karen64 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:41
        mam na dvd,kupilam z Vivą,ale jeszcze nie obejrzalam :(
        • paulinaa Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:42
          ja też nie ogladałam... nie moga puszczac takich filmów o normalnej
          porze?
          • karen64 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:44
            byl o 22.10 !
            to w miare wczesnie
            chyba ,ze zmienili godzine emisji
            • paulinaa Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:46
              aha, to nie wiedziałam. myslalam, ze w nocy to w nocy ;P
            • alex_koz Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 10:48
              no wlasnie, 22.10 to normalna godzina. kilka tygodni temu bylo "Goodbye Lenin" w niedziele o 00.20. jakby nie mogli tego puscic o 20stej!
              • drzejms-buond Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:18
                uffff. ciężko było.
                NO DOBRA, to teraz walcie- dlaczego ten film jest taki GENIALNY?
                bo co?
                pytanie drugie. czy uważacie,ze taki film jest w stanie zmienic coś w naszym
                życiu? czy była to tylko sztuka dla sztuki?
                • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:34
                  nie wiem czy genialny ?
                  swietny aktorsko to prawda

                  i chyba na raze sie tu wszytkim ale uwazam ze w tej historii
                  najbardziej tragiczną i godną wspólczucia postacią była ... matka.
                  • drzejms-buond Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:37

                    >
                    > i chyba na raze sie tu wszytkim ale uwazam ze w tej historii
                    > najbardziej tragiczną i godną wspólczucia postacią była ... matka.

                    dla mnie -WSZYSCY byli tam tragiczni!
    • genova51 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:19
      Plac Zbawiciela
      • alex_koz Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:32
        wlasnie dopiero co zauwazylam literowke(?)/blad(?) w tytule postu.

        co do mnie raczej bylam pod wrazeniem jak bardzo film tak oszczedny w srodkach (raptem kilku aktorow, akcja dzieje sie zaledwie w kilku wnetrzach, nie ma spektakularnych scen etc.) potrafi wywolac we mnie takie uczucie, ze mialam ochote wskoczyc do telewizora, potrzasnac bohaterami i krzyczyc "co robicie??". rzadko kiedy mi sie zdarza, ostatni raz chyba mi sie zdarzylo jak ogladalam "Tanczac w ciemnosciach" von Triera z Bjork.
    • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:47
      ja ten film widziałam tylko raz i jak sie pojawił z gazeta to nie
      kupiłam, nie chce go oglądac drugi raz.
      Mocno we mnie osiadł i myslę o nim do dziś
      • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 11:59
        dawno nie widziałam filmu,który oglądałam ze ściśniętym gardłem i łzami w oczach
        fantastyczne role Budnik i Wencel
        rozumiałam zachowanie obu kobiet,ale dla faceta mam już mniej wyrozumiałości,co za dupek!

        jedynym minusem filmu jest dla mnie zakończenie
        film powinien się skończyc w momencie gdy Beata podcięła sobie żyły,wszystko później było dla mnie rozmyciem dramatycznego finału
        no i nie wierzę w przemianę głównego bohatera,który nagle jest dobrym tatusiem i poświęcającym się mężem
        • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:09
          > jedynym minusem filmu jest dla mnie zakończenie
          > film powinien się skończyc w momencie gdy Beata podcięła sobie
          żyły,wszystko później było dla mnie rozmyciem dramatycznego finału

          A dla mnie to jedna z większych zalet filmu. Nie byłoby to pójście
          na łatwiznę, ale większość filmów właśnie tak się kończy -
          spektakularnie, dramatycznie, można by rzec - widowiskowo. A
          przecież zawsze, w prawdziwym życiu jest coś "po", i to własnie
          pokazano w tym obrazie - dzieci przeżyły, matka-niedoszła
          morderczyni, po wylewie, strzęp człowieka, na ławie oskarżonych. I
          matka, która przed chwilą rozpaczała, znowu jest tą wyrachowaną
          osobą, która ochrania swego syna. I on sam, facet, którego rusza
          sumienie; ale zmiana zeznań tak naprawdę niczego nie zmienia, jest
          tylko mało znaczącym gestem.
          • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:12
            a po co ta zmiana zeznań ?, nie rozumiem
            czyzby zmaina zeznań spodowowała ze sąd oskarzy ojca o próbe
            zabójstwa dzieci ?

            jaką niby wine ojciec chciał wziac na siebie ?
            ktos mi to moze wytłumaczyć ?
            • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:20
              > a po co ta zmiana zeznań ?, nie rozumiem
              > czyzby zmaina zeznań spodowowała ze sąd oskarzy ojca o próbe
              > zabójstwa dzieci ?

              Nie o próbę zabójstwa, tylko o fałszywe zeznania. Jak rozumiem, w
              czasie śledztwa i przed sądem facet, wspierany przez matkę, całą
              winę za to, co się stało, zwalił na żonę, wybielając siebie i
              kreując się na dobrego tatusia.
              • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 14:56
                cze67 napisał:

                > > a po co ta zmiana zeznań ?, nie rozumiem
                > > czyzby zmaina zeznań spodowowała ze sąd oskarzy ojca o próbe
                > > zabójstwa dzieci ?
                >
                > Nie o próbę zabójstwa, tylko o fałszywe zeznania. Jak rozumiem, w
                > czasie śledztwa i przed sądem facet, wspierany przez matkę, całą
                > winę za to, co się stało, zwalił na żonę, wybielając siebie i
                > kreując się na dobrego tatusia.

                no tak,ale padły słowa po zmianie jego zeznań (rozmowa matki i adwokata),że ona (Beata)zaraz wychodzi,a on będzie miał proces
                dla mnie to było bez sensu
            • semijo Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:20
              mozambique napisała:

              > a po co ta zmiana zeznań ?, nie rozumiem
              > czyzby zmaina zeznań spodowowała ze sąd oskarzy ojca o próbe
              > zabójstwa dzieci ?
              >
              > jaką niby wine ojciec chciał wziac na siebie ?
              > ktos mi to moze wytłumaczyć ?


              Nie oskarży ojca, ale jesli ojciec powie prawdę jak było czyli że ja
              zostawił dla innej na pastwę losu, że ją pobił, że jego matka
              znęcała sie psychicznie nad dziewczyną i wiele takich faktów, sąd
              moze to uznać jako czynniki łagodzące i nie dostanie 15 lat tylko na
              przykład 2 lata i porządne leczenie. W ostatniej scenie podchodzi
              ojciec dziewczyny i uderza Bartka, bo dopiero wtedy wychodzi na jaw
              co przeszła dziewczyna.
              • paero123 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 13:20
                >W ostatniej scenie podchodzi
                > ojciec dziewczyny i uderza Bartka, bo dopiero wtedy wychodzi na jaw
                > co przeszła dziewczyna.

                To nie był ojciec tylko chyba jakiś jej krewny z tej miejscowości której on
                pochodzi (grany przez tego otyłego aktora, kucharza z reklamy "Super Hubert"
                banku Millenium)
                • alex_koz Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 14:59
                  paero123 napisał:

                  > >W ostatniej scenie podchodzi
                  > > ojciec dziewczyny i uderza Bartka, bo dopiero wtedy wychodzi na jaw
                  > > co przeszła dziewczyna.
                  >
                  > To nie był ojciec tylko chyba jakiś jej krewny z tej miejscowości której on
                  > pochodzi (grany przez tego otyłego aktora, kucharza z reklamy "Super Hubert"
                  > banku Millenium)

                  ja mam wrazenie, ze to byl jej brat.
                  • paero123 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 17:47
                    Całkiem możliwe, ogladałem dwie rzeczy naraz i przełączałem pilotem wiec trochę
                    nie łapałem zależności między postaciami...

                    A za co postać grana przez Jowitę była sądzona - próbowała zabić dzieci
                    scyzorykiem? Bo dzieci chyba przeżyły i miały się dobrze, były jakieś migawki
                    jak ojciec albinos je odwiedza na jakimś boisku, przynajmniej jednego z nich...

                    Miałem nieodparte wrazenie, ze Jowita była w ciązy podczas filmu, - niekture
                    ujęcia pokazywały "ciążowy" brzuch - to było wyjaśnione jakoś w filmie czy też
                    takie moje "zdaje się"?
                    • paero123 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 17:48
                      oczywiście miałem napisać "niektóre" a nie "niekture"...
                    • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 20:03
                      paero123 napisał:

                      > Całkiem możliwe, ogladałem dwie rzeczy naraz i przełączałem
                      pilotem wiec trochę
                      > nie łapałem zależności między postaciami...

                      Z tej drugiej oglądanej rzeczy też tak wiele zrozumiałeś? Sory, ale
                      nie potrafię zrozumieć jak można oglądać dwie rzeczy (w tym tak
                      ciężkogatunkowy i wymagający uwagi film jak "Plac Zbawiciela") naraz
                      a potem jeszcze próbować o tym dyskutować i zadawać tak kretyńskie
                      pytania jak te powyżej.
                      • paero123 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 16:30
                        Mój drogi/moja droga,

                        A w jakiż to trudny spór z kimkolwiek wszedłem, ze wytykasz mi oglądania PZ z
                        innym programem na zmianę?

                        Co do pytania - widziałem ujecie jak Jowita wyjmuje scyzoryk a potem jak matka
                        albinosa odbiera telefon ze szpitala/policji i nastepnie siedzi na korytarzu z
                        synem i płacze, po czym bije go ze złości/rozpaczy. Nastepnie jest rozprawa, w
                        międzyczasie migawki z boiska gdzie albinos pyta syna czy chce buty pilkarskie a
                        on, ze wystarczą sandały. Oczywiście umykają mi szczegóły a może i całe sceny,
                        ale nie prosze Cię personalnie o opowiadanie, co mi umknęło, przeżyję jeśli nikt
                        nie rozwieje moich wątpliwości ;-)
                        A akcja filmu do bólu przewidywalna, mniej więcej wiedziałem, ze skonczy się
                        tragicznie w momencie jak pokazali moment gdy rodzina dowiedziala się o
                        bankructwie dewelopera... Być może dlatego oglądałem po łebkach.

                        To Jowita była w trzeciej ciązy czy tylko aktorka ma tak okrągły brzuszek?

                        Sądzono ją za próbę zabójstwa?
                        • iluminacja256 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 17:53
                          Aktorka była w ciązy :) I mówiła o tym w jakimś wywiadzie -
                          stanowiło to dodatkową trudnośc, kiepskie samopoczucie, konieczność
                          ukrywania ciuchami ciązy, kadrowanie w inny sposób.
                    • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 09:37
                      pareo, aktorka w czasie zdjec była w ciązy
                      stąd pewnie ten brzuch
                  • black_magic_women Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 23:11
                    alex_koz napisała:

                    > paero123 napisał:
                    >
                    > > >W ostatniej scenie podchodzi
                    > > > ojciec dziewczyny i uderza Bartka, bo dopiero wtedy wychodzi na jaw
                    > > > co przeszła dziewczyna.
                    > >
                    > > To nie był ojciec tylko chyba jakiś jej krewny z tej miejscowości której
                    > on
                    > > pochodzi (grany przez tego otyłego aktora, kucharza z reklamy "Super Hube
                    > rt"
                    > > banku Millenium)
                    >
                    > ja mam wrazenie, ze to byl jej brat.

                    To byl znajomy z dziecinstwa.Chyba sie w niej zreszta podkochiwal(rozmowa na
                    wsi,o tym,ze chcial sie ozenic itp)
                  • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 09:36
                    " ja mam wrazenie, ze to byl jej brat. "

                    ten który ja z chalupy wygonił gdy przyejchała po pomoc ?
                    późno sie ocknął
                    no to akurat on tez zasługuje na luja w pysk
                    >
            • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:23
              moim zdaniem przede wszystkim chodziło o to żeby on zrozumiał ze
              jest odpowiedzialny za swoja rodzinę i ze to co sie stało było
              również jeżeli nie przede wszystkim jego wina. NNie chodzi tu o
              wyroki ale o świadomosć.
              Przeciez on sobie poszedł do kochanki i miał wszystko w dupie,
              finansowo tez pomagała kochanka poza tym tez nie chodzi o fiananse,
              on nie umiał nieśc ciezaru zycia i obowiązków z zoną, myslał ze jak
              sie od niej wyprowadzi stzrepie kurz z marynarki to wszystko jakoś
              ułozy sie poza nim, nie ułozyło się. I tam w sadzie on zrozumiał ze
              nikt za niego nie załatwił jego spraw i moze miec o to pretensje
              tylko do siebie
              • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:25
                tzn mam na mysli ze rezyserowi nie chodziło o lata wyroków i kary
                ale o wewnętrzną przemiane bohatera u uświadomienie sobie o
                przebudzenie
              • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:26
                i dalejz punktu widzenia parwa, to funta kłaków nie warte

                sparwa była o dzieciobójstwo ( jak mniemam) a nie o samopoczucie
                ojca i jego romanse
                • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:34
                  tak masz racje ale przesłaniem filmu nie była sądowa rozprawa.
                  Rezyserowi nie chodziło o prawniczy aspekt i finał. to jest jakby
                  kwestia uboczna, moim zdaniem chodziło własnie o to ze w końcu on
                  zrozumiał, niestety potrzebował do tego az takiej tragedii
                  • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:37
                    i dalej ta zmiana zeznać to moim zdaniem był symbol, nie wazne czy i
                    jak to wpłynie na wyrok.
                    inaczej sie poczuje zona wiedzac ze mąz zrozumiał swój błąd a
                    inaczej gdy wie ze on tam sobie hula a ona musi zyc za kratkami z
                    całą ta swiadomoscia tego co zrobiła, ze sama musi to niesc.
                    jezeli zle rozumuje to niech mnie ktos skoryguje:-) ja to tak
                    odczytałam
                • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:39
                  mozambique napisała:

                  > i dalejz punktu widzenia parwa, to funta kłaków nie warte
                  > sparwa była o dzieciobójstwo ( jak mniemam) a nie o samopoczucie
                  > ojca i jego romanse

                  No ale przecież sąd rozpartuje wszelkie okoliczności sprawy. Jeżeli
                  w śledztwie facet mówi, że przecież wszystko było cudownie,
                  mieszkali ze wspaniałą matką, on był troskiliwym mężem i ojcem
                  dzieziom, tylko tej suce ciągle coś nie pasowało, i z zupełnie
                  niewiadomych powodów zamiast spędzić cudowne święta z rodziną
                  postanowiła zabić ich dzieci, to sąd ma taki a nie inny pogląd na
                  sprawę. Tym bardziej, że z pewnością jego matka (odpowiednio
                  ustawiona przez biegłego w prawie pełnomocnika-kochanka)
                  poświadczała jego słowa. W chwili odwołania i prawdziwego ukazania
                  historii, okoliczności łagodzących jest zdecydowanie więcej, tym
                  bardziej, że sędzią jest kobieta. Mogła potępiać niedoszłą
                  dzieciobójczynię, ale mogła też zrozumieć sponiewieraną przez męża i
                  teściową kobietę.
                • tarotka Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 14:10
                  mozambique napisała:

                  > i dalejz punktu widzenia parwa, to funta kłaków nie warte
                  >
                  > sparwa była o dzieciobójstwo ( jak mniemam) a nie o samopoczucie
                  > ojca i jego romanse


                  Z punktu widzenia prawa - dzieciobójstwo, to szczególna postać
                  zabójstwa. Popełnić je może tylko matka, zabijając noworodka w
                  czasie porodu i pod wpływem jego przebiegu, a przy tym musi miec
                  przynajmniej chwilowo zaburzoną poczytalność. Wyłącznie!
                  Z punktu widzenia prawa - pamiętaj, że ona także chciała popełnić
                  samobójstwo. Tymczasem Kodeks Karny przewiduje karę pozbawienia
                  wolności dla sprawcy, którego ofiara w wyniku znęcania sie
                  psychicznego lub fizycznego dokonuje targnięcia sie na własne życie.

                  Z punktu widzenia prawa - spójne i logiczne.
      • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:03
        Tak, Zbawiciela, mój błąd.

        Ten film, jego bohaterowie i prowadzenie aktorów było takie, że
        jednocześnie rozumiałem ich reakcje: złość, bezradność, chęć
        dominacji, zmiany życia, agresję, a jednocześnie byłem nimi
        przerażony. To film, który dotyka osobiście, ponieważ, przynajmniej
        ja tak to czuję, nie mogę sobie powiedzieć - to mnie nie dotyczy,
        mnie się nic takiego nie zdaży, jestem obok. A nawet, podobnie jak w
        Długu - jeżeli się znajdę się w takiej sytuacji, to jakbym się
        zachował, co bym zrobił, czy nie postąpiłbym dokładnie tak jak
        któryś z tych ludzi?
        • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:14
          czyli - nie jestes pewien czy nie zostawisz zony i dizeci bez
          srodków do zycia na czyjejs łasce a sam sie nie zawiniesz do
          kochanki ?????
          • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 12:26
            mozambique napisała:

            > czyli - nie jestes pewien czy nie zostawisz zony i dizeci bez
            > srodków do zycia na czyjejs łasce a sam sie nie zawiniesz do
            > kochanki ?????

            Jeżeli to do mnie pytanie to nie mam takiego dylematu. Ale myślę, że
            wartością tego filmu jest fakt, że podobne pytania można sobie
            zadawać, przy okazji uświadomiajac sobie, jakie mogłyby (oczywiście -
            jako jedna z tysiąca alternatyw) skutki takiej decyzji.
            • drzejms-buond Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 13:24
              a moze coś o ODPOWIEDZIALNOSCI ZBIOROWEJ?
              wątek z deweloperem pojawił się nie przez przypadek.
              Moze to, ze jesteśmy TACY NIENORMALNI
              jest wynikiem tego,że żyjemy W NIENORMALNYM KRAJU?
              jeśli prawo, szeroko pojęte zasady życia społecznego kuleją
              to jak MY mamy chodzić prosto?
              • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 13:56
                No właśnie to jest przerażające, smutne: gdyby nie historia z
                deweloperem, bohaterowie filmu mogliby sobie zamieszkać w przyjemnym
                mieszkanku, żyć jak miliony innych, odwiedzać kochaną
                babcię/teściową na niedzielnych obiadkach itd, itp...
                • ksywa Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 14:50
                  hmmmm, ale wg mnie ta historia z developerem, mieszkaniem, ta kasa
                  etc. to były tylko katalizatory; tam od początku szwankowało, bo o
                  ile dobrze pamiętam (oglądałam kiedyś tam, na C+) to synuś ożenił
                  się chciał-nie chciał, bo dziewczyna zaciążyła, a mamunia była za
                  tym, żeby usunęła i że to swego rodzaju mezalians
                  od początku małżeństwo takie kulawe, z niedojrzałym facetem, który
                  czuł się wmanewrowany, a najlepiej by mu było z mamusią
                  mamusia też z kolei skrzywiona i skrzywdzona, bo tam zdaje się
                  jakiś mąż pijak czy sadysta był

                  solidnych podstaw to ta rodzina nie miała... może i byłyby
                  niedzielne obiadki, ale i tak to byłaby jedna wielka ściema i fałsz
                  takie zas... życie - co się źle zaczyna, to się rzadko dobrze kończy
                  • drzejms-buond Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:04
                    no właśnie, właśnie...
                    mąż pijak (?) oddanie dzieciaka na 7 lat.
                    wszyscy nieporadni, jak nasze państwo.
                    ustrój sie zmienił a ludzie nadal jak byli głupi,
                    pozostawieni sobie, tak są.
                    mnie ta ich NIEPORADNOŚĆ strasznie wkurzała, ale cóż...
                    "ludzie różne som"
                  • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:07
                    dokładnie
                    pewnie do aż takiej tragedii by nie doszło,ale sielanki rodzinnej też by nie było,nawet w nowym mieszkaniu
                    przecież wyszło na jaw,że to Bartek poprosił matke o pieniądze na skrobanke,więc nie chciał sie żenic
                    także zdrada nie była po raz pierwszy
                    prędzej czy później dałby noge do jakiejś lepiej sytuowanej pani,bo brzecież matka przy każdej okazji mu wymawiał,że wziął sobie dziewuche ze wsi i przez nią został zwykłym robolem
                  • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:09
                    ksywa, zgadzam sie z Tobą
                    najgorsze jest to ze takich małzeństw jest wiele, te "katalizatory"
                    nie zawsze są ale to nie znaczy, że jest sielanka.
                  • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 21:36
                    ksywa napisała:

                    > hmmmm, ale wg mnie ta historia z developerem, mieszkaniem, ta kasa
                    > etc. to były tylko katalizatory; tam od początku szwankowało, bo o
                    > ile dobrze pamiętam (oglądałam kiedyś tam, na C+) to synuś ożenił
                    > się chciał-nie chciał, bo dziewczyna zaciążyła, a mamunia była za
                    > tym, żeby usunęła i że to swego rodzaju mezalians...
                    może i byłyby
                    > niedzielne obiadki, ale i tak to byłaby jedna wielka ściema i fałsz
                    > takie zas... życie - co się źle zaczyna, to się rzadko dobrze
                    kończy

                    Oczywiście, można to i tak odbierać. Ale gdyby nie ta historia,
                    mogłoby się to ułożyć inaczej, a przynajmniej, nie tak dramatycznie
                    potoczyć.

                    Sama Jowita Budnik mówi o tym tak:

                    Przez 2 lata spotykaliśmy się u Joanny i Krzysztofa z Ewą Wencel,
                    Arkiem Janiczkiem i operatorem. Na początku rozmawialiśmy
                    o "toksycznych uczuciach", o sposobach, w jakie ludzie zadają sobie
                    ból. Opowiadaliśmy sobie dziesiątki historii o tym, co powoduje, że
                    w człowieku nagle coś pęka. I dopiero z tego poziomu ogólności
                    wybieraliśmy ważne dla scenariusza elementy. Zależało nam też, by
                    wydobyć coś dobrego i fajnego, co połączyło Beatę i Bartka. I gdyby
                    nie splot nieszczęśliwych okoliczności, ta rodzina żyłaby - może nie
                    sielankowo - ale bez dramatów i ostrych kryzysów.
                    • mozambique Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 09:40
                      czyli ten developer to tylko pretekst ?

                      róznwi dobrze mogli teczke z forsą zosatwic np. w autobusie
    • iluminacja256 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:06
      Widziałam go drugi raz , w nieco kameralniejszy sposób tym razem.

      I z bólem muszę stwierdzic, z e jest cos nachalnie dydaktycznego w
      tym filmie - i to coś zaburza całość, a już zwłaszcza koniec...nie
      wierzę w takie przyznawanie się na sali sądowej i to basniowe -
      dobro nawet jesli nei zwyciezy to sobie przypomni , po prostu jest
      dla mnie naciągane , bombastyczne i nieprawdziwe. Za duzo pisania,
      zeby to wyatrykułować.

      Rola J.Budnik była w tym filmie swietna, tyle tylko, ze dawno zadna
      postać filmowa tak nie wkurzyła mnie swoim marazmem i zgadzaniem
      się na wszystko - po prostu z trudem wierzę, ze istnieją kobiety
      (oprócz maltretowanych po 20 lat ), którym tak na sobie przestaje
      zalezeć zaledwie po 5 latach. Tych wyjść było kilka , co chwilę
      inne - to , które wybrała jest dla mnie mozliwe do zrozumienia tylko
      i wyłcznie w wyniku depresji.

      • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:12
        ale jakie ona miała wyjścia?
        bez pracy,bez pieniędzy,bez mieszkania,za to z dwójką małych dzieci?
        gdzie miała isc?
        zauważ,że nawet rodzina we wsi nie bardzo ją chciała
        oczekiwali,że to ona ich będzie wspomagac żyjąc w Warszawie

        całą ta tragedia jest stąd,że nie miała dokąd uciec od matki męża
        • iluminacja256 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:22
          Powiedziałm jasno - wyjsc było kilka, bo cłaość filmu obejmuje mniej
          więcej pół roku - od lata do zimy. To nie stało sie nagle, ale był
          to proces, jak wiekszość rzeczy w naszym zyciu oprócz nagłych
          zgonów.
          Nie miala pracy? Ależ ona znalazła pracę - załatwiła jej ją
          sąsiadka -tłumaczka . W butiku. Dlaczego zrezygnowała? Bo matka
          stwierdziła, z e nei będzie odbierała dzieci z przedszkola. I to
          jedno nie - powoduje, z e bohaterka zmienia wszystko co zrobiła,
          rezygnuje z pracy, odwołuje przedszkole, które załatwiła cudem(!) i
          siedzi w domu, bez grosza przy duszy, albo tuła się po podwórkach. A
          dlaczego nei prodi o pomoc tej tłumaczki, która pracuej własnie w
          domu, jak większość tlumaczy ? Ona nie tyle nie ma dokąd uciec, co
          boi się zacząć na powrót zyć, choć dostaje szansę i to niejedną .
          Nawet nie rozmawia ze swoim bratem, on kopie jej wspaniałego męza
          dopiero po tym, kiedy sprawa wychodzi na jaw przed sadem - a ten
          brat to jedyna osoba w calej rodzinie, która by pomogła. Rola tej
          kobiety została zaprojektowana jako szereg swiadomie porzuconych
          szans - niestety...
          • pomme Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:37
            duzo racji jest w tym co mówisz.
            Mnie sie wydaje ze po pierwsze bohaterka była zagubiona bardzo, taka
            wiecznie odpychana i niechciana bez swojego miejsca to rzutuje na
            zycie, cos takiego sprawia ze nie prosisz o pomoc, bo sie wstydzisz,
            bo boisz sie ze znów Ci odmówią bo masz świadomosc ze nikt tak
            naprawde Cie nie chce wiec niejako przyjmujesz role narzuconą Ci
            przez społeczenstwo, tej niechcianej, z boku, takiej
            nieprzeszkadzajki i przepraszam ze zyje.
            Mnie momentami bohaterka tez denerwowała, czasami nie rozumiałam jej
            postepowania, z drugiej strony wydaje mi sie ze jej wybory lub
            raczej ich brak to konsekwencja wychowania, wymagań które postawili
            jej rodzice ( zeby im jeszcze pomagała) i społeczeństwa które
            potraktowało ja własnie w ten sposób. I nie jest to kwestia 5 lat
            ale całego zycia.Bo te 5 lat to ta kropla przepełniająca czare.
            Tak ja to widze
            • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 15:53
              ale o co miała prosic sąsiadkę?
              żeby codziennie szła o 16 do przedszkola po cudze dzieci,a potem sie nimi zajmowała do co najmniej 20?
              chyba żartujesz

              z bratem rozmawiała
              nie chciał jej dac pieniędzy z ojcowizny
              żeby z nimi zamieszkała też jej nie proponowali,wręcz powiedzieli że oczekiwali że ona przyjmie do siebie ich córkę na czas liceum
              dlaczego,gdy mąż po ultimatum matki kazał jej sie wyprowadzic,nie wsiadła w pociąg i nie pojechała na wieś?
              widocznie sytuacja tam wyglądałaby podobnie jak u teściowej

              u tej kobiety denerwowało mnie coś innego:brak współpracy w trudnej sytuacji
              jak jej teściowa kazała odebrac magiel,przyjąc faceta z gazowni itp. to ona nawet tego nie potrafiła
              jak matka brała do domu dodatkową robotę,żeby wyciągnąc ich z trudnej sytuacji to ona na skarge do męża,że musi sie tułac z dziecmi poza domem
              • iluminacja256 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 17:01
                ale o co miała prosic sąsiadkę?
                > żeby codziennie szła o 16 do przedszkola po cudze dzieci

                Sąsiadka zajmowała sie w tym samym czasie swoją córką , starsza moz
                e od chłopców o dwa lata - w wieku przedszkolnym. Nie prosiłaby o to
                na x czasu, ale np na dwa miesiące - potem wszystko mogłoby juz
                wyglądać w domu inaczej, ze względu na to, ze ZARABIAŁABY i DAWALA
                MATCE KASE - co zmienia dramatycznie sytuację . Nie żartuję.

                z bratem rozmawiała
                > nie chciał jej dac pieniędzy z ojcowizny

                Nie rozmawiała - brat to ten gruby, z brodą. Nie chciał jej dać
                pieniedzy ojciec , nie brat i to on się tak awantrurował, z e już ją
                dawno spłacili. Brat to ten , z którym jest scena przy samochodzie,
                kiedy opowiada, z e kupił działkę - dużą , że nie ma zony itp...,
                milczą, choć oboje chcieliby coś powiedzieć - zamaist tego zdawkowe -
                co u ciebie . Jedna z lepiej zagranych scen w tym filmie.


                > dlaczego,gdy mąż po ultimatum matki kazał jej sie wyprowadzic,nie
                wsiadła w poc
                > iąg i nie pojechała na wieś?
                > widocznie sytuacja tam wyglądałaby podobnie jak u teściowej
                >

                Nie, przedtem lezała w łozku i robiła pod siebie . Klasyka depresji -
                wtedy juz sie nie mysli co dalej i nie przewiduje.. . I znów -
                zamiast lekarz , pozbywanie sie problemu.

                jak matka brała do domu dodatkową robotę,żeby wyciągnąc ich z
                trudnej sytuacji
                > to ona na skarge do męża,że musi sie tułac z dziecmi poza domem

                Jasne, matka mogła brać dodatkową pracę i wywalać ja z domu, ale
                poświęcić się przez 3 godziny dziennie, zeby odebrac dziecko z
                przedszkola nie mogła, choć dzieki temu ona zarabiałby o wiele
                więcej niz za jednorazowe sprawozdanie matki ...To nie jest brak
                wspólpracy, ale klasyczna sytuacja sprzecznych interesów - czy
                wynajmując z kimś mieszkanie, spałabyś na ławce w parku, bo ktoś
                przyszedł sie z kims pokochać, a z tego kochania twoja
                wspóllokatorka opłaca czynsz? No własnie...
      • cze67 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 04.06.08, 20:26
        > I z bólem muszę stwierdzic, z e jest cos nachalnie dydaktycznego w
        > tym filmie - i to coś zaburza całość, a już zwłaszcza koniec...nie
        > wierzę w takie przyznawanie się na sali sądowej i to basniowe -
        > dobro nawet jesli nei zwyciezy to sobie przypomni , po prostu jest
        > dla mnie naciągane , bombastyczne i nieprawdziwe.

        Ależ w tym jego przyznaniu nie było dobra tylko o wiele spóźniona
        reakcja na wyrządzoną krzywdę. Wszystko między dwojgiem tych ludzi
        się skończyło, zło się już stało i jest tylko nic nie znaczący (w
        sensie psychologicznym, relacji między nimi), pusty gest.
    • lattea Mam inna opinie 04.06.08, 20:47
      Mam inna opinie o tym filmie niz przedmowcy.

      Uwazam, ze wazny i godny uwagi byl w y l a c z n i e temat.
      Przemoc w rodzinie: emocjonalna, slowa, fizyczna; pogarda dla
      drugiego czlowieka, sponiewieranie go. Za podjecie tematu - brawa.

      Jednak sam film byl naprawde kiepski. Od beznadziejnych wprost
      zdjec: ni to dokument, ni film fabularny. Poza tym: zle ujecia,
      kiepskie kadry. Bardo zle nagrane dzwieki. Sadzac z napisow znaczaca
      role w powstawaniu filmu odegrala rodzina Gudejkow oraz liczni
      sponsorzy. Naprawde nie dalo sie utrzymac choc poprawnego poziomu
      zdjec?

      Dalej: nienaturalnosc postaci i postaw. Juz koncowy "akt" gdy syn
      zmienia zdanie i przyznaje sie do winy - wiedziony naglym porywem
      szlachetnego serca?!!! - byl po prostu sztuczny. Gra godna
      naturszczykow, w kraju, gdzie przyzwoici aktorzy moga sie
      spelniac... w serialach i teleturniejach. Fabula tez z trudem sie
      bronila.

      Wcale sie nie dziwie ze mimo swietnego tematu sklaniajacego do
      glebokiej refleksji film Krauzego nie otrzymal zadnej znaczacej
      nagrody poza polska filmografia. Coz z tego ze mowil o sprawach
      waznych, skoro mowil belkotliwie?
      • dr.verte Re: Mam inna opinie 04.06.08, 20:54

        pani chce być na siłę w kontrze , sam jestem krytyczny do wszystkiego
        ale ten film uważam za wybitny jako całość ,choć pewne słabości można
        mu wytknąć
        • lattea Re: Mam inna opinie 05.06.08, 11:12
          Dr.Verde, naprawde nie zamierzalam byc "na sile w kontrze". Po
          prostu podzielilam sie tym co czulam i co myslalam ogladajac ten
          film: z d u m i e n i e, ze tak kiepski obraz zyskal taki poklask w
          Polsce.

          W mojej opinii jest tylko jedno uzasadnienie takiego odbioru:
          kompletna zapasc polskiej kinematografii. Filmy powstajace w
          ostatnich latach to w przytlaczajace wiekszosci jakas pomylka, chlam
          i tandeta. Na tym tle obraz Krauzego to juz "cos", wiec uzasadnia
          sie zachwyt myslacej czesci publicznosci.
          • cze67 Re: Mam inna opinie 05.06.08, 12:12
            No tak, świetna teza - "myśląca część publiczności" w Polsce uważa
            ten film za wybitny, bo inne polskie filmy są kompletnie kiepskie,
            więc wygłodniali ludzie rzucają się nawet na taką słabiznę. Ta
            publiczność daje fory filmowi państwa Krauze, który jest wprawdzie
            niedobry, ale przynajmniej porusza ciekawy temat. Innymi
            słowy "myśląca część publiczności" na tle myślącej lubliczności z
            innych części świata wydaje się mało wybredna i zachwyca się takim
            byle czym bez ładnych kadrów, wysmakowanych dialogów i innych tego
            typu zabiegów, które powinien posiadać KAŻDY WYBITNY FILM. Gratuluję
            ogromnej wiedzy o tej części publiczności z Polski. Zapewne jest ona
            poparta wieloletnimi badaniami tudzież obserwacjami.
            • lattea Re: Mam inna opinie 05.06.08, 19:55
              Odwrocmy twoja skomplikowana logike, powiem bardzo prosto: jaka
              publicznosc poz polska zachwycila sie tym filmem?
              • cze67 Re: Mam inna opinie 05.06.08, 20:42
                Nie wiem, czy obraz był pokazywany w zagranicznych kinach, ale
                popatrz sobie tu:
                www.niekultura.pl/nagrody/-Plac-Zbawiciela-zachwyci%C5%82-jury-w-Triescie.html
                i na koniec listy w tym miejscu:
                www.filmpolski.pl/fp/index.php/1215888
                A poza tym, czy o wartości filmu świadczy jego popularność za
                granicą? Czy np. z faktu, że zespół Voo Voo nie odnosi sukcesów na
                Zachodzie mamy wyciagnąć wniosek, że gra kiepską muzykę? Istnieją
                dzieła/twórczość dość hermetyczna, zrozumiała dla widza kraju
                produkcji. Co fakt, że cały świat zachwycił się np. Gladiatorem,
                mówi nam o tym filmie? Że jest sprawnie nakręcony, trafia w gust
                szerokiej publiczności. Więc wyobraź sobie, że są filmy
                ważne/znakomite/poruszające etc., które zachwycają jakąś ograniczoną
                liczbę osób, i wcale nie umniejsza to ich wartości.
                • lattea Re: Mam inna opinie 05.06.08, 22:15
                  Dobre, takze trudne, kino JEST doceniane na swiecie (z polskiego
                  podworka: Kieslowski).
      • wrocek71 Re: Mam inna opinie 04.06.08, 21:01
        >
        > Dalej: nienaturalnosc postaci i postaw. Juz koncowy "akt" gdy syn
        > zmienia zdanie i przyznaje sie do winy - wiedziony naglym porywem
        > szlachetnego serca?!!!

        Film jest oparty na prawdziwej historii, prawdę jest
        też "nawrocenie" męża. Tak właśnie było.
        > Coz z tego ze mowil o sprawach
        > waznych, skoro mowil belkotliwie?

        Nie mowił belkotliwie. Mówił przejmująco i wyraziście, do dziś
        pamiętam tę ciszę w kinie. Żaden bełkot by nie spowodował takiego
        odbioru.
        Rozumiem, że marzyła Ci się historyjka, opowiedziana jak w
        telewizyjnych filmach typu "z życia wzięte", z ładniutkimi
        zdjęciami, prostym montażem, itd?
        • romcia.p Re: Mam inna opinie 04.06.08, 21:11
          dla mnie ta chropowatosc i oszczędnosc środków jest zaletą tego filmu,a nie jego wadą
      • cze67 Re: Mam inna opinie 04.06.08, 21:29
        No więc właśnie ten nieco dokumentalny styl zbliżał ów film do
        prawdziwego życia, wysmakowane kadry dobre są do kontemplacji i
        zachwycania się ALE NIE DO TEMATU TU PODEJMOWANEGO. Sposób
        realizacji Placu, szorstki, jakby niechlujny, pełen cięć, jakby nie
        do końca poprowadzonych scen, bez owych "ładnych" ujęć, powodował
        (przynajmniej u mnie) uwiarygodnienie całej historii.
        O kreacjach trudno dyskutować, ja nie widziałem żadnej
        amatorszczyzny, dla mnie było to bardzo wysokiej próby aktorstwo.
        Jak już napisałem, to jak aktorzy grali daną postać powodowało, że
        jednocześnie rozumiałem i nienawidziłem danego bohatera. Bohatera,
        nie aktora.
        Tak jak Chyra przez wiele lat kojarzył mi się z Gerardem z Długu i
        ta postać nie wychodziła mi z głowy, tak pani Jowita Budnik na długo
        pozostanie w mojej pamięci jako bohaterka "Placu Zbawiciela". Chylę
        czoła.
        • black_magic_women Mocne kino 04.06.08, 23:07
          A najwazniejsze,ze udalo sie uniknac prostych opozycji-czarne-biale,dobrzy-zli
          itp.Nikt nie byl w tej historii bez winy,a kazda ofiara byla tez katem i na
          odwrot,czyli dokladnie jak w zyciu.Przyczepilabym sie tylko do zakonczenia-dla
          mnie optymalnym zamknieciem bylaby scena z tabletkami na dworcu.Przeciaganie
          historii bylo ze szkoda dla filmu:(
        • mozambique Re: Mam inna opinie 05.06.08, 09:45
          to jak aktorzy grali daną postać powodowało, że
          > jednocześnie rozumiałem i nienawidziłem danego bohatera. Bohatera,
          > nie aktora. "

          mysle ze to wyjazsnienie jest zbędne
          mam wrazenie ze w tym wątku wszyscy odrózniaja aktora od postaci
          • anmanika Re: Mam inna opinie 05.06.08, 10:06
            Chyba jednak nie wszyscy odróżniają;-)
            Film świetny, świetnie zagrany, tylko koniec mi się nie podobał,
            taki sztuczny i niewiarygodny. Trochę też mi te zmutowane dzieci
            przeszkadzały, ale tylko trochę.
            • mozambique Re: Mam inna opinie 05.06.08, 10:11
              tobie tez ???

              mi szcegolenie jeden, ten bardizej zmutowany
              • romcia.p Re: Mam inna opinie 05.06.08, 12:24
                mozambique napisała:

                > tobie tez ???
                >
                > mi szcegolenie jeden, ten bardizej zmutowany

                a to nie były dzieci Gudejki?
                bo w napisach początkowych pojawiło sie dwóch Gudejków i pomyślałam,że to pewnie będą dzieci
                nawet chyba podobne były do tatusia
            • mika974 Re: Mam inna opinie 05.06.08, 10:15
              Ja tam będę broniła tej końcówki. Nie był to pusty gest, okazało
              się, ze mąż nie był wyzutym do szczętu facetem, ale człowiekiem,
              niedoskonałym, nawet podłą świnią, ale człowiekiem... Wy byście
              chciel aby bohaterka była sponiwierana do końca, a w pwenym sensie
              ocalono ją. To ważne, to nowy początek. I też czytałam, ze historia
              prawdziwa była inspiracją do tego filmu. Ogólnie aktorstwo
              najwyzszej próby, film wbił mnie w fotel . Krauze umie opowiadać
              takie historie. Ale i tak najpiekniejszym jego filmem był Nikifor.
        • ktmajcher Re: Mam inna opinie 07.06.08, 13:56

          cze67 napisał:

          > O kreacjach trudno dyskutować, ja nie widziałem żadnej
          > amatorszczyzny, dla mnie było to bardzo wysokiej próby aktorstwo.

          i właśnie za to dziękuję Krauze Team, z aktorów kojarzonych z
          telenowealmi wykrzesali To Coś, dla mnie cała trójka głównych
          postaci została odegrana koncertowo,
          Krauze ma szczęście do aktorów, a właściwie oni do niego, kto
          słyszał o Chyrze przed Długiem, o Gonerze ...
          kapitalne kreacja Feldman w Nikiforze (co nie jest akurat
          zaskoczeniem) idzie w parze ze znakomitym odtwórcą roli opiekuna
          artysty (co było i jest dla mnie największym atutem filmu),
          a teraz Budnik, Janiczek i Wencel - tylko żałować, że to pewnie
          takie miłe zaskoczenie jednorazowe, choć im tego nie życzę,
          (ciekawe co by było jakby Krauze wziął w obroty Ryśka z Klanu),
          wracając do Chyry, pamiętam jak w roku kiedy pojawił się Dług na
          festiwalu w Gdyni Rico Jaźwiński z pr. III opowiadał o pani, która
          przysiadła się do stolika przy którym siedział Chyra i jak
          skojarzyła, że siedzi przy Gerardzie to dała drapaka
    • easz Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 12:31
      Z premedytacją nie obejrzałam tego filmu teraz w tv, bo kiedyś widziałam w kinie
      i nie czułam się na siłach na powtórkę.

      Pamiętam, że wtedy był to dla mnie wstrząs - oprócz (mało wyjątkowego jak
      czytam) poryczenia permanentnego był jeszcze ból – fizyczny, wszystkich mięśni
      twarzy, ramion, pleców...

      Temat, owszem, ale to jak film został zrobiony też zrobiło swoje. Dla mnie zero
      dydaktyzmu i sztuczności, naciągactwa emocjonalnego o co było łatwo, naprawdę.
      Tylko problem i my w cztery oczy. A społecznie – ja nie kojarzę, żeby wcześniej
      i później taki głos gdzieś było słychać?.. (no, może Kuczoka kojarzę jeszcze)

      Ja też będę broniła zakończenia. Z dwóch powodów. Po 1 uwiarygadnia – pokazuje,
      że w gruncie rzeczy ten mąż bydlak przez cały czas był, jest i będzie
      CZŁOWIEKIEM, tak! i/bo takie rzeczy robią/przytrafiają się właśnie LUDZIOM a
      nie bydlakom, jak zwykliśmy sądzić.

      Po 2 – dla widza/społeczeństwa/opinii publicznej, jak tam chcemy, łopatologiczny
      przekaz, że jest WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ obydwojga, nawet jeśli fizycznie robi
      jedno, tak jak kiedy matka chowa dzieci w beczkach, nie sądzicie?.. A ojciec
      umywa ręce, co tam, sąd mu umywa ręce, bo przecież nie on rodził, nie on był w
      ciąży, on nie zauażył jakoby żona pod jednym dachem mieszkająca, w jednym łóżku
      śpiąca była. Ja uważam zakończenie filmu za „odruch” scenariusza a nie bohatera,
      czy jego sumienia przede wszystkim. Odpowiedzialność moralna, nie „fizyczna”.

      Jeśli chodzi o kwestię początku historii – mieszkanie, deweloper itd. - też bym
      była za tym, że to katalizator - to pokazuje tylko jak kruchy może być stan
      równowagi między ludźmi, i jak niewiele potrzeba, żeby się wszystko potoczyło w
      złą stronę – im, nam... Nieodwracalnie.
      • semijo Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 12:55
        A ja nie rozumiem, dlaczego część z was uważa ze końcówka była sztuczna i zbyt
        naciągana. Przecież Bartek nie był jakimś katem co przez x lat bił i zdradzał
        swoją żonę, a potem nagle cudowna przemiana. To był całkiem normalny koleś.
        Kochał, przynajmniej na swój sposób i żonę i dzieci. Byli raczej przeciętną
        parą. Rozprawa tez trochę trwała, miał czas by wszystko przemyśleć. W końcu to
        też matka jego dzieci. Dla mnie zakończenie ok.
        • romcia.p Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 13:17
          jak na kogoś kto kochał żone i dzieci,nawet na swój sposób,podejrzanie łatwo o nich zapomniał,gdy sie wyprowadził do zamożnej pani
          przez 1,5 miesiąca nie znalazł czasu na odwiedzenie synów,ale wyjazd na narty to jak najbardziej
          a żone to chyba nie bardzo kochał skoro ożenił sie z nią z musu,a potem zdradzał (co najmniej 2 razy)
          potem gdy odchodził z domu stłukł żone bo go nie chciała puścic,a syna stłukł gdy mu schował buty,bo nie chciał żeby tata odchodził (to drugie bicie wstrząsnęło mną duzo bardziej niż pierwsze - zrobił to jakoś tak na zimno,bez emocji,bez próby wytłumaczenia dzieciom czegokolwiek)
          • semijo Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 13:35
            Trochę upraszczasz...Faceta przerosły problemy, dlatego odszedł do lepiej
            sytuowanej Pani. Po prostu uciekł od problemów. Z żoną żył jednak co najmniej 6
            lat, planowali mieszkanie i na początku filmu widać było między nimi uczucie. On
            był cholernie słaby z charakteru. Dlatego uciekł od ciągle gderającej matki i
            żony, bo nie umiał zachować sie jak mężczyzna. To jednak nie skreśla go jako
            człowieka ogólnie. I myślę, ze to nie był typ głupiego cepa spod budki od piwa.
            Stać go było na jakieś przemyślenia. Dlatego nie dziwię sie ze tak to sie skończyło
    • lilith76 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 13:51
      Mocny film.
      Widziałam w kinie, widziałam w tv.
      Niedojrzały emocjonalnie mężczyzna, wychowywany przez matkę na Delfina, Mężczyznę Życia, zastępcę okrutnego męża (żadna dziewczyna nie była wystarczającow dobra dla niego).
      Niedojrzała emocjonalnie kobieta, mimoza która lata wcześniej WSZYSTKO w życiu postawiła na ten jeden konkretny związek, tego mężczyznę, przez lata siedzenia z dziećmi w domu wyrobiła w sobie "bezradność życiową" - łatwo powiedzieć, że irytująca postać, bo powinna się postawić, iść do pracy, ale to skutek kilku lat bezwolności, opierania się na Mężczyźnie, który okazał się chłopcem (i to przez małe "ch").
      Małżeństwo chłodne i oddalone od siebie - jest tam scena, gdy oboje wyszli do kina, jedzą po seansie ciastko, ona gada jak nakręcona o ortodoncie, a on patrzy się nieobecny przed siebie, poirytowany, chce wrócić do domu i skończyć ten "spektakl". Nawet gdyby developer okazał się uczciwy, to wkrótce wybyłby do jakiejś pani, tyle że żonie by mieszkanie zostało.
      Teściowa - zapewne przez 20 lat bita i poniewierana przez męża, wreszcie jako wdowa może zacząć żyć jak kobieta, smakować życie. Życie z mężem ją zahartowało - ona wyszła z tego twarda, blizny zarosła gruba skóra, przeciwieństwo synowej. I teraz na kark spada jej dwoje dzieci z dwójką malutkich dzieci. Wygodne życie na klimakterium poszło się j... A potem walka pomiędzy przyzwoitością w stosunku do synowej w depresji, a pragnieniem żeby zacząć żyć normalnie, bez garbów, obciążeń.

      Co do osób trzeciego planu - wydaje mi się, że ten mężczyzna z rozmowy przy samochodzie, który uderzył w sądzie męża, to jakaś dawna sympatia, coś się kluło, ale nie wyszło i rozmyło się. A wracać na wieś mogła do siostry i jej męża - to szwagier był pozbawiony sentymentów i zrozumienia.

      Film też pokazuje czym są prawdziwi "przyjaciele" - przyjaciółka jeszcze ze studiów najpierw ukrywa romans jej męża, a potem spuszcza za nią wodę, bo woli nie mieć rozterek w pracy.
    • dragon_fruit Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 05.06.08, 22:39
      mnie ten film poruszył, bo uświadomił, że KAŻDY może sie znaleźć w
      sytuacji bohaterow
      K A Ż D Y
      :(
      • anmanika Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 06.06.08, 08:16
        Zeby wyjasnic, ta koncowka nie byla dla mnie sztuczna dlatego, ze
        maz zmienil zdanie i zeznania. To akurat w 100% pasowalo. Te sceny i
        wywody sadowe i te 15 lat byly sztuczne.
        • mika974 Re: "Plac Zbawienia" wczoraj w nocy 06.06.08, 10:16
          Najważniejsze rzeczy wydarzyły się już wcześniej, to były już tylko
          ostatnie akordy. Po co kolejne "fajerwerki"? Zwróć uwagę, ze nawet
          Jowita była jakby nieobecna. To było zamierzone moim zdaniem przez
          twórców filmu. Nic nie zgrzyta, czepiacie się po prostu.
    • dadusia100 Re: PLac Zbawiciela chyba... 07.06.08, 14:17
      Uważam ze film jest ohydny

      Pokazali obrzydliwą, wydumana,skrajną sytuację po to tylko, aby
      cięzko choremu reżyserowi dać nagrodę.
      W zyciu nie jest tak, ze wszystko jest albo czarne albo białe.

      szkoda czasu
      • romcia.p Re: PLac Zbawiciela chyba... 07.06.08, 14:33
        dadusia100 napisała:

        > Uważam ze film jest ohydny
        >
        > Pokazali obrzydliwą, wydumana,skrajną sytuację po to tylko, aby
        > cięzko choremu reżyserowi dać nagrodę.
        > W zyciu nie jest tak, ze wszystko jest albo czarne albo białe.
        >
        > szkoda czasu

        jacy oni?
        myślałam,że to projekt autorski Krauzego i jego żony

        poza tym nic w tym filmie nie było czarno-białe
        zapewniam cię,że w rodzinach zdarzają się i gorsze historie,bardziej obrzydliwe nawet
        i powiem ci,że słyszałam już w życiu podobne teksty jakimi raczyli się bohaterowie
        to jest właśnie siła tego filmu - ta prawda
        • dadusia100 Re: PLac Zbawiciela chyba... 07.06.08, 14:43
          jacy oni?
          > myślałam,że to projekt autorski Krauzego i jego żony

          a wedlug Ciebie Krauze i jego zona to nie są ONI

          Plac Zbawiciela to bzdura totalna, film zrobiony po to zeby sie
          ludzi nawzdychali, odkrywa prawdy dawno odkryte

          wiem cos na ten temat
          i o produkcji takze
          i o tym jak sie robi takie filmy

          powtarzam Ci - zycie to nie jest scenariusz filmowy,
          jakie by te rodziny nie byly - nigdy nie jest albo czarne albo biale


          a jesli ma sie tesciową ktorej nie chce sie polubić, to potem
          kazdemu sie wydaje, że Krauze odkryl ameryka


          ona jest juz dawno odkryta i takie prawdy i filozofie to...

          pozdrawiam

          życzę lepszych filmów
          • wrocek71 Re: PLac Zbawiciela chyba... 07.06.08, 19:21
            >powtarzam Ci - zycie to nie jest scenariusz filmowy,
            jakie by te rodziny nie byly - nigdy nie jest albo czarne albo biale>

            LOL, ale mądrości, życie to nie scenariusz, bla bla bla. Tyle tylko,
            ze ta historia jest wzięta z życia.
            Sęk, że w tym filmie nic nie jest czarne, ani białe. Na tym chyba
            to właśnie polega i dlatego film wzbudza takie emocje. Dawno nie
            było tu takiej dyskusjo na temat filmu.

            >
            > wiem cos na ten temat
            > i o produkcji takze
            > i o tym jak sie robi takie filmy

            ??? Lubię takie spiskowe teore. Wiem, ale nie powiem:P
          • lilith76 Re: PLac Zbawiciela chyba... 09.06.08, 11:20
            > jakie by te rodziny nie byly - nigdy nie jest albo czarne albo biale

            Gdzie ty tam widzisz czarno-białe? Nie ma tam osoby jednoznacznie dobrej i jednoznacznie złej. Każdej ze stron po trochu przyzna się rację i po trochu uzna, że brnie bezmyślnie.

            > ona jest juz dawno odkryta i takie prawdy i filozofie to...

            Tak, w sumie cała kinematografia nie ma sensu...
            Może podasz przykład filmu, który "odkrył nieodkrytą prawdę"?


            To, że dla ciebie film jest ohydny i jedzie tanio po uczuciach, to twój problem emocjonalny. Znam filmy, których tematy są dla mnie ohydne, bo dotykają czego głęboko we mnie, czego absolutnie nie chce wyciągać, ale z tego powodu nie odbieram im wagi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka