Dodaj do ulubionych

Meski punkt widzenia ?

27.02.10, 00:45
Lekko sie pogubilam we wlasnej sytuacji zyciowej i chcialabym
dowiedziec sie co na to mezczyzni.
Czy my kobiety za duzo wymagamy, czy wy naprawde tak sie roznicie w
swojej logice...

Opis sytuacji : zwiazek 2letni. Wielka milosc. Zaczela sie fajnie,
powoli. Swietny, coraz lepszy seks. Dobrze sie rozumiemy. Lubimy byc
ze soba. Czujemy chemie itd. Podziwiamy sie wzajemnie. Oboje mocni
zajeci kariera, sportem itd. Ale ok. Jest zaufanie i generalnie
wszystko gra.
On duzo pracuje. Czesto wyjezdza. Nie lubi zabierac mnie ze soba,
choc wie ze ja bym chciala. Twierdzi ze praca jest praca. Nie
przedstawil mnie swoim rodzicom. Twierdzi ze tu chodzi o nas i to co
nas laczy a nie o relacje rodzinne. A rodzine ma nieciekawa... Ok.
Mniejsza z tym - pomyslalam. Skoro ma takie nawyki. Ok. Dazy mnnie
zaufaniem, jest bardzo czuly, mam klucze do jego mieszkania. Z mojej
strony totalna otwartosc. On wie, ze ja widze przyszlosc tylko z
nim. Twierdzi ze odczuwa to samo.

Tydzien temu w drodze do kina mimochodem napomknelam :
ja - w nastepnym roku, gdy skoncze studia mam zamiar przeprowadzic
sie blizej centrum, chyba ze zaproponujesz wspolne mieszkanie...
on - nie wiem kochanie co bedzie za rok
ja - lekko zdziwiona ta odpowiedzia milcze
on - alez kochanie, moglbym byc nieszczery i powiedziec tak lub nie.
Ale ja naprawde nie wiem co bedzie.

Nie bede stawiac mu ultimatum, ze albo, albo. To nieladne proby
zmieniania partnera. Ale oczywiscie powiedzialam mu co jest dla mnie
wazne. Od tamtego tygodnia jestem zdystansowana. On to odczuwa.
Jakos ozieblam. Byc moze zsumowalo sie wszystko naraz.


Ale teraz pytam mezczyzn - jezeli wszystko gra. Macie swietny
zwiazek. Dziewczyna uwielbia was rozieszczac. Dba o siebie. Jest
zaradna. Lubi sie bawic ale jest tez spokojna i rodzinna. Co do
cholery znalazlo w takim fajnym zwiazku zdanie "nie wiem co bedzie
za rok..."? Czy on nie jest pewny? Boi sie odpowiedzialnosci? Czy to
normalne u mezczyzn...?
Obserwuj wątek
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 00:56
      Sama piszesz że oziębłaś i się zdystansowałaś.
      Czyli nie wiadomo co będzie za rok.
      Czyli to on miał rację :)

      Mężczyzna to zwierzę złożone i skomplikowane. Spytałaś się jak to widzi, on
      spojrzał na sprawę abstrakcyjnie i powiedział prawdę - nie wiadomo jak to będzie.
      Ale jednocześnie idę o zakład że w praktyce, gdybyś powiedziała wprost że
      chciałabyś wspólnie zamieszkać, nie odsuwając jednocześnie tego faktu do
      przyszłego roku, to zgodziłby się, bo w konkretnych sprawach byłby konkretny.
      No, albo by się nie zgodził, ale też konkretnie.
    • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 01:10
      nie jestem mężczyzną ale dwa grosze swoje wtrącę

      Czy zapytałaś go, co miał na myśli? Może chce na przykład zmienić coś w swojej
      pracy, wyemigrować, zebrać inne doświadczenia? Zamiast dystansować się powinnaś
      skupić się na tym, by go lepiej poznać. Jeżeli nie chce za dużo mówić, masz
      wrażenie że trzyma dystans a jednocześnie jak piszesz - związek wydaje się
      dobry, to może to jest właśnie przyczyna? Teraz taka moda wśród młodych mężczyzn
      (właśnie, ile on ma lat?) żeby stawiać na karierę i zdobywanie nowych
      doświadczeń. Trzymając dystans może ci dawać do zrozumienia - nie angażuj się za
      bardzo, bo mi inne sprawy w głowie niż wicie gniazdka.
    • s.p.7 Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 07:50
      Roznica jest taka ze męzczyna stara sie mowic prawdę, nie sciemnia i nie
      manipuluje faktami, dlatego masz jassny LOGICZNY OBRAZ,
      problem w tym zeto obraz racjonalny a nie emocjonalny.

      Czy ja wiem co bedzie za rok> NIE, czy ty wiesz? tez NIE mozesz przypuszczac,
      ale nie jestes wróżka.

      Tylko ty jako kobieta zaczynasz proste fakty odnosic do siebie i jeszcze
      podsycato swoimi kobiecmy obawami,
      Wiec to ze on mowi ze nei wie co bedzie odczytujesz jako:
      "nie wiem czy nadal bedziemy razem" - nie kocha mnie, mzoe ma inną, planuje cos
      innego, nie wiaze przyszlosci ze mną.

      on natomist odczytuje to tak:
      Boze kobieta mneipyta co bedzie za rok, jak ja mogw wiedziec co bedzie za rok,
      mzoe ze wzgledow finasowychbede musial sie przeprowadzić, moze bedziemy
      mieszkali razem, moze osobno, moze w miedzyczasie wybudujemy sobie wspolny dom,
      Rok czasu to za duzo zeby planowac cokolwiek, poniewwaz rzeczywistosc jest zbyt
      dynamiczna.

      Kobieta odczytuje to jako zagrozenie dla siebie, poniewaz jedyne co che slyszec to:
      tak kcoham cie chial bym byc jak naszybciej blisko ciebie i mieszkac z toba
      razem do konca zycia.
      On tak mysli i to dla niego jest oczywiste, tylko logicznie odpowieada na
      logicznie postawione pytania, ale ty chesz by odpowiedziec emcojonalnie.

      wiec to co napisale PRZETŁUMACZ SOBIE TAK:
      "to wspaniale, tak kcohanie chial bym z tobbązamieszkac ,razem, moze
      przeprowadzisz sie wiec do naszego meiszkania, mysle ze bylo by super, planujemy
      razem przyszlosc wiec mysle ze mozemy juz ją zaczynac i nia zyc, jednak ysle ze
      ejscze za wzzesnie by planowac co bedzie za rok,zobaczymy, chial bym jednakbyc z
      tobą jesli bedzie to juz za rok to super,zmoe ejdnak uda nam sie to jescze
      wczesniej, bo widujemy sie rzadziej niz bym tego chcial"
      • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 09:33
        ha ha - dobre tłumaczenie - chociaż mi się wydaje, że gdyby było tak, jak mówisz
        to dodałby coś w stylu "fajnie byłoby razem zamieszkać"

        ja pamiętam taką sytuację ze swoim ówczesnym chłopakiem:
        ja mieszkałam z rodzicami w ślicznej turystycznej miejscowości, on w dużym
        mieście sam, jakieś 100 km ode mnie
        zaczęliśmy się spotykać jesienią, widywaliśmy się głównie w weekendy
        u mnie wszelkie atrakcje turystycze wtedy zamknięte, a poza tym rodzice więc to
        ja cały czas przyjeżdżałam

        aż tu na wiosnę myślę - kurcze, tu jest tak pięknie, mógłby wreszcie i on
        przyjechać, poszlibyśmy sobie na spacer nad jezioro...
        no więc mu mówię - słuchaj, cały czas ja przyjeżdżam do ciebie, może wreszcie ty
        byś wpadł, co?
        a on mi na to: nie chce mi się
        ja: ok to mi też się nie chce do ciebie przyjeżdżać, cześć
        i się rozłączyłam

        on dzwoni za dwie minuty: oczywiście, że mi się chce, tak mi się jakoś głupio
        powiedziało

        to tak a propos tylko widzisz, różnica jest taka, że mój się szybko zreflektował
        a ten omawiany nie, a pewnie też po czasie załapał jak to zabrzmiało
        więc ja bym jednak była za tym, że coś jest na rzeczy
        • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 09:56
          mysia-mysia napisała:

          > ha ha - dobre tłumaczenie - chociaż mi się wydaje, że gdyby było
          tak, jak mówis
          > z
          > to dodałby coś w stylu "fajnie byłoby razem zamieszkać"

          No wlasnie.... Od czasu do czasu slysze cos w stylu : jak juz
          bedziemy mieszkac razem to koniecznie dwie lazienki a dla mnie
          oddzielny pokoj na xbox ;-) Ale takie teksty to dla mnie nic
          powaznego... Obawiam sie ze zakochalam sie w czlowieku, ktory w
          zyciu prywatnym jest zbyt malo konkretny.



          > ja pamiętam taką sytuację ze swoim ówczesnym chłopakiem:
          > ja mieszkałam z rodzicami w ślicznej turystycznej miejscowości, on
          w dużym
          > mieście sam, jakieś 100 km ode mnie
          > zaczęliśmy się spotykać jesienią, widywaliśmy się głównie w
          weekendy
          > u mnie wszelkie atrakcje turystycze wtedy zamknięte, a poza tym
          rodzice więc to
          > ja cały czas przyjeżdżałam
          >
          > aż tu na wiosnę myślę - kurcze, tu jest tak pięknie, mógłby
          wreszcie i on
          > przyjechać, poszlibyśmy sobie na spacer nad jezioro...
          > no więc mu mówię - słuchaj, cały czas ja przyjeżdżam do ciebie,
          może wreszcie t
          > y
          > byś wpadł, co?
          > a on mi na to: nie chce mi się
          > ja: ok to mi też się nie chce do ciebie przyjeżdżać, cześć
          > i się rozłączyłam
          >
          > on dzwoni za dwie minuty: oczywiście, że mi się chce, tak mi się
          jakoś głupio
          > powiedziało
          >
          > to tak a propos tylko widzisz, różnica jest taka, że mój się
          szybko zreflektowa
          > ł
          > a ten omawiany nie, a pewnie też po czasie załapał jak to
          zabrzmiało
          > więc ja bym jednak była za tym, że coś jest na rzeczy
          • silic Czego ty od niego chcesz ? 27.02.10, 11:07
            To, że tobie się wydaje , że on cos powinien dodać to tylko twoja sprawa. On nie
            mysli w twój sposób.
            Z jednej strony chcesz , żeby powiedział, że chce zamieszkać z tobą a z drugiej,
            jak mówi , że w WASZYM domu mają być dwie łazienki to nie traktujesz tego
            poważnie. Może się zdecyduj, co ?
            On niby jest mało konkretny w życiu prywatnym ale jak radykalnie odcina cię od
            swojej pracy to płacz. Może się zdecyduj, co ?
            Jego praca jest jego pracą i nie ma sensu żebys się w nią pakowała. Gdyby był
            policjantem to też bys chciała na nocne patrole się zabierać ? Moim zdaniem
            wydziwiasz i to mocno. Może ty wiesz co konkretnie będzie za rok ale przyznam ,
            że ani ja ani jak widać twój chłopak tego nie wiemy. Skoro zas ma trudną rodzinę
            to się nie dziwię, że nie ma ochoty na poznawanie was - bo po co ?.
            Jestes na dobrej drodze żeby to wszystko koncertowo rozwalić.
            Powodzenia.
            • lolcia-olcia Re: Czego ty od niego chcesz ? 27.02.10, 11:11
              Szuka dziury w całym, trzeba było z jakąś ciotą się związać, która by jej we
              wszystkim przytakiwała i na wszytko merdała ogonkiem;p
              • 1rape1 To głupia kobieta 28.02.10, 11:36
                Powinna z nim chodzić ,a nie z nim sypiać i się pieprzyć .
                Tu nie ma związku ,tu jest dymanko i tyle.
                Dlaczego wiele kobiet i jak widać idiotek,łączy tak dwie rożne sprawy ?
          • sommernachtstraum Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 11:54
            > powaznego... Obawiam sie ze zakochalam sie w czlowieku, ktory w
            > zyciu prywatnym jest zbyt malo konkretny.


            dziewczyno, litości. jeśli za rok kończysz studia to masz 23/ 24 lata teraz? daj sobie luzu, jesteś młoda, rozwijaj się intelektualnie, w pracy. nie wszyscy mają ochotę na "model polski", tj. koniec studiów, od razu facet/ kobieta, ślub, dziecko.

            wbrew temu co ci się teraz wydaje ty również nie wiesz co będzie za rok i nie ograniczaj się obietnicami, że wiesz to dokładnie.
        • s.p.7 mysia-mysia 27.02.10, 18:53
          mysia-mysia napisała:

          > ha ha - dobre tłumaczenie - chociaż mi się wydaje, że gdyby było tak, jak mówis
          > z
          > to dodałby coś w stylu "fajnie byłoby razem zamieszkać"
          >
          > ja pamiętam taką sytuację ze swoim ówczesnym chłopakiem:
          > ja mieszkałam z rodzicami w ślicznej turystycznej miejscowości, on w dużym
          > mieście sam, jakieś 100 km ode mnie
          > zaczęliśmy się spotykać jesienią, widywaliśmy się głównie w weekendy
          > u mnie wszelkie atrakcje turystycze wtedy zamknięte, a poza tym rodzice więc to
          > ja cały czas przyjeżdżałam
          >
          > aż tu na wiosnę myślę - kurcze, tu jest tak pięknie, mógłby wreszcie i on
          > przyjechać, poszlibyśmy sobie na spacer nad jezioro...
          > no więc mu mówię - słuchaj, cały czas ja przyjeżdżam do ciebie, może wreszcie t
          > y
          > byś wpadł, co?
          > a on mi na to: nie chce mi się
          > ja: ok to mi też się nie chce do ciebie przyjeżdżać, cześć
          > i się rozłączyłam
          >
          > on dzwoni za dwie minuty: oczywiście, że mi się chce, tak mi się jakoś głupio
          > powiedziało
          >
          > to tak a propos tylko widzisz, różnica jest taka, że mój się szybko zreflektowa
          > ł
          > a ten omawiany nie, a pewnie też po czasie załapał jak to zabrzmiało
          > więc ja bym jednak była za tym, że coś jest na rzeczy

          on sie nie zreflektowal :)
          powiedzial tylko to samo innymi słowami. to ze "nie chce mu sie " nei oznacza ze NIE
          tylko ze mu sie NIE CHCE.

          Wiec jak bys nei rzucała slcuhawki to dodal by wazna częsc:
          "nie chce mi sie, ale dla ciebei moge to zrobic, msyel ze mzoe byc fajnie"
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 09:34

        s.p.7

        Moze tak jest - mezczyzna mysli i artykuluje sie w sposob logiczny.
        Pradwa - chcialabym uslyszec : nie wiem co bedzie za rok, ale byloby
        wspaniale zamieszkac z Toba.
        I jak juz pisalam - nazbieralo sie troche wszystkiego razem. Mam
        problem z jego radykalnym odgradzaniem pracy o dzycia ze mna. Nawet
        nie chce za bardzo ze mna rozmawiac o swoich sprawach zawodowych. A
        ja uwazam ze fajnie jest poopowiadac sobie. Szczegolnie ze oboje
        siedzimy w dwoch bardzo odleglych od siebie dziedzinach. No i ta
        sprawa z rodzicami... Jaka by ta rodzina nie byla - powinien mnie im
        przedstawic. Ach znalazlo by sie jeszcze pare detali, ale
        najwazniejsze, co spostrzega w tym zwiazku to jest wlasnie milosc.
        Tylko ze powoli swterdzam, ze licza sie takze i inne rzeczy.
        Bardziej codzienne. A dystansuje sie nie bedac niemila. Jeszcze mu
        nic ne powiedzialam. Mezczyzna czesto odbiera takie myslenie jako
        krytyke. Po prostu chcem przez pare dni pobyc sama bez niego i
        przemyslec ten maly metlik.

        s.p.7 napisał:

        > Roznica jest taka ze męzczyna stara sie mowic prawdę, nie sciemnia
        i nie
        > manipuluje faktami, dlatego masz jassny LOGICZNY OBRAZ,
        > problem w tym zeto obraz racjonalny a nie emocjonalny.
        >
        > Czy ja wiem co bedzie za rok> NIE, czy ty wiesz? tez NIE mozesz
        przypuszcza
        > c,
        > ale nie jestes wróżka.
        >
        > Tylko ty jako kobieta zaczynasz proste fakty odnosic do siebie i
        jeszcze
        > podsycato swoimi kobiecmy obawami,
        > Wiec to ze on mowi ze nei wie co bedzie odczytujesz jako:
        > "nie wiem czy nadal bedziemy razem" - nie kocha mnie, mzoe ma
        inną, planuje co
        > s
        > innego, nie wiaze przyszlosci ze mną.
        >
        > on natomist odczytuje to tak:
        > Boze kobieta mneipyta co bedzie za rok, jak ja mogw wiedziec co
        bedzie za rok,
        > mzoe ze wzgledow finasowychbede musial sie przeprowadzić, moze
        bedziemy
        > mieszkali razem, moze osobno, moze w miedzyczasie wybudujemy sobie
        wspolny dom,
        >
        > Rok czasu to za duzo zeby planowac cokolwiek, poniewwaz
        rzeczywistosc jest zbyt
        > dynamiczna.
        >
        > Kobieta odczytuje to jako zagrozenie dla siebie, poniewaz jedyne
        co che slyszec
        > to:
        > tak kcoham cie chial bym byc jak naszybciej blisko ciebie i
        mieszkac z toba
        > razem do konca zycia.
        > On tak mysli i to dla niego jest oczywiste, tylko logicznie
        odpowieada na
        > logicznie postawione pytania, ale ty chesz by odpowiedziec
        emcojonalnie.
        >
        > wiec to co napisale PRZETŁUMACZ SOBIE TAK:
        > "to wspaniale, tak kcohanie chial bym z tobbązamieszkac ,razem,
        moze
        > przeprowadzisz sie wiec do naszego meiszkania, mysle ze bylo by
        super, planujem
        > y
        > razem przyszlosc wiec mysle ze mozemy juz ją zaczynac i nia zyc,
        jednak ysle ze
        > ejscze za wzzesnie by planowac co bedzie za rok,zobaczymy, chial
        bym jednakbyc
        > z
        > tobą jesli bedzie to juz za rok to super,zmoe ejdnak uda nam sie
        to jescze
        > wczesniej, bo widujemy sie rzadziej niz bym tego chcial"
        • s.p.7 redsquare 27.02.10, 19:03
          redsquare napisała:

          >
          > s.p.7
          >
          > Moze tak jest - mezczyzna mysli i artykuluje sie w sposob logiczny.
          > Pradwa - chcialabym uslyszec : nie wiem co bedzie za rok, ale byloby
          > wspaniale zamieszkac z Toba.
          > I jak juz pisalam - nazbieralo sie troche wszystkiego razem. Mam
          > problem z jego radykalnym odgradzaniem pracy o dzycia ze mna. Nawet
          > nie chce za bardzo ze mna rozmawiac o swoich sprawach zawodowych. A
          > ja uwazam ze fajnie jest poopowiadac sobie. Szczegolnie ze oboje
          > siedzimy w dwoch bardzo odleglych od siebie dziedzinach. No i ta
          > sprawa z rodzicami... Jaka by ta rodzina nie byla - powinien mnie im
          > przedstawic. Ach znalazlo by sie jeszcze pare detali, ale
          > najwazniejsze, co spostrzega w tym zwiazku to jest wlasnie milosc.
          > Tylko ze powoli swterdzam, ze licza sie takze i inne rzeczy.
          > Bardziej codzienne. A dystansuje sie nie bedac niemila. Jeszcze mu
          > nic ne powiedzialam. Mezczyzna czesto odbiera takie myslenie jako
          > krytyke. Po prostu chcem przez pare dni pobyc sama bez niego i
          > przemyslec ten maly metlik.
          >

          Gdyby twoj chlopak pracował dla mafii.
          to ze wiesz cos o jego pracy narazało by twoje zycie.

          Ja ogolnie jestem przeciwnikiem miesznia sie kobiety do pracy.
          Interesy to interesy.
          To nei ejst babska sprawa.

          Chociaz sa takei kobiety ze mogąwspierac i pomagac, ale to tez nei zawsze temat
          na ploteczki.

          Wiec bym sie tak nie obruszal.
          Pozatym neiktorzy ldzuei sa sosc zamkni eci w sobie. Taki moze ma charakter i juz.

          A rodzina?
          Tez nei wniem po co to?
          jak ma sie porabaną rodzinę to lepiej nie przedstawiac.
          Po co amsz sie zrazac.

          Widocznie ma konkretne powody i je uszanuj.

          ale ja tez czuej jakis podskurny strach w tbie ze ten dystans w tych 2 sprach
          to ogolnie dystans do ciebie,

          Tak sie boisz zie ciesostawi lub ze cie ma w dupie?
          bzdura.

          Wiadomo niektorzy wstydza sie przedstawiac swoja dziewczynę bo jest "felerna' i
          rodzina roznie mzoe ragowac, ale jak by byla fajnato tez by neichial bo z kolei
          rodzina jest "felerna" i dziwnie moze reagowac.

          Ogolnie to historie z rodzicami dal bym sobie spokojj szczegonei ejsli wyraznie
          mowil ze nie są dla niego za fajni.

          Ty mowisz ze powinien przedstawic. po prostu z nim porozmawiaj o tym.

          Pozormawiaj o tym co cie boli i czego sie obawiasz.
          Powinien ci to wytumaczyc
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 09:47
        Nie mogl powiedziec : nie wiem, co bedzie za rok, ale chcialbm z
        Toba zamieszkac.

        Moze zdystansowalam sie tez dlatego, ze nazbieralo sie troche tego
        wszystkiego. Nie potrafie byc zadowolona z tego, ze on tak
        radykalnie odranicza mnie od swoich spraw zawodowych. Nie opowiada
        mi zbyt duzo a jest to bardzo intensywne i ciekawe zajecie. Fajnie
        byloby sobie poopowiadac. Tym bardziej ze zajmujemy sie bardzo od
        siebie odleglymi dziedzinami. No i ta sprawa z jego rodzicami.
        Regularnie ich odwiedza a nie chce mnie nigdy mni eze soba zabrac.
        Ojcciec byl alkocholikiem i jest cudzoziemcem. Ok. Ale skoro sam
        chodzi tam na kolacje - nie przyszlo mu nigdy do glowy zabrac mnie
        ze soba...? Znalazlo by sie jeszcze pare innych detali ktore
        komplikuja sytuacje, ale najwaznejsza w tym zwiazku jest oczywiscie
        milosc. Tylko ze ja po ponad dwoch latach stwierdzam, ze zycie
        codzienne a namietnosc wcale nie musza isc ze soba w parze i jest to
        smutnym faktem. Nie dystansuje sie bedac niemila lub cos w tym
        rodzaju. Chcem pobyc sama przez kilka dni. Przemyslec ten maly
        metlik.

        s.p.7 napisał:

        > Roznica jest taka ze męzczyna stara sie mowic prawdę, nie sciemnia
        i nie
        > manipuluje faktami, dlatego masz jassny LOGICZNY OBRAZ,
        > problem w tym zeto obraz racjonalny a nie emocjonalny.
        >
        > Czy ja wiem co bedzie za rok> NIE, czy ty wiesz? tez NIE mozesz
        przypuszcza
        > c,
        > ale nie jestes wróżka.
        >
        > Tylko ty jako kobieta zaczynasz proste fakty odnosic do siebie i
        jeszcze
        > podsycato swoimi kobiecmy obawami,
        > Wiec to ze on mowi ze nei wie co bedzie odczytujesz jako:
        > "nie wiem czy nadal bedziemy razem" - nie kocha mnie, mzoe ma
        inną, planuje co
        > s
        > innego, nie wiaze przyszlosci ze mną.
        >
        > on natomist odczytuje to tak:
        > Boze kobieta mneipyta co bedzie za rok, jak ja mogw wiedziec co
        bedzie za rok,
        > mzoe ze wzgledow finasowychbede musial sie przeprowadzić, moze
        bedziemy
        > mieszkali razem, moze osobno, moze w miedzyczasie wybudujemy sobie
        wspolny dom,
        >
        > Rok czasu to za duzo zeby planowac cokolwiek, poniewwaz
        rzeczywistosc jest zbyt
        > dynamiczna.
        >
        > Kobieta odczytuje to jako zagrozenie dla siebie, poniewaz jedyne
        co che slyszec
        > to:
        > tak kcoham cie chial bym byc jak naszybciej blisko ciebie i
        mieszkac z toba
        > razem do konca zycia.
        > On tak mysli i to dla niego jest oczywiste, tylko logicznie
        odpowieada na
        > logicznie postawione pytania, ale ty chesz by odpowiedziec
        emcojonalnie.
        >
        > wiec to co napisale PRZETŁUMACZ SOBIE TAK:
        > "to wspaniale, tak kcohanie chial bym z tobbązamieszkac ,razem,
        moze
        > przeprowadzisz sie wiec do naszego meiszkania, mysle ze bylo by
        super, planujem
        > y
        > razem przyszlosc wiec mysle ze mozemy juz ją zaczynac i nia zyc,
        jednak ysle ze
        > ejscze za wzzesnie by planowac co bedzie za rok,zobaczymy, chial
        bym jednakbyc
        > z
        > tobą jesli bedzie to juz za rok to super,zmoe ejdnak uda nam sie
        to jescze
        > wczesniej, bo widujemy sie rzadziej niz bym tego chcial"
        • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 10:17
          widzisz, on może być mało konkretny w sprawach prywatnych bo po prostu ma w tym
          momencie inne priorytety życiowe
          nie napisałaś, ile ma lat
          i co z jego pracą, może jest tak skoncentrowany na karierze? aha, nie mówi ci
          • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 10:43
            33 lata.
            Tak. Mam wrazenie ze praca jest mu teraz najwazniejsza. Pochodzi ze
            skromnej rodziny na dodatek problemowej. Udalo mu sie zdobyc dosc
            duzo na wlasnej firmie. To co zyskal - zainwestowal w nastepna i tu
            wszystko kreci sie wokol tej drugie firmy. Wyjazdy, kontakty itd.
            Oczywiscie ze wiem o co chodzi, pomoglam znalezc mu kilku
            pracownikow, ale ezeli pytam sie o detale, czuje ze nie chce mi
            opowiadac. Moim zdaniem, skoro ja jestem tak intensywnie zajeta
            swoja praca - tez czesto wyjezdzam, do tego w fajne miejsca - czesto
            proponuje mu aby pojechalze mna. Nie chce. Gdy ja proponuje mu aby
            pojechac z nim - niech on pracuje a ja w tym czasie zajme sie soba,
            ale wieczor mozemy spedzic razem. Nie chce. Dla mnie to wszystko
            zaczyna robic sie tylko i wylacznie dziwne. Jezeli jestem otwarta w
            zwiazku i moj partner sie dla mnie liczy - wazne jest aby
            uczestniczylw moim zyciu. A zreszta co to za problemy ? Zadne.
            Dlaczego takie radykalne "nie"...

            mysia-mysia napisała:

            > widzisz, on może być mało konkretny w sprawach prywatnych bo po
            prostu ma w tym
            > momencie inne priorytety życiowe
            > nie napisałaś, ile ma lat
            > i co z jego pracą, może jest tak skoncentrowany na karierze? aha,
            nie mówi ci
            • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 12:14
              hm... 33 lata i własna firma
              czyli trochę dojrzalszy niż myślałam i raczej nie chodzi o dłuższy wyjazd za
              granicę, tak jak myślałam na początku

              trudno oczywiście powiedzieć, o co chodzi
              dziwne, że tak nie chce wspólnych wyjazdów, oczywiście gdyby to miało być za
              każdym razem to rozumiem, ale w ogóle?

              cóż, słuchaj siebie; jesli masz przez dłuższy czas wrażenie że coś jest nie tak
              to pewnie niestety masz rację

              • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 12:15
                ale nie sądzę, żeby "męski punkt widzenia" miał ci tu pomóc
                w końcu każdy facet jest inny, prawda?

                tak samo jak nie ma czegoś takiego jak obiektywny "koobiecy punkt widzenia"
                • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 12:29
                  Jest pracowity i sprytny i sa to pozytywne cechy. W tej nowej firmie
                  od roku sprawa wyglada tak, ze handluje konmi wyscigowymi i wyjezdza
                  na turnieje. Ja z kolei w zwiazku ze swoja firma wyjezdzam czesto do
                  Francji, Wloch, angli - w naprawde ciekawe miejsca i czesto mu
                  proponuje aby mi towarzyszyl. Oboje duzo pracujemy.
                  Po prostu stwierdzialm raptem ze jakos zyjemy obok siebie i przy
                  tych wazniejszych momentach ciagle jestem sama pomimo zwiazku...
                  Masz racje - kazdy facet jest inny, ale to taka syuacja przez ktora
                  trzeba przejsc samemu a nie chce uzalac sie nad swoim "losem"
                  kolezankom. No coz. Nie pozostaje mi nic innego jak odczekac i
                  poobserwowac co sie zdazy. Ale jezeli poznam, a ciagle sie kogos
                  poznaje i do tej pory zawsze twardo wszystkim innym facetom
                  mowilam "nie, dziekuje, jestem juz zajeta" - to wlasnie doszlam do
                  takiego punktu ze moze ktoregos razu w koncu odechce mi sie tego co
                  mam... Czy wszystkie zwiazki sa zawsze takie skomplikowane...?
                  • kalllka Re: punkt widzenia 27.02.10, 13:54
                    o bella santa, wozi sie konmi!!!
                    rzeczywiscie sprytnym trzeba byc by klaczami wyscigowymi na turniejach zarabiac
                    na rzycie.
                    stad moze Twoja samotnosc amazonki, a jego prawdomownosc.
                    na padoku. (padolu;)?



                    • redsquare Re: punkt widzenia 27.02.10, 14:10
                      ???


                      kalllka napisała:

                      > o bella santa, wozi sie konmi!!!
                      > rzeczywiscie sprytnym trzeba byc by klaczami wyscigowymi na
                      turniejach zarabiac
                      > na rzycie.
                      > stad moze Twoja samotnosc amazonki, a jego prawdomownosc.
                      > na padoku. (padolu;)?
                      >
                      >
                      >
                      • kalllka Re: punkt widzenia-mieczyki 27.02.10, 15:24
                        czegoz nie rozumiesz?
                        ze trudno o wieksza bzdure, niz to cos wypisala na temat (sprytu)-umiejetnosc handlu konmi wyscigowymi na turniejach!...
                        na dokladke prezentujac niezwykle alogiczne umiejetnosci rozumowania.- bo uzalania sie nad meska prawdomownoscia; z powodu niecheci do checi.. planowania
                        litosci, litosci, litosci..
                        wiec w odpowiedzi zartem zatem bylo.


                        ps
                        a moze samas, bo wiejac nuda w probach poetyki zwiazkowej, proze codziennosci i groze tylko wlasnej niedomyslnosci pokazalas?
                        albo zes zwykla pala bos zakuta w aktywizwaniu istoty rzeczy, za glowa?
                        moze dlatego wlasnie nie rokujesz?
                        no jak myslisz? a jesli to prosze nie zenskim punktem siedzenia.


        • s.p.7 redsquare 27.02.10, 19:32
          rozmawials o tym co cie boli z nim otwarcie?
          jesli nie to popros go o tą rozmowę powinien ci wyjassnic dlaczego tak sie dzieje
    • lolcia-olcia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 09:26
      Wróżką jesteś i wiesz co Cię nawet nie za rok a za miesiąc spotka??? Ja nie wiem
      i na tak zadane pytanie bym odpowiedziała jak Twój facet,
      • nanai11 Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 10:44
        Szczerze to się mu nie dziwie. Można zagłaskać na smierć. Mężczyzna lubi
        polowania. Pamiętaj to.
        • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 10:55
          Nie jestem dziewczyna ktora glaszcze na smierc. Staram sie byc
          normalna i przedewszystkim byc soba. Jestem do niego dobra, mila,
          zakochana. Nawet gdy cos w nim sie mi nie podoba - nie manipuluje
          zadajac - zmien sie. Wole przemyslec i dojsc do wniosku czy jestem w
          stane zaakceptowac jego charakter czy nie. Po dwoch latach mysle o
          przyszlosci z nim. To za duzo ?
          • lolcia-olcia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 10:58
            Eeee tam ja 5 lat byłam i dziś wiem, że niczego nie możesz zaplanować. Dwa lata
            to sporo, ale masz jeszcze czas.
    • facettt to normalne :) 27.02.10, 11:24
      do 30-tego roku zycia nawet mi sie nie snilo - by mieszkac
      pod wspolnym dachem z jakakolwiek kobieta.
      nawet gdybym byl zakochany po uszy.

      sa inne - wazniejsze sprawy, ktorych POZNIEJ przezyc sie
      juz tak
      nie da.
      jedna z nich jest osobista WOLNOSC.
      po prostu jest okres w zyciu mezczyzny (niektorych przynajmniej), gdy odeszlo sie spod skrzydel jednej kobiety (matki)
      i chce sie pobyc samemu - zanim sie wpadnie pod skrzydla nastepnej
      (partnerki).
    • masher Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 12:28
      eeee a nie widujecie sie przypadkiem raz na jakis czas? :] bo moze procz pracowy
      to ma jednak zone, 4 dzieci i te wyjazdy to jak z bajki o marynarzu co w kazdym
      porcie mial inna zone ;) to chyba czesty motyw niestety. bo szczerze mowiac
      jesli jest tak idealnie to nie widze dlaczego mialby sie cofac... choooooooc z
      drugiej strony faktycznie moze jest szczery do bolu i tak myslal na glos ;)
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 14:06
        Kto wie... Ludzie sa zdolni do wszystkiego. Co prawda na poczatku
        nie mial tej drugiej firmy i rzeczywiscie powstala ona rok temu, ale
        dlaczego nie zaproponuje mi czasem aby pojechac z nim ?
        Widzimy sie - roznie. Czasem dwa razy w tygodniu, a czasem trzy, lub
        cztery. Roznie.
        Szery do bolu - tak. Ale wtedy ja musze zadecydowac czy to jest to
        czego chcialam. No coz. Zobaczymy.
    • ame-2 Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 14:47
      Dla mnie dziwne jest to izolowanie Ciebie od rodziny, znajomych,
      pokazywanie się z Tobą na wyjazdach. Oczywiście mogę się mylić, ale
      czy aby facet nie prowadzi podwójnego życia? Spotykacie się kilka
      razy w tygodniu, jeśli dużo pracuje, wyjeżdża, rozwija firmę to
      łatwo może ukryć przed dwiema kobietami taki fakt. Czy Ty wogóle
      znasz jakiś jego znajomych, oni Cię znają? Nie opowiada też za wiele
      o pracy, bo nie chce, abyś była zbyt wtajemniczona w jego sprawy,
      abyś tego kiedyś nie wykorzystała przeciwko niemu. Dwa lata - sporo
      czasu, a mało o nim wiesz. Spróbuj to zmienić...
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 15:09
        Wlasnie probuje...
        Jezeli mu o tym powiem - on tego nie zrozumie...


        ame-2 napisała:

        > Dla mnie dziwne jest to izolowanie Ciebie od rodziny, znajomych,
        > pokazywanie się z Tobą na wyjazdach. Oczywiście mogę się mylić,
        ale
        > czy aby facet nie prowadzi podwójnego życia? Spotykacie się kilka
        > razy w tygodniu, jeśli dużo pracuje, wyjeżdża, rozwija firmę to
        > łatwo może ukryć przed dwiema kobietami taki fakt. Czy Ty wogóle
        > znasz jakiś jego znajomych, oni Cię znają? Nie opowiada też za
        wiele
        > o pracy, bo nie chce, abyś była zbyt wtajemniczona w jego sprawy,
        > abyś tego kiedyś nie wykorzystała przeciwko niemu. Dwa lata -
        sporo
        > czasu, a mało o nim wiesz. Spróbuj to zmienić...
        • lileo Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 16:27
          Wydaje się,że w swojej szlachetnej intencji nie zmieniania partnera zabrnęłaś trochę w ślepą uliczkę.Próbujesz być ideałem,który pomimo,że źle się z czymś czuje,jest wciąż miły,milczący i akceptujący.Byle tylko nie nadepnąć partnerowi na odcisk.A on,jak to mężczyzna,przywykł do tego,że na wszystko się godzisz.Żyjesz na jego zasadach.Minęły 2 lata,a on na dobrą sprawę nie wpuścił Cię do swojego życia.Jeśli nic się za tym nie kryje,to może po prostu taki charakter.Ale dziwnie to wygląda...Jeśli nadal będziesz zakładać,że rozmowa nic nie da,to problemu nie rozwiążesz,a niepokój będzie narastał.Skąd przekonanie,że on nie zrozumie?
          • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 16:46
            Lileo... w tym co piszesz jest duzo prawdy. Ja na sile nie chcialam
            byc ta typowa baba jaga ktora rozkazuje swojemu facetowi. No i
            oczywiscie w imie milosci sie na wszystko godzilam.
            Wpuscil mnie do swojego zycia po czesci. Ale wiele waznych drzwi
            jest zamknietych. Juz mu o tym mowilam, ze mnie to meczy. Wtedy
            twoerdzi ze ja zapominam o co tu chodzi - nie o rodzicow, nie o
            prace czy wyjazdy ale o nasza milosc. I oczywiscie prosby zebym nie
            byla taka egoistyczna bo w nowa firme wladowal swoje cale pieniadze
            i ja mam to zrozumiec ze inwestuje w to tak wiele czasu... Ta
            odpowiedz mi zbyt nie pomogla i zdalam sobie z tego sprawe ze albo
            go akceptuje jakim jest, albo odchodze, ale wiem jedno - on sie nie
            zmieni. Z jednej strony czuly i kochany a z drugiej zamkniety w
            sobie. Byc moze to za duzy kontrast jak na udany, stabilny zwiazek.

            lileo napisała:

            > Wydaje się,że w swojej szlachetnej intencji nie zmieniania
            partnera zabrnęłaś t
            > rochę w ślepą uliczkę.Próbujesz być ideałem,który pomimo,że źle
            się z czymś czu
            > je,jest wciąż miły,milczący i akceptujący.Byle tylko nie nadepnąć
            partnerowi na
            > odcisk.A on,jak to mężczyzna,przywykł do tego,że na wszystko się
            godzisz.Żyjes
            > z na jego zasadach.Minęły 2 lata,a on na dobrą sprawę nie wpuścił
            Cię do swojeg
            > o życia.Jeśli nic się za tym nie kryje,to może po prostu taki
            charakter.Ale dzi
            > wnie to wygląda...Jeśli nadal będziesz zakładać,że rozmowa nic nie
            da,to proble
            > mu nie rozwiążesz,a niepokój będzie narastał.Skąd przekonanie,że
            on nie zrozumi
            > e?
            • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 16:56
              dziwne
              ładowanie czasu w firmę mogę zrozumieć
              ale twierdzenie, że "tu nie chodzi o rodzinę tylko o naszą miłość" jest mocno
              naciągane
              można także powiedzieć "tu nie chodzi o wspólne mieszkanie ale o naszą miłość",
              "tu nie chodzi o posiadanie dzieci (w momencie, kiedy będziesz chciała je mieć)
              ale o naszą miłość" i tak można wszystko wytłumaczyć

              może też zacznij mu mówić że tobie chodzi o miłość? odmów czegoś, co lubi
              (seksu, gotowania dla niego itp) a najlepiej wszystkiego na raz a jak zacznie
              zgłaszać pretensje to przytul się i powiedz "ależ kotku, tu nie chodzi o (...)
              tylko o naszą miłość przecież"
              może coś do niego dotrze
              jak nie to chyba się jednak zastanów nad ewakuacją
              • mysia-mysia Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 17:00
                i pamiętaj, że nie można być za dobrą
                nie to, żeby zaraz jakaś baba-hetera ale jednak trzeba mieć trochę kontroli nad
                sytuacją
                jeśli czujesz, że z czymś ci jest źle to znaczy, że ci jest źle i sam fakt, że
                masz czyjąś miłość tego ci nie wynagrodzi

                (o rany, ale filozofuję dzisiaj!)
              • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 17:05
                Wlasnie mam taki zamiar... Po prostu dystansuje sie i byc moze sam
                pojmie o co chodzi. Bo kiedy mu o tym mowilam reagowal oburzeniem...
                Ok. Zobaczymy. Dzieki za odpowiedzi.
                • lileo Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 18:02
                  Dystansem osiągniesz tyle,że on zorientuje się,że problem nie zniknął.Następnym krokiem będzie pytanie 'o co chodzi?' i...rozmowa,tak czy owak:)Powiedz mu wtedy,że w waszym związku brakuje Ci równowagi i starałaś się bardzo akceptować jego reguły,ale związek polega na tym,że jakiś respekt dla twoich potrzeb też musi być.Jeśli się wstydzi rodziny albo brak mu czasu na wyjazd z Tobą,to niech chociaż zacznie zabierać Cię na swoje wyjazdy.Masz do wyboru:ugiąć się i być smętnym Aniołem,który na nic się nie skarży albo Kobietą z krwi i kości,co od razu nie oznacza kwękającej wiecznie baby:)Facet ma swoje lata i doświadczenie.Pewnie wie,że kobiety to ludzie,nie ideały;)Trzeba go tylko rozsądnie odzwyczaić od wygodnej iluzji,którą mu sprezentowałaś na początek.Spokojne,ale stanowcze rozmowy o potrzebach,bez wielkich emocji i babskich fochów,są do zaakceptowania dla większości facetów.Stałe związki to praca i komunikacja,nie ma lekko.Jak nie pomoże,to ewentualnie wtedy strajkuj po babsku albo postaw na ostrzu noża.W każdym razie nie poddawaj się łatwo,jeśli czujesz że warto powalczyć.Powodzenia.
                  • zott36 Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 19:25
                    Tak nie zachowuje się zakochany facet w swojej kobiecie.
                    Chyba , że jest z tych zimnych w uczuciach , co to przez pół życia
                    nigdy nie powiedzą słowa "kocham Cię", ale z takim też bym nie
                    chciała być.
                    Ludzie w sobie zakochani ,tym bardziej w 2 letnim zwiążku ,chcą ze
                    sobą spędzać każdą wolną chwilę.
                    Moim zdaniem są 2 opcje , jest z Tobą bo jest , aż go nie ustrzeli
                    strzała amora , dla której zupełnie straci głowę. Wtedy szybkie
                    zaręczyny i ślub.
                    Druga opcja to prowadzi podwójne życie , nie zabiera Ciebie ze sobą
                    z oczywistych powodów.
                    Takie zachowanie jakie prezentuje sobą Twój facet , nie jest
                    odzwierciedleniem wielkiej miłości .
                    I moim zdaniem intuicja dobrze Ci podpowiada.

                    • 1rape1 Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 11:40
                      zott36 napisała:

                      > Tak nie zachowuje się zakochany facet w swojej kobiecie.
                      > Chyba , że jest z tych zimnych w uczuciach , co to przez pół życia
                      > nigdy nie powiedzą słowa "kocham Cię", ale z takim też bym nie
                      > chciała być.
                      > Ludzie w sobie zakochani ,tym bardziej w 2 letnim zwiążku ,chcą ze
                      > sobą spędzać każdą wolną chwilę.
                      > Moim zdaniem są 2 opcje , jest z Tobą bo jest , aż go nie ustrzeli
                      > strzała amora , dla której zupełnie straci głowę. Wtedy szybkie
                      > zaręczyny i ślub.
                      > Druga opcja to prowadzi podwójne życie , nie zabiera Ciebie ze sobą
                      > z oczywistych powodów.
                      > Takie zachowanie jakie prezentuje sobą Twój facet , nie jest
                      > odzwierciedleniem wielkiej miłości .
                      > I moim zdaniem intuicja dobrze Ci podpowiada.
                      >
                      To żadna intuicja to klasyczny "sex friend"
                      Niunia po 2 latach,zaczęła wykazywać wyższe funkcje myślowe ;)
    • frozenman Re: Meski punkt widzenia ? 27.02.10, 19:16
      redsquare napisała:

      > Czy on nie jest pewny? Boi sie odpowiedzialnosci? Czy to normalne u mezczyzn...?



      Potwierdzam. Faceci tak mają.
      Są odpowiedzialnymi strategami i myślą dalej, niż rok naprzód.
      Myślą czy to ciało i ten seks będą wystarczające i odpowiednie na lata. No i analizują, zastanawiają się jak w salonie samochodowym.
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 09:56
        Zabawna roznica w wypowiedziach mezczyzn i kobiet.
        Kobiety - to nie jest milosc, powiedz mu ze albo/albo a jak nie to
        xxx.
        Mezczyzni - to normalne.
        W kazdym badz razie - ja nadal mam metlik w glowie. Wyjechalam przez
        weekend. Dzisiaj wracam i nadal nie wiem co dalej. Nadal nie chce go
        widziec, chociaz tesknie. On normalnei dzwoni, jest wesoly. Nawet
        nie spytal sie z kim wyjechalam... :-) Generalnie nie robi planow na
        weekendy ze mna... Zaczynam pytac sie sama siebie w co ja sie
        wpakowalam... Cholera, dlaczego czlowiek zakochuje sie w kims dla
        kogo po 2 latach wszystko jest zrozumiale... Czego ja chce..
        Przeciez jestesmy razem. Nie wierze w nasz amilosc. Marudze... Oto
        co uslysze gdybym powiedziala ze nie jestem zadowolona. Ale nadal
        nie panikuje. Jestem przedziwnie wyluzowana i po prostu odczekam,
        zobacze co sie wydarzy...
        Dziekuje wszystkim za odpowiedzi.
        • s.p.7 Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 10:58
          wg mnei wyglada na to ze swoja decyzje podjełas jzu wczesniej

          cos ci sie w nim nie podoba i tyle, ma prawo ci sie cos nie podobac.

          to ze nie wykazuje objawow slepego oglupionego uzcucia wyglada na jego
          najwieksza wade w twoich oczach

          i ty piszesz o milosci?

          oczywiscie to twoje wybroy, twoje oczekiwania

          znajdz sobie takiego ktory je spelni
          powodzenia
        • lileo Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 11:19
          Te różnice w odpowiedziach są naturalne,bo faceci wchodzą w związek na prostych zasadach:ja akceptuję ciebie taką jaką jesteś,ty akceptuj mnie i niech się toczy:)A typowa kobieta ma większą potrzebę realizowania się poprzez bliskość w związku i jeśli jej w nim brak,to próbuje rzeźbić albo siedzi cicho i cierpi.Tylko jak długo...?Facet powinien wykazać zrozumienie dla tej potrzeby,tak samo jak otrzymuje go wiele od Ciebie.A czy to miłość,to tylko wy dwoje wiecie.Zdystansowane traktowanie nie wyklucza automatycznie miłości i z tego co piszesz,jest wiele dobrych rzeczy między wami.Grunt to komunikacja,a jeśli miłość jest silna,to się ułoży.
          • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 11:35
            Nie oczekiwalam takich fajnych i interesujacych odpowiedzi... :-)
            Dziekuje. Rzeczywiscie - na prawdziwa milosc trafia sieod czasu do
            czasu. Byc moze oboje powinnismy popracowac nad tym zwiazkiem. Ja
            narazie potrzebuja po prostu czasu dla siebie i zastanowienia sie
            czy oboje bedziemy szczesliwi pezez dlugi czas... Rzeczywiscie - nie
            jestem pewna jego intencji, poniewaz on wraza je w zupelnie inny
            sposb niz ja. Jak juz pisalam - zoaczymy co sie wydazy. Nie chce
            podejmowac pochopnych decyzji ktorych bede zalowac. Odczekam i byc
            moze napisze tu o tym co sie wydazylo...
            Pozdrawiam.
    • tow.ortalion Re: Meski punkt widzenia ? 28.02.10, 12:25
      Nie jest gotowy, nie jest pewien. Co w tym dziwnego?
      Ja też tak mam. Moja pani usilnie mnie naciska na zalegalizowanie związku, a ja wtedy coraz bardziej się od niej oddalam.

      Seks i pranie skarpetek to jednak nie wszystko!
    • kubarozruba87 Re: Meski punkt widzenia ? 08.03.10, 20:31
      To wcale nie musi znaczyc, że on sie nie chce bardziej angazowac. Najlepiej sama go zapytaj dlaczego. Moze boi sie ze gdy zamieszkacie razem to wszystko sie spieprzy? Ze sie bedziecie klocic o skarpetki itd. Do tego nalejepiej poszukaj porady u ekspertow, np. na www.wyzszaszkolauwodzenia.pl
      • redsquare Re: Meski punkt widzenia ? 08.03.10, 23:46
        Moze i tak... Aktualnie mamy dziwna faze w zwiazku. Z jednej strony
        fajnie, rozumiemy sie fantastycznie i uwielbiamy ze soba byc a z
        drugiej strony cos wisi w powietrzu. Byc moze ja za duzo mysle i
        wierce zamiast odczekac, wluzowac. Ale - jestem na dobrej drodze !:-)
        Zobaczymy co z tego wyniknie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka