Dodaj do ulubionych

Włosy, problem odwieczny:-)

14.08.08, 00:01
Coś sobie zrobiłam, głupio i za kilka raptem złotych, bo kosmetyków
powyżej 15 złotych za sztukę to wolę nie używać, żeby nie wyłysieć
od drapania, i takim czymś, co w podobie szamponu było a odżywką się
nazywało, łeb wymyty wysmarowałam, minutę odczekałam i spłukałam. I
teraz mam stóg siana!
No ludzie ...
Północ tuż tuż, mogę iść straszyć za chochołasmile)

Jak Wasze doświadczenia w pielęgnacji koafiury?

Szajka bez końca - Forum Fanów Chmielewskiej
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Postraszymy razem? 14.08.08, 00:24
      Ostatnio nabyłam ultra-ponoć-łagodny szampon dla dzieci, od którego
      moje zazwyczaj ulizane włosy wstały na baczność. Co je tak
      zbulwersowało? Skład tego kosmetyku dla nieletnich, czy co?
      Też mam teraz na głowie coś dziwnego... Mogę straszyć jako Helena
      Bardzo Się Wystrasz smile
    • mika_p Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 00:26
      Doświadczenia mam meteorologiczne.
      Z natury mam myszowaty kolor wlosów, więc farbuję na rude brązy.
      Od tygodni zapowiadają falę upałów, więc nie farbuję, żeby w jeziorze czerwona
      farba nie pływała.

      To samo z kształtem.
      Najlepiej mi we włosach o długości lekko za uszy, ale te do jeziora są fatalne,
      bo w kitkę nie da się ich spiąc. Upały zapowiadają, więc fryzjera odwlekam.

      Z odrostami i nieciekawą długością egzystując od czerwca. No bo upały będą. A
      jak upały, to jezioro. A jak jezioro, to kitka i brak spływającej farby.
      • ewa9717 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 05:48
        O, witam pokrewną jeziornie duszę!
        www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/739e899129a7dde1.html
        Moje włosy są dzielne i wiedzą, że muszą sobie radzić same, ja im
        daję tylko wodę i mydło, nie znają biedactwa szamponu wink))
    • the_dzidka Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 10:17
      Moja życiowa tragedia.
      Jako nastolatka, sypiałam w satce po zeimniakach na głowie, bo
      inaczej miałam na głowie rozczochrany dramat nie dający się
      rozczesać.
      Żadna fryzura od fryzjera nie dawała się ponownie ułozyc po
      pierwszym myciu.
      Generalnie miałam zawsze tych włosów po prostu duzo za dużo. A
      teraz... Ech, szkoda gadać.
      • the_dzidka Boszszsz... 14.08.08, 10:20
        > w satce po zeimniakach

        Oczywiście w siatce po ziemniakach.
        • eulalija Re: Boszszsz... 14.08.08, 11:12
          Mnie wyszło, że w sałatcesmile)
          I zaczęłam się zastanawiać czy to dobre dla włosów, takie skrobia na
          ten przykład smile)
    • kamila29091 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 11:38
      ja też mam problem z włosami ale się nimi nie przejmuje. według
      opini otaczających mnie ludzi powinnam je prostować. ale prostować
      po to żeby zaraz je potem myć i znowu prostowac to dla mnie głupota.
      Nie prostowane, nastroszone, średnio rozczesane wytrzymują u mnie
      bez mycia 3 dni. Raz miałam trwałą zrobioną i dla mnie to okres lat
      złotych i zastanawiam się czy nie wrócić spowrotem do tego i mieć
      święty spokój
    • dorka_31 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 13:24
      No cóż, mimo wieloletnich doświadczeń i prób z ułożeniem, moje włosy
      i tak robia co chcą. Zwłaszcza po deszczu lub przy większej ilości
      wilgoci w powietrzu. Wtedy staram się nie myśleć o tym co mam na
      łbie, bo wiem że i tak nic z tym nie dam rady zrobić...
      Niewiele brakowało nawet, zebym do ślubu poleciała z wałkami na
      głowie wink) Chciałam mieć bowiem takie lekko wijące się kosmyki po
      obu stronach twarzy i mój fryzjer stwierdził, że aby to miało szanse
      utrzymać się te kilka godzin, to wałki muszę zdjąć tuż przed
      wyjściem do kościoła i jeszcze lakierem spryskać. Inaczej nie ma
      mowy - rozprostuje się. Na szczęście przed wyjściem spojrzałam w
      lustro smile)
      • kocio_pierzaczek Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 13:37
        Hi hi, Dorko... Ale bys miała wejście...
        Też sobie do ślubu loczki strzeliłam, takie w typie
        pierwszokomunijnym. Dwa dni po ślubie ostrzygłam się na krótko. Żal
        tylko, że już nigdy sie nie naloczkuję... A takie cudne spręzynki
        miałam. Tyle że przedtem zapuszczałam włosy specjalnie przez dwa
        lata, a jak już sie ostrzygłam, okazało się, że włosów mam optycznie
        jakby więcej i od tamtej pory tylko coraz krócej było. Od wiosny
        znów zapuszczam, nie wiem, ile wytrzymam, bo im dłuższe, tym cieńsze
        się wydają. Inna rewolucja - zawsze przez ciepła połowe roku byłam
        blondynką, prze resztę, powiedzmy, szatynką. Tego roku w lipcu szlag
        mnie trafiał, gdy patrzyłam na siebie w lsutrze, dopadłam mojej
        fryzjerki, kazałam na świeżo zrobionych pasemkach położyć sobie
        ciemny brąz i błogość spłynęła mi na duszę. Ech, tylko loczków żal...
        Tak to wyglądało:
        img120.imageshack.us/img120/3163/kosciol14st3.jpg
        • lylika Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 13:57
          > Tak to wyglądało:
          ...
          Ślicznie wyglądało. smile
        • dorka_31 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 17:46
          kocio_pierzaczek napisała:

          > Tak to wyglądało:
          > img120.imageshack.us/img120/3163/kosciol14st3.jpg

          Jak ładnie! smile) Ja takich loczków nigdy nie miałam (no, może
          faktcznie do komunii). U mnie zaraz robi się siano i wyglądam jak
          strach na wróble. Może tez powinnam obciąć krócej, ale nie lubię.
          Źle się czuję jak nic mi nie dynda przy twarzy. Nawet za
          związywaniem nie przepadam...

          A ślubne foto też mogę pokazać, czemu nie:
          img151.imageshack.us/img151/1249/slubne2bq0.jpg
          Rok 1997 smile)
          Jeszcze Wam powiem czemu my siedzimy, a reszta stoi smile) Jakiś czas
          wcześniej zauważylam, że koledze, który zdjęcia robił zaciął się
          flesz i nie błyska. Zdenerwowałam się, że nic nie wyjdzie i zaczęłam
          mu dawać znaki. Zrozumiał, odszedł na bok i poprawił. Ale chciałam
          jeszcze, żeby powtórzył. Akurat nadszedł moment żeby wstawa, więc
          się zawahał, na co ja dałam mu znak "rób teraz!!!" i na moment
          przytrzymałam Andrzeja, co by nie wstawał. Flesz błysnął i dopiero
          wstaliśmy. Efekt jak widać wink))
        • edyta95 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 18:47
          Kociu, loczki loczkami, ale wszędzie gdzie się da koniecznie z
          gołymi ramionami biegaj smile
          • kocio_pierzaczek Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 18:50
            Mówisz?... Dać to się da w zasadzie wszędzie tam, gdzie odziezy
            ochronnej się nie wymaga. Ale do roboty tak? smile)))))))))))
            Dziękuję za miłą uwagę. Spłoniłam się skromnie. A tak nawiazem
            mówiąc, to te cholerne ramiączka miały tkwić kilka cm wyżej, ino
            furt spadały, gorsąc kilka ciotek dewotek.
    • groha Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 13:52
      Nie mam żadnych problemów, bo jeszcze mam włosy, dziękować genom. I w ogóle
      uważam, że na tym etapie ewolucji, to z włosami jest trochę tak, jak z
      pieniędzmi - dopóki są, jakiekolwiek, to nie jest żaden problem. Problem pojawia
      się dopiero wtedy, gdy ich nie ma wink
      • lylika Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 14:01
        roblem pojawi
        > a
        > się dopiero wtedy, gdy ich nie ma wink
        ...
        U mnie dokładnie odwrotnie. Dopóki miałam jakieś tam włosy, zawsze miałam z nimi problem. Teraz nie mam problemów, bo nie mam włosów. Co jakiś czas kupuję nową perukę i mogę sobie być kilka razy dziennie w innym kolorze i fryzurze. smile
        • goonia Re: Włosy, problem odwieczny:-) 14.08.08, 17:37
          Niestety, tak to jest, ze niezaleznie od tego co sie ma, to nie jest dobrze.
          kosmetyki daja skutki rozne, nie zawsze pozadane. I tak sie ciesze, ze wlosy
          nigdy nie zrobily mi sie np. zielone - tak jak mojej kolezance. Od chloru sie
          jej tak zrobilo, no ale ja na basen nie chodze, bo i pocosmile
    • konopika Re: Włosy, problem odwieczny:-) 17.08.08, 09:22
      Mam wspaniałą lekarkę, której pierwszą specjalizacją była dermatologia. Podzielęsię jej radą. Kazała mi myć włosy najprostrzym szamponem (takim bez dodatków),potem spłukać zakwaszoną (najlepiej szczyptą kwasku cytrynowego) wodą. Słowo daję, że działa, nie od pierwszego kopa, tak ze trzy mycia są potrzebne do stwierdzenia efektów, ale warto.
      • gabrielle Re: Włosy, problem odwieczny:-) 19.08.08, 14:38
        Jako posiadaczka kręcącego się mocno gniazda na głowie oświadczam, że należy raz
        na jakiś czas (bo częściej mi się nie chce) nałożyć na łeb przed myciem krem
        nivea. Normalny taki. Z granatowego pudełka. Odczekać trochę, umyć głowę
        starając się nie rzucać pannami lekkich obyczajów zbyt obficie (krem cięzko
        schodzi), a następnie cieszyć się posiadaniem gniazda w stopniu mniej
        gniazdowatym a bardziej nawilżonym i gładkim. Żeby się dziadostwo bardzo nie
        puszyło na co dzień, należy używać kosmetyków z jedwabiem. Jest takie na
        przykład serum w malusiej buteleczce: bierze się na dłoń kropelkę, rozsmarowuje,
        po czym przeczesuje łapą włosy. Działa.

        Nie używam żadnych pianek, lakierów i innych kosmetyków, bo mi się nie chce i
        nie mam głowy. Wolę jakiś szampon albo odżywki i balsamy. A w lecie to i tak nie
        mam nadziei na to, by nagle nie ujrzeć w odbiciu w szybie, czy lustrze, że pół
        głowy mi przyklapło, pół sterczy.

        Za kolejne pytanie "a nie chciałas wyprostować?" popodgryzam żyły.
    • aganioq Re: Włosy, problem odwieczny:-) 19.08.08, 20:46
      moje są, choć lubią wypadać, ale ciągle jeszcze są...ale ułożyć ich się w żaden
      sposób nie da, więc ich nie ścinam tylko podcinam końcówki i zawsze noszę
      związane...kilka prób zakręcenia skończyło się szopą na głowie przez jakieś 15
      minut, a potem i tak się wyprostowały...sztywne jakieś...
    • april02 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 26.08.08, 14:34
      Moja łepetyna wygląda dobrze tylko bezpośrednio po wyjściu od
      fryzjerki, która nałoży nań kilo lakieru. W przeciwnym razie od
      głowy odstają mi krótsze włosy, które w wilgotnym powietrzu
      dodatkowo się kręcą. Dlatego czasami MLP w przypływach dobrego
      nastroju nazywa mnie Aniołkiem (niby że to aureola) smile)) Powoli (tak
      mniej więcej od dziesięciu lat) dojrzewam albo do ścięcia włosów na
      krótko albo do kupna lakieru smile.
      • stara.gropa Re: Włosy, problem odwieczny:-) 26.08.08, 14:40
        A nie do kupna peruki?smile
        • april02 Re: Włosy, problem odwieczny:-) 26.08.08, 14:51
          Też. Tylko 1. nie mogłabym się zdecydować i musiałabym wziąć od razu
          ze trzy i 2. boję się, że to cholerstwo jednak trochę grzeje. Może
          na zimę? smile))
    • g0p0s Re: Włosy, problem odwieczny:-) 26.08.08, 14:59
      W sezonie letnim nie suszę włosów, wychodzę z mokrą głową, która i
      tak za chwilę wyschnie. Tylko trzeba uważać jak jest wiatr, lub przy
      otwartym oknie pojazdu. Raz dotarłem do celu podróży z wszystkimi
      włosami wycelowanymi poziomo w jedną stronęsmile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka