oltikwieto
08.12.03, 23:58
Poteoretyzujmy:
Zastanawiamy sie na ile romans, spelniajacy wszelkie "kryteria gatunku" (milosc, zadza, zdrada
itp.) moze byc zarazem filmem "prawdziwym"? Takim ktory opowiada szczerze historie ktora nie
staje sie schematem, bohaterowie sa wiarygodni w tym co robia, a opowiesc unika przerysowan,
kiczu, i prostej, lzawej, ckliwosci z jednej strony oraz niespojnosci i nielogicznosci z drugiej.
A jesli trzeba ten model, wzorzec romansu "zlamac" - to gdzie i w jak duzym stopniu?
Jakie znacie "klasyczne romanse" i na ile bronia sie one przed kiczem i sztucznoscia, ile jest w
nich prawdy, autentycznosci?