Dodaj do ulubionych

Kino europejskie w defensywie

10.05.04, 08:58
Nareszcie mamy i w sztuce deokracje!
Teraz jest normalna konkurencja
i demokracja wyboru, takze w sztuce.
I nagle okazuje sie, ze
teatr telewizji nie ma milionow
zwolennikow tylko mala grupke.

Podobnie jest w kinie.
Rzekome polskie superprodukcje
to widzowie w postaci dziatwy
szkolnej zapedzanej tam przez
szkolne lektury.

Jest jescze pare nie nakreconych rzeczy.
Np. pamietniki Chryzostoma Paska
albo zapiski Galla Anomina.
Nakrecic to, zapedzic pare milionow
dzieciakow do kina i mowic o sukcesie.

Kazdy wytwor kultury musi byc dla ludzi
a nie dla garstki rezyserow czy
krytykow, ktorzy maja specyficzne
potrzeby. Moga miec, tylko prosze
nie za moje podatnicze pieniadze.
Poki co sam chce decydowac na co je wydaje.

Uwazam, ze sztuka to cudowna rzecz,
pasjonuje sie jej wieloma przejawami,
oszczedze ich wymienianie tudziez
szczegolow aktywnego jej kreowania
np. w zakresie publikacji,
w tym poetyckich ale przede
wszystkim uwazam, ze najwazniejsza
cecha znamionujaca nasze czlowieczenstwo
jest wolnosc i to musi dotyczyc takze sztuki.

Nie moze byc tak, ze ktos mi siega do kieszeni
i powiada, ze to na teatr, ktorego np.
nie mam zamiaru ogladac. Ja rowniez nie zadam zeby
ktos do mnie doplacal. Przeciez to nie ma sensu.

Pasjonuje sie golfem ale czy mam prawo powiedziec
milosnikowi pilki noznej: dawaj kase, bo
ja "musze, inaczej sie udusze". Nie, sam
musze sobie te przyjemnosci sfinansowac.
Podobnie, nie chcialbym doplacac do pilkarstwa;
kibic ktory sie tym pasjonuje powinien wylozyc
swoje pieniadze na stol.

Dlaczego inaczej mialoby byc w sztuce? Kto ma
decydowac, ze cos jest lepsze i bardziej
godne istnienia? To moze zrobic tylko
wolny czlowiek. Nie mozna zmuszac kogos
aby chodzil do teatru miast do kina.

Jesliby jednak te programy
mialy zniknac, trudno, wowczas musimy
zaglosowac nasza portmonetka czy chcemy
aby istnialy. I wtedy okaze sie czy jestesmy
gotowi zapacic za to aby w poniedzialki
o 20-tej w telewizji byl teatr czy tez
wolimy holywoodzki film akcji.

Mam znajomego malarza, ktory powiedzial,
ze musi malowac, ze tylko to go pasjonuje.
I co z tego, skoro jego obrazy nie znajduja
nabywcow, miewa czasami wystawy ale mnie sie
jego dziela tez nie podobaja. Dlaczego
mam finasowac jego sposob zycia moimi podatniczymi
pieniedzmi?

Tez chcialbym pisac co mi sie podoba
i kasowac cudze (spoleczne) pieniadze
za mozliwosc drukowania, niezaleznie
od nakladu. Uwazam, ze nie mam do tego
prawa.

Sztuka tez musi byc demokratyczna
a jesli ktos ma inne zdanie, to prosze bardzo,
ale nie za moje pieniadze.

Niedawno zdarzyl mi sie pobyt w teatrze
muzycznym "Luxor" w Rotterdamie
("Trzej muszkieterowie"). Wiedzialem
dlaczego bilety byly po 70 euro i uwazalem,
ze to wlasciwa cena. Bylo dziesiatki (doslownie)
praktycznie niezauwazalnych dla widza zmian
wyrafinowanych scenografii. Daruje sobie
porownania z tym co widzialem np. w Teatrze Muzycznym
w Gdyni, zreszta majacym liczne osiagniecia. Do tego interesu
kulturalnego nikt nie doklada. Sala byla pelna,
zreszta wykupiona na tygodnie z gory...

Prawa popytu i podazy dzialaja
takze w sztuce, niektore dziela osiagaja
przy tym zawrotne ceny ale zawsze musi
o tym zdecydowac rynek, chocby byla
nim garstka eltarnych snobow.
I nie ma przy tym znaczenia
ile zdaniem tworcy warte jest jego dzielo
i ile czasu poswiecil na jego tworzenie.
O tym tez (na szczescie) decyduje
demokratyczny rynek a nie garstka
samozwanczych "wybrancow".




Obserwuj wątek
    • Gość: rydzyk mądryś synku,ale i głupi... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 10.05.04, 11:10
      tak jak ci sklepikarze i właściciele knajpek z Arles,którym jakiś półobłąkany
      cudzoziemiec bezskutecznie usiłował sprzedać za parę franków swoje obrazki...
    • Gość: zombek Cidade de Deus IP: *.kg.net.pl / 80.51.87.* 10.05.04, 12:44
      Nie można było napisać "city of God" albo miasto boga trzeba było wrzucić Cidade de Deus żeby nikt nie wiedział o jaki film chodzi
    • Gość: barmir Re: Kino europejskie w defensywie IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 10.05.04, 14:03
      Tak,tak mądryś ale i głupi. A jak do tej wspaniałej demokracji w sztuce
      filmowej mają się czasami idące w dziesiątki milionów budżety na reklamę
      amerykańskich filmów. A może to dla nich nie sztuka tylko produkt, do którego
      kupna trzeba za wszelką cenę przekonać konsumenta czyli Ciebie. A jeżeli to
      jest produkt, to może należy chronić własny rynek przed ich produktami.
      • toja3003 oczywiscie, ze sztuka to produkt! 10.05.04, 14:51
        i wlasnie jako konsument czekam zeby
        mnie do tej sztuki przekonac - wybor
        i tak nalezy do mnie a producenci niech
        sie mecza i inwestuja swoje miliony,
        ja do sztuki doplacac nie zamierzam.

        Do "ochrony" gorszych produktow przed lepszymi
        tez nie.

        Oczywiscie rozumiem, ze latwo byc idealista
        za cudze pieniadze - robcie sobie zatem
        swoja "wielka" i "madra" sztuke za wlasne pieniadze
        a mnie "maluczkiego" zostawcie z moja "glupia" sztuka
        i nie wyciagajcie mi podatkow z kieszeni
        na abstrakcyjne pomysly, bo ja ich nie trawie.

        Nie lubie uszczesliwiania na sile.
        Zwlaszcza jak ktos tej sily nie ma.
        • Gość: barmir Re: oczywiscie, ze sztuka to produkt! IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 10.05.04, 19:09
          Problem w tym , że ty nie wiesz co dobre bo ogladasz tylko to co dobrze
          reklamowane.
          • toja3003 pieknie, ze wiesz lepiej co jest dla mnie dobre 11.05.04, 09:25
            ze tez zawsze znajda sie jacys
            Eskimosi z dobrymi radami
            dla Afrykanczykow: jak
            zachowac sie w czasie upalow.

            Ja nie wiem co jest dobre dla
            ciebie i wiedziec nie chce
            - to tylko twoja sprawa.

            Zostaw wiec i mnie w spokpoju
            i daj sie mi cieszyc moja "niewiedza".

            Mam nadzieje, ze skonczyly sie czasy
            systemow, w ktorych jedni na sile
            "uszczesliwiali" innych, bo
            rzekomo lepiej wiedzieli
            co jest dobre dla innych.

            A jesli chodzio reklame to akurat jestem
            bardzo sceptyczny. Np. jedna z ostatnio
            kupionych moich ulubionych plyt CD
            jest "Aleksander Newski" Szostakowicza.
            Widziales gdzies reklame tego? Bo ja nie.

            Oszczedze ci dalszych przykladow - ty i tak
            wiesz lepiej ode mnie co jest dla mnie dobre.
        • Gość: borek do toja3003 IP: *.cable.mindspring.com 11.05.04, 00:19
          jesli bedzie ci dane odkryc czym jest sztuka i wyrobisz sobie smak. tak trzeba
          sobie wyrobic smak, bo sztuka dla takiego czlowieka jak twoja szannowna postac
          nie ma smaku. ty zwyczajnie nic nie czujesz kiedy pztrzysz na obrazy starych
          mistrzow. lub czujesz gorycz tak jak ludzie czuja gorycz kiedy pirwszy raz
          smakuja chateau margaux. i nic nie pomoze, tu trzba sobie wyrobic smak. bo smak
          dzieli elity od bucow.
          • toja3003 kto ma dzielic ludzi na elity i bucow? 11.05.04, 09:31
            oczywiscie, ze trzeba miec smak,
            pytanie tylko kto ma o tym decydowac.
            A cos mi sie wydaje, ze ty chcesz
            to robic za mnie. Jakim prawem mospanku?

            Skad wiesz co czuje patrzac na obrazy starych mistrzow?
            To moja sprawa.

            Ale zeby nie bylo niejasnosci to podam
            ci moich ulubiencow w malarstwie: Bosch
            (to nie ten od wiertarek, gdybys nie mial "smaku" na niego),
            impresjonisci, Dali, Picasso. Nieduzo? Dla mnie
            wystarczy. A moze jestes zwolennikiem "numerkow"
            Opalki? To sobie badz ale mnie do tego nie
            zmuszaj. Ja zostane ze swoim elitarnym smakiem.
            To wlasnie odroznia mnie od bucow.
    • Gość: barmir Re: Kino europejskie w defensywie IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 10.05.04, 19:13
      Problem w tym , że ty nie wiesz co dobre bo ogladasz tylko to co dobrze
      reklamowane.
    • Gość: amerykanin A co jest amerykamskie? IP: *.archidiom.com.au 11.05.04, 00:33
      Troche bzdurne jest dzielenie na europejskie i amerykanskie.
      Po raz kolejny ma to udowodnic jaka s mityczna przewage "amerykanskosci"
      nad lewacka, anachroniczna europka...
      Tak naprawde to w tych filmach amerykanskich jest olbrzymia liczba
      europejczykow,
      nowozendlaczykow itd itd.
      Krecone sa coraz czesciej niekoniecznie w ameryce a i szmal idzie z roznych
      kieszeni.
      Fakt faktem,ze jest tzw infrastruktura i ekonomia skali, ktora czyni
      filmy "amerykanskimi".
      Ale jezeli np. "wladzca pierscienia" z nowozendladzkim rezyserem, nakrecony
      w Nowej Zelandii z miedzynarodowa ekipa na podstawie angielskiej ksiazki jest
      amerykanski....to pewnie na podobnej zasadzie jak amerykanski jest
      HAMBURG-ER o dzwiecznej "amerykanskiej" nazwie...albo Lewisy z francuskiego
      materialu denim, genuenskim kroju i niemieckim krawcem.
      • conanbarbarian Re: A co jest amerykamskie? 11.05.04, 04:02
        Producenci Hollywood-cy nie dlatego uzywaja zagranicznych aktorow czy rezyserow
        bo nie moga ich znalezc u siebie czy z dobroci serca tylko dlatego zeby
        zwiekszyc publike zagraniczna. Udzial aktora w holwoodzkim filmie jakby nie
        patrzac jest odrazu powodem do dumy dla calego jego kraju. Wystarczy zwrocic
        uwage na przytoczonego przez ciebie Wladce Pierscieni, czy Penelope Cruz albo
        aktorow australijskich. Tak ze to sa to filmy amerkanskie jak by na to nie
        patrzac.
        • Gość: amerykanin Re: A co jest amerykamskie? IP: *.archidiom.com.au 12.05.04, 00:55
          Tak zwlaszcza zatrudnienie ekipy Nowozeladzkiej ma pomoc amerykanom podbic 3
          milionowy rynek Nowej Zelandii...
          pieprzysz jak maly Kaziu po kwasnym grochu.
          Powodem do dumy moze byc udzial w dobrym i niekoniecznie "hollywoodzkim"
          filmie.
          Hollywod tak jak wieksza "amerykanskich" osiagniec stworzyli europejscy jak
          najbardziej /w tym wypadku , polscy Zydzi/.
          Mozna dzielic kino na dobre i zle, pod publiczke i ambitne itd.
          Co do amerykanskosci filmu zrobionego w Australii z angielskimi aktorami,
          pieniedzmi z Arabii Saudyjskiej a i owszem rozpowszechnianego przez np.
          powiecmy "Uniwersal" nalezacy do Japonczykow albo Fox
          australijczyka/aMERYKANINA mURDOCHA...to dajmy sobie spokoj.
    • Gość: Ania Toja - naiwne i głupie poglądy IP: *.chello.pl 11.05.04, 19:30
      Toja naprawde są to poglądy co najmniej naiwne. Demokracja w sztuce to była za
      socrealizmu. Zgadzam sie z opinią przedmówcy - za sukcesami stoja po prostu
      duże pieniądze na reklame, dziecko drogie. A poza tym raczej trudno porównywać
      przemysł filmowy w Stanach (druga pod względem wioelkości branża w eksporcie!)
      do kultury filmowej w Europie. W stanach kino to biznes w Europie kultura i
      biznes.
      • toja3003 ja nie tesknie za PRL-m 12.05.04, 10:43
        Dowiedz sie lepiej jaka byla ta twoja "demokracja socrealistyczna";
        rozumiem, ze tesknisz do PRL-u, twoje prawo
        ale nie obrazaj ludzi, ktorzy wtedy cierpieli, bo
        zyli w zniewoleniu - byl ostatnio taki film w TV
        "Byl jazz", obejrzyj to sobie a zobaczysz co to byl
        socrealizm.

        Oczywiscie, ze za sukcesami stoja pieniadze - takze
        w sztuce. Twierdze, ze kazdy kto w to nie wierzy
        jest naiwny. Ja w to wierze a ty?

        Dlatego jestem przeciwny marnotrawieniu
        moich podatniczych pieniedzy na
        "panstwowa sztuke". Po co jest np.
        tyle panstwowych programow radiowych
        i telewizyjnych? Zlikwidowac to
        razem z abonamentem.

        Nie lubie jak ktos mnie do czegos zmusza.
        To na pewno nie jest demokratyczne.
    • Gość: Ania Toja - naiwne i głupie poglądy IP: *.chello.pl 11.05.04, 19:30
      Toja naprawde są to poglądy co najmniej naiwne. Demokracja w sztuce to była za
      socrealizmu. Zgadzam sie z opinią przedmówcy - za sukcesami stoja po prostu
      duże pieniądze na reklame, dziecko drogie. A poza tym raczej trudno porównywać
      przemysł filmowy w Stanach (druga pod względem wioelkości branża w eksporcie!)
      do kultury filmowej w Europie. W stanach kino to biznes w Europie kultura i
      biznes.
    • Gość: Ania a co do tych pieniędzy społecznych... IP: *.chello.pl 11.05.04, 19:32
      to więcej tego głupiego gadania niż pieniędzy. Te marne 20 miulionów na p[olską
      kinematografie (które w większości i tak się zwracają przez ruch pieniądza i
      podatki, jakie generuje produkcja i dystrybucja filmowa) to suma śmnieszna,
      porównaj sobie z kapitałem i sumami kredytów udziielanych niektórym państwowym
      przedsiębiorcom
      Ale dobrze brzmi! Z kiesznie podatników. Całe 10 lub 20 procent filmu, haha
      • Gość: gosc USA Re: Ani komentarza ... IP: *.proxy.aol.com 12.05.04, 06:04
        Trafila w sedno sprawy , kino to biznes ale to taki biznes ktory przynosi
        przednia rozrywke, tu nie ma kina ambitnego , my za tym tesknimy ale jest kino
        wielkie , na 100 amerykanskich filmow 97 to chala ale te trzy to wybitne sztuki
        w skali swiatowej i histori kina, jest to plodna dziedzina bo zwrot z
        inwestycji jest czesto 100 procent i wiecej , nie ma takiego biznesu ktory by
        dawal tyle forsy, oczywiscie sa wpadki , ale tyle ile kosztuje film to 50 %
        daje sie na marketing. I forsa jest generowana glownie w Stanach , za granica
        nie liczy sie tak bardzo , . Czytam teraz dwa scenariusze , jeden z Miramaxu :
        Bracia Grimm , super historia bedzie gral Matt Damon, sadze ze zbierze duzo
        pieniedzy, drugi scenariusz jeszcze lepszy The God's Sheppard o CIA, kapitalna
        historia, byc moze zagra Brad Pitt, ale historia lepsza niz the usual suspect z
        Kevin Spicey( chyba tak,nie pamietam jego nazwiska)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka