Dodaj do ulubionych

Successful candidate

IP: *.aster.pl 05.04.06, 21:21
Powyzszy zwrot jest zwrotem o nieokreslonej denotacji. Otoz sadze coraz
czesciej, ze kandydat, jakiego sie szuka to NIE kandydat z niebanalnym cv,
blyskotliwy i asertywny. Czlowiek majacy sporo do zaoferowania w sensie
kompetencji oraz traktujacy rozmowce po partnersku a nie z lizusowskim unizeniem.

Otoz partnerzy, dyrektorzy i cala menadzerska gawiedz najwyzszego szczebla NIE
szuka takich wlasnie ludzi. Jesli macie niebanalny zyciorys, zagraniczne
doswiadczenie, mowicie plynniej w jezykach obcych lepiej niz rekrutujacy
(zdarza sie czesto), to moze to byc przeszkoda w dostaniu roboty.

Jesli zastanawiacie sie, dlaczego wasza kolezanka z bialej podlaskiej, ktora
nie byla orlem na studiach dostala TE robote, a wy po dobrym warszawskim
ogolniaku i summa cum laude ze studiow NIE, to pragne w kilku slowach to wyjasnic.


Otoz dobry pracownik to pracownik TANI. jak wiadomo w 99% firm ,poza
doradztwem strategicznym, nie trzeba byc geniuszem. audyt, marketing,
whatsoever, nalezy umiec tluc tabelki w exelu, pisac raporty i notatki, znac
tabliczke mnozenia i chwatit. Nie trzeba byc geniuszem, ludzie. Malpa po
szkoleniu jest w stanie zrobic due dilligence w funduszu inwestycyjnym.

Nalezy byc potulnym, cichym jak mysz koscielna. Pracowac za minimum wage i nie
narzekac. pracownik to kon roboczy, ktory de facto jest kosztem uzyskania
przychodu. o tyle warto go zatrudniac, o ile przyczynia sie do uzyskania tego
przychodu.

jesli pokazecie, ze jestescie swiadomi swojej wartosci, nie prosicie na
kolanach o te robote, to generalnie macie przeje..e. nikt, ku.., nie szuka
indywidualnosci, jakkolwiek by nie byly dobre, a osiolkow do odwalania brudnej
roboty.

nikt nie mysli, ze ktos kto ma olej w glowie to asset dla firmy, bo a nuz taki
spryciarz zechce odejsc po 2 latach...

otoz drodzy panstwo prezesi i dyrektorzy. prosze nie marnujcie czasu osob,
ktore maja IQ a do tego jaja, by proponowac im pensje ponizej 2000brutto.
ci ludzie sa od was lepiej wyksztalceni i za granica zarabiali na praktyce
1500euro, wiec nie rozsmieszajcie ich, prosze.

chwala tym, co znaja swoja wartosc i nie daja sie zgnoic. jak pisal klasyk:
"Chwała nam i naszym kolegom. Ch..e precz".

Obserwuj wątek
    • Gość: bassPL Re: Successful candidate IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.04.06, 21:31
      O zarobkach takich jak na praktykach zagranicznych to należy chyba zapomnieć,
      żyjemy w biednym kraju.
      Nie bójmy się tego określenia.
      A co do wyłamywania szczebli z drabiny po wejściu na górę to akurat prawda.
      Swoją drogą to uczelnie rokrocznie opuszcza taka ilość absolwentów nastawionych
      na stanowiska kierownicze że tych ostatnich po prostu nie ma.
      Gospodarce tylu "managerów" nie trzeba, ktoś przecież musi robotę wykonać.
      Czasy komunistyczne były takie że co poniektórzy z namaszczenia pzpr mogli
      mówić: mój zawód to dyrektor.
      Skończyło się.
      Swoją drogą to gdzie zainteresowania i pasja ?
      Nie każdy muzyk w orkiestrze musi być dyrygentem, ale bez niego często ta
      ostatnia brzmi do dupy.
    • kierunek_zachod Amen 06.04.06, 00:46
      PS. Swietny tekst. Gratuluje
    • Gość: tom Re: Successful candidate IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 01:29
      Inteligencja niestety często wiąże się z ambicją i skłonnościami do
      leniuchowania. Inteligentnymi trudniej zatem zarządzać i trzeba im więcej
      płacić. Dlatego nie ma sensu zatrudnianie inteligentów na stanowiska, na
      których poradzić sobie mogą tzw. prości ludzie.

      Z drugiej strony, na stanowiska odpowiedzialne (menedżerzy, specjaliści,
      inforatycy itp.) szuka się ludzi inteligentnych i z kompetencjami, i co więcej
      nie jest o takich ludzi łatwo. Wiem co mówię, bo zdarza mi się uczestniczyć w
      procesie rekrutacji takich ludzi po stronie pracodawcy.

      A czemu nie ma zbyt wielu posad dla "młodych zdolnych"? O to już trzeba pytać
      rządzących, którzy tak konstruują system podatkowy, że gospodarka nie rozwija
      się, wskutek czego rynek jest 'płytki'.
    • Gość: am Re: Successful candidate IP: *.paisley.ac.uk 06.04.06, 03:25
      to dlaczego nie zostales w firmie, ktora juz na praktykach dawala Ci
      1500euro???
      • Gość: Bartek Re: Successful candidate IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 07:54
        Tyle, to taka primadonna pewnie na waciki potrzebuje.
    • radek_pln Re: Successful candidate 06.04.06, 08:18
      Gość portalu: vir napisał(a):

      > nikt nie mysli, ze ktos kto ma olej w glowie to asset dla firmy, bo a nuz taki
      > spryciarz zechce odejsc po 2 latach...

      Jest bardzo duże prawdopodobnieństwo że taki "spryciarz" zechce odejść, bo po 2
      latach osiągnie już wszystko co możliwe w danej firmie, bo praca mu się znudzi,
      bo dostanie lepszą propozycję, bo wyjedzie za granicę, bo zainteresuje go fizyka
      teoretyczna, bo bo bo... Firma przecież też musi myśleć w kategoriach
      minimalizacji ryzyka, a taki asset to taaakie ryzyko.

      Z drugiej strony masz też rację 95% osób w firmie nie musi być geniuszami i
      indywidualnościami, bo te firmy by po prostu nie funkcjonowały.

      Wiesz poza tym takie są czasy, że musisz udowodnić że jesteś dobry przydatny i
      potrafisz coś osiągnąć. Cieszenie się z osiągnięć zapisanych w cv to patrzenie w
      przeszłość. Byłeś na stażu ok, znasz języki ok, a co robisz teraz - użalasz się
      nad sobą. Czasem trzeba wziąć to co jest i zrobić z tym wszystko co możliwe, bo
      może się to okazać kluczem do sukcesu. Mogę być szewcem, ale będę robił
      najelpsze buty na świecie.

      Pozdr,
      Radek
    • losiu4 Re: Successful candidate 07.04.06, 11:31
      Gość portalu: vir napisał(a):


      > Jesli macie niebanalny zyciorys, zagraniczne
      > doswiadczenie, mowicie plynniej w jezykach obcych lepiej niz rekrutujacy
      > (zdarza sie czesto), to moze to byc przeszkoda w dostaniu roboty.

      może sie tak zdarzyć. Tak samo jak może być wrecz przeciwnie :)

      > Otoz dobry pracownik to pracownik TANI

      ależ skad. Dobry pracownik to taki, który ma najkorzystniejszy wskaźnik
      koszty/efekt :)

      > otoz drodzy panstwo prezesi i dyrektorzy. prosze nie marnujcie czasu osob,
      > ktore maja IQ a do tego jaja, by proponowac im pensje ponizej 2000brutto.
      > ci ludzie sa od was lepiej wyksztalceni i za granica zarabiali na praktyce
      > 1500euro, wiec nie rozsmieszajcie ich, prosze.

      ajkju to każdy jakieś tam ma, wiec nie demonizowałbym tego ilorazu :) co do jaj
      (w sensie fizycznym) to też może być różnie ;) jeśli cenisz sie powyzej 1500
      euro, to po prostu żądaj takiej płacy na rozmowach. Jeśli Cię nie zechcą - ich
      strata, skoro poskąpili na tak wspaniałego pracownika.

      Pozdrawiam

      Losiu
    • Gość: asdf Re: Successful candidate IP: *.aster.pl 07.04.06, 18:58
      :)
    • Gość: corgan mylisz się w kilku kwestiach IP: *.chello.pl 08.04.06, 02:17
      > Otoz sadze coraz
      > czesciej, ze kandydat, jakiego sie szuka to NIE kandydat z niebanalnym cv,
      > blyskotliwy i asertywny. Czlowiek majacy sporo do zaoferowania w sensie
      > kompetencji oraz traktujacy rozmowce po partnersku a nie z lizusowskim
      > unizeniem.

      Istnieją jakieś certyfikaty niebanalności, asertywności albo błyskotliwości?
      Które mżna umieścić w cv i wtedy ma się od razu z buta świetną pracę? Albo i
      nie jak mówisz?

      Po czym w cv poznać że delikwent jest błyskotliwy i niebanalny?

      > Otoz partnerzy, dyrektorzy i cala menadzerska gawiedz najwyzszego szczebla NIE
      > szuka takich wlasnie ludzi. Jesli macie niebanalny zyciorys, zagraniczne
      > doswiadczenie, mowicie plynniej w jezykach obcych lepiej niz rekrutujacy
      > (zdarza sie czesto), to moze to byc przeszkoda w dostaniu roboty.

      Dlaczego zakładasz że zagraniczne doświadczenie jest z automatu lepsiejsze od
      krajowego? I co to takiego ten niebanalny życiorys?

      Nie wiem czy i dlaczego menedżerowie nie przyjmują do pracy ludzi jak to mówisz
      z niebanalnym życiorysem. Może się ich boją? Ale jeśli już to dlaczego? Co
      takiego maja w sobie osoby z niebanalnym życiorysem ze ich sie trzeba bac?

      Czy to nie jest tak że Ci z niebanalnym będą prędzej czy później chcieli
      wygryźć z posad i stanowisk tych z banalnym? Więc może te obawy tych brzydkich
      niedobrych menedżerów są uzasadnione? :))

      ps: czego oczekujesz po ludziach z babnalnym zyciorysem? Czy bycie matka 2
      dzieci jest banalne czy raczej niebanalne? czy ktoś z banalnym życiorysem musi
      ustepować ze swoich posad jak tylko do firmy wpłynie cefauka z niebanalnym
      życiorysem?

      > Jesli zastanawiacie sie, dlaczego wasza kolezanka z bialej podlaskiej, ktora
      > nie byla orlem na studiach dostala TE robote, a wy po dobrym warszawskim
      > ogolniaku i summa cum laude ze studiow NIE, to pragne w kilku slowach to
      > wyjasnic.

      Słuchamy uważnie. Ja też to skomentuje.

      Zakładasz że koleżanka z Białej Podlaskiej jest gorszym gatunkiem od koleżanki
      z renomowanego lyceum?

      Ale co znaczy że "nie była orłem na studiach"? A są ludzi z BP ktorzy byli
      orłami? a są warszawiacy po renomowanych liceach ktorzy niebyli orłami? co z
      nimi? W ogóle w cv ktoś pisze że był lub nie był orłem na studiach? Czy pisze
      że jest durniem? bo nie wiem... od 2 lat nie szukałem pracy.

      Tworzysz obraz - nieorzeł z Białej Podlaskiej vs. blyskotliwa absolwentka
      renomowanego warszafskiego liceum. To powazny błąd analityczny.

      > Otoz dobry pracownik to pracownik TANI. jak wiadomo w 99% firm.
      To jest inna para kaloszy.

      > poza doradztwem strategicznym, nie trzeba byc geniuszem. audyt, marketing,
      > whatsoever, nalezy umiec tluc tabelki w exelu, pisac raporty i notatki, znac
      > tabliczke mnozenia i chwatit. Nie trzeba byc geniuszem, ludzie. Malpa po
      > szkoleniu jest w stanie zrobic due dilligence w funduszu inwestycyjnym.

      Ja nie potrafię robić due dilligence w funduszu inwestycyjnym. No i co w
      zwiazku z tym? Ale nie o mnie chodzi.

      Nie masz wrażenia ze obrażasz i szmacisz tym samym ludzi, ktorzy się uczą i
      rozwijają bez względu na warunki intelektualne? Nawet jeśli ktoś poprzestaje na
      tabelkach w excelu i robi to bardzo to dobrze to co w związku z tym? Trzeba go
      go przez szmacić, bo nie jest intelektualnym orłem? wg. twoich kryteriów
      oczywiście...

      ok, dalszą częśc postu widze tak:
      Chcesz być księciem (lub księżniczką) w firmie moze nawet kiedys władcą nawet
      nie tyle za większe pieniądze tylko z powodu same faktu bycia na świeczniku. Bo
      osoba na świeczniku nie jest pokorna, potulna, musi być niebanalna w kazdym
      calu z życiorysem wyłącznie. Bo prawdziwy książę nie musi sie nikogo słuchac,
      nie jest od odwalania brudnej roboty, jego wyższość nad reszta plebsu (choćby
      tylko z Białej Podlaskiej) jest oczywista no i wszyscy ci z zerowym intelektem
      przestawiających tabelki w excelu muszą mu słuzyć. A przecież takim ludziom nie
      można się podporządkować, prawda? tak jest? :)

      A ten wredny rynek, prezesi od siedmiu boleści czy menedzerowie z Białej
      Podlaskiej Ci tego nie umożliwiają :))

      > nikt nie mysli, ze ktos kto ma olej w glowie to asset dla firmy, bo a nuz taki
      > spryciarz zechce odejsc po 2 latach...

      Jest nieco inaczej. Ktos z tzw. olejem w głowie moze równie dobrze zrobic coś
      sensownego jak i wykorzystac swój olej to rozp..... lenia całej firmy w imie no
      własnie czego? niebanalności? błyskotliwości? Bo przecież osoba błyskotliwa i
      niebanalna nie może popraśc w banalność? wiec albo banalnymi rzeczami obciążty
      sie resztę niebłyskotliwego plebsu albo zmusi do odejścia tych ludzi, którzy
      nie zechcą sie mu podporządkować? tak jest?

      Wiesz co to jest umiejętność współpracy w grupie o czym od czasu do czasu mówia
      firmy? Polega to m.in. na umiejętności z ludźmi "gorszymi" cokolwiek to znaczy,
      inymi, z ludźmi z ktorymi sie nie zgadzamy, ktorych nie lubimy ect. największy
      olej w glowie czy wysoki assets nie pomogą firmie jeśli ktoś nie ma
      elementarnych

      A wiesz z czego wynikają Twoje problemy? i że tak powiem niezrozumienie?

      Z tego że współczesna gospodarka nie zajmuje sie zaspakajaniem potrzeb tylko
      ich kształtowaniem.

      Współczesna gospodarka w tym szkoły, firmy, różne instytucje opiniotwórcze typu
      telewizornia, panie od headnuntingu, prasa rozbusdzają w ludziach potrzeby.
      Potrzeby bycia na topie, bycia pięknym, niebanalnym, przebojowym i dynamicznym.
      W zasadzie dla niebanalnych i niedynamicznych nie ma w tym miejsca jakby się
      mogło wydawać.

      Obietnica polega na tym, ze aby być tym pieknym, lepszym, wspaniałym na rynku
      pracy wystarczy spełnic w 100% jakiś zakres działan - skończyć renomowane
      liceum, znać kilka języków (2 to za mało), trzeba mieć same piątki w szkole i
      na uczelni, nie mozna mieć banalnego życiorysu czyli wyjazd do Meksyku albo do
      Tybetu - tak, bo taka Łeba albo Tyrol jest banalny, więc chyba cięzko wpisac go
      w cv; do tego niebanalne zainteresowania wiec siłownia jest prymitywna, kraw-
      maga tez, ale surfing po Morzu Egejskim albo narty na Kaukazie oczywiście są
      super.

      No i oczywiście koniecznie praktyka zagraniczna albo najlepiej studia, bo jak
      to się wyraziła ostatnio w jakims radio studentka szkoly w UK "każda szkola
      zagraniczna jest lepsza od polskiej bo dzięki temu zwiększa sie szanse na rynku
      pracy".

      Oczywiście imperium medialno-opiniotwórcze kształtuje opinie w sposób
      prymitywny albo ciekawy. Raz mówi że praca będzie jak napiszecie ładniejsze cv
      (w domuyśle bardziej zrozumiałe dla HR) raz że "teraz na rynku pracy
      rozchwytywani sa absolwenci zawodówek albo inżynierowie".

      Jedni tym pierdom ulegają świadomie lub nie, inni olewają też świadomie lub
      nie. I jedni sie rzucają na 5 języków, praktyki, 3 fakultety, Almodovara,
      aerobik, kursy tańca, wyprawy do Tybetu itp. świadomie lub nie. W późnym wieku
      na opeeracje plastyczne bo przecież w ładnym nowoczesnym biurze nie można być
      starym, brzydkim, obwisłym :))

      Problem polega na tym, ze gospodarka jak pisałem zajmuje się tworzeniem potrzeb
      a nie ich zaspakajaniem.

      A więc (wiem że tak sie nie zaczyna zdania) ludzie rzucaja sie na te 2
      fakultety czy 3 języki i wchodzą dumni na rynek pracy a tu zonk! Nie ma pracy,
      a powinna być. Zapłaciłem/zaplaciłam, wyciskałam 7 poty uczać się po nocach i
      za to powinna mię czekać nagrodaw postaci pozycji i stanowiska dzięki ktorej
      mogę wyglądac jak MagdaM, miec biurko, ładne biuro ze sztucznym kwiatem,
      pieczątkę, notebooka, kostium (nieco aseksualny ale zawsze) pić actimela albo
      redbulla i być przebojowym. A tu dupa! :( albo ktoś proponuje wysylanie faxow,
      odwalanie brudnej roboty. Nie tak jak miało być.

      Okazuje się ze moze te 3 jezyki nie są potrzebne a nagle modny okazuje się że
      modny jest rosyjski a nie angielski albo 2 fakultety owszem są super, ale po 5
      latach okazuje się ze nie te co potrzeba tylko inzynieryjne albo zawod
      • Gość: corgan Re: mylisz się w kilku kwestiach - dokonczenie IP: *.chello.pl 08.04.06, 02:18
        Okazuje się ze moze te 3 jezyki nie są potrzebne a nagle modny okazuje się że
        modny jest rosyjski a nie angielski albo 2 fakultety owszem są super, ale po 5
        latach okazuje się ze nie te co potrzeba tylko inzynieryjne albo zawodówki,
        które nagle zaczęły być modne. Bo wcześniej nie były, a teraz są. Być moze za
        jakis czas znowu przestaną być modne i ichnim absolwentom pani HH powie że cza
        było skonczyć szkołę rolnicza albo rehebilitacyjną.

        Co w takiej sytuacji robi zawiedzona dusza?

        Rozwiązania są różne: można mieć pretensje do tych z Białej Podlaskiej że
        przyjeżdżają i zaśmiecają swoim jestestwem bezcenny warszawski trotuar
        zaniżając na dodatek płace, wyzywanie dyrektorów od bezmózgów i prymitywów (to
        czy tak jest to inna sprawa) albo to że sluszne i ładne stanowiska pracy
        okupują bezmózgie istoty z banalnym zyciorysem na dodatek. Albo w wersji soft
        emeryci i renciści ktorzy swoim jestestwem pobieraja renty i emerytury przez co
        są wysokie koszty pracy z powodu ktorego nie ma pracy takiej jaka powinina być.

        No w każdym razie ktoś i coś musi być temu winien, no nie? Że powinno byc
        świetnie (dobrze to za mało), a jest źle.


        > "Chwała nam i naszym kolegom. Ch..e precz".
        Oj! coś chyba nie do dkonca zrozumiałeś słowa Halbera.... :)))
        • Gość: bassPL bingo ! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.04.06, 14:20
          :)
        • Gość: Aśka Re: mylisz się w kilku kwestiach - dokonczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 11:37
          Nareszcie Ktoś nazwał rzeczy po imieniu, powinieneś to zapisać gdzieś i wklejać
          zawsze takim wymądrzającym się maniakalnym "warszawiakom". Mieszkam pod Wwa
          (więc raczej bezpośrednio we mnie to nie uderza) ale mam juz szczerze
          serdecznie dosyć słuchania i czytania takich mądrości, jakimi oni raczą innych
          przy każdej sposobności. I rośnie to takie anty wszystkiemu a potem zaszczepia
          tę cechę swoim dzieciom - "bo inni są dla Ciebie konkurencją, a życie to ciągła
          rywalizacja" i co, jak pisałeś, najśmieszniejsze - później czy warszawiak, czy
          nie i tak mu nikt nie odpowiada. Tragikomedia. POZDROWIENIA DLA PRZEDMÓWCY!
    • Gość: zarza5 Re: Successful candidate IP: 217.153.187.* 09.05.06, 12:42
      Słuchajcie

      Co by nie mowić, pisać, czytać cos prawy w tym jest, niestety.
      Każdy z was przedmówcy był zgryźliwy dla poprzednika/ków a nie o to chodzi.

      Niestety taka jest nasza szara rzeczywistość i musimy sobie z tym jakoś radzić.
      Nikt przecież nie obiecywał, że będzie różowo :)

      Pracy jest mało i naprawdę nie wiadomo jak trafić w tzw. "czubek" pracodawcy bo
      jedni szukają asertywnych i inteligentnych a inni podlizuchów lub roboli z
      niewielkimi ambicjami lub bez. NIestety tutaj my sami musimy ocenić co chcemy
      robić i jakie cechy naszego charakteru oraz nasze predyspozycje przyszłemu
      pracodawcy pokazać :) to i tak on decyduje kogo woli :)

      Ja uważam się za osobę inteligentną (IQ 130) ale staram się nie wymądrzać
      skończone dwa mocne kierunki m.in. prawo znam kilka języków w tym angielski
      perfekt i kilka lat pracy z zawodzie, ale wcale nie uważam że tylko za to mi
      się należy stanowisko z dobra pensją. Teraz znowu szukam pracy bo umowa się
      kończy i nie chcę zostać na lodzie, wysyłam CV, biegam na rozmowy i czekam może
      coś z tego wyjdzie. Mówie pracodawcy co może dzięki mnie zyskać i jakie są moje
      plany na przyszłe życie zawodowe jeśli nie możemy tego zgrać lub chociaż
      zbiliżyć do siebie to znaczy że to nei był właściwy pracodawca.

      Tak sobie powtarza i dobrze mi z tą myślą. Wiem co chce robic za 5 lat i do
      tego daze.

      Sprobujcie sami, moze wam tez bedzie lepiej :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka