Dodaj do ulubionych

Ile cv jeszcze wyślecie?

16.09.03, 11:08
Ile cv jeszcze wyślecie, zanim zrozumiecie, że to do niczego nie prowadzi???

Trzeba otwarcie sobie powiedzieć, że aktywność poszukiwawcza nie wpływa
zasadniczo na zwiększenie prawdopodobieństwa znalezienia pracy. Załóżmy, że
na ogłoszenie o jednym miejscu pracy przychodzi średnio 1000 aplikacji.
Szansę dostania pracy każdy z aplikantów ma więc jak 0,1%. Jeżeli więc ktoś
roześle w różne miejsca 10 swoich cv, to prawdopodobieństwo znalezienia przez
siebie pracy zwiększa zaledwie o 1%. Ile dziesiątek aplikacji można wysłać?
Ja w swojej branży mogę zaledwie ok. 60, bo nie ma więcej firm. Rekordziści
wysyłają kilkaset aplikacji, ale nawet oni osiągają wtedy zaledwie
kilkudziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo trafienia.

Nie tędy droga! Trzeba stworzyć sytuację, w której ubieganie się o pracę
będzie miało realny wpływ na jej znalezienie. Jednak nikt z nas pojedynczo
nie ma możliwości kształtowania w ten sposób sytuacji na rynku pracy. Do tego
niezbędne są decyzje makroekonomiczne. Rządzący w państwie takich decyzji
nawet nie przygotowują, lekceważąc swoje konstytucyjne obowiązki wobec
społeczeństwa. W interesie nas wszystkich trzeba pozbawić ich władzy! Trzeba
przygotować i zacząć realizować program wzrostu gospodarczego! Żeby to
zrobić, trzeba najpierw zorganizować się!

Apeluję o to od wielu miesięcy. Odzew jest znikomy. Dlaczego poprzestajecie
na narzekaniu, dlaczego popadacie w apatię? Czy stracilibyście cokolwiek,
gdybyście zdecydowali się na działania wspólne i w interesie nas wszystkich?

Proszę wszystkich Was, bezskutecznie poszukujących pracy, o wytłumaczenie mi
tego. Chcę zrobić coś dla Was i wiem, co zrobić trzeba. Jednak bez Was tego
zrobić nie mogę. Dlatego chcę zrozumieć przyczyny Waszej niechęci do
organizowania się.

Wiesław Rewerski
Obserwuj wątek
    • hansa Re: Ile cv jeszcze wyślecie? 16.09.03, 11:30
      pan_bezrobotny napisał:

      > Ile cv jeszcze wyślecie, zanim zrozumiecie, że to do niczego nie prowadzi???
      >
      > Trzeba otwarcie sobie powiedzieć, że aktywność poszukiwawcza nie wpływa
      > zasadniczo na zwiększenie prawdopodobieństwa znalezienia pracy. Załóżmy, że
      > na ogłoszenie o jednym miejscu pracy przychodzi średnio 1000 aplikacji.
      > Szansę dostania pracy każdy z aplikantów ma więc jak 0,1%. Jeżeli więc ktoś
      > roześle w różne miejsca 10 swoich cv, to prawdopodobieństwo znalezienia przez
      > siebie pracy zwiększa zaledwie o 1%. Ile dziesiątek aplikacji można wysłać?
      > Ja w swojej branży mogę zaledwie ok. 60, bo nie ma więcej firm. Rekordziści
      > wysyłają kilkaset aplikacji, ale nawet oni osiągają wtedy zaledwie
      > kilkudziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo trafienia.
      >
      > Nie tędy droga! Trzeba stworzyć sytuację, w której ubieganie się o pracę
      > będzie miało realny wpływ na jej znalezienie. Jednak nikt z nas pojedynczo
      > nie ma możliwości kształtowania w ten sposób sytuacji na rynku pracy. Do tego
      > niezbędne są decyzje makroekonomiczne. Rządzący w państwie takich decyzji
      > nawet nie przygotowują, lekceważąc swoje konstytucyjne obowiązki wobec
      > społeczeństwa. W interesie nas wszystkich trzeba pozbawić ich władzy! Trzeba
      > przygotować i zacząć realizować program wzrostu gospodarczego! Żeby to
      > zrobić, trzeba najpierw zorganizować się!
      >
      > Apeluję o to od wielu miesięcy. Odzew jest znikomy. Dlaczego poprzestajecie
      > na narzekaniu, dlaczego popadacie w apatię? Czy stracilibyście cokolwiek,
      > gdybyście zdecydowali się na działania wspólne i w interesie nas wszystkich?
      >
      > Proszę wszystkich Was, bezskutecznie poszukujących pracy, o wytłumaczenie mi
      > tego. Chcę zrobić coś dla Was i wiem, co zrobić trzeba. Jednak bez Was tego
      > zrobić nie mogę. Dlatego chcę zrozumieć przyczyny Waszej niechęci do
      > organizowania się.
      >
      > Wiesław Rewerski

      co do działań nas wszystkich mam pomysł, który już wczesniej zaprezentowałem na
      forum Praca: wiadomo,że za kilka miesięcy będziemy świadkami załamania finansów
      Polski.Bezrobocie dojdzie wtedy do 25-30%.Wiele osób znajdzie sie na
      ulicy.Jest jedno rozwiązanie: atak naszych wojsk na Niemcy i natychmiastowe
      poddanie się.Gdy Niemcy zajmą nasz kraj( wraz z wojskami NATO)każdy znajdzie
      pracę -w rolnictwie , niemieckich fabrykach , itd.Nie będzie głodu i
      bezrobocia.Piszę to ,z miasta które przed wojną była konkurentem dla Berlina,
      z Breslau.Tylko szybki marsz wojsk polskich na Berlin da nam nadzieję i
      dobrobyt!!!




      • pan_bezrobotny Do żartownisiów 16.09.03, 12:05
        hansa napisał:

        > Jest jedno rozwiązanie: atak naszych wojsk na Niemcy i natychmiastowe
        > poddanie się.Gdy Niemcy zajmą nasz kraj( wraz z wojskami NATO)każdy znajdzie
        > pracę -w rolnictwie , niemieckich fabrykach , itd.Nie będzie głodu i
        > bezrobocia.

        Temat jest poważny i moje pytania również. Oczekuję więc także poważnych
        odpowiedzi. Żartownisiom dziękuję.

        Wiesław Rewerski
      • Gość: doradca Re: Ile cv jeszcze wyślecie? IP: *.acn.pl / *.acn.pl 16.09.03, 15:39
        Jezeli Twoj dziadek milicjant albo babcia działaczka ORMO zyje to zapytaj sie
        ich kto i kiedy wymyslił taką teorię. Dla ulatwienia dodam Tobie, ze chodziło
        wtedy o wojska Układu Warszawskiego i sprawe związaną z napaścią na Królestwo
        Danii. Pomimo wszystko pozdrawiam bo jeszcze nie zaslugujesz na miano
        pierdolnietego polaczka.
    • barton_2500 Re: Ile cv jeszcze wyślecie? 16.09.03, 13:22
      Myślę że za bardzo Pan uogólnia. Nie można tego mierzyć tak porostu
      statystycznie bo rynek pracy (pracodawcy) to nie grupa homogeniczna.
      Każdy pracodawca jest inny (inna kultura organizacji, otoczenie w jakim firma
      działa itp. ..), poza tym wymagania stawiane kandydatom w każdym szczególnym
      przypadku też są różne. Biorąc to wszystko pod uwagę jedni kandydaci nawet
      przy 1000 chętnych będą mieli 30% szans a inni wartości "niemierzalne". Każda
      wysłana oferta to nowa sytuacja i nowa szansa, nie ma ona nic wspólnego z
      wysłaną poprzedniego dnia do innego pracodawcy. To że ktoś wysyłając 400 ofert
      pracy w okresie 6 miesięcy i nie znajduje pracy wcale nie musi wynikać z
      jakiejś średniej statystycznej. Być może na rynku jest za dużo ludzi o
      podobnych kwalifikacjach, być może ktoś stara się o prace w oddalonym mieście
      a pracodawcy nie chcą zamiejscowych itd. Nie jest moim zamiarem podawanie
      wszystkich możliwych przyczyn, chcę jedynie pokazać że wysuwanie wniosków z
      przedstawionego przez Pana modelu rynku pracy jest fałszywe bo model jest
      niewłaściwy. Budowanie partii nie jest panaceum na bezrobocie no chyba ze
      członków tej partii (ale nie o to mam nadzieje Panu chodzi).
      • pan_bezrobotny Parę wyjaśnień 16.09.03, 14:45
        barton_2500 napisał:

        > chcę jedynie pokazać że wysuwanie wniosków z
        > przedstawionego przez Pana modelu rynku pracy jest fałszywe bo model jest
        > niewłaściwy. Budowanie partii nie jest panaceum na bezrobocie no chyba ze
        > członków tej partii (ale nie o to mam nadzieje Panu chodzi).

        Podane przeze mnie liczby są fikcyjne, więc proszę nie nazywać modelem tego, co
        napisałem. Miało to być jedynie arytmetyczną ilustracją powodu tego, że
        zwiększanie liczby wysłanych aplikacji nie prowadzi do znalezienia pracy. Co
        zresztą jest skądinąd wiadome bezrobotnym. Gdyby z tego prostego pomysłu chcieć
        zrobić jakiś model, to oczywiście należałoby uwzględnić w nim wszystko to, co
        Pan napisał, i jeszcze wiele innych czynników.

        Budowania partii politycznej nie traktuję jako panaceum na bezrobocie. Jest to
        natomiast warunek wstępny do stworzenia tego, bez czego bezrobocie nie
        przestanie być problemem społecznym. Programu wzrostu gospodarczego mianowicie.
        Program taki nie istnieje, a rządzący nie mają nawet pomysłu na jego
        stworzenie. I dlatego potrzebne jest stworzenie partii - pierwszej, która
        podejmie ten temat i weźmie odpowiedzialność za realizację takiego programu.

        Wzrost gospodarczy traktuję jako warunek niezbędny, lecz niewystarczający do
        zlikwidowania problemu społecznego, jakim jest bezrobocie. Partia, do
        utworzenia której zachęcam, musi oczywiście zająć się wszystkim innym, co
        dopełni ów warunek do wystarczającego. Jest to materia skomplikowana i nikt w
        pojedynkę tego nie opracuje. Dlatego piszę, że sam nic nie zrobię, i apeluję o
        włączanie się do prac organizacyjnych.

        Gdyby ktokolwiek wykazał, że można rozwiązać problem bezrobocia bez wzrostu
        gospodarczego, to pierwszy przyklasnę takiemu niewzrostowemu programowi i
        zrezygnuję z forsowania swojego pomysłu. Jest to jednak idea absurdalna, a
        piszę o tym, ponieważ w dyskusji na forum "Kraj" pojawiły się takie sugestie.
        Ich autor już ich jednak nie rozwija...

        I na koniec jedno ważne wyjaśnienie. Ważne, bo zdaję sobie sprawę, że nie Pan
        jeden podejrzewa kierowanie się przeze mnie nieczystymi intencjami... Chcę więc
        wyraźnie powiedzieć, że nie jestem jakimś cynicznym typem, który po cudzych
        plecach chce wdrapać się na wysoki stołek. Nie, ja po prostu obserwuję to, co
        się dzieje w Polsce... Z racji swojego doświadczenia życiowego (mam 51 lat, a
        praca dawała mi szeroki ogląd rzeczywistości) i wykształcenia (socjologia i
        ekonomia) wiem, do czego zmierzamy - do katastrofy. Rządzący tymczasem
        zachowują się tak, jakby tego nie wiedzieli. I dlatego krzyczę! Kieruje mną
        troska, a nie cynizm.

        Wiesław Rewerski
        • Gość: doradca Szanowny Panie Wiesławie IP: *.acn.pl / *.acn.pl 16.09.03, 15:53
          Problem wedlug mnie nie polega na tym ile pan wysle aplikacji. Problem wedlug
          mnie polega na tym do kogo Pan wyśle. Typowo polski profesjonalizm polega na
          tym, ze firmy ogloszenia o prace wykorzystuja do celow reklamowych. Tak jest
          gdy dana firma posiada ISO. Musi publicznie informowac o istniejacych
          wakatach. Te wakaty juz dawno sa zaklepane przez znajomych, znajomych i itd.
          itd. Jezeli ktos potrzebuje przykladu prosze bardzo. Otoz jest pewna bardzo
          znana firma w Wielkopolsce, gdzie pani specjalistka od HR wymyslila cos na
          skale swiatowa. Otoz na kartce papieru mozna odczytac plik informatyczny.
          Przesuwamy "mysz" i otwoeramy wszystkie pliki zamieszczone w zalaczniku . Nie
          ma znaczenia czy jest to plik typu Word, Excell czy z rozszerzeniem pdf.
          Jezeli chcecie szczegoly to moge opisac w innym miejscu.
          Powtarzam, ze firmy w Polsce nie dbaja o cos takiego co nazywa sie "goodwill".
          Jezeli Pan prezes wysyla list z zapytaniem do szkoly jezyka grenlandzkiego to
          oczekuje odpowiedzi. Jezeli klient ( a prosze mi wierzyc, ze aplikant na dane
          stanowisko moze byc rowniez klientem) wysyla pismo z pytaniem do Pana prezesa
          i nie otrzymuje odpowiedzi zadnej to a) pan prezes jest pierdolonym oszustem
          b) pan prezes jest polskim profesjonalista c) wspołpracuje ze swiatowej slawy
          gwiazda dziennikarstwa niejaka Aneta Borowiec d) jak nie wspolpracuje ze
          swiatowej slawy gwiazda dziennikarstwa Aneta Borowiec to wspolpracuje z
          Izabela Marczyk e) wlasciwe podkreslic
          Szanowny Panie Wieslawie dopoki bedzie w Polsce funkcjonowalo cos takiego
          jak "naiwność" dopoty ludzie beda aplikowac w niewlasciwe miejsca. Pracodawcy
          beda wypisywac bzdzury, ze otrzymali po kilkanascie tysiecy aplikacji co jest
          bzdura i pierdolonym oszustwem. Dopoty nie beda odpowiadac na wyslane
          aplikacje dopoki ludzie beda kupowac ich towary. Niechby tak Avon, Oriflame,
          Kirby, Provident, Pekao SA, WBK. Millenium, Eurobank, Astroman, Most Wanted,
          Urzad Sluzby Cywilnej i kilka innych firm zbankrutowalo to dopiero nauczyliby
          sie szacunku. Oczekuja szacunku niech ten szacunek okazuja. Ja od pierdolonych
          oszustow szacunku nie oczekuje wiec nie mam zamiaru ich szanowac i dlatego
          niektore sprawy nazywam po imieniu. Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          • pan_bezrobotny Re: Szanowny Panie Wiesławie 16.09.03, 19:17
            Gość portalu: doradca napisał(a):

            > Szanowny Panie Wieslawie dopoki bedzie w Polsce funkcjonowalo cos takiego
            > jak "naiwność" dopoty ludzie beda aplikowac w niewlasciwe miejsca.

            Zgadzam się z Panem, że w Polsce ze strony pracowników HR stykamy się z
            niecywilizowanym i patologicznym stosunkiem do klientów. Piętnował Pan to
            wielokrotnie i słusznie! Problem jednak w tym, że w Polsce nie ma firm, które
            działałyby inaczej. Ja przynajmniej takiej nie spotkałem. A żyć trzeba...

            Dziękuję za pozdrowienia i życzenia! Nawzajem!

            Wiesław Rewerski
            • Gość: doradca Re: Szanowny Panie Wiesławie IP: *.acn.pl / *.acn.pl 16.09.03, 20:31
              Jezeli Pan takiej firmy nie spotkał to znaczy a) taka firma nie powstała b)
              takiej firmy Pan jeszcze nie zalazł bo prawdopodobnie źle Pan szukał c) trzeba
              mieć nadzieje, że taką firmę Pan spotka
              Powodzenia zycze.
    • pan_bezrobotny Chcę zrozumieć... 16.09.03, 19:05
      pan_bezrobotny napisał:

      > Dlaczego poprzestajecie
      > na narzekaniu, dlaczego popadacie w apatię? Czy stracilibyście cokolwiek,
      > gdybyście zdecydowali się na działania wspólne i w interesie nas wszystkich?
      >
      > Proszę wszystkich Was, bezskutecznie poszukujących pracy, o wytłumaczenie mi
      > tego. Chcę zrobić coś dla Was i wiem, co zrobić trzeba. Jednak bez Was tego
      > zrobić nie mogę. Dlatego chcę zrozumieć przyczyny Waszej niechęci do
      > organizowania się.

      Dziękuję za dotychczasowe wypowiedzi. Oczywiście wiążą się one z tematem wątku,
      ale jednak nie odnoszą się do jego istoty. Dlatego pozwalam sobie zacytować to,
      na czym zależy mi najbardziej. Będę wdzięczny za wypowiedzi nawiązujące do tego
      fragmentu mojego pierwszego posta. Zachęcam do nich i z góry dziękuję!

      Wiesław Rewerski
      • Gość: smoczątkoognia Re: Chcę zrozumieć... IP: *.acn.waw.pl 16.09.03, 20:29
        z partią bezrobotnych jest podobnie jak z partią kawalerów i panien -
        zdecydowana większość ludzi z niej wcześniej czy później wypada... a po drugie
        nie w niej rzadnego mechanizmu budjącego wspólnote - jeżeli walczy się o to aby
        samemu mieć pracę a nie kolega z partii:)

        personalnie nie wierzę w partię opartę o kryterium jakim jest bezrobocie a nie
        kryterium jakim jest jasny program akceptowalny dla pewnej grupy ludzi
        grupujących się koło parti.


        ludzie wierzą w naprawdę różne mechanizmy które według nich mogą zmnieszyć
        bezrobocie- od walki z spiskiem żydo-masono-cyklistów:) aż do pełnej
        liberalizacji stosunków gospodarczych
        • pan_bezrobotny Re: Chcę zrozumieć... 16.09.03, 23:19
          Gość portalu: smoczątkoognia napisał(a):

          > z partią bezrobotnych jest podobnie jak z partią kawalerów i panien -
          > zdecydowana większość ludzi z niej wcześniej czy później wypada...

          A dlaczego mieliby do tej partii należeć tylko bezrobotni? Korzyści z wzrostu
          gospodarczego wyniosą także zatrudnieni oraz zatrudniający ich. Dlaczego więc
          nie mieliby jedni i drudzy także uczestniczyć w budowaniu i realizowaniu
          korzystnego dla wszystkich programu?

          > nie w niej rzadnego mechanizmu budjącego wspólnote

          O mechanizmie budującym wspólnotę napisałem wyżej - zarówno dzisiejsi
          bezrobotni, jak zatrudnieni i zatrudniający wyniosą korzyści ze wzrostu
          gospodarczego.

          > jeżeli walczy się o to aby
          > samemu mieć pracę a nie kolega z partii:)

          Wcale nie nawołuję do takiej egoistycznej walki. Wprost przeciwnie! Gra o
          wzrost gospodarczy jest grą o sumie niezerowej: nie ma przegrywających, wszyscy
          wygrywają!

          > personalnie nie wierzę w partię opartę o kryterium jakim jest bezrobocie a
          > nie kryterium jakim jest jasny program akceptowalny dla pewnej grupy ludzi
          > grupujących się koło parti.

          Raz jeszcze wyjaśniam, że kryterium bycia bezrobotnym nie ma żadnego znaczenia
          dla przynależności do tej postulowanej partii. Cały czas piszę przecież o
          potrzebie stworzenia i realizacji wzrostowego programu gospodarczego, czyż nie?
          Natomiast zwracam się do bezrobotnych przede wszystkim, bo to oni są
          najbardziej poszkodowani z powodu indolencji, krótkowzroczności i głupoty
          obecnie rządzących. Oraz ich nastroje stanowią największe zagrożenie dla
          społeczeństwa. Jeżeli bezrobotnych nie przekona się do działań rozsądnych i
          konstruktywnych, to będą działali żywiołowo i destrukcyjnie. My wreszcie
          jesteśmy tą siłą, która może zapewnić wygranie wyborów parlamentarnych, co jest
          niezbędne dla przebudowania polityki, które postuluję.

          Wiesław Rewerski
          • forgotten_realms Re: Chcę zrozumieć... 17.09.03, 08:40
            Obecnie rządzących - rozumiem, że masz na myśli rządzących po 1989 r. Bo jeżeli
            obecnie miałby zawęzac problem jedynie do SLD-UP, to natepuje rozmycie
            odpowiedzilaności.
            Natomiast po 1989 r. nie było rządu, który kierowałby się interesem społecznym.
            Pewien profesor B powiedział "mnie nie interesują ludzie, mnie interesują
            wskaźniki", pewien premier, też na B rzekł "pierwszy milion trzeba ukrasć".
            Na łamach poczytnego dziennika sformułowano tezę, iż bezrobocie po 1989 r.
            będzie dotyczyło wielkoprzemysłowej klasy robotniczej oraz sztucznego tworu
            jakim była klasa chłopo- robotników. Tak zręcznie zdefiniowany problem
            sprowadził dyskusję nt. bezrobocia (a pojawiały się wówczas pierwsze
            niepokojące oznaki) ad absurdam.
            Obecnie często pojawia się głos, niemalże oficjlana wersja bezrobocia - szkoły
            źle kształcą, jest zbyt dużo specjlaistów w poszczególnych dziedzinach. Brakuje
            głosu, który by mówił - jest zbyt mało miejsc pracy, gospodarka nie ma
            zdolnosci do kreowania nowych.
            Podczas transformacji (etykieta trudnosci transformacyjnych będzie obecna
            pewnie do roku 2050 i wszystko da się nią wytłumaczyć - to zupełnie tak samo
            jak z budowaniem komunizmu) powoływano się na przykład Hiszpanii - tam było
            trudno, ale są już na prostej. Pan redaktor G z GW z lubością wskazywał na
            hiszpanskie doświadczenia. Uwadze autorytetów, być może bylo to celowe
            dzialanie, był fakt, iż Hiszpania nie stawiała jedynie na rozwój usług, ale
            również na przemysł. Nikt nie wspomniał, że cudowna recepta - wzrost w
            usługach - nie sprawdził się w żadnym z państw (mam tu na myśli państwa o
            potencjale demograficznym zbliżonym do Polski).
            Konkludując:
            - bezrobocie będzie problemem przez wiele długich lat (osobiście spodziwam się
            wyraźnego spadku do około 12-13% w roku 2010 - przyczyny demograficzne, ale
            także profity akcesyjne),
            - bezrobocie będzie rodziło patologie - gdy mało jest towaru ......,
            - rząd nie tworzy miejsc pracy - rząd moze jedynie tworzyć atmosferę
            gospodarczą, która będzie sprzyjała gospodarce, ale miejsca pracy tworzą
            przedsiębiorcy,
            - wielu polskich przedsiębiorców jest po prostu nieudacznych (proszę o
            wybaczenie tych rzetelnych, którzy cięzko pracują), wielu z nich zaczynało
            swoją dzialaność w systemie koncesyjnym, łapówkarskim; na otwartym rynku
            przestają sobie dawać radę, pamiętajmy, że początek polskiego biznesu (raz
            jeszcze respect wobec cięzko pracuyjących) to cwaniactwo, szybkie numerki,
            natomiast gdy przyszlo pracować "z głową" , liczyć w perspektywnie
            długoterminowej, to wielu z nich jest po prostu zbyt głupich....,
            - per analogiam polska piłka nożna - prezesi klubów są również
            przedsiębiorcami - zobaczcie jak prowadza polskie kluby, gdzie są dobre
            inwestycje, a gdzie gra na szybki sukces?
            • hansa Re: Chcę zrozumieć... 17.09.03, 11:03
              nie można się zastanawiać, trzeba działać!Mamy ok.170 000 wojska.Wystarczy
              zorganizować 3 armie:
              1)armia Północ-40 000 wojska-będzie nacierać od strony Szczecina na Berlin
              2)armia Środek-60 000 -uderzy od strony Słubic, w kierunku Berlina
              3)armia Południe-50 000 -atak w kierunku Drezna i Lipska
              Ważne jest aby w początkowych godzinach wojny przeć prosto na Berlin atakując
              każdego kto nie jest Polakiem.Zmasowany atak powinien rozpocząć się w godzinach
              nocnych ok.3 nad ranem i powinien być poprzedzony zmasowanym nalotem sił
              powietrznych.Po 2,3 godzinach nasi żołnierze zajmą Berlin!!!
              • pan_bezrobotny Żartownisiom już podziękowałem! n/txt 17.09.03, 11:49
            • pan_bezrobotny Przejęcie władzy to zagadnienie praktyczne 17.09.03, 11:48
              forgotten_realms napisał:

              > Obecnie rządzących - rozumiem, że masz na myśli rządzących po 1989 r. Bo
              > jeżeli
              > obecnie miałby zawęzac problem jedynie do SLD-UP, to natepuje rozmycie
              > odpowiedzilaności.

              "Obecnie rządzący" to chyba bardzo jasne określenie? Oznacza ono tych, którzy
              sprawują władzę, a więc koalicję SLD-UP.

              Przejęcie władzy to kwestia bardzo praktyczna. Nie jest to żadne szukanie
              winnych. Powiem jeszcze inaczej... Ci, którzy powinni stanąć przed Trybunałem
              Stanu, zostaną przed nim postawieni niezależnie od tego, kiedy dopuścili się
              czynów uzasadniających pociągnięcie ich do odpowiedzialności. Jednak w tej
              chwili nie sprawa rozliczeń jest najważniejsza, ale nasz byt i przyszłość. Od
              samego postawienia kogoś przed Trybunałem Stanu bezrobocie jeszcze nie
              przestanie być problemem.

              > Konkludując:
              > - bezrobocie będzie problemem przez wiele długich lat (osobiście spodziwam
              się
              > wyraźnego spadku do około 12-13% w roku 2010 - przyczyny demograficzne, ale
              > także profity akcesyjne),

              Gdyby tak miało być, jak piszesz, to przeżyjemy wiele ciężkich wstrząsów
              społecznych, które spowodują nam tu apokalipsę. Chcę, abyśmy tego uniknęli. I
              możemy uniknąć - apeluję o to, aby zrobić wspólny na rzecz tego wysiłek.

              > - bezrobocie będzie rodziło patologie - gdy mało jest towaru ......,

              Zapraszam na forum "Praca w Warszawie". Jest tam nieco więcej na ten temat...

              > - rząd nie tworzy miejsc pracy - rząd moze jedynie tworzyć atmosferę
              > gospodarczą, która będzie sprzyjała gospodarce, ale miejsca pracy tworzą
              > przedsiębiorcy,

              Zgadzam się całkowicie. Rzecz jednak w tym, że obecnie rządzący nie stwarzają
              tej atmosfery sprzyjającej gospodarce. Dlatego trzeba odsunąć ich od władzy.
              Ale nie widać żadnej zorganizowanej siły, która byłaby w stanie to zrobić.
              Dlatego apeluję o zorganizowanie nowej partii. Bezrobotni są jej naturalną bazą
              społeczną i jeżeli tylko wyzwolą się z apatii i zrezygnowania, to będzie to
              siła największa w Polsce.

              Wiesław Rewerski
              • barton_2500 Re: Przejęcie władzy to zagadnienie praktyczne 17.09.03, 21:38
                Czy naprawdę uważa Pan że taka partia może w krótkim czasie osiągnąć próg
                wyborczy 5% ? A nawet jeśli to i tak nie wyobrażam sobie aby miała jakiś
                poważny udział w sprawowaniu władzy. I co powstał by kolejny klub o mocy
                sprawczej podobnej do tej jaką ma samoobrona czy liga polski rodzin.
                Więc o jakiej wymianie obecnych elit rządzących tu mówimy ? Partia tak mogła
                by najwyżej wejść w jakieś „szare układy” w zamian za ciepłe stołeczki dla
                swoich członków.
                Poza tym jak Pan stwierdza i inne grupy społeczne były by zainteresowane
                wzrostem gospodarczym. Czy mam przez to rozumieć ze agituje Pan także na forum
                filatelistycznym ? Partia stworzona pod hasłami niezadowolenia nie może
                stworzyć nic konstruktywnego. Tak jak wyżej ktoś napisał partia musi być
                stworzona wokół jakiejś idei (programu) ale nie wzrostu bo wzrostu chcą chyba
                wszyscy (od samoobrony po platformę). A przecież to nieznaczny ze wszystkie te
                partie się połączą - bo każda chce do tego wzrostu dojść trochę inną drogą. I
                tu się dopiero zaczyna dyskusja, która z dróg jest najbardziej efektywna i
                może doprowadzić do długofalowego dobrobytu. Moim skromnym zdaniem partią
                która ma najbardziej racjonalny program dojścia do tego dobrobytu jest
                Platforma Obywatelska i mogę tylko apelować do mądrych Polaków o oddawanie na
                nią swoich głosów w wyborach. Chciałbym zaznaczyć, ze nigdy nie należałem do
                żadnej partii politycznej.
                Pz
                • pan_bezrobotny Re: Przejęcie władzy to zagadnienie praktyczne 18.09.03, 00:16
                  barton_2500 napisał:

                  > Czy naprawdę uważa Pan że taka partia może w krótkim czasie osiągnąć próg
                  > wyborczy 5% ?

                  Myślę nie o przekroczeniu progu wyborczego, ale o wygraniu wyborów. To znaczy
                  o osiągnięciu w Sejmie najwyższego udziału ze wszystkich ugrupowań, które do
                  niego wejdą.

                  Jest to realne po spełnieniu trzech warunków:
                  1. nowa partia będzie nową jakością, tzn. nie powstanie w przetasowań
                  personalnych,
                  2. bazą społeczną nowej partii stanie się milcząca większość społeczeństwa, a
                  w niej bezrobotni, którzy stanowią potencjalnie największą dziś siłę -
                  potencjalnie, bo jest to siła zatomizowana,
                  3. kampania wyborcza zostanie przygotowana i przeprowadzona z uwzględnieniem
                  geografii bezrobocia.

                  Do spełnienia dwóch pierwszych warunków tu właśnie namawiam. Widzę efekty.
                  Gdy dołączą do mnie ludzie, to efekty będą pojawiały się coraz szybciej.

                  > A nawet jeśli to i tak nie wyobrażam sobie aby miała jakiś
                  > poważny udział w sprawowaniu władzy.

                  Stawiam cel, jakim jest sprawowanie władzy, a nie udział w sprawowaniu
                  władzy.

                  > I co powstał by kolejny klub o mocy
                  > sprawczej podobnej do tej jaką ma samoobrona czy liga polski rodzin.
                  > Więc o jakiej wymianie obecnych elit rządzących tu mówimy ?

                  Ja o wymianie całkowitej.

                  Chcę jednak być dobrze zrozumiany - mówię o elitach obecnie rządzących, tzn.
                  z SLD i UP. Niezbędne jest oczywiście zapewnienie ciągłości pracy i zakładam,
                  że to da współpraca z dzisiejszą niepopulistyczną opozycją.

                  > Partia tak mogła
                  > by najwyżej wejść w jakieś „szare układy” w zamian za ciepłe stołec
                  > zki dla
                  > swoich członków.

                  Wykluczam to. Już to gdzieś pisałem, że nie podchodzę cynicznie do tego, co
                  zacząłem. "Stołeczków" będzie zresztą dużo, dużo mniej...

                  > Poza tym jak Pan stwierdza i inne grupy społeczne były by zainteresowane
                  > wzrostem gospodarczym. Czy mam przez to rozumieć ze agituje Pan także na
                  > forum filatelistycznym ?

                  Wzrost gospodarczy jest w interesie nas wszystkich. Również w Pana interesie
                  i dlatego prowadzę z Panem dialog - mimo złośliwości ostatniego pytania.

                  > Partia stworzona pod hasłami niezadowolenia nie może
                  > stworzyć nic konstruktywnego.

                  Niezadowolenie jest faktem eksplozywnym i należy je brać pod uwagę, aby
                  zapobiec eksplozji. Ale partię chcę budować nie pod hasłami niezadowolenia,
                  lecz wskazując niezbędność i korzyści wzrostu gospodarczego oraz równolegle
                  tworząc szczegółowy program realizacyjny. Czy nie uważa Pan tego za podejście
                  konstruktywne?

                  Oczywiście potrzebuję ludzi, którzy zajmą się opracowaniem szczegółów. Wiem,
                  że tacy ludzie są - poza elitami władzy, a także na forach dyskusyjnych.
                  Toteż pisanie tutaj traktuję jako sposób na dotarcie do nich.

                  > Tak jak wyżej ktoś napisał partia musi być
                  > stworzona wokół jakiejś idei (programu) ale nie wzrostu bo wzrostu chcą
                  > chyba
                  > wszyscy (od samoobrony po platformę). A przecież to nieznaczny ze
                  > wszystkie
                  > te partie się połączą - bo każda chce do tego wzrostu dojść trochę inną
                  > drogą.

                  Po pierwsze: władzę sprawują w tej chwili dwie partie. I najważniejsze jest
                  to, jakie drogi do osiągnięcia wzrostu gospodarczego wskazują one właśnie.
                  Nie wskazują żadnych. I to jest podstawowy powód podjęcia przeze mnie działań.

                  Po drugie: w partiach opozycyjnych też jakoś nie widzę determinacji do
                  osiągania celu, do którego chcę dążyć przede wszystkim.

                  Po trzecie: w odbiorze społecznym wszystkie ugrupowania polityczne - rządzące
                  i opozycyjne - skompromitowały się i są niewiarygodne. Trudno im będzie
                  prowadzić ludzi do osiągania jakichkolwiek celów.

                  > I tu się dopiero zaczyna dyskusja, która z dróg jest najbardziej efektywna
                  > i może doprowadzić do długofalowego dobrobytu.

                  Jestem gorącym zwolennikiem dyskutowania! To chyba zresztą tu widać -
                  przecież robię to cały czas... To w dyskusjach powstają rozwiązania! Szkoda,
                  że rządzące ugrupowania najwyraźniej są innego zdania... Czy klika Millera
                  zainicjowała choć jedną poważną dyskusję na ważne dla Polski tematy? Proszę o
                  uczciwą odpowiedź...

                  > Moim skromnym zdaniem partią
                  > która ma najbardziej racjonalny program dojścia do tego dobrobytu jest
                  > Platforma Obywatelska i mogę tylko apelować do mądrych Polaków o oddawanie
                  > na nią swoich głosów w wyborach.

                  Głosowałem na Platformę Obywatelską. Teraz nie zrobiłbym tego, mimo wielkiego
                  uznania, jakie mam np. dla pana Rokity. Nie zrobiłbym, bo widzę, że partia ta
                  też nie jest wolna od patologii. Bo jak inaczej nazwać choćby "aferę mostową"?

                  > Chciałbym zaznaczyć, ze nigdy nie należałem do
                  > żadnej partii politycznej.

                  To całkiem tak, jak ja!

                  Byłem wprawdzie działaczem NSZZ "Solidarność", ale zajmowałem się wyłącznie
                  tym, co było tam nurtem ściśle związkowym, a nie politycznym. A od roku 1991
                  już nie należę do Związku...

                  Wiesław Rewerski
                  • Gość: krzysztofsf Re: Przejęcie władzy to zagadnienie praktyczne IP: 213.155.166.* 18.09.03, 00:44
                    pan_bezrobotny napisał:
                    >
                    > Niezadowolenie jest faktem eksplozywnym i należy je brać pod uwagę, aby
                    > zapobiec eksplozji. Ale partię chcę budować nie pod hasłami niezadowolenia,
                    > lecz wskazując niezbędność i korzyści wzrostu gospodarczego oraz równolegle
                    > tworząc szczegółowy program realizacyjny. Czy nie uważa Pan tego za podejście
                    > konstruktywne?

                    Niestety, sytuacja w kraju jest taka, ze partia po dojsciu do wladzy musialaby
                    programowo oszukac swoj elektorat. Liberalizacja gospodarki,kodeksu pracy,
                    ciecia socjalne, koniec utrzymywania nierentownych molochow i zwiazane z tym
                    bezrobocie ich pracownikow.
                    kazdy inny program dalby znane nam naciaganie za krotkiej koldry z nog na glowe
                    i przedluzanie agonii gospodarki.
                    partie ktore mowia otwarcie o takich rozwiazaniach maja nikly elektorat wsrod
                    roszczeniowego spoleczenstwa. Czyli....jedyne wyjscie z gory zalozyc oklamanie
                    elektoratu, ktory oczekuje bezpieczenstwa i stabilizacji a nie promowania
                    aktywnych (w duzej mieze spoza elektoratu)dajacego w dalszej perspektywie
                    miejsca pracy.
                    Dodatkowo mamy ciasny gorset przepisow unijnych, na ktore nasza gospodarke nie
                    stac. Np po wejsciu do unii ponownie ma zaczac obowiazywac wymog zatrudniania
                    na czas nieokreslony po 2-ej umowie na czas okreslony. W efekcie.....zwieksza
                    sie umowy zlecenia, DG i praca na czarno.
                    pzdr
                    krzysztof
                    • pan_bezrobotny Re: Przejęcie władzy to zagadnienie praktyczne 18.09.03, 01:15
                      Gość portalu: krzysztofsf napisał(a):

                      > Niestety, sytuacja w kraju jest taka, ze partia po dojsciu do wladzy
                      > musialaby programowo oszukac swoj elektorat.

                      Dlaczego zakładasz, że partia przed wyborami nie będzie mówiła prawdy? Ja wcale
                      nie zamierzam nikogo oszukiwać. Powiem więcej: moje doświadczenie życiowe
                      wskazuje, że mówiąc ludziom prawdę, można więcej osiągnąć, niż obiecując
                      gruszki na wierzbie. Czy nie uważasz, że postawy roszczeniowe częściej
                      pojawiają się właśnie wtedy, gdy ludzie czują się okłamani?

                      > Liberalizacja gospodarki, kodeksu pracy,

                      Liberalizacja gospodarki akurat sprzyja tworzeniu nowych miejsc pracy.
                      Natomiast przekonanie o potrzebie zliberalizowania kodeksu pracy jest jakimś
                      mitem, wynikającym chyba z nieznajomości aktualnie obowiązującego. Kodeks pracy
                      jest dziś już tylko szkieletem tego, co przywykliśmy określać tym mianem.

                      > ciecia socjalne,

                      Niekoniecznie takie właśnie cięcia muszą prowadzić do uzdrowienia finansów
                      państwa. Weź choćby tylko wydatki na rozbudowaną ponad wszelką miarę
                      biurokrację...

                      > koniec utrzymywania nierentownych molochow i zwiazane z tym
                      > bezrobocie ich pracownikow.

                      Likwidacji nierentownych molochów (jestem za!) wcale nie musi towarzyszyć
                      bezrobocie zwalnianych pracowników. Tak jest obecnie, bo po zwolnieniu nie mają
                      gdzie pójść. I stąd wynika np. desperacka obrona kopalń przez górników. Gdyby
                      istniała dla tych ludzi realna alternatywa, to na pewno nie ryzykowaliby
                      swojego zdrowia, życia i wolności w rozruchach takich, jak ostatnio w Warszawie.

                      Wzrost gospodarczy umożliwi przeprowadzenie niezbędnej restrukturyzacji, bo
                      zniknie lub zostanie zatomizowany społeczny opór przed nią.

                      > partie ktore mowia otwarcie o takich rozwiazaniach maja nikly elektorat wsrod
                      > roszczeniowego spoleczenstwa.

                      Ejże, wskaż mi jedną partię, która swój program ogniskuje na problematyce
                      wzrostu gospodarczego, a także otwarcie i detalicznie mówi o sposobach
                      osiągnięcia go!

                      > Czyli....jedyne wyjscie z gory zalozyc oklamanie
                      > elektoratu, ktory oczekuje bezpieczenstwa i stabilizacji a nie promowania
                      > aktywnych (w duzej mieze spoza elektoratu)dajacego w dalszej perspektywie
                      > miejsca pracy.

                      Już to pisałem, ale powtórzę, bo to ważne: wykluczam okłamywanie ludzi. Mam
                      doświadczenia wskazujące, że ludzi można przekonać do rzeczy trudnych.
                      Warunkiem jest uczciwość. Jeżeli ludzie zobaczą ją, to zaufają i wtedy można z
                      nimi osiągnąć bardzo wiele. A cokolwiek się robi, to można to zrobić wyłącznie
                      z ludźmi...

                      Pozdrawiam!

                      Wiesław Rewerski
                  • Gość: starycynik Przejęcie władzy to zagadnienie teoretyczne IP: *.proxy.aol.com 18.09.03, 01:01
                    Przeraza mnie Pan i to juz od dawna dziecieca naiwnoscia tego i wczesniejszych
                    postow na tej liscie.

                    Traktuje Pan bezrobocie i zastoj gospodarczy jako jakis niezamierzony albo w
                    najlepszym razie uboczny efekt rzadzenia. Tymczasem efekt ten jest zupelnie
                    zamierzony choc moze nie uswiadomiony (cos takiego jak oddychanie). Podobaja mi
                    sie zawsze wypowiedzi politykow ktorzy na przyklad mowia "planujemy wzrost
                    gospodarczy o 3 %", tak jakby wzrost zalezal od planowania. Bo jesli zalezy od
                    planowania to czemu nie zaplanowac od razu 15%. Z tego dalej wynika ze i ujemny
                    wzrost czyli recesja tez zalezy od zaplanowania, a tego przeciez nikt nie
                    powie. Otoz ani jedno ani drugie od rzadu nie zalezy w tym sensie ze jakies
                    konkretne dzialania typu program moga tu przyniesc zmiane. Wzrost gospodarczy w
                    dlugim okresie zalezy od sposobu podzialu dochodu narodowego. Wzrost bedzie
                    mozliwy tylko wtedy gdy w ten podzial bedzie wbudowany mechanizm pozytywnego
                    sprezenia zwrotnego, czyli jak zarabiac beda ci co pracuja. Czy na takiej
                    sytuacji zalezy rzadzacym w Polsce? Oczywiscie nie. Polska rzadzi warszawska
                    szarancza towarzyska i nie ma ochoty opuscic swojego uprzywilejowanego
                    stanowiska. Jej istota jest pasozytnitwo na innych, skale tego pasozytnictwa
                    mozna bylo zobaczyc w roczniku statystycznym jeszcze przed zmiana podzialu
                    administracyjnego. Dochod na glowe w warszawskim byl piec razy wyzszy niz
                    srednia krajowa, a miedzy warszawskim a najnizszym wojewodztwem w kraju roznica
                    byla roznica dziesieciokrotna a i Warszawa przeciez nie jest taka homogeniczna.
                    Takiej sytuacji nie ma w zadnym kraju poza czarnym ladem. Teraz Pan proponuje
                    tym bialym kacykom aby oddali pieniadze. Wiec ja odpowiadam dopoki nie beda sie
                    bali rewolucji i gilotyny zadnymi pieniedzmi sie nie podziela, a wiec ci co
                    pracuja nie beda widzieli interesu aby pracowac lepiej i zaden rozwoj
                    gospodarczy nie nastapi. Bedzie spoleczenstwo i panstwo ktore bedzie zapleczem
                    zbytu i taniej sily roboczej dla Unii. I zadnych argumentow aby ta grupe
                    radzaca przekonac Pan nie ma. Bo ich dobrobyt i prawo do rzadzenia wcale nie
                    wynika z wynikow wyborow ktore i tak ksztaltuje telewizja ale z dobrych
                    stosunkow z centrami wladzy wlasnie w Unii. Mowiac inaczej dopoki nie bedzie
                    Pan umieral z glodu i grozil rewolucja to bedzie im wszystko dokladnie
                    obojetne. Na fizyce uczy sie ze aby wywolac efekt musi byc sila, gdzie tu jest
                    sila? Podobnie bylo juz za PRL-u, kariere robil ten kto mial poparcie na Kremlu
                    i tam decydowano kto bedzie rzadzil w Polsce.

                    Zycze duzo powodzenia w dalszej dzialalnosci.
                    • pan_bezrobotny Zagadnienie teoretyczne? Tylko cynicy w to wierzą! 18.09.03, 01:41
                      Gość portalu: starycynik napisał(a):

                      > Traktuje Pan bezrobocie i zastoj gospodarczy jako jakis niezamierzony albo w
                      > najlepszym razie uboczny efekt rzadzenia. Tymczasem efekt ten jest zupelnie
                      > zamierzony choc moze nie uswiadomiony (cos takiego jak oddychanie).

                      W zasadzie mógłbym zgodzić się z takim podsumowaniem, ale gdyby dodał Pan jeden
                      przymiotnik. Tak, zastój gospodarczy i wynikające z niego bezrobocie traktuję
                      jako efekt GŁUPIEGO rządzenia. I nieważne już, czy jest to efekt niezamierzony,
                      uboczny, czy zamierzony. Tego ostatniego nie podejrzewam. Gdyby było inaczej,
                      to pisałbym o rządzeniu zbrodniczym, a tego nie robię.

                      > Wzrost gospodarczy w
                      > dlugim okresie zalezy od sposobu podzialu dochodu narodowego. Wzrost bedzie
                      > mozliwy tylko wtedy gdy w ten podzial bedzie wbudowany mechanizm pozytywnego
                      > sprezenia zwrotnego, czyli jak zarabiac beda ci co pracuja.

                      Niezależnie od długości rozpatrywanego okresu Pana twierdzenie wydaje mi
                      nadmiernym uproszczeniem.

                      > Teraz Pan proponuje
                      > tym bialym kacykom aby oddali pieniadze. Wiec ja odpowiadam dopoki nie beda
                      > sie
                      > bali rewolucji i gilotyny zadnymi pieniedzmi sie nie podziela, a wiec ci co
                      > pracuja nie beda widzieli interesu aby pracowac lepiej i zaden rozwoj
                      > gospodarczy nie nastapi.

                      Ani nie uważam, że przyczyny wzrostu lub jego braku są tak proste, jak w Pana
                      ujęciu, ani nie proponuję niczego białym kacykom. Wierzę natomiast w
                      skuteczność mechanizmów demokratycznych. I przestrzegam przed groźbą
                      zadziałania mechanizmów rewolucyjnych. Tych, w których skuteczność z kolei Pan
                      zdaje się wierzyć...

                      > ich dobrobyt i prawo do rzadzenia wcale nie
                      > wynika z wynikow wyborow ktore i tak ksztaltuje telewizja ale z dobrych
                      > stosunkow z centrami wladzy wlasnie w Unii. Mowiac inaczej dopoki nie bedzie
                      > Pan umieral z glodu i grozil rewolucja to bedzie im wszystko dokladnie
                      > obojetne.

                      Ja głodem nie przymieram i rewolucją nie grożę. Natomiast setki tysięcy innych
                      ludzi - już tak! I dlatego trzeba KONIECZNIE coś z tym zrobić! Głupotą jest
                      niezauważanie tego, a jeszcze większą - próbowanie rozwiązań siłowych.
                      Dzisiejsze władze okazują obie formy tej głupoty.

                      Wiesław Rewerski
                  • pan_bezrobotny barton_2500 napisał 19.09.03, 14:40
                    Wklejam niżej to, co barton_2500 napisał 19.09.2003 o godz. 00:51 w wątku,
                    który powstał w wyniku wadliwego funkcjonowania skryptu nowego forum i który
                    następnie został usunięty.

                    Wiesław Rewerski
                    -----

                    Nadal uważam, iż taka "partia bezrobotnych" nie osiągnęła by wyniku który Pan
                    optymistycznie zakłada. Z tego co mnie uczyli każdy plan powinien zawierać
                    trzy warianty:
                    -optymistyczny,
                    -pesymistyczny,
                    - i prawdopodobny.
                    Chciałbym wiedzieć na jakich przykładach Pan się opiera, bo może nie jestem
                    alfą i omegą, ale interesuje się polityką w Polsce jak i na świecie ale nie
                    słyszałem, ani nie przeczytałem żeby jakaś partia w przeciągu ostatnich
                    powiedzmy 15 lat, zaczynając od „zera”, opierając się na zupełnie nowych
                    nieznanych liderach, w przeciągu dwóch lat osiągnęła to co Pan sobie założył.
                    Ja rozumiem pozytywne myślenie itd. Jednak musi ono mieć jakieś postawy żeby
                    ktoś w to uwierzył.
                    Czytając Pana posty odnoszę wrażenie że równie dobrze mógłby Pan organizować
                    na tym forum wyłącznie Polską wyprawę na Marsa. Może zmienię zdanie jeśli
                    przedstawi Pan oprócz wersji super optymistycznej jeszcze pesymistyczną i
                    prawdopodobną.
                    Pz
                    • pan_bezrobotny losiu4 napisał 19.09.03, 14:44
                      Wklejam niżej to, co losiu4 napisał 19.09.2003 o godz. 08:10 w wątku,
                      który powstał w wyniku wadliwego funkcjonowania skryptu nowego forum i który
                      następnie został usunięty.

                      Wiesław Rewerski
                      -----

                      barton_2500 napisał:

                      > Chciałbym wiedzieć na jakich przykładach Pan się opiera, bo może nie jestem
                      > alfą i omegą, ale interesuje się polityką w Polsce jak i na świecie ale nie
                      > słyszałem, ani nie przeczytałem żeby jakaś partia w przeciągu ostatnich
                      > powiedzmy 15 lat, zaczynając od „zera”, opierając się na zupełnie n
                      > owych
                      > nieznanych liderach, w przeciągu dwóch lat osiągnęła to co Pan sobie założył.

                      moze się tak zdarzyć, tylko okoliczności tego byłyby nieciekawe. Potrzebny
                      byłby wybuch społeczny bądź inna rewolucja. A n iektórzy straszą już drugą
                      Argentyną...

                      mam alergię na partie. Niezależnie od tego z jakimi hasłami występuja i czyich
                      interesw bronią. Zbyt wielu ludzi ze wzniosłymi hasłami na ustach i plakatach
                      widziałem, którzy to po dorwaniu się do władzy zmieniali się nie do poznania.
                      Zresztą stary przykład: Egipt silnie pne. Było parę buntów społecznych, po
                      których stare elity wymieniane były przez zwycięzców. I stawały się nowymi
                      elitami. Zdaje się że tej właściwości natury człowieka nic nie zmieni

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • pan_bezrobotny Re: losiu4 napisał 19.09.03, 15:37
                        losiu4 napisał:

                        > mam alergię na partie. Niezależnie od tego z jakimi hasłami występuja i
                        > czyich
                        > interesw bronią. Zbyt wielu ludzi ze wzniosłymi hasłami na ustach i plakatach
                        > widziałem, którzy to po dorwaniu się do władzy zmieniali się nie do poznania.

                        Mam kłopot z formami zwracania się na forum. Niektóre osoby piszą do mnie
                        per "pan" i wtedy używam tej samej formy. Z innymi osobami jestem na forum
                        na "ty". Kłopot pojawia się, gdy trzeba ustosunkować się do wypowiedzi nie
                        adresowanej do mnie bezpośrednio, jak w tym przypadku. Proponuję, abyśmy na
                        forum wszyscy zwracali się do siebie w drugiej osobie!

                        A odnosząc się do Twojej wypowiedzi, chciałbym Ci o coś zapytać... Alergia na
                        partie jest chyba wyrazem Twojej do nich nieufności? Jeśli tak, to uwierz mi -
                        ja mam alergię identyczną! Jednak równocześnie zachowuję zaufanie do samego
                        siebie. Wiem, że ja sam pewnych rzeczy nie zrobię. A czy Ty masz podobne
                        zaufanie do samego siebie? Jeśli tak, to co powstrzymuje Cię od zjednoczenia
                        się w działaniu z podobnymi ludźmi?

                        Nooo, chyba że nie uważasz obecnej sytuacji w kraju za wymagającą zmiany... I
                        mimo alergii również na partie sprawujące władzę godzisz się na to, co one
                        robią i czego zaniechały...

                        Wiesław Rewerski
                        • Gość: Pan Robotny Drogi Panie Bezrobotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.03, 21:11
                          pan_bezrobotny napisał:
                          > Mam kłopot z formami zwracania się na forum. Niektóre osoby piszą do mnie
                          > per "pan" i wtedy używam tej samej formy. Z innymi osobami jestem na forum
                          > na "ty". Kłopot pojawia się, gdy trzeba ustosunkować się do wypowiedzi nie
                          > adresowanej do mnie bezpośrednio, jak w tym przypadku. Proponuję, abyśmy na
                          > forum wszyscy zwracali się do siebie w drugiej osobie!
                          Hm.. pańswem chcesz zarządzać, a nie widzisz, że sam zamieszanie wprowadziłeś
                          w kwestii "Pan versus Ty". Otóż jeśli sam sobie nadałeś nick zawierający
                          tytuł "Pan", to wielu osobom może się wydawać, że oczekujesz, by się do Ciebie
                          tak zwracano. A potem piszesz, że "masz kłopot z formami" itd. jak wyżej...

                          > A odnosząc się do Twojej wypowiedzi, chciałbym Ci o coś zapytać... Alergia
                          > na partie jest chyba wyrazem Twojej do nich nieufności? Jeśli tak, to uwierz
                          > mi - ja mam alergię identyczną!
                          > Jednak równocześnie zachowuję zaufanie do samego
                          > siebie. Wiem, że ja sam pewnych rzeczy nie zrobię. A czy Ty masz podobne
                          > zaufanie do samego siebie? Jeśli tak, to co powstrzymuje Cię od zjednoczenia
                          > się w działaniu z podobnymi ludźmi?
                          Dość dziwny sposób argumentacji - po pierwsze z tego, że Ty wiesz, co zrobisz
                          a czego nie (albo Ci się tak wydaje), nie wynika czy tak będzie naprawdę.
                          Wszak "tyle wiemy o nas, ile nas sprawdzono" a pewnie jeszcze nie byłeś na
                          przykład w sytuacji, w której decydowałbyś o milionach lub miliardach
                          publicznych pieniędzy. Po drugie, to może być jeszcze gorzej - z tego, że
                          ładnie mówisz (talent retoryczny masz rzeczywiście) wcale nie wynika, że
                          rzeczywiście myślisz to, co mówisz. Niejeden mówca-iluzjonista już wśród
                          polityków był.
                          Miałbym inną propozycję: może najpierw sprawdź się w czymś mniejszym, zostań
                          burmistrzem jakiegoś miasta, zarządzaj nim efektywnie i uczciwie przez parę
                          lat. Wtedy pewnie bym Ci zaufał. Natomiast mówcy internetowemu - niekoniecznie.

                          > Nooo, chyba że nie uważasz obecnej sytuacji w kraju za wymagającą zmiany...
                          To już stara śpiewka wszystkich polityków ("tak dalej być nie może" itp.).
                          Obawiam się, że gdyby zaufano Tobie, skończyłoby się tak samo albo i gorzej.
                          Najpierw - jak pisałem wyżej - udowodnij na czymś mniejszym, że potrafisz
                          działać inaczej, lepiej a potem bierz się za kraj. Taka droga jest typowa w
                          USA, w Polsce jak widać żmudną pracą nikomu nic się nie chce osiągnąć (także
                          Tobie) - najlepiej od razu z Pana_Bezrobotnego na Pana_Posła :-)

                          p.s. tylko nie pisz, że na czymś mniejszym nie możesz, bo w tym kraju się nie
                          da zarządzać gminą, firmą itp. Oczywiście, że jest ciężko, ale jeśli byś coś
                          takiego napisał, to dla mnie staje się oczywiste, że i współrządząc krajem
                          utyskiwałbyś na "obiektywne trudności" - pewnie trudno Ci uwierzyć, ale
                          zmienianie kraju, mentalności ludzi, skostniałych struktur gospodarczych jest
                          trudniejsze niż prowadzenie rentownej firmy czy sprawne zarządzanie gminą
                          nawet w takich warunkach jakie są w Polsce.
                          • pan_bezrobotny Re: Drogi Panie Bezrobotny 21.09.03, 21:45
                            Gość portalu: Pan Robotny napisał(a):

                            > Wszak "tyle wiemy o nas, ile nas sprawdzono" a pewnie jeszcze nie byłeś na
                            > przykład w sytuacji, w której decydowałbyś o milionach lub miliardach
                            > publicznych pieniędzy.

                            Byłem w takiej sytuacji wielokrotnie.

                            > Miałbym inną propozycję: może najpierw sprawdź się w czymś mniejszym, zostań
                            > burmistrzem jakiegoś miasta, zarządzaj nim efektywnie i uczciwie przez parę
                            > lat.

                            Sprawdziłem się w czymś większym niż bycie burmistrzem jakiegoś miasta. Poza
                            tym nie rozumiem celu Twojej propozycji. Czy ja gdziekolwiek napisałem, że chcę
                            zostać np. premierem?

                            > Wtedy pewnie bym Ci zaufał. Natomiast mówcy internetowemu - niekoniecznie.

                            Doskonale rozumiem Twoje opory przed zaufaniem "mówcy internetowemu". Zauważ
                            jednak, że podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem. Znając je, możesz łatwo
                            ustalić wiele faktów z mojego życia. Poza tym, jeśli jesteś z Warszawy, to
                            możesz spotkać się ze mną twarzą w twarz. Napisz tylko maila, a umówimy się i
                            porozmawiamy.

                            > w Polsce jak widać żmudną pracą nikomu nic się nie chce osiągnąć (także
                            > Tobie) - najlepiej od razu z Pana_Bezrobotnego na Pana_Posła :-)

                            Co Ty wiesz o mojej pracy...

                            Piszesz tak, jakby bycie bezrobotnym automatycznie przesądzało to, że człowiek
                            nie ma umiejętności i wiedzy niezbędnych do zajmowania się sprawami kraju, w
                            charakterze posła. Mylisz się! Znam wielu bezrobotnych, którzy je mają.
                            Prawdopodobnie w swoim myśleniu posługujesz się funkcjonującym w świadomości
                            społecznej stereotypem bezrobotnego...

                            Wiesław Rewerski
                            • Gość: Pan Robotny Re: Drogi Panie Bezrobotny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 19:17
                              pan_bezrobotny napisał:
                              > Sprawdziłem się w czymś większym niż bycie burmistrzem jakiegoś miasta. Poza
                              > tym nie rozumiem celu Twojej propozycji. Czy ja gdziekolwiek napisałem, że
                              > chcę zostać np. premierem?
                              No tak, chyba tylko parlamentarzystą - czyli nie trzeba się rzeczywiście w
                              niczym sprawdzać wcześniej? Tylko czym to się róźni od obecnych
                              parlamentarzystów o żenującym poziomie...

                              > Doskonale rozumiem Twoje opory przed zaufaniem "mówcy internetowemu". Zauważ
                              > jednak, że podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem. Znając je, możesz
                              > łatwo ustalić wiele faktów z mojego życia.
                              Zrobiłem mały "research" internetowy i ustaliłem jedynie, że taka osoba
                              kończyła Batorego, oraz, że jest agentem ubezpieczeniowym i socjologiem
                              zarazem.

                              > Co Ty wiesz o mojej pracy...
                              Fakt, nic.

                              > Piszesz tak, jakby bycie bezrobotnym automatycznie przesądzało to, że
                              > człowiek
                              > nie ma umiejętności i wiedzy niezbędnych do zajmowania się sprawami kraju, w
                              > charakterze posła. Mylisz się! Znam wielu bezrobotnych, którzy je mają.
                              Ciekawe po czym te umiejętnosci u bezrobotnych poznajesz?

                              > Prawdopodobnie w swoim myśleniu posługujesz się funkcjonującym w świadomości
                              > społecznej stereotypem bezrobotnego...
                              Nie sądzę - uważam raczej, że trudniej powiedzieć coś o człowieku, który nie
                              pracuje, niż o tym, który sprawdził się już w wielu sytuacjach.

                              • pan_bezrobotny Dyskredytacja na zamówienie? 22.09.03, 19:54
                                Gość portalu: Pan Robotny napisał(a):

                                > pan_bezrobotny napisał:
                                >
                                > > Doskonale rozumiem Twoje opory przed zaufaniem "mówcy internetowemu". Zauw
                                > > aż jednak, że podpisuję się swoim imieniem i nazwiskiem. Znając je, możesz
                                > > łatwo ustalić wiele faktów z mojego życia.
                                > Zrobiłem mały "research" internetowy i ustaliłem jedynie, że taka osoba
                                > kończyła Batorego, oraz, że jest agentem ubezpieczeniowym i socjologiem
                                > zarazem.

                                Rzeczywiście mały musiał być ten "research"... Proponuję szukać dalej i nie
                                ograniczać się do internetu. Polecam np. przejrzenie rejestrów sądów
                                gospodarczych oraz kwerendę bibliograficzną. Możemy też spotkać się i
                                porozmawiać.

                                Socjologiem jestem, poza tym jeszcze ekonomistą. Agentem ubezpieczeniowym
                                byłem, ale to bardzo dawne dzieje. Jeśli interesujesz się historią, to
                                zajmowałem się także myciem okien - jeszcze dawniej.

                                > > Co Ty wiesz o mojej pracy...
                                > Fakt, nic.

                                Potwierdzam, że bardzo niewiele.

                                > > Piszesz tak, jakby bycie bezrobotnym automatycznie przesądzało to, że
                                > > człowiek
                                > > nie ma umiejętności i wiedzy niezbędnych do zajmowania się sprawami kraju,
                                > > w charakterze posła. Mylisz się! Znam wielu bezrobotnych, którzy je mają.
                                > Ciekawe po czym te umiejętnosci u bezrobotnych poznajesz?

                                Pracowałem z nimi wcześniej, a to pozwala dobrze poznać człowieka.

                                > > Prawdopodobnie w swoim myśleniu posługujesz się funkcjonującym w świadomoś
                                > > ci społecznej stereotypem bezrobotnego...
                                > Nie sądzę - uważam raczej, że trudniej powiedzieć coś o człowieku, który nie
                                > pracuje, niż o tym, który sprawdził się już w wielu sytuacjach.

                                Skąd więc ta łatwość w wypowiadaniu się o mnie? Czyżby na zamówienie?

                                Wiesław Rewerski
                                • Gość: Pan Robotny Czyżby spiskowa wizja? :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.03, 21:04
                                  pan_bezrobotny napisał:
                                  > Rzeczywiście mały musiał być ten "research"... Proponuję szukać dalej i nie
                                  > ograniczać się do internetu. Polecam np. przejrzenie rejestrów sądów
                                  > gospodarczych oraz kwerendę bibliograficzną. (..)
                                  Oj, niestety aż tyle czasu nie mam, choć chciałbym. Internet cenię jako
                                  szybkie i tanie (choć rzeczywiście nie bardzo kompletne) źródło pozyskiwania
                                  informacji.

                                  > Możemy też spotkać się i porozmawiać.
                                  Dziękuję za propozycję, rozważę.

                                  > Skąd więc ta łatwość w wypowiadaniu się o mnie? Czyżby na zamówienie?
                                  Nie głosiłem przecież chyba jakichś zdecydowany sądów o Tobie? Stwierdziłem
                                  jedynie, że Twoja deklaracja, iż wiesz, że potrafisz i że jesteś uczciwy to
                                  zdecydowanie za mało, by namówić ludzi do organizowania się i do wspólnego
                                  działania. Do mnie osobiście bardziej przemawiają ludzie, którzy przedstawią
                                  swoje osiągnięcia i przekonają mnie, że osiągnęli to uczciwie, niż wspaniali
                                  oratorzy. Ale może jestem w mniejszości...
                                  A sugestia "czyżby na zamówienie?" wydaje mi się przezabawna. Czyżbyś węszył
                                  już spisek elit politycznych przeciwko zagrożeniu, jakie dla nich stanowisz?
                                  Ja po prostu chciałem dać wyraz swojej (i innych w tym wątku) nieufności wobec
                                  twierdzeń, że zrobisz to, czego innym Twoim Rodakom nie udało się przez
                                  ostatnie kilkanaście lat - tak jakbyśmy wszyscy (także Twoi ewentualni
                                  przyszli współpracownicy) nie byli obciążeni niemożnością, wschodnim stylem
                                  działania i pracy (przynajmniej w dawnej kongresówce), "katolicką" (ale
                                  niestety nie chrześcijańską) etyką - tak samo jak my wszyscy.
                                  • pan_bezrobotny Spiskowa wizja? Nie, tylko doświadczenie... 22.09.03, 21:54
                                    Gość portalu: Pan Robotny napisał(a):

                                    > pan_bezrobotny napisał:
                                    >
                                    > > Możemy też spotkać się i porozmawiać.
                                    > Dziękuję za propozycję, rozważę.

                                    Jestem do dyspozycji.

                                    > > Skąd więc ta łatwość w wypowiadaniu się o mnie? Czyżby na zamówienie?
                                    > Nie głosiłem przecież chyba jakichś zdecydowany sądów o Tobie?

                                    No, nie powiedziałbym... Trochę tego uzbierało się już. Zwłaszcza, że przecież
                                    nie pierwszy raz napisałeś w nawiązaniu do mojej wypowiedzi...

                                    > A sugestia "czyżby na zamówienie?" wydaje mi się przezabawna.

                                    Wygląda rzeczywiście dość zabawnie, ale - wierz mi - wynikła ona z
                                    doświadczenia. Byłem już obiektem zainteresowania hackerskiego. Między innymi z
                                    tego powodu zacząłem podpisywać się imieniem i nazwiskiem. Nie mam po prostu
                                    nic do ukrycia, ale wolałbym nie narażać swojego komputera. Choć z moich
                                    późniejszych kontaktów politycznych wiem, że ujawnienie się pewnie nie uwolniło
                                    mnie od tego zagrożenia...

                                    > Ja po prostu chciałem dać wyraz swojej (i innych w tym wątku) nieufności
                                    > wobec
                                    > twierdzeń, że zrobisz to, czego innym Twoim Rodakom nie udało się przez
                                    > ostatnie kilkanaście lat

                                    Ja z kolei miałbym więcej zaufania do tego, co napisałeś w tym poście, gdybyś
                                    ograniczył do zadeklarowania wyłącznie swojej nieufności, a nie występował w
                                    imieniu innych osób. Ponieważ można czarno na białym przeczytać, że reakcje na
                                    moje wystąpienia są zróżnicowane, to tego rodzaju deklaracja wygląda jak celowa
                                    manipulacja faktami.

                                    Nawiasem mówiąc dziwi mnie to, że przy całej swojej nieufności wobec moich
                                    wystąpień nie prezentujesz podobnej postawy wobec działań administracji
                                    Millera. A przecież jest mnóstwo faktów, które taką nieufnaość czyniłyby w
                                    pełni zasadną...

                                    Wiesław Rewerski
                                    • pan_robotny Re: Spiskowa wizja? Nie, tylko doświadczenie... 23.09.03, 12:22
                                      pan_bezrobotny napisał:
                                      > No, nie powiedziałbym... Trochę tego uzbierało się już. Zwłaszcza, że
                                      > przecież nie pierwszy raz napisałeś w nawiązaniu do mojej wypowiedzi...
                                      Jeśli sądy były zbyt zdecydowane (choć raczej podawałem je w formie
                                      wątpliwości) to przepraszam. Z drugiej jednak strony chcąc być osobą publiczną
                                      powinieneś być przygotowany nawet na gorsze rzeczy niż wątpliwości w to, czy
                                      potrafisz zrobić to co deklarujesz jak też czy można uwierzyć tylko na
                                      podstawie deklaracji.

                                      > Byłem już obiektem zainteresowania hackerskiego. Między innymi z
                                      > tego powodu zacząłem podpisywać się imieniem i nazwiskiem. Nie mam po prostu
                                      > nic do ukrycia, ale wolałbym nie narażać swojego komputera. Choć z moich
                                      > późniejszych kontaktów politycznych wiem, że ujawnienie się pewnie nie
                                      > uwolniło mnie od tego zagrożenia...
                                      Przykro mi z powodu ataków, ale nie jestem częścią tego planu dyskredytacji.

                                      > Ja z kolei miałbym więcej zaufania do tego, co napisałeś w tym poście, gdybyś
                                      > ograniczył do zadeklarowania wyłącznie swojej nieufności, a nie występował w
                                      > imieniu innych osób.
                                      Fakt, tu się zagalopowałem - zatem pozostanę w przyszłości tylko przy wyrażaniu
                                      poglądów swoich.

                                      > Nawiasem mówiąc dziwi mnie to, że przy całej swojej nieufności wobec moich
                                      > wystąpień nie prezentujesz podobnej postawy wobec działań administracji
                                      > Millera.
                                      Oj, tu Ty się zagalopowałeś nieco - kto Ci powiedział, ze nie prezentuję? Ale
                                      akurat ten wątek poświęcony jest Twoim planom a nie Millera i dyskutuję z Tobą
                                      a nie tymże Millerem. Działania tejże administracji są oczywiscie żałosne (dla
                                      porządku - nigdy na nich nie głosowałem) jednak nie zmienia to mojej niewiary,
                                      by ktokolwiek w RP był w stanie działać wyraźnie lepiej niż róznych opcji rządy
                                      ostatnich kilkunastu lat. Politycy nie są wyraźnie gorsi niż reszta naszego
                                      społeczeństwa - takie samo zepsucie obserwuje się w praktycznie wszystkich
                                      grupach społecznych. Dlatego uważam, że jesteśmy skazani na podobny standard
                                      jeszcze przez następne dziesięciolecia. Choć oczywiście miło, że chcesz
                                      spróbować (o ile intencje Twoje są czyste), to jednak sam tego nie zrobisz a
                                      dobierając współpracowników skażesz się na takie samo bagno jakie mamy teraz.
                                      • wieslaw.rewerski Kolejne doświadczenie... 23.09.03, 15:22
                                        pan_robotny napisał:

                                        > pan_robotny napisał:
                                        >
                                        > > (...)
                                        >
                                        > chcąc być osobą publiczną
                                        > powinieneś być przygotowany nawet na gorsze rzeczy

                                        Jestem przygotowany. Zdaję sobie sprawę, że w walce politycznej nie ma pardonu.
                                        Zwłaszcza w przypadku przeciwników pewnej kategorii. Tyle tylko, że na razie to
                                        ja antycypuję działania przeciwników, a nie oni moje. No i oni odpadają, a ja
                                        zostaję...

                                        > > Byłem już obiektem zainteresowania hackerskiego. Między innymi z
                                        > > tego powodu zacząłem podpisywać się imieniem i nazwiskiem. Nie mam po pros
                                        > > tu nic do ukrycia,
                                        >
                                        > Przykro mi z powodu ataków, ale nie jestem częścią tego planu dyskredytacji.

                                        Przecież nie napisałem tego. Zdaję sobie sprawę z tego, że Twój plan jest inny.

                                        Zresztą stosowano wobec mnie już wiele różnych metod. Bezskutecznie. Gdyby
                                        jednak nawet udało się moim adwersarzom nie dopuścić do realizacji tego, co
                                        postuluję, to i tak osiągam pewien korzystny efekt. Jest nim wyzwalanie
                                        kreatywności u moich przeciwników. Zwróć uwagę, proszę, jak przymitywne formy
                                        zwalczania cudzych poglądów politycznych stosowane są na forach dyskusyjnych.
                                        Tymczasem wobec mnie używane są metody bardziej wysublimowane - od czasu, gdy
                                        te prymitywne nie zdały egzaminu... bo też ich doświadczyłem...

                                        > > dziwi mnie to, że przy całej swojej nieufności wobec moich
                                        > > wystąpień nie prezentujesz podobnej postawy wobec działań administracji
                                        > > Millera.
                                        >
                                        > kto Ci powiedział, ze nie prezentuję? Ale
                                        > akurat ten wątek poświęcony jest Twoim planom a nie Millera i dyskutuję z
                                        > Tobą a nie tymże Millerem.

                                        Tak? Prezentujesz??? A gdzie, jeśli można spytać? I czy nie sądzisz, że jeśli
                                        jesteś krytyczny wobec tej administracji i równocześnie zwalczasz jej krytyka,
                                        to zachowujesz się dwuznacznie?

                                        > Politycy nie są wyraźnie gorsi niż reszta naszego
                                        > społeczeństwa - takie samo zepsucie obserwuje się w praktycznie wszystkich
                                        > grupach społecznych. Dlatego uważam, że jesteśmy skazani na podobny standard
                                        > jeszcze przez następne dziesięciolecia.

                                        Wcale nie jesteśmy na to skazani! Jednak trzeba przeciwstawić się temu, a nie
                                        aktywnie wspierać ten standard. Jak robisz to Ty, niestety...

                                        > Choć oczywiście miło, że chcesz
                                        > spróbować (o ile intencje Twoje są czyste), to jednak sam tego nie zrobisz a
                                        > dobierając współpracowników skażesz się na takie samo bagno jakie mamy teraz.

                                        Oczywiście, że sam nic nie zrobię. Dlatego właśnie szukam współpracowników.
                                        Jednak nie uważam - inaczej niż Ty - że dobierając ich, skazuję się na bagno.
                                        Ja wierzę w ludzi!

                                        Wiesław Rewerski
                                        pan_bezrobotny

                                        PS. Zauważyłem Twój nowy nick. Dobitnie wyraziłeś nim swoje intencje. Otóż
                                        wyrazy "bezrobotny" oraz "robotny" NIE SĄ swoimi antonimami. Nie wierzę, że
                                        tego nie wiesz, bo zbyt sprawnie piszesz. A jeżeli wiesz i wyrazowi "robotny"
                                        usiłujesz nadać znaczenie przeciwstawne wyrazowi "bezrobotny", to dopuszczasz
                                        się manipulacji zmierzającej w tym samym kierunku, którego trzymasz się od
                                        początku. Manipulacji dyskredytującej... a kogo dyskredytującej - pokaże czas!
                                        • pan_robotny Re: Kolejne doświadczenie... 23.09.03, 16:03
                                          wieslaw.rewerski napisał:
                                          [co do Millera]
                                          > Tak? Prezentujesz??? A gdzie, jeśli można spytać? I czy nie sądzisz, że jeśli
                                          > jesteś krytyczny wobec tej administracji i równocześnie zwalczasz jej
                                          > krytyka, to zachowujesz się dwuznacznie?
                                          Hm... temu argumentowi niestety brak logiki. Relacja "bycia krytycznym" nie
                                          zachowuje sie tak, jak sugerujesz. Można być krytycznym wobec dwóch obiektów,
                                          mimo, że owe obiekty są wzajemnie krytyczne wobec siebie. I nie ma w tym żadnej
                                          dwuznaczności. Jeśli to niejasne, to chętnie służę przykładem.

                                          > Wcale nie jesteśmy na to skazani! Jednak trzeba przeciwstawić się temu, a nie
                                          > aktywnie wspierać ten standard. Jak robisz to Ty, niestety...
                                          Doświadczenia ostatnich lat zdają się potwierdzać, że wszyscy demokratycznie
                                          wybrani politycy działają w Polsce podobnie, więc nie widzę podstaw, by
                                          podważać kilkunastoletnie doświadczenie. Już bodaj Piłsudski (albo i kto inny)
                                          powiadał mniej więcej, że dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami - nic.
                                          Tylko, że to "dla Polaków" oznacza likwidację demokracji. A to mi też się nie
                                          uśmiecha, więc wyjścia po prostu nie widzę.

                                          > Oczywiście, że sam nic nie zrobię. Dlatego właśnie szukam współpracowników.
                                          > Jednak nie uważam - inaczej niż Ty - że dobierając ich, skazuję się na bagno.
                                          > Ja wierzę w ludzi!
                                          Ja też kiedyś wierzyłem. Wchodziłem w lata 90-te równolegle z wchodzeniem w
                                          dojrzałość (matura 1990). Myślałem, że spełniły się marzenia pokoleń walczących
                                          o to, byśmy mogli rządzić się sami. A potem patrzyłem, jak np. mój były
                                          nauczyciel polskiego (bardzo opozycyjny, w czasie liceum był dla mnie swego
                                          rodzaju symbolem) wchodząc w politykę najpierw rozbija po pijanemu służbowy
                                          samochód, potem w niejasny sposób (funkcjonując w tzw. "układzie warszawskim")
                                          dorabia się - pracując na stanowiskach publicznych - majątku równemu majątkowi
                                          jego kumpla Piskorskiego. Teraz go zawiesili w członkostwie PO ale na pewno
                                          jeszcze nie raz wypłynie.
                                          Cóż, tak doświadczenie mnie ukształtowało - po raz n-ty już nie uwierzę...

                                          > PS. Zauważyłem Twój nowy nick. Dobitnie wyraziłeś nim swoje intencje
                                          Pod tym nickiem dyskutuję z Tobą od początku (pod innymi nie - zresztą pewnie
                                          rozpoznałbyś styl), więc nie wiem dlaczego teraz piszesz, że go zauwazyłeś?
                                          Teraz go jedynie zarejestrowałem, by zapobiec "podszywaniu". Fakt, ze nick
                                          wymyśliłem na potrzeby tej polemiki, ale (oprócz imienia i nazwiska) nie mam
                                          stałej ksywy...

                                          > Otóż
                                          > wyrazy "bezrobotny" oraz "robotny" NIE SĄ swoimi antonimami. Nie wierzę, że
                                          > tego nie wiesz, bo zbyt sprawnie piszesz. A jeżeli wiesz i wyrazowi "robotny"
                                          > usiłujesz nadać znaczenie przeciwstawne wyrazowi "bezrobotny", to dopuszczasz
                                          > się manipulacji zmierzającej w tym samym kierunku, którego trzymasz się od
                                          > początku. Manipulacji dyskredytującej... a kogo dyskredytującej - pokaże czas!
                                          Przesadzasz. Z tym "robotnym" to miał być żart, troszkę kpiarski ale jednak
                                          żart. Ale możesz uważać, że jestem Wielki Manipulator i mam Generalny Plan
                                          Dyskredytujący.




                                          • wieslaw.rewerski Re: Kolejne doświadczenie... 23.09.03, 17:33
                                            pan_robotny napisał:

                                            > brak logiki. Relacja "bycia krytycznym" nie
                                            > zachowuje sie tak, jak sugerujesz.

                                            To nie jest kwestia logiki, ale dokonanego wyboru i etyki.

                                            > Można być krytycznym wobec dwóch obiektów,
                                            > mimo, że owe obiekty są wzajemnie krytyczne wobec siebie. I nie ma w tym
                                            > żadnej
                                            > dwuznaczności.

                                            Krytycyzm wobec administracji Millera jedynie deklarujesz. Wobec mnie natomiast
                                            prezentujesz krytycyzm uporczywy. Nie piszę tego po to, aby bronić się przed
                                            nim - zresztą dostarczasz mi nim wygodnych pretekstów do napisania lub
                                            zrobienia niektórych rzeczy - lecz w celu zwrócenia uwagi na ową dwuznaczność
                                            Twojej postawy.

                                            > Doświadczenia ostatnich lat zdają się potwierdzać, że wszyscy demokratycznie
                                            > wybrani politycy działają w Polsce podobnie, więc nie widzę podstaw, by
                                            > podważać kilkunastoletnie doświadczenie.

                                            Cóż, to krótki horyzont czasowy obserwacji... Jest między nami różnica
                                            pokolenia i może dlatego inaczej widzimy pewne sprawy. Moje własne
                                            doświadczenie jest kilkudziesięcioletnie, a nie kilkunastoletnie.

                                            > Już bodaj Piłsudski (albo i kto inny)
                                            > powiadał mniej więcej, że dla Polaków można zrobić wiele, ale z Polakami -
                                            > nic.

                                            Tym jednym zdaniem pokazujesz, że z doświadczeń pokoleń minionych też raczej
                                            nie czerpiesz pewną ręką... Tak, to Józef Piłsudski powiedział.

                                            > Tylko, że to "dla Polaków" oznacza likwidację demokracji.

                                            Można jeszcze spróbować - jak ja - zrobić coś z Polakami. I wciąż wierzę, że
                                            dołączą do mnie osoby prezentujące inne postawy, niż Twoja. Która w swojej
                                            istocie jest taka, że Piłsudski byłby skłonny robić coś wyłącznie dla Ciebie,
                                            ale nie z Tobą...

                                            > A to mi też się nie uśmiecha, więc wyjścia po prostu nie widzę.

                                            Może po prostu nieuważnie patrzysz?

                                            > Pod tym nickiem dyskutuję z Tobą od początku (pod innymi nie - zresztą pewnie
                                            > rozpoznałbyś styl), więc nie wiem dlaczego teraz piszesz, że go zauwazyłeś?
                                            > Teraz go jedynie zarejestrowałem, by zapobiec "podszywaniu". Fakt, ze nick
                                            > wymyśliłem na potrzeby tej polemiki, ale (oprócz imienia i nazwiska) nie mam
                                            > stałej ksywy...

                                            Twój nick zauważyłem oczywiście dużo wcześniej (nie napisałem kiedy), ale
                                            dopiero teraz uznałem za stosowne napisać o nim. Swoim zarejestrowaniem się
                                            dałeś mi jeden z pretekstów, o których wspomniałem wyżej.

                                            Imię i nazwisko masz, jak i ja je mam. Nie rozumiesz jednak tego, że czasem
                                            należy wystąpić z otwartą przyłbicą. Ja mam tę odwagę, a Ty?

                                            > Z tym "robotnym" to miał być żart, troszkę kpiarski ale jednak
                                            > żart. Ale możesz uważać, że jestem Wielki Manipulator i mam Generalny Plan
                                            > Dyskredytujący.

                                            Nasze nicki NIE SĄ antonimiczne. Dlatego jeśli chcesz, aby Twój rozpatrywać w
                                            kategoriach żartu, to wiedz, że ja ten żart traktuję jako podły. Bo nie żartuje
                                            się z ludzkiego nieszczęścia...

                                            Wcale jednak nie przekonałeś mnie co do tego żartu. Jednak jest to dla mnie
                                            manipulacja. A dopuszczenie się jej bynajmniej nie czyni Cię wielkim...

                                            Wiesław Rewerski
                                            pan_bezrobotny
                                          • wieslaw.rewerski pan_robotny 23.09.03, 17:41
                                            Zajrzyj do skrzynki pocztowej!
                          • pan_bezrobotny Do Pana Robotnego w sprawie nicka 21.09.03, 22:44
                            Gość portalu: Pan Robotny napisał(a):

                            > jeśli sam sobie nadałeś nick zawierający
                            > tytuł "Pan", to wielu osobom może się wydawać, że oczekujesz, by się do
                            > Ciebie
                            > tak zwracano.

                            To nie tak... Po prostu "bezrobotny" był już zajęty. I to z kilkoma numerami...
                            No i wiedząc, że będę pisał coś, co nie pasuje do stereotypu bezrobotnego,
                            wprowadziłem do nicka dysonans. Nikomu jednak nie narzucam formy zwracania się
                            do mnie. Zauważyłeś chyba, że akceptuję każdą? Zasugerowałem formę drugiej
                            osoby, aby usprawnić kontakt, ale nadal akceptuję każdą inną.

                            Problem zresztą zniknie niedługo, bo najprawdopodobniej zacznę pracować, a
                            wtedy będę logował się jako "wieslaw.rewerski".

                            Wiesław Rewerski
                    • pan_bezrobotny Re: barton_2500 napisał 19.09.03, 15:18
                      barton_2500 napisał:

                      > Nadal uważam, iż taka "partia bezrobotnych" nie osiągnęła by wyniku który Pan
                      > optymistycznie zakłada. Z tego co mnie uczyli każdy plan powinien zawierać
                      > trzy warianty:
                      > -optymistyczny,
                      > -pesymistyczny,
                      > - i prawdopodobny.

                      Ale ja do tej pory nie przedstawiłem żadnego planu! Określam jedynie cel, a to
                      co innego!

                      Wyznaję zasadę, że trzeba wyznaczać cele największe i następnie szukać dróg ich
                      osiągania. I to właśnie robię. Plan realizacyjny - w kilku wariantach - można
                      opracować, gdy znajdą się ludzie gotowi do uznania wyznaczonych celów za swoje.
                      Na razie mogę powiedzieć, że poza mną są jeszcze dwie takie osoby. Za mało,
                      abyśmy mogli przejść do kolejnego etapu pracy...

                      A może Pan dołączy?

                      > Chciałbym wiedzieć na jakich przykładach Pan się opiera, bo może nie jestem
                      > alfą i omegą, ale interesuje się polityką w Polsce jak i na świecie ale nie
                      > słyszałem, ani nie przeczytałem żeby jakaś partia w przeciągu ostatnich
                      > powiedzmy 15 lat, zaczynając od „zera”, opierając się na zupełnie n
                      > owych
                      > nieznanych liderach, w przeciągu dwóch lat osiągnęła to co Pan sobie założył.
                      > Ja rozumiem pozytywne myślenie itd. Jednak musi ono mieć jakieś postawy żeby
                      > ktoś w to uwierzył.

                      Może zbyt krótki okres czasu bierze Pan pod uwagę? Gdyby cofnął się Pan np. do
                      roku 1980, to znalazłby Pan pewną analogię w narodzinach "Solidarności".
                      Oczywiście nie były one dokładnie tym, co ja chcę osiągnąć, bo władza została
                      przejęta dopiero w roku 1989, ale proszę wziąć pod uwagę istotne różnice
                      sytuacyjne. Mam na myśli przede wszystkim to, że w latach 80-tych nie istniały
                      mechanizmy demokratycznej wymiany rządzących...

                      Poza istnieniem procedur demokratycznych w obecnej sytuacji w Polsce bardzo
                      ważne jest to, że władza leży na ulicy. To zdarza się dość rzadko, jak i to, że
                      nie istnieją zorganizowane siły zdolne do schylenia się po tę władzę. Istotną
                      cechą sytuacji jest to, że poza niewielkimi wyjątkami wszystkie ugrupowania
                      polityczne są w społecznym odbiorze niewiarygodne i skompromitowane. Dotyczy to
                      również pojedynczych polityków.

                      > Czytając Pana posty odnoszę wrażenie że równie dobrze mógłby Pan organizować
                      > na tym forum wyłącznie Polską wyprawę na Marsa.

                      Jest jednak różnica i przykro mi, że jej Pan nie dostrzega. Ja nie staram się
                      zachęcić ludzi do niczego nadzwyczajnego i nierealnego. W odróżnieniu od wypraw
                      kosmicznych jesteśmy przecież podmiotami życia politycznego. I nie przestajemy
                      nimi być bez względu na wybory, jakich dokonujemy. Ja dążę do tego, aby
                      przekonać ludzi, że niekoniecznie muszą wybierać apatię, pogrążanie się w
                      marazmie, biedzie i patologiach społecznych. Nie muszą również wybierać drogi
                      rewolucyjnej destrukcji, a przecież i taka ewentualność istnieje... Mogą
                      przecież skorzystać z zagwarantowanych im konstytucyjnie praw. I nie widzę w
                      tym nic, ale to nic marsjańskiego!

                      > Może zmienię zdanie jeśli
                      > przedstawi Pan oprócz wersji super optymistycznej jeszcze pesymistyczną i
                      > prawdopodobną.

                      Czy nie lepiej byłoby włączyć się osobiście do prac i mieć wpływ na
                      przygotowanie różnych wariantów działania? Ponawiam zaproszenie dołączenia!

                      Wiesław Rewerski
                      • barton_2500 Re: barton_2500 napisał 20.09.03, 00:44
                        pan_bezrobotny napisał:

                        Ale ja do tej pory nie przedstawiłem żadnego planu! Określam jedynie cel, a to
                        > co innego!
                        >
                        > Wyznaję zasadę, że trzeba wyznaczać cele największe i następnie szukać dróg
                        ich
                        >
                        > osiągania. I to właśnie robię. Plan realizacyjny - w kilku wariantach -
                        można
                        > opracować, gdy znajdą się ludzie gotowi do uznania wyznaczonych celów za
                        swoje

                        Całkiem gładko wybrnoł Pan z mojego pytania ale niestety niedostałem
                        sadysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Może niezbyt precyzyjnie zadałem soje
                        pytanie. Chodzi mi o to jakie rezultaty można osiągnąć przez zorganizowanie
                        partii "bezrobotnych". Założył Pan, iż może zaistanieć na naszej scenie
                        politycznej zjawizko które nie ma pecedensu - a mam na myśli powstanie partii
                        ktora w sposób w pełni demokratyczny (żadnych krwawych czy bezkrwawych
                        rewolucji) jest w stanie przejąć pełnie władzy czyli mieć arytmetyczną
                        większość w sejmie do najbliższych wyborów parlamentarnych. Chciałem tylko
                        zwrócić uwagę, iż taki scenariusz jest mało prawdopodobny. Być może przyjęcie
                        też innych scenariuszy (możliwych wydażeń) pod uwagę tj. z punktu widzenia
                        besymisty a następnie uśrednienia pozwoli Panu spojżeć na problem bardziej
                        obiektywnie i przekonać tych bardziej sceptycznych do Pańskiej idei.
                        • pan_bezrobotny Re: barton_2500 napisał 20.09.03, 03:00
                          barton_2500 napisał:

                          > Całkiem gładko wybrnoł Pan z mojego pytania

                          Dziękuję za uznanie!

                          > ale niestety niedostałem
                          > sadysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Może niezbyt precyzyjnie zadałem soje
                          > pytanie.

                          Pytanie rozumiem doskonale, natomiast przypuszczam, że nie chce Pan przyjąć
                          do
                          wiadomości odpowiedzi. A sprowadza się ona do podkreślenia różnicy między
                          celem, a planem.

                          Na razie stawiam cel. Gdyby był on celem minimalnym, to postawienie go w
                          ogóle
                          nie zostałoby zauważone. Formułuję więc cel maksymalny.

                          Powstaje pytanie, jak ten maksymalny cel osiągnąć. Sformułowałem warunki,
                          jakie
                          muszą zostać spełnione, aby cel w ogóle _mógł_ być osiągnięty. (Link do tego
                          posta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=8002169&a=8036297) W
                          tej
                          chwili te warunki nie są spełnione. Pracuję nad tym, aby urzeczywistnić dwa
                          pierwsze. Ale jestem przecież jednostką! A Pan chce, abym tu opisał
                          detalicznie
                          i to w trzech wariantach plan osiągnięcia celu! Na ten plan złożyć się musi
                          mnóstwo działań i muszą być one podporządkowane pewnej taktyce. A ona z kolei
                          musi uwzględniać logikę rozwoju walki politycznej, bo przecież naiwnością
                          byłoby sądzić, że uda się tego uniknąć. Do tej pory zresztą nie udało się -
                          nie
                          jestem ślepy... I co myśli Pan, że publicznie to trzeba przedstawić? Odkrycia
                          kart nie byłoby nawet wtedy, gdyby taki szczegółowy plan już został
                          przygotowany...

                          > Chodzi mi o to jakie rezultaty można osiągnąć przez zorganizowanie
                          > partii "bezrobotnych".

                          Proszę nie upierać się przy takim określaniu tej partii. Już wyjaśniałem, że
                          pozostawanie bez pracy nie jest kryterium przynależności do tej partii. (Link
                          do tego posta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                          f=140&w=8002169&a=8015725) Proszę wybaczyć, ale upieranie się przy tym, że
                          będzie to partia wyłącznie bezrobotnych, wygląda na świadomą manipulację.
                          Wiadomo, że zbitka pojęciowa "partia bezrobotnych" wywołuje negatywne emocje.
                          Było to już dyskutowane, a Panu najwyraźniej zależy na tym, aby takie
                          negatywne
                          nastawienia trwały. Może to być potraktowane jako obrona, a... po co to Panu?

                          > Założył Pan, iż może zaistanieć na naszej scenie
                          > politycznej zjawizko które nie ma pecedensu - a mam na myśli powstanie
                          partii
                          > ktora w sposób w pełni demokratyczny (żadnych krwawych czy bezkrwawych
                          > rewolucji) jest w stanie przejąć pełnie władzy czyli mieć arytmetyczną
                          > większość w sejmie do najbliższych wyborów parlamentarnych.

                          Widzi Pan, historia nigdy się nie powtarza. Na dobrą sprawę wszystko dzieje
                          się
                          pierwszy raz i jest bez precedensu. Występują oczywiście analogie i
                          prawidłowości. Na jedną z nich - narodziny "Solidarności" - powoływałem się,
                          zwracając wszakże uwagę na oczywiste różnice. To nie jest kwestia
                          precedensowości lub bezprecedensowości, ale kwestia wiary we własną siłę.
                          Obiektywnie ta siła jest ogromna i tylko wiara na razie malutka... Ale można

                          wzbudzić!

                          > Chciałem tylko
                          > zwrócić uwagę, iż taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

                          To, co w swojej wypowiedzi przedstawił Pan jako scenariusz, dość istotnie
                          odbiega od tego, co ja pisałem. Nie ma tam niczego o arytmetycznej
                          większości!
                          W realiach polskiej sceny politycznej żadne ugrupowanie nie ma szans na
                          osiągnięcie takiej większości. Napisałem więc o wygraniu wyborów, tzn. o
                          osiągnięciu w Sejmie najwyższego udziału ze wszystkich ugrupowań, które do
                          niego wejdą. (link do tego posta: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                          f=140&w=8002169&a=8036297)


                          > Być może przyjęcie
                          > też innych scenariuszy (możliwych wydażeń) pod uwagę tj. z punktu widzenia
                          > besymisty a następnie uśrednienia pozwoli Panu spojżeć na problem bardziej
                          > obiektywnie i przekonać tych bardziej sceptycznych do Pańskiej idei.

                          Moim zdaniem najbardziej przekonujące będzie przystępowanie do partii osób,
                          które mi uwierzą. Jestem przekonany, że do tego dojdzie niedługo. Po prostu
                          wiem, co robię, i widzę, że wzbudzam reakcje, jakie przewidziałem. Różne
                          reakcje, ale nie ich znak jest w tym momencie istotny, lecz przewidywalność...

                          Ponawiam swój osobisty apel do Pana - o przyłączenie się!

                          Wiesław Rewerski
                          • jolamala Idee, proby ich realizacji i takie rozne... 20.09.03, 04:02
                            Witaj,
                            Na moment wroce to zaakcentowanych przez Ciebie wahan co do formy zwracania
                            sie do forumowiczow.
                            Ja bede zwracala sie do Ciebie w drugiej osobie do czasu gdy wyraznie
                            zaprotestujesz. Z mojego punktu widzenia upraszcza to forme komunikacji.
                            Czytajac Twoje manifesto sklonna jestem poswiecic temu troche bacznej uwagi.
                            Zwraszcza, ze poszerzyles baze elektoralna rowniez o pracujacych.
                            Nie interesuja mnie zadne ograniczajace i elitarne stowarzyszenia.
                            Jezeli zamierzasz polozyc kamien wegielny i fundamenty zalac szklem -
                            przejrzysta, demokratyczna i krysztalicznie uczciwa zaprawa z jasno i
                            zrozumialym dla wszystkich celem - to bede to z zyczliwym zainteresowaniem
                            sledzila. Byloby dobrze aby ewentualnie oczyscic proces polityczny i dac
                            zdecydowanego kopa tym wszystkim nadetym, niekompetentnym i skorumpowanym
                            przyglupom sejmowym i innym, ktorych z niechecia sie widzi w TV, prasie i
                            slyszy w radio.Do diabla z nimi wszystkimi. Ale to na razie pobozne zyczenie...
                            Nie ma mowy na razie o przylaczaniu sie organizacyjnie do stowarzyszen,
                            ugrupowan lub absolutnie do wstepowania do jakiejkolwiek partii.
                            Slowo partia ciagle ma dla mnie pejoratywne konotacje.
                            Do lata bede pracowala jak szalona. Mam swoj jasno okreslony konsumpyjno-
                            hedonistycznie okreslony plan/cel. I realizuje go z zelazna konsekwencja. Duza
                            satysfakcje daje mi swiadomosc, ze bede mogla to zrealizowac ze swoja tylko
                            pomoca.
                            Zdajac sobie sprawe, ze wszystkie idee musza znalezc oddzwiek wsrod
                            potencjalnego zyczliwego elektoratu. Dlatego tez, chwilowa moja skromna
                            kontrybucja do Twoich staran niech bedzie ten zyczacy Tobie powodzenia post.
                            Pozostaje na razie apolitycznie,
                            jolamala.
                            • pan_bezrobotny Re: Idee, proby ich realizacji i takie rozne... 21.09.03, 15:29
                              jolamala napisała:

                              > Zdajac sobie sprawe, ze wszystkie idee musza znalezc oddzwiek wsrod
                              > potencjalnego zyczliwego elektoratu. Dlatego tez, chwilowa moja skromna
                              > kontrybucja do Twoich staran niech bedzie ten zyczacy Tobie powodzenia post.

                              Dziękuję serdecznie!

                              I także życzę powodzenia w realizacji Twoich planów!

                              Wiesław Rewerski
    • Gość: Porewit Re: Ile cv jeszcze wyślecie? IP: *.sochaczew.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 15:00
      Szukanie pracy to nie loteria i nie ma nic wspolnego z rachunkiem
      prawdopodobienstawa.
      • pan_bezrobotny Re: Ile cv jeszcze wyślecie? 21.09.03, 15:25
        Gość portalu: Porewit napisał(a):

        > Szukanie pracy to nie loteria i nie ma nic wspolnego z rachunkiem
        > prawdopodobienstawa.

        Jeżeli na jedno miejsce jest 1000 kandydatów spełniających ustalone kryteria
        selekcji (a więc o zbliżonych kwalifikacjach), to niestety zaczyna to
        przypominać loterię. Ktoś, kto uważa inaczej, prawdopodobnie nie wie, jak
        wygląda pierwszy etap selekcji. Rzekome analizowanie nadesłanych cv i listów
        motywacyjnych nie jest niczym innym niż doborem losowym albo opartym na
        kryteriach dodatkowych - całkowicie dowolnych...

        Wiesław Rewerski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka