aguszak1
23.09.08, 18:27
Wiemy już, że ten program to połączenie baru z idolem. Uczestnicy mają
zajęcia z panem ekspertem od wizerunku, który prowadzi również indywidualne
rozmowy z każdym z nich. I wszystko było by dobrze gdyby prywatne sprawy
wokalistów nie były wyciągane przed kamerę i pokazywane szerokiej
publiczności. Odnoszę wrażenie, że facet uczestnikom bardziej mąci w głowie i
poprzestaje na samym wytknięciu słabych punktów. A co z tym zrobić, nie
wiadomo. W rozmowie z jakimś uczestnikiem zwrócił uwagę, że jego poczucie
wartości nie powinno zależeć od tego co myślą o nim inni. Zgadza się, ale już
kompletnie się zapętlił, kiedy gość zwrócił uwagę, że jednak dla niego
informacja zwrotna o tym co myślą ludzie na temat jego twórczości jest
istotna, dobrze jest wiedzieć czy ludzie chcą tego słuchać, czy to jest ta
grupa docelowa. Odpowiedź eksperta była już nie zrozumiała, zaczął mówić o
tym, że ludzie są dla nas jak lustra, my się w nich przeglądamy, jak nie ma w
nas nic to nic nie zobaczymy w lustrze. Słuchacze nie panie ekspercie nie
zauważą, przecież nie o to chłopakowi chodziło.