Święty spokój.

03.04.10, 17:26
No właśnie, na ile ustępujecie w związku dlatego tylko, żeby
partner/ka nie miał/a pretensji, żeby nie marudził/a. Nie z
wewnętrznego przekonania a właśnie dla spokoju.
    • 1_konkretna Re: Święty spokój. 03.04.10, 18:34
      dość często dla świętego spokoju ustępuję .
      Święty spokój to święta rzecz!
    • blue_dress Re: Święty spokój. 03.04.10, 18:42
      Takie ustępowanie, kiedy stwierdzi się, że skórka nie jest warta
      wyprawki z czasem nazywana jest w związku KOMPROMISEM:)
      • tow.ortalion Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:02
        blue_dress napisała:

        >... z czasem nazywana jest w związku KOMPROMISEM:)

        -----------------------

        A nie uległością albo frajerstwem, zależnie od perspektywy oglądu?
        • blue_dress Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:11
          Docelowo nie, jeśli uświadomimy sobie, ze walka z
          pewnymi "przypadłościami" partnera jest walka z wiatrakami:)
          Akceptacja pewnych wzajmenych ułomności (oczwiście drobnych a nie
          zasadniczych) daje perspetywę życia w miarę spokojnego i energię
          można spożytkować na coś innego niż na walkę na noże:) Tak czy
          inaczej uważam, że nie należy lekceważyc żadnych tematów, które są
          dla nas problemem i próbwać je wyjaśniać na bieżąco, bo potem
          okazuje się, że drobna sprawa rośnie do rozmiarów dużego problemu, a
          tego już kompromisem się już nie załatwi skoro nie załatwiło się na
          poziomie drobnego problemu:)
          • nanai11 Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:24
            heh...
            • blue_dress Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:33
              nanai11 napisała:

              > heh...


              Zabawne? Być może, ale realne. Wiem z doświadczenia i wiem, że
              można. Rozumiem, że często podjęcie wysiłku do zmian mocno
              zniechęca, ale na szczęscie każdy decyduje sam o sobie i o tym, jak
              przeżyje swoje życie:)
          • eat.clitoristwood Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:34
            blue_dress napisała: (...)
            > inaczej uważam, że nie należy lekceważyc żadnych tematów, które są
            > dla nas problemem i próbwać je wyjaśniać na bieżąco,(...)

            No właśnie, babska logika, zamiast przemilczeć i dać uschnąć,
            rozjątrzyć do rzeczywistego problemu. ;P
            • nanai11 Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:44
              Tak wzdycham po prostu...
            • blue_dress Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:45
              Ale nie mówmy o skrajnościach!:) Jeśli ktoś nie panuje nad emocjami
              to faktycznie zaczyna się problem:)
              • nanai11 Polski kompromis 03.04.10, 19:47
                Baba wstała wczesnym rankiem, posprzątała dom, wydoiła krowę, wygnała na
                pastwisko, zbudziła dzieci, nakarmiła i wyprawiła je do szkoły, naostrzyła kosę,
                poszła na łąkę, nakosiła trawy, narąbała drewna, przygotowała obiad, nakarmiła
                dzieci, zrobiła pranie, po czym znów poszła w pole, kosiła do zmierzchu,
                przygnała krowę do obory, wydoiła, przygotowała kolację, nakarmiła dzieci,
                wykąpała i położyła je spać, sama się wykąpała, przekąsiła kromkę chleba,
                zmówiła pacierz i w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku położyła się spać.
                Nagle zrywa się : - O matko boska, przecie chłop niewyruchany od rana

                Czasem tak to wyglada.Te hasła o kompromisach.
                • blue_dress Re: Polski kompromis 03.04.10, 20:40
                  nanai11 napisała:
                  > Czasem tak to wyglada.Te hasła o kompromisach.

                  Nie rozumiem. Jeśli baba się na to godzi to może mieć pretensje tylko do siebie.
                  O ile nie cierpi z tego powodu można to przyjąć za pewnego rodzaju masochizm,
                  ale jeśli cierpi i nic z tym nie robi, to jest to problem. Tylko nie pisz mi, że
                  łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Nikt nie mówił, że w życiu będzie lekko:) Nasz
                  los w naszych rękach!:) Kobiety na traktory!!:)
              • blue_dress Re: Święty spokój. 03.04.10, 19:47
                eat.clitoristwood napisał:

                > blue_dress napisała: (...)

                >
                > No właśnie, babska logika, zamiast przemilczeć i dać uschnąć,
                > rozjątrzyć do rzeczywistego problemu. ;P

                Ale nie mówmy o skrajnościach!:) Jeśli ktoś nie panuje nad emocjami
                to faktycznie zaczyna się problem:)
    • showmessage Re: Święty spokój. 05.04.10, 00:53
      hmm.. Nigdy nie ustępuję w kwestiach dotyczących bezpośrednio mnie.
      To jest święty krąg. Nie mieszam się w sprawy mojej partnerki. To jej
      święty krąg. W kwestiach wspólnych siadamy przy stole, wyciągamy
      dokumenty i prowadzimy naradę. Każde przedstawia swój punkt widzenia,
      w razie czego poparty obliczeniami. Wnioski zawsze są logiczne i albo
      w tą albo w drugą stronę. Potem temat jest zamknięty. Właściwie to
      nigdy nie ustępuję, ale daję się przekonać sensownymi argumentami. :)
      • miaowi Re: Święty spokój. 05.04.10, 23:36
        Ja też zwykle miałam ścisły krąg spraw dotyczących mnie, i w tych
        kwestiach zwykle wypowiadałam się zdecydowanie.
        Generalnie zawsze byłam BARDZO tolerancyjna i skłonna do negocjacji,
        kompromisów i ustępstw. I CO?
        I obrywało mi się, że JA TO TAK OLEWAM i mam wszystko gdzieś.


    • lolcia-olcia Re: Święty spokój. 05.04.10, 07:25
      To zależy czy mam rację.. Nie będę upierała się głupio i tupała nóżką gdy wiem,
      że moje teorie można między bajki włożyć. Natomiast gdy mam rację i 100% pewność
      to nie ustąpię, poza tym malkontentów omijam szerokim łukiem. Jęczy-dupom
      dziękuję za współpracę;p
    • aska567 Re: Święty spokój. 06.04.10, 08:53
      eat.clitoristwood napisał:

      > No właśnie, na ile ustępujecie w związku dlatego tylko, żeby
      > partner/ka nie miał/a pretensji, żeby nie marudził/a. Nie z
      > wewnętrznego przekonania a właśnie dla spokoju.

      to zależy od tematu sporu, natomiast godzenie sie i odpuszczanie dla
      spokoju to troche jak kręcenie bicza na siebie, kompromis owszem ale
      nie ciagle tylko z jednej strony
    • eat.clitoristwood Re: Święty spokój. 06.04.10, 19:27
      To może uściślę bo niezupełnie o kompromisy mi chodziło a o ustępstwa
      mimo przekonania o własnej słuszności, takie delikatne
      "prostytuowanie" się w imię świętego spokoju.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja