Dodaj do ulubionych

PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA

IP: *.netx.waw.pl / 192.168.1.* 02.09.02, 22:06
PO KILKU MIESIĄCACH POSZUKIWAŃ MŁODA PANI INŻ.MGR INŻYNIERII CHEMICZNEJ I
PROCESOWEJ ZNALAZŁA PRACE W SKLEPIE (I TO TEŻ DZIĘKI ZNAJOMOŚCI)
CZY MOŻNA SPODZIEWAĆ SIĘ JAKIEJŚ ZMIANY W NASZYM KRAJU,CZY WIEDZA I
UMIEJĘTNOŚCI MLODYCH ZACZNĄ BYĆ WYKOŻYSTYWANE? PO CO KRAJ WYDAJE MILIARDY NA
KSZTAŁCENIE JEŚLI CI LUDZIE NIE SĄ POTRZEBNI?
Obserwuj wątek
    • Gość: robi Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: 172.16.61.* 10.09.02, 08:13
      nie wszyscy mlodzi chemicy maja tak zle......
      powodzenia
      • Gość: Jasio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.proxy.aol.com 12.09.02, 03:55
        Robi, zamiast ogolnikow, napisz cos konkretnego.
        Pozdrawiam
    • Gość: ja Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: 2.4.STABLE* / 10.48.57.* 13.09.02, 12:04
      Mlody Chemik może na przykład zgłosić się do BB lub innego reality show i
      będzie wtedy miał na pierwsze mieszkanko :)
    • Gość: Anka Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.waw.cdp.pl 13.09.02, 12:26
      Gość portalu: ANITA napisał(a):

      > MŁODA PANI INŻ.MGR INŻYNIERII CHEMICZNEJ I
      > PROCESOWEJ

      nie nauczyła się ortografii
      (WYKOŻYSTYWANE)

      ? PO CO KRAJ WYDAJE MILIARDY NA
      > KSZTAŁCENIE JEŚLI CI LUDZIE NIE SĄ POTRZEBNI?

      żeby mieć (statystycznie) wyższy odsetek ludzi z wyższym wykształceniem :)))
    • ula_s Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA 25.09.02, 14:06
      Przy 20 proc. bezrobociu trzeba miec b.duzo szczescia
      (znajomosci) zeby znalezc dobra prace.

      A moze jakies studia doktoranckie w Polsce lub np. za
      granica? Siedze w Niemczech i tutaj sporo obcokrajowcow
      przyjezdza na studia doktoranckie z fizyki i chemii bo
      Niemcy po studiach wola zarabiac pieniadze w przemysle
      badz biznesie niz sie meczyc nad doktoratem. Z reszta
      nie tylko w Niemcy. Znajomy profesor w Anglii dlugo
      szukal doktorantow i dopiero ktos mu sie z Chin zglosil.
      Nawet nie trzeba znac jezyka kraju do ktorego sie jedzie
      - w przypadku nauk scislych wystarczy angielski zeby
      czytac fachowa literature reszty nauczysz sie juz w
      trakcie pobytu.

      W trakcie doktoratu zawsze mozna sie rozejrzec za inna
      praca albo po prostu przeczekac az w Polsce poprawi sie
      nieco syt. gospodarcza.
      pozdrawiam
      • Gość: maciek Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.client.attbi.com 26.09.02, 06:50
        Tym przeczekaniem na poprawe sytuacji w Polsce dotrwasz do emerytury.
        Glosujecie na debili wiec macie to co macie
        • h.goetz Doktoraty na szmaty 26.09.02, 16:19
          Fajne sa te porady, by robic doktorat jako ucieczka przed brakiem jakiejkolwiek
          pracy lub innego pomyslu na zycie. Potem beda mowic :"robilem doktorat, uczylem
          sie 12256 lat i nikt mnie nie chce..."
          A z konkretow: Moja znajoma pracuje w HR duzej zagranicznej firmy (bankowosc, W-
          wa).
          Regula przy przyjmowaniu jest automatyczne odrzucanie "doktorow"
          i "doktorantow", bo z miejsca zaklada sie, ze to niedojda, ktory nie potrafil
          znalezc sobie pracy i zdobyc niezbednego dosw. zawodowego.
          Pozdro.
          H.
          • Gość: :) Re: Doktoraty na szmaty IP: *.acn.waw.pl 26.09.02, 20:25
            h.goetz napisał:

            > Fajne sa te porady, by robic doktorat jako ucieczka przed brakiem
            jakiejkolwiek
            >
            > pracy lub innego pomyslu na zycie. Potem beda mowic :"robilem doktorat,
            uczylem
            >
            > sie 12256 lat i nikt mnie nie chce..."
            > A z konkretow: Moja znajoma pracuje w HR duzej zagranicznej firmy
            (bankowosc, W
            > -
            > wa).
            > Regula przy przyjmowaniu jest automatyczne odrzucanie "doktorow"
            > i "doktorantow", bo z miejsca zaklada sie, ze to niedojda, ktory nie
            potrafil
            > znalezc sobie pracy i zdobyc niezbednego dosw. zawodowego.
            > Pozdro.
            > H.
            mam znajomego który o paniach pracujących w HR dla dużej zagranicznej firmy
            (bankowość W-wa )wypowiada się następująco: ty zajebana suko pokurwiona w chuj
            i wcale się mu nie dziwię skor czytam o automatycznym odrzucaniu....
            baw się dobrze, dla mnie już zostałeś automatycznie odrzucony
          • ula_s Re: Doktoraty na szmaty 30.09.02, 19:39
            moze i w bankowosci panuja takie obyczaje.... jesli tak
            to wspolczuje.
            W naukach scislych jest troche inaczej.
            • h.goetz Re: Doktoraty 30.09.02, 20:31
              To znaczya jak dokladnie jest w naukach scislych?
              W kraju o normalnej ekonomii, zdobycie kolejnego stopnia naukowego przelicza
              sie na dodatkowe pieniadze...
              Sluze liczbami do analizy, jesli Cie to interesuje, wystarczy wskoczyc na www
              dowolnego uniwersytetu i przeanalizowac zarobki absolwentow.
              Jak to wiec wyglada wg. ciebie? O ile wiecej zarabia absolwent kierunku
              scislego po doktoracie w porownaniu z absolwentem bez?
              I prosze nie mow mitylko, ze nie mozna wszystkiego przeliczac na kase.
              Mozna, mozna.
              • paw_dady Re: Doktoraty 02.10.02, 20:56
                h.goetz napisał:

                > I prosze nie mow mitylko, ze nie mozna wszystkiego przeliczac na kase.
                > Mozna, mozna.

                kurcze materialista ;o)
          • ula_s Re: 30.09.02, 19:48
            Nie wiem na jakiej planecie Pan zyje ale obecnie robi sie
            doktorat w Polsce - 3-4 lata, Anglii - 3 lata, w
            Niemczech - 4.
            No i doktoratu nie trzeba konczyc - nikt nie kaze
            podpisywac cyrografu.
            A dodatkowo mozna sobie probowac znalezc prace w unii
            (jak Polska przystapi to bedzie jak znalazl), podszkolic
            jezyk badz nauczyc sie nowego.
          • paw_dady Re: Doktoraty na szmaty 02.10.02, 21:01
            h.goetz napisał:


            > Regula przy przyjmowaniu jest automatyczne odrzucanie "doktorow"
            > i "doktorantow", bo z miejsca zaklada sie, ze to niedojda, ktory nie potrafil
            > znalezc sobie pracy i zdobyc niezbednego dosw. zawodowego.

            taaak ale w nasa czy innych sandia natl labs to po bs tudno no i panie w hr
            jakies inne podejscie maja.

            BTW a znajoma to w konsultingu pracuje? tam potrzeuja glabow ale chetnych do
            pracy po nocach. bo np. jesli doktorant jest z zarzadzaniem ryzykiem czy od
            zaawansowanego softu to jednak pare lat dluzej nad czyms moze sie
            przydac...nawet w bankowosci
      • Gość: Pio Mio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.dhcp.uno.edu 29.09.02, 01:12
        To troche nie tak, lepiej nie rob falszywych nadziei. Tu w Stanach na studia
        doktorancje na przecietnie dobrym uniwersytecie jest kilkaset podan na miejsce.
        Przebieraja jak w ulegalkach. Zwroc uwage - Chiny to 1.2 miliarda ludzi, sama
        statystyka naprodukuje niemalo zdolniachow, + Indie 1 miliard, z edukacja po
        angielsku i tak dalej...
        • Gość: Jasio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.proxy.aol.com 29.09.02, 19:38
          Gość portalu: Pio Mio napisał(a):

          > To troche nie tak, lepiej nie rob falszywych nadziei. Tu w Stanach na studia
          > doktorancje na przecietnie dobrym uniwersytecie jest kilkaset podan na
          miejsce.
          >
          > Przebieraja jak w ulegalkach. Zwroc uwage - Chiny to 1.2 miliarda ludzi, sama
          > statystyka naprodukuje niemalo zdolniachow, + Indie 1 miliard, z edukacja po
          > angielsku i tak dalej...

          No tak... drobna zmiana tematu. Pio Mo, wyczuwam frustracje w twoim glosie. I
          nie dziwie sie. Studia doktoranckie na amerykanskich uniwersytetach to "free
          labour camps", gdzie najzdolniejsi, bardzo nisko platni (jak na warunki lokalne)
          studenci odwalaja naukowa robote za managera - profesora. Taka dzialalnosc jest
          dzisiaj atrakcyjna glownie dla mieszkancow pewnych krajow azjatyckich. Potem
          mlody doktor zalapuje sie gdzies na "postdoka" w Stanach (jak jest lepszy) albo
          w Kanadzie (jak jest gorszy) i po malu imigracje do Polnocnej Ameryki ma
          zalatwiona. Ta droga przestala byc atrakcyjna dla Europejczykow juz wiele lat
          temu, mniej wiecej wtedy, kiedy srednia pensja krajowa wzrosla w Polsce z jakis
          10 USD do jakis 350 USD miesiecznie.
          Ale temat tego nie dotyczy. Co ma robic dzisiaj absolwent polskiej chemii.
          Sam powinines wiedziec, ze praca w R&D po malu konczy sie. Wiekrze zaklady
          chemiczne sa i beda przejmowane przez duze miedzynarodowe koncerny, gdzie prace
          badawcze sa prowadzone w centralnych duzych laboratoriach w krajach takich jak
          Niemcy, USA czy Francja. W kraju zostanie tylko pare sranowisk w kontroli
          jakosci, jezeli nowi wlasciciele nie zdecyduja sie zakladu zamknac.
          Slawne kiedys instytuty badawcze takie jak Blachownia czy ICHP tez powoli chyla
          sie ku upadkowi z powodu opisanego powyzej.
          Zostaja laboratoria analityczne pracujace dla potrzeb ochrony srodowiska itp.
          Ale i tutaj pracy nie przybywa, pracownicy bedacy na krok przed emerytura
          trzymaja sie kurczowo i solidarnie swoich stanowisk. Zaloze sie, ze jest taniej
          wyslac probki do analizy gdzies do "EU". I oczywiscie jakosc roboty bedzie
          lepsza. Co wiec zostaje??
          Zostaja male prywatne firmy, gdzie czasami dziala ktos z glowa na karku i
          potrzebuje pomocy mlodego, ambitnego absolwenta. Wiem, ze ambicje zaszczepione
          na uczelniach, nie faworyzuja malych firm, ale niestety, moze to byc jedyna
          lokalna mozliwosc zdobycia pracy w wyuczonej dyscyplinie. I moze to byc calkiem
          ciekawa praca. Zdobedziecie doswiadczenie i potem mozecie probowac nasladowac
          szefa.
          Przeciez w Polsce nie mozna nawet dzisiaj kupic dobrej jakosci farb
          produkowanych w kraju, nie mowiac juz o innych wyrobach tzw malej chemii!!!!
          Pozdrawiam
          • Gość: Pio Mio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.dhcp.uno.edu 30.09.02, 17:22
            Ta droga przestala byc atrakcyjna dla Europejczykow juz wiele lat
            > temu, mniej wiecej wtedy, kiedy srednia pensja krajowa wzrosla w Polsce z
            jakis
            >
            > 10 USD do jakis 350 USD miesiecznie.

            To makroekonomia, dobra do telewizji. W osobistym zyciu wybiera sie danie z
            tych ktore sa na stole. A autorka postu nie ma zadnej oferty ani za 350 USD ani
            nawet za 10. I naprawdopodobniej nic sie nie zmieni w najblizszej przyszlosci.
            I w Chinach i w Indiach sa dobre osrodki naukowe i relatywnie biorac przeznacza
            sie tam calkiem duzo kasy na nauke, mimo to zdolnych ludzi jest wiecej niz
            posad.
            Zwroc uwage ze jak pensja wynosila 10 USD to moze wyjazd byl i atrakcyjny ale
            nikt nie mogl sobie pozwolic nawet na bilet. Pominawszy przykra sprawe ze nikt
            o takiej mozliwosci nawet nie wiedzial. Ale byli tacy co i wiedzieli i mogli
            sobie pozwolic, ze wymienie - Balcerowicz, Rossati....
        • ula_s Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA 30.09.02, 19:42
          Moze w USA jest inaczej. Ale w Anglii czy w Niemczech
          ostatnio jest coraz gorzej z doktorantami. A propos
          Anglii - oczywiscie nie mam namysli Oxford czy Cambride.
          • h.goetz Ula- ta planeta to ZiEMIA 30.09.02, 20:47

            "Nie wiem na jakiej planecie Pan zyje ale obecnie robi sie
            doktorat w Polsce"
            Zyje od wielu lat w USA i to co zacytowalem powyzej, jest bardzo znamienne.
            Dlatego ze Polska to po prostu jakby inna planeta i lata tzw. przemian tak
            naprawde niewiele zmian poczynily w ludzkiej mentalnosci.
            Studia- licencjaty- magisterskie czy inne nadal robi sie czest nie patrzac na
            CEL. W Polsce istotny jest PAPIER- polecam lekture postu potencjalnego
            kandydata do wyjazdu do USA z zapytaniem o przydatnosc jego dyplomu,
            nostryfikacje etc.
            www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=44&w=3124754
            Osobiscie ukonczylem studia tu w USA, z premedytacja nie transferujac zadnych
            kredytow ze studiow w Polsce- nie uczylem sie dla dyplomu, tylko dla
            umiejetnosci, ktore nabede i ktore w prosty sposob przelicza sie na $$$.
            Musicie zrozumiec, ze szeroko pojmowana edukacja to nie hobby ani przyjemnosc
            (jesli komus nauka sprawia przyjemnosc to jego problem) tylko TOWAR, TOWAR,
            TOWAR, jak kazdy inny.
            Kiedys na podobne stwierdzenie otrzymalem riposte w stylu:"To wspolczuje ci ze
            tak myslisz, biedny jestes bla bla bla" Prosze sobie to darowac- ja solidnie i
            rzetelnie przebrnalem przez swoj college przynajmniej- to u was w Polsce
            komercjalnie pisze sie na zamowienie prace dyplomowe wszelkiego rodzaju
            (wliczajac doktorskie), kupuje zaliczenia i egzaminy.
            Bez demagogii wiec.
            • ula_s Re: Ula- ta planeta to ZiEMIA 01.10.02, 15:53
              Nie polecalam jej robienia doktoratu w USA. Nie wiem
              jakie sa tam warunki na uczelniach i na razie sie tam nie
              wybieram wiec mozesz byc spokojny. Wspolczuje jesli z
              jakichs przyczyn nie chciales sie chwalic swoimi wynikami
              na uczelni w Polsce ale Twoje doswiadczenia z USA nie
              daja Ci prawa do np. krytykowania tego co inni pisza o
              innych krajach.

              Ja z przerazeniem patrze jak na Uniwersytety w Niemczech
              sciaga sie Chinczykow i Rosjan zeby robili doswiadczenia
              - i tym samym doktoraty oparte na tych badaniach. Nie
              wiem jaka dziedzine reprezentujesz ale w naukach scislych
              ludzie ktorzy potrafia obslugiwac sprzet nie maja
              problemu z uznaniem dyplomu. Oczywiscie takie osoby
              musza troche poszperac w internecie a potem potrzebuja
              nawiazac kontakt ze swoim
              promotorem i recenzentem i poprosic o recenzje po
              angielsku plus zalatwic pare formalnosci (np. tlumaczenie
              dyplomu) ale jesli Chinczycy czy Rosjanie moga to robic
              to dlaczego nie Polacy? Dlaczego Polacy tak malo wierza w
              siebie?
              Moze dlatego ze nawet jak wysla jakikolwiek list na forum
              to zaraz sa gaszeni i krytykowani.

              A co do kariery chemika w Poslce - to szczerze
              wspolczuje. Wlasnie dlatego ze oprocz paru firm
              kosmetycznych i farmaceutycznych - nie ma innego rynku
              pracy - zasugerowalam doktorat. I to prawda ze wcale nie
              robia doktoratow najlepsi tylko Ci co maja motywacje.
              Jasne mozna godnie zyc pracujac w sklepie tylko ze "mloda
              chemiczka" byla ciekawa innych pomyslow na zycie.
              Zwazywszy ze jest jeszcze mloda moze sprobowac innego
              pomyslu na zycie.

              Nie zasugerowalam doktoratu jako recepty na zycie ani nie
              mialam zamiaru sugerowac nikomu pracy naukowej jako
              alternatywy na bezrobocie - ale jako wczesniejsze wejscie
              na rynek pracy unii europejskiej. W Niemczech jest
              dobrze rozwiniety przemysl chemiczny i kogos z polskim
              dyplomem moga tak "z ulicy" nie przyjac ale kogos z
              polskim dyplomem robiacego doktorat w Niemczech -
              predzej.
              Zawsze mozna wrocic do Polski i do pracy w sklepie.
              pzdr

              • h.goetz Twarda ZiEMIA 01.10.02, 17:25
                Ja z przerazeniem patrze jak na Uniwersytety w Niemczech
                sciaga sie Chinczykow i Rosjan zeby robili doswiadczenia
                - i tym samym doktoraty oparte na tych badaniach.
                (...)
                ale jesli Chinczycy czy Rosjanie moga to robic
                to dlaczego nie Polacy? Dlaczego Polacy tak malo wierza w
                siebie?
                Pominmy "pobocza" tej dyskusji...i pozostanmy przy twardych konkterach. Ja tez
                nie rozumien, dlaczego Rosjanie i Chinczycy moga, tak samo jak nie rozumiem,
                dlaczego niezle pieniadze kosili w USA informatycy z Indii czy Rosji.
                Moze Ty predzej potrafisz na to odpowiedziec? no i dlaczego "patrzysz z
                przerazeniem" na to , ze uniwersytety sciagaja sobie nie-Polakow? Moze Polacy
                sa po prostu nieudolni? Moze wymagaja za duzo? Moze ich wymogi sa
                nierealistyczne?
                Ja osobiscie nie mam absolutnie zadnego problemu, by konkurowac na amerykanskim
                rynku pracy z absolutnie nikim, mimo ze nie mam doktoratu i nie mam
                najmniejszego zamiaru go robic. BS i wielotetnie doswiadczenie zawodowe
                wystarczy mi w zupelnosci.
                Pracuje w branzy lotniczej. Nikogo nie krytykuje, robcie co wam sie zywnie
                podoba, ja sie podzielilem tylko swymi refleksjami i tyle.
                Ze zwyklej zas ciekawosci przestudiuj sobie post ponizej, autorstwa "a_l_a"
                • ula_s Re: Twarda ZiEMIA 01.10.02, 20:17
                  > Moze Polacy
                  > sa po prostu nieudolni? Moze wymagaja za duzo? Moze ich
                  wymogi sa
                  > nierealistyczne?

                  Moim zdaniem maja "tylko" kompleksy plus ewentualnie -
                  nieznajomosc jezykow.

                  > Ze zwyklej zas ciekawosci przestudiuj sobie post
                  ponizej, autorstwa "a_l_a"

                  Przez ostatnie kilkanascie lat troche sie zmienilo i w
                  Polsce i w Europie.
                  Kiedys w Polsce doktorat robilo sie po 8-10 lat. Teraz
                  sie troche inaczej mysli - bierze sie pod uwage co ile
                  kosztuje.
                  Poza tym kiedys wszelkie bio-dziedziny nie byly az tak
                  popularne. Teraz ida na to niemale pieniadze. W
                  laboratoriach przydaja sie ludzie ktorzy ukonczyli
                  chemie np. ze specj. chemia fizyczna.

                  • h.goetz Re: Twarda ZiEMIA 01.10.02, 21:03
                    Czy nie uwazasz, ze to juz wystarczy?
                    Czy Ty samachcialabys wspolpracowac z zakompleksionym facetem, z ktorym nie
                    mozesz sie porzadnie dogadac?
                  • paw_dady ha ha doktorek bez znajomosci jezyka 02.10.02, 20:54
                    > Moim zdaniem maja "tylko" kompleksy plus ewentualnie -
                    > nieznajomosc jezykow.

                    i w dodatku zakompleksiony. to jak taki delikwent czyta literature? a moze
                    tylko przedruki 'tlumaczy' z agory hi hi.

                    co do kompleksow nic sie nie martw size does not matter
            • Gość: usa Re: Ula- ta planeta to ZiEMIA IP: *.proxy.aol.com 03.10.02, 04:13
              h.goetz napisał:

              >
              > "Nie wiem na jakiej planecie Pan zyje ale obecnie robi sie
              > doktorat w Polsce"
              > Zyje od wielu lat w USA i to co zacytowalem powyzej, jest bardzo znamienne.
              > Dlatego ze Polska to po prostu jakby inna planeta i lata tzw. przemian tak
              > naprawde niewiele zmian poczynily w ludzkiej mentalnosci.
              > Studia- licencjaty- magisterskie czy inne nadal robi sie czest nie patrzac na
              > CEL. W Polsce istotny jest PAPIER- polecam lekture postu potencjalnego
              > kandydata do wyjazdu do USA z zapytaniem o przydatnosc jego dyplomu,
              > nostryfikacje etc.
              > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
              f=44&w=3124754"ta
              > rget="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=44&w=3124754</a>
              > Osobiscie ukonczylem studia tu w USA, z premedytacja nie transferujac zadnych
              > kredytow ze studiow w Polsce- nie uczylem sie dla dyplomu, tylko dla
              > umiejetnosci, ktore nabede i ktore w prosty sposob przelicza sie na $$$.
              > Musicie zrozumiec, ze szeroko pojmowana edukacja to nie hobby ani przyjemnosc
              > (jesli komus nauka sprawia przyjemnosc to jego problem) tylko TOWAR, TOWAR,
              > TOWAR, jak kazdy inny.
              > Kiedys na podobne stwierdzenie otrzymalem riposte w stylu:"To wspolczuje ci
              ze
              > tak myslisz, biedny jestes bla bla bla" Prosze sobie to darowac- ja solidnie
              i
              > rzetelnie przebrnalem przez swoj college przynajmniej- to u was w Polsce
              > komercjalnie pisze sie na zamowienie prace dyplomowe wszelkiego rodzaju
              > (wliczajac doktorskie), kupuje zaliczenia i egzaminy.
              > Bez demagogii wiec.

              Nie badz synu takie ura-bura. To ze skonczyles studia w usa to widac z tej i
              innych twoich wypowiedzi. Czasami nie bardzo mozna zrozumiec co chciales w nich
              przekazac. Nie przejmuj sie jednak. Nie jestes jedynym w tym kraju za Wielka
              Woda, ktory nie potrafi napisac prostego listu czy sprawozdania. Poza grupa
              kilkunastu dobrych szkol i uczelni to reszta nie nalezy sie zbytnio chwalic.
              Dotyczy to zarowno prowadzonych tam prac badawczych jak absolwentow. To ze
              mogles w przeszlosci latwo znalesc prace, to raczej sprawa koniunktury, a nie
              koniecznie twojego poziomu edukacji. Uwazaj, bo czasy sie teraz zmieniaja i sa
              dobre szanse, ze usa podazy za Japonia. Ciekawy jestem, co napiszesz na tym
              forum za rok albo dwa.
              Pozdrawiam
              >
              • munde Re: Ula- ta planeta to ZiEMIA 03.10.02, 14:50

                > dobre szanse, ze usa podazy za Japonia. Ciekawy jestem, co napiszesz na tym
                > forum za rok albo dwa.
                > Pozdrawiam
                Napisze dokladnie to samo co dzis. Pracuje w organizacji NON-PROFIT, ktora
                oprocz dobrych zarobkow oferuje mi pewnosc zatrudnienia do samej emerytury.Moja
                pensje oplacasz Ty-amerykanski podatnik.
                To zas ze nie mozesz zrozumiec mych postow, to raczej problem ktory lezy po
                Twojej, czytelnika, stronie, nie zas po mojej-autora. Wyciagnij wnioski i
                podejmij lub uzupelnij edukacje- tego nigdy dosc.

              • Gość: Pio Mio Re: Ula- ta planeta to ZiEMIA IP: *.dhcp.uno.edu 04.10.02, 16:46
                Pisalem to wiele razy i juz nie chce mi sie powtarzac. Im wieksze zadupie tym
                wieksze zadecie. Takze jezeli chodzi o jakosc uniwersytetow. Setny w kolejnosci
                uniwersytet amerykanski jest lepszy niz najlepszy w Polsce. Taka jest smutna
                prawda, te najlepsze, z kolei, maja budzety na badania naukowe wieksze niz cale
                polskie ministerstwo oswiaty. To po prostu inna liga. Golota tez nie wierzyl az
                dostal w pape i uciekl z ringu.
                • munde Edukacja 04.10.02, 17:10
                  Zgadzam sie z Toba.
                  Akurat studiowalem tu i tu, wiec mam niezle porownanie .
                  Ale, rzeczywiscie, szkoda kopac lezacego.

                  Usmialem sie zas z tego (cyt.):
                  "Poza grupa kilkunastu dobrych szkol i uczelni to reszta nie nalezy sie zbytnio
                  chwalic"


                  Coz wiec nalezy robic ? Na polska modle zatajac, ze sie skonczylo szkole by
                  dostac prace jako sprzedawca butow ;-)) ?
                • Gość: Jasio Re: Ula- ta planeta to ZiEMIA IP: *.proxy.aol.com 05.10.02, 05:10
                  Gość portalu: Pio Mio napisał(a):

                  > Setny w kolejnosci uniwersytet amerykanski jest lepszy niz najlepszy w
                  >Polsce. Taka jest smutna prawda,

                  Ocena bardzo osobista. Znam wielu dobrych naukowcow w Polsce, ktorym wielu
                  profesorow amerykanskich nawet do piet nie dorasta.


                  >te najlepsze, z kolei, maja budzety na badania naukowe wieksze niz cale
                  >polskie ministerstwo oswiaty.

                  Nauki nie mozna wyceniac tylko nakladami finansowymi. Czasami jeden dobry
                  pomysl wary jest fortune. Co do poziomu nakladow finansowych tu i tam, to
                  zgadzam sie z toba. Niestety, za Wielka Woda badania naukowe prowadzone sa
                  czesto w stylu "cold fusion" i ich rezultaty sa podobne. Gdy pieniedzy jest za
                  duzo, to latwo sie je traci. "Easy come, easy go" mysle ze znasz ta ekspresje.


                  > To po prostu inna liga. Golota tez nie wierzyl az dostal w pape i uciekl z
                  ringu.

                  Gram od wielu lat w tej lidze i jeszcze paru innych, tak ze mam wlasne
                  porownanie. Jakos jeszcze do tej pory w pape nie dostalem, wrecz przeciwnie.

                  Pozdrowienia
    • Gość: a_l_a Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.02, 23:11
      Skończyłam chemię uniwersytecką kilkanascie lat temu - dyplom na bardzo dobry ,
      potem studia podyplomowe - informatyka . I co? Pare lat za marne pieniądze w
      szkole , bo kobieta , dzieci itp.
      Lepiej nie miej złudzeń.
      Jakiś czas temu mój rok spotkał się po raz pierwszy od skończenia studiów.
      I wiesz co? Większość ludzi robi cokolwiek , by normalnie żyć - hurtownia butów,
      warsztat samochodowy, firma budowlana, gabinety stomatologiczne . Praca
      naukowa ? - owszem - jeden pasjonat , którego utrzymywali przez parę lat
      rodzice ( brak zony ,zobowiazań i dzieci ) i doktoraty - dokładnie największe
      miernoty na roku - w stylu , nie matura, lecz chęć szczera ...naukowiec , choć
      parę repet na końcie , ale dla chcącego nie ma nic trudnego !
      ŻENADA ! Kwiat polskiej nauki ... grzejący kurczowo stołki w instytutach , do
      których nie wepchniesz sie bez protekcji ..
      Myśl o sobie , nie o karierze naukowej . Można żyć godnie także jako sprzedawca
      Pozdrawiam ...
      • Gość: Pio Mio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.dhcp.uno.edu 01.10.02, 21:39
        Struktura wydzialow na uniwersyterach i ich liczebnosc juz dawno nie pasuje do
        wymogow wspolczesnej ekonomii, byla ona uksztaltowana w czasach rewolucji
        przemyslowej czyli w czasach gdy oplacalo sie robic cos konkretnego. Wiele sie
        zmienilo, obecnie sa czasy finansowo-bankowe. Gdy patrze na marchewke czy seler
        w supermarkecie wiem ze meksykanski rolnik ktore je wyprodukowal dostaje MNIEJ
        niz jeden procent ceny jaka ja zaplace. Mowiac krotko - jego praca jest nic nie
        warta. Z tego samego powodu nic nie jest warta praca jakiegokolwiek chemika czy
        fizyka czy inzyniera, choc nie wiem jak by sie nadymac. Zajmuja sie tym ludzie
        i kraje ktorzy nie maja dostepu do lepszego koryta, bo jakos trzeba zyc. Nie
        dlatego sie importuje buty i tekstylia z Chin bo jest tam tania robocizna ale
        dlatego ze chinczycy jeszcze nie maja dostepu do innych metod robienia kasy.
        Dzieki, jak to nazywaja globalizacji coraz mniej ludzi robi cokolwiek
        konkretnego. W USA na jednego robotnika przypada w tej chwili TRZYNASCIE osob
        ktore jego prace kontroluja i patrza czy jest zgodna z prawem i zarzadzaja nim
        i samymi soba.

        Nie ma wiec przyszlosci dla ciebie. Im wiecej bedzie przylaczania do Europy i
        im wiecej globalizacji tym gorzej. Powoli zmienisz sie w podludzia ktorym jak
        owa marchewka beda handlowac z Wall Steet, moze ci nawet dadza numer,... a juz
        dali PESEL.
    • Gość: Jasio Re: PRZYSZLOŚĆ MŁODEGO CHEMIKA IP: *.proxy.aol.com 02.10.02, 04:57
      Widze tutaj lawine pesymizmu. Drzemia tutaj ciagle jeszcze marzenia dawnych
      lat. Wielki przemysl, wielka chemia. Dymiace kominy hut i duzych zakladow
      przemyslowych. Nagle to wszystko przestaje sie rozwijac. Ba... zaczyna nawet
      powoli zanikac. Wokolo zaczyna powstawac panika... Gdzie ja znajde prace??!!

      Czy wiecie jednak, ze ok 80% GNP, czyli dochodu narodowego w np. w Kanadzie
      wytwarzaja male zaklady przemyslowe srednio zatrudniajace po ok. 20 osob. Wiele
      z tych malych zakladow produkuje unikalne wyroby na caly swiat. Czesto
      wystarcza dobry pomysl, troche wytrwalosci , doswiadczenia i wizja, a kolka
      zaczynaja sie powoli krecic. Czasami bardzo powoli i dlatego potrzeba
      cierpliwosci. To jest druga strona globalizacji. Zamiast myslec, jak skopiowac
      jakis produkt, nalezy wlozyc troche wysilku w probe znalezienia czegos nowego,
      co rynki na calym swiecie, a nie tylko w twoim miescie beda poszukiwaly. Era
      produkcji antyimportowej skonczyla sie bezpowrotnie.
      Dotyczy to rowniez chemii. Zgodnie z prognozami duze koncerny chemiczne skupia
      sie na taniej, masowej produkcji wyrobow wielkotonazowych. Zostaje jednak wiele
      dziedzin wymagajacych malej ilosci specjalnych dodatkow albo koncowych
      produktow.
      Chcialbym tez zwrocic uwage, ze wspolczesny przemysl wymaga wspolpracy chemikow
      w wieku dziedzinach nie majacych pozornie wiele wspolnego z chemia. Wszedzie
      tam, gdzie sie uzywa produkty chemiczne. Przykladowo wymienie tu produkcje
      ceramiki budowlanej, oczyszczalnie sciekow, uzdatnianie wody, kopalnie i
      zwiazane z tym uzdatnianie kopalin, obrobke metalu i zwiazane z tym plyny,
      elektronika i mikroelektronika z cala masa mikrosensorow, zrodla energii takie
      jak akumulatory, baterie czy nowe ogniwa paliwowe, cala inzynierie materialowa
      itp. itd.
      Problem jest w tym, ze mlodzi absolwenci nie nauczyli sie patrzec na otaczajacy
      ich swiat przez wlasciwy pryzmat i elastycznie podchodzic do potencjalnego
      pracodawcy. Nie potrafia rowniez w rozmowie przekonac go, ze wlasnie taka osoba
      z chemicznym wykszcalceniem jest mu potrzebna. W wielu przypadkach bedzie to
      pierwszy i jedyny chemik w zakladzie. Pamietajcie. Czesto wasi potencjalni
      pracodawcy nawet nie zdaja sobie sprawy z tego, jak bardzo potrzebuja chemika,
      i nigdy z kims takim nie wspolpracowali. No coz, czasy sie zmieniaja. .
      Pozdrawiam i zycze powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka