Dodaj do ulubionych

No właśnie, co z tym dziewictwem?

IP: *.pl / *.ns.net.pl 18.01.04, 22:59
Przeczytałam wątek niżej o dziewczynie z "przeszłością" i tak sobie
przypomniałam o swojej przeszłości. Pierwszy raz poszłam do łóżka z facetem
po około tygodniu znajomości. Miałam wtedy 19 lat. O fakcie bycia dziwicą
powiadomiłam go na chwilę przed stosunkiem gdy byliśmy już całkowicie nadzy.
Zawahał się przez chwilę, a potem spytał czy naprwdę tego chcę. Chciałam,
ale tuż przed zaczęłam panikować. No i tamtego wieczoru do niczego nie
doszło. Zasnęliśmy przytuleni, a kochaliśmy się dnia nastepnego rano. Potem
mi poowiedział, że go niesamowicie zaszokowałam, bo był pewien (z mojego
wcześniejszego zachowania + znał moich byłych facetów), że już z kimś kiedyś
byłam, ale po tym wszystkim miałam wrażenie, że był niezmiernie dumny. Teraz
jestesmy szczęśliwym małżeństwem. Mój mąż do tej pory jest dumny, że nie
miałam nikogo oprócz niego (sam miał kilka partnerek).

Odnośnie wątku kilka "pięter" niżej: Czy mężczyźni do tej pory cicho pragną
mieć za żonę kobietę, którą przed ślubem "mieli" tylko oni, albo "nie miał"
nikt?
Obserwuj wątek
    • Gość: Efemeryda Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 23:50
      kobieta musi sie wyszaleć, podoświadczać, powybierać, żeby jej się około 40tki
      po nocach nie śniło i nie widziała zbawienia w innym mężczyźnie.
      • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 19.01.04, 00:08
        Co musi kobieta, to inna sprawa. Ja pytam o mężczyznę. Czy jest dla niego
        nadal w jakimś stopniu ważne by był dla swej żony tym pierwszym? Czy to tylko
        mój mąż czerpie z tego satysfakcję?
        • pinup Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 22.01.04, 20:57
          myślę, że nie tylko twój mąż. na pewno znalazłoby się jeszcze kilku innych
          bałwanów, którzy nie potrafią znaleźć innego źródła satysfakcji. też mi powód
          do dumy. poza tym tylko facet może być taki głupi, żeby wierzyć, że dziewictwo
          jest gwarancją czegokolwiek (w domyśle: wierności).
    • triss_merigold6 Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 19.01.04, 00:11
      Mojemu przyszłemu jest to równo obojętne. Wymaganie dziewictwa od kobiety 30-
      letniej byłoby przekomiczne. Mój prezentuje pogląd "wiem, że są mężczyźni
      lubiący dziewice i jestem im za to bardzo wdzięczny".
      • Gość: wielbicielTrissM Triss jak zawsze najlepsza....... IP: *.dialsprint.net 19.01.04, 00:17
        ;-)
        • triss_merigold6 Re: Triss jak zawsze najlepsza....... 19.01.04, 00:23
          Jestem starsza od Micka Jaegerra i jest mi wszystko jedno więc nie muszę się
          silić na uprzejmość..;-)
    • Gość: kirk12 Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.01.04, 00:27
      faceci w swoim towarzystwie lubią się przechwalac, że ich zona staciła z nimi
      dziewictwo.satysfakcja jaka czerpia mogąc to powiedziec kumplom jest nie do
      opisania.Jaka z tego korzyść dla kobiety?."On cie będzie nosił na rękach'', a w
      chwili gdy znalazłby się w sytuacji z kims innym gdy mężczyżnie nie wypada
      odmówic będzie w stanie oprzec sie pokusie.
    • Gość: Alfonzo Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 02:21
      Tak, po cichu marze ale to juz niemozliwe.
      • Gość: sofa Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 81.15.148.* 21.01.04, 20:20
        Możliwe, możliwe, trzeba tylko wierzyć i szukać.
        A swoją drogą, mam tyle koleżanek dziewic i każda z nich czeka na tego jedynego
        a tymczasem faceci marzą po cichu o byciu pierwszym... Niestety, chyba wszyscy
        tu się po omacku mijają... Lata biegną, dziewice się starzeją a mężczyźni są
        przekonani, że dzisiaj nie ma już dziewicy powyżej 18 roku życia.
        • Gość: miriii Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.04, 19:06
          lata biegną...a ja ma 22 i jestem dziewicą...ostatnio byłam u
          ginekologa...grzecznie go upomniałam, że nie wspołżyłam, zanim mnie zaczął
          badać...dziwnie się na mnie spojrzał...był zaskoczony...czy to naprawdę aż
          takie dziwne, anormalne???
          • Gość: blo_moun Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 23.01.04, 00:42
            Dziwne. Ja mam 28 lat i tez jestem dziewicą. Moja ginekolozka tez się na mnie
            strrrasznie dziwnie patrzyła. Pare razy powtarzała:... bo się pani tak upiera
            przy tym, jak sie panie przestaie upierac i zdecyduje na współzycie to... itp
            A ja tez jestem dziewicą bo ... tak wyszło... nigdy nie było chętnego zeby byc
            tym pierwszym (na drugiego i nastepnych tez nie było chętnych). Choc zawsze
            chciałam to zrobic z miłości dziś sobie myślę, że gdyby trafił się jakis
            ochotnik (jakikolwiek) to poszłabym z nim bez wahania.

            PS. Domyslam sie, że zaraz ktos mi napisze: to prowokacja... nie ma dziewic w
            tym wieku...
            A to jest niestety prawda :-(
            • Gość: Prawiczek Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.l2.c4.dsl.pol.co.uk 31.01.04, 11:35
              Ja mam 29 lat i jestem "dziewicem":( Tez tak, jakos wyszlo - mozemy pomoc
              sobie "rozwiazac" ten problem!!!
              • Gość: blo_moun Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 31.01.04, 17:09
                Dzięki za chęci. Ale dla mnie dziewictwo nie jest problemem. Problemem jest to,
                że mam ochotę na seks. Zresztą to chyba normalne, że w tym wieku kobieta ma
                duże potrzeby.
                • Gość: Prawiczek Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.l4.c4.dsl.pol.co.uk 01.02.04, 21:35
                  Dla mnie tez nie jest (chociaz w towarzystwie sie tym nie chwale:), ochote na
                  seks tez mam (ale to jest normalne), wiec wiem jak sie czujesz.
                  Ostatnio sie zastanawiam, czy to warto czekac na milosc.
                  • Gość: blo_moun Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 02.02.04, 00:38
                    Ja juz dawno stwierdziłam, że nie warto. Przynajmniej w moim przypadku, bo nie
                    spodziewam się ze kiedykolwiek spotkam miłość.
                    Ale z drugiej strony.....jakoś sobie nie wyobrażam seksu bez zobowiązan.
                    Więc chyba na zawsze zostanę dziewicą.
                    • Gość: Prawiczek Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.l3.c1.dsl.pol.co.uk 02.02.04, 22:55
                      A ja sobie jeszcze wszystkio przemysle - do konca zycia moze na cos wpadne:)
                      (lub kogos:)
            • l_zaraza_l Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 14.03.04, 03:04
              Gość portalu: blo_moun napisał(a):
              > chciałam to zrobic z miłości dziś sobie myślę, że gdyby trafił się jakis
              > ochotnik (jakikolwiek) to poszłabym z nim bez wahania.

              Gość portalu: Prawiczek napisał(a):
              > Ostatnio sie zastanawiam, czy to warto czekac na milosc.


              Warto i to bardzo warto.

              Chociaz z drugiej strony... moze potem bedzie Wam latwiej, gdy ten pierwszy raz
              przezyjecie z kims przypadkowym.

              Roznica (przynajmniej dla mnie) jest ogromna.
              Moje zycie potoczylo sie tak, ze bylam tylko w trzech zwiazkach - z ludzmi,
              ktorych kochalam - szczenieca milosc, malzenstwo i teraz nowe zycie. I zawsze
              sex odbieram jako cos wyjatkowego - takie wspaniale, wyjatkowe, magiczne
              polaczenie, wrecz zcalenie. I zawsze czuje sie jak wtedy, gdy byl to moj
              pierwszy raz - szczesliwa, wzruszona, w ramionach mojego ukochanego
              mezczyzny... To trudno opisac, ale naprawde polecam do "przezycia osobiscie" :)

              Po rozstaniu z moim pierwszym chlopakiem (za mlodzi, by potrafic sie dogadac,
              by wiedziec, co jest naprawde wazne i umiec o to zawalczyc) stwierdzilam, ze
              juz nie chce nigdy nikogo kochac i takie tam dzieciece gadanie :))) Pewnego
              dnia wybralam sie na koncert. Muza, atmosferka... ja wolna i zbuntowana... i
              on... taki sliczny i sexi... Rzucilismy sie na siebie jak zwierzatka i... Juz
              nie byl ani sliczny ani sexi tylko byl obcym facetem w moim lozku i bardzo
              chcialam, zeby sobie wreszcie poszedl.
              Nie pamietam jak mial na imie. Kacyk pozostal do dzis.

              Nie mialam okazji przekonac sie czy wieksza ilosc takich przygod zlikwidowalaby
              to uczucie niesmaku. Ta przygoda mnie "wyhamowala" a potem wbrew temu, co
              sobie przyrzeklam, zakochalam sie :) Bardzo mozliwe, ze mozna sie do pewnych
              rzeczy przyzwyczaic i nie oczekujac zbyt wielkich uniesien, cieszyc sie tylko
              czysta fizyczna przyjemnoscia (nie pamietam swoich odczuc z tamtego
              przypadkowego razu), bo przeciez sex sam w sobie nawet bez poddtekstow
              uczuciowych jest przyjemny. Mozliwe, ze to kwestia istnienia punktu odniesienia
              (decydujac sie na to, ze ten pierwszy raz bedzie z kims niekochanym bylibyscie
              wolni od porownan) czy moze jakis "defekt" w mojej psyche, ale wole
              sie "kochac" niz "uprawiac" (juz samo slowko kojarzy sie z prostymi pracami w
              polu :)))) ) sex.

              I jeszcze cos o czym chyba warto.
              Teraz jestescie sami i jesli nie jestescie "uposledzeni" uczuciowo, to chyba
              chcecie z kims byc - kochac, byc kochanym, tulic sie do kogos... I to moze byc
              problem. Bo sex, jak bardzo przypadkowy by nie byl, to jednak oznacza bycie
              bardo blisko z NIM/NIA. Zakladajac, ze nie idziecie do lozka z kims kto budzi w
              Was wstret ale z takim, w ktorym cos sie podoba (jesli tylko cialko to jeszcze
              ok, bedzie bardzo zle, jesli bedzie Wam sie z nim swietnie gadalo, bedziecie
              dobrze sie czuli w jego towarzystwie a juz naprawde bedziecie o krok od pieknej
              tragedii, gdy wyda Ci sie, ze chociaz znacie sie tylko kilka godzin, to jest
              jakos tak, jakby to bylo cale zycie i jeszcze to cieplo, ta serdecznosc w
              jego/jej oczach...) mozecie miec problem z pogodzeniem sie, ze to mial byc
              przeciez ten jeden raz (kilka razy) i ze to juz koniec, ze juz nie ma jego/jej
              zapachu i ciepla dloni. Istnieje "ryzyko", ze sie zwyczajnie zakochacie a
              on/ona nie beda na to przygotowani. Sadze, ze wtedy bedzie trudnej niz teraz,
              gdy tylko tak sobie marzycie czasami.

              Znam wielu facetow. Jestem osoba otwarta wiec i oni gadaja ze mna w miare
              szczerze. Dla bardzo wielu z nich ma znaczenie czy "sexia" sie z kobieta, ktora
              kochaja czy nie. I chociaz w zyciu nie przyznaliby sie do tego przed kumplami,
              to odczuwaja sex z ukochana osoba jako pelniejszy, uszczesliwiajacy.
              Oczywiscie, ze jest takze wielu "lowcow", dla ktorych sex z nieznajoma (im
              bardziej nieznajoma tym lepiej) jest wybitnie "smakowity". Ale nie ma co
              demonizowac rodzaju meskiego, bo takze wiele kobiet lubi zapolowac (rzadziej
              sie przyznaja, troszke bardziej boja sie ryzyka i stad opinia, ze to tylko typ
              meski "tak ma"). Lowca to nie plec - to charakter. Mozliwe, ze wlasnie
              jestescie typem polowacza, zaliczacza i porzuczacza, gdy juz dosc. Ale prawda
              jest taka, ze wiekszosc tych mysliwych (obojga plci) po udanych lowach wraca do
              swojej jaskini, do starej, sprawdzonej przez lata i tak naprawde to wciaz
              kochanej drugiej polowy, by w cieple rodzinnego ogniska, patrzac z duma na
              baraszkujace potomstwo wspominac ostatnie i planowac nastepne polowania. Moga
              liczyc na to, ze jesli cos sie nie uda (bywa i tak, ze potencjalny obiekt do
              zaliczenia zalicza lowce a wtedy urazona duma krwawi, pojawiaja sie smuteczki,
              dolki, depresyjki) to ktos utuli, dowartosciuje...
              Tylko, ze Wy jeszcze nie macie do kogo wracac.
              Samotni lowcy zazwyczaj lacza sie w stada, gdzie wsrod podobnych sobie moga sie
              pochwalic trofeami - Nie masz pojecia jaka zaliczylem lasencje! - Nie
              uwierzycie, jakiego trafilam jelonka! - Jasne,ze nie maja pojecia, bo nikt
              (przewaznie) samej sceny dopadniecia ofiary nie widzi (podobnie jak w przypadku
              stryjka Jozka, ktory zlowil najwiekszego szczupaka na swiecie, tylko, ze film
              musie skonczyl a rybki nie przywiozl, bo i tak byla troszku nieswieza) ale
              wszyscy z podziwem kiwaja glowami przygotowujac swoje opowiesci. Im takze
              czasami cos nie wychodzi. Przyznaja sie tylko wtedy, gdy bol jest naprawde
              wielki. W takich sytuacjach maja oparcie w stadzie, ktore ryczy wraz z
              ranionym - To dziwka! Wszystkie one sa takie! - Faceci to dranie!
              Jesli macie dar snucia "morskich" opowiesci to nie ma na co czekac - lapcie
              pisadelka i stworzcie liste czlonkow swojego stada.
              Jest jeszcze jedna grupa - wolny strzelec. Wolny od przejmowania sie opinia
              publiczna. Wolny od pragnienia milosci i jej dawania. Poluje bo lubi... tylko
              siebie. Dla sportu ale i dla higieny bo trzeba sie rozerwac, rozladowac
              napiecie... Z uplywem lat poluje sie coraz trudniej. W dopadnieciu ofiary
              uprzedzaja mlodsi, sprawniejsi. W ubogim spoleczenstwie tylko garstke stac na
              lowienie z blyskotka.
              Czasami spotykacie ich. To ci, ktorzy zwalczja nieobyczajne pisma (zawsze, po
              obejrzeniu takiego pisemka maja odciski na rekach). To oni uwazaja, ze mlodzi
              sa zepsuci, bo caluja sie w tramwaju i spaceruja po ulicach trzymajac sie za
              rece. To oni codziennie, regularnie pisza do: administracji osiedla, gazety,
              radia i TV (i nie liczcie na to, ze poprzestana na Osrodku Lokalnym) w sprawie
              tego boiska przed blokiem, gdzie wstretne bachory wrzeszcza i smieja sie grajac
              w pilke. Gdyby on mial dzieci to by je wychowal a nie... Gdyby je tylko mial...

              Czekaliscie tyle lat, to poczekajcie jeszcze troszke.
              Nie twierdze, ze warto czekac cale zycie na ten PIERWSZY RAZ z milosci bo po
              pierwsze: slowko PIERWSZY jest stanowczo przereklamowane (potem jest DRUGI i
              TRZECI i... wszystkie nastepne, wspaniale razy i tylko od nas zalezy jak bardzo
              beda wyjatkowe i warte zapamietania) po drugie: po 90siatce, nawet jesli
              bedziecie jeszcze pamietali czego pragneliscie zaznac w zyciu, to faktycznie
              moga byc problemy z realizacja :) (moga ale nie musza).
              Dajcie sobie czas, powiedzmy, do wakacji. Przez tych kilka miesiecy
              poszperajcie jeszcze cierpliwie. Jest tak wielu ludzi... Tak wielu poszukuje
              swojej drugiej polowki jabluszka... Z prostych obliczen wynika, ze wrecz
              nieprawdopodobne jest, byscie i Wy nie znalezli swoich. A jestescie w tej
              komfortowej sytuacji, ze macie net umozliwiajacy kontakt z tysiacami gadaczy
              (wiekszosc z nich to "szukacze"). Pomyslcie jak musieli kombinowac nasi
              pradziadowie. Gdy nie znalezli w swojej wiosce musieli wedrowac do nastepnej
              przez cale kilometry. Gdy i tam sie nie udalo to nie zwazajac na wilki
              (tudziesz moskala) kilka dni konno, zywiac sie jeno bewsztykiem tatarkim, gnali
              do miasta. A jesli... Przeciez jestesmy najlepszym swiadectwem tego, ze i im
              sie udalo:)

              Życzę cierpliwosci i niezapomnianych doznan.
        • Gość: Alfonzo Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.01.04, 14:34
          No coz wydaje mi sie jednak ze znalezienie dziewczyny, z ktora bede sie dobrze
          rozumial i bedzie mi sie podobac nie jest juz samo w sobie proste. A szukanie
          biorac pod uwage tylko dziewictwo odpada. Dziewczyny nie chodza z napisem na
          czole -jestem dziewica, bo jakos tak sie utarlo w mediach , ze dziewictwo z
          niewiadomych przyczyn jest nie na miejscu.

          ps. ile masz tych kolezanek? ;-)
        • Gość: KUBA SIMlocki IP: *.acn.waw.pl 30.01.04, 13:32
          Podejmuje sie w czynie spolecznym sciagac simlocki (rozdziewiczac), mam juz
          pewne doswiadczenie wiec zapraszam Panie do wspolpracy. Pozdrawiam
          • yamkr Re: SIMlocki 06.03.04, 11:25
            Sobie ściągnij simlocka - z mózgu.
    • junkyard_bitch ziewam 22.01.04, 22:55
      • Gość: Nelka To chociaż ręką buzię zasłoń n/t IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.04, 23:37
        • junkyard_bitch [...] 23.01.04, 03:15
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: Nelka Tylko z Tobą, Kochanie... IP: *.pl / *.ns.net.pl 24.01.04, 01:44
            Gdzie jest admin do kurwy nędzy!!!????
            • junkyard_bitch Re: Tylko z Tobą, Kochanie... 24.01.04, 02:08
              spierdalaj ty franco niedoyebana!
    • Gość: miriii Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? Do NEL IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.01.04, 08:39
      teoretycznie dziewica powinna być dla faceta "łakomym kąskiem", tyle, że
      facetom się wydaje, że jak się ma lat dwadzieścia parę, nie jest się
      zawstydzoną za każdym razem, gdy w towarzystwie pada dowcip na temat seksu
      oralnego, to na pewno dziewicą się nie jest. Bzdura.
    • Gość: Nicole Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.jaroslaw.sdi.tpnet.pl 23.01.04, 10:10
      Moja koleżanka która jest dziewicą i ma 28 lat poszła do ginekologa to też się
      zdziwił i powiedział jej, że kobieta do pewnego okresu lat powinna zacząć odbyć
      pierwszy stosunek jeśli później chce mieć dzieci, bo zdarzały się takie
      przypadki, że kobieta jest póżniej bezpłodna i nie będzie mogła mieć dzieci.
      Nie wiem czy to co mówił jest prawda, ale zastanawiam się nas tym. Pozdr.
      • Gość: Ania Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.kra.cdp.pl / *.kra.cdp.pl 23.01.04, 19:17
        Jakaś bzdura. Prawdą jest, ze kobieta nie powinna odkładać macierzństwa na
        później. Jeżeli zdecyduje się na dziecko po 30-tce i okaże się że nie może
        zajść w ciążę to prawdopodobieństwo wyleczenia jest u niej duzo mniejsze niż u
        kobiety która zacznie się leczyć w wieku np. 23 lat. Ale nie ma to nic
        wspólnego z tym kiedy odbyło się pierwszy stosunek seksualny.
      • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 24.01.04, 01:49
        Kiedy pierwszy raz poszłam do ginekologa miałam 19 lat. Byłam jeszcze dziwicą.
        Kiedy mu o tym powiedziałam, spojrzał się na mnie jakoś dziwnie i spytał: "to
        gdzie się pani taka uchowała?"
        • junkyard_bitch Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 24.01.04, 02:10
          gdzie sie uchowalas, dziewiczko?
          • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R1D* / *.saix.net 24.01.04, 10:13
            Ale macie problem buhaaaaaa- juz nie dziewica.
            Ja zrobilam to z milosci - z moim mezem -
            I niech mi tu ktos nie pieprzy ze kobieta sie musi wyszalec.
            Wyszalec to sie mozna i z mezem, nie trzeba od razu zamieniac w darmowa dawajka-
            ktora panowie bardzo szybko zametkuja.
            • junkyard_bitch Nie masz racji, 24.01.04, 15:41
              "darmowa dawajka-ktora panowie bardzo szybko zametkuja". Zametkowali szybcziej
              niz 'bardzo szybko'. I to zametkowali wiele razy i co najlepsze NADAL metkuja.
              Fajnie to nazwalas, hihihi, 'metkowanie'. Kto tu kogo metkuje? Chyba ja ich.
            • anikl Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 25.01.04, 18:31
              Gość portalu: roxi napisał(a):

              > Ja zrobilam to z milosci - z moim mezem - I niech mi tu ktos nie pieprzy ze
              kobieta sie musi wyszalec.Wyszalec to sie mozna i z mezem <

              Gratuluję. Mogłabyś napisać, czy wiedziałaś, biorąc ślub, że z tym mężczyzną
              będziesz się mogła "wyszaleć"? Zaryzykowałaś w ciemno?
              (Tylko nie odpowiadaj: "to się po prostu czuje" ):-)
            • pinup oszaleć z mężem 25.01.04, 23:52
              WYszaleć to nie to samo co Oszaleć wiesz laska? z mężem można oszaleć, a
              definicja "wyszaleć" jest trochę inna. ale skąd ty to możesz wiedzieć nie?
              zametkować to ty się dałaś, ja jestem bezpańska. a to znaczy, że mogę mieć
              każdego i mam gdzieś, że oni mnie też.
    • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 26.01.04, 04:04
      No to odpowiadam.
      Nie ożeniłbym sie z kobietą która nie miała przede mną co najmnie kilku
      kochanków. Taki model był może dobry kiedyś, gdy kobiety nie były pod wpływem
      kolorowych czasopism, puszczalskich koleżanek i innych ogłupiaczy. Ślubny
      małżonek był tym pierwszym i jedynym, kobieta nie miała żadnego porównania, ale
      nad tym zbyt dużo nie myślała i było dobrze.
      Wspłeczesna kobieta jest niestety bombardowana komunikatami w stylu (trochę
      upraszczam): nie ma dobrego związku bez dobrego seksu, orgazm pochwowy to
      warunek dobrego pożycia, jak nie przeżywasz wielokrotnego orgazmu to nie jesteś
      pełnowartościową kobietą itp.
      Niewiele kobiet z temperamentem jest na to odpornych. Wiele z tych ktore oddały
      cnotę mężowi zaczyna kombinować jak byłoby z innym co już samo w sobie jest
      destrukcyjne dla małżeństwa.
      • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R1D* / *.saix.net 26.01.04, 15:33
        Moj drogi "umyslowy" to jak taka dziewica podczas stosunku z patnerem bedzie
        myslec jak by to bylo z Kevin Costnerem to sobie sam odpowiedziales na pytanie
        o czym bedzie mysles dawajka-"oh Grzesiu to lepiej calowal, a Waldek
        zdecydowanie lepszy byl w lozku.

        " jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma"
        • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 27.01.04, 12:48
          > Moj drogi "umyslowy" to jak taka dziewica podczas stosunku z patnerem bedzie
          > myslec jak by to bylo z Kevin Costnerem to sobie sam odpowiedziales na
          pytanie
          > o czym bedzie mysles dawajka-"oh Grzesiu to lepiej calowal, a Waldek
          > zdecydowanie lepszy byl w lozku.

          Będzie myślała, że Grzesiu i Waldek byli beznadziejni w porównaniu ze mną. A
          jeśli będzie myślała inaczej, to niech sobie idzie do Grzesia lub Waldka.
          Lepsze to niż gdyby po kilku latach małżeństwa zaczęła myśleć jak by to było z
          Grzesiem lub Waldkiem.

          • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R2D* / *.saix.net 27.01.04, 14:41
            Widzisz umyslowy to ja chyba "zboczona" jestem na punkcie jedynego mego faceta-
            meza- juz 6 lat razem a mi w glowie tylko ON, ON, ON..............
            • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 27.01.04, 15:11
              Ja nie piję tego do Ciebie, piszę ogólnie.
              Codziennie spędzam czas z kobietami, rozmawiam, słucham ploteczek i widzę, że
              masa tych tzw. porządnych kobiet co to tylko z mężem (albo dopiero po ślubie),
              to najłatwiejsze babki na świecie. Nie wyszumiały się w panieńskich czasach,
              nie nabrały doświadczenia w kontaktach z facetami, nie mają porównania bo
              trzymały się kurczowo tego jednego jedynego i są tego skutki. Przychodzi
              Grzesio z sąsiedniego działu, powie miłe słówko, pocałuje w rękę, poda płaszcz,
              przyniesie kwiatek przy jakiejś okazji i kobita głupieje na punkcie Grzesia.
              Myśli, że się facet zakochał, czuje się wyjątkowa, adorowana itp. Idiotka nie
              ma pojęcia (bo skąd ma mieć), że Grześ rzucił jej tylko jakiś ochłap (bo po co
              więcej?) żeby zaciągnąć ją do łóżka.
              • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R2D* / *.saix.net 27.01.04, 17:34
                Niestety ja uwazam iz nie zalezy to od przeszlosci dziewczyny -jedynie od jej
                samej, jej charakteru,wychowania i sposobu na zycie. A kwestia malzenstwa,
                zobacz ile u nas takich bo mieli wpadke, albo tak dlugo ze soba chodzili ze co
                mieli zrobic. I tu wracamy do punktu wyjscia.
                • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 27.01.04, 17:58
                  > Niestety ja uwazam iz nie zalezy to od przeszlosci dziewczyny -jedynie od jej
                  > samej, jej charakteru,wychowania i sposobu na zycie.
                  To są właśnie rzeczy które kształtowały się w przeszłości. Kobieta która miała
                  w przeszłości różne doświadczenia z facetami (dobre i złe), łatwiej oceni
                  intencje takiego Grzesia a także wartość swojego małżeństwa. Żadziej zachowa
                  się jak naiwna kretynka bo kolejne doświadczenie seksualne jest dla niej mniej
                  ważne od rodziny.

                  > A kwestia malzenstwa,
                  > zobacz ile u nas takich bo mieli wpadke, albo tak dlugo ze soba chodzili ze
                  > co mieli zrobic. I tu wracamy do punktu wyjscia.
                  Właśnie, wracamy do punktu wyjścia.

                  • Gość: nimfomanka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.pl 30.01.04, 20:06
                    zgadzam się z Tobą. wiem po swoim przykładzie. kiedyś wierzyłam w idee sexu po
                    ślubie, ale to jest dobre jak ludzie biorą ślub jak maja 18 lat. swojego
                    pierwszego musiałam wrecz błagać o sex, bo bym chyba zwariowała. kobiety też
                    mają swoje potrzeby. trzeba się edukować w wielu sprawach. a potem zawsze
                    mozna udawac "niewinną".
    • Gość: maria Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 18:31
      Dziewczyny, czy nie żałujecie, że Wasz mąż był waszym jedynym partnerem
      seksualnym, a on tymczasem miał przed Wami kilka partnerek? Ja jestem teraz w
      takiej sytuacji - on był pierwszy dla mnie, ja dla niego byłam już którąś tam.
      I ja teraz jestem po prostu zazdrosna i żałuję, że się nie wyszumiałam
      wcześniej. Boję się, że będę go zdradzała, żeby zobaczyć jak jest z innymi.
      • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R2D* / *.saix.net 28.01.04, 10:11
        Ze tez wam wszystkim dupa rozumiem odbiera -
        ostatnia normalna -nie kierujaca sie instyktem - istota myslaca - roxi
      • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 29.01.04, 01:46
        > Dziewczyny, czy nie żałujecie, że Wasz mąż był waszym jedynym partnerem
        > seksualnym, a on tymczasem miał przed Wami kilka partnerek?

        Nie żałowałam nawet przez chwilę. Po prostu trafiłam na tego jedynego i czułam
        od pierwszego dnia znajomości, że będziemy razem na zawsze. Czy żałuję, że on
        miał kogoś przede mną? Jest ode mnie po prostu sporo starszy, miał więcej
        czasu na "zdobywanie doświadczenia" - nie mogę mu mieć tego za złe.
        • anikl Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 29.01.04, 12:37
          Gość portalu: Nelka napisała:

          > Nie żałowałam nawet przez chwilę. Po prostu trafiłam na tego jedynego i
          czułam od pierwszego dnia znajomości, że będziemy razem na zawsze.<

          A jak długo jesteście małżeństwem?
          • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 20:53
            5 lat
        • Gość: maria Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 29.01.04, 17:10
          I nigdy nie kusiło Cię, żeby sprawdzić jak jest z innymi? Muszę przyznać, że
          gdyby mój partner był dumny z tego, że on był dla mnie jedyny, a sam miał
          więcej partnerek, to byłabym co najmniej wściekła. Moze ja też chciałbym być
          dumna z faktu, że jestem jedyna dla mojego męża/narzeczonego itp. To zabrzmi
          źle, ale ja żałuję, że nikogo wcześniej nie miałam. I nie wiem jak sobie z tym
          poradzić.
    • Gość: mazi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.04, 16:31
      ut.netmusicpromotions.com/dn5a177951azh.html
    • Gość: xawery inne zdanie IP: *.eco.ines.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.04, 11:00
      mi się wydaje, że najlepiej jest gdy dziewczyna w swoim zyciu nie unika
      kontaktów z chłopakami, bo wtedy może wlasnie poznac pewne "typowe" zachowania,
      dowiedziec się tez czegos o sobie samej. Ale ja bym bardzo chciał, żeby moja
      przyszla miłość była dziewicą...
      • Gość: roxi Re: inne zdanie IP: 5.5R2D* / *.saix.net 30.01.04, 11:31
        Dzieki Xawerku za te slowe otuchy dla wszystkich jeszcze ostalych dziewic.
        Roxi - obronczyni dziewic
    • Gość: Monika Do Nelki IP: 217.96.25.* 30.01.04, 12:38
      Bardzo podoba mi się myśl, żeby kochać się tylko z tym mężczyznę, którego mi
      przeznaczono i który byłby moim mężem. Nie widzę nic interesującego w
      obskakiwaniu setki facetów. Po co? Żeby mieć porównanie, które nic mi i tak
      nie da? Żeby się wyszumieć, dla samej zasady wyszumienia? A myśl, żeby oddać
      się tylko jednemu nie przeraża mnie nic a nic. Znalazłam już kogoś takiego i
      nie wyobrażam sobie, żeby być tak blisko z innym. Nazwijcie mnie staroświecką,
      pruderyjną czy oziębłą - ja czuję się szczęśliwa z takim podejście do seksu.
      Dzięki temu kochanie się jest dla mnie czymś ważnym, szczególnym, prawdziwym i
      szczerym, a nie zwykłą zabawą, przygodą. I jestem dumna, że pozostaję dziewicą
      i że oddam się tylko jednemu człowiekowi, temu, którego kocham. I wiem też, że
      mój mężczyzna jest z tego powodu bardzo zadowolony.
    • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 30.01.04, 13:23
      Jaki to jest problem wiedzą kobiety z 10-letnim stażem małżeńskim, dla których
      mąż był pierwszym i jedynym partnerem. (A najłatwiej się tego dowiedzieć od
      dojrzałych i starszych pań, które już nie wstydzą się o tym mówić. Nie mogą
      odżałować, że za młodych lat trochę nie poszalały z chłopakami.)
      Nawet jeśli jakimś cudem taka kobieta znalazła męża z którym dopasuje się pod
      względem temperamentu i upodobań, to i tak kobieca ciekawość nie da jej spokoju.
      Kobiety młode i niedoświadczone nie zdają sobie jeszcze z tego sprawy, mają
      przeważnie romantyczną i idealistyczną wizję wspólnego pożycia, bo ich
      seksualny temperament nie został jeszcze rozbudzony.
      • Gość: maria Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.04, 16:12
        No tak.. tyle słuchać ze strony kobiet o oddaniu się temu jedynemu, że on
        dostanie to co najlepsze itd. Dlaczego u mężczyzn nie ma takiego nacisku na
        bycie prawiczkiem do ślubu? To przypomina mi podwójną moralność - inną dla
        kobiet inną dla mężczyzn.:(( Szkoda, że tak jest.
        • umyslowo_twardy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 30.01.04, 16:42
          Ale o jaki nacisku Ty piszesz? Jest niestety nacisk (na kobiety i mężczyzn)
          żeby używać ile się da.
          Zawsze będzie inna "moralność" dla kobiet i mężczyzn, no i bardzo dobrze.
        • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 30.01.04, 18:01
          Nie czułam najmniejszego nacisku. Tak po prostu wyszło, że męża poznałam mając
          lat 19 i nie miałam nikogo przed nim. Poszłam z nim wtedy do łózka bo czułam,
          że on jest inny niż reszta facetów, że mnie nie skrzywdzi, że jest dobry i nie
          zależy mu jedynie na seksie. Jakoś nie czułam na sobie presji ani w jedną, ani
          w drugą stronę. Wyszło jak wyszło, cieszę się z tego, mój maż tym bardziej.
          • Gość: margo18 Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.acn.pl 30.01.04, 18:48
            A co z poprzednimi facetami? (jeżeli jacyś byli?) Nie naciskali na sex? Ja mam
            18 lat i mam faceta od 2 lat i jeszcze ze sobą nie spaliśmy. Tzn. robimy dużo
            róznych rzeczy ale takiego normalnego stosunku nigdy nie było.. Właściwie to
            jakby już przyszło co do czego to napewno bym się zgodziła i tak dalej, ale on
            jakoś wcale się do tego nie pali a mi też się jakoś nie spieszy. W każdym razie
            powiedzialam o tym trzem osobom i wszystkie sie bardzo dziwiły. Poprzedni moi
            faceci (ale to raczej takie mało poważne było) to pierwsze co chcieli iść do
            łożka a wtedy to ja nie chciałam.
            • Gość: Nelka Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.pl / *.ns.net.pl 31.01.04, 02:40
              Naciskało trzech. Dwóch to było kompletne nieporozumienie, kilkudniowa
              znajomość, chodziło im o jedno, więc nawet nie ma o czym mówic. Trzeci -
              bezposredni poprzednik męża - własnie dla męza z nim zakończyłam znajomość.
              ale ja jakos nie chciałam. Zwyczajnie, czułam, że to nieodpowiednia osoba,
              nieodpowiednie miejsce i nieodpowiedni czas. Nie były to jakieś mocne naciski,
              wszyscy taktowni itd., ale jednak nie pasowali mi i już. Tęskniłam za kimś
              innym. I tego kogoś znalazłam:)))

              Mam nadzieję, Margo, ze też dobrze trafiłaś. Dla mnie taka postawa faceta to w
              pewnym sensie przejaw szacunku dla Twojej osoby.
      • Gość: Jaśmina Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.04, 19:07
        umyslowo_twardy napisał:

        > Jaki to jest problem wiedzą kobiety z 10-letnim stażem małżeńskim, dla
        których mąż był pierwszym i jedynym partnerem.
        Nawet jeśli jakimś cudem taka kobieta znalazła męża z którym dopasuje się pod
        względem temperamentu i upodobań, to i tak kobieca ciekawość nie da jej spokoju
        Kobiety młode i niedoświadczone nie zdają sobie jeszcze z tego sprawy, mają
        przeważnie romantyczną i idealistyczną wizję wspólnego pożycia <

        Swięte słowa.


        • gonzalo Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 31.01.04, 01:52
          a u mnie sytuacja jest odwrotna - moj maz czasami narzeka ze sie "nie
          wyszalal". jestem jego druga partnerka. ja sie z kolei wyszalalam, dosyc
          wiele. czego mojmaz mi bardzo zazdrosci.
          ja: wiem, jacy sa inni faceci w lozku, i wiem, ze moj maz jest inny (dlatego
          jest moim mezem). wiem, ze chce byc z nim, nie mysle o innych
          a on: chce byc ze mna, ale trudno znosi brak sexualnego przebiegu u siebie, ze
          nie byl z ruda, z murzynka, etc
          bez sensu abym miala poczucie winy z tego powodu, ze sie nie wybzykal, ale
          mysle, ze wolalabym byc jego np 20 partnerka,
          czulabym sie lepiej, gdybym wiedziala, ze jestem najlepsza z 20 a nie z 2.

          w sumie sytuaca jest patowa, nie mozna zmienic przeszlosci. maz wie, ze
          zaliczajac jakies numerki na boku stracilby mnie, nas, a zbyt duzo ma do
          stracenia.
          a mi jest przykro, ze sie nie wybzykal przed naszym poznaniem,
          ale przeciez tego juz nie zmienie
          pozdrav
          iz
          • Gość: tzo Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 15:57
            I to jest straszny problem ... ktory ja tez odczuwam jestem z dziewczyna juz
            jakis raczej dluzszy czas ... nigdy jej nie mowilem ze jest pierwsza w moim
            zyciu i nawet by mi we to nieuwiezyla ;) rzadko kto z moich znajomych by mi w
            to uwiezyl ... problem polega na tym ze czasem mnie korci przespac sie z kims
            innym chocby po to by sie przekonac czy dokonalem dobrego wyboru !!! Lecz nie
            moge ... i oto problem z ktorym niewiele da sie zrobic ... czyba pozostane w
            stanie niewiedzy dokonania dobrego wyboru ;) PzDr
      • pan_coito Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 16.03.04, 23:37
        > Jaki to jest problem wiedzą kobiety z 10-letnim stażem małżeńskim, dla
        > których mąż był pierwszym i jedynym partnerem. (A najłatwiej się tego
        > dowiedzieć od dojrzałych i starszych pań, które już nie wstydzą się o tym
        > mówić. Nie mogą odżałować, że za młodych lat trochę nie poszalały z
        > chłopakami.)

        Ehehe. Kochanie ty moje twarde, to nie znaczy nic innego jak to, że chociaż są
        dojrzałe i starsze, umysłowo pozostały na poziomie nastolatki. Bo człowiek
        dorosły się po pierwsze kontroluje, a po drugie nie myśli w kategoriach co-by-
        było-gdyby. Ja żałuję, że poszedłem na studia humanistyczne zamiast medycznych,
        to co, teraz mam rzucić pracę i oświadczyć rodzicom, że mają mnie znów
        utrzymywać bo chcę zostać Panem Doktorem i grzebać ludziom w dupie? Był na to
        czas. Minął. Nie da się wrócić.
    • envi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 05.02.04, 17:39
      za dużo myślicie o sexie.i zaczyna przysłaniać trochę ważniejsze rzeczy.Jak
      jest z rudą?jak jest z Murzynem?jaktojak?normalnie.przypomina mi to trochę
      debaty 16 latków na temat sexu. Ja do mojego dziewictwa nie przywiążywałam
      żadnej wagi. To jest nieważna pierdoła. Pierwsze mycie zębów też tak
      przeżywacie??????
      • Gość: deketonel Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 20:57
        wiele facetów chciałoby zaliczać sporo panienek.Dziewice maja jednak spora
        przewagę
        Ale każdy mężczyzna chciałby mieć za żone dziewicę.Tylko skad je wziaść?
    • Gość: gentol Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 05.02.04, 20:52
      dziewczyna wiele traci w oczach większości facetów jeśli nie jest
      dziewica.Dlatego najlepiej aby chłopak z którym ma za soba pierwszy raz był
      zarazem jej ostatnim chłopakiem.Więc nie dziewice powinny maja pewien problem.
      • envi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 05.02.04, 21:14
        cholera,statystycznie rzecz biorąc wzięcie mają zatem głównie 16 latki?
      • envi do Gentol 05.02.04, 21:22
        z tego co piszesz to raczej wynika że faceci mają problem,wszak świat cierpi na
        brak dziewic.
        • Gość: miraja Re: do Deketonela IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 00:15
          Skąd wziąść dziewicę??? Pozory mylą....są dziewce lat 20 i więcej...i wcale nie
          jakieś brzydule...a przecież nie mają na szyi tabliczki "dziewica", dowcipy o
          seksie oralnym opowiadają i się przy trm nie czerwienią...i facetom się wydaje,
          że już na pewno miały przy najmniej jednego partnera...nic błędniejszego !
          • Gość: Asia Re: do Deketonela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 01:51
            Zgadzam się. Ja mam 25 lat i nadal jestem dziewicą. Jestem bardzo atrakcyjną
            kobietą (która nie popada w pąsy przy wymawianiu słowa "orgazm") i to, jak
            twierdzą moi koledzy, jest dla facetów problemem. Jeden z moich przyjaciół
            powiedział mi kiedyś (ze dwa lata temu) przy piwie ("in vino
            veritas"): "Jeszcze niedawno myślałem, że jesteś dziewicą. A gdyby nawet to co -
            odpowiedziałam ja - Daj spokój, wtedy pomyślałbym, że coś z tobą nie tak".
            Wtedy stwierdziłam, że faceci są nic nie warci i przestałam wierzyć w
            tego "jedynego". Nie wiem na czym to polega i dlaczego tak jest, ale żyjemy w
            takich czasach, że za zasady, według których żyjemy i które uważane są za
            właściwe, płacimy śmiesznością i własnym wstydem. Lepiej się puścić w wieku 16
            lat, to nie będzie problemu. Smutne. Chyba nie chcę nikogo z "tych" czasów.
            • sociopata Re: do Deketonela 05.03.04, 03:28
              tak, masz racje, czasy sa pokrecone i nie ma nikogo kto bylby wart twojego
              skarbu miedzy nogami. A w d. tez jestes dziewica? Bo to wiesz, czasy takie,
              brrr, ze roznie to bywa.
              • Gość: Asia Re: do Deketonela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.04, 11:40
                Żałosne.
            • Gość: adam Re: do Asi IP: 193.0.117.* 06.03.04, 14:00
              Hmmm, rzeczywiście jest wiele dziewic ppo 20-30lat, no może stanowią gdzieś tak
              20%populacji.
              Ażeby było ciekwiej jestem prawiczkiem mimo 30stki i nie nie uważam tego za coś
              strasznego. Idealizm to może za dużo słowo, ale wierność zasadom -tak!
    • Gość: sia Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.04, 15:57
      uwazam ze ten towar sie testuje zanim sie go juz nabedzie na długo to nie
      przynosi pozniej niemiłego rozczarownia.
      • Gość: roxi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 5.5R3D* / 198.54.202.* 06.03.04, 13:40
        To co SIA wszystko tak testujesz zanim zainwestujesz, pewnie zanim kupisz
        kilogram kielbasy pol kilograma na miejscu przezujesz, oczywiscue za darmo bo
        kota w worku kupowac nie bedziesz........
    • nierealna A ja wole sie wyszalec... 06.03.04, 18:39
      Nie wyobrazam sobie, aby czekac z tym na jakiegos faceta. Po co? Zaden na mnie
      by z tym nie czekal...

      Ja zawsze chcialam pierwszy raz miec z prawiczkiem. Bo skoro ja jestem
      nieuzywana, to tez chce, aby on nie byl. Udalo mi sie znalezc prawiczka i po
      cnocie. :-) Nadal z nim jestem, ale juz mnie ciagnie do sprawdzenia seksu z
      innymi. Wiec dla mnie malzenstwo z "pierwszym" jest glupota... Ale szanuje
      wybor innych.
      • Gość: Asia Re: A ja wole sie wyszalec... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.04, 19:34
        Dziewczyno, czy ty się w ogóle słyszysz? Nieużywana? Mogłabyś chodziasz
        użyć "", to by była przynajmniej jakaś przenośnia.
        To wszystko jest po prostu śmieszne. Jak się zastanowić nad ogólnym "trendem"
        to wychodzi na to, że głównym priorytetem do zawarcia małżeństwa (czy
        pozostawania w związku) jest udany seks. Czyli, że pokocha się tę osobę, z
        którą będzie dobrze podczas "testu". Jeżeli będzie źle, to znaczyć będzie, że
        się jej nie kocha. Bo jeżeli w łóżku jest źle, to nic z tego nie będzie.
        Czyli - wyobraźmy sobie potencjalną sytuację - chłopak poznaje dziewczyne (lub
        odwrotnie) i zakochuje się w niej, uważa, że to jest ta "jedyna". Idą do łóżka
        i porażka. I co? Przestaje ją kochać? Oczywiści - przecież sie nie sprawdziła.
        Czyli wychodzi na to, że seks jest miernikiem miłości. Bo, jak wynika z
        niektórych wnikliwych analiz, nieudany seks przekreśla związek. Bo jest to - co
        by nie mówić - problem nie do rozwiązania.
        Ludzie, zastanówcie się chwilę. Nie bagatelizuję seksu w związku/małżeństwie,
        uważam, że jest bardzo ważny, ale na litość boską, nie nadrzędny! I z
        pewnością, jeśli jest to problem, można choćby spróbować go rozwiązać. Oby w
        małżeństwach były tylko takie kłopoty!
        I jeszcze jedno chcę powiedzieć. Ta cała dyskusja o dziewictwie itd jest bez
        sensu, bo nie o to w tym wszystkim chodzi, a o sprowadzanie miłości do sfery
        czysto fizycznej. "Testowanie", "jazy próbne", "używana", "nieużywana" - sorry,
        ale to jest jakieś przegięcie. To juz nawet nie jest sport. Z niektórych postów
        wynika jasno, że gdy seks nieudany - spadaj koleś. To chyba nie jest miłość?

        P.S. Do socjopaty: dziewictwo to nie kwestia dupy tylko głowy (przepraszam za
        dosłowność).
        • nierealna Re: A ja wole sie wyszalec... 06.03.04, 21:17
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > Dziewczyno, czy ty się w ogóle słyszysz? Nieużywana? Mogłabyś chodziasz
          > użyć "", to by była przynajmniej jakaś przenośnia.

          Tak, przenosnia.


          > że głównym priorytetem do zawarcia małżeństwa (czy
          > pozostawania w związku) jest udany seks.

          Jednym z glownych.


          > Bo jeżeli w łóżku jest źle, to nic z tego nie będzie.
          > Czyli - wyobraźmy sobie potencjalną sytuację - chłopak poznaje dziewczyne
          > (lub odwrotnie) i zakochuje się w niej, uważa, że to jest ta "jedyna". Idą do
          > łóżka i porażka. I co? Przestaje ją kochać? Oczywiści - przecież sie nie
          > sprawdziła.

          Nie przestaje kochac, ale jesli ta dziewczyna bedzie ciagle sie nie sprawdzac,
          to facet nie wytrzyma i pojdzie do burdelu lub znajdzie sobie kochanke. (i
          odwrotnie)


          > gdy seks nieudany - spadaj koleś. To chyba nie jest miłość?

          Dla mnie nie ma milosci bez pozadania.
        • Gość: roxi Re: A ja wole sie wyszalec... IP: 5.5R3D* / 198.54.202.* 07.03.04, 15:44
          Wlasnie Asia zgadzam sie z Toba w 100%.
          Po co tu wogole gadac jak wiekszosc osob nie ma pojecia co to znaczy "milosc"
          I wcale sie nie zdziwie jak jedna z druga za kilka lat "napisza" moj maz mnie
          nie rozumie , nie mamy o czym rozmawiac, a wlasciwie to ja go juz nie kocham.
          Seks jest super ale to dopiero sztuka by jeszcze umiec byc razem po za
          lozkiem,pogadac,umiec sluchac i byc slyszanym. Wcale nie jetem zwolenniczka
          chowania cnotki dla przyszlego mezulka - to bez sensu. Ale postawy dziewczyn ,
          kobiet ktore mysla ze dupa zwojuja swiat bardzo mnie smiesza. Ja jestem jak
          FERRARI.
    • Gość: kasia Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.net.pulawy.pl / *.net.pulawy.pl 06.03.04, 19:55
      Cześć!
      Ja też jestem 25-letnią dziewicą. I również znam niejedną...:)
      Takie czasy!
      • Gość: adam Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: 193.0.117.* 07.03.04, 16:53
        Nie jest jednak tak źle... ;-)
    • Gość: didi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 22:54
      hm... jestem szczęśliwie zakochana. Mam 19 lat. Przed Michałem było ich
      dziewięciu, przede mną było ich ok 25. On jest ode mnie 3 lata starszy. Jeśli
      mówimy sobie, ze jestesmy najlepsi w łóżku, wiem, ze to jest szczere. Czy
      chciałabym być z prawiczkiem
      • jklepacz Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 14.03.04, 23:43
        a co jak komu na nowo przychodzi uczyć się miłości
        bo sex był od dłuzszego czasu zakazany
        chyba jestem na nowo prawiczkiem
      • mobypussy Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 14.03.04, 23:58
        masz 19 lat i mialas 9ciu? teraz Michal to juz 10 na koncie.
        a on ma lat 22 i lacznie z toba mial 26???? a badacie sie chociaz?

        to wychodzi na to ze niedlugo paroletnie dziewice trza bedzie do muzeum oddac!
        • Gość: jola Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 12:46
          dziewice juz dawno wyginely hehe
        • Gość: jola Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.04, 12:46
          dziewice juz dawno wyginely hehe
        • Gość: didi Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.04, 14:08
          nigdy wczesniej przede mną on tego nie robił bez prezerwatywy, ja przed nim też
          nie. Poza tym, nasi partnerzy nie byli przypadkowi, przynajmniej moi. Ani
          jeden. Ani raz będąc pijaną... :)
    • mickey.mouse Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? 16.03.04, 16:04
      Gość portalu: Nelka napisał(a):

      >
      > Odnośnie wątku kilka "pięter" niżej: Czy mężczyźni do tej pory cicho pragną
      > mieć za żonę kobietę, którą przed ślubem "mieli" tylko oni, albo "nie miał"
      > nikt?

      Wiekszosc mezczyzn przejdzie do porzadku dziennego nad brakiem dziewictwa
      swojej zony przed nimi samymi, ale to prawda, ze - jak napisalas - cicho
      pragna miec za zone kobiete, ktora nie spala z innym mezczyzna oprocz nich
      samych. To atawizm, pierwotny instynkt, pragnienie.

      A swoja droga, jak to - analogicznie - jest z kobietami w tym wzgledzie ?
      • Gość: tatko Re: No właśnie, co z tym dziewictwem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.03.04, 02:21
        jak patrzę jak się moja córka pierdoli , tomi serce boli
        ale dziwie się chłopakom że na nią tak leca
        w tym roku ona kończy szkole i wyrzucam ją z domu bo mi na osiedlu wstyd
        przynosi- dobrze że moja stara tego nie dożyła
        a ja sam też nie jestem święty bo już dwie jej koleżanki czesto mnie odwiedzają
        a mają przynajmniej niezłe kieszonkowe
        • Gość: marco do MIckey Mouse IP: *.wroclaw.mm.pl 17.03.04, 10:46
          Z kobietami analogicznie jest tak : większość woli mieć doświadczonych
          partnerów, szczególnie jeśli ma to być ich pierwszy raz...a to chyba ze
          względów czysto praktycznych : czasami boli, one są zielone...ktoś musi zagrać
          te pierwsze skrzypce, a doświadczony mężczyzna to co innnego niż małolay
          spieszący się.
        • Gość: marco didi IP: *.wroclaw.mm.pl 17.03.04, 10:47
          gratuluje tych prezerwatyw...ale tak się składa, że one nie chronią przed hiv
          zupełnie...do tego seks oralny bez prezzerwatywy to bardzo duże sznase
          zakażenia się...jedyną pewność daje abdanie siebie i partnera.
          • Gość: didi Re: didi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.03.04, 16:38
            wiem przecież o tym doskonale. Widzisz... kwestia jest taka, że tak szczerze
            mówiąc, to o tym ile on miał partnerek dowiedziałam się dopiero po jakimś
            czasie... to znaczy byliśy już razem. Jasne, ze prezerwatywy nie chronią
            całkowicie, ale sex oralny i w jego i w moim przypadku był tylko i wyłącznie ze
            stałymi partnerami, którzy byli "pewni" jesli można to tak określić. Ale w
            sumie... czegokolwiek nie mówić, to chyba masz rację. Niestety, nie pomyślałam
            o tym wczesniej. A szkoda... chociaż... chyba byłoby głupio powiedzieć swojemu
            facetowi: ej sorry, ale czy mógłbyś sie zbadać zanim pójdziemy do łóżka, bo nie
            chcę nic od Ciebie złapac..." Powiedziałbyś tak kiedykolwiek swojej partnerce?
            • Gość: marco Re: didi IP: *.wroclaw.mm.pl 18.03.04, 18:24
              ja nie powiedziałem, ale ona mi tak powiedziała...i mówiąc szczerze na początku
              czułem ssię jakby ...dała mi w twarz. Dopiero potem zrozumiałem, że to nie jest
              kwestia braku zaufania...przecież ona nie może mi uwierzyć na słowo, czy jestem
              zakarzony, no bo w końcu skąd ja sam mam o tym wiedzieć? To po prostu
              odpowiedzialność za siebie i za drugą osobę...bo ona test też sobie zrobiła.Ale
              trochę trwało, zanim to do mnie dotarło.Niestety żyjemy w takich czasach, gdzie
              spontaniczność w miłości niszczą takie problemy jak...cholerny hiv.Mój kumpel
              zakaził się, bo miał tak dobre serce i oddawał krew dla dziecka po
              wypadku...nie wysterylizowano rurki...przecież aż się ryczeć chce.
            • mobypussy Re: didi 18.03.04, 18:55
              Gość portalu: didi napisał(a):

              > wiem przecież o tym doskonale. Widzisz... kwestia jest taka, że tak szczerze
              > mówiąc, to o tym ile on miał partnerek dowiedziałam się dopiero po jakimś
              > czasie... to znaczy byliśy już razem. Jasne, ze prezerwatywy nie chronią
              > całkowicie, ale sex oralny i w jego i w moim przypadku był tylko i wyłącznie
              ze
              >
              > stałymi partnerami, którzy byli "pewni" jesli można to tak określić.

              jak dlugo bywasz ze stalymi partnerami? majac tylu na koncie to chyba nie za
              dlugo?
              ja w twoim wieku mialam jednego stalego i pierwszego. teraz jest inaczej. i
              mimo ze jestem troche starsza od ciebie mam dopiero drugiego stalego partnera.
    • mickey.mouse Moje zdanie o przyczynach. 17.03.04, 19:30
      Nie jestem pewny swojego zdania w tej kwesti, ale sądzę że niechęć mężczyzn do
      wczesniejszych doswiadczeń seksualnych swoich kobiet wynika chyba z ... ich
      heteroseksualności!. Konkretnie, z awersji do penisow obcych facetow -
      poswiadome myslenie "jakis fagas wsadzal swojego brudnego kutasa w szparke
      mojej kobiety, tę samą ktorą ja dzisiaj caluję"
      brrr... :)
      • Gość: marco Re: Moje zdanie o przyczynach. IP: *.wroclaw.mm.pl 18.03.04, 18:31
        według socjobiologów jest jedna główna przyczyna ( coś a propo awersji do
        innych penisów) Mężczyźni chcą mieć na wyłączność sukces reprodukcyjny z
        kobietą...dziewictwo im to gwarantuje (no, powiedzmy, że kobieta nie zdradzi).
        Bo w końcu pewność że to moje dziecko mogę mieć tylko będąc kobietą. :-)
        • Gość: Triss Merigold Re: Moje zdanie o przyczynach. IP: *.acn.waw.pl 18.03.04, 20:46
          Może i ma to sens w przypadku 19-latki, w przypadku kobiety
          dwudziestoparoletniej jest zwyczajnie śmieszne - tj. oczekiwanie od niej
          dziewictwa. W życiu nie związałabym się na stałe z facetem dla którego byłam
          pierwszą kobietą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka